modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens??? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 58 z 67 ]

Temat: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

witam, chciałam poruszyć pewien dość ważny dla mnie temat. mam 25 lat i zero jakichś poważnych związków. nie ukrywam, że zawsze chciałam mieć męża, własną rodzinę. ale w chwili obecnej znalezienie męża przynajmniej jak dla mnie graniczy z cudem sad nie chcę być starą panną, ale w chwili obecnej właśnie na to się zapowiada. jestem normalną, zdrową, wykształconą i chyba w miarę atrakcyjną dziewczyną, spotykałam się z chłopakami, ale nic z tego nie wychodziło. zawsze byłam wierzącą osobą i zawsze wiara miała dla mnie sens. ale od pewnego czasu przechodzę chyba jakiś kryzys wiary. od ponad 5 lat modlę się o znalezienie męża. codziennie o to proszę w modlitwie, w tej intencji odmawiałam niezliczone różańce, koronki, litanie, specjalne modlitwy do świętego Józefa, a nawet niedawno do świętego Judy od spraw beznadziejnych. nawet niejednokrotnie pościłam w tej intencji. jestem już u kresu wytrzymałości, bo na mój punkt widzenia moje wszystkie modlitwy nie dały mi zupełnie NIC. wręcz stwierdziłam, że mężczyźni paradoksalnie mniej się mną interesują. nie wiem zupełnie czemu Pan Bóg tak "olewa" moje modlitwy. coraz mniej chętnie się modlę, właściwie często opuszczam modlitwę, dochodzę do wniosku, że marnuję tylko życie na staraniach, na byciu "porządną", dobrą. zabrzmi to dziwnie, ale coraz bardziej chodzi mi po głowie jakiś nawet przypadkowy seks, bo na to chętnych mi nie brakuje (a jestem dziewicą), bo myślę sobie, że nic nie używam z życia. kiedyś takich myśli nie miałam. nie muszę już wspominać w jakiej kondycji jest moja samoocena, skoro nawet Pan Bóg nie chce mi pomóc. ja naprawdę nie wiem, co jest ze mną nie tak??? dałabym wiele, żeby ktoś mi powiedział, wskazał, co robię źle??? nie jestem jakąś pięknością, ale myślę też, że nie jestem jakąś ostatnią brzydulą, bardzo dbam o wygląd, jestem szczupła. ale może mężczyźni szukają na żony lalek barbie... chciałam się spytać, czy waszym zdaniem jest sens modlić się o drugą połowę? a może ktoś z was modlił się i został wysłuchany lub wysłuchana? a może jest jakaś "skuteczna" modlitwa, którą jakoś dotrę do Pana Boga? i w ogóle, czy mąż, żona są nam jakoś przeznaczeni, czy Bóg pozostawia to nam? czy może samotność to też jakieś przeznaczenie od Boga? jeżeli Bóg chce mnie skazać na bycie starą panną, to chyba się zabiję...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Fajny post czy ty jestes taka wierna katoliczka ,ze wierzysz w cuda chyba jak to by sie sprawdzalo,to dlaczego nie wygralam w totolotka jak mialam biede ,musisz uzyc innych sposobow  moze jestes nieufna wobec chlopcow sama piszesz ze jestes niczego sobie moze troche kokieteri maz sam nie przyjdzie ,ale jedno wiem marzenia sie spelniaja .Powodzenia

Naucz sie zachowywac obojetnosc wobec fałszywych sadow o Tobie...
Bez takiej obojetnosci człowiek nie moze byc wolny;)

3

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

korrba, rozumiem Twoje marzenie o posiadaniu męża. Ja też kiedyś duzo sie o Niego modliłam. Ale w Twojej wypowiedzi uderzyły mnie słowa: ,,w tej intencji odmawiałam niezliczone różańce, koronki, litanie, specjalne modlitwy do świętego Józefa, a nawet niedawno do świętego Judy od spraw beznadziejnych. nawet niejednokrotnie pościłam w tej intencji...nie wiem zupełnie czemu Pan Bóg tak "olewa" moje modlitwy,,. No ale jak to...modlisz się do jakiś zmarłych dawno osób, powtarzasz jakieś formulki, różańce i masz pretensje do Boga, że nie odpowiada? Może zacznij modlić się do Niego? Po co szukasz jakichś umarłych pośredników skoro możesz modlić się do samego Stwórcy?? Rozmawiaj z Nim, powiedz mu o swoich pragnieniach, braku cierpliwości, zniechęceniu... Zwróć się do Niego bezpośrednio a nie do jakichś umarłych, którzy mają w nosie Twoje problemy bo są UMARLI. Jesteś chrześcijanką? A więc wierzysz w prawdziwość słów Biblii... W niej jest napisane, że jedynym pośrednikiem między ludzmi, a Bogiem jest Jezus Chrystus, nie żaden Józef czy Maryja, czy jeszcze jakaś tam hirtoryczna postać. Ja traktóję Boga jako mojego najbliższego przyjaciela, Ojca, który zna moje potrzeby, obawy i troszczy się o mnie. On chce relacji z Tobą. Otwórz się na Niego. Pozwól Mu kierować swoim życiem i przede wszystkim zaufaj mu! W Piśmie Świętym pisze, że wszytsko ma swój czas...pisze również, że Bóg zna nasze potrzeby i dla tych, którzy Mu ufają potrafi dokonać o wiele więcej niż my prosimy i oczekujemy. Po co tracić czas na klepanie w kółko tych samych słów, jak mantrę do osób umarłych. Zwróć się do ŻYWEGO Boga. Ja tak zrobiłam już dawno i zaufałam Mu, że on zna czas i odpowiedniego człowieka dla mnie. I wiesz co? Mam cudownego męża, wcześniej nawet nie wierzyłąm, że tacy mężczyzni jeszcze istnieją. Jestem bardzo szczęśliwa i wdzięczna Bogu za Niego i za moje maleństwo, którego właśnie oczekujemy:) Nie jestem Świadkiem Jechowy bo niektórym od razu tak się kojarzy to co mówię, jestem po prostu chrześcijanką oddaną swemu Bogu.
Pozdrawiam korrba:)

4

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

viktorio, ale ja się wielokrotnie modliłam bezpośrednio do Pana Boga, ale jak zauważyłam, że nie ma odzewu na moje modlitwy, zaczęłam "dobijać" się do Niego poprzez wstawiennictwo świętych. bez obrazy, ale nie wiem, czy do końca słuszne jest twoje określenie ich jako "umarłych". oni są święci i słyszałam, że często wstawiają się za nami u Boga. jestem już bardzo zniechęcona i niestety przez to, że ciągle jestem sama zabrnęłam w ślepy punkt. nie będę rozpisywała się w szczegółach, bo ten problem opisywałam w innym wątku, ale wdałam się w dość niezdrową relację z pewnym sporo starszym mężczyzną z pracy, co prawda kawalerem, ale związanym z kimś. nie doszło między nami do niczego poważniejszego, ale dochodziło już wiele razy do różnych pieszczot, pocałunków itp. ja w ogóle jestem bardzo zauroczona nim, a ten mężczyzna tak naprawdę tylko to wykorzystuje sad wiem, że popełniam głupotę, ale ja tak strasznie jestem spragniona tej bliskości z mężczyzną, że nie umiem jakoś sprzeciwić się temu. jestem rozdarta, bo z jednej strony mam wyrzuty sumienia, że upokarzam się, upadlam, ogarnia mnie wtedy lęk, że Bóg to widzi, gniewa się na mnie i tym bardziej nie będzie mnie wysłuchiwał, a z drugiej strony myśli, że nic w życiu nie korzystam w tej sferze i nic mi nie daje ciągłe bycie porządną, nie wiem, czy jasno się wyraziłam, mam nadzieję, że mnie zrozumiesz. viktorio, a ty jak długo modliłaś się o swojego męża? co ja w ogóle powinnam robić, dodatkowo odczuwam presję czasu, że latka mi lecą, a jeszcze wiele osób z rodziny, znajomych ciągle mi to wytyka i przygryza sad

5

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

kochana korrbo:) Ja nie wierzę w żadne ,,wstawiennictwo świętych,, bo Słowo Boże nic o tym nie mówi, mówi zaś dobitnie, że jedynym pośrednikiem między ludzmi a Bogiem Ojcem jest Jezus Chrystus. Dla mnie Pismo Święte to fundament mojej wiary, a to, że jakiś ksiądz czy ktos tam jeszcze dodaje sobie coś czego w Biblii nie ma to już jego sprawa i dla mnie okropna głupota. Ale do rzeczy. Po pierwsze nie przejmuj się tym co twierdzi Twoja rodzina czy znajomi. To wyłącznie TWOJA sprawa czy i kiedy z kimś będziesz. Jesteś przecież młoda! Co mają powiedzieć 40- letnie panny czy kawalerowie? Nie szukaj nikogo na siłe bo taka naciągana ,,miłość,, nie da Ci szczęścia. Zajmij się innymi sprawami i przestań w kółko myśleć o tym, że czas ucieka a Ty jestes sama. Co z tego. Masz czas na inne wspaniałe rzeczy, na które pozniej w małżeństwie już tego czasu bardzo brakuje. znam wiele par, które związały się ze sobą w młodym wieku, a po kilku latach albo są razem ,,dla dzieci,, albo są po rozwodzie. Znam też pary, które stworzyły związek dopiero w wieku dojrzalszym i są szczęśliwi już wiele lat, bardziej cenią ta miłość i wzajemna relację bo wiedzą ile jej szukali i jak długo czekali. Nie ma reguły. Nie nakręcaj się tak, że miłość do mężczyzny, seks i w ogóle związek są w zyciu najważniejsze. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że jest Ci cięzko samej, ale gwarantuje Ci, że kiedy przestaniesz w kółko o tym myśleć spotkasz kogoś wartościowego. Pomyśl o jakim facecie marzysz, zastanów się w jakich miejscach mogłabyś kogoś takiego poznać... Co do tej znajomości, o której piszesz... Nie będę prawić Ci morałów bo sama zdajesz sobie sprawę, że wplątałaś się w dosyć destrukcyjną relację. Koleś cię wykorzystuje i korzysta jedynie z Twojego ciała. Czy nie wolałabyś zamiast pozwalać obmacywać się jakiemuś podstarzałemu facetowi, który jak sama piszesz wykorzystuje sytuacje, jednak poczekać jeszcze i pozwolić się dotykać komuś, kto obdarzy Cie uczuciem? Z własnego doświadczenia wiem, ze nie warto tylko z potrzeby fizycznego kontaktu pakować się w coś takiego. Sama musisz do tego dojść. Przemyśleć to choćby 100 razy. Kiedyś gdy już kogoś pokochasz będziesz czuła niesmak wspominając swoje kontakty fizyczne z tym facetem. Podejrzewam tak, gdyz czuję, że w jakiś sposób jesteś do mnie podobna. Bóg jako kochający Ojciec chce dla ciebie kogos wyjątkowego. On nie chce żebys cierpiała. Często cierpienie jest konsekwencją naszych złych wyborów. Pamiętaj, że czasami odpowiedzią Boga nie jest TAK ani NIE tylko ZACZEKAJ. Bądz cierpliwa, czasami naprawdę warto czekać na coś co może być najpiękniejsze na całe życie. Tymbardziej, że naprawdę nie czekać jeszcze tak długo. Mój brat ma 39 lat, jest świetnym facetem i równiez jest sam. Jakos nie ma szczęścia w miłości. Moja siostra ma 31 lat i jest sama z wyboru choć myslę, że w głębi serca tęskni za miłością. Oni są dla mnie przykładem tego, że żyjąc samemu tez można czerpac z zycia i być szczęśliwym. Pytasz ile ja się modliłam o męża....Jakies 5 lat, z tym, że ja wcześnie zaczęłam o niego prosić. Doczekałam się świetnego faceta i żałuję tylko, że po drodze traciłam czas na tych niewłaściwych bo podobnie jak Ty zamiast cierpliwie poczekac sama próbowałam znalezc sobie odpowiedniego faceta. Cieszę się jedynie, że to dopiero mój mąż dostał mnie w całości:) Trzymaj się korrba i jakbyś chciała to zawsze możesz odezwać się do mnie na priv:) Pozdrawiam!

6

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Korrrba, zastanów się, dlaczego chcesz "mieć męża"? Bo wydaje Ci się, że za niedługo będziesz starą panną? Wiesz, z maŁżeństwem jest tak, że dwoje kochających się ludzi po kilku latach bycia razem stwierdza, że chce być ze sobą na całe życie. I wtedy się pobierają. Może być tak, że w Twoim życiu pojawi się pierwszy lepszy facet, który okaże zainteresowanie Twoją osobą, a Ty która tak strasznie pragniesz małżeństwa, zrobisz wszystko żeby on się z Tobą ożenił. Piszę z własnego doświadczenia, bo tak właśnie zrobiłam. Też się modliłam latami o męża, a potem pojawił się taki właśnie pierwszy lepszy, niedjrzały psychcznie facecik. Małżeństwo rozpadło się po w zasadzie półtorej roku, bo następne pół, to było już takie pro forma. Z perspektywy czasu wiem, że małżeństwo to nie jest wielkie i cudowne szczęście, najważniejsze jest to, żeby Tobie było dobrze samej z sobą. Musisz nauczyć się być szczęśliwa sama, odkryć swoje pasje, zacząć pomnażać te talenty, które masz od Boga. Wtedy na pewno nie będziesz miała problemu ze znalezieniem tego jedynego, bo mężczyźni chcą być z kobietami szczęŚliwymi smile.
Viktoria z tego co pisze nie jest katoliczką. Ty nią jesteś i dlatego módl się do świętych tak jak nakazuje to Twoja wiara.

Viktoria, narzucanie swojego światopoglądu i obrażanie naszych świętych i wyzywanie ich od "umarłych" nie jest ani miłe ani fajne. Tutaj staramy się szanować poglądy i wierzenia innych osób. Więc z całym szacunkiem, ale módl się do kogo chcesz i jak chcesz, ale nie nazywaj naszej wiary "głupotą".

7

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Ja powiem tak, wierzcie, nie wierzcie, ale kiedyś na tym forum przeczytałam posta tej dziewczyny http://www.netkobiety.pl/t1611.html i zaczęłam się modlić do św. Józefa. Trwało pół roku. Zadziałało. Przez kilka miesięcy się nic nie działo. Aż kiedyś byłam gdzieś i coś mnie tknęło żeby wstąpić do kościoła na moment. Był tam ołtarz św. Józefa, siadłam w ławce i powiedziałam do niego : słuchaj jestem taka fajna, jak kurcze możesz mi nie pomóc w tym żebym miałam równie fajnego męża ? Jak mam go poznać. Gdzie znaleźć. Zrób coś bo się zmarnuję. Dosłownie w tym stylu. Kilka tygodni potem wpadłam na mojego narzeczonego w sklepie rybnym. Rozerwałam mu torbą siatkę z filetami he he. Św. Józef ma poczucie humorku smile

8

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

tylko właśnie dlaczego Bóg nie wysłuchuje naszych modlitw i dopuszcza do tego, żebyśmy wariowały i traciły godność, gubiły po drodze swoją samoocenę i "łapały" potem pierwszych lepszych, aby tylko starymi pannami nie zostać. ja akurat pochodzę z małej miejscowości i od małego dziecka miałam klepane do głowy, że stara panna, stary kawaler to be, jakieś dziwadła, brzydale, których nikt nie chciał, to mi się przez lata utrwalało w głowie i dlatego bardzo się tego boję sad((

suri, w twoim przypadku święty Józef miał faktycznie poczucie humoru, fajnie, że ci pomógł, ja się do niego modliłam, ale niestety w moim przypadku Józef mi nie pomógł. nie wiem, czy w chwili obecnej w ogóle Pan Bóg już się ode mnie nie odwróci, w sumie poniekąd zaczęłam żyć w nieczystości, jak już wyżej wspomniałam. nie współżyję z mężczyzną, ale ulegam pieszczotom, nie wiem do czego w końcu mnie to doprowadzi. naprawdę nie chciałam tego, to znaczy nie chciałam w taki sposób, nie chciałam tak skończyć. stało się inaczej, dzięki temu, że Pn Bóg nie słucha moich wieloletnich próśb sad(

9 Ostatnio edytowany przez Viktoria (2010-01-12 12:58:55)

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Emilia dlaczego nie napiszesz korrbie żeby modliła się nadal do Boga tylko do świętych?? Dlaczego ich stawiasz wyżej nad rozmowę z Bogiem?? Oczywiście możecie wierzyć w co tylko chcecie. Emilia wyrażam swoje zdanie, jeśli kogoś tym obraziłam to naprawdę przepraszam. Cały czas w swoich postach podkreslam, że: ,,dla mnie osobiście...,, - więc to jest moje przekonanie. Wy tez możecie tak pisać i ja na pewno nie poczuję sie urażona.Więc... Dla mnie osobiście głupotą jest nazywanie siebie chrześcijaninem/chrześcijanką i nie opieranie się na tym co mówi Pismo Święte. Wg mnie jedno wyklucza drugie. Gdzie w Piśmie pisze, że mamy się modlić o wstawiennictwo do jakichś świętych, którzy nie żyją?? Może ktoś poda mi odpowiednie wersety, byłabym wdzięczna. Ja znam zaś dobrze takie, w których jasno powiedziane jest, że Jezus jest jedynym pośrednikiem między ludzmi a Bogiem Ojcem i że On (Jezus) nieustannie wstawia się za nami u swojego Ojca. Jak mogłabym wierzyć w coś co wymyslili sobie jacyś księża na wysokich stanowiskach, a czego nie ma w Biblii. Dopowiadanie sobie coś do słów zawartych w Piśmie jest grzechem, tak tez jest napisane. Niektórzy większą wagę przypisują modlitwom do Maryji czy jakichś świętych zapominając o tym, że Bóg pragnie mieć osobista relację z każdym człowiekiem. Że to On jest Bogiem nikt inny. Piszę co uważam, mam prawo jak każdy. Wy możecie argumentować swoje przekonania, na czym opieracie swoje przekonania, ja chętnie dowiem się czegoś więcej na ten temat.

korrba kochana, od wczoraj jakoś duzo o Tobie myślę, o Twojej sytuacji. Tak jak Emiliia radzi zastanów się po co właściwie chcesz mieć męża. Widzisz czasami z tego wielkiego ,,chcenia,, można trafić na kogoś bardzo nieodpowiedzialnego. Musisz cały czas pamiętać o swojej wartości, kim jesteś i wiedzieć, że zasługujesz na kogoś wyjątkowego. Jestem pewna, że w końcu tego kogos poznasz i pochwalisz nam się tu na forum:) Nie zamykaj się na ludzi, na nowe znajomości, żyj póki co dla siebie, w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami. W końcu się doczekasz:) Wspomnę o Tobie w modlitwie do PAna wink Trzymaj się!

10

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Korrrba, Bóg nigdy, ale to nigdy się od Ciebie nie odwróci, On jest zawsze z Tobą i przy Tobie. Natomiast moim zdaniem Twój problem nie leży w tym, że "Bóg Cię nie wysłuchał" (tak na marginesie - On wysłuchuje zawsze, ale nie wszystkie prośby spełnia). Tylko trochę głębiej, mianowicie w Twoich ogólnych wyobrażeniach na swÓj temat i na temat tego, z czym do Boga się zwracać.
Masz bardzo niską samoocenę. Z czego to wynika? Słuchaj, weź kartkę i napisz na niej 20 cech swoich. Pozytywnych. Pomogę Ci. Jesteś odważna, bo piszesz na forum o swoich problemach. Jesteś wierząca i stąd czerpiesz siłę. Jesteś... odpowiedz sobie, jaka.

Poza tym, napisałaś że "stało się inaczej, dzięki temu, że Pn Bóg nie słucha moich wieloletnich próśb". Nie moja droga, stało się tak dlatego, że był to Twoj wybór, wybór kobiety 25-letniej. Nie Boga. On Cię nie skusił, ani nie popchnął Cię w ramiona tego mężczyzny. Zrobiłaś to Ty. Co możesz z tym teraz zrobić? Na to pytanie pewnie już Ci odpowiedziały koleżanki w Twoim drugim wątku.

Kolejna sprawa, Bóg nie jest maszynką do spełniania naszych pragnień. Ja chciałabym mieć swoją firmę, mieszkać na stałe na południu Europy i o nic się nie martwić. Czy mam się o to modlić przez lata? Otóż: NIE. Modlę się o zdrowie dla siebie, o siłę do działania, o pomyślny obrót pewnych spraw. A poza tym: DZIAŁAM. Weź swoje życie w swoje ręce, przestań modlić się o to, co możesz sama znaleźć. Zerwij toksyczną znajomość, w którą się wplątałaś, idź na jakiś kurs, na zajęcia fitness (może taniec brzucha, joga?), weź się za swój angielski czy jakikolwiek inny język, najlepiej taki, którego zawsze chciałaś się nauczyć, ale nigdy nie miałaś na to czasu. Obetnij włosy, przefarbuj, zmień coś w wyglądzie, zmień styl ubierania. Zacznij więcej czytaj, myśl pozytywnie na swój temat. Codziennie rano powtarzaj sobie przed lustrem, że jesteś piękna, mądra i zasługujesz na wartościowego faceta. Miłość sama Cię znajdzie. Myślę, że to że Bóg nie spełnił do tej pory Twojej prośby jest pewnym znakiem, znakiem, że masz zabrac się za siebie, zamiast nad sobą użala. W życiu nic nie przychodzi bez wysiłku, Bóg Ci niczego nigdy nie poda na tacy.

11 Ostatnio edytowany przez korrrba (2010-01-12 22:27:59)

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

dziewczyny, przede wszystkim dzięki za odzew, za zainteresowanie się moim problemem i rady. piszecie, że da się zauważyć moją niską samoocenę i pytacie z czego to wynika. myślę, że ze wszystkiego to wynika. to właściwie jest koło zamknięte. już sam fakt, że nie mam męża, ani nawet żadnego poważnego kandydata sprawia, że czuję się gorsza od reszty dziewczyn i kobiet. już wspominałam, od dzieciństwa miałam zaprogramowane do głowy, że stare panny i starzy kawalerowie są gorsi i tego nie da się tak łatwo zmienić. podświadomie czuję się gorsza, ale staram się z tym walczyć. i czuję taki wewnętrzny przymus ciągłego udowadniania wszystkim wokół, że wcale gorsza nie jestem. przez to wpadłam w obsesję przesadnego dbania o siebie, o swój wizerunek, ciągle muszę być świetnie ubrana itp. za brak chłopaka oczywiście całą winę "zwaliłam" na swój wygląd, co chyba było głupotą. jak wspominałam nie jestem pięknością w stylu megan fox, czy dody, ale wydaje mi się, że chyba mogę się podobać, staram się wyglądać kobieco, jestem szczupła, lubię nosić spódniczki. niejednokrotnie miałam sytuację, że mężczyźni zaczepiali mnie na ulicy i proponowali spotkanie, umówienie. nie piszę tego, żeby się chwalić, bo uważam, że nie ma czym, ale mnie zawsze płoszył taki sposób zaczepiania przez facetów, bałam się i zawsze odmawiałam. wydaje mi się, że jak lep przyciągam właśnie niewłaściwych i "podejrzanych" mężczyzn, którzy by mnie skrzywdzili. ponadto nawet jak już rozmawiam z jakimś mężczyzną to ciągle zastanawiam się, czy mu się podobam, że może jak mi się przyjrzy bardziej to jednak zobaczy moje wady, albo stwierdzi, że nie jestem interesującym rozmówcą sad(( wiem, że to jakaś głupota i staram się to zwalczać, ale nie jest to łatwe. co do tego mężczyzny z pracy, to nie wiem właściwie co on o mnie myśli, jak mnie postrzega, w każdym razie potrafił tak mnie podejść, że właściwie wyśpiewałam mu wszystko o sobie, że jestem niedoświadczona, że jestem dziewicą, jakie mam problemy. mówił wielokrotnie, że gryzą go wyrzuty sumienia z mojego powodu, że naprawdę mnie bardzo lubi i ceni, po takich rozmowach sam próbował zerwać tą naszą dziwną relację, starał się unikać mnie, po czym po upływie jakiegoś czasu sam do niej powracał. nie wiem naprawdę jak rozumieć jego zachowanie. w ostatnich dniach powiedział mi, że naprawdę bardzo mu się podobam i że gdyby nie jego "nastawienie" i podejście do życia to ta nasza sytuacja tak by nie wyglądała, że byłoby inaczej. zachowuje się czasem tak jakby sam nie wiedział, czego chce i raz coś mówi, raz zaprzecza, i później już sama nie wiem, gdzie leży prawda i jaki on jest i co naprawdę myśli o mnie. nie będę tu teraz opisywać szczegółów, ale on ogólnie jest dość skrytym, tajemniczym człowiekiem, wiem, że ma jakąś awersję do instytucji małżeństwa, dzieci itp.
emilia masz rację z tym, że trzeba działać. wiem, że nie mogę dzień w dzień w kółko chodzić do pracy, a po powrocie z niej siedzieć w domu i płakać nad swoim nie do końca udanym życiem i nad tym, że nie uda mi się stworzyć związku z NIM. planuję zrobić prawo jazdy, myślałam o podyplomowych studiach, może jakiś fitness...

12

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Emilia bardzo dziękuję za wyczerpującą wiadomość na priw, byłam zaskoczona, że chciało Ci się tak dokładnie mi wszystko wyjaśnić. Na pewno niebawem napiszę coś od siebie:)

korrba w zupełności zgadzam się z tym co napisała Emilia. Świetnie Ci to wyjaśniła, Bóg nie jest złotą rybką, która spełnia każde zyczenie. On daje Ci możliwości, a Ty powinnaś działać, aby w Twoim życiu coś się zmieniło. Z tego co piszesz wnioskuję, że jesteś bardzo wartościową i mądrą dziewczyną. Poradzisz sobie, tylko uwierz w końcu w siebie! Pozdrawiam serdecznie:)

13

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Korbeczko, modlitwa MA SENS, módl się, proś, sercem, swoim słowem  a nie formułkami z ksiązeczki do katechezy... Módl się do Boga, nie do jednego z papieży, zmarłych ludzi, czy do rzeźb. Demony dość sprytnie podrzuciły kilka obrazków świętych żeby odciągnąć ludzi od Pana. Dzięki modlitwie zniknął mi guz nowotworowy. Lekarze stwierdzili że to się nie zdarza żeby tak w ciągu tygodnia... samo znikło. No to ma pan chody u tego Boga- roześmiali się głośno. Ja też się śmiałem razem z nimi, ale z czego innego.

Baptize my heart / Tak hartowała się stal! / Ekszte masna trapare

14

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

tunek, zaintrygowałeś mnie trochę swoją wypowiedzią. ile masz lat, jak można wiedzieć? przede wszystkim cieszę się bardzo, że wróciłeś do zdrowia i że modlitwa cię uleczyła. bardzo dobrze, że masz "chody u Pana Boga", ja chyba ich nie mam sad ale wczoraj był u mnie mój kuzyn, mam z nim świetny kontakt, zwierzamy się sobie, on wie o mojej sytuacji, moich problemach i powiedział mi, że tak bardzo skupiłam się na swoich problemach, które poniekąd mam na własne życzenie, że nie dostrzegam i nie doceniam tego, co w ogóle mam. zdrowie, dom, troskliwych rodziców, dobre warunki, dobrą pracę, zaczął tak to wszystko wymieniać. właściwie jedyną sferą, w której kompletnie mi się nie układa to sfera miłości. ale on oczywiście jest przekonany, że to na pewno "chwilowy" zastój i że jestem niecierpliwa, że na pewno mi się ułoży, bo w końcu jestem jeszcze młoda. a ty jak w ogóle ze swojej perspektywy oceniasz mnie, moją sytuację, w jaką się władowałam?

15 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-01-16 20:42:50)

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Korbko,
     moja Ewunia mawiała- "mam faceta z dowodem osobistym". Była dumna z tego że jest z dorosłym facetem. Spędziliśmy ze sobą 8 najpiękniejszych w moim życiu lat. Lat pełnych wielkiej wzajemnej miłości, z ogromnym szacunkiem wobec naszej inności, z DAWANIEM i BRANIEM tego co najwspanialsze. Oczywiście - uczyliśmy się siebie, trochę było wtedy też trudno.

   Ewunia zmarła mi we wrześniu 08. Miała 30 latek. Ja- 50. Byłem Jej pierwszym i jedynym facetem. Jedynie dzięki bezwarunkowej wierze w Boga nie zwariowałem i nie ćwiczyłem jak latają pingwiny. Dopiero kilka miesięcy przed Jej śmiercią przyjąłem Boga. Tak więc dziś z perspektywy kilkunastu miesięcy mogę powiedzieć ze Pan jest ojcem, który wie czego chce.  Ewunia miała umrzeć w ciężkiej chorobie ( grypa) znacznie wcześniej, jednak zostało darowane Jej jeszcze półtora roku, po to właśnie żeby mnie odpowiednio poprowadziła. W trzy miesiące przed śmiercią- zresztą zupełnie niespodziewaną- zaprorokowała ze przyjdzie czas, kiedy zacznę pełnić ważną rolę w kościele. Uśmiechnąłem się tylko,  bo ja?- fizyk i elektronik?- facet od młotka lutownicy i woltomierza?- hahaha.

   O moim raku już czytałaś, Ewa  płakała i modliła się żebym nie umarł Jej pierwszy bo zwariuje.  Ale... ale nie wiesz że pół godziny przed Jej ostateczną chorobą usłyszałem głos, który pytał mnie czy wytrzymam bardzo trudną próbę mojej wiary- BARDZO TRUDNą.   Byłem wtedy w samochodzie - stałem na czerwonym Przeszły mnie ciary, odpowiedziałem że TAK i zapaliło się zielone. Za pół godziny było pogotowie. Wyłem, wrzeszczałem, ryczałem jak ciotka, zaniedbałem wszystko, ale... przy Nim zostałem. Dziś, po 16 miesiącach dochodzę do siebie. Wiem że On w tym czasie traktował mnie najdelikatniej jak było można. Nie mam poczucia zaniedbania czegokolwiek wobec Niej a dyskusja z Nim tylko zahartowała moją wiarę. Dziś nie boję się niczego, ani bólu, ani śmierci, ani śmieszności... ani braku pieniędzy. Miesiąc temu zdecydowałem się wyprowadzić z naszego mieszkania w Warszawie- jeszcze bolało patrzenie na kawałek podłogi gdzie leżała. Zamieszkałem w Łodzi. Nie wiedziałem gdzie będę mieszkać , ale On zorganizował mi coś na cito- ot taki tam domek - 400 metrow kw z 9 pokojami. Zrozumiałem że ma spełnić się Ewuni proroctwo. Teraz proszę Go o miłość dziewczyny, architektki i muzy, z którą będę budował inny pałac w oparciu o zupełnie inny projekt. Nauczyłem się już rozróżniać czym jest tęsknota za Nią, a czym tęsknota za ciepłem domu, zapachem zupy, wariowaniem na trawie, majstrowaniem dzidziucha.....  . Na razie jej niema.   Wiesz?- rozdzielił mnie z najukochańszym człowiekiem. A ja Go kocham... i chcę Mu służyć. I wiem że Ona jest przy Nim, bo to co przeżywamy tu na ziemi to taki epizod naszego istnienia. Ta świadomość i PEWNOŚĆ że tak jest,  daje życiu inny wymiar. Mam nadzieję że czyta to też Emilka, nasza modratorka ;-)) ( to tak w świetle naszej dzisiejszej korespondencji). Wiecie co dziewczyny? poznałem Boga ŻYWEGO, takiego z którym naprawdę się jest co kilkanaście minut i który poprzez Ducha Świętego ( ale numer , śmieję się bo mi wyszło najpierw:  świetnego) trzyma mnie za rękę, prowadzi i świeci latarką jak ciemno. Dlatego musiałem napisać te kilkadziesiąt słów na Waszym forum. Przyjmiecie mnie jak przyjaciela?
Wojtek

Korbeczko, dopisuję więcej bo nie napisałem Ci co myślę o Twojej sytuacji. Niezależnie czy wierzysz po katolicku czy jakkolwiek inaczej- rozmawiaj z NIM, albo z jedynym pośrednikiem- Jezusem. Proś, przekonuj, on NA PEWNO SŁYSZY!.  może jednak planuje jakiś numer, którego się po prostu nie spodziewasz. Chcesz rozśmieszyć  Pana Boga?- opowiedz Mu o swoich planach.
    Jednego możesz być PEWNA. Wszystko co się dzieje jest dla Twojego dobra. On Cię kocha- jesteś Jego córką- dla Ciebie poświęcił swojego syna. Syn miał na imię- Jezus.
i tyle. Oczywiście pisz i pytaj pls.
Wojtek



Korbeczko,
dopiero teraz wyszła ze mnie "baba" i podejrzałem Twoje posty w "sprawie".  Nie musisz się niczego wstydzić. Jesteś dzielna jak nie wiem co. Dusza i ciało potrzebuje, zakon zabrania... a Duch walczy.  w 7 rozdziale Listu do Rzymian jest o tej rozterce zakonu (przykazania) poczucia grzechu i wyzwolenia z tego grzechu. Nie jesteś w stanie z tym co według Ciebie grzechem jest walczyć sama... Bóg przyniesie Ci rozwiązanie... A jeśli uważasz cokolwiek w Twoim życiu za grzech- zostaw to diabłu. Niech ten grzech sobie weźmie.... hahaha... jest jego a Bóg Ci już wybaczył... Nie masz powodu żeby się tym obciążać.. A Pan Bóg Cię kocha i nie przestanie kochać z powodu bo córcia korbcia coś tam tego... z tamtym panem w kącie...

Rz 7:8-25
8. Z przykazania tego czerpiąc podnietę, grzech wzbudził we mnie wszelakie pożądanie. Bo gdy nie ma Prawa, grzech jest w stanie śmierci.
9. Kiedyś i ja prowadziłem życie bez Prawa. Gdy jednak zjawiło się przykazanie - grzech ożył,
10. ja zaś umarłem. I przekonałem się, że przykazanie, które miało prowadzić do życia, zawiodło mnie ku śmierci.
11. Albowiem grzech, czerpiąc podnietę z przykazania, uwiódł mnie i przez nie zadał mi śmierć.
12. Prawo samo jest bezsprzecznie święte; święte, sprawiedliwe i dobre jest też przykazanie.
13. A więc to, co dobre, stało się dla mnie przyczyną śmierci? żadną miarą! Ale to właśnie grzech, by okazać się grzechem, przez to, co dobre, sprowadził na mnie śmierć, aby przez związek z przykazaniem grzech ujawnił nadmierną swą grzeszność.
14. Wiemy przecież, że Prawo jest duchowe. A ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu.
15. Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę - to właśnie czynię.
16. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, to tym samym przyznaję Prawu, że jest dobre.
17. A zatem już nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech.
18. Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie.
19. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę.
20. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka.
21. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło.
22. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym.
23. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach.
24. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego!
25. Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś - prawu grzechu.
(BT)

Wojtek

Ostatnio edytowany przez Tunek (Dzisiaj 20:03:49)

Baptize my heart / Tak hartowała się stal! / Ekszte masna trapare

16

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

wojtku, przeczytałam i uważam, że ty jesteś dzielnym człowiekiem, nie ja. ale przyznam, że mam czasami straszne wyrzuty sumienia po tym wszystkim. i ciągle zadaję sobie milion pytań, jak to wygląda, jak w ogóle po tym wszystkim postrzega mnie ten facet, że stracił szacunek do mnie, zmanipulował mnie, że to źle o mnie świadczy, że nie sprzeciwiam się temu. nie wiem, do czego to wszystko zmierza i jaki jest cel tego mężczyzny...

17 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-01-16 20:45:20)

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???
korrrba napisał/a:

wojtku, przeczytałam i uważam, że ty jesteś dzielnym człowiekiem, nie ja. ale przyznam, że mam czasami straszne wyrzuty sumienia po tym wszystkim. i ciągle zadaję sobie milion pytań, jak to wygląda, jak w ogóle po tym wszystkim postrzega mnie ten facet, że stracił szacunek do mnie, zmanipulował mnie, że to źle o mnie świadczy, że nie sprzeciwiam się temu. nie wiem, do czego to wszystko zmierza i jaki jest cel tego mężczyzny...

Korba, daj se siana z wyrzutami  sumienia... Naprawdę jako duży chłopiec mówię Ci że jest wszycho w nadzwyczajnym porządku- głuptasku jeden. Każdy człowiek potrzebuje przytulanek jak jedzenia i brak tego ciepełka niestety widać po cerze albo po kącikach ust.


Poza tym Emilka powiedziała Ci wspaniałe zdanie że to nie małżeństwo powinno być celem. Nie wiem czy puściła Ci oczko, za mało czuję te kobiece subtelności ale chyba tak. No ja- puszczam oczko.

Ostatnio edytowany przez Tunek (Dzisiaj 20:20:11)

Baptize my heart / Tak hartowała się stal! / Ekszte masna trapare

18

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

tunek, mówisz, żebym dała se siana z wyrzutami sumienia, że wszystko jest w porządku. no chyba moją sytuację nie można tak nazwać, określić, że wszystko jest w porządku!? wdałam się w dziwną relację z mężczyzną, który poniekąd mnie wykorzystuje, odbywa się to moim kosztem, a nie potrafię się od tego uwolnić. z zewnątrz ta nasza relacja NAPRAWDĘ mogłaby wyglądać nieco szokująco i ktoś kto mnie nie zna dobrze, może spokojnie ocenić, że zachowuję się gorzej niż szmata. to na pewno w porządku nie jest i trudno mi pozbyć się wyrzutów sumienia. wczorajszy wieczór cały przepłakałam, bo naprawdę nie radzę sobie z tym, mam mnóstwo sprzecznych uczuć i to mnie przerasta...

19 Ostatnio edytowany przez Tunek (2010-01-16 22:51:28)

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???
korrrba napisał/a:

tunek, mówisz, żebym dała se siana z wyrzutami sumienia, że wszystko jest w porządku. no chyba moją sytuację nie można tak nazwać, określić, że wszystko jest w porządku!? wdałam się w dziwną relację z mężczyzną, który poniekąd mnie wykorzystuje, odbywa się to moim kosztem, a nie potrafię się od tego uwolnić. z zewnątrz ta nasza relacja NAPRAWDĘ mogłaby wyglądać nieco szokująco i ktoś kto mnie nie zna dobrze, może spokojnie ocenić, że zachowuję się gorzej niż szmata. to na pewno w porządku nie jest i trudno mi pozbyć się wyrzutów sumienia. wczorajszy wieczór cały przepłakałam, bo naprawdę nie radzę sobie z tym, mam mnóstwo sprzecznych uczuć i to mnie przerasta...

Miła korbko. To prawda że ten pan Cię chce wykorzystać i prawidłowo to oceniasz. Koszt emocjonalny może być znacznie większy jeśli TO się stanie. Będzie bolało- (eee...  również w sercu). Dobrze czujesz.  Więc może zainteresuj sobą gostka, który rokuje pozytywniej. Aqrat wiem NA PEWNO, że drobnym małym i zgrabnym dziewczynom jest nieco łatwiej bo mają większe spektrum pacjentów do oglądania się. WIEM bo sam mam lęk wysokości  i lęk przestrzeni.
Emilka miała rację. Nie szukaj męża. Szukaj faceta z którym poleci chemia taka jak z tym panem z pracy. Podejrzewam że jesteś bardzo nieśmiała. Skądś to znam bo ja też... I jak ja o tym mówię zwykle rozbrzmiewają salwy śmiechu.. a ja naprawdę jestem nieśmiały jak mi zależy na  niej. Patrz chłopakom w oczy i się po prostu uśmiechaj. Więc jak już na horyzoncie zdarzy się " obiekt" myślę że Pan Bóg wybaczy Ci najróżniejsze grzechy. Panią modnąrator poproszę o bana jeśli się mylę.... Oczywiście że jeśli będziecie przekonani o słuszności wyboru i już ze sobą zamieszkacie trzeba szybciutko taki związek zformalizować no i przeprosić Pana Boga... Ucieszy się że ma dzielną córkę. Jako charyzmatyczny chrześcijanin zachęcam Was też do przyjęcia zbawienia i chrztu. 

I właśnie korbeczko.. Demon poprzez poczucie grzechu chce żebyś dołowała się, złapała deprę i płakała obciążając się i być może- a jest to prosta droga, żebyś odwróciła się od Boga. Ewunia mawiała że największym sukcesem diabła jest to że ludzie w niego nie wierzą.
Chrześcijaństwo jednak to nie koniecznie umartwianie się . To również RADOŚĆ ŻE PAN JEST Z NAMI. I uwolnienie od tego ciężaru, który nakazuje Ci mieć poczucie winy. Chrześcijaństwo, to świadomość, że JESTEŚ jego dzieckiem, które w Niego wierzy a on Cię kocha BEZWARUNKOWO. I choćbyś zabiła teściową a tego pożałujesz- ZOSTANIESZ ZBAWIONA.  NA PEWNO! Bo Jezus zginął za Twój grzech!!!!!!   Mogę to podeprzeć cytatami z Pisma, ale jestem leń i mi się nie chce teraz.  I za to właśnie Kocham mojego Boga że jest dobry i potrafi mi wybaczać. Usłysz dobrze: Ojca, Tatę, Boga,  chce żebyś poszła już prostą drogą, wolna od obciążeń sprzed kilku dni czy tygodni. Wiem. Człowiek jest  czasem za słaby żeby z grzechem walczyć i tu działanie Ducha Świętego jest konieczne. Ja wyzbywam się swoich grzechów POWOLI... to jest PROCES. I choćbym chodził na uszach niektórych spraw nie wygonię ze swojego życia bez Jego pomocy. Ale grzechów się pozbywam- same pryskają jak banda złodziei na widok supermena.
Więc... będę się dziś modlić o Twoje uwolnienie i związanie demona, który Cię paraliżuje i nie pozwala powiedzieć... JESTEM CÓRKĄ KRÓLA, MÓJ OJCIEC MNIE KOCHA. NIE MUSZĘ BAĆ SIĘ GRZECHU, DIABŁA, CZEGOKOLWIEK BO MÓJ TATA POŚLE ODDZIAŁ ANIOŁÓW, KTÓRE MNIE WYCIĄGNĄ Z KAŻDEJ OPRESJI!!!!.  I o to się pomódl do Jezusa, takimi słowami jak Ci przyjdą na język. I poproś Ojca o wybaczenie grzechu. ON CIĘ SŁYSZY!!!!!!.

Baptize my heart / Tak hartowała się stal! / Ekszte masna trapare

20

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Tunek, jesteś wspaniałym protestantem - chzryzmatykiem. może z Zielonych... ale nie wiem  i Bóg Ci zapłać, niech Ci Chrystus błogosławi, bo to co piszesz to prawda i podniosłeś mnie na duchu, także swoją historią.
Jestem katoliczką w tym samym wieku co Korba i mam podobne i jeszcze inne problemy, ale nie mówmy tu o tych moich czy jakiś teologicznych szczegółach; mam nadzieję, że Bód da mi żywą wiarę i żywą miłość tak jak Tobie dał, choć na chwilę- bo to najlepsze co może się w życiu trafić...
Gdzieś przeczytałam, że wiara i miłość to jest to, co daje ludziom szczęście.

21

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???
marita napisał/a:

Tunek, jesteś wspaniałym protestantem - chzryzmatykiem. może z Zielonych... ale nie wiem  i Bóg Ci zapłać, niech Ci Chrystus błogosławi, bo to co piszesz to prawda i podniosłeś mnie na duchu, także swoją historią.
Jestem katoliczką w tym samym wieku co Korba i mam podobne i jeszcze inne problemy, ale nie mówmy tu o tych moich czy jakiś teologicznych szczegółach; mam nadzieję, że Bóg da mi żywą wiarę i żywą miłość tak jak Tobie dał, choć na chwilę- bo to najlepsze co może się w życiu trafić...
Gdzieś przeczytałam, że wiara i miłość to jest to, co daje ludziom szczęście.

Miło mi że tak oceniasz to co robię... ale tak naprawdę jestem tylko narzędziem Pana... w końcu... oddałem Mu swoje życie. Nie jestem zielonym, Mój kościół to Jezus Panem... wolny kościół biblijny... bez jakiejś specjalnej szuflady, w której możnaby nas zaklasyfikować. Tak, bardzo nam po drodze z zielonoświątkowcami, ale nie tworzymy żadnych religijnych struktur ani hierarchii. Taki kościół opisywał Pan w swoim Słowie.

Baptize my heart / Tak hartowała się stal! / Ekszte masna trapare

22

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???
Tunek napisał/a:

jestem tylko narzędziem Pana...

To dosyc przykre, ze uwazasz sie za jakies narzedzie. Zawsze wydawalo mi sie, ze czlowiek ma wlasny mozg, inteligencje i rozum, zeby postepowal wlasciwie - wedlug wlasnej oceny - nie bedac niczyim narzedziem.

23

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???
Oen_242 napisał/a:
Tunek napisał/a:

jestem tylko narzędziem Pana...

To dosyc przykre, ze uwazasz sie za jakies narzedzie. Zawsze wydawalo mi sie, ze czlowiek ma wlasny mozg, inteligencje i rozum, zeby postepowal wlasciwie - wedlug wlasnej oceny - nie bedac niczyim narzedziem.

Przykre to są off-topy i obrażanie innych użytkowników - skoro sugerujesz, że Tunkowi brak mózgu, inteligencji i rozumu.

24

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Dzięki za wsparcie...

Baptize my heart / Tak hartowała się stal! / Ekszte masna trapare

25

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

A  prpops   modlitwy  o  męża   ,   niewiem  czy mogę  tutaj napisać  o    stronie    ''adonaii'''     a  w niej  jest   , rozdzial  ''zrodelko'''-- tam  mozna  bez  rejestracji   umiescić   swoj a dres  mailowy     dla  tych    z ktorymi   mozna  by    popisać   elektronicznie   ,   ja  tam  trafilem przez przypadek zupelny  i   moge  teraz  powiedzieć  ze  sa  tam osoby  i  mlode   i starsze   ,---jak ktoś chce  niech  sprobuje   kontaktu   z osobami  o  o switopogladzie chrzescijanskim  ,    ale  uwaga---  czasmi mozna sie też  naciąc  ,   ale  to  juz  inna hostoria......

............   wolność   jest  w  nas...........

26

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Droga
korrrbo. Przeczytałam chyba wszystkie twoje posty i muszę ci napisać
parę słów. 1. Ciągle powtarzasz, że jesteś dziwadłem, że w końcu w to
uwierzyłaś, a otoczenie chętnie przyklasnęło. Jesteśmy tym, co o sobie
myślimy, a twoje myślenie jest dla mnie niepokojące, bo myślisz o sobie
negatywnie. Ja znam dziwadła, które za nic w świecie się do swojej
dziwności nie przyznają. Dla nich to inni są dziwni. Nie ma więc sensu
wmawiać sobie czegoś, co Cię rani. Nad tym musisz koniecznie popracować
i zmienić swoje myślenie o sobie. To według jest Twój główny problem i
to mnie w Tobie niepokoi. Nie patrz na to, co sądzi otoczenie. Ludzie
uwielbiają dowartościowywać się kosztem innych i chętnie Ci przyklasną,
kiedy mówisz o sobie dziwadło. Nie daj im się ,,zeżreć". Walcz
dziewczyno o siebie!
2. Twoje ,,małżeńskie" problemy byłyby dla mnie śmieszne (masz dopiero
25 lat! opamiętaj się), gdyby nie to, że Ty naprawdę cierpisz. Nie
koncentruj się na nich, zadbaj raczej o siebie, o swoje pasje, spotykaj
się z przyjaciółmi, baw się, bądź wesoła i przede wszystkim sobą, nie
zamykaj się w 4 ścianach, wychodź życiu na przeciw. Przed taką
łowczynią, jaką obecnie jesteś, faceci zmykają, nie lubią
skoncentrowanych tylko na tym, by złapać męża (nawet jeśli nie mówisz o
tym głośno). Twój lęk o to, że będziesz sama musi mieć jakieś źródło?
Niska samoocena także. Nie marnuj życia, zmień to (polecam
psychoterapię).
3. O męża się módl, ale pozytywnie. Dziękuj Bogu z niego, za odpowiedni
czas, w którym on się pojawi, ale modlitwa i siedzenie w domu nic nie
da. Nie wierzę w przeznaczenie i komedie romantyczne. Trzeba sobie
koniecznie pomóc. Musisz w sobie odkryć piękno i w nie uwierzyć (z
pokorą, a nie narcyzmem), a inni będą też je w Tobie zauważać. Prawda o
Tobie tkwi w Tobie, nie w otoczeniu. Walcz, walcz, walcz...

27

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Viktoria, czy Ty jesteś psychologiem, czytałam Twój post z wielkim zainteresowaniem, wogóle bardzo mnie zainteresował temat, sama jestem singielką i od jakiegos czasu nie daję sobie z tym rady. Zwracałam sie o pomoc  do Boga jak i do św Józefa(nie widziałam w tym nic złego) ale jak narazie jestem ciągle sama. Jak ktoś sie mna zainteresuje, to nie daje mu żadnych szans, dopiero "budzę się" jak ów męzczyzna wiąże się z inna kobietą, wtedy sobie myślę"głupia byłam, że nie dałam mu szansy" czy to jest normalne?

28

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Ja głęboko wierzę w to, że wymodliłam sobie narzeczonego smile W rok po tej właściwej (że tak to ujmę) modlitwie na rekolekcjach zaczęłam chodzić z cudownym mężczyzną, z którym świetnie się dopełniamy.

Modlitwa nigdy nie zaszkodzi, tylko trzeba mieć cierpliwość i wiarę. Bo Bóg nie spełnia naszych zachcianek wtedy kiedy my chcemy, tylko kiedy jesteśmy na to gotowi.

29

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Ja głęboko wierzę , że Pan Bóg wysłuchuje wszystkie modlitwy, ale czasami trzeba czasu. A może miłość przyjdzie w jak najmniej spodziewanym momencie?

30

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

dawno już nie czytałam swojego wątku, a widzę, że pojawiły się w nim nowe odpowiedzi. dziękuję, zwłaszcza Tobie epilenko, za dość wyczerpującą odpowiedź. masz rację sugerując mi psychoterapię, zapisałam się na wizytę do psychologa na początku września, mam nadzieję, że coś mi to pomoże...

31

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

ta modlitwa  pomogła wielu kobietom 
ale trzeba  zaufania  do boga 
   ?Bo u Boga żadna rzecz nie jest niemożliwa.? (Łk 1,37)

?Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego dla was nie będzie.? (Mt 17,21)
marz za mało wiary  jak piszesz ze jesteś do niczego 

?Dlatego powiadam wam: Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam. (Mk 11,24-26)

Święty Józefie przeczysty Stróżu Dziewicy
Dziękuje Ci że jeszcze nie wyszłam za mąż,
Święty Józefie ty wiesz kto ma zostać moim mężem,
pozwól mi spotkać tego człowieka ,
spraw aby był to człowiek dobry,
który będzie mnie kochał i szanował
tak jak ty kochałeś i szanowałeś Najświętszą Maryję,
Święty Józefie doprowadź do zerwania każdej znajomości,
która nie podoba się panu Bogu,
Obiecuję Ci dochować czystości przedmałżeńskiej,
Nadać pierwszemu dziecku na imię Józef (lub na drugie imię),
oraz mówić wszystkim, że takiego dobrego męża mam dzięki Bogu i Tobie

32

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

merkaba, ja właśnie odmawiałam tą modlitwę, bardzo długo...

33

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

jaki czas bo co było nawet na tym forum to z parę miesięcy  miesięcy
chyba ze nie spełnisz warunków  zawartych w tej modlitwie  np dziewictwo

34

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???
merkaba napisał/a:

jaki czas bo co było nawet na tym forum to z parę miesięcy  miesięcy
chyba ze nie spełnisz warunków  zawartych w tej modlitwie  np dziewictwo

Wiesz co, merkaba, z Twoich słów można wywnioskować, że żeby od Boga coś otrzymać to trzeba utarcie powtarzać formułki przez całe lata. A to zwykła bzdura. Przeczytaj może cały wątek od początku do końca to się zorientujesz, że problemem Korby nie jest, że Bóg jej nie wysłuchuje, tylko, że ona sama ma problem z poczuciem własnej wartości i konceptualizacją otaczającego ją świata, z tym przez jaki pryzmat odbiera rzeczywistość.
I jeszcze jedno: Bóg nie posługuje się ludzką logiką i nie karze nikogo brakiem męża tylko dlatego, że dziewczyna nie jest dziewicą. To jakieś kuriozalne stwierdzenie. Zresztą tę modlitwę wymyślił człowiek i w związku z tym jaką możemy mieć gwarancję, że poprzez spełnienie X warunków w niej zawartych i odklepanie jej trzy razy dziennie przez 365 dni pod rząd dostaniemy w prezencie ślicznego i nowego mężusia???

35

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

nie traćmy nadzieii na znalezienie Jedynego. Ostatnio poznałam kogoś w dodatku katolika i wydawało mi się że jest super. Oczywiście nie wyszło, ale nie tracę wiary. Jak powiadają "Niech żywi nie tracą nadziei". Koniec to początek nowego. Wiem  łatwo mówić ale tak jest smile

36

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

dawno dawno temu rozstałam się facetem  po 5latach. Nic nie wychodziło póżniej z żadnym  chłopakiem. Idąc do pracy przechodziłam  codziennie koło kościoła i zawsze wchodziłam na małą pogawędkę z Bogiem. Prosiłam Boga o dobrego faceta  , a jak ma mi się trafić drań to nie chcę.  Za rok byłam już szczęsliwą mężatką i tak zostało do dziś16lat. Wiem , ze te rozmowt zostały wysłuchane.

37

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Ja tez prosilam samego Pana Boga o meza i dziecko.Bylam chora,smutna.Prosb wysluchal po ponad 5 lat ale wysluchal.Teraz moge doznawac smaku malzenskiego zycia.Pan Bog dal mi meza z ...internetu.Byl to moj dawny przyjaciel.Mamy teraz 5 letnia corke.Warto prosic,bo On wysluchuje.Ostatnio dal prace mojemu mezowi ktory 2 lata nie mogl jej znalezc.Pozdrawiam.

38

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

wiecie co, ja mam wrażenie, że Pan Bóg W OGÓLE mnie nie słucha!!! ja już nie wiem, czy On się na mnie gniewa o moje grzechy, moją niedoskonałość, złe postępowanie, sama nie wiem!!! czy może ja źle się modlę? tyle lat modliłam się o męża, bez skutku. teraz jestem w trakcie robienia prawa jazdy, w piątek miałam trzeci egzamin. na 9 dni przed egzaminem odmawiałam codziennie nowennę do świętego Judy z prośbą o wstawiennictwo i pomoc na egzaminie. w dniu egzaminu okazało się, że trafiłam na tą samą panią egzaminatorkę, co miesiąc temu, która oblała mnie już na łuku, mimo że nie najechałam na linię i nie potrąciłam pachołka! można powiedzieć, że modlitwa dała efekt wręcz odwrotny. od kilku dni w ogóle przestałam się modlić sad ja nie chcę się całkiem odwracać od Boga, nie chcę czuć żalu do Niego, ale tak nie jest, wewnętrznie czuję żal i to silniejsze ode mnie... czy coś mi poradzicie?

39

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Gratuluje - wreszcie powoli zaczelas rozumiec, ze nie ma sensu modlic sie do nieistniejacych postaci, tylko czas wziac sprawy w swoje rece. Zreszta, abstrahujac od kwestii wiary, bog rzeczywiscie nie mialby co robic - codziennie miliony osob umiera na swiecie z glodu, pragnienia i chorob, a bog mialby zajmowac sie Twoim prawem jazdy - istotnie, mistrzowska logika.
A swoja droga, jesli nie dotknelas slupka i nie wyjechalas za linie, to co bylo powodem niezdania egzaminu?

40

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???
korrrba napisał/a:

wiecie co, ja mam wrażenie, że Pan Bóg W OGÓLE mnie nie słucha!!! ja już nie wiem, czy On się na mnie gniewa o moje grzechy, moją niedoskonałość, złe postępowanie, sama nie wiem!!! czy może ja źle się modlę? tyle lat modliłam się o męża, bez skutku. teraz jestem w trakcie robienia prawa jazdy, w piątek miałam trzeci egzamin. na 9 dni przed egzaminem odmawiałam codziennie nowennę do świętego Judy z prośbą o wstawiennictwo i pomoc na egzaminie. w dniu egzaminu okazało się, że trafiłam na tą samą panią egzaminatorkę, co miesiąc temu, która oblała mnie już na łuku, mimo że nie najechałam na linię i nie potrąciłam pachołka! można powiedzieć, że modlitwa dała efekt wręcz odwrotny. od kilku dni w ogóle przestałam się modlić sad ja nie chcę się całkiem odwracać od Boga, nie chcę czuć żalu do Niego, ale tak nie jest, wewnętrznie czuję żal i to silniejsze ode mnie... czy coś mi poradzicie?

Ciągle traktujesz Boga jak złotą rybkę. Dlaczego ma spełniać Twoje życzenia? Bo chcesz? Bo myślisz, że to dla Ciebie dobre? Może po prostu przygotuj się do tego egzaminu tak, żebyś nie miała sobie nic do zarzucenia. To że Bóg nie spełnia życzeń na prawo i lewo nie jest powodem by w niego nie wierzyć.

Oen pisze, że nie ma sensu modlić się do nieistniejących postaci i pora wziąć los w swoje ręce. Do pierwszej części wypowiedzi się nie ustosunkuję, bo nie warto, ale druga jest całkiem całkiem. Przestań męczyć Boga swoimi problemikami, tylko weź się wreszcie w garść i zacznij świadomie, własnymi rękami zmieniać swoje życie. Bóg za Ciebie życia nie przeżyje, a Ty po prostu wszystko spychasz na niego. Tak naprawdę wiele rzeczy w życiu zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Modlić się - ok, ale raczej o siłę do pokonywania codziennych trudności, a nie o księcia z bajki.

41

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

witaj.
modlitwa to rozmowa z Bogiem. jestem osobą religijną i chodzę na Pielgrzymki do Częstochowy - to miejsce ma w sobie niesamowitą magię , dodaje wiary i ufności. każda modlitwa ma sens. PROŚCIE A OTRZYMACIE. jak się modlisz to musisz cierpliwie czekać, nie ustawać w modlitwie i ufać, kochać i wierzyć , że ta modlitwa się spełni. całe życie modliłam się o doświadczenie prawdziwej miłości. mijały lata. wzięłam ślub, urodziłam dziecko i ułożyłam sobie życie. po 6 latach małżeństwa poszłam na Pielgrzymkę modląc się o miłość. (dobrze mi z mężem ale czegoś mi brak). i stało się : Bóg odpowiedział na moje modlitwy w sposób w jaki najmniej się spodziewałam. jakiś czas po Pielgrzymce spotkałam moją pierwszą "wielką" miłość. on też ma rodzinę. i ta mała iskierka która przez te 10 lat jak się nie widzieliśmy tylko się tliła a wtedy zaczęła płonąć. spacerowaliśmy a potem całowaliśmy się tak jak całuje się pierwszy raz... minął rok od tego czasu się nie widzieliśmy. teraz wiem że prawdziwa miłość zdarza się tylko raz. wiem,że Bóg pokazał mi że moje miejsce jest przy mężu a tylko gdzieś na dnie serca jest ta ciągle iskrząca się iskierka mojej wielkiej miłości. wierzę że jeszcze go zobaczę.
do czego zmierzam. módl się, zaufaj i uwierz... bo Bóg prośby spełnia. ja czekałam na wysłuchanie modlitw ponad 10 lat. warto było.
żyj pełnią życia bo trzeba z życia brać " pełnymi garściami" . miłość cię znajdzie a może masz ją tuż obok i jej nie zauważasz??? gdy przestałam czekać na miłość sama do mnie przyszła.
trzymaj się wink

42

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

no to teraz to już pojechałaś ;BÓG, MĄZ  ,ZDRADA PIELGRZYMKA MIŁOŚĆ .Jak to się ma do siebie,zabij nie wiem.Albo rybki albo akwarium. Może twój mąz też też nosi w sercu taką iskierkę.  Które z was pierwsze nie wytrzyma  tego parcia?????????

43

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???
miiga. napisał/a:

no to teraz to już pojechałaś ;BÓG, MĄZ  ,ZDRADA PIELGRZYMKA MIŁOŚĆ .Jak to się ma do siebie,zabij nie wiem.Albo rybki albo akwarium. Może twój mąz też też nosi w sercu taką iskierkę.  Które z was pierwsze nie wytrzyma  tego parcia?????????

Zgadzam się z przedmówczynią. A może to nie był znak od Boga, tylko pokusa dana Ci po to, by ją zwalczyć? A Ty sobie pojechałaś po bandzie i zdradziłaś męża - tak, całowanie się z kimś to też zdrada. Bóg nie zmusza nas do grzechu ani grzechu od nas nie wymaga, a Ty zachowałaś się tak, jakby to On popchnął Cię do zdrady. Może warto pomodlić się o miłość do męża? O odnowienie tego uczucia, które was kiedyś połączyło?

Piszesz "tylko gdzieś na dnie serca jest ta ciągle iskrząca się iskierka mojej wielkiej miłości. wierzę że jeszcze go zobaczę" - i co wtedy zrobissz? Całowanie się masz już za sobą, to teraz nic tylko do łóżka tongue.

44

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

ktoś mnie pytał, co było powodem nie zdania egzaminu. egzaminatorka w karcie egzaminacyjnej wpisała mi "nieprawidłowa pozycja auta w polu zatrzymania", zaznaczam, że na linię nie najechałam, ani pachołka nie strąciłam.

Emilio, piszesz, że wiele rzeczy zależy od nas samych, czy to oznacza, że znalezienie męża, założenie rodziny itp, to nie jest przeznaczenie z góry, tylko nasz świadomy wybór?

45

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Oczywiście że to nie jest przeznaczenie. To czy poznamy kogoś odpowiedniego to w pewnym sensie czysty przypadek, ale i przypadek, który można sprowokować. Jestem w związku, ale gdybym kogoś szukała, to wiedziałabym gdzie, żeby znaleźć osobę, która do mnie pasuje wink. Rozumiesz? Nie można biernie czekać aż "coś" się wydarzy, bo to się nie wydarzy samo. Nic się samo nie dzieje ani dlatego, że siła wyższa o tym decyduje.

A co do egzaminu - to nie była zła wola Boga, tylko nieuczciwość egzaminatorki. On nie będzie wpływał na wynik egzaminu, bo nie będzie zmieniał praw fizyki, którą sam stworzył. Co miałby niby zrobić? Zmienić kobiecie charakter i tok myślenia? Za to Ty możesz w tym moemncie dużo - odwołać się, złożyć skargę. Możesz zrobić naprawdę wiele dla samej siebie.

46

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Nie wiem jak z modlitwą, ale na pewno warto przeczytać książkę Magnetyzm serca - bardzo konkretna i praktyczna.

Nobody Is Born Gay - GOD

47

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Ufność w Bogu trzeba pokładać, zgadzam się modlitwa to nie kupon po nagrodę.

48

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

U mnie w rodzinie dużo kobiet odmawiało lub odmawia litanię do św. Józefa- nie tylko te poszukujące męża. Tak robiła moja prababcia, tak robi babcia, mama, ja i moje kuzynki. Św. Józef ogólnie jest uważany za patrona rodzin katolickich.
Prababcia wymodliła sobie cudownego męża Józefa i po wielu latach umarła właśnie w dzień wspomnienia tego świętego- 19 marca.
Ja odmawiam litanie do św. Józefa już kilka dobrych lat, zaczęłam chyba w gimnazjum ale dopiero na studiach dane mi było znaleźć cudownego człowieka, z którym jestem od ponad dwóch latach. Urodzonego 21 marca czyli zaledwie 3 dni po liturgicznym wspomnieniu św. Józefa wink Sądzę, że to znak, że to ten jedyny. Układa nam się różnie, kłótnie się zdarzają ale jesteśmy razem bardzo szczęśliwi. Litanię odmawiam nadal wink

Jeśli chodzi o kobiety, większość mężczyzn żałuje, że nie urodziło się kotami.

49

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

trzeba w Bogu pokładać ufność on wie lepiej co dla nas jest najlepsze

a ta  miłosc na pielgrzymce to była od szatana  by rozbic wasze małzenstwo

50

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???
Viktoria napisał/a:

korrba, rozumiem Twoje marzenie o posiadaniu męża. Ja też kiedyś duzo sie o Niego modliłam. Ale w Twojej wypowiedzi uderzyły mnie słowa: ,,w tej intencji odmawiałam niezliczone różańce, koronki, litanie, specjalne modlitwy do świętego Józefa, a nawet niedawno do świętego Judy od spraw beznadziejnych. nawet niejednokrotnie pościłam w tej intencji...nie wiem zupełnie czemu Pan Bóg tak "olewa" moje modlitwy,,. No ale jak to...modlisz się do jakiś zmarłych dawno osób, powtarzasz jakieś formulki, różańce i masz pretensje do Boga, że nie odpowiada? Może zacznij modlić się do Niego? Po co szukasz jakichś umarłych pośredników skoro możesz modlić się do samego Stwórcy?? Rozmawiaj z Nim, powiedz mu o swoich pragnieniach, braku cierpliwości, zniechęceniu... Zwróć się do Niego bezpośrednio a nie do jakichś umarłych, którzy mają w nosie Twoje problemy bo są UMARLI. Jesteś chrześcijanką? A więc wierzysz w prawdziwość słów Biblii... W niej jest napisane, że jedynym pośrednikiem między ludzmi, a Bogiem jest Jezus Chrystus, nie żaden Józef czy Maryja, czy jeszcze jakaś tam hirtoryczna postać. Ja traktóję Boga jako mojego najbliższego przyjaciela, Ojca, który zna moje potrzeby, obawy i troszczy się o mnie. On chce relacji z Tobą. Otwórz się na Niego. Pozwól Mu kierować swoim życiem i przede wszystkim zaufaj mu! W Piśmie Świętym pisze, że wszytsko ma swój czas...pisze również, że Bóg zna nasze potrzeby i dla tych, którzy Mu ufają potrafi dokonać o wiele więcej niż my prosimy i oczekujemy. Po co tracić czas na klepanie w kółko tych samych słów, jak mantrę do osób umarłych. Zwróć się do ŻYWEGO Boga. Ja tak zrobiłam już dawno i zaufałam Mu, że on zna czas i odpowiedniego człowieka dla mnie. I wiesz co? Mam cudownego męża, wcześniej nawet nie wierzyłąm, że tacy mężczyzni jeszcze istnieją. Jestem bardzo szczęśliwa i wdzięczna Bogu za Niego i za moje maleństwo, którego właśnie oczekujemy:) Nie jestem Świadkiem Jechowy bo niektórym od razu tak się kojarzy to co mówię, jestem po prostu chrześcijanką oddaną swemu Bogu.
Pozdrawiam korrba:)

Zgadzam się z Tobą w !00%.

51 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-12-01 08:25:57)

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???
Suri napisał/a:

Ja powiem tak, wierzcie, nie wierzcie, ale kiedyś na tym forum przeczytałam posta tej dziewczyny http://www.netkobiety.pl/t1611.html i zaczęłam się modlić do św. Józefa. Trwało pół roku. Zadziałało. Przez kilka miesięcy się nic nie działo. Aż kiedyś byłam gdzieś i coś mnie tknęło żeby wstąpić do kościoła na moment. Był tam ołtarz św. Józefa, siadłam w ławce i powiedziałam do niego : słuchaj jestem taka fajna, jak kurcze możesz mi nie pomóc w tym żebym miałam równie fajnego męża ? Jak mam go poznać. Gdzie znaleźć. Zrób coś bo się zmarnuję. Dosłownie w tym stylu. Kilka tygodni potem wpadłam na mojego narzeczonego w sklepie rybnym. Rozerwałam mu torbą siatkę z filetami he he. Św. Józef ma poczucie humorku smile

Czysty przypadek a Ty wierzysz św. Józefa i modlisz się do niego.
Świętym jest tylko BÓG i nikt poza nim!

Tunek napisał/a:

Korbeczko, modlitwa MA SENS, módl się, proś, sercem, swoim słowem  a nie formułkami z ksiązeczki do katechezy... Módl się do Boga, nie do jednego z papieży, zmarłych ludzi, czy do rzeźb. Demony dość sprytnie podrzuciły kilka obrazków świętych żeby odciągnąć ludzi od Pana. Dzięki modlitwie zniknął mi guz nowotworowy. Lekarze stwierdzili że to się nie zdarza żeby tak w ciągu tygodnia... samo znikło. No to ma pan chody u tego Boga- roześmiali się głośno. Ja też się śmiałem razem z nimi, ale z czego innego.

Dokładnie .. nie wiem i nie rozumiem tego że ludzie mają biblię a tam wszystko jest napisane a mimo to robią inaczej.
Dla mnie to jest grzech modlić się do kogoś innego. Bóg jest zły na to że nie zwracają się bezpośrednio do niego!

Kasjopea napisał/a:

witaj.
modlitwa to rozmowa z Bogiem. jestem osobą religijną i chodzę na Pielgrzymki do Częstochowy - to miejsce ma w sobie niesamowitą magię , dodaje wiary i ufności. każda modlitwa ma sens. PROŚCIE A OTRZYMACIE. jak się modlisz to musisz cierpliwie czekać, nie ustawać w modlitwie i ufać, kochać i wierzyć , że ta modlitwa się spełni. całe życie modliłam się o doświadczenie prawdziwej miłości. mijały lata. wzięłam ślub, urodziłam dziecko i ułożyłam sobie życie. po 6 latach małżeństwa poszłam na Pielgrzymkę modląc się o miłość. (dobrze mi z mężem ale czegoś mi brak). i stało się : Bóg odpowiedział na moje modlitwy w sposób w jaki najmniej się spodziewałam. jakiś czas po Pielgrzymce spotkałam moją pierwszą "wielką" miłość. on też ma rodzinę. i ta mała iskierka która przez te 10 lat jak się nie widzieliśmy tylko się tliła a wtedy zaczęła płonąć. spacerowaliśmy a potem całowaliśmy się tak jak całuje się pierwszy raz... minął rok od tego czasu się nie widzieliśmy. teraz wiem że prawdziwa miłość zdarza się tylko raz. wiem,że Bóg pokazał mi że moje miejsce jest przy mężu a tylko gdzieś na dnie serca jest ta ciągle iskrząca się iskierka mojej wielkiej miłości. wierzę że jeszcze go zobaczę.
do czego zmierzam. módl się, zaufaj i uwierz... bo Bóg prośby spełnia. ja czekałam na wysłuchanie modlitw ponad 10 lat. warto było.
żyj pełnią życia bo trzeba z życia brać " pełnymi garściami" . miłość cię znajdzie a może masz ją tuż obok i jej nie zauważasz??? gdy przestałam czekać na miłość sama do mnie przyszła.
trzymaj się wink

Dlaczego Jasna Góra jest dla katolików świetym miejscem?
Dla mnie swietym miejscem jest tam gdzie urodził się Jezus, gdzie przebywał z uczniami, jadł z nimi i pił ... i gdzie go ukrzyżowano.

miiga. napisał/a:

no to teraz to już pojechałaś ;BÓG, MĄZ  ,ZDRADA PIELGRZYMKA MIŁOŚĆ .Jak to się ma do siebie,zabij nie wiem.Albo rybki albo akwarium. Może twój mąz też też nosi w sercu taką iskierkę.  Które z was pierwsze nie wytrzyma  tego parcia?????????

hehe .. dobre.

52

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

cos w tym jest ze najlepiej rozumie nas sam Pan Bog,nasz Ojciec.No i on ma najwieksza wladze.Przy czym prosby do Boga powinny byc szczere.z glebi serca tak jak dziecka do ojca.:)

53 Ostatnio edytowany przez Noelle (2010-12-26 20:33:17)

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Post został edytowany z powodu naruszenia regulaminu forum.

54

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Tunek, wspaniałe świadectwo!!

Wiele wycierpieć musiałeś. Bardzo mnie wzruszyło twoje świadectwo. Ale nagroda twoja jest Wielka! Czeka na ciebie miejsce w domu Pana naszego, bo to twoje i wszystkich, którzu mu ufają dziedzictwo. Nic, cokolwiek doświadczamy tu na ziemi nie jest w stanie pomnijeszyć tego, co Bóg obiecał nam w Jezusie Chrystusie.


Niech Bóg będzie z tobą.

Korrba: wydaje mi się, że jesteś za bardzo pochłonięta tym co ty czujesz, co przeżywasz.

Musisz sobie zdać sprawę, że tak naprawde wszyscy ludzie mają podobne problemy. Jeśli nie takie, to inne. Nie jesteś sama z problemami. Nie koncentruj sie tak bardzo na sobie. Zapisz sie do jakiejś instytucji jako wolontariusz, pomagaj tam gdzie pomoc potrzebna, zobaczysz, jak przestaniesz myśleć ciągle o sobie. A pisze tak, bo sama kiedyś byłam bardzo skoncentrowana na tym, czego nie miałam. I tak to uwolniłam się od tego angażując się w pomoc charytatywną, gdzie widziałam biede, cierpienie i krzywde. Moje problemy przy tym były niczym.

Poza tym myśląc ciągle o swoich strachach i bojąc się np. przyszłości, stajemy się niewolnikami tychże strachów i obaw.

Człowiek czasami myśli że wolny jest. Nigdy nie jesteśmy do końca wolni. Dlatego Pan Jezus przyszedł, by dać nam wolność, od siebie samych nieraz, od własnych pożądań, pragnień, obaw.

Jesteś naprawdę jeszcze młoda, ja w ciągu trzech miesięcy poznałam wspaniałego mężczyzne i wyszłam za niego za mąż, wcześniej już tracąc nadzieje, że kogoś znajde..

Pozdrawiam.

"Ten, kto ma Syna, ma życie"(1J 5,12)

55

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

żabciu dzięki za odzew, ze swojej strony mogę dodać tyle, że znalazłam namiary na psychiatrę w swoim mieście, planuję zapisać się na wizytę i poprosić o leki antydepresyjne, myślę, że to konieczne, chyba inaczej się z tego nie wyciągnę sad

56

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

ja modlę się o każdą, nawet najdrobniejszą sprawę, chociażby pomoc w odnalezieniu zagubionej śrubki wink
poważnie, jestem blisko Boga, nie wstydzę się tego, a w życiu wszyskto się układa! On zawsze pomaga! ale-uwaga- najczęsciej w ostatniej chwili, lub, kiedy myslisz ze wszyskto juz stracone....
tylko mocno w to uwierz smile)

Dla ludzi pewne rzeczy są niemozliwe. Nie dla Boga wink

W piśmie świętym ukazane były postaci , które np. na potomstwo czekały nie kilka...a kilkanascie lat !


Módl się Kochana, Bóg Cię wysłucha ! Módl się i bądz cierpliwa smile)))

ps. nie jestem fanatyczką religijną ;D

57

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???
voice_within napisał/a:

ja modlę się o każdą, nawet najdrobniejszą sprawę, chociażby pomoc w odnalezieniu zagubionej śrubki wink
poważnie, jestem blisko Boga, nie wstydzę się tego, a w życiu wszyskto się układa! On zawsze pomaga! ale-uwaga- najczęsciej w ostatniej chwili, lub, kiedy myslisz ze wszyskto juz stracone....
tylko mocno w to uwierz smile)

Dla ludzi pewne rzeczy są niemozliwe. Nie dla Boga wink

W piśmie świętym ukazane były postaci , które np. na potomstwo czekały nie kilka...a kilkanascie lat !


Módl się Kochana, Bóg Cię wysłucha ! Módl się i bądz cierpliwa smile)))

ps. nie jestem fanatyczką religijną ;D

A może to jest potęga podświadomości, a nie Bóg? A może Bóg i podświadomość to to samo?
Ty piszesz, że należy mocno uwierzyć, zabka, że wtedy gdy straciła wiarę, spotkała swojego obecnego męża. Z doświadczenia indywidualnego wyciągacie prawa uniwersalne. Ja mam inne doświadczenie indywidualne, nie wyciągam z tego prawa uniwersalnego. Znam wierzących, którym wiara pomogła, znam takich, którym nie pomogła. Znam niewierzących, którzy znaleźli drugą połowę i takich, którzy są samotni.
Według mnie, jak dziewczyna jest ciekawa dla otoczenia, tj. radosna, miła, otwarta (a nie zdesperowana) ma pasje (stąd rada żabki, aby koorba czymś pożytecznym się zajęła, jest trafna) to i kandydaci na mężów, będą walić drzwiami i oknami. Do depresyjnego smutasa przyciągną tylko masochiści lub inne zaburzone osoby.

58

Odp: modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Gadanie, trzeba ruszyc 4litery i wyjsc do ludzi, spotykac sie jesli ktos chce tego i wami interesuje zamiast zastanawiac od razu chcac zbadac jego historie oraz rodziny do 7pokolenia itp:/ Obojetnie jest jakis bog czy nie to my mamy cos robic niz czekac na manne z nieba, singielki tak niby martwia sie swym stanem a nic nie robia, ja bym na miejscu sluchajacego modlitwy tez bym nic nie zrobil dla niej jesli odrzuca okazje na milosc, przerwanie zali na niewinnych mezczyzn.
Doborem zreszta rzadzi natura wczesniej tak chetnie wrzucana do jednego worka z diablami przez szacowny kosciol. Poza uroda status wazny, bywa ze kobiety tez (skoro tak lubia rownouprawnienie - poza przywilejami) sa oceniane pod wzgledem finansowym i tyle, byle byla komunikatywna, na kogo zas trafi to po czesci przypadek i efekt tego ze daje szanse natknac sie na siebie...

Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.
Człowiek, który zaczął dostrzegać swe wady, wie już, jaką ma wybrać drogę.

Posty [ 1 do 58 z 67 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » modlitwa o męża-czy to ma w ogóle sens???

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018