w zwiazku z tym ze sama nie mam pojecia co powinnam zrobic postanowilam ze poprosze o pomoc was.. otoz moja sytaucja przedstawia sie tak: trzy lata temu byłam na wakacjach w bulgarii, poznalam tam chlopaka zaiskrzylo miedzy nami ale ja musialam wyjechac i wymienilismy sie numerami telefonu jedynie. potem ciagle rozmawialismy ze soba, kazdego dnia cale wakacje codziennie spedzalismy na skypie, mowilismy sobie o wszytskim robilismy zdjecia dla siebie, rozmyslalsimy czesto co by bylo gdybysmy sie spotkali jakby to wygladalo co bysmy robili, pozniej zaczela sie znow szkola a my dalej gadalismy ze soba kazdego wieczoru a jak cos wypadlo to pisalismy smsy. on jest niesamowity, czuje ze jest moja bratnia dusza, podobnie patrzymy na wiele spraw czuje ze to naprawde to. i tak bylo przez rok az doszlam do wniosku ze to nie ma sensu, ze nie moge ciagle zyc w sferze marzen o nim jesli one nie maja przyszlosci wiec powiedzialam mu ze to koniec, nie mozemy juz dlkuzej utrzymywac kontaktu bo to niszczy nasze realacje w zyciu z innymi, zlamalam mu tym serce, naprawde ja tez czulam sie podle a to bylo wtedy najlepsze wyjscie no i poznalam chlopaka tu na miejscu z poczatku miala to byc tylko taka odskocznia ale zakochalam, naprawde go kocham i jest mi z nim dobrze, kiedy jestem z nim czuje ze to jest najsilniejsze uczucie ale pozniej brakuje mi tego co mial tamten, jego romantycznosci, tych planow ktore robilismy i znow nie moge przestac o nim myslec, znow zaczynamy ze soba rozmawiac rzadziej niz wczesniej ale jest tak samo.. nie potrafie go zapomniec, jak z nim rozmawiam to czuje ze swiat nalezy do nas, ze w kazdej chwili moge poleciec do niego a reszta juz jakos sama sie potoczy ze cos wymyslimy, ale zdaje sobie sprawe ze to nie mozliwe, ze dzieli nas tak duza odleglosc ze jak juz sie spotkamy to co potem? kazdy wroci do swojego zycia, dalej do tego samego, przeciez nei mamy zadnych perspektyw. z drugiej strony moj chlopak, niepotrafie go zranic i zostawic, kocham go ale czasem brakuje mi w nim tego wszystkiego co moglo by byc z tamtym. niewiem to tak bardzo skomplikowane. prosze jesli ktos rozumie o czym mowie niech powie mi co zrobic.. nie chce zranic nikogo ale ktos napewno na tym ucierpi.. czy powinnam rzucic wszystko by byc z tamtym o ile to wogole mozliwe i co z moim chlopakiem? prosze ![]()
Podobne tematy
Jestem przekonana, że wiele osób czytało, ale nikt nie potrafił poradzić. I przyznam, że ja tez nie mam dla Ciebie złotej rady. Każda z nas przeżyła kiedyś coś podobnego i dzisiaj albo jest szczęśliwa albo żałuje. Nie wiem ile masz lat... Jeśli czujesz, że całe życie przed Tobą idź za bardziej namiętną i emocjonująca przygodą! Lepiej spróbować i żałować, niż żałować, że się nie spróbowało!
PS: Czasem ranimy nawet nieświadomie (np. cichych wielbicieli). Życie polega na wzlotach i upadkach. Nie raz jeszcze zranisz i nie raz zostaniesz zraniona. Nie bierz tego tak do siebie. Tylko słabe jednostki cierpią przez drobnostki ;-)
Pozdrawiam i powodzenia
gdybym nie czula tego co czuje to swojego chlopaka nie zastanawialabym sie ani przez chwile ale w tej sytuacji nie zawsze jestem pewna ktory jest tym jedynym, serce mowi zeby zaryzyzykowac ale rozum niestety ze to nei ma szans bycia..
Nuska15, to skomplikowana sytuacja, serce i rozum chyba nigdy nie szly ze soba w parze. Wydaje mi sie(a jest to moja opinia),ze miedzy Toba a chlopcem z wakacji raczej nic nie bedzie. Na razie on pozostaje w sferze Twoich marzen, jest nieosiagalny. Obok masz kochajacego mezczyzne,na ktorym pewnie Ci zalezy. jednak to co okryte oblokiem marzen,co dalekie i nieosiagalne wydaje Ci sie byc bardziej pociagajace.Masz mile wspomnienia zwiazane z tamtym,ale czy chcesz rzucic dla niego wszystko?Nie wiesz,czy on nie ulozyl sobie zycia z inna,czy nie poznal i nie pokochal kogos?Goniac za tym co nie jest w zasiegu reki,zapominasz o szczesciu jakie masz obok siebie.
to prawda, tylko ze to tak kusi.. dzieki za odpowiedz
6 2010-07-22 12:53:51 Ostatnio edytowany przez MagdaEM. (2010-07-22 12:55:41)
Nuska15,
Po części Cię rozumiem. Kiedyś stałam przed podobnym dylematem. Chociaż mój wybór był jednak prostszy, bo odległość była mniejsza...
Kiedyś na wakacjach (w Polsce) poznałam chłopaka, zakochałam się z wzajemnością. To było dziwne, bo wiedziałam od razu, że to ten. Spędziliśmy miło czas na wakacjach, po czym musiałam wracać do domu. Nasze miejscowości oddalone było od siebie o 400km.
W mieście, w którym mieszkałam miałam kolegę, można powiedzieć, że bliskiego kolegę, w którym się podkochiwałam od dłuższego czasu, ale nie robiłam sobie zbyt dużych nadziei. Kiedy wróciłam z wakacji, ten kolega zaczął się ze mną częściej spotykać i w końcu stwierdził, że mnie kocha i chce ze mną być. Między nami nigdy do niczego nie doszło, nigdy nie byliśmy parą, ale dylemat miałam.
Wszyscy znajomi twierdzili, że miłość z wakacji nie ma racji bytu, że było miło, ale na tym koniec, że facet się pewnie tylko mną pobawił i już nie pamięta itd. Też się tego bałam a poza tym coś jednak czułam do tego kolegi z mojego miasta. Może tylko sentyment, ale jakoś był mi bliski. Nie wiedziałam co robić. Bałam się, że z tym chłopakiem z wakacji nic nie wyjdzie a przy okazji stracę fajnego kumpla.
Może było to proste rozumowanie, teraz bym pewnie inaczej o tym myślała, ale wtedy miałam 17 lat i tak naprawdę nigdy wcześniej nie byłam w poważnym związku, nie wiedziałam jak to rozegrać żeby nikogo nie krzywdzić.
Ten chłopak z wakacji coraz częściej do mnie pisał, dzwonił, w końcu mnie odwiedził i tak się zaczęło. Teraz jesteśmy małżeństwem. Nie żałuję tej decyzji, chociaż bywało trudno, nawet bardzo.
Wiem, że trochę przydługawy ten mój post... Chodzi o to, że powinnaś zrobić, to czego TY chcesz. To co czujesz, żebyś później nie żałowała, że nie zaryzykowałaś i straciłaś miłość swojego życia. Jeśli jesteś pewna, że kochasz swojego chłopaka, to może nie warto ryzykować? Chociaż gdybyś była pewna, to byś nie miała tego problemu... Ja wybrałam związek na odległość i nie żałuję, ale w Twojej sytuacji jest to dużo bardziej skomplikowane. Szczerze, nie wiem co Ci poradzić, chyba tylko to - idź za głosem serca, nie rozumu.
Powodzenia ![]()
Nuska15 zobacz ze tamten jest naprawde daleko i pytanie czy nie ulozyl sobie z kims teraz zycia? Bułgaria jest wielka a jaką masz pewność ze nie poznaje on tam co wakacji jakiś innych dziewczyn? napewno ma tam jakieś kolezanki i nie mowi Ci wszystkiego nieststy pewności nie mamy. Zastanów się czy chciałabys mieć swojego chlopaka w roli ojca a może tamten by sie do tego bardziej nadawał? Swojego chłopaka masz na miejscu masz go blisko doceń to gdyz niektóre pary niestety nie mogą przebywać zawsze blisko siebie.Nie wiem czy ma sens porównywanie z którym było by lepiej nie mniej jednak zawsze możesz spróbować marzyć tak jak z tamtym z Bułgarii ze swoim chłopakiem napewno jest w Twoim chłopaku odrobina romantyczności . trudna sytuacja ale mam nadzieję że sobie z nia poradzisz ![]()
Zawsze jest tak, że jeden partner ma coś, czego inny nie ma. Czasami tego brakuje. Poza tym często w takim codziennym byciu razem brakuje tych romantycznych, wspólnych planów. Piszesz, że do chłopaka z Bułgarii ciągęły Cię m. in. te wspólne plany, marzenia o tym, co byście robili. Gdybyś była obok niego w tamtym momencie, nie musiałabyś marzyć.
Mój poprzedni związek był na odległość. Rozeszliśmy się. teraz widuję się z moim chłopakiem codziennie. Też mi brakuje tej tęsknoty, marzeń, wzlotów, ale za to znasz kogoś na pewno i masz stabilność i pewnosć, jaka jest rzeczywistośc. Bo marzenia i plany są fajne, ale nie zawsze się spełniają.
Dlatego ja bym postawiła na życiowe konkrety ![]()
macie racje, to co mam tutaj jest duzo cenniejsze i nie moge stracic swojego szczecia ktore naprawde kocham tylko dlatego ze czuje sentyment do tego co bylo kiedys i co odlegle i pociagajace. ale tak naprawde to tutaj mam szczescie ktore musze docenic
bardzo dziekuje za wszystkie odpowiedzi, pomogliscie mi naprawde spojrzec na wszystko realnie.