28 lat i sama - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » 28 lat i sama

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

1

Temat: 28 lat i sama

Na początku witam Wszystkich. Wiem, ze takich tematów były już dziesiątki, ale chciałabym, zeby ktoś spojrzał z boku na moją sytuację i coś mi doradził. Od kiedy pamiętam zawsze byłam nieśmiałą osobą. W podstawówce, gimnazjum i liceum miałam niewielkie grono znajomych, tylko i wyłącznie koleżanki. Temat chłopaków właściwie nie istniał. Na studiach zrobiłam się trochę bardziej pewna siebie i otwarta, miałam więcej znajomych, chociaż dalej głównie koleżanki. Gdzieś tam w marzeniach chciałam mieć chłopaka, ale też nie czułam się bardzo samotna, mieszkałam w akademiku i cały czas przebywałam z ludźmi, poza tym z racji kierunku (medycyna) miałam masę nauki i nie było czasu na zamartwianie się i czarne myśli. Jakieś tam przejawy zainteresowania ze strony płci przeciwnej się pojawiały, ale zawsze to były takie subtelne oznaki, często od równie nieśmiałych chłopaków, nikt nie brał sprawy w swoje ręce, no i nic z tego nie wynikało. Niestety nadszedł czas, że skończyły się studia i wyprowadziłam się z akademika. Wokół wszystkie koleżanki albo się zaręczały, albo wychodziły za mąż. Dwie dziewczyny, z którymi mieszkałam, również miały chlopaków i często przebywaliśmy w mieszkaniu w 5 osób (ja+dwie pary). Czułam się bardzo samotna, zaczęły mnie nachodzić myśli, że ja nigdy nikogo sobie nie znajdę. Za namową koleżanki założyłam Tindera. Umawiałam się z wieloma osobami, najczęściej były to jednorazowe spotkania na kawę lub spacer, których ja nie chciałam kontynuować, bo byłam rozczarowana tymi mężczyznami. Po kilku miesiącach poszukiwań poszłam na spacer z kolejnym chłopakiem z apki. Na początku wcale mi się nie spodobał (drobna postura, cera w fatalnym stanie - taki ropny trądzik), ale był dość wygadany i inteligentny, poza tym wydawał się bardzo porządny i poczciwy, taki informatyk przed 30, który jeszcze nigdy nie był w związku. Z początku nie chciałam się zgodzić na kolejne spotkanie, był mało męski i generalnie jakoś mnie odpychał, ale bardzo wytrwale zabiegał, a czułam się wtedy przeokropnie samotna, wszystkie wolne koleżanki już kogoś miały, więc spotkałam się w końcu po raz drugi. Dalej mi się nie podobał, ale wydawał się bardzo dobrym i poczciwym człowiekiem, i tak strasznie o mnie zabiegał, kupował kwiaty na każde spotkanie, robił niespodzianki przychodząc pod mój blok z kwiatami, więc spotykałam się z nim dalej i dalej, aż w końcu szczerze sie w nim zakochałam (jakkolwiek obrzydliwie by to nie zabrzmiało uwielbiałam nawet jego trądzik). Na początku było jak w bajce, ale im bardziej mi zależało, tym jemu mniej, zaczął się mnie czepiać że za mało mówię przy jego znajomych i rodzinie, porównywał, ze np. dziewczyna kolega mówiła na spotkaniu więcej niż ja. No ale poza tym dobrze nam się układało, po roku od pierwszej randki mi się oświadczył. O wyznaczeniu daty ślubu jednak nie chciał słyszeć, a za następne pół roku ze mną zerwał. Bardzo to przeżyłam, chodziłam nawet do psychologa, no i jakoś w miarę się pozbierałam. Wpadłam jednak w panikę, ze mam 28 lat i jestem sama. Zaraz 30, i jeśli do tego czasu sobie nikogo na poważnie nie znajdę, to nie ma szans. Założyłam więc znów Tindera i umawiam się na randki. Niestety czuję cały czas taką straszną presję, ze jak się z kimś teraz będę spotykać, to to już musi być ten związek na całe życie, już nie mam czasu na nieudane relacje jak ta poprzednia. I w każdym mężczyźnie, z którym ide na kawę czy to na spacer widzę jakieś wady, które na pewno będą za jakiś czas przeszkodą i to się rozpadnie. 90% mężczyzn proponuje mi spotkania po raz drugi, ale ja to zawsze ucinam, bo boję się, że to nie wyjdzie i że po jakimś czasie się skończy. Większość mężczyzn faktycznie mi się nie podoba i nie chcę brnąć na siłę, ale są też tacy, który wydają się ok, a ja nie chcę się spotkać po raz drugi, bo uważam, ze są dla mnie za fajni, np. są towarzyscy, a ja jestem spokojna i boję się, ze po jakimś czasie i tak mnie zostawią. Generalnie cały czas boję się, ze będę sama i ta myśl nie daje mi spokoju. Poza pracą większość czasu poświęcam na szukanie chłopaka, a jęsli tylko robię coś innego, to mam w głowie, ze marnuję czas, w którym mogłabym kogoś szukać i że coraz mniej czasu do 30, a potem to już nie ma szans. Poza tym strasznie zazdroszczę ludziom, którym się układa w tej sferze, jak któraś koleżanka zaręcza się, bierze ślub, zachodzi w ciążę, to naprawdę chcę się z tego cieszyć i dobrze jej życzyć, ale łzy same napływają mi wtedy do oczu. Wstydzę się też przed znajomymi, ze mężczyzna najpierw mi się oświadczył, a potem rzucił i przez to ucięłam z niektórymi kontakt. Z wyglądu jestem raczej przeciętna, nie uważam się za superlaskę, ale też nie jest jakoś bardzo źle, jestem szczupła, chodzę na fitness, staram się ładnie ubierać i malować, dbam o siebie. Wiem, ze mniej atrakcyjne ode mnie mają chłopaków. Sama już nie wiem, co robić, żeby kogoś poznać i zeby coś z tego wyszło. Był ktoś w podobnej sytuacji i udało mu się to wszystko jakoś uporządkować?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: 28 lat i sama
Lady90 napisał/a:

Na początku witam Wszystkich. Wiem, ze takich tematów były już dziesiątki, ale chciałabym, zeby ktoś spojrzał z boku na moją sytuację i coś mi doradził. Od kiedy pamiętam zawsze byłam nieśmiałą osobą. W podstawówce, gimnazjum i liceum miałam niewielkie grono znajomych, tylko i wyłącznie koleżanki. Temat chłopaków właściwie nie istniał. Na studiach zrobiłam się trochę bardziej pewna siebie i otwarta, miałam więcej znajomych, chociaż dalej głównie koleżanki. Gdzieś tam w marzeniach chciałam mieć chłopaka, ale też nie czułam się bardzo samotna, mieszkałam w akademiku i cały czas przebywałam z ludźmi, poza tym z racji kierunku (medycyna) miałam masę nauki i nie było czasu na zamartwianie się i czarne myśli. Jakieś tam przejawy zainteresowania ze strony płci przeciwnej się pojawiały, ale zawsze to były takie subtelne oznaki, często od równie nieśmiałych chłopaków, nikt nie brał sprawy w swoje ręce, no i nic z tego nie wynikało. Niestety nadszedł czas, że skończyły się studia i wyprowadziłam się z akademika. Wokół wszystkie koleżanki albo się zaręczały, albo wychodziły za mąż. Dwie dziewczyny, z którymi mieszkałam, również miały chlopaków i często przebywaliśmy w mieszkaniu w 5 osób (ja+dwie pary). Czułam się bardzo samotna, zaczęły mnie nachodzić myśli, że ja nigdy nikogo sobie nie znajdę. Za namową koleżanki założyłam Tindera. Umawiałam się z wieloma osobami, najczęściej były to jednorazowe spotkania na kawę lub spacer, których ja nie chciałam kontynuować, bo byłam rozczarowana tymi mężczyznami. Po kilku miesiącach poszukiwań poszłam na spacer z kolejnym chłopakiem z apki. Na początku wcale mi się nie spodobał (drobna postura, cera w fatalnym stanie - taki ropny trądzik), ale był dość wygadany i inteligentny, poza tym wydawał się bardzo porządny i poczciwy, taki informatyk przed 30, który jeszcze nigdy nie był w związku. Z początku nie chciałam się zgodzić na kolejne spotkanie, był mało męski i generalnie jakoś mnie odpychał, ale bardzo wytrwale zabiegał, a czułam się wtedy przeokropnie samotna, wszystkie wolne koleżanki już kogoś miały, więc spotkałam się w końcu po raz drugi. Dalej mi się nie podobał, ale wydawał się bardzo dobrym i poczciwym człowiekiem, i tak strasznie o mnie zabiegał, kupował kwiaty na każde spotkanie, robił niespodzianki przychodząc pod mój blok z kwiatami, więc spotykałam się z nim dalej i dalej, aż w końcu szczerze sie w nim zakochałam (jakkolwiek obrzydliwie by to nie zabrzmiało uwielbiałam nawet jego trądzik). Na początku było jak w bajce, ale im bardziej mi zależało, tym jemu mniej, zaczął się mnie czepiać że za mało mówię przy jego znajomych i rodzinie, porównywał, ze np. dziewczyna kolega mówiła na spotkaniu więcej niż ja. No ale poza tym dobrze nam się układało, po roku od pierwszej randki mi się oświadczył. O wyznaczeniu daty ślubu jednak nie chciał słyszeć, a za następne pół roku ze mną zerwał. Bardzo to przeżyłam, chodziłam nawet do psychologa, no i jakoś w miarę się pozbierałam. Wpadłam jednak w panikę, ze mam 28 lat i jestem sama. Zaraz 30, i jeśli do tego czasu sobie nikogo na poważnie nie znajdę, to nie ma szans. Założyłam więc znów Tindera i umawiam się na randki. Niestety czuję cały czas taką straszną presję, ze jak się z kimś teraz będę spotykać, to to już musi być ten związek na całe życie, już nie mam czasu na nieudane relacje jak ta poprzednia. I w każdym mężczyźnie, z którym ide na kawę czy to na spacer widzę jakieś wady, które na pewno będą za jakiś czas przeszkodą i to się rozpadnie. 90% mężczyzn proponuje mi spotkania po raz drugi, ale ja to zawsze ucinam, bo boję się, że to nie wyjdzie i że po jakimś czasie się skończy. Większość mężczyzn faktycznie mi się nie podoba i nie chcę brnąć na siłę, ale są też tacy, który wydają się ok, a ja nie chcę się spotkać po raz drugi, bo uważam, ze są dla mnie za fajni, np. są towarzyscy, a ja jestem spokojna i boję się, ze po jakimś czasie i tak mnie zostawią. Generalnie cały czas boję się, ze będę sama i ta myśl nie daje mi spokoju. Poza pracą większość czasu poświęcam na szukanie chłopaka, a jęsli tylko robię coś innego, to mam w głowie, ze marnuję czas, w którym mogłabym kogoś szukać i że coraz mniej czasu do 30, a potem to już nie ma szans. Poza tym strasznie zazdroszczę ludziom, którym się układa w tej sferze, jak któraś koleżanka zaręcza się, bierze ślub, zachodzi w ciążę, to naprawdę chcę się z tego cieszyć i dobrze jej życzyć, ale łzy same napływają mi wtedy do oczu. Wstydzę się też przed znajomymi, ze mężczyzna najpierw mi się oświadczył, a potem rzucił i przez to ucięłam z niektórymi kontakt. Z wyglądu jestem raczej przeciętna, nie uważam się za superlaskę, ale też nie jest jakoś bardzo źle, jestem szczupła, chodzę na fitness, staram się ładnie ubierać i malować, dbam o siebie. Wiem, ze mniej atrakcyjne ode mnie mają chłopaków. Sama już nie wiem, co robić, żeby kogoś poznać i zeby coś z tego wyszło. Był ktoś w podobnej sytuacji i udało mu się to wszystko jakoś uporządkować?

Hej Lady! Przede wszystkim więcej luzu do całej tej sytuacji. 30 lat to nie jest żaden deadline, do kiedy musisz znaleźć sobie miłość na wieki. Bo w życiu tak zazwyczaj jest, że im bardziej czegoś się chce, tym bardziej nie wychodzi. Bardzo dobrze, że próbujesz i jesteś otwarta na nowe znajomości. Moja przyjaciółka też jest w podobnym wieku, nigdy nie miała żadnego chłopaka. Mówi, że bardzo by chciała mieć, ale nie chce nawet słyszeć jak jej podpowiadam, żeby spróbowała szczęścia na portalach randkowych. Nie fiksuj i nie spędzaj większości swojego czasu na "szukanie chłopaka", bo zwariujesz. Moim zdaniem nie powinnaś odrzucać tych"bardziej towarzyskich", bo jesteś przekonana, że i tak nic z tego nie wyjdzie. A może właśnie wyjdzie, kto wie, przeciwieństwa się przyciągają wink

Trochę więcej dystansu i wszystko się uda, zobaczysz smile

3

Odp: 28 lat i sama

Boze dziewczyno z takim podejsciem to albo nikogo nie znajdziesz albo wdepniesz tylko w wielkie g...o. Jesli szukanie partnera bedziesz traktowac jako wyscig po obraczke to za kilka lat przybedziesz tu z watkiem typu "nie kocham meza", "zmarnowalam zycie" lub"moj maz mnie nie szanuje". Owszem po 30jest ciezej ...

4 Ostatnio edytowany przez Mordimer (2018-10-13 13:36:00)

Odp: 28 lat i sama
ananasowa napisał/a:

Boze dziewczyno z takim podejsciem to albo nikogo nie znajdziesz albo wdepniesz tylko w wielkie g...o. Jesli szukanie partnera bedziesz traktowac jako wyscig po obraczke to za kilka lat przybedziesz tu z watkiem typu "nie kocham meza", "zmarnowalam zycie" lub"moj maz mnie nie szanuje". Owszem po 30jest ciezej ...

Przynajmniej jest szczera i nie udaje super Zosi samosi. A co ciebie Lady90 to nikogo porządnego na tym rakowym portalu Tinder nie poznasz. Jest to bardzo trudne. Nie szukaj na siłę bo to tym bardziej nic z tego nie wyjdzie. Desperacja mocno odpycha normalnych ludzi a przyciąga psycholi.
Zresztą z takim nastawieniem, które masz do mężczyzn to będzie Ci ciężko kogoś poznać i wejść w nim związek. Tamtem brzydki a ten zbyt towarzystki. I tak źle i tak nie dobrze.

Skoro jesteś lekarką wnioskując po twoich studiach to szukaj wśród lekarzy. Wśród podobnych tobie. Podobieństwa się przyciągają.

Ps. Radzę się zająć tą nieśmiałością i popracować nad samooceną.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

5

Odp: 28 lat i sama
Lady90 napisał/a:

Na początku wcale mi się nie spodobał (drobna postura, cera w fatalnym stanie - taki ropny trądzik), ale był dość wygadany i inteligentny, poza tym wydawał się bardzo porządny i poczciwy, taki informatyk przed 30, który jeszcze nigdy nie był w związku. Z początku nie chciałam się zgodzić na kolejne spotkanie, był mało męski i generalnie jakoś mnie odpychał, ale bardzo wytrwale zabiegał, a czułam się wtedy przeokropnie samotna, wszystkie wolne koleżanki już kogoś miały, więc spotkałam się w końcu po raz drugi. Dalej mi się nie podobał, ale wydawał się bardzo dobrym i poczciwym człowiekiem, i tak strasznie o mnie zabiegał, kupował kwiaty na każde spotkanie, robił niespodzianki przychodząc pod mój blok z kwiatami, więc spotykałam się z nim dalej i dalej, aż w końcu szczerze sie w nim zakochałam (jakkolwiek obrzydliwie by to nie zabrzmiało uwielbiałam nawet jego trądzik).

Zasada 1
Nie spotykaj się z kimś, kto nie jest dla Ciebie atrakcyjny. Zastanów się, czy Ty chciałabyś, aby ktoś o Tobie myślał, jako o odpychającej i spotykał tylko ze względu na ciśnienie na związek.


Lady90 napisał/a:

Na początku było jak w bajce, ale im bardziej mi zależało, tym jemu mniej, zaczął się mnie czepiać że za mało mówię przy jego znajomych i rodzinie, porównywał, ze np. dziewczyna kolega mówiła na spotkaniu więcej niż ja.

Zasada 2
Nie spotykaj się z kimś, dla kogo Ty nie jesteś atrakcyjna. Nie spotykaj się z kimś, kto ma niską samoocenę.


Lady90 napisał/a:

Niestety czuję cały czas taką straszną presję, ze jak się z kimś teraz będę spotykać, to to już musi być ten związek na całe życie, już nie mam czasu na nieudane relacje jak ta poprzednia.

Przykro mi to mówić, ale z takim nastawieniem nie masz szans na zdrowy i szczęśliwy związek. Na małżeństwo może tak.


Lady90 napisał/a:

I w każdym mężczyźnie, z którym ide na kawę czy to na spacer widzę jakieś wady, które na pewno będą za jakiś czas przeszkodą i to się rozpadnie. 90% mężczyzn proponuje mi spotkania po raz drugi, ale ja to zawsze ucinam, bo boję się, że to nie wyjdzie i że po jakimś czasie się skończy.

Związki nie są dane raz na całe życie. Kończą się po kilku miesiącach, po ślubie, po 20 latach...

Lady90 napisał/a:

(...)są też tacy, który wydają się ok, a ja nie chcę się spotkać po raz drugi, bo uważam, ze są dla mnie za fajni, np. są towarzyscy, a ja jestem spokojna i boję się, ze po jakimś czasie i tak mnie zostawią.

Masz niską samoocenę.
Chcesz poznać kogoś fajnego, niefajnego? Szukasz, aby odrzucić? Wyjaśnij mi to, proszę.

Lady90 napisał/a:

Generalnie cały czas boję się, ze będę sama i ta myśl nie daje mi spokoju. Poza pracą większość czasu poświęcam na szukanie chłopaka, a jęsli tylko robię coś innego, to mam w głowie, ze marnuję czas, w którym mogłabym kogoś szukać i że coraz mniej czasu do 30, a potem to już nie ma szansy.

Gdzie go szukasz? Pod kamieniem, na drzewie, w beczce dębowej? Chłopak to nie przedmiot. Szukając w ten sposób może kogoś znajdziesz, ale pewnie tak zdesperowanego jak Ty. To według mnie główna przyczyna, dla której nic z tego nie wyjdzie.

Lady90 napisał/a:

Poza tym strasznie zazdroszczę ludziom, którym się układa w tej sferze, jak któraś koleżanka zaręcza się, bierze ślub, zachodzi w ciążę, to naprawdę chcę się z tego cieszyć i dobrze jej życzyć, ale łzy same napływają mi wtedy do oczu.

Co daje Ci ta zazdrość? Coś pozytywnego, konstruktywnego?

Lady90 napisał/a:

Wiem, ze mniej atrakcyjne ode mnie mają chłopaków.

Masz urządzenie do pomiaru atrakcyjności?

Zastanów się czy Twoim celem jest posiadanie męża i dzieci, czy stworzenie relacji.

What kind of Heresy is this?

6

Odp: 28 lat i sama

Naucz się z bycia szcześliwą, ze samą sobą.
A jak natrafi się bratnia dusza to fajnie.
Jednak nie oczekuj, że znajdziesz jedynego i happy do końca życia.
Tak tylko w bajkach.

::Żyj chwilą obecną::

7 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-10-13 17:13:33)

Odp: 28 lat i sama

28 lat.. Tylko smile  i lekarka- nie szukaj tylko przez Tindera. Pewnie masz mało czasu na czasochłonne hobby.. Szukaj w pracy, jak Mordimer napisał, no i spotykasz wielu pacjentów smile
Nie patrz od razu na każdego jak na potencjalnego męża..ale może jakąś fajną znajomość..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

8

Odp: 28 lat i sama

To tylko 28 lat, wyluzuj troszkę. Czasem aż za bardzo czegoś chcemy i koncentrując się tylko na tym sprawiamy, że życie nam "ucieka". Masz czasochłonne studia, jeśli masz czas znajdź sobie jakieś hobby, wychodź z koleżankami. Im więcej czasu zapełnione, tym mniej myśli o facetach. Staraj się polubić siebie taka jaką jesteś. Posiadanie męża to żadne osiągnięcie. Zobaczysz, za kilka lat większość Twoich koleżanek będzie zgorzkniałymi rozwódkami, bo małżeństwo w tych czasach jest nietrwałe, a rozwód jest na wyciągnięcie ręki.
Tindery i inne żałosne portale/aplikacje sobie odpuść, bo tam są albo ruchacze albo zakompleksieni chłopcy. Może któraś z Twoich koleżanek ma fajnego brata/kuzyna/kolegę?

9

Odp: 28 lat i sama
beacia96 napisał/a:

To tylko 28 lat, wyluzuj troszkę. Czasem aż za bardzo czegoś chcemy i koncentrując się tylko na tym sprawiamy, że życie nam "ucieka". Masz czasochłonne studia, jeśli masz czas znajdź sobie jakieś hobby, wychodź z koleżankami. Im więcej czasu zapełnione, tym mniej myśli o facetach. Staraj się polubić siebie taka jaką jesteś. Posiadanie męża to żadne osiągnięcie. Zobaczysz, za kilka lat większość Twoich koleżanek będzie zgorzkniałymi rozwódkami, bo małżeństwo w tych czasach jest nietrwałe, a rozwód jest na wyciągnięcie ręki.
Tindery i inne żałosne portale/aplikacje sobie odpuść, bo tam są albo ruchacze albo zakompleksieni chłopcy. Może któraś z Twoich koleżanek ma fajnego brata/kuzyna/kolegę?

A dlaczego ma mieć mniej myśli o facetach? Przecież Ona chce z kimś się związać.
Rozwódki zwykle są mniej zgorzkniałe niż singielki.. z niewyboru .
I mylisz się, rodzina to osiągnięcie i ważna rzecz dla większości. warto, nawet jakby się rozpadło kiedyś.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

10 Ostatnio edytowany przez beacia96 (2018-10-13 17:54:54)

Odp: 28 lat i sama

Ale jak ktoś za bardzo się na tym skupia, to zostaje uznany ze desperatkę/ desperata i tylko odstrasza.
I jedne i drugie bywają zgorzkniałe.
Nie, rodzina to żadne osiągnięcie. Wziąć ślub i rozmnożyć się może każdy, bo do tego drugiego jesteśmy biologicznie przystosowani. Dlatego uważam za zabawne jak jakaś "madka" szczyci się tym, że wydała na świat dziecko, jakby to było jej największe osiągnięcie życiowe.

11

Odp: 28 lat i sama
beacia96 napisał/a:

Ale jak ktoś za bardzo się na tym skupia, to zostaje uznany ze desperatkę/ desperata i tylko odstrasza.
I jedne i drugie bywają zgorzkniałe.
Nie, rodzina to żadne osiągnięcie. Wziąć ślub i rozmnożyć się może każdy.

Zwykle ludzie nie rozmnażają z byle kim. Zgoda, nie powinna szukać obsesyjnie, ale propozycja by zapełniać sobie czas czymś innym  by o tym nie myśleć, wydaje mi się dziwną ucieczką.. od siebie. A szukanie  głównie wśród znajomych, braci koleżanek, strachem przed mężczyznami i ślepą uliczką, bo siostra nie żadną rekomendacją dla brata w tym względzie.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

12

Odp: 28 lat i sama

30 lat i sama big_smile Chyba powinnam wpaść w depresję.
Serio, co się takiego stanie po 30, że już będziesz skończona na wieki?
Nagle się skurczysz, pomarszczysz i zgorzkniejesz??;>

13 Ostatnio edytowany przez Metalage (2018-10-13 23:05:30)

Odp: 28 lat i sama
EB napisał/a:

30 lat i sama big_smile Chyba powinnam wpaść w depresję.
Serio, co się takiego stanie po 30, że już będziesz skończona na wieki?
Nagle się skurczysz, pomarszczysz i zgorzkniejesz??;>

28 lat również...
kurcze 2 lata i po mnie,
trzeba zrobić temat : Survival po 30 tce dla singli

..oby te mroczne czasy nigdy nienadeszły.. wink

::Żyj chwilą obecną::

14

Odp: 28 lat i sama

survival po 30??;p a co się takiego zmienia po 30, to jakaś granica?:D

prawda o mnie, feniks35:P W kazdym poscie zdanie zaczete od "haha" i cieszenie sie jak glupi do sera, infantylne wstawki i emotki..
Lady Loka: zaznaczam, że nie wyrażam zgody na to, aby jakiekolwiek moje teksty były w Twojej stopce i będę zgłaszać moderacji, jeżeli jakiekolwiek się pojawią.
Ananasowa: "podpis masz swietny:)" https://www.netkobiety.pl/t114892.html

15

Odp: 28 lat i sama

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
Absolutnie nie uważam, ze nie można znaleźć nikogo po 30, tylko jest znacznie trudniej. Poza tym jeżeli chce się założyć rodzinę, to też nie można czekać w nieskończoność. Często też faceci podkreślają, ze nie chcą kobiet po 30, bo od razu mają parcie na małżeństwo, dziecko itd. Stąd mój strach, mam nadzieję że irracjonalny.
W pracy zdecydowanie nikogo nie poznam, służba zdrowia jest bardzo mocno sfeminizowana, a jak już się trafiają jacyś faceci, to przeważnie w tym wieku dawno pozajmowani.
Nie rozumiem, czemu tak wiele osób odradza tindera. Osobiście nie znam żadnej wolnej osoby w okolicach 30, która nie miałaby za sobą chociażby krótkiego epizodu poszukiwań przez internet. Dużo par, a nawet małżeństw poznało się na tinderze. U mnie w pracy dwie koleżanki są w internetowych związkach, obie bardzo zadowolone i szczęśliwe. Trzeba tylko zrobić bardzo duży odsiew, no i mieć poukładane w głowie, żeby stworzyć dobry związek, ale to już inna sprawa.

16

Odp: 28 lat i sama

Haha xd nie wiem czy ta rada Ci będzie odpowiadać, ale co innego Ci mogę napisać:P jeśli ktoś w taki sposób odrzuca dziewczyny w wieku 30 i więcej, to nie jest wart Twojej uwagi, bo takie uogólnianie wg.mnie nie jest zgodne z rzeczywistością. Może na Tinder też sie uda??:P wszędzie się da xd tylko sporą część tych "mężczyzn" trzeba odrzucić na wstępie, ale wierzę że z tym sobie poradzisz:P Chciałabyś małżenstwo i dzieci? Mogę Ci powiedzieć że co do dzieci to nie chcę i to sie nie zmieni:P ale jak widzisz u mnie w profilu mentalnie sam jestem dziecko i pewnie nieraz tak jest w przypadkach innych osób które to odstrasza. Jeśli o ślub chodzi to chciałbym ale musi być ktoś wyjątkowy:P no i w zależności od tego jakie sama masz priorytety, jeśli chcesz mieć w przyszłości dużą rodzinę, to na pewno lepiej dla Ciebie jeśli z góry odrzucisz osoby nie podzielające Twoich celów. Powodzenia:P jakby co pisz może Ci odpowiem:P xd

prawda o mnie, feniks35:P W kazdym poscie zdanie zaczete od "haha" i cieszenie sie jak glupi do sera, infantylne wstawki i emotki..
Lady Loka: zaznaczam, że nie wyrażam zgody na to, aby jakiekolwiek moje teksty były w Twojej stopce i będę zgłaszać moderacji, jeżeli jakiekolwiek się pojawią.
Ananasowa: "podpis masz swietny:)" https://www.netkobiety.pl/t114892.html

17 Ostatnio edytowany przez Mordimer (2018-10-14 12:40:49)

Odp: 28 lat i sama
Lady90 napisał/a:

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
Absolutnie nie uważam, ze nie można znaleźć nikogo po 30, tylko jest znacznie trudniej. Poza tym jeżeli chce się założyć rodzinę, to też nie można czekać w nieskończoność. Często też faceci podkreślają, ze nie chcą kobiet po 30, bo od razu mają parcie na małżeństwo, dziecko itd. Stąd mój strach, mam nadzieję że irracjonalny.
W pracy zdecydowanie nikogo nie poznam, służba zdrowia jest bardzo mocno sfeminizowana, a jak już się trafiają jacyś faceci, to przeważnie w tym wieku dawno pozajmowani.
Nie rozumiem, czemu tak wiele osób odradza tindera. Osobiście nie znam żadnej wolnej osoby w okolicach 30, która nie miałaby za sobą chociażby krótkiego epizodu poszukiwań przez internet. Dużo par, a nawet małżeństw poznało się na tinderze. U mnie w pracy dwie koleżanki są w internetowych związkach, obie bardzo zadowolone i szczęśliwe. Trzeba tylko zrobić bardzo duży odsiew, no i mieć poukładane w głowie, żeby stworzyć dobry związek, ale to już inna sprawa.

Może dlatego, że Tinder został założony w celu szybkich randek zazwyczaj zakończonych seksem. To portal do zabawy a nie szukania miłości czy partnera do długotrwałego związku. Jakich par ? Masz jakieś statystyki ile takich par się poznało i zakończyło  ślubem ? Internetowe zwiazki ? Na odległość czy jak ?
Słuzba zdrowia sfeminizowana ? Hmm ciekawe smile

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

18

Odp: 28 lat i sama
Mordimer napisał/a:

Może dlatego, że Tinder został założony w celu szybkich randek zazwyczaj zakończonych seksem. To portal do zabawy a nie szukania miłości czy partnera do długotrwałego związku. Jakich par ? Masz jakieś statystyki ile takich par się poznało i zakończyło  ślubem ? Internetowe zwiazki ? Na odległość czy jak ?
Słuzba zdrowia sfeminizowana ? Hmm ciekawe smile

W swoim otoczeniu mam przykład jakichś 3 par tinderowych oraz jednego małżeństwa i jednego narzeczeństwa z innych portali randkowych. O ślubach z tindera też słyszałam, nawet kilku. Wiadomo, ze są różne osoby, ale dużo szuka trwałych relacji, a nie przygodnego seksu. Ważne, zeby wiedzieć nawzajem czego się szuka. Na Tinderze można znaleźć profile nawet bardzo katolickich osób.

19

Odp: 28 lat i sama

słaby pomysł xd rejestrować się na skomercjalizowanym portalu po to żeby wysyłać dziesiątki wiadomości na które nie będzie odpowiedzi xd ogólnie to tak samo jak walentynki, chodzi tylko o kasę, na pewno są osoby którym taki sposób poznawania się odpowiada, ale to jest za bardzo hmm sztuczne:P jak dla mnie xd Może gdybym miał zdjęcie z siłowni z drogim samochodem obok, to mógłbym się zarejestrować i mieć powodzenie, ale co z tego skoro nic ciekawego by z tego nie wyniknęło:D xd

prawda o mnie, feniks35:P W kazdym poscie zdanie zaczete od "haha" i cieszenie sie jak glupi do sera, infantylne wstawki i emotki..
Lady Loka: zaznaczam, że nie wyrażam zgody na to, aby jakiekolwiek moje teksty były w Twojej stopce i będę zgłaszać moderacji, jeżeli jakiekolwiek się pojawią.
Ananasowa: "podpis masz swietny:)" https://www.netkobiety.pl/t114892.html

20

Odp: 28 lat i sama
Lady90 napisał/a:
Mordimer napisał/a:

Może dlatego, że Tinder został założony w celu szybkich randek zazwyczaj zakończonych seksem. To portal do zabawy a nie szukania miłości czy partnera do długotrwałego związku. Jakich par ? Masz jakieś statystyki ile takich par się poznało i zakończyło  ślubem ? Internetowe zwiazki ? Na odległość czy jak ?
Słuzba zdrowia sfeminizowana ? Hmm ciekawe smile

W swoim otoczeniu mam przykład jakichś 3 par tinderowych oraz jednego małżeństwa i jednego narzeczeństwa z innych portali randkowych. O ślubach z tindera też słyszałam, nawet kilku. Wiadomo, ze są różne osoby, ale dużo szuka trwałych relacji, a nie przygodnego seksu. Ważne, zeby wiedzieć nawzajem czego się szuka. Na Tinderze można znaleźć profile nawet bardzo katolickich osób.

Ale to niczego nie dowodzi. To, że w twoim otoczeniu trafiło sie kilka par to nie oznacza, że tinder nie jest wykorzystywany do przelotnych i luźnych znajomości. Jak się szuka trwałych relacji to się szuka na innych lepszych portalach randkowych albo w realu. Wiara tutaj nie gra roli jeśli ma się odpowiedni wygląd.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

21

Odp: 28 lat i sama

Mnie się wydaje, że jednak autorka mogłaby trochę zrewidować swoje rygory, bo za największy drobiazg potrafi odrzucać facetów. Owszem, warto mieć jakieś swoje oczekiwania, ale bez przesady, pamiętajmy, że nikt nie jest doskonały i z takim nastawieniem to będziesz szukała do śmierci.

22

Odp: 28 lat i sama
Mordimer napisał/a:

Jak się szuka trwałych relacji to się szuka na innych lepszych portalach randkowych albo w realu. Wiara tutaj nie gra roli jeśli ma się odpowiedni wygląd.

A jakie są te inne lepsze portale randkowe? Teraz najwięcej osób używa Tindera, więc siłą rzeczy tam jest największy wybór. W realu nikogo nie poznaję i nie sądzę, żebym poznała.

23

Odp: 28 lat i sama
pyszneSalami napisał/a:

Mnie się wydaje, że jednak autorka mogłaby trochę zrewidować swoje rygory, bo za największy drobiazg potrafi odrzucać facetów. Owszem, warto mieć jakieś swoje oczekiwania, ale bez przesady, pamiętajmy, że nikt nie jest doskonały i z takim nastawieniem to będziesz szukała do śmierci.


Nie mam wygórowanych wymagań. Mam takie, poniżej których nie można zejść. Bardziej boję się, że związek nie wyjdzie i np. nie chcę się spotykać z kimś, kto wydaje mi się "za fajny" dla mnie albo zbyt mocno się ode mnie różniący. Ale takie osoby skreślam ze strachu przed ewentualną porażką, a nie z powodu jakichś nie wiadomo jakich wymagań. Ten chłopak z internetu, z którym byłam, też nie był nie wiadomo jaki. Dużo osób mi się dziwiło, ze z nim jestem.

24

Odp: 28 lat i sama
Lady90 napisał/a:
Mordimer napisał/a:

Jak się szuka trwałych relacji to się szuka na innych lepszych portalach randkowych albo w realu. Wiara tutaj nie gra roli jeśli ma się odpowiedni wygląd.

A jakie są te inne lepsze portale randkowe? Teraz najwięcej osób używa Tindera, więc siłą rzeczy tam jest największy wybór. W realu nikogo nie poznaję i nie sądzę, żebym poznała.

Skoro wolisz poznawać ludzi na tinderze zamiast w realu to mogę tylko współczuć takiemu podejściu.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

25

Odp: 28 lat i sama
Mordimer napisał/a:

Skoro wolisz poznawać ludzi na tinderze zamiast w realu to mogę tylko współczuć takiemu podejściu.

Nie napisałam, ze wolę, tylko ze nie poznaję już nowych ludzi w realu, bo nie mam ku temu okazji. Myślenie, że ot tak pozna się kogoś w drodze do pracy albo nawet na siłowni jest bardzo naiwne. Można czekać latami. Ja wolę wziąć sprawy w swoje ręce. Jeśli w międzyczasie poznam kogoś w realu, tym lepiej.

26 Ostatnio edytowany przez anime_boy (2018-10-15 22:13:10)

Odp: 28 lat i sama

może zacznę reklamować jakiś portal xd ciekawe ile płacą

prawda o mnie, feniks35:P W kazdym poscie zdanie zaczete od "haha" i cieszenie sie jak glupi do sera, infantylne wstawki i emotki..
Lady Loka: zaznaczam, że nie wyrażam zgody na to, aby jakiekolwiek moje teksty były w Twojej stopce i będę zgłaszać moderacji, jeżeli jakiekolwiek się pojawią.
Ananasowa: "podpis masz swietny:)" https://www.netkobiety.pl/t114892.html

27

Odp: 28 lat i sama
Lady90 napisał/a:
Mordimer napisał/a:

Skoro wolisz poznawać ludzi na tinderze zamiast w realu to mogę tylko współczuć takiemu podejściu.

Nie napisałam, ze wolę, tylko ze nie poznaję już nowych ludzi w realu, bo nie mam ku temu okazji. Myślenie, że ot tak pozna się kogoś w drodze do pracy albo nawet na siłowni jest bardzo naiwne. Można czekać latami. Ja wolę wziąć sprawy w swoje ręce. Jeśli w międzyczasie poznam kogoś w realu, tym lepiej.

No i masz dobre podejście. Nie widzę nic w tym niewłaściwego.
smile
Sama znam dziewczynę, która poznała swojego narzeczonego przez Tindera smile

28

Odp: 28 lat i sama

a gdzie wzmianka że podobno ma dobre opinie, gdzie link xd

prawda o mnie, feniks35:P W kazdym poscie zdanie zaczete od "haha" i cieszenie sie jak glupi do sera, infantylne wstawki i emotki..
Lady Loka: zaznaczam, że nie wyrażam zgody na to, aby jakiekolwiek moje teksty były w Twojej stopce i będę zgłaszać moderacji, jeżeli jakiekolwiek się pojawią.
Ananasowa: "podpis masz swietny:)" https://www.netkobiety.pl/t114892.html

29

Odp: 28 lat i sama

Ja 29 i też sama:D rozumiem, że został mi już tylko niecały rok cieszenia się życiem, potem już tylko zgryzoty i starość;)

Nie mniej znam pary, które poznały się na tinderze i mają się świetnie:)

30

Odp: 28 lat i sama

Przede wszystkim to podejście na zasadzie "MUSZĘ KOGOŚ ZNALEŹĆ" w 99% przypadkow prowadzi do wybrania nieprawidlowej osoby i szybkiego rozpadu albo meczenia sie w zwiazku.

31

Odp: 28 lat i sama

i tez sama:(

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » 28 lat i sama

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018