YOGI bear napisał/a:Bardzo współczuję Ci tak ograniczonego spojrzenia na mężczyzn. Rozumiem, że mężczyzna, któremu nie pasuje Twoja przebojowość i dominacja jest cipą życiową (i to bez względu co sobą reprezentuje i co sam osiągnął
).
Nie, bez względu na to co facet osiągnął lub nie osiągnął, po prostu nigdy nie miał (mieli) jaj, żeby dojrzeć za tą powłoką przebojowości tak naprawdę kruchą kobietkę, która też roni łzy, jest pieszczochem i potrzebuje miłości. Oceniali mnie na podstawie powierzchowności. Ładna, zadbana, dobrze ubrana i do tego pewna siebie (przepraszam za brak skromności ale w przypadku forum muszę to jakoś ująć) - więc pewno ździra jakaś... Jedyne kogo przyciągałam, to życiowe ofermy (na tle emocjonalnym) i niedoszłych samobójców.
YOGI bear napisał/a:(...)Ja jestem facetem, ale wiem, że najlepszy makijaż, to taki, którego nie widać. Pewnie w swej emancypacji o tym zapomniałaś
.
Nope
. Co prawda hobbistycznie, ale zajmuję się wizażem. Powiem Ci, że się mylisz
.
Czyli taka ciapcia.
YOGI bear napisał/a:Między byciem pierdołą, a wywyższaniem się i pokazywaniem, że facet nie jest kobiecie potrzebny do życia jest wieeeeelka przestrzeń. mam nadzieję, że Twoje samotne koleżanki potrafią się w niej odnaleźć
.
Zauważyłam pewien mechanizm. Też na bazie doświadczenia swojego i innych kobiet.
Jeżeli poznawałam faceta (liczmy już od około 30stki) i przebrnęłam w końcu przez gąszcz "pakietu startowego rozmów", czyli skąd jesteś, czym się zajmujesz bla, bla... Widziałam następujące efekty:
- albo Neandertal: "chcesz się ruchać?" (ok, ten przypadek olejmy)
- albo "acha ok... To ile zarabiasz?" (:|)
- albo "jesteś taka wspaniała... Wiesz, mam trudny okres w życiu..."
- albo typ faceta co zlewa. I teraz:
-> zlewa bo ma kogoś i nie jest zainteresowany, czy zlewa bo jest nieśmiały?
Jeżeli zlewa bo jest nieśmiały, czyli BOI się kobiety
... Nawet jeżeli ma ciekawe wnętrze... No, ale proszę was... To kto tu kogo zdobywa...
-> zlewa bo "ona i tak nie będzie moja" (zakompleksus chodzącus)
- ostatni - zlewa, bo laska nie jest w jego typie. (tyle)
Kobieta, która w tym momencie dobrze zarabia, jest przebojowa... Kogo ma szukać? Ano, chciałaby po prostu kogoś na jej poziomie... Tylko fajnie by było aby oprócz statusu zarobkowego i przebojowości, okazał się też kochany... Może faktycznie za dużo wymagamy?
W związku z tym, ze balansuję na granicy offtopu, wrócę do autorki.
Vuk napisał/a:Okruszka, tylko prezentujesz nam jakąś swoją wizję autorki, która z faktami ma niewiele wspólnego.
Ja prezentuję swoją wizję autorki, która TAK, jest moją wizją, tak i wy prezentujecie swoją. No chyba, że ktoś z was przez ten czas ją poznał osobiście. Bardzo na poważnie podeszliście do kwestii pieniężnej, moim zdaniem wręcz za poważnie. Ale może to nasza cecha narodowa...
Vuk napisał/a:U mnie osoba, która nie utrzymuje kontaktów ze znajomymi, bo są zbyt biedni, byłaby skreślona od razu.
No więc zabrzmię mega płytko, trudno... Mam znajomą, która własnie jest "biedniejsza" ode mnie. Kiedyś mi to nie przeszkadzało.... Do pewnego momentu - aż wydoroślałam i namioty przestały mnie bawić...
Generalnie jest tak, że znajomość i przyjaźń powinna opierać się na dawaniu i braniu.
Głupio mi było mówić o moich problemach w momencie, gdy ona miewała gorsze... A nie chciałam być tylko jednostronnym psychologiem. Kiedyś spróbowałam... Miałam problem. Nawet nie taki banalny. Ona westchnęła i stwierdziła, że chciałaby być na moim miejscu...
Wiem, że piękną rzeczą jest "pomagać"... Ale też chcę mieć coś z życia, a nie tylko cudze troski.
Na pewno nie mogłam pozwolić sobie na spontan z nią. Wsiąść w samolot i zrobić wypad w rytmie: "jesteśmy młode i szalone"
.
Przykro mi... Znajomość była miła ale o wiele lepiej czuję się z ludźmi, którzy mają lepszy "status". I nie, nie są snobami. Po prostu pewne rzeczy są dla nich naturalne... A nie tabu.
Więc nie wiem... Jeżeli autorka myśli podobnie... To nie uważam tego za zły tok myślenia.
A już ocenianie, że jest biała albo czarna jest nie fair. I to świadczy tylko o waszych kompleksach. Bez względu na wiek.
No i przyznaję, nic wam do tego z jakich usług ona korzystała. A wręcz uważam, że bardzo świńsko postępujecie wyciągając pewne sprawy na wierzch. Nawet jeżeli pisała o tym na forum. I nawet, jeżeli jest to pod płaszczykiem "chcemy wiedzieć z kim mamy do czynienia". Równie dobrze i ja mogłabym pogrzebać w waszych forumowych życiorysach i coś odszukać. Niekoniecznie "usługi" a pierdołowatość niektórych.