Trudna miłość, trudny czas. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Trudna miłość, trudny czas.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: Trudna miłość, trudny czas.

Witam drogie panie.

Może uzyskam jakieś złote rady, a jak nie to chociaż się wygadam komuś.

Ja 28 lat
Ona 32, mąż i dwójka dzieci 5 i 3 latka.

Moja historia zaczęła się 3 lata temu. Zmieniłem pracę. Poznałem tam fajną kobietę. Od samego początku wpadliśmy sobie w oko. I tak się zaczęło. Wspólna kawa razem w pracy, żarty, rozmowy. Po pracy kontakt telefoniczny, mess itp. Pierwszy pocałunek był około 1,5 roku wstecz. Powiedziałem jej któregoś razu co do niej czuje. Ze to już nie jest koleżeństwo i chcę czegoś więcej. Przyjęła do wiadomości, sama też to stwierdziła. I tak jakoś się to szło do przodu. Dalej świetnie się dogadujemy, czas spędzony razem jest niesamowity. Dwa miesiące temu miała jakiś gorszy czas z mężem. Co przyczyniło się chyba do rozwoju sytuacji między Nami. Przespaliśmy się, było super. (Później był tylko 1 lodzik). Fajnie, cieszę się. Ale nie na tym mi zależy. Zależy mi na niej.
Kilka dni po tym jak się przespaliśmy powiedziała, że musimy to skończyć. Że ma wyrzuty sumienia w domu. Przyjąłem to do wiadomości. Rozumiem. Ale to nie poskutkowało. Chyba już dwa lub trzy dni później się całowaliśmy i mizialiśmy przechodząc obok siebie w pracy. Przez te 1,5 roku moje uczucia wobec niej rosły i rosły. Aż w końcu powiedziałem jej co czuję. Że ją kocham i chcę ją w 100% dla siebie. Ona też się przyznała, że mnie kocha.
Dalej się całujemy, kiziamy. Lecz znów zachciała to skończyć. Że źle się czuje w domu. I teraz nie wiem co zrobić. Boli mnie niesamowicie jak wiem, że ona śpi u jego boku, bzyka się raz na jakiś czas (na to narzeka mocno w małżeństwie). Nie mogę znieść tej myśli. Tej myśli, że ja wracam do pustego mieszkania a ona do kogoś kto ją pocałuje, przytuli. Bedzie rozmawiała i śmiała się z kimś innym. Zabija mnie to, nie mogę oddychać.
Ogólnie jestem bardzo pozytywną osobą. Ale przez tą sytuację umieram emocjonalnie. W pracy jest ze mną w domu z Nim. Próbowałem już raz sobie odpuścić, nie wyszło. Ona też kilka dni temu próbowała mi wmówić, że tylko do seksu jej byłem potrzebny, że lubi na mnie patrzeć i mnie nie chce. Lecz przycisnąłem ja w wiadomościach i przyznała się, że chciała abym ją znienawidził i odpuścił. (Zrobiła to dlatego, że boi się tego, że się we mnie zakocha.) Niestety przejrzałem ją. I dalej jest pisanie, buziaki itp.

Nie wiem co mam zrobić. Jak się zachować. Pracy nie chcę zmieniać (dobrze płatna). Nie rozbiję jej rodziny przecież. Nie nakażę odejścia od męża. A jego podobno też kocha. Mówi, że kocha nas obu. Ale jak ją podwozi pod pracę i daje buziaka to najchętniej był w tej chwili umarł i nie patrzył.

Czasami mam wrażenie, że jestem zabawką, dodatkiem tego czego nie daje jej mąż. Ale zapewnia mnie, że nie. Że gdybym to ja pierwszy pojawił się w jej życiu to teraz ja byłbym jej mężem. Lub jeśli się z nim rozstanie to wtedy.

Co robić? Wiem, że nie da się od tak odkochać. Jak sobie z tym poradzić? Czy może brnąć w to dalej i próbować ją ściągnąć do siebie?
Ps. Dzieci nie są dla mnie problem

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Trudna miłość, trudny czas.

Gratulacje!
To jak wygrana w totka, tj. babka z dwójką dzieci zdradzająca męża. Lepiej trafić nie mogłeś :-D
Czeka Was świetlana przyszłość.

3 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-10-25 21:33:45)

Odp: Trudna miłość, trudny czas.
xXDaNy napisał/a:

Witam drogie panie.

Może uzyskam jakieś złote rady, a jak nie to chociaż się wygadam komuś.

Ja 28 lat
Ona 32, mąż i dwójka dzieci 5 i 3 latka.

Moja historia zaczęła się 3 lata temu. Zmieniłem pracę. Poznałem tam fajną kobietę. Od samego początku wpadliśmy sobie w oko. I tak się zaczęło. Wspólna kawa razem w pracy, żarty, rozmowy. Po pracy kontakt telefoniczny, mess itp. Pierwszy pocałunek był około 1,5 roku wstecz. Powiedziałem jej któregoś razu co do niej czuje. Ze to już nie jest koleżeństwo i chcę czegoś więcej. Przyjęła do wiadomości, sama też to stwierdziła. I tak jakoś się to szło do przodu. Dalej świetnie się dogadujemy, czas spędzony razem jest niesamowity. Dwa miesiące temu miała jakiś gorszy czas z mężem. Co przyczyniło się chyba do rozwoju sytuacji między Nami. Przespaliśmy się, było super. (Później był tylko 1 lodzik). Fajnie, cieszę się. Ale nie na tym mi zależy. Zależy mi na niej.
Kilka dni po tym jak się przespaliśmy powiedziała, że musimy to skończyć. Że ma wyrzuty sumienia w domu. Przyjąłem to do wiadomości. Rozumiem. Ale to nie poskutkowało. Chyba już dwa lub trzy dni później się całowaliśmy i mizialiśmy przechodząc obok siebie w pracy. Przez te 1,5 roku moje uczucia wobec niej rosły i rosły. Aż w końcu powiedziałem jej co czuję. Że ją kocham i chcę ją w 100% dla siebie. Ona też się przyznała, że mnie kocha.
Dalej się całujemy, kiziamy. Lecz znów zachciała to skończyć. Że źle się czuje w domu. I teraz nie wiem co zrobić. Boli mnie niesamowicie jak wiem, że ona śpi u jego boku, bzyka się raz na jakiś czas (na to narzeka mocno w małżeństwie). Nie mogę znieść tej myśli. Tej myśli, że ja wracam do pustego mieszkania a ona do kogoś kto ją pocałuje, przytuli. Bedzie rozmawiała i śmiała się z kimś innym. Zabija mnie to, nie mogę oddychać.
Ogólnie jestem bardzo pozytywną osobą. Ale przez tą sytuację umieram emocjonalnie. W pracy jest ze mną w domu z Nim. Próbowałem już raz sobie odpuścić, nie wyszło. Ona też kilka dni temu próbowała mi wmówić, że tylko do seksu jej byłem potrzebny, że lubi na mnie patrzeć i mnie nie chce. Lecz przycisnąłem ja w wiadomościach i przyznała się, że chciała abym ją znienawidził i odpuścił. (Zrobiła to dlatego, że boi się tego, że się we mnie zakocha.) Niestety przejrzałem ją. I dalej jest pisanie, buziaki itp.

Nie wiem co mam zrobić. Jak się zachować. Pracy nie chcę zmieniać (dobrze płatna). Nie rozbiję jej rodziny przecież. Nie nakażę odejścia od męża. A jego podobno też kocha. Mówi, że kocha nas obu. Ale jak ją podwozi pod pracę i daje buziaka to najchętniej był w tej chwili umarł i nie patrzył.

Czasami mam wrażenie, że jestem zabawką, dodatkiem tego czego nie daje jej mąż. Ale zapewnia mnie, że nie. Że gdybym to ja pierwszy pojawił się w jej życiu to teraz ja byłbym jej mężem. Lub jeśli się z nim rozstanie to wtedy.

Co robić? Wiem, że nie da się od tak odkochać. Jak sobie z tym poradzić? Czy może brnąć w to dalej i próbować ją ściągnąć do siebie?
Ps. Dzieci nie są dla mnie problem

Wpadłeś ,chyba nie nadajesz się już do romansowania z mężatką w dodatku w pracy ,pojawiła się zazdrość o męża u Ciebie kiepsko głównie dla Ciebie ,na moje oko to nie da się łatwo cofnąć do momentu sprzed tego żądania wyłączności 100% wkręciłeś się emocjonalnie ponad miarę ,pół biedy że masz jeszcze jakiś dylemat mimo pewnej nieudolności moralnej wobec drugiego człowieka czyli męża ,ale to też można wykorzystać do kontynuowania tego romansu ,chodzi o to że nie chcesz jej rozbijać rodziny,a jednak chcesz ją na wyłączność.Wygodne zawieszenie i trwanie - wymówki po prostu.Inna sprawa po co Ci ten romans do czego Ci jest potrzebny i co załatwia - desperacja ,ucieczka od  związku z kimś wolnym spróbuj sobie dać odpowiedź i tylko nie bredź o tym że stało się samo nie planowałeś tego ,nie masz wpływu na uczucia , pioruny grzmiały, ziemia się zatrzęsła ,forum jest dla pełnoletnich więc takie teksty daruj nam i mi .
Kochanka też nie wygląda na kogoś kto potrafi rozdzielić romans od małżeństwa z tego co napisałeś wynika że jednak romans z Tobą źle wpływa na nią i na jej związek ,chociaż nikomu nie przysięgałeś i niby pewnikiem obowiązek moralny ciebie w Twoim mniemaniu nie dotyczy ,to w tym układzie masz obiektywnie współudział w potencjalnym niszczeniu związku podobnie Twoja wybranka ściemniacie sobie równo,lęki obawy wyrzuty wobec rodziny jeżeli mówi ci szczerą prawdę ,jednak nie traktowałbym tego co ona mówi z całą śmiertelną powagą ,kochankowie różne różności kosmiczne sobie opowiadają nieco na wyrost i się tekstami nakręcają nawzajem .
Mężatki kochanki gadają o mężach najróżniejsze rzeczy to się zmienia w czasie i w pewnym sensie jesteś zabawką ale nie tylko różne rzeczy kobieta sobie wkręca i walczy z sumieniem albo udaje tylko ona to wie lub jest bezmyślna .No i lubi dramaty zabawę w zimno ciepło ,manipulacje wątpliwej wartości.
To o dzieciach co napisałeś pod wpływem podejrzewam egzaltacji prawdopodobnie jest mocno życzeniowe ,dzieci po takim romansie bywają okazuje się jednym z największych problemów ,na razie nie wiesz i się nie dowiesz ,bo ona od męża nie ma ochoty odejść .
Pozostaje Ci dyskretnie powoli się wycofać z tego układu,albo odciąć radykalnie ,możesz to ciągnąć aż się wypali ale to potrwa i może wyjść na jaw wtedy będzie pewnie ostry kwas w pracy ,możliwe że kochanka sama Ciebie wyręczy i to zakończy trudno przewidzieć.

"Cichociemny na paralotni" big_smile
Za każdym rogiem jest niebezpiecznie, lecz u mnie okay
Odp: Trudna miłość, trudny czas.

Facet w imię osobistej przyjemności rozwalasz komuś rodzinę. Jak prawda wyjdzie na jaw jej mąż wyrzuci ją z domu z dwójką małych dzieci. Będziesz wtedy zgrywał bohatera i przyjmiesz ją z dobrodziejstwem inwentarza do siebie?
Zapamiętaj sobie, że nigdy nie zbudujesz niczego na czyimś nieszczęściu. To co oboje robicie to nieodpowiedzialna zabawa, która się bardzo źle skończy. Jeśli masz jakiekolwiek poczucie przyzwoitości to zakończ to. Ona i tak nie traktuje Cię poważnie, a w takich sytuacjach najbardziej cierpią dzieci. Serio chciałbyś mieć taką żonę, która się puszcza w pracy z innymi?

5

Odp: Trudna miłość, trudny czas.
uczenczarnoksieznika napisał/a:

Facet w imię osobistej przyjemności rozwalasz komuś rodzinę. Jak prawda wyjdzie na jaw jej mąż wyrzuci ją z domu z dwójką małych dzieci. Będziesz wtedy zgrywał bohatera i przyjmiesz ją z dobrodziejstwem inwentarza do siebie?
Zapamiętaj sobie, że nigdy nie zbudujesz niczego na czyimś nieszczęściu. To co oboje robicie to nieodpowiedzialna zabawa, która się bardzo źle skończy. Jeśli masz jakiekolwiek poczucie przyzwoitości to zakończ to. Ona i tak nie traktuje Cię poważnie, a w takich sytuacjach najbardziej cierpią dzieci. Serio chciałbyś mieć taką żonę, która się puszcza w pracy z innymi?

Zabrzmi to mocno egoistycznie. Ale tak. Jeśli Ona zdecydowałaby się rozstać z mężem, to tak wezmę ją. A dzieci nie są dla mnie problemem. Liczę się z tym, że jest kobietą z bagażem.

Ale jest druga strona medalu. Nie jestem pewien siebie i jej. Nie wiem czy za 2 lata ja nie poznam kogoś młodszego np ode mnie, albo, że jednak nie udźwignę obowiązku życia z jej dziećmi, że nie będę potrafił się odnaleźć w tej sytuacji. Obawiam się, że ona mogłaby wrócić do męża.

Bardzo rzadko i cieżko jest mi kogoś wpuścić do swojego serca. A może po niej już nikt się nie trafi? To o niej myślę jako pierwsze jak wstaję i ostatnią myślą też jest ona.

6 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-10-25 21:40:09)

Odp: Trudna miłość, trudny czas.

No Tristan i Izolda z was wykapani smile
żeby nie było będąc mniej więcej w Twoim wieku miałem podobne doświadczenie ,widzę z tego co piszesz wiele podobieństw i różnic,więc obiektywny nie jestem.:)

A o dzieciach nic nie wiesz ,nakręcasz się robisz z siebie rycerzyka ,życie brutalnie obala takie mrzonki  i nie wiesz w co się pakujesz ,tylko i tak się nie przekonasz bo ona nie odejdzie od męża coś mi się tak zdaje i bardziej jestem tego pewny niż nie choć kobiety na oczy nie widziałem.

"Cichociemny na paralotni" big_smile
Za każdym rogiem jest niebezpiecznie, lecz u mnie okay

7

Odp: Trudna miłość, trudny czas.
paslawek napisał/a:

Wpadłeś ,chyba nie nadajesz się już do romansowania z mężatką w dodatku w pracy ,pojawiła się zazdrość o męża u Ciebie kiepsko głównie dla Ciebie ,na moje oko to nie da się łatwo cofnąć do momentu sprzed tego żądania wyłączności 100% wkręciłeś się emocjonalnie ponad miarę ,pół biedy że masz jeszcze jakiś dylemat mimo pewnej nieudolności moralnej wobec drugiego człowieka czyli męża ,ale to też można wykorzystać do kontynuowania tego romansu ,chodzi o to że nie chcesz jej rozbijać rodziny,a jednak chcesz ją na wyłączność.Wygodne zawieszenie i trwanie - wymówki po prostu.Inna sprawa po co Ci ten romans do czego Ci jest potrzebny i co załatwia - desperacja ,ucieczka od  związku z kimś wolnym spróbuj sobie dać odpowiedź i tylko nie bredź o tym że stało się samo nie planowałeś tego ,nie masz wpływu na uczucia , pioruny grzmiały, ziemia się zatrzęsła ,forum jest dla pełnoletnich więc takie teksty daruj nam i mi .
Kochanka też nie wygląda na kogoś kto potrafi rozdzielić romans od małżeństwa z tego co napisałeś wynika że jednak romans z Tobą źle wpływa na nią i na jej związek ,chociaż nikomu nie przysięgałeś i niby pewnikiem obowiązek moralny ciebie w Twoim mniemaniu nie dotyczy ,to w tym układzie masz obiektywnie współudział w potencjalnym niszczeniu związku podobnie Twoja wybranka ściemniacie sobie równo,lęki obawy wyrzuty wobec rodziny jeżeli mówi ci szczerą prawdę ,jednak nie traktowałbym tego co ona mówi z całą śmiertelną powagą ,kochankowie różne różności kosmiczne sobie opowiadają nieco na wyrost i się tekstami nakręcają nawzajem .
Mężatki kochanki gadają o mężach najróżniejsze rzeczy to się zmienia w czasie i w pewnym sensie jesteś zabawką ale nie tylko różne rzeczy kobieta sobie wkręca i walczy z sumieniem albo udaje tylko ona to wie lub jest bezmyślna .No i lubi dramaty zabawę w zimno ciepło ,manipulacje wątpliwej wartości.
To o dzieciach co napisałeś pod wpływem podejrzewam egzaltacji prawdopodobnie jest mocno życzeniowe ,dzieci po takim romansie bywają okazuje się jednym z największych problemów ,na razie nie wiesz i się nie dowiesz ,bo ona od męża nie ma ochoty odejść .
Pozostaje Ci dyskretnie powoli się wycofać z tego układu,albo odciąć radykalnie ,możesz to ciągnąć aż się wypali ale to potrwa i może wyjść na jaw wtedy będzie pewnie ostry kwas w pracy ,możliwe że kochanka sama Ciebie wyręczy i to zakończy trudno przewidzieć.

Nie chcę z nią romansować. Chcę z Nią być.
Po co mi ten romans. Jesteśmy dorośli jak mówisz. Jestem sam, z nią poprostu jest mi dobrze. I chcę tę dobroć mieć przy sobie.
Nie chcę siedzieć w tym. Chcę w prawo lub lewo.

8

Odp: Trudna miłość, trudny czas.
paslawek napisał/a:

No Tristan i Izolda z was wykapani smile
żeby nie było będąc mniej więcej w Twoim wieku miałem podobne doświadczenie ,widzę z tego co piszesz wiele podobieństw i różnic,więc obiektywny nie jestem.:)

Ale jak to było?
Uważałeś, ze nie stać Cię na kogoś lepszego niż tylko na popłuczyny z cudzego stołu? Czy chciałeś się zabawić z cichodajką na koszt męża? Czy uwiodła Cię atmosfera potajemnych schadzek? Co to właściwie było?

9

Odp: Trudna miłość, trudny czas.

Na dziś uciekam. Proszę o wasze przemyślenia na ten temat.

Pozdrawiam i do jutra

10

Odp: Trudna miłość, trudny czas.

Dobranoc trollu :-P

11

Odp: Trudna miłość, trudny czas.

Nie przyszedłem tu trolować tylko po radę, pomoc.
Od Twojego pierwszego posta widać niechęć i zero pożytecznych rad, przemyśleń

Jestem emocjonalnie rozbity, nie wiem jak mam postąpić aby być szczęśliwym.

12

Odp: Trudna miłość, trudny czas.
MagdaLena1111 napisał/a:
paslawek napisał/a:

No Tristan i Izolda z was wykapani smile
żeby nie było będąc mniej więcej w Twoim wieku miałem podobne doświadczenie ,widzę z tego co piszesz wiele podobieństw i różnic,więc obiektywny nie jestem.:)

Ale jak to było?
Uważałeś, ze nie stać Cię na kogoś lepszego niż tylko na popłuczyny z cudzego stołu? Czy chciałeś się zabawić z cichodajką na koszt męża? Czy uwiodła Cię atmosfera potajemnych schadzek? Co to właściwie było?

Wszystkiego po trochu Magdo ,byłem wtedy sam świeżo po rozstaniu ( i z rok nie piłem - wiesz coś mi się od życia w nagrodę należało za to smile autentycznie tak myślałem ),o mężu się nie myśli w ten sposób,że to na jego koszt nie istnieje jest wypierany długo ze świadomości tak samo o kochance się nie myśli jak o kimś "złym" jak to napisałaś trochę się idealizuje jednocześnie wkręcając sobie że to tylko seks i zabawa ,to się u mnie zmieniało i w romansach się zmienia często z pewną dynamiką , planuje się spotkania i strategię dużo racjonalizuje i relatywizuje,to zajmuje wiele energii a nie dylematy czy skrupuły z resztą po to się to też robi ,takie zagłuszanie  w ogóle na początku się nie myśli o tym że jest to nie w porządku i można sobie i komuś  zrobić krzywdę ,była w tym i ukryta głęboko moja  desperacja ,ucieczka w romans przed " jakąkolwiek  relacją " bo w tych mi nie wychodziło,zbyt wiele wysiłku wtedy jak dal mnie smile,niska samoocena no i łatwość wyhaczyć mężatkę chętną i gotową jest naprawdę łatwo ,tym bardziej że ja nie byłem z tych nieśmiałych młodzieńców .
na początku było to coś z zabawy ,potem się jak Autor wkręciłem i stałem zazdrosny ku własnemu zaskoczeniu o męża zacząłem stawiać warunki ,a atmosfera konspiracji dla singla na dłuższą metę męczy i nuży .

"Cichociemny na paralotni" big_smile
Za każdym rogiem jest niebezpiecznie, lecz u mnie okay

13

Odp: Trudna miłość, trudny czas.
xXDaNy napisał/a:

Witam drogie panie.

Może uzyskam jakieś złote rady, a jak nie to chociaż się wygadam komuś.

Ja 28 lat
Ona 32, mąż i dwójka dzieci 5 i 3 latka.

Moja historia zaczęła się 3 lata temu. Zmieniłem pracę. Poznałem tam fajną kobietę. Od samego początku wpadliśmy sobie w oko. I tak się zaczęło. Wspólna kawa razem w pracy, żarty, rozmowy. Po pracy kontakt telefoniczny, mess itp. Pierwszy pocałunek był około 1,5 roku wstecz. Powiedziałem jej któregoś razu co do niej czuje. Ze to już nie jest koleżeństwo i chcę czegoś więcej. Przyjęła do wiadomości, sama też to stwierdziła. I tak jakoś się to szło do przodu. Dalej świetnie się dogadujemy, czas spędzony razem jest niesamowity. Dwa miesiące temu miała jakiś gorszy czas z mężem. Co przyczyniło się chyba do rozwoju sytuacji między Nami. Przespaliśmy się, było super. (Później był tylko 1 lodzik). Fajnie, cieszę się. Ale nie na tym mi zależy. Zależy mi na niej.
Kilka dni po tym jak się przespaliśmy powiedziała, że musimy to skończyć. Że ma wyrzuty sumienia w domu. Przyjąłem to do wiadomości. Rozumiem. Ale to nie poskutkowało. Chyba już dwa lub trzy dni później się całowaliśmy i mizialiśmy przechodząc obok siebie w pracy. Przez te 1,5 roku moje uczucia wobec niej rosły i rosły. Aż w końcu powiedziałem jej co czuję. Że ją kocham i chcę ją w 100% dla siebie. Ona też się przyznała, że mnie kocha.
Dalej się całujemy, kiziamy. Lecz znów zachciała to skończyć. Że źle się czuje w domu. I teraz nie wiem co zrobić. Boli mnie niesamowicie jak wiem, że ona śpi u jego boku, bzyka się raz na jakiś czas (na to narzeka mocno w małżeństwie). Nie mogę znieść tej myśli. Tej myśli, że ja wracam do pustego mieszkania a ona do kogoś kto ją pocałuje, przytuli. Bedzie rozmawiała i śmiała się z kimś innym. Zabija mnie to, nie mogę oddychać.
Ogólnie jestem bardzo pozytywną osobą. Ale przez tą sytuację umieram emocjonalnie. W pracy jest ze mną w domu z Nim. Próbowałem już raz sobie odpuścić, nie wyszło. Ona też kilka dni temu próbowała mi wmówić, że tylko do seksu jej byłem potrzebny, że lubi na mnie patrzeć i mnie nie chce. Lecz przycisnąłem ja w wiadomościach i przyznała się, że chciała abym ją znienawidził i odpuścił. (Zrobiła to dlatego, że boi się tego, że się we mnie zakocha.) Niestety przejrzałem ją. I dalej jest pisanie, buziaki itp.

Nie wiem co mam zrobić. Jak się zachować. Pracy nie chcę zmieniać (dobrze płatna). Nie rozbiję jej rodziny przecież. Nie nakażę odejścia od męża. A jego podobno też kocha. Mówi, że kocha nas obu. Ale jak ją podwozi pod pracę i daje buziaka to najchętniej był w tej chwili umarł i nie patrzył.

Czasami mam wrażenie, że jestem zabawką, dodatkiem tego czego nie daje jej mąż. Ale zapewnia mnie, że nie. Że gdybym to ja pierwszy pojawił się w jej życiu to teraz ja byłbym jej mężem. Lub jeśli się z nim rozstanie to wtedy.

Co robić? Wiem, że nie da się od tak odkochać. Jak sobie z tym poradzić? Czy może brnąć w to dalej i próbować ją ściągnąć do siebie?
Ps. Dzieci nie są dla mnie problem

Wszystko fajnie, ale miałeś jakąś kobietę na poważnie przed nią? Czy tak wpadłeś pod pachy, gdy ta jedna, jedyna okazała ci atencję?

14 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-10-25 22:12:13)

Odp: Trudna miłość, trudny czas.
xXDaNy napisał/a:

Nie przyszedłem tu trolować tylko po radę, pomoc.
Od Twojego pierwszego posta widać niechęć i zero pożytecznych rad, przemyśleń

Jestem emocjonalnie rozbity, nie wiem jak mam postąpić aby być szczęśliwym.

Nie dziw się,nie ma obowiązku rozczulać się nad kochankami i romansami
Magda i ja nie jesteśmy na forum od wczoraj a uwierz mi trolli trochę widzieliśmy tu
powiedzmy że Ci jeszcze wierzę w Twoją historię pożyjemy zobaczymy >

"Cichociemny na paralotni" big_smile
Za każdym rogiem jest niebezpiecznie, lecz u mnie okay

15

Odp: Trudna miłość, trudny czas.

Sprawa jest prosta. Skoro pani nie zdecydowała się odejść od męża, to Ty zakończ z nią znajomość. Tylko tyle i aż tyle.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

16 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-10-25 22:44:22)

Odp: Trudna miłość, trudny czas.

Powinniście mieć seks nie raz, ale wiele razy...

Ona nie powinna romansować, jeśli potem się źle czuje, jeśli ma wyrzuty symienia. Decyzję o seksie powinna była podjąć świadomie, a nie z przypadku, z emocji. Trzeba myśleć. 

Ty zaś oszukujesz i ją i siebie jakobyście byli dla siebie tak wyjątkowi, że spędzicie razem życie. Doprowadzi to do sytuacji, gdzie wielu ludzi jest nieszczęśliwych -- Ty, ona, jej mąż, jej dzieci.

W dodatku jesteś niebezpieczny emocjonalnie, zazdrosny o męża, czyli jakbyś miał na celu spowodowanie rozbicia tego małżeństwa.

Gdyby ona chciała odejść od męża, to powinna odejść bez względu na to czy Ty istniejesz czy nie istniejesz. Jeśli ona tego nie robi, to Ci ludzie powinni żyć tak jak do tej pory.


Podsumowując...

Romanse mają swoje problemy. Romanse to relacje. Ale nie powinno być w nic dużo zła. U Was jest dużo zła. Zamiast dawać szczęście Wasz romans jest niebezpieczny... przez Was dwoje.


Co robić?

Na początek przestań czynić zło. Na przykład robić nadzieję, że chcesz związku. Na przykład mieć pretensji o jej męża. W żaden sposób nie wpływaj na ich małżeństwo.

Ona powinna się ogarnąć... jak zdradza, to niech nie robi z seksu problemu... a jak nie zdradza to niech przestanie się tulić i całować i romansować.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".
Odp: Trudna miłość, trudny czas.

Zabrzmi to mocno egoistycznie. Ale tak. Jeśli Ona zdecydowałaby się rozstać z mężem, to tak wezmę ją. A dzieci nie są dla mnie problemem. Liczę się z tym, że jest kobietą z bagażem.

Tak Ci się teraz wydaje. Obecnie jesteś zakochany i nie widzisz żadnych problemów. Nie wiesz jakby było. Przecież nie znasz tych dzieciaków. Może one mają świetną relację z ojcem. Może źle zniosłyby separację od ojca. Może nie zaakceptowałyby Ciebie jako elementu obcego. Może to wpłynie negatywnie na Twoją relację z ukochaną. Może zaczniecie się o to ciągle kłócić. Ona ma te dzieci i zawsze będzie je mieć. Jak problemy będą się nawarstwiać co wtedy zrobisz?
Powiesz pannie "Sorry maleńka, ale nie tak to sobie wyobrażałem"?
Odpowiedz sobie na pytanie czy chcesz dokonywać rewolucji w swoim życiu. Z tego co piszesz to prowadzisz sobie teraz wygodne życie. Jesteś gotowy na wrzeszczące, płaczące obce dzieci?Będziesz ponosił koszty ich utrzymania i uczestniczył w ich wychowaniu?
Teraz jest fajnie. Atmosfera konspiracji, pocałunki, przytulanki, randeczki itp. Wyobraź sobie. Wracasz styrany z pracy, chcesz odpocząć, a tutaj masz domowy kociokwik do ogarnięcia, zestresowaną, sfochowaną partnerkę, która kłóci się z ojcem swoich dzieci o alimenty albo o Ciebie, że jesteś nieodpowiednim człowiekiem, żeby wychowywać jego dzieci.
Nie jest tak kolorowo kolego, że po prostu zamieszkacie razem i jakoś to będzie. To tak w skrócie wyglądają problemy w patchworkowych rodzinach.
Niedawno na forum był wątek typa, który zostawił żonę i dwójkę małych dzieci dla kobiety z trójką małych dzieci. Też podobno odbiła mu palma z tego zakochania jak relacjonowała jego żona. Gość podobno wytrzymał około miesiąc po czym próbował wrócić do żony. Nie wiem jak ta historia się skończyła, ale mam nadzieję, że go nie przyjęła. Jak to się mówi mądra kobieta jest głupia tylko raz.

18

Odp: Trudna miłość, trudny czas.

Miłość nie jest tak zaborcza. Ty czujesz raczej pożądanie.
I jak zauważył Gary pożądanie nie jest spełnione więc się podsyca.
Masz 2 drogi rozplątania sytuacji:
Pierwsza przez nasycenie pożądania A nie kradzione chwilę.
Drugą możliwą do zastosowania gdyby była milosc: jak się kocha to się nie robi niczego przeciwko ukochanej osobie.
A ona ma wyrzuty sumienia i chciała to skończyć. 
Więc powinieneś powiedziec: wedle życzenia i nie uprawiać  jakiś miziań.
Po co ta kobieta całuje męża przed waszą  pracą.? To albo głupie albo okrutne wobec Ciebie.wiec albo jest bezmyślna albo okrutna.

Gdy wieje wiatr historii, Ludziom jak pięknym ptakom Rosną skrzydła, natomiast Trzęsą się portki pętakom.?

19 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-10-26 01:10:49)

Odp: Trudna miłość, trudny czas.

Zgadzam się i to jakby znajduje też potwierdzenie w moich tam jakichś wewnętrznych refleksjach po .
Pofilozuje jednak trochę a co mi tam smile
To że kobieta ma sumienie o czym świadczą jakieś jej rozterki dylematy skrupuły samo w sobie nie jest złe.
Natomiast co z tym się zrobi oraz jak ro przepracuje  i do czego wykorzysta jest istotne ,często wyrzut przechodzi w takie wygodne "potrzebne" poczucie winy coś co stwarza pozór stałości tego jest i wygodne i nie komfortowe jednocześnie i ambiwalentne
a do czego potrzebne ,żeby trwać i podtrzymywać stan napięcia który trzeba rozładowywać .
Nie samo sumienie jest złem walka z sumieniem jest zła bo rodzi chore poczucie winy.Na przykład po to żeby nie spodziewać się po sobie jakiejś decyzji wyboru czy czegoś co można uznać za dobre to bywa przyzwoleniem na bycie sorry mendą której należy się ulga większa i lepsza od innych to jest złe w walce z sumieniem.
Podobnie jest z nienasyconym pożądaniem ,jak już się poruszy pewne "elementy" w organizmie to nie ma siły, muszą wybrzmieć tylko to nie koniec ważne co dalej,a walka na takim etapie z emocjami i namiętnościami w celu ich zniszczenia czy wymazania powoduje jak napisała Ele ich wzmocnienie pożądania i nienasycenia .Następną przeszkodą i problemem jest Twoja urażona duma i rywalizacja z mężem,oraz chęć zawłaszczania ,kobieta to wyczuwa chyba ,jesteś przez to przykry ,bo żądasz pewnikiem potwierdzenia swojej wartości jak ona zdyskredytuje męża przy Tobie, słabe to, to coś jak wymuszanie jeżeli ma miejsce .
Nie wiem czy piszę zrozumiale bo bardziej to się czuje niż to łatwo opisać.
Jeżeli Autorze poczułeś się w roli ratownika i osobistego jej spowiednika tzn kochanki  to durny jesteś ,nie Twoje sumienie i nie Twoja sprawa tak jak nie Twoją sprawą są wzajemne relacje tej kobiety i jej męża .Więcej robisz krzywdy roszczeniami niż tym seksem sporadycznym,nie jesteś potrzebny jako wybawiciel.
A i tak nawet jak jakimś cudem będziecie może razem to i tak ona nigdy i nikt również nie będzie i nie jest Twoją własnością ,nie zapewnisz żadną kontrolą tego sobie.
Ty też już kombinujesz żeś niepewny was w przyszłości choć takie projekcje i wątpliwości nie są czymś niezwykłym czy wyjątkowym ,słabo to rokuje.Prawdopodobnie z jakichś jej tylko wiadomych względów nie widzi w Tobie partnera,ma podobne jak ty wątpliwości co do stałości związku z Tobą i co mówiła Tobie wprost po Twoich wymuszeniach nie chce się zakochać bo również prawdopodobnie jak się bardziej zaangażuje to odleci ,z seksem nie ma żartów w pewnym sensie ,a jak się zakocha to zdradzi męża ,na razie jest niewierna seksualnie ,znudzona być może albo niezaspokojona według niej w małżeństwie i miota się z sumieniem.robi dziwne akrobacje wobec Ciebie również ,nie radzi sobie z tym ,co też nie jest niczym niezwykłym w takich sytuacjach,zdrada jest wyborem i decyzją i ma konsekwencje w krzywdzeniu ranieniu i niszczeniu innych i siebie ,Ty nie pomagasz przeszkadzasz raczej ze swoimi nierealnymi planami i oczekiwaniami ,na innym poziomie jesteście w emocjach i postawie też się mam wrażenie rozmijacie.

"Cichociemny na paralotni" big_smile
Za każdym rogiem jest niebezpiecznie, lecz u mnie okay

20

Odp: Trudna miłość, trudny czas.

Dziękuję wszystkim za aktywny udział i wypisane przemyślenia.

Niestety w głębi zgadzam się z Wami. I rozwiązanie sytuacji jest tylko jedno. Obym dał radę.

Dziękuję

21

Odp: Trudna miłość, trudny czas.

"Jestem emocjonalnie rozbity, nie wiem jak mam postąpić aby być szczęśliwym."
Nie będziesz w tej relacji, nie tylko Ty, ale nikt...

Dobrze, że przemyślisz, bo
właśnie forum ma dawać do myślenia.

22

Odp: Trudna miłość, trudny czas.
paslawek napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
paslawek napisał/a:

No Tristan i Izolda z was wykapani smile
żeby nie było będąc mniej więcej w Twoim wieku miałem podobne doświadczenie ,widzę z tego co piszesz wiele podobieństw i różnic,więc obiektywny nie jestem.:)

Ale jak to było?
Uważałeś, ze nie stać Cię na kogoś lepszego niż tylko na popłuczyny z cudzego stołu? Czy chciałeś się zabawić z cichodajką na koszt męża? Czy uwiodła Cię atmosfera potajemnych schadzek? Co to właściwie było?

Wszystkiego po trochu Magdo ,byłem wtedy sam świeżo po rozstaniu ( i z rok nie piłem - wiesz coś mi się od życia w nagrodę należało za to smile autentycznie tak myślałem ),o mężu się nie myśli w ten sposób,że to na jego koszt nie istnieje jest wypierany długo ze świadomości tak samo o kochance się nie myśli jak o kimś "złym" jak to napisałaś trochę się idealizuje jednocześnie wkręcając sobie że to tylko seks i zabawa ,to się u mnie zmieniało i w romansach się zmienia często z pewną dynamiką , planuje się spotkania i strategię dużo racjonalizuje i relatywizuje,to zajmuje wiele energii a nie dylematy czy skrupuły z resztą po to się to też robi ,takie zagłuszanie  w ogóle na początku się nie myśli o tym że jest to nie w porządku i można sobie i komuś  zrobić krzywdę ,była w tym i ukryta głęboko moja  desperacja ,ucieczka w romans przed " jakąkolwiek  relacją " bo w tych mi nie wychodziło,zbyt wiele wysiłku wtedy jak dal mnie smile,niska samoocena no i łatwość wyhaczyć mężatkę chętną i gotową jest naprawdę łatwo ,tym bardziej że ja nie byłem z tych nieśmiałych młodzieńców .
na początku było to coś z zabawy ,potem się jak Autor wkręciłem i stałem zazdrosny ku własnemu zaskoczeniu o męża zacząłem stawiać warunki ,a atmosfera konspiracji dla singla na dłuższą metę męczy i nuży .


Brzmi słabo :-/, że nagrodą dla Ciebie była jakaś puszczalska cudza żona. Prędzej do mnie przemawia Twój kolejny argument, że łatwo wyhaczyć znudzoną mężatkę. Pewnie nie bez znaczenia jest fakt, że zazwyczaj taka ma też mniej wymagań, łatwiej ją „odstrzelić”, gdy się znudzi, no i lepiej dba o dyskrecję ;-)
W takie relacje nie wchodzą osoby, które chcą być w bliskim związku, lecz ci, którzy unikają bliskości, to tez pewnie miało znaczenie.
A emocje są jak w innych relacjach, z ta różnica, że niektórych kręci obmacywanie się na szybcika przy kserokopiarce i wysyłane potajemnie z kibla wiadomości ;-), a innych jakieś wspólne przeżycia. Na dzisiaj jakoś mi do Ciebie to kompletnie nie pasuje.

Autor, a właściwie autorka, bo mam jakieś przeczucie, ze to jednak kobieta, wg mnie to troll. Już zaczęła rzucać przewidywalne teksty obliczone na podbijanie dyskusji.

23

Odp: Trudna miłość, trudny czas.
MagdaLena1111 napisał/a:

Brzmi słabo :-/, .

No plama smile ,na tamten czas byłem jaki byłem,z tą nagrodą to chodzi bardzie i w uproszczeniu o sterownie zastępowaniem jednych emocji innymi,wypełnianiem nawet byle czym intensywnie różnych wkręconych sobie wcześniej poczuć pustki itp
Spoko .Mam do tego dystans

MagdaLena1111 napisał/a:

Na dzisiaj jakoś mi do Ciebie to kompletnie nie pasuje.
.

pewnie czasem grzmię ,brzmię jak z ambony,elaboraty piszę smile  to tak może być,ale nie świecę jeszcze w ciemności smile

dzisiaj to ja jestem statecznym starszym panem co czeka "cierpliwie" na wnuki smile.

"Cichociemny na paralotni" big_smile
Za każdym rogiem jest niebezpiecznie, lecz u mnie okay

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Trudna miłość, trudny czas.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021