Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 456 ]

77

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Prze....ne.........:(

My kobiety jesteśmy aniołami lecz gdy nam się podetnie skrzydła - lecimy dalej...... NA MIOTLE big_smile
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

eh maskara ;/ myslalam ze moze cos sie zmienilo .Strasznie przykro ze ludzie robia ludziom takie rzeczy... i to tym najblizszym. Chyba tak naprawde nikomu nie mozna ufac

79

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Rufio napisał/a:

Jak czytam inne poboczne wątki to stwierdzam że ja wogóle jakiślewy jestem. Nie zdradzałem, nie biłem, nie znęcałem się psychicznie, nie unikałem sexu a nawet odwrotnie. A tu taaaaki kop w dupę ..... Teraz to już sobie trochę żartuję po paru głębszych w towarzystwie prawie ex żony. Jakoś ta cała sytuacja nie przeszkadz jej z prawie ex mążem paru kieliszków wściekłych psów wypić. I co ja mam na ten temat myśleć nie wiem.

Dopisuje się do klubu "lewych", za te same grzechy, które opisałeś (nie zdradzałem, nie biłem itd.). Ja nie mam okazji zobaczyć mojej żony na oczy od prawie dwóch miesięcy, nie mówiąc o wspólnym piciu. Taka izolacja też nie pomaga póki co. Podaję ci rękę w cierpieniu mając nadzieję, że los się odwróci... a one... może zeżre je sumienie, gdy przyjdzie opamiętanie.

80

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
fluffy napisał/a:
Rufio napisał/a:

Jak czytam inne poboczne wątki to stwierdzam że ja wogóle jakiślewy jestem. Nie zdradzałem, nie biłem, nie znęcałem się psychicznie, nie unikałem sexu a nawet odwrotnie. A tu taaaaki kop w dupę ..... Teraz to już sobie trochę żartuję po paru głębszych w towarzystwie prawie ex żony. Jakoś ta cała sytuacja nie przeszkadz jej z prawie ex mążem paru kieliszków wściekłych psów wypić. I co ja mam na ten temat myśleć nie wiem.

Dopisuje się do klubu "lewych", za te same grzechy, które opisałeś (nie zdradzałem, nie biłem itd.). Ja nie mam okazji zobaczyć mojej żony na oczy od prawie dwóch miesięcy, nie mówiąc o wspólnym piciu. Taka izolacja też nie pomaga póki co. Podaję ci rękę w cierpieniu mając nadzieję, że los się odwróci... a one... może zeżre je sumienie, gdy przyjdzie opamiętanie.

a chcialbys zeby sie opamietala i wrocila po czyms takim??

81

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Rufio napisał/a:

I tak będę musiał mu w końcu mówić prawdę za każdym razem jak będzie chciał do niej wieczorami. Z czasem się przyzwyczai tylko nie wiem ile to będzie trwało.

Jak tak czytam, to wydaje mi się że ona się tylko zauroczyła i jej to "pseudouczucie" niedługo minie.. Jedyna rada dla Ciebie, to nie dać po sobie poznać, że Ci zależy, musisz być twardy.

Nie wierzę jednak, że między wami było wszystko dobrze i ona bez powodu z dnia na dzień postanowiła odejść i zostawić Ciebie i dziecko. Kobiety zwykle mówią, że im to czy tamto przeszkadza, tyle że mężczyźni odbierają to jako "takie tam gderanie" i puszczają mimo uszu... a potem czytamy na forum "nagle odeszła, nie wiem co się stało".. mniejsza.. nie znam wszystkich kobiet, mężczyzn, sytuacji.. Twoja mnie rozczuliła.

bo ważna jest dla mnie
równowaga
uczynków i słów

82 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-07-28 23:47:06)

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Rufio napisał/a:

od 2 lat nasze małżeństwo to katorga (pranie , sprzątanie, praca). Nie byłem aniołkiem i pewnych rzeczy nie dostrzegałem. Nie będe tu wypisywał całej listy moich win chociaż nie były to w żadnym wypadku zdrady czy rękoczyny - żadnych patologii broń boże. Po prostu rutyna i trochę za dużo obowiązków na jej barkach. Tyle że żona nie zdobyła się nigdy na poważną rozmowę ze mną a ja przyjmowałem sytuację za normalną. Dusiła wszystko w sobie by w pewnym momencie uciec ze wszystkimi problemami do kogoś innego i obarczając winą wszystkich ze swojej przeszłości bez wyjątku (mnie, rodziców , znajomych itp.).

potem pisała do niego pytatania czy jak ode mnie odejdzie to spróbują znów być razem itp itd. Nie wytrzymałem zadzwoniłem do sk........ i kazałem mu się od...... od mojej rodziny. Powiedziałem że niszczy ją i nie chcę aby kontaktował się z moją żoną. On pewnie mając tego wszystkiego też dosyć zerwał z nią kontakt. Dał mi czas (o zgrozo - niezłe nie?) na odbudowanie rodziny. Powiedział że jak odezwie się załóżmy po roku i żona będzie sama to zacznie z nią zycie.

Trochę Ci dołożę, ale doczytaj do końca. Myślę, że możesz Ją odzyskać. Nie jest moją intencją dokopać Ci, ale patrzę  z boku i mówię wprost, może zaboleć.

Żyłam 20 lat w ten sposób - rutyna i "trochę" za dużo obowiązków na moich barkach. Lepiej rozumiem Twoją Żonę niż Ciebie.

Czuła się niekochana, wykorzystywana, zmęczona. I pojawił się mężczyzna, który widzi w Niej Kobietę, ósmy cud świata, podczas gdy dla Ciebie i syna była sprzętem domowym, powietrzem - czymś niezbędnym (jak się okazuje) i jednocześnie niezauważanym.

Nie wiem, czy Ją kochasz, czy tylko boisz się zmian. Miłość jest wtedy, gdy pragniesz Jej szczęścia. Ty pragniesz swojego szczęścia i żeby Ona się "naprawiła" i żebyś mógł zacząć od nowa. Jesteś skupiony na swoim bólu; Ona też cierpi, ale tego przecież nie czujesz, widzisz tylko że płacze.

Oczywiście masz szansę. On nie chce dzieci, a Ty jesteś ojcem Jej dziecka. To wielki atut. Jeśli chcesz być z Nią, skup się na Niej. Ona nie chce, żeby było tak jak było.  Gdyby było dobrze to by nie szukała, prawda?

Proponuję, żebyś zachował się jak mężczyzna i "wziął na klatę" - przyznaj, że nie byłeś idealny i chciej być.

1. Zapytaj co możesz zrobić, żeby była szczęśliwa.
2. Przyjmij jej wszystkie warunki.
3. Sprawdź, czy na Jej warunkach, Ty jesteś szczęśliwy. Bo może nie.

I teraz: jeśli Ona nie jest szczęśliwa na Twoich warunkach, a Ty na Jej, to, niestety, jesteście niedobrani. Terapia? Po co? Żeby być razem na siłę? Żeby jedno zmieniało drugie?

Jestem z mężczyzną, który jest absolutnie cudowny i kocham go bardzo. Nigdy z exem nie byłam tak szczęśliwa, choć bardzo się starałam. Teraz wcale się nie staram - jestem sobą, a ON uważa się za najszczęśliwszego człowieka na Ziemi i w okolicy. Co on robi, żeby mnie uszczęśliwić i dlaczego nie grozi mu konkurencja?

Uwaga - teraz najważniejsze!

Zauważa mnie. Widzi  moje potrzeby. Nie muszę go prosić o audiencję, gdy czegoś od niego chcę. Nie trzeba "poważnych rozmów", bo każde moje słowo traktuje poważnie. Jest oddany. A ja jestem jego skarbem. Mówi mi to codziennie i codziennie coś dla mnie robi. Co? To, czego chcę. Jeśli zaplanował, że posprząta mi auto, ale ja wolę pooglądać Z NIM głupią komedię, będzie oglądał komedię. Jeśli chcę pójść na kawę z przyjaciółką, zapyta czy mnie nie podwieźć, a czekając na mnie przygotuje niespodziankę - pyszny deser albo pomaluje sufit, co odkładaliśmy czas jakiś, albo się prześpi, odpocznie, żeby mieć (dla mnie oczywiście) siłę i dobry humor. Jeśli chce zabrać mnie do kina, a ja wolę spacer, ZAWSZE wybiera to, co ja bym wolała.

Brzmi jak bajka? On jest frajerem? Nic podobnego.

Gdy chce się napić piwa, pyta czy mi nie będzie przeszkadzało, a ja ZAWSZE SIĘ ZGADZAM.  Bo jest taki kochany, że nie umiem mu niczego odmówić. Jeśli więc pyta, ma 99,9% szans, że powiem tak. Ale jeśli czasem powiem nie, respektuje moje nie. Dzięki temu nigdy nie "boli mnie głowa", uwielbiam się z Nim kochać, a to zbliża.

Skąd wie, czego chcę? Bo mówię. Dlaczego mówię? Bo nigdy nie dał mi powodu, żebym sądziła, że mógłby mnie odepchnąć, nie chcieć słuchać, nie być zainteresowany. NIGDY.

Pesymistyczne? Za dużo musiałbyś dać? Niekoniecznie. Nie wiem jaka jest Twoja Żona, nie wiem czy jest jeszcze iskierka uczucia; gdyby ex przed moim mentalnym odejściem dał mi 10% tego, co mam teraz, byłabym szczęśliwa i niczego bym nie szukała.

Aha, żeby nie było. Mojego obecnego mężczyznę poznałam lata po rozwodzie...

Jeszcze jedno: piszesz o Niej "ta baba", jesteś na Nią wściekły; rozumiem że boli i złości, i trudno jest. Ale nie przekręcaj. Przyznałeś że byłeś leniwy, teraz mówisz, że to wszystko Jej wina i Ona racjonalizuje decyzje. A czy Ty się nie usprawiedliwiasz? Zapewniam Cię, że nie byłeś "za dobry".

Do kobiet, które oceniają Żonę negatywnie. Znacie wersję jednej strony. I oceniacie. Odsądzacie kobietę od czci i wiary i pocieszacie faceta, bo się zajmuje dzieckiem. To takie dziwne? Nadzwyczajne? Nie wiecie co ona czuła, gdy codziennie zasuwała w domu, gdy ukochany mąż nie zauważał ile ma pracy, gdy zamiast wysłuchać udzielał Jej rad (być może nie do zrealizowania, bo np. nie umiała być dość asertywna). Pomagacie mu okopać się na swojej pozycji, zamiast pomóc w rozwoju. Dlaczego to robicie?

"Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy" - Oscar Wilde
"Wszystko jest trudne, nim stanie się proste" - Margaret Fuller

83

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

"Aha, żeby nie było. Mojego obecnego mężczyznę poznałam lata po rozwodzie..."  No właśnie. A moja żona swojego obecnego amanta poznała w czasie naszego małżeństwa. Tu już nie ma mowy o pytaniu co ja mogę zrobić. Jedyne co słyszę to to że już za późno. No jak nie ma być za późno jak robi się w balona męża za plecami. Jak zakochana "małolata" ma mi powiedzieć co ja mam zrobić żeby była szczęśliwa - mogę spadać na drzewo bo ona już kocha innego  - to najbardziej pasuje do jej obecnego zachowania.

Kocham tą kobietę ale nie mówcie mi wszyscy że jak kochasz to daj odejść. To akurat największa bzdura jaką słyszę (czytam). Nie boję się zmian bo można żyć inaczej - to już wiem...

Ona cierpi? Może i tak. Ale kto kazał jej za plecami męża wplątywać się w związek który z założenia pozostawi po sobie kilka nieszczęśliwych osób niezależnie jak się skończy. Bo albo ja i mój syn będziemy cierpieć albo ona czy jej przydupas ( jego akurat mi nie szkoda - facet na własne życzenie pchał się do żonatej baby)

84

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
poprostuania napisał/a:
fluffy napisał/a:
Rufio napisał/a:

Jak czytam inne poboczne wątki to stwierdzam że ja wogóle jakiślewy jestem. Nie zdradzałem, nie biłem, nie znęcałem się psychicznie, nie unikałem sexu a nawet odwrotnie. A tu taaaaki kop w dupę ..... Teraz to już sobie trochę żartuję po paru głębszych w towarzystwie prawie ex żony. Jakoś ta cała sytuacja nie przeszkadz jej z prawie ex mążem paru kieliszków wściekłych psów wypić. I co ja mam na ten temat myśleć nie wiem.

Dopisuje się do klubu "lewych", za te same grzechy, które opisałeś (nie zdradzałem, nie biłem itd.). Ja nie mam okazji zobaczyć mojej żony na oczy od prawie dwóch miesięcy, nie mówiąc o wspólnym piciu. Taka izolacja też nie pomaga póki co. Podaję ci rękę w cierpieniu mając nadzieję, że los się odwróci... a one... może zeżre je sumienie, gdy przyjdzie opamiętanie.

a chcialbys zeby sie opamietala i wrocila po czyms takim??

TAK!!! jeszcze tak. Z czasem nie wiem...

85

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
alfaalfa napisał/a:
Rufio napisał/a:

I tak będę musiał mu w końcu mówić prawdę za każdym razem jak będzie chciał do niej wieczorami. Z czasem się przyzwyczai tylko nie wiem ile to będzie trwało.

Jak tak czytam, to wydaje mi się że ona się tylko zauroczyła i jej to "pseudouczucie" niedługo minie.. Jedyna rada dla Ciebie, to nie dać po sobie poznać, że Ci zależy, musisz być twardy.

Nie wierzę jednak, że między wami było wszystko dobrze i ona bez powodu z dnia na dzień postanowiła odejść i zostawić Ciebie i dziecko. Kobiety zwykle mówią, że im to czy tamto przeszkadza, tyle że mężczyźni odbierają to jako "takie tam gderanie" i puszczają mimo uszu... a potem czytamy na forum "nagle odeszła, nie wiem co się stało".. mniejsza.. nie znam wszystkich kobiet, mężczyzn, sytuacji.. Twoja mnie rozczuliła.

Ale tak właśnie było cholera niestety.... tylko odeszła (można jeszcze coś uratować) a odeszła do innego (tu już trudniej) to nawet nie drobna różnica. To po prostu krótko mówiąc kurestwo.

86

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Od 2 dni praktycznie nie rozmawiamy. Ona sobie ja sobie. Nie chce zaczynać jakichkolwiek gadek bo skończy się to jak zwykle bezsensowną kłótnią. Tyle że nie potrafię sobie we własnym domu miejsca znaleźć. Najchętniej uciekł bym gdzieś w cholerę do znajomych tylko ile można im dupę zawracać swoimi problemami, a syna też nie chcę zostawiać. Zabierać ze sobą też nie będę bo to ostatnie dni które może normalnie w domu spędzić z obojgiem rodziców. I tak siedzę jak ten kretyn wyszukując sobie zajęcia.Rożnica między nami jest tylko taka że ona wygląda na bardzo zadowoloną a mnie szlag trafia i staram się tego nie pokazać.

87

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Rufio, Twoja historia bardzo przypomina mi wątek na tym forum.. poczytaj: http://www.netkobiety.pl/t33430.html
Maciek miał podobne problemy, podobne podejście..

bo ważna jest dla mnie
równowaga
uczynków i słów

88

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

No to po sprawie. Po rozmowie jaką odbyła ze swoją matką przy mnie wszystko już jasne . Zrobiła ze mnie totalną szmatę i przedstawiła mamusi plan na życie tak żebym wyraźnie słyszał. Koniec złudzeń trzeba zacząć życie od nowa

89

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Będzie dobrze. Powodzenia smile

My kobiety jesteśmy aniołami lecz gdy nam się podetnie skrzydła - lecimy dalej...... NA MIOTLE big_smile

90

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Rozwaliło mnie to zupełnie.  Słyszałem cały plan żony jaki przedstawiła mamie:

1. wyprowadzka
2. rozwód jak najszybciej
3. cały majątek zostaje mój
4. dziecko przy mnie ze względów finansowych - będzie go co drugi dzień zabierać do siebie.
5. ostatnie najważniejsze - czekanie aż przydupas na którym bardzo jej zależy i który tyle jej w życiu pomógł (rozpiżyć rodzinę na pewno)  się dowie że jest sama i nowe szczęśliwe życie beze mnie.

Co w tej mojej posranej głowie siedzi że jeszcze teraz mam nadzieję że się opamięta?

91

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Rufio napisał/a:

Rozwaliło mnie to zupełnie.  Słyszałem cały plan żony jaki przedstawiła mamie:

1. wyprowadzka
2. rozwód jak najszybciej
3. cały majątek zostaje mój
4. dziecko przy mnie ze względów finansowych - będzie go co drugi dzień zabierać do siebie.
5. ostatnie najważniejsze - czekanie aż przydupas na którym bardzo jej zależy i który tyle jej w życiu pomógł (rozpiżyć rodzinę na pewno)  się dowie że jest sama i nowe szczęśliwe życie beze mnie.

Co w tej mojej posranej głowie siedzi że jeszcze teraz mam nadzieję że się opamięta?

Machina ruszyła.
Nie chce Ci źle wróżyć, ale to są tylko słowa kobiety która co chwilę zmienia zdanie. Wg mnie po kilku miesiącach zostaniesz sam, bez majątku i dziecka z orzeczeniem rozwodu z Twojego powodu. eh

bo ważna jest dla mnie
równowaga
uczynków i słów

92

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
alfaalfa napisał/a:
Rufio napisał/a:

Rozwaliło mnie to zupełnie.  Słyszałem cały plan żony jaki przedstawiła mamie:

1. wyprowadzka
2. rozwód jak najszybciej
3. cały majątek zostaje mój
4. dziecko przy mnie ze względów finansowych - będzie go co drugi dzień zabierać do siebie.
5. ostatnie najważniejsze - czekanie aż przydupas na którym bardzo jej zależy i który tyle jej w życiu pomógł (rozpiżyć rodzinę na pewno)  się dowie że jest sama i nowe szczęśliwe życie beze mnie.

Co w tej mojej posranej głowie siedzi że jeszcze teraz mam nadzieję że się opamięta?

Machina ruszyła.
Nie chce Ci źle wróżyć, ale to są tylko słowa kobiety która co chwilę zmienia zdanie. Wg mnie po kilku miesiącach zostaniesz sam, bez majątku i dziecka z orzeczeniem rozwodu z Twojego powodu. eh

W sumie... Rufio, moze nagraj kilka waszych rozmow zebys mial pozniej argument, ze planowala zostawic dziecko.

93

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Argument to ja mam. Świadków od cholery jak wyprowadzała się 3 razy. Znajomi przychodzili i widzieli że jestem z synem sam wieczorami. Dowody na to że z fagasem się szlajała również. Znajomi narobili im zdjęć nad jeziorem na deptaku jak się obściskiwali, całowali i za rączkę prowadzali. Właśnie od nich się pierwszy raz dowiedziałem tylko wierzyć nie chciałem że mogła mi to zrobić.

94

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Tak sobie czasem siedzęi myslę jak to kiedyś będzie jak kogoś poznam. Jak ja będę w stanie zaufać jakiejś kobiecie po ty wszystkim. Bo teraz mam przekonanie że nawet najbliższej osobie wierzyć nie można! Skaza na psychice jak ch.....

95

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Nie tylko Ty masz takie dylematy. Chyba każdy zdradzony/a ma. Ja jednak wierzę, że nie każdy chłop na tym świecie jest taki łajdak jak mój stary i liczę, że kiedyś spotkam fajnego faceta.
Ty też powinieneś być dobrej myśli. Tym bardziej, że kobiety z natury są dobre i uczciwe. Nie wszystkie. Ale zdecydowana większość.
Acha i najważniejsze, żebyś na przyszłej partnerce nie wyżywał się za ból zadany przez żonę. Ale to jeszcze chu chu chuuu... narazie nie ma co o tym myśleć smile

My kobiety jesteśmy aniołami lecz gdy nam się podetnie skrzydła - lecimy dalej...... NA MIOTLE big_smile

96

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Artemida napisał/a:

Trochę Ci dołożę, ale doczytaj do końca. Myślę, że możesz Ją odzyskać. Nie jest moją intencją dokopać Ci, ale patrzę  z boku i mówię wprost, może zaboleć.

Żyłam 20 lat w ten sposób - rutyna i "trochę" za dużo obowiązków na moich barkach. Lepiej rozumiem Twoją Żonę niż Ciebie.

Czuła się niekochana, wykorzystywana, zmęczona. I pojawił się mężczyzna, który widzi w Niej Kobietę, ósmy cud świata, podczas gdy dla Ciebie i syna była sprzętem domowym, powietrzem - czymś niezbędnym (jak się okazuje) i jednocześnie niezauważanym.

Do kobiet, które oceniają Żonę negatywnie. Znacie wersję jednej strony. I oceniacie. Odsądzacie kobietę od czci i wiary i pocieszacie faceta, bo się zajmuje dzieckiem. To takie dziwne? Nadzwyczajne? Nie wiecie co ona czuła, gdy codziennie zasuwała w domu, gdy ukochany mąż nie zauważał ile ma pracy, gdy zamiast wysłuchać udzielał Jej rad (być może nie do zrealizowania, bo np. nie umiała być dość asertywna). Pomagacie mu okopać się na swojej pozycji, zamiast pomóc w rozwoju. Dlaczego to robicie?

Ja się muszę całkowicie zgodzić z Artemidą. Znamy wersję tylko jednej strony ale i tak chyba jasne jest, że żona lekko nie miała:) żadna kobieta przecież nie chce być tak traktowana jak jakaś kura domowa, ale jak kobieta, która również ma swoje potrzeby... To wczesniej czy później skocznczyloby sie tak bo przeciez nie mozna tak cale zycie;/ i jakby mi facet powiedzial ze on po kilkunastoletnim zwiazku sie zmieni to szczerze - nie uwierzylabym!!! ludzie sie tak latwo nie zmieniają! moze i uwierzylabym ze sie zmieni ale tylko na chwile...niestety!

No i oczywiscie nie krytykujmy żony juz za wszystko bo jak wiadomo znamy wersję tylko jednej strony... A kazdy chce zyc szczesliwie... jak widac w tym malzenstwie nie bylo jej to dane...

Mnie jednak troche zastanawia jej zachowanie. Ona jest mocno zdeterminowana i zdecydowana w tym co robi... zgadza sie na wszystko - zostawia majatek. orzeczenie o jej winie itd. Tak jakby juz na niczym innym jej nie zalezalo...I tu niestety widac jak bardzo musialo byc jej zle! Ona tak jakby chciala sie uwolnic.. jakby czekalo na nia lepsze zycie... I nie widac tez żadnych wyrzutow sumienia! Wiadomo ze to zle po tym co robi...ale to tez o czyms swiadczy, ona nie odczuwa zadnej swojej winy... a wrecz cieszy sie na mysl o odejsciu! No i jak sama powiedziala - nie chce kontynuować tego malzenstwa nawet jak mialaby byc sama... to wskazuje tylko na to, ze to malzenstwo ja unieszczesliwilo i sie męczyła.

97

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Ja tam wierze w to co pisze autor, bo znam pelno takich 'kobiet' ktore sie niezle wyrachowane, i potrafia zachowywac sie jak ksiezniczki..
a co do tego, ze chce zostawic dziecko, majatek i jak najszybciej odejsc - no coz moze sie tak silnie zakochala, ze tylko nowy super partner sie dla niej liczy

98

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Jak mąż odchodzi do kochanki - to cham i niewdzięcznik.
Jak żona się łajdaczy - to biedna męczennica.. eh

Dla mnie rachunek wygląd tak, że to dwie strony są winne rozpadowi nie jedna.
Zupełnie nie rozumiem jak można się "zmęczyć" własnym dzieckiem i je tak po prostu porzucić.. dla kochanka.

bo ważna jest dla mnie
równowaga
uczynków i słów

99 Ostatnio edytowany przez Rufio (2012-07-29 22:40:33)

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

cytrynka1985

A co ona niby ma mówić jak się bidula zakochała i klapki na oczach ma większe niż nie jeden koń w okolicy. Teraz to mąż niedobry. Dziecko męczy. Jakoś tego nie widziałem przez te 13 lat. Nie róbcie do ch.... pana ze mnie takiego idioty który nie zauważa nieszczęśliwej żony. Takie teksty że od paru lat było żle i oszukiwała wszystkich dookoła? Jeszcze raz powiem oskara dać to mało. Nie raz jej mówiełem jej  że jakby ona i ten koleś mieli odrobinę przyzwoitości to skończyli by tę znajomość zanim zaczęła by zagrażać rozbiciem naszej rodziny.

Taki mały perzykład szybkości z jaką zmieniają się wartości jakie wyznaje moja żona:
- istnieje przyjaźń miedzy kobietą a mężczyzną nawet gdy są oni w innych związkach i nie ma możliwości żeby skończyło się to romansem itp. Zawsze miałam przyjaciół facetów i nigdy nie było i nie będzie nic więcej  - jakie jest teraz wytłumaczenie żony - tak wyszło!
- jakiś czas temu kolega zostawił żonę (koleżankę mojej żony) dla innej z którą chciał przyjść do mnie na piwko - żona stwierdziła że tej ku.... która rozbiła małżeństwo do domu nie wpuści. Dziś mówię do niej że robi to samo - co ona na to - ludzie się zmieniają!

ITP. ITD. dużo by przytaczać. Wszystkie wartości mojej żony w jakie kiedyś wierzyła są już nie aktualne. Teraz to są już tylko wytłumaczenia jej postępowania które dobiera sobie jak jej wygodnie. Nie oszukujmy się mój system wartości kłóci się z sytuacją w której żona robi w trąbę męża za plecami niezależnie od tego jakie nieporozumienia między nami by się zdarzyły po drodze (ile garów ponad siły by nie zmyła i ile szmat nie wyprała). KAŻDĄ laskę która tłumaczy jakkolwiek takie zachowanie uważam za szmatę nie wartą niczyjej miłości bo przez takie właśnie laski są takie problemy. I jak słyszę gadki w stylu "tego co nie znalazła u ciebie zanalazła u kogo innego" to mi się nóż w kieszeni otwiera.

100

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Jak czytam takie historie to mam ochotę skoczyć z mostu...
Twoja żona to totalna hipokrytka... tyle w temacie...
Płakać się chcę .. czy ona stanęła na rozwoju 15 latki?

http://www.youtube.com/watch?v=nVjsGKrE6E8

Kiss me hard before you go...

101

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Rufio napisał/a:

Nie róbcie do ch.... pana ze mnie takiego idioty który nie zauważa nieszczęśliwej żony.

mój system wartości kłóci się z sytuacją w której żona robi w trąbę męża za plecami niezależnie od tego jakie nieporozumienia między nami by się zdarzyły po drodze (ile garów ponad siły by nie zmyła i ile szmat nie wyprała). KAŻDĄ laskę która tłumaczy jakkolwiek takie zachowanie uważam za szmatę nie wartą niczyjej miłości bo przez takie właśnie laski są takie problemy. I jak słyszę gadki w stylu "tego co nie znalazła u ciebie zanalazła u kogo innego" to mi się nóż w kieszeni otwiera.

Ex powiedział, że był ze mną szczęśliwy przez te 20 lat. Przez ostatnie pół roku płakałam codziennie. Nie zauważył. Myślał, że tak dużo chusteczek zużywam, bo mam katar...

Wybacz, ale gdybyś zwracał uwagę na Żonę, okazywał Jej miłość i czułość, nie szukałaby tego u innych. Pracowałeś kiedyś ponad siły? Ja tak. 20 lat. Niedosypianie, stres, i po prostu za ciężko. NKWD a wcześniej Chińczycy torturowali bez zostawiania śladów - odbierając sen. Po kilku dobach człowiek podpisywał wszystko... Albo umierał po 10 najdalej. Wieloletnie niedosypianie zmienia charakter - sam to zauważyłeś. Odbiera siły, rozwala psychikę. A jeśli pracuje się ponad siły, to kosztem odpoczynku, snu.

To tak, jakby się wyczerpały baterie. Ma się dość. Ile razy w ostatnim roku dałeś Jej kwiaty? Prezent? Wolne od Ciebie i dziecka, takie tylko na zabawę, dla Niej, na pogaduchy z koleżankami czy cokolwiek co lubiła? Ja wychowałam dwie córki. Musiałam pracować, choć wcale nie chciałam (przynajmniej dopóki dzieci małe), chciałam więcej dzieci, w ogóle miałam inną wizję. Jaka była JEJ wizja wspólnego życia? Co o niej wiesz? Nie zorientowałeś się, że jest nieobecna myślami, daleka, dopóki znajomi nie pokazali Ci fotki? Byliście więc bardzo daleko.

Ja też przyklejałam codziennie zawodowy uśmiech i byłam dzielna. Nie mów co jest możliwe, a co nie. Najwyraźniej jeszcze mało przeżyłeś.

Ona ma nadzieję na miłość, bliskość, ciepło. Zamiast się użalać nad sobą, mogłeś pokazać jak bardzo Ci zależy. Co zrobiłeś w tym kierunku? Jeśli dostała tylko słowa, to trochę za mało.

Nie oceniaj Kobiet zdolnych do empatii. Oceń siebie obiektywnie. Czy chciałbyś żyć z kimś, kto traktowałby Ciebie tak, jak Ty traktowałeś JĄ przez ostatnie 2 lata?

Gdybyś w ogóle na Nią patrzył, widziałbyś, że gaśnie, jedzie na rezerwie. Chcesz powiedzieć, że się maskowała 24  godziny na dobę? Że była radosna, szczęśliwa, pełna życia? Że Ci codziennie mówiła jak Jej dobrze i jak wielkim szczęściem jest mieć Ciebie i synka? A potem nagle się puściła (a to cholera!).

Istnieją wredne kobiety. Nie neguję. Takie są fakty. Ale sam przyznałeś, że nie byłeś święty. A gdy się pobieraliście kochała Cię. Tak? Marzyła o życiu z Tobą. Urodziła Ci dziecko. Zależało Jej naprawdę. Przegapiłeś coś ważnego. Nie zwalaj teraz całej winy na Nią i na Kobiety, które potrafią Jej współczuć. Nie rób z siebie ofiary. Ofiarą jest dziecko. Ty jesteś sprawcą, podobnie jak Ona.

Mój mężczyzna w początkach naszej znajomości, gdy - poraniona - spodziewałam się najgorszego, byłam podejrzliwa i niepewna, pytał spokojnie: czy dałem ci jakiś powód, żebyś tak o mnie myślała? Zawsze musiałam przyznać, że nie. Że problemy powstawały w mojej głowie, bo niechcący potrącił strunę, która była napięta.

CZY DAŁEM CI POWÓD?

Czy możesz śmiało zapytać Żonę: czy dałem Ci powód, żebyś myślała że już mi na tobie nie zależy? Co odpowie?

Dałeś. Codziennie przez ostatnie lata dawałeś dowody, że ci nie zależy, że już nic dla ciebie nie znaczę, jestem tylko sprzętem domowym, mniej niż służącą, bo służącej się płaci i daje wolne dni. Nie zauważałeś mnie. Wtedy byłeś nieczuły, wtedy złośliwy, wtedy mi nie pomogłeś, wtedy podniosłeś na mnie głos, wtedy wzniosłeś oczy do góry, wtedy dałeś do zrozumienia, że jestem głupia, niezaradna, nieasertywna (niepotrzebne skreślić).

Zrozum nareszcie. Nie chodzi o to, żeby Ją tłumaczyć. Chodzi o to, żebyś - cokolwiek się stanie - nie musiał przeżywać tego ponownie (z Nią albo inną Kobietą). Żebyś umiał się pozbierać i być stabilnym emocjonalnie ojcem.

Ona wróci. Jeśli tego chcesz. Nie doceniasz siły i możliwości swoich i dziecka. Ale wydaje mi się, że już nie chcesz. Kwaśne winogrona?

Zastanów się czym się wabi zwierzynę? Strzałami czy smakołykami?

Jeśli zamiast być lepszym niż dawniej kłócisz się i wypominasz, Ona ucieka od Ciebie. Tworzą się złe skojarzenia. Jakie się utworzą zależy od Ciebie. Synek czuje, co ma mówić przy mamie - chce, żeby Jej było z Wami dobrze. Ucz się od niego. Walcz do końca.

"Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy" - Oscar Wilde
"Wszystko jest trudne, nim stanie się proste" - Margaret Fuller

102

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Artemida napisał/a:
Rufio napisał/a:

Nie róbcie do ch.... pana ze mnie takiego idioty który nie zauważa nieszczęśliwej żony.

mój system wartości kłóci się z sytuacją w której żona robi w trąbę męża za plecami niezależnie od tego jakie nieporozumienia między nami by się zdarzyły po drodze (ile garów ponad siły by nie zmyła i ile szmat nie wyprała). KAŻDĄ laskę która tłumaczy jakkolwiek takie zachowanie uważam za szmatę nie wartą niczyjej miłości bo przez takie właśnie laski są takie problemy. I jak słyszę gadki w stylu "tego co nie znalazła u ciebie zanalazła u kogo innego" to mi się nóż w kieszeni otwiera.

Ex powiedział, że był ze mną szczęśliwy przez te 20 lat. Przez ostatnie pół roku płakałam codziennie. Nie zauważył. Myślał, że tak dużo chusteczek zużywam, bo mam katar...

Wybacz, ale gdybyś zwracał uwagę na Żonę, okazywał Jej miłość i czułość, nie szukałaby tego u innych. Pracowałeś kiedyś ponad siły? Ja tak. 20 lat. Niedosypianie, stres, i po prostu za ciężko. NKWD a wcześniej Chińczycy torturowali bez zostawiania śladów - odbierając sen. Po kilku dobach człowiek podpisywał wszystko... Albo umierał po 10 najdalej. Wieloletnie niedosypianie zmienia charakter - sam to zauważyłeś. Odbiera siły, rozwala psychikę. A jeśli pracuje się ponad siły, to kosztem odpoczynku, snu.

To tak, jakby się wyczerpały baterie. Ma się dość. Ile razy w ostatnim roku dałeś Jej kwiaty? Prezent? Wolne od Ciebie i dziecka, takie tylko na zabawę, dla Niej, na pogaduchy z koleżankami czy cokolwiek co lubiła? Ja wychowałam dwie córki. Musiałam pracować, choć wcale nie chciałam (przynajmniej dopóki dzieci małe), chciałam więcej dzieci, w ogóle miałam inną wizję. Jaka była JEJ wizja wspólnego życia? Co o niej wiesz? Nie zorientowałeś się, że jest nieobecna myślami, daleka, dopóki znajomi nie pokazali Ci fotki? Byliście więc bardzo daleko.

Ja też przyklejałam codziennie zawodowy uśmiech i byłam dzielna. Nie mów co jest możliwe, a co nie. Najwyraźniej jeszcze mało przeżyłeś.

Ona ma nadzieję na miłość, bliskość, ciepło. Zamiast się użalać nad sobą, mogłeś pokazać jak bardzo Ci zależy. Co zrobiłeś w tym kierunku? Jeśli dostała tylko słowa, to trochę za mało.

Nie oceniaj Kobiet zdolnych do empatii. Oceń siebie obiektywnie. Czy chciałbyś żyć z kimś, kto traktowałby Ciebie tak, jak Ty traktowałeś JĄ przez ostatnie 2 lata?

Gdybyś w ogóle na Nią patrzył, widziałbyś, że gaśnie, jedzie na rezerwie. Chcesz powiedzieć, że się maskowała 24  godziny na dobę? Że była radosna, szczęśliwa, pełna życia? Że Ci codziennie mówiła jak Jej dobrze i jak wielkim szczęściem jest mieć Ciebie i synka? A potem nagle się puściła (a to cholera!).

Istnieją wredne kobiety. Nie neguję. Takie są fakty. Ale sam przyznałeś, że nie byłeś święty. A gdy się pobieraliście kochała Cię. Tak? Marzyła o życiu z Tobą. Urodziła Ci dziecko. Zależało Jej naprawdę. Przegapiłeś coś ważnego. Nie zwalaj teraz całej winy na Nią i na Kobiety, które potrafią Jej współczuć. Nie rób z siebie ofiary. Ofiarą jest dziecko. Ty jesteś sprawcą, podobnie jak Ona.

Mój mężczyzna w początkach naszej znajomości, gdy - poraniona - spodziewałam się najgorszego, byłam podejrzliwa i niepewna, pytał spokojnie: czy dałem ci jakiś powód, żebyś tak o mnie myślała? Zawsze musiałam przyznać, że nie. Że problemy powstawały w mojej głowie, bo niechcący potrącił strunę, która była napięta.

CZY DAŁEM CI POWÓD?

Czy możesz śmiało zapytać Żonę: czy dałem Ci powód, żebyś myślała że już mi na tobie nie zależy? Co odpowie?

Dałeś. Codziennie przez ostatnie lata dawałeś dowody, że ci nie zależy, że już nic dla ciebie nie znaczę, jestem tylko sprzętem domowym, mniej niż służącą, bo służącej się płaci i daje wolne dni. Nie zauważałeś mnie. Wtedy byłeś nieczuły, wtedy złośliwy, wtedy mi nie pomogłeś, wtedy podniosłeś na mnie głos, wtedy wzniosłeś oczy do góry, wtedy dałeś do zrozumienia, że jestem głupia, niezaradna, nieasertywna (niepotrzebne skreślić).

Zrozum nareszcie. Nie chodzi o to, żeby Ją tłumaczyć. Chodzi o to, żebyś - cokolwiek się stanie - nie musiał przeżywać tego ponownie (z Nią albo inną Kobietą). Żebyś umiał się pozbierać i być stabilnym emocjonalnie ojcem.

Ona wróci. Jeśli tego chcesz. Nie doceniasz siły i możliwości swoich i dziecka. Ale wydaje mi się, że już nie chcesz. Kwaśne winogrona?

Zastanów się czym się wabi zwierzynę? Strzałami czy smakołykami?

Jeśli zamiast być lepszym niż dawniej kłócisz się i wypominasz, Ona ucieka od Ciebie. Tworzą się złe skojarzenia. Jakie się utworzą zależy od Ciebie. Synek czuje, co ma mówić przy mamie - chce, żeby Jej było z Wami dobrze. Ucz się od niego. Walcz do końca.

Ty chyba bardziej teraz przytaczasz swoj problem, niz ten opisany przez autora..

103

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Artemida napisał/a:

Wybacz, ale gdybyś zwracał uwagę na Żonę, okazywał Jej miłość i czułość, nie szukałaby tego u innych. Pracowałeś kiedyś ponad siły? Ja tak. 20 lat. Niedosypianie, stres, i po prostu za ciężko. NKWD a wcześniej Chińczycy torturowali bez zostawiania śladów - odbierając sen. Po kilku dobach człowiek podpisywał wszystko... Albo umierał po 10 najdalej. Wieloletnie niedosypianie zmienia charakter - sam to zauważyłeś. Odbiera siły, rozwala psychikę. A jeśli pracuje się ponad siły, to kosztem odpoczynku, snu.

To tak, jakby się wyczerpały baterie. Ma się dość. Ile razy w ostatnim roku dałeś Jej kwiaty? Prezent? Wolne od Ciebie i dziecka, takie tylko na zabawę, dla Niej, na pogaduchy z koleżankami czy cokolwiek co lubiła? Ja wychowałam dwie córki. Musiałam pracować, choć wcale nie chciałam (przynajmniej dopóki dzieci małe), chciałam więcej dzieci, w ogóle miałam inną wizję. Jaka była JEJ wizja wspólnego życia? Co o niej wiesz? Nie zorientowałeś się, że jest nieobecna myślami, daleka, dopóki znajomi nie pokazali Ci fotki? Byliście więc bardzo daleko.

Gdybyś w ogóle na Nią patrzył, widziałbyś, że gaśnie, jedzie na rezerwie. Chcesz powiedzieć, że się maskowała 24  godziny na dobę? Że była radosna, szczęśliwa, pełna życia? Że Ci codziennie mówiła jak Jej dobrze i jak wielkim szczęściem jest mieć Ciebie i synka? A potem nagle się puściła (a to cholera!).

Dokładnie tak jest - nie da sie ukrywac caly czas, musiales jej nie zauwazac... Tak z dnia na dzien w szczesliwym malzenstwie takie rzeczy sie nie zdarzają...

No ale skoro twierdzisz ze jest inaczej to w takim razie ten facet to chyba milosc jej zycia, druga polówka, dla której jest gotowa z najwieksza determinacja zakonczyc wszystko, poswiecic rodzine, grać przed Toba aby zaznac szczescia z nim... W koncu ludzie w roznym wieku znajduja prawdziwa milosc.. no ale wtedy juz jej nie zatrzymasz.

104

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Tak czy inaczej nie ma co drążyć dalej tematu. Fakt jest jeden jeżeli ona mnie już nie kocha to dalsza walka o nia nie ma sensu. Niech idzie i sama się przekona jak wygląda życie beze mnie. Szanse na to że za jakiś czas przyjdzie błagać o powrót jak i na to że będzie szczęsliwa są nie do przewidzenia. Moim zdaniem w życiu bilans musi wyjść i tak na zero więc w przyszłości każdy dostanie to na co zasłużył. Za sposób w jaki załatwiła sprawę ze mną mam nadzieję, że dostanie od życia solidnego kopa w dupę.

105 Ostatnio edytowany przez ona1990ona (2012-07-30 11:56:32)

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Daj jej zatęsknić za Tobą. Nich sama zrozumie swój błąd

106

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Jeśli jej zależy to wróci ALE  jeśli Ty będziesz cały czas zabiegał o nią to ona nie będzie miała nawet kiedy zatęsknić za Tobą

107 Ostatnio edytowany przez Rufio (2012-07-30 12:07:03)

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
ona1990ona napisał/a:

Jeśli jej zależy to wróci ALE  jeśli Ty będziesz cały czas zabiegał o nią to ona nie będzie miała nawet kiedy zatęsknić za Tobą

Wiem wiem. Tylko jestem na tyle głupi że zaczynam okazywać emocje i to że strasznie mi zależy. Ona to widzi i wykorzystuje przeciwko mnie. Głupimi duperelami pokazuje jej że ma mnie w garści. Czasem wysyłam jej smsy np. że ją kocham niezależnie od tego co zrobi itp. itd. Właśnie to dawanie zatęsknić za mną totalnie mi nie wychodzi. Ta metoda do mnie nie pasuje chociaż może w tej sytuacji to najrozsądniejsze wyjście.

108

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Jedynym Twoim wyjsciem teraz jest wziecie sobie na powaznie do serca pewnych słów:
Jezeli cos kochasz, pusc to wolno, jezeli wroci - jest Twoje, jezeli nie - nigdy Twoim nie bylo.

I tu nie ma co rozstrząsać, ze i tak pozaluje czy bedzie tesknic. Jezeli jest zakochana w innym to teraz na pewno za Toba tesknic nie bedzie a te smsy Twoje sa bez znaczenia. Ma klapki na oczach i tyle. Nie widzi Cie. Amok!

Jezeli z tym nowym nie wyjdzie, okaze sie to przelotne to dwa wyjscia: wroci do Ciebie albo tak jak mowila - i tak nie bedzie kontynuowac tego małżeństwa. Wtedy sie okaze czy naprawde miała dość...

A to zebys dal jej zatesknic hmm ja powiedzialabym zebys dal jej na razie spokoj, bo ta sytuacja mysle ze meczy Was obojga, teraz tesknic nie bedzie (bo chce sie uwolnic) ale daj jej czas do namyslu i spróbowania zycia bez Ciebie.
A czy robi błąd to sie dopiero okaże, nie wiemy czy z tamtym to rzeczywiscie nic powaznego...

Jak kocha to wróci. Na siłe nic nie zrobisz...

109

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

:-(

110

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Rufio napisał/a:

:-(

No nie smuć się! Głowa do góry! Może przed Toba jeszcze najlepsze dni...:) nigdy nie wiadomo:)

111

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Na razie nie czuje nic oprócz żalu i złości no i na przekór tym uczuciom tęsknię za nią strasznie...

112

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Generalnie w takich sytuacjach radziłem jak najszybciej zakończyć to co było.
Twoje małżeństwo już umarło, ona się bawi a Ty cierpisz.
Powinieneś przystać na jej warunki i zachowywać się tak jakbyś chciał sam brać rozwód.
Ona Cię zdradziła i odeszła, nie zgadzaj się na żadne następne ewentualne jej próby powrotu bo jak tylko powiesz tak następnego dnia ucieknie.
Bez względu na to co będzie dalej ona ma poczuć że Ciebie straciła,wybrała jego, świetnie, krzyżyk na drogę.
Takie rzeczy wracają, stety niestety, nie musisz jej źle życzyć jeśli tak robisz, i tak kiedyś za to zapłaci, wiem po sobie..
Czy chciałbyś jeszcze kiedyś z nia być, czy nie czas zająć się sobą, synem.
Od dziś zero smutów, złych myśli. traktuj ją chłodno, żadnych ckliwych smsów, jak sobie pomyślisz kocham ją, tęsknię, dodawaj na koniec zawsze NIE. Działa...
Zobaczysz prędzej czy poźniej zmianę w jej zachowaniu, bo ona poczuje ze coś zmieniło się w Tobie.
I pisz ile tylko chcesz na forum, to zawsze pomaga smile

Pursuit of happyness...

113

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Prawdę mówiąc Twoja historia jest bardzo smutna i szczerze Ci współczuję. Twoja żona wygląda na egoistkę, sama nie wie czego tak naprawdę chce. I to jest najgorsze, bo w ten sposób skazuje na cierpienie Ciebie no i przede wszystkim Waszego biednego Synka (och, a to w tym wszystkim jest najsmutniejsze). Rozumiem, że mogło jej czegoś zabraknąć w związku, że może męczyła się u Twojego boku, może jej uczucia wobec Ciebie gdzieś się wypaliły, ale to nie powód żeby robić Ci mętlik w głowie. Wydaje mi się, że powinna jasno postawić sprawę a nie bawić się Twoimi uczuciami. Przykra historia, poważnie. Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie dobrze się skończy - że otworzysz oczy i że zaczniesz wszystko na nowo, bo to chyba najlepsze rozwiązanie. Życzę Ci powodzenia!!!

114

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Raczej na pewno zacznę na nowo bo przed chwilą uzgodniliśmy że idziemy do notariusza podzielić majątek i dalej jak najszybciej sprawa rozwodowa. Śmiesznie powiedziane uzgodniliśmy. Żona stanowczo nalegała na to jak najszybciej a ja się zgodziłem bo mam tej sytuacji dosyć. Niech idzie ... Po tej rozmowie wyszła z domu z takim uśmiechem na ustach jakby milion w totka wygrała dodając że pan trzeci na pewno się do niej niedługo odezwie. Zero było w tym wszystkim gadki o synu tak jakby nie istniał w tym momencie i nie miał nic do powiedzenia (na szczęście był u babci i nie słyszał niczego).

Posty [ 77 do 114 z 456 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018