Mąż, siłownia i moja zazdrość? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mąż, siłownia i moja zazdrość?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

Temat: Mąż, siłownia i moja zazdrość?

Witajcie,

Strasznie głupio zakładać mi ten wątek ponieważ racjonalnie wiem, że nie powinnam być zazdrosna o takie powiedzmy sobie szczerze - pierdoły.

Mój mąż wrócił miesiąc temu na siłownię. Ćwiczy sobie trzy razy w tygodniu. Cieszę się, że wrócił na siłownię, bo ostatnio był z 3 lata temu. Zaczął jeść zdrowo, to też na plus. Mimo, że nie ma nadwagi i wcale mu nie grozi, ale zawsze warto dbać o zdrowie. Bardzo lubi sport a ja? Nawet tak, chociaż uważam, że jestem w tym słaba.

Obecnie mam nadwagę. Przez leki przeciwdepresyjne + zaburzenia odżywiania przytyłam ponad 5 kg. Nigdy nie miałam takiej wagi i bardzo źle się czuję sama ze sobą. Chodzę od ponad 2 lat na terapię (zmagam się z zaburzeniami lękowymi i mam za sobą epizody depresji), biorę również leki od psychiatry.

Zaczęłam również dbać o swoje zdrowie, jeśli chodzi o dietę czy też właśnie sport. Kocham spacery, lubię jeździć na rowerze itd

Mąż w nowej pracy miał możliwość załatwić kartę Multisport. Załatwił sobie a później mi. Byłam już dwa razy na tej siłowni (raz z mężem). Pierwszy raz dostałam ataku paniki, prawie się rozpłakałam, bałam się zacząć ćwiczyć. Później uspokoiłam się i już było lepiej. Dla mnie to duże wyzwanie iść tam, bo nie tyle co boje się ćwiczyć, bardziej chodzi mi o ludzi/otoczenie. Wstydzę się swojego ciała, ogólnie wyglądu. Wiem, że przecież na siłownię ma prawo chodzić każdy, osoby z nadwagą/z otyłością czy po prostu ludzie którzy lubią ćwiczyć.

Problem?
Jestem zazdrosna jak mąż idzie na siłownię. Zaznaczę od razu, żenie robię mu żadnych scen, nie widać tego po mnie. Nie mam zamiaru obrażać się na niego itd Bardziej przeżywam to w sobie, jest mi smutno i głupio, że tak się czuję. Nigdy nie dał mi powodu do zazdrości, ufam, że mnie nie zdradzi. Wiem, że mnie kocha i że podobam mu się. Cieszę się, że dba o siebie i nie chciałabym żeby z tego rezygnował.

Próbuję sobie racjonalnie tłumaczyć, że przecież to tylko siłownia, że każdy przychodzi ćwiczyć, wykonać trening i tyle. Żebyście nie zrozumiały mnie źle, mi nie chodzi o to, że miałby mnie tam zdradzać czy podrywać jakieś dziewczyny, nie...v
Bardziej o to, że spodoba mu się jakaś dziewczyna która ma ładne ciało... Nie jestem zazdrosna o wszystkie osoby. Bardziej w sytuacji gdy widziałam dziewczyny które chodzą w samych stanikach sportowych i krótkich spodenkach... Wiem, że ładnie wyglądają, wiem, że mają prawo chodzić tak jak im się podoba i to nic złego.. ale po prostu myślę sobie, że mój mąż spojrzy się na takie dziewczyny, że podobają mu się i ech.. że gdzieś w głowie będzie miał coś takiego, że one są ładne a ja... że jakoś mnie porówna do nich na moją niekorzyść.

Wiem, znowu to głupota... Oczywiście będę poruszać ten temat na swojej terapii. Nie zamierzam być toksyczną osobą, po prostu nie chcę. Bardziej jestem kompletnie zagubiona, mam osobowość zależną i pracuje cały czas nad sobą, ale właśnie ten jeden temat mnie jakoś dobija, że mąż zauważy kogoś, kto mu sie spodoba i po prostu tyle..


Może macie jakieś rady? Jestem w związku od 5 lat, ogólnie jest naprawdę dobrze. Po prostu ta jedna rzecz - to, że może mu się ktoś spodobać. I tak, wiem, że po prostu spojrzy i tyle.. i że przecież ja też mam oczy i widzę gdy ktoś jest ładny, ale sam fakt.

Proszę o pomoc  Bardzo chcę się tym nie przejmować i uspokoić się , bo to głupi problem a ja niepotrzebnie zawracam sobie tym głowę i cierpię wewnętrznie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
kolorowemigdaly napisał/a:

Witajcie,

Strasznie głupio zakładać mi ten wątek ponieważ racjonalnie wiem, że nie powinnam być zazdrosna o takie powiedzmy sobie szczerze - pierdoły.

Mój mąż wrócił miesiąc temu na siłownię. Ćwiczy sobie trzy razy w tygodniu. Cieszę się, że wrócił na siłownię, bo ostatnio był z 3 lata temu. Zaczął jeść zdrowo, to też na plus. Mimo, że nie ma nadwagi i wcale mu nie grozi, ale zawsze warto dbać o zdrowie. Bardzo lubi sport a ja? Nawet tak, chociaż uważam, że jestem w tym słaba.

Obecnie mam nadwagę. Przez leki przeciwdepresyjne + zaburzenia odżywiania przytyłam ponad 5 kg. Nigdy nie miałam takiej wagi i bardzo źle się czuję sama ze sobą. Chodzę od ponad 2 lat na terapię (zmagam się z zaburzeniami lękowymi i mam za sobą epizody depresji), biorę również leki od psychiatry.

Zaczęłam również dbać o swoje zdrowie, jeśli chodzi o dietę czy też właśnie sport. Kocham spacery, lubię jeździć na rowerze itd

Mąż w nowej pracy miał możliwość załatwić kartę Multisport. Załatwił sobie a później mi. Byłam już dwa razy na tej siłowni (raz z mężem). Pierwszy raz dostałam ataku paniki, prawie się rozpłakałam, bałam się zacząć ćwiczyć. Później uspokoiłam się i już było lepiej. Dla mnie to duże wyzwanie iść tam, bo nie tyle co boje się ćwiczyć, bardziej chodzi mi o ludzi/otoczenie. Wstydzę się swojego ciała, ogólnie wyglądu. Wiem, że przecież na siłownię ma prawo chodzić każdy, osoby z nadwagą/z otyłością czy po prostu ludzie którzy lubią ćwiczyć.

Problem?
Jestem zazdrosna jak mąż idzie na siłownię. Zaznaczę od razu, żenie robię mu żadnych scen, nie widać tego po mnie. Nie mam zamiaru obrażać się na niego itd Bardziej przeżywam to w sobie, jest mi smutno i głupio, że tak się czuję. Nigdy nie dał mi powodu do zazdrości, ufam, że mnie nie zdradzi. Wiem, że mnie kocha i że podobam mu się. Cieszę się, że dba o siebie i nie chciałabym żeby z tego rezygnował.

Próbuję sobie racjonalnie tłumaczyć, że przecież to tylko siłownia, że każdy przychodzi ćwiczyć, wykonać trening i tyle. Żebyście nie zrozumiały mnie źle, mi nie chodzi o to, że miałby mnie tam zdradzać czy podrywać jakieś dziewczyny, nie...v
Bardziej o to, że spodoba mu się jakaś dziewczyna która ma ładne ciało... Nie jestem zazdrosna o wszystkie osoby. Bardziej w sytuacji gdy widziałam dziewczyny które chodzą w samych stanikach sportowych i krótkich spodenkach... Wiem, że ładnie wyglądają, wiem, że mają prawo chodzić tak jak im się podoba i to nic złego.. ale po prostu myślę sobie, że mój mąż spojrzy się na takie dziewczyny, że podobają mu się i ech.. że gdzieś w głowie będzie miał coś takiego, że one są ładne a ja... że jakoś mnie porówna do nich na moją niekorzyść.

Wiem, znowu to głupota... Oczywiście będę poruszać ten temat na swojej terapii. Nie zamierzam być toksyczną osobą, po prostu nie chcę. Bardziej jestem kompletnie zagubiona, mam osobowość zależną i pracuje cały czas nad sobą, ale właśnie ten jeden temat mnie jakoś dobija, że mąż zauważy kogoś, kto mu sie spodoba i po prostu tyle..


Może macie jakieś rady? Jestem w związku od 5 lat, ogólnie jest naprawdę dobrze. Po prostu ta jedna rzecz - to, że może mu się ktoś spodobać. I tak, wiem, że po prostu spojrzy i tyle.. i że przecież ja też mam oczy i widzę gdy ktoś jest ładny, ale sam fakt.

Proszę o pomoc  Bardzo chcę się tym nie przejmować i uspokoić się , bo to głupi problem a ja niepotrzebnie zawracam sobie tym głowę i cierpię wewnętrznie.

Dobrze, że chodzisz na terapię i masz możliwość poruszyć ten temat z terapeutą. Znasz też potencjalne przyczyny zaistniałego problemu (osobowość zależna), zdajesz sobie sprawę, że Twoje obawy są nieracjonalne - to już bardzo dużo. Masz przy tym niestety niską samoocenę, stąd Twoja zazdrość, pomimo że mąż nie daje Ci do niej powodów, a przynajmniej nic o tym nie wiemy. Obawiam się, że to jest ten najsłabszy punkt, nad którym musisz popracować. Dlaczego obawiam się? Bo to jest dłuższy proces, a Twój problem męczy Cię tu i teraz.

Czy Twój mąż jest świadomy tego, co dzieje się w Twojej głowie w związku z tą sytuacją? Jak obecnie wygląda relacja między Wami? Czujesz się kochana, akceptowana, masz w nim wsparcie?

3

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?

Kazimierz Górski słynie z powiedzenia: skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?
Z mężem rozjeżdżacie się. On idzie do przodu, ty zostajesz z tyłu. Coraz bardziej tracisz na atrakcyjności, a on zyskuje. Nie trudno odgadnąć jak to się skończy. Dlatego reagujesz jak reagujesz. Stąd twoje lęki i ukrywana na siłę panika.
Oczywiście sprawa się komplikuje, bo chodzi o kobietę. Gdyby chodziło o faceta, to sprawa by byłą jasna. Poradzono by facet weź się za siebie, albo odejdź. Nie ciągnij kobiety w dół. No ale właśnie, tu chodzi o kobietę.

4

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?

"Bardzo chcę się tym nie przejmować i uspokoić się , bo to głupi problem a ja niepotrzebnie zawracam sobie tym głowę i cierpię wewnętrznie."

Nie da się, tak jak za pstryknięciem czarodziejskiej różdżki, choć wiadomo, że przejmowanie sie w niczym nie pomoże.

Mąż wrócił na siłownię dla siebie, ale też żeby Ciebie zmobilizować o dbanie o siebie, więc zamiast cierpieć, chodź z nim razem, najlepiej na tym wyjdziesz psychicznie i fizycznie, dasz radę, jedynie to musisz się przemóc.

5

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?

Kolorowemigdały, nie ma zmiłuj, musisz wziąć się za siebie jeśli masz w głowie myśli jakie nam przedstawiłaś. Bo mąż będzie coraz bardziej wysportowany, a Ty?... coraz bardziej zdołowana. On to przecież wyczuje, jeśli jesteście blisko, jeśli się kochacie (jak twierdzisz). Jak się zorientuje o co chodzi będzie mu przykro, że jesteś zazdrosna itd. i będzie też siebie obwiniał o to (a to idiotyczne, prawda?). Przede wszystkim więc pomyśl o sobie, o samopoczuciu - lepiej poczułabyś się będąc te 5 czy 7 kg lżejsza? to do roboty. Pierwszy krok już zrobiłaś, zaczęłaś uczęszczać na siłownię. Chodźcie razem, to będzie fajne, tylko przełam się, nie przejmuj swoim wyglądem, uwierz że nikt na to nie zwraca uwagi. Zajmij się sobą, zaopiekuj a będzie lepiej. Jeśli tego nie uczynisz, może być dużo gorzej bo paranoja będzie niestety się u Ciebie rozwijała, w sensie że będziesz coraz bardziej nakręcała się tą zazdrością, możesz wręcz zacząć widzieć u męża symptomy zainteresowania innymi itd. Nie dopuść do takiej sytuacji, da się! A mąż, jeśli zechce Cię zdradzić, może to zrobić z kimkolwiek, niekoniecznie z młódką o kształtnej pupie z siłowni.

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
Olinka napisał/a:

Czy Twój mąż jest świadomy tego, co dzieje się w Twojej głowie w związku z tą sytuacją? Jak obecnie wygląda relacja między Wami? Czujesz się kochana, akceptowana, masz w nim wsparcie?

Tak, czuję się kochana i akceptowana. Mam w nim 100% wsparcia, nigdy mnie nie wyśmiewał. Komplementuje mnie itd
Jeśli chodzi o naszą relację to jest bardzo dobra. Po prostu brzydko mówiąc mam problem z moją głową i muszę pokonać te głupie myśli. Plus, że chodzę na terapię i jestem bardzo świadoma tego, co się ze mną dzieje..

Legat napisał/a:


Kazimierz Górski słynie z powiedzenia: skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?
Z mężem rozjeżdżacie się. On idzie do przodu, ty zostajesz z tyłu. Coraz bardziej tracisz na atrakcyjności, a on zyskuje. Nie trudno odgadnąć jak to się skończy

Może i zostaje z tyłu, ale nigdy mi nie dał odczuć, że jestem zerem czy kimś gorszym. Od początku wiedział jakie mam problemy i akceptował je. Nie przerzucam tego na niego. On mnie akceptuje.. po prostu ja się niepotrzebnie przejmuję tym sad

wieka napisał/a:

Mąż wrócił na siłownię dla siebie, ale też żeby Ciebie zmobilizować o dbanie o siebie, więc zamiast cierpieć, chodź z nim razem, najlepiej na tym wyjdziesz psychicznie i fizycznie, dasz radę, jedynie to musisz się przemóc.

Dzisiaj byliśmy na siłowni. On robił sobie swój trening, ja miałam rozmowę z trenerką, chyba z 1,5h rozmawiałyśmy. Jest bardzo sympatyczna. Dużo mi dała rozmowa z nią. Będziemy ćwiczyć raz w tygodniu razem + dwa razy w tygodniu ja sama.

szeptem napisał/a:

Chodźcie razem, to będzie fajne, tylko przełam się, nie przejmuj swoim wyglądem, uwierz że nikt na to nie zwraca uwagi.

Zgadzam się z Tobą.. dzisiaj nawet tak kątem oka widziałam, że praktycznie wszyscy mają słuchawki i słuchają sobie muzyki. Nikt nikogo nie ocenia.

Pod koniec czerwca mam wizytę u psychiatry. Zobaczę jak to będzie z tymi lekami co biorę.. czy coś będzie chciał zmodyfikować. Na terapię chodzę raz w tygodniu i to też nie konkretnie z powodu niskiej samooceny, tylko mam za sobą problemy związane z dzieciństwem/okresem nastoletnim.. Było o wiele wiele gorzej z moją psychiką niż jest teraz.
Myślę, że pewnie w końcu będzie lepiej.. smile

7

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?

Być może na początek łatwiej Ci będzie ćwiczyć w domu. Mąż wychodzi na siłownię, a Ty w tym czasie puszczasz sobie video z zestawem ćwiczeń. Siłownia nie jest dobrym miejscem aby zacząć jeżeli kompletnie nie masz pojęcia co robić.

Do tego dieta, bo sam ruch nie sprawi że schudniesz. Po prostu będziesz więcej jeść aby nadrobić wydatek energetyczny. Zamów sobie pudełka albo coś o określonej kaloryczności (np 2000 kcal) i nie podjadaj.

8

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?

W domu ciężko się zmobilizować, będzie miała dziewczyna trenerkę, więc początki niestraszne.
Po drugie nie ma takiej nadwagi, jeśli to jest 5 kg powyżej normy, to nie jest taka nadwaga nawet specjalnie widoczna, te dziewczyny z siłowni, to raczej mają niedowagę.

Ja zmieniamy nawyki to na stałe, inaczej efekt jojo murowany.

9 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-06-04 19:26:54)

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?

Możesz zacząć od zajęć grupowych, ni jak nie masz trenera osobistego i planu ćwiczeń,  to niekoniecznie efekty przyjdą takie jak chcą.
I otwórz oczy.
Obejrzyj te dziewczyny w strojach sportowych co najmniej tak krytycznie,  jak patrzysz na siebie.
Mało ludzi ma wszystko super w sobie,  w każdej znajdziesz jakąś rzecz której mogłabyś pozazdrowscic i która jest słabsza niż u Ciebie.
Myślisz że Ty się na tej siłowni żadnemu Panu nie podobasz, że mąż moze spać spokojnie bo masz 5 kg nadwagi ? smile

10

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
wieka napisał/a:

Po drugie nie ma takiej nadwagi, jeśli to jest 5 kg powyżej normy, to nie jest taka nadwaga nawet specjalnie widoczna, te dziewczyny z siłowni, to raczej mają niedowagę.

Jeżeli ma +5kg powyżej normy to spokojnie może pozbyć się 10kg tłuszczu.
Wśród stałych bywalczyń siłowni nie ma niedowagi, bo nie da się mieć prawidlowo rozbudowanych mięśni i niedowagi. Mięśnie ważą swoje. Dlatego waga idzie w górę.

11

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?

Myślę, że fajnie gdybyś to przeglądała u terapeuty. Ale uczciwie, solidnie, przyznaj się do tego wszystkiego co myślisz i czujesz. To może pogłębiać Twój nastrój, zamknięte koło. Ogólnie niby tego nie mówisz ale spędzasz się w paranoje.

12

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?

Oczywiście, na pewno powiem o tym szczerze mojej terapeutce. To dużo daje, bo mam tego świadomość, że jest dany problem. Gorzej z emocjami, ale próbuję to zmienić, w sensie..pracuję stale nad sobą, ale właśnie nie jest idealnie.
Mam takie głupie myślenie, że jak mężowi spodobałaby się inna kobieta (nie mówił mi nigdy tego) , to nie wiem.. że w jakiś sposób w głowie mógłby pomyśleć, że jestem gorsza? Coś w tym stylu. To jest totalnie głupie, bo właśnie nie daje mi żadnych powodów więc o to jestem spokojna. Wiem, że np gdyby ktoś mi się spodobał, bo załóżmy.. jest super ubrany, to dosłownie chwilę pomyślę i tyle. Nie mam załóżmy jakiś myśli o seksie czy takich erotycznych a nie wiem jak faceci, pewnie może troszkę inaczej...

I to tylko siedzi w mojej głowie. Nawet tego nie wyrzucam na zewnątrz (może i dobrze?)

Jeśli chodzi o wagę, to wiadomo.. nie jest to dużo, szybko zauważyłam, że jest coś nie tak.. Moje zapotrzebowanie to 1500/1600 kalorii. Wolę ćwiczyć jednak na siłowni, bo udało mi się znaleźć tą trenerkę i jest bardzo sympatyczna. Na dietę pudełkową mnie nie stać sad ale mam jeszcze przepisy od mojego dietetyka do którego chodziłam rok temu. Gotuję sobie niektóre potrawy. Muszę zmusić się żeby pić więcej wody. Z fast foodami nie mam na szczęście problemu , zrezygnowałam z picia kolorowych napojów. Bardziej jest problem ze słodyczami, ale też nie tak, że jakoś bardzo się objadam. Mam niedoczynność tarczycy i problemy z żołądkiem. Dlatego głównie chcę poprawić to dla zdrowia, dla siebie.. nie dla męża ani kogoś innego. Tak będzie najlepiej dla samej siebie smile
No i przestałam brać ten lek który trochę spowodował przyrost wagi.. oczywiście jestem pod kontrolą lekarza.

13

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
kolorowemigdaly napisał/a:

No i przestałam brać ten lek który trochę spowodował przyrost wagi.. oczywiście jestem pod kontrolą lekarza.

U mnie  to słodycze sprawiały, że burzyła się cała dieta.  Jeśli masz problemy z żołądkiem gotuj sobie zupy j już. Dla żołądka są ważne regularne posiłki w niewielkiej ilości.

Trzymam kciuki za schudnięcie:)

14 Ostatnio edytowany przez madoja (2023-06-05 08:44:57)

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?

Na serio taki dramat z powodu 5 kg? żeby aż dostawać paniki na siłowni, wstydzić się ciała, chodzić na terapię?
Nie mogę uwierzyć.

Przecież 5 kg nawet nie widać. Uwierz że przeciętny człowiek nie widzi gdy ktoś inny przytyje 5 kg.
(tak, ja wiem że za chwilę napiszesz że akurat po Tobie widać, że masz wstrętne uda, duży brzuch i boczki i ogólnie cała jesteś fe)

Dlaczego kobiety mają taki mały dystans do siebie, takie kompleksy, są tak przeczulone?

Jak najbardziej jestem za zdrowym trybem życia, pilnowaniem w miarę stałej wagi, ale robić aż taki cyrk z powodu 5 kg? Jak przeczytałam że masz nadwagę, to myślałam ze napiszesz że przytyłaś np. 30 kg, wtedy ten temat miałby sens, ale tak?

Ty masz problem z oceną i akceptacją siebie, a nie z nadwagą czy z mężem.

15

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
madoja napisał/a:

Na serio taki dramat z powodu 5 kg? żeby aż dostawać paniki na siłowni, wstydzić się ciała, chodzić na terapię?
Nie mogę uwierzyć.

Przecież 5 kg nawet nie widać. Uwierz że przeciętny człowiek nie widzi gdy ktoś inny przytyje 5 kg.
(tak, ja wiem że za chwilę napiszesz że akurat po Tobie widać, że masz wstrętne uda, duży brzuch i boczki i ogólnie cała jesteś fe)

Dlaczego kobiety mają taki mały dystans do siebie, takie kompleksy, są tak przeczulone?

Jak najbardziej jestem za zdrowym trybem życia, pilnowaniem w miarę stałej wagi, ale robić aż taki cyrk z powodu 5 kg? Jak przeczytałam że masz nadwagę, to myślałam ze napiszesz że przytyłaś np. 30 kg, wtedy ten temat miałby sens, ale tak?

Ty masz problem z oceną i akceptacją siebie, a nie z nadwagą czy z mężem.

Nie chodzę na terapię z powodu przytycia 5kg smile Zmagam się z zaburzeniami lękowymi, miałam epizody depresji, w przeszłości myśli samobójcze. Leczę się również psychiatrycznie i biorę leki.

Także to nie są cyrki spowodowane 5 kg.. ale oczywiście zgadzam się z Tobą. Mam problem z oceną i akceptacją siebie (i nie tylko z tym). Wiem, że to dobrze, że chodzę na terapię, bo bez tego pewnie byłoby do kitu i mogłoby mi się pogłębiać z różnymi rzeczami.

Co do tej paniki na siłowni... To było pierwsze wejście. Nie wyolbrzymiam sobie tego. Tzn wiesz, pewnie z punktu widzenia zdrowej osoby oczywiście, że jest to wyolbrzymianie, bo przecież nic mi się tam nie stanie.. staram się racjonalnie nawet hmm wmawiać sobie, że jest ok, przecież każdy tam przychodzi żeby ćwiczyć, większość osób słucha muzyki i każdy ma gdzieś innych ludzi. Emocjonalnie np bywa tak jak wtedy.. Wiem, że to poboczna sprawa to rozwiązania na terapii, bo na dłuższą metę tak się nie da.. przez to niszczę sobie zdrowie skoro cały czas jestem zestresowana.

Muszę ograniczyć słodycze, pić więcej wody, wprowadzę te treningi na siłowni i pewnie za jakiś czas będzie ok.

Mam 156 cm i ważyłam wcześniej 60 kg (czyli niby taka waga prawidłowa a początki nadwagi) a teraz 65 w dosyć krótkim odstępie czasu..a jadłam tak samo jak wcześniej. Udało mi się odstawić te leki po konsultacji z psychiatrą (wtedy były mi potrzebne i to bylo takim największą podstawą).


Teraz myślę, że bardziej to wyjaśniłam, bo może wcześniej w moich komentarzach faktycznie można było inaczej to zrozumieć.

16

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
madoja napisał/a:

Ty masz problem z oceną i akceptacją siebie, a nie z nadwagą czy z mężem.

Sedno sprawy. Akceptacją siebie taką jaka jesteś. Wiele osób ma np. tendencje genetyczne do bycia przy tzw. "kości" i nigdy nie będzie wyglądać jak modelka. Tu na forum jest cała masa osób obu płci, które nie akceptują siebie uważają siebie za odmieńców - bo za niscy, bo szczęka nie ta, bo za grubi itd. Przez co zawalają swoje życie.
Jeżeli nie pociąga cię chodzenie na siłownię, nie zmusisz się do tego. Wiele osób mimo usilnych starań, po jakimś czasie wraca do swojej nadwagi. Ale z tym żyją. Nikt nie jest idealny.

17

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
Legat napisał/a:

Kazimierz Górski słynie z powiedzenia: skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?
Z mężem rozjeżdżacie się. On idzie do przodu, ty zostajesz z tyłu. Coraz bardziej tracisz na atrakcyjności, a on zyskuje. Nie trudno odgadnąć jak to się skończy. Dlatego reagujesz jak reagujesz. Stąd twoje lęki i ukrywana na siłę panika.
Oczywiście sprawa się komplikuje, bo chodzi o kobietę. Gdyby chodziło o faceta, to sprawa by byłą jasna. Poradzono by facet weź się za siebie, albo odejdź. Nie ciągnij kobiety w dół. No ale właśnie, tu chodzi o kobietę.

Powinna schudnąć, bo inaczej on ją  moze zostawić i związać się z inną, czczupłą, zgrabną i fizycznie zadbaną kobietą.

18

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
kolorowemigdaly napisał/a:

Co do tej paniki na siłowni... To było pierwsze wejście.

Po pierwsze - ćwiczenia nie są konieczne do schudnięcia. Ćwiczy się by wyrzeźbić ciało, nie by schudnąć. Niedawno obalony został mit, że najbardziej odchudzają ćwiczenia kardio (jeśli już to bardziej ćwiczenia oporowe/siłowe). Schudniesz z dobrym efektem jedynie ścinając przyjmowane kalorie.
Chociaż ostatnio interesuję się dietą keto, gdzie sednem sprawy nie są kalorie, a to, aby nie przyjmować węglowodanów praktycznie wcale (a jak wiadomo, są one wszędzie - w owocach, w pieczywie, nawet w mleku). Zainteresuj się tym może, bo na tej diecie można dużo jeść, tylko w konkretny sposób.

Po drugie - jeśli bardzo chcesz ćwiczyć, możesz to robić w domu. Np. przy ćwiczeniach z YouTube.

Po trzecie - nie rób czegoś do czego musisz się zmuszać! Jeśli WCALE nie chcesz ćwiczyć to też dobrze, masz do tego prawo. Możesz postawić na zdrowe odżywianie.  Mąż niech dalej chodzi na siłkę. On to najwidoczniej lubi, Ty będziesz miała muskularnego faceta - wszyscy zadowoleni. Skąd pomysł, że jak on chodzi to Ty też musisz?

19

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
rossanka napisał/a:
Legat napisał/a:

Kazimierz Górski słynie z powiedzenia: skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?
Z mężem rozjeżdżacie się. On idzie do przodu, ty zostajesz z tyłu. Coraz bardziej tracisz na atrakcyjności, a on zyskuje. Nie trudno odgadnąć jak to się skończy. Dlatego reagujesz jak reagujesz. Stąd twoje lęki i ukrywana na siłę panika.
Oczywiście sprawa się komplikuje, bo chodzi o kobietę. Gdyby chodziło o faceta, to sprawa by byłą jasna. Poradzono by facet weź się za siebie, albo odejdź. Nie ciągnij kobiety w dół. No ale właśnie, tu chodzi o kobietę.

Powinna schudnąć, bo inaczej on ją  moze zostawić i związać się z inną, czczupłą, zgrabną i fizycznie zadbaną kobietą.

Nie no, bez przesady. Mając 156 cm i 60 kg, nie była szczupła już wcześniej. Gruba też nie, ale powiedzmy lekko krągła. I mąż ją taką lubił, chajtnął się z nią taką. Te 5 kg w górę niczego nie zmieniło.

Gorzej, jeśli nadal będzie tyć i tyć, a mąż będzie coraz lepiej wyglądał.

Ja jestem za tym żeby "wzięła się za siebie", ale w sposób fajny dla niej, przyjemny. Żadna siłka, skoro ma ataki paniki.
Jakaś gimnastyka w domu, zdrowe jedzenie. Może też fajne ciuchy, fryzjer - bo najwidoczniej autorka ma problem z poczuciem wartości.

I to bardziej dla niej, dla jej samopoczucia, żeby nie czuła się "w tyle" za mężem.

20

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
madoja napisał/a:

Po trzecie - nie rób czegoś do czego musisz się zmuszać! Jeśli WCALE nie chcesz ćwiczyć to też dobrze, masz do tego prawo.

Czy myć zębów też nie musi jak nie chce? A to taki sam kaliber zdrowotny.

21

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
madoja napisał/a:
rossanka napisał/a:
Legat napisał/a:

Kazimierz Górski słynie z powiedzenia: skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?
Z mężem rozjeżdżacie się. On idzie do przodu, ty zostajesz z tyłu. Coraz bardziej tracisz na atrakcyjności, a on zyskuje. Nie trudno odgadnąć jak to się skończy. Dlatego reagujesz jak reagujesz. Stąd twoje lęki i ukrywana na siłę panika.
Oczywiście sprawa się komplikuje, bo chodzi o kobietę. Gdyby chodziło o faceta, to sprawa by byłą jasna. Poradzono by facet weź się za siebie, albo odejdź. Nie ciągnij kobiety w dół. No ale właśnie, tu chodzi o kobietę.

Powinna schudnąć, bo inaczej on ją  moze zostawić i związać się z inną, czczupłą, zgrabną i fizycznie zadbaną kobietą.

Nie no, bez przesady. Mając 156 cm i 60 kg, nie była szczupła już wcześniej. Gruba też nie, ale powiedzmy lekko krągła. I mąż ją taką lubił, chajtnął się z nią taką. Te 5 kg w górę niczego nie zmieniło.

Gorzej, jeśli nadal będzie tyć i tyć, a mąż będzie coraz lepiej wyglądał.

Ja jestem za tym żeby "wzięła się za siebie", ale w sposób fajny dla niej, przyjemny. Żadna siłka, skoro ma ataki paniki.
Jakaś gimnastyka w domu, zdrowe jedzenie. Może też fajne ciuchy, fryzjer - bo najwidoczniej autorka ma problem z poczuciem wartości.

I to bardziej dla niej, dla jej samopoczucia, żeby nie czuła się "w tyle" za mężem.

Chyba nie chce. Są ludzie, którzy nue lubią sportu.
Jakby cwiczyla, to byłoby to dla utrzymania związku.

22

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
M!ri napisał/a:
madoja napisał/a:

Po trzecie - nie rób czegoś do czego musisz się zmuszać! Jeśli WCALE nie chcesz ćwiczyć to też dobrze, masz do tego prawo.

Czy myć zębów też nie musi jak nie chce? A to taki sam kaliber zdrowotny.

To nie jest ten sam kaliber.
Nie myjąc zębów śmierdzisz, przeszkadzasz innym a Twoje zęby się psują.

Ale można świetnie żyć jedynie zdrowo się odżywiając i pilnując wagi, a nie uprawiając sportów.

23

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
madoja napisał/a:
M!ri napisał/a:
madoja napisał/a:

Po trzecie - nie rób czegoś do czego musisz się zmuszać! Jeśli WCALE nie chcesz ćwiczyć to też dobrze, masz do tego prawo.

Czy myć zębów też nie musi jak nie chce? A to taki sam kaliber zdrowotny.

To nie jest ten sam kaliber.
Nie myjąc zębów śmierdzisz, przeszkadzasz innym a Twoje zęby się psują.

Ale można świetnie żyć jedynie zdrowo się odżywiając i pilnując wagi, a nie uprawiając sportów.

Świetnie do czasu. Bez ruchu po 40-50 jest się już wrakiem człowieka. Zawały, cukrzyca, stawy, wcześniejsza degeneracja mózgu. Lekarze zacierają ręce.

24

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?

Z niedoczynnością tarczycy też się ma tendencje do przytycia, masz więc więcej powodów do trzymania wagi.

A co do męża, to każdemu z czasem podobają się inne i to nie oznacza zdrady czy zauroczenia, dlatego musisz te destrukcyjne myśli wyganiać...

25

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?

To nie jest tak, że ja nienawidzę tej siłowni czy idę tam z przymusu. Sama chciałam żeby mąż załatwił mi tą kartę Multisport. Wcześniej za bardzo nie mieliśmy na to funduszy a teraz pod tym względem jest lepiej.

Byłam już raz bez męża na siłowni, z początku stresowałam się, ale jakoś się udało i nikt mnie nie zjadł big_smile

Mój mąż też nie jest jakimś mięśniakiem. On ma z kolei problem żeby nabrać mięśni i po prostu jest bardzo szczupły. Nie ma takiego podejścia, że musi mieć "kaloryfer" czy coś takiego. Po prostu on bardzo lubi sport, ja mniej, ale np 2 lata temu nauczyłam się pływać i już czułam się bardziej pewniejsza siebie, że po tylu latach udało się. Uwielbiam spacery, jazdę na rowerze też, ale może nie jakieś długie dystanse.

Tego się nie boję, że mnie zostawi. Oczywiście, gdybym nie dbała o siebie czy z zachowaniem byłoby źle, to co innego. Cały czas trzeba dbać o relację.

Chodzę do fryzjera, myślę, że ciuchy są spoko, chodzę na zabiegi na twarz, dbam o włosy/cerę. Robię badania krwi i wiecie, dbam o zdrowie, żeby mieć to pod kontrolą.

Mi się nie marzy płaski brzuch, tylko właśnie to, żeby mieć znowu 60 kg , ale idealnie byłoby z 55.

Jestem do tego zmotywowana, ale też nie przez męża, tylko samą siebie.. On mi nic nie mówił, że "sorry, ale jesteś gruba". Rozmawialiśmy szczerze na ten temat i wiem, że dalej mu się bardzo podobam i zacząłby się martwić o moje zdrowie gdybym faktycznie więcej przybrała na wadze.

U mnie bardziej jest problem z tymi lękami i niską samooceną.. i też jakby nie wyrzucam tego na innych, tylko trzymam w sobie


Wolę jednak chodzić na tą siłownię, bo tak jak chyba wyżej wspominałam, wczoraj miałam rozmowę z trenerką i będę z nią ćwiczyć raz w tygodniu + dwa razy sama. Jest bardzo sympatyczna, złapałyśmy dobry kontakt i mówiła, że na pewno będzie dobrze smile Pewnie kwestia czasu

26

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
M!ri napisał/a:
wieka napisał/a:

Po drugie nie ma takiej nadwagi, jeśli to jest 5 kg powyżej normy, to nie jest taka nadwaga nawet specjalnie widoczna, te dziewczyny z siłowni, to raczej mają niedowagę.

Jeżeli ma +5kg powyżej normy to spokojnie może pozbyć się 10kg tłuszczu.
Wśród stałych bywalczyń siłowni nie ma niedowagi, bo nie da się mieć prawidlowo rozbudowanych mięśni i niedowagi. Mięśnie ważą swoje. Dlatego waga idzie w górę.

Masz u mnie ogromnego plusa. Bardzo mało ludzi wie, że mięśnie zajmują mniej miejsca objętościowo, a ważą więcej niż tłuszcz. Można mieć super figurę, szczupłą (w sensie wysportowaną, ale bez przesadyzmu) i BMI może pokazywać już nadwagę.

27 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2023-06-05 17:42:52)

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
kolorowemigdaly napisał/a:

Moje zapotrzebowanie to 1500/1600 kalorii.

OK, jakim cudem? Ja mam 1800kcal samego PPM (ilość kalorii potrzebnych organizmowi do podtrzymania podstawowych funkcji życiowych). A mam całe oszałamiające 170cm wzrostu i jestem względnie szczupły. Takie zapotrzebowanie ma osoba, która ma może z 150cm wzrostu i nie robi nic poza siedzeniem na kanapie.

-edit- ok, doczytałem. Wiele się nie pomyliłem....

28

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
madoja napisał/a:

Na serio taki dramat z powodu 5 kg? żeby aż dostawać paniki na siłowni, wstydzić się ciała, chodzić na terapię?
Nie mogę uwierzyć.

Przecież 5 kg nawet nie widać. Uwierz że przeciętny człowiek nie widzi gdy ktoś inny przytyje 5 kg.
(tak, ja wiem że za chwilę napiszesz że akurat po Tobie widać, że masz wstrętne uda, duży brzuch i boczki i ogólnie cała jesteś fe)

Dlaczego kobiety mają taki mały dystans do siebie, takie kompleksy, są tak przeczulone?

Jak najbardziej jestem za zdrowym trybem życia, pilnowaniem w miarę stałej wagi, ale robić aż taki cyrk z powodu 5 kg? Jak przeczytałam że masz nadwagę, to myślałam ze napiszesz że przytyłaś np. 30 kg, wtedy ten temat miałby sens, ale tak?

Ty masz problem z oceną i akceptacją siebie, a nie z nadwagą czy z mężem.

Jeśli te 5kg to był efekt leków, to niekoniecznie była to tkanka tłuszczowa, a np napuchła wodą jak balonik. Wtedy to widać w cholerę. Ale taka kilogramy spadają równie szybko, co wchodzą.

Kobiety mają nawalone pod tym kątem (wagi/wyglądu). Najbardziej te, które najmniej robią pod tym kątem.

29

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
madoja napisał/a:
M!ri napisał/a:
madoja napisał/a:

Po trzecie - nie rób czegoś do czego musisz się zmuszać! Jeśli WCALE nie chcesz ćwiczyć to też dobrze, masz do tego prawo.

Czy myć zębów też nie musi jak nie chce? A to taki sam kaliber zdrowotny.

To nie jest ten sam kaliber.
Nie myjąc zębów śmierdzisz, przeszkadzasz innym a Twoje zęby się psują.

Ale można świetnie żyć jedynie zdrowo się odżywiając i pilnując wagi, a nie uprawiając sportów.


Nie można. To fizycznie niemożliwe. Ruch jest potrzebny do utrzymania prawidłowej fizjologii i procesów metabolicznych. Bez odpowiedniej ilości ruchu, nawet przy prawidłowej wadze, ostatecznie doprowadzi do cukrzycy typu 2 i TOFI. Dodatkowo doprowadzisz do tego, ze twoje płuca będą bardzo mało wydajne, a ruch przepony skrócony. Jakakolwiek choroba obejmująca płuca i lądujesz pod respiratorem. Jakikolwiek zawał czy udar i szanse na przeżycie są bliskie zera. Brak ruchu to też automatycznie depresja po kilku latach. Wszystkie czynniki ryzyka typu rak czy choroby układu masz pod sufit.

Myślisz, ze czemu WHO od lat trąbi o tych 10 000 kroków dziennie i przynajmniej 150min treningu w tygodniu?

30

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
kolorowemigdaly napisał/a:

Mi się nie marzy płaski brzuch, tylko właśnie to, żeby mieć znowu 60 kg , ale idealnie byłoby z 55.

Skoro ważysz obecnie 65kg, to bezpieczne i zdrowe dojście do 55 zajmie ci raptem 12tygdni max. A dam sobie rękę uciąć, że i mniej, bo w tej nadprogramowej dyszce nie wszystko jest tkanką tłuszczową. To też 'woda' po lekach, czy złogi w jelitach.

31 Ostatnio edytowany przez KochającWilki (2023-06-05 17:59:46)

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?

kolorowemigdaly, a czy zastanawiałaś się nad tym, czy nie chodzić na siłownię z mężem? Wiem, że wspomniałaś, że zgadałaś się już z trenerką, ale myślę, że wspólne wyjścia bardzo by Was do siebie zbliżyły. Ty czułabyś się pewniej i bezpieczniej, bo mąż na pewno nie pozwoliłby nikomu komentować Twojej wagi, i nie musiałabyś martwić się innymi kobietami wokół, bo doskonale widziałyby, że mąż jest zajęty (wbrew pozorom większość ludzi nie jest na tyle perfidna, żeby odbijać komuś zajętego faceta), a on sam przecież poświęcałby uwagę Tobie, a nie im. Plus takie wspólne wyjścia mogłyby być świetną okazją do spędzenia czasu razem, powygłupiania się i uważności na swoje wzajemne potrzeby. Ruch fizyczny powoduje wydzielanie się endorfin, więc mogłoby Ci to pomóc na wielu płaszczyznach.

32

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?

Tzn my chodzimy na tą samą siłownię, tylko np jak ja jestem w pracy na II zmianę, to poszłam rano na siłownię a mąż po pracy. Jak jestem na I zmianę, to np teraz we wtorek czy w czwartek pójdziemy wieczorem razem + w weekend jeden raz.

To wyglądało tak, że mąż idzie tam na wolne ciężary + wcześniej chwilę ze mną na bieżni i później po treningu przychodzi i ja jeszcze coś robię..

33

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
Jack Sparrow napisał/a:
kolorowemigdaly napisał/a:

Moje zapotrzebowanie to 1500/1600 kalorii.

OK, jakim cudem? Ja mam 1800kcal samego PPM (ilość kalorii potrzebnych organizmowi do podtrzymania podstawowych funkcji życiowych). A mam całe oszałamiające 170cm wzrostu i jestem względnie szczupły. Takie zapotrzebowanie ma osoba, która ma może z 150cm wzrostu i nie robi nic poza siedzeniem na kanapie.

-edit- ok, doczytałem. Wiele się nie pomyliłem....

Tak, mam 156 no i to jest obliczenie w tej chwili, gdzie mam prace głównie siedzącą (wcześniej miałam chodzącą).. ale jestem na etapie zmiany pracy i możliwe, że znowu będę mieć bardziej "aktywną". Nie jeżdżę autem, do pracy pieszo.. także nie jest to tak, że kompletnie nie mam ruchu.. a teraz jak dojdą te ćwiczenia, to pewnie zwiększa się zapotrzebowanie kaloryczne?

34

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
kolorowemigdaly napisał/a:

Nie jeżdżę autem, do pracy pieszo.. także nie jest to tak, że kompletnie nie mam ruchu.. a teraz jak dojdą te ćwiczenia, to pewnie zwiększa się zapotrzebowanie kaloryczne?

Tak, ale niewiele.

35

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?

Czy tylko mi się wydaje, że autorka ma problem  z zazdrością,  a nie oczekuje porad jak schudnac 5 kg?
Połowę z tego tyle to się chudnie w 1 fazie cyklu , z powodu utraty wody.
Więc nie o temat jak byc fit chodzilo.

36

Odp: Mąż, siłownia i moja zazdrość?
Ela210 napisał/a:

Czy tylko mi się wydaje, że autorka ma problem  z zazdrością,  a nie oczekuje porad jak schudnac 5 kg?
Połowę z tego tyle to się chudnie w 1 fazie cyklu , z powodu utraty wody.
Więc nie o temat jak byc fit chodzilo.

Tak, głównie chodzi o zazdrość a nie o to jak schudnąć. Mam już załatwioną fajną trenerkę i myślę, że to mi da takie większe oswojenie się z tamtą siłownią. A co do męża, to chodzimy razem na siłownię i staram się myśleć, że przecież każdy tam idzie wykonać swój trening i tyle.

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mąż, siłownia i moja zazdrość?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024