pogubioona... napisał/a:fluffy czasu nie da sie cofnać .. myśle że i Ty i ja znajdziemy kiedyś kogoś kto naszym zdaniem bedzie zaslugiwal na nasza miłość...
miłość? hmm a to jeszcze istniejemartwi mnie fakt ze przez takie doswiadczenia zyciowe niestety jakas czesc spadnie na przyszlych partnerow o ile beda... do mnie raz sie odezwie nie tak i pewnie juz pozamiatane ..
Mysle tez ze wiele pomoglaby Ci teraz jakas osoba ktora jest odmiennej plci ale z drugiej strony chyba za swieza rana zeby ja na sile goic.. poza tym i druga osoba moze z tego powodu cierpieć.. zawsze bedziesz miał łatwiej w znalezieniu kogoś fakt męzczyzna ma łatwiej.. ja z dwójka dzieci bede miała gorzejPoza tym jak to sie mówi szybkich panów moge miec na pęczki a ciezko bedzie znalezc kogos na "poziomie" wiec hmm chyba bede sama ... Ogólnie powinnismy wszyscy z tego postu spotkac sie w jakies knajpce nawet na coli i pogadac na zywo
:)
p.s kolezanki uwierz mi ze potrafia szkodzic i to bardzo ..
Też martwi mnie to, że po takim doświadczeniu ciężko będzie kogoś pokochać. Jeżeli chodzi o koleżanki żony to daje sobie rękę uciąć, że miały coś do powiedzenia w tej sprawie. Może nie bezpośrednio, ale swoimi poglądami mogły mieć na nią wpływ. Tym bardziej, że wśród nich jest jedna rozwódka, która zrobiła mężowi to samo co teraz moja żona robi mnie. Może jestem przewrażliwiony, nie wiem. Najgorzej, jak za tym wszystkim stoi ktoś trzeci, chociaż ona sie zapierała rękami i nogami, że nie. Nic nie wskazuje za tym, że tak jest poza moim przeczuciem. Powiedziała, że jak tak mi będzie lepiej to mogę sobie wierzyć, że tak jest. Jak czytam inne podobne przypadki na tym forum, to u większości ten "jawny" proces rozpadu związku, tzn. kiedy obie osoby są świadome, że to się dzieje i rozmawiały już o tym trwa długo - parę miesięcy. U mnie rach, ciach, minął miesiąc i życie wywrócone do góry nogami.
A na coli chętnie bym się spotkał i porozmawiał z osobami w podobnej sytuacji
Wiesz co mam sporo kolezanek i wiem jaki wplyw moga miec na siebie na wzajem... jedna drugiej zazdrosci .. i czasem jest tak ze niby z dobrego serca daja takie rady tylko po to żeby zaszkodzic choc robia to z usmiechem.. a wiele jest kobiet ktore sa wplywowe zwlaszcza jak sa zachwycone ta osoba...
Co do tego odejscia rach ciach
nie chce tu nikogo oceniac kazdy jest inny ale moze wlasnie jest ktos ... nagle stała sie obojetna, nie interesuje ja czy wierzysz jej czy nie to troche zastanawiajace... poza tym dałeś jej pełne pole do popisu wyprowadzajac sie .. ma wolna reke na wszystko i spokojnie z czystym sumieniem moze sie spotykac z kim chce i kiedy chce...
Ale moze sie myle moze po prostu wszystko sie wypalilo... a bawic sie w detektywa to zalosne prawda zawsze wyjdzie na jaw wczesniej czy pozniej.. ale mamy pokrecone zycie co jeden to gorzej mnie to zaczyna przerazac ... jest jeszcze szansa na normalne zycie?
p.s to juz mamy dwoje chetnych
kto jeszcze? ![]()