Partner nienawidzi mojego syna - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Partner nienawidzi mojego syna

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 93 ]

1 Ostatnio edytowany przez dollores (2025-04-08 21:56:47)

Temat: Partner nienawidzi mojego syna

Minęło pół roku i się to nie przegryzło. Dopiero teraz widzę jak ON bardzo syna nie lubi.

Od początku było dużo rywalizacji. Myślałam, że z czasem przejdzie. Niestety jest coraz gorzej, a ja czuję się jak pomiędzy młotem a kowadłem. Nie mogę już słuchać jak ON po nim jedzie. Traktuje go jak najwiekszego wroga, a dla mnie to tylko dziecko. Zastanawiam się czemu dorosły facet nie potrafi odpuścić 5latkowi. Nie wiem, z której strony jest większy brak zrozumienia. Młody chce się jeszcze przytulać, a z drugiej strony słucham, że wychowuje maminsynka. Przeszkadza mu nawet jak się głośniej bawi w drugim pokoju.

Syn był tylko ze mną zawsze i dla mnie jest to oczywiste, że musi się przyzwyczaić, że jest ktoś jeszcze.

Widzę to tak, że on wiedział, że nie jestem sama. I albo kocha i szanuje nas oboje, albo nie. Uważam, że nie na prawa (on do nas dołączył) żądać zmiany naszych zwyczajow, bo jest ON.

Przez to, co mówi o moim dziecku to przeszły mi wszystkie ciepłe uczucia do niego. I niechce się już oszukiwać, że coś z tego będzie. Niechce żyć też z kim, wiedząc że ten ktoś nienawidzi mojego syna, bo syn widzi i czuje.

Zastanawiam się tylko, czy jest sens szuknia kogokolwiek czy wszyscy faceci będą mieć takie podejście i nie ma, co tracić czasu? Byłam sama od ciąży i wiem, ze dam sobie radę. Poprostu czasem chciałabym mieć kogoś, kto mnie przytuli, żebym nie musiała być ciągle silna...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-04-08 22:14:17)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
dollores napisał/a:

Minęło pół roku i się to nie przegryzło. Dopiero teraz widzę jak ON bardzo syna nie lubi.

Od początku było dużo rywalizacji. Myślałam, że z czasem przejdzie. Niestety jest coraz gorzej, a ja czuję się jak pomiędzy młotem a kowadłem. Nie mogę już słuchać jak ON po nim jedzie. Traktuje go jak najwiekszego wroga, a dla mnie to tylko dziecko. Zastanawiam się czemu dorosły facet nie potrafi odpuścić 5latkowi. Nie wiem, z której strony jest większy brak zrozumienia. Młody chce się jeszcze przytulać, a z drugiej strony słucham, że wychowuje maminsynka. Przeszkadza mu nawet jak się głośniej bawi w drugim pokoju.

Syn był tylko ze mną zawsze i dla mnie jest to oczywiste, że musi się przyzwyczaić, że jest ktoś jeszcze.

Widzę to tak, że on wiedział, że nie jestem sama. I albo kocha i szanuje nas oboje, albo nie. Uważam, że nie na prawa (on do nas dołączył) żądać zmiany naszych zwyczajow, bo jest ON.

Przez to, co mówi o moim dziecku to przeszły mi wszystkie ciepłe uczucia do niego. I niechce się już oszukiwać, że coś z tego będzie. Niechce żyć też z kim, wiedząc że ten ktoś nienawidzi mojego syna, bo syn widzi i czuje.

Zastanawiam się tylko, czy jest sens szuknia kogokolwiek czy wszyscy faceci będą mieć takie podejście i nie ma, co tracić czasu? Byłam sama od ciąży i wiem, ze dam sobie radę. Poprostu czasem chciałabym mieć kogoś, kto mnie przytuli, żebym nie musiała być ciągle silna...

Bardzo ci wspólczuję, ale myslę że lepiej nie będzie. Są tacy mężczyźni i ty na takiego trafiłaś. Nie chce cię dołować, ale  będzie tylko gorzej, bo dziś syn ma 5 lat, ale gdy wejdzie w wiek buntu, to zacznie się stawiać i jemu i przy okazji też tobie, bo będzie się czuł skrzywdzony przez ciebie, że mu takiego ojczyma zafundowałaś.

Nie załamuj się, ale poszukaj profesjonalnej pomocy jesli nie czujesz się na siłach z tym sama poradzić.
Ja zrezygnowałabym  z takiego związku, dla dobra dziecka.  Dziecko masz jedno i ono ma tylko ciebie, faceta możesz sobie znaleźć jeszcze, normalnego.

3

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
dollores napisał/a:

Minęło pół roku i się to nie przegryzło. Dopiero teraz widzę jak ON bardzo syna nie lubi.

Od początku było dużo rywalizacji. Myślałam, że z czasem przejdzie. Niestety jest coraz gorzej, a ja czuję się jak pomiędzy młotem a kowadłem. Nie mogę już słuchać jak ON po nim jedzie. Traktuje go jak najwiekszego wroga, a dla mnie to tylko dziecko. Zastanawiam się czemu dorosły facet nie potrafi odpuścić 5latkowi. Nie wiem, z której strony jest większy brak zrozumienia. Młody chce się jeszcze przytulać, a z drugiej strony słucham, że wychowuje maminsynka. Przeszkadza mu nawet jak się głośniej bawi w drugim pokoju.

Syn był tylko ze mną zawsze i dla mnie jest to oczywiste, że musi się przyzwyczaić, że jest ktoś jeszcze.

Widzę to tak, że on wiedział, że nie jestem sama. I albo kocha i szanuje nas oboje, albo nie. Uważam, że nie na prawa (on do nas dołączył) żądać zmiany naszych zwyczajow, bo jest ON.

Przez to, co mówi o moim dziecku to przeszły mi wszystkie ciepłe uczucia do niego. I niechce się już oszukiwać, że coś z tego będzie. Niechce żyć też z kim, wiedząc że ten ktoś nienawidzi mojego syna, bo syn widzi i czuje.

Zastanawiam się tylko, czy jest sens szuknia kogokolwiek czy wszyscy faceci będą mieć takie podejście i nie ma, co tracić czasu? Byłam sama od ciąży i wiem, ze dam sobie radę. Poprostu czasem chciałabym mieć kogoś, kto mnie przytuli, żebym nie musiała być ciągle silna...

Oczywiście, że nie możesz być z tym facetem.
Myślę,  że taki facet który ma też swoje dziecko byłby lepszym dla ciebie partnerem.

4

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

Temu wystaw walizki, nie rokuje.
I nie załamuj się, jest sens szukania innego, ten jest z krańca skali.

5 Ostatnio edytowany przez display (2025-04-08 22:36:21)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

Nie krzywdź swojego syna życiem pod jednym dachem z takim egoistą. To dziecko będzie ciągle czuło że jest niekochane, że jest jakimś balastem którego ON najchętniej by się pozbył. Jeśli dziecko to będzie odczuwać a Ty będziesz milczeć to na zawsze już zostanie w twoim synku.

Ps. Nie wyobrażam sobie jak można mieć pretensje do  5 letniego dziecka, że za głośno się bawi. To chore i wiele mówi o tym facecie.

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

Zostaw go im szybciej tym lepiej.  Później bedzie może jakas tragedia

7 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-04-08 22:57:29)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

Dlaczego wybrałaś gościa z takim charakterem?
Przecież niemożliwe by byl taki tylko w stosunku do dziecka.
To jest małe dziecko, aż trudno uwierzyć w takiego gościa.
Oby to był trolling

8

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

Jeżeli dorosły facet rywalizuje z 5-latkiem to nie jest partnerem do związku. Pamiętaj proszę że Twój syn jest w ważnym okresie kształtowania się, nie pozwól żeby taki matoł jak twój partner złamał mu kręgosłup bo ma małego moralnego fiutka.

9

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

Ile wy macie lat? Partner miał jakieś dzieci?
To przecież nic dziwnego, że chyba na początku związku facet chce czuć się najważniejszy. Ty pewnie też byś chciała.
No a tutaj z automatu nie jest najważniejszy i to w dodatku od początku i przez dziecko do którego nic nie czuje.
Jeśli jeszcze sam nie miał dziecka to tym bardziej cała sprawa jest dla niego obca.
Generalnie to raczej ciężko o faceta który to tak po prostu bez problemu zaakceptuje.

10

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

"To tylko dziecko" nie jest szczególnie wskazaną i rozsądną postawą. Strasznie łatwo z nią przegiąć, krzywdząc siebie i dzieciaka.

Np. dzieciak topi kota albo zabiera zabawki innemu dziecku --> matka: To tylko dziecko, niech się bawi!
Albo: dzieciak robi koszmarny bałagan i nie sprząta swoich zabwek --> matka: To tylko dziecko, nie można od niego wymagać!

itd., itp.

A potem krążą memy o maDkach smile

Szkoda, że zraziłaś się do swojego faceta. Nie wiem jak było w poprzednim wątku (ten temat wygląda na kontynuację), ale akurat w tym obecnym nie widzę jakichś szczególnych oznak nienawiści partnera względem dzieciaka. Wygląda na to, że partner ma po prostu ustalony pogląd na wychowywanie dzieci, daje mu wyraz i prawdopodobnie ma dobre intencje (np. żeby dzieciak nie wyrósł na maminsynka). W sumie uzasadniona troska, tak patrząc dookoła po niektórych owocach bezstresowego wychowania. Nie mówię, żeby wychowanie było 100% stresowe, ale dzieciak nie może ciągnąć do 18-ki i dłużej pod parasolem ochronnym metodą zero odpowiedzialności. Znam ludzi, których dzieciństwo było mniej lub bardziej stresowe i są teraz zaradnymi ludźmi; oraz ludzi, którzy zawsze mieli taryfę ulgową i są totalnie nieodpowiedzialnymi osobami o mentalności 12-latka.

Trochę dziwnie się czyta fragment: "Od początku było dużo rywalizacji. Myślałam, że z czasem przejdzie. Niestety jest coraz gorzej", trochę jakbyś traktowała RÓWNIEŻ swojego partnera jak swoje starsze dziecko.

Radziłabym nie szukać kolejnego partnera, bo wiele wskazuje, że przy najmniejszej krytyce albo obchodzeniu się z dzieckiem nie jak ze szklanką, znowu twoje uczucia zgasną jak zdmuchnięte.

Polecam trochę introspekcji i rozgryzienie, co właściwie sprawiło, że jesteś teraz samotną matką, zamiast w trwałym związku. Może odpowiedź będzie całkiem prosta i oczywista wink Nie wiem, nie znam twojej historii życia.

No i na koniec:

"Poprostu czasem chciałabym mieć kogoś, kto mnie przytuli, żebym nie musiała być ciągle silna..."
oraz
" Młody chce się jeszcze przytulać,"
prowadzą do prostego wniosku:
PRZYTULAJ SYNA albo kup sobie pieska smile

11

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
KSandraK napisał/a:

"To tylko dziecko" nie jest szczególnie wskazaną i rozsądną postawą. Strasznie łatwo z nią przegiąć, krzywdząc siebie i dzieciaka.

Np. dzieciak topi kota albo zabiera zabawki innemu dziecku --> matka: To tylko dziecko, niech się bawi!
Albo: dzieciak robi koszmarny bałagan i nie sprząta swoich zabwek --> matka: To tylko dziecko, nie można od niego wymagać!

itd., itp.

A potem krążą memy o maDkach smile


Dla mnie to nie oznacza, że może wszystko. Po prostu próbuje, sprawdza itd. Dla niego dziecko ma się samo sobą zająć, a z mojej perspektywy to tak nie wygląda. Szczególnie jeśli mój syn miał zaburzenia rozwojowe, wymagał wsparcia i pracy. Udało się to nadrobić, ale nadal chodzimy do logopedy, a po przedszkolu ćwiczymy w domu. I wtedy on już jest zazdrosny, że poświęcam więcej czasu synowi, zamiast usiąść z nami np.

KSandraK napisał/a:

Szkoda, że zraziłaś się do swojego faceta. Nie wiem jak było w poprzednim wątku (ten temat wygląda na kontynuację), ale akurat w tym obecnym nie widzę jakichś szczególnych oznak nienawiści partnera względem dzieciaka. Wygląda na to, że partner ma po prostu ustalony pogląd na wychowywanie dzieci, daje mu wyraz i prawdopodobnie ma dobre intencje (np. żeby dzieciak nie wyrósł na maminsynka). W sumie uzasadniona troska, tak patrząc dookoła po niektórych owocach bezstresowego wychowania. Nie mówię, żeby wychowanie było 100% stresowe, ale dzieciak nie może ciągnąć do 18-ki i dłużej pod parasolem ochronnym metodą zero odpowiedzialności. Znam ludzi, których dzieciństwo było mniej lub bardziej stresowe i są teraz zaradnymi ludźmi; oraz ludzi, którzy zawsze mieli taryfę ulgową i są totalnie nieodpowiedzialnymi osobami o mentalności 12-latka.

Wiem, sama pochodzę z dysfunkcyjnej rodziny, dużo przeszłam  i radzę sobie, ale to wpływa też na moje rację z ludźmi i na moje funkcjonowanie.

KSandraK napisał/a:

Trochę dziwnie się czyta fragment: "Od początku było dużo rywalizacji. Myślałam, że z czasem przejdzie. Niestety jest coraz gorzej", trochę jakbyś traktowała RÓWNIEŻ swojego partnera jak swoje starsze dziecko.

Tak nie było od początku, ale z czasem tak to czuję, bo co bym nie zrobiła to któryś się obrazi. Uciążliwe jest funkcjonowanie w takim układzie dla wszystkich.

KSandraK napisał/a:

Radziłabym nie szukać kolejnego partnera, bo wiele wskazuje, że przy najmniejszej krytyce albo obchodzeniu się z dzieckiem nie jak ze szklanką, znowu twoje uczucia zgasną jak zdmuchnięte.

Jestem otwarta na krytykę, bo jestem tylko człowiekiem i sama też popełniam błędy. Po prostu chciałabym stworzyć taki dom, aby każdy czuł się dobrze i był akceptowany. Czuję, że tutaj to się nie uda.

KSandraK napisał/a:

Polecam trochę introspekcji i rozgryzienie, co właściwie sprawiło, że jesteś teraz samotną matką, zamiast w trwałym związku. Może odpowiedź będzie całkiem prosta i oczywista wink Nie wiem, nie znam twojej historii życia.

Nie przymykałam oka, gdy mąż się nade mną znęcał. Założyłam niebieską kartę, rozwód z jego winy i na terapię.

No i na koniec:

KSandraK napisał/a:

"Poprostu czasem chciałabym mieć kogoś, kto mnie przytuli, żebym nie musiała być ciągle silna..."
oraz
" Młody chce się jeszcze przytulać,"
prowadzą do prostego wniosku:
PRZYTULAJ SYNA albo kup sobie pieska smile

W tym konspekcie to tak - zgadzam się!

Po prostu chce mieć spokój, a On wprowadza nerwową atmosferę.
Wiele też nas różni. Ja wyszłam, dla spokoju, z 2 walizkami, od eksa. Musiałam znaleźć lepszą pracę, porobić kursy, iść na studia, by móc kupić mieszkanie itd.
On mieszka z rodzicami i nic go nie obchodzi. Czas po pracy spędza albo grając albo w necie. Ja jestem przed 40tką, on przed 50tką. 
Rodzice robią zakupy, gotują itd.  U mnie czasem coś zrobi, ale potem ciągle chodzi i mi przypomina, że np. pozmywał naczynia raz.
Nasze spojrzenia na życie są bardzo różne. Ale też na szczęście, tak mu dobrze z rodzicami (wykorzystuje ich na max, choć mają już swoje lata), że nie próbował się wcisnąć do mnie big_smile
A jak jeszcze zobaczyłam, że odblokował i sprawdzam mi telefon to się czara mojej goryczy przelała.
To nie świadczy o nim dobrze. Nigdy nie posuwałam się do takich rzeczy w relacji i byłam (i jestem) tym zszokowana.
Pół roku to był czas, aby to obserwować, ale nie czuję się szczęśliwa, ani ja, ani mój syn. ON pewnie też nie, musząc wytrzymywać towarzystwo mojego dziecka.
Nie czuję też, że to idzie w dobrą stronę.


Marzy mi się ciepły i wyrozumiały facet, otwarty na pracę nad relacja.
Ale też dojrzały i doświadczony, bo ja nie mam wzorców zdrowych relacji, więc polegam tylko na tym, co czuje ciało, jeżeli czuję że nie to rozważam odwrót, tak jak teraz.

12 Ostatnio edytowany przez Legat (2025-04-09 08:19:33)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
dollores napisał/a:

Poprostu czasem chciałabym mieć kogoś, kto mnie przytuli, żebym nie musiała być ciągle silna...

dollores napisał/a:

Nasze spojrzenia na życie są bardzo różne.

I jeszcze wcześniej mąż przemocowiec.
Coś trzeba dodawać?

13

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Legat napisał/a:
dollores napisał/a:

Poprostu czasem chciałabym mieć kogoś, kto mnie przytuli, żebym nie musiała być ciągle silna...

dollores napisał/a:

Nasze spojrzenia na życie są bardzo różne.

I jeszcze wcześniej mąż przemocowiec.
Coś trzeba dodawać?

Nie zawsze życie układa się tak, jakbyśmy tego chcieli.
Szczególnie, gdy się nie ma świadomości swoich deficytów.
Co nie znaczy, że jestem złą osobą.

14 Ostatnio edytowany przez Legat (2025-04-09 09:31:17)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

Myślę, że średnio nadajesz się w obecnej sytuacji do związku. Potrzebujesz pomocy, bo jesteś w trudnej sytuacji. No ale nie na tym polegają związki, by brać ratownika.
Szkoda tego twojego dzieciaka. Raz, że ojciec jest jaki jest. A teraz pewnie będzie za chwilę nowy wujek. No i mama sama przyznaje, że ma kiepskie wzorce rodzinne.

dollores napisał/a:

Marzy mi się ciepły i wyrozumiały facet, otwarty na pracę nad relacja.
Ale też dojrzały i doświadczony, bo ja nie mam wzorców zdrowych relacji, więc polegam tylko na tym, co czuje ciało, jeżeli czuję że nie to rozważam odwrót, tak jak teraz.

15

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

Dollores, po pierwsze też jestem mamą, mam córkę co prawda już 11 letnią i szczerze gdyby mój partner miał się tak zachowywać wobec niej to nawet by nim nie został, co więcej, z pewnością po pierwszym nieadekwatnym zwróciłabym uwagę, po drugim takim zachowaniu byłby out. 5 letnie dziecko to jednak mały chłopiec, który potrzebuje uwagi, zrozumienia, dla niego to jest nowa sytuacja.
Ile lat ma Twój partner? Może jest zbyt młody niedojrzały do takiej sytuacji

16

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
minnie.89 napisał/a:

Dollores, po pierwsze też jestem mamą, mam córkę co prawda już 11 letnią i szczerze gdyby mój partner miał się tak zachowywać wobec niej to nawet by nim nie został, co więcej, z pewnością po pierwszym nieadekwatnym zwróciłabym uwagę, po drugim takim zachowaniu byłby out. 5 letnie dziecko to jednak mały chłopiec, który potrzebuje uwagi, zrozumienia, dla niego to jest nowa sytuacja.
Ile lat ma Twój partner? Może jest zbyt młody niedojrzały do takiej sytuacji

Dojrzalszy już nie będzie. Z jakiegoś powodu, nie założył rodziny do 40tki. Miał dużo krótkich związków. Nie rokował od początku, ale nie chciałam go tak od razu skreślać, tylko lepiej poznać. Finał jest jaki jest. Zostałam zwyzywana na do widzenia, ale cieszę się, że w końcu to zrobiłam. Z czasem pewnie by mnie traktował coraz gorzej.

Legat: Zapewne terapia mnie czeka do końca życia, po tym co zgotowali mi moi rodzice. Dlatego byłam sama. I ta relacja skutecznie mi wytłumaczyła, że tak powinno zostać.

17

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

Jezuu, nie, nie rób tego swojemu dziecku!
Widziałam takie przypadki, słyszałam o kolejnych. W dwóch przypadkach interweniowałam bo matka nie potrafiła obronić dziecka.

Widziałam 5 letniego synka sąsiadów, który wychodził na podwórko z odbitą ręką na połowie twarzy. Widziałam 3 letniego chłopczyka z poprzecinaną pasem skórą na nogach, widziałam 8 miesięczne dziecko z siwym bioderkiem od uderzenia męską ręką. Słyszałam o malutkim chłopczyku zamykanym w ciemnej szafie - dopiero jak trochę podrósł przypadkowo opowiedział o tym matce.
Takie rzeczy dzieją się naprawdę.

Krzywdy wyrządzane na psychice zostają na całe życie.
Chroń swojego syna.

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
nikitaa napisał/a:

Jezuu, nie, nie rób tego swojemu dziecku!
Widziałam takie przypadki, słyszałam o kolejnych. W dwóch przypadkach interweniowałam bo matka nie potrafiła obronić dziecka.

Widziałam 5 letniego synka sąsiadów, który wychodził na podwórko z odbitą ręką na połowie twarzy. Widziałam 3 letniego chłopczyka z poprzecinaną pasem skórą na nogach, widziałam 8 miesięczne dziecko z siwym bioderkiem od uderzenia męską ręką. Słyszałam o malutkim chłopczyku zamykanym w ciemnej szafie - dopiero jak trochę podrósł przypadkowo opowiedział o tym matce.
Takie rzeczy dzieją się naprawdę.

Krzywdy wyrządzane na psychice zostają na całe życie.
Chroń swojego syna.

To jest jakiś horror.  Z kad się biorą tacy źli ludzie. Najwieksza podłość to wiedzieć, że nowa partnerka/partner ma dzieci, a mimo to wejść w ten związek tylko po to,żeby z tymi dziećmi rywalizować.  Jak się komuś nie podoba fakt,że ktoś ma dzieci z poprzedniego związku to niech szuka kogoś bezdzietnego. Wiem,że u wielu osób włącza się tzw "rywalizacja". Niektórzy lubią rywalizować z innymi inaczej nie są sobą, zawsze muszą mieć wroga. Ale żeby dorosły facet z dzieckiem rywalizowal to jest wstyd na cały świat

19

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
nikitaa napisał/a:

Jezuu, nie, nie rób tego swojemu dziecku!
Widziałam takie przypadki, słyszałam o kolejnych. W dwóch przypadkach interweniowałam bo matka nie potrafiła obronić dziecka.

Widziałam 5 letniego synka sąsiadów, który wychodził na podwórko z odbitą ręką na połowie twarzy. Widziałam 3 letniego chłopczyka z poprzecinaną pasem skórą na nogach, widziałam 8 miesięczne dziecko z siwym bioderkiem od uderzenia męską ręką. Słyszałam o malutkim chłopczyku zamykanym w ciemnej szafie - dopiero jak trochę podrósł przypadkowo opowiedział o tym matce.
Takie rzeczy dzieją się naprawdę.

Krzywdy wyrządzane na psychice zostają na całe życie.
Chroń swojego syna.


Powiedz, że tamte historie mimo wszystko skończyły się dobrze…

20 Ostatnio edytowany przez Foxterier (2025-04-09 15:41:29)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

Dużo jest tych historii, czasami się pojawiają kolejne o zakatowanym przez konkubenta matki dzieciaku którego nie udało się uratować.

Myślę że jest to poniekąd odnoga często pojawiającego się tu na forum myślenia, że nie ma nic gorszego niż samotna matka z dzieckiem - cała agresja jest kierowana na "dziecko obcego chłopa".

21

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

Moja mama poznała mojego tatę (ojczyma, ale zawsze traktował mnie jak ojciec i nie chce go inaczej nazywać) jak ja miałam 7 lat, a moja siostra 5.

Dla mojej mamy dzieci zawsze były priorytetem i mój ojciec musiał to zrozumieć wchodząc w ten związek - potem ta dynamika się ustabilizowała i teraz żyją sobie razem nawet chyba szczęśliwie.

Początki były trochę trudne, bo sam był młodym facetem, ale w żadnym wypadku nie rywalizował o mamy uwagę z nami.

I sam z siebie dbał o to, żeby z nami nawiązać relację - do tego stopnia mu się to udało, że nie mam problemu jako dorosła kobieta rozmawiać z nim o różnych osobistych sprawach, jak związki (może bez szczegółów), jakieś plany i nadzieje na przyszłość.
Oczywiście też miał w domu prawo głosu w kwestii naszego wychowania i miał prawo od nas wymagać.

Do czego zmierzam - to nie jest łatwe wejść w związek z osobą, która wychowuje na full etat małe dzieci.
Dzieci powodują kryzysy w związkach swoich biologicznych rodziców, a co dopiero matki/ojca i obcej osoby.
To wymaga pewnej otwartości, cierpliwości i dojrzałości. Nie każdy się do tego nadaje.

Myślę, że nie możesz oczekiwać, że Twój partner (ten czy następny) pokocha Twoje dziecko - musi je jednak zaakceptować i szanować, a dobrze by było, gdyby je jeszcze lubił.

Twój aktualny partner ewidentnie tej dojrzałości nie ma.
Od dziecka w takiej sytuacji też należy wymagać, ale zgodnie z jego wiekiem - aby było bardziej samodzielne, aby uczyło się akceptować nową osobę w domu.
Tylko że największy ciężar pracy spoczywa jednak na dorosłych.

To jest normalne, że w Twoim synku pojawia się zazdrość - do tej pory był jedyną osobą w Twoim życiu, a tutaj ktoś rywalizuje z nim o Twoją uwagę.
To w Twojej gestii i nowego partnera jest, by tę sytuację rozwiązać z pozytywnym skutkiem dla waszej trójki.
Jak nie macie pomysłu, można iść do psychologa.

Jednak ten związek, w którym obecnie jesteś wygląda naprawdę bardzo źle. Przemyśl to dobrze.
Może łatwiej byłoby Ci się porozumieć z facetem, który ma swoje dzieci/dziecko?
Nie zawiedź swojego synka.

22

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
display napisał/a:
nikitaa napisał/a:

Jezuu, nie, nie rób tego swojemu dziecku!
Widziałam takie przypadki, słyszałam o kolejnych. W dwóch przypadkach interweniowałam bo matka nie potrafiła obronić dziecka.

Widziałam 5 letniego synka sąsiadów, który wychodził na podwórko z odbitą ręką na połowie twarzy. Widziałam 3 letniego chłopczyka z poprzecinaną pasem skórą na nogach, widziałam 8 miesięczne dziecko z siwym bioderkiem od uderzenia męską ręką. Słyszałam o malutkim chłopczyku zamykanym w ciemnej szafie - dopiero jak trochę podrósł przypadkowo opowiedział o tym matce.
Takie rzeczy dzieją się naprawdę.

Krzywdy wyrządzane na psychice zostają na całe życie.
Chroń swojego syna.


Powiedz, że tamte historie mimo wszystko skończyły się dobrze…

W pewnym stopniu tak. Agresorzy zostali przystopowani, wiedzieli, że są pod obserwacją, a kolejne zgłoszenie skończy się w sądzie. Matka dziecka zamykanego w szafie rozstała się z partnerem.
Opiszę jeden z przypdków.

Gdy chłopczyk wyszedł z siniakiem na połowie twarzy przed blok, ludzie zaczęli opowiadać o innych przypadkach, gdy ojczym go katował. Jedna sąsiadka opowiadała jak szedł z tym chłopcem do domu i okładał go kijem, druga jak słyszała krzyki dziecka w domu i odgłos, jakby tym dzieckiem rzucił o podłogę.....
Słuchałam tego z przerażeniem i wiedziałam, że jeśli nikt niczego nie zrobi, to on to dziecko dalej będzie tłukł. Sprawa była dość skomplikowana, bo to było nieślubne dziecko jego żony, a właśnie urodziło im się drugie. Matka dzieci nigdy nie pracowała, wsadzenie go do więzienia pozbawiłoby ją środków utrzymania. I co tu zrobić?
Poszłam do lekarki dziecinnej i namówiłam ją na współpracę. Powiedziałam jej, że gdyby napisać w kartotece dziecka, że jest pobite, to ojczym się przestraszy i przestanie je maltretować. Trochę porozmawiałyśmy i ustaliłyśmy plan działania.
Dalszy rozwój wypadków przerósł nasze oczekiwania.

Gdy lekarka szła do ich domu pod pozorem kontroli noworodka, spotkała małego synka przed klatką i dokładnie obejrzała twarz dziecka.
Dalszej części dowiedziałam się od sąsiadki, która wieszała pranie za blokiem i wszystko słyszała przez otwarte okno.
Po obejrzeniu noworodka lekarka zapytała co się stało ich drugiemu dziecku, dlaczego ma siną twarzyczkę. Ojczym zaczął opowiadać, że dzieci go pobiły w piaskownicy, a wtedy ona powiedziała, że dziecko ma dokładnie odbitą dłoń na twarzy, oglądała go przed wejściem do bloku, a ponadto miała zgłoszenie o pobiciu. I wtedy ojczym się rozpłakał, powiedział, że ma wyrok w zawieszeniu, i jak go zgłosi, to pójdzie siedzieć. W efekcie uzgodniła z nim, że nie będzie więcej stosował przemocy wobec dziecka, a jak będzie miała jeszcze jedno zgłoszenie od sąsiadów, to nada sprawie bieg karny.
Nigdy więcej nie widziałam u tego dziecka innych siniaków. Od czasu do czasu pytałam sąsiadki  czy jeszcze słyszy jakieś niepokojące odgłosy  ale już był spokój.
W sąsiedztwie nikt nie wiedział o mojej interwencji, ja nikomu nie opowiadałam, lekarka też zachowała dyskrecję.

23

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

nikitaa, fajnie, że zareagowałaś i przestał go bić, ale myślę, że ten chłopiec i tak już będzie miał problemy psychiczne, prawdopodobnie poważniejsze zaburzenia. Zresztą z pewnością ojczym znęcał się nad nim psychicznie w dalszym ciągu.

24

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

Dziękuję Wilczyco.
Nie na wszystko mamy wpływ, niestety. W dbaniu o dobro dziecka nie można całkowicie wyręczyć matki. Dlatego tak ważne jest, aby ona nie pozwoliła krzywdzić swojego dziecka. Często dzieci przeszkadzają dorosłym, wymagają pielęgnacji i troski, zabierają czas i uwagę, który mogliby wykorzystać inaczej. Nie każdy nadaje się na ojczyma bo nie każdy chce dzielić się kobietą z jej  dzieckiem.

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
nikitaa napisał/a:
display napisał/a:
nikitaa napisał/a:

Jezuu, nie, nie rób tego swojemu dziecku!
Widziałam takie przypadki, słyszałam o kolejnych. W dwóch przypadkach interweniowałam bo matka nie potrafiła obronić dziecka.

Widziałam 5 letniego synka sąsiadów, który wychodził na podwórko z odbitą ręką na połowie twarzy. Widziałam 3 letniego chłopczyka z poprzecinaną pasem skórą na nogach, widziałam 8 miesięczne dziecko z siwym bioderkiem od uderzenia męską ręką. Słyszałam o malutkim chłopczyku zamykanym w ciemnej szafie - dopiero jak trochę podrósł przypadkowo opowiedział o tym matce.
Takie rzeczy dzieją się naprawdę.

Krzywdy wyrządzane na psychice zostają na całe życie.
Chroń swojego syna.


Powiedz, że tamte historie mimo wszystko skończyły się dobrze…

W pewnym stopniu tak. Agresorzy zostali przystopowani, wiedzieli, że są pod obserwacją, a kolejne zgłoszenie skończy się w sądzie. Matka dziecka zamykanego w szafie rozstała się z partnerem.
Opiszę jeden z przypdków.

Gdy chłopczyk wyszedł z siniakiem na połowie twarzy przed blok, ludzie zaczęli opowiadać o innych przypadkach, gdy ojczym go katował. Jedna sąsiadka opowiadała jak szedł z tym chłopcem do domu i okładał go kijem, druga jak słyszała krzyki dziecka w domu i odgłos, jakby tym dzieckiem rzucił o podłogę.....
Słuchałam tego z przerażeniem i wiedziałam, że jeśli nikt niczego nie zrobi, to on to dziecko dalej będzie tłukł. Sprawa była dość skomplikowana, bo to było nieślubne dziecko jego żony, a właśnie urodziło im się drugie. Matka dzieci nigdy nie pracowała, wsadzenie go do więzienia pozbawiłoby ją środków utrzymania. I co tu zrobić?
Poszłam do lekarki dziecinnej i namówiłam ją na współpracę. Powiedziałam jej, że gdyby napisać w kartotece dziecka, że jest pobite, to ojczym się przestraszy i przestanie je maltretować. Trochę porozmawiałyśmy i ustaliłyśmy plan działania.
Dalszy rozwój wypadków przerósł nasze oczekiwania.

Gdy lekarka szła do ich domu pod pozorem kontroli noworodka, spotkała małego synka przed klatką i dokładnie obejrzała twarz dziecka.
Dalszej części dowiedziałam się od sąsiadki, która wieszała pranie za blokiem i wszystko słyszała przez otwarte okno.
Po obejrzeniu noworodka lekarka zapytała co się stało ich drugiemu dziecku, dlaczego ma siną twarzyczkę. Ojczym zaczął opowiadać, że dzieci go pobiły w piaskownicy, a wtedy ona powiedziała, że dziecko ma dokładnie odbitą dłoń na twarzy, oglądała go przed wejściem do bloku, a ponadto miała zgłoszenie o pobiciu. I wtedy ojczym się rozpłakał, powiedział, że ma wyrok w zawieszeniu, i jak go zgłosi, to pójdzie siedzieć. W efekcie uzgodniła z nim, że nie będzie więcej stosował przemocy wobec dziecka, a jak będzie miała jeszcze jedno zgłoszenie od sąsiadów, to nada sprawie bieg karny.
Nigdy więcej nie widziałam u tego dziecka innych siniaków. Od czasu do czasu pytałam sąsiadki  czy jeszcze słyszy jakieś niepokojące odgłosy  ale już był spokój.
W sąsiedztwie nikt nie wiedział o mojej interwencji, ja nikomu nie opowiadałam, lekarka też zachowała dyskrecję.

Bardzo dobrze zrobilas

26 Ostatnio edytowany przez Samba (2025-04-09 20:14:04)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
dollores napisał/a:

Minęło pół roku i się to nie przegryzło. Dopiero teraz widzę jak ON bardzo syna nie lubi.

Od początku było dużo rywalizacji. Myślałam, że z czasem przejdzie. Niestety jest coraz gorzej, a ja czuję się jak pomiędzy młotem a kowadłem. Nie mogę już słuchać jak ON po nim jedzie. Traktuje go jak najwiekszego wroga, a dla mnie to tylko dziecko.

Jesli dziecko nie jest winne, to jakim prawem on po nim jeździ. Zresztą, anwet jeśli ono coś przeskrobuje, to jeździc po nim może rodzic a nie obcy człowiek raczej.
Nie musisz się tutaj tłumaczyć, po prostu zrywaj z typem. Myślę, że masz szansę spotkać kogoś na swojej drodze, kogoś kto bardziej uszanuje i zrozumie fakt, że nie jesteś sama w tym związku.

27 Ostatnio edytowany przez Animus (2025-04-09 21:35:03)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
dollores napisał/a:

Poprostu czasem chciałabym mieć kogoś, kto mnie przytuli, żebym nie musiała być ciągle silna...

Przymus bardzo dużo kosztuje. Przymus jest formą przemocy wobec samej siebie. Na taką formę przemocy nie da się zgłosić "niebieskiej karty", ale system kar wewnętrznych jest znacznie bardziej okrutny. Jakbyśmy chcieli odpokutować za zło, którego doświadczyliśmy. Przemoc odbiera nam moc, a moc bierze się z decyzji, z woli zmiany i wolności przemiany. Kiedy korzystamy z pomocy, to właśnie udajemy się po moc,której nam brakuje, aż odnajdziemy źródło w nas samych i nauczymy się z niego czerpać.
Chęć karania samej siebie czasami przybiera postać niewłaściwego wyboru partnera, który ma skłonność do stosowania przemocy i karania za to, co nosimy w sobie jako poczucie winy albo poczucie krzywdy. Zmiana partnera nic nie zmienia, póki nie dokonamy zmiany w sobie. Dopiero kiedy znajdziemy sposób by pozbyć się poczucia winy, wstydu i poczucia krzywdy, dopiero wtedy spotykamy osobę, z którą możemy być i żyć w harmonii.

Polecam Ci książki Reginy Brett, ona opisała swoją drogę (też została sama od początku ciąży i wychowywała dziecko sama), zacznij od "Jesteś cudem"

Ela210 napisał/a:

Dlaczego wybrałaś gościa z takim charakterem?

To jest dobre pytanie: albo dla czego (perspektywa przyszła), albo z jakiego powodu (zaszłości).

Foxterier napisał/a:

Jeżeli dorosły facet rywalizuje z 5-latkiem to nie jest partnerem do związku. [...] żeby taki matoł jak twój partner złamał mu kręgosłup bo ma małego moralnego fiutka.

Jakże często posługujemy się pojęciem związku i nie widzimy związku przyczynowo - skutkowego. To lepiej żeby był wielkim niemoralnym ch***m niż małym moralnym fiutkiem?

ammon napisał/a:

Generalnie to raczej ciężko o faceta który to tak po prostu bez problemu zaakceptuje.

Dlatego warto szukać mężczyzny a nie faceta i nie używać tych słów tak, jakby to były synonimy. Czego szukasz - to znajdujesz.

KSandraK napisał/a:

  PRZYTULAJ SYNA albo kup sobie pieska smile

Naprawdę tak łatwo łatwo zejść na psy???

dollores napisał/a:

Marzy mi się ciepły i wyrozumiały facet, otwarty na pracę nad relacja.

No właśnie: facet... Ci się marzy. 

dollores napisał/a:

    Zapewne terapia mnie czeka do końca życia, po tym co zgotowali mi moi rodzice. Dlatego byłam sama. I ta relacja skutecznie mi wytłumaczyła, że tak powinno zostać.

Najlepiej, kiedy terapię przeżywamy do końca życia i tak jest nie tylko w życiu tych, którym cos tam zgotowali rodzice. Terapia dotyczy uzdrowienia. Komu udaje się zdrowieć do końca życia, ten umiera spełniony.

I tu mi sie przypomniała książka Berta Heilingera "Odchodzimy spełnieni".

Julia life in UK napisał/a:

To jest jakiś horror.  Z kad się biorą tacy źli ludzie.

Horror to film wywołujący grozę. Tacy ludzie właśnie biorą się ze strachu. Boją się i bronią się, czasami stosując metodę "najlepszą obroną jest atak".

nikitaa napisał/a:

Nie na wszystko mamy wpływ, niestety.

Raczej na szczęście, a nie niestety. Polecam oglądnąć film "Bruce Wszechmogący", bo to jest o takim mądrali, co myślał, że urządzi świat lepiej od Boga.

Mamy wystarczający wpływ, nie na zdarzenia, ale nasza wolność wyraża się w relacji, stosunku, zrozumieniu zdarzeń. Wtedy możemy adekwatnie zareagować i ta adekwatność wystarcza. Nie trzeba mieć wpływu na wszystko, żeby móc mieć wpływ na siebie. Tylko czasami wolimy zmieniać innych, zamiast zmieniać siebie.

Samba napisał/a:

   [...] ... po prostu zrywaj z typem.

Typem? Zerwij z jednym, a następny będzie czekał, bo taki masz sposób typologizacji ludzi. Wybór "typa" wiele mówi o Twoim "typie". Nawet słowa, których używasz do oceniania innych mają swoje skutki. Bo słowa są jak zaklęcia. Dlatego warto panować nad swoim językiem, bo to świadectwo panowania nad myślami. Język może ranić wcale nie gorzej od miecza.

Samba napisał/a:

           [...] ... Myślę, że masz szansę spotkać kogoś na swojej drodze, kogoś kto bardziej uszanuje i zrozumie fakt, że nie jesteś sama ...

Oczywiście, że masz szansę: chcesz być szanowana - uszanuj samą siebie i zacznij szanować tych, których spotykasz na swojej drodze. Szacunek sprawi, że przyciągniesz odpowiednich ludzi, którzy odwdzięczą Ci się tym, co od Ciebie otrzymali.

Podobno nikt nie jest tak biedny, żeby nie mógł dać innym uśmiechu i nikt nie jest tak bogaty, żeby uśmiechu nie potrzebował.

Samba napisał/a:

         [...] ... w tym związku.

Związku?  Przyczynowo - skutkowym? Dlatego właśnie związki są czasami takie trudne, ciężkie, bo przynoszą nam skutki naszych myśli, słów i działań.

28

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Animus napisał/a:
Samba napisał/a:

   [...] ... po prostu zrywaj z typem.

Typem? Zerwij z jednym, a następny będzie czekał, bo taki masz sposób typologizacji ludzi. Wybór "typa" wiele mówi o Twoim "typie". Nawet słowa, których używasz do oceniania innych mają swoje skutki. Bo słowa są jak zaklęcia. Dlatego warto panować nad swoim językiem, bo to świadectwo panowania nad myślami. Język może ranić wcale nie gorzej od miecza.


OK
Wątek nie mnie dotyczy, więc moją typologię możesz zamknąć na cztery spusty w szafie. smile

29

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Animus napisał/a:



nikitaa napisał/a:

Nie na wszystko mamy wpływ, niestety.

Raczej na szczęście, a nie niestety. Polecam oglądnąć film "Bruce Wszechmogący", bo to jest o takim mądrali, co myślał, że urządzi świat lepiej od Boga.

Mamy wystarczający wpływ, nie na zdarzenia, ale nasza wolność wyraża się w relacji, stosunku, zrozumieniu zdarzeń. Wtedy możemy adekwatnie zareagować i ta adekwatność wystarcza. Nie trzeba mieć wpływu na wszystko, żeby móc mieć wpływ na siebie. Tylko czasami wolimy zmieniać innych, zamiast zmieniać siebie.

Kiedyś tam oglądałam ale już nie pamiętam
Na szczęście nie mamy wpływu na wszystko - tak ogólnie masz rację. Na pewno dobrze, że nie możemy innym układać życia, zwłaszcza ludziom dorosłym czy swoim dzieciom.
Natomiast w kontekście tego, co napisała Wilczyca, że to dziecko może nadal być ofiarą przemocy psychicznej, ciśnie się na myśl - niestety.
Na pewno można zmieniać siebie, czasem lepiej jest wszystkiego nie wiedzieć,  żyje wtedy się spokojniej i przyjemniej. W ramach tego "żyć spokojniej" ograniczam oglądanie wiadomości, bo ilość ludzkiego cierpienia i nieszczęść, jaka wylewa się z codziennych programów informacyjnych, nadal budzi we mnie wiele niepokoju.

Można zmienić się na tyle, że cudze tragedie nie robią na nas wrażenia.
Można, tylko czy warto?


Dziewczynka szła brzegiem morza , zbierała i  wrzucała do wody rozgwiazdy, wyrzucone przez fale na piasek. Podszedł do niej mężczyzna i powiedział - zobacz na ten ogrom rozgwiazd na piasku i zapytaj siebie, czy to co robisz ma sens. Odpowiedziała - dla tej jednej ma ogromne znaczenie.

30

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

Jako mama 5 latka nie wyobrażam sobie wymagać od niego dojrzałości takiej jaką powinien  reprezentować dorosły mężczyzna. To jest dziecko z jeszcze niedojrzałym mózgiem i nie w pełni wyregulowanymi emocjami. Oczywiście nie oznacza to że może robić wszystko i wejść rodzicom na głowę. Musi dla własnego bezpieczeństwa mieć jasno określone zasady. Tu jednak zarzuty „partnera” byly absurdalne. Że co że ma problem ze 5 latek chce się przytulać ? A przepraszam jaka jest ta granica wieku kiedy dziecku już „nie wypada” się przytulać do mamy żeby nie dostało łatki maminsynka ? Partner autorki pachnie mi niezłym przemocowcem, który
sam pewnie nieraz dostał wpier.. od ojca i teraz próbuje trenować na młodym swoje „zasady wychowawcze” w myśl których chłopiec ma być jak robozolnierz który wykonuje rozkazy bez mrugnięcia okiem, nigdy nie płacze i najlepiej ogarnia się we wszystkich sferach sam, z emocjonalną włącznie. Gdzieś musi być balans. Ja moje dziecko uczę samodzielności, rozwiązywania konfliktów z rówieśnikami na miarę jego możliwości i ponoszenia konsekwencji złych decyzji ale ciepła emocjonalnego i przytulasow nigdy mu nie odmówię. Dorośli tego potrzebują a co dopiero dzieci. A że jakiemuś fagasowi przeszkadza że nie może się kleić do mamusi bez przedszkod  bo jakiś gówniak też śmie chcieć czasem a może i często  jej ciepła i tulenia to problem tego fagasa. Tak samo zabawa. Niestety dzieci są głośne, prędkie, szczególnie w emocjach fajnej zabawy. Zwracać o to uwagę to jedno ale traktować dziecko jak wroga to drugie. Dlatego dla mnie nie ma tu pola do rozkminy co robić. Panu podziękować, niech sobie kupi rybki, ciche i maloproblemowe a kobiecie z dzieckiem niech da spokój. Bo jeśli chce związku to ma tu pakiet mama - dziecko, który ma obowiązek szanować i dbać  o niego a nie brac tylko to co mu pasuje a „gówniarza” ledwo tolerować.

31

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
nikitaa napisał/a:

[...]           Można zmienić się na tyle, że cudze tragedie nie robią na nas wrażenia.
Można, tylko czy warto?

Cudze tragedie zawsze zostaną nie moimi tragediami. Moje może być współczucie, empatia.

Gorzej, gdy następuje przeniesienie i cudze tragedie destabilizują mnie.

Można zachować wrażliwość i nie przywłaszczać sobie cudzych problemów, wtedy bowiem zmniejszamy szansę na pomoc tym poszkodowanym. Gdyby lekarz skupiał się na swoich wrażeniach przy ratowaniu życia, wtedy jego sprawność w podejmowaniu trafnych decyzji znacznie by się zmniejszyła.

nikitaa napisał/a:

[...]     Dziewczynka szła brzegiem morza , zbierała i  wrzucała do wody rozgwiazdy, wyrzucone przez fale na piasek. Podszedł do niej mężczyzna i powiedział - zobacz na ten ogrom rozgwiazd na piasku i zapytaj siebie, czy to co robisz ma sens. Odpowiedziała - dla tej jednej ma ogromne znaczenie.

Opowieść za opowieść. Na brzegu lasy przechodzień zauważył człowieka, przywiązanego do drzewa, unieruchomionego, a każde odsłonięte miejsce było pokryte komarami, które wysysały z niego krew. Ponieważ nie mógł uwolnić tego człowieka, więc postanowił, że przynajmniej zacznie zdzierać te komary.
Wtedy usłyszał głos tego człowieka:
- Zostaw... Te się już nassały...

Czasami robimy cokolwiek, gdy nie możemy uwolnić kogoś od zniewolenia. Najczęściej jednak zniewolenia wymagają własnej aktywności, aby się ich pozbyć.

32

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Animus napisał/a:

Czasami robimy cokolwiek, gdy nie możemy uwolnić kogoś od zniewolenia. Najczęściej jednak zniewolenia wymagają własnej aktywności, aby się ich pozbyć.

Jaką możliwość uwolnienia się od zniewolenia ma 3-5 letnie dziecko?

33

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
nikitaa napisał/a:
Animus napisał/a:

Czasami robimy cokolwiek, gdy nie możemy uwolnić kogoś od zniewolenia. Najczęściej jednak zniewolenia wymagają własnej aktywności, aby się ich pozbyć.

Jaką możliwość uwolnienia się od zniewolenia ma 3-5 letnie dziecko?

Dollores ma chyba więcej. A jej synek uwalnia się od zniewolenia dziecięcym buntem. I jakoś mu się udało uwolnić.

34

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Animus napisał/a:
nikitaa napisał/a:
Animus napisał/a:

Czasami robimy cokolwiek, gdy nie możemy uwolnić kogoś od zniewolenia. Najczęściej jednak zniewolenia wymagają własnej aktywności, aby się ich pozbyć.

Jaką możliwość uwolnienia się od zniewolenia ma 3-5 letnie dziecko?

Dollores ma chyba więcej. A jej synek uwalnia się od zniewolenia dziecięcym buntem. I jakoś mu się udało uwolnić.

Tylko matka dziecka/ dorosły opiekun ma możliwość zapewnić dziecku bezpieczeństwo. Bunt dziecka można szybko zgasić gdy nie chce się go słuchać. Gdyby nie Dollores jej synek sam nie mógłby nic zdziałać.

35

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
nikitaa napisał/a:

Tylko matka dziecka/ dorosły opiekun ma możliwość zapewnić dziecku bezpieczeństwo. Bunt dziecka można szybko zgasić gdy nie chce się go słuchać. Gdyby nie Dollores jej synek sam nie mógłby nic zdziałać.

No nie, nie zgadzam się z Twoim twierdzeniem: to złudzenie, że "matka dziecka/dorosły opiekun ma możliwość zapewnić dziecku bezpieczeństwo".

Niebezpieczeństw jest tak wiele, że trudno jest komukolwiek zapewnić bezpieczeństwo. Dziś oglądałem fragment debaty i ileż tam było zapewnień o bezpieczeństwie.
Kłamcy. Handlują złudzeniami. Ani sobie, ani dzieciom nawet dwoje rodziców nie mogą zapewnić bezpieczeństwa.

Dziecko wychodzi do szkoły i już nie wraca do rodziców, bo jakiś pijany kierowca...

Syn Dollores ma zachwiane poczucie bezpieczeństwa wlaśnie dlatego, że sama Dollores nie czuje się bezpieczna. Może przytulić Syna, ale sama nie ma się do kogo przytulić. A przecież poczucie bezpieczeństwa to znacznie mniej niż bezpieczeństwo. Można komuś stworzyć poczucie bezpieczeństwa, nawet jak nie można mu zapewnić bezpieczeństwa. I jedno i drugie są złudzeniem, ale poczucie jest subiektywnie możliwe.

Są to tak zwane "złudzenia pozytywne": niby złudzenia, ale pozwalają się rozwijać. Jak klosz wokół Róży na planecie Małego Księcia: osłoni od wiatru, ale nie przed suszą i brakiem wody.

36

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Animus napisał/a:

Niebezpieczeństw jest tak wiele, że trudno jest komukolwiek zapewnić bezpieczeństwo. Dziś oglądałem fragment debaty i ileż tam było zapewnień o bezpieczeństwie.

Jeśli tak rozszerzyć poczucie bezpieczeństwa, to nikt nie może go mieć. Bo powódź zmiecie Ci dom, bo pijany kierowca, bo smog, bo susza, bo samolot się rozbił a pociąg wykoleił, idziesz do lekarza i do lekarza i dowiadujesz się, że masz nowotwór w 4 stadium.
Możemy się tak przerzucać tylko nie wiem dokąd ta dyskusja ma zmierzać.

37

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

Myślę, że temat można zamknąć.
Dziękuję za wszystkie wiadomości, w tym prywatne.

38 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-04-12 12:23:57)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
dollores napisał/a:

Od początku było dużo rywalizacji.


Jedyne sytuacje jakie znam i o jakich słyszałem, że facet rywalizuje z dzieckiem to były zawsze sytuacje wykreowane w taki sposób przez matki.


Młody chce się jeszcze przytulać, a z drugiej strony słucham, że wychowuje maminsynka.

Zapewne tak jest.



Widzę to tak, że on wiedział, że nie jestem sama. I albo kocha i szanuje nas oboje, albo nie. Uważam, że nie na prawa (on do nas dołączył) żądać zmiany naszych zwyczajow, bo jest ON.


No nie. Związek to pewna forma kompromisu. Jakim prawem oczekujesz, że dorosły facet odstawi swoje potrzeby i oczekiwania?



Zastanawiam się tylko, czy jest sens szuknia kogokolwiek czy wszyscy faceci będą mieć takie podejście i nie ma, co tracić czasu?

Przy takim twoim podejściu to nie masz szansy na nikogo normalnego.

39

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
dollores napisał/a:

Widzę to tak, że on wiedział, że nie jestem sama. I albo kocha i szanuje nas oboje, albo nie. Uważam, że nie na prawa (on do nas dołączył) żądać zmiany naszych zwyczajow, bo jest ON.

To niestety myśl wielu samotnych mam. W takiej wypowiedzi widać, że tam nie ma miejsca dla faceta jako partnera. W hierarchii zawsze będzie na ostatnim miejscu. Takie związki nie maja prawa sie udac.

40

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Legat napisał/a:
dollores napisał/a:

Widzę to tak, że on wiedział, że nie jestem sama. I albo kocha i szanuje nas oboje, albo nie. Uważam, że nie na prawa (on do nas dołączył) żądać zmiany naszych zwyczajow, bo jest ON.

To niestety myśl wielu samotnych mam. W takiej wypowiedzi widać, że tam nie ma miejsca dla faceta jako partnera. W hierarchii zawsze będzie na ostatnim miejscu. Takie związki nie maja prawa sie udac.


Dokładnie. Jest jakaś kolejność dziobania w grupie. I jak dorosły człowiek stoi poniżej (podkreślmy - nie swojego) dziecka, to coś tu jest mocno nie halo.

41

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
feniks35 napisał/a:

Jako mama 5 latka nie wyobrażam sobie wymagać od niego dojrzałości takiej jaką powinien  reprezentować dorosły mężczyzna. To jest dziecko z jeszcze niedojrzałym mózgiem i nie w pełni wyregulowanymi emocjami. Oczywiście nie oznacza to że może robić wszystko i wejść rodzicom na głowę. Musi dla własnego bezpieczeństwa mieć jasno określone zasady. Tu jednak zarzuty „partnera” byly absurdalne. Że co że ma problem ze 5 latek chce się przytulać ? A przepraszam jaka jest ta granica wieku kiedy dziecku już „nie wypada” się przytulać do mamy żeby nie dostało łatki maminsynka ? Partner autorki pachnie mi niezłym przemocowcem, ....

Dokładnie tak. Jaki w pełni dojrzały facet, nie mający kompleksów, będzie współzawodniczył  z dzieckiem 5 letnim o "względy" swojej partnerki?
Przecież miłość do dziecka i do partnera to dwa zupełnie inne uczucia i jak można je bezkrytycznie porównywać? Albo mieć satysfakcję, że partnerka odtrąca dziecko, bo to nie podoba się jej partnerowi i czuje się niedopieszczony?

Nie rozumiem kobiet, które pozwalają na złe traktowanie swojego dziecka przez partnera w nowym związku.

42

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Salomonka napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Jako mama 5 latka nie wyobrażam sobie wymagać od niego dojrzałości takiej jaką powinien  reprezentować dorosły mężczyzna. To jest dziecko z jeszcze niedojrzałym mózgiem i nie w pełni wyregulowanymi emocjami. Oczywiście nie oznacza to że może robić wszystko i wejść rodzicom na głowę. Musi dla własnego bezpieczeństwa mieć jasno określone zasady. Tu jednak zarzuty „partnera” byly absurdalne. Że co że ma problem ze 5 latek chce się przytulać ? A przepraszam jaka jest ta granica wieku kiedy dziecku już „nie wypada” się przytulać do mamy żeby nie dostało łatki maminsynka ? Partner autorki pachnie mi niezłym przemocowcem, ....

Dokładnie tak. Jaki w pełni dojrzały facet, nie mający kompleksów, będzie współzawodniczył  z dzieckiem 5 letnim o "względy" swojej partnerki?
Przecież miłość do dziecka i do partnera to dwa zupełnie inne uczucia i jak można je bezkrytycznie porównywać? Albo mieć satysfakcję, że partnerka odtrąca dziecko, bo to nie podoba się jej partnerowi i czuje się niedopieszczony?

Nie rozumiem kobiet, które pozwalają na złe traktowanie swojego dziecka przez partnera w nowym związku.

Przemoc wobec dziecka jest karalna. A autorka zamiast bronić powinna zgłosić fakt przemocy.

43 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-04-12 18:57:32)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Salomonka napisał/a:

Dokładnie tak. Jaki w pełni dojrzały facet, nie mający kompleksów, będzie współzawodniczył  z dzieckiem 5 letnim o "względy" swojej partnerki?


To bardzo rzadko kwestia podejścia faceta, a kobiety do ich relacji. Jak kobieta cały czas usadza faceta próbując mu pokazywać, że jego zdanie w zasadzie na żadnym polu się nie liczy, a dziecko wygrywa 100% uwagi w każdych okolicznościach to i tak to się kończy.


Przecież miłość do dziecka i do partnera to dwa zupełnie inne uczucia i jak można je bezkrytycznie porównywać? Albo mieć satysfakcję, że partnerka odtrąca dziecko, bo to nie podoba się jej partnerowi i czuje się niedopieszczony?

Nie rozumiem kobiet, które pozwalają na złe traktowanie swojego dziecka przez partnera w nowym związku.

Ale że to różne uczucia to musisz wytłumaczyć mamuśkom. Nie facetom. Faceci bardzo rzadko mają z tym problem, a kobiety mega często. Wchodzą w tryb "mama" i reszta przestaje się liczyć.


A facet nie powiedział nic złego. Jak 5 latek z byle pierdnięcia leci na rączki do mamusi to tak - jest chowany na maminsynka.

44

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
nikitaa napisał/a:

Jeśli tak rozszerzyć poczucie bezpieczeństwa, to nikt nie może go mieć. Bo powódź zmiecie Ci dom, bo pijany kierowca, bo smog, bo susza, bo samolot się rozbił a pociąg wykoleił, idziesz do lekarza i do lekarza i dowiadujesz się, że masz nowotwór w 4 stadium.
Możemy się tak przerzucać tylko nie wiem dokąd ta dyskusja ma zmierzać.

Nie poczucie bezpieczeństwa tylko bezpieczeństwo. Wyraźne rozgraniczyłem te dwa zjawiska. Bezpieczeństwa nie można zabezpieczyć, można jedynie deklarować, ale to mrzonki.

Inaczej jest z poczuciem bezpieczeństwa, które mamy przy nieznajomości zagrożeń, dlatego warto dzieci chronić przed informacjami odbierającymi im poczucie bezpieczeństwa.

O roli tak zwanych "złudzeń pozytywnych" napiszę innym razem.

45 Ostatnio edytowany przez KSandraK (2025-04-13 03:13:58)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

" nadal chodzimy [z synem] do logopedy, a po przedszkolu ćwiczymy w domu. I wtedy on już jest zazdrosny, że poświęcam więcej czasu synowi, zamiast usiąść z nami np."

Znam fajnych ludzi z wadą wymowy, sama mówię dosyć cicho (problem z emisją głosu?) i całkiem często jestem niedosłyszana. To dobrze, że starasz się naprostować wadę wymowy dzieciaka, jeśli to działa tak jak wady postawy to im wcześniej tym lepiej. Jednocześnie doświadczenie pokazuje mi, że perfekcyjna dykcja wbrew pozorom nie jest najważniejsza. Nie zrozum mnie źle, fajnie to naprawić, zdrowie jest ważne, plus po co mieć wadę skoro można ją naprawić. Ale jednocześnie świat się nie zawali, gdyby jednak nie wyszło. Nie jest to kwestia życia i śmierci.

Twoje oczekiwanie że partner się przyłączy do ćwiczeń logopedycznych z nieswoim dzieckiem są moim zdaniem dosyć nadmierne. Z perspektywy dorosłej osoby i faceta, twój synek wcale nie musi być miłym i pożądanym towarzystwem. To ty masz różowe okulary i uważasz synka za małego aniołka smile Z punktu widzenia innych ludzi jest po prostu dzieciakiem. Mniej lub bardziej "rozpuszczonym". Dodatkowo podejrzewam, że ćwiczenia logopedyczne są NUDNE. Jak ćwiczenie ortografii. Ja bym wolała inaczej spożytkować swój czas, mając wybór, więc nie widzę dlaczego traktujesz to jako zarzut wobec partnera.

Jak objawia się ta zadrość? (Podaj proszę jakiś przykład)

"Wiem, sama pochodzę z dysfunkcyjnej rodziny, dużo przeszłam  i radzę sobie, ale to wpływa też na moje rację z ludźmi i na moje funkcjonowanie."

Właśnie dlatego musisz na którymś etapie te złe wzorce zidentyfikować i PRZEŁAMAĆ bo będą ci zawadzały do końca życia, a po drodze mimochodem przerzucisz je na synka. Toksyczny krąg zatoczy koło.

"Tak nie było od początku, ale z czasem tak to czuję, bo co bym nie zrobiła to któryś się obrazi. Uciążliwe jest funkcjonowanie w takim układzie dla wszystkich."

Czyli jeśli dobrze rozumiem synek TEŻ SIĘ OBRAŻA albo domaga np. uwagi, na ręce itd. kiedy ty poświęcasz uwagę partnerowi.

"Jestem otwarta na krytykę, bo jestem tylko człowiekiem i sama też popełniam błędy. Po prostu chciałabym stworzyć taki dom, aby każdy czuł się dobrze i był akceptowany. Czuję, że tutaj to się nie uda."

Związek to nie tylko samo uczucie ani ufanie intuicji. Spora część to zapanowanie nad odruchami i rozkminienie intelektem, jaka jest sytuacja, w miarę obiektywne i dążące do porozumienia podejście, zdolność do rozwiązywania konfliktów w zdrowy sposób. Gdybym przykładowo ja kierowała się wyłącznie tym, co w danej chwili czuję, to robiłabym w różnych punktach życia bardzo głupie, histeryczne rzeczy.

Też zauważ: piszesz że chcesz domu gdzie KAŻDY CZUJE SIĘ DOBRZE I JEST AKCEPTOWANY. Ale w swoich wiadomosciach konsekwentnie krytykujesz partnera (jaki jest złośliwy, rywalizujący, wykorzystuje rodziców, no po prostu Gargamel) i tak jakby nie widać, żebyś głębiej przejmowała się JEGO dobrym samopoczuciem i akceptacją. Jeśli dobrze rozumiem twój punkt widzenia, uważasz, że facet jest pełen wad i dopieprza się do pięciolatka, co stoi na drodze harmonii rodzinnej domowego ogniska. Interpretujesz przeciwko niemu nawet umiarkowane bądź niewinne rzeczy (np. to co pisałam o maminsynkowości w poprzednim poście). Twoja idealna wizja doskonałego domu być może jest do zrealizowania, ale nie wypali, jeśli będziesz ignorowała potrzeby i samopoczucie faceta, a na koniec stawiała na nim krzyżyk i szukała kolejnego w nadziei, że ten następny okaże się 100% 24/7 chodzącym ideałem pełnym miłości do cudzego dzieciaka. Jak rozumiem, twój obecny/ostatni facet NIE bije ciebie ani dziecka, trochę nie rozumiem zapału paru osób w tym wątku odnośnie potrzeby obrony dziecka teraz (albo coś mi umknęło).

Zastanów się, jak to się stało i czym się kierowałaś, wiążąc się i zachodząc w ciążę ze swoim poprzednim facetem, tym od bicia i niebieskiej karty sad

Z różnicami natomiast jest różnie, czasem okazują się zbyt diametralne. Jednak w każdym związku JAKIEŚ różnice są i gdyby nie rozpracowywać nigdy żadnych, nie chodzić na kompromisy, to żaden związek by zwyczajnie nie przetrwał. Po prostu nikt nie jest dopasowany w 100% z wejścia z drugą osobą. Wygląda trochę, jakbyś nie szanowała bądź nie lubiła swojego partnera, a następnie przypinała mu łatki, żeby uzasadnić przed sobą, że go rzucasz tak aby to była jego wina, a nie twoja decyzja.

Sprawdzanie telefonu jest niehalo, ale też nie rozwinęłaś tematu: o co chodziło, czym się kierował, czy np. sam nie widziałby problemu gdybyś przeglądała jego telefon i to był honest mistake. Moja teoria robocza jest taka, że próbowal sprawdzić, czy go zdradzasz. Nie znam jednak dokładniej sytuacji.

Zmieniając nieco temat, z perspektywy dorosłego faceta dzieciate kobiety są problematyczne. Nie każdy by się zgodził opiekowac i utrzymywać kompletnie cudzego dzieciaka. Trudno wymagać, żeby pokochał je jak własne no bo... nie jest jego własne. Łatwo wpaść w optykę, że "moje dziecko jest aniołkiem", ale dla reszty świata to nie działa. Jeśli wiążesz się z facetem to ten facet wiąże się z tobą ze względu na ciebie, bo cię wybrał. Dzieciak jest drugorzędny, a gdyby dzieciak był pierwszorzędny to miałabyś DUŻY problem bo mogłoby wskazywać na tendencje pedofilskie.

Pod wieloma względami sytuacja wygląda jakbyś była w związku ze swoim synkiem i irytował cię "ten trzeci", obecny partner. A to zapala czerwone lampki alarmowe toksycznego macierzyństwa. Rozgryź to jakoś, inaczej zaszkodzisz i sobie, i dzieciakowi, i ewentualnym następnym partnerom. Obecny też ma za sobą jak rozumiem gorzki zawód.

46

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
KSandraK napisał/a:

Związek to nie tylko samo uczucie ani ufanie intuicji. Spora część to zapanowanie nad odruchami i rozkminienie intelektem, jaka jest sytuacja, w miarę obiektywne i dążące do porozumienia podejście, zdolność do rozwiązywania konfliktów w zdrowy sposób. Gdybym przykładowo ja kierowała się wyłącznie tym, co w danej chwili czuję, to robiłabym w różnych punktach życia bardzo głupie, histeryczne rzeczy.

Też zauważ: piszesz że chcesz domu gdzie KAŻDY CZUJE SIĘ DOBRZE I JEST AKCEPTOWANY. Ale w swoich wiadomosciach konsekwentnie krytykujesz partnera (jaki jest złośliwy, rywalizujący, wykorzystuje rodziców, no po prostu Gargamel) i tak jakby nie widać, żebyś głębiej przejmowała się JEGO dobrym samopoczuciem i akceptacją. Jeśli dobrze rozumiem twój punkt widzenia, uważasz, że facet jest pełen wad i dopieprza się do pięciolatka, co stoi na drodze harmonii rodzinnej domowego ogniska. Interpretujesz przeciwko niemu nawet umiarkowane bądź niewinne rzeczy (np. to co pisałam o maminsynkowości w poprzednim poście). Twoja idealna wizja doskonałego domu być może jest do zrealizowania, ale nie wypali, jeśli będziesz ignorowała potrzeby i samopoczucie faceta, a na koniec stawiała na nim krzyżyk i szukała kolejnego w nadziei, że ten następny okaże się 100% 24/7 chodzącym ideałem pełnym miłości do cudzego dzieciaka. Jak rozumiem, twój obecny/ostatni facet NIE bije ciebie ani dziecka, trochę nie rozumiem zapału paru osób w tym wątku odnośnie potrzeby obrony dziecka teraz (albo coś mi umknęło).

Zastanów się, jak to się stało i czym się kierowałaś, wiążąc się i zachodząc w ciążę ze swoim poprzednim facetem, tym od bicia i niebieskiej karty sad

Z różnicami natomiast jest różnie, czasem okazują się zbyt diametralne. Jednak w każdym związku JAKIEŚ różnice są i gdyby nie rozpracowywać nigdy żadnych, nie chodzić na kompromisy, to żaden związek by zwyczajnie nie przetrwał. Po prostu nikt nie jest dopasowany w 100% z wejścia z drugą osobą. Wygląda trochę, jakbyś nie szanowała bądź nie lubiła swojego partnera, a następnie przypinała mu łatki, żeby uzasadnić przed sobą, że go rzucasz tak aby to była jego wina, a nie twoja decyzja.

Sprawdzanie telefonu jest niehalo, ale też nie rozwinęłaś tematu: o co chodziło, czym się kierował, czy np. sam nie widziałby problemu gdybyś przeglądała jego telefon i to był honest mistake. Moja teoria robocza jest taka, że próbowal sprawdzić, czy go zdradzasz. Nie znam jednak dokładniej sytuacji.

Zmieniając nieco temat, z perspektywy dorosłego faceta dzieciate kobiety są problematyczne. Nie każdy by się zgodził opiekowac i utrzymywać kompletnie cudzego dzieciaka. Trudno wymagać, żeby pokochał je jak własne no bo... nie jest jego własne. Łatwo wpaść w optykę, że "moje dziecko jest aniołkiem", ale dla reszty świata to nie działa. Jeśli wiążesz się z facetem to ten facet wiąże się z tobą ze względu na ciebie, bo cię wybrał. Dzieciak jest drugorzędny, a gdyby dzieciak był pierwszorzędny to miałabyś DUŻY problem bo mogłoby wskazywać na tendencje pedofilskie.

Pod wieloma względami sytuacja wygląda jakbyś była w związku ze swoim synkiem i irytował cię "ten trzeci", obecny partner. A to zapala czerwone lampki alarmowe toksycznego macierzyństwa. Rozgryź to jakoś, inaczej zaszkodzisz i sobie, i dzieciakowi, i ewentualnym następnym partnerom. Obecny też ma za sobą jak rozumiem gorzki zawód.

Ja tu tylko zostawię:

Musisz wiedzieć

47

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Salomonka napisał/a:

Dokładnie tak. Jaki w pełni dojrzały facet, nie mający kompleksów, będzie współzawodniczył  z dzieckiem 5 letnim o "względy" swojej partnerki?
Przecież miłość do dziecka i do partnera to dwa zupełnie inne uczucia i jak można je bezkrytycznie porównywać? Albo mieć satysfakcję, że partnerka odtrąca dziecko, bo to nie podoba się jej partnerowi i czuje się niedopieszczony?

Pytanie, czy to faktycznie chodzi o względy/uczucia partnerki czy raczej o jakąkolwiek decyzyjność?

Bo autorka np. napisała tak:

Widzę to tak, że on wiedział, że nie jestem sama. I albo kocha i szanuje nas oboje, albo nie. Uważam, że nie na prawa (on do nas dołączył) żądać zmiany naszych zwyczajow, bo jest ON.

To pokazuje, jakie miejsce w hierarchii miał zajmować ten facet. Autorka nie zamierzała budować związku, w którym i ona, i on mieliby po "50% głosów"; była ona z dzieckiem vs facet, który dołączył i miał się dostosować. Jak w ogóle można pisać o dołączeniu w kontekście związku? Przecież to brzmi, jakby kogoś łaskawie przygarnęła. A w związku obie strony muszą się dograć, dopasować, zmienić zwyczaje. Dwie osoby decydują się być razem, a nie jedno dołącza do drugiego i ma siedzieć cicho, wdzięczne, że dostało miejsce.

No i to o szacunku... Hm. A czy autorka szanowała partnera? Bo ja tego też nie widzę. Z tekstu wynika, że liczyło się tylko dziecko, a nie potrzeby faceta. Nie wiem też, skąd ta niby wielka nienawiść. Pięciolatki potrafią się bawić za głośno i tak, przeszkadza to otoczeniu. Że wychowuje maminsynka to uwaga do niej, a nie do dziecka. Do tego, jak zrozumiałam, facet z nimi nie mieszkał = był gościem. Gość może oczekiwać, że poświęci mu się uwagę; po co się umawiać, jak w planach ćwiczenie wymowy z dzieckiem?

Wiem, że już się rozstali, ale generalnie nie wróżę sukcesów w przyszłości, jeśli nic się nie zmieni, bo nikt nie marzy o takim układzie. Jak ktoś zaczyna związek, to chce partnerstwa, w którym ma tyle samo do powiedzenia co druga strona.

48

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Farmer napisał/a:

Ja tu tylko zostawię:

Musisz wiedzieć

Wielu facetom, którym nie wyszły związki z samotnymi mamami, albo w takie związki chcą wejsć - powinni miec w głowie, że taka kobieta często nie szuka miłości, a szuka jedynie pomocy. A taki facet w jej hierachii, jest na końcu. Ten watek jest wzorcowy.
Ciekawe jest też zachowanie kilku uzytkowniczek, które tłumaczą rolacje nowego partnera z nieswoim dzieckiem, przez pryzmat przemocy. Relacja matka dziecko, jest silniejsza od relacji z nowym facetem, nie będacym ojcem tego dziecka.

49 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-04-13 18:51:21)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Legat napisał/a:
Farmer napisał/a:

Ja tu tylko zostawię:

Musisz wiedzieć

Wielu facetom, którym nie wyszły związki z samotnymi mamami, albo w takie związki chcą wejsć - powinni miec w głowie, że taka kobieta często nie szuka miłości, a szuka jedynie pomocy. A taki facet w jej hierachii, jest na końcu. Ten watek jest wzorcowy.
Ciekawe jest też zachowanie kilku uzytkowniczek, które tłumaczą rolacje nowego partnera z nieswoim dzieckiem, przez pryzmat przemocy. Relacja matka dziecko, jest silniejsza od relacji z nowym facetem, nie będacym ojcem tego dziecka.

To chyba było do mnie?
Odpowiem, że każdego faceta uważam za osobę dorosłą i odpowiedzialną. Jeśli więc pan decyduje się na związek z kobietą, która wychowuje pięciolatka, niech się liczy z tym, że to tylko pięciolatek, dziecko potrzebujące troski, ulegające emocjom, po pewnych przejściach, pozostające bez ojca na stałe. Zdaję sobie sprawę, że niektóre dzieciaki bywają rozpieszczane przez matki ale niechże ten pan przyjmie do wiadomości, że odpowiedzialność za wychowanie ciąży na matce dziecka.
Ja doczytałam się w opowieści oznak przemocy. Autorka chyba już się tu nie wypowie z wiadomych względów.

50 Ostatnio edytowany przez Muqin (2025-04-13 20:22:05)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Legat napisał/a:

Relacja matka dziecko, jest silniejsza od relacji z nowym facetem, nie będacym ojcem tego dziecka.

Nie. Zdarza się, że relacja matki z dzieckiem jest silniejsza od relacji z mężczyzną - ojcem dziecka i z tego powodu ileś małżeństw się rozpada, statystycznie zauważalna liczba. Mężczyźni, którzy czują się odrzuceni, bo niemowlak się pojawił, bo w domu wszystko pod potrzeby dwu, trzy, pięciolatka...całkiem sporo takich. Także mężów. I żeby nie było żem tu stronnicza- sporo kobiet faktycznie na punkcie dziecka dostaje amoku i o tym, że są nie tylko matkami zapomina.
Paradoksalnie relacja  samotnej matki z nowym facetem może być na początku silniejsza iż relacja matki nie-samotnej ze znanym od lat ojcem dziecka. Choćby i dlatego, że jest nowa.

W opisie relacji z tego wątku - początki przemocy widzę jak na dłoni.

51

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Tamiraa napisał/a:

Odpowiem, że każdego faceta uważam za osobę dorosłą i odpowiedzialną. Jeśli więc pan decyduje się na związek z kobietą, która wychowuje pięciolatka, niech się liczy z tym, że to tylko pięciolatek, dziecko potrzebujące troski, ulegające emocjom, po pewnych przejściach, pozostające bez ojca na stałe. Zdaję sobie sprawę, że niektóre dzieciaki bywają rozpieszczane przez matki ale niechże ten pan przyjmie do wiadomości, że odpowiedzialność za wychowanie ciąży na matce dziecka.

A czy to nie powinno działać w dwie strony? Tzn. jeżeli kobieta, która wychowuje dziecko, decyduje się na związek, niech się liczy z tym, że będzie się od niej oczekiwać bycia partnerką i traktowania drugiej strony jak partnera? A nie np. jak osobę, która dołączyła, więc ma się grzecznie dostosować? wink

52 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-04-13 21:11:55)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
SaraS napisał/a:

....Jak ktoś zaczyna związek, to chce partnerstwa, w którym ma tyle samo do powiedzenia co druga strona.

Zgadza się, ale chodzi glównie o to, żeby nie wchodzić w związek z przeświadczeniem, że dziecko ktore tam się zastaje będzie spełniało jakieś nasze oczekiwania i będzie takie, jak chcemy żeby było. Dla faceta to obce dziecko, wychowane bez niego, bez jego obecności przez innych, obcych mu ludzi: Ojca dziecka, dziadków, ciotki, wujków i matkę dziecka w końcu.
Na zbudowanie pozytywnych relacji potrzeba czasu i  nie można oczekiwać od dziecka, w tym wypadku 5 letniego, że od chwili wejścia do domu kogoś nowego, będzie go akceptował, słuchał i spelniał wszystkie jego oczekiwania. Dorosły człowiek który ma chociaż dwie komórki kompatybilne w mózgu nigdy nie będzie tego oczekiwał. Dziecko widzi ogromną zmianę która się "zadziala" w jego życiu i przestaje się czuć pewnie, często nawet przeżywa ogromny stres, który dodatkowo go "bodzcuje".
To po stronie nowego partnera matki jest wypracowanie sobie takiej pozycji w jego życiu, aby czuć się akceptowanym i szanowanym, a tego krzykiem, karami i upokarzaniem dziecka na pewno się nie osiągnie.
Znam przykład rodziny, gdzie facet wychował chłopca jak swego, a dzieciak mial 7 lat gdy związal się z jego matką. Dziś chlopak ma ponad 20 lat, kocha ojczyma jak swego ojca, szanuje go, podziwia i bardzo liczy się z jego zdaniem, a nigdy nie słyszałam aby ojczym podniósł na niego nawet głos. Mają jeszcze córkę już ze sobą i facet nie robił nigdy różnicy między dziećmi, zawsze traktował je tak samo i wiele nawet bliskich im osob którzy nie znali ich od początku, do dziś nie ma świadomości, że starsze z dzieci n ie jest synem rodzonym tego ojca.

Kiedy wchodzi się w związek gdzie już są jakieś dzieci, trzeba mieć świadomość że bierze się na siebie ogromną odpowiedzialność. Przyjażń, szacunek wzajemny nie pojawią się nagle.  Może przyjdą one z czasem, może nie, ale zmuszanie  do czegokolwiek w tej sprawie jest przemocą i  nieuczciwością wobec dziecka, a skutki są jakie są.

53 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-04-13 23:56:48)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
SaraS napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Odpowiem, że każdego faceta uważam za osobę dorosłą i odpowiedzialną. Jeśli więc pan decyduje się na związek z kobietą, która wychowuje pięciolatka, niech się liczy z tym, że to tylko pięciolatek, dziecko potrzebujące troski, ulegające emocjom, po pewnych przejściach, pozostające bez ojca na stałe. Zdaję sobie sprawę, że niektóre dzieciaki bywają rozpieszczane przez matki ale niechże ten pan przyjmie do wiadomości, że odpowiedzialność za wychowanie ciąży na matce dziecka.

A czy to nie powinno działać w dwie strony? Tzn. jeżeli kobieta, która wychowuje dziecko, decyduje się na związek, niech się liczy z tym, że będzie się od niej oczekiwać bycia partnerką i traktowania drugiej strony jak partnera? A nie np. jak osobę, która dołączyła, więc ma się grzecznie dostosować? wink

SaraS, tutaj  tytuł wątku brzmi: Partner nienawidzi mojego syna. To nie jest wątek o byciu partnerami w związku. Dlaczego nie mogą się dogadać? Dlaczego partner używa przemocy w stosunku do pięcioletniego dziecka, zauważ, że to nie jest zbuntowany 16-latek. Można przypuszczać, że autorka znów wybrała przemocowca na swojego partnera.

Ja już nie oczekuję po tym forum, że tu ktokolwiek wykaże się empatią, skoro dla was forumowiczów ważniejsze od używania przemocy wobec dziecka jest to, że ona powinna być partnerką dla pana partnera. Jak ona ma być partnerką  skoro jej facet tak się zachowuje? A może ją też będzie zamykał w pokoju i też mu będzie przeszkadzało, że hałasuje? Albo jeszcze będzie chciała się przytulać. Chodzi wam o to, że ona uważa, że partner powinien się dostosować. To są tak podstawowe rzeczy, że powinno być to od razu dogadane, a nie eksperymentowanie na pięciolatku jakichś dziwnych zachowań. Nie jest im po drodze, to niech się rozstaną, ale niech nie mieszają w to dziecka. Jak to dorosły facet może rywalizować z dzieckiem o względy? To jest nienormalne.
Znam przypadki, gdzie obcy partner jest lepszym ojcem niż biologiczny. A tu czegoś takiego nie ma.

54

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

Dziwicie się, że 5 letnie dziecko chce się przytulić do matki?. I uważacie, że to jest powód aby nazywać dziecko maminsynkiem? Wiedzial, że ona ma dziecko i albo to akceptuje albo nie. A ona zapewne szukała i partnera i ojca ojca dla swojego dziecka. Nie dość że on karci dziecko to jeszcze oczekuje tego od niej. A potem słyszy się w wiadomościach ak konkubent zakatowal dziecko, a matka na to dała przyzwolenie

55

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

Salomonko, też znam takie rodziny, tyle że one nie opierają się na układzie "matka i dziecko vs facet w roli dodatku". Tam wszyscy są równie ważni, a matki na początku nie wychodziły z założenia, że facet ma się dostosować do dziecka, bo jest dorosły. Nie obarczały go odpowiedzialnością za kształt ich relacji, raczej brały ją na siebie i, hm, moderowały wink ją.


Tamiraa napisał/a:

SaraS, tutaj  tytuł wątku brzmi: Partner nienawidzi mojego syna. To nie jest wątek o byciu partnerami w związku. Dlaczego nie mogą się dogadać? Dlaczego partner używa przemocy w stosunku do pięcioletniego dziecka, zauważ, że to nie jest zbuntowany 16-latek. Można przypuszczać, że autorka znów wybrała przemocowca na swojego partnera.

Ja już nie oczekuję po tym forum, że tu ktokolwiek wykaże się empatią, skoro dla was forumowiczów ważniejsze od używania przemocy wobec dziecka jest to, że ona powinna być partnerką dla pana partnera. Jak ona ma być partnerką  skoro jej facet tak się zachowuje? A może ją też będzie zamykał w pokoju i też mu będzie przeszkadzało, że hałasuje? Albo jeszcze będzie chciała się przytulać. Chodzi wam o to, że ona uważa, że partner powinien się dostosować. To są tak podstawowe rzeczy, że powinno być to od razu dogadane, a nie eksperymentowanie na pięciolatku jakichś dziwnych zachowań. Nie jest im po drodze, to niech się rozstaną, ale niech nie mieszają w to dziecka. Jak to dorosły facet może rywalizować z dzieckiem o względy? To jest nienormalne.
Znam przypadki, gdzie obcy partner jest lepszym ojcem niż biologiczny. A tu czegoś takiego nie ma.

Ja się w gruncie rzeczy zgadzam z tym, co napisałaś, tylko po prostu tej wielkiej nienawiści i przemocy wobec dziecka nie widzę. Autorka o tym pisze, owszem, w sensie - używa takich określeń, ale w ramach przykładów (a można założyć, że porusza te najważniejsze kwestie) podaje to, że wg faceta dziecko się bawi za głośno w drugim pokoju i że ona (ona, to nie jest uwaga do dziecka!) wychowuje maminsynka. Jeżeli ktoś w tym dopatruje się nienawiści i przemocy, to imho jest mocno przewrażliwiony na punkcie tego dziecka. Bo tak, kilkuletnie dzieci często są za głośne i zwrócenie na to uwagi nie oznacza nienawiści. Sama często słyszałam, żebym była/mówiła/bawiła się ciszej, a jestem jednak pewna, że rodzice mnie kochają. wink

Z tym przytulaniem natomiast to różnie mogło wyglądać. Bo jeśli dziecko przyszło raz czy dwa, a facet od razu wyskoczył ze swoimi mądrościami, to co najmniej dziwne. Ale równie dobrze to dziecko mogło faktycznie chcieć tulić się cały czas, kiedy autorka umawiała się z tym panem. I w tym wypadku uwaga o maminsynku trochę bez sensu, ale imho to do matki należy wyjaśnienie dziecku, że teraz mama ma gościa, więc niech się pobawi sam, a później zrobią coś tam coś tam.

I to wcale nie chodzi o odstawienie dziecka na boczny tor dla faceta, bo takie sytuacje pojawiają się w różnych konfiguracjach. Jestem w takim wieku, że część moich koleżanek ma kilkuletnie dzieci. Z większością można się spotkać normalnie, odwiedzić, bo dziecko wtedy pójdzie się bawić, ale są też takie, które wiecznie marudzą, że odkąd mają dziecko, to nikt się nie chce z nimi umówić. No nie chce, bo te spotkania zawsze wyglądały tak, że dziecko rzucało wszystko, co robiło, koniecznie chciało brać w nich udział i przychodziło, no nie wiem, znaczyć teren? Tak to wyglądało. wink Teatralne wieszanie się na matce, wyznania miłości, milion spraw niecierpiących zwłoki itd. Myślę, że jeśli ktoś się z kimś umawia, chce poświęcić drugiej osobie uwagę, to ma prawo oczekiwać tego samego. Ale to już tylko takie moje gdybanie. wink

56 Ostatnio edytowany przez Legat (2025-04-14 09:39:58)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna

SaraS ale podejście kilku użytkowniczek w kierunku myślenia przemocowego, to podejście wielu kobiet. Są na punkcie własnego dziecka wyczulone, a bardzo często przeczulone. Bo to ono najczęściej jej w życiu tylko zostało. Dlatego między innymi relacje z samotnymi matkami są tak trudne, a bardzo często niemożliwe. To nie jest układ, w którym żyje dwoje ludzi, a potem pojawia się dziecko. Dodatkowo z reguły w tle jest gdzieś też ojciec dziecka, co jeszcze bardziej sytuację komplikuje.
Ciekawa jest też wypowiedź Calineczki, która bez większego problemu przechodzi do podejścia pomocowego takiej matki. Facet ma tu służyć jej potrzebom, zostać "lepszym" ojcem. Takim jakim mama chce, bo inne metody to wiadomo już przemoc na jej!!! dziecku.

57 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-04-14 10:13:05)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
SaraS napisał/a:

Salomonko, też znam takie rodziny, tyle że one nie opierają się na układzie "matka i dziecko vs facet w roli dodatku". Tam wszyscy są równie ważni, a matki na początku nie wychodziły z założenia, że facet ma się dostosować do dziecka, bo jest dorosły. Nie obarczały go odpowiedzialnością za kształt ich relacji, raczej brały ją na siebie i, hm, moderowały wink ją.


Tamiraa napisał/a:

SaraS, tutaj  tytuł wątku brzmi: Partner nienawidzi mojego syna. To nie jest wątek o byciu partnerami w związku. Dlaczego nie mogą się dogadać? Dlaczego partner używa przemocy w stosunku do pięcioletniego dziecka, zauważ, że to nie jest zbuntowany 16-latek. Można przypuszczać, że autorka znów wybrała przemocowca na swojego partnera.

Ja już nie oczekuję po tym forum, że tu ktokolwiek wykaże się empatią, skoro dla was forumowiczów ważniejsze od używania przemocy wobec dziecka jest to, że ona powinna być partnerką dla pana partnera. Jak ona ma być partnerką  skoro jej facet tak się zachowuje? A może ją też będzie zamykał w pokoju i też mu będzie przeszkadzało, że hałasuje? Albo jeszcze będzie chciała się przytulać. Chodzi wam o to, że ona uważa, że partner powinien się dostosować. To są tak podstawowe rzeczy, że powinno być to od razu dogadane, a nie eksperymentowanie na pięciolatku jakichś dziwnych zachowań. Nie jest im po drodze, to niech się rozstaną, ale niech nie mieszają w to dziecka. Jak to dorosły facet może rywalizować z dzieckiem o względy? To jest nienormalne.
Znam przypadki, gdzie obcy partner jest lepszym ojcem niż biologiczny. A tu czegoś takiego nie ma.

Ja się w gruncie rzeczy zgadzam z tym, co napisałaś, tylko po prostu tej wielkiej nienawiści i przemocy wobec dziecka nie widzę. Autorka o tym pisze, owszem, w sensie - używa takich określeń, ale w ramach przykładów (a można założyć, że porusza te najważniejsze kwestie) podaje to, że wg faceta dziecko się bawi za głośno w drugim pokoju i że ona (ona, to nie jest uwaga do dziecka!) wychowuje maminsynka. Jeżeli ktoś w tym dopatruje się nienawiści i przemocy, to imho jest mocno przewrażliwiony na punkcie tego dziecka. Bo tak, kilkuletnie dzieci często są za głośne i zwrócenie na to uwagi nie oznacza nienawiści. Sama często słyszałam, żebym była/mówiła/bawiła się ciszej, a jestem jednak pewna, że rodzice mnie kochają. wink

Z tym przytulaniem natomiast to różnie mogło wyglądać. Bo jeśli dziecko przyszło raz czy dwa, a facet od razu wyskoczył ze swoimi mądrościami, to co najmniej dziwne. Ale równie dobrze to dziecko mogło faktycznie chcieć tulić się cały czas, kiedy autorka umawiała się z tym panem. I w tym wypadku uwaga o maminsynku trochę bez sensu, ale imho to do matki należy wyjaśnienie dziecku, że teraz mama ma gościa, więc niech się pobawi sam, a później zrobią coś tam coś tam.

I to wcale nie chodzi o odstawienie dziecka na boczny tor dla faceta, bo takie sytuacje pojawiają się w różnych konfiguracjach. Jestem w takim wieku, że część moich koleżanek ma kilkuletnie dzieci. Z większością można się spotkać normalnie, odwiedzić, bo dziecko wtedy pójdzie się bawić, ale są też takie, które wiecznie marudzą, że odkąd mają dziecko, to nikt się nie chce z nimi umówić. No nie chce, bo te spotkania zawsze wyglądały tak, że dziecko rzucało wszystko, co robiło, koniecznie chciało brać w nich udział i przychodziło, no nie wiem, znaczyć teren? Tak to wyglądało. wink Teatralne wieszanie się na matce, wyznania miłości, milion spraw niecierpiących zwłoki itd. Myślę, że jeśli ktoś się z kimś umawia, chce poświęcić drugiej osobie uwagę, to ma prawo oczekiwać tego samego. Ale to już tylko takie moje gdybanie. wink

SaraS, nie zapominaj, że matka jest wyczulona na takie zachowania po rozstaniu z przemocowcem. Teatralne wieszanie się na matce przestanie mieć miejsce jeśli dziecko poczuje się bezpieczne i wie, że ta nowa osoba to jest ktoś kto go akceptuje. Zresztą tu jest mowa tylko o silnej autentycznej potrzebie czułości tak samo dziecka jak mamy. Dziecko też swoje przeżyło. Ja nie gloryfikuję tu autorki, bo te rzeczy powinny być ustalone wcześniej wspólnie, t.z.n., mam na myśli wspólne oczekiwania partnerów. Temu dziecku trzeba dać trochę czasu, tłumaczyć a nie od razu sztorcować za wszystko. Niech ono poczuje się bezpiecznie.

58

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
dollores napisał/a:

Minęło pół roku i się to nie przegryzło. Dopiero teraz widzę jak ON bardzo syna nie lubi.

Od początku było dużo rywalizacji. Myślałam, że z czasem przejdzie. Niestety jest coraz gorzej, a ja czuję się jak pomiędzy młotem a kowadłem. Nie mogę już słuchać jak ON po nim jedzie. Traktuje go jak najwiekszego wroga, a dla mnie to tylko dziecko. Zastanawiam się czemu dorosły facet nie potrafi odpuścić 5latkowi. Nie wiem, z której strony jest większy brak zrozumienia. Młody chce się jeszcze przytulać, a z drugiej strony słucham, że wychowuje maminsynka. Przeszkadza mu nawet jak się głośniej bawi w drugim pokoju.

Syn był tylko ze mną zawsze i dla mnie jest to oczywiste, że musi się przyzwyczaić, że jest ktoś jeszcze.

Widzę to tak, że on wiedział, że nie jestem sama. I albo kocha i szanuje nas oboje, albo nie. Uważam, że nie na prawa (on do nas dołączył) żądać zmiany naszych zwyczajow, bo jest ON.

Przez to, co mówi o moim dziecku to przeszły mi wszystkie ciepłe uczucia do niego. I niechce się już oszukiwać, że coś z tego będzie. Niechce żyć też z kim, wiedząc że ten ktoś nienawidzi mojego syna, bo syn widzi i czuje.

Zastanawiam się tylko, czy jest sens szuknia kogokolwiek czy wszyscy faceci będą mieć takie podejście i nie ma, co tracić czasu? Byłam sama od ciąży i wiem, ze dam sobie radę. Poprostu czasem chciałabym mieć kogoś, kto mnie przytuli, żebym nie musiała być ciągle silna...


Pewnie, ze jest szansa, u mnie sie sprawdzilo, 9latka nawet sama od siebie od okolo pol roku mowi do niego tato, bardzo sie kochaja i to widac, i nie jest to wymuszane z zadnej strony.
Dla mnie bylo najwazniejsze dobro corki, nie zwiazalabym sie z mezczyzna, ktory nie zaakceptowalby jej.

Powodzenia w "szukaniu" innego, ktory zaakceptuje ciebie i syna.

59

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
display napisał/a:
nikitaa napisał/a:

Jezuu, nie, nie rób tego swojemu dziecku!
Widziałam takie przypadki, słyszałam o kolejnych. W dwóch przypadkach interweniowałam bo matka nie potrafiła obronić dziecka.

Widziałam 5 letniego synka sąsiadów, który wychodził na podwórko z odbitą ręką na połowie twarzy. Widziałam 3 letniego chłopczyka z poprzecinaną pasem skórą na nogach, widziałam 8 miesięczne dziecko z siwym bioderkiem od uderzenia męską ręką. Słyszałam o malutkim chłopczyku zamykanym w ciemnej szafie - dopiero jak trochę podrósł przypadkowo opowiedział o tym matce.
Takie rzeczy dzieją się naprawdę.

Krzywdy wyrządzane na psychice zostają na całe życie.
Chroń swojego syna.


Powiedz, że tamte historie mimo wszystko skończyły się dobrze…

tez mam taka nadzieje

60

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
SamotnaWilczyca napisał/a:

nikitaa, fajnie, że zareagowałaś i przestał go bić, ale myślę, że ten chłopiec i tak już będzie miał problemy psychiczne, prawdopodobnie poważniejsze zaburzenia. Zresztą z pewnością ojczym znęcał się nad nim psychicznie w dalszym ciągu.

oby nie, ale najprawopodobniej nie skonczylo sie to bez terroru sad

takie matki nie powinny miec wiecej dzieci! Czym one mysla? Masakra.
Normalne kobiety i mezczyzni nie zrozumieja takiego postepowania. Przerazajace.

61

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Gosiawie napisał/a:

takie matki nie powinny miec wiecej dzieci! Czym one mysla? Masakra.
Normalne kobiety i mezczyzni nie zrozumieja takiego postepowania. Przerazajace.

Wiele traum przechodzi z pokolenia na pokolenie. Ta matka może być DDA, może też cierpi na syndrom sztokholmski - czynników może być kilka. Tak czy inaczej, nie powinna być matką, nie w takim stanie psychicznym, to jest oczywiste.

62

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Tamiraa napisał/a:

SaraS, nie zapominaj, że matka jest wyczulona na takie zachowania po rozstaniu z przemocowcem. Teatralne wieszanie się na matce przestanie mieć miejsce jeśli dziecko poczuje się bezpieczne i wie, że ta nowa osoba to jest ktoś kto go akceptuje. Zresztą tu jest mowa tylko o silnej autentycznej potrzebie czułości tak samo dziecka jak mamy. Dziecko też swoje przeżyło. Ja nie gloryfikuję tu autorki, bo te rzeczy powinny być ustalone wcześniej wspólnie, t.z.n., mam na myśli wspólne oczekiwania partnerów. Temu dziecku trzeba dać trochę czasu, tłumaczyć a nie od razu sztorcować za wszystko. Niech ono poczuje się bezpiecznie.

Może jest wyczulona, a może przeczulona na punkcie dziecka, nie wiem.
Owszem, sztorcowanie za wszystko - nie. Ale prośba, żeby dziecko bawiło się ciszej? Jakieś ustalenie sensownych zasad, typu czas dla mamy i dziecka, czas dla mamy i jej partnera i wreszcie czas dla całej trójki, ale faktycznie trójki, a nie - że ten też oznacza czas mamy i dziecka, a facet to może łaskawie się dołączyć? Po co np. umawiać się zaraz po powrocie z przedszkola, skoro wtedy matka ćwiczy z dzieckiem i zamiast poświęcić uwagę partnerowi, oczekuje, że on "usiądzie z nimi"? To wymaga pewnej ekwilibrystyki od matki, jasne, ale warto to przemyśleć na przyszłość, bo oczekiwanie, że komuś do szczęścia wystarczy pozwolenie na przebywanie w jednym pomieszczeniu, musi skończyć się rozczarowaniem.

63

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
SaraS napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

SaraS, nie zapominaj, że matka jest wyczulona na takie zachowania po rozstaniu z przemocowcem. Teatralne wieszanie się na matce przestanie mieć miejsce jeśli dziecko poczuje się bezpieczne i wie, że ta nowa osoba to jest ktoś kto go akceptuje. Zresztą tu jest mowa tylko o silnej autentycznej potrzebie czułości tak samo dziecka jak mamy. Dziecko też swoje przeżyło. Ja nie gloryfikuję tu autorki, bo te rzeczy powinny być ustalone wcześniej wspólnie, t.z.n., mam na myśli wspólne oczekiwania partnerów. Temu dziecku trzeba dać trochę czasu, tłumaczyć a nie od razu sztorcować za wszystko. Niech ono poczuje się bezpiecznie.

Może jest wyczulona, a może przeczulona na punkcie dziecka, nie wiem.
Owszem, sztorcowanie za wszystko - nie. Ale prośba, żeby dziecko bawiło się ciszej? Jakieś ustalenie sensownych zasad, typu czas dla mamy i dziecka, czas dla mamy i jej partnera i wreszcie czas dla całej trójki, ale faktycznie trójki, a nie - że ten też oznacza czas mamy i dziecka, a facet to może łaskawie się dołączyć? Po co np. umawiać się zaraz po powrocie z przedszkola, skoro wtedy matka ćwiczy z dzieckiem i zamiast poświęcić uwagę partnerowi, oczekuje, że on "usiądzie z nimi"? To wymaga pewnej ekwilibrystyki od matki, jasne, ale warto to przemyśleć na przyszłość, bo oczekiwanie, że komuś do szczęścia wystarczy pozwolenie na przebywanie w jednym pomieszczeniu, musi skończyć się rozczarowaniem.

Prośbę, żeby dziecko bawiło się ciszej to może przekazać matka dziecka, a nie partner, którego dziecko nie zna dobrze.

Czy facet może łaskawie się dołączyć albo nie, bo tam było wspomniane, żeby się dostosował do warunków panujących w domu, to się ustala wcześniej tym bardziej, że ten partner zachowuje się jak kolejne dziecko. Matka ma powiedzieć dziecku, że no, dobrze, jest mój partner od pół roku, to teraz ty, drogie dziecko słuchaj go i nie obchodzi mnie czy ci to pasuje czy nie. Jak ci każe się nie odzywać, to bądź cicho, bo to mój partner. Jak ci każe jeść starą czekoladę, to jedz i nie marudź. Zamknie cię w szafie? W porządku, przecież to nic strasznego.  A jak cię trochę potarmosi czy zbije, to przecież może, bo to mój partner i razem mieszkamy.

64

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
Tamiraa napisał/a:

Prośbę, żeby dziecko bawiło się ciszej to może przekazać matka dziecka, a nie partner, którego dziecko nie zna dobrze.

Czy facet może łaskawie się dołączyć albo nie, bo tam było wspomniane, żeby się dostosował do warunków panujących w domu, to się ustala wcześniej tym bardziej, że ten partner zachowuje się jak kolejne dziecko. Matka ma powiedzieć dziecku, że no, dobrze, jest mój partner od pół roku, to teraz ty, drogie dziecko słuchaj go i nie obchodzi mnie czy ci to pasuje czy nie. Jak ci każe się nie odzywać, to bądź cicho, bo to mój partner. Jak ci każe jeść starą czekoladę, to jedz i nie marudź. Zamknie cię w szafie? W porządku, przecież to nic strasznego.  A jak cię trochę potarmosi czy zbije, to przecież może, bo to mój partner i razem mieszkamy.

Co? xd Ja nie wiem, jak od "proszę, baw się trochę ciszej" można przejść do bicia, ale okej.

Jasne, prośbę może przekazać matka. Chodzi o to, że to właśnie ona powinna brać pod uwagę również faceta, bo to ona się z nim związała. Dziecko nie musi, bo może mieć go w nosie. Więc: dziecko może się bawić po swojemu, robić, co mu tam akurat do głowy przyjdzie, nie musi brać pod uwagę faceta i tak dalej; to właśnie matka jest odpowiedzialna za to, żeby potrzeby wszystkich były równie ważne.

Poza tym chodzi o to, że oni ze sobą nie mieszkali. Facet był tam gościem i jak gość powinien być traktowany. Czyli ma prawo do oczekiwania, że autorka będzie mu poświęcać uwagę, skoro się umówili. Nie ma tak, że kiedy autorka chce, to on jest domownikiem (więc niech cicho siedzi, kiedy ona nie ma dla niego czasu), a kiedy nie chce, to jest gościem (więc niech się nie wtrąca, nie wymaga, bo on w końcu tu nie mieszka). Po prostu mam wrażenie, że autorka chciałaby, żeby on zgarnął wszystkie minusy/obowiązki bycia i gościem, i domownikiem, ale nie dostał żadnych praw/przywilejów/plusów jednego ani drugiego. To się nie mogło udać.

65 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-04-15 16:49:58)

Odp: Partner nienawidzi mojego syna
SaraS napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Prośbę, żeby dziecko bawiło się ciszej to może przekazać matka dziecka, a nie partner, którego dziecko nie zna dobrze.

Czy facet może łaskawie się dołączyć albo nie, bo tam było wspomniane, żeby się dostosował do warunków panujących w domu, to się ustala wcześniej tym bardziej, że ten partner zachowuje się jak kolejne dziecko. Matka ma powiedzieć dziecku, że no, dobrze, jest mój partner od pół roku, to teraz ty, drogie dziecko słuchaj go i nie obchodzi mnie czy ci to pasuje czy nie. Jak ci każe się nie odzywać, to bądź cicho, bo to mój partner. Jak ci każe jeść starą czekoladę, to jedz i nie marudź. Zamknie cię w szafie? W porządku, przecież to nic strasznego.  A jak cię trochę potarmosi czy zbije, to przecież może, bo to mój partner i razem mieszkamy.

Co? xd Ja nie wiem, jak od "proszę, baw się trochę ciszej" można przejść do bicia, ale okej.

Jasne, prośbę może przekazać matka. Chodzi o to, że to właśnie ona powinna brać pod uwagę również faceta, bo to ona się z nim związała. Dziecko nie musi, bo może mieć go w nosie. Więc: dziecko może się bawić po swojemu, robić, co mu tam akurat do głowy przyjdzie, nie musi brać pod uwagę faceta i tak dalej; to właśnie matka jest odpowiedzialna za to, żeby potrzeby wszystkich były równie ważne.

Poza tym chodzi o to, że oni ze sobą nie mieszkali. Facet był tam gościem i jak gość powinien być traktowany. Czyli ma prawo do oczekiwania, że autorka będzie mu poświęcać uwagę, skoro się umówili. Nie ma tak, że kiedy autorka chce, to on jest domownikiem (więc niech cicho siedzi, kiedy ona nie ma dla niego czasu), a kiedy nie chce, to jest gościem (więc niech się nie wtrąca, nie wymaga, bo on w końcu tu nie mieszka). Po prostu mam wrażenie, że autorka chciałaby, żeby on zgarnął wszystkie minusy/obowiązki bycia i gościem, i domownikiem, ale nie dostał żadnych praw/przywilejów/plusów jednego ani drugiego. To się nie mogło udać.

"Przeszkadza mu nawet jak się głośniej bawi w drugim pokoju." Autorka zaznaczała, że on go nie lubi.  A jak nie lubi, to o czym tu rozprawiać?

Posty [ 1 do 65 z 93 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Partner nienawidzi mojego syna

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024