Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1 Ostatnio edytowany przez ewa333 (2017-04-19 15:21:14)

Temat: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?

Mieszkam na wsi i mnie zastanawia jak się żyje w Warszawie. Dlaczego mówi się, że wielkie miasto "zjada" osoby ze wsi, z mniejszych miast, że jest silna rywalizacja, parcie. Że mało osób ze wsi osiąga sukces itp. itd.

Jak to jest?

A jak w porównaniu do innych miast? (Wrocław, Lublin....)

Jak wam się mieszka w Warszawie? Jak z ludźmi?

P.S. Nie byłam do końca pewna do której kategorii zaliczyć to pytanie, myślę, że dobrze wybrałam.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2017-04-20 10:55:24)

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?
ewa333 napisał/a:

Mieszkam na wsi i mnie zastanawia jak się żyje w Warszawie. Dlaczego mówi się, że wielkie miasto "zjada" osoby ze wsi, z mniejszych miast, że jest silna rywalizacja, parcie. Że mało osób ze wsi osiąga sukces itp. itd.

Jak to jest?

A jak w porównaniu do innych miast? (Wrocław, Lublin....)

Jak wam się mieszka w Warszawie? Jak z ludźmi?

P.S. Nie byłam do końca pewna do której kategorii zaliczyć to pytanie, myślę, że dobrze wybrałam.

Mieszkałam przez rok w Wawie.
Cóż,ja mieszkałam wtedy już w większych miastach i przyznam,że Wawa to najgorsza stolica w jakiej mieszkałam.
Pamietam sytuacje w autobusie-ktoś na przykład się potknął bo autobus ruszył gwałtownie a tu zaraz "rodowici warszawiacy" ocierając chusteczka buty za 3 dychy z Carrefoura z awanturą,że jak wieś nie umie w autobusie jeździć to niech wozem z koniem po polu jeździ.
Zresztą podobną sytuację widziałam parę lat temu gdy z córka jechałyśmy autobusem smile
Mój kuzyn,który  wynajmował mi mieszkanie też był przekonany,że jak ktoś z mniejszej miejscowości to pewnie tramwaju nie widział a poziom nauczania w moim liceum jest z pewnością o wiele niższy niż w jego zawodówce.:)
Ja zresztą mam sporo rodziny w Wawie i moja cioteczka na przykład mawia,że dziś zrobi rosołek "po warszawsku",kotlecik "po warszawsku",gulasz "po warszawsku".No i generalnie wszystko "po warszawsku" jest o wiele lepsze a Warszawa to centrum szyku,kultury i elegancji.Więc od razu jak mówisz,że jesteś z Wawy-obowiązkiem każdego kto Cie spotka jest udzielanie takiemu Warszawiakowi szczególnych wzgledów:)
Właściwie nie wiem skąd to przekonanie warszawiaków o ich wyjątkowości:)
Ja oczywiście zakładam,że ci warszawiacy,których spotkałam nie są typowymi przedstawicielami swej grupy ale widocznie miałam pecha,że na takich trafiałam.:)

Co do mieszkania w Wawie-bywałam często na różnych peryferiach i zawsze miałam problem z trafieniem do miejsca przeznaczenia.Nigdy w żadnym innym dużym mieście nie miałam i nie mam takich problemów.
Wrocław to moje rodzinne miasto-więc znam je dobrze i wiadomo,że tam się nie zgubię.
W Lublinie studiowałam ale nie cierpię tego miasta.I na upartego wszędzie mogłam dojść na piechotę smile smile

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

3

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?

Mieszkam już prawie 8 lat i powiem szczerze, że jakiejś większej różnicy w mentalności ludzi nie widzę. Zdarzają się fajne osoby, zdarzają się buraki. Tak samo jak w moim niedużym rodzinnym miasteczku, czasem trafi się kierowca wariat, a czasem ktoś z uprzejmym uśmiechem pozwoli przejść na przejściu. Ludzie są wszędzie tacy sami, moim zdaniem.

Jeśli chodzi o tempo życia, to jest szybsze, ludzie są chyba bardziej niecierpliwi, no bo jak to nie być niecierpliwym, jak jedziesz autobusem i ludzie na piechotę cię wyprzedzają... Z racji tego, że jeżdżę bardzo dużo po Warszawie komunikacją miejską, śmiem twierdzić, że jest przyzwoicie, ale do pięciu gwiazdek wiele brakuje. Są takie godziny, że naprawdę podróżuje się jak sardynki w puszce. Czasem trafi się jakiś pan menel, że trzeba się ewakuować z autobusu, żeby nie zemdleć - pewnie jest ich więcej niż w mniejszych miejscowościach.

Jest drogo - zwłaszcza wynajęcie mieszkania kosztuje, widzę dużą różnicę cen pomiędzy sklepami tu, a w Puławach. No ale stolyca do czegoś zobowiązuje, nie? wink

Nie wiem, co rozumiesz przez silną rywalizację, parcie i że nie da się odnieść sukcesu. Myślę, że miejsce zamieszkania nie ma znaczenia, tylko twoje podejście. Jeśli dasz się stłamsić, to twój problem. Rywalizacja jest wszędzie, bo tak wygląda teraz rynek, nie wiem, gdzie musiałabyś szukać zatrudnienia, żeby parcia nie było. Jest wielu chętnych na to samo miejsce, ludzie skaczą z pracy na pracę, więc jeśli się czymś nie wyróżniasz, to nie masz pracy. Myślę, że jeśli ktoś przyjeżdża z małej miejscowości i oczekuje, że wszystko będzie tak jak w domu, to z góry skazuje się na porażkę. Odnieść sukces to znaczy co?

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

4

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?

Jak dla mnie to życie jak wszędzie indziej. Jestem z mniejszego miasta, jakoś nie czuję się zżarta.
Polecam różne grupy na fejsie, żeby poznać fajnych ludzi, albo takie grupy tematyczne związane z hobby. Tak poznałam swoją przyjaciółkę smile
Teraz też jest dobra akcja barmańskiej, robią imprezę beforebarmanskiej i tam można dostać butelki barmańskiej i gadżety wystarczy zrobić imprezę.

5

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?

Moim zdaniem wszystko zależy od Ciebie i od Twojego charakteru. Wyścig szczurów możesz mieć również na wsi, nie ma reguły. W stolicy mieszkam od kilku dobrych lat i osobiście nigdy wyścigu szczurów nie widziałam. Nawet w korporacjach było przyjemnie, ludzie byli mili i pomocni. Wkurzały mnie tylko procedury, bo załatwianie dostępu do czegoś trwało strasznie długo, no ale takie są "uroki" korpo.

Różnicy w mentalności nie widzę żadnej, ludzie jak ludzie. Nigdy nie spotkałam się z jakimś poczuciem wyższości wśród warszawiaków. Chociaż nie wiem jak jest w pokoleniu 50-60+, bo przebywam głównie z ludźmi w wieku 20-40 lat, a wielu z nich pochodzi ze wsi lub z małych miast. Nikt na to nie zwraca uwagi, nikogo to nie dziwi i nie obchodzi. Jeśli już ten temat budzi jakieś zainteresowanie, to jest to zainteresowanie pozytywne. Co prawda często słyszę narzekanie na "słoiki", które przyjeżdżają tutaj, robią za grosze i psują rynek, ale nigdy takie słowa nie padły w stosunku do konkretnej osoby. Co więcej, nie narzekają tylko warszawiacy, ale przede wszystkim przyjezdni, którzy tutaj się osiedlili, chcą żyć i pracować. W sumie trudno nie przyznać im racji, bo mnie też nie podoba się ta "moda" na tanią pracę dla sportu. Uważam, że ogólnie Polacy się nie szanują i potrafią zgodzić się na byle jakie warunki, byle było. A druga rzecz, która budzi ogólne niezadowolenie jest taka, że wielu przyjezdnych psuje nam opinię, ponieważ nie płacą tutaj podatków, ale jednocześnie są bardzo roszczeniowi i uważają, że wiele im się należy za to, że po prostu są.

W kwestii cen - mieszkałam po kilka lat w 2 innych miastach w Polsce i nie widzę wielkiej różnicy w rachunkach (prąd, woda) oraz w kwotach, które wydaję na jedzenie. Na pewno dużo większe są ceny mieszkań, potrafią być wręcz absurdalne. Życie za 2.5 tys. jest chyba dobrym życiem, gdy się mieszka w małym mieście. Natomiast w Warszawie to grosze, nie wystarczą na wiele.

Myślę, że w Warszawie łatwiej osiągnąć sukces (cokolwiek on dla Ciebie znaczy) niż w małym mieście, ale moim zdaniem ludzie popełniają podstawowy błąd, bo często sądzą, że to jest na tyle łatwe, że przyjdzie samo. A tymczasem tutaj też (a może przede wszystkim) liczą się kwalifikacje i nikt nie przyjmie Cię od razu na nie wiadomo jakie stanowisko i za nie wiadomo jakie pieniądze. Jednak jak już się zdobędzie doświadczenie w swojej branży, to potem stosunkowo łatwo zmienić pracę na lepszą - nie słyszałam jeszcze o osobie z mojego otoczenia, która miałaby z tym jakikolwiek problem. Jednak tak jak mówię, na początku nikt nie sypnie Ci złotem za sam fakt, że jesteś. A ludziom chyba się wydaje, że na nic nie trzeba sobie zapracować, tylko każdy ma dać, bo to Warszawa i tu ma być lepsze życie.

Komunikację miejską lubię i nie mam zastrzeżeń, ale to chyba też zależy od tego na jakiej trasie się podróżuje. Raczej nie byłabym szczęśliwa, gdybym miała jeździć autobusami w korkach, ale jeżdżę głównie metrem, więc mi to odpowiada. Zdziwiło mnie np. to, że tutaj za bilet miesięczny płacę mniej niż płaciłabym w 2 mniejszych miastach, w których mieszkałam.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

6

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?
cslady napisał/a:

Wyścig szczurów możesz mieć również na wsi, nie ma reguły. W stolicy mieszkam od kilku dobrych lat i osobiście nigdy wyścigu szczurów nie widziałam. Nawet w korporacjach było przyjemnie, ludzie byli mili i pomocni. Wkurzały mnie tylko procedury, bo załatwianie dostępu do czegoś trwało strasznie długo, no ale takie są "uroki" korpo.

To określenie chyba właśnie głównie pasuje do korporacji. Przyjeżdża jakaś świeża osoba do miasta, znajduje robotę w takiej dużej firmie i aby się wybić zaczyna jak to się mówi dołki kopać pod współpracownikami - pójdzie i np. podkabluje kogoś wink

cslady napisał/a:

Różnicy w mentalności nie widzę żadnej, ludzie jak ludzie. Nigdy nie spotkałam się z jakimś poczuciem wyższości wśród warszawiaków. Chociaż nie wiem jak jest w pokoleniu 50-60+, bo przebywam głównie z ludźmi w wieku 20-40 lat, a wielu z nich pochodzi ze wsi lub z małych miast. Nikt na to nie zwraca uwagi, nikogo to nie dziwi i nie obchodzi. Jeśli już ten temat budzi jakieś zainteresowanie, to jest to zainteresowanie pozytywne.

Sama piszesz, że przebywasz z ludźmi wśród których duży odsetek pochodzi ze wsi lub małych miast. Oni nie mają się czym chwalić i tego nie robią. Inni z kolei przecież nie będą podkreślać co krok że są stąd bo to też deko śmieszne albo jeden z drugim nie będzie się przecież spierał, że jego dziadek był warszawiakiem a twój tylko ojciec (takich w trzecim pokoleniu jest bardzo mało - wiadomo przez IIWŚ)
Natomiast próba wywyższania często może zachodzić gdy Warszawiacy (ci prawdziwi - nie słoiki ośmioletnie tongue) jadą gdzieś w Polskę np. na urlop. Zazwyczaj widać, że to ci krawaciarze tongue bo są przeważnie głośni, słychać ich. Mogą też z małą  pogardą odnosić się do tubylców bo przecież oni przyjechali z miasta wieżowców i takiego w którym jeździ metro a u was zwijają asfalt na noc żeby kury nie podziobały wink big_smile
Często na meczach piłkarskich gdy kibice Legii odpowiadają na pyskówkę ze strony gospodarzy pada hasło -"Przyszliście chamy dlatego, że my tu gramy" tongue tongue i to jest prawda bo zawsze jak przyjeżdża do nich ten znienawidzony klub ze znienawidzonej Stolicy to jest komplet na trybunach - istne święto tongue

cslady napisał/a:

Co prawda często słyszę narzekanie na "słoiki", które przyjeżdżają tutaj, robią za grosze i psują rynek, ale nigdy takie słowa nie padły w stosunku do konkretnej osoby. Co więcej, nie narzekają tylko warszawiacy, ale przede wszystkim przyjezdni, którzy tutaj się osiedlili, chcą żyć i pracować. W sumie trudno nie przyznać im racji, bo mnie też nie podoba się ta "moda" na tanią pracę dla sportu. Uważam, że ogólnie Polacy się nie szanują i potrafią zgodzić się na byle jakie warunki, byle było. A druga rzecz, która budzi ogólne niezadowolenie jest taka, że wielu przyjezdnych psuje nam opinię, ponieważ nie płacą tutaj podatków, ale jednocześnie są bardzo roszczeniowi i uważają, że wiele im się należy za to, że po prostu są.

Właśnie te kwestie to dla mnie jedne z najbardziej bulwersujących jeżeli chodzi o słoików. Przyjeżdżają, zgadzaja się na najgorsze warunki jeżeli chodzi o pracę przez co pracodawcy zaniżają stawki za "h" pracy. To jest to samo co Polak jadący za granicę do roboty - wynajmie w pięciu mieszkanie i jest git bo ma kąt do spania i robotę sporo lepsza niż u siebie. Z tym, że tam potrzeba takich jak ja to nazywam "spadochroniarzy" a u nas nie bo jak by nie było tych przyjezdnych to by pracodawcy musieli podnieść stawki i by tubylcy wzięli się za tą robotę. Dodatkowo właśnie nie płacą podatków a korzystają z wszystkiego co wybudowane zostało za pieniądze tych którzy mieszkaja od urodzenia i płacą daninę do kasy miasta. Jest jeszcze to  tkz. "Janosikowe" które Warszawa płaci na te biedne gminy tych słoików którzy tu przyjeżdżają. U mnie na dzielnicy nie ma kanalizacji i szybkiego internetu nie mówiąc o obwodnicy (niedlugo wkońcu będzie) a na takiej wsi z kasy Warszawiaków już wszystko to mają - jaja jak berety!

cslady napisał/a:

Komunikację miejską lubię i nie mam zastrzeżeń, ale to chyba też zależy od tego na jakiej trasie się podróżuje. Raczej nie byłabym szczęśliwa, gdybym miała jeździć autobusami w korkach, ale jeżdżę głównie metrem, więc mi to odpowiada. Zdziwiło mnie np. to, że tutaj za bilet miesięczny płacę mniej niż płaciłabym w 2 mniejszych miastach, w których mieszkałam.

Jeżeli chodzi o komunikację miejską to jest cały czas coraz lepiej. Druga linia metra, remonty na kolei oraz rozbudowa dróg wylotowych. Teraz jest już w miarę dobrze ale to co było powiedzmy 17l temu i jeszcze wcześniej to można nazwać koszmarem.

Co do mieszkania to mieszka się wporzo jednak panują straszne ceny jeżeli chodzi o mieszkania i cenę ziemi. Nie chciałbym na pewno mieszkać w bloku ponieważ całe życie mieszkam w zielonej dzielnicy w niskiej zabudowie. Autorka mogła by się tutaj poczuć racze jak u siebie na wsi tongue

Pseudo: WuWuś big_smile 63463780

7

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?
gojka102 napisał/a:

Pamietam sytuacje w autobusie-ktoś na przykład się potknął bo autobus ruszył gwałtownie a tu zaraz "rodowici warszawiacy" ocierając chusteczka buty za 3 dychy z Carrefoura z awanturą,że jak wieś nie umie w autobusie jeździć to niech wozem z koniem po polu jeździ.
Zresztą podobną sytuację widziałam parę lat temu gdy z córka jechałyśmy autobusem smile
Mój kuzyn,który  wynajmował mi mieszkanie też był przekonany,że jak ktoś z mniejszej miejscowości to pewnie tramwaju nie widział a poziom nauczania w moim liceum jest z pewnością o wiele niższy niż w jego zawodówce.:)
Ja zresztą mam sporo rodziny w Wawie i moja cioteczka na przykład mawia,że dziś zrobi rosołek "po warszawsku",kotlecik "po warszawsku",gulasz "po warszawsku".No i generalnie wszystko "po warszawsku" jest o wiele lepsze a Warszawa to centrum szyku,kultury i elegancji.Więc od razu jak mówisz,że jesteś z Wawy-obowiązkiem każdego kto Cie spotka jest udzielanie takiemu Warszawiakowi szczególnych wzgledów:)
Właściwie nie wiem skąd to przekonanie warszawiaków o ich wyjątkowości:)

To co napisałaś skojarzyło mi się, z komentarzem mojego znajomego na temat szwagra, który od wielu lat mieszka we Włoszech, że "jest bardziej włoski niż Włosi" big_smile
Populacja W-wy to w połowie przyjezdni i nie jest to coś nowego, tak było "od zawsze".  Najzabawniejsze, że tylko nieliczni z przyjezdnych mówią, że lubią tą miasto, większość narzeka na wszystko, na korki, na drożyznę, na chamstwo, na... itd

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

8

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?
Averyl napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Pamietam sytuacje w autobusie-ktoś na przykład się potknął bo autobus ruszył gwałtownie a tu zaraz "rodowici warszawiacy" ocierając chusteczka buty za 3 dychy z Carrefoura z awanturą,że jak wieś nie umie w autobusie jeździć to niech wozem z koniem po polu jeździ.
Zresztą podobną sytuację widziałam parę lat temu gdy z córka jechałyśmy autobusem smile
Mój kuzyn,który  wynajmował mi mieszkanie też był przekonany,że jak ktoś z mniejszej miejscowości to pewnie tramwaju nie widział a poziom nauczania w moim liceum jest z pewnością o wiele niższy niż w jego zawodówce.:)
Ja zresztą mam sporo rodziny w Wawie i moja cioteczka na przykład mawia,że dziś zrobi rosołek "po warszawsku",kotlecik "po warszawsku",gulasz "po warszawsku".No i generalnie wszystko "po warszawsku" jest o wiele lepsze a Warszawa to centrum szyku,kultury i elegancji.Więc od razu jak mówisz,że jesteś z Wawy-obowiązkiem każdego kto Cie spotka jest udzielanie takiemu Warszawiakowi szczególnych wzgledów:)
Właściwie nie wiem skąd to przekonanie warszawiaków o ich wyjątkowości:)

To co napisałaś skojarzyło mi się, z komentarzem mojego znajomego na temat szwagra, który od wielu lat mieszka we Włoszech, że "jest bardziej włoski niż Włosi" big_smile
Populacja W-wy to w połowie przyjezdni i nie jest to coś nowego, tak było "od zawsze".  Najzabawniejsze, że tylko nieliczni z przyjezdnych mówią, że lubią tą miasto, większość narzeka na wszystko, na korki, na drożyznę, na chamstwo, na... itd

A ja tam lubię to miasto, niezmiennie od przeszło 8 lat.

9

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?

miasto jak miasto, ale to miejsce jest the best, yeeeaaaah
https://www.youtube.com/watch?v=qgsNFseZAwY

Odkrycie naukowe nie jest może lepsze od seksu, ale satysfakcja trwa dłużej. S. Hawking:* Spoczywaj w pokoju wielki czlowieku...

Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno
Życie jest w połowie czarne, w połowie białe, w wielu miejscach szare... i w tych odcieniach musimy być szczęśliwi. Gary;p

10

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?
vicky85 napisał/a:

miasto jak miasto, ale to miejsce jest the best, yeeeaaaah
https://www.youtube.com/watch?v=qgsNFseZAwY

Kolejny forumowy zboczuch? tongue tongue
Jeżeli chodzi o miejsce to wcześniej było to Quo Vadis, ja nie balangowałem ale mnóstwo osób "potopiło" się tam w fontannie w środy bo z 14l temu grali tam "manieczki" w ten dzień

Pseudo: WuWuś big_smile 63463780

11

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?
Jacenty89 napisał/a:
Averyl napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Pamietam sytuacje w autobusie-ktoś na przykład się potknął bo autobus ruszył gwałtownie a tu zaraz "rodowici warszawiacy" ocierając chusteczka buty za 3 dychy z Carrefoura z awanturą,że jak wieś nie umie w autobusie jeździć to niech wozem z koniem po polu jeździ.
Zresztą podobną sytuację widziałam parę lat temu gdy z córka jechałyśmy autobusem smile
Mój kuzyn,który  wynajmował mi mieszkanie też był przekonany,że jak ktoś z mniejszej miejscowości to pewnie tramwaju nie widział a poziom nauczania w moim liceum jest z pewnością o wiele niższy niż w jego zawodówce.:)
Ja zresztą mam sporo rodziny w Wawie i moja cioteczka na przykład mawia,że dziś zrobi rosołek "po warszawsku",kotlecik "po warszawsku",gulasz "po warszawsku".No i generalnie wszystko "po warszawsku" jest o wiele lepsze a Warszawa to centrum szyku,kultury i elegancji.Więc od razu jak mówisz,że jesteś z Wawy-obowiązkiem każdego kto Cie spotka jest udzielanie takiemu Warszawiakowi szczególnych wzgledów:)
Właściwie nie wiem skąd to przekonanie warszawiaków o ich wyjątkowości:)

To co napisałaś skojarzyło mi się, z komentarzem mojego znajomego na temat szwagra, który od wielu lat mieszka we Włoszech, że "jest bardziej włoski niż Włosi" big_smile
Populacja W-wy to w połowie przyjezdni i nie jest to coś nowego, tak było "od zawsze".  Najzabawniejsze, że tylko nieliczni z przyjezdnych mówią, że lubią tą miasto, większość narzeka na wszystko, na korki, na drożyznę, na chamstwo, na... itd

A ja tam lubię to miasto, niezmiennie od przeszło 8 lat.

Ja też lubię, ale ja się tutaj urodziłam. Bardziej mnie zastanawia czemu ludzie, którzy wybierają sobie to miejsce, robią to wbrew sobie, skoro nie lubią tego miasta, to czemu się upierają żyć i męczyć się tutaj. Tak, wiem... bo tu jest praca, bo mieszanie z kredytem, bo... innymi słowy są jakieś bonusy, tylko głupio powiedzieć, że tutaj mają dobrze płatną pracę, a u siebie, w rodzinnej miejscowości prawdopodobniej nie mieliby żadnej.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

12

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?

Życie w Warszawie przede wszystkim jest DROGIE. Pomimo że na tle innych miast stosunkowo łatwo można zostać korpoludkiem z dobrą pensją to życie jest koszmarnie drogie. Start jest trudny bo za byle norę trzeba wydać dość spore pieniądze. Do tego problemem są odległości, bo to naprawdę duże miasto. Można mieszkać w Warszawie i pracować w Warszawie a dojeżdżać do pracy godzinę czy półtorej. W jedną stronę. Komunikacja jest dość sprawna i względnie tania jak na codzienne poruszanie się, ale i tak jest to czasochłonne.
Jeśli o ludzi chodzi to jest tu tak naprawdę dużo mitów. Owszem, zdarzają się ludzie co to wyżej srają niż dupę mają bo są warszawiakami z dziesiątego pokolenia. Są też ludzie, którzy po dwóch latach spędzonych w stolicy też się uważają za warszawiaków i patrzą na innych z góry. Są różne subkultury typu hipsterzy, szpanerzy itp. Są charakterystyczne miejsca takie jak zagłębie klubowe na Mazowieckiej gdzie co weekend ludzie chodzą nawaleni i rzygają gdzie popadnie. Tak, to wszystko to jest.
Ale generalnie tymi wszystkimi negatywnymi stronami nie ma co się przejmować. To piękne miasto, jest tu wiele pięknych miejsc i każdy znajdzie coś dla siebie. Masz zarówno wielkie centra handlowe, kluby, parki, magiczne miejsca typu starówka itp. Co kto lubi wink

Ale od siebie dodam, że pod względem ekonomicznym najbardziej opłaca się jednak wybrać podwarszawskie miejscowości. Piastów, Pruszków, Ząbki czy Piaseczno to prawie Warszawa, a ceny życia są o wiele nizsze.

13

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?

Jeżeli mówimy o Śródmieściu Warszawy... wink big_smile

Pseudo: WuWuś big_smile 63463780

14

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?
cslady napisał/a:

W kwestii cen - mieszkałam po kilka lat w 2 innych miastach w Polsce i nie widzę wielkiej różnicy w rachunkach (prąd, woda) oraz w kwotach, które wydaję na jedzenie. Na pewno dużo większe są ceny mieszkań, potrafią być wręcz absurdalne. Życie za 2.5 tys. jest chyba dobrym życiem, gdy się mieszka w małym mieście. Natomiast w Warszawie to grosze, nie wystarczą na wiele.

Możesz to rozwinąć? Masz na myśli ceny za mieszkanie, czyli konkretnie za kupno mieszkania (wiem, że te bywają absurdalne), zwykle na kredyt, czy ich wynajem? Bo jeśli kwoty za rachunki i koszty wydawane na jedzenie są porównywalne, to pozostaje mi ta kwestia. Chyba, że chodzi o ogólnie większą ilość możliwości, jakie pojawiają się w stolicy w porówniu z mniejszymi miastami.
Ja mieszkam na Śląsku, w mieście średniej wielkości, u nas za 2,5 tys. również nie da się dobrze żyć. 

On-WuWuA-83 napisał/a:

To określenie chyba właśnie głównie pasuje do korporacji. Przyjeżdża jakaś świeża osoba do miasta, znajduje robotę w takiej dużej firmie i aby się wybić zaczyna jak to się mówi dołki kopać pod współpracownikami - pójdzie i np. podkabluje kogoś wink

Mnie wyścig szczurów nie kojarzy się z kablowaniem i kopaniem pod kimś dołków, a raczej z dążeniem do sukcesu kosztem życia osobistego, wolnego czasu, snu, innych wartości.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

15

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?
Olinka napisał/a:

Możesz to rozwinąć? Masz na myśli ceny za mieszkanie, czyli konkretnie za kupno mieszkania (wiem, że te bywają absurdalne), zwykle na kredyt, czy ich wynajem? Bo jeśli kwoty za rachunki i koszty wydawane na jedzenie są porównywalne, to pozostaje mi ta kwestia. Chyba, że chodzi o ogólnie większą ilość możliwości, jakie pojawiają się w stolicy w porówniu z mniejszymi miastami.
Ja mieszkam na Śląsku, w mieście średniej wielkości, u nas za 2,5 tys. również nie da się dobrze żyć.

Miałam na myśli głównie wynajem, bo za 2 500 zł miesięcznie chyba trudno coś kupić w Warszawie. W domyśle chodziło mi też o bycie singlem, bo kiedy ma się rodzinę oraz dzieli się z kimś rachunki to też inaczej się to rozkłada. Moja pierwsza pensja w Warszawie to było coś koło tych 2 500 zł, już nie pamiętam dokładnie. W każdym razie gdyby nie to, że miałam wtedy gdzie mieszkać, to nie wiem czy zdecydowałabym się na przeprowadzkę, bo nie uśmiechało mi się dzielenie mieszkania z obcymi ludźmi, gdy miałam świadomość, że muszę się spiąć i dużo uczyć zupełnie nowej branży. Natomiast w moim rodzinnym mieście te 2,5 tys. spokojnie wystarczały na wynajem całego mieszkania i jeszcze sporo zostawało na życie.

A co do jedzenia, to niektórzy twierdzą, że w Warszawie jest droższe, chociaż ja tam nie widzę różnicy w kwotach, gdy robię zakupy z Carrefourze w mniejszym mieście oraz w Carrefourze w Warszawie (lub Tesco, Biedronce, Lidlu itp.). Aż tak się w to nie zagłębiam, więc mogę się mylić, jednak od kilku lat notuję moje miesięczne wydatki, m.in. na jedzenie i nie widziałam znaczącego wzrostu. Na pewno jeśli chcę zjeść coś na mieście lub też wypić kawę, to jest drożej niż płaciłam w mniejszych miastach.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

16

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?

Usługi są zdecydoeanie droższe, ale jeśli chodzi o jakieś artykuły spożywcze to znaczącej różnicy nie ma. Ceny wynajmu czy kupna mieszkan są bardzo wysokie,

17

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?

Przeżyć w Warszawie za 2,5 tys się da. O ile mieszkasz u cioci za darmo. Samo wynajęcie mieszkania to od 1500 w górę, a w rozsądnej lokalizacji od 2000 w górę. Sam pokój można wynająć taniej, ale nie wiem czy chciałbym z tak całkiem przypadkowymi ludźmi w mieszkaniu mieszkać. Ale już w takim Pruszkowie za 1500zł można wynająć sensowne mieszkanie koło dworca, a pociąg do centrum jedzie 25 minut.

18

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?
cslady napisał/a:

Miałam na myśli głównie wynajem, bo za 2 500 zł miesięcznie chyba trudno coś kupić w Warszawie. W domyśle chodziło mi też o bycie singlem, bo kiedy ma się rodzinę oraz dzieli się z kimś rachunki to też inaczej się to rozkłada. Moja pierwsza pensja w Warszawie to było coś koło tych 2 500 zł, już nie pamiętam dokładnie. W każdym razie gdyby nie to, że miałam wtedy gdzie mieszkać, to nie wiem czy zdecydowałabym się na przeprowadzkę, bo nie uśmiechało mi się dzielenie mieszkania z obcymi ludźmi, gdy miałam świadomość, że muszę się spiąć i dużo uczyć zupełnie nowej branży. Natomiast w moim rodzinnym mieście te 2,5 tys. spokojnie wystarczały na wynajem całego mieszkania i jeszcze sporo zostawało na życie.

To rzeczywiście jest znacznie drożej. U mnie za 2,5 tysiąca wynajmiesz komfortowe, w pełni wyposażone mieszkanie, a przy tym oczywiście sporo większe niż kawalerka. Jeśli ktoś nie ma takich wymagań, wystarczy połowa tej kwoty, a drugą połowę można już przeznaczyć na życie. Pokój studencki, zaznaczę, że jakiś czas temu, to był wydatek rzędu 300-400 zł miesięcznie, ale nie mam pewności czy obecnie to się nie zmieniło, bo uczelni nam przybyło, więc konkurencja może być większa, a ta generuje ceny.

Słyszałam też, że markety i hipermarkety, głównie meblowe (Agata) czy budowlane (jak Castorama czy Leroy Merlin), mają różne ceny tych samych towarów w zależności od lokalizacji. Prawdę mówiąc kiedyś szukałam czegoś na stronie OBI i rzeczywiście, żeby sprawdzić ostateczną kwotę, jaką przyjdzie mi zapłacić, musiałam podać, w którym sklepie chcę dokonać odbioru.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

19

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?

W Warszawie nie znajdziesz pokoju za 300-400. Pomnóż tą kwotę przez dwa. Do tego wszystko zależy od lokalizacji. Są w Warszawie miejsca gdzie jest osiedle, za murem osiedla łąka. To osiedla prowadzi jedna droga, a najbliższy przystanek gdzie staje jedna linia autobusowa jest 400 metrów dalej. Warszawa silnie się rozwija, na obrzeżach jest najtaniej zarówno jeśli chodzi o wynajem czy zakup, natomiast życie tam jest najtrudniejsze a dojazdy najbardziej wyczerpujące.

20

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?

W W-wie znajdziesz droższy pokój, ale też prawdopodobnie zarobisz dużo więcej niż tam, gdzie pokój kosztuje 300-400. Nie jest to jakaś specjalna cecha W-wy, tylko dużych miast (przypuszczam, że relacja wydatków do zarobków w Krakowie, Gdańsku, itp kształtuje się podobnie).
Jeśli miasto jest duże, to do centrum jest daleko jeśli mieszkasz na peryferiach (bo tam taniej) - to też nie jest jakaś specjalna cecha tylko W-wy, z tego co pamiętam Szczecin wydał mi się bardzo rozległym miastem,  znajomy opowiadał, że 1,5h jazdy z domu na uczelnie, to dla niego coś normalnego.

Fajną rzeczą w W-wie, taką nieco inną (chociaż nie unikatową) jest zieleń. Jest dużo parków w mieście, a na około dużo lasów, niektóre ścieżki rowerowe
prowadzą wśród drzew, można się zrelaksować.

Co do drożyzny - jest bardzo dużo wydarzeń kulturalnych za friko! Większość muzeów ma jakiś dzień za darmo, jest bardzo dużo imprez dla wszystkich, za darmo, czasem są to happy hours - w zeszłym roku za darmo widziałam Horyzont Historii (~20 zł za 10 min to przesada). Generalnie jeśli ktoś chce ciekawie i w miarę tanio spędzić czas, to wystarczy poszukać.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

21

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?
zmartwiony86 napisał/a:

W Warszawie nie znajdziesz pokoju za 300-400. Pomnóż tą kwotę przez dwa.

Muszę jednak sprostować swój poprzedni post, bo żeby się upewnić (zaznaczyłam od razu, że nie jestem przekonana czy nadal tak to dziś wygląda), ale też z ciekawości, wczoraj podpytałam i okazuje się, że w moim mieście owszem, miesięczna opłata za pokój studencki to ok. 300 zł, ale nie ma się wówczas całego pokoju dla siebie, a dzieli go ze współlokatorem - w takiej sytuacji jest to jednak raczej spory lokal. Oddzielny pokój w wynajętym wspólnie z innymi studentami mieszkaniu wychodzi ok. 500-600 zł.
Pozostałe podane kwoty są takie, jak napisałam, ale też tutaj nie miałam wątpliwości.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

22 Ostatnio edytowany przez gorszysort992 (2017-06-03 18:12:22)

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?

Kilka dobrych lat meiszkałem w Warszawie więc wyrażę swoje subiektywne zdanie. Wszysto zalezy od srodowiska jakie napotkacie. Najgorzej jest wśród nowobogackich ludzi pochodzacy z obrzeży warszawy bądź kiedyś słoików z małych miejscowości. Ci co się tu dostali i dorobili to często ludzie z mętalnością wieśniaka buraki z wybujałym ego którzych  kłuje wszystko dookoła poza gwoździem we własnym zadzie. Moja kuzynka dobrze zna to środowisko jest rodowitą warszawianką a pomimo to przy różnych okazjach była przez tych ludzi poniżana i zwyzywana od słoików (ile to razy im mówiła iż jest rodowitą warszawianką pkazując min. akt urodzenia). Powód lepiej od nich pracowała jest przy tym skromna inteligentna nia ma dzieci woli  najmować mieszkanie niż mieszkać na swoim oj dla nich to słoik i basta.

23

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?
Olinka napisał/a:
zmartwiony86 napisał/a:

W Warszawie nie znajdziesz pokoju za 300-400. Pomnóż tą kwotę przez dwa.

Muszę jednak sprostować swój poprzedni post, bo żeby się upewnić (zaznaczyłam od razu, że nie jestem przekonana czy nadal tak to dziś wygląda), ale też z ciekawości, wczoraj podpytałam i okazuje się, że w moim mieście owszem, miesięczna opłata za pokój studencki to ok. 300 zł, ale nie ma się wówczas całego pokoju dla siebie, a dzieli go ze współlokatorem - w takiej sytuacji jest to jednak raczej spory lokal. Oddzielny pokój w wynajętym wspólnie z innymi studentami mieszkaniu wychodzi ok. 500-600 zł.
Pozostałe podane kwoty są takie, jak napisałam, ale też tutaj nie miałam wątpliwości.

W Warszawie ceny za pokój zaczynają się od 600 zł (za coś bliżej niż Białołęka albo Targówek, o powierzchni większej niz 6-8 metrów i standardzie lepszym niż mocno "studenckim" trzeba zapłacić więcej).

24

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?

Faktycznie w Warszawie przestrzeń życiowa jest droga, nieraz wręcz absurdalnie. Do tej pory jechałam na "taryfie ulgowej" - wynajmowałam od cioci po kosztach czynszu administracyjnego. Teraz szukam pierwszego mieszkania na wolnym rynku, do spółki z facetem. Ja jeszcze studiuję, pracuję na 3/4 etatu - wychodzi na to, że na mieszkanie muszę wydać połowę pensji, albo nawet trochę więcej. I to nie na jakiś luksus, a na w-miarę-znośne mieszkanie w centrum albo na spoko-dupy-nie-urywa w dalszych dzielnicach.

Natomiast jeśli chodzi o "atmosferę", to muszę przyznać po 6 latach, że moje wyobrażenia rozminęły się z rzeczywistością - i to raczej na plus. Jak przyjechałam tu jako studentka z Polski B, miałam przekonania podobne do Autorki - pośpiech, presja, gonitwa, no i jeszcze ta "różnica statusów" między rodowitymi warszawiakami a słoikami. W rzeczywistości nie spotkałam żadnego cwaniaka-warszawiaka, a ludzi sympatycznych i otwartych na przyjezdnych. A jeśli chodzi o presję, rywalizację czy życie w pośpiechu, to dla mnie jedną z najlepszych cech Warszawy jest to, że każdy może tu sobie żyć po swojemu. Chcesz poświęcić się wymagającej karierze? - proszę bardzo. Ale równie dobrze możesz żyć zupełnie spokojnie, nie zarzynać się w pracy, mieć czas na życie towarzyskie albo na bycie domatorem w kapciach. Wcale nie jest tak, że warszawiacy dzielą się wyłącznie na korposzczury, pozerów-hipsterów i wojujących wegetarian - jest też cała masa najzwyczajniejszych w świecie przeciętniaków.

Więc jeżeli coś miałabym demonizować, to raczej praktyczne aspekty życia - ceny mieszkań i usług (ciągle np. wożę ciuchy do krawcowej w rodzinnym mieście, bo w Warszawie jest przebitka 300%), czas spędzany na dojazdach (chyba, że masz farta i upolowałeś mieszkanie przy metrze), problemy z parkowaniem. Rynek pracy niewątpliwie premiuje doświadczenie, bo zwyczajnie jest stały, olbrzymi dopływ ludzi bez doświadczenia - dlatego też w Warszawie niełatwo jest wystartować, jeśli startujesz u samych podstaw i nie masz na początku jakiejś "taryfy ulgowej", choćby tego mieszkania u ciotki. Faktycznie jest to miasto wielu możliwości, ale nie są to wcale szanse "leżące na ulicy", napierw nieraz trzeba tu zawalczyć o życiową stabilizację.

25 Ostatnio edytowany przez Olinka (2017-08-07 15:57:52)

Odp: Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?

Mieszkania są rzeczywiście drogie, a jest bez porównania więcej możliwości, jeśli chodzi o  pracę i  rozrywki w czasie wolnym.  A zarobki są zależne od  branży w której się specjalizujecie. Tutaj macie dane  [nieregulaminowy link - usunięte przez moderację] odnośnie tego w jakich zawodach najlepiej się zarabia. Sama jestem zdania, że nie opłaca się przeprowadzać, jeśli będziecie mieć podobną pracę i zarabiać np. 300 zł więcej niż w małym mieście...Moim zdaniem trzeba mierzyć wyżej.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Czy mógłby mi ktoś opisać życie w stolicy?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018