Sens dalszego małżeństwa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Sens dalszego małżeństwa

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

1

Temat: Sens dalszego małżeństwa

Jestem facetem i chciałbym się Was drogi Panie poradzić. Nie oczekuję zrozumienia i możecie po mnie jechać jak po burej.
Z żona jestem po ślubie 9 lat. Na początku było ok ale po urodzeniu dziecka wszystko się zmieniło a to już 6 lat. Od 7 lat już nawet bez seksu ale ok, to nie najważniejsze uznajmy choć ja zawsze byłem dość namiętny i mogłem bez końca. Moja żona to dobra kobieta, nigdy nie pozwolę na nią złego słowa powiedzieć ale mam wrażenie, że ma na wszystko wywalone. Nie chce chodzić do kina mimo, że kilka razy ja wyciągałem, na imprezy, wyjeżdżać na weekendy. Nasze wyjazdy ograniczają się w sumie do corocznego wyjazdu na urlop a na weekend nie ma szans wyjechać,  kiedyś wystarczyło tylko słowo i już nas nie było w domu. Teraz każdy pretekst jest dobry byle tylko nie pojechać. Mamy uporządkowane życie, niczego nam w sumie nie brakuje ale nie ma już tej iskry. Żona zawsze była dla mnie najważniejsza, nigdy jej nie zdradziłem i unikałem jakichkolwiek znajomości mimo, że kobiety zawsze się mną interesowały mimo, że mam już 42 lata.
Ostatnio jednak pojawiła się w moim życiu inna kobieta i choć walczę sam z sobą to moje myśli krążą wokół niej. Do niczego nie doszło ale dobrze nam się rozmawia i lubimy swoje towarzystwo i to trwa już prawie 2 miesiące. W sumie to poznaliśmy się przez nasze dzieci, ona jest sama ale nie chce wchodzić pomiędzy mnie i moją żonę, stwierdziła, że nie chce czuć się winna ale wiem, że gdyby była możliwość to nie miałaby oporów. Ja też nie chciałbym skrzywdzić ani zony bo szanuje ją a szczególnie mojej córeczki, którą kocham nad życie. Nasze małżeństwo jednak to chyba już przyzwyczajenie, co o tym myślicie ? Wielu rzeczy próbowałem aby było lepiej lecz do tanga trzeba dwojga.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Dzieciak ma 6 lat, chcesz mu rozwalic jego swiat, wierze ze komunikacja miedzy toba a twoja zona mocno szwankuje, ale czy to musi byc powodem szukania innego modelu, zacznij od walki o zone, powiedz jej szczerze co ci w waszym ukladzie niepodoba, zaproponuj terapie, zrob awanture, bo ty nie musisz sie na to wszystko godzic, poszukaj kompromisu, stala sie domatorka, to zmontuj kino w domu, I ogladajcie cos razem w domu, nie chce seksu, postaw sprawe konkretnie, kochana ja nie bralem z toba slubu tylko po to abys miala dostep do mojego konta, wiec jak masz miedzy nogami korek, to szukamy korkociagu bo tak dalej nie bedzie

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka

3

Odp: Sens dalszego małżeństwa
Devil napisał/a:

Jestem facetem i chciałbym się Was drogi Panie poradzić. Nie oczekuję zrozumienia i możecie po mnie jechać jak po burej.
Z żona jestem po ślubie 9 lat. Na początku było ok ale po urodzeniu dziecka wszystko się zmieniło a to już 6 lat. Od 7 lat już nawet bez seksu ale ok, to nie najważniejsze uznajmy choć ja zawsze byłem dość namiętny i mogłem bez końca. Moja żona to dobra kobieta, nigdy nie pozwolę na nią złego słowa powiedzieć ale mam wrażenie, że ma na wszystko wywalone. Nie chce chodzić do kina mimo, że kilka razy ja wyciągałem, na imprezy, wyjeżdżać na weekendy. Nasze wyjazdy ograniczają się w sumie do corocznego wyjazdu na urlop a na weekend nie ma szans wyjechać,  kiedyś wystarczyło tylko słowo i już nas nie było w domu. Teraz każdy pretekst jest dobry byle tylko nie pojechać. Mamy uporządkowane życie, niczego nam w sumie nie brakuje ale nie ma już tej iskry. Żona zawsze była dla mnie najważniejsza, nigdy jej nie zdradziłem i unikałem jakichkolwiek znajomości mimo, że kobiety zawsze się mną interesowały mimo, że mam już 42 lata.
Ostatnio jednak pojawiła się w moim życiu inna kobieta i choć walczę sam z sobą to moje myśli krążą wokół niej. Do niczego nie doszło ale dobrze nam się rozmawia i lubimy swoje towarzystwo i to trwa już prawie 2 miesiące. W sumie to poznaliśmy się przez nasze dzieci, ona jest sama ale nie chce wchodzić pomiędzy mnie i moją żonę, stwierdziła, że nie chce czuć się winna ale wiem, że gdyby była możliwość to nie miałaby oporów. Ja też nie chciałbym skrzywdzić ani zony bo szanuje ją a szczególnie mojej córeczki, którą kocham nad życie. Nasze małżeństwo jednak to chyba już przyzwyczajenie, co o tym myślicie ? Wielu rzeczy próbowałem aby było lepiej lecz do tanga trzeba dwojga.

Może żona jest najzwyczajniej zmęczona opieką nad dzieckiem i prowadzeniem domu.
Może dopadła ją monotonia. Pytałeś, zanim oddałeś się beztroskiemu flirtowaniu z inną kobietą?
Co zrobiłeś tylko dla żony? Bo kino, czy imprezy, to rozumiem, że dla Ciebie miały być, Ty tego chciałeś.
Wiesz, czego chce Twoja żona?

---

Jeśli nie chcesz walczyć o małżeństwo, to je zakończ. I wtedy rób co chcesz z innymi.

4

Odp: Sens dalszego małżeństwa
Devil napisał/a:

Jestem facetem i chciałbym się Was drogi Panie poradzić. Nie oczekuję zrozumienia i możecie po mnie jechać jak po burej.
Z żona jestem po ślubie 9 lat. Na początku było ok ale po urodzeniu dziecka wszystko się zmieniło a to już 6 lat. Od 7 lat już nawet bez seksu ale ok, to nie najważniejsze uznajmy choć ja zawsze byłem dość namiętny i mogłem bez końca. Moja żona to dobra kobieta, nigdy nie pozwolę na nią złego słowa powiedzieć ale mam wrażenie, że ma na wszystko wywalone. Nie chce chodzić do kina mimo, że kilka razy ja wyciągałem, na imprezy, wyjeżdżać na weekendy. Nasze wyjazdy ograniczają się w sumie do corocznego wyjazdu na urlop a na weekend nie ma szans wyjechać,  kiedyś wystarczyło tylko słowo i już nas nie było w domu. Teraz każdy pretekst jest dobry byle tylko nie pojechać. Mamy uporządkowane życie, niczego nam w sumie nie brakuje ale nie ma już tej iskry. Żona zawsze była dla mnie najważniejsza, nigdy jej nie zdradziłem i unikałem jakichkolwiek znajomości mimo, że kobiety zawsze się mną interesowały mimo, że mam już 42 lata.
Ostatnio jednak pojawiła się w moim życiu inna kobieta i choć walczę sam z sobą to moje myśli krążą wokół niej. Do niczego nie doszło ale dobrze nam się rozmawia i lubimy swoje towarzystwo i to trwa już prawie 2 miesiące. W sumie to poznaliśmy się przez nasze dzieci, ona jest sama ale nie chce wchodzić pomiędzy mnie i moją żonę, stwierdziła, że nie chce czuć się winna ale wiem, że gdyby była możliwość to nie miałaby oporów. Ja też nie chciałbym skrzywdzić ani zony bo szanuje ją a szczególnie mojej córeczki, którą kocham nad życie. Nasze małżeństwo jednak to chyba już przyzwyczajenie, co o tym myślicie ? Wielu rzeczy próbowałem aby było lepiej lecz do tanga trzeba dwojga.

Poczytaj trochę o podobnych sprawach w różnych fazach sytuacjach z różnych stron jak jesteś bystry to coś ogarniesz z tego .

https://www.netkobiety.pl/t119714.html
https://www.netkobiety.pl/t120005.html
https://www.netkobiety.pl/t119959.html
https://www.netkobiety.pl/t119976.html
https://www.netkobiety.pl/t117608.html
https://www.netkobiety.pl/t119889.html
https://www.netkobiety.pl/t111218.html

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

5 Ostatnio edytowany przez Devil (2019-10-04 21:55:45)

Odp: Sens dalszego małżeństwa

To nie tak, że to ja czegoś chcę bo kilka lat temu i dla niej to było. Mnie chodzi o to, że to też jest okazja do tego aby pobyć razem. Staram się wszystkim dogodzić zapominając o sobie ale nie żalę się, nie mam tego na celu. Ja także wkładam serce w córkę i opiekę nad nią, też jestem zmęczony lataniem z pracy do pracy a do tego jeszcze działalność prowadzę.
Nie, nie chcę dziecku rozwalić świata, to ostatnie właśnie czego chcę bo dałbym się za to dziecko pokroić, jest dla mnie wszystkim ale czy mnie się już nic nie należy. Nie trzeba mnie do niczego namawiać - lodówka zawsze pełna, rachunki opłacone, podatki opłacone, ubezpieczenie całej rodziny opłacone, praktycznie każdego dnia zasuwam z córka na plac, czy to mało i nie mam prawa być zmęczony. Jestem zmęczony ale zawsze byłem energiczny i spontaniczny dlatego się nie żalę. Nie nazwę zony potworem bo jak już pisałem - to dobra kobieta. Wiem, że ta druga to hormony, zauroczenie chyba nie bo szczeniakiem nie jestem i zwyczajnie nie jest mi obojętna. Ale cholernie boję się, że skrzywdzę przede wszystkim swoje dziecko, ono musi mieć to co najlepsze.
Dzięki za linki, postaram się je ogarnąć.

6

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Szkoda, że nie odpowiedziałeś na moje pytania.
Ale to też wiele mówi o Tobie.

7

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Seks jest spoiwem dla  małzenstwa. Nie wyobrazam sobie małzemdtwa w tym wieku bez seksu. Ciesze sie ze nie zostalem postawiony przedvtakim dylematem. Przed ewentualnym rozstaniem/romansem/zdradà powiedzialbym o swoich zamiarach. Niech zona albo wyrzuci z siebie co jest przyczyna odmowy seksu, albo dojdzie do jakiegos kompromisu albo przy jej braku checi i braku ustepstwa niech wie jakid beda konsekwencje.

8

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Zamierzam porozmawiać a co do krytyki to tak najlepiej bo przecież kobieta i tak wszystko wie najlepiej.

9

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Wiele par sie rozwodzi, ale skoro sam oceniasz brdzo pozytywnie swoja partnerke to daj wam szanse na rozwiazanie waszych problemow, brak albo ograniczenie seksu to czesto spotykany problem wielu malzenstw, ja tez to przechodzilem, ale spokojnie stopniowo wytlumaczylem swojej pani ze seks jest jej tez bardzo potrzebny do zdrowia jak i mnie, na wielu przykladach sama sie przekonala ze to dziala lepiej od wielu lekow, i przestala to traktowac jako panszczyzne

W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz,

10 Ostatnio edytowany przez marakujka (2019-10-04 23:56:28)

Odp: Sens dalszego małżeństwa
Devil napisał/a:

W sumie to poznaliśmy się przez nasze dzieci, ona jest sama ale nie chce wchodzić pomiędzy mnie i moją żonę, stwierdziła, że nie chce czuć się winna ale wiem, że gdyby była możliwość to nie miałaby oporów. Ja też nie chciałbym skrzywdzić ani zony bo szanuje ją a szczególnie mojej córeczki, którą kocham nad życie. Nasze małżeństwo jednak to chyba już przyzwyczajenie, co o tym myślicie ? Wielu rzeczy próbowałem aby było lepiej lecz do tanga trzeba dwojga.


Tylko weź ze sobą tego dziecia na stałe do tamtej.

11

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Odeszlabym na Twoim miejscu.
Zycie jest jedno, nie chcialoby mi sie marnowac lat na bycie sfrustrowanym w zwiazku.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

12

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Większość wspomniała o ratowaniu małżeństwa i rodziny. Ok, rozumiem bo córka. Ale jak jak jedna strona może wszystko ratować? Praktycznie niewykonalne. Siedem lat bez seksu, jeszcze przed narodzeniem dziecka? Tego stanu rzeczy nie rozumiem. Ok, w czasie ciąży i jakiś okres po porodzie to zrozumiałe. Ale reszta? I niechęć do jakichkolwiek wyjść?
Porozmawiaj z żoną. Jak nic się nie zmieni, to nie widzę, niestety, sensu ratowania małżeństwa.

Na tym właśnie polega problem z rajem. Nic tak nie przyciąga złego.
,,Na końcu tęczy''

13

Odp: Sens dalszego małżeństwa
evalougo napisał/a:

Porozmawiaj z żoną. Jak nic się nie zmieni, to nie widzę, niestety, sensu ratowania małżeństwa.

Wydaje mi się, że to działanie pozbawione sensu, zwłaszcza, że na horyzoncie jest już inna kobieta.

14

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Po pierwsze, to ze ktoś może może bez końca (to o seksie), nie oznacza z automatu, ze jest namiętny. Gdyby seks był taki super, to mysle, ze nie byłoby problemu z chęciami zony w tym temacie.
Po drugie, co zrobiles do tej pory, by zrozumieć zone, ew odciązyc ją w obowiązkach, oraz wplynąc pozytywnie na poprawe sytuacji miedzy Wami?

Jakie masz relacje z dzieckiem?, bo wydaje się na razie, ze żadne.
O-kro-pien-stwo.

15

Odp: Sens dalszego małżeństwa
Benita72 napisał/a:

Po pierwsze, to ze ktoś może może bez końca (to o seksie), nie oznacza z automatu, ze jest namiętny. Gdyby seks był taki super, to mysle, ze nie byłoby problemu z chęciami zony w tym temacie.

To zle myslisz, bo powodow moze byc wiele i nie znaczy od razu, ze on jest zly w lozku.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

16

Odp: Sens dalszego małżeństwa

jakoś dużo sprzeczności w tym poscie.
Po pierwsze jak ktoś żyje w miarę dobrze bez seksu aż 7 lat i nic z tym nie robi to chyba to mało ważne dla niego.
I dla tego miałby zrezygnować z żony która jest dla niego Najważniejsza?
Więc i seks nie jest ważny i żona. Proponuję ustalić najpierw priorytety, a potem działać.
A Ty czego chcesz od tej poznanej kobiety? Wiesz?
To rozmawiajcie o tym czego chcecie, a nie czego nie chcecie. Potraficie szczerze?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

17

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Dopóki autor się nie wypowie, to możemy tylko gdybac.
Nie widze również, żeby jakos specjalnie był zainteresowany przyczyną braku seksu u zony.

18

Odp: Sens dalszego małżeństwa
Devil napisał/a:

Jestem facetem i chciałbym się Was drogi Panie poradzić. Nie oczekuję zrozumienia i możecie po mnie jechać jak po burej.
Z żona jestem po ślubie 9 lat. Na początku było ok ale po urodzeniu dziecka wszystko się zmieniło a to już 6 lat. Od 7 lat już nawet bez seksu ale ok, to nie najważniejsze uznajmy choć ja zawsze byłem dość namiętny i mogłem bez końca. Moja żona to dobra kobieta, nigdy nie pozwolę na nią złego słowa powiedzieć ale mam wrażenie, że ma na wszystko wywalone. Nie chce chodzić do kina mimo, że kilka razy ja wyciągałem, na imprezy, wyjeżdżać na weekendy. Nasze wyjazdy ograniczają się w sumie do corocznego wyjazdu na urlop a na weekend nie ma szans wyjechać,  kiedyś wystarczyło tylko słowo i już nas nie było w domu. Teraz każdy pretekst jest dobry byle tylko nie pojechać. Mamy uporządkowane życie, niczego nam w sumie nie brakuje ale nie ma już tej iskry. Żona zawsze była dla mnie najważniejsza, nigdy jej nie zdradziłem i unikałem jakichkolwiek znajomości mimo, że kobiety zawsze się mną interesowały mimo, że mam już 42 lata.
Ostatnio jednak pojawiła się w moim życiu inna kobieta i choć walczę sam z sobą to moje myśli krążą wokół niej. Do niczego nie doszło ale dobrze nam się rozmawia i lubimy swoje towarzystwo i to trwa już prawie 2 miesiące. W sumie to poznaliśmy się przez nasze dzieci, ona jest sama ale nie chce wchodzić pomiędzy mnie i moją żonę, stwierdziła, że nie chce czuć się winna ale wiem, że gdyby była możliwość to nie miałaby oporów. Ja też nie chciałbym skrzywdzić ani zony bo szanuje ją a szczególnie mojej córeczki, którą kocham nad życie. Nasze małżeństwo jednak to chyba już przyzwyczajenie, co o tym myślicie ? Wielu rzeczy próbowałem aby było lepiej lecz do tanga trzeba dwojga.


Dla mnie to kolejny prowokacyjny wątek w stylu wątku Beyondblackie, gdzie nagle pojawia się osoba z boku, która uświadamia autorowi jak mizerny i niewiele warty jest jego dotychczasowy związek, w którym występują oczywiste deficyty.
Teraz publika ma przekonać autora jaka jest wartość związku, jak powinien z żoną rozmawiać, rozwiązywać problemy itd itp
Pewnie na koniec autor zrozumie, jak wiele ma do stracenia, a może w tym przypadku wręcz odwrotnie i uzna, że szkoda życia przy kobiecie, która nie rozumie podstawowych ludzkich potrzeb partnera i pójdzie w długą.

19

Odp: Sens dalszego małżeństwa
MagdaLena1111 napisał/a:
Devil napisał/a:

Jestem facetem i chciałbym się Was drogi Panie poradzić. Nie oczekuję zrozumienia i możecie po mnie jechać jak po burej.
Z żona jestem po ślubie 9 lat. Na początku było ok ale po urodzeniu dziecka wszystko się zmieniło a to już 6 lat. Od 7 lat już nawet bez seksu ale ok, to nie najważniejsze uznajmy choć ja zawsze byłem dość namiętny i mogłem bez końca. Moja żona to dobra kobieta, nigdy nie pozwolę na nią złego słowa powiedzieć ale mam wrażenie, że ma na wszystko wywalone. Nie chce chodzić do kina mimo, że kilka razy ja wyciągałem, na imprezy, wyjeżdżać na weekendy. Nasze wyjazdy ograniczają się w sumie do corocznego wyjazdu na urlop a na weekend nie ma szans wyjechać,  kiedyś wystarczyło tylko słowo i już nas nie było w domu. Teraz każdy pretekst jest dobry byle tylko nie pojechać. Mamy uporządkowane życie, niczego nam w sumie nie brakuje ale nie ma już tej iskry. Żona zawsze była dla mnie najważniejsza, nigdy jej nie zdradziłem i unikałem jakichkolwiek znajomości mimo, że kobiety zawsze się mną interesowały mimo, że mam już 42 lata.
Ostatnio jednak pojawiła się w moim życiu inna kobieta i choć walczę sam z sobą to moje myśli krążą wokół niej. Do niczego nie doszło ale dobrze nam się rozmawia i lubimy swoje towarzystwo i to trwa już prawie 2 miesiące. W sumie to poznaliśmy się przez nasze dzieci, ona jest sama ale nie chce wchodzić pomiędzy mnie i moją żonę, stwierdziła, że nie chce czuć się winna ale wiem, że gdyby była możliwość to nie miałaby oporów. Ja też nie chciałbym skrzywdzić ani zony bo szanuje ją a szczególnie mojej córeczki, którą kocham nad życie. Nasze małżeństwo jednak to chyba już przyzwyczajenie, co o tym myślicie ? Wielu rzeczy próbowałem aby było lepiej lecz do tanga trzeba dwojga.


Dla mnie to kolejny prowokacyjny wątek w stylu wątku Beyondblackie, gdzie nagle pojawia się osoba z boku, która uświadamia autorowi jak mizerny i niewiele warty jest jego dotychczasowy związek, w którym występują oczywiste deficyty.
Teraz publika ma przekonać autora jaka jest wartość związku, jak powinien z żoną rozmawiać, rozwiązywać problemy itd itp
Pewnie na koniec autor zrozumie, jak wiele ma do stracenia, a może w tym przypadku wręcz odwrotnie i uzna, że szkoda życia przy kobiecie, która nie rozumie podstawowych ludzkich potrzeb partnera i pójdzie w długą.

Cos w tym jest, rzeczywiscie.
W sumie wiele jest takich sytuacji.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

20

Odp: Sens dalszego małżeństwa

A jak dla mnie to kolejny watek o uciekaniu od odpowiedzialności za swoje decyzje i dotychczasowe zycie.

21

Odp: Sens dalszego małżeństwa
Winter.Kween napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
Devil napisał/a:

Jestem facetem i chciałbym się Was drogi Panie poradzić. Nie oczekuję zrozumienia i możecie po mnie jechać jak po burej.
Z żona jestem po ślubie 9 lat. Na początku było ok ale po urodzeniu dziecka wszystko się zmieniło a to już 6 lat. Od 7 lat już nawet bez seksu ale ok, to nie najważniejsze uznajmy choć ja zawsze byłem dość namiętny i mogłem bez końca. Moja żona to dobra kobieta, nigdy nie pozwolę na nią złego słowa powiedzieć ale mam wrażenie, że ma na wszystko wywalone. Nie chce chodzić do kina mimo, że kilka razy ja wyciągałem, na imprezy, wyjeżdżać na weekendy. Nasze wyjazdy ograniczają się w sumie do corocznego wyjazdu na urlop a na weekend nie ma szans wyjechać,  kiedyś wystarczyło tylko słowo i już nas nie było w domu. Teraz każdy pretekst jest dobry byle tylko nie pojechać. Mamy uporządkowane życie, niczego nam w sumie nie brakuje ale nie ma już tej iskry. Żona zawsze była dla mnie najważniejsza, nigdy jej nie zdradziłem i unikałem jakichkolwiek znajomości mimo, że kobiety zawsze się mną interesowały mimo, że mam już 42 lata.
Ostatnio jednak pojawiła się w moim życiu inna kobieta i choć walczę sam z sobą to moje myśli krążą wokół niej. Do niczego nie doszło ale dobrze nam się rozmawia i lubimy swoje towarzystwo i to trwa już prawie 2 miesiące. W sumie to poznaliśmy się przez nasze dzieci, ona jest sama ale nie chce wchodzić pomiędzy mnie i moją żonę, stwierdziła, że nie chce czuć się winna ale wiem, że gdyby była możliwość to nie miałaby oporów. Ja też nie chciałbym skrzywdzić ani zony bo szanuje ją a szczególnie mojej córeczki, którą kocham nad życie. Nasze małżeństwo jednak to chyba już przyzwyczajenie, co o tym myślicie ? Wielu rzeczy próbowałem aby było lepiej lecz do tanga trzeba dwojga.


Dla mnie to kolejny prowokacyjny wątek w stylu wątku Beyondblackie, gdzie nagle pojawia się osoba z boku, która uświadamia autorowi jak mizerny i niewiele warty jest jego dotychczasowy związek, w którym występują oczywiste deficyty.
Teraz publika ma przekonać autora jaka jest wartość związku, jak powinien z żoną rozmawiać, rozwiązywać problemy itd itp
Pewnie na koniec autor zrozumie, jak wiele ma do stracenia, a może w tym przypadku wręcz odwrotnie i uzna, że szkoda życia przy kobiecie, która nie rozumie podstawowych ludzkich potrzeb partnera i pójdzie w długą.

Cos w tym jest, rzeczywiscie.
W sumie wiele jest takich sytuacji.


Widocznie takie jest życie. Bo ja zrozumiałam że mój związek jest nie do uratowania i lepiej go skończyć - właśnie dzięki drugiej osobie. Zaś kto inny na myśl o tym, że jednak nie jest tak źle u niego i warto zawalczyć. Jaki jest sens kłamania na anonimowym forum? Ja tam wierzę, że ludzie tu przychodzący piszą prawdę.

22 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-10-05 11:20:59)

Odp: Sens dalszego małżeństwa
Soft Heart napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Dla mnie to kolejny prowokacyjny wątek w stylu wątku Beyondblackie, gdzie nagle pojawia się osoba z boku, która uświadamia autorowi jak mizerny i niewiele warty jest jego dotychczasowy związek, w którym występują oczywiste deficyty.
Teraz publika ma przekonać autora jaka jest wartość związku, jak powinien z żoną rozmawiać, rozwiązywać problemy itd itp
Pewnie na koniec autor zrozumie, jak wiele ma do stracenia, a może w tym przypadku wręcz odwrotnie i uzna, że szkoda życia przy kobiecie, która nie rozumie podstawowych ludzkich potrzeb partnera i pójdzie w długą.

Cos w tym jest, rzeczywiscie.
W sumie wiele jest takich sytuacji.


Widocznie takie jest życie. Bo ja zrozumiałam że mój związek jest nie do uratowania i lepiej go skończyć - właśnie dzięki drugiej osobie. Zaś kto inny na myśl o tym, że jednak nie jest tak źle u niego i warto zawalczyć. Jaki jest sens kłamania na anonimowym forum? Ja tam wierzę, że ludzie tu przychodzący piszą prawdę.


Winter.Kween, ludzie są do bólu schematyczni. Jadą na autopilocie bez żadnej refleksji.

[tu był off top i personalne wycieczki - usunięte przez moderację]

23

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Myślę, że wiele rzeczy wyjaśniłem ale jak się można było spodziewać takie reakcje były najbardziej prawdopodobne. Nigdzie nie napisałem tego co wiele z Was mi zarzuca, to nie żadna prowokacja a to, że pojawiła się jakaś na horyzoncie niczego jeszcze nie oznacza. Pisałem, że zrobiłem dużo ale nagle dowiaduję się, że nie zrobiłem nic a z córka nie mam żadnych relacji. Typowa reakcja zgorzkniałej kobiety z kłodami pod nogami ale skoro tak bardzo Cię to interesuje to mam bardzo dobre relacje z córką. Jest we mnie zakochana jak ja w niej bo miłość i serce okazuję jej na każdym kroku. Ale nic, dzięki za rady. Czego oczekuje od tej nowej ? Serca i zainteresowania przede wszystkim.

24

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Nic nie wyjaśniłeś, niewygodne pytania omijasz. Ale to Twoje życie, nie nasze.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

25 Ostatnio edytowany przez Jovanna (2019-10-06 02:53:43)

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Opieka nad dzieckiem nie polega tylko na budowaniu relacji i bawieniu się z dzieckiem. Dziecko musi miec posprzatane. Dziecko musi miec ugotowane. Dziecko musi miec przypilnowany czas i rutyny kazdego dnia. Dziecko musi chodzic w czystych ubraniach i zawsze jest cos do zgarniecia przy nim. To wymaga bardzo duzo energii, sil i czasu. Fajnie, ze zabierasz mala na dwor codziennie, to tez wazny element dnia. Co w tym czasie robi Twoja zona? Czy ma czas dla siebie i ma mozliwosc odpoczac lub zaopiekowac sie sama soba, czy wykonuje inne obowiazki domowe w tym czasie?

Piszesz na babskim forum. My kobiety generalnie bardzo potrzebujeny bliskosci emocjonalnej, podtrzymywania wiezi oraz czuc sie atrakcyjnymi. Bardzo wiele z nas wpada w to bledne kolo obowiazkow, bo rodzina jest najwazniejsza i zapominamy o sobie. Kiedy kobiety sa przemeczone, kiedy nie czuja sie atrakcyjne, kiedy czuja sie emocjonalnie daleko od partnera, wtedy brak sil na to, by zaspokajac potrzeby partnera, czy nawet zrobic cos dla siebie i wyjsc. Dlatego wszystkie tu tak pytaja, jakim jestes ojcem i mezem i oczekuja szczegolowej odpowiedzi na ten temat, a nie tylko tego, ze jestes dobrym. Na pewno masz swietny kontakt z corka i ona Ciebie kocha, ale jaki udzial bierzesz w zyciu rodzinnym? Szczegolowo.

Rozumiesz, ciezko uwierzyc, ze kobieta sama  z wlasnej woli zamyka sie w domu i chce, by jej zycie ograniczalo sie tylko do obowiazkow. Ze nie teksni za tymi czasami, gdy mogla gdzies wyjsc zrobiona, zrelaksowana, do kina, na wyjazd, kolacje i swietny seks. Wiec cos tu szwankuje drogi autorze i warto sie temu przyjrzec.

Biorac pod uwage, ze nie zawalczyles o malzenstwo tak na prawde (proponowanie kina, kiedy kobieta jest chronicznie przemeczona to tak, jakby wziac apap na bol zlamania otwartego - ani nie wyleczy, ani nie zmniejszy bolu) - to malo kto pchnie Ciebie  w rece potencjalnej kochanki, bo to troche nieetyczne, krzywdzace wasza rodzine i  egoistyczne pojscie na latwizne.

Tak wiec? Kto u Was w domu sprzata? Kto gotuje? Kto pierze? Kto prasuje? Kto robi śniadanie i drugie śniadanie? Kto małą szykuje do przedszkola?Kto dba o jej rozwoj i edukacje? I ile czasu w tygodniu ma Twoja kobieta tylko dla siebie (po to, by odpoczac i o siebie zdbac. Rozumiem, ze sam pewnie go masz malo, ale wez pod uwage, ze kobietom kladzie sie bardzo duzy nacisk na bycie atrakcyjna, a to tez zajmuje odrobine wiecej czasu (samo farbowanie wlosow zajmuje o matko!), a szalenie wplywa na nasze poczucie wartosci.)

Czy pytales zone o te wszystkie rzeczy? Czy nie jest jej ciezko? Czy sprzedajecie czasami dziecko do babci, czy cioci tylko po to, by posiedziec razem, nawet w domu. Zrelaksowac sie, pogadac. Byc emocjonalnie blisko. Wiekszosc zwiazkow sypie sie przez brak tej emocjonalnej wiezi. Pozniej przez brak seksu. A pozniej to juz nie ma co zbierac.

Byloby szkoda. W waszym zwiazku nie ma dram. Nie ma patologii. Jest brak rozmow, brak staran, brak walki z codziennoscia. Jest monotonia. A o ironio- monotonia w koncu dopada kazdy zwiazek. Ciebie i Twoja potencjalna kochanke tez dopadnie. Bo skoro nie rozmawiasz o problemach z zona, to z ta druga kobieta kiedys tez przestaniesz. Gdy zabraknie czasu i wkradnie sie rutyna.

Sam sobie wykalkuluj, co jest bardziej oplacalne w Twoje sytuacji - naprawic to, co w miare dziala, czy skoczyc w bok, rozwalic rodzine i wkrecic sie za kilka lat w to sama lub gorsza sytuacje.

He said "I'll tell you a little story 'bout the wicked witch of wonder"
Hell! No! Don't let her take my soul!!

26

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Devil wcale Ci się nie dziwię, że zainteresowałeś się inną kobietą. Związek oparty na opiece nad córką nie przetrwa, to za mało. Między Wami nie ma seksu - dlaczego? co się wydarzyło? Mówisz, że kochasz żonę - więc zrób coś. Chociaż ten ostatni raz spróbuj naprawdę coś zrobić. Zapiszcie się na terapię , zacznijcie rozmawiać ze sobą przy pomocy specjalisty , bo sami sobie nie poradzicie. Jeśli to się rozsypie - przynajmniej będziesz miał poczucie, że spróbowałeś coś zrobić. Kobieta na horyzoncie może pojawić się zawsze, to nie jest rozwiązanie. Pokazała Ci zrozumienie, zainteresowanie, dodało Ci to skrzydeł - ja to rozumiem. Ale jednak małżeństwo to duże zobowiązanie, dziecko jeszcze większe - spróbujcie. Ciekawa jestem też jak Twoja żona zareaguje na chęć podjęcia terapii..

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

27

Odp: Sens dalszego małżeństwa

a dla mnie to jakaś ściema
och, tak bardzo kocham swoją żonę, że kiedy się zmieniła, to nie zrobiłem nic żeby dojść do problemu, mam 6 letnie dziecko ale od 7 lat nie uprawiam sexu, blablabla...

zastanowiło mnie też to; "wg. żony nie zbudowałem relacji z córką" i jest to dla mnie bardzo poważny zarzut sugerujący jakim jesteś mężczyzną prawdopodobnie

28

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Znalazłeś wspólny język z koleżanką, pomimo że nie chodzi o seks to masz swoje potrzeby wkoncu jesteś facetem i potrzebujesz siebie zaspokoić. Dziecko? No tak, każdy teraz będzie pisał chcesz skrzywdzić dziecko, ale czym skrzywdzić? Jedno z drugim będzie realizować kto będzie lepszym rodzicem. Nie masz 15 lat i nie będziesz bawił się z żoną w kotka i myszkę. Pieniędze to nie wszystko, fajnie że utrzymujesz rodzinę i to wielki szacun. Fajnie, że jesteś uczciwy, powiec żonie co leży na sercu czego masz dość, całe życie masz przed sobą. Wcześniej lubiła spontaniczność wystarczyło słowo, a teraz? Macie dziecko, jakiś hotel spa, gdzie będą atrakcje dla córki, plac zabaw to nie wszystko, kino gdzie można obejrzeć różne nowe bajki super. Postaw sprawę jasno, bądź stanowczy..

29 Ostatnio edytowany przez Devil (2019-10-08 00:33:12)

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Jeżeli chodzi o podział obowiązków to różnie to bywa. Żona prasuje, sprząta. Ja natomiast głównie zajmuję się robieniem zakupów, pilnowaniem spraw ( także opłaty i finanse ) i gotowaniem oraz przygotowywaniem śniadań. Jeżeli chodzi o dziecko to oboje przygotowujemy do przedszkola w zależności od tego kto akurat ma czas ale wychodzi tak 60 na 40 z przewagą na żonę. O edukację dziecka dbamy oboje ale przyznam szczerze, że to żona więcej czasu z nią spędza. Ja zabieram córcie na plac jak wspomniałem głównie dlatego aby żona  w tym czasie miała czas dla siebie. I ona z tego czasu korzysta - weźmie gorącą kąpiel w olejku, zadba o stopy, paznokcie czy obejrzy sobie serial na platformie. ja nie idę z córka na plac bowiem na 30 minut tylko na 3 godziny. Tak, wiem, że żona jest zmęczona tym wszystkim ale ja również kładę dziecko do snu kiedy jej wieczorem nie ma bo jest w pracy, robię kolację, kąpię i bez końca przytulam bo sprawia mi to radość. Myślałem o terapii, to nie jest tak, że ja kogoś szukałem bo tak nie było. Mam 42 lata ale jestem bardzo zadbany i wiem, że podobam się kobietom, także tym młodszym ode mnie o 20 lat ale nigdy tego nie wykorzystałem i nawet o tym nie myślałem. Po prostu lubię o siebie dbać a w moim życiu zawodowym odpowiednia prezencja jest bardzo ważna. Żona nigdy nie miała powodów do zazdrości ale też czasami mam wrażenie, że po niej to wszystko spływa.Wina z całą pewnością jest gdzieś po środku ale naprawdę staram się odciążyć ja jak tylko mogę. Wiem, że to nie takie proste wszystko i zawsze będzie tak, że rutyna dopada każdego. Wczoraj zaproponowałem abyśmy razem wspólnie zadbali o aktywność fizyczną ale zostałem wyśmiany. A z tą rywalizacją o to kto będzie lepszym rodzicem to chyba nie u nas. Nie ma takiej potrzeby bo każde z nas coś dziecku daje od siebie i nie rywalizujemy. Kocham córkę nad życie i dla niej jestem gotowy na wszystko ale nigdy nie pomyślałbym o tym aby ją nastawiać przeciwko żonie. W przypadku kryzysów pomiędzy mną a żoną to ja zawsze pierwszy wyciągałem dłoń, żona nigdy tego pierwsza nie zrobiła.

30

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Za bardzo sie na niej skupiasz...Olej ją, serio...olej ją...trochę dread gamu nie zaszkodzi.
Widzę trenujesz...super...zadbaj troche o garderobe, zacznij czesciej wychodzic do znajomych....niech żona zobaczy, że masz też swoje życie, niech zobaczy u ciebie zmianę. Musi sobie zdać sprawę, że nie bedziesz skakał nad nią, bo i po co??
Nie pytaj sie jej czy chce isc do kina....mów raczej "Idę do kina, czy idziesz ze mną?"..widzisz różnicę???podobnie w innych sytuacjach...Masz być zajęty, badź stwarzać takie wrażenie...to ONA ma zabiegać o TWÓJ czas.
W domu ma od ciebie bić blask i szczęście, banan na twarzy 24/7. Żadnych kłotni, czy głupich odzywek i zaczepek...Na jej shit testy (a uwierz mi, że będą w ogromnej ilości) wogole nie odpowiadasz lub obracasz je w żart....TYLE...Pamietaj jej nie zmienisz, jak na siłę bedziesz chciałcoś zrobić to sie zaprze i bedzie jeszcze gorzej....Musisz stać sie facetem, z którym twoja żona bedzie chciała spedzac czas, ze zwyklej przyjemnosci ale i z  obawy o to, że TY jako osoba ATRAKCYJNA masz możliwość spedzać ten czas z "kimś inym"  ( co z resztą juz zaczyna sie dziać).

31

Odp: Sens dalszego małżeństwa

przeczytałam jeszcze raz wszystkie posty Devila i chyba niesłusznie wyciągacie wnioski, że Devil chciał od żony seksu.
Ona przestała mu się chyba podobać po urodzeniu dziecka i sam nie bardzo do tego dążył.
Nie masz co Bonzo doradzać dbania o siebie, bo On to robi.
Nie wiemy czy żona Devila faktycznie jest zaniedbaną babą, która olewa wszystko, czy po prostu po ciąży przestała być super laską  a stała matką, może przestała spełniać jego wysokie jak sam napisał standardy. Widząc jego brak akceptacji, wycofała się z ich wspólnego życia jako pary.
On sam jakiegoś wysokiego libido nie miał, skoro tyle lat bez seksu i romansu.
Romansu pewnie nie było, bo niewiele kobiet te wyśrubowane standardy spełnia takich co może Devil z nimi bliższy kontakt nawiązać, do teraz.
Trochę gdybam ale jestem usprawiedliwiona , bo mimo anonimowego forum gość pisze opłotkami.
Może Ona nie jest dla niego atrakcyjna fizycznie,  On jako partner, psychicznie.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

32

Odp: Sens dalszego małżeństwa

to nic nie zmienia....jak bedzie całe czycie "słony" i wkurzony na cały świat to nic nie zdziała. Żonka sie może fochować, ale on ma na to nie zwracać uwagi i robić swoje...Najwyzej karawana pojedzie dalej, a ona zostanie....tu nikt nikogo nie bedzie o nic prosil...trwala zmiana musi wyjsc od danej osoby samoistnie...

33 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-10-08 13:15:48)

Odp: Sens dalszego małżeństwa

tak, z punktu widzenia rozwiązania sytuacji może się okazać że jest im nie po drodze i ścieżki się rozejdą.
Tylko że jeśli np jego postawa wynika z nadmiernego perfekcjonizmu i strachu przed starzeniem się, to On ma problem,który zabierze ze sobą, nie Ona.
tego nie wiemy.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

34

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Dzięki Bonzo. Tak w sumie zacząłem robić już i nie będę się o nic prosił a cokolwiek nie napiszę to kobietki i tak swoje wyroki wydają.  Dowiaduję się od nich coraz więcej rzeczy o sobie :
- bierny seksualnie, który seksu już nie potrzebuje. Może faktycznie na dole jestem uśpiony ale gdybym się...
- perfekcjonista ( nagle zadbany facet musi być chyba Krzysiem I.), może wystarczy śmierdzieć i będzie ok,

Aż boję się pisać, że nie palę i nie piję alkoholu bo dopiero będzie się działo i obróci się to przeciwko mnie. Co to za facet, który nie pachnie tytoniem i wczorajszym żurem ? To niedorzeczne...
Dzięki Bonzo, ja też uważam, że za bardzo nadskakuję rezygnując całkowicie z siebie. Co nie napiszę to piszę jednak opłotkami, hit sezonu...a czy moje potrzeby są gorsze od potrzeb moich dziewczyn ? Na trening towarzystwo mam, nie martwcie się o mnie. Na odpowiedź nie musiałem długo czekać bo usłyszałem ją natychmiast z głosem pełnym radości. Szkoda, że to nie moja żona tak zareagowała. Zamierzam za radą kolegi skupić się na sobie i swoich potrzebach.
I jeszcze jedno - kobiety narzekają, że ich facet jest mechanikiem i śmierdzi smarami, olejami i wiecznie ma brudne łapy. Ja jestem czysty, ładnie pachnę i dbam o siebie to jestem perfekcjonistą, narcyzem. Kobieta faktycznie jest skomplikowana bardziej niż sądziłem.

35

Odp: Sens dalszego małżeństwa

To że ci dogadują to zwykły shit test, żebyś wszedł w ich ramę ...jakby doszło co do czego to inaczej  by cwierkala. Ty masz to olewać albo odbić pileczke. My mamy gry komputerowe a babki się bawią w ten sposób.

36

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Dogadywanie mi nie przeszkadza bo zawsze będzie źle. Bo to zawsze facet jest do dupy, niewierny itd. Ale to, że nie miałem romansu, nie zdradziłem mimo braku seksu 7 lat i przez to jestem bez wysokiego libido - genialne... big_smile

Wiele razy było niebezpiecznie przy innych ale się opanowałem mimo, że krew buzowała, wygrała uczciwość i sam zastanawiam się czy to dobrze. Zaraz okaże się, że to ściema i prowokacja bo facet nie ma prawa tego wytrzymać, no chyba, że jest perfekcjonistą i zapach perfum kobiety mu nie odpowiadał wink

37

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Dlatego wszystkim, którzy mają poważny problem odradzam czerpanie porad z tego forum. Ono jest dobre do lekkich tematów.
A najczęściej służy bardziej doradzającym analitykom aniżeli osobom zainteresowanym.

38

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Duzo ostatnio slysze ze kobiety przestaja miec chec na sex, z roznych powodow, ale u ciebie wydaje sie byc OK rodzina, dziecko juz nie niemowlak, z tym zmeczeniem opieka juz nie przesadzajmy, szczegolnie ze oboje dbacie o nie. Ja bym na twoim miescu porozmawiala z nia szczeze i jezeli perzyczyna jest jej libido(ktore z jakigos powodu spadlo), to niech sie wybierze do lekarza na badania, moze byc milion roznych przyczyn, szczegolnie ze na poczatku tak nie bylo.
Jezeli zona po prostu nie chce sexu z toba, nie jestes juz dla niej wiecej atrakcyjny, tylko przyjacielem i ojcem dziecka, to w takim wypadku najlepiej dla wszystkich sie po prostu rozstac i opiekowac sie dzieckiem wspolnie, jak cywilizowani ludzie.
Ja jestem mezatka od 15 lat, mam kochanka, ale uwielbiam spedzac czas z mezem, uwielbiam miec dobry sex z nim, wychodzic do restauracji, zwiedzac nowe miasta itd. Tez pracujemy, zajmojemy sie 4.5-letnia corka, wszystkie obowiazki domowe, rutyna i reszta smile

39

Odp: Sens dalszego małżeństwa
MagicGirlNMW napisał/a:

Ja jestem mezatka od 15 lat, mam kochanka, ale uwielbiam spedzac czas z mezem, uwielbiam miec dobry sex z nim, wychodzic do restauracji, zwiedzac nowe miasta itd.

Sorry że zapytam. Po co Ci kochanek jak masz takiego wspaniałego męża?

40 Ostatnio edytowany przez paavloock (2019-10-08 20:41:25)

Odp: Sens dalszego małżeństwa
MagicGirlNMW napisał/a:

Duzo ostatnio slysze ze kobiety przestaja miec chec na sex, z roznych powodow, ale u ciebie wydaje sie byc OK rodzina, dziecko juz nie niemowlak, z tym zmeczeniem opieka juz nie przesadzajmy, szczegolnie ze oboje dbacie o nie. Ja bym na twoim miescu porozmawiala z nia szczeze i jezeli perzyczyna jest jej libido(ktore z jakigos powodu spadlo), to niech sie wybierze do lekarza na badania, moze byc milion roznych przyczyn, szczegolnie ze na poczatku tak nie bylo.
Jezeli zona po prostu nie chce sexu z toba, nie jestes juz dla niej wiecej atrakcyjny, tylko przyjacielem i ojcem dziecka, to w takim wypadku najlepiej dla wszystkich sie po prostu rozstac i opiekowac sie dzieckiem wspolnie, jak cywilizowani ludzie.
Ja jestem mezatka od 15 lat, mam kochanka, ale uwielbiam spedzac czas z mezem, uwielbiam miec dobry sex z nim, wychodzic do restauracji, zwiedzac nowe miasta itd. Tez pracujemy, zajmojemy sie 4.5-letnia corka, wszystkie obowiazki domowe, rutyna i reszta smile

MagicGirl jesteś superhiper,Twój mąż,kochanek na pewno też i Twoja historia jest ekstra :wzrusza, śmieszy, tumani,przestrasza jest megabardzo pomocna ,zmusza ,daje do myślenia tak w ogóle i w szczególe ,ale nie w.....aj ludzi smile  tongue bez urazy i obrazy big_smile

Pozdrowienia.

41 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-10-08 21:20:22)

Odp: Sens dalszego małżeństwa
paavloock napisał/a:
MagicGirlNMW napisał/a:

Duzo ostatnio slysze ze kobiety przestaja miec chec na sex, z roznych powodow, ale u ciebie wydaje sie byc OK rodzina, dziecko juz nie niemowlak, z tym zmeczeniem opieka juz nie przesadzajmy, szczegolnie ze oboje dbacie o nie. Ja bym na twoim miescu porozmawiala z nia szczeze i jezeli perzyczyna jest jej libido(ktore z jakigos powodu spadlo), to niech sie wybierze do lekarza na badania, moze byc milion roznych przyczyn, szczegolnie ze na poczatku tak nie bylo.
Jezeli zona po prostu nie chce sexu z toba, nie jestes juz dla niej wiecej atrakcyjny, tylko przyjacielem i ojcem dziecka, to w takim wypadku najlepiej dla wszystkich sie po prostu rozstac i opiekowac sie dzieckiem wspolnie, jak cywilizowani ludzie.
Ja jestem mezatka od 15 lat, mam kochanka, ale uwielbiam spedzac czas z mezem, uwielbiam miec dobry sex z nim, wychodzic do restauracji, zwiedzac nowe miasta itd. Tez pracujemy, zajmojemy sie 4.5-letnia corka, wszystkie obowiazki domowe, rutyna i reszta smile

MagicGirl jesteś superhiper,Twój mąż,kochanek na pewno też i Twoja historia jest ekstra :wzrusza, śmieszy, tumani,przestrasza jest megabardzo pomocna ,zmusza ,daje do myślenia tak w ogóle i w szczególe ,ale nie w.....aj ludzi smile  tongue bez urazy i obrazy big_smile

Pozdrowienia.

No gdziez bym miala sie obrazac na takiego dowcipnisia jak Ty, paavloock, w zyciu wink Tez pozdrawiam!

Janix2 napisał/a:
MagicGirlNMW napisał/a:

Ja jestem mezatka od 15 lat, mam kochanka, ale uwielbiam spedzac czas z mezem, uwielbiam miec dobry sex z nim, wychodzic do restauracji, zwiedzac nowe miasta itd.

Sorry że zapytam. Po co Ci kochanek jak masz takiego wspaniałego męża?

No juz jak jest, to go mam))))
Sory, ale nie bede odpowiadac powaznie, bo juz mam dosyc tego forum wink

42

Odp: Sens dalszego małżeństwa
MagicGirlNMW napisał/a:
Janix2 napisał/a:
MagicGirlNMW napisał/a:

Ja jestem mezatka od 15 lat, mam kochanka, ale uwielbiam spedzac czas z mezem, uwielbiam miec dobry sex z nim, wychodzic do restauracji, zwiedzac nowe miasta itd.

Sorry że zapytam. Po co Ci kochanek jak masz takiego wspaniałego męża?

No juz jak jest, to go mam))))
Sory, ale nie bede odpowiadac powaznie, bo juz mam dosyc tego forum wink

No nie przesadzaj ludzie sobie pogadają i przestaną taka natura .Twój przypadek nieprawdopodobny i dość rzadki.Wyjątek od reguły że musi być kryzys i czegoś komuś brakować  w związku żeby doszło do zdrady i romansu nawet, z kumplem z dzieciństwa takim od przedszkola.
Udało Ci się wstrząsnąć Hrefim a to nie łatwe .

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

43 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-10-08 22:36:24)

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Devil.. Pytanie było proste a ty histeryczne tyrady wrzucasz w obronie uciśnionych mezczyzn. Miej jaja  się przyznać ze żona Ci się znudzila i szukasz odmiany. A na forum przybicia pieczątki ze romans to jedyne wyjście.
Bonzo Ci przybił tylko na podstawie przesłanek ze zona Cię uparcie unika smile
A z hałasu który robisz po pytaniach kobiet na portalu babskim wnioskuję ze się nie pomylilam.
Mar śpij spokojnie.. Na tym forum jest wiele wątków męskich gdzie Panowie dostali w kość i otrzymali tu wsparcie.
Problem Devila był rozwiązany przed wejściem tu i żadnymi poradami zainteresowany nie był. Odpowiedział na 1 pytanie o pracach domowych..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

44 Ostatnio edytowany przez MagicGirlNMW (2019-10-09 15:03:41)

Odp: Sens dalszego małżeństwa
paslawek napisał/a:
MagicGirlNMW napisał/a:
Janix2 napisał/a:

Sorry że zapytam. Po co Ci kochanek jak masz takiego wspaniałego męża?

No juz jak jest, to go mam))))
Sory, ale nie bede odpowiadac powaznie, bo juz mam dosyc tego forum wink

No nie przesadzaj ludzie sobie pogadają i przestaną taka natura .Twój przypadek nieprawdopodobny i dość rzadki.Wyjątek od reguły że musi być kryzys i czegoś komuś brakować  w związku żeby doszło do zdrady i romansu nawet, z kumplem z dzieciństwa takim od przedszkola.
Udało Ci się wstrząsnąć Hrefim a to nie łatwe .

Hej...

U mnie tez byl kryzys przez pierwszy rok(moze dluzej), ale bardziej kryzys z sama soba, bo nie moglam uwierzyc w to co sie ze mna dzialo((( Wiedzialam ze sie zakochalam, ale tez wiedzialam ze zabijac swojego malzenstwa nie zamierzam, bo na prawde nie mialam na to zadnych powodow. K nawet mnie spytal jakos na poczatku, czy wszytko jest w porzadku z moim zyciem rodzinnym, i ja pamietam jak pomyslalam sobie ze wszystko bylo na prawde fajnie przed tym jak ON sie zjawil, az sie wk...lam(

Byly rozne hustawki, ja caly czas lapalam sie ze rozne rzeczy mi w meza zachowaniu nie przeszkadzaly dopoki K nie bylo, kontrolowalam sie zeby nie wybuchnac. Seks sie tez pogorszyl, bo z K byl pelen nowych emocji, a wdomu niestety bylo inaczej, z tym ze moj maz jest(byl) lepszym kochankiem a niz K))). Po trochu zaczelam odchodzic od tego narkotyku romansu i bardziej sie skupilam na mezu, probowalam sie zakochac ponownie, ale okazalo sie z czasem ze nigdy nie przestalam go kochac, i czas postawil wszystko na swoje miesca. Bardzo sie ciesze ze sie nie poddalam i nie zniszczylam dwoch rodzin. K jest dla mnie rodzina, jest troche innym czlowiekiem, jego umysl pracuje inaczej, nie potrafie sobie wyobrazic zeby jego nie bylo.
smile

45

Odp: Sens dalszego małżeństwa
MagicGirlNMW napisał/a:
paslawek napisał/a:
MagicGirlNMW napisał/a:

No juz jak jest, to go mam))))
Sory, ale nie bede odpowiadac powaznie, bo juz mam dosyc tego forum wink

No nie przesadzaj ludzie sobie pogadają i przestaną taka natura .Twój przypadek nieprawdopodobny i dość rzadki.Wyjątek od reguły że musi być kryzys i czegoś komuś brakować  w związku żeby doszło do zdrady i romansu nawet, z kumplem z dzieciństwa takim od przedszkola.
Udało Ci się wstrząsnąć Hrefim a to nie łatwe .

Hej...

U mnie tez byl kryzys przez pierwszy rok(moze dluzej), ale bardziej kryzys z sama soba, bo nie moglam uwierzyc w to co sie ze mna dzialo((( Wiedzialam ze sie zakochalam, ale tez wiedzialam ze zabijac swojego malzenstwa nie zamierzam, bo na prawde nie mialam na to zadnych powodow. K nawet mnie spytal jakos na poczatku, czy wszytko jest w porzadku z moim zyciem rodzinnym, i ja pamietam jak pomyslalam sobie ze wszystko bylo na prawde fajnie przed tym jak ON sie zjawil, az sie wk...lam(

Byly rozne hustawki, ja caly czas lapalam sie ze rozne rzeczy mi w meza zachowaniu nie przeszkadzaly dopoki K nie bylo, kontrolowalam sie zeby nie wybuchnac. Seks sie tez pogorszyl, bo z K byl pelen nowych emocji, a wdomu niestety bylo inaczej, z tym ze moj maz jest(byl) lepszym kochankiem a niz K))). Po trochu zaczelam odchodzic od tego narkotyku romansu i bardziej sie skupilam na mezu, probowalam sie zakochac ponownie, ale okazalo sie z czasem ze nigdy nie przestalam go kochac, i czas postawil wszystko na swoje miesca. Bardzo sie ciesze ze sie nie poddalam i nie zniszczylam dwoch rodzin. K jest dla mnie rodzina, jest troche innym czlowiekiem, jego umysl pracuje inaczej, nie potrafie sobie wyobrazic zeby jego nie bylo.
smile


Ty jestes przeszczesliwa, a dla twojego meza jak sie ktoregos pieknego dnia dowie o wszystkim to bedzie koniec zycia

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka

46

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Załóż sobie własny temat.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

47

Odp: Sens dalszego małżeństwa

No tak tylko MagicGirl raczej sprawia wrażenie osoby która nie ma konkretnego problemu ani z romansem ani w małżeństwie,albo tak jej się wydaje.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

48

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Chciałabym przypomnieć, że to jest wątek użytkownika Devil.
MagicGirlNMW, myślę, że powinnaś założyć swój własny wątek, jeśli zamierzasz przedyskutować swój problem, ponieważ generujesz off top (mam nadzieję, że nieświadomie).

49

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Dzieki! Wlasnie teraz widze ze jest offtop, ale watku zakladac nie bede, bo to juz stare dzieje i raczej w tej chwili nie potrzebuje porad, juz zapozno wink
Odpowiadalam dla paslawek!
Pozdrawiam)

50

Odp: Sens dalszego małżeństwa

Dzień dobry. Problem się sam rozwiązał ale dziękuję wszystkim za rady. 4 listopada opuszczam swoje miasto i wylatuję nadzorować kontrakt do Francji tak więc w Polsce będę gościem. Ani ja nie będę miał styczności z tą drugą kobietą ani moja córcia z jej córką tak więc będę miał czas aby wszystko przemyśleć bo nie będzie mnie ponad rok z tego co się dowiedziałem. Nie ukrywam, że to była propozycja a nie polecenie ale mnie to na rękę. Zwróciłem się też o usunięcie mojego konta. Natalia ( ta druga ) tez skrywa tajemnice jak się okazało ale tego już wyjaśniał nie będę bo to nie moja sprawa. Rady, inne wątki, które okazały się być podobne do moich nie zdążyły mi pomóc. Niesamowite jest to, że jak się wczytałem w to forum to niektóre wątki i sytuacje są bliźniaczo podobne do moich w takim stopniu, że czasami miałem wrażenie, że ktoś się pode mnie podszywa więc problem jednak jest powszechny. W piątek po południu spadła na mnie propozycja, którą przyjąłem i zaprzyjaźnię się więc z Francją. Może taka rozłąka dobrze mi zrobi i naprawi relacje z żoną. Pozdrawiam.

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Sens dalszego małżeństwa

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018