Przeglądam to forum od jakiegoś czasu i w końcu postanowiłam się zalogować.
Większość ludzi którzy się tu wypowiadają mają problemy w związkach.... z samą sobą.
Od czego by zacząć.
Jestem z nim 3 okrągłe lata. W zeszłym roku pobraliśmy się z miłości. Kocham go tak mocno, że nie wyobrażam sobie swojego życia gdybym nie miała tej miłości...
Wszystko było cudowne. My, nasza miłość, nasz ślub.
Od ślubu minęło 9 miesięcy...
Każdy związek przechodzi zmiany, nie jestem marzycielką żeby tego nie wiedzieć. Wiedziałam że się zmienimy, że z biegiem czasu nasza szaleńcza miłość przerodzi się w gorącą wartościową opiekuńczą miłość. Coś na kształt związku partnerskiego w którym jest miłość, troska, opiekuńczość...
Teraz czuje się samotna. Niekochana...
Od pewnego czasu nie ma chyba między nami nic... ja nie przestałam go kochać nawet w najmniejszym stopniu.
Tylko że on chyba się już wypalił..
Nie wiem co mam z sobą zrobić.
Nie jesteśmy już razem, tylko chyba każdy osobno.
Ilekroć chciałabym zapytać czy porozmawiać o tym z mężem, nastaje cisza po przeciwnej stronie...
Popadam w obłęd ..
Nie wiem co mam robić.... nie wiem nic, bo nie ma mi kto odpowiedzieć na pytania.
Jak mogło się to zmienić tak szybko... gdzie jest nasza miłość, namiętność ?
Ja już nie mogę...
Czuje się upokorzona, słaba i nieszczęśliwa... Jest tak bardzo źle...
Nie mam z kim o tym porozmawiać, moja najlepsza przyjaciółka jest jego siostrą.
Nigdy nie przypuszczałam że tak będzie....