netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Chora miłość matki do syna...

39 odpowiedzi26 143 wyświetleniazałożony przez Okruszka, 16.07.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Chora miłość matki do syna...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

1 Ostatnio edytowany przez Okruszka (2010-07-16 17:44:00)

Temat: Chora miłość matki do syna...

Zaciekawiło mnie to ostatnio bo sama nie wiem co na ten temat myśleć.
Mam przyjaciela, wspaniały chłopak. Szanuje dziewczyny, rozmowy z nim są zawsze przyjemne. Jest JEDYNAKIEM, ale nie jest rozpuszczony. Szanuje pieniądz, innych... No ogólnie: pozytyw.

Jego matka natomiast to chodzące adhd. Ma męża, kocha go, kocha również swojego syna... I chyba miłością obsesyjną...
W zasadzie nie widać aby była zazdrosna gdy jej syn ma partnerkę. Zachowuje się w porządku, a wręcz stara się rozmawiać, dogadzać.
Gdy jednak zostaje tylko z nim, zaczyna się obsesyjnie nim opiekować. Mój przyjaciel jest bardzo zaradny, potrafi świetnie o siebie zadbać. Ona to docenia, ale zawsze wszystko musi najpierw skrytykować! Wszystko! A to, że za szybko jeździ (nieprawda!), a to, że "coś", a kiedy on jej stanowczo odpowie, robi się miła i potulna jak baranek.
Mój przyjaciel nie ma prywatności. Ona dokładnie zna zawartość wszystkich jego szafek, nic się przed nią nie schowa. Dochodzi do tego, że sama mu organizuje pracę! Siedzi w internecie i wyszukuje (np. pracy dorywczej, jako statysta), jej syn wraca z pracy, a ona informuje go że jutro rano ma "cośtam"...
Nie wspomnę, że ta kobieta ma obsesje na punkcie podróżowania. Co gorsza nie jeździ wraz ze swoim mężem! Zawsze ciągnie ze soba synka... Dlaczego? Bo z mężem się nudzi.
Natomiast szczęka mi opadła jak usłyszałam, że w związku z tym, że ostatnio ojciec mojego przyjaciela spał u niego w pokoju (musiał się wyspać i potrzebował ciszy w mieszkaniu), ona zaciągnęła swojego syna do ich sypialni i kazała mu z nią spać!!! Mój przyjaciel kłócił się z nią kilka godzin, a ona i tak postawiła na swoim.
Ile on ma lat? 25!!!

ok, można zarzucić chłopakowi że jest nieasertywny. Wiem, że przeżywa piekło, ale jest strasznie cierpliwy wobec jej. Podróże akurat sam lubi więc znosi jej obecność. Ma do niej wielki szacunek.

Ale tu nie chodzi o jego! Gdzie się kończy macierzyńska miłość a zaczyna obsesyjna??? I dlaczego ta kobieta tak postępuje???

2

Odp: Chora miłość matki do syna...

Dziwna trochę ta historia. Jak dorosły człowiek może sobie na to pozwolić? Z drugiej strony często się zdarza, że kobiety nie potrafią zauważyć, że ich synowie nie są już małymi chłopcami tylko mężczyznami. Nie wiem z czego wynika taka nadmierna opieka ze strony matki.

Czy ten Twój znajomy rozmawiał o tym ze swoją mamą? Przecież tak nie może być. A co będzie jak chłopak się ożeni? Już współczuję potencjalnej synowej...

3

Odp: Chora miłość matki do syna...

współczuje przyszłej synowej hmm

4

Odp: Chora miłość matki do syna...

Historia dziwna, ale prawdziwa hmm. On raczej nie myśli o ożenku na razie. Jeszcze studiuje, pracuje, śpi po kilka godzin dziennie i jak nie raz rozmawialiśmy, planuje oczywiście wyprowadzkę, bo nie wyobraża sobie życia z matką. Oszczędza na mieszkanie, skupia się na karierze. Mam wrażenie, tak jakby ona chciała mu w tym pomóc... Ale sposób w jaki to robi jest przerażający...

5

Odp: Chora miłość matki do syna...

wazne zeby on widział w czym tkwi problem, zeby nie był ślepy na swoją nadopiekuńczą matkę

6

Odp: Chora miłość matki do syna...

Te relacje tworzyli oni oboje..zarówno syn jak i matka..Widocznie Synalkowi, to pasuje.. może nie do końca, bo jak piszesz kłócił się o to, że nie chce spać w tym samym łóżku, co ona. Jak dla mnie ta sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca. Powiem wprost, niezbyt to normalne. Chłopak ma 25 lat i takie cuda. Trudno to nawet nazwać obsesją, to jakieś wypaczone spojrzenie na fakt bycia matką (25-latka). Zgodzę się z iziaaaaak.

7

Odp: Chora miłość matki do syna...

Dziewczyno! po pierwsze moim skromnym zdaniem to jemu to pasuje jeśli jest na tyle nieosobowy żeby dać się poniżyć w taki sposób jak spanie z mama w tym wieku. Granic matka dawno nie ma a on na to pozwala zamiast powiedzieć jedno nie! Współczuje przyszłej synowej bo dziewczyna zmarnuje sobie życie przy nim ( nawet jeśli będzie ja kochał jest już na tyle zepsuty, że ja będzie ranić ) Ty jako przyjaciółka masz prawo do wyboru do swojego zdania. Powiedz mu to wszystko że jest chory że to nie jest normalne że powinien coś z tym zrobić, jeśli ma chociaż resztki męskiego punktu widzenia na pewno sytuacja się zmieni. Gorzej jeśli nie - kobiety patrzcie i sie uczcie !!

8

Odp: Chora miłość matki do syna...
Okruszka napisał/a:

Ale tu nie chodzi o jego! Gdzie się kończy macierzyńska miłość a zaczyna obsesyjna??? I dlaczego ta kobieta tak postępuje???

W "Dniu swira" (bardzo aktualny i zyciowy film) byla scena, w ktorej glowny bohater zastanawia sie dlaczego synowie morduja swoje matki. Dochodzi do wniosku, ze to ze strachu, zeby matki nie zamordowaly ich smile.

9

Odp: Chora miłość matki do syna...

Moim zdaniem to facet (25 lat to już powinien być facet) nie może sobie na coś takiego pozwolić. Ta sytuacja ze spaniem z własną matką to jakiś dramat. Co znaczy kłócił się z nią kilka godzin i w końcu postawiła na swoim? Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Chyba bym poszedł spać do kolegi jakiegoś. A matka raz drugi dostanie pstryczka w nos i zacznie się zastanawiać co robi nie tak. No ale facet musi się jej postawić w końcu. Zastanawia mnie jeszcze rola ojca w tym wszystkim. Przecież powinien interweniować. Generalnie powinnaś podpowiedzieć przyjacielowi, że ma się jak najszybciej zmienić i przestać być takim mamusinym popychadłem.
A najlepiej szybka wyprowadzka na swoje i przecięcie pepowiny.

10

Odp: Chora miłość matki do syna...

a co powiecie na to,ze moj maz(jeszcze sie nie znalismy wowczas)majac 27 lat przebywal ze swoja matka w jednej lazience,ona sie kapala,on zalatwial potrzeby fizjologiczne....mnie ta informacja cholernie oburzyla,zniesmaczyla...

11

Odp: Chora miłość matki do syna...

Dobre, dobre. Znałam kiedyś faceta, Bozia mnie uchowała przed ożenkiem z nim, którego mama gdy się kąpała w wannie miała otwarte drzwi a synowie sobie wchodzili na pogawędki (w wieku 30 i 25 lat). Nie była to rodzina hippisowska ani amazońskich Indian. Mamusia radjomaryjna, obsesyjna miłość do synów, nienawiść do młodych dziewczyn/kobiet (mamusi oczywiście). Dziewczyna (teraz już żona) brata (tego 25 letniego) opowiadała mi kiedyś, że leżeli sobie wczesnym wieczorkiem u niego w pokoju i oglądali film na DVD a tu mamusia wparowała w kusej koszulce nocnej - nic pod spodem - wielki stary bóbr był na wysokości ich wzroku (oni leżeli ona stała i gadała). Dziewczyna nie wiedziała co z oczami zrobić - i tak cud że nie oślepła. Mamusia również wrzucała swoje zużyte podpaski do kosza na śmieci w kuchni, używaną stroną do góry aby każdy mógł widzieć ze jeszcze miesiączkuje. Dwóch synów, mąż, bez reakcji. Na moje delikatne pytania do exa dotyczące w/w sytuacji - twierdził że to przecież normalne. Nic dodać nic ująć. Okazało się później że kobieta leczyła się psychiatrycznie, brała leki, nikt z rodziny najbliższej o tym nie wiedział.

Na marginesie - mój czteroletni syn każe mi wyjść z łazienki kiedy sika.

12

Odp: Chora miłość matki do syna...
Smołka napisał/a:

Te relacje tworzyli oni oboje..zarówno syn jak i matka..Widocznie Synalkowi, to pasuje.. może nie do końca, bo jak piszesz kłócił się o to, że nie chce spać w tym samym łóżku, co ona. Jak dla mnie ta sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca. Powiem wprost, niezbyt to normalne. Chłopak ma 25 lat i takie cuda. Trudno to nawet nazwać obsesją, to jakieś wypaczone spojrzenie na fakt bycia matką (25-latka). Zgodzę się z iziaaaaak.

zgadzam się. ta relacja tworzy się od dzieciństwa, będąc małym dzieckiem jest to niezauważalne, ale później  zaczyna doskwierać, mama jest przekonana, że to jest wciąż jej mały synuś i chce by robił wszystko co chce oczywiście dla jego dobra, a on.. cóż może mu to już nie pasować, ale ciężko mu się odseparować, nagle to uciać, bo w rzeczywistości tak było przez cały czas i w jakimś stopniu się do tego przyzwyczaił bo czy nie mógł by się już wyprowadzić z domu?

13

Odp: Chora miłość matki do syna...
Kriss napisał/a:

Dobre, dobre. Znałam kiedyś faceta, Bozia mnie uchowała przed ożenkiem z nim, którego mama gdy się kąpała w wannie miała otwarte drzwi a synowie sobie wchodzili na pogawędki (w wieku 30 i 25 lat). Nie była to rodzina hippisowska ani amazońskich Indian. Mamusia radjomaryjna, obsesyjna miłość do synów, nienawiść do młodych dziewczyn/kobiet (mamusi oczywiście). Dziewczyna (teraz już żona) brata (tego 25 letniego) opowiadała mi kiedyś, że leżeli sobie wczesnym wieczorkiem u niego w pokoju i oglądali film na DVD a tu mamusia wparowała w kusej koszulce nocnej - nic pod spodem - wielki stary bóbr był na wysokości ich wzroku (oni leżeli ona stała i gadała). Dziewczyna nie wiedziała co z oczami zrobić - i tak cud że nie oślepła. Mamusia również wrzucała swoje zużyte podpaski do kosza na śmieci w kuchni, używaną stroną do góry aby każdy mógł widzieć ze jeszcze miesiączkuje. Dwóch synów, mąż, bez reakcji. Na moje delikatne pytania do exa dotyczące w/w sytuacji - twierdził że to przecież normalne. Nic dodać nic ująć. Okazało się później że kobieta leczyła się psychiatrycznie, brała leki, nikt z rodziny najbliższej o tym nie wiedział.

Na marginesie - mój czteroletni syn każe mi wyjść z łazienki kiedy sika.

ostatnie zdanie - fenomen podsumowujący wszystko !!! big_smile
Mega się naśmiałam, zarąbiście opisane, mega fajnie ukazana cała paranoja sytuacji mimo jej żałosnego wymiaru w sensie ogólnym.... smile

moja teścióweczka na moich oczach uwieszała się na mojego faceta, wypinała tyłek jak koza przed ciapatym, wystawiała dzioba i całując go PROSTO w USTA pokazywała mi kto tu rządzi.... była tak wyluzowana, że opowiadała nam o swoim życiu intymnym i co robi w sypialni.... że "siedzą sobie ze swoim facetem przed tv, on zaczyna się do niej dobierać, "prawie w nią wchodzi" (cyt. oryginalny), a tu nagle otwierają się drzwi i do pokoju wchodzi młodsza siostra mojego faceta....

Przepraszam....coś tu jest nie halo.... czy Wy tez uważacie, że są pewne granice między dziećmi i rodziccami, który6ch się nie przekracza? jakieś granice taktu i przyzwoitości? O czym się powinno rowmawiać, a co powinno pozostać tematem tabu?

Z racji tego, że moja teścióweczka jest dosyć młoda, to chyba za bardzo poczuła się jak nastolatka i chce byc naszą znajomą, a nie matką...

14 Ostatnio edytowany przez Iceni (2016-02-16 15:41:39)

Odp: Chora miłość matki do syna...

Omg big_smile to jakieś stowarzyszenie ostatnich pruderyjnych?

Oburzenie, że ktoś przy kimś sika albo stoi goły? 
Tak, to jest normalne smile

Mnie raczej żal jest czterolatka,  który wstydzi się wysikać przy matce smile
Potem wyrastają takie dziwolagi, które nie załatwia się w publicznej toalecie jeżeli jest w niej inna osoba, bo przecież ktoś może u s l y s z e c jak sika smile

Całe szczęście,  że nie mieszkacie w Skandynawii big_smile

15

Odp: Chora miłość matki do syna...
Iceni napisał/a:

Oburzenie, że ktoś przy kimś sika albo stoi goły? 
Tak, to jest normalne smile

M

nie zgodzę się z Tobą - ja np nie chciałabym patrzeć jak sika lub robi 2 mój tata neutral
są pewne granice smile Ale to oczywiście moja subiektywna opinia smile

16

Odp: Chora miłość matki do syna...

Ależ możesz sobie tego nie życzyć  - masz do tego pełne prawo i temu akurat nie zaprzeczam.

Ale nie znaczy to, że inni, którym to nie przeszkadza są "nienormalni". Owszem, są granice, których przekroczenie budzi niesmak lub zażenowanie, ale akurat nagość dla wielu osób nie jest tematem tabu. Tak po prostu.

17

Odp: Chora miłość matki do syna...
Iceni napisał/a:

Ależ możesz sobie tego nie życzyć  - masz do tego pełne prawo i temu akurat nie zaprzeczam.

Ale nie znaczy to, że inni, którym to nie przeszkadza są "nienormalni". Owszem, są granice, których przekroczenie budzi niesmak lub zażenowanie, ale akurat nagość dla wielu osób nie jest tematem tabu. Tak po prostu.

nagość nie jest tematem tabu - owszem, ale jak dla mnie (powtarzam - to moja subiektywna opinia, z którą możesz się nie zgadzać) akurat jeśli chodzi o moich rodziców/rodziców znajomych/faceta/wujków, ciotek itp - to jednak nagość w ich wykonaniu i tym bardziej jak któraś z przedmówczyń (Kriss, przeczytaj jej wpis) mówi - specjalne paradowanie - jest trochę nietaktowne, dziwne, pokazujące wręcz powiedziałabym próbą uwiedzenia własnego syna, wykazywanie w ten sposób pożądania wobec niego, a to to już mi nie powiesz - jest skrzywieniem.... i śmierdzi kazirodztwem ;||||

Rodzic powinien być rodzicem, a nie zachowywać się w sposób, który wykazywałby pożądanie seksualne, próby uwiedzenia itp własnego dziecka.... to jest dla mnie chore....
I tak właśnie nie rosną dziwolągi, tylko niespaczeni skrzywieniem faceci, którzy nie boją się bez wyrzutów sumienia i poczucia winy zostawić swoje matki po to, aby związać się z kobietą swojego życia. Bo matka nie wychowuje syna dla siebnie, tylko dla kogoś/świata, a to jak widać często nie może do nich dotrzeć bez zbędnych akcji z ich strony (szantaże, wywoływanie poczucia winy, wyrzutów sumienia, groźby, prośby, płacze, smutki, śmiertelne choroby itp itd....)
Jak widzę, jak matka nie może pogodzić się z tym, że syn dorósł, że traci nad nim kontrolę, nie ma go już w garści i synek nie jest na każde jej zawołanie i w żałosny sposób próbuje o to walczyć, zamiast kurna cieszyć się jego szczęściem, (bo kurna jakby nie patrzeć to przecież jest jej dziecko - a zdrowy rodzic powinien chcieć szczęścia swoich dzieci  to się we mnie gotuje smile wysłałabym je wszystkie na Sybir i tam zostawiła - to one kaleczą synków, którzy na to pozwalają....

18

Odp: Chora miłość matki do syna...

ja mam np tak "skażoną" i skrzywioną według mnie (i wszystkich, którzy znają akurat moją sytuację) przyszłą teścióweczkę - egoistkę, która myśli tylko o sobie i jest wstrętną intrygantką... też zachowuje się jakby pożądała mojego faceta, otwarcie przyznaje, że jest o niego zazdrosna -(k**a jaaaaaaaak?!?! ) o co?? o to że sobie układa życie??!!! o to że jest w końcu szczęśliwy?? o to że znalazł swoją drugą połówkę???!!! noooo taaaak.... już go nie ma w garści....on już nie tańczy do jej muzyki.... straciła nad nim kontrolę.... przestał wierzyć w jej kłamstwa.... przestał puszczać płazem jej występki na jego niekorzyść.... masakra jak dla mnie.... jak można robić krzywdę swojemu własnemu dziecku ??? to jest matczyna - bezinteresowna miłość?!?!?!

Niestety - trafiła kiepsko - znam jej zachowanie na dwa kroki na przód...

Bardzo dobrze rozumiem problem.... Sama się z nim zmagam....

19

Odp: Chora miłość matki do syna...

A ja z kolei nie umiem zrozumieć kobiet, które wchodzą w takie relacje koszulkowo - buziakowe i podejmują walkę o tego biednego chłopca. Czy aby na pewno facet , który śpi w jednym łóżku z mamusią i nie umie sie jej przeciwstawić jest wart zaangażowania? Nie sadzę też żeby miał możliwość dorosnąć w sytuacji, gdy partnerka rozpoczynając rywalizację z teściową zacznie go przeciągać na jasna stronę mocy.
a dajcież tym chłopcom zmężnieć. Stawiajcie sprawę jasno - albo ja albo mamusia i umiejcie trzasnąć drzwiami i powiedzieć pa pa. Naprawdę chce sie wam bawić w te gierki? Na walkę z teściową szkoda życia i zdrowia. Trochę więcej wiary w siebie doradzam obecnym i przyszłym synowym.
Maminsynek nie opuści emocjonalnie mamusi tylko dlatego , że zonie się to nie spodoba. Tu trzeba środków radykalnych. Tak albo nie i koniec. Trzeba męskich decyzji a nie lawirowania i zabawy w kotka i myszkę.

20

Odp: Chora miłość matki do syna...
MamaMamusia napisał/a:

A ja z kolei nie umiem zrozumieć kobiet, które wchodzą w takie relacje koszulkowo - buziakowe i podejmują walkę o tego biednego chłopca. Czy aby na pewno facet , który śpi w jednym łóżku z mamusią i nie umie sie jej przeciwstawić jest wart zaangażowania? Nie sadzę też żeby miał możliwość dorosnąć w sytuacji, gdy partnerka rozpoczynając rywalizację z teściową zacznie go przeciągać na jasna stronę mocy.
a dajcież tym chłopcom zmężnieć. Stawiajcie sprawę jasno - albo ja albo mamusia i umiejcie trzasnąć drzwiami i powiedzieć pa pa. Naprawdę chce sie wam bawić w te gierki? Na walkę z teściową szkoda życia i zdrowia. Trochę więcej wiary w siebie doradzam obecnym i przyszłym synowym.
Maminsynek nie opuści emocjonalnie mamusi tylko dlatego , że zonie się to nie spodoba. Tu trzeba środków radykalnych. Tak albo nie i koniec. Trzeba męskich decyzji a nie lawirowania i zabawy w kotka i myszkę.

oczywiście, ze wtedy gra jest niewarta świeczki, jakby mój mąż wykazywał się większą lojalnością wobec własnej matki niż do mnie, spiskował z nią, bał się wypowiedzieć swojego zdania po to, aby jej nie urazić czy też wyznaczac wyraźnych granic - nie przepuściłabym tego.... Z drugiej strony pytanie, dlaczego te matki nie pozwalają synom odejść i założyć swojej rodziny? Dlaczego uciekają się do prób manipulacji, wymuszania, wzbudzania poczucia winy, wyrzutów sumienia itp ?

Kto wytłumaczy mi - jak to wygląda od strony matki - bo tego nie potrafię zrozumieć....? Dlaczego WY-matki- nie potraficie wypuścić swojego dziecka bez wcześniejszych zbędnych akcji ? Nie boicie sie tego, że przez te gierki je stracicie? (znam takie przypadki....)

21

Odp: Chora miłość matki do syna...
qwertypolka napisał/a:

Z drugiej strony pytanie, dlaczego te matki nie pozwalają synom odejść i założyć swojej rodziny? Dlaczego uciekają się do prób manipulacji, wymuszania, wzbudzania poczucia winy, wyrzutów sumienia itp ?

Bo są zawiedzione swoim własnym życiem, czują sie nikomu niepotrzebne, stare i zużyte. Bo w mężach nie znajdują oparcia i bliskości, albo dawno owdowiały. bo cierpią na depresję , nerwicę zaburzenia lękowe i inne cuda. Bo w swoim macierzyństwie pokładały nadzieje na posiadanie syna na wyłączność. Bo całe życie się poświęcały dla dzieci i oczekują rekompensaty

Kiedyś rozmawiałam na ten tema  z moja teściową. Ona też była swego czasu jak z horroru. Na szczęście po odejściu syna (mojego męża) zaopiekowała sie sobą i zaczęła leczyć siebie. Kiedyś już na chłodno opowiedziała mi o koszmarze związanym z odchodzeniem dzieci z domu. Ja wchodząc w związek postawiłam sprawę jasno i wiedziałam, że z maminsynkiem nie będę sie użerać, nawet z wielkiej miłości.  Nie żałuje tego i ciesze się z dobrodziejstw tej decyzji, ale teściową trochę rozumiem. Wiem też , że walka z nia jest skazana na niepowodzenie, dlatego ja wolałabym odejść niż w niej uczastniczyć

22

Odp: Chora miłość matki do syna...
MamaMamusia napisał/a:
qwertypolka napisał/a:

Z drugiej strony pytanie, dlaczego te matki nie pozwalają synom odejść i założyć swojej rodziny? Dlaczego uciekają się do prób manipulacji, wymuszania, wzbudzania poczucia winy, wyrzutów sumienia itp ?

Bo są zawiedzione swoim własnym życiem, czują sie nikomu niepotrzebne, stare i zużyte. Bo w mężach nie znajdują oparcia i bliskości, albo dawno owdowiały. bo cierpią na depresję , nerwicę zaburzenia lękowe i inne cuda. Bo w swoim macierzyństwie pokładały nadzieje na posiadanie syna na wyłączność. Bo całe życie się poświęcały dla dzieci i oczekują rekompensaty

Kiedyś rozmawiałam na ten tema  z moja teściową. Ona też była swego czasu jak z horroru. Na szczęście po odejściu syna (mojego męża) zaopiekowała sie sobą i zaczęła leczyć siebie. Kiedyś już na chłodno opowiedziała mi o koszmarze związanym z odchodzeniem dzieci z domu. Ja wchodząc w związek postawiłam sprawę jasno i wiedziałam, że z maminsynkiem nie będę sie użerać, nawet z wielkiej miłości.  Nie żałuje tego i ciesze się z dobrodziejstw tej decyzji, ale teściową trochę rozumiem. Wiem też , że walka z nia jest skazana na niepowodzenie, dlatego ja wolałabym odejść niż w niej uczastniczyć

a co z tymi młodymi, z nowym życiem (de facto, którego same tak bardzo chciały), z nowym facetem itp itd? nie powinny być czasem szczęśliwe? smile nie powinny zająć się tym właśnie nowym życiem, nowym partnerem (dla którego zostawiły męża po 20stu paru latach małżeństwa)?
moja zachowuje się jak nastolatka....to mnie przeraża, bo w związku z tym faktem, ja jej nie traktuje jak matki mojego faceta, tylko jak jakąś nieznośna babę, która chce wpierdzielać mi się w związek ;||| porażka... ni potrafię sobie z tym kompletnie poradzić.... kurna, najgorsze jest to, że chciało się na początku, żeby wszytko było dobrze, przymykało się oko na jej jakieś dziwne początkowe akcje, aby nie robić afery, pocieszało się ją w jej wyimaginowanych problemach, dało się nabrać na jej kłamstwa....a ona zasadziła taki kop w twarz....potem drugi, trzeci, czwarty itd.... i tak dalej będzie odstawiać akrobacje, mimo iż mój facet za każdym razem jej powtarza, że zawiodła go, okłamała itp itd, że już nie będzie między nimi takich relacji jak wcześniej.... - ona walczy, chce go znów zaczarować, myśli, że on odpuścił i uwierzył w jej maślane ale zakłamane oczka.... boli mnie to, że ona nie odpuszcza, że nie daje mu spokoju... kurna, przecież to jej dziecko jest ! a ona Go rani !..... 
bez sensu.....
ale cóż, życie .... ;///

23

Odp: Chora miłość matki do syna...
qwertypolka napisał/a:

a co z tymi młodymi, z nowym życiem (de facto, którego same tak bardzo chciały), z nowym facetem itp itd? nie powinny być czasem szczęśliwe? smile nie powinny zająć się tym właśnie nowym życiem, nowym partnerem (dla którego zostawiły męża po 20stu paru latach małżeństwa)?
moja zachowuje się jak nastolatka....to mnie przeraża, bo w związku z tym faktem, ja jej nie traktuje jak matki mojego faceta, tylko jak jakąś nieznośna babę, która chce wpierdzielać mi się w związek ;||| porażka... ni potrafię sobie z tym kompletnie poradzić.... kurna, najgorsze jest to, że chciało się na początku, żeby wszytko było dobrze, przymykało się oko na jej jakieś dziwne początkowe akcje, aby nie robić afery, pocieszało się ją w jej wyimaginowanych problemach, dało się nabrać na jej kłamstwa....a ona zasadziła taki kop w twarz....potem drugi, trzeci, czwarty itd.... i tak dalej będzie odstawiać akrobacje, mimo iż mój facet za każdym razem jej powtarza, że zawiodła go, okłamała itp itd, że już nie będzie między nimi takich relacji jak wcześniej.... - ona walczy, chce go znów zaczarować, myśli, że on odpuścił i uwierzył w jej maślane ale zakłamane oczka.... boli mnie to, że ona nie odpuszcza, że nie daje mu spokoju... kurna, przecież to jej dziecko jest ! a ona Go rani !..... 
bez sensu.....
ale cóż, życie .... ;///

Tzn. mówisz, że Twoja teściowa nie jest bardzo stara i ma nowego partnera (czyli teoretycznie love story, misiaczki, serduszka, czułość etc.)?
To tym bardziej dowód na to, że dzieci nie mogą zapewnić rodzicom ich braków emocjonalych. Nie napełnią ich zbiorników miłością. Nowy partner też tego nie zrobi raczej. Co gorsza dzieci rodziców z pustymi zbiornikami, mają swoje same puste i w pierwszej kolejności powinny się zająć sobą i nadrobić to, czego rodzice im nie dali. A w rzeczywistości wygląda to tak, że matki najczęściej (ojcowie zwykle są wycofani, nie wiem czemu, może wynika to z ogólnego rozkładu sił w małżeństwie na przestrzeni lat), stosuje toksyczne manipulacje i de facto traktuje dziecko jak rzecz... jak swoją własność, nawet jako dorosłą osobę. Uważa, że jej obowiązkiem jest spełnianie jej potrzeb emocjonalnych, opiekowanie się nią, pocieszanie, ciągłe sukcesy w życiu zawodowym i osobistym, którymi mogłaby się pochwalić (oczywiście zgodnie z planem matki, niekoniecznie pokrywa się to z wizją szczęścia dziecka). Jednocześnie w swojej opinii jest osobą niemal doskonałą, coś jakby matką-bogiem. Myśli, że no owszem może zdarzyło się jej popełnić drobne błędy wychowawcze, ale któż ich nie robi? To wręcz dopełnia jej "doskonałości". Lubi o tym mówić, jak wspaniałą, wyrozumiałą matką jest. Podaje przykłady "złych kobiet" w swoim otoczeniu, które niecnie krzywdzą swoje dzieci.
I takie dziecko, które próbuje traktować ją już jako osobę dorosłą, nie dać się wykorzystywać, jest odrzucane. Mimo że chce jak najbardziej ofiarować jej miłość, wsparcie, ale takie zdrowe. Matka jednak bez takiego dziecka-rzeczy żyć nie może (jest niesamodzielna emocjonalnie. potrzebuje kogoś, żeby wchodzić w chore układy, bo zdrowych nie zna i nie chce poznać, bo to zaburzyłoby status quo jej jestestwa). Niestety w takiej sytuacji dzieci nie mają wpływu na zmianę matki. Tylko ona może podjąć taką decyzję i np. skorzystać z pomocy psychologa. Raczej lektury niewiele zmienią, bo te osoby zazwyczaj bardzo mocno wypierają, są takimi dziećmi do potęgi. Takimi dziećmi, jak jej własne dzieci były do 6-7go roku życia (strzelam, bo dzieci nie mam, ale tak sobie wyobrażam, że później już dzieci zaczynają wchodzić w rolę małych dorosłych, pocieszycieli etc.).

24

Odp: Chora miłość matki do syna...

Czytając wasze wypowiedzi byłam chwilami w szoku! Też mam dorosłego syna i jestem teściową, ale coś takiego co tu przeczytałam, to jakiś horror! Takie zachowanie nadaje się tylko do leczenia! Mój syn, jak wyprowadził się z domu, to i nie powiem, było trochę smutno i pusto, ale nie tragicznie! Współczuję wam dziewczyny,że macie takie "kwiatki" , ale nie dajcie się i walczcie, aby teściówki nie wlazły wam i waszym mężom na głowę!  Pozdrawiam!

25

Odp: Chora miłość matki do syna...

Oglądałam ostatnio film synowie i kochankowie na podstawie powieści lawrenca.cos na ten temat horror.

26

Odp: Chora miłość matki do syna...
bea33 napisał/a:

Czytając wasze wypowiedzi byłam chwilami w szoku! Też mam dorosłego syna i jestem teściową, ale coś takiego co tu przeczytałam, to jakiś horror! Takie zachowanie nadaje się tylko do leczenia! Mój syn, jak wyprowadził się z domu, to i nie powiem, było trochę smutno i pusto, ale nie tragicznie! Współczuję wam dziewczyny,że macie takie "kwiatki" , ale nie dajcie się i walczcie, aby teściówki nie wlazły wam i waszym mężom na głowę!  Pozdrawiam!


no niestety, ten horror jest ze mną i będzie jeszcze przez dłuuuuugo, dłuuuuuugo... ja osobiście twierdzę, że jest to skrzywienie i tego nie da się wyleczyć (patrząc na moją agentkę, ręce opadają i nie sądzę, żeby ona się zmieniła....)
A najgorsze jest to, że nie wiem nawet jak sobie z tym radzić... jest to jedyna osoba na tym świecie, której szzczerze nienawidzę, za to co zrobiła mi i mojemu facetowi (ogólnie jestem raczej osobą cierpliwą, niewszczynającą konfliktów itp itd.... także musiała sobie na ten tytuł zasłużyć swoimi usilnymi staraniami....)
nie rozumiem, nie zrozumiem tego nigdy, przeczytałam już chyba wszystkie książki na ten temat, które były dostępne na rynku - nie znalazłam na to odpowiedzi.... chociaż bardzo bym chciała ją znaleźć....
Momentami jestem naprawdę załamana, ta kobieta potrafi zepsuć najlepszy humor, najlepszy dzień, a jest do tego tak perfidna, że właśnie jej akcje są przed ważnymi dla nas datami, wydarzeniami itp itd.... skutecznie próbuje popsuć nam humor...
Nie wspomnę już o zachowaniach nadużywania rodzicielskiej władzy, próbach manipulacji, zachowaniach zbliżonych czasem do kazirodztwa... bycie zazdrosnym o mnie jako partnerkę swojego syna.... no porażka....
Powiedzcie mi, skąd takie stworzenia biorą się na tym naszym świecie? skąd te skrzywienia...?
jak matka może być zazdrosna o własnego syna!?!  ---- na to pytanie szukam odpowiedzi, nie znalazłam jej do tej pory, anie w książkach, ani na forum, ani w artykułach itp itd....
Czytałam Toksycznych rodziców, Toksycznych teściów,Matki które nie potrafią kochać, Trudne życie synowej, W łóżku z teściową, Teściowie i młodzi - jak to ma wyglądać i jeszcze kilka innych pozycji, ale nic tam tka naprawdę ciekawego nie znalazłam....
może ktoś zna jakieś inne ciekawe pozycje? albo co lepsza - zna odpowiedź na moje pytanie? smile

Pozdrawiam smile

27

Odp: Chora miłość matki do syna...
nokiaaa napisał/a:

Oglądałam ostatnio film synowie i kochankowie na podstawie powieści lawrenca.cos na ten temat horror.

zapoznam się z ta pozycją na pewno ! smile
znacie coś jeszcze? smile

28

Odp: Chora miłość matki do syna...

Wydaje mi się, że takie skrzywione stworzenia jak matka Twojego partnera  biorą się spośród kobiet, które nie miały i nie mają jakiegoś sensownego swojego życia, pasji, zainteresowań. Ich życie skoncentrowane było i jest na rodzinie, dzieciach i obiadkach dla nich. Jeśli więc dorosłe dzieci opuszczają dom rodzinny znika też sens życia takich matek, a zostaje pustka, którą usiłują zapełnić takimi zachowaniami jakie opisujesz.

29 Ostatnio edytowany przez vaviva (2016-03-03 15:41:24)

Odp: Chora miłość matki do syna...

Powiedzcie mi, czy to, że matka włazi z 25 letnim synem do gabinetu lekarskiego, jest obecna przy badaniu i zadaje lekarzowi pytania jest normalne?

30 Ostatnio edytowany przez qwertypolka (2016-03-04 11:40:07)

Odp: Chora miłość matki do syna...
marena7 napisał/a:

Wydaje mi się, że takie skrzywione stworzenia jak matka Twojego partnera  biorą się spośród kobiet, które nie miały i nie mają jakiegoś sensownego swojego życia, pasji, zainteresowań. Ich życie skoncentrowane było i jest na rodzinie, dzieciach i obiadkach dla nich. Jeśli więc dorosłe dzieci opuszczają dom rodzinny znika też sens życia takich matek, a zostaje pustka, którą usiłują zapełnić takimi zachowaniami jakie opisujesz.

wiesz własnie sprawa jest tym bardziej niezrozumiała, bo nie do końca tak było, że ona żyła dla nich.
Jest generalnie osobą bardzo egoistyczną, myślącą o sobie, swoich potrzebach, przyjemnościach i na dodatek materialistką (nieraz już to udowodniła...)
Zawsze była skoncentrowana na sobie i dążeniu do swoich przyjemności.

A poza tym, co jeszcze bardziej dziwne  (!!!!!) - teraz tym bardziej to nie może być tym wytłumaczone skoro ma nowego faceta (dla którego porzuciła ojca mojego Maćka po ponad 20stu latach małżeństwa), życie, którego chciała (bo przecież "taaaaaaaak źle jej było, biedna sierotka marysieńka....), nowy dom itp itd =- czy nie wydaje Wam się, że powinna zająć się sobą?!?!?! swoim nowym życiem, którego tak bardzo chciała? kuwa, coś mi to naprawdę nie pasuje.... ALE NIE WIEM CO !!!

aaaa ! ostatnio dowidziałam się, że była dziewczyna mojego Maćka, którą przenocowała jakiś czas temu, z którą ma kontakt itp itd, nie była przez nią lubiana wcześniej na czas kiedy byli razem - nagle teraz - kiedy nie ma jej już w życiu jej syna jest jej wielką koleżanką. neutral||| WTF??? neutral|||  - wydaje mi się, że ten szczegół jest też tu ważny, niemniej nie wiem jak to wytłumaczyć....  dlaczego ? cholera dlaczego....

jak na razie tłumaczę sobie to jej skrzywieniem... wiem jedno - nie jest to normalne ! śmierdzi lekkim kazirodztwem, bo mam wrażenie, że jakby mogła to by z nim spała... ale wydaje mi się też, że najbardziej ją boli to, że mój Maciek już nie jest na jej każde jedne skinienie, nie wierzy jej w kłamstwa o ojcu a jej byłym mężu i nic później nie działa w kierunki tego, aby ona dostawała od niego więcej kasy na swoje utrzymanie (Maciek po wysłuchiwaniu jej gorzkich żali - zawsze biegł i "robił aferkę" swojemu ojcu za to, że matka płacze, że nie daje jej kasy, że się nie interesuje dziećmi itp itd... wydaje mi się, że wykorzystywała go jako łącznika z byłym mężem - dzięki temu zyskiwała dodatkową kasę, której jej ciągle mało...

jejku, nawet nie wiecie, jak bardzo zazdroszczę dziewczynom, które mają normalne teściowe... macie się z czego cieszyć smile bo tak jak np u mnie - to jej skrzywienie będzie się ciągnęło za nami przez całe nasze życie, które na pewno będzie chciała sukcesywnie "osłodzić" swoimi chorymi akcjami....

31

Odp: Chora miłość matki do syna...
qwertypolka napisał/a:

jejku, nawet nie wiecie, jak bardzo zazdroszczę dziewczynom, które mają normalne teściowe... macie się z czego cieszyć smile bo tak jak np u mnie - to jej skrzywienie będzie się ciągnęło za nami przez całe nasze życie, które na pewno będzie chciała sukcesywnie "osłodzić" swoimi chorymi akcjami....

A co to znaczy "normalna teściowa" ? wiesz, takie do rany przyłóż, pukające przed wejściem do sypialni i przed wejściem do czyjegoś życia, to sie zdarzają za dwie na 10 tysięcy... Norma tutaj raczej mamuśka z horroru, nadopiekuńcza, nadskakująca, wtrącająca się, wykazująca niezdrowe zachowania, zazdrosna.... Mają sie z czego cieszyć te synowe, które nie weszły w takie układy i umiały sie postawić, ale nie na zasadzie mruczenia za uszami w stylu - ależ ta twoja mama jest okropna i jak ona może - ale raczej w sposób radykalny, czyli albo rybki albo akwarium i  to ty wybieraj drogi chłopczyku.

Nie sądzisz, że to jej skrzywienie jest również w dużej mierze skrzywieniem twojego partnera ? Tak , masz rację - będzie sie to za wami ciągnęło całe życie , jeśli ON tego nie przerwie. Powtarzam -ON i tylko ON. Nie ty. Ty nie masz na to wpływu. Wszystkie te teksty w stylu - no jak ona może taka być i dlaczego i po co i to krzywda dla syna i jak to tak i to nie jest normalne - są bez sensu.Ona może taka być, bo własnie taka jest. Twój partner też. Nie masz możliwości zmienić drugiego człowieka . Masz za to prawo nie akceptować pewnych dla ciebie nieakceptowalnych rzeczy. Możesz nie budować związku z osobą, która nie potrafi emocjonalnie odciąć sie od matki. Na razie jednak skupiasz sie jedynie na teściowej a zaciekle bronisz partnera. To błąd. On jest częścią tej relacji, tworzy ją i duża odpowiedzialność leży po jego stronie.  To on ma się odciąć. Nie licz na to , że jego matka to zrobi.

32

Odp: Chora miłość matki do syna...
qwertypolka napisał/a:

jejku, nawet nie wiecie, jak bardzo zazdroszczę dziewczynom, które mają normalne teściowe... macie się z czego cieszyć smile bo tak jak np u mnie - to jej skrzywienie będzie się ciągnęło za nami przez całe nasze życie, które na pewno będzie chciała sukcesywnie "osłodzić" swoimi chorymi akcjami....

A co to znaczy "normalna teściowa" ? wiesz, takie do rany przyłóż, pukające przed wejściem do sypialni i przed wejściem do czyjegoś życia, to sie zdarzają za dwie na 10 tysięcy... Norma tutaj jest raczej mamuśka z horroru, nadopiekuńcza, nadskakująca, wtrącająca się, wykazująca niezdrowe zachowania, zazdrosna.... Mają sie z czego cieszyć te synowe, które nie weszły w takie układy i umiały sie postawić, ale nie na zasadzie mruczenia za uszami w stylu - ależ ta twoja mama jest okropna i jak ona może - ale raczej w sposób radykalny, czyli albo rybki albo akwarium i  to ty wybieraj drogi chłopczyku.

Nie sądzisz, że to jej skrzywienie jest również w dużej mierze skrzywieniem twojego partnera ? Tak , masz rację - będzie sie to za wami ciągnęło całe życie , jeśli ON tego nie przerwie. Powtarzam -ON i tylko ON. Nie ty. Ty nie masz na to wpływu. Wszystkie te teksty w stylu - no jak ona może taka być i dlaczego i po co i to krzywda dla syna i jak to tak i to nie jest normalne - są bez sensu.Ona może taka być, bo własnie taka jest. Twój partner też. Nie masz możliwości zmienić drugiego człowieka . Masz za to prawo nie akceptować pewnych dla ciebie nieakceptowalnych rzeczy. Możesz nie budować związku z osobą, która nie potrafi emocjonalnie odciąć sie od matki. Na razie jednak skupiasz sie jedynie na teściowej a zaciekle bronisz partnera. To błąd. On jest częścią tej relacji, tworzy ją i duża odpowiedzialność leży po jego stronie.  To on ma się odciąć. Nie licz na to , że jego matka to zrobi.

33

Odp: Chora miłość matki do syna...
MamaMamusia napisał/a:
qwertypolka napisał/a:

jejku, nawet nie wiecie, jak bardzo zazdroszczę dziewczynom, które mają normalne teściowe... macie się z czego cieszyć smile bo tak jak np u mnie - to jej skrzywienie będzie się ciągnęło za nami przez całe nasze życie, które na pewno będzie chciała sukcesywnie "osłodzić" swoimi chorymi akcjami....

A co to znaczy "normalna teściowa" ? wiesz, takie do rany przyłóż, pukające przed wejściem do sypialni i przed wejściem do czyjegoś życia, to sie zdarzają za dwie na 10 tysięcy... Norma tutaj jest raczej mamuśka z horroru, nadopiekuńcza, nadskakująca, wtrącająca się, wykazująca niezdrowe zachowania, zazdrosna....

Nie sądzisz, że to jej skrzywienie jest również w dużej mierze skrzywieniem twojego partnera ? Tak , masz rację - będzie sie to za wami ciągnęło całe życie , jeśli ON tego nie przerwie. Powtarzam -ON i tylko ON. Nie ty. Ty nie masz na to wpływu. Wszystkie te teksty w stylu - no jak ona może taka być i dlaczego i po co i to krzywda dla syna i jak to tak i to nie jest normalne - są bez sensu.Ona może taka być, bo własnie taka jest. Twój partner też. Nie masz możliwości zmienić drugiego człowieka . Masz za to prawo nie akceptować pewnych dla ciebie nieakceptowalnych rzeczy. Możesz nie budować związku z osobą, która nie potrafi emocjonalnie odciąć sie od matki. Na razie jednak skupiasz sie jedynie na teściowej a zaciekle bronisz partnera. To błąd. On jest częścią tej relacji, tworzy ją i duża odpowiedzialność leży po jego stronie.  To on ma się odciąć. Nie licz na to , że jego matka to zrobi.

hm... nie sądzę, że zdarzają się aż tak wyjątkowo rzadko - moim zdaniem to kwestia taktu, kultury osobistej i dobrego wychowania.... o co coraz ciężej niestety w dzisiejszych czasach, tak jak piszesz...

ja na początku właśnie przyjęłam raczej bierno-olewczą postawę (wiadomo - mając na uwadze fakt, że będzie to moja teściowa w przyszłości - raczej każdy chce, aby relacje dobrze się układały i nie robi afery o nic....co teraz oczywiście z perspektywy czasu - niekoniecnzie uważam za dobry krok - mogłam zareagować od razu i mieć wyłożone, tak jak ona po jakimś czasie....), ale jak teściówka zaczęła przeginać z akcjami, które trafiały to bezpośrednio we mnie, to bezpośrednio w nas - mój facet zareagował mówiąc jej, czego sobie nie życzy, czego nie będzie tolerował i że ich relacje i dalsze kontakty uległy nieodwracalnej zmianie przez stratę jego zaufania do niej i zawód jako rodzica z jej strony. Dlatego też nie mogę się zgodzić z Twoim stwierdzeniem, że to jest też "skrzywienie mojego partnera, gdyż on zareagował tak jak powinien, cały szkopuł w tym, że ona nie widzi w ogóle swojej winy w tym wszystkim, uważa, że nic złego nie zrobiła, nie może pogodzić się z tym, że mój Maciek zmienił do niej nastawienie i ich kontakty uległy diametralnej zmianie i straciła nad nim kontrolę.
To ona nie daje za wygraną i tylko pogrąża się dalej w naszych oczach... A mi najbardziej szkoda mojego Maćka, że musi cierpieć przez swoją własną matkę, bo radzi sobie z tym, to pewnie w sercu jest jakieś ukłucie - w końcu to jego matka...

Czy w takim razie w tym przypadku - kiedy mimo tego, iż postawił kawę na ławę mówiąc jak będzie teraz (czego nie będzie tolerował, czego sobie nie życzy i to wszystko co pisałam wyżej) - ona dalej robi to samo i tak jakby nie docierało do niej, że jej syn może się od niej odwrócić (bo była tka pewna siebie, że to się nigdy nie stanie )- mój partner powinien zastosować metodę zdartej płyty - przy każdej jej akcji itp itd powtarzać, to co mówił na początku po pierwszym zawodzie z jej strony?

Ona nie potrafi tego zrozumieć i dalej go (nas, bo jakby nie patrzeć ja też się męczę patrząc co ona odwala i jak nie daje spokoju mojemu Maćkowi) męczy - powtarzać jej swoją decyzję, aż w końcu coś do niej dotrze czy co ?

Mam nadzieję, że po krótce wytłumaczyłam Ci dlaczego sądzę, że to jednak problem leży w niej... Co z tym teraz zrobić ? Skoro wydaje mi się, że mój partner zrobił wszystko co powinien w tej sprawie?

Pozdrawiam Was i życzę miłego dnia i samych dobrych teściowych/...

34 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-03-09 12:23:12)

Odp: Chora miłość matki do syna...

dorastajacych chlopcow  powinno sie odseparowywac od takich debilnych mamusiek. Gdyby byl normalny ojciec, to nie byloby problemu.
U mnie bylaby krotka pilka z taka tesciowa. W moim domu rzadze ja a tesciowa jest gosciem. Na szczescie moja takich zapedow nie miala. Jedynie na poczatku, kiedy krotki czas mieszkalismy u niej, zachowywala sie jak typowa tesciowa. Choc sie starala, to nie zawsze mogla sie powstrzymac i np. potrafila po mnie uprasowac mu koszule, bo jej zdaniem ja sobie gorzej z tym radzilam i przy okazji zrobic mi wyklad w temacie.  No ok, niech sobie mamuska prasuje, zapytalam, czy moge jej swoje bluzki podrzucac, jak taka dobra? big_smile Jako, ze z natury jestem niepokorna i pyskata, i czasem tez nie umiem sie powstrzymac, gdy mnie ktos cyklicznie wnerwia, to nie bylo nudno przynajmniej wink Zupy tez mi doprawiala po swojemu, i rozwieszone pranie wieszala wg swojej metody big_smile Na slubie poprawiala mu krawat i fryzure...
Na szczescie szybko sie wyprowadzilismy i stosunki sie ulozyly bardzo dobrze. W koncu zobaczyla, ze jej synusiowi krzywda sie nie dzieje a co wiecej, (czego nie mogla zrozumiec) jest zadowolony, ze ma taka cudowna zone big_smile choc caly czas uwazala, ze to mnie spotkalo wielkie szczescie, ze jej syn  mnie tak rozpieszcza,  ze nigdy nie krytykuje, ze wszystko mu sie podoba, nawet zle uprasowane koszule big_smile i kebab na obiad, gdy mi sie nie chcialo gotowac. No i najgorsze - ze sam sobie skarpetki pierze. Maz mi potem mowil, , ze gdy sie dowiedziala, to jej spontaniczna reakcja byla - a co, poklocila sie z toba? big_smile
Fajna mam tesciowke, z tradycjami, ha, ha.

35

Odp: Chora miłość matki do syna...
qwertypolka napisał/a:
MamaMamusia napisał/a:
qwertypolka napisał/a:

jejku, nawet nie wiecie, jak bardzo zazdroszczę dziewczynom, które mają normalne teściowe... macie się z czego cieszyć smile bo tak jak np u mnie - to jej skrzywienie będzie się ciągnęło za nami przez całe nasze życie, które na pewno będzie chciała sukcesywnie "osłodzić" swoimi chorymi akcjami....

A co to znaczy "normalna teściowa" ? wiesz, takie do rany przyłóż, pukające przed wejściem do sypialni i przed wejściem do czyjegoś życia, to sie zdarzają za dwie na 10 tysięcy... Norma tutaj jest raczej mamuśka z horroru, nadopiekuńcza, nadskakująca, wtrącająca się, wykazująca niezdrowe zachowania, zazdrosna....

Nie sądzisz, że to jej skrzywienie jest również w dużej mierze skrzywieniem twojego partnera ? Tak , masz rację - będzie sie to za wami ciągnęło całe życie , jeśli ON tego nie przerwie. Powtarzam -ON i tylko ON. Nie ty. Ty nie masz na to wpływu. Wszystkie te teksty w stylu - no jak ona może taka być i dlaczego i po co i to krzywda dla syna i jak to tak i to nie jest normalne - są bez sensu.Ona może taka być, bo własnie taka jest. Twój partner też. Nie masz możliwości zmienić drugiego człowieka . Masz za to prawo nie akceptować pewnych dla ciebie nieakceptowalnych rzeczy. Możesz nie budować związku z osobą, która nie potrafi emocjonalnie odciąć sie od matki. Na razie jednak skupiasz sie jedynie na teściowej a zaciekle bronisz partnera. To błąd. On jest częścią tej relacji, tworzy ją i duża odpowiedzialność leży po jego stronie.  To on ma się odciąć. Nie licz na to , że jego matka to zrobi.

hm... nie sądzę, że zdarzają się aż tak wyjątkowo rzadko - moim zdaniem to kwestia taktu, kultury osobistej i dobrego wychowania.... o co coraz ciężej niestety w dzisiejszych czasach, tak jak piszesz...

ja na początku właśnie przyjęłam raczej bierno-olewczą postawę (wiadomo - mając na uwadze fakt, że będzie to moja teściowa w przyszłości - raczej każdy chce, aby relacje dobrze się układały i nie robi afery o nic....co teraz oczywiście z perspektywy czasu - niekoniecnzie uważam za dobry krok - mogłam zareagować od razu i mieć wyłożone, tak jak ona po jakimś czasie....), ale jak teściówka zaczęła przeginać z akcjami, które trafiały to bezpośrednio we mnie, to bezpośrednio w nas - mój facet zareagował mówiąc jej, czego sobie nie życzy, czego nie będzie tolerował i że ich relacje i dalsze kontakty uległy nieodwracalnej zmianie przez stratę jego zaufania do niej i zawód jako rodzica z jej strony. Dlatego też nie mogę się zgodzić z Twoim stwierdzeniem, że to jest też "skrzywienie mojego partnera, gdyż on zareagował tak jak powinien, cały szkopuł w tym, że ona nie widzi w ogóle swojej winy w tym wszystkim, uważa, że nic złego nie zrobiła, nie może pogodzić się z tym, że mój Maciek zmienił do niej nastawienie i ich kontakty uległy diametralnej zmianie i straciła nad nim kontrolę.
To ona nie daje za wygraną i tylko pogrąża się dalej w naszych oczach... A mi najbardziej szkoda mojego Maćka, że musi cierpieć przez swoją własną matkę, bo radzi sobie z tym, to pewnie w sercu jest jakieś ukłucie - w końcu to jego matka...

Czy w takim razie w tym przypadku - kiedy mimo tego, iż postawił kawę na ławę mówiąc jak będzie teraz (czego nie będzie tolerował, czego sobie nie życzy i to wszystko co pisałam wyżej) - ona dalej robi to samo i tak jakby nie docierało do niej, że jej syn może się od niej odwrócić (bo była tka pewna siebie, że to się nigdy nie stanie )- mój partner powinien zastosować metodę zdartej płyty - przy każdej jej akcji itp itd powtarzać, to co mówił na początku po pierwszym zawodzie z jej strony?

Ona nie potrafi tego zrozumieć i dalej go (nas, bo jakby nie patrzeć ja też się męczę patrząc co ona odwala i jak nie daje spokoju mojemu Maćkowi) męczy - powtarzać jej swoją decyzję, aż w końcu coś do niej dotrze czy co ?

Mam nadzieję, że po krótce wytłumaczyłam Ci dlaczego sądzę, że to jednak problem leży w niej... Co z tym teraz zrobić ? Skoro wydaje mi się, że mój partner zrobił wszystko co powinien w tej sprawie?

Pozdrawiam Was i życzę miłego dnia i samych dobrych teściowych/...

Mówisz,że twój partner wyłożył kawę na ławę i powiedział jasno czego sobie nie życzy...Ok, a przedstawił ewentualne konsekwencje, jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie? wytłumaczył mamie jasno, że jeśli nie przestanie was źle (w jego mniemaniu) traktować to np nie będzie jej odwiedzał? Wiesz, samo gadanie to jeszcze nic zdziała. Należy pokazać czynami, że jest sie konsekwentnym, na tym polega dojrzałość i siła, którą ona będzie musiała wziąć pod uwagę.

Ja  nie martwiłabym się az tak bardzo o tego twojego Maćka smile Nic mu nie będzie , nie on pierwszy nie ostatni. Odchodzenie od mamusi to jest element dorastania i przemiany chłopca w mężczyznę.

Problem teściowej będzie w waszym związku tak długo jak długo będziecie ją do niego wpuszczać. Jeśli Maciek zamknie jej drzwi przed nosem i powie  - hola hola - to ona tam nie wejdzie. Do tego jednak potrzebna jest konsekwencja i działanie , a nie tylko gadanie.

36

Odp: Chora miłość matki do syna...
MamaMamusia napisał/a:
qwertypolka napisał/a:
MamaMamusia napisał/a:

A co to znaczy "normalna teściowa" ? wiesz, takie do rany przyłóż, pukające przed wejściem do sypialni i przed wejściem do czyjegoś życia, to sie zdarzają za dwie na 10 tysięcy... Norma tutaj jest raczej mamuśka z horroru, nadopiekuńcza, nadskakująca, wtrącająca się, wykazująca niezdrowe zachowania, zazdrosna....

Nie sądzisz, że to jej skrzywienie jest również w dużej mierze skrzywieniem twojego partnera ? Tak , masz rację - będzie sie to za wami ciągnęło całe życie , jeśli ON tego nie przerwie. Powtarzam -ON i tylko ON. Nie ty. Ty nie masz na to wpływu. Wszystkie te teksty w stylu - no jak ona może taka być i dlaczego i po co i to krzywda dla syna i jak to tak i to nie jest normalne - są bez sensu.Ona może taka być, bo własnie taka jest. Twój partner też. Nie masz możliwości zmienić drugiego człowieka . Masz za to prawo nie akceptować pewnych dla ciebie nieakceptowalnych rzeczy. Możesz nie budować związku z osobą, która nie potrafi emocjonalnie odciąć sie od matki. Na razie jednak skupiasz sie jedynie na teściowej a zaciekle bronisz partnera. To błąd. On jest częścią tej relacji, tworzy ją i duża odpowiedzialność leży po jego stronie.  To on ma się odciąć. Nie licz na to , że jego matka to zrobi.

hm... nie sądzę, że zdarzają się aż tak wyjątkowo rzadko - moim zdaniem to kwestia taktu, kultury osobistej i dobrego wychowania.... o co coraz ciężej niestety w dzisiejszych czasach, tak jak piszesz...

ja na początku właśnie przyjęłam raczej bierno-olewczą postawę (wiadomo - mając na uwadze fakt, że będzie to moja teściowa w przyszłości - raczej każdy chce, aby relacje dobrze się układały i nie robi afery o nic....co teraz oczywiście z perspektywy czasu - niekoniecnzie uważam za dobry krok - mogłam zareagować od razu i mieć wyłożone, tak jak ona po jakimś czasie....), ale jak teściówka zaczęła przeginać z akcjami, które trafiały to bezpośrednio we mnie, to bezpośrednio w nas - mój facet zareagował mówiąc jej, czego sobie nie życzy, czego nie będzie tolerował i że ich relacje i dalsze kontakty uległy nieodwracalnej zmianie przez stratę jego zaufania do niej i zawód jako rodzica z jej strony. Dlatego też nie mogę się zgodzić z Twoim stwierdzeniem, że to jest też "skrzywienie mojego partnera, gdyż on zareagował tak jak powinien, cały szkopuł w tym, że ona nie widzi w ogóle swojej winy w tym wszystkim, uważa, że nic złego nie zrobiła, nie może pogodzić się z tym, że mój Maciek zmienił do niej nastawienie i ich kontakty uległy diametralnej zmianie i straciła nad nim kontrolę.
To ona nie daje za wygraną i tylko pogrąża się dalej w naszych oczach... A mi najbardziej szkoda mojego Maćka, że musi cierpieć przez swoją własną matkę, bo radzi sobie z tym, to pewnie w sercu jest jakieś ukłucie - w końcu to jego matka...

Czy w takim razie w tym przypadku - kiedy mimo tego, iż postawił kawę na ławę mówiąc jak będzie teraz (czego nie będzie tolerował, czego sobie nie życzy i to wszystko co pisałam wyżej) - ona dalej robi to samo i tak jakby nie docierało do niej, że jej syn może się od niej odwrócić (bo była tka pewna siebie, że to się nigdy nie stanie )- mój partner powinien zastosować metodę zdartej płyty - przy każdej jej akcji itp itd powtarzać, to co mówił na początku po pierwszym zawodzie z jej strony?

Ona nie potrafi tego zrozumieć i dalej go (nas, bo jakby nie patrzeć ja też się męczę patrząc co ona odwala i jak nie daje spokoju mojemu Maćkowi) męczy - powtarzać jej swoją decyzję, aż w końcu coś do niej dotrze czy co ?

Mam nadzieję, że po krótce wytłumaczyłam Ci dlaczego sądzę, że to jednak problem leży w niej... Co z tym teraz zrobić ? Skoro wydaje mi się, że mój partner zrobił wszystko co powinien w tej sprawie?

Pozdrawiam Was i życzę miłego dnia i samych dobrych teściowych/...

Mówisz,że twój partner wyłożył kawę na ławę i powiedział jasno czego sobie nie życzy...Ok, a przedstawił ewentualne konsekwencje, jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie? wytłumaczył mamie jasno, że jeśli nie przestanie was źle (w jego mniemaniu) traktować to np nie będzie jej odwiedzał? Wiesz, samo gadanie to jeszcze nic zdziała. Należy pokazać czynami, że jest sie konsekwentnym, na tym polega dojrzałość i siła, którą ona będzie musiała wziąć pod uwagę.

Ja  nie martwiłabym się az tak bardzo o tego twojego Maćka smile Nic mu nie będzie , nie on pierwszy nie ostatni. Odchodzenie od mamusi to jest element dorastania i przemiany chłopca w mężczyznę.

Problem teściowej będzie w waszym związku tak długo jak długo będziecie ją do niego wpuszczać. Jeśli Maciek zamknie jej drzwi przed nosem i powie  - hola hola - to ona tam nie wejdzie. Do tego jednak potrzebna jest konsekwencja i działanie , a nie tylko gadanie.

no kurka, właśnie powiedział .... dosłownie wszystko wszyściuteńko - kontakt też się urwał praktycznie a ją o tym ostrzegał- w ogóle się do siebie na ten dzień nie odzywają - raz na jakiś czas coś właśnie odwali - tak jakby przez chwilę zapomniała o tym, co mówił jej Maciek - że ma swoje życie, że ma kobietę - przyszłą żonę, żeby zajęła się w końcu swoim życiem, nowym facetem itp itd... zdarzy jej się - na szczęście coraz rzadziej-tfu tfu tfu- że walnie te swoje smętne monologi jaaaaakiiii to nie jest on ważny dla niej, jaaaaaaaak to ona go nie kocha, jaaaaaaaak bardzo jej zależy na nim ;|||  (WTF?! matka do syna? dorosłego? ), ile to ona dla niego nie poświęciła !! jak to ona o niego nie walczyła (ciekawe kiedy....), jaki to jego ojciec i wszyscy, którzy odwrócili się od niej po jej zdradzie są źli..... jaka to z niej nie jest poszkodowana... (w takich sytuacjach mój Maciek zawsze do niej mówił, żeby w końcu przestała go tym zadręczać, że on nie chce tego słuchać, że jak będzie dalej takie rzeczy mu mówić, to np będzie kończył rozmowę (konsekwencja).... Ona zdręczała go swoimi problemami, obciążała dodatkowymi poczuciami obowiązku i nieczysto wykorzystywała swój rodzicielski przywilej... 
Jak myślisz - co wtedy właśnie on powinien robić ? jak ona mu smęci przez te smsy ? widzę że go to bardzo denerwuje.... co powinien jej napisać, jak zaczyna znowu mu smęcić? (jak dla mnie wylewać żale albo kłamstwa)...

PS. Bardzo Ci dziękuję za odpowiedzi ! nie jestem jeszcze mamą i na dodatek do tej pory nie spotkałam się nigdy z takim przypadkiem (takiej upierdliwej matki-manipulatorki....) w życiu, jak i w jakiejkolwiek książce (a studiowałam psychologię... i to boli najbardziej, że nie znam odpowiedzi na te pytania... niestety jestem osobą, która rozumiejąc przyczynę - potrafi wpłynąć na zmianę końcową... ale do tego trzeba tę przyczynę znać smile)
Albo chociaż właśnie sztuczki w zachowaniach, które mi tu polecasz smile)

Dziękuję Ci za to serdecznie ! smile))

37

Odp: Chora miłość matki do syna...

Na smsy można nie odpisywać, telefonów nie odbierać.
Jeżeli twój facet widzi problem i chce sie odciąć , to nie pozostaje nic innego jak tylko to zrobić. Doradzam zachowanie teściowej olać, nie próbować jej zmieniać, nie tłumaczyć  nie pouczać , bo to nic nie da. Niech sobie będzie upierdliwa, a co tam, taki jej urok widocznie. Jeżeli coś w jej zachowaniu rani twojego partnera , to on jej o tym mówi, tak? Więc pozostaje mu jedynie być konsekwentnym i nie ustępować, chronić siebie i nie pozwolić sie krzywdzić. On to chyba robi , a ze jest mu czasem przykro ...to normalne.
Poza tym uważam, że na wiele "mądrości" teściowych należy po prostu przymknąć oko i zachować dystans. moja np jest hipochondryczką. Zawsze jest chora, ma chyba wszystkie dolegliwości świata i żadnego zdrowego narządu. Nie potwierdzają tego rzecz jasna wyniki badań, ale nieważne. Gdy z nią rozmawiam to oczywiście skarży sie wszystko co sie da i boli ja każda część ciała. Mogłabym jej tłumaczyć , że przecież lekarze nie widza w jej stanie nic niepokojącego, że funkcjonuje normalnie, ale po co mam wchodzić z nią w słowne utarczki i narażać sie na potoki łez. Wole jej spokojnie wysłuchać, bo mnie od tego nie ubędzie, a na koniec polecić  jakąś ziołową herbatkę, albo witaminki i mieć święty spokój.  Jeśli da się na coś przymknąć oko, to należy to zrobić. Natomiast w sytuacji , w której nie można iść na kompromis trzeba sie postawić. Moja teściowa oznajmiła mojemu mężowi, że jeśli sie wyprowadzi, to ona umrze natychmiast. Zrobił to ponad 10 lat temu, a ona mimo to żyje i ma sie dobrze smile Trzeba znaleźć złoty środek. Nie wolno iśc na kompromisy tam gdzie nas to krzywdzi i wymaga od nas więcej niż możemy znieść, ale jakieś tam głupoty i fanaberie można odpuścić.

38

Odp: Chora miłość matki do syna...

Wbrew pozorom nie jest to rzadki problem, matki często są nadopiekuńcze wobec swoich synów. Do pewnego momentu może to nie przeszkadzać, ale gdy syn jest dorosły a one nie odpuszczają to już wszystko w rękach syna. Niestety chłopak musi sie "postawić" i trochę ograniczyć ten kontakt. nawet jeśli na początku będzie mu przykro i sytuacja będzie delikatnie mówiąc nieprzyjemna to z czasem wszystko się ułoży i stosunki matka-syn wreszcie będą normalne.

39

Odp: Chora miłość matki do syna...
Okruszka napisał/a:

Zaciekawiło mnie to ostatnio bo sama nie wiem co na ten temat myśleć.
Mam przyjaciela, wspaniały chłopak. Szanuje dziewczyny, rozmowy z nim są zawsze przyjemne. Jest JEDYNAKIEM, ale nie jest rozpuszczony. Szanuje pieniądz, innych... No ogólnie: pozytyw.

Jego matka natomiast to chodzące adhd. Ma męża, kocha go, kocha również swojego syna... I chyba miłością obsesyjną...
W zasadzie nie widać aby była zazdrosna gdy jej syn ma partnerkę. Zachowuje się w porządku, a wręcz stara się rozmawiać, dogadzać.
Gdy jednak zostaje tylko z nim, zaczyna się obsesyjnie nim opiekować. Mój przyjaciel jest bardzo zaradny, potrafi świetnie o siebie zadbać. Ona to docenia, ale zawsze wszystko musi najpierw skrytykować! Wszystko! A to, że za szybko jeździ (nieprawda!), a to, że "coś", a kiedy on jej stanowczo odpowie, robi się miła i potulna jak baranek.
Mój przyjaciel nie ma prywatności. Ona dokładnie zna zawartość wszystkich jego szafek, nic się przed nią nie schowa. Dochodzi do tego, że sama mu organizuje pracę! Siedzi w internecie i wyszukuje (np. pracy dorywczej, jako statysta), jej syn wraca z pracy, a ona informuje go że jutro rano ma "cośtam"...
Nie wspomnę, że ta kobieta ma obsesje na punkcie podróżowania. Co gorsza nie jeździ wraz ze swoim mężem! Zawsze ciągnie ze soba synka... Dlaczego? Bo z mężem się nudzi.
Natomiast szczęka mi opadła jak usłyszałam, że w związku z tym, że ostatnio ojciec mojego przyjaciela spał u niego w pokoju (musiał się wyspać i potrzebował ciszy w mieszkaniu), ona zaciągnęła swojego syna do ich sypialni i kazała mu z nią spać!!! Mój przyjaciel kłócił się z nią kilka godzin, a ona i tak postawiła na swoim.
Ile on ma lat? 25!!!

ok, można zarzucić chłopakowi że jest nieasertywny. Wiem, że przeżywa piekło, ale jest strasznie cierpliwy wobec jej. Podróże akurat sam lubi więc znosi jej obecność. Ma do niej wielki szacunek.

Ale tu nie chodzi o jego! Gdzie się kończy macierzyńska miłość a zaczyna obsesyjna??? I dlaczego ta kobieta tak postępuje???


Jak to czytam chce mi śmiać się albo puknąć w głowę w imieniu tej nadopiekuńczej matki. Nie przejmuj się bo też mam taką walniętą. Tak naskakuje koło nas w domu. Nie zapyta czy chcę tak ona robi po swojemu a mnie szlag trafia. Ona zachowuje się że wszystkim musi dogodzić. Sama czasami powiem że nikt nie chce luksusów. Bo jej tak się podoba. Mnie zaczyna męczyć jej nadopiekuńczość wyręcza nas. Czekam do dnia kiedy... domyślicie się co mam na myśli

40 Ostatnio edytowany przez Summertime (2016-05-17 11:31:10)

Odp: Chora miłość matki do syna...

Przy nadopiekunczości matki lubią pokazywać swoją nagość synkom , znam dwa takie przypadki dla mnie to chore są pewne granice przyzwoitości .W twoim przypadku dziwię się uległości z tym łóżkiem to jest nienormalne. Matka jest stuknięta .

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Chora miłość matki do syna...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026