netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

167 odpowiedzi16 919 wyświetleńzałożony przez Deliberate28, 24.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 168 ]

66

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
SzaraMyszka20 napisał/a:
Facet79 napisał/a:

Rozumiem dylemat autorki, tylko warto jednocześnie pamiętać, że coś zyskując coś można stracić. Rodzi się bowiem pytanie, czy taki inteligent będzie skolei odpowiednio atrakcyjny fizycznie, jaki będzie w łóżku itd. Cos bowiem bylo dostatecznie pociagajacego w tym facecie skoro nawet bez intelektu udalo mu sie zaczac znajomosc.

Inteligencja jest moim zdaniem przereklamowana. Inteligentni faceci nie rozpalają bowiem kobiet, sa tylko miłymi dodatkami tzn. wlasnie na rozmowe, jako przyjaciele. Jestem bardzo czesto swiadkiem ukladu gdzie dziewczyna za faceta ma "byczka" do łóżka a potrzeby intelektualne zaspokaja w rozmowach i wizytach w teatrze z przyjacielem - intelektualistą.

Sam jestem ofiarą takich układów. Mam mnóstwo pasji ale ani jedną znaną mi kobietę nie zaprowadziło to choćby do ochoty na pocałunek - dziewczyny były zajete przez mięśniaków.

Innymi slowy: nie wiem, czy ochota na faceta inteligentnego nie jest tylko chwilowym kaprysem i po tych kilku, kilkunastu albo i po kilkumiesiecznych wypadach do kina, teatru i inteliugentnych dyskusji kobieta jednak nie zapragnie w łóżku solidnego mieśniaka. Takie mam życiowe doświadczenia.

Nie wiem, czy jest wyjscie idealne. Obstawiam, ze po zmianie faceta na fajnego inteligenta jednak ciagnac bedzie do romansu wczesniej czy pozniej wlasnie z typem z jakim jest teraz.

Ale życze szczescia i dobrego wyboru.

Nie prawda! Inteligencja rozpala najbardziej! Facet79, nie wystarczy byc inteligentnym, trzeba umieć z tego korzystać. Przystojny miś, który nie ma nic do zaoferowania poza wyglądem , na dłuższą metę robi się nudny, mdły, nijaki.

Myślę że moja dziewczyna zgodziła by się z tym w 100% big_smile

67

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Tegan napisał/a:

Ja tu w tym watku widze ze jego zdyskwalifikowało że się nie interesuje polityką i wypadami do opery (czyli tym co jara autorkę), ale nie ma nic o nim samym, co on lubi robić, bo przeciez nie lubi tego co dla niej jest istotne no to jest juz skreslony....Byc moze autorka po prostu zle sformulowalato co miala na mysli ale z mojej strony tak to czytam i rozumiem, jestes inny niz ja to spadaj.

Tegan, zainteresowanie polityką, a zerowa wiedza o świecie to dwie różne kwestie. Pewne rzeczy wiedzieć po prostu wypada. Tak jak sytuacja za naszą wschodnią granicą, mimo iż polityka jest mi tematem obcym, temat Ukrainy sledzę ponieważ jest on istotny dla kraju. Tak samo niezrozumienie słowa wyniosła...

Autorkę rozumiem świetnie. Chciałaby się ustatkować, poznała do tego kandydata z pozoru odpowiedniego, czuły, troskliwy, zaradny, tylko że... głupi.

Czytałam kiedyś historię, w której inteligentna kobieta miała mało inteligentnego męza. W podróży poslubnej, podeszłą do nich turystka i zapytala o godzinę. Mąż odpowiedział jej po polsku, czego oczywiście nie zrozumiała. On zas był z siebie dumny, bo pomógł w potrzebie ;p

Autorko, musisz oszacować, tak jak Ci radzi tutaj wielu, co jest dla Ciebie ważne a co ważniejsze. Problemem nie jest tu brak wiedzy i zainteresowań, ale brak chęci ich nabycia. I tego chyba zmienić nie możesz.

68 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-04-25 11:33:43)

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Na 100% pewna nie jestem, ale tak twierdzili w jakims programie na Discovery - ta czesc embrionu, z ktorej wytwarza się mozg i uklad nerwowy pochodzi z jajeczka. I ponoc ma to uzasadnienie biologiczne - bo latwiej jest ocenic samicy sile fizyczna i zdrowie samca niż inteligencje wiec bezpieczniej jest przekazywac wlasna, ktora jest pewna,  niż ryzykowac z samcem big_smile

69

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

WOW ;-P

Iceni napisał/a:

Na 100% pewna nie jestem, ale tak twierdzili w jakims programie na Discovery - ta czesc embrionu, z ktorej wytwarza się mozg i uklad nerwowy pochodzi z jajeczka. I ponoc ma to uzasadnienie biologiczne - bo latwiej jest ocenic samicy sile fizyczna i zdrowie samca niż inteligencje wiec bezpieczniej jest przekazywac wlasna, ktora jest pewna,  niż ryzykowac z samcem big_smile

70

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Temat nie jest prowokacja. A zdecydowalam sie zamiescic go na forum, poniewaz jest to dla mnie sytuacja calkiem nowa. Wczesniej bylam 8 lat z facetem, ktorego poznalam na studiach. Nie bylo wiec miedzy nami takiej przepasci. Odnoszac sie co do niektorych komentarzy - to zle, kiedy kobieta/mezczyzna zna swoja wartosc i otwarcie o tym mówi? Czy ja sie w jakims stopniu wywyzszam? Nie! Po prostu wiem, ze jestem inteligentna osoba. Ja Mu niczego nie ujmuje. Nie probuje sie wywyzszac. Nie twierdze i nigdzie nie napisalam, ze jest idiota! Ma po prostu zupelnie inne podejscie do zycia. Moze to kwestia wychowania badz srodowiska, w ktorym przebywal/przebywa. Rozmawiam z nim, wiem, ze czasami dlugo i ciezko pracuje. I bardzo w Nim cenie Jego zaradnosc i pracowitosc. I nie jest tez tak, ze usilnie probuje go zmienic. Bo nie ciagne Go za uszy do opery badz teatru. Szczerze mowiac to ja czesciej dostosowuje sie do Niego i wybieram np wieczor z filmem kat C bo wiem, ze on takie wlasnie filmy lubi. To przykre, ze jestem oceniania jako jakas snobka, ktora za wszelka cene stara sie udowodnic jaka to ona nie jest oczytana i swiatowa. Cóż, wymagam od siebie i od zycia troche wiecej. Czy to zle miec plany i priorytety? Suma sumarum i tak sama podejme decyzje. Chcialam tylko poznac opinie innych. Ja tez marze o zalozeniu rodziny, bo sama jej nigdy nie miałam. Ale jestem zdania, ze to nie problem miec dziecko. Trzeba miec rowniez warunki zeby je wychowac. Bardzo ciezko pracowalam na to, co mam teraz. Dlatego dziwi mnie to, ze on chce miec rodzine, ale moglby z nia mieszkac nawet pod mostem i byc szczesliwy. Oczywiscie, pieniadze szczescia nie daja. Ale badzmy realistami... Nie skreslilam Go, bo znamy sie zaledwie miesiac. Obawiam sie tylko, ze rozni nas zbyt wiele.

71

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Deliberate28 napisał/a:

Temat nie jest prowokacja. A zdecydowalam sie zamiescic go na forum, poniewaz jest to dla mnie sytuacja calkiem nowa. Wczesniej bylam 8 lat z facetem, ktorego poznalam na studiach. Nie bylo wiec miedzy nami takiej przepasci. Odnoszac sie co do niektorych komentarzy - to zle, kiedy kobieta/mezczyzna zna swoja wartosc i otwarcie o tym mówi? Czy ja sie w jakims stopniu wywyzszam? Nie! Po prostu wiem, ze jestem inteligentna osoba. Ja Mu niczego nie ujmuje. Nie probuje sie wywyzszac. Nie twierdze i nigdzie nie napisalam, ze jest idiota! Ma po prostu zupelnie inne podejscie do zycia. Moze to kwestia wychowania badz srodowiska, w ktorym przebywal/przebywa. Rozmawiam z nim, wiem, ze czasami dlugo i ciezko pracuje. I bardzo w Nim cenie Jego zaradnosc i pracowitosc. I nie jest tez tak, ze usilnie probuje go zmienic. Bo nie ciagne Go za uszy do opery badz teatru. Szczerze mowiac to ja czesciej dostosowuje sie do Niego i wybieram np wieczor z filmem kat C bo wiem, ze on takie wlasnie filmy lubi. To przykre, ze jestem oceniania jako jakas snobka, ktora za wszelka cene stara sie udowodnic jaka to ona nie jest oczytana i swiatowa. Cóż, wymagam od siebie i od zycia troche wiecej. Czy to zle miec plany i priorytety? Suma sumarum i tak sama podejme decyzje. Chcialam tylko poznac opinie innych. Ja tez marze o zalozeniu rodziny, bo sama jej nigdy nie miałam. Ale jestem zdania, ze to nie problem miec dziecko. Trzeba miec rowniez warunki zeby je wychowac. Bardzo ciezko pracowalam na to, co mam teraz. Dlatego dziwi mnie to, ze on chce miec rodzine, ale moglby z nia mieszkac nawet pod mostem i byc szczesliwy. Oczywiscie, pieniadze szczescia nie daja. Ale badzmy realistami... Nie skreslilam Go, bo znamy sie zaledwie miesiac. Obawiam sie tylko, ze rozni nas zbyt wiele.

Ja Cię tak nie oceniam, jeśli Cię to pocieszy. W związku chodzi o dwie rzeczy- uszczęsliwianie i bycie uszczęsliwianym/ą. Nie o jedno z tych dwojga.

72 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-04-25 13:30:19)

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Deliberate28 napisał/a:

Temat nie jest prowokacja. A zdecydowalam sie zamiescic go na forum, poniewaz jest to dla mnie sytuacja calkiem nowa. Wczesniej bylam 8 lat z facetem, ktorego poznalam na studiach. Nie bylo wiec miedzy nami takiej przepasci. Odnoszac sie co do niektorych komentarzy - to zle, kiedy kobieta/mezczyzna zna swoja wartosc i otwarcie o tym mówi? Czy ja sie w jakims stopniu wywyzszam? Nie! Po prostu wiem, ze jestem inteligentna osoba. Ja Mu niczego nie ujmuje. Nie probuje sie wywyzszac. Nie twierdze i nigdzie nie napisalam, ze jest idiota! Ma po prostu zupelnie inne podejscie do zycia. Moze to kwestia wychowania badz srodowiska, w ktorym przebywal/przebywa. Rozmawiam z nim, wiem, ze czasami dlugo i ciezko pracuje. I bardzo w Nim cenie Jego zaradnosc i pracowitosc. I nie jest tez tak, ze usilnie probuje go zmienic. Bo nie ciagne Go za uszy do opery badz teatru. Szczerze mowiac to ja czesciej dostosowuje sie do Niego i wybieram np wieczor z filmem kat C bo wiem, ze on takie wlasnie filmy lubi. To przykre, ze jestem oceniania jako jakas snobka, ktora za wszelka cene stara sie udowodnic jaka to ona nie jest oczytana i swiatowa.

Deliberate, problemem nie jest Twoja ogłada i zainteresowania, ale protekcjonalny stosunek do tego faceta. Ty piszesz o nim jakbyś go chciała wyśmiać i poniżyć, bo nie spełnia Twoich standardów. Takie zachowanie skłania mnie co najmniej o podniesienia brwi, ponieważ podobno rozpatrujesz związek z nim, nieprawdaż????

Nie wyobrażam sobie prywatnie jak można chcieć być w związku z kimś kim się pomiata.

Facet do Ciebie nie pasuje. Zmienić go nie zmienisz. A chcieć mieć męża powinno się tylko z jednego powodu- bo się go kocha, takim jakim jest, a nie dlatego, że potrzebuje się byka do rozrodu. Od tego są banki spermy.

73

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Cynicznahipo napisał/a:

Bo wiesz, Kochana - inteligencja to dla mnie pojęcie względne.
Znam ludzi po wyższych studiach, którzy są, co tu dużo pisać - debilami.

Inteligencja wcale nie jest pojęciem względnym wink
Mieszasz pojęcia: inteligencja i wykształcenie. Często chodzą w parze, ale nie muszą.

Ja nie wyczuwam żadnego tonu protekcjonalnego w wątpliwościach Autorki.
Poza tym nie wiem dlaczego wszyscy się tak uczepili tej opery? To był tylko przykład. Napisała wyraźnie, że nie ma żadnych pasji, zainteresowań, nie czyta.

Iceni - faktycznie amerykańscy naukowcy stwierdzili, że inteligencję dziedziczy się po kądzieli.
Lubię to przytaczać mojemu mężowi wink

74

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Ja przypomnę tylko takie słowo-mezalians!
Czasy sie zmieniły,lecz słowo w tym wątku- jest na miejscu.
...za "naście" lat,kiedy "haczyk" nie bedzie taki sprawny i nie załatwi "prawie wszystkiego"-to co?!
Kiedy dzieci/potencjalne/wyfruną z domu-przyjdzie chyba umrzeć z nudów,lub ...:P

75 Ostatnio edytowany przez martka88 (2014-04-25 15:22:44)

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Nie wiem dlaczego rzucacie się na autorkę, że się wywyższa, gardzi facetem itd. W żadnej jej wypowiedzi nie odczułam tego.

Autorko, doskonale Cię rozumiem, bo sama byłam w podobnej sytuacji. Też nie uważam siebie za alfę i omegę, w dodatku nie byłam nigdy w operze;) Ale do teatru czasem chętnie pójdę, niestety mój były już chłopak nie był tym kompletnie zainteresowany. Udało mi się go kiedyś wyciągnąć na Skazanych na Shawshank do teatru, ponieważ uznałam, że może go to zainteresować...Fakt, nawet mu się podobało, ale np. o tym żeby chociaż się ładnie ubrać nie pomyślał. Było mi strasznie wstyd, że wszyscy mężczyźni w teatrze są ubrani w koszule lub lepiej, mój natomiast pojawił się w wyciągniętej "polówce" w paski i "adidasach". Więcej w teatrze nie byliśmy:D

Co do filmów...również był z tym problem;D Nie mam nic przeciwko "głupkowatym" filmom, lubię się pośmiać np. z Aliego G, ale lubię też obejrzeć tzw. głębszy film, jakiś zmuszający do przemyśleń, taki o którym potem można porozmawiać, poruszający jakiś ważny temat. Niestety mój facet nie był zainteresowany takiego rodzaju filmami, wolał oglądać głupkowate komedie, standardowe komedie romantyczne i tym podobne. Pewnie, czasem można się pośmiać na odmóżdżającym filmie, ale umiar trzeba zachować:)

Między innymi z powodu takich różnic między nami postanowiłam się z nim rozstać. Nie chodzi tylko o wiedzę o polityce itd, ale o jakieś ogólne obycie, ciekawość świata, chęć poznawania nowego...Jakby ktoś zaproponował mi wyjście do opery to na pewno bym się zgodziła i z chęcią poszła - on pewnie by mnie wyśmiał.

76

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Deliberate28 napisał/a:

Jemu jest dobrze tak, jak jest. Jego priorytetem jest zalozenie rodziny. Jest zaradny, sprawdza sie w tym, co robi. Czy w takiej sytuacji mozna wypracowac kompromis? Ja tez lubie zaszalec, napic sie, wyskoczyc do kluge, pograc w kregle. Ale na rowni z tym lubie rowniez np obejrzec ciekawy film. Jakis czas temu zaproponowal mi zebym wybrala film na wieczor. Wlaczylam Incepcje, bo uwazam, ze jest swietny. A on zasnal po 20 min...

Mówiąc o ambitnych filmach, myślałem że serwujesz mu Antonioniegio czy Bergmana. Incepcja to bardzo łatwo przyswajalny film, do tego z akcją. Zazwyczaj podoba się nawet kompletnym filmowym ignorantom.

77

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Jeżeli Autorka wg Was nie ma gardzącego stosunku do tego faceta, to ja już nie wiem, co się liczy jako takowe. Ona nie pisze w taki sposób jakby chciała podać ROZNICE ZAINTERESOWAN (co jest obiektywnym, nieoceniającym podejściem), ale jaki on musi być głupi, bo filmu nie rozumie, jaki niekulturalny, bo w operze nie był, jaki ćwok, bo jakiegoś słowa nie rozumie. Powtarzam, nie "czy związać się z kimś z kim mam mało wspólnego?" ale "czy związać się z tym nieokrzesanym, nudnym Jaśkiem Roztropkiem?".

Słowem, nie rozumiem, jak Ona w ogóle może mieć jakiekolwiek dylematy chcenia związku z tym mężczyzną, jeżeli patrzy na niego z wysokości swojego intelektualnego Olimpu.

78

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Laan napisał/a:
Deliberate28 napisał/a:

Jemu jest dobrze tak, jak jest. Jego priorytetem jest zalozenie rodziny. Jest zaradny, sprawdza sie w tym, co robi. Czy w takiej sytuacji mozna wypracowac kompromis? Ja tez lubie zaszalec, napic sie, wyskoczyc do kluge, pograc w kregle. Ale na rowni z tym lubie rowniez np obejrzec ciekawy film. Jakis czas temu zaproponowal mi zebym wybrala film na wieczor. Wlaczylam Incepcje, bo uwazam, ze jest swietny. A on zasnal po 20 min...

Mówiąc o ambitnych filmach, myślałem że serwujesz mu Antonioniegio czy Bergmana. Incepcja to bardzo łatwo przyswajalny film, do tego z akcją. Zazwyczaj podoba się nawet kompletnym filmowym ignorantom.

Ciekaw jestem jakie filmy lubi ten jej adorator. Może Rambo? Ryzykant? Predator 2?

79

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Również całkiem niedawno byłam w podobnej sytuacji. Ja jestem ambitna i wiem naprawdę dużo, lubię poznawać ludzi. Problem z K. był podobny jak w Twoim przypadku, ale w pewnym momencie on sam zdał sobie sprawę, że ja i on pod kątem intelektualnym to niebo a ziemia, chociaż był kulturalny i czuły. Zależało mi na nim, ale gdy mieliśmy się spotkać, mnie opuszczały wszelkie siły, bo nie wiedziałam, jak mam z nim rozmawiać. Ja lubię rozmawiać, on był bardzo małomówny i chciał się tylko tulić i okazywać czułości. Zdecydowanie nie na moje nerwy.
Pierwszy raz ktoś ze mną zerwał i byłam z tego powodu naprawdę szczęśliwa, bo nie musiałam robić mu tej przykrości.
Jeśli Ci na nim zależy, spróbuj zawalczyć. Ja jednak nie robiłabym sobie wielkich nadziei wink

80

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Yaya, ale PO CO zawalczyć?????? Facet jej nie pasuje, nie te klimaty, nie te sfery. Po co się w ogóle wkręcać w tą znajomość, jeżeli się chce tylko na niego z góry patrzeć i lamentować nad jego poziomem? Nie lepiej sobie normalnie odpuścić?

81

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
martka88 napisał/a:

Nie wiem dlaczego rzucacie się na autorkę, że się wywyższa, gardzi facetem itd. W żadnej jej wypowiedzi nie odczułam tego.

Autorko, doskonale Cię rozumiem, bo sama byłam w podobnej sytuacji. Też nie uważam siebie za alfę i omegę, w dodatku nie byłam nigdy w operze;) Ale do teatru czasem chętnie pójdę, niestety mój były już chłopak nie był tym kompletnie zainteresowany. Udało mi się go kiedyś wyciągnąć na Skazanych na Shawshank do teatru, ponieważ uznałam, że może go to zainteresować...Fakt, nawet mu się podobało, ale np. o tym żeby chociaż się ładnie ubrać nie pomyślał. Było mi strasznie wstyd, że wszyscy mężczyźni w teatrze są ubrani w koszule lub lepiej, mój natomiast pojawił się w wyciągniętej "polówce" w paski i "adidasach". Więcej w teatrze nie byliśmy:D

Co do filmów...również był z tym problem;D Nie mam nic przeciwko "głupkowatym" filmom, lubię się pośmiać np. z Aliego G, ale lubię też obejrzeć tzw. głębszy film, jakiś zmuszający do przemyśleń, taki o którym potem można porozmawiać, poruszający jakiś ważny temat. Niestety mój facet nie był zainteresowany takiego rodzaju filmami, wolał oglądać głupkowate komedie, standardowe komedie romantyczne i tym podobne. Pewnie, czasem można się pośmiać na odmóżdżającym filmie, ale umiar trzeba zachować:)

Między innymi z powodu takich różnic między nami postanowiłam się z nim rozstać. Nie chodzi tylko o wiedzę o polityce itd, ale o jakieś ogólne obycie, ciekawość świata, chęć poznawania nowego...Jakby ktoś zaproponował mi wyjście do opery to na pewno bym się zgodziła i z chęcią poszła - on pewnie by mnie wyśmiał.

Dokładnie. Nic dodac, nic ujac. Chyba jestes jedna z nielicznych osob tutaj, ktore zrozumialy sedno problemu smile

82

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Beyondblackie napisał/a:

Yaya, ale PO CO zawalczyć?????? Facet jej nie pasuje, nie te klimaty, nie te sfery. Po co się w ogóle wkręcać w tą znajomość, jeżeli się chce tylko na niego z góry patrzeć i lamentować nad jego poziomem? Nie lepiej sobie normalnie odpuścić?

W tym momencie to Ty mnie oceniasz. I to Ty patrzysz na mnie z gory. Ja Go w żaden sposob nie obrazilam. I wierz lub nie, nigdy na nikogo nie patrze z gory, bo nie uwazam, zebym miala do tego prawo.

83

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Jeżeli nie patrzysz na niego z góry, to po co podajesz nam przykłady jego luk w wykształceniu czy niski poziom oglądanych filmów? Nie prościej byłoby napisać : "spotykam się z facetem, ale nie wiem czy to dalej ciągnąć, bo mamy zupełnie inne zainteresowania i priorytety"? Prosto i bez wytykania. Wiesz, ktoś tu napisał, że słoma z butów wychodzi, i wcale się nie dziwię, bo jak na wykształconą, brylującą, intelektualną kobietę to poziom kultury (przynajmniej w stosunku do tego mężczyzny) i chęć bycia docenioną przez warstwy, które uważasz "na poziomie", świadczy raczej o takiej małostkowej wyższości Pani Dulskiej a nie o prawdziwej klasie.

84

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Beyondblackie napisał/a:

Jeżeli nie patrzysz na niego z góry, to po co podajesz nam przykłady jego luk w wykształceniu czy niski poziom oglądanych filmów? Nie prościej byłoby napisać : "spotykam się z facetem, ale nie wiem czy to dalej ciągnąć, bo mamy zupełnie inne zainteresowania i priorytety"? Prosto i bez wytykania. Wiesz, ktoś tu napisał, że słoma z butów wychodzi, i wcale się nie dziwię, bo jak na wykształconą, brylującą, intelektualną kobietę to poziom kultury (przynajmniej w stosunku do tego mężczyzny) i chęć bycia docenioną przez warstwy, które uważasz "na poziomie", świadczy raczej o takiej małostkowej wyższości Pani Dulskiej a nie o prawdziwej klasie.

Przepraszam za wysublimowane slownictwo. Tak, powinnam dosadnie napisac, ze spotykam sie z glupkiem, obrazajac Go tym samym i traktujac malostkowo. Wtedy moze moja wypowiedz bardziej przypadlaby Ci do gustu.

85 Ostatnio edytowany przez martka88 (2014-04-25 18:55:59)

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Myślę, że podane przykłady służyły raczej bardziej precyzyjnemu wskazaniu różnic, ponieważ stwierdzenie że różnią nas priorytety jest dosyć szerokie i można sprawę zrozumieć inaczej niż jest naprawdę.

Autorko - rozumiem,bo sama byłam w takiej sytuacji. Według mnie to związek bez sensu, bo on po prostu nie chce poszerzać horyzontów. Jakby mi nowy facet powiedział ze lubi operę to nawet bym go zapytała czy by mnie nie zabrał bo nigdy nie byłam a chętnie bym poszła:) co z tego ze będziesz go gdzieś zabierala jak jego pewnie to nie zainteresuje i będzie marzył tylko o tym żeby wrócić do domu i obejrzeć płytki film;) jest szansa ze niektórych wciagnalby Twój świat,ale pewnie byś wyczula ze on należy do tej grupy.

Jak pierwszy raz opisywałem mojego chłopaka na tym forum to było mi jakoś głupio ze o nim tak mówię, że wygląda to jakbym się wywyzszala, ale tak czułam i myslałam i juz.

Jeszcze jeden przykład - bardzo lubię grać w scrabble, zima wieczorkiem czy na działce-rozrywka i trening mózgu:) Ale pomiędzy nami była taka różnica, że on był tylko wkurzony, ego cierpialo,  a dla mnie gra bez sensu bo nie miał po prostu żadnych szans.

86 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-04-25 19:23:52)

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Tytuł wątku... mocno kontrowersyjny. Może powinno być "Ja i on - dwa różne światy"

Ja to się Autorko tak zastanawiam, jak to się w ogóle stało, że wpadliście na siebie? Przecież wy do siebie nie pasujecie i już. Ty masz masę zainteresowań, a on nie, Ty chcesz zwiedzać na wakacjach, podróżować, a on po prostu odpoczywać. Może fakt, że 2 lata byłaś sama sprawił, że podjęłaś tę próbę wbrew sobie, a teraz się głowisz czy to wyjdzie czy nie.

Odpowiedź jest prosta: nie, nie wyjdzie i przestań robić facetowi nadzieje na happy end.

EDIT ....troll...

87

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Deliberate28 napisał/a:
Tegan napisał/a:

Ja tu w tym watku widze ze jego zdyskwalifikowało że się nie interesuje polityką i wypadami do opery (czyli tym co jara autorkę), ale nie ma nic o nim samym, co on lubi robić, bo przeciez nie lubi tego co dla niej jest istotne no to jest juz skreslony....Byc moze autorka po prostu zle sformulowalato co miala na mysli ale z mojej strony tak to czytam i rozumiem, jestes inny niz ja to spadaj.

Problem w tym, ze on nie ma zadnych zainteresowan... Lubi pilke nozna. I ok, ja tez. I cieszy sie, ze ze mna bedzie mozna miec jeden tv w domu. Ale kiedy zapytalam go czym sie interesuje, jakie ma pasje, jak widzi swoja przyszlosc - nie potrafil odpowiedziec. Chce zalozyc rodzine. I tyle w temacie. Probowalam dowiedziec sie co go kreci. Bo byc moze jest cos, co moglibysmy robic razem. Podroze... Bo jeszcze nigdy nie byl na wakacjach za granica. Ale dla niego wakacje w Turcji to lezenie caly dzien przy hotelowym basenie i picie drinkow. No bo przeciez wakacje sa po to, zeby odpoczywac. Tak to widzi. I koniec tematow... Nie wymyslam i nie koloryzuje. Jest cudownym czlowiekiem, ale jego jedynym priorytetem zyciowym jest zalozenie rodziny i splodzenie potomka...

Ja też bym z takim facetem nie była.
Ludzie mają różne priorytety - są babeczki, dla których najważniejsze, żeby facet był przystojny, albo miał pozycję społeczną, albo był bogaty, a ja się muszę dobrze czuć w jego towarzystwie, czyli musi nam się dobrze rozmawiać, musimy chociaż TROCHĘ pokrywać się zainteresowaniami (w rodzaju - nie lubi rocka gotyckiego,ok, ale może lubi inną muzykę; nie interesuje się muzyką, ok - może książki? może malarstwo?) a jeśli nie, to czy jakoś umiem z nim o tym pogadać, chociaż on się tym nie interesuje. Miałam faceta, który się żadną z wymienionych rzeczy nie interesował sam z siebie, ale jak z zachwytem do niego przybiegałam, że mam nowy ukochany zespół i żeby zobaczył, jak pięknie grają, to posłuchał, starał się coś na ten temat powiedzieć, co mu się podoba, co nie. Książek też nie czytał, ale lubił jak ja mu o jakichś opowiadałam i tak rozmawialiśmy. Siedem lat z nim byłam i było dobrze. Natomiast z facetem, dla którego tylko praca, piwko po pracy, tv, meczyk i nic poza tym zwyczajnie zanudziłabym się na śmierć.

Z kolei nie oczekuję, że facet będzie bogiem seksu - po co? jeśli tylko będzie otwarty, to razem do wszystkiego dojdziemy. Albo szaleńczo bogaty, bo mnie na pieniądzach zależy tylko o tyle, żebym mogła w miarę spokojnie żyć. Przystojny i wysportowany też być nie musi, bo mam to głęboko w nosie. Sama nie jestem piękna jak modelka i wysportowana. Pozycja, dyplomy, papierki i wykształcenie też mi zwisa i powiewa, bo nie obchodzi mnie imponowanie innym, a mnie tym nikt nie zaimponuje. Ale osobowość, intelekt i poczucie humoru to dla mnie priorytety.

Nie widzę w swoim podejściu niczego złego.

88

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Autorko, ja również uważam że ta znajomość nie ma sensu żeby ciągnąć ją na siłę. Pomyśl sobie jak wasze życie wyglądałoby wspólne np. w małżeństwie przez najbliższe 50 lat, hi, hi , więc znasz już  odpowiedż . Życzę Ci powodzenia i nie obniżania swoich lotów , bo w życiu nie chodzi o to by godzić się na bylejakość.

89

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Deliberate, nieważne jakim językiem, ale nim pomiatasz, i to się liczy. Dlatego właśnie zadałam pytanie, po kiego grzmota W OGOLE, chcesz z nim znajomości? Bo ja tego nie rozumiem. Nie odpowiada mi ktoś, to się z nim nie widuję, a nie obsmarowuję za plecami.

Rozumiem, że można nie chcieć niewykształconego Jasia za partnera. Nie rozumiem dlaczego robi się z tego "problem", wytykając mu jego wszystkie 101 "wad".

90

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Vian napisał/a:

Nie widzę w swoim podejściu niczego złego.

W Twoim nie widzę, ale zastanawia mnie podejście Autorki. Nie o to chodzi, że jest różnica wykształcenia i intelektualnych zainteresowań (co mnie samą by od razu skłoniło do skreślenia kandydata), ale o to jak ona się rozwodzi nad jego niedoskonałościami, podkreślając swoją wyższość, przy czym jednocześnie ciągle się z tym facetem umawiając.

Bizarre.

91

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Nie ma sensu tu się produkować. Autor/autorka sprzedaje bajkę.

W tym wątku polskich znaków trudno uświadczyć (boshe "mieszkam w UK i nie mam polskich znaków"), natomiast w sąsiednim jak ręką odjął wink
http://www.netkobiety.pl/t69044.html

92

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Beyondblackie napisał/a:
Vian napisał/a:

Nie widzę w swoim podejściu niczego złego.

W Twoim nie widzę, ale zastanawia mnie podejście Autorki. Nie o to chodzi, że jest różnica wykształcenia i intelektualnych zainteresowań (co mnie samą by od razu skłoniło do skreślenia kandydata), ale o to jak ona się rozwodzi nad jego niedoskonałościami, podkreślając swoją wyższość, przy czym jednocześnie ciągle się z tym facetem umawiając.

Bizarre.

Tzn jak przeczytałam cały temat mam wrażenie, że to rozwodzenie się trochę zostało nakręcone przez użytkowników, którzy próbowali autorkę przekonać, że może on jednak jest fascynującym człowiekiem, że mu nie dała szansy, albo że koło opery życie się nie kręci, a ona swoim rozwodzeniem się nad jego ignorancją próbowała (chyba) pokazać, że i owszem, ale nie o operę stricte chodzi, a o całokształt. smile Przynajmniej ja to tak odebrałam.

93

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Moim zdaniem, niema co rozwazac, czy facet jest idiota, czy ona snobka....dla NIEJ on jest pusty...on JEJ nie imponuje...i dlatego nic z tego nie wyjdzie..
Rozumiem, ze nie chcesz go ranic- dlatego nie mow prawdy, po prostu sie rozstan...bo co powiesz? Jak milo powiedziec komus, ze nie spelnia naszych oczekiwan? Tez mam za soba taki zwiazek...i bylo tak, jak panie wyzej opisaly, ja na studia, on nie skonczyl zawodowki...bo nauka jest dla idiotow, mnie deprymowal, krytykowal...nigdy nie dorownywalam " fajmym laskom z dyskoteki", slowem., ja mialam swoj swiat, on swoj...i to staly sie wrogie swiaty...
Miesniak, to......tylko mieso...nie PARTNER!, jesli chcesz miec partnera, szukaj kogos, kto bedzie dla ciebie partnerem..
PS. A co jak bedziesz miala z nim dzieci?

94

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
oldorando napisał/a:

chcesz miec partnera, szukaj kogos, kto bedzie dla ciebie partnerem..

Chyba dotknąłeś sedna rzeczy. smile

95

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
assassin napisał/a:

Nie ma sensu tu się produkować. Autor/autorka sprzedaje bajkę.

W tym wątku polskich znaków trudno uświadczyć (boshe "mieszkam w UK i nie mam polskich znaków"), natomiast w sąsiednim jak ręką odjął wink
http://www.netkobiety.pl/t69044.html

Akurat korzystalam z laptopa kolezanki. O Boze! Toz to cud! wink

96

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Ja ostatnio oglądam filmy Passoliniego pozdrawiam i sorry za błędy ale pisze z fona

97

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Deliberate28, to wszystko nie zmienia faktu, że osoby, które Ci mówią "daj sobie spokój" mają rację. smile Moja przyjaciółka właśnie się z takich powodów rozstała ze swoim partnerem, z którym była 4 lata. Pierwsze dwa to szaleńcze zakochanie, bo to jej pierwszy powazny partner i w ogóle, kolejne dwa próby zaakceptowania sytuacji, a w efekcie i tak nie dała rady. Czuła, że jej życie przecieka między palcami, kiedy wracała do domu a w domu on przed tv i rozmawiać nie ma o czym, wyjść mu się nie chce. Teraz ona może znaleźć faceta, który jej bardziej odpowiada, a on dziewczynę, która w jego małomówności i domatorstwie znajdzie zaletę a nie wadę. Tylko po co czekać lata kiedy wiadomo od razu że do siebie nie pasujecie? smile

98

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Jestem zwykłą dziewczyną, nie jakąś bardzo inteligentną, ale też nie głupią, po prostu zwyczajnie- potrafię sama się tak ocenić, więc tak raczej jest, ale mi też by to przeszkadzało. No bo chodzi o jakieś podstawy, a je raczej mam, chociaż bardzo ambitna ja akurat nie jestem smile No, ale ciekawa świata dość już tak, więc chociaż podstawy i często też coś więcej lubię wiedzieć, taka ciekawość świata właśnie u mnie, dlatego chłopak, którego nic nie interesuje nie byłby dla mnie. Rozumiem, że to może być problem, np nie wie kim jest Barack Obama- to tylko przykład, nie znaczy, że koniecznie trzeba wiedzieć, ale np jak nie wie tego ani nic innego też nie to kiepsko. Po prostu pewnie to osoba, której powiesz cokolwiek z wiedzy o świecie, nic wielkiego, a nic nie wie. No więc kompletnie niczym się nie interesuje. No i brak chęci do pojechania gdzieś czasem, a jak już to leżenie plackiem- to mnie też, by przeszkadzało, ktoś inny może lubić, ale ja nie, a skoro wiem, że z partnerem będziemy wyjeżdżać nie raz, to byłoby problematyczne. Fajnie, że tutaj mój partner też ma podobnie do mnie, bo fajnie razem zwiedzać na wyjeździe itp.

. Do opery nie chodzę, w teatrze byłam bardziej z klasą, ale mam zamiar się wybrać ze swoim facetem, jesteśmy 5 i pół lat, a nie byliśmy tongue Nie to, że on nie chce, ale tak wyszło, teatr drogi, trochę kasy nie było, ale pójdziemy smile Mój też chce, więc spoko. Gdyby ciągle był na anty, to by było kiepsko. Filmy lubimy różne, ja najbardziej thrillery, horrory, a czasem lubię też komedie, lekkie komedie romantyczne i czasem np taką go wyciągnę, a on mnie czasem na filmy akcji, bo lubi, ja trochę mniej, ale też jest ok.

Z filmów lubię też czasem obyczajowe, psychologiczne- czy zwykłe psychologiczne czy thrillery psychologiczne też bardzo, bo ja ogólnie jak pisałam wyżej bardzo lubię thrillery i to wszelkiej maści, lubię też obyczajowe, dramaty, melodramaty. Często dramaty skłaniają do refleksji i myślę, że można je spokojnie nazwać ambitnymi np duński film  z 2012 "Polowanie" ale i wiele innych. Są też jednak filmy uważane za ambitne np Larsa von Triera, które mi się nie podobają. Różnie bywa. A i mój facet też lubi piłkę nożną, ale po prostu obycie jakieś w świecie ma i na pewno o to autorce chodzi. Jednym słowem, jestem zwykłą dziewczyną nie wymagam wiele, ale jakaś wiedza o świecie jest potrzebna, bo inaczej da się tylko rozmawiać o tym jak bardzo się kochamy i spotkanie właśnie przebiega na samych czułościach, bez żadnej rozmowy, jak z kimś się nie da, bo nie chce gadać, nic nie chce się dowiedzieć. Dlatego ja rozumiem.

No, ale oczywiście nie uprawnia to do odnoszenia się do innego człowieka z pogardą. Ja właśnie mogę nie chcieć partnera, który niczym się nie interesuje i taki jest, rozmowy mu prawie niepotrzebne, a inna kobieta może akurat będzie chcieć, bo będzie miała podobnie. Dlatego wiadomo, nie to, że patrzę z góry, ale z kimś takim bym się nie dogadała, a w związku jednak takie sprawy powinny być choć w miarę podobne. Za to np ja czytam dużo książek, tak jak filmy thrillery tak książki też często thrillery, a mój chłopak nie czyta książek, za bardzo nie lubi, ale to mi już akurat nie przeszkadza, bo ogólnie jest obyty w świecie, wie sporo, czyta w Internecie albo gazety, dzięki którym dużo się dowiaduje, on głównie o polityce, bo lubi, interesuje się. Ja polityką mniej się interesuje, ale fajnie on o tym mówi, miło posłuchać. Ogólnie właśnie ja uwielbiam książki, ale to, że on nie przepada to akurat nie ważne.

Ważne, że inne rzeczy się zgadzają i że ogólnie mamy podobne patrzenie, też jesteśmy dość ciekawi świata. Dzięki temu dobrze się dogadujemy i mamy jakieś te obycie w tym względzie, że coś tam wiemy. Do tego na wyjazdach oboje lubimy zwiedzać, jak poleżymy to niedużo,  dużo więcej zwiedzamy, dla nas jest to o wiele ciekawsze i dobrze, że to też nas łączy, leżąc plackiem cały czas czy większość, bym zwariowała, zwłaszcza, że na wyjazdach wkoło tyle ciekawych miejsc smile Dlatego uważam autorko, że skoro tak wiele rzeczy Was dzieli i nie macie za bardzo ozym rozmawiać jesteście tak różni, to nie ma sensu. Prędzej czy później będzie frustracja coraz większa, a nie o to tu chodzi. Nie dogadacie się, skoro wżtakch kwestiach macie aż tak różne spojrzenia. Ja bym w to nie wchodziła. Możesz spotkać kogoś dla siebie, on też, nie ma co się męczyć na siłę smile

99

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Też uważam (nie wnikając już czy autorka jest snobką i czy ten facet jest rzeczywiście taki strasznie nudny) że jeśli po miesiącu znajomości masz poważne wątpliwości i  jedyną szansę na stworzenie udanego związku upatrujesz w tym że facet da się zmienić i dostosuje się do Twoich oczekiwań, to jest to zupełnie bez sensu. Nikt nie jest idealny ale są takie cechy i różnice które jesteśmy w stanie zaakceptować i niestety są też takie które są w stanie zdyskwalifikować drugą osobę jako partnera.
Twierdzisz że nie chcesz go ranić, ja poczułabym się mniej zraniona rozstaniem niż gdyby okazało się że własny facet uważa że nie dorastam mu do pięt pod względem intelektu, obycia itp, a jest ze mną z braku lepszej opcji, w dodatku wytyka mi moje niedociągnięcia i próbuje mnie "nawrócić".

100

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Deliberate28

Moim zdaniem, po prostu nie pasujecie do siebie. Jesteście jakby z dwóch różnych światów. Ty masz inne zainteresowanie i masz powiedzmy dużo, a on ma ich bardzo mało. Tu już nawet nie chodzi o wykształcenie, bo i bez tego można mieć fajne i ciekawe hobby.

Co do jego długów... to nie zachował się fair wobec Ciebie, bo powinien od razu Ci o tym powiedzieć a nie ukrywać przed Tobą, bo jak potem zaufać takiemu człowiekowi, który już na samym początku Cię okłamuje. Na dodatek jeszcze Twoje rzeczy wziął pod zastaw, i tak że udało Ci się je odzyskać. Wiesz może za co ma te długi?

101 Ostatnio edytowany przez bakalia (2014-04-26 11:08:28)

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Sama byłam w podobnej sytuacji. Spotykałam się z bardzo miłym facetem, ale z zupełnie innego świata. Ja właśnie zaczynałam studia,on był starszy 2 lata i miał ukończone jedynie gimnazjum(!). Niby chodził do technikum,ale nie zdał klasy, później w ogóle rzucił szkołę. Nie ukrywam, że na myśl o jego wykształceniu zapaliła mi się czerwona lampka. Sam też stwierdził, że "zamierza wrócić do szkoły". Na początku pomyślałam, że miły chłopak, czemu nie spróbować? Może faktycznie chce podnieść swoje wykształcenie...

Niestety, im lepiej go poznawałam... tym bardziej mnie od siebie odpychał, dostrzegałam różnice między nami. Był taki bardzo prosty... Potrafił konstruować zdania w stylu "Jak my jechali...". Kiedyś nawet stwierdził, że "wiater wieje". Mimo, iż  zdecydowanie lepszy ze mnie umysł ścisły niż humanistyczny... Strasznie mnie takie sprawy hmmm zniesmaczają.

Też nie mogliśmy porozmawiać na "poważniejsze" tematy. Często nie rozumiał żartów. Czasami nawet wstydziłam się za niego. Kiedyś byliśmy w kawiarni, on uparł się, że zapłaci (żeby nie było- jestem zwolenniczką płacenia po połowie). Pomyślałam ok, następnym razem ja zapłacę. Poprosił o rachunek, zobaczył kwotę i... zamiast włożyć pieniądze do tej "teczuszki z rachunkiem" dał kelnerce do ręki wyliczone co do grosza. Uhh, nie ukrywam, ze było mi głupio. Poza tym, chciałam chociaż kilka złotych rzucić jako napiwek.

Ów mężczyzna, również bardzo był chętny na zakładanie rodziny. Wspominał, że u niego w rodzinie tylko on został "do wydania" (pochodził ze wsi, gdzie wszyscy szybko się hajtają), o dzieciach.

Akurat za operą nie przepadam,ale chętnie chodzę do teatru (zdecydowanie wolę od kina na przykład), na kabarety. Jego ulubioną rozrywką były natomiast dyskoteki.

Mogłabym jeszcze wiele napisać, ale myślę, że już sprawę nakreśliłam. To nie jest tak, że czułam się od niego "lepsza". Po prostu nasze światy były tak różne, że nie widziałam żadnych szans dla "czegoś więcej". Jak pisałam, facet strasznie miły, więc nie chciałam go ranić, traktować jako koło zapasowe. Nasza znajomość trwała 2 miesiące. Myślę, że i tak za długo. Na początku usprawiedliwiałam przed samą sobą jego "potknięcia". Nie miał też swojego zdania. Wolał po prostu mi przytakiwać. W końcu to wszystko się skumulowało i podjęłam decyzję, że już sobie podziękujemy.

Mam nadzieję, że zostanę dobrze zrozumiana. Nie byliśmy sobie przeznaczeni, szkoda jego i mojego czasu. Myślę, że z autorką jest podobnie. Będziecie się męczyć ze sobą.

Ja na przykład bardzo się cieszę, że nic z tego nie wyszło. Czekałam cierpliwie 1,5 roku iii spotkałam świetnego faceta. Inteligentnego, wykształconego, zabawnego...

Jednym słowem... Warto czasami chwilę poczekać smile

Deliberate28, to Twoja sprawa, jaką decyzję podejmiesz. Jaka by ona nie była, życzę szczęścia. smile

102

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Nie rozumiem Waszej rozkminy dotyczącej miejsca zamieszkania autorki. Mieszka w UK, w Polsce czy w Honolulu - bez znaczenia, bo nie tego dotyczy post.
I też nie uważam, żeby w jakiś sposób tego chłopaka poniżała. Wszystkie przykłady, które podała są po to, że żeby pokazać różnice między nimi. Zastanawia się nad związkiem, bo widzi, że facet ma też mnóstwo zalet.

Autorko, dosknale Cię rozumiem, bo mój eks był bardzo podobny. Ba! Nawet piłką nożną się nie interesował wink Też miałam dylemat, bo wiedziałam, że dobry chłopak, ale nie miałam o czym z nim rozmawiać. Sama nie uważam siebie za nie wiadomo kogo. Skończyłam studia, nie był to jakiś kierunek snobistyczny, ale przyłożyłam się do nich i teraz robię to, co lubię. Nigdy nie oceniałam ludzi według wykształcenia, bo mój tata skończył tylko szkołę średnią, a z pewnością należy do ludzi bardzo inteligentnych.

Droga autorko, musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czy wyobrażasz sobie życie z tym człowiekiem. Nie zmienisz go na pewno, a jeśli zaczniesz próbować, razem będziecie nieszczęśliwi. Życzę Ci trafnej decyzji i trzymam kciuki smile

103 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2014-04-26 12:09:58)

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

OK, wszystko super, rozumiem wypowiedzi wielu piszących tu kobiet, tylko mam takie wrażenie jak znam zycie, że inteligentni faceci chodzący do opery czy teatru są super, ale właśnie tylko w danych momentach - do przeżycia opery, czy spektaklu. Potem mówi się im "cześć".

Potem wiele takich znanych mi kobiet wraca do domu gdzie w łóżku czeka na nie umięśniony bezmózg którego poznała w klubie fitness.

Zastanawiam się, czy kobieta która jest w związku z miłym inteligentnym facetem który w pełni spełnią ją intelektualnie po prostu i tak prędzej czy później nie zdradzi go z kimś atrakcyjniejszym czysto fizycznie.

Ktoś napisze : uroda i atrakcyjnośc przeminą. OK, ale - tak umownie - napiszmy, że dopiero po 40-tce, może póżniej. Między 20 a 40 hormony za bardzo szaleją, by takiej pragnącej inteligentnego faceta dziewczyny jednak nie skusiło jakies super ciałko nawet bez mózgu. Takie znam życie, może ktoś ma zupełnie inne doświadczenia. Po 40-tce rzeczywiscie szanse inteligentnych facetów znacznie rosną.

Pozatym lubie konkrety i chciałbym spytać, czy ktoś zna sytuacje, że jakąś dziewczynę intelekt faceta na tyle był podnieciajacy, że poszli do łóżka z tego powodu. Np "ależ Ty jestes elokwentny - mam na Ciebie ochotę", albo "ależ Ty lubisz takie same opery jak ja - pójdziemy do łóżka?".  Albo ktora dziewczyna ktorej dany facet nie podobal sie z wygladu nagle zmienia o nim zdaniem i jest on dla niej podniecajacy gdy okazuje sie, ze np. ma doktoraty, zna jezyki i ma sukcesy naukowe i zawodowe ?  Badzmy powazni.

To zupelnie inne swiaty, inteligencja nie dziala podniecająco na kobiety moim zdaniem. Brakuje jej w rozmowach, spotkaniach  - owszem. Ale czy to na tyle silne emocje by oprzec na tej zalecie bliską znajomosc ?

104

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Facet79 napisał/a:

OK, wszystko super, rozumiem wypowiedzi wielu piszących tu kobiet, tylko mam takie wrażenie jak znam zycie, że inteligentni faceci chodzący do opery czy teatru są super, ale właśnie tylko w danych momentach - do przeżycia opery, czy spektaklu. Potem mówi się im "cześć".

Potem wiele takich znanych mi kobiet wraca do domu gdzie w łóżku czeka na nie umięśniony bezmózg którego poznała w klubie fitness.

Zastanawiam się, czy kobieta która jest w związku z miłym inteligentnym facetem który w pełni spełnią ją intelektualnie po prostu i tak prędzej czy później nie zdradzi go z kimś atrakcyjniejszym czysto fizycznie.

Ktoś napisze : uroda i atrakcyjnośc przeminą. OK, ale - tak umownie - napiszmy, że dopiero po 40-tce, może póżniej. Między 20 a 40 hormony za bardzo szaleją, by takiej pragnącej inteligentnego faceta dziewczyny jednak nie skusiło jakies super ciałko nawet bez mózgu. Takie znam życie, może ktoś ma zupełnie inne doświadczenia. Po 40-tce rzeczywiscie szanse inteligentnych facetów znacznie rosną.

Pozatym lubie konkrety i chciałbym spytać, czy ktoś zna sytuacje, że jakąś dziewczynę intelekt faceta na tyle był podnieciajacy, że poszli do łóżka z tego powodu. Np "ależ Ty jestes elokwentny - mam na Ciebie ochotę", albo "ależ Ty lubisz takie same opery jak ja - pójdziemy do łóżka?".  Albo ktora dziewczyna ktorej dany facet nie podobal sie z wygladu nagle zmienia o nim zdaniem i jest on dla niej podniecajacy gdy okazuje sie, ze np. ma doktoraty, zna jezyki i ma sukcesy naukowe i zawodowe ?  Badzmy powazni.

To zupelnie inne swiaty, inteligencja nie dziala podniecająco na kobiety moim zdaniem. Brakuje jej w rozmowach, spotkaniach  - owszem. Ale czy to na tyle silne emocje by oprzec na tej zalecie bliską znajomosc ?

Owszem...ja znam takie kobiety- wszystkie jakie znam-przystojniak, owszem, zdaza sie- na jeden raz....inteligentny na zwiazek. I owszem, inteligencja JEST podniecajaca, dlatego kobiety zadziej ogladaja porno...bo je mniej kreci forma, bardziej tresc...
Odniose sie tu do psychologii ewolucyjnej: kobieta szuka potencjalnego partnera na ojca, faceta zaradnego zyciowo, stabilnego emocjonalnie, facet szuka kobiety zdrowej, o zdrowym( atrakcyjnym) wygladzie.
Dlatego powtorze swoje: kobieta ma sie podobac, facet ma imponowac...
Nie wiem skad takie twoje doswiadczenia.....moze poszukaj przykladow wsrod udanych zwiazkow, a nie  " wyskokow "znudzonych panienek z klubow fitnes.

105

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Taką kobietą jestem ja, Facet79 big_smile

Dla mnie właśnie taki przeciętnie wyglądający facet nabiera natychmiast kolorów, jak umysł ma lotny, jest wykształcony, czaruje erudycją. Nieważne czy jest niski, czy pulchnawy, czy łysy. Natomiast jeżeli "ciacho" ma w głowie ino jakieś zwoje makaronu zamiast mózgu, to szczerze mówiąc, więcej niż przelotny weekendowy romansik z tego nie będzie (o ile!). I jakoś, kiedy tak intelektualnie się na faceta napalę, to zaczyna mi się wszystko w nim wizualnie podobać, nawet jeżeli obiektywnie jest ciągle małym, łysawym facetem z brzuszkiem.

106

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Beyondblackie napisał/a:

Taką kobietą jestem ja, Facet79 big_smile

Dla mnie właśnie taki przeciętnie wyglądający facet nabiera natychmiast kolorów, jak umysł ma lotny, jest wykształcony, czaruje erudycją. Nieważne czy jest niski, czy pulchnawy, czy łysy. Natomiast jeżeli "ciacho" ma w głowie ino jakieś zwoje makaronu zamiast mózgu, to szczerze mówiąc, więcej niż przelotny weekendowy romansik z tego nie będzie (o ile!). I jakoś, kiedy tak intelektualnie się na faceta napalę, to zaczyna mi się wszystko w nim wizualnie podobać, nawet jeżeli obiektywnie jest ciągle małym, łysawym facetem z brzuszkiem.

Dokładnie tak, nawet jak ktoś na początku nie spodoba mi się z wyglądu ale po rozmowie zauważam że ma coś w głowie to od razu wydaje mi się bardziej atrakcyjny:) oczywiście nie dotyczy to skrajnych przypadków;)

107

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Facet79 napisał/a:

OK, wszystko super, rozumiem wypowiedzi wielu piszących tu kobiet, tylko mam takie wrażenie jak znam zycie, że inteligentni faceci chodzący do opery czy teatru są super, ale właśnie tylko w danych momentach - do przeżycia opery, czy spektaklu. Potem mówi się im "cześć".

Potem wiele takich znanych mi kobiet wraca do domu gdzie w łóżku czeka na nie umięśniony bezmózg którego poznała w klubie fitness.

Zastanawiam się, czy kobieta która jest w związku z miłym inteligentnym facetem który w pełni spełnią ją intelektualnie po prostu i tak prędzej czy później nie zdradzi go z kimś atrakcyjniejszym czysto fizycznie.

Ktoś napisze : uroda i atrakcyjnośc przeminą. OK, ale - tak umownie - napiszmy, że dopiero po 40-tce, może póżniej. Między 20 a 40 hormony za bardzo szaleją, by takiej pragnącej inteligentnego faceta dziewczyny jednak nie skusiło jakies super ciałko nawet bez mózgu. Takie znam życie, może ktoś ma zupełnie inne doświadczenia. Po 40-tce rzeczywiscie szanse inteligentnych facetów znacznie rosną.

Pozatym lubie konkrety i chciałbym spytać, czy ktoś zna sytuacje, że jakąś dziewczynę intelekt faceta na tyle był podnieciajacy, że poszli do łóżka z tego powodu. Np "ależ Ty jestes elokwentny - mam na Ciebie ochotę", albo "ależ Ty lubisz takie same opery jak ja - pójdziemy do łóżka?".  Albo ktora dziewczyna ktorej dany facet nie podobal sie z wygladu nagle zmienia o nim zdaniem i jest on dla niej podniecajacy gdy okazuje sie, ze np. ma doktoraty, zna jezyki i ma sukcesy naukowe i zawodowe ?  Badzmy powazni.

To zupelnie inne swiaty, inteligencja nie dziala podniecająco na kobiety moim zdaniem. Brakuje jej w rozmowach, spotkaniach  - owszem. Ale czy to na tyle silne emocje by oprzec na tej zalecie bliską znajomosc ?

A dlaczego inteligencja nie może iść w parze z wyglądem? wink Dla mnie mój Partner jest niesamowicie inteligentny, a do tego mega przystojny, choć pewnie nie dla każdej kobiety będzie taki ;p
Poza tym miałam takie sytuacje, gdzie facet z wyglądu mnie w ogóle nie interesował, ale po dłuższej rozmowie, po bliższym poznaniu, zobaczyłam, że jest grzechu wart dzięki temu, że jest inteligentny. Dla mnie inteligencja połączona z dobrym poczuciem humoru to niesamowity afrodyzjak.
Autorce współczuję, miotasz się niesamowicie, bo dostrzegasz jego zalety, ale chyba zdajesz sobie sprawę z różnic pomiędzy Waszymi światami. A próbowałaś zaznajomić się z jego światem? Na zasadzie - dzień planuje dla Was on, wszelkie rozrywki, spędzanie czasu. Może byś poznała jakieś jego zainteresowania, bo jeśli brak mu pasji, to kiepsko... Bałabym się takiego mężczyzny i tego, że mógłby się na mnie uwiesić i zacząć ograniczać moje pasje.

108

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
JA_skółka napisał/a:
Facet79 napisał/a:

OK, wszystko super, rozumiem wypowiedzi wielu piszących tu kobiet, tylko mam takie wrażenie jak znam zycie, że inteligentni faceci chodzący do opery czy teatru są super, ale właśnie tylko w danych momentach - do przeżycia opery, czy spektaklu. Potem mówi się im "cześć".

Potem wiele takich znanych mi kobiet wraca do domu gdzie w łóżku czeka na nie umięśniony bezmózg którego poznała w klubie fitness.

Zastanawiam się, czy kobieta która jest w związku z miłym inteligentnym facetem który w pełni spełnią ją intelektualnie po prostu i tak prędzej czy później nie zdradzi go z kimś atrakcyjniejszym czysto fizycznie.

Ktoś napisze : uroda i atrakcyjnośc przeminą. OK, ale - tak umownie - napiszmy, że dopiero po 40-tce, może póżniej. Między 20 a 40 hormony za bardzo szaleją, by takiej pragnącej inteligentnego faceta dziewczyny jednak nie skusiło jakies super ciałko nawet bez mózgu. Takie znam życie, może ktoś ma zupełnie inne doświadczenia. Po 40-tce rzeczywiscie szanse inteligentnych facetów znacznie rosną.

Pozatym lubie konkrety i chciałbym spytać, czy ktoś zna sytuacje, że jakąś dziewczynę intelekt faceta na tyle był podnieciajacy, że poszli do łóżka z tego powodu. Np "ależ Ty jestes elokwentny - mam na Ciebie ochotę", albo "ależ Ty lubisz takie same opery jak ja - pójdziemy do łóżka?".  Albo ktora dziewczyna ktorej dany facet nie podobal sie z wygladu nagle zmienia o nim zdaniem i jest on dla niej podniecajacy gdy okazuje sie, ze np. ma doktoraty, zna jezyki i ma sukcesy naukowe i zawodowe ?  Badzmy powazni.

To zupelnie inne swiaty, inteligencja nie dziala podniecająco na kobiety moim zdaniem. Brakuje jej w rozmowach, spotkaniach  - owszem. Ale czy to na tyle silne emocje by oprzec na tej zalecie bliską znajomosc ?

A dlaczego inteligencja nie może iść w parze z wyglądem? wink Dla mnie mój Partner jest niesamowicie inteligentny, a do tego mega przystojny, choć pewnie nie dla każdej kobiety będzie taki ;p
Poza tym miałam takie sytuacje, gdzie facet z wyglądu mnie w ogóle nie interesował, ale po dłuższej rozmowie, po bliższym poznaniu, zobaczyłam, że jest grzechu wart dzięki temu, że jest inteligentny. Dla mnie inteligencja połączona z dobrym poczuciem humoru to niesamowity afrodyzjak.
Autorce współczuję, miotasz się niesamowicie, bo dostrzegasz jego zalety, ale chyba zdajesz sobie sprawę z różnic pomiędzy Waszymi światami. A próbowałaś zaznajomić się z jego światem? Na zasadzie - dzień planuje dla Was on, wszelkie rozrywki, spędzanie czasu. Może byś poznała jakieś jego zainteresowania, bo jeśli brak mu pasji, to kiepsko... Bałabym się takiego mężczyzny i tego, że mógłby się na mnie uwiesić i zacząć ograniczać moje pasje.

Dooodkladnie TAK!
Jesli masz dobre porozumienie z partnerem, jesli czujesz, ze rozumiecie sie, mozecie posmiac z tego samego, oburza was to samo....to dostrzegasz w nim atrakcyjnosc , rowniez te fizyczna....i po jakims czasie on jest najprzystojniejszy na swiecie...oczywiscie, moze tylko dla ciebie, ale co z tego?
I tak jest super...znam kobiety, ktore poznawaly panow, i na pierwszym spotkaniu bylo nie ciekawie, bo on jakis taki nie wygledny.....a po kolejnym  taka opowiadala mi o " swoim xxxx" jak by byl najprzystojniejszym facetem pod sloncem, zazdrosna o niego do szalenstwa...bo to taki super mezczyzna....
Zabawne, jak patrze na to z boku....dla niej super przezycie, partner, ktorego uwielbia...
I czesto obserwuje to u swoich znajomych...kobiet w wieku 28_ 40 lat....

109

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Facet79 napisał/a:

Pozatym lubie konkrety i chciałbym spytać, czy ktoś zna sytuacje, że jakąś dziewczynę intelekt faceta na tyle był podnieciajacy, że poszli do łóżka z tego powodu.

Nawet chyba Ty poniekąd znasz, bo jest na tym forum. smile

NinaLafairy napisał/a:

(...)
Zaczne może od tego, że intelekt to nie są dla mnie ciekawe przeżycia, cytowanie książek i oglądanie ambitnych filmów.
Intelekt to nie wiedza, tylko coś co sprawia, że się tej wiedzy używa, że w trudnej sytuacji w ciągu sekundy jest się w stanie znaleźć wyjście. Inteligenty mężczyzna to coś ponad kolesia z dobrą gadką i cytowaniem Szekspira.
Nie cierpie filozofów amatorów, ani nic w tym stylu a na to często faceci próbują poderwać kobietę, a później narzekają, że nie wychodzi.
Nic innego nie podnieci mnie tak bardzo jak intelekt faceta. Nie ma dla mnie większego afrodyzjaku.
Jeśli facet jest inteligenty, fascynujący i nie tylko ma wiedzę , ale  też samodzielnie we własnej głowie tworzy poglądy swoje, jego charakter jest silnie zarysowany to może ten facet mieć siedemdziesiąt pięć lat, 160 cm wzrostu i szklane oko a i tak będę chciałą seksu.
I nie intelekt nie sprawia, że chodzę z kims brzydkim do łożka. Intlekt sprawia, że nagle widzę kogoś w innym świetle , nagle jego wygląd nie jest nieładny - jest oryginalny.
Intelekt to prawie fetysz. Nie muszę chyba wspominać , że rzadko poznaje taką osobowość bo tacy ludzie nie czekają na każdym rogu ulicy i nie zawsze oni muszą się mną zainteresować. Ale jak się tak dzieje, to kręci mi się w głowie i z samej rozmowy, spojrzenia z tego co wiem co siedzi w tej czaszce mam ogromną ochotę zbliżyć się do takiego mężczyzny fizycznie i to narasta , aż namiętność praktycznie wybucha. Mój pierwszy chłopak nie był taką osobą, i żałuje, że kiedykolwiek z nim spałam bo to wręcz wstyd spać z głupcem. Chociaż nie był tępy , bo znał literaturę i malował obrazy to jednak nie miał w sobie nic z natury dobrego lub mądrego ani swojego.
(...)

Poza tym ja, moja przyjaciółka i moja siostrzenica widzimy sprawę bardzo podobnie.

Z tym wyglądem to jest tak u mnie (u nas?), że jak mnie facet oczaruje osobowością i intelektem, to wtedy niejako z automatu zaczyna mi się podobać fizycznie nawet jeśli początkowo nie zwróciłabym na niego uwagi, bo jest mały, gruby i stary. I na odwrót - nawet jak ktoś będzie piękny jak młody bóg, a okaże się głupi albo o jakiś odpychających mnie cechach osobowości, to libido ucieka mi z piskiem pod szafę i po prostu tracę całkowicie zainteresowanie.

110

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Vian napisał/a:

Z tym wyglądem to jest tak u mnie (u nas?), że jak mnie facet oczaruje osobowością i intelektem, to wtedy niejako z automatu zaczyna mi się podobać fizycznie nawet jeśli początkowo nie zwróciłabym na niego uwagi, bo jest mały, gruby i stary. I na odwrót - nawet jak ktoś będzie piękny jak młody bóg, a okaże się głupi albo o jakiś odpychających mnie cechach osobowości, to libido ucieka mi z piskiem pod szafę i po prostu tracę całkowicie zainteresowanie.

Mam dokładnie tak samo. Ale Facet79 i tak nie uwierzy żadnej z nas big_smile

111

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Nie można kogoś naginać do swojego wyobrażenia. Albo się podoba taki, jaki jest albo wcale.

Osobiście znam przypadki związków osób o różnym poziomie intelektualnym. Zależy, jakie się ma priorytety.

112

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Wydaje mi się, że uroda i intelekt nie muszą się wykluczać. Mam dokładnie tak samo Wy dziewczyny smile czasem facet jest mega przystojny, ale to tylko ładne opakowanie. Nie ma z nim o czym pogadać, więc jest nieatrakcyjny. Z kolei ten, który może nie powala mnie na kolana swoją urodą, ale jest inteligentny, dowcipny i błyskotliwy, natychmiast zyskuje na atrakcyjności smile
Jeśli ktoś ma wątpliwości, to polecam baśń "Knyps z czubkiem" smile to tylko baśń, ale właśnie przedstawia problem, o którym mówił Facet79 wink

Poza tym kampania "nie czytasz, nie idę z Tobą do łóżka" też jest dość wymowna wink

113 Ostatnio edytowany przez zuzia1967 (2014-04-26 18:21:25)

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

witam wszystkich.....tak czytam i odnoszę wrażenie jakbym znalazła się w jakimś markecie...oglądam, oceniam i zastanawiam się: kupić czy nie kupić. Uważam, że albo "czuję" tę drugą osobę albo nie i koniec. Wykształcenie i cała reszta jest bez znaczenia w tym układzie. Być z kimś żeby pokazać, że się kogoś ma, na siłę albo z braku laku.....trzeba mieć odwagę powiedzieć sobie....nie to nie dla mnie bo przeszkadza mi to albo tamto....droga autorko.....skoro już teraz tyle rzeczy przeszkadza ci w nim, to nie licz na to, że kiedyś ci przestaną przeszkadzać..... znajdą się inne.....a wykształcenie nie zawsze idzie w parze z inteligencją.......i jeszcze jedno.....skoro autorka ma "swój świat" i są w nim też inni ludzie, to zastanawia mnie, czy w tym świecie nie ma odpowiedniego kandydata na partnera?

114

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
Facet79 napisał/a:

OK, wszystko super, rozumiem wypowiedzi wielu piszących tu kobiet, tylko mam takie wrażenie jak znam zycie, że inteligentni faceci chodzący do opery czy teatru są super, ale właśnie tylko w danych momentach - do przeżycia opery, czy spektaklu. Potem mówi się im "cześć".

Potem wiele takich znanych mi kobiet wraca do domu gdzie w łóżku czeka na nie umięśniony bezmózg którego poznała w klubie fitness.

Zastanawiam się, czy kobieta która jest w związku z miłym inteligentnym facetem który w pełni spełnią ją intelektualnie po prostu i tak prędzej czy później nie zdradzi go z kimś atrakcyjniejszym czysto fizycznie.

Ktoś napisze : uroda i atrakcyjnośc przeminą. OK, ale - tak umownie - napiszmy, że dopiero po 40-tce, może póżniej. Między 20 a 40 hormony za bardzo szaleją, by takiej pragnącej inteligentnego faceta dziewczyny jednak nie skusiło jakies super ciałko nawet bez mózgu. Takie znam życie, może ktoś ma zupełnie inne doświadczenia. Po 40-tce rzeczywiscie szanse inteligentnych facetów znacznie rosną.

Pozatym lubie konkrety i chciałbym spytać, czy ktoś zna sytuacje, że jakąś dziewczynę intelekt faceta na tyle był podnieciajacy, że poszli do łóżka z tego powodu. Np "ależ Ty jestes elokwentny - mam na Ciebie ochotę", albo "ależ Ty lubisz takie same opery jak ja - pójdziemy do łóżka?".  Albo ktora dziewczyna ktorej dany facet nie podobal sie z wygladu nagle zmienia o nim zdaniem i jest on dla niej podniecajacy gdy okazuje sie, ze np. ma doktoraty, zna jezyki i ma sukcesy naukowe i zawodowe ?  Badzmy powazni.

To zupelnie inne swiaty, inteligencja nie dziala podniecająco na kobiety moim zdaniem. Brakuje jej w rozmowach, spotkaniach  - owszem. Ale czy to na tyle silne emocje by oprzec na tej zalecie bliską znajomosc ?

Wygląd nie jest dla mnie tak ważny, jako przykład podałam swojego byłego. Akurat on nie był bardzo inteligentny, ale wtedy byłam głupia i naiwna, to mniej na to patrzyłam tongue Ogólnie jednak jak facet nie jest przystojny, ale inteligentny, "czarujący", miły, szanuje mnie, to wtedy gorszy wygląd nie ma takiego znaczenia. Myślę, że podobnie patrzył mój facet na mnie, bo sama nie jestem zbyt ładna, no i nie uważają mnie za ładną, a jednak zauważyłam na pewno inne moje fajne cechy, a on za to jest przystojny smile  No więc tak wyszło, że mój facet obecny akurat jest przystojny, ale kluczowy był charakter, gdyby był pusty, to w życiu bym go nie chciała, wiem co piszę. A gdyby był brzydszy, a taki z charakteru jak teraz, to bym z nim była. No bo to jaki jest jest dla mnie najważniejsze. Jak widać po moim facecie to można być przystojnym, a zarazem inteligentnym. Taki do tańca i do różańca, mogę z nim pisać , i do dyskoteki, i do kina na różny rodzaj filmu, lekki, mniej lekki, ale też dość ambitny, mogę z nim iść na spacer, pogadać o wszystkim, na luźne tematy, ale też poważniejsze, mogę z nim dyskutować, wymieniać się poglądami itp. A przy tym jest przystojny, dba o mnie w łóżku. Są tacy faceci, trzeba znaleźć kogoś kto nam pasuje smile Znam naprawdę wielu facetów, fajnych, niby nie przystojnych, ale tak fajnych, że mimo że nie są przystojni, to "ładnieją" w moich oczach i gdybym była wolna, to mogłabym z nim być. Tak że naprawdę wygląd w relacji jaką jest związek nie jest kluczowy, przynajmniej nie dla mnie, ogólnie nie jest zbyt mocno ważny dla mnie (pomijając ekstrema) imyślę, że dla wielu osób też. Przy wielu niezbyt przystojnych facetach mogłyby mi się ugiąć kolana. Chociaż oczywiście są i takie, dla których jest bardzo ważny. Różne są kobiety, różne.

115

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Dziwnym trafem tamtem był przystojny, ten jest przystojny, ale wygląd sie nie liczy. Czemu nigdy żadna nie poda przykładu "patrzcie mam brzydkiego, ale nie ma to dla mnie znaczenia"?

116

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
thepass napisał/a:

Dziwnym trafem tamtem był przystojny, ten jest przystojny, ale wygląd sie nie liczy. Czemu nigdy żadna nie poda przykładu "patrzcie mam brzydkiego, ale nie ma to dla mnie znaczenia"?

6 lat temu, gdybym pisała na forum, to tak bym napisała, bo tak było. To on mnie zostawił akurat, nie ja jego. A to, że teraz jest przystojny, to naprawdę dodatek do jego charakteru, a nie, że musiał być przystojny.

117

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Od dawna, i w tym wątku, i w innych, i w realu obserwuję/uczestniczę w dyskusjach na temat tego, co w drugiej osobie jest atrakcyjne. Z uśmiechem i pewnym zażenowaniem przysłuchuję się dyskusjom na temat tzw. kanonu urody. Gdyby była to prawda, to osoby niskie/brzydkie/ułomne nigdy w życiu nie znalazłyby partnera. Tymczasem warto rozejrzeć się wokół. Bywa tak, że osoby będące uosobieniem ideału urody są samotne, a osoby uznawane za brzydkie mają partnerów i otoczone są gronem wielbicieli. Wielokrotnie zastanawiałam się nad tym fenomenem - by uzasadnić swe niepowodzenia w tworzeniu związków niektórzy dezawuują inne osoby.

Wracając do tematu wątku. smile Autorko, wyraźnie zwracasz uwagę na to, co dzieli Ciebie od Twego aktualnego partnera. Wyraźnie te różnice drażnią Ciebie. Wniosek? Zakończ ten związek. Daj szansę i aktualnemu partnerowi, i sobie na znalezienie osób, które będą partnerami/których uznawać będziecie za partnerów.

118

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Ja sie przyznaje...jestem singlem...wolna...ostatnio zdarza  mi sie poznawac panow ktorzy mi sie podobaja...i zaden nie jest przystojny...

119

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Ale też nie jest brzydki.

120

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
thepass napisał/a:

Ale też nie jest brzydki.

Noo, raczej brzydki.....
I nie pozbawiony wad....ale " czarujacy"

121 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-27 01:31:17)

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Nie pozbawiony wad? To jeszcze sie nie zakochałaś...

Z resztą co to znaczy brzydki? Bo z tego co słyszałem od kobiet są 2 typy
- twarz niesymetryczna, razem z niesymetrycznymi częściami tej twarzy (niektórym się takie brzydale podobają)
- niemęski i dwa podtypy
a) ubiór, zachowanie, makijaż nawet czasem - czyli specjalne upodobanie do kobiet (zazwyczaj podobają się też "dziwnym" kobietom)
b) pyzata twarz, z łagodnymi rysami twarzy, bardziej przypominająca dziecko (zazwyczaj podobają się bi, lub nikomu)

122

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
thepass napisał/a:

Nie pozbawiony wad? To jeszcze sie nie zakochałaś...

Z resztą co to znaczy brzydki? Bo z tego co słyszałem od kobiet są 2 typy
- twarz niesymetryczna, razem z niesymetrycznymi częściami tej twarzy (niektórym się takie brzydale podobają)
- niemęski i dwa podtypy
a) ubiór, zachowanie, makijaż nawet czasem - czyli specjalne upodobanie do kobiet (zazwyczaj podobają się też "dziwnym" kobietom)
b) pyzata twarz, z łagodnymi rysami twarzy, bardziej przypominająca dziecko (zazwyczaj podobają się bi, lub nikomu)

Facet ma sklonnosc do naduzywania alkoholu....to wszxystko wyjasnia...

123

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Tak już mniej poważnie, to może właśnie pije bo jest brzydki.

124

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
thepass napisał/a:

Tak już mniej poważnie, to może właśnie pije bo jest brzydki.

Bzdura, facet ma powodzenie....

125

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Thepass, z ręką na sercu mogę Ci powiedzieć, że mój partner nie ma urody amanta: łysieje, trochę ma brzuszek, nos Cyrano de Bergerac, a do tego nosi okulary. Mimo tego zauroczył mnie od początku, bo jest niesamowicie dowcipnym, inteligentnym gościem z mega charakterem. Pewnie wiele kobiet ma w zanadrzu podobną historię.

Jak Wielokropek napisała, ten "kanon urody" to jest umowny. Nie to ładne co ładne, ale co się komu podoba. No, a niektórym się przede wszystkim podoba inteligencja wink

126

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
oldorando napisał/a:
thepass napisał/a:

Tak już mniej poważnie, to może właśnie pije bo jest brzydki.

Bzdura, facet ma powodzenie....

Może pije bo ma powodzenie, a inni nie mają wink

127

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

A ja znow nie rozumiem, dlaczego niektórym panom tak zależy, by kobiety "przyznaly się", ze wygląd partnera również ma dla nich znaczenie - no oczywiście, ze ma - gdybym miała wybrać sposrod dwóch, gdzie jeden jest inteligentny i malo ciekawy z wygladu, a drugi inteligentny i przystojniaczek, to chyba normalne, ze wybrałabym tego drugiego.
Zreszta tak wybrałam wlasnie smile

Natomiast mysle i wiem z doswiadczenia, ze mięśniaki, tylko i wyłącznie, nie mieliby najmniejszych szans u myslacych, inteligentnych kobiet, które chcą dobrego, powaznego zwiazku. Uroda z czasem się opatrzy, a to co zostaje, to wartość człowieka.

Tylko, ze to działa w obie strony. Ciekawe, jakich dziewczyn szukają panowie, którzy tak zazdroszczą tym "miesniakom". Czy sami patrzą wyłącznie na wygląd, czy rowniez na to, co oprócz tego dziewczyna ma w glowie. Czy chcą z nimi związku czy wylacznie seksu? Czy nie jest tak, ze przy pomocy swojej rzekomej inteligencji chcieliby wykorzystać dziewczynę wyłącznie dla zaspokojenia własnych potrzeb, o niej samej zapominajac wink.

128

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

A mnie nasuwa się jedno pytanie,czemu mięśniak nie może być inteligentny? Czy to nie jest tak,że niektórych facetów to pociąga jest to ich hobby, jak innych granie w szachy?
Znam osobiście kilku bardzo inteligentnych.

129

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Karolina smile Wydaje mi się, ze na potrzeby dyskusji (od pewnego momentu wink) zostało wprowadzona definicja "mięśniaka" - czyli faceta, który ma jedynie miesnie, wypracowane, dajmy na to, na siłowni, czyli rzezba itd big_smile, i zero oleju w glowie. Ci niby maja takie wzięcie. Przeciwstawiani im sa Inteligenci, Chlopcy Wrazliwi O Gołębim Sercu, których, nie wiedzieć czemu, nikt nie zauwaza... Ciekawe.. smile

130 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-04-27 14:00:42)

Odp: Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...
thepass napisał/a:

Dziwnym trafem tamtem był przystojny, ten jest przystojny, ale wygląd sie nie liczy. Czemu nigdy żadna nie poda przykładu "patrzcie mam brzydkiego, ale nie ma to dla mnie znaczenia"?

Pisałam przecież - bo kiedy się człowiek podoba w środku to zaczyna i na zewnątrz, więc przestajemy go uznawać za brzydkiego, a powiedzmy za oryginalnego. Wcześniej o kimś mogłam myśleć "gruby", a jak mnie uwiedzie osobowością, to myślę "wspaniały do tulenia", wcześniej mogłam jego nos uważać za gigantyczny i pokrzywiony, a potem uznam za "ciekawy i nietuzinkowy". Tak to działa.

b) pyzata twarz, z łagodnymi rysami twarzy, bardziej przypominająca dziecko (zazwyczaj podobają się bi, lub nikomu)

Skąd Tyś to wytrzasnął big_smile
Ja jestem bi, znam sporo kobiet bi i akurat chyba żadnej ten typ się nie podoba big_smile Właśnie bi to lecą na męską i kobiecą urodę.

Akurat na takich ładnych chłopczyków z łagodnymi, okrągłymi rysami, to leci moja przyjaciółka i jej koleżanki, które są 100% hetero. Od miesiąca się ze mną zawzięcie kłóci, że jej wybranej to jest "przystojny mężczyzna", podczas gdy dla mnie to "ładny chłopiec", a przystojny mężczyzna to taki Mads Mikkelsen (który dla niej jest brzydki). ^^

Posty [ 66 do 130 z 168 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Roznica poziomu intelektualnego w zwiazku...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026