netkobietyWszystkie działy
Samotność

Niekochana...

22 odpowiedzi7 339 wyświetleńzałożony przez samira1, 21.02.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Niekochana...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: Niekochana...

Zacznę od tego, ze bardzo się cieszę, że znalazłam tę stronę. Czytając bowiem wasze wypowiedzi zdałam sobie sprawę, że nie jestem sama.  mam już trzydziestkę na karku i nigdy nie przeżyłam prawdziwej miłości nie licząc oczywiście tych platonicznych. panuje teraz moda na singli ale nie chcę nim być chcę mieć kogoś do kogo będę mogła się przytulić gdy będzie mi żle, z kim będę mogła porozmawiać niby takie błache rzeczy ale ja nigdy tego nie przeżyłam. Moji znajomi pozakładali już rodziny mają swoje życie, a ja no cóż ciągle sama. Zdaje sobie sprawę że brzmi to jak użalanie sie nad sobą ale ja mam już dość ciagle tylko praca i powrót do domu   i tak całe zycie a czy mi się nic już od życia nie należy. PRZECIEŻ JA TEŻ CHCĘ BYĆ SZCZĘŚLIWA

2

Odp: Niekochana...

Rozumiem Cie samiro-ja tez chce byc szczesliwa-ja swojej milosci szukam juz od 8 lat.....bez skutku.Polecilam swoje sprawy Bogu-niech n mna pokieruje i zrobi co uwaza,powiezylam mu swoj los juz nie pierwszy raz,zobaczymy co On na to....

3

Odp: Niekochana...

dziękuje, masz racje

4

Odp: Niekochana...

Jasne , wielu już zawierzyło Bogu i jakoś tak wyszło, że gdy sami nie wzieli się do roboty, to tak się złożyło, że marnie skończyli, .....hmmm pamiętasz taki film , "Nigdy w życiu"  - chodzi mi konkretnie o jedną scenę. Bohaterka, która nie była zauważana w firmie przez nikogo, nagle zaczeła błyszczeć. Błyzczeć tak bardzo, że nawet jej szef chciał sie z nią umówić. Wiem, że tam chodziło o to,że była zauroczoną kobietę, ale nie o to biega, rzeczy w tym że się "uśmiechała" i roztaczała wokół sibie aurę zadowolenia i radości, co dodawało jej piękna i uroku, stała się atrakcyjna. W filmie grała zauroczoną i takie kobiety na codzień rzeczywiście błyszczą. Ale faceci do okoła wcale nie wiedzą, że to się bierze z miłości albo zauroczenia. Taka kobieta jest atrakcyjna, dla oka i to się liczy. (ostatnio czytałem coś takiego: kobieta kocha duszą, a mężczyzna oczami) - no skoro juz teraz poznałyście tę nsjśitszą tajemnice - to do roboty. Zatem zamiast codzień kicać do pracy, przecierając ten sam szlak, znajdź sobie coś, co będzie Ci dawało radość i skup się. Nie wiem , zmień firmę, załóż swoją, może cos mniejszego, prace szydełkowe, rower, zajęcie jako sprzątaczka na pół etatu w barze gdzie tańczą panienki, no nie wiem cokolwiek, ale rusz się i coś zmień w swoim życiu, tak byś miała coś do czego wracając napawało by Cię dumą i dawało satysfakcję w natłoku codzienych oboizków. I nie mam na myśli czegoś , po zrobieniu czegoś możesz usłyszeć gromkie brawa od najbliższych i słowa pochwały od niech --- mnie chodzi coś takiego z czego Ty wewnętrznie będziesz zadowolona, co --- rozświetli uśmiech na Twojej Twarzu. Ma to być coś z czego będziesz na tyle dumna, że samo wspomnienie będzie o tym będzie Ci przynosiło radość. Wtedy zaczniesz błyszczeć, a faceci zaczną na Ciebie polować. I jeśli nawet nie zmienisz swojego codziennego stylu ubierania, Twoją nową szatą stanie się wewnętrzna radość bijąca na zewnątrz, która będzie przykuwała oko mijających Cię ludzi. Faceci chętnie będza wtedy chciali co Ci sprawia tę radość i będą chcieli dowiedzieć sie w czym wieczorem chodzisz spać. Zostawianie rzczy samym sobie jest najgorszym rozwiązaniem w takiej sytuacji. Ja tu widzę poklepywanie się po ramieniu dwóch osób które postawiły na czekania. O nie, na to sobie nie możecie pozwolić. A do kościoła to dopiero wtedy gdy przyjdzie pora prosić księdza by wyznaczył termin waszych ślubów. A nóż jednak nie będziecie się chciały oderwać od tego zajęcia ... dla tych chłopów co za Wami będą latać, hę?

5

Odp: Niekochana...

jak mozna usmiechac sie do innych ludzxi kiedy w sercu smutek i zal............

6

Odp: Niekochana...
Dunkis napisał/a:

Jasne , wielu już zawierzyło Bogu i jakoś tak wyszło, że gdy sami nie wzieli się do roboty, to tak się złożyło, że marnie skończyli, .....hmmm pamiętasz taki film , "Nigdy w życiu"  - chodzi mi konkretnie o jedną scenę. Bohaterka, która nie była zauważana w firmie przez nikogo, nagle zaczeła błyszczeć. Błyzczeć tak bardzo, że nawet jej szef chciał sie z nią umówić. Wiem, że tam chodziło o to,że była zauroczoną kobietę, ale nie o to biega, rzeczy w tym że się "uśmiechała" i roztaczała wokół sibie aurę zadowolenia i radości, co dodawało jej piękna i uroku, stała się atrakcyjna. W filmie grała zauroczoną i takie kobiety na codzień rzeczywiście błyszczą. Ale faceci do okoła wcale nie wiedzą, że to się bierze z miłości albo zauroczenia. Taka kobieta jest atrakcyjna, dla oka i to się liczy. (ostatnio czytałem coś takiego: kobieta kocha duszą, a mężczyzna oczami) - no skoro juz teraz poznałyście tę nsjśitszą tajemnice - to do roboty. Zatem zamiast codzień kicać do pracy, przecierając ten sam szlak, znajdź sobie coś, co będzie Ci dawało radość i skup się. Nie wiem , zmień firmę, załóż swoją, może cos mniejszego, prace szydełkowe, rower, zajęcie jako sprzątaczka na pół etatu w barze gdzie tańczą panienki, no nie wiem cokolwiek, ale rusz się i coś zmień w swoim życiu, tak byś miała coś do czego wracając napawało by Cię dumą i dawało satysfakcję w natłoku codzienych oboizków. I nie mam na myśli czegoś , po zrobieniu czegoś możesz usłyszeć gromkie brawa od najbliższych i słowa pochwały od niech --- mnie chodzi coś takiego z czego Ty wewnętrznie będziesz zadowolona, co --- rozświetli uśmiech na Twojej Twarzu. Ma to być coś z czego będziesz na tyle dumna, że samo wspomnienie będzie o tym będzie Ci przynosiło radość. Wtedy zaczniesz błyszczeć, a faceci zaczną na Ciebie polować. I jeśli nawet nie zmienisz swojego codziennego stylu ubierania, Twoją nową szatą stanie się wewnętrzna radość bijąca na zewnątrz, która będzie przykuwała oko mijających Cię ludzi. Faceci chętnie będza wtedy chciali co Ci sprawia tę radość i będą chcieli dowiedzieć sie w czym wieczorem chodzisz spać. Zostawianie rzczy samym sobie jest najgorszym rozwiązaniem w takiej sytuacji. Ja tu widzę poklepywanie się po ramieniu dwóch osób które postawiły na czekania. O nie, na to sobie nie możecie pozwolić. A do kościoła to dopiero wtedy gdy przyjdzie pora prosić księdza by wyznaczył termin waszych ślubów. A nóż jednak nie będziecie się chciały oderwać od tego zajęcia ... dla tych chłopów co za Wami będą latać, hę?

Potwierdzam smile Tylko czy w ten sposób można znaleźć tego jednego jedynego? No nie wiem.. Każdego dnia mijam na ulicy, w pracy wiele osób, które się do mnie uśmiechają. Tylko, że wśród nich nie widzę TEJ osoby. Moim problemem jest chyba to, że nie potrafię się zakochać ot tak! Jak nie ma przysłowiowego raźenia pioruna to się nie liczy wink

7

Odp: Niekochana...

Tylko, że czasem piorun razi od razu, a czasem razi po dłuższym czasie. Jeśli ktoś wierzy tylko i wyłącznie w miłość od pierwszego wejrzenia, to czas zejść na ziemię. Czasem zwykłe zaciekawienie potrafi przerodzić się w fascynację drugim człowiekiem. A od tego czasem malutki krok do przyjaźni lub miłości. Jeśli ktoś szuka księcia, który oczaruje pierwszym spojrzeniem, pierwszym uśmiechem, to można długo czekać i nie ma gwarancji. Ludzi trzeba poznawać. W tym jest klucz. Z uśmiechem na twarzy po prostu łatwiej nam poznawać inne osoby i te inne osoby chętniej chcą nas poznać. Znam wiele przypadków, gdy facet oczarował kobietę tym co miał do powiedzenia na spotkaniu, tym jak słuchał, tym jaki był mądry. Po takim spotkaniu z miejsca stawał się dla niej bardzo atrakcyjny. Ale by się o tym przekonać trzeba dać takiemu facetowi szansę.

Więcej optymizmu życzę drogie Panie smile

8

Odp: Niekochana...

Rafix ma 100 procent racji w tym co piszesz. Wiesz tajemnica tkwi w tym jakim jestes czlowiekiem, jesli dana osoba potrafi byc niezalezna i zyc własnym zyciem (tzn jest zadowolona z zycia takim jakie jest, ma swoje hobby itd) to zacznie przyciagac innych ludzi, inni ludzie beda ja ubic, szanowac itd.
Ale czy znajdzie wtedy te prawdziwa milosc? To nie jest takie latwe.

9

Odp: Niekochana...

Ale nawet jeśli nie znajdzie, to jej czas będzie wypełniony ciekawymi zajęciami, jej życie stanie się bardziej 'uśmiechnięte'. Dojdzie do czegoś, z czego będzie dumna. A mi się wydaje, że to już będzie duży sukces.

10

Odp: Niekochana...

Mądrzej niż Dunkis już się chyba napisać nie da.
Mam tylko jedno pytanie, a raczej proszę o radę.
Ja sama prowadzę bardzo roześmiane życie. Lubię się śmiać i śmiech to właśnie mój sposób na przetrwanie. Moje motto życiowe nawet mówi: Jak już śmiać się przestanę - oznaczać to będzie, że czas sklecać trumnę.
Jest tylko jedno "ale".
Ludzie chętnie ze mną przebywają - jednak równocześnie mam wypracowany specyficzny rodzaj dystansu, który blokuje ludzi w pewnych sferach.
Nie oszukujmy się wysyłam wyraźne sygnały: śmiej się ze mną, ale nie podchodź.
Czy ktoś tak miał? Czy ktoś to umie wyłączyć? Czy ktoś sobie poradził z tym?

To mocno okrawa moje zdolności do bycia z kimś big_smile.

11

Odp: Niekochana...

A jak się objawiają te sygnały?

12

Odp: Niekochana...

Wydaje mi się, że wysyłasz takie sygnały bo boisz sie zaangażować w kolejny związek. dlatego bierzesz facetow na dystans.

13

Odp: Niekochana...

Pixy, miałam podobnie. Chciałam by wreszcie jakiś facet się mną interesował, ale gdy tylko z jakimś rozmawiałam (nawet jeśli to była sympatyczna i niewiele znacząca pogawędka) to od razu tworzyłam barierę i dystans. To było silniejsze ode mnie i nie umiałam tego "wyłączyć".
Ale poznałam narzeczonego i po prostu stało się. Trafiłam na faceta, który powoli i stopniowo kruszył barierę wokół mnie. Może Ty też czekasz na takiego faceta?

14

Odp: Niekochana...

I w tym chyba tkwi recepta.
Jednego już poznałam, ale to raczej był Człowiek Kruszarka big_smile.
Skruszył nie tylko barierę, ale i serce tongue.

Tymczasem, żeby poznać następnego trzeba samemu pokruszyć barierę?
Ktoś już wspomniał, ze ludzi trzeba poznawać, żeby coś się zaczęło dziać.

Chciałam by wreszcie jakiś facet się mną interesował, ale gdy tylko z jakimś rozmawiałam (nawet jeśli to była sympatyczna i niewiele znacząca pogawędka) to od razu tworzyłam barierę i dystans. To było silniejsze ode mnie i nie umiałam tego "wyłączyć".

Aha... i dokładnie, jak pisze a_normalna - dokładnie tak funkcjonuję.

15

Odp: Niekochana...

od jakiegoś czasu też jestem sama i powoli odzyskuję radość życia. staram się uśmiechać, chodzić na imprezy, robić wiele rzeczy, które sprawiają mi przyjemność i uczą czegoś nowego. i jest różnica smile zapłakanej, niemiłej i wyobcowanej dziewczyny nikt nie lubił. no niestety u mnie z tą barierą podobnie, ale mam nadzieję, że prędzej czy później to minie. albo trzeba będzie nad tym popracować smile

16

Odp: Niekochana...

Powiem Ci, że praca w tej materii kołacze daje. Ja sama jestem świadkiem przemian w sobie niemożliwych nawet.
Jak się człowiek przekona, że czas na zmiany - to one zaczynają gwałcić nasze życie. I robi się dziwnie, prawie jak w sportach ekstremalnych. Nic się nie dzieje, a człowiek czuje się, jak na trampolinie.
I to jest piękne. Każdy dzień wydaje się słoneczny.
Kochana? Niekochana?* Jakie to ma znaczenie skoro świat się do mnie nagle uśmiecha?
---------------------------
*to się lada chwila zmieni kiedy pozwolisz na przemiany smile

17

Odp: Niekochana...

Witam. W twoim poście napisałaś : chce być szczęśliwa. Super! Rzadko wypowiada to kobieta - matka. Mój mąż też chce być szc ęśliwy. Liczą się jego zachcianki jego chęci. Ja tylko mogę się podpowrządkować. Od jakiegośś czasu wcale nie chcę się podporządkować, więc robi sobie co chce . A mnie to denerwuje ale nie robię nic. Jakoś nie chce mi się przez kolejne lata być ocenianą , komentowaną poszurchiwaną. Wpadłam w beznadziejny krąg. Nawet życzę mu wszystkiego złego ,ale nie mam siły na rozwód. Wiem pewnie napiszecie że jestem beznadziejna, jak mogę dać sobie tak wleżź na głowę.  Czętso pytam Boga czemu mnie opuścił i mliczę i cierpię.  Kiedyś usłyszałam że daj 250 alimentów na dziecko. Boję się że że sobie nie porafdzę finansowo po rozwodzie. Jestem w stanie odrętwienia. Pozdrawiam może też ktoś tak czuje.

18

Odp: Niekochana...

Droga pieguskaj powiem Ci, że trudno mi Ci coś doradzać w tej materii bowiem jestem osobą samotną i nigdy nie byłam w poważnym związku, więc co taka osoba może wiedzieć o związkach, prawda?  Ale mniejsza o mnie. Zadam parę ważnych pytań jeśli oczywiście zechcesz odp. :
Czy mąż zawsze się tak zachowywał w stosunku do Ciebie? Czy zawsze na 1 miejscu stawiał swoje potrzeby? Czy potraficie ze sobą szczerze rozmawiać, wyznać swoje żale, smutki, to co Was dręczy?
Myślę, że umiejętność szczerej partnerskiej rozmowy to  podstawa udanego związku (choć co ja mogę tam wiedzieć...)
Jeśli nie rozmawiacie ze sobą o tym co was boli , może warto spróbować...
pozdrawiam i życzę Ci jak najlepiej

19

Odp: Niekochana...
Rafix napisał/a:

Tylko, że czasem piorun razi od razu, a czasem razi po dłuższym czasie. Jeśli ktoś wierzy tylko i wyłącznie w miłość od pierwszego wejrzenia, to czas zejść na ziemię. Czasem zwykłe zaciekawienie potrafi przerodzić się w fascynację drugim człowiekiem. A od tego czasem malutki krok do przyjaźni lub miłości. Jeśli ktoś szuka księcia, który oczaruje pierwszym spojrzeniem, pierwszym uśmiechem, to można długo czekać i nie ma gwarancji. Ludzi trzeba poznawać. W tym jest klucz. Z uśmiechem na twarzy po prostu łatwiej nam poznawać inne osoby i te inne osoby chętniej chcą nas poznać. Znam wiele przypadków, gdy facet oczarował kobietę tym co miał do powiedzenia na spotkaniu, tym jak słuchał, tym jaki był mądry. Po takim spotkaniu z miejsca stawał się dla niej bardzo atrakcyjny. Ale by się o tym przekonać trzeba dać takiemu facetowi szansę.

Więcej optymizmu życzę drogie Panie smile

Drogi Rafixie. Owszem w przypadku Pań zwykle nie to jak facet wygląda, ale co sobą 'reprezentuje' ma miejsce. Niestety dla Panów tylko wygląd jest ważny. Nie ważne jak jesteś ciekawą osobą - jeśli nie masz 17lat, super zgrabnego tyłka i wielkich cycków, zwrócą na Ciebie uwagę dopiero po jakimś czasie, jeśli w ogóle okazja do rozmowy się trafi. Albo sytuacja odwrotna - zwrócą uwagę od razu i będą 'czarować', bo szukają kogoś na dzisiejszy wieczór. Szczerych, miłych i bezinteresownych facetów to już chyba nie ma..

20

Odp: Niekochana...
Pixy napisał/a:

Mądrzej niż Dunkis już się chyba napisać nie da.
Mam tylko jedno pytanie, a raczej proszę o radę.
Ja sama prowadzę bardzo roześmiane życie. Lubię się śmiać i śmiech to właśnie mój sposób na przetrwanie. Moje motto życiowe nawet mówi: Jak już śmiać się przestanę - oznaczać to będzie, że czas sklecać trumnę.
Jest tylko jedno "ale".
Ludzie chętnie ze mną przebywają - jednak równocześnie mam wypracowany specyficzny rodzaj dystansu, który blokuje ludzi w pewnych sferach.
Nie oszukujmy się wysyłam wyraźne sygnały: śmiej się ze mną, ale nie podchodź.
Czy ktoś tak miał? Czy ktoś to umie wyłączyć? Czy ktoś sobie poradził z tym?

To mocno okrawa moje zdolności do bycia z kimś big_smile.

Well... ja tak miałam. Ale jakoś (nie bez trudów) się przełamałam. Wszystko zmieniło się, gdy tam w środku poczułam się tak na prawdę szcześliwa i spokojna. To mi pozwoliło nabrać dystansu do siebie. Stwierdziłam, że lepiej się na kimś 'przejechać', niż patrzeć podejrzliwie na każdego i nie 'dopuszczać' ludzi do siebie. Bo tak na prawdę na 100 poznanych osób tylko 1 jest wredna. Procentowo patrząc - ma to sens smile

21

Odp: Niekochana...

Nic nie boli tak jak życie, a życie w samotności to niegojąca się rana...

22

Odp: Niekochana...
Pixy napisał/a:

Powiem Ci, że praca w tej materii kołacze daje. Ja sama jestem świadkiem przemian w sobie niemożliwych nawet.
Jak się człowiek przekona, że czas na zmiany - to one zaczynają gwałcić nasze życie. I robi się dziwnie, prawie jak w sportach ekstremalnych. Nic się nie dzieje, a człowiek czuje się, jak na trampolinie.
I to jest piękne. Każdy dzień wydaje się słoneczny.
Kochana? Niekochana?* Jakie to ma znaczenie skoro świat się do mnie nagle uśmiecha?
---------------------------
*to się lada chwila zmieni kiedy pozwolisz na przemiany smile

Droga Pixy zdradź mi proszę jak zacząć tę pracę nad sobą, ja tak bardzo chcę, ale bladego pojęcia nie mam jak się za to zabrać. Póki co, jestem na etapie - jestem niekochana, nieszczęśliwa itd, a fakt, że sama siebie nie kocham to chyba boli mnie najbardziej...jestem na jakimś zakręcie, ale mam ogromną wolę, żeby wyjść na prostą, tylko jeszcze sama nie wiem, w którą skręcić stronę. Wiem jedno, nie chcę się dłużej użalać nad sobą;)

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Niekochana...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026