Widzenia ojca z dzieckiem. Temat tyczy się jak można by to określić najprościej Ojca i dziecka. Ojciec jest potrzebny do wychowania do rozwoju, ojciec jest równie ważny. Dobro dziecka jest najważniejsze. Kontakty powinny być dostosowane do potrzeb, do norm, aby nikomu nie stała się krzywda, aby nikt , nie czuł się pokrzywdzony. Ma być więź, ma być wychowanie, ma być pomoc. Prawda?
Są alimenty, są widzenia. I tak jak być powinno w świetle prawa. Tylko, że problem nie dotyczy tego bezpośrednio.
W tym wszystkim istnieje również mama. Mama niedojrzała na tyle by poradzić sobie z problemem widzeń. Zostawiając sąd i oczekiwanie na twardo postawione reguły mama chcę aby ojciec odwiedzał dziecko. Ale nie wie jak się zachować. Boli ją wszystko. To że ojciec zrobił testy dziecku bo nie wierzył że jest jego, to że powiedział po latach związku że chce mieć to na papierku. Boli ją to że kiedyś wspólny pokój jest tylko 'pokojem widzeń'. Że ojciec przyjedzie na chwilę, na dwie godziny z prezentem. Przez 9 miesięcy czuła się jak inkubator, teraz musi pokazywać jak pięknie radzi sobie z pieluchami w jednym ręku, z butelką w drugim i z dzieckiem na ramieniu. Matka nie wie jak się zachować, matka nie potrafi spojrzeć na człowieka, ale przecież nie musi prawda? przecież nikt jej nie każe. Jest jej źle z tym, że stała się urządzeniem, do wynoszenia i odchowania. Czuje się źle po spotkaniu z ojcem. Boli ją ale nie wie dokładnie jak to zaleczyć, czym. Jak sobie z tym poradzić...