tęsknię za kochankiem... niedoszłym - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » tęsknię za kochankiem... niedoszłym

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: tęsknię za kochankiem... niedoszłym

witajcie,
jestem tutaj z powodu sytuacji, która nie chce dać mi spokoju do tego stopnia, że chyba oszaleję jeśli jej z  siebie nie wyrzucę. Zaglądam tu czasami… trochę z wścibskości, czasami licząc, że odkopię wątek z problemem zbliżonym do mojego, ale jako ze każdy przypadek jest jednak inny postanowiłam powyżalać się tutaj osobiście wink
zacznę od faktu, który jest z całą pewnością nie bez znaczenia: jestem w kilkuletnim związku, niestety chyba z przewagą upadków niż wzlotów. Mam jednak swoje powody, które nie pozwalają mi z tej relacji zrezygnować. Generalnie myślałam, że dojrzałam do związku w którym nie szukam wrażeń, jestem lojalna. Pomimo setek okazji do flirtowania, zdrad etc.trzymam się z dala od takich akcji. Jednak… pewnego razu zupełnie przypadkiem poznałam mężczyznę. Właściwie uściślając: zostałam przez niego zaczepiona. Jest starszy ode mnie 10 lat. Wyprosił ode mnie numer. Nie mam w zwyczaju rozdawać numeru telefonu obcym, a przy wyjątkowo namolnych delikwentach kiedy do głosu dochodzi mój bark asertywności po prostu ignoruję ich telefony/smsy. Ten facet naprawdę nie dawał za wygraną, numer więc mu podałam. Napisał kilka h później. I prawdopodobnie przez dziwny charakter jego wiadomości nie zignorowałam ich – mam tę wadę, że im coś jest dziwniejsze tym bardziej mnie pociąga. Praktycznie na dzień dobry zaczął zachwycać się mną, twierdził, że jeszcze nigdy nikt nie spodobał mu się do tego stopnia, każdy kolejny sms był coraz bardziej osobisty… pisał że marzy żeby stworzyć ze mną coś magicznego, pragnie sprawiać mi przyjemność, nie oczekując niczego w zamian, że chce żebyśmy sobie ufali, wspierali się wzajemnie.  jakoś niespecjalnie przeszkadzało mu to że nie byłam sama. Tak właściwie to była to jak na moje propozycja seksu, ale stworzył wokół tego intrygującą otoczkę. Z początku cala ta sytuacja i jego pokręcona osoba mnie bawiły, robiłam sobie z tego jaja. W trakcie tego pisania z nim nie dowiedziałam się o nim niczego, on też nie wydawał się zainteresowany mną jako człowiekiem, po prostu mnie pożądał. Jednak kolejnego dnia kiedy znowu się odezwał i zaczęłam wypytywać go o pracę, życie osobiste bez problemu odpowiadał i też pytał o mnie. W takich luźnych rozmowach spodobał mi się o wiele bardziej i zaczęłam w nim dostrzegać fajnego faceta, a nie napalone zwierzątko ze śmietnikiem w głowie big_smile twierdził, że nie ma rodziny, mieszka sam. Rozmowa jednak znowu zaczęła schodzić na tematy intymne, on zaczął dopytywać o spotkanie… coś jednak budziło we mnie niepokój, coś mi nie podpasowało i napisałam, że ta znajomość nie ma chyba sensu. Jego reakcja bardzo mnie zaskoczyła. Byliśmy całkiem obcymi sobie ludźmi, wymieniliśmy raptem kilkanaście smsów, a on zdenerwował się i spanikował tak jakby odchodziła od niego kobieta po latach związku. Pytał dlaczego go zwodziłam, że wyrachowanie próbowałam z niego tylko wyciągnąć informacje i skąd we mnie tyle egoizmu. Twierdził, że ktoś musiał mnie mocno skrzywdzić skoro tak się zachowuję… zasypywał mnie smsami, jeden po drugim. Wyczuwałam w nim naprawdę panikę. Byłam w ciężkim szoku, próbowałam mu uświadomić, że jego zachowanie jest absurdalne. Ale sytuacja jakoś się rozeszła, a my dalej pisaliśmy. On poświęcał mi sporo uwagi, której bardzo potrzebowałam. To on inicjował wszystkie rozmowy, pisał od samego rana. Czułam, że daje mi coś, czego potrzebuję. Mam jednak to do siebie, że im bardziej angażuję się w jakąkolwiek relację tym bardziej staję się napastliwa i podejrzliwa, podświadomie testuję cierpliwość i zaangażowanie drugiej strony. A on dodatkowo budził we mnie skrajne emocje, lubiłam jego bezpośredniość, bardzo mnie pociągał, z drugiej strony odnosiłam wrazenie że nie jest ze mną do końca szczery, czasami się go obawiałam, a czasami zastanawiałam się czy jest z nim wszystko ok. Przeszkadzało mi bardzo, że oczekiwał ze mną zbliżenia, nie chcąc mnie poznać, porozmawiać przy kawie… „przecież się poznamy” pisał. Spory problem stanowiło dla mnie to, że nie pamiętałam zupełnie jak wyglądał, nie mam pamięci do twarzy. Poprosiłam o spotkanie. Napisałam, że dopóki nie będę wiedziała jak wygląda nie ma u mnie żadnych szans. On przyjechał, z pewnych przyczyn (z mojej winy) wrócił z powrotem do domu i pomimo, że miał kawałek drogi do pokonania na moją prośbę przyjechał znowu. Nie miałam dla niego za wiele czasu, spędziliśmy razem z 20 min. Rozmawialiśmy tak ogólnie, czułam że był trochę zestresowany. Nie zabiegał w ogóle o kontakt fizyczny, nie był nachalny. Ale nie mógł oderwać ode mnie wzroku, wręcz przeszywał mnie spojrzeniem. Wielokrotnie usłyszałam jaka jestem śliczna i jak bardzo mnie pragnie… po spotkaniu z jeszcze większym zaangażowaniem zabiegał o mnie. Lubiłam pisać z nim, sposób w jaki się starał, interesował mną… i pewnie właśnie dlatego zaczęłam być dla niego taką jędzą. Nieświadomie. We wszystkim doszukiwałam się problemów, pomimo ze wiedziałam o nim trochę, byłam bardzo podejrzliwa. Pierwszy raz poznając kogoś miałam aż tak wielką potrzebę zweryfikowania prawdziwości tego co o sobie mówi. I każda wiadomość, w której pisał coś, co mi się nie podobało budziła we mnie frustrację… któregoś razu byłam już przytłoczona całą tą sytuacją i zaczęłam go po prostu ignorować. Nie reagowałam na jego wiadomości przez kilka dni, nie odbierałam telefonów. Kiedy w końcu odpisałam był bardzo rozżalony, pytał dlaczego go tak traktuję, zaczął być nawet wulgarny. Zaatakowałam go, ze nie próbuje mnie zrozumieć, że inaczej sobie naszą relację wyobrażałam. W pewnym momencie zaczęłam chcieć bliskości z nim, ale liczyłam, ze ta relacja będzie poza tym jakaś głębsza, nietypowa… On uznał, że szukam wymówek na siłę, twierdził, że nikt jeszcze nie wkurzył go do tego stopnia, zaczął mnie obrażać, dość mocno zdeptał przy tym moją kobiecość. Ja nie pozostałam mu dłużna, z obu stron padły mocne słowa. Później się tłumaczył, że był pijany, przepraszał… Znowu pisaliśmy, a ja wynajdowałam coraz więcej rzeczy, które mi przeszkadzały i o które się czepiłam. A to za długo się nie odzywał, rzadziej pisał, a to czułam się traktowana przedmiotowo, przypomniałam sobie nagle jak mnie obraził, podejrzewałam, że kogoś ma… absurdalne w tym wszystkim było to, ze jednocześnie coraz bardziej mi na nim zależało. On odpierał moje argumenty, tłumaczył się. A ja byłam przekonana o swojej racji. Któregoś razu napisał, że mnie kocha, to zirytowało mnie jeszcze bardziej, uznałam, że robi ze mnie idiotkę. Przeszkadzających mi kwestii narastało, znowu więc się odsunęłam. Nie odzywałam się tydzień. On pisał, że igram z jego psychiką, próbował kontaktu ze mną na różne sposoby: uprzejmością, agresją, szantażem. I znowu się posprzeczaliśmy, znowu też się nie oszczędzaliśmy, obrzucaliśmy się błotem. I również znowu się pogodziliśmy. Byliśmy umówieni nawet na spotkanie, ale on cały czas oczekiwał, że będzie ono miało charakter seksualny. Liczył na spotkanie w hotelu. Ja postawiłam dwa warunki: zobaczymy się u niego (miałam nadzieję, że to pozwoli mi zweryfikować czy to co o sobie pisał było prawdą) i nie będzie próbował mnie dotykać, o przebiegu całego spotkania zadecyduję ja. Ku mojemu zdziwieniu zgodził się bez problemu. Wtedy zaczęłam mieć wyrzuty sumienia, że źle go oceniłam; nie był wcale tak dziwny i wyrachowany jak podejrzewałam. Oczywiście w międzyczasie przed umówionym spotkaniem mieliśmy parę spięć, napisałam mu, że to będzie nasze jedyne spotkanie i prawdopodobnie nie będę chciała kontynuować naszej znajomości. On generalnie pisał, że liczy, że nasza relacja będzie długoterminowa. I wtedy dzień przed tym jak mieliśmy się zobaczyć, on napisał, że jednak nie chce, żebyśmy pojechali do niego argumentując, że nie chce żebym wiedziała o nim wszystkiego skoro to może być nasze jedyne spotkanie… a kiedy spytałam czy się mnie obawia, odpowiedział, że nie wie. Napisałam , że nie zrezygnuję ze swoich warunków, on stwierdził wtedy, ze się w takim układzie nie spotkamy i się ze mną pożegnał. Dni mijały a mi brakowało go coraz bardziej… zaczęłam szukać z nim kontaktu, on nie ignorował mnie, nie był nieuprzejmy, ale też czułam, że zdystansował się do mnie. Napisał, że już nie ma siły, że psychicznie go to wymęczyło. Podjęłam 2 próby nawiązania z nim kontaktu, ale widząc brak podtrzymania go przez niego, odpuściłam sobie. Ten nasz „związek” trwał jakieś 2 miesiące, kolejne tygodnie od zerwania kontaktu mijają, a ja nie mogę o nim do końca zapomnieć…
Tak, wiem, że to nie w porządku wobec mojego faceta. Ale nie chce tego za bardzo pod kątem mojego związku roztrząsać. Niemniej jednak  to jedna z rzeczy, która najbardziej powstrzymywała mnie od wejścia w relację z poznanym mężczyzną. Kolejna to chyba taka, że obawiałam się odrzucenia. Bałam się, że to ja się zaangażuję i dostanę kopa w tyłek… bardzo źle znoszę odtrącenie.
Cały czas czuję, ze czegoś mi brakuje… jakkolwiek niedorzecznie to nie zabrzmi – on był brakującym elementem mojej codzienności, dawał mi jakieś spełnienie. pobudzał mnie seksualnie, za jego sprawą stałam się lepsza dla swojego faceta. Mój chłopak jest naprawdę dobry w łóżku, bycie z jedną osobą na wszystkich płaszczyznach poza erotyczną mnie nie nudzi, dobrze czuję się w długich związkach, ale jeśli chodzi o seks to wygląda na to, że najbardziej kręci mnie coś nowego, nieznanego… I nie, nie biorę pod uwagę zakończenia obecnego związku, wiem że zaangażowanie się w ten związek, eksperymentowanie i tak nie da mi tego, co dawała mi relacja z tym facetem… ale chce być właśnie z moim chłopakiem, nie wyobrażam sobie kogoś innego przy sobie.
Mocno rozważam odnowienie kontaktu z tym człowiekiem, ale nie wiem czy to ma sens, do czego doprowadzi… no i jest jeszcze pewna przyziemna kwestia, może nie jakoś bardzo istotna, ale jest niewielką przeszkodą – z pewnych przyczyn nie moglibyśmy jak na razie spotykać się u mnie, a wobec spotkań w hotelu też jestem sceptycznie nastawiona – po prostu tak nie chcę, z facetem na boku nie czułabym się pewnie do końca dobrze (ale może spełniona?), ale z facetem na boku i spotkaniami w hotelu już w ogóle kiepsko…
Jestem strasznie pogubiona, nie wchodźcie na mnie bardzo…

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym

Chyba nie do końca jesteś spelniona w związku skoro potrzebujesz dodaktowej adrenaliny.......ale jeśli uważasz swoją relację z partnerem za udana i chcesz z nim być, to odpuść sobie takie "pobudzacze"wiem że fajnie jest czuć zainteresowanie płci przeciwnej, ale moze lepiej porozmawiać z partnerem i zwrócić uwagę by okazywał ci większe zainteresowanie, by cię adorował....kobiety wbrew pozorom są jednak prózne i lubi jak mężczyzna pkazuje im swoją uwagę,lubią czuć się w jego oczach atrakcyjne, skoro ta znajomość wpłynęła pozytywnie na twoją więź z partnerem to tylko utwierdza w przekonaniu że musicie popracować nad swoim związkiem w tej kwesti, sprobuj z rana pozaczepiać smsami swojego partnera, piszcie do siebie gdy jesteście osobno, popodkręcajcie się trochę, a finał tej zabawy może być ciekawy;) ja bardzo dużo piszę ze swoim parnerem, wysyłamy sobie takie zaczepne smsy , nieraz  wymyślamy rózne erotyczne rymowanki i mamy z tego świetny ubaw, to nic nie kosztuje a na prawdę urozmaica związek. Taka zabawa z innym mężczyzną przeważnie  kończy się w łóżku, czasem to jednorazowa przygoda, a czasem przeciąga się w czasie, w takiej relacji możesz więcej stracić niż zyskać, sama nie chciałabyś na pewno by Twój partner prowadził podobną korespondencję z jakąś kobietą, Ty może uważasz że nic złego nie robisz, ale postaraj się spojrzeć na to jego oczami.......pomyśl co będzi egdy się wyda.....czy chciałabyś go stracić?a twój korespondencyjny przyjaciel nie będzi ecię w kółko zabawiał smsami, bo liczy na coś więcej i jasno to określił, jesteś dla niego zdobyczą, którą chce upolować.......gra nie jest warta świeczki, chwila pryjemności, a i tego nie możesz być pewna, a konsekwencje moga cie przerosnąć,,,,skoro z partnerem dobrze ci w łózku to nie potrzebny ci nikt inny w tej materii

3

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym

Żal mi tego Twojego chłopaka.

4 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-05-28 22:58:17)

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym

2 miesiące właściwie oparte na smsach a tyle emocji smile Słowa mają jednak moc.
A w ogole co to znaczy, że wyprosił numer od Ciebie? Jak brak Ci asertywności, żeby powiedzieć  'nie' to podawaj byle jaki.
Ten facet zapewnia Ci hustawkę emocjonalną, ktorą jak widać lubisz a ktorej brakuje Ci w związku. Niektore kobiety źle czują się w stabilnych klimatach, jest dla nich zbyt mdło i przewidywalnie.
Jak facet nie odzywa się od kilku tygodni to nie narzucaj mu się, wyjdziesz na desperatkę. Mowiąc trywialnie, przeleci Cię parę razy i taka love story z tego będzie.
Zresztą zastanów się, co on musi mieć pod kopułą, że pisze o miłości prawie obcej kobiecie po 2 miesięcznej smsowej znajomości. Śmiech na sali. Jesli odpowiadają Ci takie klimaty to baw się dobrze.

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym

Jaka piękna manipulacja... Wręcz książkowa. Brawa dla tego pana :-) Nie zaprosi Cię do domu i ostatecznie Ty jesteś temu winna HeHe
Przecież On ma żonę, lub jest w wieloletnim związku jak Ty. To jasne. A Ty jesteś bardzo podatna na manipulację. Wkrecilas się, jakby to był Twój pierwszy chłopak w gimnazjum. Wiesz jak to się skończy? Przespisz się z nim w domu jego znajomego (bo przecież do hotelu nie pójdziesz ;-) ). Ty po seksie poczujesz cos do niego, a on przestanie się odzywać, bo to nie był "seks" jego życia. Wrócisz do swojego chłopaka i nie będziesz mogła mu w oczy spojrzeć. Będzie Cię to gryzlo. W końcu się przed nim "wyspowiadasz" ale rozgrzeszenia nie dostaniesz.

6

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym

A ja uważam, że jesteście siebie warci i oboje kłamiecie.

Ale w jednym on miał rację - bawiłaś się nim i jego psychiką.

7

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym
azja30 napisał/a:

Chyba nie do końca jesteś spelniona w związku skoro potrzebujesz dodaktowej adrenaliny.......

Niestety, obawiam się, że w jakim związku bym nie była, potrzebowałabym jej... oczywiście, można sobie gdybać, że jeśli to by był ten jedyny, odpowiedni facet na pewno byłoby inaczej, ale czuję, zresztą mam potwierdzenie z doświadczenia z różnych związków że sytuacja by się powtarzała, to chyba nie kwestia partnera, tylko mnie

ale jeśli uważasz swoją relację z partnerem za udana i chcesz z nim być, to odpuść sobie takie "pobudzacze"wiem że fajnie jest czuć zainteresowanie płci przeciwnej, ale moze lepiej porozmawiać z partnerem i zwrócić uwagę by okazywał ci większe zainteresowanie, by cię adorował....kobiety wbrew pozorom są jednak prózne i lubi jak mężczyzna pkazuje im swoją uwagę,lubią czuć się w jego oczach atrakcyjne, skoro ta znajomość wpłynęła pozytywnie na twoją więź z partnerem to tylko utwierdza w przekonaniu że musicie popracować nad swoim związkiem w tej kwesti,sprobuj z rana pozaczepiać smsami swojego partnera, piszcie do siebie gdy jesteście osobno, popodkręcajcie się trochę, a finał tej zabawy może być ciekawy;) ja bardzo dużo piszę ze swoim parnerem, wysyłamy sobie takie zaczepne smsy , nieraz  wymyślamy rózne erotyczne rymowanki i mamy z tego świetny ubaw, to nic nie kosztuje a na prawdę urozmaica związek

W tym rzecz, że akurat na brak zainteresowania, adoracji od mojego chłopaka nie mogę narzekać. Myślę, że w wieloletnich związkach to wcale nie rzadkość, że wkrada się w nie rutyna i w niczym nie przypominają one początków, a u nas nie brakuje czułości, komplementów. A mimo to adoracja innego mężczyzny była mi potrzebna... jeśli jednak chodzi o smsy... pisząc z tym chłopakiem, niejednokrotnie uświadamiałam sobie, że coś jest nie tak, że to nie z nim powinnam smsować w ten sposób. Rozmawiałam o tym niejednokrotnie ze swoim facetem, ale wiecznie nie miał ochoty, czasu... i właśnie to nas pogrążało i popychało mnie jeszcze bardziej w stronę tamtego mężczyzny. Bo on miał czas. Miał też chęci...

Dziękuję, że poświęciłaś mi swój czas, każda opinia jest dla mnie bardzo ważna

8

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym
balin napisał/a:

Żal mi tego Twojego chłopaka.

Niech Ci nie będzie, naprawdę. Czy bez względu na charakter mojego związku, jego przebiegu użyłabyś takiego stwierdzenia? Swój związek w tym poście opisałam bardzo zdawkowo, nie chcę rozkładać go na czynniki pierwsze. Po prostu. Niemniej jednak, mam świadomość, że to pewnie rzuciłoby inne światło na całą tą sytuację i pewnie też darowałabyś sobie wówczas takie stwierdzenia

9

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym

Nie rozumiem co ma jakość związku do oszukiwania partnera. Jeżeli związek nam nie odpowiada to go kończymy, nie potrzeba przyprawiać rogów. Ale to jest właśnie najgorsze jeżeli chodzi o dużą część kobiet, trochę jak małpka która najpierw musi złapać nową gałązkę, zanim puści się starej. A już w ogóle to większa część społeczeństwa ma problemy z normalną rozmową o swoich potrzebach z partnerem, najczęściej wybierają formę kłótni albo milczenia i czekania czy się samo naprawi. Ani jedno, ani drugie nie jest rozwiązaniem. Kłótnia automatycznie powoduje, że druga strona się blokuje na argumenty i istotne sprawy, milczenie najczęściej nie naprawia nic, bo partner po prostu często się nawet nie domyśla, że coś jest nie tak. Ale to trzeba mieć jaja żeby potrafić usiąść, odrzucić negatywne emocje i postarać się coś RAZEM zbudować.

10

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym

Przepraszam za wyrażenie ale sądzę że Ty nie jesteś do końca normalna... kłamiesz oszukuje sz swojego faceta, masz go za nic, bo gdy tak nie było nie pisała byś z tamtym w takim kontekście w jakim pisałaś, szczerze ci życzę żeby Twój facet się dowiedział o wszystkim i miał prawo wyboru czy chce być z Tobą dalej, jeśli chodzi o tamtego fAcera zachowywałas się jak jakaś idiotka podejrzewając go, przecież nie był twoim chłopakiem mógl robić co chce z kim chce i wgl.. nie czujesz wyrzutów sumienia względem twojego faceta ? Zachowujesz się jak jakaś desperatka, nie kochasz go to pewne bo gdybyś kochała na prawdę nie wchodziła byś  w relacje z innymi. Tam temu zjechalas psychikę a obecnemu życie. Brawa dla Ciebie

11

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym

Znajdź takiego faceta, któremu będzie odpowiadał związek, w którym macie możliwość sypiania z innymi partnerami.
W innym razie jesteś bardzo nie w porządku w stosunku do partnera.

12

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym
adiaphora napisał/a:

A w ogole co to znaczy, że wyprosił numer od Ciebie? Jak brak Ci asertywności, żeby powiedzieć  'nie' to podawaj byle jaki.

Tacy nachalni, zdeterminowani panowie zazwyczaj po otrzymaniu numeru puszczają sygnał "żebyś wiedziała, że to ja". Nie odnajduję się w niezrecznych sytuacjach, nie chcę przysparzać sobie niepotrzebnych zupełnie stresów i tłumaczyć się dlaczego po drugiej stronie odebrała jakaś inna osoba. A tak taki osobnik po wysłaniu kilku smsów bez uzyskania odpowiedzi i kilku nieodebranych połączeniach daje mi spokój. I w tak oto absurdalny sposób ratuję swój brak asertywności

Ten facet zapewnia Ci hustawkę emocjonalną, ktorą jak widać lubisz a ktorej brakuje Ci w związku. Niektore kobiety źle czują się w stabilnych klimatach, jest dla nich zbyt mdło i przewidywalnie.

Niestety (a może w moim przypadku stety...) w związku huśtawek emocjonalnych mi nie brakuje. Kiedyś ktoś mądry, którego zdanie bardzo cenię, próbował uświadomić mi, że z powodu pewnych uwarunkowań mogę mieć ogromny problem ze znalezieniem i byciem w zdrowej normalnej relacji. I że bardzo prawdopodobne jest to, że podświadomie będę wybierała sobie niewłaściwych partnerów i wchodziła w toksyczne relacje. Tak widać było i ciągnie się za mną do dziś - tkwię w czymś toksycznym i dodatkowo wchodzę w kolejną relację daleką od bycia zdrową

Mowiąc trywialnie, przeleci Cię parę razy i taka love story z tego będzie.

Jak wysoki więc poziom osiągnęła moja naiwność, jeśli naprawdę liczyłam na coś wyjątkowego?

13

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym

Kiedyś ktoś mądry, którego zdanie bardzo cenię, próbował uświadomić mi, że z powodu pewnych uwarunkowań mogę mieć ogromny problem ze znalezieniem i byciem w zdrowej normalnej relacji. I że bardzo prawdopodobne jest to, że podświadomie będę wybierała sobie niewłaściwych partnerów i wchodziła w toksyczne relacje. Tak widać było i ciągnie się za mną do dziś - tkwię w czymś toksycznym i dodatkowo wchodzę w kolejną relację daleką od bycia zdrową

wiesz, że masz problem. Potrafisz go nazwać. Dlaczego nie zrobisz nic, żeby z nim walczyć?

14

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym
MrówkaBigbitówka napisał/a:

Przecież On ma żonę, lub jest w wieloletnim związku jak Ty. To jasne. A Ty jesteś bardzo podatna na manipulację.

Tak, zgadza się. Jestem. i pomimo swojej podejrzliwości i tak zawsze chcę wierzyć, że nikt mnie nie oszukuje i nie igra ze mną. Dlatego wielokrotnie pytałam go o to, podkreślając, że to jego sprawa i między nami nic nie zmieni, bo przecież sama jestem w związku. Nie chciałam być po prostu oszukiwana i wiedzieć na czym stoję. Strasznie go to irytowało i zapewniał, że jest sam. I chociaż to właściwie bez znaczenia bardzo nurtuje mnie to dlaczego miałby mnie okłamać w tej kwestii

Wkrecilas się, jakby to był Twój pierwszy chłopak w gimnazjum.

Może tak to nie wygląda, ale ja naprawdę wcale nie szukam facetów, kontaktu, adoracji. Jestem od tego bardzo daleka, dopuszczam do siebie i swojego bliskiego otoczenia niewielu ludzi. Trudno do mnie dotrzeć i się zbliżyć, zainteresować mnie sobą. Dlatego tym ciężej jest mi z tą sytuacją, bo ten facet okazał się jednym z nielicznych, a naprawdę byłam podrywana w o wiele bardziej wyszukane i ciekawe sposoby

15

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym

Nie chciałam być po prostu oszukiwana i wiedzieć na czym stoję.

Szkoda, że swojemu partnerowi nie zapewniasz tego prawa.

16

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym

Kobieto, to jest bardzo proste, a takich jak Ty jest cała masa kobiet. Kiedyś jak byłem wolnym strzelcem i bawiłem się, nie szukałem związków, budowałem swoją atrakcyjność po długim związku który został brutalnie zakończony to trochę się interesowałem technikami podrywu, wyśmiewanym tu na forum PUA. I miałem sukcesy, potrafiłem wzbudzać zainteresowanie nawet u kobiet które były szczęśliwe w związkach i mnie totalnie olewały. Nigdy nie doprowadzałem do sytuacji gdzie miało być coś więcej, nie było nawet mowy o seksie, ale po prostu byłem ciekaw na ile mi się uda przełamać początkową niechęć do mojej osoby, i jak widziałem zainteresowanie to się wycofywałem. I to pewnie było skur...ynstwo, ale po tym jak moja męskość została podeptana przez poprzednią partnerkę potrzebowałem jakoś odbudować pewność siebie. I u Ciebie zagrała metoda push pull, to ty kontrolowałaś sytuację, ty nim sterowałaś, ale nagle Ci to zabrał. I on wcale nie jest jakiś wspaniały, dorabiasz teraz po prostu ideologię do tego całego rozstroju emocjonalnego jaki u Ciebie wywołał swoim wycofaniem. Wzbudził u Ciebie emocje, spowodował że poczułaś się nagle mniej atrakcyjna bo straciłaś kontrolę, bo się wycofał. I takich kobiet, które testują facetów, robią im wodę z mózgu jest cała masa, sam długo się leczyłem z jednej panny, która była bardzo atrakcyjna i sama robiła to co Ty, raz chciała coś więcej, potem odpychała od siebie. Ja w końcu ją olałem bo widziałem, że się mną bawi - było to kilka lat temu, dzwoni do dziś... Nic do niej nie czuję, wtedy nic nie czułem poza tą ciągłą niepewnością którą u mnie powodowała, tym że raz chciała, potem już nie. Była dla mnie tylko targetem, opcją, jak nie ona to inna, ale że nie mogłem jej zdobyć to powodowało, że mnie pociągała.  Teraz mam ją w nosie, jak wszystkie inne które po tym jak manipulowałem nimi zaczynały liczyć, że będzie coś więcej. Duża część z nich nadal dzwoni co jakiś czas. Wstydzę się tego, nie robię tego już, ale po prostu czasami kobiecie wystarczy dać silne emocje, nawet wydawałoby się negatywne, żeby zaczęła pożądać faceta.

17 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-06-01 12:51:45)

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym
whatever.r napisał/a:
MrówkaBigbitówka napisał/a:

Przecież On ma żonę, lub jest w wieloletnim związku jak Ty. To jasne. A Ty jesteś bardzo podatna na manipulację.

Tak, zgadza się. Jestem. i pomimo swojej podejrzliwości i tak zawsze chcę wierzyć, że nikt mnie nie oszukuje i nie igra ze mną. Dlatego wielokrotnie pytałam go o to, podkreślając, że to jego sprawa i między nami nic nie zmieni, bo przecież sama jestem w związku. Nie chciałam być po prostu oszukiwana i wiedzieć na czym stoję. Strasznie go to irytowało i zapewniał, że jest sam. I chociaż to właściwie bez znaczenia bardzo nurtuje mnie to dlaczego miałby mnie okłamać w tej kwestii

Wygląda na to, że oboje jesteście dość wyrachowani i kalkulujecie jakby tu najwięcej zyskać i najmniej stracić.
Ty nie masz problemu z oszukiwaniem innych, ale sama nie chciałabyś paść ofiarą oszusta. On szuka odskoczni od żony, jednocześnie nie chce tracić wszelkich "plusów", które małżeństwo mu zapewnia.
Trudno w to uwierzyć, gdy odskocznią stałaś się ty, No bo jak "taki miły, ciepły facet mógłby jednocześnie perfidnie nadużywać zaufanie żony. To pewnie z nią jest coś nie w porządku".
Ta perfidia wciąż mnie powala w cichodajkach, męskich i żeńskich wink

18

Odp: tęsknię za kochankiem... niedoszłym
senszyciax3 napisał/a:

Przepraszam za wyrażenie ale sądzę że Ty nie jesteś do końca normalna...

Wygląda na to, że wciąż niewielu ludzi opanowało sztukę wyrażania opinii o sytuacji przy nieocenianiu człowieka, który żyje i postępuje niezgodnie z ich sumieniem i poglądami. Cóż...

jeśli chodzi o tamtego fAcera zachowywałas się jak jakaś idiotka podejrzewając go, przecież nie był twoim chłopakiem mógl robić co chce z kim chce i wgl..

Ale grałam z nim w otwarte karty. I słusznie czy nie, oczekiwałam tego samego w zamian.

Tam temu zjechalas psychikę a obecnemu życie. Brawa dla Ciebie

Dziękuję, może dla takiej bezwzględnej osoby powinnaś rozważyć owacje na stojąco wink

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » tęsknię za kochankiem... niedoszłym

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024