Hej. Jestem mężatką od 8 lat. Poznałam kogoś kilka miesięcy temu. Bardzo go lubię jako kolegę. Ostatnio częściej ze sobą rozmawiamy , czasami ze soba flirtujemy. Tyle, że ja poczułam chyba do niego coś więcej. Pewnie to zwykle zauroczenie i za jakiś czas mi minie. Ale ciągle o nim myślę, jak go widzę, to mam te "motyle w brzuchu ". Żadnej granicy nie przekroczyłam. To wszystko jest strasznie głupie i trudne dla mnie. Nie wylewajcie na mnie hejtu. Musiałam komuś to powiedzieć, a nikomu nie mogę.
Podobne tematy
2 2021-07-25 23:10:09 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-07-25 23:11:59)
Wielu ludzi myśli, że jeśli są w małżeństwie, to im takie zauroczenie nie grozi -- no bo przecież mają poprawnie funkcjonującą rodzinę, i miłość całkiem poprawną, i dzieci, i całe ułożone życie. Lata biegną, poznawani ludzie nie powodują uniesień serca, więc zauroczenia pewnie zdarzają się jakimś słabeuszom emocjonalnym, infantylnym, nieodpowiedzialnym.
... do czasu aż się zdarzy...
"Ojej! Koleżanka mi mówiła, że to ją dotknęło jak uderzenie pioruna. Nie wierzyłam jej, wyolbrzymiała, jak nastolatka... A teraz? Teraz ja sama to poczułam... "
Co robić?
Nic nie robić. Poczekaj parę miesięcy i zobaczymy co będzie.
Niektórzy zdradzają, idą na seks. Ty nie musisz iść na seks. Męża tymi swoimi uczuciami, swoim zauroczeniem, nie obciążaj.
Jak flirtujecie, to rozumowo ustal sama ze sobą czy możecie mieć seks, czy zdradzisz, czy przekroczysz granice. Jak uznasz, że nie chcesz seksu, nie zdradzisz, to nie przekraczaj granic. Sztywno się tego trzymaj.
Lepiej się zastanowić nad sobą, wbić sobie do głowy linię, które nie wolno przekraczać.
Twierdzisz, że żadnej granicy nie przekroczyłaś? Przecież to nieprawda. Przekroczyłaś. Jeśli byś nie przekroczyła, to co za problem byłoby powiedzieć mężowi, że flirtujesz z kolegą. Nie możesz porozmawiać o tym z mężem? Na pewno nie. Bo to jest już ta granica , którą właśnie przekroczyłaś.
Zastanów się, czy Ty byś chciała, żeby Twój mąż flirtował sobie z koleżanką, którą by bardzo lubił. Czy uważałabyś, że to jest w porządku wobec Ciebie i że nie przekracza żadnej granicy?
Ogarnij się i wysiłek jaki wkładasz w to flirtowanie z kolegą włóż we flirtowanie z własnym mężem. A kolegę zostaw innym paniom - niezamężnym. Inaczej popłyniesz i obudzisz się z ręką w nocniku.
Hej. Jestem mężatką od 8 lat. Poznałam kogoś kilka miesięcy temu. Bardzo go lubię jako kolegę. Ostatnio częściej ze sobą rozmawiamy , czasami ze soba flirtujemy. Tyle, że ja poczułam chyba do niego coś więcej. Pewnie to zwykle zauroczenie i za jakiś czas mi minie. Ale ciągle o nim myślę, jak go widzę, to mam te "motyle w brzuchu ". Żadnej granicy nie przekroczyłam. To wszystko jest strasznie głupie i trudne dla mnie. Nie wylewajcie na mnie hejtu. Musiałam komuś to powiedzieć, a nikomu nie mogę.
Jak wygląda Twoje małżeństwo, czego Ci w nim brakuje, że emocji szukasz poza stałym związkiem?
Eukaliptus ma rację, samą siebie oszukujesz twierdząc, że żadne granice nie zostały przekroczone. Pojawiła się przecież nielojalność, a Twoje uczucia coraz silniej szybują w kierunku innego niż mąż mężczyzny, co z kolei stanowi naruszenie zasad obowiązujących w większości romantycznych relacji (no chyba, że umawialiście się inaczej, ale z treści posta wnioskuję, że nie) i jest zagrożeniem dla Waszego małżeństwa.
Niech zgadnę - mąż nagle stał się bardziej irytujący, zwyczajny, jego wady się wyostrzyły?
5 2021-07-26 07:45:49 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-07-26 08:15:04)
Hej. Jestem mężatką od 8 lat. Poznałam kogoś kilka miesięcy temu. Bardzo go lubię jako kolegę. Ostatnio częściej ze sobą rozmawiamy , czasami ze soba flirtujemy. Tyle, że ja poczułam chyba do niego coś więcej. Pewnie to zwykle zauroczenie i za jakiś czas mi minie. Ale ciągle o nim myślę, jak go widzę, to mam te "motyle w brzuchu ". Żadnej granicy nie przekroczyłam. To wszystko jest strasznie głupie i trudne dla mnie. Nie wylewajcie na mnie hejtu. Musiałam komuś to powiedzieć, a nikomu nie mogę.
O ile nie chcesz stać się łatwą zdobyczą dla amatora mężatek nieco znudzonych swoim związkiem, to przestań z nim flirtować, rozmawiać na tematy które nie powinny się między wami pojawiać i skieruj swoją uwagę na męża, jesli ci zależy na małżeństwie. Wstąpiłaś na kruchy lód który już zaczyna trzeszczeć, lepiej więc pójść po rozum do głowy zawczasu i wycofać się w porę niż brnąć aż się załamie, bo taka kąpiel rzadko komu wychodzi na zdrowie.
Masz męża, myślisz i flirtujesz z innym, do tego poczułaś "chyba do niego coś więcej".
Gdybyś faktycznie uważała "to wszystko" za głupie, to zamiast pisać na forum o swym flircie, zakończyłaś by go w tempie światła. A tak to: "słowa, słowa, słowa" (W. Szekspir, Hamlet).
7 2021-07-26 08:31:52 Ostatnio edytowany przez Mira Żmijewska (2021-07-26 08:32:20)
Nie masz pełnej kontroli nad tym, co ci się w głowie robi. I nie ma też sensu oceniać się za pomysły swojej głowy.
Masz natomiast wpływ na swoje zachowania i chociaż czasami wymaga to działania naprzeciw pomysłom / wymysłom własnej głowy, to na dłuższą metę przekłada się to również na wybicie z niej różnych głupich pomysłów.
No chyba, że wolisz, jak suche liście, płynąć z prądem.
8 2021-07-27 20:06:40 Ostatnio edytowany przez Airuf (2021-07-27 20:08:00)
No to teraz masz wybór - zdradzać dalej albo przestać. Podejmij decyzję - tylko się nie oszukuj jak do tej pory (parę osób wyżej już Ci wytknęło że tylko to sobie wmawiasz sobie iż żadna granica nie została przekroczona - pokaż ten wpis mężowi, zapewne przyzna Ci rację...). Jeżeli nie chcesz przerwać flirtu i tym samy będziesz pielęgnować zauroczenie to znaczy że chcesz męża zdradzać dalej. To proste jak seks, nie ma żadnych wymówek.
Według mnie jedyna różnica pomiędzy taką zdradą a zdradą fizyczną jest taka, ze z tej jeszcze możesz się bez szwanku wycofać. Ale sama zdrada jest, bo czujesz emocje do innego, masz ochotę na innego i nie jest to zwykłe "o, fajny facet", tylko nawiązała się relacja, na którą się świadomie zgodziłaś i którą podtrzymujesz. Miałam podobną sytuację, że nagle poczułam jakąś chęć sama nie wiem czego (flirtu? bliskości?) z kolegą. Przyznałam się partnerowi i doszłam do tego, że po prostu brakowało mi bliskości w domu, czułam się zaniedbana. U Ciebie też to nie wzięło się znikąd, ale nie rozwiążesz problemu brnąc w romans. Albo kończysz związek i lecisz dalej w romans z kolegą, albo kończysz romans i skupiasz się na związku, znajdujesz przyczynę problemów i może nawet przyznajesz się facetowi do tego, że miałaś przez chwilę innego w głowie...
A według mnie to jeszcze nie jest zdrada.
Zostanę za to zakrzyczana, wiem, wiem.
To jest ten moment, kiedy musisz podjąć decyzję, co dalej?
Co zrobisz? Ochłodzisz kontakty z kolegą i skierujesz się w stronę męża, czy dalej będziesz się cieszyć flirtami i adoracją w pracy?
To jest ten moment, kiedy zapala się światełko stopu i masz zdecydować, czy je zignorujesz, czy też nie.
Czy dołączysz do grona pań cieszących się niezbyt dobrą opinią, zdradzających męża, czy wrócisz do domowych pieleszy i zaczniesz pracować nad swoim związkiem.
Twój wybór.
11 2021-07-27 22:02:03 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-27 22:03:34)
A według mnie to jeszcze nie jest zdrada.
Zostanę za to zakrzyczana, wiem, wiem.
To jest ten moment, kiedy musisz podjąć decyzję, co dalej?
Co zrobisz? Ochłodzisz kontakty z kolegą i skierujesz się w stronę męża, czy dalej będziesz się cieszyć flirtami i adoracją w pracy?
To jest ten moment, kiedy zapala się światełko stopu i masz zdecydować, czy je zignorujesz, czy też nie.
Czy dołączysz do grona pań cieszących się niezbyt dobrą opinią, zdradzających męża, czy wrócisz do domowych pieleszy i zaczniesz pracować nad swoim związkiem.Twój wybór.
Dlaczego zaraz zakrzyczeć,zauroczenie i flirt do pewnego momentu można zastopować i zakończyć projektowanie,fantazjowanie,ale
jakąś granice Autorka zaczyna chyba przekraczać,lub stoi u niej i duma waha się,trudne rzeczy to są jeżeli w życiu coś takiego pierwszy raz się ma ,łatwo się czarować jest
Ostatnio częściej ze sobą rozmawiamy , czasami ze soba flirtujemy. Tyle, że ja poczułam chyba do niego coś więcej. Pewnie to zwykle zauroczenie i za jakiś czas mi minie. Ale ciągle o nim myślę, jak go widzę, to mam te "motyle w brzuchu ". Żadnej granicy nie przekroczyłam..
ciężka sprawa jak już naciśnie się spust i broń wypali nie da się już powstrzymać zainicjowanej reakcji
chyba że to niewypał.
... albo pandemia...
13 2021-07-28 17:48:05 Ostatnio edytowany przez Pronome (2021-07-28 17:48:28)
Wielu ludzi myśli, że jeśli są w małżeństwie, to im takie zauroczenie nie grozi -- no bo przecież mają poprawnie funkcjonującą rodzinę, i miłość całkiem poprawną, i dzieci, i całe ułożone życie. Lata biegną, poznawani ludzie nie powodują uniesień serca, więc zauroczenia pewnie zdarzają się jakimś słabeuszom emocjonalnym, infantylnym, nieodpowiedzialnym.
... do czasu aż się zdarzy...
"Ojej! Koleżanka mi mówiła, że to ją dotknęło jak uderzenie pioruna. Nie wierzyłam jej, wyolbrzymiała, jak nastolatka... A teraz? Teraz ja sama to poczułam... "
Co robić?
Nic nie robić. Poczekaj parę miesięcy i zobaczymy co będzie.
Niektórzy zdradzają, idą na seks. Ty nie musisz iść na seks. Męża tymi swoimi uczuciami, swoim zauroczeniem, nie obciążaj.
Jak flirtujecie, to rozumowo ustal sama ze sobą czy możecie mieć seks, czy zdradzisz, czy przekroczysz granice. Jak uznasz, że nie chcesz seksu, nie zdradzisz, to nie przekraczaj granic. Sztywno się tego trzymaj.
Lepiej się zastanowić nad sobą, wbić sobie do głowy linię, które nie wolno przekraczać.
Podzielam szkole zycia Garego
i w sumie, co tu wiecej dodawac. Zauroczenia to element zycia, obecne na kazdym etapie zycia (i juz przestancie z ta moralnoscia, taka jest natura ludzka), zazwyczaj szybko gasna, jednak to my decydujemy czy nadajemy im priorytet. I tyle. Sama decydujesz.
14 2021-07-28 18:09:30 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-07-28 18:17:02)
Zauroczenia to element zycia, obecne na kazdym etapie zycia (i juz przestancie z ta moralnoscia, taka jest natura ludzka), zazwyczaj szybko gasna, jednak to my decydujemy czy nadajem priorytet. I tyle. Sama decydujesz.
I właśnie z tym nawiększy zwykle problem, aby nadawać priorytet tylko naprawdę ważnym sprawom. Niestety, tyle czynników ma wpływ na ważność niektórych spraw, że można się czasami pogubić. Wystarczy pomyśleć, co było dla nas ważne kiedyś tam... Dziś jest to zupełnie bez wartości, nieważne, a kiedyś? Mogliśmy iść na udry z każdym w obronie tych mrzonek.
Dlatego jeśli już czemuś nadajemy bądź nie ten priorytet, dobrze chociaż wysłuchać czy inni w danym momencie też zrobili podobnie, czy żałowali swojej decyzji albo co gorsza żałują do dziś.
Dlatego jeśli już czemuś nadajemy bądź nie ten priorytet, dobrze chociaż wysłuchać czy inni w danym momencie też zrobili podobnie, czy żałowali swojej decyzji albo co gorsza żałują do dziś.
Nie da sie przezyc wlasnego zycia, kierujac sie radami innych. To znaczy mozna, ale znaczy to tyle, ze nie zyjemy wlasnym zyciem, tylko czyims. Jeden zaluje, drugi powie, ze byla to najlepsza decyzja w jego zyciu. Co do priorytetow, hm.. One sie zmieniaja i tez najlepsze decyzje plyna z serca, z tego co ty chcesz, a nie z tego, co nam ktos zasugeruje, bo przeciez nikt nie jest toba i tylko ty znasz siebie najlepiej.
Dlatego jeśli już czemuś nadajemy bądź nie ten priorytet, dobrze chociaż wysłuchać czy inni w danym momencie też zrobili podobnie, czy żałowali swojej decyzji albo co gorsza żałują do dziś.
Nie da sie przezyc wlasnego zycia, kierujac sie radami innych. To znaczy mozna, ale znaczy to tyle, ze nie zyjemy wlasnym zyciem, tylko czyims. Jeden zaluje, drugi powie, ze byla to najlepsza decyzja w jego zyciu. Co do priorytetow, hm.. One sie zmieniaja i tez najlepsze decyzje plyna z serca, z tego co ty chcesz, a nie z tego, co nam ktos zasugeruje, bo przeciez nikt nie jest toba i tylko ty znasz siebie najlepiej.
Szczerze mówiąc, od dawna myślę o rozwodzie i to było już przed tym jak poznałam mojego kolegę. Moje uczucie do męża całkowicie się wypaliło. Nie wiem czy z tego zauroczenia do kolegi nie będzie czegoś więcej. Na uczucia akurat nie mamy wpływu. Gdy myślę, że muszę się z niego wyleczyc, to nagle gdzieś go spotykam i wszystko wraca. Ja jemu się podobam. Sam mi to powiedział. Nigdzie się z nim nie umawiam. Widzę go tylko wtedy, gdy przypadkiem na siebie wpadniemy. Oboje nas do siebie ciągnie. To widać i czuć. Czasem wymienimy ze sobą kilka wiadomości.... Bywa tak, że tygodniami się nie widzimy i nie rozmawiamy. A ja tęsknię. Cholernie tęsknię. I źle się z tym czuje. Zamykam się gdzieś, gdzie mnie nikt nie widzi i płacze, bo chciałabym z nim być, a nie mogę. Mam dzieci i ich dobrem muszę się kierować. Chociaż też nie jest dobrze, jak słyszą, że rodzice się kłócą. Moj kolega też ma swoją rodzinę. Dlatego to jest takie ciężkie. Powiedziałam mężowi, że ktoś mi się podoba. Nie wie dokładnie kto i pewnie nie zdaje sobie sprawy, że to uczucie u mnie się umacnia. Poczekam, może za kilka miesięcy to minie, A może nie i życie mi się posypie na kawałki.
18 2021-07-31 23:45:05 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-31 23:57:49)
Szczerze mówiąc, od dawna myślę o rozwodzie i to było już przed tym jak poznałam mojego kolegę.
To może zacznij coś robić w kierunku rozwodu i rozstania z mężem ,zamiast rozmyślać i uciekać w nieszczęśliwą fantazję o miłości.
Moje uczucie do męża całkowicie się wypaliło. Nie wiem czy z tego zauroczenia do kolegi nie będzie czegoś więcej. Na uczucia akurat nie mamy wpływu. Gdy myślę, że muszę się z niego wyleczyc, to nagle gdzieś go spotykam i wszystko wraca
.
Na te nieszczęsne uczucia ,mamy wpływ i tak i nie za bardzo,to nie takie proste ,tyle że powtarzane często daje usprawiedliwienie i racjonalizuje kłamstwa, świetnie tłumi sumienie, to przekonanie, całkiem skutecznie,nie nauczeni jesteśmy świadomego panowania nad nimi,dbania o nie i mamy w nosie swoje postawy ,kiedy zakochanie mija i się zmienia,gubimy się pomiędzy brakiem uczuć i niby rozsądkiem,dajemy sobą powodować albo je tłumimy,pojawia się brak odwagi i wygodny niby komfort ,na pewno mamy wpływ na postawę i bycie uczciwym wobec siebie i kogoś kto jest ojcem dzieci .Teraz wpływ na pewne uczucia ma tamten facet i Twój mąż ,oni mają wpływ na nie, ponieważ Ty oddałaś im nad sobą władzę .Coś z Twoją świadomością dzieje się niedobrego i w podświadomości .Jakiś deficyt deficyty roszczenia, oczekiwania,braki urosły,nie zostały zaspokojone przez Ciebie i teraz rośną z jednej strony negatywne uczucia do siebie i do męża ,a z drugiej planujesz i chcesz emocji uczuć do i od kolegi .Masz rozdarcie, konflikt i walczysz .Walcząc wzmacniasz to co nieznane inne nowsze ,coś co obiecuje Ci niby coś lepszego niż to co masz teraz .Nie możesz być i mieć frustracja i rozgoryczenie też rosną ,pojawi się złość i niechęć,przygnębienie ,które będziesz prawdopodobnie tłumić i szukać ulgi ukojenia z coraz większą siłą i ukrywaną desperacją.
Ja jemu się podobam. Sam mi to powiedział. Nigdzie się z nim nie umawiam. Widzę go tylko wtedy, gdy przypadkiem na siebie wpadniemy. Oboje nas do siebie ciągnie. To widać i czuć. Czasem wymienimy ze sobą kilka wiadomości.... Bywa tak, że tygodniami się nie widzimy i nie rozmawiamy. A ja tęsknię. Cholernie tęsknię. I źle się z tym czuje. Zamykam się gdzieś, gdzie mnie nikt nie widzi i płacze, bo chciałabym z nim być, a nie mogę.
Ale bardzo byś chciała wiedzieć i zweryfikować to czy tak jest na 100% czy nie jest i co dalej się stanie jak będzie wzajemność i deklaracje ,nie ważne na takim etapie że może z jednej strony bez pokrycia byle "zamoczyć" (sorry),Tobire łatwo będzie uwierzyć we wszystko ,bo tego chcesz.Udawac wcale nie jest trudno jak facet ma pożądanie do Ciebie,wystarczą wam na początek zachwyty nad zachwytami ,potem wspólna intymność, z użalania się nad sobą i nieszczęściem w związku w związkach,radocha i frajda z sekretów i tajemnic ,namiętność itp
Bardzo chcesz poznać co tak naprawdę czuje tamten facet,ale pewnie boisz się sama powiedzieć i spytać ,co zrobicie z tym i na co możecie sobie pozwolić do czego dopuścić.
Twoje obserwacje są nie potwierdzone i nie sprawdzone ,być może to mrzonki,marzenia i projekcje ,być może facet widzi u Ciebie maślane oczy i odpowiada na Twoje "zapotrzebowanie",a że możesz mu się podobać to ma kontakt z Tobą ,"na dwoje babka wróżyła". Jedynie ukryty romans macie do dyspozycji ,mnóstwo emocji,złudzeń i wyobrażeń do realizacji ,też ciężką sprawa na dłuższą metę ,możesz się przejechać na tym ,zostać na lodzie,jeżeli się rozwiedziesz z mężem ,a Tamten tylko Ciebie wykorzysta,nie będzie równowagi ,jeżeli Twoje oczekiwania pójdą w stronę oczekiwania wyłączności i na własność tego faceta.Do miłości do męża nie dasz rady się zmusić,bez świadomości zrobisz sobie i jemu jeszcze większą krzywdę .Kolega nie jest pewną gałązką ,może być tylko dopalaczem i dojeżdżaczem dla marnego Twojego małżeństwa ,które jest coraz bardziej zaniedbane,choć możliwe że z zewnątrz na takie nie wygląda ,i nie jest dla Twojego męża i dzieci
Mam dzieci i ich dobrem muszę się kierować. Chociaż też nie jest dobrze, jak słyszą, że rodzice się kłócą. Moj kolega też ma swoją rodzinę. Dlatego to jest takie ciężkie. Powiedziałam mężowi, że ktoś mi się podoba. Nie wie dokładnie kto i pewnie nie zdaje sobie sprawy, że to uczucie u mnie się umacnia. Poczekam, może za kilka miesięcy to minie, A może nie i życie mi się posypie na kawałki.
Wcale nie myślisz o dobru dzieci ,to znaczy coś pewnikiem przebija się i dręczy tylko że znowu nie robisz nic dla ich dobra ,zachowujesz tylko pewne pozory eskalując też jednocześnie awersje do męża ,żale ,urazy i pretensje zaszłości i stąd kłótnie i wybuchy ,zaczniesz brać odwet wkrótce za to że musisz z nim być,a z kolegą nie możesz albo nie wiesz czy możesz nie jesteś pewna do końca,wiesz że on prawdopodobnie nie rzuci rodziny dla Ciebie i Twoich dzieci ,na dzieciach to też się odbije ten stan zawieszenia i jałowego rozmyślania o nieszczęśliwej niespełnionej niby miłości ,szczęściu.
Największą ściemą bywa to trwanie w słabym małżeństwie ,bez miłości, przyjaźni dla niby ich dobra ,następne dysfunkcyjne porąbane dzieciaki pójdą w świat, mnożyć "niemiłość",pustkę i braki emocjonalne,które dostali od rodziców ,teraz odpowiadacie za nie, potem wziąć odpowiedzialność za swoje życie i umiejętności świadomość ,takim dzieciakom jest coraz trudniej.
Tyle że Ty bardziej myślisz skupiasz się na sobie i na swojej zakazanej niby miłości,użalasz się nad sobą ,Twój mąż głupieje i będzie coraz bardziej głupiał,będziecie się krzywdzić i obwiniać sprzeczać i awanturować o bzdety,byle co może Ciebie bardzo irytować w nim.
Jeżeli nie chcesz żeby Twoje życie rozsypało się na kawałki ,a to się już dzieje i właściwie stało ,to idź na terapię z mężem i rozstańcie się
,są takie terapie ,gdzie celem jest rozładowanie wypalenia i urazów wzajemnych.
Z tamtym facetem stopniowo schładzaj kontakt bo odrywasz się świadomie od rzeczywistości i wyborów decyzji,żyjąc mrzonkami domysłami i spekulacjami niby możliwościami złudną nadzieją wzmacniasz uwikłanie emocjonalne i odkładasz ,odraczasz ucieczkowo to co
możesz zrobić dla swojego dobra ,dobra dzieci.
Mężowi też nie dajesz będąc z nim możliwości ułożenia sobie z kimś innym życia to zaborcze z Twojej strony ,choć w gruncie rzeczy nie wiesz co mąż naprawdę myśli .Bez sensu czekać na ruch męża i jakiś cud,życie wam minie i zbrzydnie obojgu ze wstrętem do siebie a to trudniej jeszcze wyleczyć .