Rodzina nie stała na przeszkodzie -chodzi o to ze często osoby samotne próbują się pocieszać jak to mają fajnie super bo mogą to czy tamto a te biedne matki żony to tylko przy garach uwiazane. Totalna bzdura . Dzisiaj wiele kobiet poza rodzicielstwem realizuje się w innych dziedzinach. Mało jest matek które siedzą w domu nie pracują. Mężowie moich koleżanek gotują obiady chodzą na wywiadowki do szkoły na zakupy. A pranie robi pralka wiec kobiety nie pióra gaci ani skarpet jak to często pocieszaja się singielki ze one to gaci facetowi prac nie musza.
Podobne tematy
Han_na ale ja tu nie mowie o takich co po zawodowce ugrzezly w pieluchach.
Wszystkie moje koleżanki z liceum zanim urodziły dzieci skończyły studia. Jedna urodziła na studiach ale jskis jej to nie przeszkodziło aby te studia dokończyć .
Rodzina nie stała na przeszkodzie -chodzi o to ze często osoby samotne próbują się pocieszać jak to mają fajnie super bo mogą to czy tamto a te biedne matki żony to tylko przy garach uwiazane. Totalna bzdura . Dzisiaj wiele kobiet poza rodzicielstwem realizuje się w innych dziedzinach. Mało jest matek które siedzą w domu nie pracują. Mężowie moich koleżanek gotują obiady chodzą na wywiadowki do szkoły na zakupy. A pranie robi pralka wiec kobiety nie pióra gaci ani skarpet jak to często pocieszaja się singielki ze one to gaci facetowi prac nie musza.
Jeśli alterantywą jest robienie z siebie kupy nieszczęscia bo mi czegoś brakuje to chyba lepiej jest w ten sposób się podbudować. Ja za każdym jednym razem jak mam doła że jestem wiecznie sama to zaczynam czytać historie beznadziejnych związków i stwierdzam że moje zycie jednak wcale nie jest takie do dupy i mogłoby być gorzej gdybym trafiła na chooja i nieroba
Kaja a co to nie prawda że kobieta mająca rodzinę pełni wiecej ról w społeczeństwie? Doświadcza macierzyństwa, pełni rolę zony
. Jest bogatsza o te wszystkie emocje uczucia które temu towarzyszą.
Jest tyle ról, w których można się realizować, spełniać, Ty wszystko sprowadzasz tylko do tych dwóch i zrobiłaś sobie tym dużą krzywdę, bo skoro mamą nie zostaniesz (Twoje słowa), żoną- nie wiem- to będzie Ci coraz trudniej.
Chcesz wszystko albo nic- uważaj, bo zostaniesz z NICZYM.
Realizuje się w wielu rolach ale to mi nie wystarcza .Rola matki i żony to owszem nie jedyne role ale bardzo ważne.
Na kartce spisywałm co bym chciała zrobić jak miałam 25-30 lat. Wiele rzeczy z tego zrobiłam. Ale żona ani matka nie zostałam. ...
milka76 napisał/a:Kaja a co to nie prawda że kobieta mająca rodzinę pełni wiecej ról w społeczeństwie? Doświadcza macierzyństwa, pełni rolę zony
. Jest bogatsza o te wszystkie emocje uczucia które temu towarzyszą.Jest tyle ról, w których można się realizować, spełniać, Ty wszystko sprowadzasz tylko do tych dwóch i zrobiłaś sobie tym dużą krzywdę, bo skoro mamą nie zostaniesz (Twoje słowa), żoną- nie wiem- to będzie Ci coraz trudniej.
Chcesz wszystko albo nic- uważaj, bo zostaniesz z NICZYM.
Brawo Kaja
Chociaż Milka chyba taka po prostu jest - nie chce rozwiązania tylko poużalać się nad sobą.
Co w tym dziwnego ze chce kochać i być kochana ot tak bezinteresownie ? Chcę czuć wsparcie drugiej osoby ,nie chce wracać do pustego mieszkania?
Realizuje się w wielu rolach ale to mi nie wystarcza .Rola matki i żony to owszem nie jedyne role ale bardzo ważne.
Na kartce spisywałm co bym chciała zrobić jak miałam 25-30 lat. Wiele rzeczy z tego zrobiłam. Ale żona ani matka nie zostałam. ...
No i co zrobisz z tym, że Ci to nie wystarcza?
Co w tym dziwnego ze chce kochać i być kochana ot tak bezinteresownie ? Chcę czuć wsparcie drugiej osoby ,nie chce wracać do pustego mieszkania?
Nie ma w tym nic złego. Ale wiesz od Ciebie bije desperacja. A to jest odrzucające dla facetów
Taka jest niestety prawda.
Han_na młoda jesteś. Tyle Ci tylko powiem. Ale co tam ja w Twoim wieku tez inaczej patrzyłam na świat. Niestety z wiekiem człowiekowi się zmienia i zaczyna dostrzegać co tak naprawdę jest ważne w życiu.
Co w tym dziwnego ze chce kochać i być kochana ot tak bezinteresownie ? Chcę czuć wsparcie drugiej osoby ,nie chce wracać do pustego mieszkania?
Nic dziwnego w tym nie ma, ale dziwne jest to, że wolisz w kółko o tym mówić niż szukać rozwiązania, gdzie mam na myśli akceptację tego, że emocje takie będą się pojawiać, i odpowiedzi na pytanie "Co JA mogę z tym zrobić, by lepiej mi się żyło i by to czego nie mam nie przesłoniło całego mojego świata".
922 2017-06-17 15:17:53 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-06-17 15:20:10)
Milka... młodość to nie argument w dyskusji... Będę teraz 'bronił' dziewczyny. Uważaj, ja powiedziałem, że Han_na młoda o jej perspektywach, nie sposobie myślenia tutaj. ![]()
milka76 napisał/a:Co w tym dziwnego ze chce kochać i być kochana ot tak bezinteresownie ? Chcę czuć wsparcie drugiej osoby ,nie chce wracać do pustego mieszkania?
Nic dziwnego w tym nie ma, ale dziwne jest to, że wolisz w kółko o tym mówić niż szukać rozwiązania, gdzie mam na myśli akceptację tego, że emocje takie będą się pojawiać, i odpowiedzi na pytanie "Co JA mogę z tym zrobić, by lepiej mi się żyło i by to czego nie mam nie przesłoniło całego mojego świata".
![]()
Kaja a zaakceptujesz, że 'ten model' tak ma? I niech mówi dopóki jej ludzie odpowiadają to może przetłumaczą coś...
Han_na młoda jesteś. Tyle Ci tylko powiem. Ale co tam ja w Twoim wieku tez inaczej patrzyłam na świat. Niestety z wiekiem człowiekowi się zmienia i zaczyna dostrzegać co tak naprawdę jest ważne w życiu.
Tak, wiem -> młoda jestem i życia nie znam
Powiem Ci że jak byłam młodsza to bardzo chciałam mieć dzieci. Teraz? Nie wiem.
milka76 napisał/a:Han_na młoda jesteś. Tyle Ci tylko powiem. Ale co tam ja w Twoim wieku tez inaczej patrzyłam na świat. Niestety z wiekiem człowiekowi się zmienia i zaczyna dostrzegać co tak naprawdę jest ważne w życiu.
Tak, wiem -> młoda jestem i życia nie znam
![]()
Powiem Ci że jak byłam młodsza to bardzo chciałam mieć dzieci. Teraz? Nie wiem.
Milka, przed chwilą skarżyłaś się, że ktoś Ci powiedział "nie masz rodziny -nie znasz życia", właśnie zrobiłaś to samo
)
Han_na mówiąc o Twoim wieku nie miałam niczego złego na myśl. Raczej chodziło mi o to ze jeszcze wszystko przed Tobą. Ze masz jeszcze szansę na zmianę w swoim życiu ze dużo zależy od Ciebie.ja juz swoje lata mam i niestety na niektóre rzeczy jest za późno i dlatego tak boleśnie odczuwam ich brak.bo wiem ze nic nie jestem już w stanie zrobić. Czas minął. ..
Kaja ja nie mogę pogodzić się ani zaakceptować faktu ze wracam do pustego mieszkania zasypiam sama budzę się sama nie mam do kogo się odezwać. Niedługo chyba zacznę gadać do ścian :-(
Wiem ze są osoby które lubią samotność ciszę inni ludzie on przeszkadzają. Chciałabym należeć do tej grupy ludzi.
No widzisz Han-na Ty nie wiesz czy byś chciała dzieci. Ja zawsze chciałam je.mieć. i to nas różni. Wiec nie jesteś w stanie poczuć tego co ja czuję. Raz z racji wieku (bo jak by Ci się zmieniło za jakiś czas to jeszcze spokojnie masz czas na macierzynstwo )a dwa z racji tego że na chwilę obecną raczej instynktu macierzyńskiego silnego nie masz.
No widzisz Han-na Ty nie wiesz czy byś chciała dzieci. Ja zawsze chciałam je.mieć. i to nas różni. Wiec nie jesteś w stanie poczuć tego co ja czuję. Raz z racji wieku (bo jak by Ci się zmieniło za jakiś czas to jeszcze spokojnie masz czas na macierzynstwo )a dwa z racji tego że na chwilę obecną raczej instynktu macierzyńskiego silnego nie masz.
Milka, przestałem łapać... Zawsze chciałaś? To co było 'przedtem' skoro teraz tak 'wiek' przeszkadza... ![]()
Co było pisałam wyżej. Ale powtórzę. Chciałam dziecka ale i pełnej rodziny.faceci których spotkałam na swojej drodze :
-po krótszym lub dłuższym związku okazywali się nieodpowiedzialni,
-podobali się mi a ja im nie albo na odwrót. Do tanga trzeba dwojga. Nic na siłę.
930 2017-06-17 16:18:06 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-06-17 16:18:53)
Aha... to problem bo jeśli facet czy dziecko były priorytetem od bardzo dawna... to pozostaje Ci naprawdę ukrócić wymagania i rezygnować przynajmniej z tych ślubów czy jakiś niepożonatych - nie znam pozostałych wymagań albo... no właśnie... samemu budzić się i zasypiać ![]()
Co było pisałam wyżej. Ale powtórzę. Chciałam dziecka ale i pełnej rodziny.faceci których spotkałam na swojej drodze :
-po krótszym lub dłuższym związku okazywali się nieodpowiedzialni,
-podobali się mi a ja im nie albo na odwrót. Do tanga trzeba dwojga. Nic na siłę.
Widzisz Milka to samo tyczy się mojej osoby. To, że pozornie mam więcej czasu na szukanie nie znaczy że kogoś znajdę. Ode mnie zależy tylko czy będę się chciała otworzyć na drugą osobę. A czy znajdzie się ktoś, kto będzie się chciał otworzyć na mnie - no na to ja już nie mam wpływu.
Han_na ale nie zmienia to faktu ze masz szansę na zmianę bo jesteś młoda. Ja Ci se życie potoczy tego nie wiadomo.
Mój czas już minął i to nas różni.
Rh pisałam już wyżej. Naprawdę nie chce mi się wkoło tego powtarzać.
Jak na razie to są czysto teoretyczne wymagania bo na mojej drodze nie pojawił się od dłuższego czasu nikt sensowny do poważnego związku. Ani kawaler ani wdowiec ani rozwodnik ani ateista protestant świadek jechowy czy kto tam jeszcze. Wiec żadnych dylematów natury moralnej nie mam i nie miałam.
Milko, nieprawda... pisałaś, że się nie trafił ale też jasno pisałaś wymagania... bardzo jasne kryteria odcięcia.
Mila, miałabym prośbe, mogłabyś ten test zrobić :
http://www.netkobiety.pl/t105182.html
To krótka chwila, wiele osób zrobiło.
Tak pisałam ale teoretycznie to można pisać dużo a jak się pojawi realny człowiek to już różnie bywa
Tak pisałam ale teoretycznie to można pisać dużo a jak się pojawi realny człowiek to już różnie bywa
OK, lepiej... tylko komunikuj co myślisz realnie i co jest tylko preferencją a nie kryterium - spora różnica...
Bo to są moje kryteria ale też obserwuje życie i wiem ze gdy pojawi się prawdziwe uczucie to często diabli biorą te kryteria . Ale mi się nigdy nic takiego nie przytrafiło. Na chwilę obecną od dłuższego czasu nikt się w mym życiu nie pojawił wiec nie musiałam dokonywać żadnych wyborów.
Test juz kiedyś robiłam. Nie pamiętam co wtedy wyszło. Teraz wyszło mi obrońca.
Ale pamiętaj, że szansa też musi: a) chcieć i b) wiedzieć, że jest szansą
Test juz kiedyś robiłam. Nie pamiętam co wtedy wyszło. Teraz wyszło mi obrońca.
Mila, no niech mnie, ja się zjeżę naprawdę w końcu
, a mogłabyś te wyniki wpisać jak reszta w temat Wilka ?
Znowu płynie Twoja muzyka : i poczułaś żal do losu, że jest miłość ta prawdziwa, żal niemądry, że w ten sposób … , płynie, płynie jak i czas płynie.
Chyba wyczerpałaś możliwości forum co do udzielenia pomocy, rad już tyle tu było, podobnych raczej, gwiazdki z nieba nie ma
powiedzmy, że gwiazdki nie będzie, to co robimy Mila ?
Ja nie oczekuje rad.
Żyje bo nie mam wyjścia. Ale to nie zmienia faktu że jest mi źle smutno doskwiera mi samotność .Uczucia samotności nie można ot tak wymazać sobie. Ja tego doswiadczam to jest ze mną. Wracam do pustego mieszkania do czterech ścian nie mam się do kogo odezwac.i nie jest mi z tym dobrze.
Ja nie oczekuje rad.
Żyje bo nie mam wyjścia. Ale to nie zmienia faktu że jest mi źle smutno doskwiera mi samotność .Uczucia samotności nie można ot tak wymazać sobie. Ja tego doswiadczam to jest ze mną. Wracam do pustego mieszkania do czterech ścian nie mam się do kogo odezwac.i nie jest mi z tym dobrze.
Milka powiem Ci krótko jak jest mi źle to próbuję to zmienić, sorry, ale u Ciebie ja tego nie widzę... Powiem Ci tak nie podobała mi się praca to ją zmieniłem (mieszkam w 3 mieście w ciągu 3 ostatnich lat i teraz znowu chce zmienić), owszem kosztowało mnie to utratę znajomych, ale próbuję sorry bardzo, ale nie jesteś w jakiejś tragicznej sytuacji skoro masz połowę mieszkania, musisz coś poświecić, nie ma szans byś zachowała to co masz i zyskała to czego pragniesz, musisz zaryzykować, facet sam nie przyjdzie do twoich drzwi i nie zapuka, całe życie szukałem Milki, ślub już umówiony goście zaproszeni teraz tylko czekają na Ciebie...
Milka nie lubię ludzi, którzy mówią, że im źle, a nie próbują nic zmieniać, czasem trzeba poświecić coś z tego co mamy, by otrzymać to czego pragniemy, a Ty nie chcesz nic poświęcić i zaryzykować... Ty też musisz ja bym Ci proponował przeprowadzkę do większego miasta...
A skąd wiesz ze ja nie szukam? Nie muszę zaraz zmieniać pracy ma która aż tak nie narzekam.w każdym razie lepszej oferty nie trafiłam wiec na gorsza zmieniać nie będę bo to nie ma sensu.
Owszem poznać kogoś i zaryzykować przeprowadzkę aby znajomość się rozwijała to ok. Ale przeprowadzka porzucenie pracy ot tak w ciemno to jakoś tego nie widzę. No chyba ze dla lepszej pracy.
Owszem poznać kogoś i zaryzykować przeprowadzkę aby znajomość się rozwijała to ok. Ale przeprowadzka porzucenie pracy ot tak w ciemno to jakoś tego nie widzę. No chyba ze dla lepszej pracy.
Dla lepszej pracy, co do pracy to widziałem gdzieś twój post, w którym skarżyłaś się na zarobki...
Większe miasto=większe możliwości Milka, zapominasz o tym...
Ja tam zawsze ryzykuje w ciemno Milka i poza życiem osobistym i samotnością to nie mam na co narzekać, zawsze idę w górę. ![]()
Z tymi zarobkami większymi w dużym mieście to nie zawsze tak jest. Ostatnio trafiłam na kilka ofert ale wszystkie ze zbliżonym i zarobkami.
A na prace to się zawsze narzeka ale jak człowiek przejrzy trochę ofert pójdzie na rozmowę kwalifikacyjna to stwierdza ze tu gdzie jest nie jest najgorzej.
Z tymi zarobkami większymi w dużym mieście to nie zawsze tak jest. Ostatnio trafiłam na kilka ofert ale wszystkie ze zbliżonym i zarobkami.
To prawda, wszystko zależy od pracodawcy. Kwestia czy się za to utrzymasz w dużym mieście.
Ale z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że tam masz większe szansę z racji większej liczby mężczyzn... Nie powiem o braku problemów z komunikacją czy większą liczbą eventów dla singli...
Realizuje się w wielu rolach ale to mi nie wystarcza .Rola matki i żony to owszem nie jedyne role ale bardzo ważne.
Na kartce spisywałm co bym chciała zrobić jak miałam 25-30 lat. Wiele rzeczy z tego zrobiłam. Ale żona ani matka nie zostałam. ...
Szczerze mówiąc, uważam, że szanse na to, żebyś jeszcze została żoną i matką, mając 40 w tej chwili lat i nie będąc w związku, są bardzo małe, jeśli nie zerowe... Wszystko jest jak mówią - możliwe - ale prawdopodobne? Nie bardzo. Podobnie jest u mnie z możliwością "ponownego ułożenia sobie życia". Raczej chyba trzeba pracować nad tym, jak sobie z takimi faktami poradzić?
To tez jest kwestia branży w której się pracuje.Ty o ile dobrze kojarzę jesteś inżynierem wiec raczej z pracą i zarobkami problemów nie masz.
Rampanpam ciężko sobie z tym poradzić. Musiałabym się wyzbyć zupełnie uczuć. A to jest niemożliwe.
Rampanpam ciężko sobie z tym poradzić. Musiałabym się wyzbyć zupełnie uczuć. A to jest niemożliwe.
Cóż, cudów nie ma, przynajmniej w moim świecie. A "z pustego to i Salomon nie naleje", jak to mówią. Albo zaczniesz się z tym godzić, albo masz przerąbane do końca życia. Tu akurat masz wybór. Chociaż oczywiście w grę wchodzi bardzo ciężka praca nas sobą, coś na ten temat wiem ...
Rampanpam Ty masz chociaż dziecko. A to jest na pewno siła napędową po powrocie z pracy masz do kogo usta otworzyć w weekend mobilizację aby wstać z łóżka.
Nie możesz się pogodzić czy raczej nie chcesz się pogodzić ??
W sumie to masz dwa wyjścia- zaakceptować fakt, że jesteś sama lub pogrążać się jeszcze bardziej.
A tak w ogóle to zachowujesz się tutaj trochę jak sfochowana księżniczka- teksty typu "pisałam już o tym, nie będę powtarzać" są mało grzeczne..odnoszę wrażenie, że innym zależy bardziej niż Tobie.
Rampanpam Ty masz chociaż dziecko. A to jest na pewno siła napędową po powrocie z pracy masz do kogo usta otworzyć w weekend mobilizację aby wstać z łóżka.
To jest najgłupszy argument, jaki można przytoczyć.
Dzisiaj jestem samotna matką. Owszem, swoje dziecko wychowuję teraz w spokoju i po swojemu, ale okupiłam do wieloma latami cierpienia, nękania i przemocy. Wywalczyłam sobie to! I pomimo wielu wysiłków też jestem teraz sama. I też muszę się pogodzić z faktami.
A szczerze mówiąc, niejeden raz marzę o odpoczynku od jednostkowej odpowiedzialności, bo dziecko to nie jest zabawka ani remedium na samotność, to przede wszystkim odpowiedzialność 24/7.
Nie mogę się pogodzić z samotnością choć bym chciała. Bo ona bardzo boli dotyka.nie można się od niej odciąć. Ja jej realnie doswiadczam.
Chce się do kogoś odezwać wieczorem a nie mam do kogo.wracam do domu a tu cisza chciałoby się z kimś pogadać o dniu który minął podzielić wrażeniami pośmiać pozartowac.
Inna rzecz:
Milko, ty naprawdę uważasz, że 11 latek (bo akurat tyle lat ma moje dziecko) jest dla mnie partnerem do spędzania czasu? do rozmów?
W jakim ty świecie żyjesz? To jest dziecko, to ja odpowiadam za niego, ja jestem dla niego.
Samotne rodzicielstwo jest tym trudniejsze, że nie mogę wyjść z domu, kiedy chcę i robić, co chcę. Jestem cały czas odpowiedzialna za swoje dziecko, ale nie mam w tym żadnego wsparcia. Uwierz mi, to wręcz zwiększa osamotnienie, a nie odwrotnie...
Nie mogę się pogodzić z samotnością choć bym chciała. Bo ona bardzo boli dotyka.nie można się od niej odciąć. Ja jej realnie doswiadczam.
Chce się do kogoś odezwać wieczorem a nie mam do kogo.wracam do domu a tu cisza chciałoby się z kimś pogadać o dniu który minął podzielić wrażeniami pośmiać pozartowac.
A pewnie, każdy by chciał. I co z tego? Czas stanąć przed lustrem i odważnie przyznać się przed sobą do porażki na tym polu. Takie życie...
milka76 napisał/a:Rampanpam Ty masz chociaż dziecko. A to jest na pewno siła napędową po powrocie z pracy masz do kogo usta otworzyć w weekend mobilizację aby wstać z łóżka.
To jest najgłupszy argument, jaki można przytoczyć.
Dzisiaj jestem samotna matką. Owszem, swoje dziecko wychowuję teraz w spokoju i po swojemu, ale okupiłam do wieloma latami cierpienia, nękania i przemocy. Wywalczyłam sobie to! I pomimo wielu wysiłków też jestem teraz sama. I też muszę się pogodzić z faktami.
A szczerze mówiąc, niejeden raz marzę o odpoczynku od jednostkowej odpowiedzialności, bo dziecko to nie jest zabawka ani remedium na samotność, to przede wszystkim odpowiedzialność 24/7.
No wreszcie ktoś to napisał!
Swoją droga Milka skoro JEDNAK jesteś w stanie dopuścić możliwość związku z rozwodnikiem, to może Rh się z Tobą umówi ![]()
Owszem dziecko to odpowiedzialność ale też radości. Mam w pracy dwie samotne matki. nie planowaly samotnego macierzynstwa ale tak wyszło .mówią ze nie jest lekko ale dzieci dają im dużo siły energii do działania ze rzadko czują się samotne.
Owszem dziecko to odpowiedzialność ale też radości. Mam w pracy dwie samotne matki. nie planowaly samotnego macierzynstwa ale tak wyszło .mówią ze nie jest lekko ale dzieci dają im dużo siły energii do działania ze rzadko czują się samotne.
To idz i się z kimś prześpij bez zobowiązań, chętnego na pewno znajdziesz, a nóż widelec Ci sie pofarci i zajdziesz w ciąże
No widzisz rampanpam ile ludzi tyle opinii.Moje znajome oprócz odpowiedzialności w swoim macierzyństwie dostrzegają wiele plusów.
Ja juz dawno stanęłam przed lustrem i przyznała się do porażki na tym polu. Ale co to dało? Kompletnie nic. Nadal realnie odczuwam samotność i ona mnie boli.
Han-na gdyby parowanie ludzi było takie proste to robiło by się losowanie ten nr z tym i po sprawie. A dobrze wiemy ze nie na tym rzecz polega.
Owszem dziecko to odpowiedzialność ale też radości. Mam w pracy dwie samotne matki. nie planowaly samotnego macierzynstwa ale tak wyszło .mówią ze nie jest lekko ale dzieci dają im dużo siły energii do działania ze rzadko czują się samotne.
A co mają mówić? Pewnie, że dziecko daje też radość, ale zapytaj każdą z nich, czy nie wolałyby jednak inaczej? Muszą sobie jakoś tłumaczyć swoją rzeczywistość, żeby przetrwać. Ty widzisz tylko tę ładną, kolorową stronę. Wiesz, ona stanowi niewielki procent. Reszta to właśnie to "nie jest lekko".
Wkurza mnie, że ktoś wyjeżdża z takim argumentem, opartym na jakichś mrzonkach i wyobrażeniach własnych. I tu z pełną świadomością Tobie mówię: nie masz pojęcia, o czym mówisz!
964 2017-06-17 19:29:47 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-06-17 19:31:13)
Han-na gdyby parowanie ludzi było takie proste to robiło by się losowanie ten nr z tym i po sprawie. A dobrze wiemy ze nie na tym rzecz polega.
Hahaha! Ale to zaproponowała Han_na to na czym innym ma polegać?
Parowanie? Ładnie to nazwałaś...
No widzisz rampanpam ile ludzi tyle opinii.Moje znajome oprócz odpowiedzialności w swoim macierzyństwie dostrzegają wiele plusów.
Ja juz dawno stanęłam przed lustrem i przyznała się do porażki na tym polu. Ale co to dało? Kompletnie nic. Nadal realnie odczuwam samotność i ona mnie boli.
Han-na gdyby parowanie ludzi było takie proste to robiło by się losowanie ten nr z tym i po sprawie. A dobrze wiemy ze nie na tym rzecz polega.
Do jednorazowego numerku jakiegoś wielkiego parowania nie trzeba. Bierz tego który Ci się spodoba wizualnie i tyle. Jedź sobie na weekend do dużego miasta, odpal tindera i szukaj szczęścia. O wiek Cię nikt pytał nie będzie
No widzisz rampanpam ile ludzi tyle opinii.Moje znajome oprócz odpowiedzialności w swoim macierzyństwie dostrzegają wiele plusów.
Ja juz dawno stanęłam przed lustrem i przyznała się do porażki na tym polu. Ale co to dało? Kompletnie nic. Nadal realnie odczuwam samotność i ona mnie boli.
Han-na gdyby parowanie ludzi było takie proste to robiło by się losowanie ten nr z tym i po sprawie. A dobrze wiemy ze nie na tym rzecz polega.
No dobrze Milka chcesz dziecko? Idź zrób je sobie https://www.klinikainvicta.pl/leczenie- … omaciczna/
Tylko, że gwarantuję Ci, że dziecko nie da Ci szczęścia i będziesz dalej nie zadowolona. Masz najprostszą metodę na zostanie matką..
Han_na juz pisałam wyżej. Macierzynstwo dla mnie to już zamknięty rozdział. Bolesny nie powiem. Ale mam trochę zdrowego rozsądku i w życiu w tym wieku świadomie nie skazalabym siebie na samotne macierzynstwo a dziecko jedynie na matkę i to nie najmlodsza.. Żałuję jedynie ze nie pomyślałam o tym jakieś 10 lat temu.
No widzisz rampanpam ile ludzi tyle opinii.Moje znajome oprócz odpowiedzialności w swoim macierzyństwie dostrzegają wiele plusów.
Ja juz dawno stanęłam przed lustrem i przyznała się do porażki na tym polu. Ale co to dało? Kompletnie nic. Nadal realnie odczuwam samotność i ona mnie boli.
Han-na gdyby parowanie ludzi było takie proste to robiło by się losowanie ten nr z tym i po sprawie. A dobrze wiemy ze nie na tym rzecz polega.
O to właśnie chodzi - o dostrzeganie plusów i brnięcie dalej! Ja też to robię i dlatego jeszcze funkcjonuję, chociaż samotność boli często jak jasna cholera!
Może powinnaś z nich wziąć przykład i też zacząć dostrzegać wiele plusów?
Han_na juz pisałam wyżej. Macierzynstwo dla mnie to już zamknięty rozdział. Bolesny nie powiem. Ale mam trochę zdrowego rozsądku i w życiu w tym wieku świadomie nie skazalabym siebie na samotne macierzynstwo a dziecko jedynie na matkę i to nie najmlodsza.. Żałuję jedynie ze nie pomyślałam o tym jakieś 10 lat temu.
No to ja już nie wiem czego Ty kobieto właściwie chcesz
milka76 napisał/a:No widzisz rampanpam ile ludzi tyle opinii.Moje znajome oprócz odpowiedzialności w swoim macierzyństwie dostrzegają wiele plusów.
Ja juz dawno stanęłam przed lustrem i przyznała się do porażki na tym polu. Ale co to dało? Kompletnie nic. Nadal realnie odczuwam samotność i ona mnie boli.
Han-na gdyby parowanie ludzi było takie proste to robiło by się losowanie ten nr z tym i po sprawie. A dobrze wiemy ze nie na tym rzecz polega.O to właśnie chodzi - o dostrzeganie plusów i brnięcie dalej! Ja też to robię i dlatego jeszcze funkcjonuję, chociaż samotność boli często jak jasna cholera!
Może powinnaś z nich wziąć przykład i też zacząć dostrzegać wiele plusów?
No właśnie! Milka jakie plusy swojej obecnej sytuacji widzisz. I nie mów, że nie ma żadnych bo ZAWSZE są jakieś plusy
Rampanpam wiesz te moje znajome zanim zostały matkami trochę przeszły długo się leczył i kiedy już właściwie myślały ze temat zamknięty zaszły w ciążę. Mimo to ich związki się rozpadły. Jednak one są szczęśliwe bo spełniło się w chwili życiu to co było prawie niemożliwe. To też pewnie zmienia odbiór samotnego macierzynstwa.
Milka, odpowiedz na pytanie Han_Na, bo ja sam nie wiem czego Ty chcesz...
Ja z tego obrazu który nakreśliłaś widzę min 2 plusy:
- możesz całe zarobiki przeznaczyć np na podróżowanie, naukę języków, albo jakiś inny kurs generalnie inwestycja w siebie
- skoro uważasz że matką i żoną już nie zostaniesz to możesz sobie uprawiać niezobowiązujący seks z każdym który Ci się spodoba bez obawy o zaciążenie i o to że przyszły mąż kiedyś wypomni Ci Twoją rozwiązłą młodość ![]()
974 2017-06-17 19:42:17 Ostatnio edytowany przez rampampam (2017-06-17 19:42:45)
Rampanpam wiesz te moje znajome zanim zostały matkami trochę przeszły długo się leczył i kiedy już właściwie myślały ze temat zamknięty zaszły w ciążę. Mimo to ich związki się rozpadły. Jednak one są szczęśliwe bo spełniło się w chwili życiu to co było prawie niemożliwe. To też pewnie zmienia odbiór samotnego macierzynstwa.
Zapewne każdy ma swoją drogę. Ale względem twojej sytuacji to żaden argument. Włożyły wysiłek i osiągnęły swój cel. Mało tego, obniżyły wymagania i cieszą się tym, co mają - bo pewnie też by wolały pełne rodziny. Powtarzam: bierz z nich przykład.
Przyznanie się do porażki, a akceptacja to dwie zupełnie inne rzeczy.