Nie wiem co mam zrobić zęby dotrzeć do mojego syna .Od kilku już miesięcy jest inny ,nie umiem zrozumieć tego może zacznę od początku .Moj maż to człowiek który lubi rządzić i nie znosi sprzeciwu ,wszyscy o tym wiedza pracuje dla nas całymi dniami i zarabia żeby starczyło na wszystko . Dzieciom nic nie brakuje ale nie uznaje żadnego sprzeciwu kiedy cos powie lub zrobi jak nie zrobimy tak jak chce to zaczyna na wszystkich się wyzywać przeklina poniewiera słowami Ja nie raz próbuje zalagodzic sytuacje i czasami mi sie to udaje ale syn juz miał dosyć i mu wygarną wszystko no i zaczęło sie urwanie kasy godzina policyjna czyli jak nie przyjdzie na czas do domu to bedzie spal na schodach to wszystko syna zbuntowało zrobił sie zaborczy agresywny nie słucha nawet mnie nie wiem jak z nim rozmawiać znalazł sobie kolegów i calymi dniami go nie ma wraca na noc do domu ale i tak muszę zawsze zadzwonić żeby był na czas co mam zrobić zeby zrozumiał ze ja już nerwowo nie wytrzymuje tej sytuacji ze stoję miedzy nimi i próbuje pogodzić sytuacje żaden nie chce ustąpić .
Podobne tematy
2 2012-08-28 22:10:14 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-08-28 22:12:59)
Dzieciom niczego nie brakuje?
Bo ojciec daje kasę?
Czy naprawdę dla dzieci ważniejszą rzeczą od życzliwej atmosfery, od zrozumienia, jest dostępność dóbr materialnych?
Podjęłaś decyzję o życiu zasobnym, bez kłopotów materialnych. Płacisz za to jednak wysoką (moim zdaniem) cenę: potulnością i posłuszeństwem wobec tego, który przynosi kasę do domu. Ta kasa jest marchewką za dobre sprawowanie. Domownicy "dobrze" się zachowują, pan rozdaje marchewki. Ktokolwiek ma czelność mieć swoje zdanie, pan marchewki odbiera.
Nic dziwnego, że syn w końcu zbuntował się. Nic dziwnego tym bardziej, że jego wiek to typowy, książkowy, modelowy okres buntu przeciw rodzicom, przeciw nakazom i zakazom przez nich wydawanym. Okres buntu potrzebny do właściwego ukształtowania siebie jako samodzielnej osoby.
Martwisz się agresywnością syna. Dlaczego? Przecież on jedynie wiernie naśladuje swego ojca. Przecież to jego ojciec na każdym kroku uświadamia mu sposób zachowania mężczyzny. Facet ma rządzić, jego wszyscy dokoła mają słuchać bez szemrania. Syn, będący pojętnym uczniem swego ojca-mistrza, przygotowuje się do swej roli - pana i władcy. Musi tylko znaleźć odpowiednią, potulną, dziewczynę.
A to, co dzieje się między obydwoma panami, to zwykła walka o pierwszeństwo, o to, który jest silniejszym, o to, który będzie rządził. Przypomina mi to walkę w stadzie, gdy do samca alfa startuje młodzik. Przez długi czas młodzik przegrywa, ale czas robi swoje, samiec alfa starzeje się. Po pewnym czasie to ten stary samiec ustępuje pola młodemu. Od teraz jest nowy samiec alfa.
Rozumiem Twojego syna. Nie rozumiem Ciebie. Całkowicie zgadzam się z tym, co napisała Wielokropek, a od siebie dodam, że nie dziwię się, że nerwowo nie wytrzymujesz - Twoje zdrowie psychiczne jest jednak w Twoich rękach, wystarczy, że zaczniesz w końcu dostrzegać, skąd bierze się chora sytuacja w Twoim domu i postarasz się to zmienić.
Dotrzyj najpierw do męża. Mąż Ciebie poniewiera a chcesz by syn Cię słuchał? Oprzytomnij. To, że mąż zarabia nie znaczy, że może tak Was traktować. Twój syn mimo młodego wieku jest mądrzejszy od Ciebie a Ty jesteś kiepską matką skoro boisz się stanąć po jego stronie. Pomyśl co robisz bo stracisz syna. Męża dawno nie masz.
Dotrzyj najpierw do męża. Mąż Ciebie poniewiera a chcesz by syn Cię słuchał? Oprzytomnij. To, że mąż zarabia nie znaczy, że może tak Was traktować. Twój syn mimo młodego wieku jest mądrzejszy od Ciebie a Ty jesteś kiepską matką skoro boisz się stanąć po jego stronie. Pomyśl co robisz bo stracisz syna. Męża dawno nie masz.
Popieram. I tak z ciekawości pytam: jak się zachowywał twój mąż kiedy tyle nie pracował ? Podobnie ?
Ojciecpiotr napisał/a:Dotrzyj najpierw do męża. Mąż Ciebie poniewiera a chcesz by syn Cię słuchał? Oprzytomnij. To, że mąż zarabia nie znaczy, że może tak Was traktować. Twój syn mimo młodego wieku jest mądrzejszy od Ciebie a Ty jesteś kiepską matką skoro boisz się stanąć po jego stronie. Pomyśl co robisz bo stracisz syna. Męża dawno nie masz.
Popieram. I tak z ciekawości pytam: jak się zachowywał twój mąż kiedy tyle nie pracował ? Podobnie ?
Ja tez sie zgadzam ![]()
Mam syna 16 lat i dość skomplikowaną sytuację, ale zawsze dostrzegam, że jesli wezmę jego stronę, chociaż nie dokońca ma rację (ale w imie innych rzeczy, biorąc pod uwagę, że on sam ze sobą ma ciężko to co jesczez z innymi) zawsze daje mu to siłę i jest bardzo pogodny !!!
Polecam stanąć za synem, on tego potrzebuje ! 16 lat i godzina policyjna - która??? U nas jest to 22 a czasami nagięta do 23. Jak jest jakaś impreza i syn chce iść to proponuję że po niego pojadę (raz się zdażyło 23.45).
Stary, mąż, chlebodawca - powinien zrozumieć - może powspominajcie jego czasy młodzieńcze - i jeśli było źle - bo pewnie było - to odbijmy się do uczuć, co wtedy czuł!!!
Ja tam wzięłabym syna w obronę - pozwalając mu na małe wyskoki - przecież każdy z nas miał 16 lat !!!
jesteś w trudnej sytuacji to fakt. Bo jak mąż zarabia z tego co przeczytałam dość dobrze ale jest taki jaki jest , najpierw jednak zanim dotrzesz do syna spróbuj do męża no bo to w zasadzie on jest temu winny polecam psychologa rodzinnego a jak to nic nie da spróbuj mu uzmysłowić co może być z wami i z waszym synem jeśli nie przestanie tak sie zachowywać a w ostateczności rozwód co w waszej sytuacji będzie bardzo trudne bo to mąż praktycznie was utrzymuje ale tak będzie lepiej dla dziecka i na pewno to zrozumie. Chociaż jak terapia szokowa zadziała to będziesz miała wsparcie i mąż pomoże ci z synem . życzę powodzenia.
Dopiszę jeszcze coś do tej dyskusji. Mam podobną sytuację, tylko mąż przegrał.. Wiele lat trwała walka, a ja stałam po środku. Nieciekawa pozycja.. A post wielokropka zasługuje na wyróżnienie! Podpisuję się pod nim!