Jesteśmy ze sobą ponad rok, on ma 29 lat i choć nie jestem materialistką to boli mnie to że mój facet nie kupuje mi prezentów. Dla niego fakt że zabierze mnie do kina raz na jakiś czas, czy do baru jest wystarczającym prezentem. Ale przez cały rok, kupił mi jedynie opakowanie czekoladek na dzień kobiet, co lepsze dał to samo swojej matce. Na imieniny, urodziny czy nawet mikołaja nie dał mi nic. W moje urodziny stwierdził że nie ma pieniędzy, ale 2 dni wcześniej zabrał mnie do lokalu na pizze. Czyli pieniądze miał.Gdy zdenerwowałam się że nic mi nie kupił, bo stwierdził że nie ma pieniędzy, choć przy mnie wydawał kasę na brata to rzucił się do mnie twierdząc jak mogę być zła że nic mi nie kupił, że moje zachowanie przechodzi ludzkie pojęcie. I tak w moje urodziny zamiast świętować je ze mną byliśmy pokłóceni. Gdy zadzwoniłam zapytać czy się zobaczymy, odpowiedział z wyrzutem że nie teraz bo jest u rodziny i może zobaczymy się później, ale do mnie do domu nie przyjdzie, dodał a i sory ze nic ci nie kupiłem i się rozłączył. Po czym wyłączył telefon. Urodziny spędziłam sama. On wyłączył telefon. zamiast przyjść do mnie porozmawiać pól dnia robił mi wyrzuty, twierdząc że jestem materialistką, po czym obraził się i poszedł z mamą do wujka na kawę, bo mam mu kazała. Mam dosyć jego zachowania, ma kasę dla rodziny, dla kolegów, dla siebie na piwo czy drinka a dla mnie durnej czekolady nie kupi. Sama za ostanie grosze kupuję mu prezenty, (drogie prezenty)obdarowywałam go w każde święto. A on nic, złoży życzenia poprzytula i tyle. Rozmawiać, starać się naświetlić jak ja się z tym czuję czy rozstać się ? I dać mu żyć z mamusią u boku?
Podobne tematy
A widzisz! A ja kupowałem zawsze i co? I nic. Jak macie za dobrze to wam źle. Nie wiem, zostaw go, znajdź sobie takiego co ci kupuje a na samym końcu i tak wrócisz do tego sknery.
3 2014-12-26 18:39:12 Ostatnio edytowany przez kicur (2014-12-26 18:42:00)
Max 901 skądś znam te słowa, chyba już tu pisałeś pod innym nick'iem ..
Maxie leczysz swoje kompleksy na tym forum. Wszystkich mierzysz swoimi przeryciami, co jest skrajnym nonsensem. Jeśli nie wyleczyłeś się ze swojej poprzedniej relacji to nie wchodź w następną i nie udzielaj się no chyba że chcesz pomocy dla siebie.
Kicur pytam was o opinię a tu czytam posty o maxie 901
sprawa jest na tyle świeża bo wydarzyła się 3 dni temu, a ja zwyczajnie mam już dosyć. Bo fakt, dba o mnie, zabiera do kina, lokalu itp. Mogę na nim polegać, ale obrażać się na mnie bo śmiem się odezwać o prezent-nawet głupią czekoladę to już chyba przesada. Urodziny ma się raz w roku. Co sądzicie?
Jesteśmy ze sobą ponad rok, on ma 29 lat i choć nie jestem materialistką to boli mnie to że mój facet nie kupuje mi prezentów. Dla niego fakt że zabierze mnie do kina raz na jakiś czas, czy do baru jest wystarczającym prezentem. Ale przez cały rok, kupił mi jedynie opakowanie czekoladek na dzień kobiet, co lepsze dał to samo swojej matce. Na imieniny, urodziny czy nawet mikołaja nie dał mi nic. W moje urodziny stwierdził że nie ma pieniędzy, ale 2 dni wcześniej zabrał mnie do lokalu na pizze. Czyli pieniądze miał.Gdy zdenerwowałam się że nic mi nie kupił, bo stwierdził że nie ma pieniędzy, choć przy mnie wydawał kasę na brata to rzucił się do mnie twierdząc jak mogę być zła że nic mi nie kupił, że moje zachowanie przechodzi ludzkie pojęcie. I tak w moje urodziny zamiast świętować je ze mną byliśmy pokłóceni. Gdy zadzwoniłam zapytać czy się zobaczymy, odpowiedział z wyrzutem że nie teraz bo jest u rodziny i może zobaczymy się później, ale do mnie do domu nie przyjdzie, dodał a i sory ze nic ci nie kupiłem i się rozłączył. Po czym wyłączył telefon. Urodziny spędziłam sama. On wyłączył telefon. zamiast przyjść do mnie porozmawiać pól dnia robił mi wyrzuty, twierdząc że jestem materialistką, po czym obraził się i poszedł z mamą do wujka na kawę, bo mam mu kazała. Mam dosyć jego zachowania, ma kasę dla rodziny, dla kolegów, dla siebie na piwo czy drinka a dla mnie durnej czekolady nie kupi. Sama za ostanie grosze kupuję mu prezenty, (drogie prezenty)obdarowywałam go w każde święto. A on nic, złoży życzenia poprzytula i tyle. Rozmawiać, starać się naświetlić jak ja się z tym czuję czy rozstać się ? I dać mu żyć z mamusią u boku?
Ja tam od razu mówiłam, że prezenty lubię dostawać tylko na szczególne okazje. Wolę spędzić z kimś czas, niż dostać upominek. I tak mąż nie ma problemów.
Jeśli dla Ciebie prezenty/upominki są ważnym aspektem świadczącym o zainteresowaniu i pamięci Twojego chłopaka to Mu to jasno zakomunikuj. Jednak według mnie na chłopaka może się nadaje, ale nie na kogoś poważniejszego. Nie oceniam tego na podstawie nieobdarowywania Ciebie prezentami (chociaż to dziwne, że wszystkich obdarowuje oprócz Ciebie ?), ale Jego foch w Twoje urodziny. Przemyśl to dobrze. Bo jeśli teraz tak reaguje na problemy w związku, to co będzie potem? To jest typ człowieka, który niezbyt zna się na kompromisach lub Ich nie chce.
A z prezentami dla Niego definitywnie skończ. Bo jeśli dla Niego nie są one ważne to po co Mu je dawać, jeśli nie mają żadnej wartości? Ja na Twoim miejscu trochę mniej spędzałabym czasu z Nim i zobaczyła jak On na to zareaguje. Czy będzie umiał zadziałać, czy zwali winę na Ciebie (nie zastanowi się nad powodem Twojego postępowania). Z doświadczenia wiem, że jak nam na kimś zależy to choćby nie wiem jak dziwnie się zachował próbujemy całą sytuację wyjaśnić.
Trochę się zachowuje jak sknera. Masz rację, urodziny są raz w roku, gwiazdka, czy inne tam rocznice. Wołanie prezentów jest nie odpowiednie, to powinno od niego wypływać. Chyba, że te prezenty chcesz dostawać często? Myślę, ze nie.
Jak ty mu kupujesz a on nie, to mu nie kupuj, Po co komuś kupwać jak nie umie sie odwdzięczyć.
Myślę, że powinnaś dać sobie z nim spokój a przynajmniej dać mu do zrozumienia, że jesteś kobietą, która zasluguje na coś miłego w takie dni.
W jego mniemaniu tylko na prezentach mi zależy tak też mi powiedział. Ale jakich prezentach skoro nic od niego nie dostałam? Sądzę że fakt że płaci za mnie w lokalu jest dla niego takim małym 'prezentem'. Ale pomijając tą kwestię, zabolało mnie to, że pomimo mojego zaproszenia nie przyszedł do mnie, tylko obraził się nawrzucał mi i wyłączył telefon w moje urodziny. On nie należy do bogaczy, ale ja również. Ucieszyłabym się ze zwykłej czekolady. Zamiast tego dostałam życzenia byliśmy wtedy razem, u niego o 12 w nocy złożył życzenia zaśpiewał nawet sto lat po czym zapytał czy idziemy spać. Przez pół miesiąca pytał co chcę dostać, a nawet kwiatka nie dał stąd moje zdenerwowanie. Cały rok to szmat czasu i kilka okazji do świętowania było, nigdy nie dał mi nic. Potrafił zapytać co chcę, po czym tego dnia stwierdzał że nie da mi nic dzisiaj tylko za kilka dni bo przecież nie ma pieniędzy, a następnie nie dawał nic.
Wiesz, bieda tu nie ma nic do rzeczy, można dać lizaka, można kupić kwiatka , 3 zł czy 5 zł to nie wiele.
Nie wiem , po ile wy macie lat. Jako facet,to powinie się troche ogarnąć.
Zgadzam się z paulo71 trochę dziwny Twój chłopak.
Nadal podtrzymuję, abyś się zastanowiła nad sensem tego związku, bo prezenty to tutaj najmniejszy problem. Tym bardziej kiedy dodałaś, że STWARZAŁ pozory jakby chciał Ci sprawić jakiś upominek, a później zbywał. Czyli u Niego na gadaniu niestety się kończyło.
Wiesz, bieda tu nie ma nic do rzeczy, można dać lizaka, można kupić kwiatka , 3 zł czy 5 zł to nie wiele.
Można... Można... Można codziennie czuć, że ma się urodziny... Codziennie mieć Dzień Zakochanych. Itd...
Oto co wyobraziłam sobie na podstawie Twojego wpisu...
- dziecko ciągnie matkę za spódniczkę nerwowo i domaga się cukierka z bilboardu
- facet próbuje odgonić się od natarczywej kobiety, która być może kiedyś go fascynowała, ale teraz już tego nie czuje i nie wie jakich słów użyć...
Też mu nic nie kupuj. Ja swojemu kupuję jakąś bombonierkę i tyle, nie ma sensu kupowanie chłopakowi drogich prezentów.
Nigdy nie upomniałabym się o prezent. Jakby ode mnie dostawał, a ja od niego nie to bym przestała kupować i nie byłoby tematu.
to skoro masz go dosyć to daj sobie nim spokój i spokój z ową relacją. A poza tym gdyby tylko takie problemy były...
I jeszcze jedno, fakt, że zaprosił Cię na pizze w jego mniemaniu może już być swoistym prezentem- ja również tak uważam.
puedłkozielone,a co tam znalazłaś pod choinką w tym roku też nic ?
Dopominanie sie o prezent to jest totalny nietakt...ja bym nie zdzierzył takiego czegoś.Prezent daje się w pewnych okolicznosciach lub bez nich z różnych powodów i uczuć..ale...ZAWSZE TO JEST AUTORYTARNA I NIEPODLEGAJĄCA DYSKUSJII DECYZJA,tego kto ten prezent wręcza. Nie wolno się dopominać o prezenty...:)
Droga autorko mam tylko jedno pytanie. Jak czesto kupujesz swojemu facetowi prezenty ? Rozumie ze czesto a on Tobie wcale ,zgadza sie ?
Jakbym czytała o moim byłym.
Mój były: Na Boże Narodzenie kupiłam mu perfumy, a on mi nic nie dał, nawet życzeń nie złożył. Na walentynki kupił mi kolczyki za 20zł i to był najdroższy prezent jaki od niego dostałam. Wcześniej na rocznicę dał mi pierścionek za 6 zł!!! SZEŚĆ! A ode mnie zażyczył sobie koszulę za 60zł. No i tę historię pt. "jesteś materialistką" też przerabiałam. Chłopak nie miał za grosz przyzwoitości, był chciwy i oszczędzał na mnie. A na imprezy (2 razy w tygodniu) ZAWSZE kupował whisky za kilkadziesiąt złotych.
On się nie zmieni. Jeśli chcesz prezentów, to rzuć tego faceta i znajdź lepszego.
Ojej!!! To straszne, facet nie kupuje mi prezentów no i nie jest zbyt majętny. Idealny temat na forum dla zakompleksionych i sfrustrowanych babek.
A ja sie w cale nie dziwie autorce ze jest jej przykro.
Nie chodzi o drogi prezent tylko o sam fakt ze cos kupi i jej wręczy.
A on kompletnie ma to gdzieś.
Może nie był wcześniej świadomy tego, że autorka oczekuje od niego prezentów. Zwracałaś mu na to uwagę wcześniej, czy jak nie kupił to wyjechałaś z pretensjami ? Jeśli to drugie to nie dziwię się, że poczuł się urażony, choć nie powinien się w ten sposób w Twoje urodziny zachowywać.
Miałam podobną sytuację na walentynki. Mój były też stwierdził , że jestem materialistką i zależy mi na tym, żeby pokazać innym , że w to święto nie jestem sama. Choć nie wspominałam nic o prezencie, chciałam tylko, żebyśmy się wtedy spotkali, a sam miesiąc przed zaczął mnie męczyć pytaniami 'co chcesz dostać na walentynki' mimo, że odpowiadałam, że nic, tylko żebyśmy się spotkali. Jednak on postanowił mnie ukarać za mój 'materializm' i nie spotkaliśmy się, nawet nie zadzwonił z życzeniami. Następnego dnia spotkaliśmy się i przyszedł z winem i kolczykami i z wyrzutem do mnie , że inaczej pewnie przed koleżankami nie miałabym się czym pochwalić.
Autorko, rozumiem Twoje zdenerwowanie. Nie ma sensu z takim typem gadać, po prostu jakby nic wspomnij mu w rozmowie o kwiatkach czy czekoladzie które dostałaś w prezencie na urodziny od swojego kolegi
Ja bym nie poruszała z nim więcej tematu bo co Ci to da, jaka z tego satysfakcja jak nawet się zmieni ale to będzie wymuszone?
Najlepiej się zachowuj jak on, czyli po prostu nic mu nie daj na urodziny oprócz życzeń. Widać dla niego prezenty nie są tak ważne jak dla Ciebie.