Witam wszystkich;) Mam problem, z którym sobie nie radzę. Jestem z moim narzeczonym od ponad 3 lat. Jest nam razem cudownie. W lipcu przyszłego roku pobieramy się. Będę wtedy miała 20 lat, on 21. On studiuje, ma rentę i pracuje, a ja właśnie skończę szkołę i będę szukać pracy. Z zawodu będę fryzjerką, a jeśli nie dostanę pracy w salonie fryzjerskim, poszukam czegoś innego. Niestety, rodzice nie cieszą się naszym szczęściem. Twierdzą, że się nie utrzymamy. Że to za wcześnie, bo powinnam siedzieć w domu i się "dorabiać". Poza tym nie mamy możliwości, by zorganizować wesele. Rodzice twierdzą, że jak chcę, to mam sobie zrobić je sama, bo oni mi nie pomogą, ale z dugiej strony teraz boją się, że to o nich rodzina będzie gadała, że mi nie zrobili wesela. Krytykują nas również za wiarę. Ślub oprócz zjednoczenia to dla nas także ogromne przeżycie duchowe, a dla nich zwykły papier, który nic nie wnosi do życia. Nie pomagają rozmowy. Nie wiem, jak z nimi postępować:( Może potraficie nam pomóc? Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedzi;)
Podobne tematy
rodzice mszą to chyba przetrawić jakoś, no i pewnie potrzebują czasu... Moi też nie byli jacyś super zadowoleni z mojego ślubu, ojciec to się najzwyczajniej obraził i nie odzywał przez długi czas.. ale jakoś mu przeszło. i też nie miałam wymarzonego wesela
tylko cywilny i nieduże przyjęcie ale mam nadzieję że za jakiś czas weźmiemy i kościelny i sami na to zarobimy. wiesz i tak nie jesteś w złej sytuacji będziesz mogła iśc normalnie do pracy, bo ja np.nie bardzo bo mamy małe dziecko.. a jeśli jeszcze Twój przyszły mąż pracuje to dacie rade ![]()
wasi rodzice chyba muszą zobaczyć że dajecie sobie radę dopiero wtedy uwierzą
3 2010-09-19 20:51:23 Ostatnio edytowany przez a_normalna (2010-09-19 20:52:40)
Sandro, znam wasz ból, bo mam dokładnie to samo. Jesteśmy starsi (za rok, też w lipcu, w dniu ślubu będziemy mieć po 23 lata), ale rodzice tak samo krzywo na to patrzą. Bo jesteśmy za młodzi, bo jeszcze studiujemy, bo nie mamy własnego mieszkania, bo oni inaczej zaplanowali nam życie, bo to siamto i owamto...
Wiedzieliśmy od początku, że sami musimy sobie wszystko opłacić i dlatego nie robimy wesela. Będzie tylko obiad w restauracji dla najbliższej rodziny. Jesteśmy zmotywowani i dopniemy swego bez względu na to czy się to podoba naszym rodzicom, czy nie. Ale to smutne, że nie ciesząsię wraz z nami i tylko dołują i próbują zniechęcić.
I zapraszam Cię do kafejki dla narzeczonych http://www.netkobiety.pl/t10889.html
A Ty jak uważasz? Dacie radę, przede wszystkim finansowo?
Wiesz, uważam że 20 lat to wcześnie, aczkolwiek nie potępiam tego. Chcecie byc razem, kochacie się - to zrozumiałe, ale dlaczego aż tak się spieszycie? Założenie rodziny to poważny krok, to przede wszystkim odpowiedzialność za druga osobę - także ta finansowa. Miłość miłością, ale przydałaby się też chłodna kalkulacja - czy stać Was na to. Wasza sytuacja jest dość niepewna, może lepiej byłoby poczekać aż np. znajdziesz stałą pracę? Nie chciałabyś przecież kilka miesięcy wracać z podkulonym ogonem do rodziców.
Co do organizacji wesela - zależy Wam na nim? Jeśli rodzice mówią, że nie pomogą Wam w tej kwestii to też moim zdaniem ślub się przesunie, aż uzbieracie potrzebną kwotę.
Zastanówcie się poważnie nad tym, przedyskutujcie sprawę. Wtedy podejmiecie rozsądną decyzję.
Powodzenia!
a dlaczego nie popatrzycie inaczej..skoro rodzice maja watpliwosci to o cos chodzi tak?? dowiadywaliscie sie o co??
ze nie macie kasy...nie wyobrazacie sobie jaki to powazny problem, poza tym napewno boja sie ze narobicie dzieci po slubie, ja tez bym tak myslala a wieszcie mi ze puki nie bedziecie ich mieli nie zdajecie sobie sprawy jaka to odpowiedzialnosc...
ja bym nie brala slubu, po co?? co on ma ci dac??
przezycie duzowe?? jasne. a nawet jesli to nie lepiej przezyc je bardziej swiadomie majac wiecej lat i z cala rodzina...
ja mysle ze rodzicow mozna do siebie przekonac tylko i jedynie odpowiedzialnymi decyzjami, trzeba wam slubu zebyscie byli razem??
a moze udowodnijcie ze i bez slubu bedziecie razem i nie odejdzie wam mysl o zeniacce z czasem, a moze jak bedziecie mieli 25lat to bedziecie mieli juz ulozona sytulacje z praca, ze szkola, studiami, wykztalceniem i co najwazniejsze z rodzina i wtedy slub??
wiem co mowie...rodzice zawsze uwazacie ze nas nie rozmieja a oni(Choc nieumiejetnie) ale chca nas chronic, przed czym??
przed bolem, rozowdem, ciazal, przed porazkami....
ja juz wiem ze nie ma co sie spieszyc do slubu i wiem jak rozowd boli, na dodatek, choc teraz nie pojmujecie tego i sie bulwersujecie czytajac to co pisze ale naprawde, za 2-3lata moze i ta wasza milosc wygaldac inaczej a przede wszytskim wasza dojzalosc.