Cześć wszystkim!!!
Kobietki i mężczyźni bo pewni i oni też tu są ;)
Chciałsm się z wami podzielić czymś co przeżyłam, przeszłam...
Jestem 36-letnią szczęśliwą rozwódką z dwójką wspaniałych dzieci.
Wszystko wydarzyło się w drugiej połowie 2020roku. Mąż już od paru lat mówił mi ze mnie nie kocha że jest ze mną dla dzieci. A ja gdzieś się łudziłam ze skoro dalej z nami jest to musi mieć jakieś uczucia, przecież nikt z nikim nie może być na siłę! I tak się łudziłam parę lat... aż nagle na horyzoncie pojawiła się 23-letnia ukrainka (męzstka z dzieckiem) I mój mąż postanowił wdać się w romans i mieć ją na boku i spokojne życie w domu czyli wiecie takie dwa w jednym. Ale mu (im) nie poszło, bo ja zawsze umiałam szybko wyłapać takie sytuacje. Jak się zorientowałam to on oczywiście się nie przyznawał mowil ze to tylko koleżanka z pracy, że trzeba jej pomóc bo ona w Polsce sobie nie za bardzo radzi itd itd
Wszystko do momentu w którym ich złapałam na gorącym uczynku w zasadzie nic nie robili tylko rozmawiali ale... rozmawiać mogli wszędzie a oni schowani za autem w ciemnej uliczce.
Powiem wam jak było... mieszkam w dużym mieście a znalezienie ich zajęło mi 10minut, obiłam tą ukraińską bużkę bo chyba większość na moim miejscu zrobiłaby tak samo a potem kazałam mu się wynieść z mieszkania i mojego życia. Ale on dalej utrzymywał wersje ze nic ich nie łączy... a po 2 tyg od jego wyprowadzki zamieszkali razem... I co? Nic ich nie łączyło? W ciągu dwóch tyg się raptem zakochali,? Hehe No śmieszne.
Zostałam sama z dwójką dzieci, z wynajmowanym mieszkaniem(1700zl)ratami za sprzety(Ok 400zl) i pensją 2000zl. I bez alimentów bo nie dawał ani grosza na dzieci a od października do grudnia schudłam Ok 20kg ze stresu, nerwów, płakałam nocami a w dzień udawałam że jest ok.
Rozwód miałbyc w grudniu 2020 ale pandemia więc wszystko poprzesuwane.W grudniu tez zaczęłam wkońcu myśleć o sobie i dzieciach mówiąc w duchu "nie dam się, zawalczę w sądzie dla dzieci a sama będę szczęśliwa jeszcze".
Nie należę do osób które będą same... nie lubię i nie umiem być sama dlatego liczyłam że i mnie się ułoży, i tak się stało.
Nowy 2021 rok zaczął się dla mnie extra. Poznałam świetnego faceta starszego odemnie o 6 lat, po przejściach takich jak ja, moje dzieci go uwielbiają i on ich też. Jesteśmy razem, mieszkamy razem I jeszcze przez tyle mcy nawet się nie pokłóciliśmy, poprostu umiemy ze sobą rozmawiać, umiemy iść na kompromisy.
W maju 2021 udało mi się rozwieść i otrzymać alimenty plus zaległe alimenty. A mój były???
Życia sobie nie polepszył...mieszka z Ukraińcami w domu o pożal się Boże warunkach, zrobił jej dziecko niedługo zostanie znowu tatusiem, u mnie mu cały czas rosną zaległości których nie spłacił, więc oddałam sprawę do komornika.Starszy syn nie za bardzo chce mieć kontakt z ojcem, nie jeździ do niego, nie zabiega o jakieś relacje, lepsze relacje ma z moim partnerem niż z wlasnym ojcem.
Widzicie? Karma szybko wraca, więc kobitki pisze do tych co się właśnie rozwodzą albo chcą nie bójcie się rozwodu, nie bójcie się podjąć tego kroku, to jest fakt ogromny stres i nieciekawe doświadczenie ale naprawdę otwiera drzwi do czegoś lepszego.Po co tkwić w czymś co tylko wydaje nam się dobre a tak naprawdę nic nie jest warte...spędziłam 13lat z facetem który okazal się być beznadziejnym gburem, kłamcą. A teraz jestem w związku i czuję że żyje. ZE moje życie dopiero teraz się zaczęło, że jestem kochana, szanowana, że mój facet dba o mnie daje mi ciepło i poszanowanie którego nie miałam.
Nie bójcie się podejmować takich decyzji, są nieuniknione a życie pisze takie scenariusze że głowa boli. Dacie kochane rade, jeśli ja dałam to wy też:)
Podobne tematy
Dzieci pewnie zachwycone ze maja nowego tatusia.
Jedni to nazywają karmą inni sprawiedliwością Bożą ale na cudzej krzywdzie szczęścia nie zbudujesz. Autorko dałaś radę tak jak przeważająca większość zdradzonych bo ci co wdają się w romans są raczej zaślepieni (zauroczeni) i jak ćma do ognia lecą. Wystarczy przejrzeć forum czy to mężczyzna czy kobieta rozwalając związek nie zaznają szczęścia choć nawet przed wszystkimi mówią jacy to są szczęśliwi szczególnie po dłuższym okresie z kochasiem/kochanką. Pamiętaj jednak że ojciec o ile nie jest kanalią dla dzieci swoich pozostanie ojcem więc nie utrudniaj nie przeciwstawiaj kontaktów z nim by pociechy jak dorosną nie miały żalu o to. Powodzenia na nowej drodze życia
Ja tu nie widzę żadnego zaślepienia tego męża. Skoro od lat powtarzał Autorce, że jej nie kocba, to mogła rzucić go już dawno temu i mieć spokój.
Pobicie jakiejś obcej babki w ciemnej uliczce nie jest normalnym zachowaniem i zdecydowanie nie czymś, co zrobiłoby większość kobiet.
Cześć wszystkim!!!
Kobietki i mężczyźni bo pewni i oni też tu są
Chciałsm się z wami podzielić czymś co przeżyłam, przeszłam...
Jestem 36-letnią szczęśliwą rozwódką z dwójką wspaniałych dzieci.
Wszystko wydarzyło się w drugiej połowie 2020roku. Mąż już od paru lat mówił mi ze mnie nie kocha że jest ze mną dla dzieci. A ja gdzieś się łudziłam ze skoro dalej z nami jest to musi mieć jakieś uczucia, przecież nikt z nikim nie może być na siłę! I tak się łudziłam parę lat... aż nagle na horyzoncie pojawiła się 23-letnia ukrainka (męzstka z dzieckiem) I mój mąż postanowił wdać się w romans i mieć ją na boku i spokojne życie w domu czyli wiecie takie dwa w jednym. Ale mu (im) nie poszło, bo ja zawsze umiałam szybko wyłapać takie sytuacje. Jak się zorientowałam to on oczywiście się nie przyznawał mowil ze to tylko koleżanka z pracy, że trzeba jej pomóc bo ona w Polsce sobie nie za bardzo radzi itd itd
Wszystko do momentu w którym ich złapałam na gorącym uczynku w zasadzie nic nie robili tylko rozmawiali ale... rozmawiać mogli wszędzie a oni schowani za autem w ciemnej uliczce.
Powiem wam jak było... mieszkam w dużym mieście a znalezienie ich zajęło mi 10minut, obiłam tą ukraińską bużkę bo chyba większość na moim miejscu zrobiłaby tak samo a potem kazałam mu się wynieść z mieszkania i mojego życia. Ale on dalej utrzymywał wersje ze nic ich nie łączy... a po 2 tyg od jego wyprowadzki zamieszkali razem... I co? Nic ich nie łączyło? W ciągu dwóch tyg się raptem zakochali,? Hehe No śmieszne.
Zostałam sama z dwójką dzieci, z wynajmowanym mieszkaniem(1700zl)ratami za sprzety(Ok 400zl) i pensją 2000zl. I bez alimentów bo nie dawał ani grosza na dzieci a od października do grudnia schudłam Ok 20kg ze stresu, nerwów, płakałam nocami a w dzień udawałam że jest ok.
Rozwód miałbyc w grudniu 2020 ale pandemia więc wszystko poprzesuwane.W grudniu tez zaczęłam wkońcu myśleć o sobie i dzieciach mówiąc w duchu "nie dam się, zawalczę w sądzie dla dzieci a sama będę szczęśliwa jeszcze".
Nie należę do osób które będą same... nie lubię i nie umiem być sama dlatego liczyłam że i mnie się ułoży, i tak się stało.
Nowy 2021 rok zaczął się dla mnie extra. Poznałam świetnego faceta starszego odemnie o 6 lat, po przejściach takich jak ja, moje dzieci go uwielbiają i on ich też. Jesteśmy razem, mieszkamy razem I jeszcze przez tyle mcy nawet się nie pokłóciliśmy, poprostu umiemy ze sobą rozmawiać, umiemy iść na kompromisy.
W maju 2021 udało mi się rozwieść i otrzymać alimenty plus zaległe alimenty. A mój były???
Życia sobie nie polepszył...mieszka z Ukraińcami w domu o pożal się Boże warunkach, zrobił jej dziecko niedługo zostanie znowu tatusiem, u mnie mu cały czas rosną zaległości których nie spłacił, więc oddałam sprawę do komornika.Starszy syn nie za bardzo chce mieć kontakt z ojcem, nie jeździ do niego, nie zabiega o jakieś relacje, lepsze relacje ma z moim partnerem niż z wlasnym ojcem.
Widzicie? Karma szybko wraca, więc kobitki pisze do tych co się właśnie rozwodzą albo chcą nie bójcie się rozwodu, nie bójcie się podjąć tego kroku, to jest fakt ogromny stres i nieciekawe doświadczenie ale naprawdę otwiera drzwi do czegoś lepszego.Po co tkwić w czymś co tylko wydaje nam się dobre a tak naprawdę nic nie jest warte...spędziłam 13lat z facetem który okazal się być beznadziejnym gburem, kłamcą. A teraz jestem w związku i czuję że żyje. ZE moje życie dopiero teraz się zaczęło, że jestem kochana, szanowana, że mój facet dba o mnie daje mi ciepło i poszanowanie którego nie miałam.
Nie bójcie się podejmować takich decyzji, są nieuniknione a życie pisze takie scenariusze że głowa boli. Dacie kochane rade, jeśli ja dałam to wy też:)
Faktycznie, jest powód do chwały, pobić kogoś.
Ciesz się, że ta kobieta nie podała cię do sądu a miała prawo i sprawiedliwie by było abyś została za ten haniebny czyn ukarana.
Jeśli jak twierdzisz 'karma wraca' to i ty możesz się spodziewać pobicia przez kogoś.
Zrobił jej dziecko? Co w tym dziwnego? Przecież tobie zrobił dwoje, twój nowy partner też komuś zrobił.
O alimentach od niego piszesz jakby to była jakaś nagroda dla ciebie a to przecież normalne, że ojciec płaci na dzieci.
Ogólnie to pokazałaś się jako bardzo niesympatyczna osoba, delikatnie mówiąc.
6 2021-09-06 11:39:10 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-09-06 13:05:11)
Pobicie jakiejś obcej babki w ciemnej uliczce nie jest normalnym zachowaniem i zdecydowanie nie czymś, co zrobiłoby większość kobiet.
Oj mogłabyś się zdziwić jak dzisiejsza "słabsza" płeć jest agresywna. Można nawet założyć że przejęły agresje od wykastrowanych przez dzisiejsze społeczeństwa mężczyzn.
Faktycznie, jest powód do chwały, pobić kogoś.
Nie doczytałaś - nie pobiła tylko obiła - skoro miała siłę z tamta odejść to większa krzywda oprócz urażonej dumy jej nie spotkała.
Ciesz się, że ta kobieta nie podała cię do sądu a miała prawo i sprawiedliwie by było abyś została za ten haniebny czyn ukarana.
Ale wtedy wulgaryzm tej kobiety wyszłoby na jaw - a może jej mąż nie wie co ona tu robi - jak również wulgaryzm męża autorki wyszłoby na jaw a on bidula przed rozwodem. I swoja droga rycerz co nie obronił księżniczki.
Jeśli jak twierdzisz 'karma wraca' to i ty możesz się spodziewać pobicia przez kogoś.
Zrobił jej dziecko? Co w tym dziwnego? Przecież tobie zrobił dwoje, twój nowy partner też komuś zrobił.
Ale wiesz że autorka wylała tu swoją frustrację?
O alimentach od niego piszesz jakby to była jakaś nagroda dla ciebie a to przecież normalne, że ojciec płaci na dzieci.
Poważnie? sprawdź sobie ilu jest dłużników alimentacyjnych.
Ogólnie to pokazałaś się jako bardzo niesympatyczna osoba, delikatnie mówiąc
Dlaczego tak surowy osąd, bo obiła niuni japkę, bo pogoniła zdradzacza, bo nie była wyrozumiała?
Jak dla mnie postąpiła jak należy.
7 2021-09-06 11:54:35 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-09-06 12:22:16)
maku2
To, ze autorka się rozwiodła to akurat uważam za słuszne. Zdradzał ją, twierdził, że nie kocha. Nie było powodu aby to małżeństwo ciągnąć dalej.
Że walczyła o alimenty to też jest słuszne. Że poszukała sobie kogoś tak samo, ma prawo mieć kogoś z kim będzie jej dobrze.
Tylko sposób w jaki o tym mówi i co na ten temat mówi jest jak dla mnie nie do przyjęcia.
Oraz czyny. Słyszałeś coś o nietykalności cielesnej? Pobiła czy obiła na jedno wychodzi. Nie miała prawa tego robić.
Ps. A ten nowy facet autorki, może nie ma gdzie mieszkać po swoim rozwodzie więc skwapliwie skorzystał z jej zaproszenia.
I cicho siedzi, nie kłóci się bo zima za pasem, gdzie się podzieje?
Rozwód był w maju a od kilku miesięcy już nowy facet tatusiuje dzieciom byłego męża.
8 2021-09-06 12:40:17 Ostatnio edytowany przez maku2 (2021-09-06 12:45:54)
maku2Tylko sposób w jaki o tym mówi i co na ten temat mówi jest jak dla mnie nie do przyjęcia.
Ale to jej historia i jej słowa i to nie powinno być powodem krytyki. Nie idźmy aż tak bardzo w poprawność bo niedługo nie będziemy umieli ze sobą rozmawiać albo będziemy się bali szczerze rozmawiać.
Oraz czyny. Słyszałeś coś o nietykalności cielesnej? Pobiła czy obiła na jedno wychodzi. Nie miała prawa tego robić.
Prawnie nie - tak zwyczajnie po ludzku już tak. Ne popieram bezmyślnej agresji gdy ktoś kogoś bije ale w skrajnych emocjach gdy nachodzisz zdrajcę na gorącym wtedy nad sobą możesz nie zapanować. Przecież ona tego nie zaplanowała.
Nie możemy tego rozpatrywać w kategorii miała prawo czy też nie miała.
Ty może byś tego nie zrobiła ale - "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" Wisława Szymborska w wierszu "Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej" - a ja obawiam się że jak bym złapał za grdykę to...wypuściłbym długo, długo później.
tak ze rozumiem autorkę i krzyżować jej nie będę.
Ps. A ten nowy facet autorki, może nie ma gdzie mieszkać po swoim rozwodzie więc skwapliwie skorzystał z jej zaproszenia.
A moze poszli do lasu a może...sobie nie dopisuj?
I cicho siedzi, nie kłóci się bo zima za pasem, gdzie się podzieje?
Znasz go? ponawiam nie dopisuj sobie.
Rozwód był w maju a od kilku miesięcy już nowy facet tatusiuje dzieciom byłego męża.
Zdaje sie że od akcji minął rok, a że poznała kogoś szybko? to ile ma minąć czasu żeby z kimś być?
To że tatuś opuścił dzieci Ci nie przeszkadza?
Gdyby ona się faktycznie niczego nie spodziewała, to jeszcze rozumiem wybuch emocji.
Ale jak on od lat jej powtarza, że jej nie kocha i jest z nią ze względu na dzieci, to to była tylko kwestia czasu, aż sobie kogoś faktycznie znajdzie.
Tyle, że dalej obicie czy pobicie kogoś nie jest dla mnie niczym usprawiedliwione. I zdecydowanie dalej nie jest to dla mnie coś, co zrobiłaby przeciętna kobieta.
Ale to jej historia i jej słowa i to nie powinno być powodem krytyki. Nie idźmy aż tak bardzo w poprawność bo niedługo nie będziemy umieli ze sobą rozmawiać albo będziemy się bali szczerze rozmawiać.
Nie chodzi o przesadną poprawność, a o zachowanie twarzy i klasy.
Spójrz maku na takie przykłady - sytuacja opisana tutaj przez Autorkę wątku - chociaż bardzo mocno wątpię w rozwód na pierwszej rozprawie i to w dodatku w kilka miesięcy po złożeniu pozwu, gdzie w obecnych czasach jest to wręcz niemożliwe, a sytuacja w której zdradzona żona nikogo nie śledzi, nikogo nie napada, i nie bije.
W obu sytuacjach dochodzi do rozstania, rozwodu i orzeczenia alimentów.
Wynik niby w obydwu przypadkach ten sam, ale droga do niego jakże różna.
To, że jeden człowiek potrafi i chce się zachować rozważnie i spokojnie, a drugi jest nie panującym nad sobą agresorem, wcale nie oznacza, że ten spokojny jest nagannie poprawny i ugrzeczniony i to dlatego nie można z nim szczerze porozmawiać.
Powiedziałabym nawet, że jest wręcz odwrotnie.
Ne popieram bezmyślnej agresji gdy ktoś kogoś bije ale w skrajnych emocjach gdy nachodzisz zdrajcę na gorącym wtedy nad sobą możesz nie zapanować. Przecież ona tego nie zaplanowała.
Nie, nie i jeszcze raz nie. W ten sposób można by usprawiedliwić wszystko. Ktoś nad sobą nie zapanował, i kogoś zabił. Ktoś inny nad sobą nie zapanował - i kogoś rozjechał. Jeszcze ktoś inny nie zapanował nad sobą - i kogoś poważnie okaleczył.
Kiedy nie potrafisz zapanować nad sobą w furii - czy wtedy mało potrzeba, żebyś zrobił coś strasznego? I to, że te czyny nie były zaplanowane, niczego nie zmienia.
Nie możemy tego rozpatrywać w kategorii miała prawo czy też nie miała.
Możemy, dlaczego nie? Są czyny prawnie zabronione i uregulowane kodeksem.
Niestety zdrada do nich nie należy, ale pobicie już tak.
a ja obawiam się że jak bym złapał za grdykę to...wypuściłbym długo, długo później.
I wtedy przekonałbyś się, że delikwent/ delikwentka nie oddycha. Bo jednak trzymałeś za grdykę za długo, albo za mocno. I to by się nazywało uduszenie, zabójstwo, czy tam coś innego ze skutkiem śmiertelnym. Myślisz, że Twoje zdenerwowanie uchroniłoby Cię od potencjalnej kary?
tak ze rozumiem autorkę i krzyżować jej nie będę.
Brak pochwały dla jej agresji i brak uznania dla pobicia nie jest krzyżowaniem.
Ja nie rozumiem, dla czego niewinna Ukrainka oberwała, a nie niewierny mąż?
Poza tym autorka jest szczęśliwa, pozbierała się, wyszła z ciężkiej sytuacji materialnej i daje sobie radę. Przezwyciężyła trudności i wyszła z tego silniejsza.
Jeśli dla niej wartością jest posiadanie faceta - to go ma. Tak jak niektórzy mają w domu dywan renomowanej firmy.
Super! Tylko nie bijemy obcych bab.
maku2
Chodzi mi o to, ze autorka zbyt szybko chełpi się swoim szczęściem, brakiem kłótni.
Nowego faceta zna dopiero kilka miesięcy, od niedawna mieszkają razem.
Obojgu może bardzo zależeć na pokazaniu się z jak najlepszej strony partnerowi aby ten związek trwał.
Tylko motywy tego mogą być różne.
Autorce na pewno bardzo będzie zależało na tym aby z daleka wyglądało to na idealny związek.
Aby pokazać byłemu jak jest jej dobrze. Dlatego może chcieć iść na różne kompromisy w nowym związku charakteryzujące się tym, że to ona zawsze ustąpi.
Wiele lat były mówił jej, że nie kocha. I szła na kompromis, byłaby z nim pewnie do dziś gdyby zdrady nie odkryła.
13 2021-09-06 14:26:00 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-09-06 14:28:07)
Dla mnie post szyty tak grubymi nićmi jak zasadność prezeskich posad w spółkach skarbu państwa. Ludzie przez covida miesiącami czekają na rozprawy, tu z uwagi na to, co się dzieje az się prosi o rozprawę z orzeczeniem winy plus z powodztwa cywilnego dla wyraźnie niezdrowej autorki. Na pewno nie skończyłoby się to tak szybko, plus nagle fru, nowy pan, który w try miga się wprowadza, a dzieci w sekundzie pałają do niego miłością.
Temat moim zdaniem z palca wyssany, ku pokrzepieniu serc zdradzanym.
A tak z otoczenia przykład biorąc - pary, które znam i które stworzyły nowe związki po zdradzeniu partnerów z kochankiem/kochanką radzą sobie róznie. Jak to pary. Mniej więcej po połowie się rozkłada to między normalne związki a rozstania, także na dwoje babka wróżyła. Kolega rozstał się z żoną, z którą miał 5cio letnią córkę i odszedł do kochanki. Rozwiódł się, z "nową " wziął ślub, z córką się widuje i nie ma jakichś dramatów, pioruny z nieba nie lecą generalnie.
Bicie kogokolwiek z jakiegokolwiek powodu jest karygodne i trzeba mieć niepokolei w głowie, żeby takie zachowanie pochwalać.
Też tak myślę, że to jakoś za szybko się rozwiązało korzystnie dla autorki.
Rozwód w maju, zanim się wszystko uprawomocniło, ewentualne odwołania też czasu potrzeba a tu już komornik działa.
Jako, ze były mieszkania nie posiada to ewentualnie mu komornik wejdzie na pensję a z uwagi na nowe dziecko to zbyt dużo mu nie zabierze jeśli on się o to postara aby swoje dochody "na papierze"zmniejszyć.
Też tak myślę, że to jakoś za szybko się rozwiązało korzystnie dla autorki.
Rozwód w maju, zanim się wszystko uprawomocniło, ewentualne odwołania też czasu potrzeba a tu już komornik działa.
Jako, ze były mieszkania nie posiada to ewentualnie mu komornik wejdzie na pensję a z uwagi na nowe dziecko to zbyt dużo mu nie zabierze jeśli on się o to postara aby swoje dochody "na papierze"zmniejszyć.
Dokładnie. Śmieszy mnie tez to podekscytowanie autorki. Jakby 15 lat miała.
I to chełpienie się nowym facetem, jakby to jakies trofeum było. Choć tu to akurat chyba żyjemy jeszcze niekiedy w takim ciemnogrodzie. Jak zaczęłam się po rozwodzie z kimś na stałe spotykać, to mi znajomi gratulowali (!).
Jprd... naprawdę śmieszne to było. Tym bardziej, że zanim weszłam w nowy związek, odwaliłam kawał ciężkiej roboty ze sobą, ze swoim podejściem i doszłam do etapu, ze super mi jest samej ze sobą. Wiele w tym prawdy, że nie należy ze związku włazić w kolejny związek od razu, trzeba się najpierw polubić, polubić bycie ze sobą. Dziś wiem, że jestem z kimś ho tego chcę, a nie muszę. I jeśli pewnego dnia będzie trzeba się rozstać, to się rozstanę bez rozpadania się na milion kawałków. Trzeba się nauczyć byc samemu/samej.
Na dodatek tu są dzieci.
Moim zdaniem jest to bezmyślne i egoistyczne ze strony autorki, że zdecydowała się na wspólne zamieszkanie nowego z jej dziećmi.
Po tak krótkim czasie znajomości.
17 2021-09-06 16:43:35 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-09-06 16:46:28)
Jprd... naprawdę śmieszne to było. Tym bardziej, że zanim weszłam w nowy związek, odwaliłam kawał ciężkiej roboty ze sobą, ze swoim podejściem i doszłam do etapu, ze super mi jest samej ze sobą. Wiele w tym prawdy, że nie należy ze związku włazić w kolejny związek od razu, trzeba się najpierw polubić, polubić bycie ze sobą. Dziś wiem, że jestem z kimś ho tego chcę, a nie muszę. I jeśli pewnego dnia będzie trzeba się rozstać, to się rozstanę bez rozpadania się na milion kawałków. Trzeba się nauczyć byc samemu/samej.
Ja bym powiedział, że więcej niż wiele
Jak skacze się z relacji w relację to szybciej lub później okazuje się ona niewypałem i wychodzimy jeszcze bardziej pokaleczeni.
Dlaczego? Bo zamiast przepracować własne problemy powielamy je w nowej relacji, dochodzą nowe i mamy efekt kuli śnieżnej.
A potem taka osoba ma żal do świata, że nie może spotkać normalnego człowieka do relacji. Tacy ludzie boją się samotności i to ich gubi i będzie gubić dopóki nie pokochają spędzać czasu sam ze sobą.
Nie chodzi o przesadną poprawność, a o zachowanie twarzy i klasy.
Tylko że ilu ludzi tyle osądów postępowania/zachowania drugiego człowieka.
Mój wpis jaki przytoczyłaś dotyczył sposobu opisania historii autorki gdzie dla Kleomy jest nie do przyjęcia a autorka opisała to tak jak uważa a może potrafi - jeśli zaczniemy krytykować sposoby wpisów to jednak doprowadzimy do niejakiej cenzury/poprawności sposobu wypowiedzi.
W obu sytuacjach dochodzi do rozstania, rozwodu i orzeczenia alimentów.
Wynik niby w obydwu przypadkach ten sam, ale droga do niego jakże różna.
Tak. Tak samo jak różni są ludzie - autorka nic strasznego i bardzo odbiegającego od wzorca nie odbiega. Bo co zrobiła -dała innej babie w dziób i coś strasznego się stało? Nie. Jak dla mnie.
To, że jeden człowiek potrafi i chce się zachować rozważnie i spokojnie, a drugi jest nie panującym nad sobą agresorem, wcale nie oznacza, że ten spokojny jest nagannie poprawny i ugrzeczniony i to dlatego nie można z nim szczerze porozmawiać.
Wybacz ale nie bardzo wiem co chciałaś tu przekazać. Jak dla mnie i ze spokojnym jak i agresywnym można pogadać. I chyba nie rozmawiamy o poprawności spokojnych ludzi?
Nie, nie i jeszcze raz nie. W ten sposób można by usprawiedliwić wszystko. Ktoś nad sobą nie zapanował, i kogoś zabił. Ktoś inny nad sobą nie zapanował - i kogoś rozjechał. Jeszcze ktoś inny nie zapanował nad sobą - i kogoś poważnie okaleczył.
Kiedy nie potrafisz zapanować nad sobą w furii - czy wtedy mało potrzeba, żebyś zrobił coś strasznego? I to, że te czyny nie były zaplanowane, niczego nie zmienia.
A czy ja napisałem że popieram agresję? Napisałem że rozumiem jej zachowanie wynikające z emocji - i nie można porównywać dania w dziób z okaleczeniem czy zabiciem, to tak jakbyśmy porównali cmok w policzek z seksem.
Możemy, dlaczego nie? Są czyny prawnie zabronione i uregulowane kodeksem.
Niestety zdrada do nich nie należy, ale pobicie już tak
Nie zrozumiałaś, nie chodziło mi o paragrafy tylko o prawo bardziej moralne.
I wtedy przekonałbyś się, że delikwent/ delikwentka nie oddycha. Bo jednak trzymałeś za grdykę za długo, albo za mocno. I to by się nazywało uduszenie, zabójstwo, czy tam coś innego ze skutkiem śmiertelnym. Myślisz, że Twoje zdenerwowanie uchroniłoby Cię od potencjalnej kary?
I znowu nie zrozumiałaś, napisałem że "obawiam się" że mógłbym złapać i... Emocje cały czas piszę o emocjach a nie odpowiedzialności karnej.
"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" Nigdy mnie tak nie sprawdzono i nie wiem co bym zrobił.
Ja nie rozumiem, dla czego niewinna Ukrainka oberwała, a nie niewierny mąż?
Niewinna? Jeśli wiedziała o żonie to jest współwinna.
I załóżmy że mąż Ukrainki dowiaduje się o zdradzie żony to komu może przyłożyć - niewiernej żonie czy "niewinnemu" mężczyźnie?
Poza tym autorka jest szczęśliwa, pozbierała się, wyszła z ciężkiej sytuacji materialnej i daje sobie radę. Przezwyciężyła trudności i wyszła z tego silniejsza.
Jeśli dla niej wartością jest posiadanie faceta - to go ma. Tak jak niektórzy mają w domu dywan renomowanej firmy.
Dokładnie tak.
Chodzi mi o to, ze autorka zbyt szybko chełpi się swoim szczęściem, brakiem kłótni.
Nowego faceta zna dopiero kilka miesięcy, od niedawna mieszkają razem.
Ale dlaczego Tobie to tak bardzo przeszkadza? Może będzie szczęśliwa albo utopi jeszcze bardziej. Ona i tylko ona powinna kierować swoim życiem, jak jej jest tak dobrze to co nam do tego? I zwróć uwagę ze ona nie pyta czy ma zamieszkać tylko informuje że mieszka- przecież nie każemy jej go pogonić.
Obojgu może bardzo zależeć na pokazaniu się z jak najlepszej strony partnerowi aby ten związek trwał.
Tylko motywy tego mogą być różne.
Autorce na pewno bardzo będzie zależało na tym aby z daleka wyglądało to na idealny związek.
Aby pokazać byłemu jak jest jej dobrze. Dlatego może chcieć iść na różne kompromisy w nowym związku charakteryzujące się tym, że to ona zawsze ustąpi.
Może, może, może - tylko po co sobie teraz dopisywać scenariusze.
Wiele lat były mówił jej, że nie kocha. I szła na kompromis, byłaby z nim pewnie do dziś gdyby zdrady nie odkryła.
Pewnie tak, tylko mleko się rozlało.
Też tak myślę, że to jakoś za szybko się rozwiązało korzystnie dla autorki.
Rozwód w maju, zanim się wszystko uprawomocniło, ewentualne odwołania też czasu potrzeba a tu już komornik działa.
Jako, ze były mieszkania nie posiada to ewentualnie mu komornik wejdzie na pensję a z uwagi na nowe dziecko to zbyt dużo mu nie zabierze jeśli on się o to postara aby swoje dochody "na papierze"zmniejszyć.
A od czego jest fundusz alimentacyjny?
Dokładnie. Śmieszy mnie tez to podekscytowanie autorki. Jakby 15 lat miała.
A czemu się dziwić? Może faktycznie ten facet daje jej to czego nie dawał były mąż. Faktem jest że ocenić będzie można za jakiś czas ale jeśli ona jest teraz szczęśliwa to co nam do tego? Co w tym śmiesznego?
I to chełpienie się nowym facetem, jakby to jakies trofeum było. Choć tu to akurat chyba żyjemy jeszcze niekiedy w takim ciemnogrodzie. Jak zaczęłam się po rozwodzie z kimś na stałe spotykać, to mi znajomi gratulowali (!).
Jprd... naprawdę śmieszne to było.
Cieszyli się Twoim "szczęściem" a Ciebie to śmieszyło? znaczy że z natury śmieszka jesteś?
I tu pytanie do moderatora (nie to żebym się Dayzee czepiał) ale co wulgarnego jest w literach urwa a w Jprd już nic takiego nie ma - wszyscy tu są dorośli i w jednym i drugim przypadku wiemy o co chodzi...tak że o co chodzi
?
Tym bardziej, że zanim weszłam w nowy związek, odwaliłam kawał ciężkiej roboty ze sobą, ze swoim podejściem i doszłam do etapu, ze super mi jest samej ze sobą. Wiele w tym prawdy, że nie należy ze związku włazić w kolejny związek od razu, trzeba się najpierw polubić, polubić bycie ze sobą. Dziś wiem, że jestem z kimś ho tego chcę, a nie muszę. I jeśli pewnego dnia będzie trzeba się rozstać, to się rozstanę bez rozpadania się na milion kawałków. Trzeba się nauczyć byc samemu/samej
Brawo. Może autorka to przeczyta. Tylko czy chełpisz się swoim podejściem czy w ten sposób krytykujesz autorkę?
Na dodatek tu są dzieci.
Moim zdaniem jest to bezmyślne i egoistyczne ze strony autorki, że zdecydowała się na wspólne zamieszkanie nowego z jej dziećmi.
Po tak krótkim czasie znajomości.
Egoistyczne? No tak jest. Tylko czyim egoizmem miała się kierować jak nie swoim? Dla kogo miała to robić jak nie dla siebie. I jaki czasookres ma minąć od rozwodu do zamieszkania z kimś? Może chodziło o kasę, może o uczucie...może, może, może.
19 2021-09-06 17:05:15 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-09-06 19:09:36)
Drogie czytelniczki:)
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi do mojego postu, aczkolwiek każda z was ma prawo osądzić mnie ze swojego punktu widzenia.
Cenię sobie szczerość i dziękuję nawet za te negatywne komentarze. A swoją drogą drogie Panie najpierw trzeba się znaleźc w takiej sytuacji jak ja żeby móc adekwatnie oceniać. Bo dziś po prawie roku też wam się przyznam że z moim obecnym myśleniem olałabym ten temat i uśmiechnęła jej i jemu się w twarz jak ich zobaczyłam ale w takich sytuacjach naprawdę działają emocje.
I tu dla niektórych wyjaśnienie... kobieta dostała po prostu ode mnie w twarz. Tym bardziej że poznałam ją dużo wcześniej, załatwiłam jej dodatkową pracę po godzinach i to w dodatku u siebie w pracy, pomagałam jej kiedy potrzebowała tej pomocy a biorąc ją do pracy powiedziałam wprost: jeśli kiedykolwiek coś nabroisz albo w pracy albo w moim życiu to bądź pewna że po prostu dostaniesz "strzała".
Ostrzegłam i spełniłam... wiecie mogłam wam opisać sytuacje od A do Z ją opisałam to w dużym skrócie, bo czytanie tego mogłoby zająć godziny.
Któraś z was napisała że "skoro wiedziałam że nie kocha to mogłam odejść wcześniej..." no tak też ktoś tu ma rację ale mam swoje jakieś priorytety i zasady których się trzymam i dla mnie przysięga małżeńska była do końca życia. Ktoś mi kiedyś powiedział żeby walczyć do końca żeby nigdy sobie nie zarzucić że nie próbowałam... ja tak zrobiłam i teraz nie mam sobie nic do zarzucenia.
Co do Ukrainki ktoś napisał ze mogła iść na policję.. owszem mogła ale gdyby poszła dostałaby deport na Ukrainę bo niestety jest tu już nielegalnie i pracuje też na czarno.
Co do nowego partnera też bardzo szybko dostałam ocenę przez Was, czyli co wychodzi na to że powinnam się użalać nad sobą zamknąć się w domu i przez kolejne lata ryczeć w poduszkę??
Oj nie tędy droga. Chciałam ułożyć sobie życie i to zrobiłam, robie nadal i czy to coś złego?
Opisałam swoją sytuację szczerze ale rozumiem że każda z was ma prawo mnie ocenić.
Jesli chodzi o byłego to Kontaktów nie zabraniam bo zawsze będzie ich ojcem ale jeśli dzieci nie chcą to też na siłę ich zmuszać nie będę.
A alimenty? Rozwód był w maju po 2tyg wyrok się uprawomacnia. Alimenty zaległe są za 5mcy i o te się ubiegam (bo alimenty bieżace płaci normalnie)u komornika bo przy wyroku dostałam klauzule wykonalności jeśli danej kwoty nie zapłaci do 15lipca br., nie zapłacił więc oddałam sprawę zajecie nastąpi z pensji i nie ma znaczenia że zarabia 2100netto bo potrąceń alimentacyjnych dokonuje się 60% wynagrodzenia i tu nie ma kwoty wolnej bo alimenty są w pierwszej kolejnosci.
I nie uważam ze dałam się poznać tu jako zła osoba, po prostu powiedziałam.co myślę co było, nie wstydzę sie tego. Ale widzę że osądzić można kogoś bardzo szybko ale cóż każdy ma prawo do własnej opinii.
Co do samego rozwodu... pozew złożony końcem października 2020 pierwsza sprawa miałabym końcem grudnia 2020 i została odwołana że względu na pandemia, druga sprawa wyznaczona na 24marca 2021 i też odwołana powód covid, i trzecią sprawa wyznaczona na 24maja 2021 która już się odbyła rozwód był za porozumieniem stron, alimenty były ustalone po 500zl na dziecko czyli łącznie 1000 plus zaległe alimenty na które mąż przed sądem sam się zaoferował że zaplaci i dzieci mieszkają z matką i każde miejsce zamieszkania matki jest tak samo miejscem zamieszkania dzieci. Rozprawa trwała 40minut. Nie było problemów więc nie rozumiem tu niewiary jednej z autorem że to tak szybko... dla mnie to za długo. Złożenie wniosku do komornika zajęło 30min osobistego stawiennictwa się, a zajecie wynagrodzenia tylko 2dni... zbliża się 10 września i się wówczas okaże jak otrzymam pieniądze, na pewno to będzie nie całość tylko cała kwota plus odsetki w ciągu 3mcy.
Trudno to jest Twoje zdanie
Dziękuję kleoma ![]()
20 2021-09-06 17:44:13 Ostatnio edytowany przez Ania2019 (2021-09-06 18:21:56)
Fajnie ze jesteś szczęśliwa, oby tylko ten nowy mężczyzna był dobrym dla Twoich dzieci.
A swoją drogą to odważna z Ciebie babeczka,
ja na myśl, ze spotkam kochankę męża, nie mogłam oddychać itd i budziłam się zlana potem ![]()
21 2021-09-06 18:00:22 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-09-06 18:31:01)
Piękną laurkę sobie wystawiłaś.
Jeśli sądzisz, że to, że jej zapowiedziałaś, że dostanie po mordzie gdy zrobi cos przeciwko tobie upoważnia cię do zrobienia tego i w jakiś sposób usprawiedliwia to się grubo mylisz.
I o ile można jeszcze zrozumieć agresję w afekcie to planowanie tego świadczy źle o tobie.
22 2021-09-06 18:01:44 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-09-06 18:17:44)
Serio, trudno mi uwierzyć, że to realny post, stworzony przez DOROSŁĄ osobę. Niesamowite. Egzaltacja, totalny brak opanowania, ortografia na poziomie pierwszoklasistki. Niezdrowa wręcz ekscytacja. Powiem Ci coś - gdybyś była szczęśliwa w obecnym związku (o ile on w ogóle istnieje), nie miałabyś zwyczajnie czasu i ochoty na takie forumowe popierduchy.
Danie komuś w twarz jest czynem karalnym. Zdrada nie. Poziom, ktory prezentujesz jest zaprawdę żenujący.
Topik z dużym prawdopodobieństwem stworzony przez trola. W dodatku grubo niepełnoletniego, sądząc po sposobie wypowiedzi.
Drogie czytelniczki:)
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi do mojego postu, aczkolwiek każda z was ma prawo osądzić mnie ze swojego punktu widzenia.
Cenię sobie szczerość i dziękuję nawet za te negatywne komentarze. A swoją drogą drogie Panie najpierw trzeba się znalesc w takiej sytuacji jak ja żeby móc adekwatnie oceniać.Bo dziś po prawie roku też wam się przyznam że z moim obecnym myśleniem olałabym ten temat i uśmiechnęła jej i jemu się w twarz jak ich zobaczyłam ale w takich sytuacjach naprawdę działają emocje.
I tu dla niektórych wyjaśnienie... kobieta dostała poprostu odemnie w twarz. Tym bardziej że poznałam ją dużo wcześniej, załatwiłam jej dodatkową pracę po godzinach i to w dodatku u siebie w pracy, pomagałam jej kiedy potrzebowała tej pomocy a biorąc ją do pracy powiedziałam wprost: jeśli kiedykolwiek coś nabroisz albo w pracy albo w moim życiu to bądź pewna że poprostu dostaniesz "strzała".
Ostrzegłam i spełniłam... wiecie mogłam wam opisać sytuacje od A do Z ją opisałam to w dużym skrócie, bo czytanie tego mogłoby zająć godziny.
Któraś z was napisała że "skoro wiedziałam że nie kocha to mogłam odejść wcześniej..." no tak też ktoś tu ma rację ale mam swoje jakieś priorytety i zasady których się trzymam i dla mnie przysięga małżeńska była do końca życia. Ktoś mi kiedyś powiedział żeby walczyć do końca żeby nigdy sobie nie zarzucić że nie próbowałam... ja tak zrobiłam i teraz nie mam sobie nic do zarzucenia.
Co do Ukrainki ktoś napisał ze mogła iść na policję.. owszem mogła ale gdyby poszła dostałaby deport na Ukrainę bo niestety jest tu już nie legalnie i pracuje też na czarno.
Co do nowego partnera też bardzo szybko dostałam ocenę przez Was, czyli co wychodzi na to że powinnam się użalać nad sobą zamknąć się w domu i przez kolejne lata ryczeć w poduszkę??
Oj nie tędy droga.Chciałam ułożyć sobie życie i to zrobiłam, robie nadal i czy to coś złego?
Opisałam swoją sytuację szczerze ale rozumiem że każda z was ma prawo mnie ocenić.
Jesli chodzi o byłego to Kontaktów nie zabraniam bo zawsze będzie ich ojcem ale jeśli dzieci nie chcą to też na siłę ich zmuszać nie będę.
A alimenty? Rozwód był w maju po 2tyg wyrok się uprawomacnia.Alimenty zaległe są za 5mcy i o te się ubiegam (bo alimenty bieżace płaci normalnie)u komornika bo przy wyroku dostałam klauzure wykonalności jeśli danej kwoty nie zapłaci do 15lipca br., nie zapłacił więc oddałam sprawę zajecie nastąpi z pensji i nie ma znaczenia że zarabia 2100netto bo potrąceń alimentacyjnych dokonuje się 60% wynagrodzenia i tu nie ma kwoty wolnej bo alimenty są w pierwszej kolejnosci.
I nie uważam ze dałam się poznać tu jako zła osoba, poprostu powiedziałam.co myślę co było,nie wstydzę sie tego.Ale widzę że osądzić można kogoś bardzo szybko ale cóż każdy ma prawo do własnej opinii.Co do samego rozwodu... pozew złożony końcem października 2020 pierwsza sprawa miałabym końcem grudnia 2020 i została odwołana że względu na pandemia, druga sprawa wyznaczona na 24marca 2021 i też odwołana powód covid, i trzecią sprawa wyznaczona na 24maja 2021 która już się odbyła rozwód był za porozumieniem stron, alimenty były ustalone po 500zl na dziecko czyli łącznie 1000 plus zaległe alimenty na które mąż przed sądem sam się zaoferował że zaplaci i dzieci mieszkają z matką i każde miejsce zamieszkania matki jest tak samo miejscem zamieszkania dzieci. Rozprawa trwała 40minut. Nie było problemów więc nie rozumiem tu niewiary jednej z autorem że to tak szybko... dla mnie to za długo. Złożenie wniosku do komornika zajęło 30min osobistego stawiennictwa się, a zajecie wynagrodzenia tylko 2dni... zbliża się 10 września i się wówczas okaże jak otrzymam pieniądze, napewno to będzie nie całość tylko cała kwota plus odsetki w ciągu 3mcy.
Nielegalnie ją zatrudniłaś?
24 2021-09-06 18:28:18 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-09-06 19:12:06)
Nie ja tylko moja szefowa.
Nielegalnie ją zatrudniłaś?
25 2021-09-06 18:35:20 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-09-06 19:12:28)
Czyli tak - autorka wykorzystała sytuację znajomej z pracy do tego, by ją pobić i by ta bała się zgłosić sprawę na policję z obawy przed deportacją... Mam nadzieję autorko, że jesteś tylko tworem czyjejś chorej fantazji, a nie realną osobą, bo jeśli tak, to wypada mi tylko złożyć wyrazy współczucia twojemu byłemu. Spędził naście lat ze strasznym człowiekiem. Fakt, kawał z niego oszusta - mógł się rozwieść, ale zaczynam go poniekąd rozumieć.
No trudno, skoro tak myślisz to twoje zdanie.Bardzo mi miło że piszę na poziomie pierwszoklasistki haha za błędy w takim razie przepraszam jeśli cię to aż tak uraziło. Ale zawsze masz wyjście możesz poprostu nie komentować.Ja napisałam szczerze różne losy spotykają ludzi, ja nie życzę i nigdy nikomu nie życzyłam źle. Spotkałam się tu z różnymi opiniami i bardzo za nie dziękuję, nie uraziło mnie to wręcz uważam że bardzo dobrze że opisałam to co przeżyłam i jakie mam uczucia,a jeśli ktoś ma ochotę na krytykę wobec mojej osoby to śmiało. Wszystko jest dla ludzi i na klatę trzeba przyjąć każdą opinię. Jeśli dla kogoś mój post wzbudził aż takie kontrowersje to cóż, nic na to nie poradzę, napisałam to szczerze i z serca.
Serio, trudno mi uwierzyć, że to realny post, stworzony przez DOROSŁĄ osobę. Niesamowite. Egzaltacja, totalny brak opanowania, ortografia na poziomie pierwszoklasistki. Niezdrowa wręcz ekscytacja. Powiem Ci coś - gdybyś była szczęśliwa w obecnym związku (o ile on w ogóle istnieje), nie miałabyś zwyczajnie czasu i ochoty na takie forumowe popierduchy.
Danie komuś w twarz jest czynem karalnym. Zdrada nie. Poziom, ktory prezentujesz jest zaprawdę żenujący.
Topik z dużym prawdopodobieństwem stworzony przez trola. W dodatku grubo niepełnoletniego, sądząc po sposobie wypowiedzi.
Przeczytałam ten post plus komentarze, i powiem wam że pierwszy raz postanowiłam tu coś napisać.
Na autorke tego postu wylano tu wręcz jakiś hejt, co nie oznacza że bronie tu jej, bo jej postawa w obliczu tej ukrainki nie była fer, ale zastanawiam się ile obecnych kobiet, które tu są gdyby miało taką sytuację to jakby się zachowały, hm?
Każda z nas teraz może łatwo pisać że nie, że by napewno nie uderzyły i takie tam.
Ale żadna z nas nie zdaje sobie sprawy z tego jakie emocje by nią kierowały w takiej sytuacji.
Ja też zostałam zdradzona, jestem rozwódką od 1.5roku a od roku w innym szczęśliwym związku a mój ex ma Panią o 16lat młodszą, nie przyłapałam ich więc też nie wiem jakbym się zachowała, ja sama po prostu się domyśliłam po jego zachowaniu.
Autorka uderzając tą kobietę no nie zrobiła dobrze ale widząc ich napewno była wściekła i nie myślała logicznie. To są właśnie emocje! Mogła to zrobić bardziej z klasą ale do tego dochodzi się po czasie. Ja opiszę wam w osobnym poście swoją sytuację i będę bardzo ciekawa waszych opinii, aczkolwiek troszkę nie ukrywam się boję, bo jak czytam odpowiedzi do tego postu to trochę mnie zmroziło, bo kobieta z jednej strony się wyżaliła a z drugiej chciała pochwalić swoim szczęściem a reszta bardzo szybko ją osądziła i to trochę mi się wydaje no nie za fajne.
Mimo wszystko ja życzę autorce żeby nie popadała już w takie furie bo do niczego to nie prowadzi ale może do tego już sama doszła i życzę szczęścia w nowym życiu.
28 2021-09-06 21:55:57 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-09-06 22:03:56)
Przeczytałam ten post plus komentarze, i powiem wam że pierwszy raz postanowiłam tu coś napisać.
Na autorke tego postu wylano tu wręcz jakiś hejt, co nie oznacza że bronie tu jej, bo jej postawa w obliczu tej ukrainki nie była fer, ale zastanawiam się ile obecnych kobiet, które tu są gdyby miało taką sytuację to jakby się zachowały, hm?
Każda z nas teraz może łatwo pisać że nie, że by napewno nie uderzyły i takie tam.
Ale żadna z nas nie zdaje sobie sprawy z tego jakie emocje by nią kierowały w takiej sytuacji.
Ja też zostałam zdradzona, jestem rozwódką od 1.5roku a od roku w innym szczęśliwym związku a mój ex ma Panią o 16lat młodszą, nie przyłapałam ich więc też nie wiem jakbym się zachowała, ja sama po prostu się domyśliłam po jego zachowaniu.
Autorka uderzając tą kobietę no nie zrobiła dobrze ale widząc ich napewno była wściekła i nie myślała logicznie. To są właśnie emocje! Mogła to zrobić bardziej z klasą ale do tego dochodzi się po czasie. Ja opiszę wam w osobnym poście swoją sytuację i będę bardzo ciekawa waszych opinii, aczkolwiek troszkę nie ukrywam się boję, bo jak czytam odpowiedzi do tego postu to trochę mnie zmroziło, bo kobieta z jednej strony się wyżaliła a z drugiej chciała pochwalić swoim szczęściem a reszta bardzo szybko ją osądziła i to trochę mi się wydaje no nie za fajne.
Mimo wszystko ja życzę autorce żeby nie popadała już w takie furie bo do niczego to nie prowadzi ale może do tego już sama doszła i życzę szczęścia w nowym życiu.
Evia85, nie ośmieszaj się już lepiej.
Dziewczyna wyszła za mąż bo kochała chłopaka, urodziły się dzieci, powstała rodzina, życie szło, nie zawsze było ekscytujące, mąż zaczął się snuć po domu i sam nie wiedział co by chciał, być może miało to związek z pojawieniem się na orbicie zagubionej biduleńki, tylko nie kojarzyć ze starą babcią bidulką, nie ! ta akurat młodziutka i ładna, co nie jest jej wina zresztą !! ..... osamotniona bo jej mąż z dziećmi w jej kraju, były kobiety co jej pomogły i pomogła też Evia.....a pewnego dnia przypadkowo w jakimś zakamarku miasta Evia trafia na swojego szwędającego się męża i swoją zagraniczną znajomą w dziwnie zażyłej sytuacji o której każdy wie że jest jednoznaczna......Evia wychodzi z ram................i cała straszna drama bo ktoś dostał w twarz choć tak na prawdę tej twarzy już nie ma - ale to już linia obrony zachowania Evi - niepotrzebna bo uważam że ofierze krzywda się nie stała, ot... dowiedziała się że w Polsce żona też kochanki nie lubi ( ani ja ani Maku ani nawet Evia agresji nie pochwala- coby była jasność )
Evia ogarnęłaś to co najważniejsze, działo się dużo i szybko, pewnie jeszcze jakiś czas to nieudane małżeństwo, zdrada, porzucone dzieci będą odbijać się jak echo w Twoim życiu, Twój obecny partner może jest tym na długo ale mimo tej wiary buduj swoją siłę abyś miała oparcie w sobie i Twoje dzieci też, one z czasem też będą zmieniać nastawienie do otoczenia, ojca, Ciebie , partnera, bo takie jest życie, dynamiczne i nieprzewidywalne a to co mamy w sobie jest nasze i dobrze żeby nam służyło................opinią ludzi przejmuj się o tyle o ile czujesz że wynika z troski o Ciebie a to zdarza się rzadko od obcych ludzi, uważam że najważniejsze to to co sama o sobie myślisz, jak człowiek ma sumienie, chcę myśleć że każdy ma tylko niektórzy bardzo głęboko upchane, to zawsze od samego siebie dowie się co należy robić
ja tu więcej szczęścia widzę z kiepskiej sytuacji byłego męża niż z faktycznego związku
Jeśli ten wątek w ogóle jest prawdziwy, to widzę tu silne emocje u autorki. Tak jej dopiekła zdrada męża, że teraz gotowa jest na uszach stanąć, żeby pokazać mu że nie tylko on może być szczęśliwy, ale ona też, wszystkiemu na przekór. Jak się zdaje póki co trafiła dobrze i czuje się jakoś tam dowartościowana, ale myślę że to do czasu. Mgiełka uniesień opadnie i szara rzeczywistość zacznie skrzeczeć, a wtedy wyjdzie że obecny partner nie taki malinowy i diamentowy, jak chciałaby go widzieć, bo za malo było czasu żeby się dobrze poznać. Obym się myliła, bo nie życzę źle autorce. ![]()
Ze mną może coś nie tak jest, ale ja nie zyczę mojemu byłemu partnerowi źle. Nasze drogi się rozeszły bo mnie zdradzał, ale to nie znaczy że go znienawidziłam jako człowieka. Były przecież cudowne wspolne chwile których nigdy nie zapomnę, ale trudno.. Nie pasowaliśmy do siebie
Żle mu nie życzę i naprawdę byłoby mi przykro, gdybym się dowiedziała że mu się nie wiedzie i jest nieszczęśliwy. Nawet gdyby to dotyczyło sfery osobistej.
Co do spoliczkowania Ukrainki.. Sorry, nie popieram żadnej przemocy i nie ma dla mnie usprawiedliwienia fakt, że to kochanka męża. Może zdolna byłabym do przemocy w obronie życia czy zdrowia bliskich albo swojego, innej opcji nie widzę. Nawet emocje które tutaj przywołała autorka nie usprawiedliwiają tego czynu, choć staram się zrozumieć.
Życzę autorce wyciszenia i spokoju, bo chyba teraz tego właśnie najbardziej potrzebuje.
Pewnie i tak Ladyyy tylko Evi jest jeszcze przed beatyfikacją
więc można zrozumieć jej nie zrozumienie siebie
Salomonko w jakims tam momencie życia dowiedziałaś się że jesteś zdradzana i powiedz z ręką na sercu że w tym momencie miałaś wyższe uczucia względem tego swojego partnera czy tej jego kochanki, jeśli tak to może nie tyle jest coś z Tobą nie tak ale jesteś po prostu matkaboska ![]()
33 2021-09-08 16:37:24 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-09-08 16:37:52)
Pewnie i tak Ladyyy tylko Evi jest jeszcze przed beatyfikacją
więc można zrozumieć jej nie zrozumienie siebie
Salomonko w jakims tam momencie życia dowiedziałaś się że jesteś zdradzana i powiedz z ręką na sercu że w tym momencie miałaś wyższe uczucia względem tego swojego partnera czy tej jego kochanki, jeśli tak to może nie tyle jest coś z Tobą nie tak ale jesteś po prostu matkaboska
Ranna Panno
Może zadanie mnie przerosło, bo gdybym chciała dać w gębę każdej kochance mojego partnera, to musiałabym tłuc się z połową Warszawy
Szkoda mi było paznokci ![]()
Ranna_Panna napisał/a:Pewnie i tak Ladyyy tylko Evi jest jeszcze przed beatyfikacją
więc można zrozumieć jej nie zrozumienie siebie
Salomonko w jakims tam momencie życia dowiedziałaś się że jesteś zdradzana i powiedz z ręką na sercu że w tym momencie miałaś wyższe uczucia względem tego swojego partnera czy tej jego kochanki, jeśli tak to może nie tyle jest coś z Tobą nie tak ale jesteś po prostu matkaboskaRanna Panno
Może zadanie mnie przerosło, bo gdybym chciała dać w gębę każdej kochance mojego partnera, to musiałabym tłuc się z połową Warszawy
![]()
Szkoda mi było paznokci
Ale to już byłaby recydywa ![]()
A co do autorki to chyba nikt jej tu nie usprawiedliwiał, raczej wyrażono(np. ja)zrozumienie jej wybuchu - "została sprawdzona".
Dziwne. Facet mówi żonie że jej nie kocha. Nie kocha od lat. Facet idzie do innej. Żona ją bije na ulicy... I jest z tego dumna.
Potem szybko znajduje sobie nowego gościa.
Karma wraca?
Dziwne. Facet mówi żonie że jej nie kocha. Nie kocha od lat. Facet idzie do innej. Żona ją bije na ulicy... I jest z tego dumna.
Potem szybko znajduje sobie nowego gościa.
Karma wraca?
Wedle autorki to karma wróciła do męża.
Zdradził ją więc teraz za karę brzydko mieszka z jakimiś Ukraińcami, musi płacić alimenty, ma komornika na pensji za zaległe alimenty, własne dzieci go nie lubią, wolą nowego partnera matki, na dodatek będzie miał nowe wydatki i nowe obowiązki bo mu się nowe dziecko urodzi.
37 2021-09-09 16:01:21 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-09-09 16:03:52)
przeczytajcie komentarz IsaBella77
autorka tj. Evia85, stworzyła nowy profil ONA8555 tylko po to by sama siebie skomentować, pochwalić.
Wg mnie to fake ... jednak jeśli chcecie komentujcie dalej
38 2021-09-09 19:48:35 Ostatnio edytowany przez Yazoo (2021-09-09 19:50:33)
Serio, trudno mi uwierzyć, że to realny post, stworzony przez DOROSŁĄ osobę. Niesamowite. Egzaltacja, totalny brak opanowania, ortografia na poziomie pierwszoklasistki. Niezdrowa wręcz ekscytacja. Powiem Ci coś - gdybyś była szczęśliwa w obecnym związku (o ile on w ogóle istnieje), nie miałabyś zwyczajnie czasu i ochoty na takie forumowe popierduchy.
Danie komuś w twarz jest czynem karalnym. Zdrada nie. Poziom, ktory prezentujesz jest zaprawdę żenujący.
Topik z dużym prawdopodobieństwem stworzony przez trola. W dodatku grubo niepełnoletniego, sądząc po sposobie wypowiedzi.
Zdrada wyzwala bardzo silne emocje, niejednokrotnie bardzo negatywne. Tutaj jest wyrzut żalu, złości, wrogości i nienawiści (karma wraca itd.). To chyba wszystko zależy od charakteru i osobowości człowieka. Dlatego niektóre kobiety mimo że cierpią stwierdzają że facet który zdradza nie jest ich godny, i nie zawracają sobie głowy jego życiem, udanym lub nie a inne są żądne wręcz zemsty, i upatrują jej w każdym niepowodzeniu byłego męża. Życie po rozwodzie to nowy rozdział. Jeśli w czyimś życiu nowy rozdział (czy to własny czy byłego małżonka) wpływa na poprzedni to znaczy że nie zaakceptował jego zamknięcia.
Jeśli autorka /jak twierdzi/ jest obecnie szczęśliwa, szanowana, jest jej dobrze finansowo to powinna być wdzięczna i Ukraince, że się pojawiła w jej życiu i mężowi, że się tą młodą zainteresował.
Wg mnie ten wątek to zapis jakichś pobożnych życzeń zranionej kobiety, której satysfakcję przynosi wyobrażanie sobie porażek męża. I zestawianie jej z własnym szczęściem. Sorry, ale nie wierzę, że mocno dorosła babka, zadowolona z własnego życia, z takim ukontentowaniem (czy wręcz triumfem) pławi się w niedoli męża. Nie wierzę, że spełniony człowiek, zamiast się cieszyć tym swoim super życiem, idzie na forum opisać, jak to byłemu się nie układa. To raczej wygląda na frustrację i coś w stylu "ja mu jeszcze pokażę, a jak nie ja, to los/karma/dowolna siła wyższa".