poly28 napisał/a:Zabawna kobieta
Poly, Martainn nie przesadzajcie. Nie piszę, że ona dobrze robi, ale widać, że to jak została kiedyś obrażana w niej siedzi. Mnie to nie dziwi, wiele osób wyśmiewanych kiedyś tak ma, ja też tak miałam, a teraz jest lepiej. Ona pisze, że chce ze sobą skończyć, to nie są żarty, na pewno nie powinniście jej wyśmiewać, bo tym bardziej uzna, że sobie coś zrobi, chcecie potem żyć ze świadomością, że tak ją dobijaliście? Ona ma już wystarczająco o sobie złe zdanie, a chodzi o to, by je zmieniła, bo niepotrzebnie dziewczyna się dołuje. Nie mówię, że to co piszecie źle na nią wpłynie, ale może tak być.
Moim zdaniem nadwaga jest, ale nie piszcie tak, jakby zrzucenie kilogramów oznaczało pozbycie się kłopotów. To zrobić warto dla zdrowia, ale w pierwszym rzędzie zająć się psychiką, bo można być i szczupłą, a mieć tak bardzo niskie o sobie mniemanie, przez co popaść w depresję itp. Samo zrzucenie kilogramów tego nie zmieni, a skoro są myśli samobójcze to poważna sprawa. Dlatego najpierw psychika, a potem można zająć się nadwagą. Radzę Ci Olciako, byś wybrała się do psychologa, jeżeli nie masz możliwości prywatnie to na NFZ, wiem, nie jest to też zawsze proste, ale jeżeli mieszkasz w nie jakimś małym mieście, to może i sporo będzie takich miejsc i może gdzieś na NFZ uda się szybciej. Powiedz, że stan jest poważny, by zapisali Cię szybko. Proszę zrób to dla siebie, dla dziecka, ono bardzo Cię potrzebuje i na pewno nie tylko dziecko, możesz odzyskać radość z życia, wierzę w to, ale zawalcz o pomoc. Wiesz, my tutaj nie zmienimy Twojego myślenia, miałaś ciężkie dzieciństwo, wierzę i to jedynie tak naprawdę można się z tym uporać właśnie na spotkaniach z psychologiem, gdzie będziesz o tym rozmawiać, pewnie dostaniesz też zadania, które można by wykonywać i które pomogą Ci uwierzyć w siebie. Nie wstydź się prosić o pomoc, bo tego potrzebuje wiele osób i to żaden wstyd, to pomoc jak każda inna. Nikt z nas nie ma na tyle psychologicznej wiedzy, by po prostu tak pomóc. Masz kogoś może jeszcze bliskiego, dobrą koleżankę?
Może jej też byś się zwierzyła. No i mimo wszystko byś wyszła z dzieckiem, bo ciągłe bycie w domu też nie służy. Partner jeżeli ma tylko ciągłe pretensje, że mogłabyś zrobić to czy tamto i ignoruje Twój stan psychiczny to kiepsko, chyba, że z nim o tym nie rozmawiasz. Jeśli tak to szkoda. Jakie są Wasze relacje ogólnie? Przez to co słyszałaś w dzieciństwie jesteś dla siebie jak nieustanny krytyk, nienawidzisz siebie, przy czym każdy z nas ma fajne cechy, to tylko od nas zależy czy je zauważymy. Masz jedno życie i możesz je dobrze wykorzystać. Poproś o pomoc, to naprawdę może pomóc, dowiesz się więcej jak walczyć z tym podejściem. Masz pewnie też depresję, to tym bardziej terapia jest potrzebna. Powiedz też o myślach samobójczych, to ważne, byś o tym powiedziała, wtedy też terapia będzie dostosowana. Powoli spróbuj choćby wypisać jedną cechę, którą w sobie lubisz, nawet na siłę, a z czasem pewnie będzie coraz więcej. Chodzi o to, byś przestała katować się złym myśleniem o sobie, ale żebyś zaczęła myśleć o sobie lepiej. Nic dziwnego, jak jest człowiek załamany, jak myśli o sobie tak źle. To zależy w dużej mierze od nas. Zauważ też ile masz, faceta, który o ile nie jest kiepskim partnerem, a dobrym, to możecie mieć fajny związek. No, ale jak nie, to i tak masz córkę, która Ciebie potrzebuje, którą możesz wychować na fajną kobietę. Mimo tego co przeszłaś założyłaś rodzinę, teraz tylko czas na to, byś zajęła się zmianą myślenia o sobie, swoimi problemami tutaj, by właśnie zmienić coś w życiu. No i to będzie wtedy też szczęśliwy dom dla Twojej córki, jeśli nie chcesz tego zrobić dla siebie (choć polecam), to zrób to dla niej, bo na pewno chcesz, by miała dobre dzieciństwo.
Martainn, ja rozumiem, że widzisz, że nadwaga nie jest dobra dla zdrowia, ale nie uogólniaj, bo jak piszę u autorki jest większy problem - niska samoocena, to, że była gnębiona. To się nie zmienia wraz z utraconymi kilogramami, najpierw trzeba się zająć psychiką. Lubię Cię, ale tutaj przesadzasz i naprawdę niefajnie, że piszesz tak do kobiety, która ma może ciężką depresję i myśli samobójcze. Zrozum, że nie każda przyczyna nadwagi jest taka sama. A ona czytając Ciebie może pomyśleć, że Twoja żona jest lepsza, bo szybciej schudła ona nie i w ogóle kiepsko, więc że powinna sobie coś zrobić... Trochę wyczucia. Ja piszę szczerze, a przy tym delikatnie, nie owijam w bawełnę. Ostatnie czego trzeba autorce to moim zdaniem takich postów i chudnięcie nie jest tutaj potrzebą pierwszej ważności tylko zajęcie się psychiką. No bo problem jest, skoro myśli o samobójstwie. Ktoś pisze o samobójstwie, a tu się pisze, że ma schudnąć, że leniwa. No gdzie zrozumienie? Twoja żona schudła szybko, tutaj jest inny problem, z psychiką i trzeba się tym zająć, dla dobra jej, ich córki. Potem będzie myśleć się o nadwadze i nic się nie stanie. Dodatkowo jedna kobieta schudnie po paru tygodniach, inna po pół roku i żadna z nich nie jest gorsza. Znam autentyczne sytuacje, gdy kobieta np nie jadła wcale za dużo, a przytyła sporo w ciąży, bo wtedy hormony trochę zmieniają, a po ciąży więcej kilogramów sporo i np potrzebowała pół roku na to. To indywidualna kwestia i to nie oznacza z marszu, że ktoś jest leniwy. No, ale jak pisałam tutaj priorytetem jest, by najpierw zająć się psychiką, bo ona najbardziej cierpi i im szybciej tym autorka się zajmie tym lepiej dla niej, bo wagę można zrzucić zawsze, a im dłużej jest się w tym stanie psychicznym tym gorzej.
Pozdrawiam, zawalcz o siebie 