Nie rozumiem tej licytacji o to komu lepiej komu gorzej w zaleznosci od posiadanych dzieci. Jak ktos nie chce, niech nie rodzi, jak chce niech ma nawet i 10. Ale prawda jest, ze myslec nalezy splecznie a nie jednostkowo - a w tym niestety Polacy najlepsi nie sa. I nie, zebym tu jechala na swoj wlasny kraj, bo w przeciwienstwie do Niny uwazam, ze bardzo wele mi dal, z czego teraz korzysta inna nacja, ale sadze, ze w niektorych aspektach moglibysmy sie wzorowac na przykladach innych panstw.
Ja mieszkam w kraju, gdzie wlasnie nie mysli sie tylko o tym co dla MNIE jest najlepsze ale o tym, co jest najlepsze dla NAS - calego spoleczenstwa, dla NASZYCH dzieci w przyszlosci a nie juz teraz. Dzieki takiej zbiorowej odpowiedzialnosci i "poswieceniu sie" jednostek dla ogolu (chocby placenia podatkow na rzecz innych) jest to kraj, gdzie KAZDE dziecko ma zapewniona darmowa i dobra edukacje, KAZDY starszy czlowiek dostaje godziwa emeryture, KAZDY chory ma bezplatna opieke lekarska i KAZDY bezrobotny ma dach nad glowa i wystarczajace srodki na zycie.
Mussuka, naprawdę dużo racji jest w tym, co piszesz i Twoje argumenty mnie przekonują, bo są rzeczowe i bardzo wyważone. Mało tego, ja chciałabym w ten sposób żyć i myśleć. Niemniej tutaj należałoby zmienić mentalność niemal całej naszej populacji tak, aby każdy poczuł, że jest ważny i innym nie jest obojętna zarówno jego przyszłość, jak i to, co dzieje się z nim tu i teraz. Niestety u nas to nie funkcjonuje - ani na dole, ani tam, na górze, czyli począwszy od szaraczków aż po władzę. To pewnie dlatego, nie czując ,,zespołowości" i odpowiedzialności za innych, każdy ciągnie w swoją stronę. Jasne, że wolałabym inaczej, ale jest, jak jest.