Ja mam ten sam problem. Byłam z facetem 2 lata i 3 miesiące. W grudniu minął by rok kiedy się oświadczył. Wspólne gospodarstwo, pieniądze i przede wszystkim plany na przyszłosc. Przed tym jak oznajmił mi, że mnie juz nie kocha wypowiadal nastepujace slowa" w przyszłym roku kochanie mozemy planowac dziecko" robil mi nadzieje. Swoja decyzje powiedział w sumie z dnia na dzien w dodatku przez tel.bo w tym czasie byłam w Polsce robic prawo jazdy. Przez pierwsze dni mojego pobytu w Polsce bylo ok, nie dawal poznac ze cos jest nie tak,a tu nagle pach powiedzial mi to przez tel.rozumiecie to?? Byc moze wyszlo to z rozmowy,ale nie powinien tak zrobic chyba co?? Moj pobyt w Polsce mial trwac ok. 3 tyg, po tygodniu z tym calym ciezarem na sercu i jezorem na wierzchu wrocilam by o tym pogadac. Gadalismy ponad dwie godziny i bez skutku. Po prostu nie kocha Mnie. Ja wciaz pomimo kilku rozmow ktore przeprowadzalam z Nim dalej bije sie gdzies z myslami, dlaczego, po co, na co?? Tracę już siły, ochotę na wszystko. Jest cholernie zawzięty, Ja poddaje się. Zrozumie być może, ale będzie już za późno. Każda rozłąka czegoś Nas uczy, Ja wyciągnęłam z tego rozstania jakieś wnioski, ale i to , że poznałam siebie w pewnym stopniu. Gdzieś tam jeszcze łączy Nas seks, wiem to głupie, ale nie potrafię się temu oprzeć i On też. Wystarczy jedno moje musniecie w jego intymnym miejscu i jest mój. Staram sie grać niedostępną,ale to strasznie trudne uwierzcie. Skrzywdził Mnie przeokrutnie, sam się do tego przyznał. Współczuję samej sobie po powrocie do Polski, rany będę leczyła długo, długo. To nie był miesiąc czy też dwa, to były dwa lata z haczykiem. Pierwszy mój tak długi związek,i na takim stopniu. Wspólne gospodarstwo i w ogóle. Ale druga strona medalu jest też taka, że nie byłam z innym facetem i nie wiem jak jest życ z tym innym, a może akurat lepiej?? Dobrze, że stało się tak a nie po 10 latach w momencie kiedy byłoby dziecko itd. Zapytając jego co zrobiłby gdyby akurat teraz bach i jest dziecko, odpowiedział, ze byłby ze mna i dzieckiem, Ja na to ze dziecko bys kochał bo byłoby Twoje, a Mnie traktował by inaczej, odpowiedział , twierdząco. Zachowałby się w porządku jak facet, ale Ja miałabym przejebane. Nie wytrzymałabym presji i w ogóle. To nie mieści się w głowie , dramat. Ja będę miała przyjaciol i rodzine, On pozostanie tutaj z jakimś tam gronem, ale też i sam. W pewnym momencie zabłądzi, następnie będzie kolejny etap, czyli nostalgia z która będzie musiał się uporać. Będzie mu brakowało czegos i nieraz szukając jakiejś mojej rzeczy będzie się łapał na tym, że Mnie już tutaj nie ma.Będzie musiał sam o wszystko zadbać, pamiętać o niektórych rzeczach które Ja miałam na głowie, zagubi się w pewnym momencie i bedzie się kopał piętami po dupie.Takiej drugiej nie znajdzie już. Jak kobieta powie, że nie kocha, gdzies tam jest jeszcze iskierka nadziei a jak już facet powie, że nie kocha to już nie ma mocnych. Będzie mi ciężko rozstawać się z Holandia sama w sobie i ludzmi którzy otaczali Mnie wsparciem. Będzie mi brakowało wielu rzeczy dotyczących mieszkania tutaj. Tej ciszy, tego spokoju i w ogóle. Rozstaliśmy się polubownie, bez złośći, zgrzytów i w ogóle. Jesteśmy dorośli dlatego to było najlepsze rozwiązanie dla obydwu stron, by za jakieś 3 badż cztery czy też 10 lat się spotkać przy piwie i powspominać. Jeżeli ktokolwiek zapyta sie Mnie o najpiękniejszy czas w moim życiu to bez wahania bez chwili zamyślenia odpowiem stanowczo, że te dwa lata z haczykiem związku z Nim były tymi latami. Pomimo tego,że były chwile złe i te najpiękniejsze. Tak to już bywa w związku, nie może być idelanie, przecież nikt nie powiedział,że będzie pysznie prawda?? Napisałam list,który po powrocie do Polski mu wyślę, wraz z Naszym zdjęciem i nagraniem które uwielbialiśmy. To co teraz czuję nie mieści się w głowie,to takie jakieś niesamowite poczucie własnej winy, ze to z mojej winy to wszystko się skończyło, ale hola,hola przecież to nie moja wina, że przestał kochać. On wybija mi to z głowy za każdym razem kiedy wspomnę o tym. Mam lęki przed odrzuceniem, przed tym, że juz nigdy nie znajdę faceta, bo On cały czas bedzie siedzial mi w glowie. Teraz jest to jeszcze trudniejsze zwazajac na fakt, że mieszkamy nadal razem i nie odzwyczajamy sie od siebie pomimo tego ze on spi w salonie. Codziennie patrzymy na siebie, rozmawiamy ze soba patrzac sobie w oczy. Boje sie cholernie powrotu do Polski,mam obawy, że sobie nie poradze. Brak słów, to jest ból nie do opisania. Pozdrawiam.