Witam Netkobiety!
Mam oooogromny problem, który daje mi się we znaki.
Otóż, są to moje relacje z partnerem.
Mieszkamy razem i wydawałoby się wszystko jest ładnie i pięknie.
ALE.
Stało się kilka rzeczy po których nasze relacje się popsuły.
1) Kiedyś leżąc razem rozmawialiśmy na pewny temat. No i potem leżeliśmy w ciszy ja dalej myślałam na ten temat. Była w nim mowa o takiej osobie. No i w pewnej chwilii odezwałam się do Mojego lecz imieniem osoby o której gadaliśmy. Niestety, głupim trafem ta osoba ma na imię tak samo jak mój były...
Wytłumaczyłam jednak Mojemu co i jak.
Wybaczył mi (jeśli można tak to nazwać).
2) Z Moim "ustaliliśmy" kilka zasad, których oboje mieliśmy się trzymać. Np. nie pisanie do płci przeciwnej, pisanie gdzie jesteśmy (to akurat z powodu jednej osoby na którą ja muszę uważać).
Fakt faktem w jakis sposób dałam plamę. W ciągu tych kilku m-c napisałam 3 życzenia na nk, jeden komentarz do zdjęcia.
W moim telefonie (do którego ma dostęp) znalazł 2 sms - kto dzwonił z jakiegoś nr którego nie posiadam. Prawdę mówiąc, odczytałam kiedyś te sms ale obleciały mnie one bo nr nie znam. za 3 razem kiedy ten ktoś głuchnął powiedziałam Mu o tym. Ten nr mi glucha co jakiś czas od pon-pt do godz 15. Mój myśli że ja oczywiście wiem kto to, ze z nim bank pisze itd. dalam mu ten nr by zadzwonil, dzis zostawilam mu telefon by w razie w odebrał.
O co tak właściwie chodzi?
O to, że Mój uważa, że wcale mi na nim nie zależy i go nie kocham. Dla mnie te komentarze z życzeniami nie miały najmniejszego znaczenia. Owszem, mogłam nie pisać, mogłam i nawet skasować ze swojego profilu. Ale zostawiłam bo sądziłam ze nie musze ukrywac i kasowac czegos.
On na każdym kroku mi dopiernicza tym wszystkim. Próbowałam pogadać, ale jak powiem co myśle itd, to jest i tak obraza.
Nadmienie, że to "źle", jest tylko jak nie jesteśmy obok siebie. Jak jesteśmy w domu jest wszytsko ok.
Powoli moja cierpliwość się kończy. To pokazywanie mu że mi zależy, robienie jak najlepiej a On i tak doszukuje się tej małej kropeczki i widzi tylko ją.
Kocham go, chce byc z nim tym bardziej że wychowujemy razem córkę.
Proszę, poradźcie mi co mam zrobić. Czy mam nie raz siebie ugryźć w język i odpuścić czy to On powinien przestać grać obrażonego chłopca...