Oczywiście ty in_ka wiesz najlepiej jak funkcjonuje polska szkoła, jak funkcjonować powinna, czego potrzebują uczniowie. Jak zawsze zresztą
A tak jak pisze cslady ktoś rozmawiał w ogóle z tą dziewczynką, czy ona w ogóle odczuwa potrzebę uczestniczenia w takich zabawach? Jestem pewien, że nie. Z góry wszyscy założyli że tak 
Kilka dni temu była wywiadówka w szkole mojej siostry. Matka wróciła zła, bo dowiedziała się o wycieczce do stolicy, o której młoda nawet nie powiedziała (moi rodzice wysyłają na takie eventy
) Nie powiedziała o wycieczce, bo uważa, że Wa-wa jest nudna, szara i wszystko już tam widziała (bez urazy dla Warszawiaków, to jej słowa, nie moje
) Też uważasz że takiego dzieciaka, należało by wysłać na wycieczkę w ramach integracji z grupą, nawet wbrew jego woli?
Inna sprawa, wszystko można ładnie opakować w papierek i nazwać słodko i niegroźnie. Ja np mogę ćwiczyć wywieranie wpływu na ludzi i powiedzieć że "poszerzam moją wiedzę i umiejętności z zakresu psychologii". Mogę tak powiedzieć? Mogę. A kto mi zabroni
Ty to nazywaj "pracą pedagogiczną", ja mówię że to jest wywieranie nacisku i presji na matkę. Oczywiście z udziałem pedagoga, który też zazwyczaj musi mieć całkiem niezły warsztat psychologiczny.
W ogóle ty już fenomenalnie przebiłaś samą siebie przypisując uwaga!!! niechęć rodzica do uczestnictwa w różnego rodzaju zbiórkach szkolnych (cały czas rozmawiamy w tym kontekście) pod "niewłaściwie wywiązywanie się ze swoich zadań, nieprawidłowe wypełnianie władzy rodzicielskiej" Ooo, ja czuję że już nie długo odebranie praw tę kobietę czeka 