A tak właściwie to piękny i bogaty mąż byłby wystarczającą motywacją dla mnie...
Podobne tematy
No właśnie.. Dlaczego ciągle wchodzą zmiany w programie i nowe wydania !? Co się może zmieniać w przedmiotach ? Jak chodziłem do podstawówki , to program był praktycznie niezmienny . Co się może zmieniać w matematyce , polskim , fizyce , chemii , historii itd ? O książki wtedy trzeba było dbać.Musieliśmy zdawać je klasie młodszej. Dostawaliśmy za to podręczniki od starszej. Jak ktoś swoje zniszczył , to nie dostał książek dla siebie i wtedy rodzice byli zmuszeni kupić. Zobaczcie ile lasów zaoszczędzono. W sumie ekologia. Obecnie zarówno podręczniki , jak i ćwiczenia lądują w śmietniku. Wydaje mi się że sprawdzone wzorce powinno się czerpać z socjal - izmu..
Ja nie wiem, mnie nie pytaj.
Wiem ze ja jak chodzilam do szkoly to tez mialam ksiazki z drugiej reki i tylko mi mama cwiczenia kupowala bo ciezko sie uczyc na cudzych gryzmolach.
A ja jestem ciekawa ile by się dzieci dodatkowo urodziło, jakby rząd wpadł na pomysł, że emerytury dostaną tylko ci, którzy maja po co najmniej po jednym dziecku na osobę.
A czy to by znaczylo ze ci ktorzy nie chca dzieci i nie dostana emerytury od panstwa nie musza placic ZUS tylko ta skladke spozytkowac inaczej?
Bo w sumie po co placic na cos co i tak nie da ci tego co obiecywalo? ![]()
A tak właściwie to piękny i bogaty mąż byłby wystarczającą motywacją dla mnie...
Zapomnialas dodac "lubiacy dzieci" ![]()
linger napisał/a:Cynicznahipo - strasznie mi przykro
u mnie całe szczęście wszystko dobrze się skończyło,ale nerwy były-miałam małowodzie a potem pękniecie boczne worka, które nie zostało zdiagnozowane i "mądry lekarz" twierdził, ze wymyślam odejście wód...całe szczęście pielęgniarki i położne miały jaja i wszystko poszło ok, ale nie chcę tego powtarzać..:(
poza tym znieczulenie w Polsce to fikcja...Rozumiem Cię i więcej nie chcę rodzić.
Żadnego znieczulenia nikt mi nie proponował.
Wody mi odeszły o 1 w nocy, a urodziłam przed 14... Dziecko oczywiście poobijane i wykończone... Wcześniej lekarz stwierdził, że wody się wchłaniają, ale kompletnie też nic nie zrobił... I jak tu rodzić... ''po ludzku''??
Mi także wody odeszły koło 24 i przed 14 dopiero urodziłam.. skurcze parte zaczęły się koło 12 były tak słabe i krótkie że nawet nie zdążyłam przeć więcej niż jeden oddech.. położna tylko komentowała słowami "znowu będę się piperzyć do 15 etc."
Niechce więcej dzieci, a napewno nie rodząc w polsce... never, takie traumatyczne przeżycie, dodatkowo zero pomocy chociażby w pomaganiu karmić, od razu po porodzie dali małego do cycka i tyle widziałam położna.. jak nie chciał chwytać w drugiej dobie piersi, inna położna z całej siły złapała go za kark i przyparła do piersi.. synek zrobił się siny i strasznie płakał - mówiła że to NORMALNE.
Jeśli zdecyduję się na drugie, czy kolejne napewno nie odbędzie sie w polsce, już nigdy więcej !
69 2013-10-13 23:58:26 Ostatnio edytowany przez fragola_369 (2013-10-13 23:59:26)
Co jeszcze dodam.. jest przedszkole u nas 12 km dalej od 8-13 - to raczej dla mnie świetlica.. bo nawet gdybym chciała podjąć pracę na jedną zmianę (6-14) to niby jak ? PRzeszkole która pracuje od bodajże 5:30 do 16:30 jest jakieś 35 km dalej to samo złobek.. oczywiście nie mówię już o tym żeby się dostać to trzeba mieć "fuksa". A opiekunka chciała za opiekę 1500zł plus koszt dojazdów
Co do lekarzy.. ostatnio u nas w przychodni były "małe" zmiany i na szczepienie czekaliśmy jakiś miesiąc dłużej.. nie wspomniając o kontrolnej wizycie która odbyła się jakieś 3 miesiące od poprzedniej.. do tego dochodzi zarządzenie wójta gminy o zmianach godzinowych czyli tylko 4 h.. na kilkanaście wiosek będzie lekarz.. gdzie miał być od 10 do 13, pojechaliśmy o 12:30 i pielegniarka poinformowała nas że pani doktor pojechała do domu bo nie było pacjentów.. także wizyty prywatne tyle nas kosztują.. chociaż składki za ubezpieczenie się odprowadza tylko po co ? Na kardiologa będziemy czekać do grudnia, na usg brzucha do lutego (prywatnie), na kasę chorych jeszcze dłużej.. i gdzie tu jakie kolwiek normy?
Wyglada mi na to ze Polska lezy na lopatkach i kwiczy cienkim glosem jesli chodzi o zachecanie do rodzenia i dziecio-przyjazne srodowisko....
Do posiadania większej (czyt. jednego) ilości dzieci mogłyby zmotywować mnie większe zarobki, więcej czasu wolnego, oraz całodobowe żłobki i przedszkola w przystępnej cenie. Ewentualnie miliony wygrane w lotka. Do posiadania czwórki dzieci nie zmotywuje mnie nic.
Do posiadania większej (czyt. jednego) ilości dzieci mogłyby zmotywować mnie [...] oraz całodobowe żłobki i przedszkola w przystępnej cenie.
Uff, na szczęście będziesz mogła dzieci sobie odpuścić. Przynajmniej do czasu aż zrozumiesz, że dziecko, to nie flaszka gorzały czy maść na odciski...
73 2013-10-14 10:19:55 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-10-15 10:18:32)
Z całym szacunkiem mam jedno 3letnie dziecko i po dluuuuuuuuuuuuuugich rozmowach z partnerem zdecydowslam sie na drugie....jeszcze jedno sie zgodze zeby mala miala rodzenstwo zeby w doroslym zyciu miala na kim ppolegac
I STOOOOP zadns nedzna emerytura ani nic mnie nie przekona do 4 dzieci to ze ci politycy wulgaryzm trzy po trzy to nie znaczy ze cokolwiek z tym ztobia skupmy sie na tym co JEST ...praca po 12-15 godzin za 1200-1400 ? Wow. Rodzinne np =70zl na 1dzieckp ej sorry to jesy MOPS biegasx jak zebrak tu papierek tam dokument a nie daj boze przekroczy ci o zl to ci nic nie pomogs zero pomocy dla rodzin finsnsowo praca jak jest to ledwo z miesiaca na miesiac starczy zlobko ceny maja kosmos przynajmniej tu u mnie przedszkola--brak miejsc tu jest walka o miejsce dla dziecka ! A mieszkanie jak sie samemu nie wynajmie to tez wulgaryzm ci pomoga bo kolejka jest....2 lata sama wychpwywalam dziecko i zadne wulgaryzm nie zmydli mi oczu TO JEST POLSKA mamy rodzic wiecej dzieci bo politykom brskuje taka jest prawda!!! A nasze warumko lekarzy do dzieci czy pomoc nam maja w dupie !!"!!! Wiec moja swiadoma decyzja nie urodze wiecej niz jedno dziecko jeszcze chocby h....na h.....NIE
74 2013-10-14 10:24:29 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-10-14 10:24:44)
Do posiadania większej (czyt. jednego) ilości dzieci mogłyby zmotywować mnie [...] oraz całodobowe żłobki i przedszkola w przystępnej cenie.
No albo bardzo tania opiekunka najlepiej z Somali ![]()
Do posiadania większej (czyt. jednego) ilości dzieci mogłyby zmotywować mnie [...] oraz całodobowe żłobki i przedszkola w przystępnej cenie.
Myślę że autorce nie chodziło by dzieci były tam całą dobę tylko by mamy mogły pracować na dwie lub trzy zmiany.. co jest nie uninione w Polsce.. przecież dużo kobiet pracuje w przeróżnych zakładach i tam nikogo nie obchodzi że ma dzieci.. ma robić na dwie zmiany (jeśli dziecko/dzieci nie ukończyło 3 lat) i trzy zmiany jeśli dziecko/dzieci mają więcej niż 3 lata.. a jak się nie podoba to niech się zwolni..
Z dostaniem się dzieci do przedszkola nie było problemu. Co prawda było to kilkanaście lat temu, ale podobno dzieci jest teraz mniej a ilość przedszkoli w mieście ciągle jest taka sama.
No wśród 6-4 latków jest chwilowy wyż. Moje dziecko się załapało ( na wyż) więc już do przedszkola państwowego- nie( przedszkoli jest mniej, podobnie jak i szkół, bo likwidowali. W obecnych rocznikach szkoły dwuzmianowe to norma, w niektórych rejonach zastanawiają się nad 3- masakra). W sumie to i dobrze- po ostatnich zmianach- cieszę się, że chodzi do prywatnego, bo ma mnóstwo zajęć dodatkowych, z których wybraliśmy te które go interesują.
Nic by mnie nie zmotywowało do posiadania kolejnego dziecka. Może to sprawić tylko wpadka.
To może wprost napisać, że chodzi o nocny przytułek dla dzieci, a nie żłobek czy przedszkole? To, że ktoś pracuje w systemie 3 zmianowym nie spowoduje, że jego dziecko też przestawi się na nocny tryb życia. Żłobek i przedszkole nie są noclegowniami. Tam dziecko jest w swoim normalnym dobowym rytmie. Nawet jednak w normalnym żłobku czy przedszkolu chorym jest pomysł niektórych rodziców aby dzieci oddawać tam na 10-12 h.
Muszę przyznać, że się trochę z bbasia zgadzam. Oczywiście, trzeba brać finanse pod uwagę, ale mam wrażenie, że ludzie myślą tylko o kasie w kontekście dzieci. A to już przesada. Każda sytuacja jest inna, ale z moich obserwacji wynika, że ludzie nie decydują się na dzieci głównie ze względu na wygodę. Większość ludzi nie wyobraża sobie, że musieli by zrezygnować przez pewien czas ze swojego hobby, z comiesięcznego wyjścia do kina, z cotygodniowych, suto zakrapianych imprez itp.
Powiedzmy sobie szczerze: nasi dziadkowie płodzili dzieciaki na potęgę, a wtedy (lata 40, 50 i 60) bieda była o wiele więszka niż dziś. My nie chcemy płodzić dzieciaków głównie przez wygodę i chore ambicje (oczywiście każde dziecko obligatoryjnie musi chodzić na dodatkowy język, na basen, najlepiej jak gra na jakimś instrumencie, no i musi minimum 2 razy do roku mieć jakiś wyjazd, jak nie ma iPhona to jest tragedia).
Mój tata pierwszy raz zobaczył morze jak miał 30 lat. Moja mama jak miała 20 lat. Nie było kasy, w wakacje musieli pracować jako dzieci by zarobić na podstawowe potrzeby. Jako małżeństwo z początku byli raczej ubodzy- a i tak zdecydowali się na czwórkę dzieci.
Więc reasumując: na pewno aspekt finansowy jest zauważalny, jednak bardziej znacząca wydaje się wygoda, chęć realizacji siebie (co często oznacza zwykły egoizm).
Gamble- niektórzy patrzą poprze pryzmat wygód jak mówisz ...mnie np nie było by stać na 3 4 dzieci...z jednym mi jest ciężko żyć od 1 do 1.....z drugim dzieckiem będzie jeszcze ciężej ale myślę ze za rok i tak się pojawi w naszym życiu bąbelek....ale potem już koniec
To może wprost napisać, że chodzi o nocny przytułek dla dzieci, a nie żłobek czy przedszkole? To, że ktoś pracuje w systemie 3 zmianowym nie spowoduje, że jego dziecko też przestawi się na nocny tryb życia. Żłobek i przedszkole nie są noclegowniami. Tam dziecko jest w swoim normalnym dobowym rytmie. Nawet jednak w normalnym żłobku czy przedszkolu chorym jest pomysł niektórych rodziców aby dzieci oddawać tam na 10-12 h.
A właściwie to co złego jest w nocnej opiece przedszkolnej czy nawet zloblowej? Masz jakieś dowody na to, że dziecko spedzajace kilka nocy raz na 2 -3 tygodnie a i pol dnia z matka ucierpi na tym psychicznie bardziej niż dziecko spedzajace pol dnia w przedszkolu i raptem 3-4 godziny z matka wieczorem?
Nocne przedszkole to nie znaczy, że dziecko spędza w nim po 12h.
______________
(BTW - za czasów PRL istniały nawet zlobki i przedszkola tygodniowe - dzieci były zabierane do domu tylko na weekend. Przedszkola nocne też były. Nie jest to wynalazek naszych czasów.
Rozwiązań tej sytuacji jesst niewiele - albo takie przedszkola powinny powstać - bo jest na nie zapotrzebowanie, albo nie należy oczekiwać, ze ludzie zarabiający niewiele zaczną sobie rodzic dzieci na peczki.
Gamble- niektórzy patrzą poprze pryzmat wygód jak mówisz ...mnie np nie było by stać na 3 4 dzieci...z jednym mi jest ciężko żyć od 1 do 1.....z drugim dzieckiem będzie jeszcze ciężej ale myślę ze za rok i tak się pojawi w naszym życiu bąbelek....ale potem już koniec
Dlatego napisałem, że nie chcę wszystkich wrzucać do jednego wora. Ja jestem pewien, że mnie obecnie na drugie dziecko byłoby stać, mimo, iż milionerem nie jestem. Ale mam w życiu priorytety. Rodzina jest na najwyższym miejscu. Potem są spotkania z kumplami, wyjścia do kina, hobby i nie wiem co jeszcze. Jeśli dla kogoś rodzina, chęć stworzenia własnego domu itp nie są najważniejsze, a nad te wartości stawia chęć samorealizacji, wygodę, wyjazdy, naukę kolejnych języków obcych to niech się nie dziwi, że nie stać go na dziecko/ dzieci.
Oczywiście, dzieci to nieprzespane noce, to rezygnacja z wielu przyjemności na korzyść rodziny, to wieczory spędzone na zabawie z dzieckiem kosztem seansu filmu, to często twarda walka o byt finansowy. Ale nagrodą za tę walkę jest uśmiech dziecka, wspólnie spędzone chwile z rodziną.
Muszę przyznać, że się trochę z bbasia zgadzam. Oczywiście, trzeba brać finanse pod uwagę, ale mam wrażenie, że ludzie myślą tylko o kasie w kontekście dzieci. A to już przesada. Każda sytuacja jest inna, ale z moich obserwacji wynika, że ludzie nie decydują się na dzieci głównie ze względu na wygodę. Większość ludzi nie wyobraża sobie, że musieli by zrezygnować przez pewien czas ze swojego hobby, z comiesięcznego wyjścia do kina, z cotygodniowych, suto zakrapianych imprez itp.
Powiedzmy sobie szczerze: nasi dziadkowie płodzili dzieciaki na potęgę, a wtedy (lata 40, 50 i 60) bieda była o wiele więszka niż dziś. My nie chcemy płodzić dzieciaków głównie przez wygodę i chore ambicje (oczywiście każde dziecko obligatoryjnie musi chodzić na dodatkowy język, na basen, najlepiej jak gra na jakimś instrumencie, no i musi minimum 2 razy do roku mieć jakiś wyjazd, jak nie ma iPhona to jest tragedia).
Mój tata pierwszy raz zobaczył morze jak miał 30 lat. Moja mama jak miała 20 lat. Nie było kasy, w wakacje musieli pracować jako dzieci by zarobić na podstawowe potrzeby. Jako małżeństwo z początku byli raczej ubodzy- a i tak zdecydowali się na czwórkę dzieci.
Więc reasumując: na pewno aspekt finansowy jest zauważalny, jednak bardziej znacząca wydaje się wygoda, chęć realizacji siebie (co często oznacza zwykły egoizm).
Ile masz dzieci?
Oczywiście, dzieci to nieprzespane noce, to rezygnacja z wielu przyjemności na korzyść rodziny, to wieczory spędzone na zabawie z dzieckiem kosztem seansu filmu, to często twarda walka o byt finansowy. Ale nagrodą za tę walkę jest uśmiech dziecka, wspólnie spędzone chwile z rodziną.
No tak, ale żeby mieć rodzinę i cieszyć się uśmiechem dziecka niekoniecznie trzeba mieć od razu czwórkę.
Swoją droga ciekawe ilu facetów chciałoby mieć gromadke dzieci gdyby to oni musieli chodzić przez kilka lat w ciąży i przechodzić ileś tam porodów.
Gamble napisał/a:Muszę przyznać, że się trochę z bbasia zgadzam. Oczywiście, trzeba brać finanse pod uwagę, ale mam wrażenie, że ludzie myślą tylko o kasie w kontekście dzieci. A to już przesada. Każda sytuacja jest inna, ale z moich obserwacji wynika, że ludzie nie decydują się na dzieci głównie ze względu na wygodę. Większość ludzi nie wyobraża sobie, że musieli by zrezygnować przez pewien czas ze swojego hobby, z comiesięcznego wyjścia do kina, z cotygodniowych, suto zakrapianych imprez itp.
Powiedzmy sobie szczerze: nasi dziadkowie płodzili dzieciaki na potęgę, a wtedy (lata 40, 50 i 60) bieda była o wiele więszka niż dziś. My nie chcemy płodzić dzieciaków głównie przez wygodę i chore ambicje (oczywiście każde dziecko obligatoryjnie musi chodzić na dodatkowy język, na basen, najlepiej jak gra na jakimś instrumencie, no i musi minimum 2 razy do roku mieć jakiś wyjazd, jak nie ma iPhona to jest tragedia).
Mój tata pierwszy raz zobaczył morze jak miał 30 lat. Moja mama jak miała 20 lat. Nie było kasy, w wakacje musieli pracować jako dzieci by zarobić na podstawowe potrzeby. Jako małżeństwo z początku byli raczej ubodzy- a i tak zdecydowali się na czwórkę dzieci.
Więc reasumując: na pewno aspekt finansowy jest zauważalny, jednak bardziej znacząca wydaje się wygoda, chęć realizacji siebie (co często oznacza zwykły egoizm).Ile masz dzieci?
Jedno dziecko na razie. Żona chce z drugim jeszcze poczekać. Dla mnie optimum to 3-4 dzieciaków, żona chce tylko dwójeczkę. Nie chciałbym zrobić dziecku krzywdy i nie dawać mu rodzeństwa. Niestety 90% jedynaków mi znanych to typy aspołeczne, osobiście jedynaka poznam z daleka (mam tylko jednego kumpla- jedynaka, który jest w 100% normalny).
A uwazasz, że będzie cię staac wysłać 4 dzieci na studia?
Bo pomarzyć to ja sobie mogge nawet i o szóstce, tylko jak to się ma do moich możliwości? ![]()
Nie no.. Cztery lata chodzenia albo z brzuchem, albo z bolacym kroczem, albo z cieknacymi cyckami... Jeśli kiedykolwiek się na to zgodzi to podziwiam twoja żonę ![]()
hehe ja wypowiadam się tylko za siebie uczę się otrzymuje z tego tytułu rentę 900 zł mój facet pracuje na czarno 1000 płacimy za samo mieszkanie drugie tyle musi nam starczyć na wyżycie naszej 3 ....nie jest to jakieś dno ani sielanka ale nie powiem jest w cholerę ciężko bo jesteśmy sami sobie.Dziecku nie powiem -nie mam na jedzenie czy buciki i trzeba być tego świadomym !!!! Moja rodzinka jest dla mnie najważniejsza ale pieniądze są potrzebne aby było nam dobrze proste . I podejrzewam dużo ludzi tak ma żyje od 1 do 1 dając sobie rade ale z 1 lub 2 dzieci...bo nikomu łatwo nie jest dlatego jest mniej rodzin wielodzietnych z własnego wyboru......ja tam dziecko jeszcze 1 bym chciała bo wiem że sobie poradzimy ale na więcej dzieci nas po-prostu nie stać....a psychicznie też bym nie chciała....z musu bym sobie poradziła ale szczerze nie chce mieć więcej niż dwójkę dzieci .
A uwazasz, że będzie cię staac wysłać 4 dzieci na studia?
Bo pomarzyć to ja sobie mogge nawet i o szóstce, tylko jak to się ma do moich możliwości?
Nie no.. Cztery lata chodzenia albo z brzuchem, albo z bolacym kroczem, albo z cieknacymi cyckami... Jeśli kiedykolwiek się na to zgodzi to podziwiam twoja żonę
To będzie za jakieś 20 lat :-) Musiałbym być milionerem by teraz dać Tobie 100% gwarancję, że będzie mnie stać by posłać dzieci na studia. Nigdy nie ma się pewności. Ale tak samo jak się zaciąga kredyt- nigdy nie masz pewności, że przyjdzie załamanie gospodarcze i się pracy nie straci.
Jak mnie nie będzie stać, to tak wychowam te dzieciaki by i bez studiów dały sobie radę- dziś 90% kierunków to wylęgarnia bezrobotnych, więc nie uważam studiów za konieczność.
Żona twardo stoi przy swoim, bo ma egoistyczne podejście do takich spraw- sama zresztą przyznaje, że nie chce się tak bardzo poświęcać. Cenię ją przynajmniej za szczerość, dzięki Bogu nie wciska mi głodnych kawałków, że jak dziecko nie zna miliona języków obcych to już jest patologia.
Gamble jestes facetem wiec inaczej na to patrzysz -kobieta rodzi nie spi karmi ubiera slyszy mamo to mamo tamto mamo siamto i owamto facet jest z boku pomaga lub nie ale i tak wszystko jest na mamy glowie a kobiety nie chca byc tylko kurami domowymi w garach i pieluchach...dziecko to skarb milosc ale i potezne wyzwanie dla mamy wiec nie dziw sie ze chce miec zona tylko 2 dzieci bo to i tak mega wysilek obowiazek psuchiczny i fizyczny.....egoista bym cie nie nazwala ale w duzej mierze nie wiesz nierozumisz punktu widzenia kobiety a wymagasx bo TY chcesz.....odpusc bo bycie wiecznie zmeczona msmuska gromadki dzieci kura domowa nie jest fajne i mysle dziewczyny ze zgodzicie sie ze mna
Gamble jestes facetem wiec inaczej na to patrzysz -kobieta rodzi nie spi karmi ubiera slyszy mamo to mamo tamto mamo siamto i owamto facet jest z boku pomaga lub nie ale i tak wszystko jest na mamy glowie a kobiety nie chca byc tylko kurami domowymi w garach i pieluchach...dziecko to skarb milosc ale i potezne wyzwanie dla mamy wiec nie dziw sie ze chce miec zona tylko 2 dzieci bo to i tak mega wysilek obowiazek psuchiczny i fizyczny.....egoista bym cie nie nazwala ale w duzej mierze nie wiesz nierozumisz punktu widzenia kobiety a wymagasx bo TY chcesz.....odpusc bo bycie wiecznie zmeczona msmuska gromadki dzieci kura domowa nie jest fajne i mysle dziewczyny ze zgodzicie sie ze mna
Zgodzę się- więszkość rzeczy zawsze będzie na głowie kobiety. Albo inaczej- zarządzanie takimi sprawami będzie na głowie kobiety. Ja bardzo swoją żonę odciążam. W weekendy to ja wstaję do dziecka, w tygodniu po pracy żona ma czas dla siebie, a ja zajmuję się dziećmi. Sprzątam w chacie na równi z żoną. Więc sorry, ale nie zgadzam się z tezą, że jestem egoistą. Poza tym ja niczego żonie nie narzucam. przekonuję ją, daje dowody, że warto w rodzinę inwestować- finansowo, czasowo i osobowościowo. Nie trzeba być od razu kurą domową mając 4 dzieci. Takie moje zdanie.
To plus duzy ze pomagasz zonie . Niestety niewielu takich facetow choc powoli coraz wiecej mezow partnerow zaczyna pomagac jak mowie ja wypowiadam sie tylko za siebie dla mnie dwojka to maximum
z kwesti finansowych i psychicznie
Gamble w niektórych kwestiach się zgadzam z Tobą,ale powiedz sam nie jesteś w stanie odciążyć żony i chodzić za nią w ciąży i rodzić dzieci
urodzić 4 dzieci to nie takie hop siup,przy pierwszej ciąży może być fajnie bo nie mamy jakiś takich szczególnych obowiązków,wraz z kolejnym dzieckiem obowiązków przybywa,nie można spokojnie poleżeć już jak się jest w kolejnej ciąży nie mówiąc już o dolegliwościach jakie mogą występować.
tak więc obok wszystkich tych spraw finansowych ,wygodnictwa itp,trzeba wziąść pod uwagę że posiadanie dziecka to wysiłek fizyczny i psychiczny,a przy 4 to jak dla mnie byłby to koszmar poprostu
Skłoniłby mnie czas. Gdyby go można było trochę cofnąć.
Mam dwoje dzieci, żałuję, że nie więcej.
Skłoniłby mnie czas. Gdyby go można było trochę cofnąć.
Mam dwoje dzieci, żałuję, że nie więcej.
Dlaczego żałujesz, że nie masz więcej dzieci?
Co Tobą wtedy moywowało, by mieć tylko dwójkę dzieci?
A uwazasz, że będzie cię staac wysłać 4 dzieci na studia?
To jest demonizowanie studiów. Moi rodzice - nauczyciel i inwalidka/rencistka wysłali na porządne studia trójkę dzieci. Fakt, że to demonizowanie bierze się w dużej mierze z tego jak dziś rodzice traktują swoje dzieci, w zasadzie już dorosłe. Obserwuje to u swoich znajomych, którzy mają dzieci na studiach. Włos mi się na głowie jeży kiedy widzę jak te dzieci wiszą na rodzicach. Zawożą, przywożą, szukają mieszkania itp. Ja i wszyscy moi bracia studiowaliśmy daleko od domu, bracia bliżej, ja najdalej. Moi rodzice nigdy nie widzieli mojej uczelni, gdzie mieszkam. Sam załatwiałem wszystkie sprawy z akademikiem, sam jeździłem koleją z ciężkim plecakiem i reklamówkami z żarciem. Dostawałem wyliczoną kasę na jaką było stać rodziców i musiałem sobie dać radę. Nauczyłem się gospodarować pieniędzmi, nauczyłem się, że jak chcę mieć swoje przyjemności, to muszę sobie na nie zapracować. Miałem stypendia, dorabiałem. Dało jakoś radę. Zresztą wiem, że podobnie studiowali moi rodzice i ich rodzeństwo. Ja wiem, że nie każdy da radę się dostać na dobrą, państwową dzienną uczelnię, no ale uczyć się trzeba było. A dziś wygląda mi to na hodowanie pokolenia pełnosprawnych społecznie inaczej.
Dlaczego żałujesz, że nie masz więcej dzieci?
Co Tobą wtedy moywowało, by mieć tylko dwójkę dzieci?
1. Bo mam świetne dzieci (a dobre geny trzeba dalej przekazywać
), bo wiem (dziś), że dałabym radę mieć więcej (przynajmniej jeszcze jedno).
2. Żebym to ja pamiętała jaką miałam wtedy motywację ![]()
Na pewno nie był to lęk o przyszłość (zawsze dawałam sobie radę i nie jestem strachliwa).
Dla mnie rodzicielswo to rezygnacja ze zbyt wielu rzeczy.
Z nauki, z niesienia pomocy potrzebujacym, z pracy w wymiarze w jakim pracuje, a takze z czasu wolnego i rozrywek - ale to akurat mozna wcisnac w bycie rodzicem.
Czy jest egoistyczne, ze czlowiek cale zycie uczy sie i jest osoba ktora wie o wielu rzeczach, ktora rozumie swiat wokolo siebie i jego historie?
Czy jest egoistyczne , ze ktos pracuje bardzo duzo i zarabia pieniadze?
Czy jest egoistyczne ze ktos ta wiedze i te pieniadze przeznacza na pomoc tam gdzie pomoc jest potrzeba. Zwierzetom i ludziom, ktorzy juz na tym swiecie zyja i zyja w glebokiej niedoli?
Posiadanie dzieci w pewnym sensie jest egoistyczne w rownym stopniu, przekazanie genow, cieszenie sie z rodzicielstwa, robienie sobie milego nastroju efektami wychowania, usmiechami dzieci.
Adoptowanie sieroty albo kilku to jest pozbawione egoizmu, bo na tym swiecie jest nas tak wiele, tak wiele ktorzy cierpia.
Gdyby kazdy byl taki 'nie egoistyczny' i mial 4 dzieci i byl dobrym rodzicem. Nie byloby wybitnych odkryc, nie byloby naukowcow ktorzy poswiecaja zycie wynalazka zmieniajacym swiat, nie byloby osob ktore cale zycie poswiecaja pomocy innym, nie byloby zadnego rozwoju.
Bo nie jest prawda ze da sie byc cudownym, obecnym rodzicem i jednoczesnie miec pasje i ogromne poswiecenie dla pracy, nauki czy czegokolwiek innego.
Taka pasja , taka praca ktora prowadzi do czegos ma ogromna cene, zabiera czas, mysli. Wszystko.
Sa ludzie stworzeni do bycia rodzicami. I sa rodzicami cudownymi, jak moja babcia.
Ale sa ludzie stworzeni do innych rzeczy. I nie stoja oni nizej w zadnym stopniu, ani wyzej.
Wiec mowienie, o wygodzie i egoizmie.
Mamy jedno zycie, moze 70 moze wiecej lat na tym swiecie. Nie nam wybierac za kogos i nie nam krytykowac jak ktos chce to zycie spedzic.
Kiedyś zakładałam że jedno dziecko to max i nie dam się namówić na więcej oczywiście ze względów finansowych jaki i dla własnej wygody ale że zostałam mamą bardzo wcześnie to i inne były priorytety. Potem minęło trochę czasu zmieniłam męża "na lepszy model" i postaraliśmy się o dzidziusia później był kolejny synuś niespodzianka i tak jestem mamą 3-jki dzieci ale nie ukrywam że oboje chcielibyśmy jeszcze jednego dzidziusia ale na pewno za minimum 5 lat.
Uważam że w naszym kraju najlepiej jest liczyć na samego siebie bo rząd niczego mam nie ułatwi, a polityka prorodzinna wygląda tragicznie
Z racji wykonywanego zawodu sądzę że najlepsza pomoc to dopłaty do podręczników, leczenia dziecka (zakup leków oraz szczepionek), darmowe przejazdy komunikacją i bilety do kina, teatru itp. Dawanie pieniędzy w postaci zasiłków rodzinnych z moich obserwacji rodzi jedynie patologię i nie mówię o patologiach gdzie dzieci rodzą się na potęgę, a oboje rodziców zajmuje się tylko prokreacją i %, ale gdy ludzie kombinują w zeznaniach podatkowy rozliczając ogromny przychów na koszty uzyskania aby wyrwać 100 zł rodzinnego
Posiadanie dzieci w pewnym sensie jest egoistyczne w rownym stopniu, przekazanie genow, cieszenie sie z rodzicielstwa, robienie sobie milego nastroju efektami wychowania, usmiechami dzieci.
.
Co do wolnych wyborow - miec dzieci i ile to zgadzam sie, wolna wola.
Ale z tym robieniem sobie dobrego nastroju przez usmiechy dzieci, to chyba jednak nie trafilas. To nie jest to samo co kupienie nowej pary butow czy pozarcie paczki belgijskich pralinek, usmiech dziecka jest czyms nieporownywalnym. Matki slepo kochaja dzieci, dzieci kochaja bezwarunkowo matki - nie zawsze niestety ale takiej czystej radosci jaka daje usmiech czy przytulenie sie dziecka nie mozna nazwac wywolywaniem nastroju.
Posiadanie dzieci w pewnym sensie jest egoistyczne w rownym stopniu, przekazanie genow, cieszenie sie z rodzicielstwa, robienie sobie milego nastroju efektami wychowania, usmiechami dzieci.
Bo nie jest prawda ze da sie byc cudownym, obecnym rodzicem i jednoczesnie miec pasje i ogromne poswiecenie dla pracy, nauki czy czegokolwiek innego.
1. Nie twierdzę, że posiadanie dzieci nie jest w pewnym sensie egoistyczne. Oczywiście, że trochę jest.
Poza tym przekazywanie dobrych genów jest dla świata korzystne ![]()
Ale to nie oznacza, że osoby posiadające dzieci nie pomagają innym, tak jak piszesz: sierotom czy zwierzętom.
Zaryzykowałabym nawet twierdzenie, że częściej to robią, bo wiedzą z czym wiąże się odpowiedzialność.
Ale to tylko taka moja teza ![]()
2. Da się ![]()
Trudne, ale da się.
100 2013-10-14 14:22:45 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2013-10-14 14:23:34)
Też uważam że wszystko da się połączyć mino że ma 3 -je dzieci nie nie uważam że coś mnie w życiu ominęło że z czegoś musiałam zrezygnować mówię tu o rzeczach na prawdę istotnych.
A to że mam dzieci ciągle motywuje mnie do nowych posunięć żeby należycie zadbać o ich przyszłość.
Dla mnie bohaterką jest moja babcia zasuwała na 2 etaty: sprzątając w biurze, potem cały sezon w polu u gospodarzy, a zimną robiła swetry na sprzedaż i dzięki swojej pracy wykształciła 2 mgr. inż i jednego mgr (w tym mojego ojca) I jak opowiadała nic ją nie ominęło, chodziła na zabawy, trochę zwiedziła świata co prawda jeździła do rodziny ale nawet w Petersburgu była ![]()
Ale z tym robieniem sobie dobrego nastroju przez usmiechy dzieci, to chyba jednak nie trafilas. To nie jest to samo co kupienie nowej pary butow czy pozarcie paczki belgijskich pralinek, usmiech dziecka jest czyms nieporownywalnym. Matki slepo kochaja dzieci, dzieci kochaja bezwarunkowo matki - nie zawsze niestety ale takiej czystej radosci jaka daje usmiech czy przytulenie sie dziecka nie mozna nazwac wywolywaniem nastroju.
Mussuka, strasznie niejasno napisałaś. Ale jeżeli chciałaś napisać to, co ja mogę wywnioskować z Twojej wypowiedzi, to mi jest Ciebie żal, że rzeczy materialne typu buty czy czekoladki stawiasz wyżej w swojej hierarchii wartości...
Snake, Gamble, dziękuję za wasze wypowiedzi, bo już myślałam, ze pieniądze i wygoda to jest to co przede wszystkim ludzie oczekują od życia.....
102 2013-10-14 14:40:20 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-10-14 21:34:28)
Też uważam że wszystko da się połączyć mino że ma 3 -je dzieci nie nie uważam że coś mnie w życiu ominęło że z czegoś musiałam zrezygnować mówię tu o rzeczach na prawdę istotnych.
A to że mam dzieci ciągle motywuje mnie do nowych posunięć żeby należycie zadbać o ich przyszłość.
Dla mnie bohaterką jest moja babcia zasuwała na 2 etaty: sprzątając w biurze, potem cały sezon w polu u gospodarzy, a zimną robiła swetry na sprzedaż i dzięki swojej pracy wykształciła 2 mgr. inż i jednego mgr (w tym mojego ojca) I jak opowiadała nic ją nie ominęło, chodziła na zabawy, trochę zwiedziła świata co prawda jeździła do rodziny ale nawet w Petersburgu była
Ale powiedz mi - tak sobie wyobrazasz idealne życie kobiety? Zasuwać na dwa etaty przez pol życia żeby wychować trójkę dzieci?
Abstrahując od twojej babci osobiście, to czy ttakim kobietom należy się jjakis większy szacunek niż tym, które wychowaly po jednym?
W naszej świadomości wciąż pokutuje ten obraz matki-polki poswiecajacej się dla wychowania dzieci.
A ja nie chcę się poświęcać i wulgaryzm od świtu do zmroku dla trójki! Ja wolę mieć jedno i pracować normalnie a na dodatek mieć czas dla dziecka.
A na drutach to sobie porobie hobbystycznie, a nie po to, żeby dożyć do pierwszego.
Iceni napisał/a:Gamble napisał/a:Muszę przyznać, że się trochę z bbasia zgadzam. Oczywiście, trzeba brać finanse pod uwagę, ale mam wrażenie, że ludzie myślą tylko o kasie w kontekście dzieci. A to już przesada. Każda sytuacja jest inna, ale z moich obserwacji wynika, że ludzie nie decydują się na dzieci głównie ze względu na wygodę. Większość ludzi nie wyobraża sobie, że musieli by zrezygnować przez pewien czas ze swojego hobby, z comiesięcznego wyjścia do kina, z cotygodniowych, suto zakrapianych imprez itp.
Powiedzmy sobie szczerze: nasi dziadkowie płodzili dzieciaki na potęgę, a wtedy (lata 40, 50 i 60) bieda była o wiele więszka niż dziś. My nie chcemy płodzić dzieciaków głównie przez wygodę i chore ambicje (oczywiście każde dziecko obligatoryjnie musi chodzić na dodatkowy język, na basen, najlepiej jak gra na jakimś instrumencie, no i musi minimum 2 razy do roku mieć jakiś wyjazd, jak nie ma iPhona to jest tragedia).
Mój tata pierwszy raz zobaczył morze jak miał 30 lat. Moja mama jak miała 20 lat. Nie było kasy, w wakacje musieli pracować jako dzieci by zarobić na podstawowe potrzeby. Jako małżeństwo z początku byli raczej ubodzy- a i tak zdecydowali się na czwórkę dzieci.
Więc reasumując: na pewno aspekt finansowy jest zauważalny, jednak bardziej znacząca wydaje się wygoda, chęć realizacji siebie (co często oznacza zwykły egoizm).Ile masz dzieci?
Jedno dziecko na razie. Żona chce z drugim jeszcze poczekać. Dla mnie optimum to 3-4 dzieciaków, żona chce tylko dwójeczkę. Nie chciałbym zrobić dziecku krzywdy i nie dawać mu rodzeństwa. Niestety 90% jedynaków mi znanych to typy aspołeczne, osobiście jedynaka poznam z daleka (mam tylko jednego kumpla- jedynaka, który jest w 100% normalny).
hahahah spoko uogolnienie, jestem jedynaczka i to co piszesz jest strasznie ograniczone i wspolczuje ze masz takich starsznych znajomych-jedynajow ale ne uogolniaj
Mussuka napisał/a:Ale z tym robieniem sobie dobrego nastroju przez usmiechy dzieci, to chyba jednak nie trafilas. To nie jest to samo co kupienie nowej pary butow czy pozarcie paczki belgijskich pralinek, usmiech dziecka jest czyms nieporownywalnym. Matki slepo kochaja dzieci, dzieci kochaja bezwarunkowo matki - nie zawsze niestety ale takiej czystej radosci jaka daje usmiech czy przytulenie sie dziecka nie mozna nazwac wywolywaniem nastroju.
Mussuka, strasznie niejasno napisałaś. Ale jeżeli chciałaś napisać to, co ja mogę wywnioskować z Twojej wypowiedzi, to mi jest Ciebie żal, że rzeczy materialne typu buty czy czekoladki stawiasz wyżej w swojej hierarchii wartości...
Snake, Gamble, dziękuję za wasze wypowiedzi, bo już myślałam, ze pieniądze i wygoda to jest to co przede wszystkim ludzie oczekują od życia.....
Mussuka całkiem jasno napisała, sądzę, że ty to źle zinterpretowałas.
A co do tego życia w wygodzie - ja nie rozumiem co w tym złego? To jakąś zasługa dla społeczeństwa urodzić 5 dzieci, ze należy się w imię tego wyrzekac wygod?
Mam sobie kupić chate na wsi z wychodkiem na podwórku, bo mnie na więcej nie będzie stać, ale za to będę mogła mieć 5 dzieci?
Mam wrażenie, że to jest taka zakamuflowana zawiść - "skoro ja się mogglam poświęcić i wychować troje dzieci kosztem wielu wyrzeczeń to jakim prawem ty rezygnujesz z dzieci by moc balowac!".
Tak jak tobie nikt nie KAZAŁ rodzic tylu dzieci, tak ty nie krytykuj innych jeżeli dzieci mieć nie chcą. Chociażby dlatego ze rano lubią długo spać.
Iceni -to nie jest idealne życie kobiety ale takie miała moja babcia, chciał żeby jej dzieci miały lepsze i dlatego dążyła do tego za wszelką cenę i jej się udało i dlatego ten szacunek z mojej strony
Siebie nie traktuję jako matki polki mam czas dla dzieci, męża, znajomych i dla samej siebie, pracuje na zwykłym etacie 8 godzin 5 dni w tygodniu, mój mąż podobnie więc wcale nie od świtu do nocy
A życie mam całkiem wygodne niczego mi nie brakuje ale chwiałabym więcej, tzn. awans w pracy i cały czas do tego dążę poprzez poszerzanie swojej wiedzy i kompetencji i to nie jest dla mnie jakiś straszny wysiłek i harówa to też spełnianie się zawodowo.
Owszem miałam pomoc ze strony rodziców ale nie uważam tego za coś złego i nikogo nie namawiam na inny model rodziny niż np. 2+1 ja wolę 2+3 a może nawet 2+4:)
A i jeszcze jedno jestem jedynaczką i jakoś większego egoizmu i egocentryzmu u siebie nie zauważyłam ![]()
Dążenie do tego, żeby dzieci miały lepiej jest akurat godne pochwały. Chodziło mi raczej o to, ze posiadanie dzieci kosztem znacznego obniżenia standartow własnego życia już tak chwalebne nie jest.
Twoja babcia była w sytuacji jak miliony kobiet w tamtym czasie - miała tyle dzieci ile jej mężowi udało się splodzic. I sztuka było te dzieci wyprowadzić w dorosłość - skoro już się je miało.
Ale dzisiaj kobieta nie musi mieć tylu dzieci ile "los" chce - może sama decydować. I nawet jeżeli z lenistwa nie chcę mieć kolejnego (lub żadnego) to jej sprawa. Wolę jedno szczęśliwe dziecko niż 3 mających zgryzliwa matkę. Ty masz cierpliwość do trójki. Ja nie ![]()
Iceni- uwierz mi czasem tracę cierpliwość
nie zliczę kubków wypitej melisy
Ale jak tak się spełniam to jest moja bajka i rozumiem kobiety które chcą mieć jedno dziecko i też są 100% mamą. U mnie akurat sytuacja materialna się polepszyła z każdym kolejny dzieckiem teraz jestem na etapie że mam komfort finansowy ale wciąż dążę żeby było lepiej nie chcę spocząć na laurach
No i zauważyłam że teraz mam więcej czasu na swoje pasje jakoś się tak organizuję w ogóle to razem z mężem mamy taki system że ze wszystkim się wyrabiamy, ale to nie jest tak że dzieci na tym cierpią bo zapewniamy im też rozwój i rozrywkę (inaczej do łózek nie udało by sie na noc pozaganiać ).
Dziś np. jadę z synkiem na basen on do szkółki pływackiej na zajęcia, a ja sobie ze 30 baseników machę i relaks w jakuzy:) Córka ma dziś wolne od szkoły - dzień nauczyciela- wiec pewnie z koleżankami pospaceruje, najmłodsza syn obleci z mężem lokalny plac zabaw, a wieczorem mama wykąpie a tata poczyta książkę ![]()
108 2013-10-14 15:20:54 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-10-14 15:40:52)
A ja sobie cenie ludzi ,którzy żyją tak jak oni sami zdecydowali, a nie tak jak im ktoś nakazuje,nawołuje czy przekonuje.
Osoby, które nie maja zamiaru posiadać żadnego potomstwa mają do tego pełne prawo . Nawet jeśli zarzuca im się wtedy wygodnictwo , to cóż w tym złego ,że preferują wygodnictwo w swoim prywatnym życiu i nie są zdolni aż do takich poświeceń jak wielodzietne rodziny?? Hoolaa, proszę autorytetu z nikogo nie robić, aby ktoś miał obowiązek opierać się na innych .Wychodzi na to ze bezdzietni albo rodziny z jedynakiem powinna czerpać wiedze i brać przykład z rodziny z np. 6 dzieci- chore .A takie przesłanki da się wywnioskować, również w tej dyskusji .
Ktoś się lubuje w własnym umiarkowanym egocentryzmie czy ZDROWYM egoizmie, lub własnym zachowanym ROZSĄDKU (nie porywając się z motyką na slonce ,jeśli czuje ze go to przerośnie) wyrzekając się wielodzietności czy ogólnie dzietności to nie można tego potępiać ani obrażać, wyzywać. Zdarzały się nawet tutaj na forum bardzo obraźliwe epitety na takie osoby
Co do Rządu , od dawna zaczyna mnie to bardzo irytować, ze rząd zbyt natarczywie zaczyna wścibiać nosa w ludzkie prywatne osobiste sprawy i decyzje. Nawet pod kołdrę zaglądać .W każdym aspekcie życia czyjego prywatnego daje sobie prawo do ingerowania i nawolywania, przekupywania czy wręcz na sile wciskania swoich fanaberii, które nie maja nawet zapewnionego podłoża, tylko na swoich zapewnieniach zaczynają i na tym się kończy
edit: To co Iceni napisała to wlaśnie do tego nawiązałam w powyżej ,ja również nie pojmuje takiego podejścia i się z zgadzam w poniżej zacytowanym fragmencie .Popieram
"""Mam wrażenie, że to jest taka zakamuflowana zawiść - "skoro ja się mogglam poświęcić i wychować troje dzieci kosztem wielu wyrzeczeń to jakim prawem ty rezygnujesz z dzieci by moc balowac!".
Tak jak tobie nikt nie KAZAŁ rodzic tylu dzieci, tak ty nie krytykuj innych jeżeli dzieci mieć nie chcą. Chociażby dlatego ze rano lubią długo spać."""
Mortisha dokladnie, ja jako osoba nie chcaca posiadac dzieci czesto jestem posadzana o wygodnictwo i egoizm, ale ja po prostu wiem ze mnie by to przeroslo emocjonalnie i finansowo, nie chce miec dziecka tylko dlatego zeby bylo, nie zastanawiajac sie czy bedzie mnie na nie stac i czy sama jestem wystarczajaco dojrzala na dziecko.
Mortisha dokladnie, ja jako osoba nie chcaca posiadac dzieci czesto jestem posadzana o wygodnictwo i egoizm, ale ja po prostu wiem ze mnie by to przeroslo emocjonalnie i finansowo, nie chce miec dziecka tylko dlatego zeby bylo, nie zastanawiajac sie czy bedzie mnie na nie stac i czy sama jestem wystarczajaco dojrzala na dziecko.
Wiem o czym piszesz, żadna nowość. Wiele osób nie potrafi pojąc ani okazać zrozumienie (nie chodzi mi o poparcie, wystarczy zrozumieć) że są ludzie, którzy nie chcą mieć potomstwa i to jest przemyślane z wielu powodów osobistych, począwszy od bariery emocjonaln. psych. również po nie wydolność finansową ( i tu nie mam na myśli luksusy)
NIE każdemu rola rodzica jest pisana i to powinno być brane pod uwagę .Dla jednych dziecko to szczęście, cos co nadaje sens ich zyciu a dla drugie osoby utrapienie i problem a sens znajduje w czym innym i realizuje, spełnia się w innych dziedzinach ,aspektach życia niż rodzicielstwo .Taka prawda
Jak coraz częściej patrzę na moja znajomą z pracy jaki ona ma pogardliwy stosunek i niedbałe podeście do własnego syna zaryzykowałabym, ze dziecko oddycha z ulga kiedy jest pod opieka kogoś innego , takiej to bym nawet chomika na 2 dni nie zostawiła pod jej opieką, (wie o tym) no ale t już inny temat
Wiecie co jest najzabawniejsze? Że większość z tych osób, które krytykują "wygodnictwo" osób bezdzietnych w tematach o wyrodnych matkach najgglosniej te matki krytykują stosując ulubiony argument, ze jak ktoś się na matkę nie nadaje to dzieci mieć nie powinien.
Czyli jak urodzisz dziecko, choć matka nie chcesz być - to źle. Bo jesttes wyrodna.
Jak nie urodzisz, to źle, bo jesteś egoistka ![]()
Snake, ja po prostu mam niestandardowy czas pracy, ale nie pracuję na nocki. Moje hipotetyczne dziecko spędzałoby tyle samo (jeśli nawet nie mniej) czasu w takim żłobku, co jego rówieśnicy w żłobku tradycyjnym, tyle że w nieco innych godzinach.
Wygląda na to, że wyciąganie dziecka z łóżka o 5/6, żeby zdążyć zawieźć je do żłobka, a później samemu do pracy i odbieranie je po południu jest ok, ale zaprowadzenie dziecka do żłobka na popołudnie, czy nawet wieczór już czyni jego rodziców osobami, które nie powinny mieć dzieci.
Gdyby kazdy byl taki 'nie egoistyczny' i mial 4 dzieci i byl dobrym rodzicem. Nie byloby wybitnych odkryc, nie byloby naukowcow ktorzy poswiecaja zycie wynalazka zmieniajacym swiat, nie byloby osob ktore cale zycie poswiecaja pomocy innym, nie byloby zadnego rozwoju.
Taka pasja , taka praca ktora prowadzi do czegos ma ogromna cene, zabiera czas, mysli. Wszystko.
To zdanie to aż mi zazgrzytało.
Powiedz ilu wybitnych naukowców nie miało dzieci? A ilu miało?
Naprawdę niewielu aż tak poświęcało się nauce, że nie miało/nie ma czasu na rodzinne życie. Mieli/mają jedno i drugie.
Zarówno matki jak i ojcowie.
Nina - Twój ulubiony S. Hawking też ma kilkoro dzieci (chyba trójkę).
Ergo, dzieci nie stoją na przeszkodzie uprawianiu nauki, czy rozwojowi ![]()
114 2013-10-14 16:25:53 Ostatnio edytowany przez fragola_369 (2013-10-14 16:28:30)
Snake, ja po prostu mam niestandardowy czas pracy, ale nie pracuję na nocki. Moje hipotetyczne dziecko spędzałoby tyle samo (jeśli nawet nie mniej) czasu w takim żłobku, co jego rówieśnicy w żłobku tradycyjnym, tyle że w nieco innych godzinach.
Wygląda na to, że wyciąganie dziecka z łóżka o 5/6, żeby zdążyć zawieźć je do żłobka, a później samemu do pracy i odbieranie je po południu jest ok, ale zaprowadzenie dziecka do żłobka na popołudnie, czy nawet wieczór już czyni jego rodziców osobami, które nie powinny mieć dzieci.
No o to właśnie mi chodziło.. przecież jeśli powiedzmy ojciec pracuję do 20-22 a matka zaczyna pracę koło 18.. i nie mają nikogo do pomocy (a niania w grę nie wchodzi z różnych powodów) to według was co jest takie złego w żłobku w którym dziecko jest napewno mniej niż w tardycyjnym tylko że w późniejszych godzinach.. ludzie chcą żeby matki nie siedział w domu tylko szły do pracy, nie żerowały na państwie jęsli są samotne ale jak nie mają nikogo do pomocy a muszą iść później do pracy .. to jak mają to robić?
Po prostu nikt nie zrozumie tego, dopóki swoich dzieci mieć nie będzie i nie będzie w takiej sytuacji.. praca, i kasa na rachunki, wydatki czy dziecko.. ale bezrobocie i nędza..
edit: Po za tym nie każda para decydująca się jest patologią.. teraz mają kasę, dziecko, szczęście za kilka lat coś może się wydarzyć i kasy nie będzie i potem ludzie mówią "to po co se dziecko robili jak ich nie stać.. "
Jedno dziecko na razie. Żona chce z drugim jeszcze poczekać. Dla mnie optimum to 3-4 dzieciaków, żona chce tylko dwójeczkę. Nie chciałbym zrobić dziecku krzywdy i nie dawać mu rodzeństwa. Niestety 90% jedynaków mi znanych to typy aspołeczne, osobiście jedynaka poznam z daleka (mam tylko jednego kumpla- jedynaka, który jest w 100% normalny).
Popatrz jakie to dziwne - bo ja akurat większość nieprzystosowanych do życia jednostek znam spośród rodzin gdzie jest 3- 4 dzieciaków, które od dzieciństwa musiały walczyć o uwagę( i nie tylko) rodziców.
Też nie chcę zrobić dziecku krzywdy i dlatego rodzeństwa nie będzie.
A co wg ciebie oznacza w 100% normalny? Jest w ogóle taka kategoria?
A tak na marginesie- co to za wpieranie bezdzietnym/ mało dzietnym egoizmu? Mam rozumieć, że uleganie własnemu instynktowi rozrodczemu jest postawą altruistyczną?
116 2013-10-14 16:36:46 Ostatnio edytowany przez Merredithhh (2013-10-14 16:41:26)
Policzyłam na podstawie mojego i męża grafiku ile nasze ewentualne dziecko spędziło by czasu w takim żłobku w tym tygodniu: 18 godzin. (zakładając, że żłobek jest w okolicy naszego osiedla). Tyle tylko, że te godziny wypadałyby na popołudnie i wieczór.
Edit: Policzyłam też na tamten tydzień, żeby nie było, że fartem akurat tak się ułożyło. I wyszło dokładnie tyle samo.
Powiedz ilu wybitnych naukowców nie miało dzieci? A ilu miało?
Naprawdę niewielu aż tak poświęcało się nauce, że nie miało/nie ma czasu na rodzinne życie. Mieli/mają jedno i drugie.
Zarówno matki jak i ojcowie.
Nina - Twój ulubiony S. Hawking też ma kilkoro dzieci (chyba trójkę).
Ergo, dzieci nie stoją na przeszkodzie uprawianiu nauki, czy rozwojowi
Tylko że są to w przeważającej liczbie faceci, którzy tymi dziećmi się nie zajmują... Wystarczy popatrzeć jak smutno skończyły dzieci Einsteina oraz ich matka.
Policzyłam na podstawie mojego i męża grafiku ile nasze ewentualne dziecko spędziło by czasu w takim żłobku w tym tygodniu: 18 godzin. (zakładając, że żłobek jest w okolicy naszego osiedla). Tyle tylko, że te godziny wypadałyby na popołudnie i wieczór.
A normalne dziecko którego rodzice pracują rano? Od 5/6 do 15/16 to ile godzin? Razy 5 dni w tygodniu.. prosta matematyka.. ale NIE.. bo przeciez złobki i przedszkola całodobowe to nie są noclegownie..
Merredithhh napisał/a:Policzyłam na podstawie mojego i męża grafiku ile nasze ewentualne dziecko spędziło by czasu w takim żłobku w tym tygodniu: 18 godzin. (zakładając, że żłobek jest w okolicy naszego osiedla). Tyle tylko, że te godziny wypadałyby na popołudnie i wieczór.
A normalne dziecko którego rodzice pracują rano? Od 5/6 do 15/16 to ile godzin? Razy 5 dni w tygodniu.. prosta matematyka.. ale NIE.. bo przeciez złobki i przedszkola całodobowe to nie są noclegownie..
Edytowałam poprzedni post.
Wyszły by dwa dni po 9 godzin w żłobku, ale za to pięć całych dni z mamą, albo z tatą (niektóre z obojgiem).
Tylko że są to w przeważającej liczbie faceci, którzy tymi dziećmi się nie zajmują... Wystarczy popatrzeć jak smutno skończyły dzieci Einsteina oraz ich matka.
Córka Einsteina zmarła w dzieciństwie na szkarlatynę. Syn był chory na schizofrenię. Chcesz powiedzieć, że to przez ojca? Śmiała teza.
Relacje Einsteina z jego pierwszą żoną raczej nie miały związku z "uprawianiem" przez niego nauki. Chyba, że przez to, że przyczyniła się do jego prac. Nie potwierdzone, choć osobiście, jako kobiecie, byłoby mi miło tak twierdzić.
Fakt, że większość naukowych odkryć jest dokonywanych przez mężczyzn, ale to chyba nie dlatego, że kobiety muszą się zajmować dziećmi i na naukę czasu nie mają.
Wskaż wybitnych naukowców-kobiety, które dokonywały odkryć, poświęcając się dla nauki, rezygnując z posiadania rodziny, dzieci.
Ja na początek mogę wskazać taką wybitniejszą, która dzieci posiadała - Skłodowska-Curie.
Odpowiedź na pytanie Jaguara: NIC.
Chcę mieć dziecko, to będę miała. Nie chcę- nie będę miała.
Choćby góry złote obiecywali nigdy w życiu nie zdecydowałabym się na czworo dzieci...
Nawet nie wiem czy na drugie się zdecyduję.
122 2013-10-14 18:05:25 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-10-14 18:10:27)
Luc, ja nie powiedzialam , ze nie mieli dzieci.
Miec dzieci to ja tez moge i kazdy moze.
Brat mojego dziadka jest bardzo slawnym chirurgiem. Myslisz, ze kiedy on siedzial z dziemi? Jak byl na kongresie w Japonii, albo w Nowym Jorku albo w innym miescie?
A moze wtedy kiedy pisal ksiazke z asystentem w swoim gabinecie? A moze wtedy kiedy operowal? Albo kiedy zajmowal sie prowadzeniem swojej kliniki?
Ze niby wstawal noca do dzieciaka, jak mial ciagle operacje albo spotkanie? Ze niby bawil sie z dzieckiem jak byl za granica tygodniami? Jak testowal nowe metody operacji?
To, ze maja dzieci Luc to nie ma znaczenia. Takie zycie wiele zabiera. Maja dzieci z powodow egoistycznych, bo chca. Dzieci widza czasem w wakacje i tak naprawde nie maja czasu nawet myslec o ich problemach czy rozterkach, bo sa zajeci praca wieksza i wazniejsza.
Moi kuzyni by mogli Ci opowiedziec jak to jest miec ojca tego typu. Ojca ktory ich kocha, ktory na nich nie podnosil glosu, nie byl apodyktyczny, ani nawet nie mial chorych ambicji. Ale ojca, ktory ma wielkie zobowiazania w swiecie nauki, tak wielkie ze nie jest w stanie siedziec przy lozku syna kiedy jest chory na raka.
Nie da sie pogodzic dzieci z kariera. Albo jedno albo drugie ZAWSZE cierpi, mniej czy bardziej.
Wiele znanych aktorek to przyznaje. To mit i bzdura. Wtedy dzieci maja jednego rodzica bardziej a drugiego mniej.
I chyba oczywistym jest, ze majac dzieci ma sie utrudniony dostep do nauki czy rozwoju. Jesli nawet z dzieckiem spedzi sie kilka godzin dziennie, to w tym czasie ktos bez dziecka moze sie uczyc.
123 2013-10-14 18:22:03 Ostatnio edytowany przez harmagedon (2013-10-14 18:23:22)
Córka Einsteina zmarła w dzieciństwie na szkarlatynę. Syn był chory na schizofrenię. Chcesz powiedzieć, że to przez ojca? Śmiała teza.
Relacje Einsteina z jego pierwszą żoną raczej nie miały związku z "uprawianiem" przez niego nauki. Chyba, że przez to, że przyczyniła się do jego prac. Nie potwierdzone, choć osobiście, jako kobiecie, byłoby mi miło tak twierdzić.Fakt, że większość naukowych odkryć jest dokonywanych przez mężczyzn, ale to chyba nie dlatego, że kobiety muszą się zajmować dziećmi i na naukę czasu nie mają.
Wskaż wybitnych naukowców-kobiety, które dokonywały odkryć, poświęcając się dla nauki, rezygnując z posiadania rodziny, dzieci.
Ja na początek mogę wskazać taką wybitniejszą, która dzieci posiadała - Skłodowska-Curie.
Zmarła albo została oddana do adopcji. Jeden syn został naukowcem. Problemy psychiczne pojawiały sie po stronie rodziny Milevy stąd może choroba drugiego syna, ale nie o to chodzi. Chodziło o to że ojciec nie przejmował się zbytnio dziećmi- co można zrozumieć o tyle, że w jego wypadku praca była ważniejsza. W takim układzie nie powinien się rozmnażać. Jeśli prawdą jest wkład Milevy w prace Einsteina- ciekawe jak daleko by zaszła, gdyby nie dzieci? Fakt posiadania dzieci w przypadku Alberta nie miał żadnego wpływu na jego karierę, w przeciwieństwie do kariery żony.
I powiedz- o czym świadczy fakt, że Marią Curie Skłodowska wszyscy sobie języki wycierają? Ile kobiet w ostatnich latach dostało naukowego Nobla? Chyba że przyjąć, że jesteśmy głupsze.
Robienie sobie dzieci jest tak samo egoistyczne jak nie robienie. Smiesznym wiec jest wysuwanie 'egoizmu' na pierwszy plan.
Wszyscy macie dzieci, bo chcecie. Bo kobieta czuje ten zew do macierzynstwa, bo chce miec kogos do kochania, bo chce byc kochana, bo chce byc w zgodzie ze swoja natura, bo chce sie spelniac jako rodzic. I to samo z mezczyznami. Nie robicie dzieci dla panstwa, nie dla spoleczenstwa, nie dla swiata.
Takie argumenty wysuwa sie bo tak jest wygodnie, a nie dlatego ze to prawda. Prawda jest taka ze komus sie marzy bobas i bycie mamusia/tatusiem i opiekowanie sie kims. I jest to marzenie egoistyczne tak samo jak marzenie o pieniadzach. A czasem bardziej egoistyczne jesli sprowadza sie dzieci na swiat mimo biedy, albo jakis chorob genetycznych, albo wtedy kiedy jest sie beznadziejnym rodzicem.
Zachcialo mi sie kiedys dziecka i mialam sny o tym i mysli.
Gdybym byla egoistka to teraz mialabym dziecko juz w domu.
Luc, ja nie powiedzialam , ze nie mieli dzieci.
To, ze maja dzieci Luc to nie ma znaczenia.
Takie zycie wiele zabiera.
Nie da sie pogodzic dzieci z kariera. Albo jedno albo drugie ZAWSZE cierpi, mniej czy bardziej.
Wiele znanych aktorek to przyznaje. To mit i bzdura.
Nina - napisałaś, że "gdyby wszyscy mieli dzieci to nie byłoby postępu nauki i rozwoju" i do tego się odniosłam. Podałam przykłady (Ty jak widać też je znasz), że wybitni ludzie w większości dzieci mieli.
To, że czasem (ale tylko czasem) życie rodzinne ucierpi to jest inna strona medalu. Nie o tym pisałaś.
Aktorki zostawmy na boku, bo to jeszcze inna sprawa. Mówimy o rozwoju cywilizacyjnym, naukowym, (przynajmniej tak rozumiem Twoją wypowiedź, do której się odnosiłam), a aktorzy do tego akurat nic nie wnoszą (bez urazy
).
Możesz się oczywiście nie zgadzać. Ja jednak podtrzymuję swoje zdanie, że da się pogodzić osiągnięcia (celowo nie piszę:kariera) z posiadaniem dzieci.
Trudniejsze i łatwiejsze zarazem.
Trudniejsze, bo zabiera trochę czasu.
Łatwiejsze, bo jest się z kim cieszyć ![]()
Żeby nie było: nikogo do niczego nie namawiam, ani nie krytykuję. Każdy dokonuje własnych wyborów.
126 2013-10-14 18:37:57 Ostatnio edytowany przez harmagedon (2013-10-14 18:38:52)
Wg zwolenników wielodzietności wygląda to tak:
bezdzietność( no i małodzietność) = egoizm, hedonizm, materializm, pustka
wielodzietność= altruizm, prawdziwe wartości, duchowość(?).
Czyli reprodukcja i rozsiewanie swoich genów, uleganie własnemu instynktowi- jest chwalebne. Nie możesz żyć po to żeby pisać wiersze, musisz kopulować by zaludnić Ziemię:)
127 2013-10-14 18:43:07 Ostatnio edytowany przez luc (2013-10-14 19:16:16)
I powiedz- o czym świadczy fakt, że Marią Curie Skłodowska wszyscy sobie języki wycierają?
Ile kobiet w ostatnich latach dostało naukowego Nobla? Chyba że przyjąć, że jesteśmy głupsze.
Ja sobie Skłodowską-Curie języka nie wycieram ![]()
Podałam jako przykład, że można mieć dzieci i dokonać czegoś wielkiego. Nawet w tamtych (trudniejszych dla kobiet) czasach.
Inna noblistka (też z fizyki) także miała dwójkę dzieci.
Czy Mileva mogła zrobić karierę tego się nie da stwierdzić.
No, właśnie. Czemu kobiety w dzisiejszych czasach (bo onegdaj, to problem bardziej złożony) nie mają tylu naukowych osiągnięć?
Przecież są kobiety, które nie posiadają dzieci z własnego wyboru?
harmagedon napisał/a:I powiedz- o czym świadczy fakt, że Marią Curie Skłodowska wszyscy sobie języki wycierają?
Ile kobiet w ostatnich latach dostało naukowego Nobla? Chyba że przyjąć, że jesteśmy głupsze.
Ja sobie Skłodowską-Curie języka nie wycieram
Podałam jako przykład, że można mieć dzieci i dokonać czegoś wielkiego. Nawet w tamtych (trudniejszych dla kobiet) czasach.Czy Mileva mogła zrobić karierę tego się nie da stwierdzić.
No, właśnie. Czemu kobiety w dzisiejszych czasach (bo onegdaj, to problem bardziej złożony) nie mają tylu naukowych osiągnięć?
Przecież są kobiety, które nie posiadają dzieci z własnego wyboru?
Czyli jesteśmy głupsze:)
Czyli jesteśmy głupsze:)
Ja tego nie powiedziałam ![]()
Też się zastanawiam. Myślę, że problem jest bardziej złożony, a na pewno wybiega ponad posiadanie dzieci.
Znam rodziny gdzie dziećmi więcej zajmują się ojcowie, a matki robią "karierę". Ale czy dostaną Nobla? ![]()
Jeśli nie dostaną, to na pewno nie z powodu posiadania dzieci.
Zgadzam się z linger!
Zapomniałam dodać, że rodzenie w tym chorym kraju to masakra.
Moje dziecko ważyło 4,5kg. USG pokazało 3,5kg (wtf?!)
Ledwo urodziłam, położnych podejście do mnie przypominało bardziej podejście rzeźnika do świń...
Cesarki mi nie chcieli zrobić, bo ''to kosztuje'', mimo iż powinni byli, ponieważ dziecko było o wiele za duże jak na moje możliwości.
Oczywiście popękałam, a do tego nacięli mnie za mocno, 4 tygodnie po wyjściu do domu dostałam infekcji.
Moje dziecko urodziło się ze złamanym obojczykiem, z główką potwornie zdeformowaną i niedotlenione, bo za długo było w kanale rodnym.
Wskazaniem do cc było również wysokie nadciśnienie, przez które zresztą trafiłam na patologię ciąży. Jakoś o tym zapomnieli, ciekawe dlaczego? Dziś synek ma 5 miesięcy, a ja nadal nie mogę uprawiać seksu. Każda próba kończy się bólem i płaczem. Byłam u kilku lekarzy, każdy z nich twierdzi, że zrobiono mi krzywdę. Sugerują plastykę pochwy. Plastyka pochwy w wieku 23lat? Spoko! A kto mi da na nią kilka tysięcy złotych? Bo przecież nie ten debil, który spieprzył mój poród...
Cyniczna, współczuję, ale jednocześnie podziwiam.
Raz-za to,że przetrwałaś to wszystko-dwa-za "mądre podejście życiowe".
Tak, śmiej się śmiej ![]()
Każda Twoja wypowiedź, z którą się spotkałam, jest taka mądra, dorosła, przemyślana, wyważona itd.
Sama mam teraz nieprzyjemności, po niedawno spartolonym zabiegu nastawiania kości.
Co innego natomiast, gdy sprawa chodzi o maluszka, którego 9 miesięcy nosiło się pod serduchem.
Nie wiem jak zachowałabym się na Twoim miejscu, bo nie zamierzam mieć dzieci, jednak bez interwencji ochrony by się z pewnością nie obyło.
Powodzenia życzę w każdej dziedzinie Twojego życia, no i pociechy z Adasia ![]()