nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada

Ja i moj chlopak jestesmy razem prawie 2 lata,to jeszcze malo ale bardzo go kocham.Nasz zwiazek mozna bylo uznac za idealny nigdy sie powaznie nie klocilismy nie bylo zazdrosci bo ufalismy sobie bardzo.Wyjechalam za granice do pracy nie bylo pewne czy moj ukochany do mnie przyjedzie i kiedy.Mieszkalam u dalekiej ciotki ktora traktowala mnie jak intruza czulam sie u niej niekomfortowo i zle,nie mialam zadnych znajomych.W pracy poznalam pewnego chlopaka,jako ze bylam nowa to wszyscy zwrocili na mnie uwage,gosciu na pierwszy rzut oka nieciekawy malomowny,wyszlismy raz na piwo po pracy pogadalismy,okazal sie bardzo sympatyczny.Spotkalismy sie pozniej pare razy jeszcze,jezdzil ze mna i pomagal szukac mieszkania dla mnie i mjego chlopaka(w miedzyczasie postanowil porzucic swoje plany i jechac do mnie).Po prostu zaopiekowal sie mnagdy bylam samotna i tego potrzebowalam,zabieral mnie do swoich znajomych rodziny.Stalo sie,spalam z nim dwa razy.Nawet rozwazalam czy nie odejsc od mojego dla tego nowego.Bilam sie z myslami kiedy moj ukochany przyjechal do mnie.w koncu sie dowiedzial byl wsciekly,mowil ze to koniec wyprowadza sie bo zrobilam najgorsze co moglam zrobic.Byl placz krzyki i blaganie bo nie chcialam go za nic stracic.Druga noc po klotni juz sie do mnie przytulal bo powiedzial ze po prostu tak nie pitrafi i nadal mnie kocha,slyszac takie cos za kazdym razem placze.Chlopak mi wybaczyl powiedzial ze moze jest glupi ale mnie kocha.Minely dopirro 2-3 miesiace od tego wydarzenia,pare razy zrobil mi niespodzianki kwiaty karteczki z wyznaniami pod poduszka itp co jeszcze bardziej wzmaga moj bol nie zasluzylam na to.Jest dobrze miedzy nami bo mowi ze mnie kocha to widac dba o mnie itp martwi sie odbiera wieczorem z pracy.Podziwiam go za to jaki jest silny,zachowuje sie jakby to sie nie stalo ale wiem ze bardzo cierpi tak samo jak ja.Kochamy sie bardzo czesto traktuje mnie z czuloscia i miloscia ale czasem w zartach wraca do tego np"nie chcialbym zeby mnie dziewczyna zdrsdzila' i sie smieje wiem ze nie mowi tego na serio oboje z tego zartujemy bo co nam pozostalo? Jednak czesto to do mnie wraca jak straszna rzecz zrobilam jak skrzywdzilam mojeho ukochanego i wtedy po prostu wyje jak bobr wspiminajac wszystkie cudowne chwile ktore przezylismy w polsce.Generalnie to moje zycie jest teraz pelne strachu bo nie wiem czy mu sie nie odwidzi czy meska duma nie wygra z miloscia.Wszedzie wesze zdrade bo boje sie ze karma mnie dopadnie ale kocham go i bede walczyc o ten zwiazek do ostatnich sil bo wiem ze warto .Sama nie umiem sobie wybaczyc i zapimniec bo facet mi sie nawet nie podobal,po prostu sie mna zaopiekowal gdy bylam samotna.Najglupszy powod jaki moze byc ale niestety czasu nie cofne a dala bym wszystko zeby moc to zrobic.Chce mu pomoc to przrzwyciezyc zeby jakos sprobowal zapomniec chce zebysmy razem przez to przeszli.CZy to mozliwe? Myslucie ze moje obawy sa sluszne co do tego ze moze zmienic zdanie i odejsc? Jak zapomniec?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada

Gdyby karma wróciła i zdradził, a potem się opamiętał, wybaczyłabyś?
Z czasem ślady na piasku się zacierają. Nie ma innej drogi. On sam pewnie też potrzebuje czasu, bo łatwo powiedzieć, że z miłości się wybacza, kiedy faktyczne wybaczenie psychologicznie zachodzi dopiero, jak o czymś zapomnimy. Czy może odejść? Nawet on tego pewnie nie wie, więc nie oczekuj, że ktoś tu będzie wiedział.
Wiele osób tutaj już pisało, że wybaczyli i są szczęśliwi, ale każdy przypadek jest inny. Wyrzuty sumienia miną tylko po czasie lub po zmianie partnera. Nie licz na łatwą drogę, gdy zrobiłaś coś takiego.

3 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-29 18:07:10)

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada

Hmm, przeciez ten chłopak wiedział, że masz kogoś. Więć wygląda na to, że bezczelnie wykorzystał sytuacje. Tacy ludzie to najgorsze szuje jakie można spotkać w życiu. Niczego nie reprezentują sobą pod względem moralnym. A Ty? Możesz tylko sobie wybaczyć. Oczywiscie jesteś łatwa i zachowałaś się jak szmata. To nie ulega wątpliwości. Ale masz wiedzę - masz? - żeby wiedzieć czym się konczą określone sytuacje. Wystarczy, że dopuściśz do siebie meżczyne bliżej i już idziesz z nim do łożka. Co zrobisz zeby sytuacja sie nie powtorzyla, jak znowu ktos sie Toba zaopiekuje i poczujesz sie samotna?

Jak wiec juz sobie wybaczysz (bo przeciez bylas naiwna i glupia) to mozesz wyciagnac wnioski. Tylko czy Ty kochasz swojego chlopaka? Bo jesli jestes z nim tylko dlatego ze on Cie kocha i wspiera, a z Twojej strony to nie jest milosc, to daj mu szanse na normalne zycie i odejdz. Bo jesli go nie kochasz to zdradzisz ponownie na pewno, a jesli kochasz to moze z czasem nauczysz sie odmawiac obcym Ci mezczyznom, kolegom z pracy, zaproszenia na kawke, podwiezienia, dluzszej rozmowy, wymiany wiadomosci - bo przeciez tak sie to wszystko zaczyna. Teraz wiesz. Dopuscisz = zdradzisz. Oporów przeciez nie mialas.

Veritas in omnem partem sui eadem est

4

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada

A ja chciałam zapytać, czy "przerobiliście" ten temat dokładnie, czy po prostu przeprosiłaś swojego chłopaka? To, że on ci wybaczył, jest naprawdę wspaniałomyślne, ale czy ty przemyślałaś co zrobiłaś tak uczciwie do końca? I czy wytłumaczyłaś jemu, dlaczego to zrobiłaś? Pytam, bo zamiecenie pod dywan tak ważnych spraw nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Piszesz, że nawet chciałaś porzucić swojego chłopaka na rzecz tego nowego i to...mnie najbardziej niepokoi.

Czasem ratują nas prawdziwe drobiazgi : zmiana pogody, gest dziecka, filiżanka doskonałej kawy.
Jonathan Carroll "Dziecko na niebie".

5

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada
zbytdelikatna napisał/a:

A ja chciałam zapytać, czy "przerobiliście" ten temat dokładnie, czy po prostu przeprosiłaś swojego chłopaka? To, że on ci wybaczył, jest naprawdę wspaniałomyślne, ale czy ty przemyślałaś co zrobiłaś tak uczciwie do końca? I czy wytłumaczyłaś jemu, dlaczego to zrobiłaś? Pytam, bo zamiecenie pod dywan tak ważnych spraw nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Piszesz, że nawet chciałaś porzucić swojego chłopaka na rzecz tego nowego i to...mnie najbardziej niepokoi.

Tak rozmawialismy o tym wiele razy mowilam mu ze zbladzilam po prostu stracilam rozum a nie dlatego ze go nie kocham czy on cos robi zle.To bylo chwilowe zaoferowal mi mieszkanie razem bilam sie z myslami i odmowilam zerwalam kontakt

6

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada
maniek_z_maniek napisał/a:

Hmm, przeciez ten chłopak wiedział, że masz kogoś. Więć wygląda na to, że bezczelnie wykorzystał sytuacje. Tacy ludzie to najgorsze szuje jakie można spotkać w życiu. Niczego nie reprezentują sobą pod względem moralnym. A Ty? Możesz tylko sobie wybaczyć. Oczywiscie jesteś łatwa i zachowałaś się jak szmata. To nie ulega wątpliwości. Ale masz wiedzę - masz? - żeby wiedzieć czym się konczą określone sytuacje. Wystarczy, że dopuściśz do siebie meżczyne bliżej i już idziesz z nim do łożka. Co zrobisz zeby sytuacja sie nie powtorzyla, jak znowu ktos sie Toba zaopiekuje i poczujesz sie samotna?

Jak wiec juz sobie wybaczysz (bo przeciez bylas naiwna i glupia) to mozesz wyciagnac wnioski. Tylko czy Ty kochasz swojego chlopaka? Bo jesli jestes z nim tylko dlatego ze on Cie kocha i wspiera, a z Twojej strony to nie jest milosc, to daj mu szanse na normalne zycie i odejdz. Bo jesli go nie kochasz to zdradzisz ponownie na pewno, a jesli kochasz to moze z czasem nauczysz sie odmawiac obcym Ci mezczyznom, kolegom z pracy, zaproszenia na kawke, podwiezienia, dluzszej rozmowy, wymiany wiadomosci - bo przeciez tak sie to wszystko zaczyna. Teraz wiesz. Dopuscisz = zdradzisz. Oporów przeciez nie mialas.

Gdybym nie potrafila odmawiac kazdemu mezczyznie ktory mi pomaga lub okazune zainteresowanie to codziennie pieprzyla bym sie z inn gosciem wiec daruj sobie takie komentarze.Kocham mojego chlopaka dlatego chce walczyc o nasz zwiazek .Dostalam nauczke na cale zycie wiec bylabym samobojczynia gdybym go ponownie zdradzila a nie mam zamiaru tego zrobic.Popelnilam najwiekszy blad ale chce go odpokutowac i odbudowac zaufanie mojego ukochanego

7

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada
BantrothThane napisał/a:

Gdyby karma wróciła i zdradził, a potem się opamiętał, wybaczyłabyś?
Z czasem ślady na piasku się zacierają. Nie ma innej drogi. On sam pewnie też potrzebuje czasu, bo łatwo powiedzieć, że z miłości się wybacza, kiedy faktyczne wybaczenie psychologicznie zachodzi dopiero, jak o czymś zapomnimy. Czy może odejść? Nawet on tego pewnie nie wie, więc nie oczekuj, że ktoś tu będzie wiedział.
Wiele osób tutaj już pisało, że wybaczyli i są szczęśliwi, ale każdy przypadek jest inny. Wyrzuty sumienia miną tylko po czasie lub po zmianie partnera. Nie licz na łatwą drogę, gdy zrobiłaś coś takiego.

Zastanawialam sie nad takim przebiegiem zdarzen i z jednej strony byla bym zalamana ale wtedy moze rachunki byly by wyrownane i zaczelismy od nowa

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada
cheetah napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Hmm, przeciez ten chłopak wiedział, że masz kogoś. Więć wygląda na to, że bezczelnie wykorzystał sytuacje. Tacy ludzie to najgorsze szuje jakie można spotkać w życiu. Niczego nie reprezentują sobą pod względem moralnym. A Ty? Możesz tylko sobie wybaczyć. Oczywiscie jesteś łatwa i zachowałaś się jak szmata. To nie ulega wątpliwości. Ale masz wiedzę - masz? - żeby wiedzieć czym się konczą określone sytuacje. Wystarczy, że dopuściśz do siebie meżczyne bliżej i już idziesz z nim do łożka. Co zrobisz zeby sytuacja sie nie powtorzyla, jak znowu ktos sie Toba zaopiekuje i poczujesz sie samotna?

Jak wiec juz sobie wybaczysz (bo przeciez bylas naiwna i glupia) to mozesz wyciagnac wnioski. Tylko czy Ty kochasz swojego chlopaka? Bo jesli jestes z nim tylko dlatego ze on Cie kocha i wspiera, a z Twojej strony to nie jest milosc, to daj mu szanse na normalne zycie i odejdz. Bo jesli go nie kochasz to zdradzisz ponownie na pewno, a jesli kochasz to moze z czasem nauczysz sie odmawiac obcym Ci mezczyznom, kolegom z pracy, zaproszenia na kawke, podwiezienia, dluzszej rozmowy, wymiany wiadomosci - bo przeciez tak sie to wszystko zaczyna. Teraz wiesz. Dopuscisz = zdradzisz. Oporów przeciez nie mialas.

Gdybym nie potrafila odmawiac kazdemu mezczyznie ktory mi pomaga lub okazune zainteresowanie to codziennie pieprzyla bym sie z inn gosciem wiec daruj sobie takie komentarze.Kocham mojego chlopaka dlatego chce walczyc o nasz zwiazek .Dostalam nauczke na cale zycie wiec bylabym samobojczynia gdybym go ponownie zdradzila a nie mam zamiaru tego zrobic.Popelnilam najwiekszy blad ale chce go odpokutowac i odbudowac zaufanie mojego ukochanego

Dlaczego? Bo tamtem był jakiś wyjątkowy? Lepiej się pieprzył czy lepiej się Toba opiekował? A może dalej nie rozumiesz jaką mendą był i że sytuacja może sie powtórzyć, kiedy przyjda trudne chwile i kiedy znowu to nie zasady będą najważniejsze ale takie samo zapatrzenie w siebie jak teraz, bo mi jest zle, bo sie czuje samotna. Otoz, oczywisce teraz mozna podjac refleksje ale to tylko pierwszy krok. Drugi to przewartosciowanie, co jest dla mnie najwazniejsze. Z czego wynika moje przewartosciowanie u mnie teraz, skoro dalej tamta medna jest dla mnie taka slodka?

Veritas in omnem partem sui eadem est
Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada

trudny temat

10 Ostatnio edytowany przez starr (2015-10-31 22:31:03)

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada
BantrothThane napisał/a:

Gdyby karma wróciła i zdradził, a potem się opamiętał, wybaczyłabyś?
Z czasem ślady na piasku się zacierają. Nie ma innej drogi. On sam pewnie też potrzebuje czasu, bo łatwo powiedzieć, że z miłości się wybacza, kiedy faktyczne wybaczenie psychologicznie zachodzi dopiero, jak o czymś zapomnimy. Czy może odejść? Nawet on tego pewnie nie wie, więc nie oczekuj, że ktoś tu będzie wiedział.
Wiele osób tutaj już pisało, że wybaczyli i są szczęśliwi, ale każdy przypadek jest inny. Wyrzuty sumienia miną tylko po czasie lub po zmianie partnera. Nie licz na łatwą drogę, gdy zrobiłaś coś takiego.

Wiele osób też pisało, że nie warto było ponownie zaczynać... Zaufanie, to praktycznie coś nie do odbudowania. A przecież nie co innego, tylko zaufanie jest spoiwem związku. Zgadzam się, że każdy przypadek jest inny...


cheetah napisał/a:

Zastanawialam sie nad takim przebiegiem zdarzen i z jednej strony byla bym zalamana ale wtedy moze rachunki byly by wyrownane i zaczelismy od nowa

Nie zastanawiaj się nad takim przebiegiem zdarzeń. Nawet jak przyzwolisz na jego zdradę, to rachunek w żaden sposób się nie wyrówna. On nie przyzwalał na Twoją zdradę. Zrobiłaś to bo liczyłaś, że nie przyjedzie. Zrobiłaś to, bo liczyłaś, że uda Ci się zachować wszystko w tajemnicy przed partnerem. Nic Ci nie wyszło z liczenia, teraz możesz liczyć tylko na siebie.
Twój partner jest jeszcze w szoku, stąd jego zachowanie. Nic nie przerobicie, gdy on jest w takim stanie.
Musisz zdać sobie sprawę, że Twój związek z tym człowiekiem, już nie istnieje. To co jest, to jest tylko echo tamtego. Ty jesteś inna. Jesteś partnerką podwyższonego ryzyka, a Twój chłopak chce widzieć Ciebie taką, jaka byłaś przed informacją o zdradzie. On jest inny, bo nie ma w nim tego istotnego elementu jakim jest zaufanie... Za jakiś czas nie będzie w nim żadnego uczucia do Ciebie, bo wyjdzie z szoku, przerobi wypieranie i zobaczy wtedy zupełnie obcą dziewczynę, do której nic nie czuje.

cheetah napisał/a:

Tak rozmawialismy o tym wiele razy mowilam mu ze zbladzilam po prostu stracilam rozum a nie dlatego ze go nie kocham czy on cos robi zle.To bylo chwilowe zaoferowal mi mieszkanie razem bilam sie z myslami i odmowilam zerwalam kontakt

To nie jest przerobienie sytuacji po zdradzie. To typowe wybielanie swojej decyzji i zamiatanie wszystkiego pod dywan.
Z takim podejściem, to lepiej się rozstać. Faktem jest, że Twój jeszcze chłopak będzie bardzo cierpiał na początku, ale w końcu wszystko będzie miało dobre dla niego zakończenie. Pozna dziewczynę, którą pokocha, ona jego i nie będzie to związek skażony zdradą.

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

11

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada

JP zdradzić bo ktoś się tobą zaopiekował ?  albo z samotności?  ...najlepszy tekst tego wieczoru ..heh.

https://m.youtube.com/watch?v=dEIGF3w7Za0
                   Cooler than me

12

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada

WItam.Moim zdaniem skoro kobiety twierdzą że tak jest cytuje:ZE JEZELI MEZCZYZNA JAK RAZ ZDRADZIL to zrobi to rownież drugi raz,wiec to samo powinno tyczyc sie kobiety .Takie jest moje skromne zdanie.Zaufanie faceta jest ograniczone do minimum zapewne ,może mówić że kocha ,i ufa ale to cały czas będzie do  niego wracało.

13

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada
Anusia89 napisał/a:

WItam.Moim zdaniem skoro kobiety twierdzą że tak jest cytuje:ZE JEZELI MEZCZYZNA JAK RAZ ZDRADZIL to zrobi to rownież drugi raz,wiec to samo powinno tyczyc sie kobiety .Takie jest moje skromne zdanie.Zaufanie faceta jest ograniczone do minimum zapewne ,może mówić że kocha ,i ufa ale to cały czas będzie do  niego wracało.

Anusia zgadzam sie z Tobą w 100%.
Zdradzacz/ka jak raz zdradzi to zrobi to jeszcze raz.
Prawda stara jak świat.
Ja rozumiem, alkohol, ograniczona kontrola nad sobą, ale ona to zrobiła z premedytacją dwa razy.
Nie chciałbym mieć takiej dziewczyny czy żony.
Cały czas będąc w pracy i bić się z myślami co ona robi, z kim teraz jest byłoby dla mnie nie do zniesienia.
Ja niestety nie mogłbym takiej osobie wybaczyć.
Toż to jest masakra i na bank trafiłbym do psychiatryka.
A tak na marginesie, to jej usprawiedliwenie jest żenujące.

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

14

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada

echhhh ..takie zycie ...kobiety tylko na facetów zwracają uwage ...a jezeli one zrobiącoś nie tak odrazu oczekują wyrozumienia.W tych sprawach niema lekko trzeba dbać o swoją psychike ,a nie zastanawiac się czy to zrobi znów czy nie

15

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada
Anusia89 napisał/a:

echhhh ..takie zycie ...kobiety tylko na facetów zwracają uwage ...a jezeli one zrobiącoś nie tak odrazu oczekują wyrozumienia.W tych sprawach niema lekko trzeba dbać o swoją psychike ,a nie zastanawiac się czy to zrobi znów czy nie

Anusia tak to jest.
Zdradzacze zawsze chcą obwinić o zdradę drugą połówkę.
Ja również uważam, że jak zdradzi raz to zrobi to jeszcze raz.

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

16

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada

"bo facet mi sie nawet nie podobal,po prostu sie mna zaopiekowal gdy bylam samotna" dla mnie takie tłumaczenie, wybacz, ale jest nie do zrozumienia smile Mam nadzieję, że tak nie tłumaczyłaś się swemu facetowi.

Można porównać takie wytłumaczenie do sytuacji:

facet zdradza swoją kobietę (lub na odwrót jak to woli), ale przyjmijmy, że facet. Zdradzana kobieta przyłapuje swego faceta na zdradzie z kochanką, a on odpowiada "KOCHANIE TO NIE TAK JAK MYŚLISZ" smile

Jednak macie to już za sobą, jak przypuszczam szczerze sobie wszystko wyjaśniliście. Twój chłopak musi się naprawdę kochać skoro wybaczył Ci tą zdradę. Pytanie tylko, czy ty również go tak mocno kochasz? czy może nie jest to miłość, a bardziej wdzięczność, poczucie bezpieczeństwa i boisz się, że drugiego takiego faceta nie znajdziesz?

Pytam, ponieważ znałam takie osoby, które były ze swoim partnerem, nie dla miłości, a własnie dla sytuacji opisanych poniżej, a to prędzej czy później może się skończyć źle. Jednak oczywiście życzę wam jak najlepiej, bo jeśli się naprawdę kochacie to będziecie szczęśliwi i tego wam właśnie życzę.

Wszyscy chcą stać przy sterze. Nikt nie chce wiosłować...

17

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada
Lexpar napisał/a:
Anusia89 napisał/a:

echhhh ..takie zycie ...kobiety tylko na facetów zwracają uwage ...a jezeli one zrobiącoś nie tak odrazu oczekują wyrozumienia.W tych sprawach niema lekko trzeba dbać o swoją psychike ,a nie zastanawiac się czy to zrobi znów czy nie

Anusia tak to jest.
Zdradzacze zawsze chcą obwinić o zdradę drugą połówkę.
Ja również uważam, że jak zdradzi raz to zrobi to jeszcze raz.

a czy ktoś powiedzi al ze ja obwinia mojego partnera? Absolutnie nie jest to jego wina i powtarzam to cały czas.Poza tym gadacie takie farmażony,czytaliście to w ogóle? Gdzie ja chce żeby mi już wybaczyć ze narzekam itp bzdury wyssane z palca.Ponadto chyba nie wiecie co mówicie nie wiecie co czuje osoba która zdradziła to jest ogromny ból dziękuję codziennie mojemu chłopakowi za drugą szansę i nigdy jej nie zmarłej.pewnie zapytacie a skąd wiesz? A stąd ze nie tak dawno miałam okazję bo kelner się do mnie klei a był ciacho nie powiem to zaginęła i się wyszłam.wróciłam do domu.do  mojego chłopaka.

18

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada
Rebeca1982 napisał/a:

"bo facet mi sie nawet nie podobal,po prostu sie mna zaopiekowal gdy bylam samotna" dla mnie takie tłumaczenie, wybacz, ale jest nie do zrozumienia smile Mam nadzieję, że tak nie tłumaczyłaś się swemu facetowi.

Można porównać takie wytłumaczenie do sytuacji:

facet zdradza swoją kobietę (lub na odwrót jak to woli), ale przyjmijmy, że facet. Zdradzana kobieta przyłapuje swego faceta na zdradzie z kochanką, a on odpowiada "KOCHANIE TO NIE TAK JAK MYŚLISZ" smile

Jednak macie to już za sobą, jak przypuszczam szczerze sobie wszystko wyjaśniliście. Twój chłopak musi się naprawdę kochać skoro wybaczył Ci tą zdradę. Pytanie tylko, czy ty również go tak mocno kochasz? czy może nie jest to miłość, a bardziej wdzięczność, poczucie bezpieczeństwa i boisz się, że drugiego takiego faceta nie znajdziesz?

Pytam, ponieważ znałam takie osoby, które były ze swoim partnerem, nie dla miłości, a własnie dla sytuacji opisanych poniżej, a to prędzej czy później może się skończyć źle. Jednak oczywiście życzę wam jak najlepiej, bo jeśli się naprawdę kochacie to będziecie szczęśliwi i tego wam właśnie życzę.

Mo nie do końca można to porównać ale niech będzie
Tak wybaczyl mi ale otwarcie mówi że nigdy niezapomni i jest ze mmną teraz chce być ale nie wie co będzie w przyszłości bo na moim przykładze widac ze wszystkich się może w życiu zdarzyć.Bardzo go kocha i codzienne dziękuję mu za szanse która mi dał i chce z nim być juz zawsze tak świetnie się dogadujemy wiem ze zjebałam ale naprawiam to codziennie
sytuacjia jest o tyle skomplikowana ze on zachowuje się tak jak wcześniej ciągle mówi ze mnie kocha kupuje mi np rano konserwacja niespodzianke i przynosi do łóżka bo wie ze uwielbiam.jest inaczej to prada ale on naprawdę pokazuje jak bardzł mnie kocha ciagciąglenie przytula i całuje ale mówi ze nie skupia się tak na naszym związku tylko na innycg rzeczach u nie dziwie się bo kiedyś związek nasz bul priorytetem.dla mnie nadal jest i był i będzie.wiem ze wygląda to inaczejj ale robie co mogę wiem ze to moja druga połówka i wiem ze on tez tak uwaza

19 Ostatnio edytowany przez madoja (2015-11-06 21:26:28)

Odp: nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada

Ale ją bezsensownie dołujecie. hmm
To sprawa między nimi, a on jej wybaczył. To jedyna istotna kwestia. Nie jest ważne zdanie nikogo innego na świecie.

Autorko - wyobraź sobie że opowiedziałaby Ci tę historię przyjaciółka, co byś jej doradziła? Czy uważałabyś że dobrze robi dręcząc się i płacząc?
Pewnie nie.
Potraktuj więc samą siebie jak przyjaciółkę, bądź dla siebie dobra i wyrozumiała, wybacz sobie.

A, i to nieprawda że jak ktoś raz zdradzi to zrobi to znów.
Znam wspaniała parę z 30-letnim stażem, gdzie na początku związku była zdrada. A jednak to drugie wybaczyło (podobnie jak u Ciebie - mężczyzna wybaczył kobiecie i nigdy już o tym nie wspominał; może niektórzy faceci tak sobie z tym radzą, nie każdy przecież musi rozpaczać i drzeć koty). Są dziś naprawde szczęśliwi, kochają się i zdrady nigdy już u nich nie było.

Uszy do góry, potraktuj to jako jako doświadczenie, które uświadomiło Ci, że nie jest warto szukać wrażeń poza związkiem - bo sama widzisz jak się z tym czujesz. Oddziel to grubą krechą, było mineło.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » nie moge poradzic sobie ze swoja zdrada

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021