netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

19 odpowiedzi10 804 wyświetleniazałożony przez Olciako, 16.10.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

Muszę się komuś wyżalić, bo oszaleję. Tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać. Przed ludźmi udaję, że wszystko jest w porządku, w głębi duszy chcę mi się płakać i gryźć!

We wszystkie kompleksy wpędzała mnie matka, gdy byłam dzieckiem. Zawsze tylko słyszałam, że jestem zbyt gruba, zbyt brzydka, zbyt głupia. Potrafiła tak powiedzieć koleżance, którą spotkała podczas spaceru mówiąc " To moja córka, ale nie nie zwracaj na nią uwagi, nic ciekawego".
W wieku nastoletnim starałam się jakoś wyjść z kompleksów, ale raz tyłam raz chudłam. Jedyne wsparcie miałam w ojcu, który zawsze mówił, że baba musi mieć krągłości i ma nadzieje, że nie będę przypominać mojej wychudzonej matki.

Teraz mam 27 lat. Kompleksy nadal mnie prześladują. Mój chłopak zaczyna je pogłębiać, bo znowu zaczynam słyszęć teksty z dzieciństwa :zbyt gruba, zbyt głupia, nic ciekawego. Ma pretensje, że po ciąży przytyłam, że się nie maluję, że nie ubieram ładnych kiecek. Nie maluję się, bo gdy patrzę w lustro mam wrażenie, że zaraz się zrzygam. Kilogramy po ciąży nie mają kiedy zniknąć, skoro siedze całymi dniami w domu z dzieckiem - żeby wyjść na dwór muszę stargać 20-kg wózek z 4 piętra, a poza tym chłopak nigdzie nie chcę ze mną wychodzić, bo wtedy jest to równoznaczne z wydaniem jakichś pieniędzy. Ładnych kiecek nie ubieram, bo nie mam - nikt mi ich nie kupuję, ja ich sobie nie kupuję, bo patrząc na siebie mam mdłości, a chłopak uważa, że to wydane pieniądze w błoto ( ale oczywiście jest pretensja, że nie kupuję).

Czasem budze się rano i zastanawiam się czy nie wziąść garść tabletek i skończyć ten nędzny żywot. Nie chcę mi się patrzeć w lustro i mieć świadomość, że takiej poczwary nikt nigdy nie pokocha. Czasem nawet nie mogę patrzeć na dziecko, bo widzę w nim siebie.

2

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

Bardzo ci wspolczuje takiej matki, ale reszta to stek bzdur majacych na celu usprawiedliwienie swojego lenistwa i braku samozaparcia.

3

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

Nie widzę w sobie lenistwa - zawsze bylam aktywna we wszystkim co robiłam. teraz to jakoś zgasło, nie mam chęci do niczego, bo cały czas słyszę, że za cokolwiek się zabiorę robię to źle. Źle obrane ziemniaki, źle przyprawiona zupa. Źle ubrałam dziecko. Źle wyprasowałam bluzkę. Wszystko robię źle.
Zaparcie? Już nie wiem co to jest. Kiedyś uznawałam zasadę "zesraj się, a nie daj się". Teraz mogłabym położyć się na środku, obok gó*** i czekać na ciąg dalszy. Zobojętniałam, przestałam być sobą. Z jednego piekła wpadłam w drugie. Chciałabym odejść, ale nie mam gdzie, nie mam do kogo. Gdybym wróciła do domu rodzinnego po dwóch dniach siedziałabym już na Rakowieckiej za morderstwo matki.

4

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

postaw się, pokaż pazur, nie daj się stawiać po kątach. na każdą krytykę odpowiadaj sarkazmem. źle przyprawiłam zupę? zrób lepszą. źle ubrałam dziecko? ty nie ubierasz wcale. Jestem za gruba? wole być gruba niż taka wredna jak ty itp
przynajmniej będziesz miała ciekawe życie smile

5

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

To, ze BYLAS aktywna nie oznacza, ze jestes nadal. To, ze kiedys bylas uparta, nie oznacza, ze jestes nadal.

Ale nie mozesz usprawiedliwiac kazdego niepowodzenia tym, ze facet cie doluje.

To jest uzyteczny pretekst, taki sam jak ten, ze nie mozesz chodzic na spacery, bo mieszkasz na 4 pietrze.

Masz 20 kg nadwagi - samo to POWINNO byc powodem, by ten wozek targac tam i spowrotem. Nie dla niego, ale dla siebie. To nie on marnuje ci zycie, tylko ty sama pozwalasz, by przeciekalo ci przez palce.


Pierwsza, bardzo LATWA rzecza jaka MOŻESZ zrobic jest pojscie do lekarza i zbadanie poziomu cukru, zrobienie krzywej cukrowej i okreslenie czy nie masz poczatkow insulinoopornosci.

Wysoki cukier i skoki insuliny powoduja nadmierna sennosc i takie "rozmemlanie". Odpowiednia dieta (o obnizonej ilosci weglowodanow, odpowiednia dla diabetykow, z wykluczeniem weglowodanow prostych, a wzbogacona o wartosciowe tluszcze) sprawi, ze odzyskasz jasnosc umyslu i to mentalne rozmemłanie minie.

TO jest bardzo proste, bo to jest problem fizyczny, ktory latwo opanowac. I nie jest to twoja "wina" tylko tego jak reaguje twoj organizm.

( Wiem, ze trudno w to uwierzyc, ale jednak sprobuj zaakceptowac fakt, ze za 80% twojego zlego nastroju, stany dwpresyjne i stagnacje odpowiada JEDYNIE nadmiar cukru w diecie ( = nadwaga -> coraz wieksze skoki cukru = coraz gorsze samopoczucie)

Kiedy odstawisz weglowodany odzyskasz jasnosc umyslu a wtedy z problemow pozostanie jedynie pozostale 20%. Z 20% poradzisz sobie latwo.

6

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna
Olciako napisał/a:

Muszę się komuś wyżalić, bo oszaleję. Tak na prawdę nie mam z kim o tym porozmawiać. Przed ludźmi udaję, że wszystko jest w porządku, w głębi duszy chcę mi się płakać i gryźć!

We wszystkie kompleksy wpędzała mnie matka, gdy byłam dzieckiem. Zawsze tylko słyszałam, że jestem zbyt gruba, zbyt brzydka, zbyt głupia. Potrafiła tak powiedzieć koleżance, którą spotkała podczas spaceru mówiąc " To moja córka, ale nie nie zwracaj na nią uwagi, nic ciekawego".
W wieku nastoletnim starałam się jakoś wyjść z kompleksów, ale raz tyłam raz chudłam. Jedyne wsparcie miałam w ojcu, który zawsze mówił, że baba musi mieć krągłości i ma nadzieje, że nie będę przypominać mojej wychudzonej matki.

Teraz mam 27 lat. Kompleksy nadal mnie prześladują. Mój chłopak zaczyna je pogłębiać, bo znowu zaczynam słyszęć teksty z dzieciństwa :zbyt gruba, zbyt głupia, nic ciekawego. Ma pretensje, że po ciąży przytyłam, że się nie maluję, że nie ubieram ładnych kiecek. Nie maluję się, bo gdy patrzę w lustro mam wrażenie, że zaraz się zrzygam. Kilogramy po ciąży nie mają kiedy zniknąć, skoro siedze całymi dniami w domu z dzieckiem - żeby wyjść na dwór muszę stargać 20-kg wózek z 4 piętra, a poza tym chłopak nigdzie nie chcę ze mną wychodzić, bo wtedy jest to równoznaczne z wydaniem jakichś pieniędzy. Ładnych kiecek nie ubieram, bo nie mam - nikt mi ich nie kupuję, ja ich sobie nie kupuję, bo patrząc na siebie mam mdłości, a chłopak uważa, że to wydane pieniądze w błoto ( ale oczywiście jest pretensja, że nie kupuję).

Czasem budze się rano i zastanawiam się czy nie wziąść garść tabletek i skończyć ten nędzny żywot. Nie chcę mi się patrzeć w lustro i mieć świadomość, że takiej poczwary nikt nigdy nie pokocha. Czasem nawet nie mogę patrzeć na dziecko, bo widzę w nim siebie.

Może weź się za siebie i pójdź do pracy, bo wnioskuję, że nie pracujesz, a nie narzekasz, że chłopak ma ci dawać na wszystko, może nie zarabia kokosów? Dziecko można przecież prowadzić do żłobka/przedszkola.

7

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

Dziecko ma 5 miesiecy wiec do zlobka go nie oddam, do pracy? Jasne, chcialabym zrzec sie macierzynskiego i wrocic, ale kolko sie zamyka bo zlobek... Utrzymanka nie jestem, ale nie dostalam zadnego prezentu od 8 lat. Czasem marzylam, ze pewnego dnia powie Chodz pojdziemy na zakupy, cos sobie wybierzesz. Ale juz nawet przestalam marzyc. Targac wozek z 4 pietra? Uwierzcie mi, ze chcialabym. Targalam go juz 5 dni po cesarce, dostalam krwotoku i skoncxylo sie na tym, ze siateczki z ziemniakami nie moge nosic, bo zle wszystko sie zagoilo.

8

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

5 miesieczne dziecko mozna nosic w chuscie.

Na chuste tez znajdziesz wymowke?

9 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2015-10-16 14:51:02)

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

Siedzisz w domu i nie masz zajecia i od tego masz takie efekty i przemyslenia.
Ale z innej perpektywy to wyjatkowy okres ktory mozesz spedzic robiac to na co masz ochote  ( poniewaz aktualnie nie chodzisz do pracy).
Moja propozycja jest taka zeby znalezc w tym mase pozytywnych aspektów.

10

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

W sumie to wyżaliłam się, zrobiło mi się lepiej i od razu dostrzegłam, że problem tkwi w takich frajerach jak Wy :0 Dziękuję, że otworzyliście mi oczy smile życzę dalszego siedzenia na forum i bólu dupy big_smile

11 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-10-16 15:11:39)

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

No. Idź zażryj swoje frustracje. Jeszcze trochę dorzucisz kilogramów to na pewno się poprawi. Ludzi negujących wszystko nie lubię i wcale mi ich nie żal.
PS. Ci frajerzy mają szczęśliwe życie, a ból dupy masz Ty. Lepiej zanegować i dalej robić to co powoduje frustracje. Powodzenia.

12

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

Zabawna kobieta

13

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

Tragiczna raczej. Moja żona po ciąży schudła 6 kg w ciągu 2 miesięcy niespecjalnie się starając gubić. Moszna? Moszna. Ale zawze można znaleźć 1000 wymówek, a ludzi wyzwać od frajerów. Bo to jest łatwe. Przyznać się do błędów i wziąc dupę w troki nie jest.

14

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

Tak masz rację tragicznie zabawna. We mnie wzbudziła swoim ostatnim postem wyłącznie kupę śmiechu. Ból dupy to ona sama musi potężny mieć.

Niech się męczy na własne życzenie.

15

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

Swieta tak daleko a tu taka moc zyczeń .
W grudniu bedzie za to posucha smile

16

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna
Olciako napisał/a:

Dziecko ma 5 miesiecy wiec do zlobka go nie oddam, do pracy? Jasne, chcialabym zrzec sie macierzynskiego i wrocic, ale kolko sie zamyka bo zlobek... Utrzymanka nie jestem, ale nie dostalam zadnego prezentu od 8 lat. Czasem marzylam, ze pewnego dnia powie Chodz pojdziemy na zakupy, cos sobie wybierzesz. Ale juz nawet przestalam marzyc. Targac wozek z 4 pietra? Uwierzcie mi, ze chcialabym. Targalam go juz 5 dni po cesarce, dostalam krwotoku i skoncxylo sie na tym, ze siateczki z ziemniakami nie moge nosic, bo zle wszystko sie zagoilo.

Olciako jesteś dopiero 5 miesięcy po porodzie więc masz prawo jeszcze mieć nadwagę. Do wagi  przed ciąży będziesz dochodzić po woli i nie spiesz się bo wpadniesz w efekt jojo.

Idź do lekarza niech sprawdzi czy możesz ćwiczyć jeżeli tak to na początek idź na basen, mam nadzieję że masz taki w pobliżu, ćwiczenia w wodzie są bardzo skuteczne  na odzyskanie kondycji i nie obciążają kręgosłupa.  Z czasem jak zobaczysz efekty ćwiczeń w basenie to będziesz miała ochotę poćwiczyć na siłowni. Moje córki  schudły jak zaczęły uczęszczać na salsę.

Codziennie widzę jak młoda kobieta chodzi z kijkami (jest bardzo tęga ) początkowo ledwo chodziła, teraz nabrała kondycji i chodzi bardzo szybko, zakłada słuchawki na uszy i maszeruje dziarsko, a wiesz mi jest tęga  i to dużo ponad 100 kg. Lubię na nią patrzeć bo postępy widoczne z dnia na dzień, może jeszcze nie w wadze ale w kondycji. 
Jedne kobiety  po porodzie chudną szybko inne maja problemy to sprawa indywidualna organizmu i nie ma co podawać za przykład swojej żony  Martainn, bo nie znasz Olciako i nie wiesz czy jest porównywalna zdrowotnie do twojej żony.  Olciako sprawdź sobie hormony tarczycowe, zrób badania.

Myślę też, że przeżycia z dzieciństwa, maja wpływ na twoja kondycję  psychiczną, może to też objawiać się chorobami somatycznymi (poczytaj na ten temat bo to ważne) których objawem może być osłabienie organizmu, otyłość i wiele jeszcze innych fizycznych chorób.
Pozbyć się chorób somatycznych nie jest łatwo, wcześniej trzeba rozwiązać swoje problemy psychiczne gdyż to one są głównymi przyczynami chorób somatycznych, a objawy chorób somatycznych powodują cierpienia psychiczne i koło zamyka się. Musisz poszukać dobrego psychologa, który pomoże ci podnieść twoja samoocenę, zobaczysz że wtedy wszystko pójdzie  z górki.
W tej chwili twój chłopak pogłębia jeszcze twoją  i tak niska samoocenę, ale robi to bo mu na to pozwalasz. Kategorycznie zabroń mu naśmiewania się z ciebie czy wytykania ci twoich niedoskonałości, nikt nie jest doskonały więc on tez ma na pewno różne takie niedoskonałości, przypomnij mu o nich i zaznacz, ze ty masz na tyle klasy, że mu ich nie wypominasz ale jak chce to możesz zniżyć się do jego poziomu, przypomnij mu (bo chyba zapomniał) że w związku chyba nie o to chodzi.

Dobre rady na ripostę dostałaś od  MyNombress „postaw się, pokaż pazur, nie daj się stawiać po kątach. na każdą krytykę odpowiadaj sarkazmem. źle przyprawiłam zupę? zrób lepszą. źle ubrałam dziecko? ty nie ubierasz wcale. Jestem za gruba? wole być gruba niż taka wredna jak ty itp. przynajmniej będziesz miała ciekawe życie  ”

Jeśli chodzi o wytykanie ci ze coś robisz źle to napisze ci co zrobiłam jak byłam w twoim wieku. Też przytyłam 12 kg. i miałam silną anemie po porodzie, zaatakowała mnie zruszana ciążą i porodem tarczyca (musiałam iść na operację), byłam bardzo powolna i ociężała, mój maż też zaczął mi docinać, początkowo nie reagowałam choć to mnie bolało, później krytyka (brak mojej reakcji) męża przeniosła się już na moje zachowanie (nagle przestałam się poprawnie wysławiać ubierać) i czynności (pieluchy źle złożone). Któregoś dnia zrobiłam mu kanapki do pracy, miałam tępy nóż, a chleb był bardzo świeży wiec kromki pokroiły mi się grubo i krzywo. Po pracy mąż oczywiście skomentował, że nie potrafię ukroić nawet ładnych kromek tylko jakieś grube pajdy na następny dzień przyłożyłam się i postarałam o równiutkie kromeczki ale tak cieniutkie, że ledwo trzymały się kupy. Cztery kromki miały grubość jednej, ładnie zapakowałam i włożyłam mu do torby, powiedziałam mu będziesz mężu zadowolony kromki dzisiaj ładne. Wrócił do domu po pracy zły i głodny z pretensjami więc mu odpowiedziałam no widzisz nie potrafię ci dogodzić, a bardzo chciałam niestety  będziesz musiał robić sam i robi ponad 20 lat. Podobnych akcji było więcej ale skutecznie robiłam  mu po górkę i spasował.
Na zakupy sukienki wybierz się bez dziecka, weź  koleżankę i zrób sobie takie popołudnie tylko dla siebie z kawą i ploteczkami. Idź do fryzjera, zadbaj o siebie  dla siebie nie dla niego, bo w tym wszystkim to ty jesteś  ważna i twoje samopoczucie. Ubierzesz się ładnie, pomalujesz to sama lepiej poczujesz się i z chęcią wyjdziesz z domu.
Pamiętaj, że inni będą się z tobą liczyć tylko wtedy gdy pokażesz im swoją pewność siebie i wewnętrzna siłę.
Nigdy nie myśl o sobie źle, bo jak ty myślisz o sobie źle to inni wyczuwają i tez myślą o tobie źle. Zaczynaj każdy dzień od popatrzenia w lustro na siebie i powiedzenia sama do siebie głośno jestem fajną dziewczyną, silną i zdolną, moje życie zależy ode mnie i dam sobie rade. Nie zapomnij o uśmiechu. Może wyda ci się to głupie ale z czasem zaczniesz myśleć o sobie co raz lepiej i wreszcie się polubisz, a jak się polubisz to nikomu nie pozwolisz wyśmiewać się z siebie.

Opiniami na forum nie przejmuj się, każdy dając ci rady porównuje cię do siebie i jak się widzą  tak oceniają ciebie, nie znają cię więc ich osoba i ich cechy jest jak by wyznacznikiem twojej osoby.
Żenujące jest pisać do kobiety 5 miesięcy po porodzie siedź i żryj dalej, nudzi ci się i  z nudów nie chce ci się ćwiczyć (widać że kwadrat nigdy nie zajmował się malutkim dzieckiem), nikt z nich nie słyszał nawet czegoś takiego jak depresja poporodowa, bo oni jej nie przechodzili.
Tak Wiesiu, chłopak powinien zarobić na rodzinę skoro chciał ją założyć, dziewczyna jest świeżo po porodzie  trudno żeby leciała i ona zarabiała, ona ma dopiero odzyskać siły po porodzie. Poczytaj jak nie wiesz dlaczego  jest długi  tak zwany macierzyński, a krótki tacierzyński.

Olciako udaj się do ginekologa i powiedź jak się czujesz psychicznie, bo to może być depresja poporodowa, nie leczona  może sama nie ustąpić (tu potrzeba wsparcia bliskich osób, a ty ich nie masz koło siebie), może jeszcze się pogłębiać, a to już jest bardzo niebezpieczne.

Trzymam za ciebie kciuki, uda ci się tylko powoli dąż do celu smile

17 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-10-17 10:46:36)

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

Tyle, że tu przyczyna jest jasna o czym sama autorka napisała. Moja żona ma Hashimoto więc wg. niektórych na forum powinna tyć na potęgę. Jest po porodzie więc powinna siedzieć, narzekać itd. i nic ze sobą nie robić. 5 miesięcy to nie jest świeżo po porodzie. Połóg to około 6-8 tygodni i wtedy faktycznie nie powinno się zbytnio podejmować aktywności fizycznej, szczególnie jak się karmi piersią. Ale po połogu jest wręcz przeciwnie. Jest zalecany wysiłek fizyczny o umiarkowanej aktywności. Głównym problemem autorki jest szukanie źródła problemów na zewnątrz, a każdy kto to zauważył - no prawie każdy został nazwany frajerem i to że ma ból dupy. To jest właśnie żenująca postawa. Jeśli taka sama jest w domu to ja się wcale mężowi nie dziwię. A stawianie się, gdzie problem jest widoczny i jasny może spowodować tylko to, że facet się wkurzy, trzaśnie drzwiami i nie wróci. Natomiast pomoc chociaż psychologa to by się faktycznie przydała.

18

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

Maryainn pisałam  już ze nie wolno porównywać organizmu innej kobiety do organizmu twojej żony, bo co ich może w tej chwili łączyć to tylko płeć. Każdy organizm inaczej reaguje na ciąże. Widziałam kobiety które po urodzeniu dziecka od razu ważyły mniej niż przed ciążą, ciążę przechodziły książkowo, mogły pracować do porodu i dobrze się czuły i widziałam też  kobiety które w ciąży przytyły nawet 30 kg. przy tym wymiotowały i bardzo źle przechodziły ciąże.

Ja sama urodziłam 2 dzieci, pierwszy poród trwał 23 godziny w bólach i krwotoku, ze szpitala wyszłam z silną anemią, byłam tak słaba ze nie mogłam zajmować się dzieckiem, nie mogłam przyjąć pozycji wyprostowanej bo mdlałam (dla teściów byłam leniem śmierdzący co to mu nawet porządnego ciasta nie chciało się upiec 10 dni  po porodzie) miałam nawracające stany gorączkowe, nie mogłam karmić dziecka piersią to tylko pogłębiało wyrobioną o mnie opinię ze jestem za przeproszeniem do d....y ( teściowa wszystko robiła od pierwszego dnia po porodzie). Długo  dochodziłam do siebie.   Drugie dziecko rodziłam tylko 5 godzin i od razu po porodzie chodziłam, wszystko przy dziecku robiłam byłam silna i ani raz nie zakręciło mi się w głowie. Czy przyznając, że skoro po drugim  porodzie mogłam od razu chodzić i robić przy dziecku to sama potwierdzam, że po pierwszym dziecku to właśnie moi teściowie mieli racje i mąż dostał za żonę śmierdzącego lenia, a anemia i atak chorej tarczycy to był mój wymysł bo mi się nie chciało zajmować się dzieckiem.

Pisze tu o tym bo nie znamy autorki organizmu i nie możemy mówić skoro moja żona mogła może i ona.
Autorce sama zalecam wyjście na basen lub spacer z kijkami bo to najlepszy wysiłek a efekty są. Ale obawiam się o stronę psychiczna tej dziewczyny ona nie ma wsparcia ani od partnera ani od matki  i tu potrzebny jest psycholog, który postawi ja na nogi, wtedy znajdzie chęci zadbania o siebie. Dla mnie jej partner to cham i prostak i leń, któremu nie chce znieść się wózka i wyjść ze swoją partnerką, przy tym sam nie wie czego chce. Dziewczynie życzę odszukania siły w sobie bo u niego wsparcia nie daje.

Krytyka nie motywuje, znam to z autopsji wprost przeciwnie sprawia, że nic się nie chce, człowiek zaczyna się sam nie lubić i robić samemu sobie pod górkę.
Chorując na tarczycę przechodziłam ze stanu nadczynności do niedoczynności i wiem ze obydwa stany są złe. O ile przy nadczynności chudnie się łatwo to trzęsawica organizmu jest straszna, człowiek nie wie gdzie by się zapędził,  trudno znaleźć  spokój i zszarpane nerwy, zdania wypowiada się z szybkością karabinu maszynowego (czasami trudno nadążyć myślami za tym co usta strzelają)  to przy drugim stanie, chyba gorszym,   zaczyna się otępiałość brak siły i chęci na cokolwiek. o ile w pierwszej wersji wzrok ma się bystry to przy drugim z oczu wygląda tępota, opóźniona reakcja potwierdza tę tępotę i zaczyna się tyć, waga rośnie powodują c złość i złą samoocenę (mówiąc do takiego zrób coś z sobą przynosi taki sam efekt jak by mówić do kogoś w głębokiej depresji).  Chora tarczyca rozwala cały organizm i w krótkim czasie przeszłam 4  operacje w tym tarczycy, kręgosłupa usunięcie macicy i  przydatków kobiecych (niekończące się okresy).

Twoja żona Martainn choruje  na Hashimoto co będzie jeżeli lekarstwa przestana działać i zacznie się niekontrolowane tycie (może jeść dużo mniej niż teraz  i nic to nie pomoże), każesz jej zajechać się ćwiczeniami?  A jeżeli popadnie w takie otępienie i dopadnie ją brak sił co zrobisz zostawisz czy będziesz gnębił?

Nie mogę mężowi zapomnieć tego ze nie wspierał mnie (choć przy mnie trwał) kiedy potrzebowałam go, że słyszałam docinki. Teraz kiedy się zmieniłam (zmiana dotyczy postrzegania siebie) maż mi powiedział z uśmiechem gdy  zobaczył mnie jak przyglądam się krytycznie w lustrze "gruba, gruba jesteś ale  ponętna, że aż mi się chce pościskać trochę te krągłości" (po menopauzie znowu przytyłam), dlaczego nie mówił mi tego 20 lat temu? Jego słowa krytyczne pogłębiały tylko niechęć do niego (wręcz nienawidziłam go i jego rodziny ) i odsunięcie się tak, że rozstanie było bliskie i pewnie odeszłabym od niego gdybym miała trochę więcej sił i trochę więcej zdrowia.
Pozdrawiam i przepraszam, ze tak zwróciłam się bezpośrednio.

A na zakończenie to  również uważam, że odezwanie się autorki o tym "bólu dupy" nie było grzeczne, ale pamiętajmy ona żyje w stresie i to całe lata, zalecałabym jej terapię i to może nawet dla osób z syndromem DDD i to jak najszybciej dla jej własnego dobra i dobra jej dziecka bo też zaczyna, podobnie jak jej matka, nie lubić swojego dziecka.

19 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-10-18 01:07:06)

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna
poly28 napisał/a:

Zabawna kobieta

Poly, Martainn nie przesadzajcie. Nie piszę, że ona dobrze robi, ale widać, że to jak została kiedyś obrażana w niej siedzi. Mnie to nie dziwi, wiele osób wyśmiewanych kiedyś tak ma, ja też tak miałam, a teraz jest lepiej. Ona pisze, że chce ze sobą skończyć, to nie są żarty, na pewno nie powinniście jej wyśmiewać, bo tym bardziej uzna, że sobie coś zrobi, chcecie potem żyć ze świadomością, że tak ją dobijaliście? Ona ma już wystarczająco o sobie złe zdanie, a chodzi o to, by je zmieniła, bo niepotrzebnie dziewczyna się dołuje. Nie mówię, że to co piszecie źle na nią wpłynie, ale może tak być.


Moim zdaniem nadwaga jest, ale nie piszcie tak, jakby zrzucenie kilogramów oznaczało pozbycie się kłopotów. To zrobić warto dla zdrowia, ale w pierwszym rzędzie zająć się psychiką, bo można być i szczupłą, a mieć tak bardzo niskie o sobie mniemanie, przez co popaść w depresję itp. Samo zrzucenie kilogramów tego nie zmieni, a skoro są myśli samobójcze to poważna sprawa. Dlatego najpierw psychika, a potem można zająć się nadwagą. Radzę Ci Olciako, byś wybrała się do psychologa, jeżeli nie masz możliwości prywatnie to na NFZ, wiem, nie jest to też zawsze proste, ale jeżeli mieszkasz w nie jakimś małym mieście, to może i sporo będzie takich miejsc i może gdzieś na NFZ uda się szybciej. Powiedz, że stan jest poważny, by zapisali Cię szybko. Proszę zrób to dla siebie, dla dziecka, ono bardzo Cię potrzebuje i na pewno nie tylko dziecko, możesz odzyskać radość z życia, wierzę w to, ale zawalcz o pomoc. Wiesz, my tutaj nie zmienimy Twojego myślenia, miałaś ciężkie dzieciństwo, wierzę i to jedynie tak naprawdę można się z tym uporać właśnie na spotkaniach z psychologiem, gdzie będziesz o tym rozmawiać, pewnie dostaniesz też zadania, które można by wykonywać i które pomogą Ci uwierzyć w siebie. Nie wstydź się prosić o pomoc, bo tego potrzebuje wiele osób i to żaden wstyd, to pomoc jak każda inna. Nikt z nas nie ma na tyle psychologicznej wiedzy, by po prostu tak pomóc. Masz kogoś może jeszcze bliskiego, dobrą koleżankę?

Może jej też byś się zwierzyła. No i mimo wszystko byś wyszła z dzieckiem, bo ciągłe bycie w domu też nie służy. Partner jeżeli ma tylko ciągłe pretensje, że mogłabyś zrobić to czy tamto i ignoruje Twój stan psychiczny to kiepsko, chyba, że z nim o tym nie rozmawiasz. Jeśli tak to szkoda. Jakie są Wasze relacje ogólnie? Przez to co słyszałaś w dzieciństwie jesteś dla siebie jak nieustanny krytyk, nienawidzisz siebie, przy czym każdy z nas ma fajne cechy, to tylko od nas zależy czy je zauważymy. Masz jedno życie i możesz je dobrze wykorzystać. Poproś o pomoc, to naprawdę może pomóc, dowiesz się więcej jak walczyć z tym podejściem. Masz pewnie też depresję, to tym bardziej terapia jest potrzebna. Powiedz też o myślach samobójczych, to ważne, byś o tym powiedziała, wtedy też terapia będzie dostosowana. Powoli spróbuj choćby wypisać jedną cechę, którą w sobie lubisz, nawet na siłę, a z czasem pewnie będzie coraz więcej. Chodzi o to, byś przestała katować się złym myśleniem o sobie, ale żebyś zaczęła myśleć o sobie lepiej. Nic dziwnego, jak jest człowiek załamany, jak myśli o sobie tak źle. To zależy w dużej mierze od nas. Zauważ też ile masz, faceta, który o ile nie jest kiepskim partnerem, a dobrym, to możecie mieć fajny związek. No, ale jak nie, to i tak masz córkę, która Ciebie potrzebuje, którą możesz wychować na fajną kobietę. Mimo tego co przeszłaś założyłaś rodzinę, teraz tylko czas na to, byś zajęła się zmianą myślenia o sobie, swoimi problemami tutaj, by właśnie zmienić coś w życiu. No i to będzie wtedy też szczęśliwy dom dla Twojej córki, jeśli nie chcesz tego zrobić dla siebie (choć polecam), to zrób to dla niej, bo na pewno chcesz, by miała dobre dzieciństwo.

Martainn, ja rozumiem, że widzisz, że nadwaga nie jest dobra dla zdrowia, ale nie uogólniaj, bo jak piszę u autorki jest większy problem - niska samoocena, to, że była gnębiona. To się nie zmienia wraz z utraconymi kilogramami, najpierw trzeba się zająć psychiką. Lubię Cię, ale tutaj przesadzasz i naprawdę niefajnie, że piszesz tak do kobiety, która ma może ciężką depresję i myśli samobójcze. Zrozum, że nie każda przyczyna nadwagi jest taka sama. A ona czytając Ciebie może pomyśleć, że Twoja żona jest lepsza, bo szybciej schudła ona nie i w ogóle kiepsko, więc że powinna sobie coś zrobić... Trochę wyczucia. Ja piszę szczerze, a przy tym delikatnie, nie owijam w bawełnę. Ostatnie czego trzeba autorce to moim zdaniem takich postów i chudnięcie nie jest tutaj potrzebą pierwszej ważności tylko zajęcie się psychiką. No bo problem jest, skoro myśli o samobójstwie. Ktoś pisze o samobójstwie, a tu się pisze, że ma schudnąć, że leniwa. No gdzie zrozumienie? Twoja żona schudła szybko, tutaj jest inny problem, z psychiką i trzeba się tym zająć, dla dobra jej, ich córki. Potem będzie myśleć się o nadwadze i nic się nie stanie. Dodatkowo jedna kobieta schudnie po paru tygodniach, inna po pół roku i żadna z nich nie jest gorsza. Znam autentyczne sytuacje, gdy kobieta np nie jadła wcale za dużo, a przytyła sporo w ciąży, bo wtedy hormony trochę zmieniają, a po ciąży więcej kilogramów sporo i np potrzebowała pół roku na to. To indywidualna kwestia i to nie oznacza z marszu, że ktoś jest leniwy. No, ale jak pisałam tutaj priorytetem jest, by najpierw zająć się psychiką, bo ona najbardziej cierpi i im szybciej tym autorka się zajmie tym lepiej dla niej, bo wagę można zrzucić zawsze, a im dłużej jest się w tym stanie psychicznym tym gorzej.

Pozdrawiam, zawalcz o siebie smile

20

Odp: Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

Przede wszystkim musisz rzucić chłopaka, bo jest toksyczny i pomyśleć o sobie.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Zbyt gruba, zbyt niekochana, zbyt nieidealna

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026