Czy romans zmienia rzeczywistość? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy romans zmienia rzeczywistość?

Strony 1 2 3 37 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 1,992 ]

1

Temat: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Cześć.
Problem dotyczy mnie samego ale chciałbym zapytać się bardziej doświadczonych zdradzajacych.

Załóżmy, że mieliście wielomiesieczny czy nawet paroletni pełny romans. Pełny znaczy z zaangażowaniem emocjonalnym i fizycznym. Jakimś cudem udalo się wam zakończyć romans. Nie wyszedł na jaw.

Jak sądzicie czy można po takim czymś normalnie być mężem/żoną ? Wrócić do małżeństwa jakby nic się nie stało ?

Przecież każdy miesiąc romansu to powolne umieranie małżeństwa. Po pewnym czasie człowiek przychodzi do domu po pracy i nie widzi już żony ale obcą osobę do której dzieci mówią mamo.

Są tu jacyś weterani ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

Przecież każdy miesiąc romansu to powolne umieranie małżeństwa. Po pewnym czasie człowiek przychodzi do domu po pracy i nie widzi już żony ale obcą osobę do której dzieci mówią mamo.

Wszystko wiesz. smile

3

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
balin napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Przecież każdy miesiąc romansu to powolne umieranie małżeństwa. Po pewnym czasie człowiek przychodzi do domu po pracy i nie widzi już żony ale obcą osobę do której dzieci mówią mamo.

Wszystko wiesz. smile

Niestety ze swojego a nie cudzego doświadczenia. Dziwi mnie to że niektóre kobiety piszą piszą tutaj że po skończonym romansie wróciły do dawnego życia z mężem pomimo że tamtego dalej skrycie kochają. Normalnie żyją z mężem, jeżdżą na wakacje, chodzą do kina. Często się uśmiechają przed znajomymi.

Wnioskuje, ze kobiety są bardzo mocne emocjonalnie i potrafią działać z premedytacją.

U mężczyzn to chyba tak nie działa. Po romansie facet ucieka w pracę, hobby, kolegów. Musi mieć jakiś ekwiwalent kochanki.

4

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

Cześć.
Problem dotyczy mnie samego ale chciałbym zapytać się bardziej doświadczonych zdradzajacych.

Załóżmy, że mieliście wielomiesieczny czy nawet paroletni pełny romans. Pełny znaczy z zaangażowaniem emocjonalnym i fizycznym. Jakimś cudem udalo się wam zakończyć romans. Nie wyszedł na jaw.

Jak sądzicie czy można po takim czymś normalnie być mężem/żoną ? Wrócić do małżeństwa jakby nic się nie stało ?

Przecież każdy miesiąc romansu to powolne umieranie małżeństwa. Po pewnym czasie człowiek przychodzi do domu po pracy i nie widzi już żony ale obcą osobę do której dzieci mówią mamo.

Są tu jacyś weterani ?

Nie bardzo rozumiem problem.
Jesli sie widzi obca osobe I nie jest sie szczesliwym (jak domniemam) to po to ciagnac?
Mozna sobie zycie z kochanka ulozyc jesli jest sie jest takim zaangazowanym a zonie zwrocic wolnosc. Moze sobie znajdzie porzadnego faceta. Jak do tej pory nie ma szczescia.

5

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:
balin napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Przecież każdy miesiąc romansu to powolne umieranie małżeństwa. Po pewnym czasie człowiek przychodzi do domu po pracy i nie widzi już żony ale obcą osobę do której dzieci mówią mamo.

Wszystko wiesz. smile

Niestety ze swojego a nie cudzego doświadczenia. Dziwi mnie to że niektóre kobiety piszą piszą tutaj że po skończonym romansie wróciły do dawnego życia z mężem pomimo że tamtego dalej skrycie kochają. Normalnie żyją z mężem, jeżdżą na wakacje, chodzą do kina. Często się uśmiechają przed znajomymi.

Wnioskuje, ze kobiety są bardzo mocne emocjonalnie i potrafią działać z premedytacją.

U mężczyzn to chyba tak nie działa. Po romansie facet ucieka w pracę, hobby, kolegów. Musi mieć jakiś ekwiwalent kochanki.

To się nazywa prostytucja w małżeństwie i wyrachowanie, a nie żadna siła emocjonalna. Ty odpowiedziałeś sobie na pytania, które postawiłeś na forum, już w pierwszym poście. Jaki jest cel twoich dalszych dywagacji zatem? Chcesz sobie podyskutować o tym, jak ci ciężko w nowej rzeczywistości? A może chcesz nam powiedzieć, jak bardzo skrzywdziłeś (ba zniszczyłeś nawet ) drugiego człowieka (patrz żona) nawet jeśli ten człowiek jeszcze o tym (być może) nie wie. Określ się, a zaoszczędzisz ludziom czasu i nerwów na komentowanie twojego przypadku. Przygotuj się na kubły emocjonalnych pomyj, na które nota bene w pełni zasługujesz.

Jak mnie bawią i jednocześnie wk*rwiają takie pseudointelektualne próby racjonalizowania i relatywizowania dziadostwa oraz zwykłego okrucieństwa.

P.S. Wyrazy współczucia dla zdecydowanie lepszej połówki.

Wątpię...

6

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Ty byles tym zdradzajacym czy byles kochankiem bo tak jasno za bardzo tego nie napisales.

7

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

Cześć.
Problem dotyczy mnie samego ale chciałbym zapytać się bardziej doświadczonych zdradzajacych.

Załóżmy, że mieliście wielomiesieczny czy nawet paroletni pełny romans. Pełny znaczy z zaangażowaniem emocjonalnym i fizycznym. Jakimś cudem udalo się wam zakończyć romans. Nie wyszedł na jaw.

Jak sądzicie czy można po takim czymś normalnie być mężem/żoną ? Wrócić do małżeństwa jakby nic się nie stało ?

Przecież każdy miesiąc romansu to powolne umieranie małżeństwa. Po pewnym czasie człowiek przychodzi do domu po pracy i nie widzi już żony ale obcą osobę do której dzieci mówią mamo.

Są tu jacyś weterani ?

Sa tu weterani I weteranki...
Nie, normalnie nie mozna wrocic.
Jest bardzo ciezko, czesto to poswiecenie z usmiechem na twarzy, a w sercu rozpacz.

8

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
ZielonaKama napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Cześć.
Problem dotyczy mnie samego ale chciałbym zapytać się bardziej doświadczonych zdradzajacych.

Załóżmy, że mieliście wielomiesieczny czy nawet paroletni pełny romans. Pełny znaczy z zaangażowaniem emocjonalnym i fizycznym. Jakimś cudem udalo się wam zakończyć romans. Nie wyszedł na jaw.

Jak sądzicie czy można po takim czymś normalnie być mężem/żoną ? Wrócić do małżeństwa jakby nic się nie stało ?

Przecież każdy miesiąc romansu to powolne umieranie małżeństwa. Po pewnym czasie człowiek przychodzi do domu po pracy i nie widzi już żony ale obcą osobę do której dzieci mówią mamo.

Są tu jacyś weterani ?

Sa tu weterani I weteranki...
Nie, normalnie nie mozna wrocic.
Jest bardzo ciezko, czesto to poswiecenie z usmiechem na twarzy, a w sercu rozpacz.

Aż dziw bierze, że to jeszcze trzeba ludziom tłumaczyć. To chyba jakieś formy emocjonalnych ameb, że zadają takie pytania. To tak, jakby poderżnąć komuś gardło i zadać publicznie pytanie: "Ciekawe, czy się wykrwawi?". Oni się tacy empatycznie upośledzeni rodzą, czy może to kwestia jakiejś traumy? Warto to zbadać i unikać takich wybrakowanych osobników, jak ognia.

Wątpię...

9 Ostatnio edytowany przez Annax (2018-03-22 17:53:03)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

U mężczyzn to chyba tak nie działa. Po romansie facet ucieka w pracę, hobby, kolegów. Musi mieć jakiś ekwiwalent kochanki.

Albo ucieknie w ramiona następnej kochanki. Tak wynika z moich obserwacji.

"Tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono" /W. Szymborska/

10

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

Wnioskuje, ze kobiety są bardzo mocne emocjonalnie i potrafią działać z premedytacją.

Serio? no tak bo Ty to z premedytacją nie dupczyłeś na boku jakiejś baby i potem nie przychodziłeś do domu i nie uśmiechałes sie do żony, chwaląc jej obiadki.
No tak czysta dobroć jest w Tobie, biedny miś

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

11

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Annax napisał/a:
Hrefi napisał/a:

U mężczyzn to chyba tak nie działa. Po romansie facet ucieka w pracę, hobby, kolegów. Musi mieć jakiś ekwiwalent kochanki.

Albo ucieknie w ramiona następnej kochanki. Tak wynika z moich obserwacji.

Tak wynika również z moich obserwacji. Będą następne.

12

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Kilka rzeczowych komentarzy jednak było. Dziękuję za nie.

Poprostu chciałem dowiedzieć się jak wygląda życie po romansie. Liczyłem, że na podstawie wypowiedzi można zdefiniować jakąś regułę, zasadę co ludzie robią "po", jak się zachowują.

Co do waszych pytań - tak, zdradzalem żonę w pełni. Fizycznej i emocjonalnie. Żadnych wyrzutów sumienia przy tym nie mialem. Mogłem bez problemu spojrzeć jej w oczy zaraz po powrocie od mojej kochanki. Mialem natomiast wyrzuty sumienia w stosunku do kochanki, że sypiam z żoną pomimo że tego nie ukrywalem.

Nie oczekuje jednak waszej oceny mojego postępowania bowiem i tak ocenicie mnie blednie. Życie nie jest czarno białe, dominują w nim przeróżne odcienie.

Ale wracając do tematu. Możemy się więc zgodzić, że po pełnym i dłuższym romansie powrót do normalnego małżeństwa nie jest możliwy. Mężczyźni po skończonym romansie leczą się poświęcając czas na:
- pracę, hobby, kolegow;
- kolejna kochankę.

Kobiety:
- próbują odgrywać szczęśliwe żony na zewnątrz, wewnątrz tęskniac za kochankiem.

Moje wnioski są słuszne ?

13

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

Kilka rzeczowych komentarzy jednak było. Dziękuję za nie.

Poprostu chciałem dowiedzieć się jak wygląda życie po romansie. Liczyłem, że na podstawie wypowiedzi można zdefiniować jakąś regułę, zasadę co ludzie robią "po", jak się zachowują.

Co do waszych pytań - tak, zdradzalem żonę w pełni. Fizycznej i emocjonalnie. Żadnych wyrzutów sumienia przy tym nie mialem. Mogłem bez problemu spojrzeć jej w oczy zaraz po powrocie od mojej kochanki. Mialem natomiast wyrzuty sumienia w stosunku do kochanki, że sypiam z żoną pomimo że tego nie ukrywalem.

Nie oczekuje jednak waszej oceny mojego postępowania bowiem i tak ocenicie mnie blednie. Życie nie jest czarno białe, dominują w nim przeróżne odcienie.

Ale wracając do tematu. Możemy się więc zgodzić, że po pełnym i dłuższym romansie powrót do normalnego małżeństwa nie jest możliwy. Mężczyźni po skończonym romansie leczą się poświęcając czas na:
- pracę, hobby, kolegow;
- kolejna kochankę.

Kobiety:
- próbują odgrywać szczęśliwe żony na zewnątrz, wewnątrz tęskniac za kochankiem.

Moje wnioski są słuszne ?

nie, nie są. Bo czasami jest tak, że ludziom zdarzy sie zdradzić, ale potem sie starają, żeby odbudować zaufanie zdradzonej połówki.
Po co jesteś z żoną skoro jej nie kochasz? Czułeś, ze to kochankę zdradzałeś sypiając z  żoną, zatem dlaczego nie zostawisz żony? PRzecież to nie ma sensu, ewidentnie nic do niej nie czujesz, to po co być w takim związku? Serio pytam z czystej ciekawości.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

14

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Twoje wnioski nie są słuszne, bo dla mnie jesteś zwykłą męską prostytutką.

15

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Sponiewierany napisał/a:

Twoje wnioski nie są słuszne, bo dla mnie jesteś zwykłą męską prostytutką.

nie no kasy za to chyba nie brał, nie mylmy pojęć. Poza tym prostytutki to spoko kobiety to nie one są winne zdrad, są tylko narzędziami do zdrady. Ale jak zdradzacz chce zdradzić to i tak zdradzi, czy z prostytutką, czy z sąsiadką.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

16

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

nie, nie są. Bo czasami jest tak, że ludziom zdarzy sie zdradzić, ale potem sie starają, żeby odbudować zaufanie zdradzonej połówki.
Po co jesteś z żoną skoro jej nie kochasz? Czułeś, ze to kochankę zdradzałeś sypiając z  żoną, zatem dlaczego nie zostawisz żony? PRzecież to nie ma sensu, ewidentnie nic do niej nie czujesz, to po co być w takim związku? Serio pytam z czystej ciekawości.

Odpowiem bowiem nie atakujesz mnie więc szczera odpowiedź się należy: kocham swoje dziecko. Nie umiem żyć bez niego. W przypadku rozwodu żona zabierze mi je. Żaden sąd tu nie pomoze.

Natomiast co do pierwszego akapitu twojej wypowiedzi to i ja się muszę z Tobą nie zgodzic. Moim zdaniem twoja opinia jest słuszna dla przypadkowych, krótkich epizodów zdrady, najczęściej pod wpływem alkoholu czy kłótni małżeńskiej.

Ja natomiast pisze o pełnym i długotrwałym romansie, takim wielomiesiecznym, a nawet w latach liczonym.

17 Ostatnio edytowany przez Sponiewierany (2018-03-22 21:35:33)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

No dobrze, ale zdradzaczy powinno się utylizować.
A poza tym, co się stało z Twoją kochanką? Nadal z nią jesteś?

18

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Hrefi, wiesz, że największą krzywdą, którą robisz w tej momencie swojej żonie jest zabieranie jej możliwości na ponowne bycie kochaną? Ona mogłaby jeszcze swoje życie ułożyć z kimś, kto jej nie będzie oszukiwał.
Co do dziecka, to i tak będziecie musieli się dogadać. Żaden sąd nie odbierze Ci praw rodzicielskich bez powodu. Naprawdę nie lepiej przestać oszukiwać kogoś, kto kiedyś był najbliższą Ci osobą?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

19

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

Kilka rzeczowych komentarzy jednak było. Dziękuję za nie.

Poprostu chciałem dowiedzieć się jak wygląda życie po romansie. Liczyłem, że na podstawie wypowiedzi można zdefiniować jakąś regułę, zasadę co ludzie robią "po", jak się zachowują.

Co do waszych pytań - tak, zdradzalem żonę w pełni. Fizycznej i emocjonalnie. Żadnych wyrzutów sumienia przy tym nie mialem. Mogłem bez problemu spojrzeć jej w oczy zaraz po powrocie od mojej kochanki. Mialem natomiast wyrzuty sumienia w stosunku do kochanki, że sypiam z żoną pomimo że tego nie ukrywalem.

Nie oczekuje jednak waszej oceny mojego postępowania bowiem i tak ocenicie mnie blednie. Życie nie jest czarno białe, dominują w nim przeróżne odcienie.

Ale wracając do tematu. Możemy się więc zgodzić, że po pełnym i dłuższym romansie powrót do normalnego małżeństwa nie jest możliwy. Mężczyźni po skończonym romansie leczą się poświęcając czas na:
- pracę, hobby, kolegow;
- kolejna kochankę.

Kobiety:
- próbują odgrywać szczęśliwe żony na zewnątrz, wewnątrz tęskniac za kochankiem.

Moje wnioski są słuszne ?


Już ci napisałem, byś nie dorabiał ideologii i nie relatywizował zwykłego ku*estwa. Ocenimy cię błędnie powiadasz? A na czym polega twoja wyjątkowość? Oświeć nas. Pokaż nam te subtelne różnice, które odróżniają cię od zwykłej gnidy, która rani drugiego człowieka, bez chwili refleksji, bez ukłucia sumienia. Czym różnisz się od setek, jeśli nie tysięcy podobnych tobie zdradzających, którzy uzewnętrzniają się choćby na tym forum? Według mnie niczym. Jesteś clichè, sztampą, tzw. kolejnym nudnym. Poza tym śmierdzisz na milę zwykłym, forumowym prowokatorem. W słowniku ludzi kulturalnych nie znajduję słów, które dostatecznie obelżywie itd...

Wątpię...

20 Ostatnio edytowany przez Sponiewierany (2018-03-22 21:45:44)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Poza tym śmierdzisz na milę zwykłym, forumowym prowokatorem. W słowniku ludzi kulturalnych nie znajduję słów, które dostatecznie obelżywie itd...

Niekoniecznie. Jestem świadkiem podobnego zdarzenia, gdzie "on" i jego kochanka naśmiewają się z jego żony! A ona, kochanka, próbuje "przywłaszczyć" jego dzieci. Coś okropnego.

21

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

nie, nie są. Bo czasami jest tak, że ludziom zdarzy sie zdradzić, ale potem sie starają, żeby odbudować zaufanie zdradzonej połówki.
Po co jesteś z żoną skoro jej nie kochasz? Czułeś, ze to kochankę zdradzałeś sypiając z  żoną, zatem dlaczego nie zostawisz żony? PRzecież to nie ma sensu, ewidentnie nic do niej nie czujesz, to po co być w takim związku? Serio pytam z czystej ciekawości.

Odpowiem bowiem nie atakujesz mnie więc szczera odpowiedź się należy: kocham swoje dziecko. Nie umiem żyć bez niego. W przypadku rozwodu żona zabierze mi je. Żaden sąd tu nie pomoze.

Natomiast co do pierwszego akapitu twojej wypowiedzi to i ja się muszę z Tobą nie zgodzic. Moim zdaniem twoja opinia jest słuszna dla przypadkowych, krótkich epizodów zdrady, najczęściej pod wpływem alkoholu czy kłótni małżeńskiej.

Ja natomiast pisze o pełnym i długotrwałym romansie, takim wielomiesiecznym, a nawet w latach liczonym.

Nie ogólniałabym, bo słyszałam o długotrwałych romansach i jednak powrocie do żony/ męża i staraniu się, ale fakt to jednostkowe przypadki.
Wiesz kochasz dziecko i to jest ok, natomiast jeżeli dziecko widzi, ze masz gdzieś jego matkę to wyniesie bardzo zły wzorzec związku, małżeństwa. Serio robułam badania na ten temat i o ile badani w wieku 22-40kilka lat twierdzą, że nie chcą powielać sposobu wychowywania dzieci po rodzicach, to jednak większość powiela i chce powielać relacje małżeńskie po swoich rodzicach. Psychika jest przedziwnym tworem

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

22

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Sponiewierany napisał/a:

No dobrze, ale zdradzaczy powinno się utylizować.
A poza tym, co się stało z Twoją kochanką? Nadal z nią jesteś?

Nie powinno się utylizować. Nie powielaj tego stwierdzenia. Nikt nie dopuszcza się zdrady bez przyczyny. Obie strony są winne.

Moja kochanka męczy się w swoim związku podobnie jak jak i próbuje poukładać sobie życie oraz nasz romans. Tak, dalej się spotykamy.

23 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-03-22 22:14:45)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Pogadaj z żoną. Serio.
Bo już pomijając całą sprawę romansu, to najbardziej ją oszukujesz teraz trzymając ją przy sobie w momencie, kiedy już Ci na niej nie zależy.
A ona zasługuje na poznanie kogoś, kto z nią będzie teraz, a nie jak Wasze dziecko będzie starsze.

I nie masz co się tutaj usprawiedliwiać, naprawdę.
Twoja żona może i w jakimś stopniu zawiniła, ale to Ty masz romans.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

24

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Doom napisał/a:

Już ci napisałem, byś nie dorabiał ideologii i nie relatywizował zwykłego ku*estwa. Ocenimy cię błędnie powiadasz? A na czym polega twoja wyjątkowość? Oświeć nas. Pokaż nam te subtelne różnice, które odróżniają cię od zwykłej gnidy, która rani drugiego człowieka, bez chwili refleksji, bez ukłucia sumienia. Czym różnisz się od setek, jeśli nie tysięcy podobnych tobie zdradzających, którzy uzewnętrzniają się choćby na tym forum? Według mnie niczym. Jesteś clichè, sztampą, tzw. kolejnym nudnym. Poza tym śmierdzisz na milę zwykłym, forumowym prowokatorem. W słowniku ludzi kulturalnych nie znajduję słów, które dostatecznie obelżywie itd...


Zdrada nie jest kurestwem ale desperackim wyrazem braku spełniania w małżeństwie. Jest skutkiem nieudanego związku. Nikt nie budzi się rano i myśli "co by tu zrobić dzisiaj ? Wiem, umyślnie skrzywdzę żonę i będę miał romans". Romans to skutek.
Nazywanie kogoś gnidą bo nie dochował wierności małżeńskiej jest zwyczajnie wulgarne i nieadekwatne do czynu. Relacja maż-żona to tylko część naszego życia, część naszej moralności. Można zdradzać partnera i być uczciwym w innych sferach życia.

A ty, mam wrażenie, sugerujesz, że jak ktoś zdradził żonę to i jest gotowy okraść, zabić a już na pewno oszukać w każdej kwestii.

25 Ostatnio edytowany przez Bland44 (2018-03-22 22:29:52)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:
balin napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Przecież każdy miesiąc romansu to powolne umieranie małżeństwa. Po pewnym czasie człowiek przychodzi do domu po pracy i nie widzi już żony ale obcą osobę do której dzieci mówią mamo.

Wszystko wiesz. smile

Niestety ze swojego a nie cudzego doświadczenia. Dziwi mnie to że niektóre kobiety piszą piszą tutaj że po skończonym romansie wróciły do dawnego życia z mężem pomimo że tamtego dalej skrycie kochają. Normalnie żyją z mężem, jeżdżą na wakacje, chodzą do kina. Często się uśmiechają przed znajomymi.

Wnioskuje, ze kobiety są bardzo mocne emocjonalnie i potrafią działać z premedytacją.

U mężczyzn to chyba tak nie działa. Po romansie facet ucieka w pracę, hobby, kolegów. Musi mieć jakiś ekwiwalent kochanki.

Co masz na myśli ekwiwalent kochanki?
Znam mężczyznę mającego kochankę i jednocześnie żonę i dzieci, z którymi jeździ na wakacje, do kina, z żoną chodzi na zabawy itp.
A najśmieszniejsze jest to, że kochanką jest znajoma rodziny (najciemniej pod latarnią)

26

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Lady Loka napisał/a:

Pogadaj z żoną. Serio.
Bo już pomijając całą sprawę romansu, to najbardziej ją oszukujesz teraz trzymając ją przy sobie w momencie, kiedy już Ci na niej nie zależy.
A ona zasługuje na poznanie kogoś, kto z nią będzie teraz, a nie jak Wasze dziecko będzie starsze.

I nie masz co się tutaj usprawiedliwiać, naprawdę.
Twoja żona może i w jakimś stopniu zawiniła, ale to Ty masz romans.


Tylko, że ja nie chce się usprawiedliwiać. Ja nie miałem nigdy żadnych wyrzutów sumienia. Nie mam ich nadal. Usprawiedliwiać się chcą chyba Ci, którzy je odczuwają. Post założyłem bowiem chciałem się dowiedzieć jak potoczyło się ludziom życie po romansie. Być może występują tu jakieś reguły - np. 90 % rozwiodło się albo coś takiego.

Bo już pomijając całą sprawę romansu, to najbardziej ją oszukujesz teraz trzymając ją przy sobie w momencie, kiedy już Ci na niej nie zależy.

Mam mam wrażenie, że to jest jeden z tych utartych argumentów mając przemówić do rozsądku. A co w przypadku jak ta druga osoba nie chce wcale wolności ? Woli nie wiedzieć ?
Co w przypadku gdy zona nie chce być wcale tej wolności do której mnie tak przekonujecie aby jej dać ?

27 Ostatnio edytowany przez Sponiewierany (2018-03-22 22:37:03)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Nie ogarniam tego swoim umysłem. Jak można być takim słabym, że będąc w związku, mając dzieci, uciec do kochanki. Rozumiem rozstać się wcześniej i wtedy szukać szczęścia, ale taka forma wyrafinowanego szmacenia się mnie obrzydza w pełni. Bez wyrzutów sumienia wracasz do żony....ja pierd.... Ile ten romans już trwa?
Chcesz wiedzieć jaki jest finał romansu? Strona kochamtwojegomeza.

28

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:
Sponiewierany napisał/a:

No dobrze, ale zdradzaczy powinno się utylizować.
A poza tym, co się stało z Twoją kochanką? Nadal z nią jesteś?

Nie powinno się utylizować. Nie powielaj tego stwierdzenia. Nikt nie dopuszcza się zdrady bez przyczyny. Obie strony są winne.

Moja kochanka męczy się w swoim związku podobnie jak jak i próbuje poukładać sobie życie oraz nasz romans. Tak, dalej się spotykamy.

Musisz mieć jaja jak rodzynki, malutkie i wysuszone, skoro bałeś się zakończyć dotychczasowy związek, w którym tak się męczysz (swoją drogą, czy żona wie, że się męczysz?) zanim zaczniesz następny. Jak, ty za przeproszeniem "obrabiasz" w tym stanie dwa "poletka" pozostanie dla mnie (na szczęście) tajemnicą. Winnym zdrady jest zawsze zdradzający/a. To jego/jej autonomiczna decyzja, więc proszę skończ to pierdolamento o winie obu stron. Jak zwykle dziecka żal. Dlatego moja pierwsza i ostatnia rada: nie rozmnażaj się już.

Wątpię...

29

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Lou71.71 napisał/a:
Hrefi napisał/a:
balin napisał/a:

Wszystko wiesz. smile

Niestety ze swojego a nie cudzego doświadczenia. Dziwi mnie to że niektóre kobiety piszą piszą tutaj że po skończonym romansie wróciły do dawnego życia z mężem pomimo że tamtego dalej skrycie kochają. Normalnie żyją z mężem, jeżdżą na wakacje, chodzą do kina. Często się uśmiechają przed znajomymi.

Wnioskuje, ze kobiety są bardzo mocne emocjonalnie i potrafią działać z premedytacją.

U mężczyzn to chyba tak nie działa. Po romansie facet ucieka w pracę, hobby, kolegów. Musi mieć jakiś ekwiwalent kochanki.

Co masz na myśli ekwiwalent kochanki?
Znam mężczyznę mającego kochankę i jednocześnie żonę i dzieci, z którymi jeździ na wakacje, do kina, z żoną chodzi na zabawy itp.
A najśmieszniejsze jest to, że kochanką jest znajoma rodziny (najciemniej pod latarnią)

Ekwiwalent kochanki to coś co musi mu dawną kochankę zastąpić. Czyli nie ma już facet kochanki bo romans się skończył, do żony nie bardzo można wrócić bo romans zniszczył relacje, więc zostaje luka, którą trzeba zapełnić. Luka emocjonalna. Aby o tym nie myśleć próbuje się zająć myśli pracą zawodową, hobby lub szukając nowej kochanki.

Podany przez ciebie przykład jest ciekawy. Facet wyrachowany moim zdaniem. Zastanawiam się po co mu kochanka. Znasz go na tyle dobrze się domyślać ?

30 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-03-22 22:41:50)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

A skąd wiesz, że Twoja żona nie chce wolności?
Wie o Twoim romansie?

Wiesz, jeżeli ona wie i świadomie zgadza się na trwanie w związku z Tobą to ok, jej decyzja. Ale Ty nie masz prawa decydowania za nią o tym, co jest dla niej najlepsze. W tym przypadku powinieneś usiąść z nią przy stole i jej powiedzieć, jak to wygląda z Twojej perspektywy, ona powie jak z jej. Jak stwierdzi, że jest jej ok i może tak zostać, to sama zrezygnuje z wolności. Ale jak powie wtedy, że chce się rozwieść, to też nie masz prawa jej tego zabronić.

Zdrada nie jest kurestwem ale desperackim wyrazem braku spełniania w małżeństwie. Jest skutkiem nieudanego związku. Nikt nie budzi się rano i myśli "co by tu zrobić dzisiaj ? Wiem, umyślnie skrzywdzę żonę i będę miał romans". Romans to skutek.

Normalny człowiek, kiedy małżeństwo nie przynosi spełnienia i jest nieudane, kiedy już wyczerpie wszystkie możliwości jego naprawy rozstaje się zanim wda się w relację z kimś innym. Desperacja? Raczej premedytacja.

edit.
Zawsze jak czytam taki temat to najbardziej żal mi jest tej zdradzanej osoby.
Po co tkwić w związku bez przyszłości i zdradzać? Potem druga osoba się dowiaduje "oszukiwał mnie przez 5 lat, czuję, że zmarnowałam życie". Bo to jest takie trochę zmarnowane życie. Dla kogoś, kto nawet nie miał w sobie na tyle odwagi, żeby przyjść i powiedzieć "nie chcę cię już, odchodzę".

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

31

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Doom napisał/a:
Hrefi napisał/a:
Sponiewierany napisał/a:

No dobrze, ale zdradzaczy powinno się utylizować.
A poza tym, co się stało z Twoją kochanką? Nadal z nią jesteś?

Nie powinno się utylizować. Nie powielaj tego stwierdzenia. Nikt nie dopuszcza się zdrady bez przyczyny. Obie strony są winne.

Moja kochanka męczy się w swoim związku podobnie jak jak i próbuje poukładać sobie życie oraz nasz romans. Tak, dalej się spotykamy.

Musisz mieć jaja jak rodzynki, malutkie i wysuszone, skoro bałeś się zakończyć dotychczasowy związek, w którym tak się męczysz (swoją drogą, czy żona wie, że się męczysz?) zanim zaczniesz następny. Jak, ty za przeproszeniem "obrabiasz" w tym stanie dwa "poletka" pozostanie dla mnie (na szczęście) tajemnicą. Winnym zdrady jest zawsze zdradzający/a. To jego/jej autonomiczna decyzja, więc proszę skończ to pierdolamento o winie obu stron. Jak zwykle dziecka żal. Dlatego moja pierwsza i ostatnia rada: nie rozmnażaj się już.

Tak, żona wie. Mówiłem jej, że jej nie kocham i chciałbym założyć nową rodzinę. Nakreśliłem nawet plany jak nasze życie miało by wyglądać po rozwodzie (kto opiekuje się dzieckiem, jak będę jej pomagał finansowo itp) Ona mówi, że mam ją pokochać ze względu na dziecko a jak ją zostawie to będzie utrudniać mi kontakt z dzieckiem. Dla niej bowiem nie kochać jej to znaczy nie kochać tez dziecka.

Chodź w sumie nie wiem po co ci to piszę. Temat założyłem aby dowiedzieć się jak wygląda życie innych ludzi po romansie. Nie próbuje się "oczyszczać" ani usprawiedliwiać bo nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Żadnych ! Powiem ci coś więcej, nie raz zdarzało mi się przyjść od kochanki w nocy, i nie biorąc prysznica uprawiać seks z żona. Domyślasz się jakiej części ciała nie umyłem ? Zero wyrzutów sumienia.

32

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:
Lou71.71 napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Niestety ze swojego a nie cudzego doświadczenia. Dziwi mnie to że niektóre kobiety piszą piszą tutaj że po skończonym romansie wróciły do dawnego życia z mężem pomimo że tamtego dalej skrycie kochają. Normalnie żyją z mężem, jeżdżą na wakacje, chodzą do kina. Często się uśmiechają przed znajomymi.

Wnioskuje, ze kobiety są bardzo mocne emocjonalnie i potrafią działać z premedytacją.

U mężczyzn to chyba tak nie działa. Po romansie facet ucieka w pracę, hobby, kolegów. Musi mieć jakiś ekwiwalent kochanki.

Co masz na myśli ekwiwalent kochanki?
Znam mężczyznę mającego kochankę i jednocześnie żonę i dzieci, z którymi jeździ na wakacje, do kina, z żoną chodzi na zabawy itp.
A najśmieszniejsze jest to, że kochanką jest znajoma rodziny (najciemniej pod latarnią)

Ekwiwalent kochanki to coś co musi mu dawną kochankę zastąpić. Czyli nie ma już facet kochanki bo romans się skończył, do żony nie bardzo można wrócić bo romans zniszczył relacje, więc zostaje luka, którą trzeba zapełnić. Luka emocjonalna. Aby o tym nie myśleć próbuje się zająć myśli pracą zawodową, hobby lub szukając nowej kochanki.

Podany przez ciebie przykład jest ciekawy. Facet wyrachowany moim zdaniem. Zastanawiam się po co mu kochanka. Znasz go na tyle dobrze się domyślać ?

Tak. Znam dobrze. Kochankę ma dla lepszego seksu, dla dowartościowania się.

33 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-03-22 22:52:11)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Tak, żona wie. Mówiłem jej, że jej nie kocham i chciałbym założyć nową rodzinę. Nakreśliłem nawet plany jak nasze życie miało by wyglądać po rozwodzie (kto opiekuje się dzieckiem, jak będę jej pomagał finansowo itp) Ona mówi, że mam ją pokochać ze względu na dziecko a jak ją zostawie to będzie utrudniać mi kontakt z dzieckiem. Dla niej bowiem nie kochać jej to znaczy nie kochać tez dziecka.

Czy żona wie o zdradzie czy tylko, że nie kochasz?
Czy żona wie, że nie masz zamiaru nawet próbować czegokolwiek naprawiać i że jej nie pokochasz?
Wydaje mi się, że ona jednak jeszcze ma jakieś złudzenia, inaczej miałbyś u niej bana na seks i osobne łóżko.

Strasznie wyrachowane to, co piszesz. To już nawet nie to, że Ty jej nie kochasz. Ty w sobie nie masz grama szacunku do niej. A powinieneś choćby przez to, że jest matką Twojego dziecka.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

34

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Lady Loka napisał/a:

A skąd wiesz, że Twoja żona nie chce wolności?
Wie o Twoim romansie?

Wiesz, jeżeli ona wie i świadomie zgadza się na trwanie w związku z Tobą to ok, jej decyzja. Ale Ty nie masz prawa decydowania za nią o tym, co jest dla niej najlepsze. W tym przypadku powinieneś usiąść z nią przy stole i jej powiedzieć, jak to wygląda z Twojej perspektywy, ona powie jak z jej. Jak stwierdzi, że jest jej ok i może tak zostać, to sama zrezygnuje z wolności. Ale jak powie wtedy, że chce się rozwieść, to też nie masz prawa jej tego zabronić.

Zdrada nie jest kurestwem ale desperackim wyrazem braku spełniania w małżeństwie. Jest skutkiem nieudanego związku. Nikt nie budzi się rano i myśli "co by tu zrobić dzisiaj ? Wiem, umyślnie skrzywdzę żonę i będę miał romans". Romans to skutek.

Normalny człowiek, kiedy małżeństwo nie przynosi spełnienia i jest nieudane, kiedy już wyczerpie wszystkie możliwości jego naprawy rozstaje się zanim wda się w relację z kimś innym. Desperacja? Raczej premedytacja.

edit.
Zawsze jak czytam taki temat to najbardziej żal mi jest tej zdradzanej osoby.
Po co tkwić w związku bez przyszłości i zdradzać? Potem druga osoba się dowiaduje "oszukiwał mnie przez 5 lat, czuję, że zmarnowałam życie". Bo to jest takie trochę zmarnowane życie. Dla kogoś, kto nawet nie miał w sobie na tyle odwagi, żeby przyjść i powiedzieć "nie chcę cię już, odchodzę".


Nie twierdzę, że tak nie jest. Może brak mi odwagi ale zamiarem mojego postu nie było analizowanie moich czynów a próba podsumowania ludzkich zachowań po romansie.
Majac na uwadze swoje doświadczenia lub opisy innych z forum jak myślisz, czy człowiek jest wstanie wrócić do małżeństwa czy tez to kwestia czasu kiedy małżenstwo się rozpadnie ?

35

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Lady Loka napisał/a:

Normalny człowiek, kiedy małżeństwo nie przynosi spełnienia i jest nieudane, kiedy już wyczerpie wszystkie możliwości jego naprawy rozstaje się zanim wda się w relację z kimś innym. Desperacja? Raczej premedytacja.

edit.
Zawsze jak czytam taki temat to najbardziej żal mi jest tej zdradzanej osoby.
Po co tkwić w związku bez przyszłości i zdradzać? Potem druga osoba się dowiaduje "oszukiwał mnie przez 5 lat, czuję, że zmarnowałam życie". Bo to jest takie trochę zmarnowane życie. Dla kogoś, kto nawet nie miał w sobie na tyle odwagi, żeby przyjść i powiedzieć "nie chcę cię już, odchodzę".

Dokładnie to jest tak, jak piszesz, żona moze być podłą zołzą, jezeli nie chce sie zmienić to trzeba się rozwieść i dopiero wtedy się związać. Ludzie, którzy zdradzają zawsze dzielą winę na pół, a to tak nie działa. Za sam fakt zdrady zawsze jest winny TYLKO zdradzający, nie kochanka, nie żona, nie kochanek, nie mąż, TYLKO "ZDRADZACZ".

Co do drugiej części posta to owszem żal jest zdradzonych, ale to są jednak osoby dorosłe i decyzyjne, najbardziej przefikane mają dzieci z takich związków, małżeństw. Ich cały świat się sypie, bardzo często odbija się to na ich psychice, jeden rodzic się wyprowadza, siłą rzeczy nie spędza już tak dużo czasu z dzieckiem, takie dzieci mają lęki, moczenia nocne, a nastolatki ze słabą psychiką moga mieć nawet próby samobójcze. Dzieci zawsze są w najgorszej sytuacji, bo one nie moga zadecydować, o tym co z nimi będzie decydują rodzice, którym takie dziecko już nie ufa, albo jak nie potrafią dojść do ładu, to sąd, którego dziecko nie zna i sie stresuje.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

36 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-03-22 22:59:24)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Majac na uwadze swoje doświadczenia lub opisy innych z forum jak myślisz, czy człowiek jest wstanie wrócić do małżeństwa czy tez to kwestia czasu kiedy małżenstwo się rozpadnie ?

Uważam, że się nie da. Po moim byłym było widać, że się zaangażował gdzieś indziej, więc olał naszą relację, kwestią czasu było to, jak się rozstaliśmy.

W rodzinie mam jedną osobę, zdradzaną latami, trwała w małżeństwie, bo bała się samotności, a teraz i tak jest sama, bo kochanka dała mężusiowi ultimatum i się wyprowadził od żony.
Mieli dwoje dzieci, którym powiedział, dlaczego się wyprowadza, powiedział, że jest inna kobieta.
Dzieci same podjęły decyzję, że nie chcą żadnych kontaktów z ojcem. Mówią o nim "ten mężczyzna". I to nie przez brak więzi, ale przez to, że są świadomi, jak bardzo zranił matkę. To tak odnośnie wypowiedzi Nirvanki. I ja patrząc na to, jak oni całkowicie zerwali więź z własnym ojcem uważam, że powinno się rozstawać przed wejściem w nową relację. Wtedy nie byłoby aż takich problemów.

Jak czytam wątki to mało jest takich, w których małżeństwo się trzyma. Kojarzę 4 łącznie z Twoim.

Moim zdaniem nie da się wiecznie być kochanką. Każdy w końcu chce czegoś więcej.
Jednocześnie dla mnie bycie w rodzinie bez miłości jest pozbawione sensu. Dziecko też nie nabierze dobrych wzorców jak rodzice nie będą się szanować.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

37

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Lady Loka napisał/a:

Tak, żona wie. Mówiłem jej, że jej nie kocham i chciałbym założyć nową rodzinę. Nakreśliłem nawet plany jak nasze życie miało by wyglądać po rozwodzie (kto opiekuje się dzieckiem, jak będę jej pomagał finansowo itp) Ona mówi, że mam ją pokochać ze względu na dziecko a jak ją zostawie to będzie utrudniać mi kontakt z dzieckiem. Dla niej bowiem nie kochać jej to znaczy nie kochać tez dziecka.

Czy żona wie o zdradzie czy tylko, że nie kochasz?
Czy żona wie, że nie masz zamiaru nawet próbować czegokolwiek naprawiać i że jej nie pokochasz?
Wydaje mi się, że ona jednak jeszcze ma jakieś złudzenia, inaczej miałbyś u niej bana na seks i osobne łóżko.

Strasznie wyrachowane to, co piszesz. To już nawet nie to, że Ty jej nie kochasz. Ty w sobie nie masz grama szacunku do niej. A powinieneś choćby przez to, że jest matką Twojego dziecka.

Żona wie, że ją nie kocham i domyśla się, że mam kogoś innego; ja zaprzeczam bo nie chce się kłócić. Romans zmienił moje zachowanie; jak się kocha inną osobę to się nie da tego ukryć.
Żona łudzi się, że będzie wszystko dobrze i że mi przejdzie. Ogólnie wydaje mi się, że za całą sytuację żona wini "tę babę", która próbuje podkraść jej męża. Moja żona ma bardzo złe zdanie o innych kobietach.

To prawda, ja jej nie szanuje. To bardzo smutna prawda. Zdałem sobie niedawno sprawę z tego. Przeraziło mnie to bardziej niż brak miłości.  Próbuje się zmusić do szacunku ale nie wiem jak to zrobić.

38

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Lady Loka napisał/a:

Majac na uwadze swoje doświadczenia lub opisy innych z forum jak myślisz, czy człowiek jest wstanie wrócić do małżeństwa czy tez to kwestia czasu kiedy małżenstwo się rozpadnie ?

Uważam, że się nie da. Po moim byłym było widać, że się zaangażował gdzieś indziej, więc olał naszą relację, kwestią czasu było to, jak się rozstaliśmy.

W rodzinie mam jedną osobę, zdradzaną latami, trwała w małżeństwie, bo bała się samotności, a teraz i tak jest sama, bo kochanka dała mężusiowi ultimatum i się wyprowadził od żony.
Mieli dwoje dzieci, którym powiedział, dlaczego się wyprowadza, powiedział, że jest inna kobieta.
Dzieci same podjęły decyzję, że nie chcą żadnych kontaktów z ojcem. Mówią o nim "ten mężczyzna". I to nie przez brak więzi, ale przez to, że są świadomi, jak bardzo zranił matkę. To tak odnośnie wypowiedzi Nirvanki. I ja patrząc na to, jak oni całkowicie zerwali więź z własnym ojcem uważam, że powinno się rozstawać przed wejściem w nową relację. Wtedy nie byłoby aż takich problemów.

Jak czytam wątki to mało jest takich, w których małżeństwo się trzyma. Kojarzę 4 łącznie z Twoim.

Moim zdaniem nie da się wiecznie być kochanką. Każdy w końcu chce czegoś więcej.
Jednocześnie dla mnie bycie w rodzinie bez miłości jest pozbawione sensu. Dziecko też nie nabierze dobrych wzorców jak rodzice nie będą się szanować.

Dziękuje za wypowiedź. Wartościowa dla mnie.

39

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

No ale widzisz, już teraz ciężko Ci to ukryć, bo wolisz tamtą relację. A lepiej nie będzie, bo nie zmusisz się do zmiany zachowania.

Ja bym na Twoim miejscu po prostu postawiła sprawę jasno, że ktoś inny jest, możemy być w małżeństwie dla dziecka, ale każdy jest sobie. Co łączy się dla mnie z dwoma łóżkami, zerową intymnością i czułością i z tego mógłby wyjść szacunek, bo Ty nie musiałbyś się zmuszać też do udawania, że wszystko jest ok, kiedy nie jest. A i Twoja żona mogłaby wtedy znaleźć kochanka dla siebie.

Ale to też nie jest dobry wzór dla Waszego dziecka. Prawda jest taka, że tutaj i dla dziecka najlepsze byłoby rozstanie. Ona nie będzie miała żadnej możliwości ograniczania Ci kontaktów z dzieckiem, a jak nie będziecie prać brudów tylko zostaniecie w tym szacunku do siebie nawzajem to można dziecku oszczędzić traumy.

Natomiast zupełnie bez sensu jest trwanie przy sobie na siłę.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

40

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Nirvanka87 napisał/a:

Co do drugiej części posta to owszem żal jest zdradzonych, ale to są jednak osoby dorosłe i decyzyjne, najbardziej przefikane mają dzieci z takich związków, małżeństw. Ich cały świat się sypie, bardzo często odbija się to na ich psychice, jeden rodzic się wyprowadza, siłą rzeczy nie spędza już tak dużo czasu z dzieckiem, takie dzieci mają lęki, moczenia nocne, a nastolatki ze słabą psychiką moga mieć nawet próby samobójcze. Dzieci zawsze są w najgorszej sytuacji, bo one nie moga zadecydować, o tym co z nimi będzie decydują rodzice, którym takie dziecko już nie ufa, albo jak nie potrafią dojść do ładu, to sąd, którego dziecko nie zna i sie stresuje.

No własnie, czyli jak ma sie twoja powyższa wypowiedź do powielanej tutaj często rady, że dla dzieci nie warto utrzymywać małżeństwa ? Może jednak warto na siłę trzymać małżeństwo i nie doprowadzać do rozwodu aby oszczędzić dzieciom traumy ?

41

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Lady Loka napisał/a:

No ale widzisz, już teraz ciężko Ci to ukryć, bo wolisz tamtą relację. A lepiej nie będzie, bo nie zmusisz się do zmiany zachowania.

Ja bym na Twoim miejscu po prostu postawiła sprawę jasno, że ktoś inny jest, możemy być w małżeństwie dla dziecka, ale każdy jest sobie. Co łączy się dla mnie z dwoma łóżkami, zerową intymnością i czułością i z tego mógłby wyjść szacunek, bo Ty nie musiałbyś się zmuszać też do udawania, że wszystko jest ok, kiedy nie jest. A i Twoja żona mogłaby wtedy znaleźć kochanka dla siebie.

Ale to też nie jest dobry wzór dla Waszego dziecka. Prawda jest taka, że tutaj i dla dziecka najlepsze byłoby rozstanie. Ona nie będzie miała żadnej możliwości ograniczania Ci kontaktów z dzieckiem, a jak nie będziecie prać brudów tylko zostaniecie w tym szacunku do siebie nawzajem to można dziecku oszczędzić traumy.

Natomiast zupełnie bez sensu jest trwanie przy sobie na siłę.

i znowu musze się zgodzić wink
problem jest tylko jeden kwestia otwartego związku. Powiem tak, z racji swojej sytuacji, wiem, że bałabym się wejść w taki układ, nawet jeżeli chciałabym- gdyby zdrada się powtórzyła, być w małżeństwie dla dziecka, ale prowadzić otwarty związek to ryzyko jest takie, ze jedna osoba przetrzyma, nie będzie miała nikogo na boku, za to będzie zbierać dowody na małżonka/ę. Czasami zatem można wyjść na tym jak Zabłocki na mydle.
I autor ma rację, jestem pewna, że żona wie, to się czuje, ona mimo, że cierpi woli być w takich relacjach, prawdopodobnie właśnie dla dziecka, wspólnego mieszkania jako rodzice z dzieckiem, wakacji itp

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

42

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Lady Loka napisał/a:

No ale widzisz, już teraz ciężko Ci to ukryć, bo wolisz tamtą relację. A lepiej nie będzie, bo nie zmusisz się do zmiany zachowania.

Ja bym na Twoim miejscu po prostu postawiła sprawę jasno, że ktoś inny jest, możemy być w małżeństwie dla dziecka, ale każdy jest sobie. Co łączy się dla mnie z dwoma łóżkami, zerową intymnością i czułością i z tego mógłby wyjść szacunek, bo Ty nie musiałbyś się zmuszać też do udawania, że wszystko jest ok, kiedy nie jest. A i Twoja żona mogłaby wtedy znaleźć kochanka dla siebie.

Ale to też nie jest dobry wzór dla Waszego dziecka. Prawda jest taka, że tutaj i dla dziecka najlepsze byłoby rozstanie. Ona nie będzie miała żadnej możliwości ograniczania Ci kontaktów z dzieckiem, a jak nie będziecie prać brudów tylko zostaniecie w tym szacunku do siebie nawzajem to można dziecku oszczędzić traumy.

Natomiast zupełnie bez sensu jest trwanie przy sobie na siłę.

To jest rozsądne co piszesz. Mam tylko zastrzeżenia co do "Ona nie będzie miała żadnej możliwości ograniczania Ci kontaktów z dzieckiem..." - może, dosyć łatwo. Wystarczy, że przeprowadzi sie po rozwodzie na drugi koniec Polski do matki. To są setki kilometrów, nie bedę wstanie odwiedzać dziecka częściej niż 2 weekendy w miesiącu a jesli zalozę nowa rodzinę to nie wiem czy bede mial czas nawet na te 2 weekendy.

43

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

Co do drugiej części posta to owszem żal jest zdradzonych, ale to są jednak osoby dorosłe i decyzyjne, najbardziej przefikane mają dzieci z takich związków, małżeństw. Ich cały świat się sypie, bardzo często odbija się to na ich psychice, jeden rodzic się wyprowadza, siłą rzeczy nie spędza już tak dużo czasu z dzieckiem, takie dzieci mają lęki, moczenia nocne, a nastolatki ze słabą psychiką moga mieć nawet próby samobójcze. Dzieci zawsze są w najgorszej sytuacji, bo one nie moga zadecydować, o tym co z nimi będzie decydują rodzice, którym takie dziecko już nie ufa, albo jak nie potrafią dojść do ładu, to sąd, którego dziecko nie zna i sie stresuje.

No własnie, czyli jak ma sie twoja powyższa wypowiedź do powielanej tutaj często rady, że dla dzieci nie warto utrzymywać małżeństwa ? Może jednak warto na siłę trzymać małżeństwo i nie doprowadzać do rozwodu aby oszczędzić dzieciom traumy ?

widzisz to są trudne tematy. Dlatego najlepszym w i tak beznadziejnej sytuacji rozwiazeniem jest najpierw sie rozstać bo ukłąda sie źle w małżeństwie, a potem wiązać się z kimś na nowo. Inaczej, jak odchodzisz od żony, a inaczej, jak odchodzisz od mamusi do innej pani

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

44 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-03-22 23:26:55)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

To jest rozsądne co piszesz. Mam tylko zastrzeżenia co do "Ona nie będzie miała żadnej możliwości ograniczania Ci kontaktów z dzieckiem..." - może, dosyć łatwo. Wystarczy, że przeprowadzi sie po rozwodzie na drugi koniec Polski do matki. To są setki kilometrów, nie bedę wstanie odwiedzać dziecka częściej niż 2 weekendy w miesiącu a jesli zalozę nowa rodzinę to nie wiem czy bede mial czas nawet na te 2 weekendy.

Coś za coś.
Możesz jej sądowo zabronić wyjechać za granicę. Nie wiem jak to wygląda w obrębie Polski.
Jednak taka prawda, że jeżeli będziesz chciał mieć nową rodzinę, to będą tego konsekwencje. Nie da się tak, żeby było idealnie.

Zawsze możesz też Ty zajmować się dzieckiem tongue

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

45 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2018-03-23 02:09:28)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

Nie oczekuje jednak waszej oceny mojego postępowania bowiem i tak ocenicie mnie blednie. Życie nie jest czarno białe, dominują w nim przeróżne odcienie.

Hrefi napisał/a:

Zdrada nie jest kurestwem ale desperackim wyrazem braku spełniania w małżeństwie. Jest skutkiem nieudanego związku. .

Twoja płycizna uczuciowa tak wielka, że chyba nawet fauna denna emocjonalnie Cię przewyższa i schodzi głębiej w rozumienie życia niż Ty, Hrefi.
Pytasz czy zdrada zmienia rzeczywistość... A któż niby jest kreatorem tej rzeczywistości? Kto sprawił, że Twoje obecne życie nie ma żadnej barwy, że nie posiada żadnego smaku? Doświadczyłeś już wszystkich ziemskich rozkoszy i co? Ani żona, ani kochanka nie uczyniły Cię szczęśliwym? Zdajesz sobie doskonale sprawę, że do stanu sprzed zdrady nie ma już powrotu i będziesz musiał brać nadgodziny albo pakować ostro na siłowni, by zapełnić sobie czymś pustkę, która jest w Tobie. Może też będziesz szukał nowej dziuni, żeby tę dziurę wielkości krateru w Arizonie czymkolwiek lub kimkolwiek zalepić.

Balin ma rację - już wiesz wszystko. Wiesz, że spartoliłeś małżeństwo i rodzinę, za które jesteś odpowiedzialny. Myślisz, że będziesz nam teraz jak ekspert firmy Dulux opowiadał o odcieniach szarości życia i szukał osoby współwinnej tej trwającej latami zdrady, by poprawić sobie samopoczucie i nie być tak cholernie samotnym w oskarżeniach o spapranie wszystkich relacji? A może dama Twego rozporka znudziła się już ukradkowymi spotkaniami z Tobą w komórce na węgiel lub w zajeździe na rogatkach i postanowiła powrócić jednak do swego męża i dzieciątek? A Ty, bidoku, przebrany w intelektualny garniturek musisz tu teraz na Forum deskrypcjonizm uprawiać, szukając reguł i usprawiedliwień dla świństw, których się dopuściłeś? Pewnie chciałbyś poznać czarodziejskie zaklęcia, by żona Cię w skarpetkach po tym wszystkim nie puściła? To nie Hogwart, Hrefi. Pomyliłeś drzwi...

46

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Jak sie w cos pakujesz to idz na calosc a nie tylko glupim mydleniem komus oczu kto moze chcial cos wiecej niz Ty zrobiles z niej idiotke i z siebie również. Masz nauczke ze uczuciami nie nalezy sie bawic tylko je szanowac.

47 Ostatnio edytowany przez sosenek (2018-03-23 08:42:59)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Moim zdaniem w świecie zdrad i romansów nie ma reguł. Statystyki przedstawiają liczby, a nie uczucia. Co z tego, że mówią o tym, że ileś % kochanków wybiera małżeństwo. Co to za małżeństwa są. Mam 3 pytania do Ciebie autorze:
-ile lat ma dziecko?
-czy Twoja kochanka jest gotowa rzucić dla ciebie swoją rodzinę i ułożyć sobie życie z Tobą?
-dlaczego sypiasz z żoną?
Romanse są niebezpieczne gdy ma się dzieci właśnie dlatego, że nigdy nie ma dobrych wyjść z takich sytuacji. Do każdego przypadku nalezy podejść indywidualnie.
Może idzcie na terapie małżeńską? powiedz tam żonie prawdę o kochance, wyrzygaj jej wszystko. Może jednak wspólnie dojdziecie do tego, że te małżeństwo nie ma sensu, a może wręcz przeciwnie.

48

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

Powiem ci coś więcej, nie raz zdarzało mi się przyjść od kochanki w nocy, i nie biorąc prysznica uprawiać seks z żona. Domyślasz się jakiej części ciała nie umyłem ? Zero wyrzutów sumienia.

A to tak w kwestii bycia prowokatorem czy kretynem? W ten sposób twoja żona pieprzy się z co najmniej trzema osobami, a może i więcej jeśli kochanka nie ogranicza się do swojego męża i ciebie, a jej mąż też lubi sobie zaszaleć na boku. Jeśli wymyśliłeś sprytny plan wykończenia żony jakiś syfem, to ma to pewne szanse powodzenia.

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

49

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

Kilka rzeczowych komentarzy jednak było. Dziękuję za nie.

Poprostu chciałem dowiedzieć się jak wygląda życie po romansie. Liczyłem, że na podstawie wypowiedzi można zdefiniować jakąś regułę, zasadę co ludzie robią "po", jak się zachowują.

Co do waszych pytań - tak, zdradzalem żonę w pełni. Fizycznej i emocjonalnie. Żadnych wyrzutów sumienia przy tym nie mialem. Mogłem bez problemu spojrzeć jej w oczy zaraz po powrocie od mojej kochanki. Mialem natomiast wyrzuty sumienia w stosunku do kochanki, że sypiam z żoną pomimo że tego nie ukrywalem.

Nie oczekuje jednak waszej oceny mojego postępowania bowiem i tak ocenicie mnie blednie. Życie nie jest czarno białe, dominują w nim przeróżne odcienie.

Ale wracając do tematu. Możemy się więc zgodzić, że po pełnym i dłuższym romansie powrót do normalnego małżeństwa nie jest możliwy. Mężczyźni po skończonym romansie leczą się poświęcając czas na:
- pracę, hobby, kolegow;
- kolejna kochankę.

Kobiety:
- próbują odgrywać szczęśliwe żony na zewnątrz, wewnątrz tęskniac za kochankiem.

Moje wnioski są słuszne ?

Mysle, ze sluszne, ale swiat opinii szeroki...

50

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Doom napisał/a:
Hrefi napisał/a:
Sponiewierany napisał/a:

No dobrze, ale zdradzaczy powinno się utylizować.
A poza tym, co się stało z Twoją kochanką? Nadal z nią jesteś?

Nie powinno się utylizować. Nie powielaj tego stwierdzenia. Nikt nie dopuszcza się zdrady bez przyczyny. Obie strony są winne.

Moja kochanka męczy się w swoim związku podobnie jak jak i próbuje poukładać sobie życie oraz nasz romans. Tak, dalej się spotykamy.

Musisz mieć jaja jak rodzynki, malutkie i wysuszone, skoro bałeś się zakończyć dotychczasowy związek, w którym tak się męczysz (swoją drogą, czy żona wie, że się męczysz?) zanim zaczniesz następny. Jak, ty za przeproszeniem "obrabiasz" w tym stanie dwa "poletka" pozostanie dla mnie (na szczęście) tajemnicą. Winnym zdrady jest zawsze zdradzający/a. To jego/jej autonomiczna decyzja, więc proszę skończ to pierdolamento o winie obu stron. Jak zwykle dziecka żal. Dlatego moja pierwsza i ostatnia rada: nie rozmnażaj się już.

'Pierodlamento' bardzo mi sie podoba smile))) ale nie kazdy ma taki sam poglad Doom. Moje zdanie: wina obu stron jest niestety. Mniejsza lub wieksza, ale jest.

51

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
ZielonaKama napisał/a:
Doom napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Nie powinno się utylizować. Nie powielaj tego stwierdzenia. Nikt nie dopuszcza się zdrady bez przyczyny. Obie strony są winne.

Moja kochanka męczy się w swoim związku podobnie jak jak i próbuje poukładać sobie życie oraz nasz romans. Tak, dalej się spotykamy.

Musisz mieć jaja jak rodzynki, malutkie i wysuszone, skoro bałeś się zakończyć dotychczasowy związek, w którym tak się męczysz (swoją drogą, czy żona wie, że się męczysz?) zanim zaczniesz następny. Jak, ty za przeproszeniem "obrabiasz" w tym stanie dwa "poletka" pozostanie dla mnie (na szczęście) tajemnicą. Winnym zdrady jest zawsze zdradzający/a. To jego/jej autonomiczna decyzja, więc proszę skończ to pierdolamento o winie obu stron. Jak zwykle dziecka żal. Dlatego moja pierwsza i ostatnia rada: nie rozmnażaj się już.

'Pierodlamento' bardzo mi sie podoba smile))) ale nie kazdy ma taki sam poglad Doom. Moje zdanie: wina obu stron jest niestety. Mniejsza lub wieksza, ale jest.

Bardzo proszę. Chyba nie do końca mnie zrozumiałaś/eś. Chodzi mi o sam akt zdrady, a nie o to, co do niej doprowadziło. Sądziłem, że to jasne. Najwidoczniej nie jest. Nie interesują mnie przyczyny. Jego żona mogłaby być prawdziwą Ksantypą, wredotą i paskudną Heterą. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. To on, ten sam obrzydliwy typek, który przyznał się, że nawet nie umyje jaj po wizycie u kochanki i zabiera się za żonę - to on podjął decyzję o zdradzie! Tego winien jest tylko on i nikt inny. Czy teraz pojmujesz różnicę? A może mam bardziej łopatologicznie ją wyłożyć.

Wątpię...

52

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Doom napisał/a:
ZielonaKama napisał/a:
Doom napisał/a:

Musisz mieć jaja jak rodzynki, malutkie i wysuszone, skoro bałeś się zakończyć dotychczasowy związek, w którym tak się męczysz (swoją drogą, czy żona wie, że się męczysz?) zanim zaczniesz następny. Jak, ty za przeproszeniem "obrabiasz" w tym stanie dwa "poletka" pozostanie dla mnie (na szczęście) tajemnicą. Winnym zdrady jest zawsze zdradzający/a. To jego/jej autonomiczna decyzja, więc proszę skończ to pierdolamento o winie obu stron. Jak zwykle dziecka żal. Dlatego moja pierwsza i ostatnia rada: nie rozmnażaj się już.

'Pierodlamento' bardzo mi sie podoba smile))) ale nie kazdy ma taki sam poglad Doom. Moje zdanie: wina obu stron jest niestety. Mniejsza lub wieksza, ale jest.

Bardzo proszę. Chyba nie do końca mnie zrozumiałaś/eś. Chodzi mi o sam akt zdrady, a nie o to, co do niej doprowadziło. Sądziłem, że to jasne. Najwidoczniej nie jest. Nie interesują mnie przyczyny. Jego żona mogłaby być prawdziwą Ksantypą, wredotą i paskudną Heterą. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. To on, ten sam obrzydliwy typek, który przyznał się, że nawet nie umyje jaj po wizycie u kochanki i zabiera się za żonę - to on podjął decyzję o zdradzie! Tego winien jest tylko on i nikt inny. Czy teraz pojmujesz różnicę? A może mam bardziej łopatologicznie ją wyłożyć.

Zrozumialam czy nie, pohamuj swoje konie I troche kultury chlopcze. Nie jestem Twoja kolezanka.

53

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Tu na forum nikt nikomu nie mówi Proszę Pani. Generalnie rozmawiamy właśnie w tonie koleżeńskim i nie ma co się oburzać.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

54

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Autorze, to że zdradzasz to jedno, masz takie poczucie moralności to Twoja sprawa. Ale to, że narażasz  swoją żonę na złapanie syfa, już nie wspomnę o tym, że w ten sposób można złapać choroby, które można przenieść na dziecko, jest zwykłym skur******ństwem, które podlega pod przestępstwo. Dla mnie w tym momencie kończą sie jakiekolwiek dyskusje z Tobą, natomiast jeżeli piszesz prawdę i to wszystko to nie są zmyślone historyjki jakiegoś znudzonego nerda to wiedz, że spotka Cię kara i to bardzo dotkliwa.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

55

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
ZielonaKama napisał/a:
Doom napisał/a:
ZielonaKama napisał/a:

'Pierodlamento' bardzo mi sie podoba smile))) ale nie kazdy ma taki sam poglad Doom. Moje zdanie: wina obu stron jest niestety. Mniejsza lub wieksza, ale jest.

Bardzo proszę. Chyba nie do końca mnie zrozumiałaś/eś. Chodzi mi o sam akt zdrady, a nie o to, co do niej doprowadziło. Sądziłem, że to jasne. Najwidoczniej nie jest. Nie interesują mnie przyczyny. Jego żona mogłaby być prawdziwą Ksantypą, wredotą i paskudną Heterą. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. To on, ten sam obrzydliwy typek, który przyznał się, że nawet nie umyje jaj po wizycie u kochanki i zabiera się za żonę - to on podjął decyzję o zdradzie! Tego winien jest tylko on i nikt inny. Czy teraz pojmujesz różnicę? A może mam bardziej łopatologicznie ją wyłożyć.

Zrozumialam czy nie, pohamuj swoje konie I troche kultury chlopcze. Nie jestem Twoja kolezanka.

Przepraszam za off top: Masz 100% racji. Nie jesteś mi koleżanką. Jesteś, zdaje się, przewrażliwiona. Kultury uczyłem się od lepszych, ale dziękuję za komplement (chłopcem już nikt od dwóch dekad mnie nazywał) Statystycznie jestem już kawałek za połową smile Moja propozycja: Zacznijmy od nowa. Ja nie będę opryskliwy, a ty poluzujesz troszeczkę, nie będziesz takim kijem i nie będziesz oceniała ludzi a priori. Umowa stoi?

Wątpię...

Posty [ 1 do 55 z 1,992 ]

Strony 1 2 3 37 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy romans zmienia rzeczywistość?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018