Witam. Postanowilam poruszyc ten temat na forum, gdyz chcialabym poznac opinie innych... Mieszkam w UK, wiec z gory przepraszam za brak polskich literek. Jakis czas temu poznalam tutaj faceta. Jestem po dlugoletnim, nieudanym zwiazku w Polsce. Zanim go poznalam bylam singielka prawie dwa lata. Nasze pierwsze spotkanie wspominam bardzo milo. Pojechalismy razem do parku rozrywki. Facet zrobil na mnie pozytywne wrazenie. Ucieszylam sie, ze mamy ze soba cos wspolnego. Po kilku dniach spotykania sie zaproponowal wspolny weekend nad morzem. I te kilka wspolnie spedzonych dni sprawilo, ze zaczelam zastanawiac sie nad przyszloscia naszej znajomosci... Z gory zaznaczam, ze nie uwazam sie za alfe i omege. Ale jestem wyksztalcona i inteligentna osoba. Mam swoj jasno okreslony cel w zyciu, szeroki zakres zainteresowan. Obracam sie w gronie ludzi "na poziomie", pracuje na wysokim stanowisku. Przez ciagly brak czasu ucierpialo moje zycie osobiste. I w sumie ta znajomosc to czysty przypadek. Marek jest wspanialym facetem pod wzgledem charakteru. Czuly, wrazliwy, opiekunczy. Lista Jego zalet jest naprawde dluga. Jest jednak jedno "ale". A mianowicie Jego poziom intelektualny... Nigdy nie ocenialam ludzi pod wzgledem stanowiska, ktore posiadaja, wyksztalcenia czy dochodow, bo nie to swiadczy o inteligencji. W tym momencie jestem jednak w wielkiej kropce. Marek nie ma zadnych zainteresowan, zadnych pasji... Nigdy nie byl w teatrze, w operze. Nie lubi ksiazek ani ambitnych filmow, bo czesto ich fabula jest dla niego niezrozumiala... Nie interesuje sie polityka, nie wie nic o tym, co sie dzieje na swiecie, bo nie czyta gazet ani newsow. Gdy porusze jakikolwiek temat z dziedziny, ktora mnie interesuje robi wielkie oczy i nic nie mowi... Nie wie jak zachowac sie w restauracji, w hotelu... Momentami zachowuje sie jakby cale zycie spedzil za kratkami a przeciez juz 6 lat mieszka w Londynie... Cenie Jego charakter, ale Jego zachowanie staje sie dla mnie irytujace... Znamy sie zaledwie miesiac a on juz zaproponowal mi wspolne zamieszkanie... Rozmawia o dzieciach i o checi ustatkowania sie. Z jednej strony ciesze sie, ze ma takie podejscie, bo oboje jestesmy przed 30-stka i tez marze o stabilizacji. Ale z drugiej strony obawiam sie, ze za bardzo roznimy sie pod wzgledem intelektualnym... W jakims stopniu mi na nim zalezy, nie chcialabym go niczym urazic. Nie wiem co robic... Czy probowac "wprowadzic" go w swoje towarzystwo, pokazac troszke inne zycie? On sam nie ma zbyt wielu znajomych. Kazda wolna chwile chcialby spedzac ze mna, co tez momentami staje sie dla mnie uciazliwe, bo nie mamy o czym rozmawiac... Czy ktos z Was byl moze w podobnej sytuacji? Czy takie roznice w zwiazku mozna pokonac?
Podobne tematy
Nie umiałabym żyć z takim facetem. Zakochałam się kiedyś w M. który wizualnie całkowicie nie był w moim typie, za to bystry jak cholera. 3 języki obce i doktorat na koncie. Super mi się z nim rozmawiało, podobnie jest z obecnym partnerem. Zastanów się co zrobisz jak minie pierwsza fascynacja, jak nastanie ta niezręczna cisza...
Teoretycznie wszystko można pokonać, ale niektóre rzeczy są nie do przeskoczenia. Zwłaszcza w związku. Mężczyzna, z którym nie ma o czym rozmawiać, po jakimś czasie staje się mało atrakcyjny. Nie potrafi niczym zaskoczyć, zaimponować. Nuda kompletna. A niestety każdy z nas szuka w drugiej osobie przysłowiowej "iskry", która przyciąga.
Autorko, spróbuj powoli wprowadzić go w swoją rzeczywistość. Może nie stanie się wielbicielem baletu, ale przynajmniej zetknie się z kulturą i odnajdzie w niej coś dla siebie. A Ty zobaczysz, czy jego "inny poziom intelektualny" wynika z lenistwa, ignorancji czy po prostu nieznajomości pewnych rzeczy. Jak dla mnie to ostatnie jest do naprawienia. Natomiast tego pierwszego nie da się niczym wytłumaczyć.
heh, w sumie nigdy nie bylem w operze, w teatrze tylko raz w zyciu nie lubie filmow i telewizji tez nie znam wielu zasad, ktore panuja "na salonach" a naleze do grona mensy... Swoja droga masz dwa wyjscia: narzuc mu wyzsze tempo, ktore go zmotywuje do dalszej eksploracji "siebie" albo znajdz kogos z wieksza iloscia synaps
Niektorzy sie dobrze czuja takimi, jacy sa a inni sa nieszczesliwi, bo gonia za emocjami. Przeczytaj ksiazke Mateusza Grzesiaka "Alpha Human" i "Ego-rcyzmy" - te tytuly moim zdaniem rozwiewaja wszelkie watpliwosci na praktycznie kazdej plaszczyznie ![]()
W związek nie powinno się wchodzić z zamiarem dostosowania partnera do swoich wymagań. Widzisz jaki jest - albo to akceptujesz (przy założeniu, że się ani trochę nie zmieni), albo szukasz dalej.
W moim odczuciu - różnice są zbyt duże. Jesteście z różnych światów. Jeśli po kilku wspólnych dniach Cię to razi to co będzie dalej? Zapewne odkryłaś tylko wierzchołek góry lodowej. Mężczyzna powinien kobiecie w jakiś sposób imponować - jak będziesz na niego patrzyła odgrywając rolę nauczycielki wprowadzającej go w "wielki świat"? Po jego męskości w Twoich oczach za kilka tygodni nie zostanie nic.
Mój pierwszy poważny związek tak wyglądał - 2 osoby o dokumentnie odmiennym podejściu do życia. Związek mojej przyjaciółki (też pierwszy poważny) również może być przykładem. Po kilku latach i mnie i ją z naszymi mężczyznami łączył tylko seks. Dzieliło wszystko inne.
6 2014-04-24 19:28:28 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2014-04-24 19:29:46)
To nie jest problem różnicy intelektów, to problem innych światów, w których żyjecie.
Probowalam z nim wczoraj porozmawiac. Zapytalam czy nie jestem dla niego zbyt wyniosla i snobistyczna (chociaz nie uwazam sie za taka osobe). A on zrobil wielkie oczy i odpowiedzial:"Jaka? Mozesz mowic prosciej?" ![]()
Wiesz- jak nie masz o czym z nim rozmawiać, to chyba nie będzie z tego nic dobrego. Moim zdaniem partnerzy powinni nadawać na tych samych falach.
Probowalam z nim wczoraj porozmawiac. Zapytalam czy nie jestem dla niego zbyt wyniosla i snobistyczna (chociaz nie uwazam sie za taka osobe). A on zrobil wielkie oczy i odpowiedzial:"Jaka? Mozesz mowic prosciej?"
Pokaż mu ten wątek, sam sobie Ciebie odpuści.
Taka jesteś inteligentna, a nie umiesz poprawnie stawiać przecinków.
Deliberate28 napisał/a:Probowalam z nim wczoraj porozmawiac. Zapytalam czy nie jestem dla niego zbyt wyniosla i snobistyczna (chociaz nie uwazam sie za taka osobe). A on zrobil wielkie oczy i odpowiedzial:"Jaka? Mozesz mowic prosciej?"
Pokaż mu ten wątek, sam sobie Ciebie odpuści.
Taka jesteś inteligentna, a nie umiesz poprawnie stawiać przecinków.
Spodziewalam sie plucia jadem...
Deliberate28 nawet w tym wątku robisz się coraz bardziej samotna. Szybciutko się na Tobie poznajemy, co z Ciebie za ptica. ![]()
Hej, bardzo prawdopodobne, ze z czasem roznice sie pogłebią. Bedziecie sie obydwoje meczyc. Nic na sile.
Zadałbym pytanie - kto ma do kogo równać? Czy ten słabszy do osoby mającej większą wiedzę czy odwrotnie ?
Jeśli facet jest ciekawy świata i ma zainteresowania plus jest inteligentny, to bez wykształcenia atrakcyjny jest także. Jeśli jest wykształcony, ale bez zainteresowań czy inteligencji to mało atrakcyjny.
Rozmawiałem z wieloma kobietami z niskim wykształceniem. To były męki w sumie
Zero pojęcia o książkach, polityce, zero pogadania na troszkę mądrzejsze tematy, wieczne ciągnięcie za język, liczne błędy ortograficzne. Co z tego, że miłe i sympatyczne, jeśli na dłuższą metę nudne... Dlatego osobom z niskim wykształceniem mówię krótkie - Nie.
Nie chce go zmieniac na sile. Na tyle, na ile go poznalam uwaza, ze jest naprawde wartosciowym czlowiekiem. Ale nie chce brutalnie wprowadzac go do swojego swiata. Moze probowac malymi kroczkami. Zaproponowac wypad do opery. Nigdy w niej nie byl. Moze akurat mu sie to spodoba?
Mnie w domu wpajano, że należy równać do tych wyżej. To naturalne w człowieku, chce więcej wiedzieć, zarabiać, umieć, rozumieć.
Deliberate -- jak myślisz, dlaczego nigdy nie był w operze, teatrze?
Jemu jest dobrze tak, jak jest. Jego priorytetem jest zalozenie rodziny. Jest zaradny, sprawdza sie w tym, co robi. Czy w takiej sytuacji mozna wypracowac kompromis? Ja tez lubie zaszalec, napic sie, wyskoczyc do kluge, pograc w kregle. Ale na rowni z tym lubie rowniez np obejrzec ciekawy film. Jakis czas temu zaproponowal mi zebym wybrala film na wieczor. Wlaczylam Incepcje, bo uwazam, ze jest swietny. A on zasnal po 20 min...
Jesli bedziesz chciala go zmieniac czy "nawracac" czy, nie daj bog, wprowadzac do wielkiego swiata intelektu
- on to natychmiast wyczuje i sprawisz mu przykrosc.. zadne kroczki, ani male, ani duze - albo akceptujemy kogos jakim jest, albo uczciwiej jest dac sobie spokoj. Ty zaczniesz nim pogardzac, on bedzie to czul, i zacznie Ci dowalac w inny sposob..
Deliberate -- jak myślisz, dlaczego nigdy nie był w operze, teatrze?
Powiedzial, ze takie rzeczy go nie interesuja...
Remi napisał/a:Deliberate -- jak myślisz, dlaczego nigdy nie był w operze, teatrze?
Powiedzial, ze takie rzeczy go nie interesuja...
Jak można mówić, że coś nie interesuje jak się tego nie zna?
Ja co jakiś czas uczęszczam do filharmonii, piękna muzyka na żywo, cała gama dźwięków które docierają głęboko, coś niepowtarzalnego i wyjątkowego zawsze, elegancko trzeba się ubrać, taki inny świat w sumie. Gdy powiedziałem, że chodzę, to niektórzy się śmiali, że to tylko rzępolenie na skrzypkach i nuda, inni mówili - super, też by się poszło... Pierwszych uznałem za głupków, tych drugich za wartościowych.
Stąd widać jaki to typ ja bym na twoim miejscu bym go skreślił.
@Cynicznahipo wychodzi z ciebie typowa zawistna polska która uwielbia cierpiętników a nie znosi silnych kobiet które znają swoją wartość. Zachowujesz się jak kobieta ze wsi, słoma ci z butów wystaje. To tak jak pukanie przez pracowników do biura firmy, puka tylko urzednik państwowy, pracownik wchodzi bez pukania, no chyba że szef nie zna savoir vivre.
22 2014-04-24 20:33:20 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-04-24 20:40:06)
Miranda, czlowiek "ze wsi" nie poniża innych ludzi. "Słoma z butów" lepsza, niz brak szacunku.
Deliberate28 napisał/a:Remi napisał/a:Deliberate -- jak myślisz, dlaczego nigdy nie był w operze, teatrze?
Powiedzial, ze takie rzeczy go nie interesuja...
Jak można mówić, że coś nie interesuje jak się tego nie zna?
Ja co jakiś czas uczęszczam do filharmonii, piękna muzyka na żywo, cała gama dźwięków które docierają głęboko, coś niepowtarzalnego i wyjątkowego zawsze, elegancko trzeba się ubrać, taki inny świat w sumie. Gdy powiedziałem, że chodzę, to niektórzy się śmiali, że to tylko rzępolenie na skrzypkach i nuda, inni mówili - super, też by się poszło... Pierwszych uznałem za głupków, tych drugich za wartościowych.
Podobnie jest z ludźmi którzy mówią, że nie lubią owoców morza. A w życiu ich nie jedli. Koncert w filharmonii to wspaniałe przeżycie, wcale nie trzeba być koneserem. Nawet są specjalne koncerty dla małych dzieci. Można za to przymknąć oczy i zatopić się w muzyce.
Jak mozna mowic, ze chlopak Cie nie interesuje, jak go nie poznałeś?
Remi napisał/a:Deliberate28 napisał/a:Powiedzial, ze takie rzeczy go nie interesuja...
Jak można mówić, że coś nie interesuje jak się tego nie zna?
Ja co jakiś czas uczęszczam do filharmonii, piękna muzyka na żywo, cała gama dźwięków które docierają głęboko, coś niepowtarzalnego i wyjątkowego zawsze, elegancko trzeba się ubrać, taki inny świat w sumie. Gdy powiedziałem, że chodzę, to niektórzy się śmiali, że to tylko rzępolenie na skrzypkach i nuda, inni mówili - super, też by się poszło... Pierwszych uznałem za głupków, tych drugich za wartościowych.
Podobnie jest z ludźmi którzy mówią, że nie lubią owoców morza. A w życiu ich nie jedli. Koncert w filharmonii to wspaniałe przeżycie, wcale nie trzeba być koneserem. Nawet są specjalne koncerty dla małych dzieci. Można za to przymknąć oczy i zatopić się w muzyce.
Ja owoce morza jadłem, małże, ślimaki też, te gumowate. Nie przepadam i nie lubię, ale spróbowałem i na tym polega różnica między kimś myślącym a kimś odrzucającym coś mimo, że tego nie zna. Wiem, że są specjalne koncerty dla dzieci.
Ja nigdy nie oceniam ludzi pod katem tego skad pochodza lub gdzie sie wychowali. Chcialam tylko zaczerpnac porady kogos, kto byc moze mial podobne doswiadczenie. Nie skreslam Go jako czlowieka, bo uwazam, ze jest bardzo wartosciowy. Nie chce Go w zaden sposob urazic, nie chce zeby czul sie gorszy. Po prostu nie wiem jak sie zachowac w pewnych sytuacjach... Na innym forum juz jestem snobka jezdzaca na zakupy do Mediolanu i jezdzaca jaguarem. Tak latwo oceniac czlowieka w ogole go nie znajac. Nie udzielam sie na forach, ale po dzisiejszym dniu stwierdzam, ze sa one chyba tylko po to, zeby wzajemnie wylewac na siebie jad i chwalic sie umiejetnoscia stosowania ironii i sarkazmu... ![]()
A jakiej porady oczekiwałaś? Są trzy wyjścia:
1) Bierzesz faceta z dobrodziejstwem inwentarza. Tzn. z brakami w słownictwie, brakiem zainteresowań itp
2) Próbujesz faceta nieco zmienić. (Pewna porażka)
3) Mówicie sobie do widzenia. I szukasz sobie kogoś innego.
Ja miałam taką sytuację. Mój pierwszy chłopak własnie był "taki". Nawet nie wiedział kim jest Obama. Facet bardzo zaradny, pracowity, złota rączka, nawet przystojny, ale co z tego? Widać ja jemu też nie odpowiadałam skoro szukał głupiutkich nastolatek. Końcem końców, nie ma sensu sie pchać w takie związki, bez względu na to czy my jesteśmy tymi "głupszymi" czy "mądrzejszymi". Dlatego, że na starość jak uroda przeminie, łóżko zarośnie pajęczyną to co nam pozostanie innego niz rozmowa?
29 2014-04-24 22:36:05 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2014-04-24 22:39:31)
Rozumiem dylemat autorki, tylko warto jednocześnie pamiętać, że coś zyskując coś można stracić. Rodzi się bowiem pytanie, czy taki inteligent będzie skolei odpowiednio atrakcyjny fizycznie, jaki będzie w łóżku itd. Cos bowiem bylo dostatecznie pociagajacego w tym facecie skoro nawet bez intelektu udalo mu sie zaczac znajomosc.
Inteligencja jest moim zdaniem przereklamowana. Inteligentni faceci nie rozpalają bowiem kobiet, sa tylko miłymi dodatkami tzn. wlasnie na rozmowe, jako przyjaciele. Jestem bardzo czesto swiadkiem ukladu gdzie dziewczyna za faceta ma "byczka" do łóżka a potrzeby intelektualne zaspokaja w rozmowach i wizytach w teatrze z przyjacielem - intelektualistą.
Sam jestem ofiarą takich układów. Mam mnóstwo pasji ale ani jedną znaną mi kobietę nie zaprowadziło to choćby do ochoty na pocałunek - dziewczyny były zajete przez mięśniaków.
Innymi slowy: nie wiem, czy ochota na faceta inteligentnego nie jest tylko chwilowym kaprysem i po tych kilku, kilkunastu albo i po kilkumiesiecznych wypadach do kina, teatru i inteliugentnych dyskusji kobieta jednak nie zapragnie w łóżku solidnego mieśniaka. Takie mam życiowe doświadczenia.
Nie wiem, czy jest wyjscie idealne. Obstawiam, ze po zmianie faceta na fajnego inteligenta jednak ciagnac bedzie do romansu wczesniej czy pozniej wlasnie z typem z jakim jest teraz.
Ale życze szczescia i dobrego wyboru.
Ja miałam taką sytuację. Mój pierwszy chłopak własnie był "taki". Nawet nie wiedział kim jest Obama. Facet bardzo zaradny, pracowity, złota rączka, nawet przystojny, ale co z tego? Widać ja jemu też nie odpowiadałam skoro szukał głupiutkich nastolatek. Końcem końców, nie ma sensu sie pchać w takie związki, bez względu na to czy my jesteśmy tymi "głupszymi" czy "mądrzejszymi". Dlatego, że na starość jak uroda przeminie, łóżko zarośnie pajęczyną to co nam pozostanie innego niz rozmowa?
Gdyby była opcja lubię to, to masz u mnie kciuk w górę. Najbardziej dosadne podsumowanie sytuacji.
Remi napisał/a:Deliberate28 napisał/a:Powiedzial, ze takie rzeczy go nie interesuja...
Jak można mówić, że coś nie interesuje jak się tego nie zna?
Ja co jakiś czas uczęszczam do filharmonii, piękna muzyka na żywo, cała gama dźwięków które docierają głęboko, coś niepowtarzalnego i wyjątkowego zawsze, elegancko trzeba się ubrać, taki inny świat w sumie. Gdy powiedziałem, że chodzę, to niektórzy się śmiali, że to tylko rzępolenie na skrzypkach i nuda, inni mówili - super, też by się poszło... Pierwszych uznałem za głupków, tych drugich za wartościowych.
Podobnie jest z ludźmi którzy mówią, że nie lubią owoców morza. A w życiu ich nie jedli. Koncert w filharmonii to wspaniałe przeżycie, wcale nie trzeba być koneserem. Nawet są specjalne koncerty dla małych dzieci. Można za to przymknąć oczy i zatopić się w muzyce.
A czy Ty deliberate byłaś kiedyś na meczu piłki nożnej lub innej gry zespołowej, na np. zlotach typu Comic Con, na zlocie hodowców papryk, na wystawie psów, na spotkaniu kółka literackiego, na warsztatach Ewy Chodakowskiej
...... i tak można wymieniać, ja byłam na kazdym z tych wydarzeń a nigdy nie byłam w operze ani filharmonii i wcale mnie tam nie ciągnie, też pracuję na wysokim stanowisku, mam wokół siebie ludzi "na poziomie" (cokolwiek to znaczy) i też mogłabym ulegać ich modom i zwyczajom ale tego nie robię bo nie wszystko co oni robią mnie interesuje i pewnie tak samo ma Twój nowy facet - zapytałaś się go co tam na prawde go interesuje? Ja mam wyższe wykształcenie, skończyłam 3 kierunki studiów a mój mąż jest po zawodówce, nie ma matury. Mamy częśc wspólnych zainteresowań a częśc całkiem odmiennych o któych nawet przez pierwsze pół roku znajomości nie wiedziałam. Może najpierw się dowiedz o nim więcej a później się ewentualnie stwiaj w pozycji tej lepszej intelektualnie? Może on jest dobry w dziedzinie i której Ty nie masz zielonego pojęcia? Może możesz się czegoś nowego od niego nauczyć? Moim zdaniem po tym co tu napisałaś to troche nie ma sensu dalej to kontynuowac bo nie widzę w Tobie chęci poznania jego osoby bliżej, nie w nim i jego poziomie intelektualnym jest tu problem.
oj... nie wytrzymałabym długo z takim facetem. w mężczyznach pociągające jest to, że mają swoje pasje i trudno ich od tego oderwać. za cholerę nie zmienią swojego "swiata". tak ma mój były a propos samochodów i dlatego jeszcze coś mam do niego ![]()
to nie ma sensu na dłuższą metę. po prostu nie wypali. trzeba o czymś ze soba rozmawiać. powiązanie psychiczne jest bardzo ważne. bez tego ani rusz... co z tego, że ci na nim zależy. uczucia mogą minąć, a jego inteligencja nie ![]()
też pracuję na wysokim stanowisku, mam wokół siebie ludzi "na poziomie" (cokolwiek to znaczy)
A ja będąc przedsiębiorcą branży budowlanej zazwyczaj chodzę w roboczych ciuchach i jestem upaprany cementem.Jedyne co mnie odróżnia od typowych roboli, to trzeźwość.
Każdorazowo rozkoszuję się wyrazem twarzy takich cwaniar jak autorka wątku, które niby subtelnie, niby delikatnie, ale usiłują ukazać mi swoją wyższość intelektualną, bo mają przecież ukończone zaoczne studia prywatne w Wysranowie Dolnym.
Zwłaszcza jak jacyś Niemieccy turyści pytają o drogę (taka okolica), a mi się przytrafi odpowiedzieć im w ichnim języku nie tak bardzo okaleczonym.
Deliberate, Ty chyba masz problem z własnymi kompleksami, ew. z tym że nie zaszpanujesz facetem przed znajomymi/rodziną...
Czyż nie?
Przepraszam, bo ja zupełnie nie na temat, ale zawsze mnie nurtuje ten problem:
Mieszkam w UK, wiec z gory przepraszam za brak polskich literek.
Też mieszkam od lat w Uk, przez moje ręce przewinęło się już co najmniej kilka rodzajów sprzętu elektronicznego i nigdy, od przynajmniej 7 lat nie miałam problemu z przestawianiem klawiatury na język polski.
Nawet w telefonach jest opcja wyboru języka
w czym więc kłopot?
Przepraszam, bo ja zupełnie nie na temat, ale zawsze mnie nurtuje ten problem:
Deliberate28 napisał/a:Mieszkam w UK, wiec z gory przepraszam za brak polskich literek.
Też mieszkam od lat w Uk, przez moje ręce przewinęło się już co najmniej kilka rodzajów sprzętu elektronicznego i nigdy, od przynajmniej 7 lat nie miałam problemu z przestawianiem klawiatury na język polski.
Nawet w telefonach jest opcja wyboru języka
w czym więc kłopot?
W tym ze wtedy nie było by powodu napisać mieszkam w UK.
Tegan napisał/a:też pracuję na wysokim stanowisku, mam wokół siebie ludzi "na poziomie" (cokolwiek to znaczy)
A ja będąc przedsiębiorcą branży budowlanej zazwyczaj chodzę w roboczych ciuchach i jestem upaprany cementem.Jedyne co mnie odróżnia od typowych roboli, to trzeźwość.
Każdorazowo rozkoszuję się wyrazem twarzy takich cwaniar jak autorka wątku, które niby subtelnie, niby delikatnie, ale usiłują ukazać mi swoją wyższość intelektualną, bo mają przecież ukończone zaoczne studia prywatne w Wysranowie Dolnym.
Zwłaszcza jak jacyś Niemieccy turyści pytają o drogę (taka okolica), a mi się przytrafi odpowiedzieć im w ichnim języku nie tak bardzo okaleczonym.
Deliberate, Ty chyba masz problem z własnymi kompleksami, ew. z tym że nie zaszpanujesz facetem przed znajomymi/rodziną...
Czyż nie?
Mylisz sie. Bo poznalam tez tutaj faceta, ktory pracuje jako budowlaniec, ale mozna z nim porozmawiac na kazdy temat. Tak jak wspomnialam, nie oceniam ludzi pod katem zawodu, ktory wykonuja. I nie zaprzeczam, ze niejeden mniej wyksztalcony ode mnie czlowiek moglby mnie zagiac. Opinia rodziny tez sie nie przejmuje, bo to moje zycie i moje wybory.
Iceni napisał/a:Przepraszam, bo ja zupełnie nie na temat, ale zawsze mnie nurtuje ten problem:
Deliberate28 napisał/a:Mieszkam w UK, wiec z gory przepraszam za brak polskich literek.
Też mieszkam od lat w Uk, przez moje ręce przewinęło się już co najmniej kilka rodzajów sprzętu elektronicznego i nigdy, od przynajmniej 7 lat nie miałam problemu z przestawianiem klawiatury na język polski.
Nawet w telefonach jest opcja wyboru języka
w czym więc kłopot?
W tym ze wtedy nie było by powodu napisać mieszkam w UK.
Bo tak mi jest wygodniej
tak, chwale sie, ze mieszkam w UK... Przeciez to w dzisiejszych czasach taka rzadkosc wsrod Polakow... ![]()
38 2014-04-24 23:18:53 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-04-24 23:20:04)
Wracając do tematu... ja się autorce dylematu nie dziwię , bo sama miałam podobny przypadek wśród bliskich znajomych i we własnym życiu. U znajomych związek nie przetrwał, mój też.
Dlatego teraz powtarzam, ze wolę faceta impotenta niż idiotę.
Sama nie jestem ani wyjątkowo wykształcona, ani obyta więc jeżeli ja nawet zauważam u faceta jakieś objawy "buractwa" to musi być coś na rzeczy - dlatego takim mówię stanowcze nie ![]()
Skoro kobietę może zdyskwalifikować 75B, to faceta 85IQ również... ![]()
Ja tu w tym watku widze ze jego zdyskwalifikowało że się nie interesuje polityką i wypadami do opery (czyli tym co jara autorkę), ale nie ma nic o nim samym, co on lubi robić, bo przeciez nie lubi tego co dla niej jest istotne no to jest juz skreslony....Byc moze autorka po prostu zle sformulowalato co miala na mysli ale z mojej strony tak to czytam i rozumiem, jestes inny niz ja to spadaj.
40 2014-04-24 23:33:44 Ostatnio edytowany przez devil70 (2014-04-24 23:34:07)
Tak czytajac sobie stwierdzam ze tez nie moglbym byc z kobieta ale kura domowa z ktora bym nie mial o czym porozmawiac chyba ze o jedzeniu, to lepiej byc sam niz z kims z kim nie mozna ogladnac filmu typu "mrs Nobody" poza tym jestem z Wrocka mam polskie znaki ale nie chce mi sie ich używac aaa pragne nadmienic ze poszukuje kobiety na wyjscie do opery na " Parsifala' ryska wagnera jakby co to pisac
Tak czytajac sobie stwierdzam ze tez nie moglbym byc z kobieta ale kura domowa z ktora bym nie mial o czym porozmawiac chyba ze o jedzeniu, to lepiej byc sam niz z kims z kim nie mozna ogladnac filmu typu "mrs Nobody" poza tym jestem z Wrocka mam polskie znaki ale nie chce mi sie ich używac aaa pragne nadmienic ze poszukuje kobiety na wyjscie do opery na " Parsifala' ryska wagnera jakby co to pisac
Nie znoszę Wagnera. ![]()
Ja tu w tym watku widze ze jego zdyskwalifikowało że się nie interesuje polityką i wypadami do opery (czyli tym co jara autorkę), ale nie ma nic o nim samym, co on lubi robić, bo przeciez nie lubi tego co dla niej jest istotne no to jest juz skreslony....Byc moze autorka po prostu zle sformulowalato co miala na mysli ale z mojej strony tak to czytam i rozumiem, jestes inny niz ja to spadaj.
Problem w tym, ze on nie ma zadnych zainteresowan... Lubi pilke nozna. I ok, ja tez. I cieszy sie, ze ze mna bedzie mozna miec jeden tv w domu. Ale kiedy zapytalam go czym sie interesuje, jakie ma pasje, jak widzi swoja przyszlosc - nie potrafil odpowiedziec. Chce zalozyc rodzine. I tyle w temacie. Probowalam dowiedziec sie co go kreci. Bo byc moze jest cos, co moglibysmy robic razem. Podroze... Bo jeszcze nigdy nie byl na wakacjach za granica. Ale dla niego wakacje w Turcji to lezenie caly dzien przy hotelowym basenie i picie drinkow. No bo przeciez wakacje sa po to, zeby odpoczywac. Tak to widzi. I koniec tematow... Nie wymyslam i nie koloryzuje. Jest cudownym czlowiekiem, ale jego jedynym priorytetem zyciowym jest zalozenie rodziny i splodzenie potomka...
43 2014-04-24 23:39:48 Ostatnio edytowany przez devil70 (2014-04-24 23:41:44)
A ja lubie i sie nie pytam, czy lubi czy nie, pytam sie czy idzie hehe.
ps. nie lubie pilki noznej wole tenis, snooker i cos tam jeszcze
I ja nie widze w tym nic dziwnego. Facet jest nastawiony na zycie domowe, bo tu czuje sie najlepiej. Nie potrzebuje niczego innego. Moze wyjsc na nudnego, jesli nie jestes taka sama i sie bedziesz męczyć.
Tegan napisał/a:Ja tu w tym watku widze ze jego zdyskwalifikowało że się nie interesuje polityką i wypadami do opery (czyli tym co jara autorkę), ale nie ma nic o nim samym, co on lubi robić, bo przeciez nie lubi tego co dla niej jest istotne no to jest juz skreslony....Byc moze autorka po prostu zle sformulowalato co miala na mysli ale z mojej strony tak to czytam i rozumiem, jestes inny niz ja to spadaj.
Problem w tym, ze on nie ma zadnych zainteresowan... Lubi pilke nozna. I ok, ja tez. I cieszy sie, ze ze mna bedzie mozna miec jeden tv w domu. Ale kiedy zapytalam go czym sie interesuje, jakie ma pasje, jak widzi swoja przyszlosc - nie potrafil odpowiedziec. Chce zalozyc rodzine. I tyle w temacie. Probowalam dowiedziec sie co go kreci. Bo byc moze jest cos, co moglibysmy robic razem. Podroze... Bo jeszcze nigdy nie byl na wakacjach za granica. Ale dla niego wakacje w Turcji to lezenie caly dzien przy hotelowym basenie i picie drinkow. No bo przeciez wakacje sa po to, zeby odpoczywac. Tak to widzi. I koniec tematow... Nie wymyslam i nie koloryzuje. Jest cudownym czlowiekiem, ale jego jedynym priorytetem zyciowym jest zalozenie rodziny i splodzenie potomka...
Hm...ja tez nigdy nie byłam na wakacjach w tym roku jadę pierwszy raz i chetnie polezałabym zdrinkiem przy basenie, ale to się okaże na miejscu czy nie będę chciała coś więcej porobic, może on też tak ma? A mnie jak ktoś pyta o plany na przyszłość to dostaję białej gorączki bo nienawidze planowania, będzie jak ma być lub jak ja zachcę w swoim życiu po co takie pytania? Tymbardziej faceci ich nie trawią! Co do piłki nożnej no to git macie wspólne zainteresowanie ale jak widzę Tobie mało. Ja ze swoim mężem wspólnie gramy w gry komputerowe i oglądamy seriale o wikingach bo takie tematy nas interesują. Poza tym mamy oddzielne zainteresowania którymi zajmujemy się siedząc w jednym pokoju i rozmawiając . Zrobiszjak uważasz ale myślę że jednak już go oceniłaś i trochę odrzuciłaś więc wątpię aby był sens to drążyć.
Moze nie seriale a serial, Vikings, tez ogladam wlasnie jutro w nocy bedzie 9 odc 2 serii, jesli interesuje Ciebie temat wikingow to posluchaj sobie wardruny "helvegen"
Deliberate28 NAIPIERW piszesz , źe lista Jego ZALET jest naprawdę DŁUGA , UCIESZYŁAM się że mamy ze Sobą coś WSPÓLNEGO , POZYTYWNE WRAŻENIE . Znacie się ZALEDWIE miesiąc , nawet Go dobrze nie znasz . Zamiast Jego zapytać ile godzin dziennie cieżko pracował , może nawet po 12 godz.dziennie . Wracał zmęczony , prysznic i do spania . Przecież wielu naszych Rodaków za granicą tak pracuje i w POLSCE tez . Reklamę Sobie zdązylaś już zrobić na forum , jaka to Ty wykształcona i td . Biedny ten partner , nawet nie wie , co za jego plecami piszesz . Pozdrawiam też Wykształcona i Inteligentna .
Inteligentni faceci nie rozpalają bowiem kobiet,
Rozpalają, rozpalają ![]()
Dla mnie inteligencja mężczyzny jest afrodyzjakiem.
Opisany przez Autorkę mężczyzna jest po prostu nudny. W każdym razie nudny dla niektórych. Dla kogoś innego być może nudny nie będzie.
Oczywiście, że inne zalety są też ważne. Niemniej jednak rozumiem Autorkę. Nie chodzi tylko o bywanie w operze czy w teatrze, ale o brak jakichkolwiek zainteresowań.
Wprowadzenie "do swojego świata" zapewne nic nie da. Choć spróbować można.
Facet79 napisał/a:Inteligentni faceci nie rozpalają bowiem kobiet,
Rozpalają, rozpalają
Dla mnie inteligencja mężczyzny jest afrodyzjakiem.Opisany przez Autorkę mężczyzna jest po prostu nudny. W każdym razie nudny dla niektórych. Dla kogoś innego być może nudny nie będzie.
Oczywiście, że inne zalety są też ważne. Niemniej jednak rozumiem Autorkę. Nie chodzi tylko o bywanie w operze czy w teatrze, ale o brak jakichkolwiek zainteresowań.
Wprowadzenie "do swojego świata" zapewne nic nie da. Choć spróbować można.
Inteligentny mężczyna wie jak rozpalić kobietę nawet jak mu wyglądu trochę brakuje. A taki "byczek" mięśnie kiedyś oklapną i zostanie siano w głowie.
50 2014-04-25 06:51:09 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-04-25 07:05:11)
Cynicznahipo napisał/a:Deliberate28 napisał/a:Probowalam z nim wczoraj porozmawiac. Zapytalam czy nie jestem dla niego zbyt wyniosla i snobistyczna (chociaz nie uwazam sie za taka osobe). A on zrobil wielkie oczy i odpowiedzial:"Jaka? Mozesz mowic prosciej?"
Pokaż mu ten wątek, sam sobie Ciebie odpuści.
Taka jesteś inteligentna, a nie umiesz poprawnie stawiać przecinków.Spodziewalam sie plucia jadem...
Bo wiesz, Kochana - inteligencja to dla mnie pojęcie względne.
Znam ludzi po wyższych studiach, którzy są, co tu dużo pisać - debilami.
Osobiście wolałabym faceta bez wykształcenia, a zaradnego życiowo, potrafiącego sobie poradzić ze wszystkim.
Ty trafiłaś na gościa bez zainteresowań - no sorry, ale wyjścia są tylko dwa - zostajesz i się dalej męczysz, namawiasz go do wszystkiego, albo odchodzisz i szukasz kogoś na swoim poziomie. Cud się nie stanie z dnia na dzień przecież, także zastanów się dobrze.
Mianda - trafiłaś jak kulą w płot - życzę trafniejszych twierdzeń następnym razem.
Ogólnie nie rozumiem, dlaczego nazywać idiotą faceta, bo go opera nie interesuje? Co z tego, że on na wakacjach chciałby leżeć brzuchem do góry? Od tego są wakacje, żeby odpocząć. I chce mieć rodzinę - to takie straszne? No ludzie! Znasz go dopiero miesiąc, a już szukasz dziury w całym. Będziesz szczęśliwa, jak zmusi się i zacznie funkcjonować tak, jak Ty? Różnicie się.
A na Incepcji ja też zasnęłam - to film, który wymaga dużego skupienia - może on woli mniej skomplikowane?
Mój mąż nie lubi opery, nie ma wyszukanego słownictwa, nie lubi ''głębokich'' filmów. Ale nigdy nie miałam go za debila, bo przedstawia sobą o wiele więcej wartości, niż jakieś nadęte inteligenckie ego na pokaz.
Może zamiast płakać nad przepaścią w związku, postaraj się wyszukać w swoim facecie coś pozytywnego? Poczucie humoru? Odwaga? Złota rączka?
Mnie tu dziwi, dlaczego za wszelką cenę Autorka chce tego faceta przekabacić by jej do związku pasował? Mało innych mężczyzn dookoła, którzy są wykształceni, pełni zalet i bardziej na tych samych falach nadają?
Jeżeli Ci nie odpowiada jego charakter po takim krótkim okresie, jakim jest miesiąc, to ja nie widzę sensowności ciągnięcia tej znajomości. Zmarnujesz tylko inaczej czas i energię na udowadnianie mu (dorosłemu w końcu człowiekowi), że Ty wiesz lepiej jaki powinien być, osiągając jedynie jego rosnący dyskomfort i swoją własną frustrację.
Nie baw się w "panią nauczycielkę", bo w sumie to tylko pokazuje, nie Twoją chęć pomocy gościowi, a, z przeproszeniem, upierdliwe udowadnianie własnej wyższości.
Zgadzam się z Beyondblackie. Za dużo tu różnic, nie do przeskoczenia moim zdaniem. Wiadomo,że bardzo różne osoby mogą być ze sobą, ale jednak musi być to coś, co przyciąga, u każdego jest to inna cecha. Byłam w podobnej sytuacji co autorka, facet nawet po studiach, uczuciowy, rodzinny ale...pierdoła. Dla mnie odpada.
Autorko, wydaje mi się, że jesteś bardzo głodna uczuć, miłości, bliskości. To ludzkie i jak najbardziej zrozumiałe, ale to nie facet dla ciebie. Może być najwspanialszy i najcudowniejszy, ale musi być taki DLA CIEBIE.
. Jest cudownym czlowiekiem, ale...
To może najprościej będzie odpowiedzieć sobie, na czym polega ta cudowność? Cudowny tzn jaki? Bo mezczyzna, którego tu opisujesz, w żadne sposób nie wydaje mi się cudowny, ale wlasnie nudny.
czytam i rozumiem, jestes inny niz ja to spadaj.
No nie jest tak. Autorka ma potrzebę wywyższenia. Ona musi się dokarmić:
Probowalam z nim wczoraj porozmawiac. Zapytalam czy nie jestem dla niego zbyt wyniosla i snobistyczna (chociaz nie uwazam sie za taka osobe). A on zrobil wielkie oczy i odpowiedzial:"Jaka? Mozesz mowic prosciej?"
Różnica intelektualna będzie zawsze. Jednak jest tak duża jak twierdzi autorka... To co Wy ze sobą robicie??
56 2014-04-25 10:17:41 Ostatnio edytowany przez Kamil_1986 (2014-04-25 10:18:11)
Inteligencja jest bardzo ważnym czynnikiem, o którym kobiety często zapominają w doborze partnera odpowiedniego dla siebie. Nikt nie posiada wiedzy w każdym temacie, ale to właśnie inteligentny człowiek, który ciągle się rozwija i poszerza horyzonty, potrafi szybciej rozwiązać każdy nadarzający się problem. Wielu mężczyzn wyucza się pewnych schematów, wpaja sobie wiedze, by w oczach kobiet wypadać na zaradnego człowieka, który zapewni jej dobrobyt, jednakże wiedza niekoniecznie idzie w parze z inteligencją. To bardzo często jest przyczyną konfliktu w związku po etapie zauroczenia, gdy codzienność życia uwidacznia rzeczywistą zaradność w rozwiązywaniu problemów. Początki związku rzadko kiedy uwidaczniają ten problem, który jednak może przyczynić się do różnic, których już nie da się nadrobić. Właśnie dlatego najlepiej badać siebie, sprawdzać w różnych sytuacjach tak długo, aż upewnimy się, że dana osoba rzeczywiście do nas pasuje.
W mojej opinii autorka tego tematu słusznie rozpoczęła ten temat i zauważyła problem jaki narasta w jej związku, jednak wydaje mi się, że bardziej szuka akceptacji w oczach ludzi tego, że czuje się osobą o wyższym statusie społecznym, niż realnego poglądu na zaistniały problem. Autorka uważa się za osobę inteligentna, tak więc powinna z góry przewidziec konsekwencje związku z osobą mocno różniącą się charakterem. Człowieka tak łatwo nie da się zmienić pod własny światopogląd. Pewne delikatne zmiany są wpisane w etap "docierania się", jednak inteligencja jest wypadową wychowania, warunków życiowych oraz naturalnych predyspozycji każdego człowieka. W przypadku osoby ograniczającej się do swojego "małego świata", można co najwyżej dokładać kolejne "klocki" do całości samemu, jednak nie można liczyć do końca na to, że taki partner "zarazi się tą układanką"...
Sam byłem "po obu stronach" tego problemu. Żyłem przez dwa lata z kobietą, która zarówno z wykształcenia jak i inteligencji stała na podobnym poziomie do mnie, jednak różniło nas wychowanie. Mnie nauczono, że bez względu na status społeczny, czy poziom inteligencji, tego drugiego człowieka powinno się szanować i traktować tak jakby się tego oczekiwało od innych wobec siebie. W przypadku mojej byłej partnerki, samotna matka nauszyła ją, że nic nie osiągnie w życiu jeśli nie będzie znała własnej wartości... często wyraźnie wyższej od otoczena ludzi, wśród których przebywała. Z początku byłem zafascynowany tym jak dobrze rozmawia z osobą inteligentną, pomijając fakt, że była całkiem atrakcyjną kobietą. Niestety gdy zdecydowaliśmy się zamieszkać ze sobą, bardzo szybko okazało sie, że z jej mania swojej "wielkości" stara się poukładac mi życie zupełnie pod siebie, nie okazywała nikomu szacunku po za swoją matką, przez co z czasem związek stał się bardzo toksyczny i nie dało się już nic uratować.
Ten przykład ewidentnie pokazuje jak może się skończyć Twój związek jeśli na siłę będziesz starała sie ustawić swojego partnera pod siebie.
Miałem także doczynienia z kobieta o zupełnie odwrotnym podejściu do życia, która nie grzeszyła duża inteligencją. Na naszych spotkaniach siedziała cicho jak mysz pod miotłą, a na pytania o swoje zainteresowania, nie potrafiła podać choćby jednego. Za każdym razem gdy starałem się do niej zbliżyć, poznać lepiej... wybuchała złością, że nie lubi o sobie mówić i że mam ją zaakceptować taka jaka jest. Trudno jednak wybudować związek, który nie ma oparcia w absolutnie niczym po za samym faktem spotkań, skromnych czułości i patrzeniu sobie w oczy. Kobieta miała 25 lat, żadnego mężczyzny w swoim życiu, żadnych pasji, aseksualna.Jej motto życiowe to "siedzieć i pachniec dla swojego mężczyzny". Nawet jej wyjątkowa uroda nie potrafiła wybudować u mnie filarów pod stały związek. Mimo tego, że jestem bardzo tolerancyjnym i cierpliwym człowiekiem, nie mogłem tego dłużej wytrzymać i odpuściłem. Dałem jej szansę na to by poznała kogoś o podobnym podejścu do życia, mało wymagającego i po prostu cieszący się z samego faktu, że jest.
Autorko, dokonałaś pewnego wyboru angążując się w ten związek. Możliwe, że przyciągnął Cię swoim wyglądem, czułością, czy dobrocią, ale nie można mieć wszystkiego. Musisz wybrać, czy to Ci wystarczy, czy też potrzebujesz bardziej ambitnego człowieka dla siebie. Nie każdy pasuje do Ciebie i trzeba się z tym liczyć. Dobrze, że zauwazyłaś to nim do reszty zaangażowałaś się w ten związek, bo jak przyjdzie wspólne mieszkanie czy dzieci, to już nie będziesz miała wielu możliwości. Może i Ty powinnaś rozważyć, czy nie lepiej dać temu człowiekowi szansę na poznanie kogoś, kto po prostu będzie z nim szczęśliwy taki jaki jest... a Ty będziesz miała okazję poznać kogoś o podobnych zainteresowaniach. W mojej opinii to wy do siebe nie pasujecie. Ludzie na prawde dopasowani, nie zastanawiają się nawet nad tym co Ty...
Rozumiem dylemat autorki, tylko warto jednocześnie pamiętać, że coś zyskując coś można stracić. Rodzi się bowiem pytanie, czy taki inteligent będzie skolei odpowiednio atrakcyjny fizycznie, jaki będzie w łóżku itd. Cos bowiem bylo dostatecznie pociagajacego w tym facecie skoro nawet bez intelektu udalo mu sie zaczac znajomosc.
Inteligencja jest moim zdaniem przereklamowana. Inteligentni faceci nie rozpalają bowiem kobiet, sa tylko miłymi dodatkami tzn. wlasnie na rozmowe, jako przyjaciele. Jestem bardzo czesto swiadkiem ukladu gdzie dziewczyna za faceta ma "byczka" do łóżka a potrzeby intelektualne zaspokaja w rozmowach i wizytach w teatrze z przyjacielem - intelektualistą.
Sam jestem ofiarą takich układów. Mam mnóstwo pasji ale ani jedną znaną mi kobietę nie zaprowadziło to choćby do ochoty na pocałunek - dziewczyny były zajete przez mięśniaków.
Innymi slowy: nie wiem, czy ochota na faceta inteligentnego nie jest tylko chwilowym kaprysem i po tych kilku, kilkunastu albo i po kilkumiesiecznych wypadach do kina, teatru i inteliugentnych dyskusji kobieta jednak nie zapragnie w łóżku solidnego mieśniaka. Takie mam życiowe doświadczenia.
Nie wiem, czy jest wyjscie idealne. Obstawiam, ze po zmianie faceta na fajnego inteligenta jednak ciagnac bedzie do romansu wczesniej czy pozniej wlasnie z typem z jakim jest teraz.
Ale życze szczescia i dobrego wyboru.
Nie prawda! Inteligencja rozpala najbardziej! Facet79, nie wystarczy byc inteligentnym, trzeba umieć z tego korzystać. Przystojny miś, który nie ma nic do zaoferowania poza wyglądem , na dłuższą metę robi się nudny, mdły, nijaki.
Wracając do tematu... ja się autorce dylematu nie dziwię , bo sama miałam podobny przypadek wśród bliskich znajomych i we własnym życiu. U znajomych związek nie przetrwał, mój też.
Dlatego teraz powtarzam, ze wolę faceta impotenta niż idiotę.
Sama nie jestem ani wyjątkowo wykształcona, ani obyta więc jeżeli ja nawet zauważam u faceta jakieś objawy "buractwa" to musi być coś na rzeczy - dlatego takim mówię stanowcze nie
Skoro kobietę może zdyskwalifikować 75B, to faceta 85IQ również...
Iceni masz racje.
Ale zastanawiam sie czemu autorka w ogole dzieli sie z nami swoim problemem. Niby wie, ze do siebie nie pasuja. Zdarza sie. Plany maja inne, zainteresowania inne, nie maja o czym z soba rozmawiac. Przeciez to zadna tragedia czy cos niespotykanego. Nie pasuja do siebie, co wcale nie musi oznaczac, ze facet jest idiota a ona strasznie inteligentna osoba. To oznacza tylko ze sa rozni. Tylko czemu ona widzac ta roznice nie podziekuje pieknie za kawe i nie powie panu, ze niestety ale nie pasuja do siebie? czemu musi to roztrzasac i pytac sie na forum co zrobic z tym fantem? Jak jest taka inteligentna, oczytana, i Bog jeden wie co jeszcze to chyba ma dosc swojego rozumu by wiedziec ze nic z tego nie bedzie. Tym bardziej skoro nie oglupiaja jej uczucia wyzsze zwane zakochaniem.
Problem polega chyba na tym, ze trzydziestka mija a ona niczyja, a tu akurat przyplatal sie porzadny facet, wprawdze nic nie majacy z nia wspolnego ale za to solidny, wiec zstanawia sie jak by tu go zmienic.
Daj czlowiekowi spokoj, niech znajdzie sobie jakas mila dziewczyne, ktora bedzie chciala z nim polezec na plazy w Turcji i obejrzec jakis film o mordobiciu czy komedie romantyczna. A Ty poszukaj sobie kogos kto zaspokoii Twoje wysublimowane gusta i zabawi porywajaca konwersacja.
Coz, też się nad tym zastanawiam. I im glebiej w las tym bardziej odnosze wrazenie, ze watek jest zwykla prowokacja - choc temat bardzo zyciowy i z zainteresowaniem czytam opinie innych ![]()
Józefina, przecież sama odpowiedziałaś na własne pytania ![]()
Czas na ustatkowanie, potrzeba bliskości, mało jakichkolwiek relacji damsko-męskich w zasięgu - to sprawia, że dziewczyna się zainteresowała facetem z innej planety. Bo wydaje się być dobrym kandydatem na porządnego męża. Tutaj zapewne szuka potwierdzenia, że tak, to się może udać, będą żyli długo i szczęśliwie. A do tego recepty na to jak zrobić, żeby on zapałał miłością do tego co jej sprawia przyjemność. A tu lipa, bo tak się nie da ![]()
A dlaczego ma się nie dzielic takim problemem?
Po prostu ma wątpliwości, i w tym jest szczera. Troche patrzy z góry na goscia, no ale coz, istnieja gorsze przewiny
![]()
Ja tu nie widze jakiejś wielkiej prowokacji. Przeciwnie, uważam, ze temat ciekawy.
Ja też uważam, ze temat ciekawy. Tyle ludzi dobiera się w pary by nie być samemu, a później się dziwią czemu kolejny związek się sypie. Zawsze trzeba postawić sobie szczere pytanie. Czego oczekuję od związku, partnera?
;-P
Coz, inteligencje się dziedziczy po matce, wiec w razie czeego, mozna spac spokojjnie ![]()
Coz, inteligencje się dziedziczy po matce, wiec w razie czeego, mozna spac spokojjnie
Serio? Kamień spadł mi z serca...
A dlaczego ma się nie dzielic takim problemem?
Po prostu ma wątpliwości, i w tym jest szczera. Troche patrzy z góry na goscia, no ale coz, istnieja gorsze przewiny
![]()
Ja tu nie widze jakiejś wielkiej prowokacji. Przeciwnie, uważam, ze temat ciekawy.
A dlatego, ze jest to problem godny 18 latki, a nie doroslej kobiety pod 30, chwalacej sie swoja inteligencja, znajomymi, pasjami i zainteresowaniami. Ma swoje watpliwosi, pewnie ze ma. Ma chyba tez tyle rozumu, ze zdaje sobie sprawe z tego, ze nie zrobi ze spokojnego trzydziestoletniego domatora wielkiego pasjonata uwielbiajacego inteligentne dyskusje i fascynujace podroze , noz kurcze jak ktos nie lubi glebokich filmow, wizyt w operze i innych inteligenckich radosci to nie polubi tylko dlatego, ze w wieku 30 lat mial szczesie poznac jakas panne, ktorej nisza matrymonialna sie wykruszyla i teraz szuka tam gdzie nie powinna.
Taki zwiazek moze sie udac. tylko tutaj jest wlasnie potrzebne to nie patrzenie z gory i akceptacja a nie zastanawianie sie jak naprawic kandydata.