W moim poście o byłej partnerce Averyl mi napisała: "Ja rozumiem twoją Ex. Jeśli ma naturę samotniczki, radzi sobie z życiem, z problemami codziennymi, jeżli w ten sposób przeżyła sporą część swojego życia, to dlaczego miałaby to zmieniać... bo pojawił się mężczyzna?
Może to zabrzmi nie za fajnie, ale jedna sprawa to uczucia - związała się z Tobą, bo pewnie każdy człowiek potrzebuje odnaleźć swoją drugą połówkę, nawet największy samotonik - więc uczucia mogły być szczere.
A druga strona medalu - to życie codzienne. Relacja z drugim człowiekiem wymaga tego, by stworzyć trochę przestrzeni w swoim życiu dla partnera. To jest właśnie ta sfera np. wspólnego decydowania, jak razem spędzicie czas, czasem trzeba zrezygnować ze swojej wygody na rzecz partnera. Osoba, która ma złe doświadczenia może iść "na skróty" - zakładać, że powtórzą się stare scenariusze z nieudanych związków, więc po co poświęcać się, pytać się o zdanie partnera, wprowadzać "zamieszanie", skoro można samemu - wg własnego uznania decydować o wszystkim.
Ta przestrzeń dla partnera, pokazanie, że bierze się pod uwagę jego zdanie, że jest ważny, że macie wspólny świat jest bardzo ważna. To jest ta różnica bycia/nie bycia w związku, tutaj zazębiają się emocje, uczucia. Jeżeli jest w związku również dla ciebie, to będzie starała się respektować twoje uczucia. Jeżeli jest w związku tylko dla siebie, po to, by zaspokoić swoje potrzeby, to w sumie nie ma znaczenia czy to jesteś ty, czy ktokolwiek inny, w takim układzie jesteś "narzędziem" dla jej potrzeb."
Może coś z tego tkwi w Tobie.