netkobietyWszystkie działy
Samotność

Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

126 odpowiedzi43 139 wyświetleńzałożony przez marooda, 08.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 127 ]

1

Temat: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Mam 23 lata i nigdy nie chciał mnie żaden facet. Nigdy w sensie - nigdy nic.
Nie. Nawet się nie całowałam - Naprawdę.

Pomiędzy jednym a drugim chlipnięciem we własny rękaw, nie przychodzi mi na myśl żadne konstruktywne uzasadnienie. Bo przecież jest ziarnko prawdy między przysłowiami - potwory, amatory, amory..- wiecie o co chodzi smile Przecież pomiędzy adonisami zarezerwowanymi dla afrodyt, jest chyba mężczyzna wystarczająco głupi, głuchy i ślepy, by zainteresować się mną?..

Moje tropy i rozkminy :
Aspekt wizualny : całe swoje nastoletnie życie byłam gruba. Gruba w sensie gruba. Nie przy kości, puszysta, apetycznie krąglutka. 105 kg przy 175 cm. Taka gruba, o. Część z tego balastu udało mi się zgubić jakieś 2 lata temu. Jest 75 przy 176 cm. Czyli taka trochę mniejsza kulka.
Mimo to nigdy nie usłyszałam o sobie, że jestem brzydka. O ironio - opinie z jakimi się zetknęłam wskazywałyby na to, że jest całkiem nieźle. Piękna, ładna..sratatata. Ciężko ocenić mi się obiektywnie, ale przypuszczalnie nie jestem wybitnym straszydłem.

Aspekt psychologiczny : Depresja. Nie tylko z racji bezfacetowia, lecz jako przebytej (i miejmy nadzieje - odpukać! zakończonej) jednostki chorobowej, na którą cierpiałam od ok 16 -22 roku życia. Skutki niestety pozostały. Jestem nadmiernie wrażliwa, emocjonalna, cierpię na syndrom poszukiwaczki księcia, choć o ironio w mojej desperacji byłabym w stanie zakochać się w .. nodze stołowej, gdyby ta przejawiła jakieś zainteresowanie moją osobą. Poza tym jest paradoksalnie władczość i coś na kształt symulacji poczucia humoru, za którymi chowam to wszystko.

Wychodzę do ludzi, chociaż nie przepadam za imprezami, a szukanie tam związku wydaje mi się nieco abstrakcyjne. Staram się względnie dbać o siebie itp. itd. Nie szukam ideału, lecz faceta który zaimponuje mi osobowością i wiedzą. Co mogę jeszcze zrobić?

Co ze mną jest nie tak?

2

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

z Toba jest w porządku tylko nie z tymi facetami. a zapomniałaś napisać jak relację z ludźmi ??? czy rozmawiając z nimi jesteś gczeczna dziewczynka taka przesłodzona czy może pyskata, zadziorna  z trudnym charakterem czy może skromna szara myszka lub inny typ charakteru masz??? dużo zależy od relacji z ludźmi... nawet piękność nie będzie mieć faceta jeśli ma zryty charakter smile

3

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Cześć Frytka ;-) Dzięki za słowa otuchy!

frytka292 napisał/a:

zapomniałaś napisać jak relację z ludźmi ??? czy rozmawiając z nimi jesteś gczeczna dziewczynka taka przesłodzona czy może pyskata, zadziorna  z trudnym charakterem czy może skromna szara myszka lub inny typ charakteru masz??? dużo zależy od relacji z ludźmi.

Jestem pyskata i zadziorna, do momentu kiedy obracam się w gronie osób dobrze mi znanych/ czy dla mnie aseksualnych. No i zabawa w dokuczanki, jeśli kogoś lubię, płeć nieistotna ;] Nie jestem pewna jak to działa, ale pomimo nieśmiałości, jestem odbierana jako bardzo pewna siebie. W momencie kiedy celowo próbuje zrobić natomiast jakiekolwiek dobre wrażenie - cóż, mój wątpliwy urok pryska i wychodzi z tego dramat. Mam wrażenie, że zaczynam epatować głupotą ;-) Do ludzi to ja mam stosunek, taki wiesz.. i chciałabym i boje się ;]
A charakter mam wybitnie zryty, myślę że trafiłaś z diagnozą. Przypuszczam, że taka mieszanka ciągot samotniczych z przemiennym staraniem się za bardzo, żeby błysnąć w towarzystwie (gdy już się szczęśliwie w nim znajdę), wydaje się wybitnie pierdołowata ;] .

4

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Bajki tu nic nie dadza.. ja mam 180cm wzrostu i waze duzo mnie niz Ty,czyli 67 a jestem mezczyzna smile (troche z kobiety mam więc z ciekwości tu jestem).Nie jestem brzydki ale mam 19 lat i tez 0 na koncie...Ja się tym nie próboje przejmować chodź u mnie to ciężko bo aż musze kogoś już mieć ;]
Sądzę że ludzie którzy nie maja co chwile pierwszych lepszych partnerów są bardziej otwarci na drugą połówkę.Nazywam to miłością prawdziwą..znaleźć raz a porządnie.

5 Ostatnio edytowany przez marooda (2011-06-08 12:26:16)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Hej Zibit.

Nie wiem, to tylko moje zdanie, ale ludzie którzy nie zmieniają co chwile partnerów, szukając kogoś wyjątkowego a mając powodzenie - to zupełnie inna bajka niż ja.
Do mnie nikt nigdy nie "podbijał" jakoś poważniej. Nie wiem, jak zachowywałabym się mając powodzenie. Zmieniałabym partnerów czy nie - nie jestem w stanie postawić się w takiej sytuacji sad

Kiedyś też wydawało mi się, że moim problemem głównym jest waga. Ale poszłam na studia, poznałam tam dziewczyny dużo grubsze, a przebierające w facetach.

Perspektywa między liceum a studiami jest zupełnie inna. Ty masz 19lat, więc pewnie dopiero kończysz szkołę - i wszystko może się dla Ciebie odmienić. Dla mnie, widoki te nie są już tak różowe...

Nie łudzę się, że jestem singielką, sama z wyboru. Tylko niechcianą samotną osobą, która wszystko na to wskazuje, zostanie dalej starą panną, przeleje miłość na kota i zdechnie samotnie jak pies.

6

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Z takim myśleniem to na pewno się nie uda smile
Sprawdz co to ,,prawo przyciagania,,.Myśl po prostu pozytywnie.
Nie na daremnie mowi sie ze prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie bo chodzi o to że możemy mieć jednego przyjaciela a pożadnego a nie wielu(jak np bogacze) i slabej jakosci.To też się tyczy miłości.

Będzie dobrze smile

7 Ostatnio edytowany przez Sentymentalna (2011-06-08 12:47:03)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Maroodo jak Cię czytam, to mam wrażenie, że mamy wiele wspólnego. Co prawda ja mam prawie 26 lat, ale w Twoim wieku cierpiałam dokładnie na ten sam syndrom "nieposiadania byłego" i zerowych doświadczeń, włącznie z kwestią całowania ;P W sumie muszę się zgodzić z poprzednikiem, że najważniejsze są kwestie "relacji z innymi". Pół życia cierpiałam z powodu kompleksów (ja akurat nie tyle wagowych, co całej masy innych - pomniejszych tongue) a teraz się okazuje, że nie jestem taka najgorsza.
Przy czym co z tego, że jestem "nienajgorsza" jak pewnych schematów nie potrafię z siebie wykorzenić. Podobnie jak i TY "na pokaz" jestem wybitnie pewną siebie z niebanalnym poczuciem humoru i nieokrzesaną dozą złośliwości - taka dusza towarzystwa zawsze i wszędzie, bo ktoś musi lody przełamywać. Niestety to moje "żywiołowe" oblicze szlag trafia, gdy na horyzoncie pojawia się "książę" wink
I co najgorsze w tym wszystkim: zauważyłam, że mimo pełnej świadomości moich braków, mam zdecydowanie za duże wymagania. Jest wielu facetów, którzy (sorry za nieskromność) życie by dla mnie oddali, ale że są to zazwyczaj tzw. "ciepłe kluchy", niewyraźne, domatorskie, zakomleksiono-onieśmielone, bez inicjatywy, etc., to najnormalniej w świecie nie robią na mnie wrażenia. Z kolei jak poznam super inteligentnego (a co gorsza przystojnego) to od razu wietrzę w tym podstęp i czuję się dla takowego po prostu za głupia i za brzydka. Na moje szczęście (i nieszczęście) takowi nie zwracają na mnie zbyt często uwagi, a to podobno dlatego, że stwarzam pozory niedostępnej (opinia zaprzyjaźnionego kolegi). Tyle, że mnie się wydaje, że ja nie tyle stwarzam takie pozory, co po prostu się boję. Nie miewam inicjatywy, bo wolałabym, żeby to faceci ją wykazywali, a skoro oni jej nie okazują, to ja znikam. I tak sobie żyję z tą moją samotnością, w oczekiwaniu na JAKIEGOŚ, który o mnie zawalczy, wbrew samej mnie. ---- ooo, to się rozpisałam smile

8 Ostatnio edytowany przez marooda (2011-06-08 13:23:36)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Sentymentalna smile

No to w zasadzie odpowiedziałaś sama sobie na własne wątpliwości. Ja widzę tu 2 rozwiązania :

1. faktycznie znaleźć wewnętrzną księżniczkę, przekonać siebie że zasługujesz na księcia - słowem popracować nad pewnością siebie, co niekoniecznie jest trudne. Może spróbuj zainteresować się nlp? Są specjalne pozycje dla kobiet, pomagające w zwalczeniu niepewności siebie.
2. Nie dałoby się czasem w tych żabach (ciepłych kluchach) jakiegoś księcia wyłuskać? ;] Może widzisz w tych ciepłych kluchach przysłowiowe żaby, bo są po prostu dostępni dla Ciebie? A Ty szukasz niedostępnego? ;] Nie wiem, taka moja rozkminka.

Za mną w ogień nikt się nie rzuca. Czy to żaby, książęta, czy wspomniane już nogi stołowe...
Czy jestem pewna siebie, czy też nie. Może po prostu można być względnie ładną i aseksualną dla mężczyzn jednocześnie...

Komplementy słyszę głównie od kobiet na ulicy, plus mężczyzn hem.."starszych" smile Może po prostu jestem brzydka, a te stwierdzenia "popatrz jaka piękna dziewczyna" kierują do wszystkich młodych panien? Taki syndrom : byłabyś fajną wnusią ;]

9

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Marooda jakbym była facetem, to chetnie bym się z Toba umówiła, po tych kilku Twoich postach uważam że jestes bardzo inteligentną, miłą i z poczuciem humoru kobietą. To faceci są beznadziejni.

10

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

motyllek tak nie warto sobie wszystkiego tlumaczyc ze zawsze jest sie lepszym i tylko to faceci sa zli ;] trzeba byc soba,nie miec o sobie zbyt wysokiego zdania ani zbyt niskiego,trzeba takze cieszyc sie zyciem i umiec docenic... to wystarczy by znalezc druga polowke.

11

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Co do syndromu "byłabyś fajną wnusią" to czasem odnoszę wrażenie (może nawet częściej niż czasem), że powinien on brzmieć "byłabyś fajną kochanką" ;p

Co do urody, powiem krótko: rzecz względna. Może zabrzmi banalnie, ale w każdym jest coś urzekającego, a w momencie kiedy zafascynuje nas osobowość, kwestie wizualne często schodzą na drugi plan (przynajmniej ja tak mam ;p)

A co żab - to chyba nie chodzi o to, że z góry skazuję owe ropuchy na wygnanie i sama się szarogęszę w zamku. Mam niestety w sobie taką (trudną do zwalczenia) przypadłość, że gdy przy pierwszym poznaniu nie uaktywni się owe nieopisane "to coś", to nie potrafię o nowopoznanym myśleć jako o "kandydacie", o koledze i owszem, ale owa znajomość jest wtedy z góry skazana na znajomość koleżeńską i nie zdarzyło mi się, żebym sama kiedykolwiek takowe relacje chciała przewartościowywać.

Określenia "ciepłe kluchy" użyłam chyba z lekka na wyrost, ale zauważam ostatnio, że w moim otoczeniu jest wielu facetów, spokojnych, ułożonych, niby takich "idealnych kandydatów na męża np.", a jakoś nie potrafię dostrzec w nich nic, co mogłoby zachęcić do bliższego kontaktu. Potrzebuję, żeby mnie facet zafascynował, oczarował, zahipnotyzował swoją osobowością, a zwłaszcza myślą i słowem. Nie będę hipokrytką i nie powiem, że look nic a nic się nie liczy, ale z pewnością nie odgrywa zasadniczego znaczenia.

Oj, wkrada się w tu chaos (jakoś nielogicznie dziś wywodzę ;p)- w skrócie chodzi mi o to, że sobie na księcia czekam, mimo że jestem już na tyle świadoma, że wiem, że książęta to już dawno wyginęli (no może ostał się jeszcze angielski Harry ;P).

12 Ostatnio edytowany przez marooda (2011-06-08 14:31:13)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Motyllek - łap wirualnego buziaka ;*
Strasznie ciepło zrobiło mi się na serduchu, kiedy napisałaś coś tak miłego.
Faceci są beznadziejni. Niestety nie jestem hipokrytką i twierdzę tak, dlatego że mnie nie chcą smile
Są też podwójnie beznadziejni - bo Nas pomimo owej beznadziejności pociągają.

Przypuszczalnie wyjdę tu teraz na jeszcze większe dziwadło ( o ile to jeszcze możliwe wink), ale moja desperacja w poszukiwaniu bliskości drugiej osoby, doprowadziła do rozważań czy nie mogłabym przerzucić się na kobiety. Tak mi się to nasunęło kiedy napisałaś że nie jesteś facetem a heteroseksualną kobitką, więc zobaczyłaś we mnie materiał na kumpelkę.
Nieskromnie przyznaje, że babki z reguły mnie lubią. Przypuszczam, dlatego że nie stanowię dla nich zagrożenia. A jestem typem takiej kobity - wiernej przylepki, więc sporo tych przyjaciółek mi się nazbierało. Niestety, dla mężczyzn jestem widać aseksualna. W ogóle, sądzę że mężczyźni jakoś inaczej oceniają atrakcyjność (także wewnętrzną) kobiet, niż czynimy to my..


Jest to drastyczne o tyle, że jestem 100% hetero, a pomyślałam tak. Niestety, nie wyobrażam sobie żadnych cielesnych kontaktów z kobietą - poza oczywistym całusem w policzek na dowidzenia itd. Nawet nie kręcą mnie pomysły eksperymentów, o których fantazjuje też część heteroseksualnych kobiet.
Myślę że rozumiecie. To taka desperacja, już nawet nie seksualna, ale po prostu miłości, chęci więzi z drugim człowiekiem, do której popycha samotność.

Zibit :

Zibit napisał/a:

nie miec o sobie zbyt wysokiego zdania ani zbyt niskiego,trzeba takze cieszyc sie zyciem i umiec docenic... to wystarczy by znalezc druga polowke.

To jest niestety wyświechtany frazes. Albo jestem przykrym wyjątkiem od podanej przez Ciebie reguły wink

Sentymentalna ->

Zacznijmy może od tego, że lojalnie uprzedzam iż jeśli planujesz skraść serce Harry'ego - to przygotuj się na konkurencje z mojej strony ;] A uwierz mi - pójdzie na pięści! A co tongue

Sentymentalna napisał/a:

Potrzebuję, żeby mnie facet zafascynował, oczarował, zahipnotyzował swoją osobowością, a zwłaszcza myślą i słowem. Nie będę hipokrytką i nie powiem, że look nic a nic się nie liczy, ale z pewnością nie odgrywa zasadniczego znaczenia.

Sentymentalna napisał/a:

Co do urody, powiem krótko: rzecz względna. Może zabrzmi banalnie, ale w każdym jest coś urzekającego, a w momencie kiedy zafascynuje nas osobowość, kwestie wizualne często schodzą na drugi plan (przynajmniej ja tak mam ;p)

- mogłabym się pod tym podpisać. Jeśli dodasz do tego, że lubisz typ wrażliwych buntowników najlepiej z artystycznymi inklinacjami (sorry za patetyczne wyrażenie na potrzebę tekstu;]), to jeszcze dziś nakażę rodzicom Cię adoptować. Widzisz, istnieje przypuszczenie, że jesteś moją zagubioną bliźniaczką o której dotąd nie miałam pojęcia ;]

Niestety, liczę się też z tym, że Ci posiadacze fascynujących magnetycznych osobowości, na ogół też mają w czym wybierać, jeśli nie są już od urodzenia przypisani jakiejś równie magnetycznej damie.

Starsi mężczyźni, jesteś (byłaś) też może ulubienicą wykładowców? ;] Takie flirtujące zaobrączkowane typy, akurat mi się trafiały - ale znów przypuszczam, syndrom młodego ciała, wnusiokochankostudentki. Albo bajera na Pigmaliona i Galatee, tak żeby nie wyjść z wprawy.

Tylko co mi po moich gustach, skoro nikt mnie nie chce?..

13 Ostatnio edytowany przez marooda (2011-06-08 14:48:14)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

A, jeszcze jedno Zibit.
Bo widzę tu się poczułeś niefajnie z naszym babskim marudzeniem na mężczyzn.
Widzisz, to jest akurat prawda że istnieje dużo więcej beznadziejnych facetów, niż równie niewartościowych babek. Co nie oznacza, że wszyscy są tacy.

Ale gdybyś był kobietą, zrozumiałbyś takie nasze marOOdzenia ;] Jeśli obserwujesz wśród koleżanek sytuacje, że od tych najwrażliwszych, najinteligentniejszych, często nawet najatrakcyjniejszych uciekają faceci / bądź przyklejają się do nich typy - "bądź mi kurą domową, kochanką, fakt posiadania przez Ciebie duszy mam w d***pie, i tak zwieję do innej (często nawet brzydszej, głupszej itp)", podczas gdy sami wcale nie grzeszą nadmiarem urody, wiedzy itp - Zrozumiałbyś.

Ale może to takie gadanie frustratki, która stara sobie tłumaczyć nieciekawą dla niej rzeczywistość, stwierdzeniem - jestem ok, to samce są be, ślepe, nieczułe ;]

14

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Marooda Ty jesteś taka jak ja smile też jestem pyskata i zdaża mi się dokuczać smile takie małe odchyły...ja osobiście wiem jaka jestem ale ludzie jakos mnie źle odnoszą.... jestem typowym skorpionem- mam ciężki charakter. mam problem taki że jak mam np duże emocje nie zauważam tego ale że podobniez podnosi mi się ton głosu ... ja osobiście moim zdaniem gadam normalnie ale inni zaraz to odbierają że wyżywam się na nich hmm druga sprawa to jestem szczera aż do bólu czasami. bez zastanowienia się muszę zawsze palnąć jakąś głupotę ... nie zauważam tego że mogę nią zrobić komuś przykrość. poza tym mam takie odchyły że czasami lubię dokaczać :0 dla mnie to śmieszne ale dla innych nie koniecznie... w  związkach lubię jak jest po mojej myśli... lubię dominatorów ale takich co też nie wadzą mi swoimi wadami smile tzn taki żeby tupnął tak nogą że ja bym poczuła się "taaaaaka malutka" smile ale też był kochany tym że jestem jego księżniczką smile
ogólnie :
ludzie mają mnie za pewną siebie, pyskatą itp itd...
naprawdę jestem samotna i to bardzo , przykro mi ze nikt nie może mnie naprawdę pokochać sad przez wiele lat i tak dużo w swoim charakterze zmieniłam sad ale i tak to chyba za mało sad bo faceci mnie nie chcą sad
Zibit ja miałam dużo chłopaków i to nie tak że jestem pierwsza lepsza tylko dlatego że mam taki problem że szybko się zauraczam sad i na dodatek zawsze mi się wydaje że to już ten jedyny sad o to chodzi że jestem ładna zdaje sobie z tego sprawę ale widać mój charakter odpycha facetów.
moja mama nawet powiedziała ze nie prędko będę mieć faceta na stałe bo że za bardzo nerwowa jestem i impulsywna ... a to facetów odstrasza

15

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Ja znow widze wszedzie cale beznadziejne kobiety ale niechce was obrazić smile To takie moje widzenie.. hmm gejem nie chce zostac ale widze ze ktos tu sie bawi a homosexualism na swiecie by nie bylo przeludnienia tej planety... za duzo sexu ludziom w glowie i rodza sie dzieci chciane i nie chciane.

Co do facetow w polsce wielu to frajerzy... ja sie calkowicie roznie od typowych mezczyzn z polski.Jesli masz na mysli ze w polsce mezczyzni sa beznadziejni to sie moge zgodzic ale wiedz ze uwarzam tez ze i kobiety z polski są denne smile

To właśnie mialem na mysli ze jestesmy bardziej otwarci na druga polowke...Bo omijamy dla nas mniej znaczacych ludzi i docieramy szybko do wartościowych,nam pisanych.Mówię tak samo o przyjacielach jak i o drugiej polowce.

Ja sie wiele przecierpialem bedac samotnym gosciem... a nie raz mialem okazje nalerzec do grupy ale grupy ktora nie byla soba i byla zagubiona.. ja tam wole poczekac.

16

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Maroodo kochana, nie wiem jak można było nam to zrobić - zataić info o istnieniu bratniej, bliźniaczej duszy? Nosz to szczyt nie powiem czego ;p A co do buntowników z ukrytymi pokładami wrażliwości, to dopowiem, że jako sentymentalna mam do nich niezwykły sentyment wink Niestety jak na moje to większość z nich była na tyle zaradna, że już sobie drugą połowę przypięła i teraz jest na tyle mądra, że się tego trzyma smile Pozostałe jednostki niezaobrączkowane chyba pozostają w ukryciu i prawdopodobnie poza moim zasięgiem smile Pozostaje nam zatem się rozglądać i czekać smile Mam ochotę powiedzieć "nie znam Cię prawie, ale już Cię lubię" smile pozd

17 Ostatnio edytowany przez marooda (2011-06-08 16:34:53)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Frytka, widzisz - ale u Ciebie znajdują się jednak adoratorzy na twardy charakterek ;-)
U mnie wygląda to tak - że nikt mi jak dotąd nie powiedział wprost - "babo, jesteś głupia/brzydka/masz zołzowaty charakter/wybredna/niepotrzebne skreślić - no o co kaman & z czym do ludzi?"
Nawet gdybym próbowała coś zmienić, nie jestem w stanie określić, co by to powinno być? Stąd myślałam, że może ktoś da mi jakieś wskazówki, gdzie mogłabym poszukać wink

Sentymentalna - no to ja Ci życzę schwytania w swoje pazurki takiej hmm.. twardej pikantnej kluchy zamiast tych ciepłych (u, zabrzmiało prawie dwuznacznie ;D), bo chyba tylko to mi pozostaje? ;]

18

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Też czekam na te słowa smile

19 Ostatnio edytowany przez marooda (2011-06-08 18:39:33)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Może byłby ktoś w stanie doradzić mi coś konkretnego, jakoś pomóc? sad
Obiecuję nie pogryźć za szczerość i dobitność ;]

20

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Z jakiej racji Ty oczekujesz od ludzi szczerości twarzą w twarz? Oczywiście, że nikt Ci nic złego nie powie! Takich osób, które potrafią się na to zdobyć / są na tyle wredne, żeby coś takiego komuś powiedzieć, jest naprawdę niewiele!

W ogóle zastanawiam się czytając te wszystkie posty, czy Ty w ogóle dałaś komuś do zrozumienia, że jesteś nim zainteresowana czy może czekasz na to, żeby ktoś wyznał Ci gorącą miłość? Niestety, faceci tak nie działają... Do nich trzeba czasami łopatologicznie.

21 Ostatnio edytowany przez marooda (2011-06-08 19:32:57)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Dziękuję za zainteresowanie Vikka wink

Vikka napisał/a:

Z jakiej racji Ty oczekujesz od ludzi szczerości twarzą w twarz? Oczywiście, że nikt Ci nic złego nie powie! Takich osób, które potrafią się na to zdobyć / są na tyle wredne, żeby coś takiego komuś powiedzieć, jest naprawdę niewiele!

Widzę, że masz dużo lepsze mniemanie o społeczeństwie niż ja smile Wydaje mi się, że szczególnie w młodości, jeśli "odstajesz" w jakąkolwiek stronę, rówieśnicy z pewnością dadzą Ci o tym znać..
Co nie wyklucza oczywiście, że nie jest coś ze mną "nie halo" ;-) Tylko nie jestem w stanie wyłapać, co dokładnie.

Vikka napisał/a:

W ogóle zastanawiam się czytając te wszystkie posty, czy Ty w ogóle dałaś komuś do zrozumienia, że jesteś nim zainteresowana czy może czekasz na to, żeby ktoś wyznał Ci gorącą miłość? Niestety, faceci tak nie działają... Do nich trzeba czasami łopatologicznie.

Nie mam wobec życia roszczeniowej postawy, jestem na to za stara, albo ładniej kwestię ujmując zbyt wyleczona ze złudzeń ;] Potrafiłabym też wyłapać zainteresowanie moją osobą. Jeśli chodzi o drastyczność sytuacji - nie, oczywiście nie rzuciłam się (nikomu jak dotąd tongue) na szyje, z okrzykiem : Mój Ci on!, niemniej tak, czasem w przypływie odwagi wychylam łepek z mojego kącika.. by za chwilę, posłusznie do niego wrócić hmm

Powiedzmy sobie szczerze. Jeden budzi mniejsze zainteresowanie, drugi większe. Ale jeśli go w ogóle nie przyciąga, to ewidentnie sytuacja jest patologiczna, a to boli, szczególnie gdy nie jesteś butny i zapatrzony w siebie, na tyle by nie podejmować prób zmienienia się.

22

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Chodzi mi o to, że wielokrotnie spotykałam ludzi, którzy w żaden sposób swojego zainteresowania drugiej osobie nie pokazywali. Co prawda najczęściej dotyczyło to jednak mężczyzn.

Miałam też taką sytuację, kawałek czasu temu (mój pierwszy 'poważny' związek), że chłopakowi bardzo podobała się moja koleżanka. Spotkałyśmy się z nim kilkakrotnie i po tych spotkaniach zainteresował się mną, stwierdzając dobitnie, że w życiu nie przeżyłby z osobą o jej charakterze. Tak więc naprawdę różnie to bywa.

Może rozwinęłabyś w jakiś sposób, jak u Ciebie wyglądały takie sytuacje?

23

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

"Miałam też taką sytuację, kawałek czasu temu (mój pierwszy 'poważny' związek), że chłopakowi bardzo podobała się moja koleżanka. Spotkałyśmy się z nim kilkakrotnie i po tych spotkaniach zainteresował się mną, stwierdzając dobitnie, że w życiu nie przeżyłby z osobą o jej charakterze. Tak więc naprawdę różnie to bywa."

Nie jestem pewna czy rozumiem wink Vikka proszę, rozwiń to jakoś, bo nie wiem jak interpretować to w kontekście własnej sytuacji.

Ano, wspomniane sytuacje wychylania łepka, wyglądały w ten sposób, że marooda odczyniała coś na kształt flirtu smile Nie mówię, że było to pełne wdzięku i gracji tongue - ale na tyle czytelne, że ślepy zorientowałby się co do intencji ;] Nie zaproponowałam bezpośrednio nigdy randki, bo też nie chcę narażać siebie ani rozmówcy na niewygodną sytuację. Tym bardziej, kiedy z uprzedniej rozmowy wynika już i tak, że nie czeka na mój ruch :]

24

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

To było nawiązanie do wcześniejszych postów, co do tego przyciągania wyglądem zewnętrznym. Chyba dzisiaj pogoda taka, że słabo myślę, bo nikt mnie nie rozumie...

Właśnie o to mi między innymi chodzi - faceci bywają naprawdę ślepi. Dziewczyna tuli się do takiego, wpakowuje mu się na kolana, a on się zastanawia czy jest nim zainteresowana.

25 Ostatnio edytowany przez marooda (2011-06-09 00:25:46)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?
Vikka napisał/a:

Właśnie o to mi między innymi chodzi - faceci bywają naprawdę ślepi. Dziewczyna tuli się do takiego, wpakowuje mu się na kolana, a on się zastanawia czy jest nim zainteresowana.

Nazwij mnie aspołecznym dzieckiem chowanym przez wilki, ale przez myśl by mi nie przeszło, żeby wskakiwać nowo poznanemu facetowi na kolana..
Enyłej, dzięki Vikka ;]

Poza tym czy takie bezpośrednie metody, nie sprawiają że tracimy tą niesamowitą istotę chemii między ludźmi, kiedy obie strony widzą już że coś wisi w powietrzu, a mimo to wszystko jest pełne niedopowiedzeń?

Trochę się zdołowałam tym własnym nieprzystawactwem. Pozostaje mi już chyba tylko rozważenie błyskotliwej kariery w eremickim żywocie mniszki, chociaż długość listy grzeszków i hedonistyczne zapędy, pozwalają mi sądzić, że raczej i tam nydyrydy ;/

26 Ostatnio edytowany przez Vikka (2011-06-09 01:45:39)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Czemu chłopak, którym masz się interesować koniecznie musi być "nowo poznany"? Nie masz przypadkiem jakiegoś dobrego przyjaciela, który za Tobą w ogień wskoczy? Potem się jeszcze okaże, że jest w Tobie zakochany od lat wink.

Poza tym z takimi poglądami jak Twoje, o jakiejś magii w powietrzu, to nic dziwnego, że żadnego związku jeszcze nie miałaś.

"Miłość to raczej nie chemia. To nie są małpie gaje. Kiedy uśmiechamy się przez łzy. Kiedy przeklinamy się nawzajem."

Zamiast liczyć na księcia z bajki, poszukaj kogoś bardziej rzeczywistego. Może to właśnie będzie ten jedyny? Ten który będzie potrafił Cię rozśmieszyć, przez którego będziesz nocami płakała, który rano przyniesie Ci do łóżka kawę, ponieważ uwielbia jak się uśmiechasz. Taki ktoś "tylko Twój".

Na poprawę humoru polecam lektury: "Błękitny Zamek" Montgomery i "Poczekajkę" Michalak.

27 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2011-06-09 09:18:58)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Czesc marooda wink

'Powiem' wprost , bo nie lubie owijac w bawelne  i mam nadzieje , ze zle tego nie odbierzesz tongue
Jesli w Twoim wieku nie ma sie minimum doswiadczenia w sferze zwiazkow , to jest to nie co dziwne, jak slusznie zauwazylas.
Przyczyny tego moga byc rozne , ale to Ty najlepiej wiesz,jaka jestes.Tu mozemy sobie tylko 'gdybac' wink
Jesli chodzi o wage, to moze szczupla nie jestes , ale nie jest to chyba az tak duzo , jak na 176 cm wzrostu?W tej chwili nie moge sobie tego wyobrazic, ale nie wydaje mi sie,zebys byla az tak bardzo gruba.
Waga, a tak konkretniej mowiac wyglad ma wplyw na nasza atrakcyjnosc , nie ma co sie oszukiwac. Zyjemy w glupich czasach , media tak wykreowaly mode na piekny wyglad , ze wielu facetom w glowach sie poprzewracalo. Oczekuja, ze znajda sobie dziewczyne bez zadnych defektow , co smieszniejsze , kiedy im samym daleko do modeli big_smile
Nie wrzucam jednak wszystkich facetow do jednego worka i nadal naiwnie wierze , ze sa tacy , ktorzy nie tylko na wyglad zwracaja uwage. Piekna sylwetka nie nadrobi moim zdaniem brakow intelektualnych, nie czyni z nas  automatycznie wartosciowej osoby, jak wielu osobom sie wydaje.
Reasumujac ,nie wydaje mi sie , zeby najwiekszym Twoim problemem byl wyglad wink
Wbrew pozorom charakter i sposob bycia graja wieksza role. Tylko,ze tu nie ma reguly , jednemu podobaja sie mile , slodkie itd , drugiemu tzw. 'Dziewczyny z pazurem' itd.
Pewnie,ze  lepiej byc sympatyczna , niz naburmuszona i wyniosla wink ale znajda sie i zwolennicy pyskatych dziewczyn. Takich , ktore nie pozwola sobie w kasze dmuchac i uwierz , z tego co zauwazylam , to nawet wielu mezczyzn , takie kobiety kreca wink
Tez jestem troche pyskata, ale u mnie to chyba ich bardziej przyciaga, niz zniecheca wink
Podsumowujac , nie wydaje mi sie , zeby to mialo wplyw wielki.
Teraz napisze Ci , co moim zdaniem moze byc u Ciebie problemem.
Wspomnialas, ze czasem bardzo starasz sie zablysnac w towarzystwie. Powiem Ci , ze takie zachowania sie zauwaza. Latwo rozpoznac , kto gra kogos , a kto taki po prostu jest.
Pewna siebie mozna zgrywac , ale to Ci nie doda jej.
Moze po prostu za bardzo sie starasz dobrze wypasc? moze powinnas troche bardziej wyluzowac , pokazac jaka jestes naprawde?
Moze nie powinnas tak uzewnetrzniac swojej desperacji?faceci tez to wyczuja.
Dla nich najfajniejsze jest to , co nieuchwytne wink, co stawia przed nimi wyzwanie.
Nie mam pojecia , jak to u Ciebie wyglada , jak zachowujesz sie w towarzystwie facetow?
Tak naprawde Ty sama powinnas pewne wnioski wyciagnac , Ty najlepiej siebie znasz..
Albo po prostu napisz wiecej o Twoich relacjach z kolegami np , z nowo poznanymi chlopakami.
A moze masz za duze wymagania, co do facetow? Pamietaj , ze to tez ludzie tongue
Poza tym wydajesz sie calkiem fajna dziewczyna,tylko czy oni o tym wiedza?
Rozpisalam sie troche , mam nadzieje , ze ogarniesz jakos tongue

28

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

femmefatal racja.. ja tez mniej wiecej cos takiego chcialem napisac z tym ze mnie sie nie slucha bo jestem facetem -_-
Czasem myślę marooda(maruda) widzi to co chce zobaczyć i oczekuje odpowiedzi:
,,jestes super laska to faceci sa beznadziejni,po prostu nie odpowiedni na taka idealna kobiete jak Ty...znajdziesz wymarzonego ksiecia choć pewnie i on będzie mniej inteligentny od Ciebie,,

Z takim myśleniem to Cię nikt nie będzie chciał... bo jeśli czekasz na jakiegos super pięknego maczo to sobie poczekasz dośc troche..

Ja proponowalem zaczac od siebie(chodzi o psychike bardziej).

29

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

femme smile
Po pierwsze to mega buziaki i podziękowania za Twoją życzliwość, padło w Twojej wypowiedzi dużo cennych i bardzo ciekawych rad.

Po cichu przypuszczam, że ja wręcz śmierdzę desperacją. Pisałam gdzieś już, że pomimo bycia bardzo nieśmiałą, ludzie odbierają mnie jako bardzo pewną siebie. Ciężko to jakoś wyjaśnić, ale przypuszczam, że mam taki system obronny, jakąś dziwną potrzebę kompensacji tej nieśmiałości upierdliwym graniem zołzy. W praktyce wygląda to tak, że wręcz śmigam ciętymi ripostami, błyskotliwymi uwagami ( no, dobra - ta błyskotliwość jest może dyskusyjna ;D), bo mam wrażenie, że w ten sposób buduję wizerunek kogoś silniejszego, niż jestem w rzeczywistości.
Co z resztą powierzchownie całkiem nieźle mi wychodzi. Ale pod tym wszystkim jest desperacja.

Jak wspomniałam, cierpiałam na depresję od 16 roku życia. Zaowocowało to oczywistym przyrostem wagi (uroki antydepresantów) i tym, że w zasadzie zamknęłam się w 4 ścianach.
Trudno budować cokolwiek gdy ma się świadomość posiadania tyłka wielkości małego afrykańskiego państwa, a jeszcze trudniej gdy jest się emocjonalnie popieprzonym.

W tej chwili, sytuacja wygląda lepiej o tyle, że mam siłę wychodzić, rozmawiać i przebywać z ludźmi, czerpiąc z tego satysfakcję. Jeszcze 2 lata temu zwykła rozmowa była dla mnie jedną wielką męczarnią, gdyż po prostu nie chciałam przebywać wśród ludzi. Przypuszczam, że teraz jakoś pokrętnie próbuję odbić sobie ten stracony czas.

Moje relacje z facetami wyglądały mniej więcej tak, że gdy tylko delikwent śmiał odezwać się, wyczuwałam w tym podstępek i pokazywałam różki ;] Mam oczywiście kilku przyjaciół płci męskiej, ale mimo wszystko nie były to relacje, które kiedykolwiek charakteryzowałaby jakaś chemia.

Kwestia wagowa (coby bardziej unaocznić) wygląda tak, że wbijam się w rozmiar 38/40. Kośćmi oczywiście nie podzwaniam (;D), ale nie mogę powiedzieć, żebym jakoś specjalnie odstawała od tłumu.

Wymagań specjalnych nie mam. Lubię facetów imponujących wiedzą, posiadających jakiś taki głód życia, przejawiający się jakąś ciekawą pasją. Stąd też moje uwielbienie dla dziwadeł, kujonów, nerdów maści wszelakiej smile Przyznaję, że skreśliłabym faceta, który nie imponuje mi zawartością swojej głowy. Może to i błąd?

Trochę się rozpisałam, ale jeszcze raz dziękuję Ci Famme. Chyba naprawdę poważnie powinnam zastanowić się nad swoim zachowaniem, choć myślę że ciężko będzie mi je zmienić. Niemniej na pewno podejmę próby.

Vikka - nie chciałabym wyjść na niewdzięczną, bardzo cenię sobie każdą chęć niesienia pomocy, ale mam wrażenie, że kompletnie nie przeczytałaś moich wypowiedzi..

30 Ostatnio edytowany przez marooda (2011-06-09 10:23:27)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Zibit wybacz, ale psychologiem to nie zostaniesz smile
Mam bardzo niskie poczucie własnej wartości, więc fakt iż napisałeś, że oczekuję stwierdzeń : (",,jestes super laska to faceci sa beznadziejni,po prostu nie odpowiedni na taka idealna kobiete jak Ty...znajdziesz wymarzonego ksiecia choć pewnie i on będzie mniej inteligentny od Ciebie,,) kompletnie nie przystaje do rzeczywistości. I sprawia mi tylko przykrość, zwłaszcza że wychodzę tu do ludzi, strzelam w mordę swojemu ego i chcę coś zmienić w sobie.

Jeśli natomiast maczo byłby jedynym typem faceta, z jakim miałabym szansę się związać, to wolałabym już teraz strzelić sobie w łeb. Pogrzeby latem tańsze ;]

I proszę Cię, nie mów że dyskryminuję czyjeś rady, ze względu na płeć wypowiadającego, bo nie jest to prawda.

Poza tym przepraszam, ale czy to że chciałabym czuć, że facet miażdży mnie wiedzą i erudycją, to aż taki wielki grzech? :] Nie szukam konkretnego typu wizualnego ( wysokiego bruneta, chudawego szatyna, umięśnionego blondyna), ale mądrali tongue I znaleźć chyba wreszcie powinnam, w myśl zasady że przeciwieństwa zwykły się przyciągać ;-)

31

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Jesli szukasz  wartosciowego faceta , to dobrze o Tobie swiadczy , pytanie tylko,czy potrafisz dostrzec te wartosci w danej osobie. Na jakim poziomie intelektualnym szukasz faceta.
Zdajesz sobie pewnie sprawe , ze wsrod ludzi wiekszosc to ludzie przecietni , nie odznaczajacy sie swietna osobowoscia , nie kazdy tez posiada jakas pasje.

32

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Ja wiem jakie masz o sobie zdanie... jakbym mogl nie wiedziec?Ja wlasnie dlatego napisalem ze oczekujesz takich slow.. to czysta desperacja a te ktore sie uwarzaja za lepsze to nie musza slyszec tych slow.

Bylas dlugo w samotnosci i znam to.. ja Ci sie nie dziwie ze wybrzydzasz bo w sumie ten syndrom zawsze wsytepuje u osob samotnych.
Z tego co widze czlowiek ma tak ze jak ma zle to ci co maja lepiej w jego wyobrazi pozniej sa tymi co maja gorzej...że jak np dziewczyny z osiedla go nie chcą to on uwarza że znajdzie dużo lepsze.

Niektóre kobiety tak mają że lubią nosić różowe okulary..

,,Macho,, to byl przyklad tylko.. chodzilo o to ze mozesz myslec o niebieskich migladalach o tym ze mozesz miec lepszego faceta niz twoje kolezanki.

Moim zdaniem i tak Ci dobrze idzie.. 2 lata a taki fajny wynik?Mówię szczerze że dobrze Ci idzie i nie musisz się aż tak tym przejmować a moje rady mogą być pomocne jeśli uwarzasz je za takie.
Bądź sobą i znajdź kogos kto Cię taka akceptuje.

33 Ostatnio edytowany przez marooda (2011-06-09 10:52:43)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Zdaje sobie sprawę Famme. Zdaje sobie też sprawę, że mogę być nie być zwyczajnie wystarczająco interesująca, czy bystra dla inteligentnych, czy znów posiadających ciekawsze osobowości facetów. Wystarczy, żeby mnie zainteresował po prostu, umysłowość i osobowość, nie są przecież mierzalne ilością papierków czy tytułów przed nazwiskiem. Więc ciężko to określić, niemniej poznaję od czasu do czasu osoby przed których osobowościami miękną mi kolana (na ogół niestety zajęte smile), więc nie jest to znów jakiś typ na wyginięciu.

Zibit - jestem sobą, ale jak widać, niezbyt ciekawie na tym wychodzę ;-)
Poza tym, gdybyśmy nie wybrzydzali, oznaczałoby to tylko, że możemy związać się z kimkolwiek.
Nie uważasz, że związek taki z gatunku : nie ważne jaki jest, byle był, bo nie chcę być sam/a to już sytuacja gorsza niż samotność? P.S dzięki ;-)

34 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-06-09 15:45:19)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Sobą się nie staje ot tak...trzeba wejść w głąb siebie i poznać..potem zaakceptować, ewentualnie coś zmienić jak np strach.. a później jest sie dopiero sobą.Na pocieszenie powiem Ci że ja też nie jestem sobą ale pracuje nad tym ;]

35

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Prawda jest taka , ze kiedy poznajemy kogos i czujemy " to cos" , poczatkowo nie zwracamy uwagi na jego braki intelektualne , czy inne. Oczywiscie w miare uplywu czasu zaczynaja nam przeszkadzac , nie ma co sie oszukiwac , ze takie rzeczy nie maja znaczenia , bo maja.
Ale nie rozumiem jednego wink Skoro uwazasz sie za niezbyt inteligentna,to dlaczego szukasz kogos , kto jest bystry? Sama nie chcialabys kogos malo blyskotliwego..
To jakis sposob na dowartosciowanie sie?Ze jak taki facet mnie chce , to jestem kims ? wink
Oczywiscie biore pod uwage to , ze to tylko Twoja niska samoocena , a wcale nie musisz byc glupia.
Odnosze inne wrazenie,czytajac Twoje posty. Dla mnie osoba , ktora zdaje sobie sprawe z wlasnych problemow i docieka co jest przyczyna , analizuje itd nie moze byc niekumata tongue

36

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?
fammefatale napisał/a:

To jakis sposob na dowartosciowanie sie?Ze jak taki facet mnie chce , to jestem kims ? wink

Nie no, gdzie tam wink Po prostu czuję przysłowiową miętę do takich facetów. Jestem słuchowcem, więc dla mnie interesująca rozmowa, działa stymulująco. To dokładnie to, czym dla wzrokowców jest wabik w postaci pięknych oczu smile Nie ma to jakiegoś wymiaru racjonalnego, mierzalne jest tylko nagłym zwiotczeniem kolanek ;]

fammefatale napisał/a:

kiedy poznajemy kogos i czujemy " to cos" , poczatkowo nie zwracamy uwagi na jego braki intelektualne"

No przecież ja nie zamierzam tu testować wybranka pod kątem znajomości historii średniowiecza, czy struktury tkanek ;D Prawdą jest, że oceniamy jakoś tą osobowość i czujemy "to coś". Na jednych zadziała to, że druga osoba jest nieco ujmująco arogancka ( tu można wpisać cokolwiek), na mnie tak działa erudycja ;] Chemia w dużej mierze, powstaje przecież w rozmowie smile

Dzięki za komplement tak swoją drogą smile

37

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Chemia?Nie no ja nie mam juz sily na ta rozmowe.. zrobisz jak uwarzasz..  smile

38

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Nie ma za co wink
Jesli nie masz wygorowanych wymagan , to uwazam , ze jest w porzadku.
Kazda w miare inteligentna kobieta chcialaby miec madrego faceta , to chyba nic dziwnego.
Ja poznalam troche takich , ale co z tego , jak inne cechy charakteru maja nie do zaakceptowania,np 'rozwiazlosc' ,jesli wiesz co mam na mysli tongue , ale nie wiedzialam jak to nazwac u faceta , wiec nazwalam jak u kobiety , a co big_smile
Sluchaj , a moze Ty ich odpychasz , bo z gory pokazujesz im, ze raczej Toba mozna byc tylko zainteresowanym , jak kolezanka?

39 Ostatnio edytowany przez marooda (2011-06-09 11:46:47)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Hah wink Famme - moja przyjaciółka mawia, że nawet najlepszy model ma jakieś wady wrodzone, więc cóż..no albo bierzemy w całości, albo wcale - tu się inaczej nie da smile
Poza tym trudno się dziwić,skoro o rozwiązłości mowa, że jeśli jest popyt na takiego interesującego gościa, to on zwyczajnie będzie miał ochotę skorzystać z życia ;] Chociaż wydaje mi się, że to akurat taka tymczasowa potrzeba wyszumienia się. Więc może warto nie wyrzucać jeszcze wizytówki z telefonem tego pana?

Sluchaj , a moze Ty ich odpychasz , bo z gory pokazujesz im, ze raczej Toba mozna byc tylko zainteresowanym , jak kolezanka?

Możliwe. Chociaż z drugiej strony, kurcze... trudno coś więcej próbować, czy dawać jakieś czytelniejsze znaki, jeśli nie ma się tej obgadanej przez nas we wszystkie strony, pewności siebie smile

Wiem, że niektórzy tak potrafią - próbować coś, dostać kosza, otrzepać się i pójść dalej.
Mi nie pozwala na to instynkt samozachowawczy sad

40 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2011-06-09 12:01:00)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Moze znajdzie sie ktos pewny siebie , kto sam zainicjuje kontakt z Toba , jesli dasz mu jakies chocby minimalne wskazowki.Nigdy nic nie wiadomo, a co do tych chlopakow do wyszumienia sie , to wiesz,ja nie mam zamiaru na takich czekac , bo im tylko to w samo graj big_smile Dla mnie jesli ktos ma jedna szanse , druga , trzecia , a wszystkie zmarnuje , bo woli sie wyszumiec , to ja mu podziekuje jednak big_smile Po co glowe zawracac wtedy komus , kto jest powaznie zainteresowany?Niech zostanie sam i bawi sie do woli , przeciez nie bronie big_smile
Na swiecie jest tylu interesujacych(wbrew pozorom) facetow , ze niewarto zadowalac sie kims , dla kogos jestesmy tylko jedna z wielu. Chyba , ze dziewczyna w podobny sposob traktuje zwiazek , to juz inna sprawa.
Wiesz,czasem taki przecietny chlopak jest lepszy,niz pewny siebie,inteligentny i przystojny facet. Z tych, z ktorymi ja mialam do czynienia niewiele bylo normalnych big_smile Tzn jak najbardziej wizerunek pozytywny : przystojny , pewny siebie, inteligentny , z pasja... a jednak mial o sobie takie zdanie , ze traktuje dziewczyny , jak traktuje...
Nie zawsze trzeba patrzec tylko na intelekt,uwierz..aczkolwiek ja ich nie dyskryminuje absolutnie.
Fajnie,jesli facet ma cos do powiedzenia ciekawego,to zawsze kreci,tylko gdzie szukac takiego ,ktory bedzie i madry i wierny i w miare przystojny i opiekunczy itp itd big_smile big_smile?

41

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Uprzedzam, że będzie chaotycznie wink Jak tak przeczytałam cały wątek, to dotarło do mnie jedno - że nie da się zdiagnozować jednoznacznie dlaczego jedni potrafią budować związki, a inni nie. Przyczyn jest tyle, ile nas samych, więc trudno też pokusić się o dawanie jakichkolwiek rad. Niemniej jednak wydaje mi się, że rozumiem Maroodę troszkę lepiej niż co niektórzy (jakby co - nie pysznię się i nie stawiam w szeregu przed innymi). Po prostu sama jestem osobą, która wiecznie miała problemy z tworzeniem "głębszych relacji" i akurat jestem w stanie określić przyczynę tego stanu rzeczy u własnej osoby.

Z pewnością problemem wyjściowym są kompleksy i ogólne niedowartościowanie. Ci, którym wydaje się, że kompleksem jest pryszcz na nosie lub za mały biust ;P z pewnością nie zrozumieją co dzieje się w głowie osoby, dla której kompleksem staje się "całokształt". Zaczyna się od wyszukiwania drobnych niedoskonałości, po to by dojść kiedyś do wniosku, że "do wymiany" nadawałoby się wszystko. Na początku nie lubimy fizyczności, a z czasem zaczynamy upatrywać się braków w osobowości. I koło zaczyna się domykać - bo skoro sama uważam, że nie jestem atrakcyjna i na tyle interesująca, żeby ktoś mógł mnie polubić (a co tu dopiero mówić o "pokochać"), to emanuję tą niechęcią wobec innych, i nawet jeśli pojawi się osoba zainteresowana, to wolę odejść w cień, bo przecież "ca ja mogę sobą zaoferować". Wiem, że nie powinnam wypowiadać się w formie "my", ale sądzę, że to nie jest jednostkowy problem, zatem pozwolę sobie trochę generalizować smile

Takie niedowartościowanie odkłada się w człowieku na długo, bardzo dłuuugo. W pewnym momencie dociera do nas, że zbyt krytycznie siebie postrzegamy, że inni - też nieidealni - potrafią być dla kogoś kimś ważnym, itp. Dociera do nas, że nie jesteśmy takie znowu straszne, być może zaczynamy nawet nad sobą "pracować" (i fizycznie, i psychicznie) i dochodzimy do etapu: "nie jestem w sumie taka zła". Tylko, że zawsze w tle pozostaje to "w sumie".

Kolejnym poważnym problemem staje się - jakkolwiek to śmiesznie nie zabrzmi - brak doświadczenia. O ile dla nastolatek jest to błahostka, o tyle w "pewnym wieku" staje się to po prostu kwestią niezręczną i wręcz wstydliwą. No bo weź tu się odnieś do 15latek mając lat dwadzieścia kilka i pomyśl, że one są boginiami seksu niemalże a Ty nawet nie wiesz, czy przy pierwszym pocałunku na idiotkę nie wyjdziesz tongue Śmieszne, żałosne? A jednak prawdziwe. No i tu można by dodać, że faceci chyba obawiają się takich "niedoświadczony" (acz to tylko mój własny wniosek). Nosz bo taka kobitka to zazwyczaj dość płochliwa i wstydliwa, a co za tym idzie "nieszybka".

I te dwa główne czynniki (pomijam multum pomniejszych) powodują, że stajemy się pozornie dojrzałymi kobietami, świadomymi swoich braków, ale też i zalet. Potrafimy dostrzec w sobie atuty i chciałybyśmy, żeby dostrzegli je też inni, i co ważniejsze, żeby głośno zwerbalizowali nam owe spostrzeżenia, bo nam po prostu potrzebne potwierdzenie. I zaczynamy żyć nadrabiając dobrą miną do złej gdy, a wychodzi nam to perfekcyjnie, bo po "takich przejściach" potrafimy podejść do wielu spraw z dystansem i wykazujemy nieprzeciętną dawkę ironii i co lepsze - autoironii. Boimy się, że ktoś mógłby zauważyć, że tak naprawdę tkwią w nas niedoświadczone, zakompleksione i niepewne siebie istoty, więc przybieramy maskę pewnych siebie dusz towarzystwa, rozbrajających błyskotliwym humorem i ciętą ripostą. A do tego wszystkiego jesteśmy - i tu sama nie mam pewności ale... - chyba nieświadomie jesteśmy niedostępne.

I tu przejdę już do samej siebie - jak poznaję kogoś interesującego, to nie zamieniam się nagle w "szarą, cichą myszkę", ale z lekka się wycofuję i czekam na reakcję strony drugiej. Nie potrafię okazywać swojego zainteresowania drugą osobą, dopóki nie mam pewności, że ów osoba jest zainteresowana. A o tę pewność trudno, tym bardziej, że mam w zwyczaju (wiem, wiem, że to chore) "spławiać" delikwenta przy pierwszej okazji i liczyć na to, że jeśli naprawdę dostrzegł we mnie "to coś", to niczym mężny rycerz nie podda się i będzie walczył wink (zryty mam czerep - wiem ;P). Jako że tacy nieodpuszczający już mi się natrafili (acz nie na długo z przyczyn przeróżnych), to liczę na to, że pojawi się i kolejny.Wiem jednak, że jakoś powinnam zacząć walczyć z tą moją wewnętrzną nieśmiałością i niedostępnością, ale pojęcia nie mam jak. Ja po prostu nie jestem stworzona do wychodzenia z inicjatywą. Nauczyłam się czekać i mam tylko nadzieję, że to czekanie mnie nie zgubi.

No to się naprodukowałam. Acz to dlatego Maroodo, ponieważ odnoszę wrażenie, że niektóre punkty mamy ze sobą dość zbieżne - oczywiście uwzględniłam margines błędu wink pozd

42

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?
fammefatale napisał/a:

Moze znajdzie sie ktos pewny siebie , kto sam zainicjuje kontakt z Toba , jesli dasz mu jakies chocby minimalne wskazowki.Nigdy nic nie wiadomo, a co do tych chlopakow do wyszumienia sie , to wiesz,ja nie mam zamiaru na takich czekac , bo im tylko to w samo graj big_smile Dla mnie jesli ktos ma jedna szanse , druga , trzecia , a wszystkie zmarnuje , bo woli sie wyszumiec , to ja mu podziekuje jednak big_smile Po co glowe zawracac wtedy komus , kto jest powaznie zainteresowany?Niech zostanie sam i bawi sie do woli , przeciez nie bronie big_smile
Na swiecie jest tylu interesujacych(wbrew pozorom) facetow , ze niewarto zadowalac sie kims , dla kogos jestesmy tylko jedna z wielu. Chyba , ze dziewczyna w podobny sposob traktuje zwiazek , to juz inna sprawa.
Wiesz,czasem taki przecietny chlopak jest lepszy,niz pewny siebie,inteligentny i przystojny facet. Z tych, z ktorymi ja mialam do czynienia niewiele bylo normalnych big_smile Tzn jak najbardziej wizerunek pozytywny : przystojny , pewny siebie, inteligentny , z pasja... a jednak mial o sobie takie zdanie , ze traktuje dziewczyny , jak traktuje...
Nie zawsze trzeba patrzec tylko na intelekt,uwierz..aczkolwiek ja ich nie dyskryminuje absolutnie.
Fajnie,jesli facet ma cos do powiedzenia ciekawego,to zawsze kreci,tylko gdzie szukac takiego ,ktory bedzie i madry i wierny i w miare przystojny i opiekunczy itp itd big_smile big_smile?

Ja bym chyba odpuściła po pierwszej zmarnowanej szansie.. Poza tym czasem ciężko jest wyczuć motywacje stojące za takim a nie innym podejściem do związków, drugiej osoby. Czasem okreś przejściowy, potrzeba wyszumienia się, a czasem tak jak piszesz - facet po prostu nie wart czasu.
Zasadniczo zgadzam się, że warto czasem spuścić trochę z tych wymagań, z tym że też jeśli odpuszczamy priorytety, to właśnie wychodzi na to, że wiążemy się z byle kim, byle był. To już od razu stawia taki związek na przegranej pozycji. Gdzie szukać? hah, liczyłam że Ty mi powiesz, w końcu to Ty jesteś specem a ja poszukiwaczką porad ;-)

43 Ostatnio edytowany przez marooda (2011-06-09 15:39:12)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?
Sentymentalna napisał/a:

Uprzedzam, że będzie chaotycznie wink Jak tak przeczytałam cały wątek, to dotarło do mnie jedno - że nie da się zdiagnozować jednoznacznie dlaczego jedni potrafią budować związki, a inni nie. Przyczyn jest tyle, ile nas samych, więc trudno też pokusić się o dawanie jakichkolwiek rad. Niemniej jednak wydaje mi się, że rozumiem Maroodę troszkę lepiej niż co niektórzy (jakby co - nie pysznię się i nie stawiam w szeregu przed innymi). Po prostu sama jestem osobą, która wiecznie miała problemy z tworzeniem "głębszych relacji" i akurat jestem w stanie określić przyczynę tego stanu rzeczy u własnej osoby.

Z pewnością problemem wyjściowym są kompleksy i ogólne niedowartościowanie. Ci, którym wydaje się, że kompleksem jest pryszcz na nosie lub za mały biust ;P z pewnością nie zrozumieją co dzieje się w głowie osoby, dla której kompleksem staje się "całokształt". Zaczyna się od wyszukiwania drobnych niedoskonałości, po to by dojść kiedyś do wniosku, że "do wymiany" nadawałoby się wszystko. Na początku nie lubimy fizyczności, a z czasem zaczynamy upatrywać się braków w osobowości. I koło zaczyna się domykać - bo skoro sama uważam, że nie jestem atrakcyjna i na tyle interesująca, żeby ktoś mógł mnie polubić (a co tu dopiero mówić o "pokochać"), to emanuję tą niechęcią wobec innych, i nawet jeśli pojawi się osoba zainteresowana, to wolę odejść w cień, bo przecież "ca ja mogę sobą zaoferować". Wiem, że nie powinnam wypowiadać się w formie "my", ale sądzę, że to nie jest jednostkowy problem, zatem pozwolę sobie trochę pogeneralizować smile

Takie niedowartościowanie odkłada się w człowieku na długo, bardzo dłuuugo. W pewnym momencie dociera do nas, że zbyt krytycznie siebie postrzegamy, że inni - też nieidealni - potrafią być dla kogoś kimś ważnym, itp. Dociera do nas, że nie jesteśmy takie znowu straszne, być może zaczynamy nawet nad sobą "pracować" (i fizycznie, i psychicznie) i dochodzimy do etapu: "nie jestem w sumie taka zła". Tylko, że zawsze w tle pozostaje to "w sumie".

Kolejnym poważnym problemem staje się - jakkolwiek to śmiesznie nie zabrzmi - brak doświadczenia. O ile dla nastolatek jest to błahostka, o tyle w "pewnym wieku" staje się to po prostu kwestią niezręczną i wręcz wstydliwą. No bo weź tu się odnieś do 15latek mając lat dwadzieściakilka i pomyśl, że one są boginiami seksu niemalże a Ty nawet nie wiesz, czy przy pierwszym pocałunku na idiotkę nie wyjdziesz tongue Śmieszne, żałosne? A jednak prawdziwe. No i tu można by dodać, że faceci chyba obawiają się takich "niedoświadczony" (acz to tylko mój własny wniosek). Nosz bo taka kobitka to zazwyczaj dość płochliwa i wstydliwa, a co za tym idzie "nieszybka".

I te dwa główne czynniki (pomijam multum pomniejszych) powodują, że stajemy się pozornie dojrzałymi kobietami, świadomymi swoich braków, ale też i zalet. Potrafimy dostrzec w sobie atuty i chciałybyśmy, żeby dostrzegli je też inni, i co ważniejsze, żeby głośno zwerbalizowali nam owe spostrzeżenia, bo nam po prostu potrzebne potwierdzenie. I zaczynamy żyć nadrabiając dobrą miną do złej gdy, a wychodzi nam to perfekcyjnie, bo po "takich przejściach" potrafimy podejść do wielu spraw z dystansem i wykazujemy nieprzeciętną dawkę ironii i co lepsze - autoironii. Boimy się, że ktoś mógłby zauważyć, że tak naprawdę tkwią w nas niedoświadczone, zakompleksione i niepewne siebie istoty, więc przybieramy maskę pewnych siebie dusz towarzystwa, rozbrajających błyskotliwym humorem i ciętą ripostą. A do tego wszystkiego jesteśmy - i tu sama nie mam pewności ale... - chyba nieświadomie jesteśmy niedostępne.

I tu przejdę już do samej siebie - jak poznaję kogoś interesującego, to nie zamieniam się nagle w "szarą, cichą myszkę", ale z lekka się wycofuję i czekam na reakcję strony drugiej. Nie potrafię okazywać swojego zainteresowania drugą osobą, dopóki nie mam pewności, że ów osoba jest zainteresowana. A o tę pewność trudno, tym bardziej, że mam w zwyczaju (wiem, wiem, że to chore) "spławiać" delikwenta przy pierwszej okazji i liczyć na to, że jeśli naprawdę dostrzegł we mnie "to coś", to niczym mężny rycerz nie podda się i będzie walczył wink (zryty mam czerep - wiem ;P). Jako że tacy nieodpuszczający już mi się natrafili (acz nie na długo z przyczyn przeróżnych), to liczę na to, że pojawi się i kolejny.Wiem jednak, że jakoś powinnam zacząć walczyć z tą moją wewnętrzną nieśmiałością i niedostępnością, ale pojęcia nie mam jak. Ja po prostu nie jestem stworzona do wychodzenia z inicjatywą. Nauczyłam się czekać i mam tylko nadzieję, że to czekanie mnie nie zgubi.

No to się naprodukowałam. Acz to dlatego Maroodo, ponieważ odnoszę wrażenie, że niektóre punkty mamy ze sobą dość zbieżne - oczywiście uwzględniłam margines błędu wink pozd

Jasne, że się zgadzam Sentymentalna. Pytanie tylko jak to wszystko zwalczyć i czy w ogóle da się taką konstrukcję budowaną latami jakoś ruszyć. W końcu, w zasadzie to przecież to, na czym zbudowałyśmy swoją dorosłość. Na pewno trzeba jakoś zacząć od środka. W końcu chyba każdy, kto próbował sobie powtarzać : " od dziś jestem pewny siebie, od dziś wychodzę z inicjatywą", wie jak to wygląda. Taką nietrwałą konstrukcje może zwichnąć nawet jedno krzywe spojrzenie, co tu dopiero mówić o jakimś bardziej konkretnym odrzuceniu.

Ach te wątpliwe uroki równouprawnienia, do czego to doszło, żebyśmy my baby musiały polować ..;D

Mam już mętlik w głowie, nie wiem czy staram się za bardzo czy wcale się nie staram (?)

Co do tych kompleksów Sentymentalna, to jeszcze nasunęło mi się jedno podczas słuchania pewnego kawałka. Pada tam fraza która mniej więcej leci tak :"Jeśli Twoje życie jest żartem, dlaczego miałoby mnie obchodzić?" I to też można by tu odnieść.
Czy chciałybyśmy budować związek z kimś kto jest jednym wielkim zakompleksieniem i niepewnością (odnoszę się tu bardziej do siebie)?.
Przecież to wychodzi w każdej sytuacji - zazdrość, niepewność czy intencje wobec Nas są szczere, podważanie swojej wartości. Kto z własnej woli chciałby tworzyć relacje, która polega na wiecznym podbudowywaniu podkopanej wartości tej drugiej osoby? Psychoterapeutom płacą za to grube pieniądze, a i tak ich praca jest męcząca. Kto zdecydowałby się na to z własnej inicjatywy?

To jak wiecznie stanie nad bagnem i próba trzymania kogoś w nim pogrążonego za rękę. Nie dość, że nie ruszycie razem na przód, to jeszcze sam musisz uważać by w nie nie wpaść. A związek powinien mimo wszystko, jakoś wzbogacać, ulepszać i popychać na przód. Tu jest to jednostronne.

I nie masz zrytego czerepa, zabraniam Ci tak myśleć o sobie. Buziak :*

44 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-06-09 18:51:22)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?
marooda napisał/a:

pomimo bycia bardzo nieśmiałą, ludzie odbierają mnie jako bardzo pewną siebie. Ciężko to jakoś wyjaśnić, ale przypuszczam, że mam taki system obronny, jakąś dziwną potrzebę kompensacji tej nieśmiałości upierdliwym graniem zołzy

Pozwólcie, że dorzucę coś od siebie, choć dziwnie się czuję wypowiadając się wśród nastolatków wink Z autopsji i ze swojego dotychczasowego doświadczenia wiem, że to właśnie "zołzowatość" (podsycana próbą maskowania kompleksów) jest powodem trudności ze znalezieniem partnera. Niejednokrotnie pisałam na ten temat w innych wątkach. Moim zdaniem zołza jest fascynująca na chwilę, na romans, ale na życie już związek z nią jest za bardzo ryzykowny i nieprzewidywalny - emocji jest zbyt wiele.
Ja pracuję nad swoim charakterem, choć ciężko wprowadzać modyfikacje w charakterze będąc po 30tce wink Zauważyłam też, że mi osobiście podoba się moja złośliwa błyskotliwość  - innym jednak już niekoniecznie. Pora więc się dostosować. Ugryzienie się czasem w język, powstrzymanie przed bezpośredniością to chyba nie jest zbyt wygórowana cena za próbę przekonania faceta, że jest się odpowiednim materiałem na żonę? smile

45

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Aga30Zalezy o jakiej zolzie mowimy wink To , ze kobieta nie da sobie w kasze dmuchac , czasem jest zadziorna  i potrafi zrecznie odbijac pileczke, to nie znaczy , ze ma mase kompleksow i ciezko jej znalezc partnera. To po prostu kobieta pewna siebie,pewna swojej wartosci i nikt nie musi jej o tym mowic.
Chyba , ze masz na mysli taka dziewczyne , ktora przesada z ta zadziornoscia , kiedy u niej graniczy to z chamstwem,to wtedy tak.To maskowanie kompleksow.Wmawianie sobie , jaka to ja jestem lepsza , a wszyscy faceci to zlo najgorsze (bo mnie nie chcieli)
marooda Jaki tam ze mnie spec od tych spraw tongue . Bylam tylko w dwoch zwiazkach , z paroma sie spotykalam to fakt,ale stwierdzilam, ze jednak nie pasuja mi.Tez jestem wybredna,ale mam wybor poki co.
A powiedz, gdzie poznajesz tych facetow?

46 Ostatnio edytowany przez marooda (2011-06-09 21:18:26)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Poczyniłam krok ku dowartościowaniu i wysłałam swoje zdjęcia na portal społecznościowy (reklamowany jako tylko dla atrakcyjnych), którego członkiem można stać się kiedy ponad połowa użytkowników oceniających płci przeciwnej, oceni Cię jako atrakcyjną. Dostałam się -, czyli przypuszczalnie straszyć - zupełnie nie straszę smile (beautifulpeople.com, gdyby ktoś chciał się dowartościować w ten sposób). Tylko co z tego, skoro nadal nie wiem gdzie leży problem.


Aga30 - wielkie dzięki za Twoją perspektywę, kochana smile Popracuję nad tym, ale nie wiem co z tego wyjdzie, bo u mnie to dokładnie jak piszesz reakcja obronna, a bez tego...to ja już będę chyba uciekać na widok facetów ;] Z resztą już nawet teraz mam problemy z kontaktem wzrokowym na ulicy, nawet jeśli znajdzie się delikwent skłonny za mną obejrzeć.

Famme - no ja w zasadzie nie poznaję smile Mam grono przyjaciół, znajomych - kiedy ktoś nowy do niego dołącza, w zasadzie wtedy. Poza tym są tylko sytuacje takie "czysto ludzkie" - związane z codziennością (uczelnia), czy jakimś wyjściem. Na specjalne polowania na rodzaj męski nigdy dotąd nie chodziłam wink Może tu jakieś pomysły?

47

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

To moze warto zaczac? tongue Skoro mowisz , ze masz tyle przyjaciolek , to chyba mozesz wybrac sie na jakas impreze z nimi? Gdzie jak nie tam poznaje sie najwiecej ludzi?;) Jesli nawet nie wyjdzie , to chociaz potrenujesz flirtowanie hehe.

Pierwszy raz slysze o tym portalu big_smile

48

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Marooda, ja nie teoretyzuję - mam identycznie i to też wynika z kompleksów. Poza tym jestem sfochowana i przesadnie wymagająca. Ostatnio poznany facet powiedział mi, że odniósł wrażenie, że nie jestem nim zainteresowana, a było wręcz przeciwnie wink

49

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

A ja mam 24 lata, co prawda jestem kilka dni przed okresem, ale to co sądzę o facetach w pl to, to , że są beznadziejni. I nie, nie siedzę w domu i nie użalam się, że ci faceci są tacy okropni, ale są po prostu nieciekawi, zadumani, nierealni, zakochani w sobie:

Moi faceci:

Nr 1 - niezdecydowany, kocha mnie, ale nie rzadko sie spotykaliśmy, przyznał nawet, że sie mnie boi ( co to za facet??), idealista jakich mało, marzyciel, niczym oprorok w sandałach popierdalający po pustyni szukający swojej legendy, miłości....taki pojebany mały książe - pojebany dlaczego? bo był tylko tam gdzie wyczuł pieniądze, a ja pochodziłam z klasu srednizamożnej więc byłam jego różą i z pewnością na zawsze będę niezrealizowaną.


Nr 2 - dusza towarzystwa, fizycznie wielki, napalony zawsze, bardzo pewny siebie, nic tylko kasa i dupy w głowie, ale oczywiście liczy się też że dziewczyna jest inteligenta i ma ambicje, naczył mnie zwrotówt takich jak: obciąganie, lizanie itd możecie sobie tylko wyobrazić, żadnych uczuć

Nr 3 - starszy ode mnie 10 lat, brzydki a myślał że skoro jest francuzem w polsce to może wiele, w efekcie wyjechał, pobawił się starszy zalotny pan piszący maile w pracy jaka to nie jestem sexi, umówić się na randkę, kiedy nagle dowiaduje sie ze się żeni

Nr 4 - zakochany w sobie do bólu, nic tylko lans, to kobiety staraja sie o niego on odpowiada NIE  big_smile nie ma jak to nowjorski styl i looz

Nr 5 - napalony zarywa mnie na tekst ze taka jestem sexi w centrum warszawy

Nr 6 - doktor nauk, flirtujący, głebokie spojrzenia, wyrazy sympatii

Nr 7 - kolega z imprezy, całowaliśmy się ppod domem po  imprezie chciał mnie przeleciec i wielce zawiedziony z bardzo zdziwiona mina wraca do domu bez rewelacji

Nr 8 - kolega z podstawowki, zonaty ostatnio nagminnie piszacy na gadu ze jestesm taka sexowna i ponetna i ze musimy sie spotkac oczywiscie nie w rodzinnym miescie a w w. - u mnie

Nr 9 - koleś z pociągu - młodzik pod krawatatem, cwaniaczek ze sprzataczka w domu (20 lat)

Nr 10 - brzydki ale wierzacy w lepsza przyszlosc, oczywiscie pewny tylko przy boku pewnej kobiety

Nr 11 - najbardziej wku...30 lat, pracuje w firmie gdzie nic sie nie dzieje, samotnik, caly czas narzeka i chodzi z posrana mina, po jednym wyjsciu na kino uwaza ze ma jakis specjalny przywilej

Nr 12 - lotnik big_smile myslalam ze piloci to faceci ktorzy maja jaja, ale ten ich chyba nie ma, po kazdej randce pisze ze "kurcze chcialem cie pocalowac moglem to zrobic"

To główne męskie postacie z mojego 24 letniego życia od 17 roku wzwyż. Dziękuję za takich bufonów, mami0synków, niemęskich chłoptasiów, lalusiów, narcyzów, nieszczęśnikó, buraków, dominatorów. Zaden nie wykazał się mózgiem.

50 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2011-06-10 00:21:10)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Mia999 mozesz mi powiedziec,czym roznia sie faceci z Polski od tych z za granicy?
Jesli uwazasz,ze obcokrajowcy sa lepsi ( z Twojej wypowiedzi wyciagam takie wnioski ), to mozesz tez napisac , na jakiej podstawie to piszesz?
Troche , aby nie przesadzasz ?;)

51 Ostatnio edytowany przez tommy88 (2011-06-10 00:26:10)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Kurcze,ale ciekawy temat,aż się normalnie wciągłem.

fammefatale napisał/a:

Kazda w miare inteligentna kobieta chcialaby miec madrego faceta , to chyba nic dziwnego.
Ja poznalam troche takich , ale co z tego , jak inne cechy charakteru maja nie do zaakceptowania,np 'rozwiazlosc' ,jesli wiesz co mam na mysli  , ale nie wiedzialam jak to nazwac u faceta , wiec nazwalam jak u kobiety , a co .

Rozwiązłość=Pies na baby,tak to się nazywa u faceta hehe.


Mia999 masz jakiegoś wyjątkowego pecha,że tylko tacy Ci się trafiali.
A napisz z jakiego kraju odpowiadają Ci faceci  jesli z Polski są beznadzejni.

Famme czytasz mi w myślach haha.

52

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Droga Femme!!!
Oczywiście już odpowiadam

-ambitniejsi w sferach naukowych , ale przy tym skromni
-bardziej luźne podejście do poglądów, łatwość akceptacji i chęć zrozumienia
-mniej zarozumiali
-na twoja kase nie patrza
-z większym poczuciem humoru, a pijący znacznie mniej big_smile

Trochę świat zwiedziłam, nie chce mowic ze jestem specjalistka, ale to sa moje odczucia. Polacy to SMUTASYYYYYYYYYYYY :d:d

53

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?
tommy88 napisał/a:

Kurcze,ale ciekawy temat,aż się normalnie wciągłem.

fammefatale napisał/a:

Kazda w miare inteligentna kobieta chcialaby miec madrego faceta , to chyba nic dziwnego.
Ja poznalam troche takich , ale co z tego , jak inne cechy charakteru maja nie do zaakceptowania,np 'rozwiazlosc' ,jesli wiesz co mam na mysli  , ale nie wiedzialam jak to nazwac u faceta , wiec nazwalam jak u kobiety , a co .

Rozwiązłość=Pies na baby,tak to się nazywa u faceta hehe.


Mia999 masz jakiegoś wyjątkowego pecha,że tylko tacy Ci się trafiali.
A napisz z jakiego kraju odpowiadają Ci faceci  jesli z Polski są beznadzejni.

Belgia
Holandia
Francja
Niemcy
Szwajcaria

54

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?
Mia999 napisał/a:
tommy88 napisał/a:

Kurcze,ale ciekawy temat,aż się normalnie wciągłem.

fammefatale napisał/a:

Kazda w miare inteligentna kobieta chcialaby miec madrego faceta , to chyba nic dziwnego.
Ja poznalam troche takich , ale co z tego , jak inne cechy charakteru maja nie do zaakceptowania,np 'rozwiazlosc' ,jesli wiesz co mam na mysli  , ale nie wiedzialam jak to nazwac u faceta , wiec nazwalam jak u kobiety , a co .

Rozwiązłość=Pies na baby,tak to się nazywa u faceta hehe.


Mia999 masz jakiegoś wyjątkowego pecha,że tylko tacy Ci się trafiali.
A napisz z jakiego kraju odpowiadają Ci faceci  jesli z Polski są beznadzejni.

Belgia
Holandia
Francja
Niemcy
Szwajcaria

a w temat to się wciągnąłeś a nie wciągłeś

55 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2011-06-10 00:39:39)

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Nie wiem w jakim towarzystwie sie obracasz , ale powiem Ci od razu i calkiem szczerze.Jeszcze nie spotykalam sie z facetem , ktory :
- byl bardzo zarozumialy
-patrzyl na moja kase
Poczucie humoru jeden ma wieksze,drugi mniejsze , ale nie mozna powiedziec ,ze polacy sa smutni. Ja nie wiem,ale wiekszosc moich znajomych to calkowite przeciwienstwo wink Chlopakow w wiekszosci poznalam z duzym poczuciem humoru, na luzie,ciekawych swiata i o dziwo ambitnych nawet poznalam big_smile,wiec jednak jacys istnieja?
Absoulutnie nie zgodze sie z tym, ze w Polsce faceci sa mniej ambitni. W Polsce po prostu jest jak jest,sama wiesz jak jest z praca. Moze nie kazdy garnie sie do nauki np , ale przeciez nie kazdy musi studiowac. Rozni sa ludzie.. Wiem , ze moze nie chodzilo Ci konkretnie o to , ale wspomnialas o malej ambicji.
Troche to niesprawiedliwe , bo poznalam wielu fajnych ludzi , ktorzy naprawde cos w glowach maja i wcale nie sa z za granicy. To zalezy w jakim srodowisku sie obracasz , jakich ludzi spotykasz na swej drodze.
Ja bardziej przyczepilabym sie do tego wlasnie , ze sa malo tolerancyjni jak wspomnialas oraz ze sporo pija.
Na calym swiecie sa ludzie dobrzy i zli , moze inaczej wychowani , ale dobro i zlo , jest takie samo.

P.S W Belgii bywam czesto , przynajmniej 2 razy w roku , ale jedyne co zauwazylam,  to chamstwo facetow wlasnie. Zwlaszcza marokanow(chyba tak to sie pisze?:P)
Skoro juz piszesz o Belgii , to oni tez sa jej czescia w duzej mierze.

56

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Mi się wydaje, że dzisiejsi faceci (mówię tu o młodszym pokoleniu) po prostu nie lubią kobiet inteligentnych. Choć nie, nie lubią to może niedokładnie określenie. Po prostu chyba wolą takie przysłowiowe blondynki z kawałów, łatwe do zdobycia, niezbyt bystre, żeby można było takiej każdy kit wcisnąć jakby co. Niestety coraz więcej jest typowych babiarzy, których nie interesują związki i zdobywanie kobiety, tylko szukają łatwej zdobyczy z podejściem "Nie ta, to inna". A poza tym faceci nie lubią mądrzejszych od siebie, bo lubią mieć rację i lubią dominować. Przynajmniej ja ostatnimi czasy takie rzeczy zaobserwowałam na przykładzie swoim i koleżanek.

57

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Moze i nie lubia madrzejszych od siebie , ale kazdy madry facet chce miec madra dziewczyne. Nie wierze , ze madry facet poleci na jakas glupia i pusta laske.

58

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

że dorzucę swoje trzy grosze w kwestii "wolą mądre czy głupiutkie?" wink Jak na moje to głupiutkimi zadowalają się tylko okazyjnie, i podobnie tymi wybitnie inteligentnymi (śmiem nawet twierdzić, że takowych więcej jest wśród płci pięknej niż brzydkiej ;p). Najodpowiedniejszy jest bowiem "złoty środek" - na tyle mądra, by nie wypaść na nieokrzesaną w towarzystwie, ale niezbyt inteligentna, żeby przypadkiem wiedzą i umiejętnościami nie przyćmiła ukochanego. W sumie to powinno się chyba rozważać nie kwestię "mądrości", lecz "niezależności". Osobiście odnoszę wrażenie, że to w tym tkwi problem, że faceci nie przepadają za zosiami-samosiami, nie umiejącymi prosić o pomoc (no bo po co mi facet, który poza "łóżkiem" wszystko zrobi gorzej niż ja ;p).

Można by chyba nowy wątek na ten temat zacząć i pytanie skierować bezpośrednio do przedstawicieli płci męskiej (o ile takowego teamu już nie było wink ja niestety - jako żem tu nowa - to się jeszcze logistycznie odnaleźć nie potrafię ;p)

59

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Mia999-Zwródź uwagę na własną pisownię i dopiero wtedy pouczaj ok?

Dorin92 napisał/a:

Mi się wydaje, że dzisiejsi faceci (mówię tu o młodszym pokoleniu) po prostu nie lubią kobiet inteligentnych. Choć nie, nie lubią to może niedokładnie określenie. Po prostu chyba wolą takie przysłowiowe blondynki z kawałów, łatwe do zdobycia, niezbyt bystre, żeby można było takiej każdy kit wcisnąć jakby co. Niestety coraz więcej jest typowych babiarzy, których nie interesują związki i zdobywanie kobiety, tylko szukają łatwej zdobyczy z podejściem "Nie ta, to inna". A poza tym faceci nie lubią mądrzejszych od siebie, bo lubią mieć rację i lubią dominować. Przynajmniej ja ostatnimi czasy takie rzeczy zaobserwowałam na przykładzie swoim i koleżanek.

Wydaje mi się,że trochę przesadzasz.Oczywiście jakiś babiarz zawsze się znajdzie,który patrzy jak omotać dziewczynę w wiadomym celu,ale zdecydowana większość(przynajmniej moich kolegów) nie gustuje w tego typu kobietach,czyli w przysłowiowej "blondynie bez rozumu".A jeśli chodzi o zdobywanie,to nie znam żadnego faceta który nie lubiłby zdobywać kobiety,nawet jeśli jest,to kobieta z którą jest w związku.Zdobywanie leży w naturze mężczyzny.Mało jest takich którzy lubią mieć podaną kobietę na "tacy".Tak mi się przynajmniej wydaje.

Piękna,inteligentna,znająca swoją wartość,(zołza,to tak od siebie dodalem).Taka kobieta,to prawdziwe wyzwanie,a nie puste panienki na dyskotekach.
Poznałem kogoś takiego i mimo,że jesteśmy w związku,to czasem mam wrażenie,że będę ją zdobywał do końca życia,ale wcale mi to nie przeszkadza,wręcz przeciwnie.

60

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

nie lecimy na kobiety ktore maja sie za inteligentniejsze smile

61

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Mia999-Zwródź uwagę na własną pisownię i dopiero wtedy pouczaj ok?


mÓJ Boże zmiłuj się nad nami - dobrze zwródzę uwagę na moją pisownię - obiecuję

62

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?
fammefatale napisał/a:

Nie wiem w jakim towarzystwie sie obracasz , ale powiem Ci od razu i calkiem szczerze.Jeszcze nie spotykalam sie z facetem , ktory :
- byl bardzo zarozumialy
-patrzyl na moja kase
Poczucie humoru jeden ma wieksze,drugi mniejsze , ale nie mozna powiedziec ,ze polacy sa smutni. Ja nie wiem,ale wiekszosc moich znajomych to calkowite przeciwienstwo wink Chlopakow w wiekszosci poznalam z duzym poczuciem humoru, na luzie,ciekawych swiata i o dziwo ambitnych nawet poznalam big_smile,wiec jednak jacys istnieja?
Absoulutnie nie zgodze sie z tym, ze w Polsce faceci sa mniej ambitni. W Polsce po prostu jest jak jest,sama wiesz jak jest z praca. Moze nie kazdy garnie sie do nauki np , ale przeciez nie kazdy musi studiowac. Rozni sa ludzie.. Wiem , ze moze nie chodzilo Ci konkretnie o to , ale wspomnialas o malej ambicji.
Troche to niesprawiedliwe , bo poznalam wielu fajnych ludzi , ktorzy naprawde cos w glowach maja i wcale nie sa z za granicy. To zalezy w jakim srodowisku sie obracasz , jakich ludzi spotykasz na swej drodze.
Ja bardziej przyczepilabym sie do tego wlasnie , ze sa malo tolerancyjni jak wspomnialas oraz ze sporo pija.
Na calym swiecie sa ludzie dobrzy i zli , moze inaczej wychowani , ale dobro i zlo , jest takie samo.

P.S W Belgii bywam czesto , przynajmniej 2 razy w roku , ale jedyne co zauwazylam,  to

chamstwo facetow wlasnie. Zwlaszcza marokanow(chyba tak to sie pisze?:P)
Skoro juz piszesz o Belgii , to oni tez sa jej czescia w duzej mierze.

Wiesz, w dużej mierze przyznaję Ci rację, i to wcale nie jest tak, że Polacy są ble. Może ja przyciągam dziwnych kolesi po prostu. Za czasów studiów też miałam fajnych kolesi i super spędzałam z nimi czas, ale to było zupełnie inne środowisko. Teraz poznaję dużo cwaniaków, czego bardzo nie lubię (cwaniactwa:) ) Może specyfika miasta - nie wiem. Ja teraz skupiam się bardzo na swojej drodze zawodowej i moja obserwacja jest następująca: jak facet widzi kobietę ambitną, taką, że to się na serio przejawia - dużo pracuje, interesuje się życiem firmy, angażuje to patrzy na nią jakby była jakaś dziwna, podśmiewuje się, szydzi, wmawia, że i tak nie zrobisz kariery itd. Pomniejsza twoją wartość czyli deprecjonuje i to właśnie mnie BOLI. Pewnie dlatego te moje wczorajsze żale i podsumowanie tych wszystkich cudownych facetów. Denerwuje mnie jak ktoś za bardzo narusza moją przestrzeń, a jednocześnie nie lubię facetów niezdecydowanych. Wierzę w to gdzieś tam głęboko, że można spotkać fajnego Polaka:) , ale bardzo często spotykam się z ich złośliwością i zazdrością, a to są cechy, które przynajmniej dla mnie dyskwalifikują tego kogoś jako 100% mężczyznę (za którego każdy się ma). Ech ciężka za mnie baba, może to ja jestem jakaś dziwna, kto wie.

Pozdrawiam Cię Femme!

63

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

marooda przesadza, jestem w 99% pewien. To bardzo fajna dziewczyna. smile

64

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Spoko AVO, mam nadzieje, że mogę dołączyć Twą specjalistyczną opinię, do referencji w CV? ;D
I serio, chciałabym przesadzać.. sad

Dyskusja się rozwinęła pod moją nieobecność.Fajnie, że się wypowiedziałeś Tommy, dobrze usłyszeć także męską opinię w tym babińcu ;]

Mia, też uważam, że trochę przesadzasz z marudzeniem, zwłaszcza, że widać na brak powodzenia nie narzekasz ;] Co do tego, że "mądre do mądrego ciągnie", polemizowałabym. To działa w obie strony, znam i w końcu, rewelacyjnie błyskotliwe babeczki z matołkami u boku.

Niemniej wy tu gadu - gadu w MOIM wątku (hah, joke - bardzo mi przyjemnie ;-)), a rad niestety zero ;]

65

Odp: Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

O przepraszam , ja podalam propozycje.Wyjdz z kolezankami na impreze i pocwicz flirt! big_smile haha Moze to nie jest super rozwiazanie , ale zawsze jakies na poczatek tongue

Posty [ 1 do 65 z 127 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026