Rufio
przeczytalam wszystkie twoje wpisy...mialam tyle dopowiedzenia a teraz...
nie zdarza mi sie to czesto, ale placze czytajac to wszytsko.
wiele osob ci to mowilo ale ja powtorze, nie badz taki dobry dla niej!!
dziwicie sie ze ona nie ma lekow o swoja przyszlosc?? a po co? skoro maz do pracy odwiezie, zapelni teraz lodowke a jak bedzie sie wyprowadzac to napewno torby pomoze do nowego mieszkania wciagnac...
co by nie bylo, to wie doskonale ze ma te drugie wyjscie, ciagle otwarta u ciebie furtke, wiec ma gdzie wracac gdy jej zycie nosa utrze...jestem tylko 4lata po slubie, mam 2 dzieci, swoje przeszlam(jedno dziecko z poprzedniego malzenstwa z facetem starszym od ciebie) tez mam jakies jeb...e ciagotki do poznawania ludzi, do nowych uczuc(nawet z kobieta-tzn nowych pogladow na swiat) a mezczyzni ktorzy maja cos do powiedzenia fascynuja mnie, poto jestem miedzy innymi na tym forum, mam z pewnymi panami super kontakt, piszemy o wielu rzeczach, poznalam takze kogos poza forum z kim sie spotkalam i kto wie, moze z czasem tez bym sie zakochala, ale wie ze to co mam teraz, moze i monotonie, bo ja mam jeszcze gorzej, siedze z dziecmi w domu i jestem kura domowa, nie mamy jakiegos wielkiego majatku do stracenia ale to co mamy, mam ogromna satysfakcje ze sami zdobylismy, zdobylismy razem i gdy mialam slabosc i poznalam kogos(maz byl zagranica-wiem kawal bl...dzi ze mnie) wiedzialam ze powrotu do domu nie bedzie!
ze maz od razu bedzie chcial rozowodu i takie jazdy ze maz wie ze jestem u kochanka i pozwala mi wracac do domu? nie miesci mi sie w domu, mnie NAPEWNO nie wpuscil by do domu, on ma zasady, jest lagodnym, dobrym czlowiekiem ale zdrada to dla niego bezdyskusyjny koniec, wiem to i wiem ze by sie nie dal zlamac, dla tego gdy rosadek i madrosc czasem znika pod taciskiem chwili jest jeszcze strach ktory NIGDY nie ginie. uwazam ze to dobre, kto wie, moze gdyby nie to to zrobilabym cos glupiego i wiem ze bym zalowala.
ale gdybym zdradzila i moj maz sie zachowywal tak jak ty, to powiem ci szczeze ze zmianialabym faceta co 5min, przeciez ty i tak wszytsko zaakceptujesz i pokazujesz to z kazdym kolejnym dniem.
nastepna sprawa...gdyby mi cos odwalilo i poszlabym do kochanka to zabralabym ze soba dzieci, nie wyobrazam sobei zyc bez nich, co musi sie stac w zyciu kobiety zeby az tak jej odwalilo?? znam osobiscie jeden przypadek pozucenia dzieci przez matke-ale ona byla alkoholiczka, to niby zaden powod ale jest znana przyczyna a u twojej lubej to zakochani?? ja majac dziecko nie zatolerowalabym wogole faceta ktory nie lubi, niechce dzieci.
i to co jest najwazniejsze, ja uwazam ze jesli cos mi nie pasuje, a tez mialam wiele problemow w zwiazku(aby je rozowiazac to pisalam na tym forum-pomoglo) to sie rozmawia!!! jak nie spokojnie, racjonalnie to w koncu nerwu puszczaja i sie mowi "do cho...y skarbie rusz d..e i pozmuwaj choc raz w tygoniu" dziwie sie kobietom ktore uwazaja ze skoro mnie facet kocha to napewno stal sie wrozka i wie co w mojej glowie siedzi i nie musze nic mowic i teraz on bedzie wszytsko robil zanim zdaze o nim pomyslec...
jeszcze jedno, jesli nawet zacznie zwiazek bez dziecka(masakra!) i juz sie nasyci spokojnymi wieczorami, pozadkiem w domu, to mysli ze mimo to problemow nie bedzie miala? ze rachunki nie beda przychodzily co miesiac? ze lodowke bedzie trzeba uzupelniac? ze nawet wino trzeba kupic bo samo nie przyjdzie?
nie mowiac ze w koncu nawet te romantyczne wieczory przy winie moga stac sie monotonia...nie oszukujmy sie, najwieksza sielanka po latach(Czy miesiacach) staje sie nudna, bo ciagle taka sama...
trzymam za ciebie kciuki, z synem poradzisz sobie, moj kolega z 2 dzieci radzi sobie sam swietnie, z pomoca jedynie szkoly-on nigdy nie ukrywal prawdy przed chlopakami i w przeciagu roku wszystko sie ulozylo.
uwazam ze powinien byc koniec spania w lednym lzoku(ona na podloge, po to ona sie wynosi-lozko jest twoje)
uwazam ze powinien byc koniec z podowrzeniem-niech sie uczy samodzielnosci
uwazam ze koniec z wspolnym piciem, ze wszystkim wspolnym i to bedzie dla ciebie przygotowanie na przyszlosc, a jej definitywne przygotowanie na przyszlosc jak to bedzie.
Fakt "koniec". Trzeba zacząć się do tego słowa przyzwyczajać i zacząć normalnie żyć. Odbudować trochę psychę i te 15 kg straconych z nerwów bo zaczynam wyglądać jak cień samego siebie.