netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

27 odpowiedzi12 283 wyświetleniazałożony przez nimruk, 03.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

Witam,

Byłem z kobietą starszą ode mnie (o 7 lat) w dość udanym związku przez prawie 2 lata. Początki były cudowne, po jakoś roku zaczęły się trudności. Małe spięcia, kłótnie i krótkie (3/4 dniowe) rozstania. Jednak zawsze dawaliśmy sobie szanse (tzn. ona mi je dawała). Ponieważ obiecywałem zmianę, że to już się nie powtórzy, a jednak wracało jak bumerang. Nie radziłem sobie z emocjami, a przez to ją krzywdziłem słowami i czynami (wyprowadzki).
Na początku października powiedzieliśmy sobie bardzo bolesne słowa! Wtedy też usłyszałem od niej, że "nikt mnie tak bardzo jak Ty nie skrzywdził"
Poczułem się paskudnie, plułem sobie w brodę, że w ogóle to powiedziałem! Jednak to nic w porównaniu do tego jak ONA musiała się poczuć. Ale stało się... Po tym incydencie, powiedziałem sobie, że więcej tak się nie zachowam, że to był ostatni raz, prędzej sobie język odgryzę. I faktycznie do końca roku byliśmy dla siebie wszystkim. Żadnych kłótni, tylko i wyłącznie ciepłe, partnerskie relacje. Nawet moja "ex" chwaliła się siostrze, że "w końcu jest zmiana, że w końcu jest dużo lepiej, nie kłócimy się". Byliśmy szczęśliwi, a przynajmniej tak wyglądało.
Wcześniej, mianowicie do momentu tej ostatniej ostatniej kłótni, nawet dużo rozmawialiśmy o dziecku. Jednak po niej moja kobieta(ex) zaczęła mówić, że nie chce już dziecka (zaznaczę iż ona ma już dziecko -nastolatkę). Początkowo bardzo rzadko i niewinnie. Sądziłem, że było to wynikiem żalu i tego jak ją potraktowałem. Do czasu aż zaczęła mówić o tym częściej, dawało mi to do myślenia... Jednak nie zareagowałem, sądziłem, że potrzebuje czasu aby wszystko sobie poukładać.
W styczniu wyjechałem do pracy. Zaraz po wyjeździe doszło do poważnej rozmowy. Podczas której zadała mi pytanie: "czy mógłbym być z nią gdyby nie dała mi dziecka?" nie spodziewałem się pytania tego kalibru i zaskoczony ŹLE odpowiedziałem, że "nie mógłbym być z kobietą która nie da mi dziecka" Widziałem ogromny smutek na jej twarzy!!! :-(
Po tych słowach nasz kontakt praktycznie przestał istnieć, uczucie chyba obumarło... W luty wróciłem z delegacji, próbowałem wszystko naprawić, powiedzieć, że zależy mi tylko na niej i NIC, nawet dziecko nie stanie Nam na drodze do wspólnego szczęścia! Jednak nie słuchała...
Aż do połowy czerwca próbowałem do niej dotrzeć, odzyskać ją i jej zaufanie, jednak bezskutecznie!!! :-( W odpowiedzi na moje listy, odpisała, że "nas już dawno nie ma i nie będzie, że ma tego wszystkiego dość, że poznała kogoś i jest zakochana i szczęśliwa, żebym w końcu to zrozumiał i dał jej święty spokój"

Proszę mnie oświecić, czy swoją głupią i dziecinną wypowiedzią "Tak bardzo ją zraniłem, że nie umiałaby więcej na mnie spojrzeć???" "Czy swoim późniejszym zachowaniem mogłem pchnąć ją w ramiona innego???" "Czy tak szybko można się odkochać i zapomnieć??"
Bardzo za nią tęsknię i nie znajduję wytłumaczenia na to co się stało... POMÓŻCIE.

2

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

Zwykle odpowiedź nieprzemyślana, spontaniczna, jest odpowiedzią szczerą, nie podyktowaną "opłacalnością". I tak było z Twoją odpowiedzią, która nie była złą lecz szczerą.

Moim zdaniem, ta Twoja odpowiedź faktycznie była decydującą o zachowaniu Twej eks partnerki wobec Ciebie. Zrozumiała, że dziecko jest dla Ciebie bardzo ważne, że nie będziesz szczęśliwym będąc bezdzietnym.

I nie "popchnąłeś jej w ramiona innego" - nie masz aż tak wielkiej siły sprawczej. Skoro wasz związek przestał istnieć, to ona mogła zawierać dowolne znajomości. I spotkała mężczyznę, z którym tworzy odpowiadający im obojgu związek.

3

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

Nie obraź się, ale jeśli facet powiedzialby mi, że nie będzie z kobietą, która nie da Mu dziecka (chociaż wcześniej napominałam, że nie chcę już dziecka, bo mam nastolatkę w domu) to sama dałabym sobie spokój po co mam tracić czas, zegar tyka..tak jak powiedziałeś wepchnąłeś ją w ramiona kogoś innego, u kogoś innego poczułą wsparcie zaangażowanie brak kłótni czuła złe traktowanie..czasem miłość to nie wszystko. Daj Jej spokój znalazła kogoś widocznie kto Jej odpowiada, z kim czuje się szczęśliwie, a Ty po prostu następnym razem waż słowa i myśl co mówisz, bo potem odczuwasz takie skutki jak to, które sąciężkie i bolesne do zaakceptowania. Mozna się odkochać tak o , z resztą zauważ, że to nie było 'tak o' , bo trwało to długo były kłótnie rozstania i byliście 2 lata, babeczka wzięła w sprawy w swoje ręce, zakasała rękawy i postanowiła, że nie będize się męczyć, że ma tego dość. Sama pisze Ci uprzejmie (jak na razie) , ale stanowczo żebyś dał Jej spokój, bo Ona Cię w swoim życiu po prostu nie chce . Wiem kolego, że jest to bardo trudne, ale musisz to zrozumieć. Sam spaprałeś sprawę, musisz to widocznie odpokutować.

4 Ostatnio edytowany przez nimruk (2012-07-03 14:02:18)

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

#Wielokropek

"Twoja odpowiedź faktycznie była decydującą o zachowaniu Twej eks partnerki wobec Ciebie. Zrozumiała, że dziecko jest dla Ciebie bardzo ważne, że nie będziesz szczęśliwym będąc bezdzietnym."

Wiele razy mówiłem i pisałem, że NIE dziecko, a ONA jest dla mnie NAJWAŻNIEJSZA, że słowa które usłyszała były w ogóle nieprzemyślane. Czy jej uczucie i emocje tak bardzo zostały porażone, że nie da się już tego (ewentualnie) odkręcić?


#betheone

"Mozna się odkochać tak o , z resztą zauważ, że to nie było 'tak o' , bo trwało to długo były kłótnie rozstania i byliście 2 lata, babeczka wzięła w sprawy w swoje ręce, zakasała rękawy i postanowiła, że nie będize się męczyć, że ma tego dość."

Rozumiem Twój punkt, jednak zauważ, że od połowy października nie było między Nami spięcia... Wszystko układało się jak należy. Sądzę, że po moich słowach poczuła się wyjątkowo zraniona tj. pisze  Wielokropek, ale czy do tego stopnia aby tak nagle odejść, zapomnieć, nie dać sobie szansy na wspólny dialog, próbę wytłumaczenia?


Jestem mężczyzną i być może nigdy nie pojmę kobiecych emocji. Jednak zastanawiam się czy czas jest w stanie zagoić tę ranę i pozwoli na to abyśmy jeszcze kiedyś spojrzeli sobie głęboko w oczy, tak jak do niedawna... Chcę w to wierzyć.

5 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-07-03 14:03:54)

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

A jak On niby spaprał sprawę?
Że powiedział to co myśli? Że w przyszłości chce mieć dziecko?
Czy to złe???

Najwidoczniej nie patrzyli w tym samym kierunku.

I jak On wepchnął ją w ręce innego?
To był jej wybór.
Kobieta była świadoma, że w pełni nie uszczęśliwi autora i zwyczajnie odeszła.

Najprawdopodobniej Ona jest już spełniona jako Matka, a czy On nie ma prawa spełnić się jako Ojciec?


P.S.
Ja na jej miejscu nie czułabym się pewna w związku z Toba po tym "incydencie".
Mijacie się z celem zwyczajnie.
Teraz mówisz, że nie musisz wcale mieć dziecka...ale nie wiesz jak byłoby później.

6 Ostatnio edytowany przez nimruk (2012-07-03 14:14:28)

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

#Leila01

Ale ja mógłbym, a nawet niczego innego bardziej nie PRAGNĘ od niej... i ona o tym wie, a przynajmniej o tym czytała w wielu moich listach.
A czy ma kogoś, NIE WIEM... Są to jej słowa, którymi może próbować odepchnąć mnie od siebie na dobre. Być może kocha mnie do tego stopnia, że woli abyśmy teraz cierpieli z powodu rozstania, a z czasem znajdę partnerkę, która da mi dziecko... Mam straszny mętlik w głowie, to już prawie pół roku, a moje uczucie jest równie silne co na początku!

Czasem się łudzę, że wszystko wróci, że przekona się, że pragnę być z nią ponieważ ją kocham, że jest dla mnie całym światem, że nic innego się nie liczy!!

7

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

Rozumiem, że Twa pierwsza odpowiedź na temat dziecka była kłamstwem.
Bo skoro to związek z tą kobietą był ważniejszym, to czemu w tak ważnej dla siebie sprawie powiedziałeś niezgodnie z zamierzeniami? Usta inaczej Ci się ułożyły niż zamierzałeś?

Tym zdaniem przekonałeś ją (tak przypuszczam), że macie inne priorytety, na czym innym wam obojgu zależy, stąd jej decyzja o rozstaniu.

Ona jest teraz szczęśliwa w nowym związku. Jeśli ją kochasz, to nie zakłócaj jej tego, uszanuj jej wybór..

8

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

Popelniles blad,'zerwales najciensza strune kobiecego instynktu',nie ma szansy mysle abys to kiedykolwiek odbudowal,dodajac wieksza dojrzalosc po 2 stronie te 7 lat roznicy.

9

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???
mayk222 napisał/a:

Popelniles blad,'zerwales najciensza strune kobiecego instynktu',nie ma szansy mysle abys to kiedykolwiek odbudowal,dodajac wieksza dojrzalosc po 2 stronie te 7 lat roznicy.

Jak to zerwał? Nie rozumiem...

10

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???
Leila01 napisał/a:
mayk222 napisał/a:

Popelniles blad,'zerwales najciensza strune kobiecego instynktu',nie ma szansy mysle abys to kiedykolwiek odbudowal,dodajac wieksza dojrzalosc po 2 stronie te 7 lat roznicy.

Jak to zerwał? Nie rozumiem...

Zapewne chodzi mu o to, że tym co powiedziałem zerwałem ostatnią emocjonalną więź, którą łączyła mnie z Anią. Po tak bolesnych słowach poczuła jak zawalił jej się świat, który do niedawna był dla niej wszystkim. Była w stanie wybaczyć mi wszystko, jednak nie to, nie te słowa... Dlatego odeszła :-(

11 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-07-03 21:20:50)

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

A mnie się wydaje, ze odeszła dlatego, że macie inne oczekiwania.

P.S. Bądź co bądź na swoje pytanie usłyszała odpowiedź.
Teraz może wydaje Ci się, że "skłamałeś"mówiąc tak a nie inaczej ale jednak zostało to głośno powiedziane.

12 Ostatnio edytowany przez nimruk (2012-07-03 21:30:53)

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

#Wielokropek

Co do mojej 1szej wypowiedzi... to nie wiem czy była kłamstwem, ale na pewno nie była to przemyślana decyzja. Jak tylko wypowiedziałem te słowa, momentalnie poczułem, że źle zrobiłem, że nie tak miało to być!!! Szkoda, że nie poprosiłem o czas, wtedy mógłbym to gruntownie przemyśleć i odpowiedzieć zgodnie ze swoimi przekonaniami, że "dla osoby, którą wręcz ubóstwiamy jesteśmy zdolni do największych poświęceń!" Teraz to wiem, szkoda, że moja Ania nie ma już sił i ochoty aby się o tym przekonać... że to właśnie ONA jest spełnieniem mych wołań w niebiosa!!!

Wspominasz również, że ona jest już szczęśliwa w innym związku. Zastanawiam się ile czasu potrzeba na odkochanie się do tego stopnia, aby na nowo móc się z kimś związać. Skoro kilka miesięcy prędzej wiązało się z tą osobą daleko idące plany życiowe. Tj. np. wspólny wyjazd do Turcji na wczesne wakacje, aby ocieplić do granic możliwości stosunki, które od jakiegoś czasu nie były najlepsze.
Wydaje mi się, że tym wyjazdem Ania chciała raz jeszcze spróbować "spoinować" nasz związek, bo również i we mnie zobaczyła tą chęć.

Gdzieś przeczytałem bardzo mądre zdanie, że "to co słyszysz od kobiety którą czuje się zraniona, zdradzona lub w jakiś inny sposób skrzywdzona, nie zawsze jest prawdą, lecz jej prawdą dla Ciebie"

Czy możliwe jest, że mówi mi to wszystko aby pozbyć się mnie raz na zawsze? Bo w inny sposób nie poradziłaby sobie ze swoimi emocjami i uczuciem, które nadal gdzieś tam się w niej do mnie tli...

ps. Kiedy pisałem CUDOWNE i ROMANTYCZNE listy, nigdy nie reagowała (nawet piękny wiersz dla niej napisałem). A pisałem tam o swoim bezgranicznym uczuciu do niej, o tym jak wspaniałą i cudowną ... dla mnie jest! Jednak kiedy w sms'ach lub na gg prosiłem o spotkanie czy w "widoczny" dla innych sposób ją adorowałem, od razu się "odsuwała", dodatkowo dostawałem wiadomość zwrotną, typu "nie pisz, nie dzwoń, nie wysyłaj ... to nic dla mnie nie znaczy, to zamknięty rozdział w moim życiu" itd.

Jak to wszystko mam rozumieć? Są chwile, że czuję się dość dobrze, a po chwili znów bardzo tęsknie, łzy cisną się do oczu, szukam kontaktu, z ledwością nie zaglądam do wspólnych zdjęć. Mam straszne wahania nastrojów, a z biegiem czasu zamiast być lepiej, jest bez zmian, a czasem i gorzej :-( STRASZNE!!

Domyślam się, że pomału staje się monotematyczny, jednak trudno jest zapomnieć o miłości swojego życia od tak... :-(

13

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

Kiedyś usłyszałam mądre zdanie, które pasuje do Twej sytuacji: albo pogodzisz się z rzeczywistością, albo będziesz się męczył.


Jak masz całą tą swoją sytuację zrozumieć?
By Ci to zrozumienie ułatwić, przytoczę wybrane Twoje własne słowa, w których kryje się wyjaśnienie:

nimruk napisał/a:

(...)po jakoś roku zaczęły się trudności. Małe spięcia, kłótnie i krótkie (3/4 dniowe) rozstania. Jednak zawsze dawaliśmy sobie szanse (tzn. ona mi je dawała). Ponieważ obiecywałem zmianę, że to już się nie powtórzy, a jednak wracało jak bumerang. Nie radziłem sobie z emocjami, a przez to ją krzywdziłem słowami i czynami (wyprowadzki).
Na początku października powiedzieliśmy sobie bardzo bolesne słowa! Wtedy też usłyszałem od niej, że "nikt mnie tak bardzo jak Ty nie skrzywdził"(...)

dużo rozmawialiśmy o dziecku. Jednak po niej moja kobieta(ex) zaczęła mówić, że nie chce już dziecka (zaznaczę iż ona ma już dziecko -nastolatkę).(...)

doszło do poważnej rozmowy. Podczas której zadała mi pytanie: "czy mógłbym być z nią gdyby nie dała mi dziecka?" nie spodziewałem się pytania tego kalibru i zaskoczony ŹLE odpowiedziałem, że "nie mógłbym być z kobietą która nie da mi dziecka" Widziałem ogromny smutek na jej twarzy!!! :-((...)

W odpowiedzi na moje listy, odpisała, że "nas już dawno nie ma i nie będzie, że ma tego wszystkiego dość, że poznała kogoś i jest zakochana i szczęśliwa, żebym w końcu to zrozumiał i dał jej święty spokój"(...)

Moim zdaniem, Twoja eks partnerka miała dość: dość kłótni, dość huśtawki emocjonalnej, dość odbudowywania. Do tego doszły Twe słowa, nieważnie czy przemyślane, czy też nie, o dziecku. Zrezygnowała z inwestowania w związek, z jej punktu widzenia, bez perspektyw.

14 Ostatnio edytowany przez nimruk (2012-07-04 22:20:00)

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???
Wielokropek napisał/a:

Moim zdaniem, Twoja eks partnerka miała dość: dość kłótni, dość huśtawki emocjonalnej, dość odbudowywania.

Sądzę, że ten najgorszy etap Naszej znajomości mieliśmy już za sobą. Ciężko nad sobą od października pracowałem, abyśmy mogli być z Anią w końcu w pełni szczęśliwi i myślę, że ona to dostrzegła.

Wielokropek napisał/a:

Twe słowa, nieważnie czy przemyślane, czy też nie, o dziecku.

I właśnie odpowiedź którą usłyszała na swoje pytanie, sprawiła, że cyt:

Wielokropek napisał/a:

Zrezygnowała z inwestowania w związek, z jej punktu widzenia, bez perspektyw.

WIELKA szkoda, bo tego co do Ani czułem, nigdy wcześniej do nikogo NIE czułem... Było to coś nadzwyczajnego. Szczerze przyznam, że dla niej poświęciłbym wszystko, ponieważ dawała i była mi wszystkim!!!

Chcę wierzyć (oszukuję się), że jeszcze kiedyś będzie mi dane móc spojrzeć w jej piękne zielone oczka i zwyczajnie porozmawiać :-)

Dziękuję Wszystkim za odpowiedzi...

15

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

Może pocieszę, ale mam wrażenie że zmiana u niej następowała już wcześniej. A to Twoje zdanie to był tylko gwóźdź do trumny. Ten tekst o nowej miłości jeśli jest prawdziwy to powinien być balsamem na Twoją zbolałą duszę, bo w końcu i tak by zakończyła wasz związek. Za szybko to nastąpiło u niej. Więc może to nieprawda co wcale nie oznacza że jest nadzieja. Kobiety tak mają. Kochają, szaleją ale jak stwierdzą rozumem że nie, to mówią nie. I najczęściej to koniec. I też cierpią.

16 Ostatnio edytowany przez nimruk (2012-07-04 22:45:16)

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???
klarek napisał/a:

Ten tekst o nowej miłości jeśli jest prawdziwy to powinien być balsamem na Twoją zbolałą duszę. Za szybko to nastąpiło u niej. Więc może to nieprawda co wcale nie oznacza że jest nadzieja.

Czasem wydaje mi się, że mówi mi to aby zrazić mnie do siebie na dobre, abym przestał wierzyć i walczyć. Bo nigdy mi w twarz NIE powiedziała, że już mnie nie kocha... Jednak z drugiej strony, boję się, że może pisać prawdę!

klarek napisał/a:

Kobiety tak mają. Kochają, szaleją ale jak stwierdzą rozumem że nie, to mówią nie. I najczęściej to koniec. I też cierpią.

Świadome skazywanie siebie na cierpienie, dziwne, nieprawdaż??? Choć czasem to samo robię, bo jak inaczej nazwać nadzieje, która we mnie żyje, której w taki czy inny sposób nadal pozwalam żyć :-(

17

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

Wiem co to jest nadzieja,trzyma jeszcze w ryzach,a porzekadlo stare mowi'ona umiera ostatnia'.Trzym sie,nie wylam sie,nie poskladasz sie poznie,albo po latach,po co?????.

18

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???
mayk222 napisał/a:

nadzieja,trzyma jeszcze w ryzach,a porzekadlo stare mowi'ona umiera ostatnia'

Masz racje, nadzieja umiera ostatnia...
Póki co wierzę (wmawiam sobie), że jeszcze kiedyś nawiążą się między Nami jakieś "piękne" relacje. A jeśli NIE, to PROSZĘ tego na górze, aby już teraz pozbawił mnie złudzeń i pozwolił spokojnie zapomnieć... Zapomnieć o kobiecie, która była i jest mi całym światem!!!

19

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

to nie jest tak że ona zdecydowała od razu po tym jak jej powiedziałeś że nie chcesz dziecka....po prostu za dużo było kłótni, za dużo miała żalu do Ciebie i czasami nawet jak kilka mies jest dobrze a potem znów źle to te " cudowne" miesiące nie mają znaczenia bo pamięta sie częściej to co złe niż to co dobre. i uwierz ale  nawet w idealnych związkach gdzie człowiek gotowy jest być  z tą osobą całe życie a potem dochodzi do tak częstych kłotni to powoli zaczyna wszystko umierać bo Twoja "agresja" rodzi w niej agresje i nienawiść do tego wszystkiego...zaczyna się psuć... nie można dojść do ładu... a czasami za późno już na zmiany bo ta osoba " niewinna" jest tak tym przesiąknięta że nie da się nic już naprawić. nikt nie chce męczyć się całe życie...a takie kótnie są tylko dowodem dla niej że nie pasujecie do siebie...
mogła odejść bo może już czuła ze nic was nie łączy... źle okazywałeś jej uczucia.
ehh faceci myślą że jak zdobędą szczyty to już nic się nie stanie...a jednak dowód na to że może ....
masz dowód na to że warto pracować nad sobą a nie nadużywać cierpliwości innych

20

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

klarek fajnie napisał, jest w tym mnóstwo prawdy...   jeśli wiesz, że będąc z drugim człowiekiem blisko, będziesz cierpieć, będziesz na huśtawce i czujesz, że te emocje są niszczące, powodują wieczny chaos i ból, nawet jeśli rozstanie i czas po nim wyrywają wnętrzności, kobieta (silna kobieta) potrafi powiedzieć mężczyźnie "dość, wystarczy".
Chciałabym napisać walcz, ale może Twoja walka burzy jej próby odzyskania równowagi w życiu, spokoju... nie wiem.
Jeśli zasmuciłam to przepraszam.

21 Ostatnio edytowany przez nimruk (2012-07-05 15:45:12)

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???
frytka292 napisał/a:

ehh faceci myślą że jak zdobędą szczyty to już nic się nie stanie...a jednak dowód na to że może ....

Wiesz jak to mówią... "mądry po 'szkodzie'" Teraz wiem, że najłatwiej jest zdobyć, ale utrzymać, to jest dopiero wyczyn!!!
Co by nie mówić, chyba bardziej od tego ciągłego obiecywania poprawy, a później nie dotrzymywania jej, zraniła ją moja odpowiedź... Żałuję, że musiało do tego dojść :-(

takasobiemamuśka napisał/a:

Chciałabym napisać walcz, ale może Twoja walka burzy jej próby odzyskania równowagi w życiu, spokoju...

Walczyłem... pisałem, dzwoniłem, czasem nawet zbyt zażarcie, nie przyniosło to jednak pozytywnych efektów. Teraz postawię wszystko na jedną kartę, jedyną jaka mi pozostała, na czas. Jeśli on nie pomoże, to przynajmniej będę wiedział, że zrobiłem co mogłem, a straciłem ją przez własną głupotę! Bo kiedy "mamy" to DOCENIAJMY za w czasu!!!

22

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

bardzo mnie inetersuje dalsza czesc twojej historii, wrociliscie do siebie?

23

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

Witam,

Jakiś czas temu (dokładnie 9 miesięcy temu) odeszła ode mnie kobieta. Nie będę zagłębiał się w powody. Jednak dość poważnie mną to wstrząsnęło, nie umiałem się pozbierać przez bardzo długi czas. Przez ponad 6 miesięcy walczyłem o jej powrót -NIE udało się, a swoimi próbami tylko ją odpychałem! Wtedy usłyszałem wiele przykrych słów typu: "nie kocham Cię, nie pisz nie dzwoń bo to i tak nic dla mnie nie znaczy itd."

Ale do rzeczy...

Po 3 miesiącach od rozstania zadzwoniłem do jej siostry z którą utrzymywałem sporadyczny kontakt. Okazało się, że była tam moja była, która można powiedzieć nalegała... na to 1sze od dłuższego czasu spotkanie (wiem to od jej siostry). Nie odmówiłem. Posiedzieliśmy w trójkę, porozmawialiśmy, pośmialiśmy się, na nowo mnie zobaczyła i chyba nawet była zachwycona nowym mną. Nie ukrywam, że trochę zmieniło się we mnie przez te 9 miesięcy, oczywiście na PLUS! :-)

Zaproponowała spotkania ale na stopie koleżeńskiej, zgodziłem się.
Jednak ze spotkania na spotkanie jest coraz lepiej (były dwa), tzn. odbieram wrażenie jakby nadal coś do mnie czuła! I, żeby nie ten cały strach i wątpliwości weszłaby na mnie i już nigdy nie zeszła... Oczywiście mam tak samo :-) Praktycznie nie odrywamy od siebie oczu, nadal bawią Nas te same rzeczy, pociągamy się fizycznie... Jednym słowem nadal uwielbiamy swoje towarzystwo (nawet Iwona siostra mojej eks to zauważyła). Można by rzec, że na imprezie 'świata poza sobą nie widzimy' Często wspominamy, jednak czasem kiedy o coś zapytam słyszę "poproszę o inny zestaw pytań" Wtedy wiem, że emocjonalnie nie jest na to gotowa.

Powiedziała mi, że ma kogoś. Trwa to od +- 3/4 miesięcy. Na pytanie czy go kocha, odparła "chyba tak" Czyż nie jest to mało przekonujące, jak sądzicie?

Nie wiem dokąd zmierza ta Nasza znajomość, jednak chyba nie w kierunku koleżeńskim, choć mogę się mylić. Ale wtedy nasuwa się kolejne pytanie, dlaczego obecny nie jest świadom tego, że ona spotyka się ze mną... Zapytana dlaczego mu nie powiedziała odparła "a po co mu ta wiedza"

Po 2 spotkaniu wznowiliśmy kontakt telefoniczny, póki co bardziej sms'owy, ale jednak widać znaczący postęp.

I teraz takie pytanie... Dokąd prowadzą takie spotkania? Czy naprawdę do czysto koleżeńskich relacji czy raczej do powrotu...

24

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???
zuzia20-1986 napisał/a:

bardzo mnie inetersuje dalsza czesc twojej historii, wrociliscie do siebie?

Proszę, o to co do tej pory udało mi się "wywalczyć" brakiem walki :-)

A tym samym czekam na Wasze opinie :-) POZDRAWIAM!

25

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

Wiesz, że nie da Ci dziecka, a chciałeś tego i jej powiedziałeś. Po co wracać do niej, czy nie lepiej dać jej żyć i nie mącić w głowie? Wy mieliście swój czas, rozbiło się o w sumie podstawy, wracać by za jakiś czas znowu się kłócić o to samo to nie ma sensu.
Załadowałeś się z butami w jej poukładane już troszkę życie, gdzie jest ktoś z kim spotyka. Ona może podświadomie ciągnąć do ciebie, bo niełatwo uczuć wyzbyć do kogoś, ty natomiast powinieneś przemyśleć swoje postępowanie. Fajnie byłoby jakbyś z kimś spotykał i jej były ładował się w wasze życie?
O ile masz szczere intencje działaj, ale nie skrzywdź ją po raz kolejny.

26 Ostatnio edytowany przez nimruk (2012-10-07 22:00:40)

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???
Remi napisał/a:

O ile masz szczere intencje działaj, ale nie skrzywdź ją po raz kolejny.

Są jak najbardziej szczere. Jednak czas pokaże dokąd nas to wszystko prowadzi...

27 Ostatnio edytowany przez delikvent (2012-10-07 22:48:47)

Odp: Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

[

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zraniłem ją, odeszła, czy jest jakaś szansa na powrót???

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026