Relacje z mamą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 183 ]

Temat: Relacje z mamą

Cześć,

O dłuższego czasu mam bardzo trudne relacje z mamą, może ja gdzieś popełniam błąd może ona trudno to określić.
Po pierwsze moja mama ma do mnie żal za wczesna ciąże, bo zawyżam w ciąże jeszcze na studiach.
Po drugie ma żal, że to było dziecko poza małżeńskie mimo, że minęło od tego czasu wiele laty ona nadal ma żal.
Po trzecie ma żal, że nie zrobiłam super kariery zawodowej, jak było to założone, żal ogromny. Bo nie ma się czym chwalić.
Po czwarte ma żal, że nie zemściłam się na moim byłym za rozstanie a powinnam, bo zemsta jest ważna.

Przy każdej rozmowie mi o tym przypomina, że jestem wstydem dla rodziny i dobrze że mieszkam daleko bo tego wstydu nie widać.
Jasne, nie jestem w sytuacji takiej jak moje kuzynki z których należy być dumnym bo są nauczycielkami

Nie chce się odcinać, ale zwyczajnie jest mi przykro kiedy słyszę od niej miałaś już swój czas, trzeba było nie marnować szansy skup się na pracy bo co Ty możesz robić innego.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-10-07 11:38:04)

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

Cześć,

O dłuższego czasu mam bardzo trudne relacje z mamą, może ja gdzieś popełniam błąd może ona trudno to określić.
Po pierwsze moja mama ma do mnie żal za wczesna ciąże, bo zawyżam w ciąże jeszcze na studiach.
Po drugie ma żal, że to było dziecko poza małżeńskie mimo, że minęło od tego czasu wiele laty ona nadal ma żal.
Po trzecie ma żal, że nie zrobiłam super kariery zawodowej, jak było to założone, żal ogromny. Bo nie ma się czym chwalić.
Po czwarte ma żal, że nie zemściłam się na moim byłym za rozstanie a powinnam, bo zemsta jest ważna.

Przy każdej rozmowie mi o tym przypomina, że jestem wstydem dla rodziny i dobrze że mieszkam daleko bo tego wstydu nie widać.
Jasne, nie jestem w sytuacji takiej jak moje kuzynki z których należy być dumnym bo są nauczycielkami

Nie chce się odcinać, ale zwyczajnie jest mi przykro kiedy słyszę od niej miałaś już swój czas, trzeba było nie marnować szansy skup się na pracy bo co Ty możesz robić innego.

Minnie, nie wiem, co w związku z tym chciałaś przeczytać, ale odcinać się nie warto, bo Twoja mama z czasem wszystko Ci wybaczy. 
Karierę jeszcze możesz zrobić, chyba, że masz inne plany, bo to nie te czasy, że bycie matką wszystko przekreśla. Swój czas masz dopóki walczysz o siebie. Za co miałabyś się mścić na byłym, nie rozumiem? Sama się w to wpakowałaś i masz doświadczenia takie jakie masz. Kto chce iść do przodu  nie ogląda się za siebie. Jesteś dorosła i w końcu Twoja mama to zrozumie, że już za Ciebie nie bierze odpowiedzialności i nie musi sama się czuć winna, że nie wszystko potoczyło się tak jak ona by chciała. Ty nie musisz być jak Twoje kuzynki, ponieważ Twoja droga jest inna, taka jaką sama zakreślisz.

3

Odp: Relacje z mamą

Tamira, ja mam 36 lat a nadal słyszę to samo.
W moim przypadku raczej wiek juz nie bardzo pozwala, bo jak chciałabym robić karierę, to trzeba było prosto po studiach iść do dużego korpo a nie teraz. Owszem nie zarabiam na poziomie 20 czy 30 tys miesięcznie, problem polega na tym, że ona strasznie chce być dumna a tu nie ma za bardzo z czego. Absolutnie nie bierze za mnie odpowiedzialności ona mnie wyłącznie uświadamia, ze przynoszę wstyd rodzinie a nie, że ona bierze odpowiedzialność.

Co do mojego byłego, to ma żal, że dzięki mnie się dorobił, a jest bardzo mściwa, więc w jej ocenie jakbym mu odebrała prawa do dziecka to by cierpiał i by było sprawiedliwie, czyli prawo Hammurabiego oko za oko ząb za ząb. Skoro ja "cierpię" to on też powinien.

4 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-10-07 12:21:43)

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

Tamira, ja mam 36 lat a nadal słyszę to samo.
W moim przypadku raczej wiek juz nie bardzo pozwala, bo jak chciałabym robić karierę, to trzeba było prosto po studiach iść do dużego korpo a nie teraz. Owszem nie zarabiam na poziomie 20 czy 30 tys miesięcznie, problem polega na tym, że ona strasznie chce być dumna a tu nie ma za bardzo z czego. Absolutnie nie bierze za mnie odpowiedzialności ona mnie wyłącznie uświadamia, ze przynoszę wstyd rodzinie a nie, że ona bierze odpowiedzialność.

Co do mojego byłego, to ma żal, że dzięki mnie się dorobił, a jest bardzo mściwa, więc w jej ocenie jakbym mu odebrała prawa do dziecka to by cierpiał i by było sprawiedliwie, czyli prawo Hammurabiego oko za oko ząb za ząb. Skoro ja "cierpię" to on też powinien.

A, no to o to chodzi, że twój były się dorobił dzięki Tobie?

Nie uważam, że nie czuje się winna, on się czuje, że Cię tak wychowała tylko się nie przyzna Mamę zostaw z tym jej myśleniem i przejdź nad tym porządku dziennego. Jest to przykre, że Cię nie będzie wspierać, ale przecież Ty już dawno dorosła jesteś.

Ja nie piszę o tym, że Ty masz karierę zrobić w korporacjach, nie, nie, nie.
Musisz poszukać innej drogi, niestandardowej, tej, która jest dobra dla Ciebie. Na sukces pracują porażki, więc możesz się rozejrzeć co możesz zdziałać, może się dokształcić, w czym masz doświadczenie, a może jeszcze coś innego. Jesteś młoda, a myślisz jak jakaś zmurszała emerytka. Potrafiłaś pomóc ex, to teraz pomóż sama sobie. Chyba teraz boisz się zaryzykować, bo nie czarujmy się, wszelkie zmiany to ryzyko, że się nie uda. Kobietom, w ogóle jest ciężko awansować, więc może wybierz taką firmę, gdzie to jest możliwe, albo przynajmniej więcej się zarabia. Piszę te słowa troche na wyrost, bo nie znam Twojego wykształcenia, doświadczenia zawodowego, itp.
Twoim potencjałem jest Twój wiek i zdolności, wykorzystaj to, póki czas.

Zawód nauczyciela to nie jakiś biznes, bez przesady, chyba, że może z tytułem doktora na uczelni. Wtedy jest możliwość dodatkowego zarobku.

Edytuję. Jeśli twój ex jest taki zamożny, to niech inwestuje w przyszłość Waszej córki i tego możesz dopilnować.

5

Odp: Relacje z mamą

To nawet nie jest kwestia pieniędzy, bo jak na samotną matkę radzę sobie dobrze, ale ona po prostu by chciała żebym przytrafiło mu się nieszczęście do wtedy będzie sprawiedliwe. Skoro ja będę nieszczęśliwa, bo w jej ocenie szczęście to kiedy ma się męża i dzieci to on też powinien być nieszczęśliwy. I codziennie to słyszę jakby sobie przypadkiem zapomniała.

W podmiocie w którym aktualnie pracuję, nie mam możliwości awansu i nigdy ich nie będzie, smile ale rozwijam własną działalność po pracy.

6

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

To nawet nie jest kwestia pieniędzy, bo jak na samotną matkę radzę sobie dobrze, ale ona po prostu by chciała żebym przytrafiło mu się nieszczęście do wtedy będzie sprawiedliwe. Skoro ja będę nieszczęśliwa, bo w jej ocenie szczęście to kiedy ma się męża i dzieci to on też powinien być nieszczęśliwy. I codziennie to słyszę jakby sobie przypadkiem zapomniała.

W podmiocie w którym aktualnie pracuję, nie mam możliwości awansu i nigdy ich nie będzie, smile ale rozwijam własną działalność po pracy.

Przykre. Ale to jest zderzenie dwóch światów i inne nie będzie. To, czego rodzice nas uczyli i to, co nam wpajali, się dezaktualizuje, czego oni już nie są i będą  w stanie pojąć.
Rodzice często nie zdają sobie sprawy, że narzucając swoje poglądy, krzywdzą swoje dzieci, jednak to dzieci powinny się wyzwolić spod ich wpływu. Masz swoje życie i nie musisz się przejmować tym, co uważa Twoja mama.

7 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-10-07 13:37:25)

Odp: Relacje z mamą

Nie musisz się od mamy odcinać, ale powiedz raz a dobitnie, że już masz dosyć wysłuchiwania jej pretensji, bardzo źle się z tym czujesz i po prostu sobie nie życzysz tych wypominków. Taką cię ma, jakie przekazała ci geny i wychowała, więc pretensje niech kieruje do sobie. Powiedz, że samej ci ciężko, a ona cię jeszcze dołuje.
Pewnie się obruszy ale z czasem jej przejdzie.

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

To nawet nie jest kwestia pieniędzy, bo jak na samotną matkę radzę sobie dobrze, ale ona po prostu by chciała żebym przytrafiło mu się nieszczęście do wtedy będzie sprawiedliwe. Skoro ja będę nieszczęśliwa, bo w jej ocenie szczęście to kiedy ma się męża i dzieci to on też powinien być nieszczęśliwy. I codziennie to słyszę jakby sobie przypadkiem zapomniała.

W podmiocie w którym aktualnie pracuję, nie mam możliwości awansu i nigdy ich nie będzie, smile ale rozwijam własną działalność po pracy.

To moze dlatego postrzegasz same minusy w tym,ze sama wychowujesz dziecko ponieważ matka Ci natlukla do głowy,że kobieta bez faceta=nieszczesliwa

9 Ostatnio edytowany przez madoja (2025-10-07 13:38:44)

Odp: Relacje z mamą

Nie musisz robić kariery, wystarczy że masz pracę.
Nie musisz mścić się na byłym, jeśli to nie w Twoim stylu.
Nie musisz nawet nigdy wychodzić za mąż, jeśli nie masz ochoty lub nie spotkasz nikogo sensownego.

Nic nie musisz. Ważne jest żebyś Ty i Twoja córka były szczęśliwe, zdrowe i miały na chleb.

Twoja mama nie jest wyrocznią. Jej słowa nie są prawdą objawioną. To tylko jej stanowisko, ale w sumie co Tobie do tego? Nic nie jesteś jej winna.

Mamy nie zmienisz, nie licz na to. Ona będzie Ci tak truć nawet za 5 lat i za 20 lat. Po prostu rób swoje, idź swoją ścieżką. Może ogranicz kontakty z mamą jeśli Cię dobijają.

10 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-10-07 14:19:09)

Odp: Relacje z mamą

Dziękuję,
Dziś powiedziałam jej że zawiesiła mi kolejny kamień mi na szyję i jeszcze mocniej mnie dobija.

Jasne, są chwile że jest mi ciężko jak każdemu, że jest mi przykro, bo może chciałabym być w innym miejscu. Nie mówię to nie moja wina, że mi coś nie wyszło, bo to nie ma sensu.

Owszem życie jest niesprawiedliwe, że on jako 38 latek może sobie korzystać a ja musze się męczyć, tak mogłabym powiedzieć, ... tyle że no to męczenie to takie na wyrost słowo, bo aż tak bardzo to ja narzekać mieszkamy w wygodnym mieszkaniu. Dla mojej mamy kariera to prestiżowa praca w którą się można popisywać przed innymi.

Madoja wyjście za mąż nie wchodzi w grę big_smile więc co do tego mamy jasność. Zreszta w opinii mojej mamy spotykanie się z kimś to po prostu ośmieszanie się bo w moim wieku to powinnam myśleć o tym jak sobie 200 parę szpilek kupić albo 100 torebkę.

11

Odp: Relacje z mamą
Julia life in UK napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

To nawet nie jest kwestia pieniędzy, bo jak na samotną matkę radzę sobie dobrze, ale ona po prostu by chciała żebym przytrafiło mu się nieszczęście do wtedy będzie sprawiedliwe. Skoro ja będę nieszczęśliwa, bo w jej ocenie szczęście to kiedy ma się męża i dzieci to on też powinien być nieszczęśliwy. I codziennie to słyszę jakby sobie przypadkiem zapomniała.

W podmiocie w którym aktualnie pracuję, nie mam możliwości awansu i nigdy ich nie będzie, smile ale rozwijam własną działalność po pracy.

To moze dlatego postrzegasz same minusy w tym,ze sama wychowujesz dziecko ponieważ matka Ci natlukla do głowy,że kobieta bez faceta=nieszczesliwa

Myślę, że możesz mieć rację, problem w tym, że ja nie mogę jakoś mocno narzekać. Mimo tego, że zaszłam w ciążę na studiach, owszem nie zrobiłam fenomenalnej kariery to jednak mam zdecydowanie więcej niż inni.

12

Odp: Relacje z mamą
madoja napisał/a:

Nie musisz robić kariery, wystarczy że masz pracę.
Nie musisz mścić się na byłym, jeśli to nie w Twoim stylu.
Nie musisz nawet nigdy wychodzić za mąż, jeśli nie masz ochoty lub nie spotkasz nikogo sensownego.

Nic nie musisz. Ważne jest żebyś Ty i Twoja córka były szczęśliwe, zdrowe i miały na chleb.

Twoja mama nie jest wyrocznią. Jej słowa nie są prawdą objawioną. To tylko jej stanowisko, ale w sumie co Tobie do tego? Nic nie jesteś jej winna.

Mamy nie zmienisz, nie licz na to. Ona będzie Ci tak truć nawet za 5 lat i za 20 lat. Po prostu rób swoje, idź swoją ścieżką. Może ogranicz kontakty z mamą jeśli Cię dobijają.

Dokładnie.


Matki bywają okropne i okrutne, zwłaszcza gdy nie spełniasz jej marzeń. Chore.

13

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

Dziękuję,
Zreszta w opinii mojej mamy spotykanie się z kimś to po prostu ośmieszanie się bo w moim wieku to powinnam myśleć o tym jak sobie 200 parę szpilek kupić albo 100 torebkę.

Minnie, właśnie teraz powinnaś korzystać z życia i cieszyć się. Nie daj się zdołować własnej mamie. Twoja córka chce Cię widzieć radosną i szczęśliwą. Otaczaj się znajomymi o pozytywnym nastawieniu. W mojej opinii osiągnęłaś bardzo dużo; masz wygodne mieszkanie, wspaniałą córkę i nigdy nie zostaniesz sama. A teraz pora zacząć żyć. Nie jesteś w  wieku Twojej mamy, żebyś poprzestawała na kupieniu kolejnej pary butów. Spotykaj się, nie słuchaj mamy. W ogóle nie rozumiem co to za wiek?

14

Odp: Relacje z mamą

Nie ma rozmowy żebym nie usłyszała słowa pogódź się z porażką.
Zaakceptuj porażkę
A potem co chwilę nowa osoba która potrzebuje pomocy i Pomóż im bo tak wypada
A na koniec i tak to ja jestem zakala mimo że mi właściwie jest dobrze mam ochotę to się z kimś umówię nie mam to nie problem polega na tym że oni za bardzo chcą mnie dotykać.
Ok nie zrobiłam super kariery no fakt nie mam męża ale ja nie czuję się gorsza chyba boli to że to jest mama.

15

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

Cześć,

O dłuższego czasu mam bardzo trudne relacje z mamą, może ja gdzieś popełniam błąd może ona trudno to określić.
Po pierwsze moja mama ma do mnie żal za wczesna ciąże, bo zawyżam w ciąże jeszcze na studiach.
Po drugie ma żal, że to było dziecko poza małżeńskie mimo, że minęło od tego czasu wiele laty ona nadal ma żal.
Po trzecie ma żal, że nie zrobiłam super kariery zawodowej, jak było to założone, żal ogromny. Bo nie ma się czym chwalić.
Po czwarte ma żal, że nie zemściłam się na moim byłym za rozstanie a powinnam, bo zemsta jest ważna.

Przy każdej rozmowie mi o tym przypomina, że jestem wstydem dla rodziny i dobrze że mieszkam daleko bo tego wstydu nie widać.
Jasne, nie jestem w sytuacji takiej jak moje kuzynki z których należy być dumnym bo są nauczycielkami

Nie chce się odcinać, ale zwyczajnie jest mi przykro kiedy słyszę od niej miałaś już swój czas, trzeba było nie marnować szansy skup się na pracy bo co Ty możesz robić innego.

Minnie musisz zrozumieć jedna rzecz choc to trudne. Ona sie nie zmieni tylko Ty możesz zmienić podejscie. Nie masz obowiązku jej zaspokajac, spełniać jej oczekiwan, jej żale sa jej problemem. To zawsze bolesne nie czuć wsparcie ze strony rodzica a wręcz odczuwać jaki zawód im sprawiliśmy. Przecież oni mieli ambicje...Nie wiem co doradzic Ci "technicznie", jak pogodzić sie z obecną sytuacja i podejciem rodzica bez zatruwania sie.

Znam osobę strasznie wplatana w zadowalanie mamy. Bardzo wymagającej mamy. Osoba ta ma na karku pół wieku i ciągle w życiu kombinuje jak wypaść dobrze w oczach mamy. A mama nigdy nie jest zadowolona. Poświęca wielkie wycinki zycia, robi wbrew sobie - zeby tylko mama pogłaskała po głowie. Powiem więcej,  mama jest czasami dość toksyczna (wiem jak brzmi ale tak jest) wiec zeby ja zadowolić tez trzeba byc trochę toksycznym. Wychodzi z tego niezły syf.

Nie zadowolisz mamy na siłę. W ogole jej nie zadowolisz. Głupio to brzmi ale musisz nauczyć sie trochę od tych oczekiwać odcinać. Chcesz miec spokoj to musisz trochę mamę odstawić na boczny tor

16 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-10-07 17:02:21)

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

Nie ma rozmowy żebym nie usłyszała słowa pogódź się z porażką.
Zaakceptuj porażkę
A potem co chwilę nowa osoba która potrzebuje pomocy i Pomóż im bo tak wypada
A na koniec i tak to ja jestem zakala mimo że mi właściwie jest dobrze mam ochotę to się z kimś umówię nie mam to nie problem polega na tym że oni za bardzo chcą mnie dotykać.
Ok nie zrobiłam super kariery no fakt nie mam męża ale ja nie czuję się gorsza chyba boli to że to jest mama.

To, że się rozstałaś z ex to nie koniec świata, życie toczy się dalej, a Ty nie jesteś w wieku swojej mamy i nie możesz patrzeć na świat jej oczami. Jaka znowu zakała, ale wymyślanie, widać, że Twoja mama Cię nie docenia, może nigdy cię nie doceniała. Kto cię za bardzo chce dotykać? Ci, z którymi się spotykasz?
Jeśli tak, to powiem, że z jakiegoś powodu cię nie szanują. Zakreśl jakieś granice i nie pozwalaj na wszystko aż w końcu ktoś się znajdzie kto Cię doceni, a takie znajomości wykreśl.
Aha, i nie jesteś Matką Teresą.

17

Odp: Relacje z mamą

To jest tak zawsze gdzieś tam wolała moich braci ale dopóki byłam najlepszą uczennicą w klasie, która pomagała w domu to jakoś było.
Problem pojawił się kiedy … okazało się że jestem w ciąży i z domy rodziny stałam się czarna owca.
Przełknęła to po jakimś czasie a później przyszło rozstanie początkowo nawet się starała ale później to już było tylko że co za wstyd samotna matka
A jej siostra to nawet testem dzieci z rozbitych rodzin zawsze się gorzej uczą no ogólnie dno

18

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

To jest tak zawsze gdzieś tam wolała moich braci ale dopóki byłam najlepszą uczennicą w klasie, która pomagała w domu to jakoś było.
Problem pojawił się kiedy … okazało się że jestem w ciąży i z domy rodziny stałam się czarna owca.
Przełknęła to po jakimś czasie a później przyszło rozstanie początkowo nawet się starała ale później to już było tylko że co za wstyd samotna matka
A jej siostra to nawet testem dzieci z rozbitych rodzin zawsze się gorzej uczą no ogólnie dno

Jakieś dziwne poglądy. Normalnie to właśnie matka pomaga córce w ciąży. Lepiej być samotną matką niż nieszczęśliwą w związku. Jak można szufladkować wszystkie dzieci pod kątem czy mają samotnych rodziców czy nie?
Moim zdaniem stałaś się czarną owcą, bo nie mogłaś być pomocna, dlatego zawiodłaś. Są takie osoby w rodzinie, które mają być usłużne i spełniać wymagania. Im wcześniej się wycofają  tym lepiej dla nich lepiej. Tym bardziej nie masz czego żałować.

19

Odp: Relacje z mamą

minnie.89

Najważniejszy byś sama zaczęła o sobie myśleć dobrze. Masz kogoś kogokolwiek kto cię wspiera?

Poza tym ciążę młodocianą miałabyś gdybyś urodziła w wieku 16 lat.

20 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-10-07 19:12:47)

Odp: Relacje z mamą

Biorąc pod uwagę miejsce, w którym jeszcze niedawno byłaś i czas obecny to można powiedzieć, że oba te punkty dzielą miliony lat świetlnych pod względem odległości oraz tysiące lat w ujęciu czasowym. Masz świetną pracę, wspaniałą córkę, swoje pasje. Jesteś niezależną i samodzielną kobietą. Może nie wszystko poszło po Twojej myśli tak jak chciałaś, ale mając na uwadze to co osiągnęłaś, to całość zdecydowanie wyczerpuje znamiona definicji sukcesu.
Dlatego powinnaś być dumna z siebie i nie brać do głowy tego co wygaduje Twoja mama. Jej już nie zmienisz.

21

Odp: Relacje z mamą

Może od początku bo tak będzie łatwiej, moje relacje z mamą od dzieciństwa były trudne.
Kiedy byłam w gimnazjum, tak jestem tym pokoleniem ale nawet i wcześniej ona oczekiwała że podzielimy się obowiązkami na pół mniej bo tata jej nie pomagał i chciała żebym to ja jej pomagała. Raz zwróciła jej uwagę sąsiadka, że to nie jest dobre, że ja nie mogę wyjść z koleżanka czyli jej córką się bawić bo musze sprzątać czy coś tam innego, co moja mama skwitowała że jej nikt nie pomaga że jej mąż nic nie robi ona jest zmęczona i ktoś jej musi pomoc. Oczywiście mama tez ma tendencję do tego, żeby wykonywać wszystko tak żeby było trudniej. Im bardziej się zmęczysz tym lepiej.
Później ojciec zapragnął się przeprowadzić do innego miasta tym samym ja poszłam do liceum w innym mieście odległym o blikom 200 km. Rodzice stracili płynność finansową mama wyjechała za granicę i ja musiałam zająć się domem do tego ojcem który sobie nie radził.
Oczywiście gdybym się nie dostała tam do szkoły to by nie było problemu z tym, że mając córkę która kończy szkołę ze średnią 5,7 i zdaje egzaminy na poziomie 90% to na co liczyła, no ale mi się tez oberwało.

Potem było lepiej, były studia na których miałam się tylko uczyć całkowity zakaz wyjść imprez zresztą nie było też za co, bo przecież trzeba być ze mnie dumnym jak to sobie świetnie radzę. Później były pierwsze zawodowe praktyki, normalnie za darmo, ale że gdzie mnie tam cenili to ja dostałam zlecenie i co za tym idzie pieniądze duma rosła. Potem zaczęłam mieszkać z moim ex to i tu bez ślubu ale brawo bo koszt odpadł i nagle ups ciąża i problem, bo co za wstyd co ludzie powiedzą. No ale się wyniosłam na drugi koniec Polski i był spokój nikt nie widział tego wstydu.
Z czasem wróciłam do pracy ale po 2 latach wyższych kompetencjach w Gdańsku zarabiałam mniej niż jako studentka w Krk i znowu wstyd. No ale chciaż nikt nie widział.

W 2024 moj były oznajmił wypad bo to koniec co za wstyd od ludzi i tu mama zachowała się dużo lepiej wspierała mnie ale ten słodki okres nie trwał długo.
Wyprowadziłam się, kupiłam mieszkanie no z racji że akurat nie miałam kwoty ponad milion wolnej to musiałam część skredytować i tak zaczęłam żyć powoli i się zaczęło, że czemu do dziś się na nim nie zemściłam. Bo jej powiedziałam, iż córka będzie przez 3 tydhodnie tylko ze mną bo mój były jedzie do Australii na wycieczkę i już że koszta dziecka się dzielimy po połowie a to milioner to ma płacić i że wstyd, że on mnie jak szmatę potraktował a ja się nie zemściłam, powinien dziecka nie widzieć wcale, bo mnie upokorzył. Tekst że mam się zemścić słyszę przy każ∂ej rozmowie nawet jak rozmawiamy od tym, że jej bilet na pociąg kupiłam, bo sama nie dała rady przez tą aplikację.

22 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-10-08 10:43:19)

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

Może od początku bo tak będzie łatwiej, moje relacje z mamą od dzieciństwa były trudne.
Kiedy byłam w gimnazjum, tak jestem tym pokoleniem ale nawet i wcześniej ona oczekiwała że podzielimy się obowiązkami na pół mniej bo tata jej nie pomagał i chciała żebym to ja jej pomagała. Raz zwróciła jej uwagę sąsiadka, że to nie jest dobre, że ja nie mogę wyjść z koleżanka czyli jej córką się bawić bo musze sprzątać czy coś tam innego, co moja mama skwitowała że jej nikt nie pomaga że jej mąż nic nie robi ona jest zmęczona i ktoś jej musi pomoc. Oczywiście mama tez ma tendencję do tego, żeby wykonywać wszystko tak żeby było trudniej. Im bardziej się zmęczysz tym lepiej.
Później ojciec zapragnął się przeprowadzić do innego miasta tym samym ja poszłam do liceum w innym mieście odległym o blikom 200 km. Rodzice stracili płynność finansową mama wyjechała za granicę i ja musiałam zająć się domem do tego ojcem który sobie nie radził.
Oczywiście gdybym się nie dostała tam do szkoły to by nie było problemu z tym, że mając córkę która kończy szkołę ze średnią 5,7 i zdaje egzaminy na poziomie 90% to na co liczyła, no ale mi się tez oberwało.

Potem było lepiej, były studia na których miałam się tylko uczyć całkowity zakaz wyjść imprez zresztą nie było też za co, bo przecież trzeba być ze mnie dumnym jak to sobie świetnie radzę. Później były pierwsze zawodowe praktyki, normalnie za darmo, ale że gdzie mnie tam cenili to ja dostałam zlecenie i co za tym idzie pieniądze duma rosła. Potem zaczęłam mieszkać z moim ex to i tu bez ślubu ale brawo bo koszt odpadł i nagle ups ciąża i problem, bo co za wstyd co ludzie powiedzą. No ale się wyniosłam na drugi koniec Polski i był spokój nikt nie widział tego wstydu.
Z czasem wróciłam do pracy ale po 2 latach wyższych kompetencjach w Gdańsku zarabiałam mniej niż jako studentka w Krk i znowu wstyd. No ale chciaż nikt nie widział.

W 2024 moj były oznajmił wypad bo to koniec co za wstyd od ludzi i tu mama zachowała się dużo lepiej wspierała mnie ale ten słodki okres nie trwał długo.
Wyprowadziłam się, kupiłam mieszkanie no z racji że akurat nie miałam kwoty ponad milion wolnej to musiałam część skredytować i tak zaczęłam żyć powoli i się zaczęło, że czemu do dziś się na nim nie zemściłam. Bo jej powiedziałam, iż córka będzie przez 3 tydhodnie tylko ze mną bo mój były jedzie do Australii na wycieczkę i już że koszta dziecka się dzielimy po połowie a to milioner to ma płacić i że wstyd, że on mnie jak szmatę potraktował a ja się nie zemściłam, powinien dziecka nie widzieć wcale, bo mnie upokorzył. Tekst że mam się zemścić słyszę przy każ∂ej rozmowie nawet jak rozmawiamy od tym, że jej bilet na pociąg kupiłam, bo sama nie dała rady przez tą aplikację.

Ciężko mi się odnieść do tego, co napisałaś. Na pewno musisz się oderwać od przeszłości i tego co mówi Twoja mama. Wygląda na to, że ona tak samo wszystko przeżywa jak Ty, a to niepotrzebne nikomu. Nie ma żadnego wstydu w niczym, ani w niespodziewanej ciąży, ani w braku upokorzenia milionera, ani w niższych zarobkach. 
Oby Twoja córka nie odziedziczyła tego emocjonalnego spadku i w porę się odizolowała.

23

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

Może od początku bo tak będzie łatwiej, moje relacje z mamą od dzieciństwa były trudne.
Kiedy byłam w gimnazjum, tak jestem tym pokoleniem ale nawet i wcześniej ona oczekiwała że podzielimy się obowiązkami na pół mniej bo tata jej nie pomagał i chciała żebym to ja jej pomagała. Raz zwróciła jej uwagę sąsiadka, że to nie jest dobre, że ja nie mogę wyjść z koleżanka czyli jej córką się bawić bo musze sprzątać czy coś tam innego, co moja mama skwitowała że jej nikt nie pomaga że jej mąż nic nie robi ona jest zmęczona i ktoś jej musi pomoc. Oczywiście mama tez ma tendencję do tego, żeby wykonywać wszystko tak żeby było trudniej. Im bardziej się zmęczysz tym lepiej.
Później ojciec zapragnął się przeprowadzić do innego miasta tym samym ja poszłam do liceum w innym mieście odległym o blikom 200 km. Rodzice stracili płynność finansową mama wyjechała za granicę i ja musiałam zająć się domem do tego ojcem który sobie nie radził.
Oczywiście gdybym się nie dostała tam do szkoły to by nie było problemu z tym, że mając córkę która kończy szkołę ze średnią 5,7 i zdaje egzaminy na poziomie 90% to na co liczyła, no ale mi się tez oberwało.

Potem było lepiej, były studia na których miałam się tylko uczyć całkowity zakaz wyjść imprez zresztą nie było też za co, bo przecież trzeba być ze mnie dumnym jak to sobie świetnie radzę. Później były pierwsze zawodowe praktyki, normalnie za darmo, ale że gdzie mnie tam cenili to ja dostałam zlecenie i co za tym idzie pieniądze duma rosła. Potem zaczęłam mieszkać z moim ex to i tu bez ślubu ale brawo bo koszt odpadł i nagle ups ciąża i problem, bo co za wstyd co ludzie powiedzą. No ale się wyniosłam na drugi koniec Polski i był spokój nikt nie widział tego wstydu.
Z czasem wróciłam do pracy ale po 2 latach wyższych kompetencjach w Gdańsku zarabiałam mniej niż jako studentka w Krk i znowu wstyd. No ale chciaż nikt nie widział.

W 2024 moj były oznajmił wypad bo to koniec co za wstyd od ludzi i tu mama zachowała się dużo lepiej wspierała mnie ale ten słodki okres nie trwał długo.
Wyprowadziłam się, kupiłam mieszkanie no z racji że akurat nie miałam kwoty ponad milion wolnej to musiałam część skredytować i tak zaczęłam żyć powoli i się zaczęło, że czemu do dziś się na nim nie zemściłam. Bo jej powiedziałam, iż córka będzie przez 3 tydhodnie tylko ze mną bo mój były jedzie do Australii na wycieczkę i już że koszta dziecka się dzielimy po połowie a to milioner to ma płacić i że wstyd, że on mnie jak szmatę potraktował a ja się nie zemściłam, powinien dziecka nie widzieć wcale, bo mnie upokorzył. Tekst że mam się zemścić słyszę przy każ∂ej rozmowie nawet jak rozmawiamy od tym, że jej bilet na pociąg kupiłam, bo sama nie dała rady przez tą aplikację.

A teraz spójrz na swoje życie i decyzje pod kątem twojego wychowania przez matkę.

Zadaj sobie podstawowe pytanie: czy jesteś od uszczęśliwiania mamy, czy sama masz wieść szczęśliwe życie?

24

Odp: Relacje z mamą

Tak oczywiście nie jestem od uszczęśliwiania mojej mamy.

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

Tak oczywiście nie jestem od uszczęśliwiania mojej mamy.

Dokladnie,więc zyj swoim zyciem jestes juz dawno dorosła i samodzielna

26

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

Cześć,

O dłuższego czasu mam bardzo trudne relacje z mamą, może ja gdzieś popełniam błąd może ona trudno to określić.
Po pierwsze moja mama ma do mnie żal za wczesna ciąże, bo zawyżam w ciąże jeszcze na studiach.
Po drugie ma żal, że to było dziecko poza małżeńskie mimo, że minęło od tego czasu wiele laty ona nadal ma żal.
Po trzecie ma żal, że nie zrobiłam super kariery zawodowej, jak było to założone, żal ogromny. Bo nie ma się czym chwalić.
Po czwarte ma żal, że nie zemściłam się na moim byłym za rozstanie a powinnam, bo zemsta jest ważna.

Przy każdej rozmowie mi o tym przypomina, że jestem wstydem dla rodziny i dobrze że mieszkam daleko bo tego wstydu nie widać.
Jasne, nie jestem w sytuacji takiej jak moje kuzynki z których należy być dumnym bo są nauczycielkami

Nie chce się odcinać, ale zwyczajnie jest mi przykro kiedy słyszę od niej miałaś już swój czas, trzeba było nie marnować szansy skup się na pracy bo co Ty możesz robić innego.

Twoja mama bardziej ma chyba do ciebie pretensje niż stricte żal i co gorsza ma paskudny zwyczaj te pretensje wyrażać z bezsensowną częstotliwością i uporem zaiste godnym lepszej sprawy. Jak mawiają rodziców się nie wybiera, trzeba się zgodzić na przydzielonych, no tobie przydzielono mamę co najmniej trudną w obsłudze. I ewidentnie, co ci zresztą kiedyś pisałam, moim zdaniem zauważalnie żyjącą w nieco innym świecie, miejscami to jakby sprzed stu lat. Taka jest, taka najprawdopodobniej pozostanie, są ludzie, którym zwyczajnie pewnych rzeczy nie da się wytłumaczyć, zdają się być impregnowani, odporni na argumentacje racjonalną  i nie do ruszenia.

Jak się chce psa uderzyć, kij się zawsze znajdzie i to mi się nasunęło, jak tą litanie żalów swojej mamy wypisałaś. Czepia się bo potrzebuje się czepiać, jest niezadowolona bo chce taka być i na dodatek koniecznie potrzebuje ci tym swoim niezadowoleniem dowalać. A że jej niezadowolenie dotyczy głównie tego, co się już zdarzyło tym gorzej, bo jest jak jest, czasu jak wiadomo cofnąć się nie da, jest jednokierunkowy. Okropnie trudny charakter ma ta twoja mama.

Najlepiej by było, gdyby mama te swoje żale mieć przestała, prawda? Żeby tak dało się jej wytłumaczyć, żeby wreszcie to i owo zrozumiała, żeby zwyczajnie cię zaakceptowała zamiast nieustannie oceniać i krytykować.
No ale na to nie ma co liczyć, ona tak ma, potrzebuje być niezadowolona. Gdybyś odkładała macierzyństwo stawiając na karierę też by zapewne była, tylko wtedy byś słyszała, że zegar biologiczny tyka  a ona sobie życzy mieć wnuczęta.
Wstyd dla rodziny to koszmar jest, mnie się nóż w kieszeni otwiera jak to hasło słyszę. Wstyd byłby zrozumiały, gdybyś powiedzmy podjęła śmiałą decyzję o zrobieniu kariery w strukturach przestępczości zorganizowanej, gdybyś z uporem i zapałem czyny karalne popełniała, gdybyś się solidnie zdemoralizowała, gdybyś w tą ciążę zaszła nie wiedząc nawet, kto jest tatusiem, bo "tylu ich było"... ok, tu słowo wstyd jest na miejscu. Ale ty nic takiego nie zrobiłaś przecież.

Nie jesteś od uszczęśliwiania swojej mamy - jasne. Ale jak w każdej rozmowie się słyszy, wprost albo nie wprost, że "przez ciebie jestem nieszczęśliwa"  to oszaleć można, przykre to, niepotrzebne, męczące i w sumie z pewnego punktu widzenia zwyczajnie idiotyczne, bo niczego nie zmienia na lepsze, za to na gorsze i owszem, każde spotkanie denerwuje i dołuje.

Trafiłaś w punkt, Minnie - boli, bo jest to mama. 
Jest kilka pomysłów, jak sobie poradzić w relacjach z tym modelem rodzica. Czas mnie goni, może wieczorem napiszę cd.

27

Odp: Relacje z mamą

Muqin jak zawsze cenna odpowiedź, moja mama ma żal do mojego byłego, że postanowił się rozstać, bo w jej ocenie skoro ja poświęciłam się wychowując dziecko, zrezygnowałam z kariery zawodowej w której mogłam wiele osiągnąć to on powinien to docenić. Owszem nie docenił. W jej ocenie mnie porostu skrzywdził i ten cały żal przelewa na pretensje do mnie, ze gdybym go nie poznała, to pewnie dziś wiodłabym wspaniałe życie.
Boli mnie bo to mama.

Jednak zawsze jej powtarzam, że gdyby w tej sytuacji był mój brat to nie mówiłabyś tak. I tu jest ten problem.
Chyba najbardziej ale to najbardziej boli ja to ża ja wybaczyłam mojemu byłemu, że zmarnował mi życie jak ona to określa. Każda taka rozmowa przypomina mi, ze brak udanego małżeństwa to porażka dla kobiety.

28

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

Każda taka rozmowa przypomina mi, ze brak udanego małżeństwa to porażka dla kobiety.

Na szczęście masz własny łeb, którym możesz myśleć samodzielnie.

29

Odp: Relacje z mamą

Wiesz co, Minnie...moim zdaniem, tak bardzo ogólnie, to twoja mama jest zwyczajnie ostro sfrustrowana, bo miała (ona) jakąś wizję twojego życia i ta JEJ wizja nie została zrealizowana. Ty uznałaś jej wizję za swoją. Dzielnie z tym walczysz, ale to teraz.
Żadne z powyższych nie jest czymś całkiem nie spotykanym, co nie znaczy, że jest dobre, korzystne dla ciebie i że ma sens.
Są tacy rodzice, co to przewijając noworodka już wiedzą, że "nasz syn będzie stomatologiem z prywatną praktyką, ożeni się z prawniczką i będzie miał synka i córeczkę" czyli mają jakąś swoją sztywną wizję życia dziecka, sztywną i precyzyjną bardzo.  Dzieci rodziców "z wizją" rosną w przekonaniu, że realizacja wizji rodziców jest czymś na kształt obowiązku względem rodziców, a zrobienie czegoś niezgodnego z wizją to niczym nieposłuszeństwo, głupota oraz co tam jeszcze chcesz, samo złe. Efekty takiego układu rodzice/dzieci zwykle są fatalne, dla obu stron zresztą, choć na różne sposoby. Rodzice nieszczęśliwi, sfrustrowani i wściekli, dzieci podobnie.
Jak cię czytam mam wrażenie, że intelektualnie i racjonalnie to już wiesz, że wizje twojej mamy to są jej wizje i koncepcje, że jej oceny są jej ocenami a nie prawdą objawioną i nawet nie podejściem powszechnym i typowym. Tyle że emocjonalnie jakbyś nadal była tą dziewczynką, która chce mamusię przekonać, że świat wygląda trochę inaczej, a ona potrzebuje zrozumienia i akceptacji, a nie stalej krytyki, oceny i wypominania. Walczy ta dziewczynka, przykro jej, smutno - a mamusia odporna, nie dociera do niej. I jeszcze brata mamusia inaczej traktuje, inaczej ocenia...bo bliżej nie wiadomo co, bo innej płci jest, bo jego życie jest bliższe realizacji "wizji mamusi", bo cokolwiek... bez sensu, ale co z tego.
Minnie - to się zapewne nie zmieni. Małe są szanse, że do twojej mamy coś dotrze. Ona być może próbowała jeszcze raz przeżyć swoje życie używając ciebie? Żebyś osiągnęła to, co jej nie za bardzo wyszło? Nie popełniła jej błędów? Tako ogólnie "miała lepsze życie"?
Bardzo wydajesz się z mamą scalona, tak emocjonalnie. Jej opinia nadal jest dla ciebie bardzo ważna, jej krytyka mocno rezonuje, no przeżywasz te rozmowy i tyle.
Minnie, twoja mama to osobny człowiek. Ważny dla ciebie, ale osobny, inny, odrębny. Gdyby to nie była twoja mama tylko powiedzmy jakaś daleka kuzynka czy znajoma to zapewne byś jej szybko powiedziała, żeby się swoim życiem zajęła a nie ocenianiem twojego, kontakty byś zminimalizowała albo i urwała, może byś jej jeszcze wykonała solidną krytyczną ocenę jej życia, decyzji i błędów czyli wedle "jak ty mnie tak i ja tobie". No ale mama to mama, z mamą tak nie wolno, tak się nie godzi, tylko wyrodne dzieci tak robią itd. Zatem cierpisz i znosisz.
Znosić zapewne będziesz nadal, byleś nie cierpiała, byle ci się udało dojść do momentu, w którym ta cała krytyka, pretensje i oceny będą niczym znane od znudzenia brzęczenie muchy, co to tak ma, że brzęczy.
Po pewnym namyśle nie napiszę, jakie są sposoby na takie sfrustrowane mamy, bo zwyczajnie nie ma ani jednego, który na pewno zadziała skutecznie i zarazem takiego, który by był bezpieczny dla ciebie. Nie znam twojej mamy, a ciebie znam tylko z forum czyli, uczciwie - trochę tylko.  To jest temat do przegadania z terapeutką. Jestem pewna, że ona te sposoby zna i skuteczniej dobierzecie coś pasującego, żeby przysłowiowego dziecka z kąpielą nie wylać.
Twój były to osobny podtemat, ale zemsta to pomysł niemądry, na najwyższym poziomie ogólności. Choćby i dlatego, ze póki człowiek się mści póty ten, na którym się zemsty dokonuje jest istotnym elementem życia, istny kamień u szyi, nie da się go pozbyć, bo przecież trzeba się zemścić. Głupiego robota. Nie zamierzam się mścić, koniec, kropka, na ten temat, mamo, nie zamierzam rozmawiać. Mój były, moje wybaczanie i moja sprawa. Oraz, ewentualnie - także moje pieniądze. Jeśli twoja mama jest wierząca to od strony wiary katolickiej i zemsta jest grzechem, i nakłanianie do niej też. Tak trochę w ciemno to piszę, ale czasem tego typu argumenty działają.
Gdybyś byłego go nie poznała, poznałabyś kogoś innego. Kto wie, jaki by się okazał, możliwe ze znacznie gorszy. Na pewno twoje życie wyglądałoby inaczej, ale inaczej nie równa się lepiej. Może ten inny okazał by się na przykład bezpłodny, no niby nie jego wina, ale ty nie miałabyś wspaniałej, zdrowej i udanej córki? I słyszałabyś teraz od mamy, że błąd popełniłaś, bo trzeba było sprawdzić przed ślubem czy płodny jest, na badania go wysłać?

Odp: Relacje z mamą
Samba napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Każda taka rozmowa przypomina mi, ze brak udanego małżeństwa to porażka dla kobiety.

Na szczęście masz własny łeb, którym możesz myśleć samodzielnie.

Chyba mózg, bo to mózgiem się myśli a nie glową

31

Odp: Relacje z mamą
Julia life in UK napisał/a:
Samba napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Każda taka rozmowa przypomina mi, ze brak udanego małżeństwa to porażka dla kobiety.

Na szczęście masz własny łeb, którym możesz myśleć samodzielnie.

Chyba mózg, bo to mózgiem się myśli a nie glową

Czepiasz się na siłę.

Odp: Relacje z mamą
Samba napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Samba napisał/a:

Na szczęście masz własny łeb, którym możesz myśleć samodzielnie.

Chyba mózg, bo to mózgiem się myśli a nie glową

Czepiasz się na siłę.

Masz rację

33

Odp: Relacje z mamą

Muqin masz w pełni rację, moja mama ma taką bardzo głupią cechę a mianowicie podbuduję innych dowartościuje siebie poprzez oczernienie innych.

Po pierwsze nieustannie słyszę, że on sobie nikogo nie znajdzie bo on jest beznadziejny a ja odpowiadam, że ja mu dobrze życzę, a ona no ale on Cię skrzywdził, czytaj zmarnowałaś z nim młodość którą mogłaś poświęcić dla kogoś lub czegoś innego, teraz jesteś samotną matka czyli gorszym sortem.

Chociaż jak patrzę z boku to rozstanie przyczyniło się do tego, że musiałam zacząć walczyć o siebie zawodowo. Zrobiłam studia podyplomowe na które on nigdy się nie zgadzał, bo uważał to za stratę czasu. Rozwinęłam swoją działalność.

Odp: Relacje z mamą

Twoja mama ma trochę racji. Ty chyba nawet nie masz alimentów, czy mieszkasz obok ex żeby mu było łatwiej? Nie pamiętam ale strasznei mu szłaś na rękę. Pamiętam ze nawet psycholog była zdziwiona jak wzorcowo układasz relacje z exem. To zdziwienie to raczej nie był komplement tylko takie-kobieto, po co ci to. Co dziwne wasz związek wspominasz jako bardzo nieudany i przemocowy, więc tym bardziej dziwi taka postawa.

Warto odfiltrowac te wypowiedzi, ale też nie brać wszystkiego do siebie i zastanowić się czy jest w nich trochę racji.

35

Odp: Relacje z mamą

I zaczynasz sobie lepiej radzić.
Powiedź to matce.

A on jej nie powinien obchodzić, bo to nie jest jej problem.

36 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-10-16 17:05:46)

Odp: Relacje z mamą

minnie, jednego możesz być pewna. Nikt, ale to nikt nie powie Tobie, że coś zawdzięczasz temu komuś. Wszystko co do tej pory osiągnęłaś zawdzięczasz wyłącznie sobie samej.

37

Odp: Relacje z mamą
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Twoja mama ma trochę racji. Ty chyba nawet nie masz alimentów, czy mieszkasz obok ex żeby mu było łatwiej? Nie pamiętam ale strasznei mu szłaś na rękę. Pamiętam ze nawet psycholog była zdziwiona jak wzorcowo układasz relacje z exem. To zdziwienie to raczej nie był komplement tylko takie-kobieto, po co ci to. Co dziwne wasz związek wspominasz jako bardzo nieudany i przemocowy, więc tym bardziej dziwi taka postawa.

Warto odfiltrowac te wypowiedzi, ale też nie brać wszystkiego do siebie i zastanowić się czy jest w nich trochę racji.

Nie w tym problem.

W rzece krytyki zawsze znajdzie sie cos prawdziwego. Chodzi raczej generalnie o  podejscie krytyczne i pozbawione akceptacji i wsparcia. Nawet jeśli mama ma czasem racje to chodzi o całokształt. Nie mówiąc o tym ze można w sensowny sposób rozmawiac o popełnionych błędach w celu uniknięcia ich w przyszłości ale można tez bezproduktywnie wiercić dziure w brzuchu mówiąc o nienaprawialnej przeszlosci. Minnie została mocno skrzywdzona przez mamę w moim odczuciu. A co gorsza dalej tym żyje. I co gorsza jak nic z tym nie zrobi to bedzie tym żyć nawet po śmierci mamy. Czego oczywiscie nie życzę ale Minnie popracuj nad tym bo zostanie to z Toba do końca Twoich dni

38

Odp: Relacje z mamą
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Twoja mama ma trochę racji. Ty chyba nawet nie masz alimentów, czy mieszkasz obok ex żeby mu było łatwiej? Nie pamiętam ale strasznei mu szłaś na rękę. Pamiętam ze nawet psycholog była zdziwiona jak wzorcowo układasz relacje z exem. To zdziwienie to raczej nie był komplement tylko takie-kobieto, po co ci to. Co dziwne wasz związek wspominasz jako bardzo nieudany i przemocowy, więc tym bardziej dziwi taka postawa.

Warto odfiltrowac te wypowiedzi, ale też nie brać wszystkiego do siebie i zastanowić się czy jest w nich trochę racji.

Problem z moją mamą leży w utraconych korzyściach czyli ile byś miała nie tylko materialnie gdybyś z nim nie była. Z pewnością osiągnełabyś sukces zawodowy, Owszem dużo na to wskazywało, ale przecież to nie jest pewne. Sukces zawodowy to jak wiadomo sukces finansowy.

Z pewnością jako atrakcyjna kobieta mogłabym się związać z kimś kto by mnie kochał i szanował a nie tylko wykorzystywał.

Jasne, w sumie gdyby nie fakt, że zostaliśmy dość szybko rodzicami to pewnie ten związek zakończyłby się a każde z nas mogłoby sobie ułożyć życie, przy czym no on jeszcze może. dlatego moja mama żyje nadzieją, żeby on sobie nie ułożył życia w sensie nie miał żadnej kobiety bo skoro ja nie mam szans to sprawiedliwym będzie jeśli on tez nie miał będzie. Niestety u niej Kodeks Hammurabiego wciąż obowiązuje.

Co do alimentów to partycypuje w kosztach utrzymania dziecka.

Owszem psycholog była zdziwiona tym, że nie chce się mścić nie po to, żeby coś mieć ale żeby jemu nie było zbyt wygodnie. Oczywiście, że wiem doskonale, że mogłabym mu powiedzieć że 2 weekendy w miesiącu i koniec, bo tak i juz.

39

Odp: Relacje z mamą
Bert44 napisał/a:

W rzece krytyki zawsze znajdzie sie cos prawdziwego. Chodzi raczej generalnie o  podejscie krytyczne i pozbawione akceptacji i wsparcia. Nawet jeśli mama ma czasem racje to chodzi o całokształt. Nie mówiąc o tym ze można w sensowny sposób rozmawiac o popełnionych błędach w celu uniknięcia ich w przyszłości ale można tez bezproduktywnie wiercić dziure w brzuchu mówiąc o nienaprawialnej przeszlosci. Minnie została mocno skrzywdzona przez mamę w moim odczuciu. A co gorsza dalej tym żyje. I co gorsza jak nic z tym nie zrobi to bedzie tym żyć nawet po śmierci mamy. Czego oczywiscie nie życzę ale Minnie popracuj nad tym bo zostanie to z Toba do końca Twoich dni

Oczywiście można sensownie rozmawiać o błędach o tym jak ich nie popełnić w przyszłości po warunkiem, iż są to tego typu błędy które gdzieś tam można naprawić. Jeśli są to błędy nienaprawialne trzeba myśleć tylko o tym jak łagodzić skutki, bo nie da się cofnąć przeszłości. Przez łagodzenie skutków ja rozumiem, motywowanie co innego dobrego możesz mieć a nie mówienie o tym czego już nie możesz mieć.

40 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-10-16 19:24:59)

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Twoja mama ma trochę racji. Ty chyba nawet nie masz alimentów, czy mieszkasz obok ex żeby mu było łatwiej? Nie pamiętam ale strasznei mu szłaś na rękę. Pamiętam ze nawet psycholog była zdziwiona jak wzorcowo układasz relacje z exem. To zdziwienie to raczej nie był komplement tylko takie-kobieto, po co ci to. Co dziwne wasz związek wspominasz jako bardzo nieudany i przemocowy, więc tym bardziej dziwi taka postawa.

Warto odfiltrowac te wypowiedzi, ale też nie brać wszystkiego do siebie i zastanowić się czy jest w nich trochę racji.

Problem z moją mamą leży w utraconych korzyściach czyli ile byś miała nie tylko materialnie gdybyś z nim nie była. Z pewnością osiągnełabyś sukces zawodowy, Owszem dużo na to wskazywało, ale przecież to nie jest pewne. Sukces zawodowy to jak wiadomo sukces finansowy.

Z pewnością jako atrakcyjna kobieta mogłabym się związać z kimś kto by mnie kochał i szanował a nie tylko wykorzystywał.

Moim zdaniem w twojej mamie jest wściekłość której nie ma w tobie. Ona jakby ma wkurw za was obie. IDK czasem fajnie zobaczyć mocne emocje.
Odfiltrowanie to uwzględnienie, że twoja mama może po prostu być naiwna, niedoświadczona, myśleć życzeniowo, albo źle dobierać słowa. Tzn. generalnie przekaz jest taki, że ty jesteś fajna babka i stać cię na więcej, ale ona wyraża to dość niefortunnie i do tego psioczy na exa i chce zemsty. Tu filtr niedojrzałości emocjonalnej.
To że mogłaś zrobić kariere możesz interpretować tak, że twoja mama dostrzega twoją inteligencje, pracowitość. Tylko że wyraza to w niekonstruktywny sposob-mogło być a nie jest.

Nie chce mi się w to wczytywać i analizować, bo to strasznie drenuje. Więc nie traktuj tego co mówię tak na 100% poważnie i już debata i rozbijanie na atomy. Ot taka luźna pogawędka na forum wink miłego wieczoru.

Bert44 napisał/a:

Nie w tym problem.

W rzece krytyki zawsze znajdzie sie cos prawdziwego. Chodzi raczej generalnie o  podejscie krytyczne i pozbawione akceptacji i wsparcia.... Minnie została mocno skrzywdzona przez mamę w moim odczuciu.

Nie widzę tego. Zwykła prosta babcia, z mentalnością wiejskiej plotkary. Gdyby jej mama miała ukryty dyplom psychologii pod łóżkiem to spoko, ale każdy wyraża się tak jak umie, a może ona po prostu jest głupią, zabobonną, emerytką?

41

Odp: Relacje z mamą

Smutna może nie jest głupia ale naiwna, trochę pewnie jest. Trochę mentalnie jest sprzed lat. Dla niej jesteś zdolna, inteligentna to mogłabyś być kimś. Trochę średniewczne myślenie że wartość kobiety ocenia się przez wartość jej męża.

42 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-10-16 20:08:22)

Odp: Relacje z mamą

Dlaczego średniowieczne? Fajny mąż to skarb. Fajna żona zresztą też. Ona ocenia twoją wartość, czy po prostu okazuje złość, że ex był słaby? Ona też nie musi cię oceniać z góry, tylko nie rozumie czemu ty takiego fajnego męża nie masz.
Czy ty byłabyś rozczarowana jakby córka, no nie wiem, miała 2 z polskiego bo nie przeczytała ani z zielonego wzgórza? Czy byś jej powiedziała ojej biedactwo, czy ją opiedzieliła że ania z zielonego wzgórza, to jednak nie jest poza jej zasięgiem i żeby się ogarneła?
Twoja mama jest pewnie w okolicach 70, więc dla niej ogarniecie fajnego chłopa dla takiej laski jak ty to jest 5 minut roboty, a ty na siłę dogadzasz exowi, aż psycholog klaska uszami. Tak rozumiem wypowiedzi twojej mamy, tą z pierwszego posta, bo reszty nie czytałam.

43

Odp: Relacje z mamą
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Dlaczego średniowieczne? Fajny mąż to skarb. Fajna żona zresztą też. Ona ocenia twoją wartość, czy po prostu okazuje złość, że ex był słaby? Ona też nie musi cię oceniać z góry, tylko nie rozumie czemu ty takiego fajnego męża nie masz.
Czy ty byłabyś rozczarowana jakby córka, no nie wiem, miała 2 z polskiego bo nie przeczytała ani z zielonego wzgórza? Czy byś jej powiedziała ojej każdemu sie zdarza, czy ją opiedzieliła że ania z zielonego wzgórza, to jednak nie jest poza jej zasięgiem i żeby się ogarneła?

Jasne, że każdy chciałaby mieć fajnego partnera/kę, ale nie każdemu jest to pisane. Nie każdy ma tyle szczęścia. Ex nie lubiła bo jak mówiła on mnie nie szanował i jest w tym sporo prawdy. Teraz go nienawidzi bo mnie zostawił czyli upokorzył.

Gdyby moja córka miała 2 z polskiego za Anie z zielonego wzgórza to po pierwsze powiedziałabym że na jednej 2 świat się nie zawali, ale tez z pewnością zapytałabym się dlaczego czy książka słaba ok nie każdy lubi takie ale jednak to w pewien sposób klasyk i wypada znać chociaż wiedzieć o czym jest czy problem jest w tym że ma w nosie szkołę. Jeśli byłoby to drugi to uznałabym że problem nie dotyczy książki ale jest gdzieś indziej i musimy się tym zająć.

Odp: Relacje z mamą

Nie wyszło. Chciałam dać prostą sytuacje, która dla dorosłej osoby jest z marszu do rozwiązania, ale z perspektywy dziecka to koniec świata i bunt. Dla twojej mamy twoje życie uczuciowe może własnie takie być. Wiesz ona też kiedyś miała 20, 30, 40 lat, oglądali się za nią faceci wink

45

Odp: Relacje z mamą
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Nie wyszło. Chciałam dać prostą sytuacje, która dla dorosłej osoby jest z marszu do rozwiązania, ale z perspektywy dziecka to koniec świata i bunt. Dla twojej mamy twoje życie uczuciowe może własnie takie być. Wiesz ona też kiedyś miała 20, 30, 40 lat, oglądali się za nią faceci wink

Oczywiście i pewnie nadal to robią jest jak na swoje 61 lat bardzo atrakcyjna i wyglada na max 55.

Tak wiem, coś co dla kogoś dorosłego jest proste dla dziecka czy osoby starszej może być tragiczne.
Tak jak dla mnei życie jako samotnej mamy nie jest juz tragedią.
Nie rzuciłam się w wir poszukiwania na siłę.
Skupiłam się na tym żeby odbudować siebie
Skupiłam się na nadrobieniu życia zawodowego i to jest też dla mnie ważne.

46

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

Po pierwsze nieustannie słyszę, że on sobie nikogo nie znajdzie bo on jest beznadziejny a ja odpowiadam, że ja mu dobrze życzę, a ona no ale on Cię skrzywdził, czytaj zmarnowałaś z nim młodość którą mogłaś poświęcić dla kogoś lub czegoś innego, teraz jesteś samotną matka czyli gorszym sortem.

Innymi słowy mama zaczyna a ty w to wchodzisz. I karuzela się kręci.
"On sobie nikogo nie znajdzie, bo on jest beznadziejny" czyli znany ci doskonale gambit otwarcia. Już w tym momencie zapewne się spinasz i przygotowujesz na pozornie nieunikniony i nader nieprzyjemny ciąg dalszy.
Minnie, zauważ, że to od Ciebie zależy ten ciąg dalszy, bo wcale nie musisz odpowiadać tak, jak odpowiadasz, czyli tłumaczyć mamie, że dobrze mu życzysz i tak dalej, czego mama rzecz jasna nie pojmuje itd. Możesz po tym gambicie otwarcia stwierdzić na przykład "Jest jaki jest, inny zapewne nie będzie" i zwyczajnie  możesz temat, najlepiej radykalnie czyli na jakikolwiek inny, najlepiej tak "na jednym oddechu", choćby i zapytać o zdrowie cioci Kasi albo przepis na szarlotkę, albo opowiedzieć cokolwiek o czymkolwiek, co potencjalnie może mamę przekierować, zapewne mama ma swoje tematy, ty je znasz, ja nie zgadnę.  Rzecz w tym, żeby nie wchodzić w rozmowę na temat byłego, po prostu. Wyłapać moment, w którym znany klimat się zaczyna i ciąć. Z uśmiechem, bez nerwów.

Z tą "Anią z Zielonego Wzgórza" tośmy, Minnie, podobne... każda ocena niezaliczająca ma przyczyny, z punktu widzenia rodzica lepiej wiedzieć, co jest grane, bo za takim nie przeczytaniem lektury różne rzeczy kryć się mogą. Zdołałam przetrwać pełny proces edukacyjny córki, jedynki i owszem, się zdarzały, przyczyny były zróżnicowane, nigdy za żadną córki nie opierdoliłam. Jak książka jest tzw. klasykiem warto mieć pojęcie, co ona za jedna, ale bez przesady z czytaniem. Przy okazji zajrzałam, co tam jest w lekturach obowiązkowych , "Ania z Zielonego Wzgórza" jet uzupełniająca w kl. VI, w tej samej klasie VI jako lektura obowiązkowa występuje książka Rafała Kosika "Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi" i jestem absolutnie pewna, że gdyby moje dziecię otrzymało jedynkę za jej nie przeczytanie łez bym nie wylewała i ani by mi w głowie było mieć pretensje, co najwyżej bym młodej przypomniała, że jest coś takiego jak bryki i opracowania.

47 Ostatnio edytowany przez KSandraK (2025-10-17 03:47:00)

Odp: Relacje z mamą

Wstyd zabija.

Ile masz lat? Czy mieszkasz z matką czy oddzielnie? Zależnie od odpowiedzi włącz tryb ignore na nią, mniejszy czy większy, jak ci wygodnie.

Nie wszystkie relacje są do pielęgnowania.

48

Odp: Relacje z mamą
KSandraK napisał/a:

Wstyd zabija.

Ile masz lat? Czy mieszkasz z matką czy oddzielnie? Zależnie od odpowiedzi włącz tryb ignore na nią, mniejszy czy większy, jak ci wygodnie.

Nie wszystkie relacje są do pielęgnowania.

Wyobraź sobie że masz dziecko kształcisz miało być lekarzem chirurgiem ginekologiem neurologiem a skończyło na POZ i jedynie przepisuje paracetamol. Jej koleżanki pracują  w klinikach jeżdżą na sympozja konferencję a Twoje dziecko siedzi w obskurnym gabinecie zarabiając pół z tego co inni. Do tego jest samotna matka i co jesteś dumna?

Ja nie jestem lekarzem ale schemat podobny

49

Odp: Relacje z mamą
Muqin napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Po pierwsze nieustannie słyszę, że on sobie nikogo nie znajdzie bo on jest beznadziejny a ja odpowiadam, że ja mu dobrze życzę, a ona no ale on Cię skrzywdził, czytaj zmarnowałaś z nim młodość którą mogłaś poświęcić dla kogoś lub czegoś innego, teraz jesteś samotną matka czyli gorszym sortem.

Innymi słowy mama zaczyna a ty w to wchodzisz. I karuzela się kręci.
"On sobie nikogo nie znajdzie, bo on jest beznadziejny" czyli znany ci doskonale gambit otwarcia. Już w tym momencie zapewne się spinasz i przygotowujesz na pozornie nieunikniony i nader nieprzyjemny ciąg dalszy.
Minnie, zauważ, że to od Ciebie zależy ten ciąg dalszy, bo wcale nie musisz odpowiadać tak, jak odpowiadasz, czyli tłumaczyć mamie, że dobrze mu życzysz i tak dalej, czego mama rzecz jasna nie pojmuje itd. Możesz po tym gambicie otwarcia stwierdzić na przykład "Jest jaki jest, inny zapewne nie będzie" i zwyczajnie  możesz temat, najlepiej radykalnie czyli na jakikolwiek inny, najlepiej tak "na jednym oddechu", choćby i zapytać o zdrowie cioci Kasi albo przepis na szarlotkę, albo opowiedzieć cokolwiek o czymkolwiek, co potencjalnie może mamę przekierować, zapewne mama ma swoje tematy, ty je znasz, ja nie zgadnę.  Rzecz w tym, żeby nie wchodzić w rozmowę na temat byłego, po prostu. Wyłapać moment, w którym znany klimat się zaczyna i ciąć. Z uśmiechem, bez nerwów.

Z tą "Anią z Zielonego Wzgórza" tośmy, Minnie, podobne... każda ocena niezaliczająca ma przyczyny, z punktu widzenia rodzica lepiej wiedzieć, co jest grane, bo za takim nie przeczytaniem lektury różne rzeczy kryć się mogą. Zdołałam przetrwać pełny proces edukacyjny córki, jedynki i owszem, się zdarzały, przyczyny były zróżnicowane, nigdy za żadną córki nie opierdoliłam. Jak książka jest tzw. klasykiem warto mieć pojęcie, co ona za jedna, ale bez przesady z czytaniem. Przy okazji zajrzałam, co tam jest w lekturach obowiązkowych , "Ania z Zielonego Wzgórza" jet uzupełniająca w kl. VI, w tej samej klasie VI jako lektura obowiązkowa występuje książka Rafała Kosika "Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi" i jestem absolutnie pewna, że gdyby moje dziecię otrzymało jedynkę za jej nie przeczytanie łez bym nie wylewała i ani by mi w głowie było mieć pretensje, co najwyżej bym młodej przypomniała, że jest coś takiego jak bryki i opracowania.

Droga Muqin jak zawsze celnie, problem w tym, że wiem, że w jej krytyce jest tam ziarno prawdy. Tak to prawda wcześnie założyłam "rodzinę" jak na współczesne standardy osób wysoko wykształconych. Odbiło się to niekorzystaniem z młodości, nie przeżyłam szalonej miłości, studiując 2 kierunki pracując przy tym nie było czasu na imprezy więc też mi o tym przypomni ale to jest prawda nie będę udawać że nie, dlatego mam nadzieję, że moja córka bardziej skorzysta z życia niż ja smile

W jej ocenie jedyne na czym powinnam się skupić to dziecko i praca i jeszcze raz praca, bo praca to finanse i to jest najważniejsze.
Gdyby całkowicie nie było w tym prawdy co ona mówi inaczej bym to widziała, ale jakaś cześć prawdy jest.

Oczywiście nie mydlę sobie ani jej oczu, że spoko jestem bardzo szczęśliwa bo mogę sobie iść do pracy czy na siłownie, przecież to nie daje szczęścia tylko po prostu zajmuje czas.

50

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:
KSandraK napisał/a:

Wstyd zabija.

Ile masz lat? Czy mieszkasz z matką czy oddzielnie? Zależnie od odpowiedzi włącz tryb ignore na nią, mniejszy czy większy, jak ci wygodnie.

Nie wszystkie relacje są do pielęgnowania.

Wyobraź sobie że masz dziecko kształcisz miało być lekarzem chirurgiem ginekologiem neurologiem a skończyło na POZ i jedynie przepisuje paracetamol. Jej koleżanki pracują  w klinikach jeżdżą na sympozja konferencję a Twoje dziecko siedzi w obskurnym gabinecie zarabiając pół z tego co inni. Do tego jest samotna matka i co jesteś dumna?

Ja nie jestem lekarzem ale schemat podobny

Dziecko trzeba zaakceptować takim jakim jest, a jak już pisałam, z pretensjami to tylko do siebie. Co po dumie którą zabija relacje?
Każdy by chciał być szczęśliwy, piękny i bogaty, ale co z tego?
Nie ma tak w życiu, żeby zawsze rodzicom podobała się drogą wybrana przez dziecko, jego wybory itp.
Mama powinna cię wspierać jak już, a nie wkoło wracać do tego co było, albo namawiać do jakiej zemsty. Jakbyś była taka jak chciałaby mama, to byś nie przyzwoliła na takie jeżdżenie jej po tobie i nie była taka uległa wobec exa. Jesteś jaka jesteś, bo z „takiej gliny ulepili Cię rodzice”.

51

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:
Muqin napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Po pierwsze nieustannie słyszę, że on sobie nikogo nie znajdzie bo on jest beznadziejny a ja odpowiadam, że ja mu dobrze życzę, a ona no ale on Cię skrzywdził, czytaj zmarnowałaś z nim młodość którą mogłaś poświęcić dla kogoś lub czegoś innego, teraz jesteś samotną matka czyli gorszym sortem.

Innymi słowy mama zaczyna a ty w to wchodzisz. I karuzela się kręci.
"On sobie nikogo nie znajdzie, bo on jest beznadziejny" czyli znany ci doskonale gambit otwarcia. Już w tym momencie zapewne się spinasz i przygotowujesz na pozornie nieunikniony i nader nieprzyjemny ciąg dalszy.
Minnie, zauważ, że to od Ciebie zależy ten ciąg dalszy, bo wcale nie musisz odpowiadać tak, jak odpowiadasz, czyli tłumaczyć mamie, że dobrze mu życzysz i tak dalej, czego mama rzecz jasna nie pojmuje itd. Możesz po tym gambicie otwarcia stwierdzić na przykład "Jest jaki jest, inny zapewne nie będzie" i zwyczajnie  możesz temat, najlepiej radykalnie czyli na jakikolwiek inny, najlepiej tak "na jednym oddechu", choćby i zapytać o zdrowie cioci Kasi albo przepis na szarlotkę, albo opowiedzieć cokolwiek o czymkolwiek, co potencjalnie może mamę przekierować, zapewne mama ma swoje tematy, ty je znasz, ja nie zgadnę.  Rzecz w tym, żeby nie wchodzić w rozmowę na temat byłego, po prostu. Wyłapać moment, w którym znany klimat się zaczyna i ciąć. Z uśmiechem, bez nerwów.

Z tą "Anią z Zielonego Wzgórza" tośmy, Minnie, podobne... każda ocena niezaliczająca ma przyczyny, z punktu widzenia rodzica lepiej wiedzieć, co jest grane, bo za takim nie przeczytaniem lektury różne rzeczy kryć się mogą. Zdołałam przetrwać pełny proces edukacyjny córki, jedynki i owszem, się zdarzały, przyczyny były zróżnicowane, nigdy za żadną córki nie opierdoliłam. Jak książka jest tzw. klasykiem warto mieć pojęcie, co ona za jedna, ale bez przesady z czytaniem. Przy okazji zajrzałam, co tam jest w lekturach obowiązkowych , "Ania z Zielonego Wzgórza" jet uzupełniająca w kl. VI, w tej samej klasie VI jako lektura obowiązkowa występuje książka Rafała Kosika "Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi" i jestem absolutnie pewna, że gdyby moje dziecię otrzymało jedynkę za jej nie przeczytanie łez bym nie wylewała i ani by mi w głowie było mieć pretensje, co najwyżej bym młodej przypomniała, że jest coś takiego jak bryki i opracowania.

Droga Muqin jak zawsze celnie, problem w tym, że wiem, że w jej krytyce jest tam ziarno prawdy. Tak to prawda wcześnie założyłam "rodzinę" jak na współczesne standardy osób wysoko wykształconych. Odbiło się to niekorzystaniem z młodości, nie przeżyłam szalonej miłości, studiując 2 kierunki pracując przy tym nie było czasu na imprezy więc też mi o tym przypomni ale to jest prawda nie będę udawać że nie, dlatego mam nadzieję, że moja córka bardziej skorzysta z życia niż ja smile

W jej ocenie jedyne na czym powinnam się skupić to dziecko i praca i jeszcze raz praca, bo praca to finanse i to jest najważniejsze.
Gdyby całkowicie nie było w tym prawdy co ona mówi inaczej bym to widziała, ale jakaś cześć prawdy jest.

Oczywiście nie mydlę sobie ani jej oczu, że spoko jestem bardzo szczęśliwa bo mogę sobie iść do pracy czy na siłownie, przecież to nie daje szczęścia tylko po prostu zajmuje czas.

Czas oplakac ta strate i pogodzić sie. Czasu nie wrócisz (mam na myśli wyszalenie w mlodosci). Tak sie ułożyło i juz.

Widzisz na czym sie masz skupić to od Ciebie zalezy. Dziecko to "must be" raczej nie ma o czym gadać choć tez wazne co Ty czujesz. Praca? Zawsze warto - ale bez przesady. Życie poza pracą pozostaje.

A czego Ci w życiu do szczęścia potrzeba to juz sama sobie musisz odpowiedzieć. Jeśli nic to nic, jeśli sportu to sportu, jeśli brakuje Ci bratniej duszy to warto rozważyć. Nie masz co wpasowywać sie w tok myślenia mamy. Sama pomysł czego chcesz. Ale również czego chcesz ale sie boisz i oszukujesz sie ze nie chcesz. Ty musisz sobie to sama poukładać.

52

Odp: Relacje z mamą
Bert44 napisał/a:

Czas oplakac ta strate i pogodzić sie. Czasu nie wrócisz (mam na myśli wyszalenie w mlodosci). Tak sie ułożyło i juz.

Widzisz na czym sie masz skupić to od Ciebie zalezy. Dziecko to "must be" raczej nie ma o czym gadać choć tez wazne co Ty czujesz. Praca? Zawsze warto - ale bez przesady. Życie poza pracą pozostaje.

A czego Ci w życiu do szczęścia potrzeba to juz sama sobie musisz odpowiedzieć. Jeśli nic to nic, jeśli sportu to sportu, jeśli brakuje Ci bratniej duszy to warto rozważyć. Nie masz co wpasowywać sie w tok myślenia mamy. Sama pomysł czego chcesz. Ale również czego chcesz ale sie boisz i oszukujesz sie ze nie chcesz. Ty musisz sobie to sama poukładać.

Oczywiście, że do pełni szczęścia potrzeba mi posiadania rodziny takiej pełnej rodziny ale to już jest niemożliwe, więc po co się nad tym zastanawiać tego miała nie będę.

Nauczyłam się w miarę możliwości akceptować to co mogę mieć, to co jest dla mnie osiągalne, jednak nie jestem osobą którą cieszy nowy samochód.

Przykre jest to, ze zamiast pocieszenia otrzymuje tylko informacje, ze to co w życiu najważniejsze to mi nie wyszło, tak nie wszyło, ale już tego nie zmienię choćbym nie wiem jak chciała i nie wiem co robiła po prostu jest to niemożliwe i rodzi tylko niepotrzebną frustrację.

53

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Czas oplakac ta strate i pogodzić sie. Czasu nie wrócisz (mam na myśli wyszalenie w mlodosci). Tak sie ułożyło i juz.

Widzisz na czym sie masz skupić to od Ciebie zalezy. Dziecko to "must be" raczej nie ma o czym gadać choć tez wazne co Ty czujesz. Praca? Zawsze warto - ale bez przesady. Życie poza pracą pozostaje.

A czego Ci w życiu do szczęścia potrzeba to juz sama sobie musisz odpowiedzieć. Jeśli nic to nic, jeśli sportu to sportu, jeśli brakuje Ci bratniej duszy to warto rozważyć. Nie masz co wpasowywać sie w tok myślenia mamy. Sama pomysł czego chcesz. Ale również czego chcesz ale sie boisz i oszukujesz sie ze nie chcesz. Ty musisz sobie to sama poukładać.

Oczywiście, że do pełni szczęścia potrzeba mi posiadania rodziny takiej pełnej rodziny ale to już jest niemożliwe, więc po co się nad tym zastanawiać tego miała nie będę.

Nauczyłam się w miarę możliwości akceptować to co mogę mieć, to co jest dla mnie osiągalne, jednak nie jestem osobą którą cieszy nowy samochód.

Przykre jest to, ze zamiast pocieszenia otrzymuje tylko informacje, ze to co w życiu najważniejsze to mi nie wyszło, tak nie wszyło, ale już tego nie zmienię choćbym nie wiem jak chciała i nie wiem co robiła po prostu jest to niemożliwe i rodzi tylko niepotrzebną frustrację.

Rodzinę pełna ciagle możesz miec. Znalezienie bratniej duszy jest na pewno trudne ale nie niemożliwe. Myślę ze  skoro Ci tego brakuje to przydałoby sie podejscie "jak sie uda to uda jak nie to nie" - zeby nie stało się czymś co powoli zabije przez niepowodzenie. Kompletna rezygnacja (czyli to co teraz masz) tez nie jest dobra bo zabijasz czesc swoich pragnien. Ale...pytanie czy pelna rodzina  to Twoje pragnienie czy Twojej mamy? Moze ciągle dążysz do zadowolenia kogoś? Moze tak naprawdę wystarczy ci fajny partner bez formalności? Moze chcesz miec kogos bliskiego ale nie po to zeby pokazać mamie - widzisz? potrafię stworzyć rodzinę. Bo właściwie co to rodzina? Tata, mama, dzieci, ślub? No to to sie nie uda (przynajmniej w stosunku do Twojej corki). Czy "rodzina" ma aż takie znaczenie? Czym właściwie dla Ciebie jest?

A tego ze nie otrzymujesz wsparcia od mamy niestety nie zmienisz. Można tylko (chyba przez terapie) zmienić swoje podejscie tak zeby Cie to nie zatruwalo. I zeby przestało byc przyklejonym, przyswojonym ale nie Twoim zdaniem. Żebyś to zauwazyla

54

Odp: Relacje z mamą

Nie jest to pragnienie mojej mamy, moja mama to chciałaby dla mnie żebym wyłącznie widziała sukcesy zawodowe, żeby dało się chwalić.

Rodzina jest moim pragnieniem nie jej tylko moim, ale skutecznie potrafi mi przypomnieć, że gdybym myślała wyłącznie o pracy zawodowej to byłabym w innym miejscu.

Ja nie mam potrzeby niczego konikom udowadniać.

Tak stworzenie tej formalnej rodziny było dla mnie tym czego chciałam, owszem można się na mnie wyżywać że popełniłaś błąd i tego nie będziesz miała. Tak, ale nie można zmienić przeszłości.
Na partnera raz w tygodniu to zwyczajnie szkoda mi czasu.

55

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

Droga Muqin jak zawsze celnie, problem w tym, że wiem, że w jej krytyce jest tam ziarno prawdy. Tak to prawda wcześnie założyłam "rodzinę" jak na współczesne standardy osób wysoko wykształconych. Odbiło się to niekorzystaniem z młodości, nie przeżyłam szalonej miłości, studiując 2 kierunki pracując przy tym nie było czasu na imprezy więc też mi o tym przypomni ale to jest prawda nie będę udawać że nie, dlatego mam nadzieję, że moja córka bardziej skorzysta z życia niż ja smile

W jej ocenie jedyne na czym powinnam się skupić to dziecko i praca i jeszcze raz praca, bo praca to finanse i to jest najważniejsze.
Gdyby całkowicie nie było w tym prawdy co ona mówi inaczej bym to widziała, ale jakaś cześć prawdy jest.

Oczywiście nie mydlę sobie ani jej oczu, że spoko jestem bardzo szczęśliwa bo mogę sobie iść do pracy czy na siłownie, przecież to nie daje szczęścia tylko po prostu zajmuje czas.


Problem to jest zupełnie gdzie indziej, Minnie smile

Co z tego, że w tej jej krytyce jest, przynajmniej Twoim zdaniem, ziarno prawdy? Coś się w aktualnym stanie rzeczy zmieni od powtarzania? No owszem, Goebbels twierdził, że ileś razy powtórzone kłamstwo staje się prawdą, przynajmniej dla tego, co tego kłamstwa ileś razy wysłucha. I w pewnym sensie miał rację, tyle że był ministrem propagandy. Coś z takiego propagandowego klimatu jest w Twoich z mamą rozmowach...dla Ciebie nadal prawdą jest koncepcja mamy odnośnie tego, co czyni człowieka szczęśliwym. Zaprogramowała Cię w dzieciństwie i teraz utrwala. Innymi słowy manipuluje Tobą. Nie że świadomie i żeby Cię skrzywdzić, ale manipuluje. Co rozmowa to Ci się utrwala ta jej wizja.

Tak ciut odkłamując tą propagandę to istnieją ludzie, którzy bezczelnie twierdzą, że nigdy w życiu nie przeżyli żadnej szalonej miłości i na tym samym oddechu twierdzą, że mianowicie są szczęśliwi. Łżą? Istnieją tacy, którzy szaloną miłość przeżyli wcale nie w młodości czy studenckich czasach. Co to w ogóle jest ta szalona miłość?

Pracowałaś i jednocześnie studiowałaś dwa kierunki? No to hardcore. Wcześniej pisałaś coś o zakazie wychodzenia na imprezy. Tu mi zgrzyta, bo brak technicznej możliwości to jedno, a zakaz co innego. Sama sobie zakazałaś ? Brak życia towarzyskiego się odbił niekorzystnie? No owszem. A czyją "zasługą" jest to, ze z młodości nie korzystałaś? Kto cię taką ukształtował? Z takim podejściem się człowiek nie rodzi, to jest nabyte. Przynajmniej u ciebie na pewno.

Z tego, że założyłaś rodzinę w wieku poniżej średniej statystycznej dla Polski w roku ktorymśtam wynika tyle mniej więcej, że z czegoś ta średnia się bierze, jedni wcześniej, inni później, iluś tam zaś właśnie w tym wieku, co średnia. I absolutnie NIC więcej. Jedni zakładają rodziny szczęśliwe i trwałe z pierwszego podejścia, inni nie. Na dodatek trwałość związku nie przekłada się bezpośrednio na szczęśliwość, związki bardzo, bardzo toksyczne bywają bardzo trwale, spójrz wokół, ile bitych żon alkoholików tkwi w związku latami, choć na zdrowy rozum powinny zwiać gdzie pieprz rośnie. Średnia inna dla wysokowyksztalconych? Wysokowykształceni zakładają później oraz - bardzo wielu z nich nie zakłada, bo się na karierze skupiają i budzą z ręką w nocniku, że za późno,  o chętnego trudniej a i życie singla czy osoby w luźnym związku w krew wchodzi, człowiek się przyzwyczaja, nawyków nabiera. Taka to i ta "prawda" Twojej mamy. smile

W jej ocenie...Minnie, nadal jesteś dziewczynką, nadal mama to silny autorytet. W tym jest problem. Nadal usiłujesz realizować jej pomysł na Twoje życie, teraz jest wersja "skup się na karierze".

Wracając do technikaliów, cele są osiągalne albo nieosiągalne.
Cel - wyeliminować z rozmów z mamą pewne tematy - osiągalny, to masz w zasięgu.
Cel - mama się zmieni, zrozumie, przestanie nadawać te same krytyczne komunikaty - nieosiągalny. To nie w Twojej mocy. To może się zdarzyć, ale prawdopodobieństwo jest malusieńkie, a koszt po Twojej stronie ogromny, czyli w zasięgu masz tak zwane pyrrusowe zwycięstwo, a i to mało prawdopodobne.
Wybranie do realizacji nieosiągalnego celu to gwarantowana frustracja. Sama to napisałaś. To zastosuj, skarbie. smile

Do pełni szczęścia potrzeba ci pełnej rodziny? Sama siebie unieszczęśliwiasz, bo na to masz tylko częściowy wpływ, do tego trzeba więcej niż twoje chęci.
A jak cię kupienie nowego samochodu nie cieszy to go nie kupuj, no chyba że stary się rozleciał. Wiem, co chciałaś powiedzieć przez to, co napisalaś o kupowaniu samochodu, żartuję, acz nie do końca smile

56

Odp: Relacje z mamą

Dziękuję Muqin

Tak nie mam kompletnie wpływu na jej słowa, na słowa innych bo nie mam i miała nie będę ale też nie chce.

Cel jaki mogę osiągnąć czyli realny to jeszcze większe zaakceptowanie tego, że przeszłości już nie zmienię. Zaakceptowanie tego, że pewnych rzeczy już nie osiągnę.

Może za bardzo chciałam, żeby mnie ktoś zrozumiał, że życie w którym wiesz że nadrzędnego celu jaki się założyło nie jest możliwy do osiągnięcia jest po prostu trudne.

Czasem myślę, iż jeśli bardziej skupiłabym się na pracy to może jakiś ustawianie celów zawodowych i tylko skupienie się na tym odciągnęłoby uwagę.

57

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

Wyobraź sobie że masz dziecko kształcisz miało być lekarzem chirurgiem ginekologiem neurologiem a skończyło na POZ i jedynie przepisuje paracetamol. Jej koleżanki pracują  w klinikach jeżdżą na sympozja konferencję a Twoje dziecko siedzi w obskurnym gabinecie zarabiając pół z tego co inni. Do tego jest samotna matka i co jesteś dumna?

Ja nie jestem lekarzem ale schemat podobny

Właśnie sobie wyobraziłam. I w ramach "można to samo widzieć inaczej" melduję posłusznie, że :
1. Ja dziecka nie kształcę, ja mu zapewniam możliwość kształcenia się. Nie ja zakuwam i zdaję egzaminy, ale ono. Wbrew pozorom różnica jest zasadnicza.
2. Jeśli popełniłam błąd ustalając, kim ma być moje dziecko,  to błąd popełniłam jako matka. Mój problem jeśli się czuję sfrustrowana, sama sobie frustrację zafundowałam, przez własną głupotę, za głupotę się płaci. Kto się tu ma ewentualnie wstydzić, dziecko??? No chyba mojej głupoty, ale na nią wpływu nie miało, bom starsza.
3. Jeśli moje dziecko poszło w stronę Judyma - jestem dumna. Albowiem jestem w stanie zauważyć, jak ważnym lekarzem jest ten niedowartościowany lekarz POZ. Ile dobrego oraz złego może dla pacjenta zrobić. POZ to bardzo trudna specjalizacja, być w tym naprawdę dobrym to ogromna sztuka. Wstydziła bym się, gdyby to moje dziecko uznało, że jako lekarz POZ nic umieć nie musi, czyli gdyby było leniwym konowałem. Oraz gdyby brało łapówki, wypisywało lewe zwolnienie itd czyli popełniało czyny karalne.  Wyżej cenię dobrego lekarza POZ na NFZ w obskurnym gabinecie niż utytułowanego profesora - łapówkarza czy niedouczonego szefa kliniki, który kasę zdziera za partaninę.
Dla mnie niskie zarobki nigdy nie są powodem do wstydu jako takie, niezależnie od zawodu. Jako rodzic wstydziłabym się gdybym wychowała kryminalistę, oszusta, złego człowieka, lenia i obiboka, te klimaty.
4. Z dziecka - samotnej matki i owszem byłabym dumna, jeśli by tą samotną matką było kochającą, starającą się i zaspokajającą potrzeby swojego dziecka na miarę istniejących możliwości. Nie z faktu samotnego macierzyństwa bym była dumna, bo to ani powód do dumy ani do wstydu, ale z całej reszty. Ba, gdyby moje dziecko weszło w związek toksyczny z jakimś na przykład  przemocowcem czyli podjęło błędną decyzję życiową, ale z tego związku wyszło zostając skutkiem tego  samotną matką to z tego też bym była dumna.

58

Odp: Relacje z mamą

Czasem myślę, że ten jej żal, złość do mojego byłego powoduje, że ja się jeszcze gorzej z tym wszystkim czuje.

W moim odczuciu bzdurne gadanie, że gdyby nie on to ... nic nie daje, bo po pierwsze nie cofnie czasu dwa nie mamy pewności ze byłoby lepiej.


W ocenie mojej mamy mężczyzna który zostawia kobietę jest nic nie wart, bo on ją krzywdzi, bo co ona może. Może jedynie klepać słodką biedę i czekać śmierć, bo co ona może innego nic nic. Tylko ruchacz pospolity może się taką zainteresować. I tu cała litania, dlatego w jej ocenie to jest wielka krzywda, czasem aż żal pisać czy powtarzać.

59

Odp: Relacje z mamą

Bo tak jest, Minnie. Po każdej takiej rozmowie czujesz się gorzej.

Owszem, gdybanie tego typu jest bezproduktywne, zatem należy je ucinać, nim się rozkręci. Nic nowego Ci mama do powiedzenia nie ma na ten temat.
W ocenie Twojej mamy... no ok, nic nie jest wart, zatem nie ma powodu by o nic nie wartym osobniku rozmawiać, wartości tym sposobem nie zyska.
Co kobieta może... różne rzeczy może. Mamy zdaniem nic? No to mama zostaje przy swoim zdaniu, też nie ma o czym rozmawiać, można mieć inne zdanie na jakiś temat, dorośli jesteśmy i zapewniam Cię, głupsza od swojej mamy to Ty nie jesteś. Z całą pewnością. Skonstatowanie, ze jest się przynajmniej w iluś sprawach zwyczajnie mądrzejszym od własnego rodzica to trochę szok, ale cóż, u Was ewidentnie na to wygląda.
Cel realny - zdjąć mamę z piedestału, już nie jest osobą, która z racji bycia mamą  wie lepiej, mądrze pokieruje oraz ma rację. Dorosły człowiek sam ustala, kto jest dla niego autorytetem i w jakiej dziedzinie.  Teraz to już mama od Ciebie by się niejednego mogła nauczyć, choć rzecz jasna tego nie uczyni.

Zacznij ucinać te litanie i dławić w zarodku, zobaczysz że ci ulży.

60

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

Przy każdej rozmowie mi o tym przypomina, że jestem wstydem dla rodziny i dobrze że mieszkam daleko bo tego wstydu nie widać.
Jasne, nie jestem w sytuacji takiej jak moje kuzynki z których należy być dumnym bo są nauczycielkami

Nie chce się odcinać, ale zwyczajnie jest mi przykro kiedy słyszę od niej miałaś już swój czas, trzeba było nie marnować szansy skup się na pracy bo co Ty możesz robić innego.


Wiesz co Minnie? Ja bym tę twoją matkę zablokowała w telefonie, chociażby na jakiś czas. Chociaż na tyle, żebym odzyskała własny spokój i równowagę bo co jak co, ale nie masz ani jednego ani drugiego póki co.

Przy innej sprzyjającej okoliczności palnęła bym mamie, że bycie nauczycielką jest poniżej twojej godności. Masz inne, wyższe priorytety, niż dawać się gnoić jakimś wypierdkom za kilka tysięcy złotych.

Musisz się nauczyć rozmawiać z matką w pewien specyficzny sposób, którego teraz się obawiasz. Rozmawiaj z nią z pozycji osoby o wyższym statucie, nie klęczącej na kolanach.
Gdy zacznie jączyć, że przynosisz wstyd rodzinie, to odpal: Tak, wstyd mi za rodzinę która uważa, że najwyższym osiągnięciem jest bycie nauczycielką. Tak wiele jeszcze musicie się nauczyć, bo tkwicie w średniowieczu z tym waszym przekonaniem, że jesteście lepszymi od innych.

Cwicz Minnie, a sukces nadejdzie big_smile

61 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-10-17 21:37:03)

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

W ocenie mojej mamy mężczyzna który zostawia kobietę jest nic nie wart, bo on ją krzywdzi, bo co ona może. Może jedynie klepać słodką biedę i czekać śmierć, bo co ona może innego nic nic. Tylko ruchacz pospolity może się taką zainteresować.

Ale wiesz ze Ty ta opinie przejęłaś? To Twoje słowa ze samotna wychowujaca jest gorsza. I nie zasługuje. Właściwie na nic.

62

Odp: Relacje z mamą
minnie.89 napisał/a:

Czasem myślę, że ten jej żal, złość do mojego byłego powoduje, że ja się jeszcze gorzej z tym wszystkim czuje.

W moim odczuciu bzdurne gadanie, że gdyby nie on to ... nic nie daje, bo po pierwsze nie cofnie czasu dwa nie mamy pewności ze byłoby lepiej.


W ocenie mojej mamy mężczyzna który zostawia kobietę jest nic nie wart, bo on ją krzywdzi, bo co ona może. Może jedynie klepać słodką biedę i czekać śmierć, bo co ona może innego nic nic. Tylko ruchacz pospolity może się taką zainteresować. I tu cała litania, dlatego w jej ocenie to jest wielka krzywda, czasem aż żal pisać czy powtarzać.

A Ty nawet nie jesteś w stanie powiedzieć, że nie chcesz słuchać tych wywodów, bo bardzo źle się z tym czujesz, a jej słowa i tak przynoszą odwrotny skutek, jakiego ona oczekuje i jedynie cię dołują.
Jeśli nie dasz wyraźnie mamie do zrozumienia, że tym gadaniem robi ci krzywdę, nic się nie zmieni.

63

Odp: Relacje z mamą
Salomonka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Przy każdej rozmowie mi o tym przypomina, że jestem wstydem dla rodziny i dobrze że mieszkam daleko bo tego wstydu nie widać.
Jasne, nie jestem w sytuacji takiej jak moje kuzynki z których należy być dumnym bo są nauczycielkami

Nie chce się odcinać, ale zwyczajnie jest mi przykro kiedy słyszę od niej miałaś już swój czas, trzeba było nie marnować szansy skup się na pracy bo co Ty możesz robić innego.


Wiesz co Minnie? Ja bym tę twoją matkę zablokowała w telefonie, chociażby na jakiś czas. Chociaż na tyle, żebym odzyskała własny spokój i równowagę bo co jak co, ale nie masz ani jednego ani drugiego póki co.

Przy innej sprzyjającej okoliczności palnęła bym mamie, że bycie nauczycielką jest poniżej twojej godności. Masz inne, wyższe priorytety, niż dawać się gnoić jakimś wypierdkom za kilka tysięcy złotych.

Musisz się nauczyć rozmawiać z matką w pewien specyficzny sposób, którego teraz się obawiasz. Rozmawiaj z nią z pozycji osoby o wyższym statucie, nie klęczącej na kolanach.
Gdy zacznie jączyć, że przynosisz wstyd rodzinie, to odpal: Tak, wstyd mi za rodzinę która uważa, że najwyższym osiągnięciem jest bycie nauczycielką. Tak wiele jeszcze musicie się nauczyć, bo tkwicie w średniowieczu z tym waszym przekonaniem, że jesteście lepszymi od innych.

Cwicz Minnie, a sukces nadejdzie big_smile

Wydaje mi sie rozrecanie pyskówki nie bedzie najlepszym wyjściem. Raczej gaszenie. Budowanie granic. Nie wiem moze: o tym juz nie rozmawiam. I nie rozmawiasz.

64

Odp: Relacje z mamą
Bert44 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Przy każdej rozmowie mi o tym przypomina, że jestem wstydem dla rodziny i dobrze że mieszkam daleko bo tego wstydu nie widać.
Jasne, nie jestem w sytuacji takiej jak moje kuzynki z których należy być dumnym bo są nauczycielkami

Nie chce się odcinać, ale zwyczajnie jest mi przykro kiedy słyszę od niej miałaś już swój czas, trzeba było nie marnować szansy skup się na pracy bo co Ty możesz robić innego.


Wiesz co Minnie? Ja bym tę twoją matkę zablokowała w telefonie, chociażby na jakiś czas. Chociaż na tyle, żebym odzyskała własny spokój i równowagę bo co jak co, ale nie masz ani jednego ani drugiego póki co.

Przy innej sprzyjającej okoliczności palnęła bym mamie, że bycie nauczycielką jest poniżej twojej godności. Masz inne, wyższe priorytety, niż dawać się gnoić jakimś wypierdkom za kilka tysięcy złotych.

Musisz się nauczyć rozmawiać z matką w pewien specyficzny sposób, którego teraz się obawiasz. Rozmawiaj z nią z pozycji osoby o wyższym statucie, nie klęczącej na kolanach.
Gdy zacznie jączyć, że przynosisz wstyd rodzinie, to odpal: Tak, wstyd mi za rodzinę która uważa, że najwyższym osiągnięciem jest bycie nauczycielką. Tak wiele jeszcze musicie się nauczyć, bo tkwicie w średniowieczu z tym waszym przekonaniem, że jesteście lepszymi od innych.

Cwicz Minnie, a sukces nadejdzie big_smile

Wydaje mi sie rozrecanie pyskówki nie bedzie najlepszym wyjściem. Raczej gaszenie. Budowanie granic. Nie wiem moze: o tym juz nie rozmawiam. I nie rozmawiasz.

A gdzie ty pyskówki widzisz?

Nawet budowanie granic czasem trzeba zacząć od "wygaszania", a to wymaga zwyczajnie strumienia zimnej wody dla strony przeciwnej.

To "mięttkie"  postępowanie autorki już było i się nie sparwdzilo. Wystarczy poczytać.

65 Ostatnio edytowany przez Muqin (2025-10-17 22:04:42)

Odp: Relacje z mamą

Na razie Minnie, z tego co pisała, w takie rozmowy wchodzi jak w masełko, nadal mamie tłumaczy.
Uciąć temat skutecznie można na różne sposoby, także łagodnie i z miłym uśmiechem i to wcale nie jest podejście miękkie, co najwyżej zimne.
Jak kogoś poleję zimną wodą mam spore szanse, że się wścieknie, bo to nieprzyjemne jest. Wścieknie i co gorsza nakręci zamiast wyhamować.

Wiesz, Salomonka, moim zdaniem człek lepiej , gdy stosuje sposoby, których konsekwencje jest w stanie udźwignąć w danym momencie. Zablokowanie numeru telefonu mamy to bardzo mocne zagranie, powiedziałabym już z tych agresywnych. Może i na takie czas przyjdzie w relacji Minnie z mamą. A może wcale nie.

Posty [ 1 do 65 z 183 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024