Witam
Prosze serdecznie o rade. Jestem od kilku miesiecy w zwiazku na odleglosc.
Kocham, pragne, marze i tesknie, bardzo tesknie, codziennie, w dzien i w nocy, bez przerwy.
Kiedy moja Ukochana ostatnim razem oznajmila mi przez skype ze chce wyjsc potanczyc,
myslalem ze zbzikuje. Zrobilem z siebie durnia, pokazalem po raz pierwszy ze jestem bardzo zazdrosny.
Doszedlem jednak do wniosku, ze jezeli nasz zwiazek ma przetrwac nie wolno mi robic takich rzeczy.
Ona ma dziecko, calymi dniami obraca sie miedzy praca a domem. Wierze jej i ufam.
Zblizaja sie andrzejki, niestety nie bedziemy mogli ich spedzic razem. Chcialbym jej jakos powiedziec ze jesli chce sie pobawic, nie chce jej ograniczac ja po prostu pragne zeby czula sie kochana, szczesliwa. Nie chce jednak zeby to wyszlo tak, jakbym ja namawial. Ja bede w domu przed kompem i bylbym bardzo szczesliwy jesli spedzilaby ten czas ze mna, ale wiem ze nie moge tego od niej wymagac, bo w zasadzie jestesmy codziennie na necie z kamerkami po co najmniej 2 godziny.
Poradzcie cos prosze
Pozdrawiam i z gory dziekuje
Mike