netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jest źle - mam 36 lat i rozwód

17 440 odpowiedzi978 410 wyświetleńzałożony przez fluffy, 27.05.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 269 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 17 441 ]

326

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:
pogubioona... napisał/a:

fluffy czasu  nie da sie cofnać .. myśle że i Ty i ja znajdziemy kiedyś kogoś kto naszym zdaniem bedzie zaslugiwal na nasza miłość...
miłość? hmm a to jeszcze istnieje smile martwi mnie fakt ze przez takie doswiadczenia zyciowe niestety jakas czesc spadnie na przyszlych partnerow o ile beda... do mnie raz sie odezwie nie tak i pewnie juz pozamiatane ..
Mysle tez ze wiele pomoglaby Ci teraz jakas osoba ktora jest odmiennej plci ale z drugiej strony chyba za swieza  rana zeby ja na sile goic.. poza tym i druga osoba moze z tego powodu cierpieć.. zawsze bedziesz miał łatwiej w znalezieniu kogoś fakt męzczyzna ma łatwiej.. ja z dwójka dzieci bede miała gorzej smile Poza tym jak to sie mówi szybkich panów moge miec na pęczki a ciezko bedzie znalezc kogos na "poziomie" wiec hmm chyba bede sama ... Ogólnie powinnismy wszyscy z tego postu spotkac sie w jakies knajpce nawet na coli i pogadac na zywo smile:)

p.s kolezanki uwierz mi ze potrafia szkodzic i to bardzo ..

Też martwi mnie to, że po takim doświadczeniu ciężko będzie kogoś pokochać. Jeżeli chodzi o koleżanki żony to daje sobie rękę uciąć, że miały coś do powiedzenia w tej sprawie. Może nie bezpośrednio, ale swoimi poglądami mogły mieć na nią wpływ. Tym bardziej, że wśród nich jest jedna rozwódka, która zrobiła mężowi to samo co teraz moja żona robi mnie. Może jestem przewrażliwiony, nie wiem. Najgorzej, jak za tym wszystkim stoi ktoś trzeci, chociaż ona sie zapierała rękami i nogami, że nie. Nic nie wskazuje za tym, że tak jest poza moim przeczuciem. Powiedziała, że jak tak mi będzie lepiej to mogę sobie wierzyć, że tak jest. Jak czytam inne podobne przypadki na tym forum, to u większości ten "jawny" proces rozpadu związku, tzn. kiedy obie osoby są świadome, że to się dzieje i rozmawiały już o tym trwa długo - parę miesięcy. U mnie rach, ciach, minął miesiąc i życie wywrócone do góry nogami.

A na coli chętnie bym się spotkał i porozmawiał z osobami w podobnej sytuacji smile

Wiesz co mam sporo kolezanek i wiem jaki wplyw moga miec na siebie na wzajem... jedna drugiej zazdrosci .. i czasem jest tak ze niby z dobrego serca daja takie rady tylko po to żeby zaszkodzic choc robia to z usmiechem.. a wiele jest kobiet ktore sa wplywowe zwlaszcza jak sa zachwycone ta osoba...
Co do tego odejscia rach ciach smile nie chce tu nikogo oceniac kazdy jest inny ale moze wlasnie jest ktos ... nagle stała sie obojetna, nie interesuje ja czy wierzysz jej czy nie to troche zastanawiajace... poza tym dałeś jej pełne pole do popisu wyprowadzajac sie .. ma wolna reke na wszystko i spokojnie z czystym sumieniem moze sie spotykac z kim chce i kiedy chce...
Ale moze sie myle moze po prostu wszystko sie wypalilo... a bawic sie w detektywa to zalosne prawda zawsze wyjdzie na jaw wczesniej czy pozniej.. ale mamy pokrecone zycie co jeden to gorzej mnie to zaczyna przerazac ... jest jeszcze szansa na normalne zycie?

p.s to juz mamy dwoje chetnych smile kto jeszcze? smile

327

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

W zasadzie to mogę gdybać, gdybać i nic z tego mi już teraz nie przyjdzie. Też coraz częściej myślę, że ta wyprowadzka to był błąd, ale emocje i jej obojętność tak na mnie podziałały. Tylko co by mi dało zostanie tam? Też bym cierpiał w takim samym stopniu albo bardziej, bo widziałbym ją codziennie. A wracając do koleżanek to powiedziała mi, że zazdrości im partnerów i też chce być szczęśliwa.

328

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

ja na coca - colę też jestem chętna :-)

329

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

W zasadzie to mogę gdybać, gdybać i nic z tego mi już teraz nie przyjdzie. Też coraz częściej myślę, że ta wyprowadzka to był błąd, ale emocje i jej obojętność tak na mnie podziałały. Tylko co by mi dało zostanie tam? Też bym cierpiał w takim samym stopniu albo bardziej, bo widziałbym ją codziennie. A wracając do koleżanek to powiedziała mi, że zazdrości im partnerów i też chce być szczęśliwa.

Czyli gadki miedzy nimi były non stop... a kobiety jak sie spotkaja o niczym innym nie gadaja jak o seksie, swoich obawach i narzekaja na swoich partnerów i rozpoczyna sie 4 godzinna debata a potem wprowadzanie w zycie osobiste co raz to nowe idee i z dnia na dzien Twoja ukochana staje sie inna.. Masz racje nie ma co gdybac najwazniejsze zeby brnac do przodu ... musi byc dobrze .. za dlugo było zle..
uciekam do pracy milego dnia dla wszystkich ..

330

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
monaliza34 napisał/a:

ja na coca - colę też jestem chętna :-)

oooo jest nas 3 smile super

331

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mayk222 napisał/a:

kasikakasika rozumiem bo tez ta druga strona Moja nie okreslila sie jasno rzucajac lub kladac pierscionek zareczynowy na stole,traktuje mnie jak furtke zapasowa w sytuacji niepowodzen,ale tylko ja z Nia mialem Ta jedyna prawdziwa Milosc i Kochanie,To jest trudne i chyba nie rozwiazywalne gdy uczucia sa gora nad rozsadkiem.

mayk222
Wiem, że cierpliwość popłaca... tylko jak się jej nauczyć? Jestem typem kobiety w gorącej wodzie kąpanej, wybucham na chwilę, a potem potrzebuje żeby mnie głaskać.
Po tym co wczoraj usłyszałam, tracę nadzieję że będzie dobrze, on nie chce mnie znać!
Nadal ma w sobie tyle złości, że nie jestem w stanie jej ugościć.
Głosy w koło mówią: wypnij się na niego, nie warty jest Twoich łez...
Ale nikt chyba nie wie jak mocno go kocham!

Za Ciebie trzymam jutro kciuki, piękne zagranie z Twojej strony!!! To jutro ten mecz?
Wierzę, że spełni się Twoje marzenie.

332

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Pogoobiona, piszesz że musze podjąć decyzję... wiem, ale zawsze jest coś czego szkoda- dzieci, mieszkania, pracy (musowa wyprowadzka do innego miasta). Boję się zaczynać wszystkiego od "nowa" ale z drugiej strony dzieciaki jeszcze małe może i by było łatwiej.
A propo szacunku to faktycznie jest coraz gorzej, coraz gorsze awantury i latające rzeczy.
Parę miesięcy temu mąż był w pracy za granicą przez 4 miesiące. miałam wszystko na głowie, nie miałam czasu dla siebie ale byłam na prawdę szczęśliwa a jak on wrócił to wrócił mój dół. są jeszcze momenty że normalnie rozmawiamy i śmiejemy się, ale czasem boję się powiedzieć o swoich nowych pomysłach bo znowu usłyszę że "twoje wszystkie pomysły są do dupy".  Sprawy łóżkowe wymarły już od lutego. Wiem nie kocham go, jestem tego pewna ale jak go zostawie to go bardzo skrzywdzę. ale z drugiej strony czy może trwać małżeństwo bez miłości??
Już normalnie jestem głupia.
JA TEŻ JESTEM CHĘTNA NA COLE :-)

333

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
efina napisał/a:

Pogoobiona, piszesz że musze podjąć decyzję... wiem, ale zawsze jest coś czego szkoda- dzieci, mieszkania, pracy (musowa wyprowadzka do innego miasta). Boję się zaczynać wszystkiego od "nowa" ale z drugiej strony dzieciaki jeszcze małe może i by było łatwiej.
A propo szacunku to faktycznie jest coraz gorzej, coraz gorsze awantury i latające rzeczy.
Parę miesięcy temu mąż był w pracy za granicą przez 4 miesiące. miałam wszystko na głowie, nie miałam czasu dla siebie ale byłam na prawdę szczęśliwa a jak on wrócił to wrócił mój dół. są jeszcze momenty że normalnie rozmawiamy i śmiejemy się, ale czasem boję się powiedzieć o swoich nowych pomysłach bo znowu usłyszę że "twoje wszystkie pomysły są do dupy".  Sprawy łóżkowe wymarły już od lutego. Wiem nie kocham go, jestem tego pewna ale jak go zostawie to go bardzo skrzywdzę. ale z drugiej strony czy może trwać małżeństwo bez miłości??
Już normalnie jestem głupia.
JA TEŻ JESTEM CHĘTNA NA COLE :-)

hmm ciężko masz i powiem Ci bedzie gorzej wiem ze to pzrykre ale tak moze byc...
Moj mąż po wczorajszym dniu przegiął na całej lini ... głupio o tym mi pisac ale podniósł na mnnie  ręke w obecnosci naszych znajomych sad
z glupiego powodu zupelnie .. bo znajomy powiedzial mu ze ma zaje.. zone .. straszne to co powiedzial a ja go musialam sprowokować ii  nie było że nie ...kolega wstawil sie za mna a potem w domu mialam pieklo ..
Mam  nadzieje ze szybko stane na nogi i zwyczajnie odejde... jestem zmeczona ciagla walka z wiatrakami zmeczona chyba nawet psychicznie.. martwie sie o Ciebie ze mozesz miec  podobnie a moze jestem przewrazliwona...
Mysle ze dluuuuuuuugo bede sama mysle ze przez mojego meza moge bac sie dac jakas szanse innemu mezczyznie...
Z reszta nie wierze nawet  ze  mogłby ktos sie pojawic w moim zyciu...

334

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
efina napisał/a:

Około rok temu, mąż powiedział mi pierwszy raz że nie jest ze mną szczęśliwy (już po kłótni) i wtedy we mnie coś pękło. nie zaczęłam się zastanawiać dlaczego i co ja mogłam zrobić źle ale czy to ja jestem z nim szczęśliwa. doszłam do wniosku że nie (liczne kłótnie z byle powodu, wyżywanie się na mnie i wyzwiska). i tak do tej pory. a on teraz potrafi mi powiedzieć że to ja jestem zimna i nie daję mu ciepła, a co było wcześniej??? on mnie olewał i to tak we mnie siedzi że nie wiem czy nawet będę w stanie go przytulić czy pocałować.
jestem jeszcze młoda (29) i nie wiem czy trwać dla dzieci czy zacząć życie od nowa. pomóżcie!! rozmowy z nim pomagają tylko na krótko i dalej się zaczyna. Potrafi wyzwać mnie od dziw... a później powiedzieć żebym się nie złościła że on jest o mnie zazdrosny. czy zawsze tak jest??? wszyscy mężowie tak traktują żony??

Jaja sobie robisz czy co? Ja bym 5 minut nie byla z durniem, wyzywajacym mnie od dziwek czy obrazajacym w jakikolwiek inny sposob. Nie wiem z jakiego srodowiska pochodzisz i jakich mezow obserwujesz na codzien, ze takie pytanie przyszlo Ci do glowy.
Mezczyzni, z jakimi dotychczas bylam NIGDY nie uzyli wulgarnego slowa w stosunku do mnie, nawet podczas klotni czy sprzeczek (takich nie da sie uniknac w zadnym normalnym zwiazku). Moj partner jest calkowitym przeciwienstwem tego kogos, kogo tu jako swojego meza opisalas.
Skoro masz 29 lat i przy tym jeszcze dzieci to sie nie zastanawiaj tylko pakuj manatki, jego lub swoje i im szybciej rozstaniesz sie ze swoim slubnym chamem (nazywaj rzeczy po imieniu) tym szybciej ulozysz sobie zycie na nowo i tak jak powinno ono wygladac. Dla siebie i dla dzieci.

335

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Jest takie miejsce do którego lubię wracać, w zasadzie od początku mojego rozstania byłem tam już kilkanaście razy. Spaceruje wieczorami samotnie i rozmyślam. Patrzę na inne pary chodzące za rękę i tak bardzo chciałbym móc robić to samo... Właśnie stamtąd wróciłem i ogarnęła mnie jedna myśl - pamiętam czasy zanim poznałem moją żonę, kiedy spędzałem tam z przyjaciółmi i znajomymi sporo czasu i wtedy bardzo chciałem być z kimś. Dzisiaj po kilku latach to uczucie do mnie wróciło. Znowu tak bardzo chciałbym z kimś być, a jednocześnie mam poczucie życiowej porażki - przecież miałem wspaniałą kobietę u boku, z którą chciałem spędzić resztę życia i to wszystko nagle zniknęło jakbym tych lat wogóle nie przeżył. Niszczy mnie to tak bardzo, że nie potrafię tego określić żadnymi słowami.

Naprawdę nie potrafię się pogodzić z moją sytuacją, nawet sobie wyliczyłem, że mija 43 dzień od kiedy to wszystko się zaczęło, a ja nadal tkwię w martwym punkcie. Ani do przodu, ani do tyłu nie mogę ruszyć z miejsca.

336

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Jest takie miejsce do którego lubię wracać, w zasadzie od początku mojego rozstania byłem tam już kilkanaście razy. Spaceruje wieczorami samotnie i rozmyślam. Patrzę na inne pary chodzące za rękę i tak bardzo chciałbym móc robić to samo... Właśnie stamtąd wróciłem i ogarnęła mnie jedna myśl - pamiętam czasy zanim poznałem moją żonę, kiedy spędzałem tam z przyjaciółmi i znajomymi sporo czasu i wtedy bardzo chciałem być z kimś. Dzisiaj po kilku latach to uczucie do mnie wróciło. Znowu tak bardzo chciałbym z kimś być, a jednocześnie mam poczucie życiowej porażki - przecież miałem wspaniałą kobietę u boku, z którą chciałem spędzić resztę życia i to wszystko nagle zniknęło jakbym tych lat wogóle nie przeżył. Niszczy mnie to tak bardzo, że nie potrafię tego określić żadnymi słowami.

Naprawdę nie potrafię się pogodzić z moją sytuacją, nawet sobie wyliczyłem, że mija 43 dzień od kiedy to wszystko się zaczęło, a ja nadal tkwię w martwym punkcie. Ani do przodu, ani do tyłu nie mogę ruszyć z miejsca.

Wszystko jest jeszcze swieze tak naprawdę i potrzebujesz troszkę czasu... zobaczysz ze za jakis czas Twoje zycie powoli nabierze sensu:) kazdy z nas zasluguje na odrobine szczescia ... chodzisz w miejsce gdzie latwiej wpadasz w dolka ... unikaj go nie doluj sie nie  potzrebnie .. i tak jestes silny  wytrzymales juz tyle dni to juz jakis Twoj maly kroczek do przodu.. pozdrawiam

337

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Jest takie miejsce do którego lubię wracać, w zasadzie od początku mojego rozstania byłem tam już kilkanaście razy. Spaceruje wieczorami samotnie i rozmyślam. Patrzę na inne pary chodzące za rękę i tak bardzo chciałbym móc robić to samo... Właśnie stamtąd wróciłem i ogarnęła mnie jedna myśl - pamiętam czasy zanim poznałem moją żonę, kiedy spędzałem tam z przyjaciółmi i znajomymi sporo czasu i wtedy bardzo chciałem być z kimś. Dzisiaj po kilku latach to uczucie do mnie wróciło. Znowu tak bardzo chciałbym z kimś być, a jednocześnie mam poczucie życiowej porażki - przecież miałem wspaniałą kobietę u boku, z którą chciałem spędzić resztę życia i to wszystko nagle zniknęło jakbym tych lat wogóle nie przeżył. Niszczy mnie to tak bardzo, że nie potrafię tego określić żadnymi słowami.

Naprawdę nie potrafię się pogodzić z moją sytuacją, nawet sobie wyliczyłem, że mija 43 dzień od kiedy to wszystko się zaczęło, a ja nadal tkwię w martwym punkcie. Ani do przodu, ani do tyłu nie mogę ruszyć z miejsca.

No jakze rozsadnie fluffy, jakby rane sobie otworzyc i sola posypywac.

Mam takie pytanie i rade jednoczesnie: moglbys wyjechac do innego miasta, gdzies gdzie nie masz zadnych wspomnien i historii z kazdym kamieniem, po ktorym ona stapala, zwiazanych? Moze do Irlandii jedz na rok? Wrocisz jak inny czlowiek. Moj obecny partner, po rozwodzie (brzydkim w dodatku) wyjechal natychmiast do UK, poswiecil sie pracy z dziecmi autystycznymi i starszymi uposledzonymi osobami i tak go to pochlonelo a jednoczesnie pokazalo ogrom nieszczescia ludzkiego i jak sobie te naprawde pokrzywdzone osoby rade daja, ze w try miga mu zal i smutek za eks minely. Z wyksztalcenia jest ekonomista ale taki inny watek w zyciu byl bardzo ozywczy dla niego. Wrocil z UK nie tylko odrodzony ale jeszcze mial tam fajna kobiete (nie mnie:).

338

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Mam za dobrą pracę tu gdzie mam i długo pracowałem na to, żeby być w tym punkcie gdzie jestem. Także wyjazd mnie nie kręci za bardzo. Najgorsze jest to, że mieszkaliśmy niedaleko mojej pracy i wspomnieniowo nieciekawie to wygląda. OK, przyznaje się do zachowań masochistycznych. Amen.

339 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-06-19 12:43:38)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Sluchaj, wiec skoro masz chociaz (albo "az" dla wielu) dobra prace to albo sie z tego ciesz i odetnij zycie zawodowe od prywatnego w tym momencie, albo jak nic, musisz te prace zmienic by ominas teren skazony jej wspomnieniami. Ostatnia mozliwa opcja to kupic zapas chusteczek higienicznych na podroz do i z pracy.

A swoja droga, brzydki rys na Twoim nieskalanym obrazie w tej chwili dostrzeglam..po tej wlasnie wypowiedzi. Domysl sie sam jaki.

340

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Mussuka już nie robie sobie jaj i biore się w garść. Masz rację że mój mąż zachowuje się jak cham. jak na razie podjęłam decyzję i już mu o tym powiedziałam że chce się z nim rozstać. Poogubiona mój mąż też zrobił mi awanture przy świadkach z byle powodu. Raz przy swojej kuzynce rzucił mi ciastem w twarz a drugi raz przy swoim koledze, latało wszystko co wpadło mu w ręce no i przy dzieciach.  Jak było na prawdę źle to się starał a jak już wracało wszystko do normy to i on przestawał się starać, i tak w kółko. ja też już mam dość, cały czas mieć wszystko na głowie i być motorem żeby coś robić, bo jak nie powiem to się nie domyślił- jak z dzieckiem.
teraz głowie się jak to wszystko poukładać. najważniejsza sprawa to wyprowadzka no i sprzedaż mieszkania co nie będzie łatwe bo mój "mąż" nie może się zdecydować czy sprzedajemy czy nie. ani ja ani on nie jesteśmy w stanie samemu utrzymac tego mieszkania, więc trochę dupa. ale dam rade.

341

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Mam za dobrą pracę tu gdzie mam i długo pracowałem na to, żeby być w tym punkcie gdzie jestem. Także wyjazd mnie nie kręci za bardzo. Najgorsze jest to, że mieszkaliśmy niedaleko mojej pracy i wspomnieniowo nieciekawie to wygląda. OK, przyznaje się do zachowań masochistycznych. Amen.

Musisz zaczac wreszcie zyc, zwiazku sa a pozniej sie rozpadaja, kobiety sa a pozniej odchodza, aby cos zmienic w swoim zyciu. Musisz przestac myslec o tym co bylo, to bylo i sie skonczylo. Ja juz nie mysle o tym co bylo w moim zwiazku bo to juz byly zwiazek.

342

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
efina napisał/a:

Mussuka już nie robie sobie jaj i biore się w garść. Masz rację że mój mąż zachowuje się jak cham. jak na razie podjęłam decyzję i już mu o tym powiedziałam że chce się z nim rozstać. Poogubiona mój mąż też zrobił mi awanture przy świadkach z byle powodu. Raz przy swojej kuzynce rzucił mi ciastem w twarz a drugi raz przy swoim koledze, latało wszystko co wpadło mu w ręce no i przy dzieciach.  Jak było na prawdę źle to się starał a jak już wracało wszystko do normy to i on przestawał się starać, i tak w kółko. ja też już mam dość, cały czas mieć wszystko na głowie i być motorem żeby coś robić, bo jak nie powiem to się nie domyślił- jak z dzieckiem.
teraz głowie się jak to wszystko poukładać. najważniejsza sprawa to wyprowadzka no i sprzedaż mieszkania co nie będzie łatwe bo mój "mąż" nie może się zdecydować czy sprzedajemy czy nie. ani ja ani on nie jesteśmy w stanie samemu utrzymac tego mieszkania, więc trochę dupa. ale dam rade.

Podziwiam Cie bo ja jeszcze tego kroku nie zrobiłam na razie sie do niego pzrymierzam ale tak sie boję ...
wczoraj mialam wieczor tylko dla siebie ... sama z butelka wina .. plakalam i zastanawialam sie nawet teraz sie zastanawiam co ja k... zrobiłam zle gdzie ja do cholery skrecilam ze tak mam ? Jak mam isc do przodu jak mi zwyczajnie brakuje sił ... Najgorsze jest to ze moj maz potrafi tak mnie zgnoic ze czasem mam wrazenie ze on ma racje ...ze ja naprawdę jestem głupia i jestem nikim i tak pewnie zostanie... ja zwyczajnie siebie nienawidzę mam obrzydzenie... i totalny obniżony punkt odporności .. gratuluje podjecia slusznej decyzji jesteśmy z Tobą smile

343

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
efina napisał/a:

Mussuka już nie robie sobie jaj i biore się w garść. Masz rację że mój mąż zachowuje się jak cham. jak na razie podjęłam decyzję i już mu o tym powiedziałam że chce się z nim rozstać. Poogubiona mój mąż też zrobił mi awanture przy świadkach z byle powodu. Raz przy swojej kuzynce rzucił mi ciastem w twarz a drugi raz przy swoim koledze, latało wszystko co wpadło mu w ręce no i przy dzieciach.  Jak było na prawdę źle to się starał a jak już wracało wszystko do normy to i on przestawał się starać, i tak w kółko. ja też już mam dość, cały czas mieć wszystko na głowie i być motorem żeby coś robić, bo jak nie powiem to się nie domyślił- jak z dzieckiem.
teraz głowie się jak to wszystko poukładać. najważniejsza sprawa to wyprowadzka no i sprzedaż mieszkania co nie będzie łatwe bo mój "mąż" nie może się zdecydować czy sprzedajemy czy nie. ani ja ani on nie jesteśmy w stanie samemu utrzymac tego mieszkania, więc trochę dupa. ale dam rade.

To trzymam kcuki, zebys przy swojej decyzji wytrwala. Sprawy techniczno-organizacyjno-logistyczne same sie poukladaja, nawet latwiej niz teraz myslisz. Najpierw sie dokads wyprowadz, zloz pozew, poinformuj spoldzielnie, ze juz tam nie mieszkasz (chyba, ze to wlasnosciowe), bank rowniez jesli macie kredyt (choc w zasadzie ich to nie obchodzi), znajdz adwokata a jak maz zostanie z rachunkami sam to szybko decyzje podejmie.
Tylko nie daj sie zmanipulowac ani zastraszyc, tego bedzie probowal na bank!

344

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Mam za dobrą pracę tu gdzie mam i długo pracowałem na to, żeby być w tym punkcie gdzie jestem. Także wyjazd mnie nie kręci za bardzo. Najgorsze jest to, że mieszkaliśmy niedaleko mojej pracy i wspomnieniowo nieciekawie to wygląda. OK, przyznaje się do zachowań masochistycznych. Amen.

Najgorsze co można zrobić, to przywoływać wspomnienia. Tak, to jest masochizm.
Zajmij sie pracą, wyjdź do ludzi. To działa. Nie jesteś odosobnionym przypadkiem. Ludzie się rozchodzą, tak bywa. Jedni sobie z tym radzą lepiej inni gorzej. Przechodzisz w tm momencie przez najgorszą fazę, ale to minie smile Głowa do góry

345

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Mussuka napisał/a:

Sluchaj, wiec skoro masz chociaz (albo "az" dla wielu) dobra prace to albo sie z tego ciesz i odetnij zycie zawodowe od prywatnego w tym momencie, albo jak nic, musisz te prace zmienic by ominas teren skazony jej wspomnieniami. Ostatnia mozliwa opcja to kupic zapas chusteczek higienicznych na podroz do i z pracy.

A swoja droga, brzydki rys na Twoim nieskalanym obrazie w tej chwili dostrzeglam..po tej wlasnie wypowiedzi. Domysl sie sam jaki.

Masz na myśli: pracoholizm (w sensie olewania życia prywatnego), niereformowalność lub wygodnictwo? Pierwsze odpada, drugie po części mógłbym się zgodzić - słabo mi idzie mentalnie układanie w głowie. Trzecie odpada.

346

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:

Musisz zaczac wreszcie zyc, zwiazku sa a pozniej sie rozpadaja, kobiety sa a pozniej odchodza, aby cos zmienic w swoim zyciu. Musisz przestac myslec o tym co bylo, to bylo i sie skonczylo. Ja juz nie mysle o tym co bylo w moim zwiazku bo to juz byly zwiazek.

Zazdroszcze Ci stary, jeżeli dotarłeś do tego etapu. Też dążę do tego... jak narazie rezultaty ujemno-nijakie.

347

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:
mario75 napisał/a:

Musisz zaczac wreszcie zyc, zwiazku sa a pozniej sie rozpadaja, kobiety sa a pozniej odchodza, aby cos zmienic w swoim zyciu. Musisz przestac myslec o tym co bylo, to bylo i sie skonczylo. Ja juz nie mysle o tym co bylo w moim zwiazku bo to juz byly zwiazek.

Zazdroszcze Ci stary, jeżeli dotarłeś do tego etapu. Też dążę do tego... jak narazie rezultaty ujemno-nijakie.

Czas leczy rany smile

348

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Wiem, że czas leczy rany. Wychodzę do ludzi, pracuje, odnowiłem udanie stare kontakty... Tylko to mi słabo pomaga narazie na dłuższą metę. Doraźnie takie spotkania z przyjaciółmi są niezastąpione - mija jak ręką odjął, w zeszły piątek prawie zapomniałem o swoich problemach. Tylko, że przychodzi następny dzień i jest już "powrót do normy"...

349

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Drogi Fluffy,poruszylo mnie to co napisales.Tez bylam wiele razy w takiej sytuuacji,wiem co czujesz.Ktos kiedys mi powiedzial,ze na ulozenie sobie zycia mamy cale zycie.To nasze pruderyjne spoleczenstwo wymyslilo jakas granice wiekowa-kiedys sama tak myslalam.Wiesz mi,ze taka granica nie istnieje.Wszysko to sprawa indywiualna kazdego z nas,kwestia swiadomosci wlasnych poczynan,dystansu,o ktory teraz tak ciezko u Ciebie.Jestes teraz w wyjatkowej sytuacji,musisz sie poukladac,zajac sie soba,starac sie nie rozpamietywac-i wiem jakie to trudne.Powinienes zrozumiec,ze nie jestes w stanie zmusic zony do zmiany decyzji-tylko ona wie co mysli i czuje.Musisz wziac wszystko na trzezwo,to trudne,ale da sie to zrobic.Przerabialam rozstanie juz 6 razy i wyciagam wnioski.Rozdrapywanie,jednostronna walka o zahcowanie zwiazku to utopia,ktora niepotrzebnie przedluzy Ci cierpienie.Im wczesniej wlaczysz rozum,tym lepiej dla Ciebie.Jednak z tego co piszesz,nie byl to zwiazek patologiczny.Moze zona przezywa chwilowe zalamanie?Moze jej minie?Nie chce tez nakrecac Cie nadzieja.Poradz sie psychologa,zawalcz o siebie.Mysle,ze sobie poradzisz.Pzdr.

350

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Sluchaj, wiec skoro masz chociaz (albo "az" dla wielu) dobra prace to albo sie z tego ciesz i odetnij zycie zawodowe od prywatnego w tym momencie, albo jak nic, musisz te prace zmienic by ominas teren skazony jej wspomnieniami. Ostatnia mozliwa opcja to kupic zapas chusteczek higienicznych na podroz do i z pracy.

A swoja droga, brzydki rys na Twoim nieskalanym obrazie w tej chwili dostrzeglam..po tej wlasnie wypowiedzi. Domysl sie sam jaki.

Masz na myśli: pracoholizm (w sensie olewania życia prywatnego), niereformowalność lub wygodnictwo? Pierwsze odpada, drugie po części mógłbym się zgodzić - słabo mi idzie mentalnie układanie w głowie. Trzecie odpada.

ja obstawiam mimo wszystko wygodnictwo. A ta niereformowalnosc czy moze zasiedzenie na starych smieciach (zwal jak zwal), hmm...myslales moze, ze mialo to tez jakis wplyw na Twoj zwiazek i jego koniec?

351

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Effina,odejdz od niego,nie masz nad cztm sie zastanawiac.Ja bylam wyzywana od sz...przez ok roku.Taki facet nigdy juz nie zacznie szanowac.Sama uprawialam sadomasochizm,w kolko sie zastanawialam-czy inni faceci tez tak sie odzywaja?A moze wybaczyc?Mial trudne dziecinstwo,ojca tyrana-ciagle go usprawiedliwiwaialam.Zwyczajnie bylam jego ofiara.I to jest nieodwracalne.Poczytaj moje posty,sa straszne.Nie wahaj sie,tylko odejdz,definitywnie.Pzdr.

352

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

dziękuję wszystkim za wsparcie. poogubiona ty też dasz rade. jak czytam twoje posty to jakbym widziała swoje małżeństwo. ja też się zastanawiałam co dalej?? czy będzie lepiej i tych prób było naprawdę dużo ale już nawet nie myślę że będzie lepiej. po prostu nawet nadzieja umarła. walczmy o nasze szczęście!!! jak na razie jestem zdecydowana i to mnie napędza.
trzymam kciuki za wszystkich z podobnymi problemami.

353 Ostatnio edytowany przez fluffy (2012-06-19 20:24:45)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Mussuka napisał/a:
fluffy napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Sluchaj, wiec skoro masz chociaz (albo "az" dla wielu) dobra prace to albo sie z tego ciesz i odetnij zycie zawodowe od prywatnego w tym momencie, albo jak nic, musisz te prace zmienic by ominas teren skazony jej wspomnieniami. Ostatnia mozliwa opcja to kupic zapas chusteczek higienicznych na podroz do i z pracy.

A swoja droga, brzydki rys na Twoim nieskalanym obrazie w tej chwili dostrzeglam..po tej wlasnie wypowiedzi. Domysl sie sam jaki.

Masz na myśli: pracoholizm (w sensie olewania życia prywatnego), niereformowalność lub wygodnictwo? Pierwsze odpada, drugie po części mógłbym się zgodzić - słabo mi idzie mentalnie układanie w głowie. Trzecie odpada.

ja obstawiam mimo wszystko wygodnictwo. A ta niereformowalnosc czy moze zasiedzenie na starych smieciach (zwal jak zwal), hmm...myslales moze, ze mialo to tez jakis wplyw na Twoj zwiazek i jego koniec?

Napewno miało to też jakiś wpływ na nasz związek - jako jeden ze składników, zwłaszcza w ostatnim okresie. Ale tak o sobie może powiedzieć większość ludzi. W prawie każdym związku zdarzają się krótkie przestoje, kiedy ludzie myślą, że są ze sobą bo tak jest wygodnie lub mają wygodne życie.

354

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mada77 napisał/a:

Drogi Fluffy,poruszylo mnie to co napisales.Tez bylam wiele razy w takiej sytuuacji,wiem co czujesz.Ktos kiedys mi powiedzial,ze na ulozenie sobie zycia mamy cale zycie.To nasze pruderyjne spoleczenstwo wymyslilo jakas granice wiekowa-kiedys sama tak myslalam.Wiesz mi,ze taka granica nie istnieje.Wszysko to sprawa indywiualna kazdego z nas,kwestia swiadomosci wlasnych poczynan,dystansu,o ktory teraz tak ciezko u Ciebie.Jestes teraz w wyjatkowej sytuacji,musisz sie poukladac,zajac sie soba,starac sie nie rozpamietywac-i wiem jakie to trudne.Powinienes zrozumiec,ze nie jestes w stanie zmusic zony do zmiany decyzji-tylko ona wie co mysli i czuje.Musisz wziac wszystko na trzezwo,to trudne,ale da sie to zrobic.Przerabialam rozstanie juz 6 razy i wyciagam wnioski.Rozdrapywanie,jednostronna walka o zahcowanie zwiazku to utopia,ktora niepotrzebnie przedluzy Ci cierpienie.Im wczesniej wlaczysz rozum,tym lepiej dla Ciebie.Jednak z tego co piszesz,nie byl to zwiazek patologiczny.Moze zona przezywa chwilowe zalamanie?Moze jej minie?Nie chce tez nakrecac Cie nadzieja.Poradz sie psychologa,zawalcz o siebie.Mysle,ze sobie poradzisz.Pzdr.

Nie był to związek patologiczny i ten fakt też mnie chyba boli. Może jakbym wiedział za co to się stało to byłoby mi lżej. Faktycznie tak jak napisałaś jestem na etapie rozdrapywania i dziwnych życiowych posunięć, ale ciężko mi się zająć czymś innym. Wiem też, że wielu ludzi jest w podobnej sytuacji i cierpi podobne katusze. Ale znam też osoby, które nigdy nie były w takiej sytuacji i w dodatku same porzucały innych. Tak się zastanawiam, jakie trzeba posiadać cechy, żeby nie być za każdym razem po stronie, której jest zawsze trudniej.

355

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:
mada77 napisał/a:

Drogi Fluffy,poruszylo mnie to co napisales.Tez bylam wiele razy w takiej sytuuacji,wiem co czujesz.Ktos kiedys mi powiedzial,ze na ulozenie sobie zycia mamy cale zycie.To nasze pruderyjne spoleczenstwo wymyslilo jakas granice wiekowa-kiedys sama tak myslalam.Wiesz mi,ze taka granica nie istnieje.Wszysko to sprawa indywiualna kazdego z nas,kwestia swiadomosci wlasnych poczynan,dystansu,o ktory teraz tak ciezko u Ciebie.Jestes teraz w wyjatkowej sytuacji,musisz sie poukladac,zajac sie soba,starac sie nie rozpamietywac-i wiem jakie to trudne.Powinienes zrozumiec,ze nie jestes w stanie zmusic zony do zmiany decyzji-tylko ona wie co mysli i czuje.Musisz wziac wszystko na trzezwo,to trudne,ale da sie to zrobic.Przerabialam rozstanie juz 6 razy i wyciagam wnioski.Rozdrapywanie,jednostronna walka o zahcowanie zwiazku to utopia,ktora niepotrzebnie przedluzy Ci cierpienie.Im wczesniej wlaczysz rozum,tym lepiej dla Ciebie.Jednak z tego co piszesz,nie byl to zwiazek patologiczny.Moze zona przezywa chwilowe zalamanie?Moze jej minie?Nie chce tez nakrecac Cie nadzieja.Poradz sie psychologa,zawalcz o siebie.Mysle,ze sobie poradzisz.Pzdr.

Nie był to związek patologiczny i ten fakt też mnie chyba boli. Może jakbym wiedział za co to się stało to byłoby mi lżej. Faktycznie tak jak napisałaś jestem na etapie rozdrapywania i dziwnych życiowych posunięć, ale ciężko mi się zająć czymś innym. Wiem też, że wielu ludzi jest w podobnej sytuacji i cierpi podobne katusze. Ale znam też osoby, które nigdy nie były w takiej sytuacji i w dodatku same porzucały innych. Tak się zastanawiam, jakie trzeba posiadać cechy, żeby nie być za każdym razem po stronie, której jest zawsze trudniej.

Trzeba być zimnym wyrafinowanym skur... bez sumienia i bez serca wtedy masz wyrąbane na wszystko i takie sytuacje ani cie nie gzreją ani nie ziębią ... Ja tak nie potrafię niestety ale szczerze bardzo chciałabym sie nauczyc tegoo wszystkiego moze łatwiej byłoby mi zyć w tym porąbanym życiu...

356

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

- Weź szklankę
- Wziąłem... i co?
- upuść ją...
- rozbiła się, co dalej?
- teraz ją przeproś i zobacz czy się znowu pozbiera...

357

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:

- Weź szklankę
- Wziąłem... i co?
- upuść ją...
- rozbiła się, co dalej?
- teraz ją przeproś i zobacz czy się znowu pozbiera...

Nic dodać nic ująć... bardzo mi się podoba to co napisałeś...

358

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Dobre to porównanie. Niestety człowiek jest głupi i dużo bardziej odporny niż szklanka i dopóki ma nadzieje (a nadzieja ostatnia umiera) to będzie się starał zebrać i bedzie wierzył, że można od nowa.

359

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Budzę się rano i myślę: gdzie ja do cholery jestem? Przecież to nie jest mój dom! Przez ostatnie 6 lat budziłem się gdzie indziej, w prawdziwym domu. Najgorsza jest tęsknota za prawdziwym życiem, codziennymi rytuałami, które tworzy się z ukochaną osobą. Taki mam dzisiaj podły nastrój, że nie wiem... Podobno utrata miłości jest jak umieranie, tylko śmierć się kończy, a ona może trwać wiecznie.

360

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Pewne zmiany w zyciu przychodza bardzo trudno, wiem to po sobie, jak dostalem rozwod kilka lat temu, byla to wielka zmiana w moim zyciu, w dodatku z domu w ktorym mieszkalismy z zona i dziecmi przeprowadzilem sie za granice, do tego doszla w tym samym czasie zmiana pracy. Zmiana kolosalna to byla dla mnie.

361

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

W poniedziałek po dłuższej przerwie rozmawiałem z żoną myśląc, że zaszły jakieś zmiany, ale niestety nie. Minęły prawie dwa miesiące, a ona znowu powtórzyła, żebyśmy dali sobie szansę, ale u boku innej osoby. Zaprzeczyła po raz setny, że ma kogokolwiek i ona będzie szukała swojego szczęścia aż do skutku. Teraz się skupia na sobie - jej obecny cel to samodzielne utrzymywanie się i radzenie sobie samej. Ponoć cały czas myśli o mnie i prosiła, żebym jej obiecał, że nic głupiego nie zrobię, bo wtedy ona tego nie przeżyje.

Ja oczywiście naiwnie próbowałem nakłaniać ją do wiadomo czego, oczywiście z przewidywalnym skutkiem. Mam się w końcu wziąść w garść, ale tak na dobre. Ludzie się rozchodzą, żyją dalej i nie ma sensu rozdrapywać ran szczególnie w moim przypadku. Wszystko by oddała, żeby znowu coś poczuć, ale nie da się nic na siłę i gdybyśmy wrócili do siebie oboje cierpielibyśmy jeszcze bardziej. I żebym wiedział, że ona zdaje sobie sprawę z tego jak bardzo cierpię i jak jest jej źle z tego powodu.

Niestety nadal moje samopoczucie jest beznadziejne, samoocena zerowa nie mówiąc o stresie i lęku przed samotnością i przyszłością. Uważam się za beznadziejny przypadek, skoro nie potrafiłem zatrzymać przy sobie ukochanej żony. Zapełniam czas czym się da, ale tak naprawdę nic jej nie zastąpi. Myślałem, że mijający czas uświadomi mi, że może ja jej też już nie kochałem, ale jest niestety inaczej.

Spytałem po raz kolejny, czy jest pewna tego co się stało to odpowiedziała: "na tą chwilę tak". Robiłaś coś w sprawie rozwodu: "nie". Wystąpisz o rozwód: "nie wiem". Spodziewałem się innych odpowiedzi - trzy razy "tak". Postanowiłem się zaprzeć i kompletnie się do niej nie odzywać, co do tej pory mi się nie udawało za bardzo. Na szczęście wspiera mnie mój najlepszy przyjaciel w tym postanowieniu. Tylko nie dają mi spokoju te odpowiedzi z jej strony...

362

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Dawno mnie tu nie było... wątek ucichł?

Nadal walczę i są małe efekty smile nie mam dużych powodów do radości, bo nadal jestem sama, ale staram się cieszyć każdym nawet małym gestem z jego strony.
Będę wytrwała w swoim postanowieniu, WIEM ŻE GO ODZYSKAM!!!
Osiągnęłam przez ten czas tyle, że spotykam się z mężem 2 razy w tygodniu, biorąc pod uwagę miesięczną ciszę która była na samym początku naszego rozstania, jest to duży postęp.
W swojej walce znalazłam "sposób" nie wiem czy jest dobry? czy zły? okaże się!
Spotykając się nie rozmawiamy o NASZYM MAŁŻEŃSTWIE...
Traktujemy się jak nowo poznani ludzie. Jest miło.
Czuję jakbym zakochiwała się w kimś nowym, a to na pewno jest mój mąż, którego znam od blisko 20 lat!
Nie udajemy, tzn. mogę się wypowiadać tylko za siebie, nie udaję. Poprzez jego odejście odkryłam nową siebie, szaloną duszę i taka chcę być nowa ja, i widzę że taka mu się podobam. On również jest inny, młodzieńczy facet dużo rozmawiający z miłym uśmiechem na twarzy.

fluffy wiem, że jest Ci źle, takich jak Ty w danej chwili jest mnóstwo. Wiem, że to nie pociesza, ale życie musi toczyć się dalej.
Ja również bardzo cierpię, zalewam się łzami, wpadam w złości, miewam ataki szału, z którymi sobie nie radzę jak on milczy.
I zadaję sobie mnóstwo dręczących pytań, i jedno podstawowe: DLACZEGO ON ODSZEDŁ???

Ale wciąż szukam sposobów na to jak go odzyskać, jak złapać z nim kontakt i to mnie póki co trzyma w pionie.
Są upadki, najczęściej zdarza się to w weekendy gdy jestem na dnie, bo nie umiem sobie znaleźć zajęcia, kładę się do łóżka i becze jak koza przez 2 dni.

Już się boję jutra sad

363

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Dzisiaj mijają dokładnie 2 miesiące odkąd moja sprawa wypłynęła. Jeżeli spotykasz się z mężem to faktycznie postęp i życzę Ci, żebyś osiągnęła swój cel. W moim przypadku niestety żona nie chce się ze mną spotykać dla mojego dobra. Wiem, że nie mogę się do niej odzywać bo tylko mi to zaszkodzi, ale jest tak cholernie ciężko to zrobić... Powoli umieram, moja przyszłość to jedna wielka czarna dziura.

364

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Przyjaciele są po to aby nas wspierać, dziękujemy im za to że są przy nas w takich chwilach smile
W tym czasie wysłuchałam wielu osób, każdy mówi to samo, KOPNIJ GO W .... A ON PRZYLECI NA SKRZYDŁACH ZA JAKIŚ CZAS!

Moje serce mówi inaczej, więc słucham co mówią inni i robię na przekór, czyli to co mi podpowiada moje serducho i mam małe efekty.

Nie daję nikomu moich rad, bo po pierwsze - nie wiem czy się sprawdzą, po drugie -  każdy jest inny.
Uważam, że nie można stosować jednej rady do wszystkich!
Pozostawienie w spokoju mojego męża, dałoby mu czas na zapomnienie mnie czytaj  przyzwyczajenie się do braku mojej osoby, a tego nie chcę!
Delikatnie daje mu o sobie znać i widzę, że choć bardzo się broni, to chce kontaktu ze mną.
Więc polecam Ci fluffy nie słuchaj innych, tylko rób to co uważasz za słuszne.

365

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Na tą chwilę ja również nie widzę w żadnych kolorach mojej przyszłości, tak jak u Ciebie moje rozstanie to blisko 2 miesiące wyrywania sobie włosów z głowy, ale powiedziałam sobie, że się nie poddam i Ty też tego nie rób!
Walcz, powoli, małymi kroczkami, próbuj.

366

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

fluffy zobacz, Twoja żona nie chce rozwodu, więc może jakaś maluteńka nadzieja jest.

367

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Nie powiedziałbym, że nie chce rozwodu... Powiedziała, że nie wie, ale podejrzewam, że nie chce mnie teraz dobijać jeszcze bardziej póki wszystko jest świeże. Ja też podobnie jak Ty robiłem trochę na przekór poradom i nie wiem czy jeszcze tak nie zrobię. Jak dotąd nie przyniosło mi to nic dobrego... Nie przebiję głową muru i to jest najgorsze.

368

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Mój mąż na pierwszym naszym spotkaniu po miesiącu przerwy, powiedział mi, że jak chcę to on może złożyć papiery do sądu i że jest mu to obojętne czy nadal będziemy małżeństwem czy nie. Było mi bardzo przykro, był wtedy bardzo obojętny w stosunku do mnie, obcy, wiem że się zgrywał.
Stwierdziłam, że mówi tak, aby zadać mi ból, jestem tego pewna że tak było, bo miał w sobie dużo złości.
Dziś już nie mówi o tym, a ja nie pytam. Wychodzę z założenia, że jak będzie chciał to je złoży, ja tego nie zrobię nigdy!

Możemy nie być małżeństwem i być razem!
Znam takie przypadki, aż 2.
Ludzie się rozwiedli, a potem do siebie wrócili i tworzą od nowa razem świetne związki.
NIE MA REGUŁ!!!
Może Twoja żona zagrywa z Tobą podobnie?

369

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Fluffy nie chcę Ci dawać złudnych nadziei, bo nie znam Twojej żony.
Każdy człowiek i każdy związek to indywidualny przypadek, musisz próbować jeśli Ci zależy...
Takie jest moje zdanie.

370

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Ona raczej nie prowadzi i nie prowadziła żadnych gierek, zagrywek i podobnych rzeczy. Wiem, że losy ludzi są dziwne, zakręcone i wszystko się może zdarzyć. Wiele bym dał, żeby się opamiętała i uświadomiła sobie, że jest zagubiona. Ale jakby to się miało stać, to pewnie po dłuższym okresie czasu i bez moich zamęczających akcji przypominających o moim istnieniu. Tylko jak ja to mam przetrwać?

Dobrze, że wogóle zostali mi jacyś znajomi (niewielu, ale zawsze to coś) i dwóch przyjaciół, którzy mnie motywują do tego, żeby się nie odzywać i odciągają od myślenia o tym. Wczoraj usłyszałem, że to co się teraz dzieje w moim życiu to tak naprawdę chwila. Jeszcze tyle samo życia przede mną co już przeżyłem i jak będę wisiał nad grobem to nie będę pamiętał chwil, które teraz się dzieją. Myślę sobie: łatwo im mówić, ale gdzieś w podświadomości wierzę, że tak będzie, no chyba, że umrę wcześniej. I podobno wyjdzie mi to wszystko na dobre... Ale mają poczucie humoru.

371

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Wspaniale, że nie jesteś sam, że masz takich przyjaciół. Trzeba wierzyć, że oni mają rację a ich poczucie humoru choć na chwilę spowoduje uśmiech na Twojej twarzy i pozwoli Ci uwierzyć w siebie i swoje możliwości.

Nie zamęczaj swojej żony, jeśli cokolwiek chcesz robić, to rób to subtelnie, małymi kroczkami więcej zyskasz.
Łatwo pisać a jak trudno wprowadzić to w życie.

W pierwszym miesiącu rozłąki radziłam sobie w ten sposób, że wysyłałam mężowi sms-y na numer już nieaktualny.
Głupie, ale jak nie mogłam się powstrzymać to pisałam co chciałam i wysyłałam "w świat".
To był jeden z moich sposobów radzenia sobie ze sobą.

372

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Powoli też czuję, że zaczynam naciągać ich granice wytrzymałości, jeżeli chodzi o zwierzanie się z moich problemów. Tak naprawdę nikt nie potrafi nam pomóc i sprawić, że już jutro będzie dobrze. Usłyszałem też od nich gorzkie słowa, że jestem niecierpliwy i wygodny - ale tak naprawdę żaden z nich nie był w mojej sytuacji. Nie wiem jak dalej się potoczy moje życie, ale znając siebie to będzie bardzo ciężko...

373

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Wiem jak to jest, chciałbyś zasnąć i obudzić się... za rok (to mój ulubiony tekst ostatnio).

Podobnie jak Ty chciałabym wierzyć, że jutro będzie lepszy dzień, a pojutrze jeszcze lepszy.... etc.

374

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

I ukochane słowa: WEŹ SIĘ W GARŚĆ!!! Nie cierpię tego słyszeć! Chciałabym to wprowadzić w swoje życie, tylko brakuje mi sposobu, bo KOCHAM GO PONAD WSZYSTKO!

375

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

To "weź się w garść", "postaraj się żyć dalej", "kiedyś minie i będzie wszystko dobrze" usłyszałem do swojej żony. Cholernie bolą takie teksty od ukochanej osoby.

376

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Ehh... smutne... bolą, na pewno!
Nie wiem jaki masz plan i co robiłeś do tej pory, żeby ją odzyskać, ale "cierpliwość popłaca", te słowa też słyszę dość często i akurat w nie wierzę.

377

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Wszyscy powtarzają też, że do tego "trzeba dwojga", "nic na siłę". Zgodzę się, jednak nie bylibyście razem przez te lata gdyby nie było jakiejś iskry między Wami, i wierzę że ta iskra jeszcze nie umarła przez te 2 miesiące rozłąki. Dlatego trzeba walczyć, z umiarem, delikatnie, bo jeśli prawdziwie kochasz bez walki umrzesz od środka.

378

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Może sposobem na jej odzyskanie rzeczywiście będzie odsunięcie się od niej całkiem na jakiś czas? Nie mówię, że nie. Sam powinieneś zadecydować co zrobić, bo tylko Ty wiesz co jej w duszy gra...

379

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Hej Fluffy i kasikakasika a nie myśleliście o terapii małżeńskiej? Może warto zaproponować coś takiego. Mnie udało namówić się męża, idziemy w połowie lipca. Chociaż nie wiem czy to coś da i nie wiem czy zgodził się dla świętego spokoju czy rzeczywiście tli się jakaś w nim mała wiara, że jednak będzie chciał wrócić i zacząć od początku

380

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Co do terapii to w moim przypadku nie było zgody drugiej strony, więc nic nie wskóram sam...

381

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Może jakoś podstępem na razie ją przekonać. Np. że idziecie po to, żeby sobie ułożyć pewne sprawy, zobaczyć jakie błędy popełnialiście itp.  Moze jak dostanie komunikat, ze nie idziecie po to, żeby ratować wasze małżeństwo, a po prostu tylko szczerze porozmawiać to się zgodzi.

382 Ostatnio edytowany przez fluffy (2012-07-07 16:43:32)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Tylko, że ona nie chce o tym wogóle rozmawiać, w zasadzie to o niczym nie chce rozmawiać, bo wszelkie moje próby są odbierane jako wzajemne dręczenie, straszenie jej, oskarżanie i proszenie, a ona już tego znieść nie może i potrzebuje spokoju. Ja już nie wyrabiam i jedyne czego chcę to umrzeć i wtedy to wszystko się skończy. Minęły dwa miesiące, a u mnie jest coraz gorzej, nie mogę się wziąć w garść, wszystkie myśli krążą wokół niej i nie potrafię myśleć o czymkolwiek innym. Nie mogę się pogodzić z tym co straciłem i że ona tak łatwo się poddała (z mojego punktu widzenia).

383

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Fluffy, moja rada-odpuść trochę żonie. Daj jej trochę swobody, jasności myślenia. Czasem proszenie, poniżanie siebie przed drugą osobą przynosi odwrotne skutki jestem tego doskonałym przykładem sprzed 3 lat). Pokaż żonie, że sam dobrze dajesz sobie radę (mimo, że serce krwawi), zacznij robić coś dla siebie, próbuj myśli skupiać na własnych potrzebach, a nie na małżonce. Myślę, że to przyniesie lepszy efekt, niż Twoja walka za wszelką cenę.

384

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Właśnie jej odpuszczam i nie nawiązuję kontaktu. Jest to cholernie ciężkie. To co teraz przechodzę jest najgorszym doświadczeniem mojego życia, z którym nie potrafię sobie poradzić. Wiem co mam robić, dostałem setki rad, ale jestem za słaby i zbyt poraniony, żeby cokolwiek z tym zrobić.

385

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Fluffy, jak na razie masz taką fazę, będzie Ci ciężko, będziesz myślał, że jesteś za słaby, ale z czasem to minie. Zajmij się czymś, żeby się nie nakręcać w myślach, jedź do rodziny, znajomych, na zakupy, rower, rób cokolwiek. Wieczorem wyrycz się w poduszę, ale powiedz sobie, że widocznie tak ma to wszystko wyglądać i jeśli macie być jeszcze razem, to będziecie. Wydaje mi się, że już wiele swych uczuć jej pokazałeś, dlatego teraz nadszedł czas na Ciebie i Twoje uczucia, potrzeby itd.
Ja "walczyłam" tak o męża przez ładne parę miesięcy, spełniałam jego zachcianki, mieszała się ta walka z moimi emocjami, jak nie widziałam jej rezultatów. I wiesz Fluffy - wydawało mi się wtedy, że zrobię wszystko, by być z nim z powrotem, ale z czasem straciłam do siebie szacunek, zatraciłam własną godność i miałam wrażenie, że on do mnie także. Odpuściłam jak rozum dorównał sercu i wtedy mąż się obudził (być może niepotrzebnie), ale wtedy docenił , co traci.

386

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

A może spróbuj wzbudzić w niej zazdrość. To nieraz działa. Może wtedy naprawdę się przestraszy i dotrze do niej że może stracić Cię na zawsze. Wiem, ze takie gierki są głupie, ale może trzeba próbować wszystkiego.

387

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
monaliza34 napisał/a:

Hej Fluffy i kasikakasika a nie myśleliście o terapii małżeńskiej? Może warto zaproponować coś takiego. Mnie udało namówić się męża, idziemy w połowie lipca. Chociaż nie wiem czy to coś da i nie wiem czy zgodził się dla świętego spokoju czy rzeczywiście tli się jakaś w nim mała wiara, że jednak będzie chciał wrócić i zacząć od początku

W moim przypadku terapia małżeńska nie wchodzi w ogóle w grę, on w życiu na to nie pójdzie!!!!

Znowu mi dziś bardzo żle... NIEDZIELA...
Śniadanie... jajecznica... kawa...
Dzień dla rodziny, ale mojej rodziny już niestety nie ma sad

Prawie dorosły syn, żyje swoim młodzieńczym życiem, korzysta z młodości, w końcu ma wakacje.
Nie chce oglądać wiecznie zaryczanej matki. To przykre, ale czego oczekiwać od takiego młodzieńca? Pogłaszcze mnie czasem powie miłe słowo, ale to nie wystarcza.

Miałam wczoraj pseudo rodzinne spotkanie z mężem, traktował mnie przy wszystkich jak powietrze, z tego co wiem nie przyznaje się że przed swoją rodziną że mamy kontakt. Nie mogę tego pojąć!!!
Widziałam iskierkę nadziei, a tu okazuje się, że dla niego to tylko świetna zabawa sad
Czuję się dziś żałosna...

388

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Rozmawiałem z nią dzisiaj. Zero zmian w nastawieniu, jest pewna że nie chce być już ze mną i mam sobie nie robić najmniejszych nadziei. Mam odpuścić całkowicie, dać sobie czas i przestać o niej myśleć, bo ona nie jest jedyną osobą na tym świecie na której mam skupiać swoja uwagę. Czuję się odstawiony na boczny tor, nikomu niepotrzebny. Ona wogóle za mną nie tęskni, ani nie myśli o mnie i poraz kolejny powtórzyła, że napewno mnie już nie kocha.

Usłyszałem przed paroma dniami, że to co się dzieje teraz w moim życiu to tak naprawdę chwila z perspektywy całego życia. Tylko dlaczego ona się tak ciągnie i tak bardzo boli?

389

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Rozmawiałem z nią dzisiaj. Zero zmian w nastawieniu, jest pewna że nie chce być już ze mną i mam sobie nie robić najmniejszych nadziei. Mam odpuścić całkowicie, dać sobie czas i przestać o niej myśleć, bo ona nie jest jedyną osobą na tym świecie na której mam skupiać swoja uwagę. Czuję się odstawiony na boczny tor, nikomu niepotrzebny. Ona wogóle za mną nie tęskni, ani nie myśli o mnie i poraz kolejny powtórzyła, że napewno mnie już nie kocha.

Usłyszałem przed paroma dniami, że to co się dzieje teraz w moim życiu to tak naprawdę chwila z perspektywy całego życia. Tylko dlaczego ona się tak ciągnie i tak bardzo boli?

Jej słowa mogą tak naprawdę nic nie znaczyć... Mówi tak, żebyś się odczepił od niej, chce Cie zranić (też tego nie rozumiem, że bez względu na to co będzie i co się wydarzy, nikt nie ma prawa nas krzywdzić!!!)

Mój w złości też wypowiadał już różne rzeczy, po czym w spokoju je potem prostował tłumacząc tym, że chciał żebym się odczepiła i dała mu spokój.

Wiesz tu sytuacja jest trochę inna, Ty jesteś facetem, a kobiety nie lubią słabych facetów, bo nie czują się przy nich bezpiecznie, może ona takim zachowaniem chce abyś stał się twardzielem, może tego oczekuje?
A Ty ciągle "biadolisz" (przepraszam za słowo) jej jak to Ci źle bez niej!!! 

Mój mąż zawsze wymagał, żebym to ja zanim biegała, już na początku naszej znajomości powiedział mi, że on za babą nigdy biegać nie będzie!!! I tak było przez blisko 20 lat naszej znajomości. Więc jak już pisałam, ja raczej nie powinnam się od niego odcinać jeśli chcę go odzyskać!!!
Ale Ty fluffy może powinieneś pokazać jej że nie jesteś mięczakiem, odetnij się od niej całkowicie na jakiś czas, stań się męski, bo Twoje zachowanie mocno odbiega od typowego zachowania mężczyzny. Rozumiem, że kochasz ją "na zabój" i jest Ci wszystko jedno czy nazwie Cię ktoś beksą czy małomęskim facetem.... Kochasz i chcesz ją odzyskać!!!!! Znam to uczucie!!!!
I pewnie zadasz mi pytanie jak to zrobić, skoro serce krzyczy coś odwrotnego?
Tu już musi zadziałać Twoja inteligencja i mądrość życiowa, a tej z tego co widzę tego Ci nie brakuje smile

390

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Nie wiem już co napisać. Padam z wycieńczenia całą tą sytuacją, która ciągnie się i ciągnie. Zawsze się mówi, ale ten czas szybko leci, a teraz każda sekunda wydaje się wiecznością. Nigdy wcześniej nawet przez myśl mi nie przeszło, że będę się musiał zmagać z takimi przeżyciami.

Posty [ 326 do 390 z 17 441 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 269 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026