netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy jest jakaś szansa na powrót

11 odpowiedzi1 942 wyświetleniazałożony przez Tomisław95, 12.12.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jest jakaś szansa na powrót

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Czy jest jakaś szansa na powrót

Cześć,
Mój problem wygląda tak, że spotykałem się z dziewczyną pół roku i to w sumie z jej inicjatywy (pierwsza zaprosiła mnie jako osobę towarzyszącą na ślub swojego brata. I pierwsze spotkanie również wyszło z jej inicjatywy, a później to raczej z mojej strony to wychodziło). Przez pierwsze dwa miesiące było naprawdę fajnie. Widać, że dziewczyna była zaangażowana i wszystko wskazywało na to, że nam się ułoży. Ale po tych dwóch miesiącach mieliśmy pierwsza poważną rozmowę i pojawił się tam min. temat dziecka. Na wszystkie rzeczy byłem się w stanie zgodzić...oprócz tematu dziecka. Nie mam pojęcia czemu odpowiedziałem wtedy, że nie chcę.. chyba tylko dlatego, że mówiła, że nie może mieć dzieci..chociaż jak mi to mówiła wprost, to pomyślałem o adopcji..ale w tamtym momencie powiedziałem nie i jak powiedziała, że chce, to ja się zawachałem i chciałem powiedzieć właśnie o adopcji.. ale stwierdziłęm, że pogorsze sprawę. Od tego momentu to była trochę równia pochyła. Mówiła, że jej się podobają nasze spotkania, ale czułem, że tylko ja pcham ten wózek. Nie czułem chemii z jej strony, spotkania tylko ja angażowałem, czasem na niektóre smsy nawet nie odpowiadała. Im bardziej ona odchodziła, tym bardziej ja ją goniłem i się starałem. Ostatnie dwa miesiące, to naprawdę mnie źle traktowała.. wieczne wymówki odnośnie spotkań.. W końcu popełniłem też kolejny błąd, bo powiedziałem jej wprost, że mi na niej zależy. W końcu się spotkaliśmy i poszliśmy na randkę... gdzie powiedziała mi, że to nie jest to czego szuka (w sumie parą oficjalnie siebie nie nazwaliśmy..) i powiedziała, że właśnie nie jestem tak pewny siebie, bo chciałem zmienić zdanie. Dodatkowo powiedziała, że chcę trochę związku na siłę (i tu wychodzi właśnie mój błąd, który zrozumiałem dopiero po fakcie, że za bardzo się starałem), plus, że nie czuje tego samego co ja. Ogólnie całe to rozstanie w sumie przebiegło w koleżeńskiej atmosferze, nie robiłem żadnych kłótni, nic nie wyciągałem, nie chciałem się wykłócać (w szczególności, że naprawdę czułem się jak sproszkowany), ani jakoś błagać by tego nie robiła. Od tego momentu całkowicie urwałem kontakt, oprócz sytuacji stricte zawodowych, bo pracujemy w jednej firmie i nasze działy ze sobą współpracują (dwa miesiące już ten "ograniczony kontakt" trwa). Najgorsze jest to, że nadal mi zależy i chciałbym walczyć, ale wiem, że to tylko pogorszy sprawę. Dziewczyna dokonała raczej wyboru nie pod kwestią emocji (no bo się kiepściło już kilka miechów), więc wszelkie próby proszenia o spotkania, prośby o jeszcze jedną szansę, tłumaczenia, tylko jeszcze bardziej by ją odrzuciły ode mnie i jedyna szansa jest taka, że to ona musi się pierwsza odezwać. Chociaż mnie to bardzo boli, to przyjmuję jej decyzję na klatę i daję jej spokój, ale pytanie, czy po tak krótkim okresie spotykania się, jest jakakolwiek szansa na to, że się odezwie?

2

Odp: Czy jest jakaś szansa na powrót

Nie.

3

Odp: Czy jest jakaś szansa na powrót

To w takim razie mogę cokolwiek zrobić? Czy to już jest stracona sprawa? Rozumiem, że pewnie problemem był brak konkretnej, jasnej decyzji, w sprawie dziecka, oraz moje późniejsze zbyt duże zaangażowanie..

4

Odp: Czy jest jakaś szansa na powrót

A po co miałaby się odzywać? Nic wielkiego między Wami się nie zrodziło.

5

Odp: Czy jest jakaś szansa na powrót
Tomisław95 napisał/a:

To w takim razie mogę cokolwiek zrobić? (...)

Możesz. Zaakceptować rzeczywistość.
Możesz też jej nie akceptować i tworzyć byt równoległy.

6 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-12-12 22:06:13)

Odp: Czy jest jakaś szansa na powrót
Tomisław95 napisał/a:

To w takim razie mogę cokolwiek zrobić? Czy to już jest stracona sprawa? Rozumiem, że pewnie problemem był brak konkretnej, jasnej decyzji, w sprawie dziecka, oraz moje późniejsze zbyt duże zaangażowanie..

Istnieje prawdopodobieństwo że temat dziecka to była taka wymówka niby konkretna,"poważny powód" zerwania (choć to też niejasne, bo ona nie może mieć dzieci) .Inna opcja to sprawa dziecka dla niej jest ogromnie priorytetowa albo jedno albo drugie ona wie najlepiej
Istotniejsze jest to że dla niej nie jesteś partnerem jako "całość",nie ma w tym niczyjej winy, szukanie powodów, przyczyn to strata czasu i energii na te analizy taki wyuczony jest to mechanizm,nie musiałeś nic zrobić nie tak,wystarczy że ona Ciebie nie chce, a w sumie to podała wystarczający powód dlaczego .
Nie obwiniaj się i nie dołuj tym epizodem z adopcją i dzieckiem.
Nie zabiegaj o nią bo to nic nie da.
Ona miała prawo zakończyć znajomość z Tobą nawet jeżeli pół Polski uważa że to z jej strony błąd.

7

Odp: Czy jest jakaś szansa na powrót

Nie.
Daj sobie i jej spokój.
I idź dalej.
Tego kwiatu jest pół światu.

8

Odp: Czy jest jakaś szansa na powrót

Przyłączam się do opinii przedmówców, że ona już się nie odezwie.
Przecież wyłożyła Tobie powody zakończenia relacji z Tobą, to co miałoby się zmienić? Nie trać czasu i energii na coś, co nie ma przyszłości. Czasami zauroczenie przeradza się w długotrwały związek, a czasem nie.

9

Odp: Czy jest jakaś szansa na powrót
Tomisław95 napisał/a:

Cześć,
Mój problem wygląda tak, że spotykałem się z dziewczyną pół roku i to w sumie z jej inicjatywy (pierwsza zaprosiła mnie jako osobę towarzyszącą na ślub swojego brata. I pierwsze spotkanie również wyszło z jej inicjatywy, a później to raczej z mojej strony to wychodziło). Przez pierwsze dwa miesiące było naprawdę fajnie. Widać, że dziewczyna była zaangażowana i wszystko wskazywało na to, że nam się ułoży. Ale po tych dwóch miesiącach mieliśmy pierwsza poważną rozmowę i pojawił się tam min. temat dziecka. Na wszystkie rzeczy byłem się w stanie zgodzić...oprócz tematu dziecka. Nie mam pojęcia czemu odpowiedziałem wtedy, że nie chcę.. chyba tylko dlatego, że mówiła, że nie może mieć dzieci..chociaż jak mi to mówiła wprost, to pomyślałem o adopcji..ale w tamtym momencie powiedziałem nie i jak powiedziała, że chce, to ja się zawachałem i chciałem powiedzieć właśnie o adopcji.. ale stwierdziłęm, że pogorsze sprawę. Od tego momentu to była trochę równia pochyła. Mówiła, że jej się podobają nasze spotkania, ale czułem, że tylko ja pcham ten wózek. Nie czułem chemii z jej strony, spotkania tylko ja angażowałem, czasem na niektóre smsy nawet nie odpowiadała. Im bardziej ona odchodziła, tym bardziej ja ją goniłem i się starałem. Ostatnie dwa miesiące, to naprawdę mnie źle traktowała.. wieczne wymówki odnośnie spotkań.. W końcu popełniłem też kolejny błąd, bo powiedziałem jej wprost, że mi na niej zależy. W końcu się spotkaliśmy i poszliśmy na randkę... gdzie powiedziała mi, że to nie jest to czego szuka (w sumie parą oficjalnie siebie nie nazwaliśmy..) i powiedziała, że właśnie nie jestem tak pewny siebie, bo chciałem zmienić zdanie. Dodatkowo powiedziała, że chcę trochę związku na siłę (i tu wychodzi właśnie mój błąd, który zrozumiałem dopiero po fakcie, że za bardzo się starałem), plus, że nie czuje tego samego co ja. Ogólnie całe to rozstanie w sumie przebiegło w koleżeńskiej atmosferze, nie robiłem żadnych kłótni, nic nie wyciągałem, nie chciałem się wykłócać (w szczególności, że naprawdę czułem się jak sproszkowany), ani jakoś błagać by tego nie robiła. Od tego momentu całkowicie urwałem kontakt, oprócz sytuacji stricte zawodowych, bo pracujemy w jednej firmie i nasze działy ze sobą współpracują (dwa miesiące już ten "ograniczony kontakt" trwa). Najgorsze jest to, że nadal mi zależy i chciałbym walczyć, ale wiem, że to tylko pogorszy sprawę. Dziewczyna dokonała raczej wyboru nie pod kwestią emocji (no bo się kiepściło już kilka miechów), więc wszelkie próby proszenia o spotkania, prośby o jeszcze jedną szansę, tłumaczenia, tylko jeszcze bardziej by ją odrzuciły ode mnie i jedyna szansa jest taka, że to ona musi się pierwsza odezwać. Chociaż mnie to bardzo boli, to przyjmuję jej decyzję na klatę i daję jej spokój, ale pytanie, czy po tak krótkim okresie spotykania się, jest jakakolwiek szansa na to, że się odezwie?


A czy o miłość się prosi? Albo szacunek? Lojalność czu wierność? Jakim szacunkiem Cię darzy pozwalając żebyś błagał jak pies o jej atencję. Może zrobiła tym rozstaniem Ci prezent i czeka Cię cos lepszego niż, błaganie o uwagę, poświęcenie czy uszanowanie Twojego odmiennego zdania. Masz cos do gadania? Czy zabawiła się Tobą i teraz manipuluje dalej żebyś bul jej zabaweczka kiedy Pancia chce a jak nie chce to be idź sobie. Szanuj się! Dużo kobiet czeka! Może czas spędzony samotnie bez Ciebie sprawi ze zatęskni? Jak nie to odpuść. Ale pamiętaj o sentencji ze jeśli kochasz puść wolno jak wróci jest twoje jak nie nigdy nie było. Jeśli w twoim mniemaniu to ,,pauza” a jej koniec i ona się bawi i ma w dupie twoje uczucia nie śledzi Cię tak jak Ty ja co robi gdzie jest czy jest dostępna to po prostu jej nie zależy. Nie napastuj jej bo to tez nie pomoże, może to przepraszanie i błaganie ja odstraszyło od Ciebie, bo pomyślała ze jesteś słaby? Nie znam jej charakteru wiec ciężko powiedzieć, ale powiem żebyś odpuścił i zobaczył co będzie się działo, powodzeni

10

Odp: Czy jest jakaś szansa na powrót

Właśnie tak, jak pisałem wcześniej. Dałem jej spokój i kontaktujemy się tylko w pracy i tylko na tematy związane z pracą. Nie poprosiłem o drugą szansę, nie pisałem, nie prosiłem o spotkania, bo zdaję sobię sprawę, że by to tylko pogorszyło sprawę. No cóż, czas leczy rany, a ja się niepotrzebnie zbyt zaangażowałem i zrobiłem sobie kuku na własne życzenie smile

11

Odp: Czy jest jakaś szansa na powrót

Nie wiem czy to polepszy twoje samopoczucie, czy podejście do kobiet. Jak wygląda sprawa na podstawie dziesiątek podobnych przedstawianych tu na forum?
Od początku nie miałeś u niej szans. Prawdopodobnie byłeś jakimś tam testem, może porównaniem do kogoś. Może temu komuś i sobie chciała udowodnić, że ja mam branie. Byłeś tylko zabawką.
Niestety mamy taki świat, że każdy wzruszy ramionami i powie: to koniec, daj na luz. Zupełnie sprawa wyglądałaby inaczej gdybyś był dziewczyną. Wtedy napisano by a to oszust, wykorzystał i zostawił.
Niestety zostałeś zraniony i każda kolejna dziewczyna, będzie zaskoczona twoim czasem przesadnie ostrożnym podejściem. Jak mówił klasyk: taki mamy klimat.

12

Odp: Czy jest jakaś szansa na powrót

Legat, Ty to akurat masz jedną słuszą linię partyjną, jak członek PiSu, kobieta winna wszystkiemu a jak nie, to patrz punkt pierwszy. Zawsze jakieś teksty o "orbicie", "plastrze", "zabawce", "teście". Naprawdę, jakby każda kobieta na świecie nie miała nic ciekawszego do roboty tylko celowo znęcała się nad biednymi pysiami które chcą tylko kochać i być kochani...

Dziewczyna jasno i wyraźnie zakomunikowała mu, że 1) to koniec i 2) dlaczego to koniec. I tyle, nic więcej nie była mu winna. Miała prawo zakończyć relację kiedy poczuła że to nie jest to. Jeżeli autor teraz będzie się czuł "zraniony" i uprzedzony do kolejnej kobiety to tylko wytworzy sobie w głowie incelskie podejście które już w ogóle daje mu zerową szansę na poznanie kogoś.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jest jakaś szansa na powrót

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026