Może dużo tego, ale mam zupełną pustkę, nie wiem co z tym zrobić.
Mylę rzeczywistość z fikcją.
Próbuje ją zmieniać wmawiając sobie różne rzeczy.
Nieprzerwany natłok myśli.
Uważam, że każdy chce mi zrobić krzywdę, i ustalam "fakty".
Czasem czuje że ktoś mnie śledzi i czuje oddech osoby na ramieniu choć nikogo za mną nie ma.
Boję się.
Rano boję się wstać bo znowu czeka go cały dzień zmagań i stresu.
Potrafię skutecznie sobie coś wmówić i żyje z tą myślą.
Każdego podejrzewam o wszystko.
Często mi źle, niska samoocena, często nic mi się nie chce.
Nie umiem sobie ze sobą poradzić.
Nie umiem panować nad emocjami.
Boję się ludzi.
Kiedy mam coś zrobić pocą mi się ręce, serce wali, nie mogę oddychać, paniczny strach. Przemawia przeze mnie agresja.
Robię co innego i myślę co innego.
Nie umiem kontrolować złości, emocji, niczego.
Nie potrafię przestać krzyczeć, ranić, bić.
Uważam że mnie nie można krytykować.
Czuje pustkę.
Nigdy nie wiem jak będę się czuć.
To się zmienia, jeden stan trwa godzinę, drugi 3 godziny albo pół dnia, różnie to bywa. Panicznie boje się, że bliska mi osoba zostawi mnie, boję się bliskości.
Nie czuję tego gdy ranie innych, krytykuję, obwiniam, manipuluje, podejrzewam wydaję mi się to prawdą. Mam straszne huśtawki nastrojów.
Jednocześnie czuję że potrzebuję drugiej osoby i nie chce.
Często moje zachowanie jest niestosowne, prowokuje, testuje innych limit cierpliwości, chce ludzi i ich odpycham jak najdalej.
Kilkanaście razy zrywałam związek z byle powodu. Sama nie wiedząc czego chce.
Podobne tematy
2 2013-03-09 21:55:26 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-03-09 21:56:39)
Więc tak - po tych objawach możesz mieć lekko licząc tuzin różnych zaburzeń/chorób, a jak się dobrze zastanowię to pewnie drugie tyle. Możemy tu spróbować to rozplątać i dojść, co może Ci być (będziesz musiała sporo napisać o sobie), możesz się do mnie odezwać na kanale prywatnym i tam pogadać, ale koniec końców myślę, że bez wizyty u psychiatry, fachowej diagnozy, leczenia farmakologicznego i prawdopodobnie terapii się nie obędzie...
PS.
Pierwsza moja myśl to graniczne zaburzenie osobowości, ewentualnie współwystępujące z chorobą afektywną-dwubiegunową.
3 2013-03-09 22:09:52 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-03-09 22:12:25)
Zgadzam się z Vian, diagnozę powinien postawić specjalista.
Tu na forum nikt nie jest wyrocznia
.
Edit: Wez pod uwagę, ze ludzie mający ze sobą problemy, maja niewątpliwą skłonność do wyolbrzymiania każdego, choćby maleńkiego problemiku (wiem, bo sama jestem po przejściach). Może się okazać, ze wcale nie jest z Toba tak źle, jak myślisz.
Cześć, długo się zbierałam żeby odpisać, przepraszam. Może myślałam, że będzie lepiej, że mi się poprawi albo zniknie to wszystko. Jest gorzej, nie wiem co robić. Przymierzam się żeby pójść do lekarza, hm no psychiatry chyba
Dziwnie mi z tym. Ale nie panuje nad sobą, to co się ze mną dzieje jest ... (brak słów). Nie wiem, nie wiem, nie wiem co we mnie siedzi. To jakby dwie osoby, albo nawet trzy. Z euforii do rozpaczy, z agresji do cudownego spokoju. To jest tak skrajne, że po paru godzinach już mną tak nie rzuca. Wkurzam się o byle co, jednak dla mnie to nie są błahostki. Nie wiem czy potrzebuje leków, czy czegoś innego. Jest we mnie tyle strachu, boję się swoich emocji, siebie. To przychodzi nagle. Chce uciec, a nie mogę. Duszę się w sobie, w swojej duszy. To potężny ból, nie mam już siły.
Jak się czuję? Bardzo wyczerpana psychicznie i emocjonalnie, moja psychika od dawna jest rozwalona, rozpada się. Często nic nie czuje, pomimo wielkiej empatii. To się zmienia tak szybko, że nawet nie zdążę się przygotować na kolejną huśtawkę emocji. To mnie obezwładnia, płaczę. Nic nie mogę zrobić. Boli, boli jak cholera.......
Zgadzam się z przedmówcami, potrzebujesz diagnozy specjalistów, bez tego w żaden sposób nie można ci pomóc. Moim zdaniem powinnaś zacząć od badan ogólnych, morfologia, TSH... później psychiatra i leki wyciszające, do tego konieczna pewnie będzie również pomoc psychologa. Nie ma co zwlekać, wszelkie zaburzenia psychiczne lubią się pogłębiać. Jedno co mogę ci zagwarantować, to fakt, że to nic nie boli i Na NFZ jest bezpłatne, a spróbować warto, nic nie ryzykujesz i na każdym etapie leczenia możesz się wycofać. Więc zamiast się nad sobą użalać krok do przodu i marsz do specjalisty!
Robiłam już takie badania, wszystko w normie. Wiem, że to nie boli fizycznie. Ciężko się z tym pogodzić, ale dzięki za miłe słowa ![]()
A zastanów się co musisz poczuć aby się wybrać do lekarza? Kiedy osiągniesz ten krytyczny moment? Może jak zrobisz krzywdę sobie bądź komuś? Nie rozumiem dlaczego zwlekasz z leczeniem się?
No tak, krzywdę już komuś zrobiłam, wstyd się przyznać pobiłam kogoś bardzo mi bliskiego. Nie chce się zabić, choć miałam wiele niebezpiecznych i nieodpowiedzialnych sytuacji.
Ostatnio płakałam, nawet nie wiem dlaczego, to przyszło samo, to taka niezła huśtawka. To na prawdę boli, nie chce się już męczyć, ale z drugiej strony nie potrafię zawalczyć o lepsze życie. Nie wiem dlaczego może boję się zmian no i też leków, lekarza.
Jeśli boisz się leków, zacznij od psychologa, musisz coś zrobić, nie możesz tkwić w tej matni, spróbuj, naprawdę warto zawalczyć o siebie, jeśli ty tego ni zrobisz nikt nie zrobi tego za ciebie.
W poniedziałek rano idziesz do ogólnego, prosisz o przekaz do psychologa i zacznie się dziać, już sama próba podjęcia walki pomaga, uwierz, wiem coś o tym....
10 2013-05-17 22:08:47 Ostatnio edytowany przez karo77 (2013-05-17 22:11:59)
Chciałabym leków, które pomogą unormować, ustabilizować te skrajne emocje, bo są ciężkie do przeżycia.
Znasz jakieś bez recepty?
Nie pójdę do ogólnego ani w poniedziałek ani nigdy po coś takiego. Chce gdzieś gdzie nikt mnie nie zna. Boję się, ale nie mam siły już tak żyć.
Karo, to idź prywatnie, wtedy nie trzeba żadnych skierowań ani nic. No, ale kosztuje, średnio 100zł wizyta, zależnie gdzie mieszkasz i do kogo pójdziesz.
Nie uważasz, że to głupie, wstydzisz się znajomych lekarzy, a swoich "dziwnych" zachowań nie?
A leki bez recepty? idź do apteki i zapytaj, ale żadne z ogólnie dostępnych nie są wystarczająco silne aby unormować twój stan, zresztą to jest działanie po omacku.
Niestety nie mam kasy na to. A do psychiatry chyba nie trzeba skierowania? Wiem, wiem, że po omacku, brakuje mi najważniejszego - odwagi, żeby kogoś poszukać w Łodzi i iść.
Do psychiatry nie trzeba, a odwagę znajdziesz, jeśli tylko będziesz chciał. ![]()
Do psychiatry nie trzeba, a odwagę znajdziesz, jeśli tylko będziesz chciał.
...chciała. Może mi się uda przełamać. Mam złe zdanie o psychologach.