Witam,
Jestem z facetem od 8 miesięcy. Znamy się z liceum, czyli już jakieś 9 lat.. nasz związek wyszedł tak sam od siebie.
Oboje mamy bardzo silne charaktery, żadne nie chce ustąpić drugiemu (no chyba, że czasem mięknę). Czasem kłócimy się z byle powodu, a na drugi dzień (najczęściej on) pisze z rana sms'a jak by nigdy nic się nie działo wcześniej. Niestety wczoraj pokłóciliśmy się jak nigdy dotąd. Przeprowadzałam się do rodziców i on mi pomagał. Ja nie potrafiąc stać w miejscu również nosiłam rzeczy. W pewnym momencie spytał mnie co jeszcze jest do zabrania, więc pokazałam. On natomiast spytał drugi raz.. a potem jeszcze raz. Więc trochę wkurzonym tonem znowu mu powtórzyłam. On oczywiście już poddenerwowany zaczął robić mi awanturę, że zawadzam, mam stać w miejscu i pokazywać co mają brać, a nie szwędać się między nogami (czego nie robiłam). Nasza kłótnia robiła się coraz głośniejsza i coraz bardziej wulgarna ![]()
W pewnym momencie powiedziałam, że jest taki mądry, a normalnej roboty nie może poszukać (od powrotu z zagranicy nie miał jeszcze normalnej roboty, albo dorabia gdzieś, albo ma coś tylko przez miesiąc i rezygnuje lub nie dają mu cąłej wypłaty) W złości powiedziałam też, że zaczynam żałować tego związku. Jednak wcale tak nie myślałam.. to złość ze mnie wyszła.
Rzucił wszystko i poszedł. Dzwoniliśmy do siebie na zmianę krzycząc po sobie i dorzucając kolejne paskudne słowa. Choć nie powiem przewagę w obrażaniu wtedy miał on. W końcu na koniec stwierdził, że pogadamy na następny dzień i że mam ochłonąć, on też musi ochłonąć. Na koniec powiedziałam że jest jaki jest wiadomo... i układa mu się jak układa ale mimo to pokochałam go...
Teraz mija dzień, ja rano napisałam, że przemyślałam to co wczoraj było, żałuję niektórych słów i że przepraszam. On jednak cisza... Co gorsza 2 tygodnie temu powiedział mi, że mnie kocha! Raczej w najbliższym czasie tego już nie usłyszę bo on ogólnie nie jest tak uczuciowy.
Zdażają wam się takie kłótnie? Obrażacie osobę na której wam zależy?
Trochę się boję, że przez to go stracę. Ale z drugiej strony ulżyło mi, że to usłyszał bo może to go zmotywuje do poszukania jakiejś dobrej pracy..
Ah.. nie wiem co myśleć i co robić.