Jak uporać się z niechcianą miłością? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak uporać się z niechcianą miłością?

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 224 ]

1 Ostatnio edytowany przez nothin' but a photograph (2019-09-04 15:11:04)

Temat: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Witam wszystkich. Jak w temacie - jak poradzić sobie z niechcianą miłością, zanim całkowicie zwariuję? On 41.

I always tell the truth, even when i lie
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
nothin' but a photograph napisał/a:

Witam wszystkich. Jak w temacie - jak poradzić sobie z niechcianą miłością, zanim całkowicie zwariuję? On 41.

Wypieraj. Utnij kontakt całkowicie.
I módl się, żeby szybko przeszło.
I uwierz, przejdzie.

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
Cyngli napisał/a:

Wypieraj. Utnij kontakt całkowicie.
I módl się, żeby szybko przeszło.
I uwierz, przejdzie.

Zgadzam się z tym konstruktywnym wnioskiem, sam wiem, że to jedyne możliwe rozwiązanie. Ale... Nie potrafię. Historia jest sztampowa, koleżanka z pracy w zagranicznym oddziale firmy. Luźne rozmowy o wszystkim i o niczym. Pada żart z erotycznym podtekstem i zaczyna się coś dziać. Emocje buzują niczym piec martenowski, do niczego nie dochodzi, z wyjątkiem jednego spotkania bez dotyku nawet. Sami to określamy później jako pierwszą randkę licealistów i się z tego śmiejemy, ale wzajemnie widzieliśmy blask w swoich oczach i kompletnie nie dało się tego ukryć. Komunikator pracuje jednak wciąż pełną parą, możemy rozmawiać na każdy temat, każdy.

Czuję, że przytrafiło mi się to, czego nie życzyłbym najgorszemu wrogowi. Pojawiła się ona - MIŁOŚĆ - tak mi się przynajmniej wydaje. Mimo zaawansowanego wieku, nigdy nie doświadczyłem tego, co czuję teraz. Wiem, że po drugiej stronie też coś gra. Mimo bycia z reguły zimnym i chłodnym, czuję gorąco w sercu i duszy. Trwa to już prawie rok, a ja wciąż nie mogę się ogarnąć. Bo to, co się stało, stało się o 20 lat za późno - miłość życia, przyszła w najmniej oczekiwanym i bardzo nieodpowiednim momencie.

Wspólnie uzgodniliśmy o zaprzestaniu jakichkolwiek kontaktów, nawet służbowych, co akurat było łatwe, bo żyjemy w różnych krajach. Nie chcąc budować niczego kosztem innych, w tym przypadku kosztem zniszczenia dwóch rodzin. Jesteśmy jednak słabi, bo co kilka dni, tygodni, odzywamy się do siebie, gadając o pierdołach, unikając wrażliwych tematów i grząskiego gruntu. Wierzę w przyjaźn damsko - męską, ale tutaj to raczej nie wyjdzie, za dużo emocji.

Próbuję się odciąć całkowicie, lecz nie potrafię. Myślę o niej na okragło a krew mi się aż gotuje. Nie mogę spać, opuściłem się w robocie, mam chroniczne bóle głowy. Psychiatra i psycholog mają tylko jedną radę - demonizuj obiekt uczuć, a ten pierwszy chciał mi dorzucić jeszcze tabsy w pakiecie. Nie wziąłem, zamiast tego rzucam się w wir zajęć sportowych.

Tylko cały czas zadaję sobie pytanie - jak pozbyć się jej z głowy i wrócić do normalności? U niej jest to samo, tak podejrzewam, tylko w większości wypadków, kobiety lepiej sobie radzą z tymi rzeczami, tak mi się przynajmniej wydaje.

I always tell the truth, even when i lie

4

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Czy ja wiem, czy kobiety sobie radzą lepiej z tego typu rzeczami... chyba nie. Myślę, że to zależy od charakteru człowieka i poziomu silnej woli.

Nie ma chyba recepty na Twoją "przypadłość".

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Całe życie myślałem o sobie jako, silnym i niezaleznym człowieku. Widocznie byłem w błędzie. No trudno, podejmę walkę z samym sobą, ale pozytywny rezultat jest raczej niepewny. Boję się tego, że przez lata będę nieszczęśliwy i w bezpośredni sposób odbije się to na bliskich mi osobach.

I always tell the truth, even when i lie

6

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Myślę, że powinieneś całkowicie się odciąć, inaczej dalej będziesz pielęgnował zakazane uczucie.

7

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

A gdzie w tym wszystkim jest Twoja żona i czy nowy obiekt uczuć jasno zadeklarował, że nie chce, że Twoje uczucia są jednostronne?

8

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Hmm..jakby była niechcianą wam niepotrzebna to by się nie pojawiła.
Zwalczać się nie da i sensu nie ma. Nie lepiej się wesprzeć w tym cierpieniu?.

Jakie macie malzenstwa? Żonę spostrzegasz tak samo czy gorzej?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

9

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
nothin' but a photograph napisał/a:

Witam wszystkich. Jak w temacie - jak poradzić sobie z niechcianą miłością, zanim całkowicie zwariuję? On 41.

Zająć się swoim małżeństwem i pracą. Jeśli nie pomoże zmienić pracę . Zastanowić się dlaczego pozwoliłes sobie autorze na bliskość z współpracownikiem skoro masz fajny związek z żoną?

Miłość szanuje. Kocham cię, więc w ciebie wierzę. Wiem, że jesteś wystarczająco silny, mądry, dobry, żebyś
dokonywał własnych wyborów. Nie muszę za ciebie decydować.
Sam to potrafisz.
Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

/perydot

Zabrzmi to pewnie słabo, ale z żoną jesteśmy już od lat, jak obcy sobie ludzie. Po prostu prowadzimy wspólne gospodarstwo domowe i wychowujemy wspólne dzieci, nic więcej już nie ma. "Nowy" obiekt, jak to ładnie nazwałaś, niby się zdeklarował na friendzone, ale potem kilkukrotnie dawał sprzeczne sygnały - że tęskni, że może jednak nie wszystko się zakończyło itp.

/Ela210

Dobrze powiedziane - bezsensowna jest walka z własnymi uczuciami, jak i sama relacja jest bez szans powodzenia. Chciałbym z nią być w kontakcie, ale spalam się na samą myśl o niej lub dzwięk jej głosu. Nadmienię, że widzieliśmy się tylko raz - a tak to cały czas komunikator lub telefon. Od tygodnia konsekwentnie milczymy oboje, lecz łapię się na tym, że zaklinam telefon, żeby zadzwonił. Jej małżeństwo jest niby OK, ale jakby było w porządku, nie rozważała by możliwości związania się z kimś innym. Jest bardzo skryta, a ja nie ciągnę jej na siłę za język.

U mnie z kolei sytuacja jest skomplikowana - zaraz nazwiecie mnie miękką fają. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale z żoną nie sypiamy ze sobą od lat, ostatni raz gdy ją pocałowałem w usta, był jakieś 10 lat temu. Żyjemy obok siebie, nie łączy nas nic, oprócz dzieci. Pochodzimy z kompletnie różnych środowisk, ona z dobrej rodziny, skończyła prestiżową uczelnię. Ja jestem z dysfunkcyjnej rodziny - alkohol, notoryczny brak pieniędzy. To, że jesteśmy razem, to najlepszy przykład, że grzeczne dziewczynki lubią niegrzecznych chłopców. Potem wpadka, ślub z rozsądku i próba wspólnego życia, mimo dzielących nas różnic. Faktem jest to, że wyprowadziła mnie na ludzi, namówiła na jedne i drugie studia, czego skutkiem był ogromny przeskok w jakości życia, bo dostałem świetną pracę. Jestem jej wdzięczny, mam jednak obawy, że zrobiła to też dla siebie, bo się mnie po prostu wstydziła przed znajomymi i rodziną. Chciała mnie zmienić w kogoś kim nie chciałem i nie chcę być. Kolczyki i tatuaże są passe, młodzieżowy styl to już wg niej, nie dla mnie, a ja niestety lubię swoje trampki, bluzę i spodnie buggy. Nieważne zresztą - potem druga wpadka, a niby oboje wykształceni i świadomi ludzie. Od tego czasu, 2010 rok, wszystko szło już w złym kierunku - coraz dalej od siebie, aż w końcu nie było już nic. Zero bliskości, czułości czy seksu. Z mojej strony brak żadnego skoku w bok, z jej chyba też, po prostu tak sobie trwamy. Jest dobra praca, piękne dzieci, wspólny dom ale nic poza tym.

/Iwona40

Nie mamy kontaktu w pracy, mieszkamy w innych krajach, więc nie ma sensu jej zmieniać. Jeśli bedziemy chcieli utrzymać kontakt, to i tak to zrobimy - telefony, czaty, social media. Odpowiedź na drugą część swojego wpisu znajdziesz powyżej. Na bliskość sobie pozwoliłem, bo tak mi tej bliskości cholernie brak.

/Wracając do tematu, chcę zapomnieć o koleżance, ale przychodzi mi to z trudem. Nie chcę niszczyć życia dzieciom, bo dla nich zrobię wszystko - tutaj one są na pierwszym miejscu, moje zachcianki i pragnienia nie są w tym kontekście ważne. Tylko ile tak pociągnę? Sam, obojętny na kogoś, z kim mieszkam pod jednym dachem. Dodatkowo w środku umieram, wypalam się. Jestem w stanie porzucić mrzonki i zająć się dziećmi i próbą naprawy własnego związku, o ile to w ogóle możliwe, ale muszę zapomnieć tą, która jest teraz w moim sercu i głowie. Próbuję zapomnieć, ale niestety nie wychodzi.

I always tell the truth, even when i lie

11

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

nie zmyślasz Ty?
10 lat żyjesz obok i nigdy nie przyszło Ci do głowy ze to coś nie tak?
Macie pieniądze, dzieci i tak dorosną- rozumiem że najmłodsze to nastolatek?
31 letniego gościa nie ciągnęło nigdy do żadnej przez te 10 lat celibatu?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach
Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
Ela210 napisał/a:

nie zmyślasz Ty?
10 lat żyjesz obok i nigdy nie przyszło Ci do głowy ze to coś nie tak?
Macie pieniądze, dzieci i tak dorosną- rozumiem że najmłodsze to nastolatek?
31 letniego gościa nie ciągnęło nigdy do żadnej przez te 10 lat celibatu?


/Ela210

41 letniego:) Nie, nie zmyślam, nie trolluję i nie przeprowadzam eksperymentu społecznego. Pytam Was, ogółu kobiet, matek, żon, partnerek, samotnych - jak mam zapomnieć? Uleczanie związku, to inna para kaloszy.

Pewnie, że wiem, że coś nie tak - ale... WYGODA. Przykra to sprawa, bo ciepły obiad na stole, czy też czyste skarpetki postawiłem ponad szczerą rozmową i próbą ratowania małżeństwa lub rozejściu się i daniu żyć tej drugiej osobie, w sposób jaki sobie życzy. Oboje zmarnowaliśmy swoje życia.

Dzieci mają 13 i 9 lat, nie chcę żeby ponosiły smutne konsekwencje złych decyzji ojca.

Ciągnęło. I to jak. Lubię kobiety, one mnie lubią, mam mnóstwo koleżanek i przyjaciółek, ale nic ponad to. W pewnym wieku dojrzałem do tego, że wiem o seksie to, że fajnie jest go uprawiać z osobą, na której człowiekowi zależy, mechaniczne rżnięcie mnie już niestety nie rajcuje. Zresztą współżycie zaczyna się w głowie, bliskość i pieszczoty to jest to, co lubię - sam akt penetracji, to już tylko wisienka na torcie.

I always tell the truth, even when i lie

13

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
nothin' but a photograph napisał/a:
Ela210 napisał/a:

nie zmyślasz Ty?
10 lat żyjesz obok i nigdy nie przyszło Ci do głowy ze to coś nie tak?
Macie pieniądze, dzieci i tak dorosną- rozumiem że najmłodsze to nastolatek?
31 letniego gościa nie ciągnęło nigdy do żadnej przez te 10 lat celibatu?


/Ela210

41 letniego:) Nie, nie zmyślam, nie trolluję i nie przeprowadzam eksperymentu społecznego. Pytam Was, ogółu kobiet, matek, żon, partnerek, samotnych - jak mam zapomnieć? Uleczanie związku, to inna para kaloszy.

Pewnie, że wiem, że coś nie tak - ale... WYGODA. Przykra to sprawa, bo ciepły obiad na stole, czy też czyste skarpetki postawiłem ponad szczerą rozmową i próbą ratowania małżeństwa lub rozejściu się i daniu żyć tej drugiej osobie, w sposób jaki sobie życzy. Oboje zmarnowaliśmy swoje życia.

Dzieci mają 13 i 9 lat, nie chcę żeby ponosiły smutne konsekwencje złych decyzji ojca.



Ciągnęło. I to jak. Lubię kobiety, one mnie lubią, mam mnóstwo koleżanek i przyjaciółek, ale nic ponad to. W pewnym wieku dojrzałem do tego, że wiem o seksie to, że fajnie jest go uprawiać z osobą, na której człowiekowi zależy, mechaniczne rżnięcie mnie już niestety nie rajcuje. Zresztą współżycie zaczyna się w głowie, bliskość i pieszczoty to jest to, co lubię - sam akt penetracji, to już tylko wisienka na torcie.

No 10 lat temu to miałeś 31..
okej, rozumiem.. chyba.
No to jeżeli strategia była taka, to nic dziwnego, że nastąpił w niej wyłom.
nie zdziwiłabym się, gdyby u żony też taki nastąpił.
Może warto porozmawiać, co dalej?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

14

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Możliwe że Twoja żona ma podobnie jak Ty tylko się czaicie oboje z przyzwyczajenia i obaw przed zmianami.
Przecież niewiele wiesz o żonie tak mi się wydaje.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda
Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

/Ela210

Może warto, na razie nie mogę się na to zdobyć. Ta inna, za bardzo siedzi mi w głowie. Zresztą, spróbuję - grunt do rozmowy jest, bo ostatnio zdarzają się pojedyncze, te lepsze chwile z żoną, ale bliskości wciąż brak.

I always tell the truth, even when i lie
Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
paslawek napisał/a:

Możliwe że Twoja żona ma podobnie jak Ty tylko się czaicie oboje z przyzwyczajenia i obaw przed zmianami.
Przecież niewiele wiesz o żonie tak mi się wydaje.


W punkt. Może tak być. Jak się latami rozmawia tylko o zakupach, dentyście dla dzieci i innych problemach codziennego życia, to tak naprawdę nie wie się, co druga osoba czuje i myśli.

I always tell the truth, even when i lie

17 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-09-04 22:06:56)

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
nothin' but a photograph napisał/a:

/Ela210

Może warto, na razie nie mogę się na to zdobyć. Ta inna, za bardzo siedzi mi w głowie. Zresztą, spróbuję - grunt do rozmowy jest, bo ostatnio zdarzają się pojedyncze, te lepsze chwile z żoną, ale bliskości wciąż brak.

To jak wiesz jeszcze nie miłość silnie odlatujesz w zauroczenie zakochanie dlaczego teraz grom wie.
Nie sprawiasz wrażenie faceta,którego nagle trafiło i nagle stwierdził że nie kocha żony wcześniej chyba już zdawałeś sobie z tego sprawę
Lubiłeś być urabiany i sterowany przez żonę ona to taki Pigmalion Twoja wdzięczność jest raczej autentyczna.
Zmieniała Ciebie na swój obraz według swojej wizji,ale nie masz jakiś strasznych pretensji o to,bo to nie jest najgorsze co może spotkać męża w małżeństwie smile Dawałeś się urabiać w niezgodzie /zgodzie coś Ci to dawało pasowało jakiś pożytek .
Ta druga cię pociąga bo jest poza zasięgiem trochę tajemnica do końca nie wiesz co czuje do Ciebie nakręcasz się i nieco uciekasz przed wyborem w ten odlot a pewności nie masz,możliwości bycia blisko nie sprawdzałeś jeszcze chyba.
Dlatego wolisz trochę bujać w obłokach no i przez internet nie wiesz co będzie (bo kto to wie ) jest tak prawie dobrze bo nie
masz powodów żeby się rozmówić z żoną do takiej relacji można się z czasem mocno przyzwyczaić.
Dziwne że psychiatra i psycholog zalecają demonizowanie osoby,której prawie nie znasz masz na razie bardziej wyobrażenie o niej.
Deprecjonowanie jest mało skuteczne tak jak zapominanie na siłę ( to jakiś obłęd jest to kasowanie pamięci) stosując przemoc to nie jest do końca odcięcie.Odwrotną stroną jak się umęczysz obrzydzaniem będzie idealizowanie i fantazje i to wzmocnione to tak jakoś działa ta cała walka z uczuciami to też rozdarcie gorzej jak zrobi się na dłuższą metę .
Pozwól sobie na uczucia i emocje nawet takie niech po prostu płyną ciągle to wypisuje ale tłumienie nawet zauroczeń jest szkodliwe i zatruwa człowieka z Twojego małżeństwa nie wiele zostało przejdź przez to zauroczenie i zobacz co będzie od mocowania się z sobą prędzej zwariujesz .Jak to puścisz wolno nabierzesz dystansu to tylko emocje dość powierzchowne wydają się niesamowite bo niecodzienne w gruncie rzeczy dość naturalne te różne akrobacje robią z tego chaos.
Albo się odetnij radykalnie bez takich półśrodków sztuczek typu ona niedobra/ona dobra doskonała,albo wejdź od początku do końca z wszystkimi konsekwencjami .
Taki układ w wyobraźni wywoływaniu emocji zawieszeniu prowadzić może do huśtawki haj dół na przemian i też tylko się umordujesz w nim.Ukrywanie tego wzmaga tylko pragnienia może też tak być że niechęć do żony w to wszystko włączysz i będzie ona rosła.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda
Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

/paslawek

Może być to zauroczenie, ale jakże silne. Chcę z tym skończyć, ale nie wiem jak, tu jest pies pogrzebany.

I always tell the truth, even when i lie

19 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-09-05 12:28:55)

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Chcesz z tym skończyć bo:
1. dla żony- z którą ponoć żyjesz tylko formalnie
2. dla dzieci- które i tak dorosną a chyba ich matka nie jest wariatką co zabroniłaby Ci kontaktu
3. twój standard życia bez żony obniżyłby się
4. bo wcale nie jesteś przekonany że tamta chciałaby czegoś więcej
5. bo ona za daleko mieszka.

czyli uczucie pojawiło się, ale osoba niewłaściwa
Z nią skończysz bez trudu- bo gdybyś uważał, że Ona jest kimś wartościowym w Twoim życiu, nie ograniczałbyś kontaktu
ale czy skończysz też z własnymi potrzebami w głowie na rzecz bieżących korzyści? nie wiem.

gdzie prawda, wiesz Ty

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach
Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
Ela210 napisał/a:

Chcesz z tym skończyć bo:
1. dla żony- z którą ponoć żyjesz tylko formalnie
2. dla dzieci- które i tak dorosną a chyba ich matka nie jest wariatką co zabroniłaby Ci kontaktu
3. twój standard życia bez żony obniżyłby się
4. bo wcale nie jesteś przekonany że tamta chciałaby czegoś więcej
5. bo ona za daleko mieszka.

czyli uczucie pojawiło się, ale osoba niewłaściwa


gdzie prawda, wiesz Ty


Pytałem i dostałem odpowiedź, trochę brutalną, ale prawdziwą. Jak mawiał Mulder - "the truth is out there". Dla mnie mój problem wydaje się przepaścią nie do przeskoczenia, za to Ty, przeczytałaś mnie łatwo i przyjemnie jak gazetkę Biedronki. Zgadza się, wszystkie wymienione przez Ciebie punkty, mogę odnieść do siebie.

Co nie zmienia faktu, chcę się ogarnąć i dalej żyć. Potem zająć się ślubną, żeby nie było tak słono, choć nie wiem, czy tutaj cokolwiek da się zrobić. Żyć lata obok, odarty z jakichkolwiek uczuć, - będzie ciężko, prawie niewykonalne. Ale spróbuję.

I always tell the truth, even when i lie

21

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Autorze...  sytuacja wydaje się dość.. klasyczna.. coś nie gra w wieloletnim związku, ale jakoś się tak razem tkwi bo .. są różne bo... i pojawia się na horyzoncie ktoś, kto budzi dawno nieodczuwane emocje.. dopiero wtedy uświadamiamy sobie, że trudno życ tak dalej, że trzeba coś zmienić..  tylko jak?? tego nie wiem, sama mam .. męskiego przyjaciela (choc... coraz mniej wierzę w przyjazn damsko-męską) i ... nie tędy droga....
mogę doradzić że wyjeżdzamy od jakiegoś czasu - z mężem oczywiscie, na wakacje bez dzieci (i z innymi znajomymi .. bo z męzem to niestety to chyba sami nie wytrzymalibyśmy..), że robimy sobie od czasu do czasu seanse filmowe na kanapie przy ..winku, że trzeba jakoś spędzać czas razem ...z małżonkiem a nie obok siebie,  mnie pomagają też spotkania z kumpelą na tematycznych imprezach muzycznych, gdzie fizycznie "męczę się" by trochę psychicznie odreagować, ale sądzę że jakiekolwiek inne absorbujące hobby też by pomogło...  smile)
także tyle co mogę powiedzieć, jeśli nadal chcesz być z matką swoich dzieci - nie brnij w to dalej... wiem - łatwo powiedzieć, ale trzeba próbować... ;]

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Właśnie napisała. A miałem już 8 dni względnego spokoju. Nosi mnie, żeby odpisać - ale walczę ze sobą i staram się nie poddać.

I always tell the truth, even when i lie

23

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
nothin' but a photograph napisał/a:

Właśnie napisała. A miałem już 8 dni względnego spokoju. Nosi mnie, żeby odpisać - ale walczę ze sobą i staram się nie poddać.

Nie odpisuj. Bo cała huśtawka się zacznie od nowa.
Jedynym wyjściem dla Ciebie jest całkowite zerwanie kontaktu.

Przepraszam, jeśli pytanie już padło, ale nie możesz zablokować jej numeru? Nie dostawałbyś od niej wiadomości i by tak nie korciło...

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
Cyngli napisał/a:
nothin' but a photograph napisał/a:

Właśnie napisała. A miałem już 8 dni względnego spokoju. Nosi mnie, żeby odpisać - ale walczę ze sobą i staram się nie poddać.

Nie odpisuj. Bo cała huśtawka się zacznie od nowa.
Jedynym wyjściem dla Ciebie jest całkowite zerwanie kontaktu.

Przepraszam, jeśli pytanie już padło, ale nie możesz zablokować jej numeru? Nie dostawałbyś od niej wiadomości i by tak nie korciło...

Staram się, nawet nie przeczytałem tej wiadomości (widziałem tylko powiadomienie że jest), ale strasznie mnie korci, bo wiem, że ta wiadomość jest. Zobaczę czy dam się oprzeć pokusie.
Co do telefonu - oczywiście, że zablokowałem - niestety mam takie urządzenie, że pokazuje powiadomienia o próbach połączenia z zablokowanego numeru lub wyświetla SMS z blokowanego nr, bez wysyłania do osoby wysyłającej statusu o doręczeniu / odczytaniu owej wiadomości.

Czyli i tak widzę, że chce się ze mną skontaktować... Chyba zainwestuję w inny smartfon.

I always tell the truth, even when i lie

25

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
nothin' but a photograph napisał/a:
Cyngli napisał/a:
nothin' but a photograph napisał/a:

Właśnie napisała. A miałem już 8 dni względnego spokoju. Nosi mnie, żeby odpisać - ale walczę ze sobą i staram się nie poddać.

Nie odpisuj. Bo cała huśtawka się zacznie od nowa.
Jedynym wyjściem dla Ciebie jest całkowite zerwanie kontaktu.

Przepraszam, jeśli pytanie już padło, ale nie możesz zablokować jej numeru? Nie dostawałbyś od niej wiadomości i by tak nie korciło...

Chyba zainwestuję w inny smartfon.

Myślę, że jeśli naprawdę chcesz zakończyć znajomość, to jest to dobry pomysł.

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Nie przeczytałem, usunąłem. Ale męczy mnie to i dzień do dupy od razu się zrobił.

I always tell the truth, even when i lie

27 Ostatnio edytowany przez X77 (2019-09-05 23:31:20)

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Tyle motania w wypowiedziach o przyczyny, a nikt nawet nie wziął na celownik prawdziwego winowajcy jakim jest ta narkotyczna trucizna, silnie odurzająca substancja, która krąży w ciele(i silnie oddziaływuje na mózg)autora jaką jest bez wątpienia fenyloetyloamina od której w dodatku autor jest silnie uzależniony. Dodatkowe skutki tej choroby to zaburzenia stosunku ilości dopaminy do serotoniny oraz nadmiar adrenaliny.

Leczenie miałoby polegać naprzód na całkowitym zneutralizowaniu działania fenyloetyloaminy i wyrównaniu dopaminy i serotoniny do odpowiednich poziomów. Nie wykluczone, że kurację trzeba by powtarzać przez jakiś czas. Poza tym często chory sam może sobie z tym nie poradzić i potrzebuje pomocy z zewnątrz - to jest jak odurzenie się i uzależnienie od substancji psychoaktywnych, więc w taki sposób powinno się to traktować.

Przyczyną tej choroby jest wchłonięcie drogą wziewną feromonów tej kobiety, na której punkcie autor tak się rozchorował, co spowodowało uruchomienie przez jego mózg tego destrukcyjnego mechanizmu. Inaczej nie byłoby tego tematu.

Prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje tylko między bratem i siostrą oraz między gejem i lesbijską.

28 Ostatnio edytowany przez Peter4x (2019-09-06 00:09:00)

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
X77 napisał/a:

Tyle motania w wypowiedziach o przyczyny, a nikt nawet nie wziął na celownik prawdziwego winowajcy jakim jest ta narkotyczna trucizna, silnie odurzająca substancja, która krąży w ciele(i silnie oddziaływuje na mózg)autora jaką jest bez wątpienia fenyloetyloamina od której w dodatku autor jest silnie uzależniony. Dodatkowe skutki tej choroby to zaburzenia stosunku ilości dopaminy do serotoniny oraz nadmiar adrenaliny.

Leczenie miałoby polegać naprzód na całkowitym zneutralizowaniu działania fenyloetyloaminy i wyrównaniu dopaminy i serotoniny do odpowiednich poziomów. Nie wykluczone, że kurację trzeba by powtarzać przez jakiś czas. Poza tym często chory sam może sobie z tym nie poradzić i potrzebuje pomocy z zewnątrz - to jest jak odurzenie się i uzależnienie od substancji psychoaktywnych, więc w taki sposób powinno się to traktować.

Przyczyną tej choroby jest wchłonięcie drogą wziewną feromonów tej kobiety, na której punkcie autor tak się rozchorował, co spowodowało uruchomienie przez jego mózg tego destrukcyjnego mechanizmu. Inaczej nie byłoby tego tematu.

Gdyby to było takie proste to nie byłoby tylu nieszczęśliwych ludzi na świecie. smile Na czym to zneutralizowanie  fenyloetyloaminy miałoby niby polegać? Nie wszystko da się wyleczyć chemią.

29

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Zamęczysz się człowieku na amen. Wiesz czego Ci brakuje? Odwagi. Odwagi by wziąć odpowiedzialność za swoje życie i uczucia.
Zastanów się co zyskasz i co stracisz odchodząc od żony? Wtedy przewartościowuj. Nie bierz pod uwagę koleżanki, uczuciami do niej zajmij się (lub nie) po uporządkowaniu życia z żoną. Teraz stoisz w miejscu i nie wiesz w którą stronę.
Jak demonizować koleżankę z którą nie masz realnego życia? Nie wchodziłeś za nią do toalety, nie prała Twoich brudnych gaci, czy skarpetek itp. Ona jest teraz fantazją, cudowną obietnicą. Nie jesteś w stanie spojrzeć na to "na trzeźwo" Trzeźwo to możesz ocenić swoje realne życie i to te realne uporządkuj. Potem bierz się za ewentualne zmiany.

30 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-09-07 18:41:24)

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
Ela210 napisał/a:

czyli uczucie pojawiło się, ale osoba niewłaściwa
Z nią skończysz bez trudu- bo gdybyś uważał, że Ona jest kimś wartościowym w Twoim życiu, nie ograniczałbyś kontaktu
ale czy skończysz też z własnymi potrzebami w głowie na rzecz bieżących korzyści? nie wiem.

gdzie prawda, wiesz Ty

MonkaIska napisał/a:

Zamęczysz się człowieku na amen. Wiesz czego Ci brakuje? Odwagi. Odwagi by wziąć odpowiedzialność za swoje życie i uczucia.
Zastanów się co zyskasz i co stracisz odchodząc od żony? Wtedy przewartościowuj. Nie bierz pod uwagę koleżanki, uczuciami do niej zajmij się (lub nie) po uporządkowaniu życia z żoną. Teraz stoisz w miejscu i nie wiesz w którą stronę.
Jak demonizować koleżankę z którą nie masz realnego życia? Nie wchodziłeś za nią do toalety, nie prała Twoich brudnych gaci, czy skarpetek itp. Ona jest teraz fantazją, cudowną obietnicą. Nie jesteś w stanie spojrzeć na to "na trzeźwo" Trzeźwo to możesz ocenić swoje realne życie i to te realne uporządkuj. Potem bierz się za ewentualne zmiany.

Masz Autorze "gotowce" co możesz zrobić.
To w czym żyłeś do tej pory  to nie była równowaga tylko jej pozory "białe małżeństwo " bez Twojej przynajmniej pełnej zgody.
!0 lat pracy na to zauroczenie i "ucieczka" w to zjawisko dlatego takie silne się wydaje.
Teraz przez kilka miesięcy będziesz walczył "abstynencją" "represjami" "rygorami i"sportami" i uciekał w to przed swoimi naturalnymi potrzebami w związku który nie jest dla was obojga czymś najlepszym a tylko zdaje się dobry bo sobie tak jest i trwa.Taka ucieczka ucieczką.Ile  można tak funkcjonować.Zabsorbowanie wyrzucaniem z głowy zagranicznej koleżanki może być takim punktem w którym utkniesz i będziesz tracił energię niepotrzebnie i dalej nie będziesz ani spokojny ani szczęśliwy. Nie wiem czy powrót do "pseudostabilnego"związku ma sens a Twoja żona to też wielka niewiadoma i wasz wpływ na siebie.Gdzie tu miejsce na dobrowolność?
Owszem odcięcie poprawi za jakiś czas twoje samopoczucie połatasz się ale niczego to nie rozwiąże moim zdaniem.Odcięcie się to pewien krok ,ale uważam jak MonkaIska wcale nie pierwszy.Zabierasz się do tego od niezbyt dobrej strony.
Nie zmusisz się do pokochania i namiętności do żony.No i co ona na to, może ma zupełnie inne potrzeby i oczekiwania a może nie i też nie będzie się zmuszać bo Ty tak chcesz,  może trafisz na mur zwieszenie unikanie i tak znowu czakanie a "na zachodzie bez zmian"

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

31

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Gdy czytam autora to jakbym sam to pisał. To o feromanach to 100% prawda. Wchłonąłeś dawkę i zaczęła się Incepcja.

Jesteś w kiepskiej sytuacji - małżeństwo nieudane, zobowiązań pełno no ale jest  wygodnie i jest pewien poziom życia.

Taka wygoda to prostytucja.

Żyć tak jak chcesz czy żyć dla kogoś?

Wszyscy chórem krzykną - tak jak się chce. No ale to trzeba odejść od żony i porzuć dzieci. Chór przestanie się odzywać. Zacznie mamrotać coś o zobowiązaniach i że jednak nie masz prawa.

Jeszcze raz więc napiszę:
Żyć tak jak chcesz czy żyć dla kogoś?

Taka scena - ty z walizkami w drzwiach odchodzisz bo małżeństwo nie istnieje. Dzieci płaczą i wołają abyś wrócił. Nic nie rozumieją. Będziesz się czuł wówczas jak najgorszy zbrodniarz.

Pozostając zaś w takim życiu czeka cię męczarnia, stopniowa utrata radości życia, zgorzchniałość, otępienie. No ale dzieci odchowane.

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Dziękuję za wszystkie komentarze. To jest taki mexican stand-off, co bym nie zrobił to skutki będą złe. Chcę tylko zapomnieć i wrócić do jako takiej równowagi, bo długo tak nie pociągnę. Nie szukam wrażeń, tylko ukojenia i spokoju ducha. Porzuciłem już myśl o tej drugiej, choć nie do końca, gdzieś tam kołacze ona mi się w głowie. Z żoną też jest do dupy, próby jakiejkolwiek rozmowy skutkują milczeniem. Czuję się obco w swoim własnym domu, jedynie dzieciaki dają mi radość, ale to nie to samo, co powinien mi dawać ktoś, kto jest ze mną w związku.

Brak mi tej drugiej, bliskiej osoby, rozmów i czułości. Pytanie - czy warto się tak męczyć, tylko dla dzieci? Moim zdaniem warto, bo nigdy ich nie porzucę. Ale z drugiej strony - czy rozejście się, przekreśla całkowicie możliwość bycia dobrym rodzicem? Chyba nie, ale nie jest to już normalna relacja.

Wygląda na to, że blisko połowa dorosłego życia przeciekła mi przez palce, a ja dalej nie wiem co ze sobą zrobić. Cel na razie jest jeden - nie zwariować. Nie planuję żadnych skoków bok, ani się takich nie dopuściłem - choć skończoną relację z tą drugą, czysto platoniczną, można nazwać zdradą i to będzie właściwe podsumowanie.

Brzmi to jak żale, wiem, ale chcę po prostu jeszcze w życiu zaznać choć odrobinę szczęścia i ciepła.

I always tell the truth, even when i lie

33

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
Peter4x napisał/a:
X77 napisał/a:

Tyle motania w wypowiedziach o przyczyny, a nikt nawet nie wziął na celownik prawdziwego winowajcy jakim jest ta narkotyczna trucizna, silnie odurzająca substancja, która krąży w ciele(i silnie oddziaływuje na mózg)autora jaką jest bez wątpienia fenyloetyloamina od której w dodatku autor jest silnie uzależniony. Dodatkowe skutki tej choroby to zaburzenia stosunku ilości dopaminy do serotoniny oraz nadmiar adrenaliny.

Leczenie miałoby polegać naprzód na całkowitym zneutralizowaniu działania fenyloetyloaminy i wyrównaniu dopaminy i serotoniny do odpowiednich poziomów. Nie wykluczone, że kurację trzeba by powtarzać przez jakiś czas. Poza tym często chory sam może sobie z tym nie poradzić i potrzebuje pomocy z zewnątrz - to jest jak odurzenie się i uzależnienie od substancji psychoaktywnych, więc w taki sposób powinno się to traktować.

Przyczyną tej choroby jest wchłonięcie drogą wziewną feromonów tej kobiety, na której punkcie autor tak się rozchorował, co spowodowało uruchomienie przez jego mózg tego destrukcyjnego mechanizmu. Inaczej nie byłoby tego tematu.

Gdyby to było takie proste to nie byłoby tylu nieszczęśliwych ludzi na świecie. smile Na czym to zneutralizowanie  fenyloetyloaminy miałoby niby polegać? Nie wszystko da się wyleczyć chemią.

To jest potencjalnie możliwe.
Gdzieś czytałem, o przypadkowym odkryciu jednego ze skutków ubocznych pewnego psychotropu, który właśnie niszczy/usuwa uczucie zakochania się i tęsknoty za obiektem uczuć.
Oczywiście sam ten lek psychotropowy z wiadomych powodów nie może być stosowany ot po prostu, ale to już daje bardzo istotny klucz i materiał do przeprowadzania badań nad opracowaniem lekarstwa/antidotum na niechciane uczucia tego typu.

Prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje tylko między bratem i siostrą oraz między gejem i lesbijską.
Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
X77 napisał/a:
Peter4x napisał/a:
X77 napisał/a:

Tyle motania w wypowiedziach o przyczyny, a nikt nawet nie wziął na celownik prawdziwego winowajcy jakim jest ta narkotyczna trucizna, silnie odurzająca substancja, która krąży w ciele(i silnie oddziaływuje na mózg)autora jaką jest bez wątpienia fenyloetyloamina od której w dodatku autor jest silnie uzależniony. Dodatkowe skutki tej choroby to zaburzenia stosunku ilości dopaminy do serotoniny oraz nadmiar adrenaliny.

Leczenie miałoby polegać naprzód na całkowitym zneutralizowaniu działania fenyloetyloaminy i wyrównaniu dopaminy i serotoniny do odpowiednich poziomów. Nie wykluczone, że kurację trzeba by powtarzać przez jakiś czas. Poza tym często chory sam może sobie z tym nie poradzić i potrzebuje pomocy z zewnątrz - to jest jak odurzenie się i uzależnienie od substancji psychoaktywnych, więc w taki sposób powinno się to traktować.

Przyczyną tej choroby jest wchłonięcie drogą wziewną feromonów tej kobiety, na której punkcie autor tak się rozchorował, co spowodowało uruchomienie przez jego mózg tego destrukcyjnego mechanizmu. Inaczej nie byłoby tego tematu.

Gdyby to było takie proste to nie byłoby tylu nieszczęśliwych ludzi na świecie. smile Na czym to zneutralizowanie  fenyloetyloaminy miałoby niby polegać? Nie wszystko da się wyleczyć chemią.

To jest potencjalnie możliwe.
Gdzieś czytałem, o przypadkowym odkryciu jednego ze skutków ubocznych pewnego psychotropu, który właśnie niszczy/usuwa uczucie zakochania się i tęsknoty za obiektem uczuć.
Oczywiście sam ten lek psychotropowy z wiadomych powodów nie może być stosowany ot po prostu, ale to już daje bardzo istotny klucz i materiał do przeprowadzania badań nad opracowaniem lekarstwa/antidotum na niechciane uczucia tego typu.

Za "naukowe" porady dziękuję. Potrzebuję realnego wsparcia, bo czuję że zrobię coś głupiego.

I always tell the truth, even when i lie

35

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
nothin' but a photograph napisał/a:

Za "naukowe" porady dziękuję. Potrzebuję realnego wsparcia, bo czuję że zrobię coś głupiego.

To przestan czuc. Ty i tylko Ty jestes odpowiedzialny za to, co zrobisz. Wiec jezeli NIE CHCESZ zrobic nic glupiego to nie zrobisz. A jezeli chcesz to nikt tu Cie nie powstrzyma.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

36

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
nothin' but a photograph napisał/a:

Bo to, co się stało, stało się o 20 lat za późno - miłość życia, przyszła w najmniej oczekiwanym i bardzo nieodpowiednim momencie.

Bullshit. Pitu pitu w przerwach, na komunikatorach itd. itp. nie sprawia, że kogoś znasz, nawet schadzki tego nie zapewniają. Taki stary koń powinien przecież zdawać sobie z tego sprawę.

37

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
nothin' but a photograph napisał/a:

Za "naukowe" porady dziękuję. Potrzebuję realnego wsparcia, bo czuję że zrobię coś głupiego.

To tylko dowodzi tego, że taka odtrutka powinna jak najszybciej powstać.
A póki co... nie masz innego wyjścia, jak tylko przemęczyć się i przecierpieć, aż minie... za jakieś 2-4 lata.

assassin napisał/a:

Bullshit. Pitu pitu w przerwach, na komunikatorach itd. itp. nie sprawia, że kogoś znasz, nawet schadzki tego nie zapewniają.

Niestety, ale to jest jeden z największych MITów nt. zakochania się.
Wcale nie trzeba kogoś dobrze znać, żeby zapaść na tą chorobę i popaść w ten uzależniający haj emocjonalny. Wyżej pisałem, w jaki sposób to działa.
Taki przypadek trzeba bardziej traktować jak silne uzależnienie się od środków psychoaktywnych.

Prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje tylko między bratem i siostrą oraz między gejem i lesbijską.

38

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Do autora... udało się zdystansować i zerwać kontakt? Chciałabym usłyszeć ze tak ...

39 Ostatnio edytowany przez MagicGirlNMW (2019-09-24 15:49:20)

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Ja nie dalam rady sie uporac z takim uczuciem i juz od 7 lat trwam w zwiazku na odleglosc z mezatkiem.
Uwazam ze w twojej sytuacji, to ja bym nie zapominala o tej milosci, bo to moze byc ta ostatnia szansa! Dzieci widza wszystko, szczegolnie brak milosci pomiedzy rodzicami. Ja moge z reka na sercu powiedziec ze kocham meza, ale nie tylko jego.
Ty z kolei jestes z zona dla wygody. Nie marnujcie sobie zycia, dzieci beda o wiele szczesliwsze jak beda miec dwoje szczesliwych rodzicow.

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
Mira123 napisał/a:

Do autora... udało się zdystansować i zerwać kontakt? Chciałabym usłyszeć ze tak ...


Nie udało się. W wolnej chwili sklecę kilka zdań, jak sprawa teraz wygląda. Niestety nie jest dobrze.

I always tell the truth, even when i lie
Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
MagicGirlNMW napisał/a:

Ja nie dalam rady sie uporac z takim uczuciem i juz od 7 lat trwam w zwiazku na odleglosc z mezatkiem.
Uwazam ze w twojej sytuacji, to ja bym nie zapominala o tej milosci, bo to moze byc ta ostatnia szansa! Dzieci widza wszystko, szczegolnie brak milosci pomiedzy rodzicami. Ja moge z reka na sercu powiedziec ze kocham meza, ale nie tylko jego.
Ty z kolei jestes z zona dla wygody. Nie marnujcie sobie zycia, dzieci beda o wiele szczesliwsze jak beda miec dwoje szczesliwych rodzicow.

Coraz częściej zaczynam sobie zdawać sprawę, że nie uporam się z tym. A już sam, to na pewno. Największym problemem jest to, że na okrągło o niej myślę, nic w codziennym życiu mnie nie cieszy. Po prostu się zadręczam.

I always tell the truth, even when i lie

42

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Największy twój błąd to było małżeństwo z rozsądku, pod presją, bo wpadka.

Szukasz na boku, bo małżeństwo Ci nie odpowiada. Niestety jednak za ten fakt też nikt nie odpowiada, łącznie z Twoją żoną, poza Tobą samym, ponieważ nie bierze się ślubów bez przekonania, "bo trzeba".

Teraz, cokolwiek zrobisz, nie będzie dobrze.

Koleżanka to nie "wielka miłość", a raczej tylko wielka obietnica, nie wiadomo czy z pokryciem, na rzeczy, których nie masz przy żonie. Tak naprawdę nie wiesz, jak by wyglądało z nią życie.

Z żoną to właściwie związek-fikcja.

Co by Ci radzić, nie mam pojęcia.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

43

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Od 10 lat nie uprawiasz z żoną seksu, nie było skoku w boki, czyli rozumiem, że od 10lat żyjesz bez seksu? No to ja się nie dziwię, że nawet Internetowa znajomość zawróciła Ci w głowie. Jeżeli zostaniesz z żoną masz zamiar następne 10lat tak spędzić? Bliskość drugiego człowieka emocjonalna i cielesna jest bardzo potrzebna, więc musisz coś z tym zrobić -albo zbliżyć się do żony albo kulturalnie się rozejść.
Trochę niepojęta sytuacja jak dla mnie

"Bo prawdziwa miłość jest czymś wyjątkowym, zdarza się dwa, może trzy razy na wiek. Poza tym jest próżność lub nuda.? Camus

44

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Przez 10 lat zero sexu i bliskości? Kolo coś tu ściemniasz... W takiej sytuacji już dawno każdy by zdezerterował. Chyba nie mogło być aż tak źle skoro związek był kontynuowany...

45

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Autorze a nie jest tak trochę że przez pryzmat zauroczenia demonizujesz związek z żoną? Że może faktycznie było średnio, jalowo, motyle odfrunely uczucie może też trochę ale teraz widzisz tylko totalne zniechęcenie i czarne barwy?

46

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

No przecież to jeden wielki blef. Facet 41l niby bad boy co to związał się z kobietą z "wyższych sfer" bo ciąża.. ale od 10l czyli od 31 roku życia nie uprawia seksu. Nagle poczuł pożądanie do laski zza granicy z którą się raz widział a poza tym tylko piszą. Tia…
Może i ma problem z 'niechcianą miłością' ale nie popisał się wymyślając okoliczności towarzyszące. wink
A rada, jak piszą - zero kontaktu i te nawet naukowe uzależnienie minie, tylko trzeba czasu. Im odcięcie będzie bardziej radyklane, świadomość , że to bez sensu, tym szybciej minie.
Chyba, że Autor od razu powie o co chodzi? Bo w jego historię, jak ją przedstawił nie wierzę. smile

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
gracjana1992 napisał/a:

Od 10 lat nie uprawiasz z żoną seksu, nie było skoku w boki, czyli rozumiem, że od 10lat żyjesz bez seksu? No to ja się nie dziwię, że nawet Internetowa znajomość zawróciła Ci w głowie. Jeżeli zostaniesz z żoną masz zamiar następne 10lat tak spędzić? Bliskość drugiego człowieka emocjonalna i cielesna jest bardzo potrzebna, więc musisz coś z tym zrobić -albo zbliżyć się do żony albo kulturalnie się rozejść.
Trochę niepojęta sytuacja jak dla mnie

Dla mnie też niepojęta. W końcu zdałem sobie sprawę jakie to chore jest. I tak, odnośnie tego seksu to prawda. Możesz się tylko domyślać jak sobie z tym radzę, dodatkowo uzależniłem się od porno, tyle że z musu. Ironią jest to, że wiele kobiet narzeka tu na partnerów, którzy wolą masturbację przy telefonie w kiblu, od prawdziwej bliskości z nimi. Sam tego nie rozumiem, oddałbym wiele za to, żeby znów mieć okazję obcować z kobietą. Tu mam na myśli żonę, ale ile można żebrać, słuchać o zmęczeniu i "bólu głowy"? Robić śniadania do łóżka, odciążać w obowiązkach domowych, w weekendy przejmować całkowicie opiekę nad dziećmi, by miała chwilę dla siebie i mogła odpocząć?

Ta, jak to nazwałaś - internetowa znajomość - dała mi chwilę luzu, zapomnienia, szczerej rozmowy (brzmi ironicznie, wiem). Mówimy o miesiącach pogaduszek na komunikatorach, dziennych kilkukrotnych rozmowach telefonicznych, wymianie zdjęć, rozmowach o hobby i wspólnych zainteresowaniach. Nie wspomniałem, ona jest starsza ode mnie, ale zwariowana jak nastolatka i obudziła we mnie znów chłopca. Jedynie w sferze uczuć jest skryta i mało wylewna, byłem w stanie jednak odczytać kilkukrotnie, że nie jestem jej obojętny.

Ja już nic nie chcę - tylko świętego spokoju - a na razie mam cały czas doła. A co do rozejścia, realia są jakie są, wspólne zobowiązania itp.

mohini napisał/a:

Przez 10 lat zero sexu i bliskości? Kolo coś tu ściemniasz... W takiej sytuacji już dawno każdy by zdezerterował. Chyba nie mogło być aż tak źle skoro związek był kontynuowany...

Nic nie ściemniam. Wspomniałem już wcześniej w wątku, nie chodzę na boki, radzę sobie "sam". Nie chcę budować swojego, jak to już ktoś tu zauważył, wielce niewiadomego szczęścia, czyimś kosztem. Po prostu moja frustracja sięgnęła apogeum, gdy zacząłem się zastanawiać - czy do końca moich dni mam być nieszczęśliwy? Poświęcić swoje życie w imię martwego małżeństwa? Gdyby żona zaczęła się zachowywać jak te kilkanaście lat temu, dała mi odczuć, że wciąż traktuje mnie jak mężczyznę, a nie bankomat i lokaja - nawet bym się nie zastanawiał, tylko bym po prostu chciał z nią być.

jjbp napisał/a:

Autorze a nie jest tak trochę że przez pryzmat zauroczenia demonizujesz związek z żoną? Że może faktycznie było średnio, jalowo, motyle odfrunely uczucie może też trochę ale teraz widzisz tylko totalne zniechęcenie i czarne barwy?

Prawdopodobnie tak. Ale nie jest średnio, nasza relacja sięgnęła dna. Dna Rowu Mariańskiego. Nigdy nie twierdziłem, że jestem różowy i słodki, do rany przyłóż. Bywam trudny w obyciu, ale każdy ma lepsze i gorsze chwile. Wyjdziemy na kolację? Nieee, po co? Zrobię coś w domu. Pójdziemy do kina? Wiesz, przecież, że nie lubię takich filmów. Pójdziemy na rower? Nieee, bo chyba dostanę okres dzisiaj. Sprzedamy dzieciaki do starych i pojedziemy gdzieś na weekend? Nieee, muszę popracować.  W wakacje najpierw tydzień urlopu z dziećmi, może ten drugi tydzień spędzimy sami w jakimś fajnym miejscu? Nieee, wiesz że ja bez dzieci nie lubię jeździć. Chodź na siłownię/fitness (wcale mi nie przeszkadza, że jej ciało już nie takie samo jak wcześniej - moje zresztą też) - Niee, nie lubię się męczyć. A ja tylko chcę spędzić wspólnie czas, porozmawiać, pośmiać się czy powygłupiać. Wieczne Nieeee.

I tak w kółko. Latami. Kiedyś wypełniałem czas książką, filmem czy muzyką. Teraz nawet to mi zbrzydło. Po prostu siedzę lub leżę, zawieszony z własnymi myslami - ileż tak można wytrzymać?

Roxann napisał/a:

No przecież to jeden wielki blef. Facet 41l niby bad boy co to związał się z kobietą z "wyższych sfer" bo ciąża.. ale od 10l czyli od 31 roku życia nie uprawia seksu. Nagle poczuł pożądanie do laski zza granicy z którą się raz widział a poza tym tylko piszą. Tia…
Może i ma problem z 'niechcianą miłością' ale nie popisał się wymyślając okoliczności towarzyszące. wink
A rada, jak piszą - zero kontaktu i te nawet naukowe uzależnienie minie, tylko trzeba czasu. Im odcięcie będzie bardziej radyklane, świadomość , że to bez sensu, tym szybciej minie.
Chyba, że Autor od razu powie o co chodzi? Bo w jego historię, jak ją przedstawił nie wierzę. smile

Możesz wierzyć lub nie - gdy człowiek jest juz tak zdesperowany, jak ja - takie rzeczy mogą się przydarzyć. Nic nie wymyślam, wierzysz lub nie, Twoje prawo mieć własną opinię. Przeczytałaś dokładnie wszystkie moje wypowiedzi? Wyraźnie zaznaczyłem, że zdążyłem się w życiu wyszaleć i od pewnego momentu chcę kochać jedną osobę (w domyśle uprawiać z nią seks), bo tak to chyba w życiu i partnerstwie powinno być. Ale w moim jest chujowo z tym, i to bardzo.

I always tell the truth, even when i lie

48

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Sorry, ale Twoje uzależnienie od pornografii to Twój wybór, a nie mus. Bo to Twój wybór, że ciągle jesteś w takim związku małżeńskim w jakim jesteś i nic z tym nie robisz poza rozkminianiem, jakby to było.

Weź się człowieku rozwiedź wreszcie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

49

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Wyłóż Żonie kawę na ławę.Czemu nie???Ano pewnie dlatego że jak spora część Panów narzekająca nie odejdzie bo a niech nie wyjdzie i stracą wszystko Rodzinę,bezpieczną przystań.Czasem mam wrażenie, że w pewnym wieku mężczyźni boją ryzykować bo zawsze mają obiadek ,ciepłe kapcie i opiekunkę na stare lata,stracą to a druga połowa sobie lepiej poradzi.Zresztą kobiety zdradzające podobnie kalkulują.Co ciekawe obserwuję,że nawet jak odchowają te Dzieci o które tak bardzo się boją, troszczą i nie chcą stracić to jakoś nie odchodzą żeby ułożyć  sobie życie na lepszych warunkach:)

50

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

"Wyraźnie zaznaczyłem, że zdążyłem się w życiu wyszaleć i od pewnego momentu chcę kochać jedną osobę (w domyśle uprawiać z nią seks), bo tak to chyba w życiu i partnerstwie powinno być. Ale w moim jest chujowo z tym, i to bardzo."

  Prawdę mówiąc przeoczyłam to co powyżej napisałeś więc zapytam czy te szaleństwa były też w małżeństwie??

"......jak mężczyznę, a nie bankomat i lokaja - nawet bym się nie zastanawiał, tylko bym po prostu chciał z nią być."

Jest bardzo prawdopodobne że się nie rozumiecie wzajemnie, Ty podejrzewam że w swoim rozgoryczeniu widzisz nawet to czego nie ma, przez wzgląd na pewne osobiste obserwacje podpowiem Ci tak : nie ulegaj tym radom, podpowiedziom, które Ci się podobają bo rozgrzeszają Twoje skrupuły, rozważaj te rady które są nie wygodne, drażnią Cię, bo jeśli już tyle wytrzymałeś to finisz nie musi być sprintem ale jakiś być musi albo następne okrążenia.
Pamiętaj też że ten "nowy obiekt"  może okazać się mega pomyłką, powie ktoś że nie dowiesz się jak nie sprawdzisz, tak - tylko odwrotu może nie być....
  Ja teraz myślę tak że na Twoim miejscu bardzo ale to bardzo poważnie porozmawiałabym z żoną, nazwałabym to rozmową życia po której nie mogło by być tak samo, a czy lepiej nie wiadomo, na pewno musi ona zrozumieć że to w czym tkwicie jeśli wygląda tak jak przedstawiłeś to musi ulec zmianie, jeśli ona uważa ten stan za normalny to przepraszam ale trzeba się przyglądnąć jej stanowi ducha bo coś nie tak, podejrzewam że każde z was ma pewnie swoją opowieść i dlatego na tym etapie bez terapeuty może być niemożliwe, od czegoś jednak zacznij !!! Dodam że czasem każda droga dobra bo ważne by ruszyć z miejsca

51 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-09-25 13:56:40)

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

Teraz jest najtrudniej - przetrwasz ten depresyjny dół i będzie już pod górkę.
Idź na ryby, grzyby lub spacer zamiast tak się wylegiwać. Wykorzystaj naturalne "poprawiacze" humoru - światło słoneczne i ruch. Codziennie.
Ja wiem, że po pierwszym nie będzie lepiej, ale po dziesiątym już tak.
Siłownia, basen z dzieciakami.
Jeśli żona za nimi tak łazi, to może i na to pójdzie. Propozycja - Ty chcesz popływać z nimi, ale też chcesz iść na saunę i w tym czasie ona by się nimi zajęła. A potem zmiana.
Codziennie wychodź i zadbaj o siebie - światło dzienne i ruch.

Acha i nie proponuj żonie. Podejmij decyzję i ma się zbierać (spacer, wyjazd, wspólna kolacja). W tym momencie musisz tryskać energią i nie dać sobie powiedzieć "nie". Na zasadzie : kochanie idziemy na kawę, ubieraj się. I sam masz zacząć się ubierać. O nic nie pytać, tylko ubrać się, powiedzieć, że za 5-10 minut podjedziesz samochodem (jeśli musisz czekać na nią, bo się wypimpisza lub zastanawia) i wyjść.
Podobnie z basenem - dajesz jej info rano, że idziecie na basen wieczorem i dalej ten sam scenariusz. z basenem i dzieciakami na początek będzie łatwiej - dajesz info rano a pół godziny przed wyjściem zaczynasz je pakować i przygotowywać mówiąc głośno, że mamusia też idzie i ciesząc się głośno, jak to będzie fajnie. A dalej - scenariusz z wyjścia do knajpy, tylko zabierasz ze sobą dzieci. Pamiętaj o pozytywnej energii.
Na początek nie wszystko naraz, tylko raz w tygodniu. Żeby się przyzwyczaiła.

I ta rada z rozmową z żoną - najlepsza ze wszystkich. Skąd ona ma wiedzieć, jak Ty się czujesz, skoro z nią o tym nie rozmawiasz?

52

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

A co zona powiedziała jak przekazałes jej to co nam tutaj o Waszej relacji? Bo zakładam że temat był poruszany

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
Lady Loka napisał/a:

Sorry, ale Twoje uzależnienie od pornografii to Twój wybór, a nie mus. Bo to Twój wybór, że ciągle jesteś w takim związku małżeńskim w jakim jesteś i nic z tym nie robisz poza rozkminianiem, jakby to było.

Weź się człowieku rozwiedź wreszcie.

Może porno to i mój wybór, ale nigdy nic nie skręciłem na boku, choć były i są setki okazji. Rozwód byłby najlepszym rozwiązaniem, zdaję sobie z tego sprawę. Inaczej razem zgnijemy w tym naszym piekiełku. Chyba że żona ma boczniaka, ale to musiała by być mega konspiracja, ale wszystko jest możliwe. Nawet chciałbym, żeby tak było, wtedy sprawa byłaby o wiele prostsza.

Chio napisał/a:

Wyłóż Żonie kawę na ławę.Czemu nie???Ano pewnie dlatego że jak spora część Panów narzekająca nie odejdzie bo a niech nie wyjdzie i stracą wszystko Rodzinę,bezpieczną przystań.Czasem mam wrażenie, że w pewnym wieku mężczyźni boją ryzykować bo zawsze mają obiadek ,ciepłe kapcie i opiekunkę na stare lata,stracą to a druga połowa sobie lepiej poradzi.Zresztą kobiety zdradzające podobnie kalkulują.Co ciekawe obserwuję,że nawet jak odchowają te Dzieci o które tak bardzo się boją, troszczą i nie chcą stracić to jakoś nie odchodzą żeby ułożyć  sobie życie na lepszych warunkach

Próbowałem rozmawiać wiele razy, bez żadnego rezultatu, najczęściej byłęm zbywany milczeniem. Może jest i wygoda, tak jak wspominasz, ale to nie wszystko, co się w życiu liczy. I tak - po kilku odpowiedziach w tym wątku, zacząłem się zastanawiać. Nowa relacja, wielka niewiadoma, teraz motylki a potem może być gorsze bagno, niż jest teraz, tyle że może będzie seks. Pytanie tylko czy warto dla tylko tej sfery rzucić wszystko i zmienić swoje życie? Ta droga może też być mocno wyboista i bez powrotu w dodatku. Podjąłem już decyzję, że jak tylko dzieci będą na tyle duże, że będą potrafiły zrozumieć, że coś jest nie tak, wtedy na pewno odejdę. Tylko tu znowu wchodzą w grę lata - kto będzie chciał przechodzonego 50 latka? Tu nie ma dobrego rozwiązania.

Ranna_Panna napisał/a:

"Wyraźnie zaznaczyłem, że zdążyłem się w życiu wyszaleć i od pewnego momentu chcę kochać jedną osobę (w domyśle uprawiać z nią seks), bo tak to chyba w życiu i partnerstwie powinno być. Ale w moim jest chujowo z tym, i to bardzo."

  Prawdę mówiąc przeoczyłam to co powyżej napisałeś więc zapytam czy te szaleństwa były też w małżeństwie??

Nie, żadnych skoków w bok podczas małżeństwa. Za młodu się wyszalałem za wszystkie czasy. Co sobota nowa narzeczona itp., grunt był bo dorabiałem jako "odźwierny" w popularnym barze z miejscem do tańczenia. A, i Quasimodo nie przypominałem. Na pewno skrzywdziłem czy wykorzystałem wiele kobiet, które miały ochotę na coś więcej. Być może karma wróciła i teraz płacę za to wszystko. Sam nie wiem.

Ranna_Panna napisał/a:

Jest bardzo prawdopodobne że się nie rozumiecie wzajemnie, Ty podejrzewam że w swoim rozgoryczeniu widzisz nawet to czego nie ma, przez wzgląd na pewne osobiste obserwacje podpowiem Ci tak : nie ulegaj tym radom, podpowiedziom, które Ci się podobają bo rozgrzeszają Twoje skrupuły, rozważaj te rady które są nie wygodne, drażnią Cię, bo jeśli już tyle wytrzymałeś to finisz nie musi być sprintem ale jakiś być musi albo następne okrążenia.
Pamiętaj też że ten "nowy obiekt"  może okazać się mega pomyłką, powie ktoś że nie dowiesz się jak nie sprawdzisz, tak - tylko odwrotu może nie być....
  Ja teraz myślę tak że na Twoim miejscu bardzo ale to bardzo poważnie porozmawiałabym z żoną, nazwałabym to rozmową życia po której nie mogło by być tak samo, a czy lepiej nie wiadomo, na pewno musi ona zrozumieć że to w czym tkwicie jeśli wygląda tak jak przedstawiłeś to musi ulec zmianie, jeśli ona uważa ten stan za normalny to przepraszam ale trzeba się przyglądnąć jej stanowi ducha bo coś nie tak, podejrzewam że każde z was ma pewnie swoją opowieść i dlatego na tym etapie bez terapeuty może być niemożliwe, od czegoś jednak zacznij !!! Dodam że czasem każda droga dobra bo ważne by ruszyć z miejsca

Z tego fragmentu prawda aż bije w oczy. Taki głos rozsądku - dziękuję bardzo!

Marata napisał/a:

Teraz jest najtrudniej - przetrwasz ten depresyjny dół i będzie już pod górkę.
Idź na ryby, grzyby lub spacer zamiast tak się wylegiwać. Wykorzystaj naturalne "poprawiacze" humoru - światło słoneczne i ruch. Codziennie.
Ja wiem, że po pierwszym nie będzie lepiej, ale po dziesiątym już tak.
Siłownia, basen z dzieciakami.
Jeśli żona za nimi tak łazi, to może i na to pójdzie. Propozycja - Ty chcesz popływać z nimi, ale też chcesz iść na saunę i w tym czasie ona by się nimi zajęła. A potem zmiana.
Codziennie wychodź i zadbaj o siebie - światło dzienne i ruch.

To już wszystko powoli robię. Rower, wyjście w góry, spacery. Nie wspomniałem o saunie we wcześniejszym wpisie - Sauna też jest Nieee. Bo gorąco!:) Niemniej spróbuję stawiać ją przed faktem dokonanym, jak sugerujesz w swoim poście, może coś się ruszy.

jjbp napisał/a:

A co zona powiedziała jak przekazałes jej to co nam tutaj o Waszej relacji? Bo zakładam że temat był poruszany

Wszelkie próby rozmowy są zbywane, najczęściej milczeniem. Próby zbliżenia się - Co ty? Dzieci spią tuż obok. Albo po prostu zasypia, bo jest zmęczona - dużo pracuje, fakt. Dom też jest prowadzony nienagannie. Ale co z tego? Gdzie bliskość? Gdzie emocje? Gdzie radość z bycia razem?

I always tell the truth, even when i lie

54

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?

No ale posadziles ja naprzeciwko siebie i powiedziałeś wprost 'jest tak I tak, nie jestem z tym szczęśliwy, chciałbym tego i tego - co ty myślisz i co z tym robimy?' czy tylko starałes się zagaic luźno? Bo jeśli wyżej opisana sytuacja miała miejsce to nie wyobrażam sobie ze nie powiedziała Ci nic a nic i tylko milczala

Odp: Jak uporać się z niechcianą miłością?
jjbp napisał/a:

No ale posadziles ja naprzeciwko siebie i powiedziałeś wprost 'jest tak I tak, nie jestem z tym szczęśliwy, chciałbym tego i tego - co ty myślisz i co z tym robimy?' czy tylko starałes się zagaic luźno? Bo jeśli wyżej opisana sytuacja miała miejsce to nie wyobrażam sobie ze nie powiedziała Ci nic a nic i tylko milczala

To było zawsze takie zagadywanie. Nigdy poważna rozmowa, nie wiem dlaczego się na to nie zdobyłem. I wiem, że sam jestem sobie winien, że sytuacja jest, jaka jest.

I always tell the truth, even when i lie

Posty [ 1 do 55 z 224 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak uporać się z niechcianą miłością?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018