Witam drogie panie.
Może uzyskam jakieś złote rady, a jak nie to chociaż się wygadam komuś.
Ja 28 lat
Ona 32, mąż i dwójka dzieci 5 i 3 latka.
Moja historia zaczęła się 3 lata temu. Zmieniłem pracę. Poznałem tam fajną kobietę. Od samego początku wpadliśmy sobie w oko. I tak się zaczęło. Wspólna kawa razem w pracy, żarty, rozmowy. Po pracy kontakt telefoniczny, mess itp. Pierwszy pocałunek był około 1,5 roku wstecz. Powiedziałem jej któregoś razu co do niej czuje. Ze to już nie jest koleżeństwo i chcę czegoś więcej. Przyjęła do wiadomości, sama też to stwierdziła. I tak jakoś się to szło do przodu. Dalej świetnie się dogadujemy, czas spędzony razem jest niesamowity. Dwa miesiące temu miała jakiś gorszy czas z mężem. Co przyczyniło się chyba do rozwoju sytuacji między Nami. Przespaliśmy się, było super. (Później był tylko 1 lodzik). Fajnie, cieszę się. Ale nie na tym mi zależy. Zależy mi na niej.
Kilka dni po tym jak się przespaliśmy powiedziała, że musimy to skończyć. Że ma wyrzuty sumienia w domu. Przyjąłem to do wiadomości. Rozumiem. Ale to nie poskutkowało. Chyba już dwa lub trzy dni później się całowaliśmy i mizialiśmy przechodząc obok siebie w pracy. Przez te 1,5 roku moje uczucia wobec niej rosły i rosły. Aż w końcu powiedziałem jej co czuję. Że ją kocham i chcę ją w 100% dla siebie. Ona też się przyznała, że mnie kocha.
Dalej się całujemy, kiziamy. Lecz znów zachciała to skończyć. Że źle się czuje w domu. I teraz nie wiem co zrobić. Boli mnie niesamowicie jak wiem, że ona śpi u jego boku, bzyka się raz na jakiś czas (na to narzeka mocno w małżeństwie). Nie mogę znieść tej myśli. Tej myśli, że ja wracam do pustego mieszkania a ona do kogoś kto ją pocałuje, przytuli. Bedzie rozmawiała i śmiała się z kimś innym. Zabija mnie to, nie mogę oddychać.
Ogólnie jestem bardzo pozytywną osobą. Ale przez tą sytuację umieram emocjonalnie. W pracy jest ze mną w domu z Nim. Próbowałem już raz sobie odpuścić, nie wyszło. Ona też kilka dni temu próbowała mi wmówić, że tylko do seksu jej byłem potrzebny, że lubi na mnie patrzeć i mnie nie chce. Lecz przycisnąłem ja w wiadomościach i przyznała się, że chciała abym ją znienawidził i odpuścił. (Zrobiła to dlatego, że boi się tego, że się we mnie zakocha.) Niestety przejrzałem ją. I dalej jest pisanie, buziaki itp.
Nie wiem co mam zrobić. Jak się zachować. Pracy nie chcę zmieniać (dobrze płatna). Nie rozbiję jej rodziny przecież. Nie nakażę odejścia od męża. A jego podobno też kocha. Mówi, że kocha nas obu. Ale jak ją podwozi pod pracę i daje buziaka to najchętniej był w tej chwili umarł i nie patrzył.
Czasami mam wrażenie, że jestem zabawką, dodatkiem tego czego nie daje jej mąż. Ale zapewnia mnie, że nie. Że gdybym to ja pierwszy pojawił się w jej życiu to teraz ja byłbym jej mężem. Lub jeśli się z nim rozstanie to wtedy.
Co robić? Wiem, że nie da się od tak odkochać. Jak sobie z tym poradzić? Czy może brnąć w to dalej i próbować ją ściągnąć do siebie?
Ps. Dzieci nie są dla mnie problem