Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Temat: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Hej,

Jesteśmy krótko małżeństwem (prawie rok) i krótko jesteśmy razem. Szybko się zaręczyliśmy a potem dość szybko wzięliśmy ślub.
Jednak przed ślubem i przed zaręczynami rozmawialiśmy o przyszłości i naszych planach. Ja mu powoiedziałam, że chce mieć 2 lub 3 dzieci i chce się zacząć o nie starać po ślubie. Zgodził się na to.
Jednak zaraz po ślubie zmienił zdanie. Powiedział że chce poczekać do października lub listopada, bo się kłócimy itp. Tak kłóciliśmy się, ale w każdym związku są kłótnie. A on powtarza cały czas, że chce być ze mną do końca życia.
We wrześniu jednak znowu zmienił termin i powiedział że grudzień.
Oczywiście grudzień przyszedł i nic.
Potem mieliśmy kłótnie, również przez to bo nie lubię jak się mnie oszukuje. Na krotko się rozstaliśmy, myślałam o rozwodzie.
Pogodziliśmy się, przegadaliśmy różne rzeczy. Ale tym razem nie obiecal mi konkretnego terminu tylko ze w tym roku (2023).
Myślałam że coś zaplanuje i mi powie, bo już nie chce się o to upominać.
Niestety już kwiecień a on nic nie wspomina. Za to ma już wstępne plany na wakacje za granicę na czerwiec/lipiec i na koniec roku. hmm
Nie wydaje mi się, że jest gotowy na dziecko albo nie chce mieć dzieci ze mną bo nie jest pewny czy ze mną zostanie.
I teraz najważniejsze. On ma 40 lat (nie ma dzieci) a ja mam 33, w tym roku kończę 34.
W mojej rodzinie kobiety ze strony mamy wcześnie przechodzą menopauzę (między 40 a 45 rokiem życia). A ja chce mieć więcej niż jedno dziecko. Mężczyzna po 40 może mieć juz bardzo słabe i uszkodzone plemniki. Choć on jest optymistyczny po jego ojciec miał ostatnie dziecko w wieku 46 ( z tym że żona z 13 lat młodsza).

On kiedyś mi powiedział, że z była żoną zrezygnował z dzieci (a też planowali po ślubie) bo się nie dogadywali co do religii jaka mają mieć dzieci i wiedział że jak będą dzieci to już jej nie opuści (!) . Więc zostawił sobie taką furtkę. Co do czego szybko się rozwiedli, bo nie chciała zmienić kraju (on dostał pracę za granicą). Podobno.

My żyjemy teraz za granicą, mąż bardzo dobrze zarabia. Ja nie pracuje i zajmuje się domem. Ciężko byłoby mi tu znaleźć pracę bo jest duża konkurencja. Więc siedzę w domu i zaczyna mi się mocno nudzić. Jak również boje się że on będzie przeciągał w nieskończoność staranie się o dzieci do mojej menopauzy, plus nie podoba mi się że on chce decydować o posiadaniu dzieci.
To powinna być wspólną decyzją no i kochający facet powinien chciec dzieci. Tak mi się wydaje..

Co robić? Czekać, rozmawiać czy wracać do Polski i szukać kogoś innego?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez RhobarIV (2023-04-11 11:18:24)

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Czy mężczyzna jest dla Ciebie wyłącznie maszynką do robienia dzieci??? Chcesz mieć dzieci  bo siedzisz w domu i się  nudzisz???
Chcesz  wrócić do Polski i szukać kolejnego faceta, który wyłącznie da Ci dzieci???
To co napisałaś o kochającym facecie nie wydaje się mieć żadnego związku z całą resztą twojej wypowiedzi.
Czytając Twój post łatwo odczuć że Ty nawet nie kochasz tego faceta, on ma Ci po prostu zapewnić rozrywkę podczas nudnych chwil samej w domu.
Niestety kolejny partner też się okaże pewnie "tyczmasowy" z "tymczasowym ślubem".
Jaki to piękny przykład na to jak kobiety mogą postrzegać ślub i jak świetnie wpasowuje się w założony przeze mnie wcześniej wątek.

3

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
JoannaTruskawka89 napisał/a:

Hej,

Jesteśmy krótko małżeństwem (prawie rok) i krótko jesteśmy razem. Szybko się zaręczyliśmy a potem dość szybko wzięliśmy ślub.
Jednak przed ślubem i przed zaręczynami rozmawialiśmy o przyszłości i naszych planach. Ja mu powoiedziałam, że chce mieć 2 lub 3 dzieci i chce się zacząć o nie starać po ślubie. Zgodził się na to.
Jednak zaraz po ślubie zmienił zdanie. Powiedział że chce poczekać do października lub listopada, bo się kłócimy itp. Tak kłóciliśmy się, ale w każdym związku są kłótnie. A on powtarza cały czas, że chce być ze mną do końca życia.
We wrześniu jednak znowu zmienił termin i powiedział że grudzień.
Oczywiście grudzień przyszedł i nic.
Potem mieliśmy kłótnie, również przez to bo nie lubię jak się mnie oszukuje. Na krotko się rozstaliśmy, myślałam o rozwodzie.
Pogodziliśmy się, przegadaliśmy różne rzeczy. Ale tym razem nie obiecal mi konkretnego terminu tylko ze w tym roku (2023).
Myślałam że coś zaplanuje i mi powie, bo już nie chce się o to upominać.
Niestety już kwiecień a on nic nie wspomina. Za to ma już wstępne plany na wakacje za granicę na czerwiec/lipiec i na koniec roku. hmm
Nie wydaje mi się, że jest gotowy na dziecko albo nie chce mieć dzieci ze mną bo nie jest pewny czy ze mną zostanie.
I teraz najważniejsze. On ma 40 lat (nie ma dzieci) a ja mam 33, w tym roku kończę 34.
W mojej rodzinie kobiety ze strony mamy wcześnie przechodzą menopauzę (między 40 a 45 rokiem życia). A ja chce mieć więcej niż jedno dziecko. Mężczyzna po 40 może mieć juz bardzo słabe i uszkodzone plemniki. Choć on jest optymistyczny po jego ojciec miał ostatnie dziecko w wieku 46 ( z tym że żona z 13 lat młodsza).

On kiedyś mi powiedział, że z była żoną zrezygnował z dzieci (a też planowali po ślubie) bo się nie dogadywali co do religii jaka mają mieć dzieci i wiedział że jak będą dzieci to już jej nie opuści (!) . Więc zostawił sobie taką furtkę. Co do czego szybko się rozwiedli, bo nie chciała zmienić kraju (on dostał pracę za granicą). Podobno.

My żyjemy teraz za granicą, mąż bardzo dobrze zarabia. Ja nie pracuje i zajmuje się domem. Ciężko byłoby mi tu znaleźć pracę bo jest duża konkurencja. Więc siedzę w domu i zaczyna mi się mocno nudzić. Jak również boje się że on będzie przeciągał w nieskończoność staranie się o dzieci do mojej menopauzy, plus nie podoba mi się że on chce decydować o posiadaniu dzieci.
To powinna być wspólną decyzją no i kochający facet powinien chciec dzieci. Tak mi się wydaje..

Co robić? Czekać, rozmawiać czy wracać do Polski i szukać kogoś innego?

Dlaczego zakładasz ten sam wątek w dwóch różnych tematach?

Czy do męża masz takie samo podejście?

4

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Agnes76 napisał/a:
JoannaTruskawka89 napisał/a:

Hej,

Jesteśmy krótko małżeństwem (prawie rok) i krótko jesteśmy razem. Szybko się zaręczyliśmy a potem dość szybko wzięliśmy ślub.
Jednak przed ślubem i przed zaręczynami rozmawialiśmy o przyszłości i naszych planach. Ja mu powoiedziałam, że chce mieć 2 lub 3 dzieci i chce się zacząć o nie starać po ślubie. Zgodził się na to.
Jednak zaraz po ślubie zmienił zdanie. Powiedział że chce poczekać do października lub listopada, bo się kłócimy itp. Tak kłóciliśmy się, ale w każdym związku są kłótnie. A on powtarza cały czas, że chce być ze mną do końca życia.
We wrześniu jednak znowu zmienił termin i powiedział że grudzień.
Oczywiście grudzień przyszedł i nic.
Potem mieliśmy kłótnie, również przez to bo nie lubię jak się mnie oszukuje. Na krotko się rozstaliśmy, myślałam o rozwodzie.
Pogodziliśmy się, przegadaliśmy różne rzeczy. Ale tym razem nie obiecal mi konkretnego terminu tylko ze w tym roku (2023).
Myślałam że coś zaplanuje i mi powie, bo już nie chce się o to upominać.
Niestety już kwiecień a on nic nie wspomina. Za to ma już wstępne plany na wakacje za granicę na czerwiec/lipiec i na koniec roku. hmm
Nie wydaje mi się, że jest gotowy na dziecko albo nie chce mieć dzieci ze mną bo nie jest pewny czy ze mną zostanie.
I teraz najważniejsze. On ma 40 lat (nie ma dzieci) a ja mam 33, w tym roku kończę 34.
W mojej rodzinie kobiety ze strony mamy wcześnie przechodzą menopauzę (między 40 a 45 rokiem życia). A ja chce mieć więcej niż jedno dziecko. Mężczyzna po 40 może mieć juz bardzo słabe i uszkodzone plemniki. Choć on jest optymistyczny po jego ojciec miał ostatnie dziecko w wieku 46 ( z tym że żona z 13 lat młodsza).

On kiedyś mi powiedział, że z była żoną zrezygnował z dzieci (a też planowali po ślubie) bo się nie dogadywali co do religii jaka mają mieć dzieci i wiedział że jak będą dzieci to już jej nie opuści (!) . Więc zostawił sobie taką furtkę. Co do czego szybko się rozwiedli, bo nie chciała zmienić kraju (on dostał pracę za granicą). Podobno.

My żyjemy teraz za granicą, mąż bardzo dobrze zarabia. Ja nie pracuje i zajmuje się domem. Ciężko byłoby mi tu znaleźć pracę bo jest duża konkurencja. Więc siedzę w domu i zaczyna mi się mocno nudzić. Jak również boje się że on będzie przeciągał w nieskończoność staranie się o dzieci do mojej menopauzy, plus nie podoba mi się że on chce decydować o posiadaniu dzieci.
To powinna być wspólną decyzją no i kochający facet powinien chciec dzieci. Tak mi się wydaje..

Co robić? Czekać, rozmawiać czy wracać do Polski i szukać kogoś innego?

Dlaczego zakładasz ten sam wątek w dwóch różnych tematach?

Czy do męża masz takie samo podejście?

Myślę, że w tym dziale istnieje większa szansa na to, by były liczne odpowiedzi. Ja na przykład bardzo rzadko wchodzę w nałogi, trzymam się partnerstwa albo zdrad.

Autorko, wcale Ci się nie dziwię, bo faktycznie mogłabyś już mieć dziecko.
Z tego, co napisałaś wynika, że temu facetowi nie spieszy się do ojcostwa. Pierwsza żonę nabił w butelkę, a gdy mocniej przycisnęła go w kwestii dziecka rozwiódł się pod pretekstem, że niby religia ich poróżniła.
Ten facet robi z gęby cholewę i to w tak poważnej sprawie. Właściwie nie wiadomo na co liczy żeniąc się z kobietami. Że prędzej czy później każdej kobiecie przejdzie chec posiadania dziecka?
NAjpierw trzeba więc nakłamać kobiecie, że też pragnie dziecka, potem wbić w kobietę w lata, by na koniec zostawić odarta z marzeń i niemożliwością zajścia w ciążę?

Jego argumenty, że z dzieckiem należy poczekać, bo tak naprawdę nie wiadomo czy Wasze małżeństwo w ogóle się utrzyma są z jednej strony logiczne, ale z drugiej strony kuriozalne.
Kłócicie się, macie różne charaktery itd

Nie wiadomo, czego tej człowiek oczekuje od Ciebie. Czy masz teraz podlizywać się do niego i dygac grzecznie na jego widok, by on uwierzył w Wasze małżeństwo, a co za tym idzie zechciał mieć z Tobą dziecko?
W związku obowiązuje zasada naczyń połączonych.
Jego argumenty są więc absurdalne i świadcza o tym, że ten człowiek w ogóle nie bierze pod uwagę Twoich uwarunkowań psychicznych i biologicznych.
Gra na zwłokę kosztem Twojego dobra, Twoich planów oraz marzeń.
A miało być inaczej
Masz prawo czuć się wpuszczona w maliny, okłamana, zrobiona w konia - nazywaj to, jak chcesz.
Twój mąż okłamał Cię. Wcześniej okłamał pierwsza żonę dokładnie w tej samej sprawie.
Ja raczej podziękowałabym za ciąg dalszy, bo nawet jeśli w końcu zgodziłby się na dziecko, to nie sądzę, by był dobrym ojcem i wsparciem dla mnie.
Złej baletnicy przeszkadza i rąbek spódnicy.
To nie jest materiał na ojca. Byłabyś bardzo samotna.

5 Ostatnio edytowany przez Istotka6 (2023-04-11 12:00:35)

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Cześć,
Widzę to tak... Dwie strony mają swoje racje.

On ma rację z tym, że jeśli często się kłócicie, możecie do siebie nie pasować i nie ma co dziecko robić na siłę, skoro może wychowywać się w rozbitej rodzinie

Ty masz prawo czuć się oszukana. Plany były inne. Postawiłas sprawę jasno czego oczekujesz i albo się na to pisze, albo niech nie marnuje Twojego (policzonego) czasu. Zegar tyka i rozumiem Twój pośpiech

Jednak zastanów się sama, czy z kimś takim chcesz mieć dziecko (w pełnym, odpowiedzialnym rozumieniu tego etapu).
Dziecko to odpowiedzialność. Należy zapewnić najlepsze warunki do rozwoju, powinno wychowywać się w kochającej rodzinie. Robić dziecko by mieć jak zwierzątko, to skrajnie nieodpowiedzialne.

Trochę wyglądasz mi też na kogoś niedojrzałego. Siedzisz bez pracy, kłótnie, nudzisz się ... Nie wyglądasz na świetny materiał na matkę, być może on też tak to spostrzega. Zajmij się sobą

Jeśli chodzi o moje zdanie, ja bym na Twoim miejscu odpuściła i myślała o rozwodzie. Dlaczego? Prawdopodobnie do siebie nie pasujecie, facet nie szanuje Twoich potrzeb i obaw (!), Zostałaś przez niego oszukana i tyle. Być może brakuje Ci dojrzałości nawet

6 Ostatnio edytowany przez RhobarIV (2023-04-11 12:27:02)

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Nie widzę tu żadnego oszustwa ani wpuszczenia w maliny ze strony męża, a zwyczajnie uprzedmiotowienie i spełnianie zachcianek.

7

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
ulle napisał/a:

Myślę, że w tym dziale istnieje większa szansa na to, by były liczne odpowiedzi. Ja na przykład bardzo rzadko wchodzę w nałogi, trzymam się partnerstwa albo zdrad.

Autorko, wcale Ci się nie dziwię, bo faktycznie mogłabyś już mieć dziecko.
Z tego, co napisałaś wynika, że temu facetowi nie spieszy się do ojcostwa. Pierwsza żonę nabił w butelkę, a gdy mocniej przycisnęła go w kwestii dziecka rozwiódł się pod pretekstem, że niby religia ich poróżniła.
Ten facet robi z gęby cholewę i to w tak poważnej sprawie. Właściwie nie wiadomo na co liczy żeniąc się z kobietami. Że prędzej czy później każdej kobiecie przejdzie chec posiadania dziecka?
NAjpierw trzeba więc nakłamać kobiecie, że też pragnie dziecka, potem wbić w kobietę w lata, by na koniec zostawić odarta z marzeń i niemożliwością zajścia w ciążę?

Jego argumenty, że z dzieckiem należy poczekać, bo tak naprawdę nie wiadomo czy Wasze małżeństwo w ogóle się utrzyma są z jednej strony logiczne, ale z drugiej strony kuriozalne.
Kłócicie się, macie różne charaktery itd

Nie wiadomo, czego tej człowiek oczekuje od Ciebie. Czy masz teraz podlizywać się do niego i dygac grzecznie na jego widok, by on uwierzył w Wasze małżeństwo, a co za tym idzie zechciał mieć z Tobą dziecko?
W związku obowiązuje zasada naczyń połączonych.
Jego argumenty są więc absurdalne i świadcza o tym, że ten człowiek w ogóle nie bierze pod uwagę Twoich uwarunkowań psychicznych i biologicznych.
Gra na zwłokę kosztem Twojego dobra, Twoich planów oraz marzeń.
A miało być inaczej
Masz prawo czuć się wpuszczona w maliny, okłamana, zrobiona w konia - nazywaj to, jak chcesz.
Twój mąż okłamał Cię. Wcześniej okłamał pierwsza żonę dokładnie w tej samej sprawie.
Ja raczej podziękowałabym za ciąg dalszy, bo nawet jeśli w końcu zgodziłby się na dziecko, to nie sądzę, by był dobrym ojcem i wsparciem dla mnie.
Złej baletnicy przeszkadza i rąbek spódnicy.
To nie jest materiał na ojca. Byłabyś bardzo samotna.

Ulle jak zwykle trafnie.

Ja bym dodał od siebie jedna ważną sprawę.
Twój brak niezależności finansowej.
Kobieta, a juz zwłaszcza kobieta która chce dzieci, powinna byc w pełni niezależna finansowo od swojego męża.
Oszust i kłamca to zły materiał na męża, że na ojca nie wspomnę.
A oszust i kłamca trzymający cie w garści poprzez pieniądze, to przepis na katastrofę.
Powiedzmy że masz z nim tą 3 dzieci, a on angle wypala,że to nie dla niego, że on juz za stary na krzyki i płacze dzieci, i że on chce rozwodu, a najlepiej jak byś sie z dziećmi wyprowadziła.
I co zrobisz?
Będziesz żyć z alimentów?
Kiepska perspektywa.
Najpierw zatroszcz sie o siebie, potem znajdź partnera który będzie chciał mieć z tobą dzieci.
Spokojnie znajdziesz takie w wieku 30 a nie 40 alt.

8

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Moim zdaniem, zacznij tu za granicą szukać pracy - na spokojnie. W międzyczasie, powiedz mężowi, że jeśli się nie zdecyduje, to wnosisz o rozwód, bo dzieci to dla ciebie teraz najważniejsza sprawa, a czas nie działa na twoją korzyść.

9

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Przedmówcy dobrze piszą, za wyjątkiem RhobarIV. Patrz na siebie, wzmacniaj swoje zasoby, zrób wszystko, by uniezależnić się finansowo. Zrób wszystko, żeby w razie czego poradzić sobie w życiu z innym scenariuszem, bez dzieci. Nie można być uzależnionym od jednej wizji i upatrywać w dzieciach (jedynego) sposobu na spełnienie siebie, bo to droga do katastrofy. Natomiast oczywiście masz prawo ich chcieć i do tego świadomie dążyć, nie daj sobie wmówić, że to samo w sobie jest złe. Przecież chęć bycia z mężczyzną, który będzie chciał mieć z Tobą dzieci nie równa się traktowaniu go przedmiotowo. Ludzie, nie wariujmy. To jest wizja związku, w którym oboje partnerzy maja podobne potrzeby, patrzą w tym samym kierunku.  Pracuj nad sobą, a panu ja bym podziękowała, ponieważ nie był z Tobą szczery a w bardzo istotnej sprawie. To mogłaby być nawet przesłanka do unieważnienia małżeństwa moim zdaniem. I faktycznie nawet jeśli zmieni zdanie, to zrobi to najpewniej pod przymusem i nic dobrego z tego nie będzie.

Podziękuj mu nie po to, żeby szukać innego, który da Ci dzieci. Podziękuj mu, aby żyć w prawdzie i w zgodzie ze sobą. Poświęć energię zamiast na ten związek, na to swój rozwój. Na to, aby znaleźć własną drogę i poradzić sobie - niezależnie od tego, czy będziesz mieć dzieci czy nie, bo to jest teraz tak naprawdę Twój kluczowy problem.

10 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-04-11 13:41:02)

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Też tak jest, że mąż Ci tylko potrzebny do spłodzienia dzieci i utrzymania rodziny, dlatego tak śpiesznie wyszłaś za mąż, a warunkiem były tylko dzieci. Rozumiem Cię, ale to powinno iść w parze z uczuciem, a u Was tego nie widać.
Facet też chcąc mieć kobietę, przytakuje licząc na zmianę jej zdania, a myśli inaczej, on nie chce mieć dzieci, więc nie masz czego szukać przy jego boku.

11

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Jeśli historia nie jest wzięta z sufitu. smile

JoannaTruskawka89 napisał/a:

(...)Więc siedzę w domu i zaczyna mi się mocno nudzić. (...)

Dziecko/dzieci jako sposób na nudę? To bardzo kiepski pomysł.i


(...) nie podoba mi się że on chce decydować o posiadaniu dzieci. To powinna być wspólną decyzją no i kochający facet powinien chciec dzieci. Tak mi się wydaje.. (...)

No właśnie, wspólną. Nie. Kochający facet nie powinien chcieć mieć dzieci.

(...) Co robić? Czekać, rozmawiać czy wracać do Polski i szukać kogoś innego?

Twa miłość do męża kwitnie.


A jednak źródłem jest sufit.

12 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-04-11 19:09:22)

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Istotka6 napisał/a:

Cześć,
Widzę to tak... Dwie strony mają swoje racje.

On ma rację z tym, że jeśli często się kłócicie, możecie do siebie nie pasować i nie ma co dziecko robić na siłę, skoro może wychowywać się w rozbitej rodzinie

Ty masz prawo czuć się oszukana. Plany były inne. Postawiłas sprawę jasno czego oczekujesz i albo się na to pisze, albo niech nie marnuje Twojego (policzonego) czasu. Zegar tyka i rozumiem Twój pośpiech

Jednak zastanów się sama, czy z kimś takim chcesz mieć dziecko (w pełnym, odpowiedzialnym rozumieniu tego etapu).
Dziecko to odpowiedzialność. Należy zapewnić najlepsze warunki do rozwoju, powinno wychowywać się w kochającej rodzinie. Robić dziecko by mieć jak zwierzątko, to skrajnie nieodpowiedzialne.

Trochę wyglądasz mi też na kogoś niedojrzałego. Siedzisz bez pracy, kłótnie, nudzisz się ... Nie wyglądasz na świetny materiał na matkę, być może on też tak to spostrzega. Zajmij się sobą

Jeśli chodzi o moje zdanie, ja bym na Twoim miejscu odpuściła i myślała o rozwodzie. Dlaczego? Prawdopodobnie do siebie nie pasujecie, facet nie szanuje Twoich potrzeb i obaw (!), Zostałaś przez niego oszukana i tyle. Być może brakuje Ci dojrzałości nawet

Jedyny dość rozsądny post tutaj (przyznam że trochę rozczarował mnie post @ulle, którą cenię za merytoryczne i wyważone podejście w innych kwestiach; konkretnie rozczarowało mnie dojść jednostronne podejście z jej strony), chociaż mimo (całkiem trafnego wypunktowania win autorki) i tak jakbyś bała się wyciągnbąć wniosek płynący z Twojego bilansu i w popłochu odtrąbiłaś winę faceta. Tymczasem bliższa prawdy byłaś na początku.

Bo co my tu mamy? 34-letnia prawie kobieta siedzi sobie za granicą, beztrosko na utrzymaniu męża (bo "za duża konkurencja i za trudno się wbić". No tak, lepiej siedzieć w domu na dupie i gapić się w sufit zamiast próbować). I owa kobieta (jak na swoją sytuację i wiek) naprawdę planuje z rozmachem (2 dzieci w jej marzeniach jeszcze bym zrozumiał, ale z trójką to już poleciała przy "argumentach" jakie ma w ręku). I nie dziwię się że facet ma obawy, bo sądząc po refleksjach autorki jej uczucie jest skierowane wyłącznie w kierunku przyszłych dzieci (z facetem jest krótko i całe tło wskazuje że pewnie już wcześniej uciekła od innego w popłochu że zegar jej tyka, a ona nie ma wciąż ani jednego dziecka. Tu nie widać żadnego uczucia do męża, jasno napisała że bez żalu go kopnie. Dla niej liczą się tylko dzieci. A jak je planuje? Ano... wszystko na koszt faceta. Czemu facet ma obawy? Bo widzi jak bardzo ona go "kocha", a jednocześnie sama zamierza zrzucić wszystko na jego plecy (czyli utrzymanie z jego pensji 5 osób, bo po jej nastawieniu widać że do roboty to ona tam pójdzie na święty nigdy). To popatrzmy teraz od strony tego faceta, na jego perspektywy: na razie (wg słów autorki) zarabia dobrze, ale przy 5-osobowej rodzinie jego pensja stanie się... jaka? Do tego mieszkają za granicą, więc nikt im z dziećmi nie pomoże (czyli niańka... zgadnijmy na czyj koszt? wink ), a dalsze perspektywy to że przy takiej wielkiej "miłości" ona go zostawi i odejdzie nawet w tymi dziećmi (efekt dla faceta? Alimenty na 3-kę dzieci przy jednoczesnym braku rodziny, czyli sytuacja życiowa dość marna).

Nastawienie autorki przypomina nieco nastawienie mojej byłej: też przed ciążą nie znalazła pracy i też jej się marzyło i nawet troje dzieci; za to jak siedziała w domu w ciąży, to dosłownie ją nosiło (ja w tym czasie zapierdalałem w robocie tak że mój wskaźnik BMI wynosił 21, a ciuchy na mnie wisiały; z roboty wracałem zjebany, a ona pełna energii i kwitnąca już była gotowa do odmalowywania i innych prac remontowych.

Ale wracając do tematu: może mąż byłby bardziej skłonny do poczęcia tego dziecka gdyby to wszystko było na nieco zdrowszych zasadach? Przy większym wkładzie uczuciowym i finansowym ze strony swojej żony? Bo nawet po słowach autorki widzę bardzo duże prawdopodobieństwo że ta rodzina i tak bardzo szybko rozpadłaby się na dwie osobno (najpierw nieformalnie, później już oficjalnie) żyjące grupki: w jednej matka plus dzieci, w drugiej mąż SOLO). Żeby w ogóle myśleć o trójce dzieci, to musi być CHOLERNIE mocne spoiwo uczuciowe między małżonkami (żeby na coś takiego pójść, to musiałbym mieć chyba gwarancję że ona ze mną zostanie już do grobowej deski!); tutaj nie jestem do końca pewien czy widzę spoiwo wystarczające na jedno dziecko...

Owszem, facetowi na pewno w jakimś stopniu zasmakowała obecna sytuacja, w której może korzystać ze swoich zarobków (pewnie oszczędności rosną) i wie jak drastycznie zmieni się to gdy kobieta zrealizuje swoje marzenia. Dla kogoś naprawdę kochającego warto byłoby ponieść nawet wyrzeczenia; tylko czy kimś takim jest autorka dla swojego męża? Śmiem wątpić...

Ale i tak brawo @Istotka6 za to że starałaś się widzieć faktyczne winy u obydwu stron. Na pewno bardziej niż reszta (no, @wieka jeszcze próbowała), choć jak to zebrać do kupy, to też autorka została całkiem ładnie wypunktowana (choć najczęściej nadzwyczaj łagodnie).

13 Ostatnio edytowany przez JoannaTruskawka89 (2023-04-11 20:35:33)

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Dzięki za wszystkie odpowiedzi. smile

Historia zupełnie prawdziwa i niestety ciężko cała sytuację napisać w jednym poście, jak zapewne wiecie.

Mąż chciał bym była w domu i nie pracowała. Ja również planowałam wychowywać dzieci do czasu np 4 czy 5 roku życia. On wcale mnie nie wygania do pracy. Żyjemy w Emiratach Arabskich i tu kobiety nie pracujące (obywatelki i ekspatki z całego świata) i mające nawet nanie na cały etat to norma.
Tak, jest tu ciazko znaleźć pracę, szczególnie z licencjatem i bez specjalistycznych kursów.
Ale narazie mąż nie chce bym nawet czegoś szukała bo budowanie relacji i naszego małżeństwa było dla niego priorytetem. On pracuje głównie z domu i lubi być ze mna. Szczególnie że lata mieszkał sam i był samotny.

Coś więcej o nim. Nigdy nie mieszkał z kobieta przede mną. Więc teraz jakby nadrabia ten czas. Wcześniej budował karierę, spędzal lata za granicą. Przede mną miał tylko dwa poważniejsze związki (bez mieszkania razem na stałe).
Mam wrażenie, że mentalnie jest na poziomie dużo mlodszego mężczyzny jeśli chodzi o sprawy związkowe.

Myślałam że jak jest starszy ode mnie i w takim dojrzałym wieku to będzie zdecydowany na zakładanie rodziny szybko.
Moi znajomi mężczyźni już jak mieli ok. 30 spieszyli się ze ślubem czy z dzieckiem ze swoimi kobietami.

Tu gdzie mieszkamy ekspaci bawią się i nawet jego znajomi odradzali mu ślub. Bo jest za młody i przecież mężczyzna według nich może mieć dzieci zawsze, nawet po 50.  Niby się z nimi nie zgadza że powinno się tak długo czekac, ale kto wie, może faktycznie się nie spieszy. smile

To on chciał się szybko żenić. Ja zgodziłam się na to bo nalegał i w Emiratach lepiej traktują małżeństwa. Plus dla niego zostawiłam Polske. Uważam że to duże poświęcenie. Ale zdecydowałam się na to, bo chciałam założyć z nim rodzinę i naprawdę go pokochałam. Widziałam nasza przyszłość i ciągle mam nadzieję.

Kocham go i wiem, że on mnie też, jest dobrym człowiekiem, jest bardzo opiekuńczy, zabawny, świetnie się czujemy w swoim towarzyskie. Jednak jego wady to szybkie wpadanie w złość (stąd te kłótnie, bo o ile ja też się irytuje czasem to eskalacja jest z jego strony..) i chęć dominacji. Chce decydować o większości spraw. Jednak nie może decydować zupełnie o rodzeniu przeze mnie dzieci, kiedy i ile. Szczególnie że to ustalaliśmy przed ślubem.
Ma 40 lat, może znalezc młodsza dziewczynę. Jestem pewna że nie miałby z tym problemu. A mój czas na dzieci może minąć.
Rozstanie byłoby dla mnie bardzo ciężkie ale uważam że lepiej teraz niż później.

14

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

- On kiedyś mi powiedział, że z była żoną zrezygnował z dzieci
- Nigdy nie mieszkał z kobieta przede mną. Więc teraz jakby nadrabia ten czas. Wcześniej budował karierę, spędzal lata za granicą. Przede mną miał tylko dwa poważniejsze związki (bez mieszkania razem na stałe).

Z byłą żoną też nie mieszkał i była żona to nie był poważniejszy związek? big_smile

15

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Nowe_otwarcie napisał/a:
Istotka6 napisał/a:

Cześć,
Widzę to tak... Dwie strony mają swoje racje.

On ma rację z tym, że jeśli często się kłócicie, możecie do siebie nie pasować i nie ma co dziecko robić na siłę, skoro może wychowywać się w rozbitej rodzinie

Ty masz prawo czuć się oszukana. Plany były inne. Postawiłas sprawę jasno czego oczekujesz i albo się na to pisze, albo niech nie marnuje Twojego (policzonego) czasu. Zegar tyka i rozumiem Twój pośpiech

Jednak zastanów się sama, czy z kimś takim chcesz mieć dziecko (w pełnym, odpowiedzialnym rozumieniu tego etapu).
Dziecko to odpowiedzialność. Należy zapewnić najlepsze warunki do rozwoju, powinno wychowywać się w kochającej rodzinie. Robić dziecko by mieć jak zwierzątko, to skrajnie nieodpowiedzialne.

Trochę wyglądasz mi też na kogoś niedojrzałego. Siedzisz bez pracy, kłótnie, nudzisz się ... Nie wyglądasz na świetny materiał na matkę, być może on też tak to spostrzega. Zajmij się sobą

Jeśli chodzi o moje zdanie, ja bym na Twoim miejscu odpuściła i myślała o rozwodzie. Dlaczego? Prawdopodobnie do siebie nie pasujecie, facet nie szanuje Twoich potrzeb i obaw (!), Zostałaś przez niego oszukana i tyle. Być może brakuje Ci dojrzałości nawet

Jedyny dość rozsądny post tutaj (przyznam że trochę rozczarował mnie post @ulle, którą cenię za merytoryczne i wyważone podejście w innych kwestiach; konkretnie rozczarowało mnie dojść jednostronne podejście z jej strony), chociaż mimo (całkiem trafnego wypunktowania win autorki) i tak jakbyś bała się wyciągnbąć wniosek płynący z Twojego bilansu i w popłochu odtrąbiłaś winę faceta. Tymczasem bliższa prawdy byłaś na początku.

Bo co my tu mamy? 34-letnia prawie kobieta siedzi sobie za granicą, beztrosko na utrzymaniu męża (bo "za duża konkurencja i za trudno się wbić". No tak, lepiej siedzieć w domu na dupie i gapić się w sufit zamiast próbować). I owa kobieta (jak na swoją sytuację i wiek) naprawdę planuje z rozmachem (2 dzieci w jej marzeniach jeszcze bym zrozumiał, ale z trójką to już poleciała przy "argumentach" jakie ma w ręku). I nie dziwię się że facet ma obawy, bo sądząc po refleksjach autorki jej uczucie jest skierowane wyłącznie w kierunku przyszłych dzieci (z facetem jest krótko i całe tło wskazuje że pewnie już wcześniej uciekła od innego w popłochu że zegar jej tyka, a ona nie ma wciąż ani jednego dziecka. Tu nie widać żadnego uczucia do męża, jasno napisała że bez żalu go kopnie. Dla niej liczą się tylko dzieci. A jak je planuje? Ano... wszystko na koszt faceta. Czemu facet ma obawy? Bo widzi jak bardzo ona go "kocha", a jednocześnie sama zamierza zrzucić wszystko na jego plecy (czyli utrzymanie z jego pensji 5 osób, bo po jej nastawieniu widać że do roboty to ona tam pójdzie na święty nigdy). To popatrzmy teraz od strony tego faceta, na jego perspektywy: na razie (wg słów autorki) zarabia dobrze, ale przy 5-osobowej rodzinie jego pensja stanie się... jaka? Do tego mieszkają za granicą, więc nikt im z dziećmi nie pomoże (czyli niańka... zgadnijmy na czyj koszt? wink ), a dalsze perspektywy to że przy takiej wielkiej "miłości" ona go zostawi i odejdzie nawet w tymi dziećmi (efekt dla faceta? Alimenty na 3-kę dzieci przy jednoczesnym braku rodziny, czyli sytuacja życiowa dość marna).

Nastawienie autorki przypomina nieco nastawienie mojej byłej: też przed ciążą nie znalazła pracy i też jej się marzyło i nawet troje dzieci; za to jak siedziała w domu w ciąży, to dosłownie ją nosiło (ja w tym czasie zapierdalałem w robocie tak że mój wskaźnik BMI wynosił 21, a ciuchy na mnie wisiały; z roboty wracałem zjebany, a ona pełna energii i kwitnąca już była gotowa do odmalowywania i innych prac remontowych.

Ale wracając do tematu: może mąż byłby bardziej skłonny do poczęcia tego dziecka gdyby to wszystko było na nieco zdrowszych zasadach? Przy większym wkładzie uczuciowym i finansowym ze strony swojej żony? Bo nawet po słowach autorki widzę bardzo duże prawdopodobieństwo że ta rodzina i tak bardzo szybko rozpadłaby się na dwie osobno (najpierw nieformalnie, później już oficjalnie) żyjące grupki: w jednej matka plus dzieci, w drugiej mąż SOLO). Żeby w ogóle myśleć o trójce dzieci, to musi być CHOLERNIE mocne spoiwo uczuciowe między małżonkami (żeby na coś takiego pójść, to musiałbym mieć chyba gwarancję że ona ze mną zostanie już do grobowej deski!); tutaj nie jestem do końca pewien czy widzę spoiwo wystarczające na jedno dziecko...

Owszem, facetowi na pewno w jakimś stopniu zasmakowała obecna sytuacja, w której może korzystać ze swoich zarobków (pewnie oszczędności rosną) i wie jak drastycznie zmieni się to gdy kobieta zrealizuje swoje marzenia. Dla kogoś naprawdę kochającego warto byłoby ponieść nawet wyrzeczenia; tylko czy kimś takim jest autorka dla swojego męża? Śmiem wątpić...

Ale i tak brawo @Istotka6 za to że starałaś się widzieć faktyczne winy u obydwu stron. Na pewno bardziej niż reszta (no, @wieka jeszcze próbowała), choć jak to zebrać do kupy, to też autorka została całkiem ładnie wypunktowana (choć najczęściej nadzwyczaj łagodnie).

Ja też lubię czytać Twoje posty, ponieważ znasz życie od podszewki i zawsze starasz się argumentować swoje zdanie, tylko potwierdzając, że masz życiową mądrość z doświadczenia własnego oraz z podpatrywania innych i uczenia się z ich błędów, co jest rzadkością.
Szkoda tylko, że nie lubicie się z Paslawkiem, bo ja lubię Was obu.

Ale do brzegu, czyli do autorki - masz rację podając takie argumenty.
Ja skupiłam się bardziej na problemie autorki, bo dziewczyna ma prawo czuć się oszukana. Boi się, że jak inne kobiety w jej rodzinie szybko dopadnie ja menopauza i będzie po ptakach, jeśli chodzi o marzeniu, by mieć dziecko.
Jeśli nie będzie miała dzuecka do końca życia będzie nieszczęśliwa i niespełniona jako kobieta. Grozi jej ciężka depresja, bo jej pragnienie bycia matką jest bardzo silne. Są takie kobiety, które posiadają bardzo niesamowicie rozwinięty instynkt macierzyński. Autorka taka jest. Nie można tego ignorować, bo jej potrzeba bycia mamą jest ponadprzeciętna.
Z wyborem męża trafiła więc jak kula w płot, bo ten nie spieszy się, gdyż  jest spokojny o żywotność i jakość swoich plemników z powodów genetycznych i generalnie raczej nie jest mężczyzna, który miałby silny instynkt rodzicielski - przykład jego pierwszego małżeństwa dość wymownie o tym świadczy.
On może więc czekać sobie na dziecko spokojnie nawet przez kolejne kilka lat, a autorka niestety jest akurat takim przypadkiem, który kompletnie do niego nie pasuje.
Ona powinna związać się z człowiekiem rodzinnym, kochającym dzieci i pragnącym je mieć. Istnieją tacy mężczyźni.
Mąż autorki powinien natomiast związać się z kobietą, która aż takich potrzeb by nie miała, że jakby przydarzyło się dziecko, to ok, ale jeśli nie, to wielkiego problemy by z tym nie miała, tyłka czasem czegoś by jej brakowało.
Tak więc oni źle się dobrali, a na dodatek facet wprowadził ja w błąd, bo też uważał, że zaraz po ślubie będą starać się o dziecko.
A tymczasem zwodzi ja i odwleka ile się da decyzję o dziecku.
Ona nie pracuje i popełnia błąd, bo powinna wyjść do ludzi, rozmawiając z ludźmi wiele też można się od nich dowiedzieć, poprawić własne zdrowie psychiczne. Siedzenie w domu to nic dobrego. Praca byłaby dla dziewczyny czymś bardzo dobrym.
Nie musiałaby kisić się w małżeństwie.i miałaby o wiele większe horyzonty myślowe. Przyjaciółki mogłyby podpowiedziec coś cennego.
Autorko to ostatni dzwonek żebyś coś postanowiła bo masz 33lata a kobiety w Twojej rodziny już tuż po czterdziestce wchodziły w menopauzę.

16

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Niezdrowe jest też takie zafiksowanie się na posiadanie 3 dzieci, bo można ich nie mieć w ogóle ze względów zdrowotnych.
Może tak być, że mąż nie może mieć dzieci, dlatego "pali głupa", nie można mieć do niego zaufania w tym względzie.

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Lady Loka napisał/a:

- On kiedyś mi powiedział, że z była żoną zrezygnował z dzieci
- Nigdy nie mieszkał z kobieta przede mną. Więc teraz jakby nadrabia ten czas. Wcześniej budował karierę, spędzal lata za granicą. Przede mną miał tylko dwa poważniejsze związki (bez mieszkania razem na stałe).

Z byłą żoną też nie mieszkał i była żona to nie był poważniejszy związek? big_smile

Z była nie mieszkał za długo, związek na odległość to była Amerykanka, poznali się przez net. Wzięli cywilny i po ślubie szybko się rozpadło a ona wróciła do siebie. Była z bogatej rodziny, stać ja było na latanie w do niego i powrotem.

Jest Polakiem. Z jednej strony z bardzo tradycyjnej rodziny. Z drugiej znajomi odradzają mu małżeństwo i rodzinę. Choć przyjaciele z kraju już dawno dzieciaci i w długich małżeństwach.

Nigdy nie chciałam nie pracować całe życie po ślubie. Ale też nie chciałabym oddać dziecka do żłobka. Jeśli mam mieć dziecko to chce je wychować 24/7 do ok. 4 roku życia. I to też było z mężem ustalane i przystał na to. Potem chce wrócić do pracy. Obecnie nie pracuje prawie rok. Nie wydaje mi się to strasznie długo. I nawet 5 letnie przerwa nie powinna mi zaskodzic.

No i jest szansa że wrócimy do Europy bo jego firma ma też siedzibę w Niemczech i jak będzie dobra okazja to chcemy się tam przenieść. W Niemczech łatwiej o pracę dla mnie tylko język niemiecki bym musiała podszkolić ale to nie problem.

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
wieka napisał/a:

Niezdrowe jest też takie zafiksowanie się na posiadanie 3 dzieci, bo można ich nie mieć w ogóle ze względów zdrowotnych.
Może tak być, że mąż nie może mieć dzieci, dlatego "pali głupa", nie można mieć do niego zaufania w tym względzie.

To prawda, różnie może być. Jednak co innego nie miec dzieci bo nie mogę ich mieć. I wtedy nawet dałabym wolna rękę mężowi na rozwód i związanie się z inną. A co innego gdy ktoś mi zabiera ta szanse.

Ilu facetów którzy pragną mieć dzieci zrezygnowałoby z ojcostwa dla kobiety, która np. nie chcę mieć dzieci? Niewielu..
Znam historie pary, gdzie kobiet długo starała się o dzieci, potem zachorowała i musiała mieć usunięta macicę. Po 15 latach małżeństwa facet ożenił się z inna bo chciał mieć dzieci.
Zawsze uważałam, że nie warto czekać na faceta. Nawet jeśli się bardzo kocha. Tak samo z czekaniem na zaręczyny czy ślub.

19

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
JoannaTruskawka89 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

- On kiedyś mi powiedział, że z była żoną zrezygnował z dzieci
- Nigdy nie mieszkał z kobieta przede mną. Więc teraz jakby nadrabia ten czas. Wcześniej budował karierę, spędzal lata za granicą. Przede mną miał tylko dwa poważniejsze związki (bez mieszkania razem na stałe).

Z byłą żoną też nie mieszkał i była żona to nie był poważniejszy związek? big_smile

Z była nie mieszkał za długo, związek na odległość to była Amerykanka, poznali się przez net. Wzięli cywilny i po ślubie szybko się rozpadło a ona wróciła do siebie. Była z bogatej rodziny, stać ja było na latanie w do niego i powrotem.

Sorry, ale jest różnica między "nie mieszkał za długo" a "nigdy nie mieszkał".
Ja tego nie kupuję ani trochę.

20

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
JoannaTruskawka89 napisał/a:
wieka napisał/a:

Niezdrowe jest też takie zafiksowanie się na posiadanie 3 dzieci, bo można ich nie mieć w ogóle ze względów zdrowotnych.
Może tak być, że mąż nie może mieć dzieci, dlatego "pali głupa", nie można mieć do niego zaufania w tym względzie.

To prawda, różnie może być. Jednak co innego nie miec dzieci bo nie mogę ich mieć. I wtedy nawet dałabym wolna rękę mężowi na rozwód i związanie się z inną. A co innego gdy ktoś mi zabiera ta szanse.

Ilu facetów którzy pragną mieć dzieci zrezygnowałoby z ojcostwa dla kobiety, która np. nie chcę mieć dzieci? Niewielu..
Znam historie pary, gdzie kobiet długo starała się o dzieci, potem zachorowała i musiała mieć usunięta macicę. Po 15 latach małżeństwa facet ożenił się z inna bo chciał mieć dzieci.
Zawsze uważałam, że nie warto czekać na faceta. Nawet jeśli się bardzo kocha. Tak samo z czekaniem na zaręczyny czy ślub.

Nie czekaj więc, tylko szczerze porozmawiaj z mężem na spokojnie, zamiast się kłócić i wymuszać decyzje o dziecku, niech ostatecznie się określi i nie zwodzi, bo Ty dalej nie chcesz odkładać tego w czasie i tu, i teraz musicie zdecydować co dalej, czyli od ręki staracie się o dziecko, jak nie, rozstajecie się i tyle...
A Ty pozwalasz się zwodzić, a potem narzekasz.

21 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-04-12 07:21:32)

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
JoannaTruskawka89 napisał/a:

Z była nie mieszkał za długo, związek na odległość to była Amerykanka, poznali się przez net. Wzięli cywilny i po ślubie szybko się rozpadło a ona wróciła do siebie. Była z bogatej rodziny, stać ja było na latanie w do niego i powrotem.

Amerykanie chyba nieco inaczej podchodzą do ślubów i rozwodów niż my; niemniej jednak nawet jak na to to nie wyglądało to na poważne przedsięwzięcie. Jednak trzeba też zauważyć że babka wyglądała na samowystarczalną, więc uwierzę że mogło pójść o religię... to znaczy m.in. o religię.

JoannaTruskawka89 napisał/a:

Jest Polakiem. Z jednej strony z bardzo tradycyjnej rodziny. Z drugiej znajomi odradzają mu małżeństwo i rodzinę. Choć przyjaciele z kraju już dawno dzieciaci i w długich małżeństwach.

Odradzali mu małżeństwo czy odradzali mu małżeństwo Z TOBĄ?

JoannaTruskawka89 napisał/a:

Nigdy nie chciałam nie pracować całe życie po ślubie. Ale też nie chciałabym oddać dziecka do żłobka. Jeśli mam mieć dziecko to chce je wychować 24/7 do ok. 4 roku życia. I to też było z mężem ustalane i przystał na to. Potem chce wrócić do pracy. Obecnie nie pracuje prawie rok. Nie wydaje mi się to strasznie długo. I nawet 5 letnie przerwa nie powinna mi zaskodzic.

JoannaTruskawka89 napisał/a:

No i jest szansa że wrócimy do Europy bo jego firma ma też siedzibę w Niemczech i jak będzie dobra okazja to chcemy się tam przenieść. W Niemczech łatwiej o pracę dla mnie tylko język niemiecki bym musiała podszkolić ale to nie problem.

Pierwszy fragment to idealny przykład znanego twierdzenia że wszystko co przed "ale" jest... warte znacznie mniej niż to co po. On po tych Emiratach pewnie się nie szlaja dlatego że tak bardzo odpowiadają mu klimaty Zatoki Perskiej; stara się dorobić. Ty masz wielkie plany rodzinne, które lekką rączką zrzucasz mu NA DŁUGO na barki. W dodatku podejście do pracy zawodowej... też masz bardzo lekkie i beztroskie, momentami (na tle aktualnej rzeczywistości, w której właśnie zakłady np. w Niemczech tną koszty i starają się przenosić produkcję w tańsze lokalizacje) jakby nieco oderwane od rzeczywistości. Pewnie nie analizujesz szczegółowo sytuacji, ale niewykluczone że i jego firma może też mieć takie plany, że jego eldorado może się za chwilę zachwiać. Może porozmawiaj z nim o tym i postaraj się uwzględnić jego ewentualne obawy, bo większość 2022 i cały ten rok to będzie dość średni okres na starania o dziecko, rynek liczy że dopiero 2024 będzie jakimś powrotem do normalności, ale to też bardziej życzenia niż pewność. Możliwe że on liczy że trochę zejdziesz na ziemię (nie wiem... poważniej podejdziesz do kariery zawodowej (bo osoby z takim podejściem do kariery zawodowej jak Twoje to często zostają w czarnej...), spuścisz marzenia powiedzmy na dwójkę dzieci... bo Twoja wizja to bardzo pasuje do "sprytnego" planu żeby strzelić trójkę dzieci po kolei, powiedzmy w odstępie 2-letnim góra lub nawet krótszym. To jest dla jednej osoby perspektywa DUŻYCH obciążeń finansowych i on to widzi, a jeśli jego firmę dotknął lub może dotknąć obecny kryzys, to on ma prawo być zaniepokojony takimi planami. Dla Was chyba nawet zdrowiej by było żebyście wrócili do Europy; mogłabyś wtedy sama spróbować wbić się na rynek pracy i zobaczyć jak Ci pójdzie. Natomiast masz 34 lata i w tym wieku i przy takiej Twojej sytuacji to już bym się jednak skupił na 2 ,a nie na 3 dzieci. Bo przy planach na trójkę to Ty już do roboty nie wrócisz (także dzięki temu że będziesz je musiała "pyknąć" praktycznie jedno po drugim), a przy tak takim rozmachu planów i przy praktycznej pewności że organizację i finansowanie tych planów zamierzasz zrzucić wyłącznie na faceta, to wieeeelu facetów by się wstrzymywało z decyzją. ZWŁASZCZA w takim okresie jaki mamy teraz.

wieka napisał/a:

Nie czekaj więc, tylko szczerze porozmawiaj z mężem na spokojnie, zamiast się kłócić i wymuszać decyzje o dziecku, niech ostatecznie się określi i nie zwodzi, bo Ty dalej nie chcesz odkładać tego w czasie i tu, i teraz musicie zdecydować co dalej, czyli od ręki staracie się o dziecko, jak nie, rozstajecie się i tyle...
A Ty pozwalasz się zwodzić, a potem narzekasz.

Wieka, może ta rozmowa będzie łatwiejsza jeśli autorka trochę mocniej stanie na ziemi i nieco ograniczy swoje plany. Na pierwsze dziecko czas najwyższy, to fakt; natomiast jednak korzystniej żeby nieco ograniczyła planowany "niepłatny urlop wychowawczy" i tak najdalej po 2 latach od pierwszego dziecka jednak wbiła się do jakiejś pracy, żeby doświadczenie zawodowe nie zaśniedziało. No i chyba czas by odpuściła te plany o trzecim dziecku... wink

22

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

W pierwszej kolejności trzeba odpuścić tego faceta, bo z tego małżeństwa dzieci nie będzie. Nie był przecież niepoczytalny, gdy umawiali się na 3 dzieci i na to że autorka te dzieci będzie wychowywać w domu. On chciał mieć dupencję, ale niekoniecznie już wywiązywać się z umowy.

23

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Jesteście małżeństwem niecały rok i niemal od początku się kłócicie. Ślub zapewne cywilny, bo on już jeden miał. Intercyzę podpisaliście? Była żona nie chciała wyjechać do Emiratów, więc się rozwiódł i Ty wskoczyłaś na jej miejsce. Zamydlił Ci oczy pustymi deklaracjami o miłości i dzieciach, a po ślubie zmienił zdanie, no bo już papier jest, to można przestać udawać. On żyje w kraju do którego chciał się przeprowadzić, ma dobrą pracę, w której się spełnia, dobrze zarabia, no i ma dostęp do regularnego seksu i posprzątane i ugotowane. Żyć nie umierać. Jedyne co to żona trochę stęka o te dzieci, no ale cóż, to koszty uzyskania przychodów w postaci seksu i czystych gaci. Ale jak to stękanie stanie się zbyt upierdliwe to się pani podziękuje i rozwód weźmie, doświadczenie już jest.

24

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Facet pewnie by się nawet nie żenił, gdyby nie zależało mu na prestiżu...
A autorce marzy się życie przy mężu, wychowywanie 3 dzieci i prowadzeniu domu, to etat praktycznie na całe życie, a utrzymanie na głowie męża... Ale to nie te czasy, przynajmniej w Europie.

Mijają się w oczekiwaniach, dlatego potrzebne są konkretne deklaracje, ustępstwa, kompromis, jeśli nie, to nie ma co przeciągać w czasie, frustracja narasta, a to odbija się na zdrowiu psychicznym i fizycznym.

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Jemu też się marzy kobieta siedzącą w domu z dziećmi.
Tylko czy jest pewny że to ja, to nie wiem.
Nie jest typem lubiącym gotować czy sprzątać choć czasem mi pomaga albo zamawiamy jedzenie. Jednak wiem że w przypadku dzieci nadal to będzie na mojej głowie więc też dlatego praca zawodowa przy małych dzieciach dla mnie odpada.
Nie jestem typowa matka polką która będzie pracować na kilka etatów w dolmu i poza domem, a mąż będzie tylko mial jedna pracę

Jego znajomi tutaj odradzali mu ślub z kimkolwiek i ogólnie stały związek. Mnie kilka razy widzieli na oczy i zamieniliśmy kilka słów.
Starzy kawalerowie głównie, a niektórzy w niewszczesliwych małżeństwach i zdradzający żony (sam mi o tym powiedzial i się chwalił, że on jest lepszy od nich bo nie zdradza i nie jest takim typem).

Jak pisałam pochodzi z tradycyjnej rodziny. Czworka dzieci, ojciec 13 lat starszy od matki. Wzięli ślub gdy miał 36 lat (późno jak na tamte czasy) ostatnie dziecko miał w wieku 46.
Wcześniej dorabiał się a potem był głównym żywicielem rodziny ale matka po odchowaniu dzieci wróciła do pracy z tym że wiem, że pieniądze miała głównie dla siebie i dzieci i mało się dokładała do wydatków. Ciągle są razem, trzymają się za ręce i wyglądają na szczęśliwych mimo wieku. Jak było jak byli młodzi nie wiem, ale teraz wygląda to dobrze. Ojciec w wieku 77 lat nadal pracuje, a matka po 60 siedzi w domu, gotuję i sprząta i zajmuje się czasem wnukami.
Myślę, że mąż chciałby takie samo życie jak jego rodziców. Ale może nie jest mnie pewny lub faktycznie za długo zwlekał i boi się tej odpowiedzialności.
Ja nie mam problemu zacząć pracę ale on nie jest za tym.
W ogóle inna kwestia, że odkąd jesteśmy tutaj stał się dużo bardziej zazdrosny o mnie. Tak jakby mniej mi ufał. Zupełnie bezpodstawnie bo nigdy nie dałam powodów.
Wiem, że wcześniej kilka dziewczyn go rzucało dla facetów bogatszych od niego. Myślę że to w nim ciągle siedzi, jakaś niepewność. I stąd potem skupił się na karierze i ciągle ma ambicje by iść wyżej.

26

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
wieka napisał/a:

Facet pewnie by się nawet nie żenił, gdyby nie zależało mu na prestiżu...

Albo kwestia wymagań kulturowych w środowisku w jakim pracuje. Tam nie można dupczyć bez ślubu tak jak w Europie więc sie dostosował do folkloru. Ale to taka "tymczasowa" żona, o czym już wspominał.

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Dziekuje za Wasze wypowiedzi. Macie sporo racji. Ogólnie muszę znaleźć dobry moment na rozmowę z nim. I samej to wszystko przemyśleć. Trochę obawiam się że skończy się kłótnia bo będzie czuł się pod presją a on szybko wybucha.

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
M!ri napisał/a:
wieka napisał/a:

Facet pewnie by się nawet nie żenił, gdyby nie zależało mu na prestiżu...

Albo kwestia wymagań kulturowych w środowisku w jakim pracuje. Tam nie można dupczyć bez ślubu tak jak w Europie więc sie dostosował do folkloru. Ale to taka "tymczasowa" żona, o czym już wspominał.


W Polsce też 40letni kawaler jest podejrzany szczególnie na wysokim stanowisku. Więc chciał się ustatkować a czy jestem tymczasowa to nie wiem, być może tak jest.
Choć widzę, że jest duże uczucie z jego strony, dużo dla mnie robi (oprócz  dzieci

29

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
jeneste92 napisał/a:

Jesteście małżeństwem niecały rok i niemal od początku się kłócicie. Ślub zapewne cywilny, bo on już jeden miał. Intercyzę podpisaliście? Była żona nie chciała wyjechać do Emiratów, więc się rozwiódł i Ty wskoczyłaś na jej miejsce. Zamydlił Ci oczy pustymi deklaracjami o miłości i dzieciach, a po ślubie zmienił zdanie, no bo już papier jest, to można przestać udawać. On żyje w kraju do którego chciał się przeprowadzić, ma dobrą pracę, w której się spełnia, dobrze zarabia, no i ma dostęp do regularnego seksu i posprzątane i ugotowane. Żyć nie umierać. Jedyne co to żona trochę stęka o te dzieci, no ale cóż, to koszty uzyskania przychodów w postaci seksu i czystych gaci. Ale jak to stękanie stanie się zbyt upierdliwe to się pani podziękuje i rozwód weźmie, doświadczenie już jest.

Ona TEŻ ma dostęp do regularnego seksu! W normalnym związku to nie jest coś, czym kobieta się szczególnie umecza do tego stopnia żeby jeszcze jej należało za to płacić. Jeśli ona uwaza ze to faktycznie poświęcenie wymagające dodatkowej opłaty,to przegrać na cztery wiatry i znaleźć taką,które ma zdrowe, równe podejście do seksu.

30

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
M!ri napisał/a:

W pierwszej kolejności trzeba odpuścić tego faceta, bo z tego małżeństwa dzieci nie będzie. Nie był przecież niepoczytalny, gdy umawiali się na 3 dzieci i na to że autorka te dzieci będzie wychowywać w domu. On chciał mieć dupencję, ale niekoniecznie już wywiązywać się z umowy.

A jesteś pewna że jeszcze przed ślubem facet znal WSZYSTKIE szczegóły tej umowy? Bo one zmieniają sytuację. Poza tym umowa (zwłaszcza ustna) pod lufą pistoletu (także metaforyczną) ma inne znaczenie niż zawarta na normalnych warunkach,w pełni świadomie i bez żadnego przymusu.

31

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Nowe_otwarcie napisał/a:
jeneste92 napisał/a:

Jesteście małżeństwem niecały rok i niemal od początku się kłócicie. Ślub zapewne cywilny, bo on już jeden miał. Intercyzę podpisaliście? Była żona nie chciała wyjechać do Emiratów, więc się rozwiódł i Ty wskoczyłaś na jej miejsce. Zamydlił Ci oczy pustymi deklaracjami o miłości i dzieciach, a po ślubie zmienił zdanie, no bo już papier jest, to można przestać udawać. On żyje w kraju do którego chciał się przeprowadzić, ma dobrą pracę, w której się spełnia, dobrze zarabia, no i ma dostęp do regularnego seksu i posprzątane i ugotowane. Żyć nie umierać. Jedyne co to żona trochę stęka o te dzieci, no ale cóż, to koszty uzyskania przychodów w postaci seksu i czystych gaci. Ale jak to stękanie stanie się zbyt upierdliwe to się pani podziękuje i rozwód weźmie, doświadczenie już jest.

Ona TEŻ ma dostęp do regularnego seksu! W normalnym związku to nie jest coś, czym kobieta się szczególnie umecza do tego stopnia żeby jeszcze jej należało za to płacić. Jeśli ona uwaza ze to faktycznie poświęcenie wymagające dodatkowej opłaty,to przegrać na cztery wiatry i znaleźć taką,które ma zdrowe, równe podejście do seksu.

Równe podejście do seksu ha ha big_smile czyli równość jest cool ale tylko gdy mężczyźnie pasuje xD
Sorry molly kobieta może mieć sex od ręki i na pęczki, nie musi wchodzić w związek i nie po to wchodzi w związek.

32

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
JoannaTruskawka89 napisał/a:

Dziekuje za Wasze wypowiedzi. Macie sporo racji. Ogólnie muszę znaleźć dobry moment na rozmowę z nim. I samej to wszystko przemyśleć. Trochę obawiam się że skończy się kłótnia bo będzie czuł się pod presją a on szybko wybucha.

Dobry moment na rozmowe?
Obawiasz sie bo wybucha?
Ty się boisz z nim rozmawiać po prostu.

33

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Nowe_otwarcie napisał/a:
M!ri napisał/a:

W pierwszej kolejności trzeba odpuścić tego faceta, bo z tego małżeństwa dzieci nie będzie. Nie był przecież niepoczytalny, gdy umawiali się na 3 dzieci i na to że autorka te dzieci będzie wychowywać w domu. On chciał mieć dupencję, ale niekoniecznie już wywiązywać się z umowy.

A jesteś pewna że jeszcze przed ślubem facet znal WSZYSTKIE szczegóły tej umowy? Bo one zmieniają sytuację. Poza tym umowa (zwłaszcza ustna) pod lufą pistoletu (także metaforyczną) ma inne znaczenie niż zawarta na normalnych warunkach,w pełni świadomie i bez żadnego przymusu.

Ha ha autorko przyznaj się żeś ukryta opcja totalitarna i siłą zmusiłaś biednego żuczka do obiecania
Ci tych dzieci pod groźbą łagru big_smile

34 Ostatnio edytowany przez jeneste92 (2023-04-12 10:50:50)

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

.

35

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

On ma swój rozum, więc nie można tłumaczyć wzorcami z domu i namową znajomych.

Najlepiej wybuchnąć, wtedy rozmowa się kończy, nie da się merytorycznie porozmawiać.
Droga donikąd...

Dlatego pozostają czyny, na początek pakuj się i wracaj do kraju, tylko to go otrzeźwi z chowania głowy w piasek.

36 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-04-12 13:12:24)

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
M!ri napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
M!ri napisał/a:

W pierwszej kolejności trzeba odpuścić tego faceta, bo z tego małżeństwa dzieci nie będzie. Nie był przecież niepoczytalny, gdy umawiali się na 3 dzieci i na to że autorka te dzieci będzie wychowywać w domu. On chciał mieć dupencję, ale niekoniecznie już wywiązywać się z umowy.

A jesteś pewna że jeszcze przed ślubem facet znal WSZYSTKIE szczegóły tej umowy? Bo one zmieniają sytuację. Poza tym umowa (zwłaszcza ustna) pod lufą pistoletu (także metaforyczną) ma inne znaczenie niż zawarta na normalnych warunkach,w pełni świadomie i bez żadnego przymusu.

Ha ha autorko przyznaj się żeś ukryta opcja totalitarna i siłą zmusiłaś biednego żuczka do obiecania
Ci tych dzieci pod groźbą łagru big_smile

Jaki łagier, wystarczy szantaz oparty na zależności uczuciowej. Szantaż zawsze pozostanie szantażem, żadną umową oparta na nim nie jest uczciwa.

37

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Nowe_otwarcie napisał/a:
M!ri napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

A jesteś pewna że jeszcze przed ślubem facet znal WSZYSTKIE szczegóły tej umowy? Bo one zmieniają sytuację. Poza tym umowa (zwłaszcza ustna) pod lufą pistoletu (także metaforyczną) ma inne znaczenie niż zawarta na normalnych warunkach,w pełni świadomie i bez żadnego przymusu.

Ha ha autorko przyznaj się żeś ukryta opcja totalitarna i siłą zmusiłaś biednego żuczka do obiecania
Ci tych dzieci pod groźbą łagru big_smile

Jaki łagier, wystarczy szantaz oparty na zależności uczuciowej. Szantaż zawsze pozostanie szantażem, żadną umową oparta na nim nie jest uczciwa.

Jeżeli chcesz być z daną osobą to godzisz się na jej warunki. Jeżeli cena jest za wysoka - odchodzisz.

Tak, tak, wiem że są osobniki-miękkie-plastusie, urodzone ofiary losu, którymi życie miota jak bezwladnymi liśćmi na wietrze i dla nich każda konieczność podjęcia decyzji to będzie szantaż.

38

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Umówili się na 3 dzieci w układzie, w którym autorka nie pracuje - nie ma sensu roztrząsać, czy to dobry układ. Równie dobrze mogli ustalić, że założą hodowlę węży w Botswanie, uczciwość nakazuje trzymać się umów. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że tak samo potraktował byłą żonę. Pytanie, czy Ty Autorko o tym wiedziałaś przed ślubem. Jeśli tak, no to... play stupid game win stupid prize.

39

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
bb8 napisał/a:

Umówili się na 3 dzieci w układzie, w którym autorka nie pracuje - nie ma sensu roztrząsać, czy to dobry układ. Równie dobrze mogli ustalić, że założą hodowlę węży w Botswanie, uczciwość nakazuje trzymać się umów. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że tak samo potraktował byłą żonę. Pytanie, czy Ty Autorko o tym wiedziałaś przed ślubem. Jeśli tak, no to... play stupid game win stupid prize.

A propos trzymania się umów, to coś tak pachnie tym że autorka kombinuje jak się nie wywiązać że swojej części; przecież widać ze z tym nastawieniem to ona do roboty nie wróci (będzie rozłożenie rąk, "no nie złożyło się, w sumie sam widzisz że lepiej żebym została z dziećmi"). Nie dziwię się facetowi że zwłaszcza w czasie kryzysu jej pomysły nie budzą w nim entuzjazmu.

40

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Jakoś to śmieszne ...

Umawiać się przed ślubem na określoną ilość dzieci ..
A na płeć dzieci też się umówili ?
A jak urodzi się więcej niż 3 to reszta do adopcji pójdzie ? Bo będą nadmiarowe ? wink

Raczej normalne jest to że kobieta chce mieć dzieci. Ale co do ilości to sądzę że to raczej kwestia dogadania, warunków, stanu zdrowia i itd.

Najpierw to trzeba postarać się o jedno dziecko a potem na spokojnie pomyśleć.
Bo może się okaże że po jednym dziecku już więcej pytająca nie będzie chciała ...

Sam znam wielu takich co chcialo mieć kilka dzieci a po urodzeniu pierwszego dziecka jednak stwierdzili że jedno im starczy wink

41

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Kaszpir007 napisał/a:

Jakoś to śmieszne ...

Umawiać się przed ślubem na określoną ilość dzieci ..
A na płeć dzieci też się umówili ?
A jak urodzi się więcej niż 3 to reszta do adopcji pójdzie ? Bo będą nadmiarowe ? wink

Raczej normalne jest to że kobieta chce mieć dzieci. Ale co do ilości to sądzę że to raczej kwestia dogadania, warunków, stanu zdrowia i itd.

Najpierw to trzeba postarać się o jedno dziecko a potem na spokojnie pomyśleć.
Bo może się okaże że po jednym dziecku już więcej pytająca nie będzie chciała ...

Sam znam wielu takich co chcialo mieć kilka dzieci a po urodzeniu pierwszego dziecka jednak stwierdzili że jedno im starczy wink

A czemu przed ślubem ludzie nie mieliby rozmawiać o tym, ile chcą dzieci?
Jak ja chciałabym max 1, a mój partner 4, to wiadomo, że się w tej kwestii nie dogadamy. Logika. Temat jak każdy inny.

42

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Lady Loka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Jakoś to śmieszne ...

Umawiać się przed ślubem na określoną ilość dzieci ..
A na płeć dzieci też się umówili ?
A jak urodzi się więcej niż 3 to reszta do adopcji pójdzie ? Bo będą nadmiarowe ? wink

Raczej normalne jest to że kobieta chce mieć dzieci. Ale co do ilości to sądzę że to raczej kwestia dogadania, warunków, stanu zdrowia i itd.

Najpierw to trzeba postarać się o jedno dziecko a potem na spokojnie pomyśleć.
Bo może się okaże że po jednym dziecku już więcej pytająca nie będzie chciała ...

Sam znam wielu takich co chcialo mieć kilka dzieci a po urodzeniu pierwszego dziecka jednak stwierdzili że jedno im starczy wink

A czemu przed ślubem ludzie nie mieliby rozmawiać o tym, ile chcą dzieci?
Jak ja chciałabym max 1, a mój partner 4, to wiadomo, że się w tej kwestii nie dogadamy. Logika. Temat jak każdy inny.

A czemu nie? Może jedno chce jedynaka lub parkę, co najwyżej, a drugiemu marzy się cała gromadka , piątka na przykład.
a póxniej to i tak się może zmienić. Może się zdarzyć, że jedno ta da w kość, że kolejnych nie będzie. Albo ma być jedno, ale potem pojawi się kolejne i to celowo, nie przewidzisz.

43

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Lady Loka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Jakoś to śmieszne ...

Umawiać się przed ślubem na określoną ilość dzieci ..
A na płeć dzieci też się umówili ?
A jak urodzi się więcej niż 3 to reszta do adopcji pójdzie ? Bo będą nadmiarowe ? wink

Raczej normalne jest to że kobieta chce mieć dzieci. Ale co do ilości to sądzę że to raczej kwestia dogadania, warunków, stanu zdrowia i itd.

Najpierw to trzeba postarać się o jedno dziecko a potem na spokojnie pomyśleć.
Bo może się okaże że po jednym dziecku już więcej pytająca nie będzie chciała ...

Sam znam wielu takich co chcialo mieć kilka dzieci a po urodzeniu pierwszego dziecka jednak stwierdzili że jedno im starczy wink

A czemu przed ślubem ludzie nie mieliby rozmawiać o tym, ile chcą dzieci?
Jak ja chciałabym max 1, a mój partner 4, to wiadomo, że się w tej kwestii nie dogadamy. Logika. Temat jak każdy inny.

Przed ukończeniem studiów każdy zarzeka się że nie pójdzie pracować za mniej niż średnią krajową; przed założeniem rodziny sporo osób (problem w tym że na podstawie nieco wypaczonego i jednostronnego obrazu) marzy że będzie mieć tyle dzieci ile mieli ich dziadkowie (najlepiej jak marzy sobie w mieście i bierze za przykład dziadków ze wsi z dawnych lat, czyli z kompletnie innej rzeczywistości).

Sęk w tym że realnie podchodzący do życia ludzie weryfikują te oczekiwania; autorka (mimo upływu lat) chyba nie doznała jeszcze żadnej autorefleksji, bo ma już prawie 34 lata (a według historii rodzinnej na rodzenie zostało jej tylko kilka lat), zawodowo jest w czarnej dupie, a wciąż roi się w głowie trójka dzieci. A ona nawet nie wie jak będzie przechodziła pierwszą ciążę (mojej byłej mdłości tak dały w kość - choć trwały góra 3 miechy, nie pamiętam już dokładnie - że przez kilka lat mówiła "żadnego dziecka więcej", dopiero po tym czasie zaczęła myśleć o drugim). Najpierw jedno dziecko, a potem się dopiero zastanawiać czy w ogóle chce się drugie!

44 Ostatnio edytowany przez jjbp (2023-04-13 07:33:59)

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Poprawka: mogą weryfikować oczekiwania, ale nie muszą. Mogą się wręcz w oczekiwaniach utwierdzić. Poza tym na razie jej mąż nie chce ani jednego, więc ciężko by sobie cokolwiek autorka zweryfikowała.

45 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-04-13 07:54:14)

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
jjbp napisał/a:

Poprawka: mogą weryfikować oczekiwania, ale nie muszą. Mogą się wręcz w oczekiwaniach utwierdzić. Poza tym na razie jej mąż nie chce ani jednego, więc ciężko by sobie cokolwiek autorka zweryfikowała.

To spójrz co pisze autorka, także na jej styl i co widać między wierszami. W tej chwili mamy niepewną sytuację finansową (u mnie, w raczej zamożnej jak na Polskę aglomeracji, co piąty pracodawca płaci z poślizgiem), u mnie w pracy poleciały osoby, których posunięcia bym się nie spodziewał. Facet na pewno doskonale widzi że jest bardzo duże prawdopodobieństwo że ona nie tylko nie zadowoli się jednym, ale już ułożyła plan na pyknięcie trzech po kolei ; jak nic zostanie dekadę w domu "z dziećmi", a z jej postów widać że wcale jej się do pracy nie spieszy i nie pogniewa się jak będzie musiała pozostać kurą domową. O mężu pisze krótko że "bardzo dobrze zarabia". TERAZ bardzo dobrze zarabia, bo kontrakty w Zatoce Perskiej są z reguły dobrze płatne, a on ma teraz 40 lat,jest w szczytowym okresie jeśli chodzi o takie kontrakty (najlepszy balans między doświadczeniem i możliwościami psychofizycznymi). Ona nie patrzy na to ile on będzie zarabiać za 10 czy 20 lat (a i za 20 lat potrzeby dzieci będą spore).  Innymi słowy: dodaj wszelkie możliwe warianty rozwoju sytuacji (po klepnięciu tej trójki dzieci, do czego autorka dąży), a wyjdzie ci zobowiązanie długoletnie równoważne co najmniej wzięciu długoletniego kredytu na dwa DUŻE mieszkania (i to niekoniecznie w PL, a zależne od ceny tych mieszkań w miejscu docelowego pobytu) - chyba że facet w kraju zamieszkania docelowego już jedno SPORE mieszkanie na własność posiada. KAŻDY rozsądny człowiek by się wstrzymywał z taką decyzją widząc że związek nie jest BARDZO silnie scementowany (a jest krótki i średnio mocny).

46

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Nowe_otwarcie napisał/a:

KAŻDY rozsądny człowiek by się wstrzymywał z taką decyzją widząc że związek nie jest BARDZO silnie scementowany (a jest krótki i średnio mocny).

Tak to wygląda od strony mężczyzny.

47

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Farmer napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

KAŻDY rozsądny człowiek by się wstrzymywał z taką decyzją widząc że związek nie jest BARDZO silnie scementowany (a jest krótki i średnio mocny).

Tak to wygląda od strony mężczyzny.

Farmer, a punkt widzenia mężczyzny jest tu mniej ważny?

Powiem Ci jak to się skończy: oni się rozstaną, a ona (jak szybko nie zejdzie na ziemię) skończy maksymalnie z jednym dzieckiem i to poczętym w ostatniej chwili, na zasadzie "żeby cokolwiek uratować". Bo będzie trzeba bardzo nadzianego i bardzo zdesperowanego faceta żeby przyjąć warunki trzydziestokilkuletniej kobiety z dużym ciśnieniem na trójkę dzieci, a takiego pewnie nie znajdzie (chyba że weźmie sobie starszego i przekieruje całą miłość na dzieci, bo w takim układzie gdyby jeszcze miał być facet w którym ona się serio i mocno zakocha, to szanse niewiele większe niż na wygraną w totolotka. Podejrzewam że facet byłby znacznie bardziej skłonny do negocjacji np. takiego wariantu: teraz pierwsze dziecko, potem po 2 latach ona wraca do pracy (tylko na serio, a nie że udaje że chce wrócić) i jakieś 2 lata później MOOOŻE drugie ( o trzecim to już w ogóle zapominamy).

48

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

To jest bardzo złożona sytuacja.
Z jednej strony Autorkę gonią terminy i fakty są takie, że jeśli chce mieć wymarzony komplet dzieci, to musi zacząć rodzić już teraz.

Z drugiej - to małżeństwo jakieś takie patykiem na wodzie pisane.
I mi się wydaje, że facet ma wątpliwości, czy oni w ogóle będą razem, co w takiej sytuacji kwestię dzieci odsuwa bezterminowo.
Jak na ironię - ciśnienie Autorki na dzieci zwiększa prawdopodobieństwo rozstania, bo dla niej teraz każda opcja jest zła.

Była nastawiona na jeżdżenie z wózkiem po osiedlu, więc jeśliby teraz -jak jej tu radzicie - poszła do pracy, to nie ma opcji, żeby nagle poczuła z tego jakąkolwiek satysfakcję. Siedząc na dupie w pustym domu, tym bardziej.

Mało to będzie konstruktywne dla Autorki, ale jedyną sensowną konkluzją będzie stwierdzenie: chcesz mieć dzieci, to się bierz za sprawę odpowiednio wcześnie.

49 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-04-13 09:06:23)

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
noben napisał/a:

To jest bardzo złożona sytuacja.
Z jednej strony Autorkę gonią terminy i fakty są takie, że jeśli chce mieć wymarzony komplet dzieci, to musi zacząć rodzić już teraz.

Z drugiej - to małżeństwo jakieś takie patykiem na wodzie pisane.
I mi się wydaje, że facet ma wątpliwości, czy oni w ogóle będą razem, co w takiej sytuacji kwestię dzieci odsuwa bezterminowo.
Jak na ironię - ciśnienie Autorki na dzieci zwiększa prawdopodobieństwo rozstania, bo dla niej teraz każda opcja jest zła.

Była nastawiona na jeżdżenie z wózkiem po osiedlu, więc jeśliby teraz -jak jej tu radzicie - poszła do pracy, to nie ma opcji, żeby nagle poczuła z tego jakąkolwiek satysfakcję. Siedząc na dupie w pustym domu, tym bardziej.

Mało to będzie konstruktywne dla Autorki, ale jedyną sensowną konkluzją będzie stwierdzenie: chcesz mieć dzieci, to się bierz za sprawę odpowiednio wcześnie.

A nie uważasz że podstawowym błędem autorki było założenie że KTOŚ jej sfinansuje jej (bądź co bądź bardzo kosztowne w długiej perspektywie) marzenie? Zwłaszcza że ona ma marne podstawy (w wieku 34 lat tylko licencjat i brak specjalistycznych kursów) by sobie to sama zorganizować.

I druga kwestia, którą wcześniej przeoczyłem. Pamiętasz słynne powiedzenie o różnicy między facetem i kobietą w podejściu do kamienia milowego jakim jest ślub? "On liczy że ona się nie zmieni po ślubie, ona - że on się zmieni". Przed ślubem, zwłaszcza nim znaleźli się nad Zatoką Perską, ona mogła być tygrysicą w łóżku, czuła i troskliwa że do rany przyłóż, dosłownie ideał kobiety; na miejscu, po ślubie mogła zacząć wychodzić na wierzch jej inna twarz... poza tym każdy (także kobieta) potrafi wiele obiecywać i ładnie grać jak ma swój cel do ugrania).
Oni są niespełna rok po ślubie i chyba jeszcze mniejszy staż związku przed ślubem. Czyli miała jakieś 32 lata jak go poznała. Ergo: już wtedy musiała mieć ciśnienie i mogła uznać że dla takiego celu przez kilka miesięcy można poudawać ideał, tylko że tej cierpliwości na bycie ideałem starczyło na kilka miechów wink

50

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Nowe_otwarcie napisał/a:

Farmer, a punkt widzenia mężczyzny jest tu mniej ważny?

Na nim głównie będą ciążyć obowiązki związane z utrzymaniem rodziny i to co najmniej przez dekadę.
Inaczej wygląda utrzymanie 3 osób, a inaczej 5 osób.

Patrząc na wymagania partnerki i brak zrozumienia przez nią sytuacji też wolałbym odwlec posiadanie dzieci.

51

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Nowe_otwarcie napisał/a:

I druga kwestia, którą wcześniej przeoczyłem. Pamiętasz słynne powiedzenie o różnicy między facetem i kobietą w podejściu do kamienia milowego jakim jest ślub? "On liczy że ona się nie zmieni po ślubie, ona - że on się zmieni". Przed ślubem, zwłaszcza nim znaleźli się nad Zatoką Perską, ona mogła być tygrysicą w łóżku, czuła i troskliwa że do rany przyłóż, dosłownie ideał kobiety; na miejscu, po ślubie mogła zacząć wychodzić na wierzch jej inna twarz... poza tym każdy (także kobieta) potrafi wiele obiecywać i ładnie grać jak ma swój cel do ugrania).
Oni są niespełna rok po ślubie i chyba jeszcze mniejszy staż związku przed ślubem. Czyli miała jakieś 32 lata jak go poznała. Ergo: już wtedy musiała mieć ciśnienie i mogła uznać że dla takiego celu przez kilka miesięcy można poudawać ideał, tylko że tej cierpliwości na bycie ideałem starczyło na kilka miechów wink

Sugerujesz, że ona go nie kochała, tylko wyszła za mąż, bo była po 30-tce, on ogarnięty, światowy, bogaty z dobrymi perspektywami i zainteresowany?
Iluzja, którą stworzyła na swój temat, starczyła na kilka miesięcy i teraz mąż ma wątpliwości, czy ona nadaje się na żonę, a tym bardziej matkę.

Nie, no nie mogło tak być smile

52 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2023-04-13 09:59:58)

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Nowe_otwarcie napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Jakoś to śmieszne ...

Umawiać się przed ślubem na określoną ilość dzieci ..
A na płeć dzieci też się umówili ?
A jak urodzi się więcej niż 3 to reszta do adopcji pójdzie ? Bo będą nadmiarowe ? wink

Raczej normalne jest to że kobieta chce mieć dzieci. Ale co do ilości to sądzę że to raczej kwestia dogadania, warunków, stanu zdrowia i itd.

Najpierw to trzeba postarać się o jedno dziecko a potem na spokojnie pomyśleć.
Bo może się okaże że po jednym dziecku już więcej pytająca nie będzie chciała ...

Sam znam wielu takich co chcialo mieć kilka dzieci a po urodzeniu pierwszego dziecka jednak stwierdzili że jedno im starczy wink

A czemu przed ślubem ludzie nie mieliby rozmawiać o tym, ile chcą dzieci?
Jak ja chciałabym max 1, a mój partner 4, to wiadomo, że się w tej kwestii nie dogadamy. Logika. Temat jak każdy inny.

Przed ukończeniem studiów każdy zarzeka się że nie pójdzie pracować za mniej niż średnią krajową; przed założeniem rodziny sporo osób (problem w tym że na podstawie nieco wypaczonego i jednostronnego obrazu) marzy że będzie mieć tyle dzieci ile mieli ich dziadkowie (najlepiej jak marzy sobie w mieście i bierze za przykład dziadków ze wsi z dawnych lat, czyli z kompletnie innej rzeczywistości).

Sęk w tym że realnie podchodzący do życia ludzie weryfikują te oczekiwania; autorka (mimo upływu lat) chyba nie doznała jeszcze żadnej autorefleksji, bo ma już prawie 34 lata (a według historii rodzinnej na rodzenie zostało jej tylko kilka lat), zawodowo jest w czarnej dupie, a wciąż roi się w głowie trójka dzieci. A ona nawet nie wie jak będzie przechodziła pierwszą ciążę (mojej byłej mdłości tak dały w kość - choć trwały góra 3 miechy, nie pamiętam już dokładnie - że przez kilka lat mówiła "żadnego dziecka więcej", dopiero po tym czasie zaczęła myśleć o drugim). Najpierw jedno dziecko, a potem się dopiero zastanawiać czy w ogóle chce się drugie!

To, że Wy tak mieliście nie oznacza, że wszyscy tak mają. Są ludzie, którzy chcą jedno dziecko i ci zwyczajnie nie dogadają się z partnerem, ktory będzie chciał mieć rodzinę wielodzietną.

Swoją drogą każda ciąża jest inna i każdą przechodzi się inaczej. Ja w pierwszej miałam 4 miesiące mdłości, w drugiej ani razu. Jasne, że najpierw jedno dziecko, ale jak ktoś chce wiecej, to mdłości i poród nie będą przeszkodą, a ograniczenia organizmu będzie się próbowało zwalczyc.

PS. Jakby wszyscy ludzie czekali z dziećmi aż będa miec ustabilizowaną sytuację finansową na 20 lat do przodu, to nikt by tych dzieci nie miał, bo zwyczajnie nie ma sytuacji, w której wiesz, ile będziesz zarabiał i na co Cię będzie stać za 20 lat. A jednak dzieci się rodzą, ludzie dają radę, utrzymują dzieci i dają rade je utrzymywac.

53

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Lady Loka napisał/a:

To, że Wy tak mieliście nie oznacza, że wszyscy tak mają. Są ludzie, którzy chcą jedno dziecko i ci zwyczajnie nie dogadają się z partnerem, ktory będzie chciał mieć rodzinę wielodzietną.

Loka, wiem że nie wszyscy, wiem że są tacy na sztywno się niezgadzający. U mnie natomiast było tak że była chciała 2, może nawet 3, ja byłem w stanie przyjąć 2 (bo też mam 1 sztukę rodzeństwa), na tym stanęło. Po porodzie sama chciała odpuścić, potem po kilku latach wróciła do pomysłu drugiego dziecka, ale było za późno.

Lady Loka napisał/a:

Swoją drogą każda ciąża jest inna i każdą przechodzi się inaczej. Ja w pierwszej miałam 4 miesiące mdłości, w drugiej ani razu. Jasne, że najpierw jedno dziecko, ale jak ktoś chce wiecej, to mdłości i poród nie będą przeszkodą, a ograniczenia organizmu będzie się próbowało zwalczyc.

To też w różnych sytuacjach ma miejsce.

Lady Loka napisał/a:

PS. Jakby wszyscy ludzie czekali z dziećmi aż będa miec ustabilizowaną sytuację finansową na 20 lat do przodu, to nikt by tych dzieci nie miał, bo zwyczajnie nie ma sytuacji, w której wiesz, ile będziesz zarabiał i na co Cię będzie stać za 20 lat. A jednak dzieci się rodzą, ludzie dają radę, utrzymują dzieci i dają rade je utrzymywac.

To też prawda, ale ludzie z minimum rozsądku zakładają JEDNO dziecko, a drugie dopiero jak właśnie ustabilizują sytuację.
Moja kariera zawodowa pierwszy poważny (być może i decydujący) zakręt zaliczyła gdy moje dziecko miało już rok. Dlatego właśnie piszę o tym że powinno się na bieżąco zmieniać umowę w oparciu o zmiany sytuacji.

54

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Nowe_otwarcie napisał/a:

A nie uważasz że podstawowym błędem autorki było założenie że KTOŚ jej sfinansuje jej (bądź co bądź bardzo kosztowne w długiej perspektywie) marzenie? )

Nie, nie uważam.

Wbrew pozorom, tradycyjny model rodziny rodziny jest ciąż baaardzo popularny wśród ludzi, którzy mogą sobie na niego pozwolić.

Powyżej pewnego progu dochodowego naprawdę przestaje mieć znaczenie, czy do wyżywienia są 2 czy 5 osób i w tym przypadku -jak sądzę - kryterium finansowe w ogóle nie stanowi motoru działania.

55

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Nowe_otwarcie napisał/a:

Dlatego właśnie piszę o tym że powinno się na bieżąco zmieniać umowę w oparciu o zmiany sytuacji.

Gdy chce się renegocjować warunki po zawarciu umowy trzeba być przygotowanym że może dojść do jej zerwania.

56

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Umowa ma to do siebie, że podlega renegocjacji, ale to raczej planowanie niż umowa, bo może się okazać, że po pierwszym dziecku, autorce odechce się trójki dzieci, więc ta nasza dyskusja idzie w gwizdek wink

57

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
noben napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

A nie uważasz że podstawowym błędem autorki było założenie że KTOŚ jej sfinansuje jej (bądź co bądź bardzo kosztowne w długiej perspektywie) marzenie? )

Nie, nie uważam.

Wbrew pozorom, tradycyjny model rodziny rodziny jest ciąż baaardzo popularny wśród ludzi, którzy mogą sobie na niego pozwolić.

Powyżej pewnego progu dochodowego naprawdę przestaje mieć znaczenie, czy do wyżywienia są 2 czy 5 osób i w tym przypadku -jak sądzę - kryterium finansowe w ogóle nie stanowi motoru działania.

Ależ jak najbardziej to kryterium może stanowić motor działania, ZWŁASZCZA w obecnych czasach (przy zmienności i niepewności aktualnych warunków zatrudnienia). Ja szczerze mówiąc jeszcze dekadę temu nawet nie wyobrażałem sobie że już za 10 lat może nadejść taka sytuacja jaką najpierw mieliśmy od 2020, a potem ta wojna od 2022 i związane z nią dosłowne wywalenie się warunków ekonomicznych. A dzieci to inwestycja na dobre dwie dekady (a nawet więcej, bo dziecko na studiach musisz utrzymać do 25 roku życia). I tu właśnie wchodzi istotny szczegół: STAŁOŚĆ dochodu; kontrakt wyjazdowy zwyczajowo nie jest czymś takim, bo po 2-3 latach musisz szukać czegoś innego (na miejscu z reguły znacznie słabiej płatnego).

58

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Nowe_otwarcie napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

To, że Wy tak mieliście nie oznacza, że wszyscy tak mają. Są ludzie, którzy chcą jedno dziecko i ci zwyczajnie nie dogadają się z partnerem, ktory będzie chciał mieć rodzinę wielodzietną.

Loka, wiem że nie wszyscy, wiem że są tacy na sztywno się niezgadzający. U mnie natomiast było tak że była chciała 2, może nawet 3, ja byłem w stanie przyjąć 2 (bo też mam 1 sztukę rodzeństwa), na tym stanęło. Po porodzie sama chciała odpuścić, potem po kilku latach wróciła do pomysłu drugiego dziecka, ale było za późno.

Lady Loka napisał/a:

Swoją drogą każda ciąża jest inna i każdą przechodzi się inaczej. Ja w pierwszej miałam 4 miesiące mdłości, w drugiej ani razu. Jasne, że najpierw jedno dziecko, ale jak ktoś chce wiecej, to mdłości i poród nie będą przeszkodą, a ograniczenia organizmu będzie się próbowało zwalczyc.

To też w różnych sytuacjach ma miejsce.

Lady Loka napisał/a:

PS. Jakby wszyscy ludzie czekali z dziećmi aż będa miec ustabilizowaną sytuację finansową na 20 lat do przodu, to nikt by tych dzieci nie miał, bo zwyczajnie nie ma sytuacji, w której wiesz, ile będziesz zarabiał i na co Cię będzie stać za 20 lat. A jednak dzieci się rodzą, ludzie dają radę, utrzymują dzieci i dają rade je utrzymywac.

To też prawda, ale ludzie z minimum rozsądku zakładają JEDNO dziecko, a drugie dopiero jak właśnie ustabilizują sytuację.
Moja kariera zawodowa pierwszy poważny (być może i decydujący) zakręt zaliczyła gdy moje dziecko miało już rok. Dlatego właśnie piszę o tym że powinno się na bieżąco zmieniać umowę w oparciu o zmiany sytuacji.

To jest logiczne, że najpierw jest jedno dziecko, a nie od razu 3. Ale jak ktoś chce 3, to będzie szedł w takim kierunku. A jak ktoś chce sie zatrzymac na jednym i wie o tym zanim się dziecko pojawi, to się nie dogadają ze sobą. O to chodzi. Logiczne, że mozna zawsze liczbę zmniejszac w zależności od okoliczności.

59 Ostatnio edytowany przez JoannaTruskawka89 (2023-04-13 12:09:06)

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Ale się tu zgorzknieli faceci uaktywnili. Ile jadu...

Widzę, że kobiety starają się mnie zrozumieć bo same mają albo planują mieć dzieci. Normalna sprawa. Mam odpowiedniego partnera, wzięłam ślub, uzgodniliśmy wszystko wiec w naszym wieku nie ma na co czekać. On ma 40 lat!!! Nawet nie wiem i on też jak to z jego plemnikami jest.
Mój ojciec przed 30 miał już wszystkie dzieci.
Mężczyźni też mają po 30 spadki płodności a już po 40 to w ogóle.

Nigdzie nie pisałam, że jestem w czarnej dupie jeśli chodzi o karierę (choć jak powiedział Jordan Peterson większość ludzi nie ma kariery, ma po prostu pracę smile), znam języki i mogę znaleźć pracę w kraju czy w europie ot tak. Tu jest ciężej.
Może też dlatego mąż ma obawy jeśli straci nagle pracę. Ale ma oszczędności i jego pozycja obecnie jest stabilna. Też ma często rozmowy z innych firm. Ludzie tu mają podobna sytuację a dzieci ekspatów się rodzą, ludzie zakładają rodziny.

Niech faceci tu piszący zrozumieją, że on NIE MA NIC PRZECIWKO bym nie pracowała a nawet to wspiera. To był jego pomysł a ja to poparłam. Jednak poparłam to jeśli będą dzieci. Jeśli nie, to wolałabym pracować..

Jesli jak piszecie nie widzi mnie już albo w ogóle w roli żony czy matki wtedy po prostu się  rowiedziemy i droga wolna. Ale chce wiedzieć i mam prawo do jasnej deklaracji. A tak zwodzi mnie już prawie rok.

Maz mieszkał ze mną przed ślubem i nie zmieniłam się ani z zachowania, dbania o siebie itp. Jest tak jak było. To on zmienił nasze wspólne ustalenia.

M zarzut, że związałam się z nim bo mieszka za granicą i ma dobrą pracę?
Związałam się z nim na stałe bo go pokochałam.
ALE randkujac z różnymi mężczyznami brałam pod uwagę tylko stabilnych finansowo i z dobra sytuacja materialną. I uważam to za odpowiedzialne zachowanie ze względu na dobro przyszłych dzieci. Gdybym nie znalazła odpowiedniego kandydata pod tym kątem, nie planowałabym dzieci z nikim innym. smile

I tak, narazie planuje JEDNO DZIECKO. Co potem się wydarzy, nie wiem. Może przystaniemy na tym jednym. Jednak on odwleka nawet to pierwsze, a przecież chce być ojcem. Tak mi przynajmniej zawsze mówił.
Moze dziś uda się porozmawiać znowu.

60

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Należy skorzystać z banku nasienia.I zrobić sobie trójkę dzieci z każdym innym dawcom .Wtedy w domu nie będzie nudno każde dziecko będzie mieć różne charaktery.A nie jak z jednego ojca.Jak jesteś za granicą to możesz wybrać dawce jednego np chińczyka. Drugiego mulata a trzeciego jeszcze innego smile dużo facetow jest zwyczajnie tylko dawcami skorzystaj z tego.

61

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
M!ri napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Dlatego właśnie piszę o tym że powinno się na bieżąco zmieniać umowę w oparciu o zmiany sytuacji.

Gdy chce się renegocjować warunki po zawarciu umowy trzeba być przygotowanym że może dojść do jej zerwania.

M!ri, Noe od dziś wiem że tobie się wydaje że kobieta ZAWSZE ma lepszą pozycję, ale akurat to jest chyba jeden z ostatnich przypadków, w którym by było tak ja ci się zdaje. Oczywiście pozycja autorki się poprawia jeśli opuszcza stawkę do jednego dziecka, ale też nie aż tak bardzo.

62

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ależ jak najbardziej to kryterium może stanowić motor działania,.


Ale żeś się uczepił SWOJEJ perspektywy i nie pojmujesz, że ludzie w innej sytuacji mogą mieć inną.
Napisałam, że DO PEWNEGO progu dochodowego finanse - owszem - mogą mieć kluczowe znaczenie.

Ale przyjmij do wiadomości, że są ludzie, którzy po prostu SA USTAWIENI, mówiąc kolokwialnie na tyle, że w ogóle nie biorą pod uwagę, że mogłoby ich nie być stać na utrzymanie gromadki dzieci.

Tak, wiem, zaraz zaczniesz mamrotać o nieprzewidywalności przyszłości i takie tam, ale to znów - TWOJA WŁAŚCIWOŚĆ - i ona nie jest obowiązująca dla wszystkich. Jak ktoś od parunastu lat niezmiennie zarabia 10-krotność średniej, nadto ma ze dwie bańki w nieruchomościach, to może sobie pozwolić na komfort niepatrzenia na cenę pieluch.

63 Ostatnio edytowany przez stodwa (2023-04-13 13:04:22)

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

A jemu w ogóle chce się z tobą robić cokolwiek bez twojego przymusu?

64

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
Nowe_otwarcie napisał/a:
M!ri napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Dlatego właśnie piszę o tym że powinno się na bieżąco zmieniać umowę w oparciu o zmiany sytuacji.

Gdy chce się renegocjować warunki po zawarciu umowy trzeba być przygotowanym że może dojść do jej zerwania.

M!ri, Noe od dziś wiem że tobie się wydaje że kobieta ZAWSZE ma lepszą pozycję, ale akurat to jest chyba jeden z ostatnich przypadków, w którym by było tak ja ci się zdaje. Oczywiście pozycja autorki się poprawia jeśli opuszcza stawkę do jednego dziecka, ale też nie aż tak bardzo.

Nie wiem gdzie w tym fragmencie wyczytałeś cokolwiek o kobietach i ich pozycji. Odzywają się Twoje kompleksy.
Autorka nie ma wcale złej pozycji. Jeżeli wyjedzie to gościu zostanie bez baby na kilka lat. W kraju w którym jest szybko sobie nowej nie przygrucha.

65

Odp: Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność
M!ri napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
M!ri napisał/a:

Gdy chce się renegocjować warunki po zawarciu umowy trzeba być przygotowanym że może dojść do jej zerwania.

M!ri, Noe od dziś wiem że tobie się wydaje że kobieta ZAWSZE ma lepszą pozycję, ale akurat to jest chyba jeden z ostatnich przypadków, w którym by było tak ja ci się zdaje. Oczywiście pozycja autorki się poprawia jeśli opuszcza stawkę do jednego dziecka, ale też nie aż tak bardzo.

Nie wiem gdzie w tym fragmencie wyczytałeś cokolwiek o kobietach i ich pozycji. Odzywają się Twoje kompleksy.
Autorka nie ma wcale złej pozycji. Jeżeli wyjedzie to gościu zostanie bez baby na kilka lat. W kraju w którym jest szybko sobie nowej nie przygrucha.

Przygrucha szybciej niż myślisz  tak samo jak aktualną. Natomiast jeśli ona teraz zerwie,to nie tylko w zasadzie będzie to pogrzebanie nadziei na yrzecie dziecko (wolna będzie pewnie w wielu 35 lat), ale będzie do tego stopnia "needy" że będzie wręcz odstraszała facetów, bo im bardziej k9bieta przebiera nogami żeby zajsc w ciążę, tym bardziej facet będzie wątpić że to autentyczne uczucie.

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mąż odwleka posiadanie dzieci w nieskończoność

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024