Jestem mężatką od czterech lat.Tak naprawdę to mój mąż pokazał mi różki na drugi dzień po ślubie.Był pijany zawiązała się między nami kłótnia i w tej chwili zobaczyłam jaki mój mąż jest naprawdę.Od tego dnia do dzisiejszego słucham jaka to ze mnie kórw.... dziwka,szmata itp,itd.Uderzyłam go w twarz ,a on pobił mnie i skopał.jak dorwie pieniądze potrafi pić miesiąc.Chyba sprzedał obrączkę ,którą ja kupiłam ja kupiłam mu wszystko do ślubu i na przyjęcie weselne.mój mąż miał dziurawe gacie w dniu ślubu i skarpety nic nie wniósł i nie wnosi.nie pracuje ponad dwa lata tyle co ma córka.wcześniej pracował po dwa lub trzy miesiące wyrzucali go lub sam się zwalniał bo za ciężko.Ja utrzymuje wynajęte mieszkanie, kupuje jedzenie itd.Twierdzi że to ja jestem nie dobra żona bo ja nie kupuje mu codziennie alkoholu.Kradnie mi pieniądze nie raz pożyczałam bo nie miałam na mleko i pampersy nie mówiąc o opłatach i jedzeniu . teraz dorwał na jakiś czas pracę powiedział że ja dostanę połowę tego co zarobi a on drugą połowę i będzie się bawił.oczywiście ja będę płaciła rachunki i jedzenie on nic.teraz pije drugi tydzień ciągle są awantury oszukuje mnie.Nie mogę spać,do pracy wstaje niewyspana. byłam u psychologa powiedziała żebym mu dała szansę przed podjęciem decyzji o zostawieniu go.Kocham go bo jak jest trzeźwy to jest dobry.Nie chce się leczyć.Jak jest pijany to wymyśla niestworzone historie.Jestem znerwicowana i ciągle krzyczę.Próbowałam wielu rzeczy nic to nie daje chcę go zostawić.Proszę was co ja mam zrobić.
Podobne tematy
Edyta, my Ci nie możemy poradzić innego poza "odejdź od niego".
Nie ma sprytnych psychologicznych sztuczek, które skłoniłyby agresywnego alkoholika, który ani myśli się leczyć, do terapii.
Co masz robić? Przecież to proste - albo się leczy, albo wynocha.
Edytko,
mam nadzieję,że mój wpis Cię zmotywuje do podjęcia decyzji.
Moja mama żyje z alkoholikiem już ponad 35 lat.Najpierw z miłości chciała go ratować.Potem uczucie się wypaliło ale była z nim dla mnie i brata.Myślała,że nie da sobie rady bo nigdy nie pracowała (nie pozwalał jej i nie czarujmy się nie z troski o nią a z wygody,miała etat służącej u niego) bała się że będziemy głodować.Ja z bratem szybko się usamodzielniliśmy.A ona nadal jest z nim.Pracuje(bo jemu już wszystko jedno),dostała dom w spadku po babci,na nas zawsze może liczyć.Nadal trwa w tym "związku" nie wiadomo dlaczego :(On już jest w takim stanie że nie wiemy czy do trwa do komunii mojej córki w maju.Nikomu z nas przez tyle lat nie udało się nakłonić go do leczenia.
Dzisiaj ja w innym temacie pisałam,że przegrałam w walce z nałogiem mojego męża.10 lat walczyłam dziś się poddałam.Przed ślubem powiedziałam mu,że jak kiedyś zacznie pić to go zostawię bo nie chce żyć jak moja mama.
I co? nie ,nie wyprowadzę się,nie złożę papierów o rozwód bo mi nie są do niczego potrzebne,życia z nikim już sobie układać nie będę,a on mnie nie bije tylko pije i może po tygodniu by zauważył,że mnie nie ma.Wypaliło się we mnie wszystko,została mi wegetacja.
To się podobno nazywa współuzależnienie.Nie ja nie piję.Uzależniłam się od niego.
Więc jeśli on nie chce się leczyć a Ty skończyć tak jak ja czy moja mama to wiej od niego!!! im szybciej i dalej tym lepiej!!!
Wiem,pewnie myślisz sobie teraz "łatwo Ci mówić ale ja go kocham". Miałam Ci napisać,że ja też kocham swojego męża ale pisząc do Ciebie uświadomiłam sobie ,
że to uzależnienie od niego a nie miłość.A kocham to ja wspomnienie o tym jakim był kiedyś człowiekiem.
Życzę Ci abyś była silna i nie przegapiła tego momentu w którym mówi się "dość!".
Edytko!
Zostaw go,bo zniszczy Ciebie i dziecko.Właśnie o dziecku myśl najbardziej.On Cię nie kocha,kocha alkohol.Ja nienawidzę swojej matki,bo ona wolała trzymać w domu alkoholika a my cierpieliśmy.Weż rozwód i wywal go na zbity pysk!jesteś młoda,ułożysz sobie życie,nie daj się traktować jak przedmiot.Ja wiem,że to będzie trudna decyzja,on bedzie przepraszał,ale tak naprawdę,będzie tak samo,będzie to tylko przeciągał,jesteś zaradna,dasz sobie radę bez gada.Uda Ci się napewno,proszę Cię,uwolnij się od niego!
6 2013-04-17 21:07:59 Ostatnio edytowany przez alutka19 (2013-04-17 21:09:17)
Ja Ciebie rozumiem też mam męża alkoholika. Jestem tydzień po ślubie i mam dość dodatkowo spodziewam się dziecka. On cały czas potrafi mnie poniżać i wyzywać od najgorszych. Na dom nie zarabia, tylko ja utrzymuję. Na dodatek kradnie cały czas. Nie wiem co mam robić. Bardzo boję się o dziecko. Dla niego najważniejsze jest tylko picie.
Przepraszam, ale przed ślubem nie wiedziałaś, za kogo wychodzisz? Nie wiedziałaś, że wtedy narzeczony nie ma stałej pracy? Czemu w tej sytuacji zdecydowaliście się na dziecko?
Miałam do czynienia z alkoholikami i powiem Ci tyle - póki sam nie będzie chciał leczenia, to nic nie zdziałaś. Lepiej go wyrzuć z domu, skoro mu w nim źle, póki nie skrzywdził dziecka. Jak się ogarnie, to wtedy, dopiero wtedy możesz dać mu szansę. Póki mu względnie dobrze, to nie widzi potrzeby czegoś w sobie zmienić.
Zazwyczaj zdajemy sobię sprawę za kogo wychodzimy za mąż i dużo wcześniej zauważamy wady naszych partnerów typu alkoholizm ale miłość nie wybiera a takie strony odwiedzamy by sięgnąć porad jak pomuc osobie nam tak biskiej może warto dać alkoholikowi szansę nie zapominajmy że to choroba z której ciężko się wyleczyć... sama mam ten problem i chciała bym zasięgnąć pomocy przy pomocy takich forum ale widząc takie wypowiedzi typu po co się z nim wiązałaś skoro wiedziałaś, czy weź go zostaw to stwierdzam fakt że nie znajdę tu pomocy. Nie rozumiem ludzi którzy wypowiadają się na temat którego nie mają zielonego pojęcia , uwieżcie nie jest łatwo zostawić kogoś kogo się kocha wręcz przeciwnie staramy się mu pomuc z tego wybrnąć nie niszcząc tego co razem stworzyliśmy...
9 2013-05-17 16:50:55 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-07-03 23:36:35)
Edyto
Bardzo Ci współczuję, przeżywasz ciężkie chwile w życiu i mam nadzieję, że jednak Twój los się odmieni. Rozumiem, ze chcesz mieć dom, w którym na pierwszym miejscu jest rodzina otoczona atmosferą miłości i bezpieczeństwa. Niestety w tym momencie przedstawiona przeze mnie wizja nie może zaistnieć. Wiem, że każdy nowy dzień jest dla Ciebie wyzwaniem i, że zmagasz się z codziennym strachem i niepewnością. Większość żon/matek chce uratować rodzinę, pragniesz żeby było jak kiedyś - to zrozumiałe. Twój mąż musi uświadomić sobie, że z sytuacji, w której się obecnie znajdujecie jest wyjście. Nie może być to jednak ucieczka w alkohol, a od niego. Potrzebujecie pomocy i opieki. Napisałaś, że mąż nie chce się leczyć ale spróbuj porozmawiać z nim na spokojnie, kiedy będzie trzeźwy, przedstaw mu swoje argumenty, których zapewne Ci nie brakuje. Pamiętam jak kiedyś pewna osoba wspominała o ośrodku, który pomógł jej w walce z nałogiem, jeżeli dobrze pamiętam to był spam. Życzę Ci wytrwałości i liczę na to, że będziecie szczęśliwi.
Przepraszam dziewczyny, ale zupełnie was nie rozumiem, współczuję, ale nie rozumiem... jeśli alkoholik nie sięgnie dna nie zacznie się leczyć, tak myślę....
Przepraszam dziewczyny, ale zupełnie was nie rozumiem, współczuję, ale nie rozumiem... jeśli alkoholik nie sięgnie dna nie zacznie się leczyć, tak myślę....
A wiesz gdzie jest to dno?
Dla każdego gdzie indziej. Jeden zareaguje gdy wyrzucą go z pracy, inny gdy śpi na ławce w parku, a jeśli to dno człowiekiem nie wstrząśnie, to czy warto walczyć o takiego męża, żonę, partnera/kę
mam meza alkocholika co robic pomocy.
Witam.
Jestem zoną alkocholika czyli osobą współuzależnioną (tak się nazywamy).
Pytacie co robić?Kiedyś też się pytałam i szukałm pomocy dla niego .To był błąd .Zapomniałam o sobie i swoich potrzebach.Zanim to zrozumiałm dużo musiałam przejśc.Oni czyli alkoholicy nie patrzą na to czy coś cię boli , czy masz problem.Oni widzą swoją potrzebę - buteleczka z alkoholem.Oni ograbią was ze wszystkiego zwłaszcza z godności kobiecej.Poczujesz się brzytka i rozbudzi w tobie poczucie winy.Decyzja należy do was albo on , albo wy.Po prostu musicie walczyć o siebie .Jest tyle instytucji kTóre pomagają kobietom współuzaleznionym, tylko musicie zrobić ten krok ku lepszemu zyciu.Warto zacząc walczyć o lepsze jutro. Spróbujcie.Pozdrawiam.
Proste i szybkie ultimatum "wóda albo ja" i dziękuje, szkoda się męczyć całe życie.
Powinnaś go zostawić po pierwszym pobiciu i skopaniu i nie ma tu mowy o żadnej miłości po prostu się boisz od niego odejść tłumacząc się tym że go kochasz (za co ? ) Dlaczego z nim zostałaś ? Naobiecywał Ci że się zmieni przepraszał na kolanach stary trik który większość z nas przerabiała . Masz jedno wyjście odejść od niego nie warto się poświęcać dla takiego alkoholika nie licz na to że się zmieni niektórzy będą pisać aby dać mu szanse iść na terapie (ale jaką) szkoda czasu bo tych słów i wyzwisk pod twoim adresem nie da się wymazać i zapomnieć z czasem zaczniesz się go brzydzić stanie się odpychający jak podoba Ci się wizja takiego życia to życzę POWODZENIA ![]()
Wiem,pewnie myślisz sobie teraz "łatwo Ci mówić ale ja go kocham". Miałam Ci napisać,że ja też kocham swojego męża ale pisząc do Ciebie uświadomiłam sobie ,
że to uzależnienie od niego a nie miłość.A kocham to ja wspomnienie o tym jakim był kiedyś człowiekiem.
Życzę Ci abyś była silna i nie przegapiła tego momentu w którym mówi się "dość!
KRUSZYNA 291 TO POWINNO BYĆ MOTTEM ŻYCIOWYM MOIM I NIEKTÓRYCH KOBIET TAK ZRANIONYCH.
Uzależnienie podobno da się wyleczyć,ale ma się jednak skłonności do nawrotów ![]()
mój chłopak powiedział,ze na odwyk pójdzie za 20 lat i że nie będzie mnie oszukiwał,nie obiecuje,że się zmieni,bo by skłamał,a chce być szczery,popłakał się,był wypity,pił piwo i zapytał się co dalej? więc mu powiedziałam,że nie będę z nim jeśli będzie pił...pożegnaliśmy się i na koniec powiedział mi,że mogę jeszcze zostać,nie muszę się wyprowadzać,ale on i tak pójdzie zaraz po flachę,to po co miałam zostawać? i nic,5ty dzień dzisiaj
i nic się nie odzywa,odpuścił,a to boli
( żyć mi się nie chce
( dał mi miłość,której tak mi brakowało całe życie i zabrał mi ją
(
i teraz czekam i nie wiem czekam i płaczę i nic mi się nie chce,mam różne myśli,nawet samobójcze
ale co to da,a sił narazie nie mam,czy to się zmieni?? nie jestem osobą towarzyską,nigdy nie byłam,przy nim poczułam się inaczej,szczęśliwa,a teraz znowu jestem tą samą lękliwą,strachliwą dziewczyną,depresyjną ..............
a ja jestem w szoku z innego powodu
nie rozumiem jednego
jak długo byliście ze sobą przed ślubem???
piszecie że zaczął pić nawet zaraz po ślubie
czyli co? czekał az was zaobrączkuje i zacznie na legalu pić??
nie rozumiem tego
jak można żyć z kimś i nie widzieć że jest alkoholikiem?
bo to nie są sporadyczne wyskoki ale notoryczne picie
po co wiązac sie z kimś kto bedzie niszczył nasze życie?
rozumiem ze moga być tez takie głosy w stylu chcę go zmienić, wierze że sie zmieni td
dziewczyny oni sporadycznie sie zmieniają!
muszą osiągnąc poziom szamba zeby cokolwiek zrozumieć
ale wtedy niejednokrotnie jest za pózno na was , czasu nie cofniesz, nie zawrócisz nie bedziesz mogła przeżyć wszystkich tych pięknych chwil jakie niesie z sobą bycie z kimś kto jest naszym partnerem, przyjacielem.. zwyczajnie on je przegapi , nawet nie zauważy co stracił...
Odejdz od niego zanim związek okaże się toksyczny i nie będziesz potrafiła odejść.Ja rozwiodłam się po27 latach małżeństwa z alkoholikiem.Bardzo kochałam męza,on mnie tez.Nigdy mnie nie uderzył.W pózniejszej fazie stosował terrorn psychiczny,był nieodpowiedzialny,nie pomagał,5 lat przed rozwodem nie pracował,nauczył się formułki''ty sobie poradzisz''.I radziłam -absolutnie ze wszystkim.Do czasu kiedy pozostała tylko litość.
Nie wiedziałam jak odejść,byłam zrezygnowana,chciałam odejść z tego świata,miałam myśli samobójcze niemal codziennie.W końcu załozyłam sprawę rozwodową i tylko żal ,że tak pózno.
KOBIETO-nie zastanawiaj się bo czas działa na Twoja niekorzyść.
Pozdrawiam