Są tacy, co potrafią iść do teatru dla szpanu, by pokazać jacy są inteligentni - nawet gdy śmiertelnie się nudzą 
W sprawie wiadomości zgadzam się z Tobą w 100% - nie wiem, jaki jest sens zapychania sobie głowy bzdurami typu "pies skoczył z dachu wieżowca". Są czasami ważne sprawy, ale najczęściej dziennikarze szukają przy takiej okazji taniej sensacji bądź głos zabierają osoby będące ekspertami tylko z nazwy.
Ogólnie niezbyt dobre jest ocenianie ludzi po zainteresowaniach. Nigdy nie wiadomo, czy tak jak napisałaś, ktoś ukrywa swoje by przekonać się jaka jest i na co patrzy druga osoba. Albo też ma depresję czy inną chorobę, która pozbawia go sił na pasjonowanie się czymkolwiek. Co innego, gdy zna się kogoś "na wylot" i wie że nic mu nie dolega, a po prostu jest jaki jest. Wtedy tylko charakterem może nadrobić 
Niestrawne są księżniczki i książęta, którzy mają o sobie bardzo wysokie mniemanie - myślą, że błyszczą intelektem i dużo wiedzą, chociaż rzeczywistość jest nieco inna. Drugiemu człowiekowi potrafią bardzo łatwo stawiać wymagania, w zamian nie dając nic, bo obecność w ich otoczeniu jest zaszczytem. A jak ktoś ma swoje problemy - nie będą się przecież przejmować frajerstwem/głupotą 
Dziecięca zabawa w sortowanie kończy się zwykle w momencie, gdy trafią na kogoś podobnego. Czasami jednak niektóre źle działające główki nie pozwalają dostrzec faktów 
Sam miałem dwie takie sytuacje. W pierwszej osoba z czasem zmądrzała, i chwała jej za to
Obecnie kontakt ze sobą mamy rzadko, ale nie jest zły.
Druga to na szczęście tylko znajomość internetowa. Lubię rozmawiać na poważne tematy, ale nic na siłę... Nie da się z kimś, kto wszystko sprowadzi do radosnej, składającej się z kilku słów rozmówki, a potem dziwi się że ktoś niewiele mówi i to o bzdetach. Jeśli dla kogoś nie trzeba używać mózgu - prędzej czy później rozmawia się z tą osobą "bez" jego użycia. Proste 