pisze ten watek bo musze sie wygadac..nie potrafie poradzic sobie juz z ta sutuacja moimi emocjami..pracuje za granica a jednoczesnie od dwoch lat jestem w zwiazku szczesliwym..jednak od pol roku odkad tu pracuje widujemy sie co miesiac poltora..wiadomo bywalo trudno tesknota bol..szczegolnie ze wracalam na tydz gora dwa i znowu do pracy kolejne pozegnanie przy ktorym nie moglam powstrzymac lez tak trudne i bolesne dla nas obojga..jednak tym razem mialo byc inaczej obiecalismy sobie ze wroce na miesieczny urlop spedzimy razem jak najwiecej czasu i bd super..i z ta mysla przetrwalismy ponad miesiac..za dwa tyg mialam wrocic juz odliczlismy dni planowalismy czas..cieszylismy sie spotkaniem..jednak kilka dni temu moj kochany dostal oferte pracy w Szwajcari..ucieszylam sei bo wiem ze chcial wyjechac odbic sie i przetrwac jakos czas do mojego kolejnego powrotu..ale wlasnie nigdy nie jest tak pieknie..wyjezdza za tydz a ja wracam za dwa..wraca na swieta..a wiec nasze plany nadzieje na spotkanie legły w gruzach..miniemy sie..czeka nas 4 miesiace rozlonki..nadal mam w pamieci wyraz jego twarzy gdy mi o tym mowil..ale jak moge mu zabronic jechac???taka szansa..musiala bym byc egoistlka..4 miesiace niby tak niewiele ale tak wiele..nie potrafie sobie z tym poradzic...mysl ze nie bd go gdy wroce..nie przywita mnie na stacji nie bd go gdy bd wyjezdzala..nie spełnimy naszych planow..najgorsze jest to ze nie moge sie ogarnac:( chce byc twarda pokazac mu ze daje sobie rade ze wytrwamy..ale za kazdym razem gdyrozmawiamy zaczynam plakac..nie moge powstrzymac tego..choc bym chciala..nie wiem jak sobie z tym poradzic nie chce by patrzyl na to na moje cierpirnie ale przeciez nie przestane dzwonic do niego..chce byc wsparciem dla niego a tym czasem sama nie moge sie pozbierac..jak sobie poradzic z ta tesknota i zalem za utraconymi chwilami..:(( przepraszam ze tak sie rozpisalam ale krocej nie potrafilam...
Podobne tematy
A może pojedziesz do Szwajcarii i tam znajdziesz pracę? Nie jesteście przecież wygnańcami losu, ale sami tak zdecydowaliście- powody oczywiście rozumiem, ale nie sądzisz, że dałoby się to połączyć i wyjechac razem do 1 kraju? ![]()
Mislia007 ja Cię doskonale rozumiem. Też tak mam że z mężem pracujemy za granicą. Wiesz ile razy z powodu nieudanego spotkania lałam łzy? Takie jest życie. Oboje z mężem odliczamy dni, tygodnie, miesiące do tego, by w końcu być razem z naszym synkiem. Ale rzeczywistość nas przytłacza. Jak słyszę o bezrobociu w Polsce, rosnących cenach wszystkiego, to mam wrażenie ze nie mogę dogonić swojego własnego ogona.
catwoman : szczerze mowiac myslalam o tym..na poczatku bylismy tutaj razem ale niestety praca mu nie wypalila wiec lepiej bylo wrocic do polski zlapac cos a potem szukac pracy za ranica..szukal szukal i znalazl..mam teraz rozne mysli zastanawiam sie nad wyjazdem do niego..powiedzialam juz mu ze jestem gotowa ruszyc za nim jezeli tylko bd taka mozliwosc..:) zobaczymy co czas pokarze ale narazie to najgorszy bd powrot do polski..tak sie cieszylam heh dni odliczalam a teraz dostaje zalamke na mysl o tym..:( a jechac musze bo wiadomo zalatwienia i takie tam..najgrsza bd oprzesladujaca mnie mysl ze on tam powinien byc..ale go nie ma i predko nie bd...:(
Ja jestem teraz z mężczyzną a też pracuję za granicą. Poznaliśmy się w Niemczech. Czasami tutaj bywa, w tym mieście co ja. W Polsce mieszkamy razem. Trudna miłość, ale jestem w niej szczęśliwa.