netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jest źle - mam 36 lat i rozwód

17 440 odpowiedzi978 395 wyświetleńzałożony przez fluffy, 27.05.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 269 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 17 441 ]

131

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:
mario75 napisał/a:

fluffy - głowa do góry, nie muszę Ci mówić co jako facet powinieneś zrobić z tamtym gościem jeśli takowy jest smile poza tym kasienka111 ma rację, będziemy Cię wspierać smile

A ty miałeś na TV patrzeć, nie? Dzięki za wszystko.

Ja siedze przy kompie i patrze na tv jednoczesnie. Ogladam na HBO film: "Witamy u Rileyow" szkoda tylko ze juz 3 raz big_smile

132

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:
fluffy napisał/a:
mario75 napisał/a:

fluffy - głowa do góry, nie muszę Ci mówić co jako facet powinieneś zrobić z tamtym gościem jeśli takowy jest smile poza tym kasienka111 ma rację, będziemy Cię wspierać smile

A ty miałeś na TV patrzeć, nie? Dzięki za wszystko.

Ja siedze przy kompie i patrze na tv jednoczesnie. Ogladam na HBO film: "Witamy u Rileyow" szkoda tylko ze juz 3 raz big_smile

Ja tak samo, tylko, że Punishera na Polsacie podglądam.

133

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Ja sie nie trzymam bo mi psychika szwankuje.Za chwile ide sie przytylić do poduszki bo nie mam do kogo

134

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

kasienka111 - ja tez nie mam sie do kogo przytulic big_smile

135

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Gadasz,napewno masz poduszke smile

136

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasienka111 napisał/a:

Gadasz,napewno masz poduszke smile

Wolę zieloną żabę zamiast poduszki smile

137

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

No jesli to babka to czemu nie.

138

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasienka111 napisał/a:

No jesli to babka to czemu nie.

Zawsze chciałem wiedzieć czy żaba jest babką wink może dlatego z kolegą z sąsiedztwa jak miałem może z 10 lat eksperymentowaliśmy na żabach, był taki stary staw, teraz jest tam droga i niedaleko fabryka.

139 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-05-30 08:35:37)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:
Mussuka napisał/a:
fluffy napisał/a:

Z tym moim działaniem typu kino, rower, spacer próbowałem - powiedziała, że spotykanie się na nowo nic nie da. Jedyne co bym mógł zrobić, to udowodnić, że jestem inny w codziennym życiu. Ale nie mieszkamy razem, ma mnie gdzieś i nie mam tego jak udowodnić.

Ale coś Wam powiem, bo nie wiem czy już o tym pisałem, ale chyba nie: powiedziała, że jedyną możliwością, żebyśmy wrócili do siebie jest to, że ona zatęskni za mną tak bardzo, że wróci do mnie na kolanach błagać mnie, żebym wrócił.

Kurde, fluffy, szlag mnie zaraz trafi, nawet nie doczytalam do konca tych serdecznych rad typu "walcz o nia" spacerki, kwiatki, bombonierki, lizaczki itp. I do tego te Twoje zalosne smsy. Jak sie czujesz kochana, moze sie spotkamy, zle mi bez Ciebie,ble ble.

Ty chlop jestes czy popierdolka?

Ja sie wcale nie zdziwie, jak dzialajac tak jak dotychczas tylko przyspieszysz ten rozwod. Bo Twoja kobieta bardzo mi przypomina mnie wiec sluchaj rady starszej ciotki - wez dupe w troki, zajmij sie czyms dla SIEBIE, wymysl sobie jakies hobby, odczep sie od telefonu i od niej, przestan walczyc a na jej smsy odpowiadaj jak facet z duma i godnoscia osobista a nie pantoflarz. I czekaj a sie doczekasz.

Przeczytaj to jej ostatnie zdanie w tym poscie i pomysl za jakim mezczyzna kobieta teskni? Za silnym i pewnym siebie i swojej wartosci. A Ty poki co jestes dokladna odwrotnoscia takiego. Chlop sierota, co bez baby i chusteczki do nosa dnia przezyc nie moze.

Jak Ci deszcz w sportach przeszkadza to sie za malarstwo albo haft wez ale jej daj spokoj. I czekaj!

I jeszcze jedno - zmien tego durnego nicka, bo mi sie z takim pluszowym psem kojarzysz - bardzo niemeskie.

Nie wiem skąd Twoje wnioski - nie wysyłam żadnych durnych smsów tego typu, ani nie podejmuje działań typu kino i inne pierdy. Mało tego od momentu jak się wyprowadziłem, raz się odezwałem jako pierwszy. Ona ze trzy, albo cztery razy w stylu "co słychać?" Powiem ci więcej - sam nie jestem ckliwy, ani ona też - rozwalało nas zawsze sytuacje jak ktoś robił z siebie błazna w imię miłości i inne tego typu cyrki. Radziłem sobie dobrze zanim ją poznałem, poradziłem sobie po jeszcze wcześniejszym związku i mam nadzieję, że poradzę sobie teraz, choć narazie sobie tego nie wyobrażam. Nie ma tylko pewności, że zrobiłem wszystko co w mojej mocy, aby jeszcze coś się zmieniło.

Deszcz mi nie przeszkadza, ale w zamian czytam książkę, grzebie przy samochodzie, jeżdżę na zakupy, gram w kosza itd. Malarstwa i haftu nie lubię.

Nick żałosny jak moja sytuacja, więc musi tak zostać. Pozdrawiam, hau hau.

Wreszcie odpisales jak mezczyzna a nie fluffy:)

Co to za pytanie bez sensu: nie wiem czy wszystko zrobilem? A co masz jeszcze zrobic? Rozmawiales, tlumaczyles, prosiles - jak grochem o sciane. Teraz rob swoje i czekaj. Tego sie nie da zrobic w pojedynke a dopoki ona Cie nie chce to mozesz salta wywijac i nic nie wskorasz. Pisalam wczesniej - na robienie bedzie czas poznij, razem a teraz kazde Twoje wysilki spelzna na niczym, malo tego, odbija sie w druga strone.

Troche jak z dzieckiem, ktore stracilo apetyt ale mamusia za nim lata w kolko z lyzeczka i powtarza: masz za tatusia, taka dobra kaszka, na pewno Ci bedzie smakowac itp. Jak sie konczy? Pawiem na podlodze. A dac dzieciakowi pol dnia glodowki i spokoju i sam przyjdzie i poprosi jeszcze o repete.

Doczytalam te wczorajsze wasze posty do konca i cos wam powiem, Mussuka jedna ma wiecej jaj w sobie niz wy wszyscy razem do kupy tu wzieci. I tez ma za soba niejeden spieprzony zwiazek, samotne macierzynstwo, rozwod po 10 latach i teraz dwoje dzieciakow. I kurde umim sie smiac i patrzec na zycie do przodu a nie od dupy strony, co bylo, co moglo byc itp. Jasne, ze mi zal nie raz bylo i nie raz sobie poplakalam ale takiego kolka wzajemnej adoracji i gorzkich zalow unikalabym jak ognia. Moze mam w sobie za duzo testosteronu ale moje rozpacze i placze nie trwaly z reguly dluzej niz kilka tygodni a potem bralam sie za siebie i zostawialam przeszlosc za soba.

Odnosnie tych rad co do walki do upadlego - nic glupszego doradzic nie mozna. Poczytaj sobie fluffy o kobietach kochajacych za bardzo albo i jakikolwiek inny watek i wyciagnij wnioski. Niemal w 99 przypadkach na 100 ta walka nic nie daje i jak ktos chce odejsc to odejdzie. Moze jedynie zachowac jakis szacunek do bylego partnera albo i nie.

140

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Mussuka napisał/a:

Odnosnie tych rad co do walki do upadlego - nic glupszego doradzic nie mozna. Poczytaj sobie fluffy o kobietach kochajacych za bardzo albo i jakikolwiek inny watek i wyciagnij wnioski. Niemal w 99 przypadkach na 100 ta walka nic nie daje i jak ktos chce odejsc to odejdzie. Moze jedynie zachowac jakis szacunek do bylego partnera albo i nie.

Zaproponowałem spotkanie bez żadnego naciskania, zgodziła się. Mam zamiar być spokojny i spróbować inaczej z nią porozmawiać po dłuższej (jak dla nas) przerwie niewidzenia się. Nie wiem co z tego wyjdzie, ale napewno nie będzie prób dogadzania jej z mojej strony, tylko spróbuje jej uświadomić, co straci nie mając mnie obok siebie i kiedy nie będzie już odwrotu. Miłego dnia życzę wszystkim.

141 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-05-30 09:30:01)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Odnosnie tych rad co do walki do upadlego - nic glupszego doradzic nie mozna. Poczytaj sobie fluffy o kobietach kochajacych za bardzo albo i jakikolwiek inny watek i wyciagnij wnioski. Niemal w 99 przypadkach na 100 ta walka nic nie daje i jak ktos chce odejsc to odejdzie. Moze jedynie zachowac jakis szacunek do bylego partnera albo i nie.

Zaproponowałem spotkanie bez żadnego naciskania, zgodziła się. Mam zamiar być spokojny i spróbować inaczej z nią porozmawiać po dłuższej (jak dla nas) przerwie niewidzenia się. Nie wiem co z tego wyjdzie, ale napewno nie będzie prób dogadzania jej z mojej strony, tylko spróbuje jej uświadomić, co straci nie mając mnie obok siebie i kiedy nie będzie już odwrotu. Miłego dnia życzę wszystkim.

Tyle wystarczy z Twej strony. Ona stawia sprawe jasno, Ty zrob to samo. Mozesz powiedziec, ze nadal ja kochasz i jestes gotow wspolnie podjac kroki by wasze malzenstwo usprawnic ale nie bedziesz tego robil ani sam ani na sile ani wbrew jej woli.

Jesli zdecyduje sie na rozwod to trudno, uszanujesz jej decyzje a w rezultacie nastapi: to to i to (rzeczowo i bez zlosliwosci). Mam na mysli podzial majatku, koniec kontaktow z Twojej strony, finansowo tez musi sobie radzic sama, Ty oczywiscie zaczniesz planowac swoje zycie w inny sposob, bo przeciez nie chcesz do konca byc sam, chcesz miec kiedys rodzine i dzieci (oj, to ja ubodzie;). Ona moze spodziewac sie lez, pytan, prosb a takie postawienie sprawy moze ja nieco zaskoczyc. Pozytywnie.

Daj jej czas na zastanowienie sie, przetrawienie tego, ostatecznie na jej decyzje.

I jesli moge doradzic, badz mily ale tym razem juz mniej czuly i w nia zapatrzony. Niech ona tez poczuje, ze cos i kogos traci.

Pozdrawiam.

142

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

fluffy
Mussuka dobrze gada,zgadzam sie z nią.To odpowiednie podejście do sprawy.A Mussuka może ty faktycznie masz za dużo testosteronu smile,powiem że zazdroszcze troche.Ja jestem bardziej miękka i ckliwa a potem po dupie dostaje.No ale mam charakter jaki mam i podobno kto ma miękkie serce musi mieć twardą d...
Miłego dnia zycze,ide zaraz do fryzjera zrobić sie na bóstwo.

143

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasienka111 napisał/a:

fluffy
Mussuka dobrze gada,zgadzam sie z nią.To odpowiednie podejście do sprawy.A Mussuka może ty faktycznie masz za dużo testosteronu smile,powiem że zazdroszcze troche.Ja jestem bardziej miękka i ckliwa a potem po dupie dostaje.No ale mam charakter jaki mam i podobno kto ma miękkie serce musi mieć twardą d...
Miłego dnia zycze,ide zaraz do fryzjera zrobić sie na bóstwo.

kasienka111 ja mam sie tak samo jak ty. jestem miekki i uczuciowy i pozniej obrywam. Testosteron by sie przydal smile  co do fryzjera ja ostatnio bylem i jak przyszedlem do pracy koledzy sie smiali czy wstepuje do Marines smile

144 Ostatnio edytowany przez mario75 (2012-05-30 12:06:30)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

A ja za to dzis mam kolejny problem ze swoja ex, gra na moich uczuciach probujac wzbudzic moja zazdrosc w internecie, starajac sie opisac swoje wdzieki tak aby koniecznie dostrzegli to inni i zaczeli ja podrywac, tylko po to abym ja sie zdenerwowal. co robic? byc obojetnym?

145

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:

A ja za to dzis mam kolejny problem ze swoja ex, gra na moich uczuciach probujac wzbudzic moja zazdrosc w internecie, starajac sie zaprezentowac swoje wdzieki tak aby koniecznie dostrzegli to inni i zaczeli ja podrywac, tylko po to abym ja sie zdenerwowal. co robic? byc obojetnym?

wylogowac sie z tej strony i olac te zalosne proby, jesli takie w rzeczywistosci sa. Nastepnie zajac sie czyms pozytecznym.

146

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Mussuka napisał/a:
mario75 napisał/a:

A ja za to dzis mam kolejny problem ze swoja ex, gra na moich uczuciach probujac wzbudzic moja zazdrosc w internecie, starajac sie zaprezentowac swoje wdzieki tak aby koniecznie dostrzegli to inni i zaczeli ja podrywac, tylko po to abym ja sie zdenerwowal. co robic? byc obojetnym?

wylogowac sie z tej strony i olac te zalosne proby, jesli takie w rzeczywistosci sa. Nastepnie zajac sie czyms pozytecznym.

Masz racje Mussuka, zgadzam sie z Toba zupelnie, jesli ona nadal bedzie to robic to tak zrobie, nie moge pozwolic aby moja psychika kompletnie zostala zniszczona bo zbyt duzo pracy wkladam w to aby dojsc do siebie.

147

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:

A ja za to dzis mam kolejny problem ze swoja ex, gra na moich uczuciach probujac wzbudzic moja zazdrosc w internecie, starajac sie zaprezentowac swoje wdzieki tak aby koniecznie dostrzegli to inni i zaczeli ja podrywac, tylko po to abym ja sie zdenerwowal. co robic? byc obojetnym?

Olej to, pisałeś, że już zrozumiałeś kiedy kobieta naprawdę mówi NIE. W Twoim przypadku to już chyba naprawdę nie ma sensu brnąć dalej. Pozdrawiam.

148

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:
mario75 napisał/a:

A ja za to dzis mam kolejny problem ze swoja ex, gra na moich uczuciach probujac wzbudzic moja zazdrosc w internecie, starajac sie zaprezentowac swoje wdzieki tak aby koniecznie dostrzegli to inni i zaczeli ja podrywac, tylko po to abym ja sie zdenerwowal. co robic? byc obojetnym?

Olej to, pisałeś, że już zrozumiałeś kiedy kobieta naprawdę mówi NIE. W Twoim przypadku to już chyba naprawdę nie ma sensu brnąć dalej. Pozdrawiam.

Tak, zrozumialem kiedy kobieta mowi NIE ale nie umiem byc obojetny, uczucia sie nie wypalily wiec takie zachowanie z jej strony mnie denerwuje. Wiem ze inny facet to by to poprostu olal, moze faktycznie jestem zbyt uczuciowym mezczyzna. Ja takze Cie pozdrawiam  i zycze milego dnia.

149

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:
fluffy napisał/a:
mario75 napisał/a:

A ja za to dzis mam kolejny problem ze swoja ex, gra na moich uczuciach probujac wzbudzic moja zazdrosc w internecie, starajac sie zaprezentowac swoje wdzieki tak aby koniecznie dostrzegli to inni i zaczeli ja podrywac, tylko po to abym ja sie zdenerwowal. co robic? byc obojetnym?

Olej to, pisałeś, że już zrozumiałeś kiedy kobieta naprawdę mówi NIE. W Twoim przypadku to już chyba naprawdę nie ma sensu brnąć dalej. Pozdrawiam.

Tak, zrozumialem kiedy kobieta mowi NIE ale nie umiem byc obojetny, uczucia sie nie wypalily wiec takie zachowanie z jej strony mnie denerwuje. Wiem ze inny facet to by to poprostu olal, moze faktycznie jestem zbyt uczuciowym mezczyzna. Ja takze Cie pozdrawiam  i zycze milego dnia.

Strasznie podatny jestes na prowokacje, nawet jawna:) Jesli ona to tez wie, to swietnie manipuluje. A Ty na to pozwalasz. Wybacz szczera opinie starej ciotki - miekkich i uczuciowych facetow kobiety z reguly nie cenia. W ogole ludzie nie cenia miekkich osob. Utwardz sie jakos dla wlasnego dobra.

150

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Mussuka napisał/a:
mario75 napisał/a:
fluffy napisał/a:

Olej to, pisałeś, że już zrozumiałeś kiedy kobieta naprawdę mówi NIE. W Twoim przypadku to już chyba naprawdę nie ma sensu brnąć dalej. Pozdrawiam.

Tak, zrozumialem kiedy kobieta mowi NIE ale nie umiem byc obojetny, uczucia sie nie wypalily wiec takie zachowanie z jej strony mnie denerwuje. Wiem ze inny facet to by to poprostu olal, moze faktycznie jestem zbyt uczuciowym mezczyzna. Ja takze Cie pozdrawiam  i zycze milego dnia.

Strasznie podatny jestes na prowokacje, nawet jawna:) Jesli ona to tez wie, to swietnie manipuluje. A Ty na to pozwalasz. Wybacz szczera opinie starej ciotki - miekkich i uczuciowych facetow kobiety z reguly nie cenia. W ogole ludzie nie cenia miekkich osob. Utwardz sie jakos dla wlasnego dobra.

Mussuka masz zupelna racje, musze sie uodpornic na prowokacje bo faktycznie ona doskonale mnie zna, jak nikt inny na tym swiecie i wie jak bardzo podatny jestem. musze przestac byc uczuciowy i miekki i jakos sie utwardzic. mysle nad tym i staram sie ale daleko jeszcze do celu.

151

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Widze że rozpetała sie tu jakaś dyskusja.Poważne zastrzezenia wobej twojej byłej Mario. Powiedz może w jaki sposób twoja była podrywa facetów i pokazuje w necie swoje wdzięki? Czy to jakieś zdięcia? Blog? Moze strona dla dorosłych?Może to wszystko żle odbierasz i przeinaczasz rzeczywistosć i oceniasz ludzi zbyt pochopnie

152

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

kasienka111 chodzi o opisywanie swojego wdzieku na forum, zabolalo mnie to a ona wie jaki jestem podatny na takie teksty. uwazam ze to troche nie na miejscu z jej strony i takie rzeczy powinna zachowac dla siebie samej.

153

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

poza tym kasienka111 wiem ze ona czasami robi mi na zlosc bo sama sie przyznala ze zalozyla profile randkowe aby mnie zezloscic.

154

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:

poza tym kasienka111 wiem ze ona czasami robi mi na zlosc bo sama sie przyznala ze zalozyla profile randkowe aby mnie zezloscic.

mario, czy ten dopisek 75 to twoj rok urodzenia? pytam przez ciekawosc:)

155

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Mussuka napisał/a:
mario75 napisał/a:

poza tym kasienka111 wiem ze ona czasami robi mi na zlosc bo sama sie przyznala ze zalozyla profile randkowe aby mnie zezloscic.

mario, czy ten dopisek 75 to twoj rok urodzenia? pytam przez ciekawosc:)

tak, dobre spostrzezenie to rok urodzenia.

156

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Mario konkret
Co napisała? Jak wygląda w jakiś prowokujacy sposób?

157

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

kasienka111 tak, to byl prowokujacy sposob, cos w stylu jak to seksownie bedzie wygladac, tak nalezy to odebrac bo nie bede cytowal dokladnie zdania. takie rzeczy powinna zachowac dla siebie, bo nikogo w internecie gdzie ludzie sa anonimowi nie interesuja takie rzeczy, to sprawa osobista kobiety, a juz robienie mi na zlosc zakladajac sobie profile randkowe gdzie sama sie do tego przyznala, znaczy ze i tym razem chciala zrobic mi na zlosc.

158

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:
Mussuka napisał/a:
mario75 napisał/a:

poza tym kasienka111 wiem ze ona czasami robi mi na zlosc bo sama sie przyznala ze zalozyla profile randkowe aby mnie zezloscic.

mario, czy ten dopisek 75 to twoj rok urodzenia? pytam przez ciekawosc:)

tak, dobre spostrzezenie to rok urodzenia.

no i szczeka mi grzmotnela o podloge. przysle Ci rachunek od dentysty!

159

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Mussuka napisał/a:
mario75 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

mario, czy ten dopisek 75 to twoj rok urodzenia? pytam przez ciekawosc:)

tak, dobre spostrzezenie to rok urodzenia.

no i szczeka mi grzmotnela o podloge. przysle Ci rachunek od dentysty!

no pewnie przyslij.

160

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Tak mi sie widzi ze ty jesteś nieco przewrażliwiony na swoim tle.A tak przy okazji ty byłes fair nawet w związku? Bo czytałam twoje posty i było napisane że ją oszukiwałeś i związek sie rozpadł przez ciebie.Zalatujesz mi na faceta któremu wolno wszystko a kobieta ma być grzeczna i robic co kazesz.Wiec sie nie dziw że załozyła sobie profile by cie wkurzyć,choć przypuszczam że nie skorzystała z nich nawet.Każda krzywda pozostawia ślad.Czasem w rozpaczy robi sie rózne głupoty.A ty weż sie ogarnij i zajmij sobą

161

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Ale ja sie umialem do tego przyznac ze nie bylem fair, tymczasem ona nie umie sie do swoich win w zwiazku przyznac, ja mialem na tyle honoru aby powiedziec jasno i klarownie ze przeze mnie zwiazek sie zakonczyl.A robienie mi na zlosc profilami jest zwyczajnie dziecinne i swiadczy o jej niedojrzalosci, cos w stylu "skrzywdziles mnie facet to teraz ja cie troche powkurzam". Ogarne sie jak ona przestanie mi wreszcie robic na zlosc, chyba ze ona lubi takie zabawy. Ja jestem czlowiek ktoremu jak "sie rzuci rekawice ta ja podejmie".

162

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Mario a ja mysle że kobieta sobie zażartowała zwyczajnie w świecie,nie chcesz przytoczyć tego co napisała wiec trudno adekwatnie podejść do sprawy.Gdyby kogoś chciała to by sobie poszukała i nic byś nie wiedział chłopie.Daj dziewczynie spokój bo po twoich postach wiem że nieżle zatruwałeś jej życie a teraz pozujesz na niewiniątko.To kobieta co ma dzieci i nie sądze aby robiła coś co mogłoby zdeklasować ją jako matke.Chciała normalnego związku z planami na przyszłość ty chciałeś sie spotykać tylko wiec sobie poszła.I dobrze zrobiła,nie dziwie sie bo facet w twoim wieku powinien być poważniejszy.A skoro tak wieszasz na niej psy i koty to ty sie radować powiniedeś że odeszła a nie cierpieć.Pozbyłeś sie przecież babki co wg tego co piszesz nic warta nie jest

163 Ostatnio edytowany przez fluffy (2012-05-30 14:24:55)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

mario75 - może to zabrzmi surowo, ale nie baw się w taką dziecinadę z Twoją byłą. To co opisujesz, sposób jej zachowania nadaje się do przedszkola, no może do gimnazjum. Sorry, ale tak ja to odbieram... Mówie Ci, daj se siana i nie zaprzątaj sobie takimi rzeczami głowy.

164 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-05-30 14:24:58)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:

Ale ja sie umialem do tego przyznac ze nie bylem fair, tymczasem ona nie umie sie do swoich win w zwiazku przyznac, ja mialem na tyle honoru aby powiedziec jasno i klarownie ze przeze mnie zwiazek sie zakonczyl.A robienie mi na zlosc profilami jest zwyczajnie dziecinne i swiadczy o jej niedojrzalosci, cos w stylu "skrzywdziles mnie facet to teraz ja cie troche powkurzam". Ogarne sie jak ona przestanie mi wreszcie robic na zlosc, chyba ze ona lubi takie zabawy. Ja jestem czlowiek ktoremu jak "sie rzuci rekawice ta ja podejmie".

biorac pod uwage Twoj DOJRZALY wiek to oboje, Ty i Twoja panna zachowujecie sie jak para co najwyzej podlotkow z gimnazjum. Jeszcze sobie zeszyty pobazgrzcie i za wlosy ciagnijcie.
Chlopie, Ty 40-chy dobiegasz a takimi pierdolami ja opisy na portalach bylej,nie do konca pewnie dojrzalej i zrownowazonej, laski glowe sobie zawracasz? Swiat sie konczy. Poza tym, ona pewnie tez juz na przedmetku jesli w Twoim wieku i pewnie desperacja ja ogarnela, bo mlodszej konkurencji przybywa z kazdym rokiem:) Wiesz co bym zrobila, jesli bym juz musiala? Wysmialabym jej zalosne proby zwrocenia na siebie uwagi na caly glos, powspolczula zalosnej postawy i zostawila kotom i psom na pozarcie. A potem rozejrzalabym sie za jakas normalna, dorosla i dojrzala kobieta. Dorosla i dojrzala psychicznie, nie w metryce;)

a wszystko to pisze, nie znajac tej drugiej strony, bo cos tu kasienka ma wiecej danych na ten temat. wiec juz nie wiem co tu w trawie piszczy.

165

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Nigdzie nie napisalem jaka to kobieta i jakie ma cechy wiec nie wiem skad wniosek skoro jej nie znasz. nie wieszam na niej psow tylko ja poprostu znam i wiem kiedy mi robi na zlosc a kiedy ma normalny kontakt ze mna. Nigdzie tez nie napisalem ze nie jest nic warta, to co dobrego mysle o niej jest takze moja osobista sprawa. Poprostu ja tego jako zart nie odebralem. jeszcze tydzien temu mnie wyzywala, mam zacytowac jakich slow uzyla? chociazbym pol Polski spalil to mi sie nie nalezy tyle emocji z jej strony. Ja jej nie odbieram prawa do zycia i bycia szczesliwa wcale.  Co innego zrobic mi na zlosc profilem a co innego gdyby teoretycznie powiedziala: "sluchaj Mario, ja chce sobie kogos znalezc i chcialabym abys to uszanowal". Jest wielka roznica miedzy checia zrobienia na zlosc a checia znalezienia sobie kogos. Poprostu ja chce normalnie funkcjonowac a nie abysmy ja i ona sie wiecznie boksowali, robili sobie na zlosc. Nic kasienka111 o nas nie wiesz, nie wiesz jakie laczyly nas uczucia wiec tego nie zrozumiesz.

166 Ostatnio edytowany przez mario75 (2012-05-30 14:30:49)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

..........

167

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

kasieńka dokładnie przeczytała wszystkie posty tego Pana i dlatego ma dokładne dane.Nie lubie jak ocenia sie kogoś po pozorach i relacjach tylko jednej strony.Na forum można napisac wszystko i oszukać wszystkich.Przekonałam sie o tym wielokrotnie.Pełno jest ludzi nieszczerych,manipulantów i naginających rzeczywistośc na swoją strone.Nie mam na myśli osób piszących tutaj ale w życiu sie przekonałam że tak bywa i obrywają niewinne osoby .

168

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

mario tez przeczytal wszystkie posty tej Pani i przeczytal jaki blad w zyciu popelnila, ja takze nie lubie gdy ktos ocenia mnie po pozorach, nie znajac mnie. kasienka111 mozesz mnie krytykowac jak chcesz, masz do tego prawo, taka jest demokracja.

169

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

a w ogole to o co biega? czy ta Twoja byla mario nie ma prawa sobie konta na kazdym mozliwym portalu zalozyc i chocby w stringach sie reklamowac? Przeciez jest BYLA i jest wolna - ma prawo. Nic Ci do niej i nie rozumiem po cholere sledzisz jej ruchy. Skad wiesz, ze robila to po to by TOBIE na zlosc zrobic? Nawet jesli, to tylko potwierdza ma niezbyt wygorowana opinie o autorce takich bazarowych chwytow.

170

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

alez oczywiscie ona ma prawo do tego aby miec konto gdzie chce i robic co chce, sama stwierdzila ze zrobila to zlosliwe te profile. Natomiast oczywiscie sledzenie jej ruchow bylo moim bledem i tutaj nie mam nic na usprawiedliwienie.

171

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:

sama stwierdzila ze zrobila to zlosliwe te profile

zenada...

172 Ostatnio edytowany przez fluffy (2012-05-31 21:06:42)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Finalna rozmowa za mną. Koniec złudzeń, pożegnaliśmy się w płaczu. Ja jako porzucony, ona z piętnem podjęcia takiej decyzji i poniesienia jej konsekwencji. Jest pewna na sto procent, że nie kocha mnie i jest to nieodwracalne. Musimy żyć dalej, ale osobno. Według niej żyliśmy w ułudzie i trwało to co najmniej dwa lata. Powiedziała, że na pewno odnajdziemy swoje szczęście. Osoba, którą kochałem najbardziej na świecie zadała mi najokrutniejsze cierpienie. Zamykam wątek, dziękuję wszystkim za wsparcie. Jak teraz będę żył z piętnem rozwodnika? Nie wiem, nie wyobrażam sobie tego.

173

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

fluffy
Szkoda ze taki finał ale nic sie nie zrobi.Na koniec zycze Ci powodzenia we wszystkim

174

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

fluffy mi takze strasznie przykro ze tak sie to zakonczylo, zycze Ci powodzenia i trzymaj sie mocno.

175

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Nie mogę przeboleć tego co się stało. Najgorsze jest to, że po części sam do tego doprowadziłem, tylko mniej świadomie niż ona. To mnie cholernie boli - bolą mnie wspomnienia, utrata oparcia... no i ta pustka. Przeczucie, że już nigdy nie będzie dobrze, no bo ile razy można próbować w życiu? Nie tak miało wyglądać moje życie...

176

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

fluffy głowa do góry! Wiem że jest Ci ciężko, bo człowiek doznaje szoku, no jak to można przestać od tak kochać...
Co do wieku na prawdę nie przejmuj sie mój były miał tyle lat co Ty a ja mam 27, wiec 9 lat różnicy. Też był po rozwodzie do tego ma jedno dziecko.... No ale niestety wpadłam w toksyczny związek, ale różnica wieku zupełnie nie grała roli. Bardziej martwiłam sie tym że on może mnie postrzegać jak "gówniarę". Teraz obecnie piszę i jestem po spotkaniu właśnie też z 36 latkiem i nie powiem jestem nim zafascynowana. Z mojego punktu widzenia, wolę mężczyzn po 30, na takich w moim wieku bądź trochę starszych raczej nie zwracam uwagi, bo "oni" jeszcze chcą sie wyszumieć, pobawić.

177

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Nie mogę przeboleć tego co się stało. Najgorsze jest to, że po części sam do tego doprowadziłem, tylko mniej świadomie niż ona. To mnie cholernie boli - bolą mnie wspomnienia, utrata oparcia... no i ta pustka. Przeczucie, że już nigdy nie będzie dobrze, no bo ile razy można próbować w życiu? Nie tak miało wyglądać moje życie...

Po pierwsze fluffy, coz, nie Ty pierwszy i nie ostatni, ktory sie rozwodzi. To teraz jest straszne, smutne, nie do wyobrazenia, ze sie dzieje a ja Ci daje glowe, reke i noge, ze za dwa lata najpozniej bedziesz pisal w zupelnie innym tonie.

Moj eks maz byl ciut starszy od Ciebie obecnie, gdy sie rozwiedlismy. Przy okazji to byl jego 2-gi rozwod, tez po 10-ciu latach malzenstwa, ponownie stracil rodzine, dzieci (tzn. widuje i tamte i nasza corke ale to nie jest wspolne mieszkanie i zabawa z nimi na codzien), dom (znowu przeniosl sie do wynajetego mieszkania) - moznaby rzec tragedia a ja w tym wszystkim jako czarny charakter. Okrutna wiedzma, bez serca i zrozumienia dla niego.
Tylko widzisz fluffy, ja go tez przestalam kochac pare lat wstecz ale ostatecznie zdalam sobie z tego sprawe na pare miesiecy przed rozwodem. Bo to sie nie dzieje z dnia na dzien, to jest proces. To byly ciezkie dla nas obojga miesiace, on czul, ze ja sie oddalam i cierpial, ja nie moglam sobie znalezc miejsca w domu obok, niestety obojetnego mi juz czlowieka. Mielismy tak tkwic przez nastepnych 20 lat? Bez czulosci, milosci, seksu nawet? On tez prosil i zalowal i sadzil, ze swiat sie konczy tym naszym rozstaniem. Ale ja wiedzialam i czulam to, ze my osobno bedziemy szczesliwsi niz my razem. Bo nie da sie uszczesliwic drugiej osoby na sile, nie kochajac jej i samemu nie bedac szczesliwym. On tego tak  nie widzial wtedy ale dzis przyznaje mi racje.

Jesli Twoja zona przestala Cie kochac z jakiegos powodu, to wasze dalsze wspolne zycie byloby zjazdem po rowni pochylej. Miala odwage przerwac to i to w dobrym momencie, kiedy jeszcze nie zaczeliscie sie nienawidziec, kiedy nie ma dzieci  i jestescie oboje na tyle mlodzi by ulozyc sobie nowe zycie. I to nie jest bzdura. Jesli Cie nie kocha to zrobila sluszna rzecz.

Moj eks maz ma obecnie kobiete, z ktora jest o niebo szczesliwszy niz ze mna, co mnie szczerze i bardzo cieszy. Nazywa ja miloscia swego zycia, ona jego tez...a jeszcze 2 lata temu pisal mi, ze nigdy nie przestanie nie kochac i ze tylko ja dla niego istnieje. Gdybyscie sie wtedy spotkali to podalby Ci reke na znak wspolnoty w cierpieniu, dzisiaj pewnie klepnalby Cie w placy i powiedzial "glowa do gory stary, jeszcze bedzie dobrze a nawet lepiej niz sadzisz:)".

Po drugie, nie pisz prosze, ze nie tak mialo wygladac Twoje zycie, bo tylko Bog, opatrznosc, los czy jakas tam karma - w zaleznosci od tego, w co wierzysz, wie jak Twoje zycie ma wygladac. Ty sobie mozesz planowac i ustawiac w myslach swoje zycie jak Ci sie zywnie podoba, ale i tak nie masz tu wiele do gadania jak ono sie dalej w realu potoczy. Chcesz czy nie, musisz zaakceptowac to swoje zycie i starac sie przezyc je jak najpelniej.

Przeczucie, ze nigdy nie bedzie dobrze, wsadz zatem miedzy bajki albo spusc z innymi smieciami droga kanalizacyjna w dol Wisly i uwierz choc raz komus BARDZO doswiadczonemu - bedziesz jeszcze szczesliwy i pelen nadziei tylko musisz na to poczekac.

Wyplaczesz co masz wyplakac ale lzy tez sie kiedys koncza. Na szczescie. Powodzenia i sily na nadchodzace dni.

178

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Mussuka - chyba jesteście podobne do siebie. Podziwiam ją za odwagę - ja nie zdobyłbym się chyba na podjęcie takiej decyzji. Tak bardzo chciałbym już teraz wiedzieć, że będzie napewno tak jak napisałaś. Wiem, wiem nie da się tak. Czy ona też cierpi? Nie wiem, czy osoba, która nie kocha odczuwa cierpienie porzucając partnera. Chciałbym jej kiedyś móc powiedzieć, że dobrze zrobiła i po prostu wybaczyć. I chciałbym też nie popełnić tych samych błędów w życiu.

179

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Mussuka - chyba jesteście podobne do siebie. Podziwiam ją za odwagę - ja nie zdobyłbym się chyba na podjęcie takiej decyzji. Tak bardzo chciałbym już teraz wiedzieć, że będzie napewno tak jak napisałaś. Wiem, wiem nie da się tak. Czy ona też cierpi? Nie wiem, czy osoba, która nie kocha odczuwa cierpienie porzucając partnera. Chciałbym jej kiedyś móc powiedzieć, że dobrze zrobiła i po prostu wybaczyć. I chciałbym też nie popełnić tych samych błędów w życiu.

Ja Ci to juz wczesniej pisalam o tym podobienstwie, choc to tylko zalozenie, bo pod kazdym innym wzgledem mozemy roznic sie diametralnie.
Czy ona cierpi? Nie sadze, ale na pewno jest jej smutno, tez pusto i tez zal niespelnionych marzen. Moze tez odczuwa strach i niepewnosc przyszlosci. Ja tak mialam po wyprowadzce meza, nawet sobie troche poplakalam na poczatku ale nie zmienilo to mojego poczucia pewnosci, ze zrobilam dobrze. Rozwod to nie amnezja i nie da sie zapomniec wspolnie przezytych lat, nawet jesli nie wszystkie byly udane. Wiec wspomnienia i zal za tym co bylo, co moglo byc gdyby sie udalo na pewno jest. Ale milosci nie ma i to jest najwazniejsze, bez tego nie udaloby Wam sie przezyc kolejnych nawet dwoch lat.

Postarajcie sie uszanowac to co was laczylo i pozostancie w dobrych ukladach ale nie uzywaj tego jako pretekstu do odbudowywania czegokolwiek. Poki co, im mniej spotkan tym lepiej. Te mosty, nie spalone ale nalezy zostawic daleko za soba. Bo bedziesz sie sam meczyl. I ja tez. A musisz pozwolic jej odejsc, dla niej i dla wlasnego dobra tez.

180

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

No i zaczyna się, zaczynam wpadać znowu w panikę. Zawsze razem robiliśmy coś o tej porze, albo przynajmniej czułem jej obecność obok siebie. Nie wiem w co ręce włożyć, ściska żołądek, no i ta świadomość, że jeszcze tyle męczących dni przede mną... Niby wiem na czym stoję, ale zderzenie z rzeczywistością jest bardzo bolesne.

181

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

fluffy
Zderzenie z rzeczywistością zwykle bywa bolesne w takiej sytuacji.Tym bardziej jak sprawa jest świeża i trzeba poukładać sobie na nowo własny świat.Nowe przyzwyczajenia,nowe codzienne rytuały,na wszystko potrzeba czasu oraz pogodzenia sie z sytuacją.To nie przychodzi z dnia na dzień.Ja codziennie zderzam sie za to z nowymi problemami.A to finansowymi a to związanymi z dziećmi.Wiesz mi ,że moja 13 letnia córka sprawia że czasem mój świat staje na głowie tak jak właśnie dzisiaj.Trudny charakter ma dziewczyna i cięzko sie z nią porozumiec.Nic sie nie poradzi,czasem człowiek wymiękka po prostu psychicznie z tym wszystkim,ale pobiadole i jakoś ide dalej bo tak naprawde moje dzieci mają tylko mnie gdyż ojciec jest tylko od spacerów i pizzy bo nic innego szczególnie go nie interesuje

182

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

No i zaczyna się, zaczynam wpadać znowu w panikę. Zawsze razem robiliśmy coś o tej porze, albo przynajmniej czułem jej obecność obok siebie. Nie wiem w co ręce włożyć, ściska żołądek, no i ta świadomość, że jeszcze tyle męczących dni przede mną... Niby wiem na czym stoję, ale zderzenie z rzeczywistością jest bardzo bolesne.

Nie wpadaj w panike, poczatek jest bardzo ciezko, ja bylem zonaty 10 lat, kasienka111 ma racje, zderzenie z rzeczywistoscia jest bardzo trudne na poczatku,wrecz szokujace dla czlowieka, bowiem zyl on zgodnie takze z pewnymi przyzwyczajeniami. Tak jak ty przyzwyczajony byles ze robiliscie cos wlasnie o tej porze. Musisz na nowo zaczac budowac swoj nowy swiat.

183

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Weekend minął tak sobie - sobota cały dzień przed komputerem (tematyka - jak przetrwać rozwód, czy wygasłe uczucie może wrócić itp.), dzisiaj trochę świeżego powietrza - granie w piłkę, zakupy, wycisk na rowerze. Ale w tle cały czas rozmyślania... najgorsze są wieczory i poranki, kiedy zasypiam bez niej i budzę się bez niej. Rozmyślam ile mi zajmie czasu dojście do siebie... i ile zajmie mi czasu spotkanie kolejnej miłości.

184

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Bo te weekendy sa najgorsze....za duzo sie mysli wtedy bo wolne....i ta cholerna pustka i to beznadziejne uczucie ze nie ma juz nic........

185

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Weekend minął tak sobie - sobota cały dzień przed komputerem (tematyka - jak przetrwać rozwód, czy wygasłe uczucie może wrócić itp.), dzisiaj trochę świeżego powietrza - granie w piłkę, zakupy, wycisk na rowerze. Ale w tle cały czas rozmyślania... najgorsze są wieczory i poranki, kiedy zasypiam bez niej i budzę się bez niej. Rozmyślam ile mi zajmie czasu dojście do siebie... i ile zajmie mi czasu spotkanie kolejnej miłości.

fluffy
Ze swojego doświadczenia wiem, ze szukanie porad jak przetrwac rozstanie itp to nic dobrego, czyta sie przygnebiajace historie ludzie ktore doluja jeszcze bardziej, ja przestalem tak robic, siedzenie bezcelowe przed komputerem dolowalo mnie jeszcze bardzieej i doprowadzalo do sytuacji ze chwytalem telefon i wydzwanialem do swojej ex jak szalony. Czas nas rozdzielil tak bardzo iz nie mam pojecia o jej zyciu, czy pracuje czy nie, czy mieszka w tej samej miejscowosci, jak spedza weekendy, zupelnie stalismy sie chyba jakby obcy. Postanowilem wiec zaczac pracowac nad soba wiedzac ze weekendy byly dla mnie dotad koszmarem, tak wiec sobote spedzilem pracujac i przepracowalem calutki dzien 10 godzin a niedziele na sporcie i tez dalem sobie wycisk. Przez tyle lat bylem antysportowym gosciem ale zmienilem cos. A na wieczor tez mam sposob, puszczam jakis fajny film, tylko lepiej unikaj filmow o milosci. O nowej milosci na razie nie mysl pomysl sobie ze cel Twoj jest taki aby dojsc do siebie.

186

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

fluffy

Jesteś facetem.Więc łatwiej Ci poderwać jakąś laskę.Mówię poważnie.  Sympatia.pl i wybieraj! Nawet gdybyś miał się umówić tylko na kawę!!!!!

187

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Myslałam ze faceci to az tak nie przezywaja rozstan.........a widze ze jednak sie myliłam...ale racja facet szybciej i łatwiej znajdzie nową kobiete,a my?gdzie znajdziemy wartosciowego meżczyzne który nas nie oszuka,dla którego bedziemy tą jedyną......Boze jak ja juz nie wierze w szczesliwe zycie,po tylu przejsciac.............

188

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Truskaweczka30 napisał/a:

Myslałam ze faceci to az tak nie przezywaja rozstan.........a widze ze jednak sie myliłam...ale racja facet szybciej i łatwiej znajdzie nową kobiete,a my?gdzie znajdziemy wartosciowego meżczyzne który nas nie oszuka,dla którego bedziemy tą jedyną......Boze jak ja juz nie wierze w szczesliwe zycie,po tylu przejsciac.............

Ja też nie wierzę w szczęśliwe życie po moich przejściach, ale to kto szybciej znajdzie swojego partnera zależy raczej od nastawienia do świata, nie od płci. Przeżywam rozstanie, bo oprócz ukochanej osoby, która wydawała się być "tą jedyną" straciłem pewność siebie, potrzebę wykonywania czegokolwiek pożytecznego, sens dalszego brnięcia przez życie. Muszę wynająć znowu mieszkanie, bo tu gdzie mieszkam to rozwiązanie tymczasowe, nauczyć się nowych rytuałów dnia codziennego... To trudne biorąc pod uwagę, że jeszcze miesiąc temu wszystko było dla mnie w najlepszym porządku i życie upływało po prostu normalnie. Dlaczego najgorsze sny się sprawdzają w życiu? Tego niestety nikt nie wie.

189

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Witam
Zgadzam sie że facetowi łatwiej znależc kobiete.Cóż taka prawda że w większosci przypadków przy kobiecie po przejściach zostają dzieci.Mało który facet ma ochote na zajmowanie sie cudzym przychówkiem.Na spotykanie sie owszem,ale na powazny związek to raczej nie.Co do facetów to ja wiare straciłam kompletnie..Po moich przejściach nie wyobrażam sobie nikogo obok nigdy więcej.Mam 35 lat i chce być już zawsze sama.mam dzieci którymi chce sie zając.Nie chce przeżywać kolejnych rozczarowań nigdy więcej.Nigdy już nie chce płakac przez faceta i znajdować sie na skraju załamania nerwoweo.Dlatego lepiej unikac tego co mi nie wychodzi niż potem cierpieć.Moje 2 związki zmieniły mnie i nigdy już nie pozwole aby ktoś sie do mnie zbliżył i znowu mnie zranił.Postawiłam gruby mur i otaczam sie ludżmi wobec których mam zaufanie.Jedna koleżanka dobra starczy.Znajomi owszem na lużną pogaduche.Mężczyżni nigdy więcej.Wiem ze to troche dziwne co pisze ale ja tak czuje.Ciesze sie za to że Wy nie straciliście wiary w szczęscie do końca.Napewno  to zaprocentuje.

190

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasienka111 napisał/a:

Witam
Zgadzam sie że facetowi łatwiej znależc kobiete.Cóż taka prawda że w większosci przypadków przy kobiecie po przejściach zostają dzieci.Mało który facet ma ochote na zajmowanie sie cudzym przychówkiem.Na spotykanie sie owszem,ale na powazny związek to raczej nie.Co do facetów to ja wiare straciłam kompletnie..Po moich przejściach nie wyobrażam sobie nikogo obok nigdy więcej.Mam 35 lat i chce być już zawsze sama.mam dzieci którymi chce sie zając.Nie chce przeżywać kolejnych rozczarowań nigdy więcej.Nigdy już nie chce płakac przez faceta i znajdować sie na skraju załamania nerwoweo.Dlatego lepiej unikac tego co mi nie wychodzi niż potem cierpieć.Moje 2 związki zmieniły mnie i nigdy już nie pozwole aby ktoś sie do mnie zbliżył i znowu mnie zranił.Postawiłam gruby mur i otaczam sie ludżmi wobec których mam zaufanie.Jedna koleżanka dobra starczy.Znajomi owszem na lużną pogaduche.Mężczyżni nigdy więcej.Wiem ze to troche dziwne co pisze ale ja tak czuje.Ciesze sie za to że Wy nie straciliście wiary w szczęscie do końca.Napewno  to zaprocentuje.

kazdy traci kasienka111 wiare po rozstaniu, moj zwiazek 3,5 letni i rozstanie z moja partnerka zaowocowalo tym ze ja i ona jestesmy bardziej obcy niz ja i moi sasiedzi z bloku, to dziwne ze czlowiek staje sie tak obcy po rozstaniu, ale moze w przypadku kobiet tak jest ze po rozstaniu separuja sie murem. Wszystko oczywiscie zalezy od charakteru i sposobu bycia.

191

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Fluffy
Dokładnie tak samo mysle,wraz z nim znikło poczucie własnej wartosci,znikło wszystko........ta cholerna pustka ktora nie ma czym załatac................cierpie:((

192 Ostatnio edytowany przez fluffy (2012-06-04 23:03:23)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Truskaweczka30 napisał/a:

Fluffy
Dokładnie tak samo mysle,wraz z nim znikło poczucie własnej wartosci,znikło wszystko........ta cholerna pustka ktora nie ma czym załatac................cierpie:((

Wiem o czym mówisz. Patrzyłem na Twoje inne posty i widzę, że sprawa jest również świeża w Twoim przypadku. Ja się zawziąłem, że nie będzie żadnego kontaktu z mojej strony i już czwarty dzień mija. Musisz spróbować oszukać swój sposób myślenia i pomyśleć, że ta osoba nie była po prostu Ciebie warta i wyświetlać w głowie złe sytuacje z udziałem partnera. Wiem, że to trudne, ale wykonalne - uwierz mi. Jeszcze masz dużo lat do przeżycia, pomyśl o tym - życie tak naprawdę się skończy więc nie ma go co marnować na przeżywanie złych momentów. Wiem, że ciężko to zrozumieć i chciałoby się żeby czas szybciej leciał podczas takich chwil, ale trzeba wytrwać i jest to wykonalne. Wiem, że tak jest chociaż na dzień dzisiejszy sam średnio w to wierzę... Co za ironia, prawda?

193

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Widzisz Fluffy bo najlepiej zrozumieja cie osoby ktore to samo przezywaja,ja wiem ze jeszce byc moze bede zalowac ze go spotkalam ale na dzien dzisiejszy jest odliczanie godzin bez niego,patrzenie w telefon ze a nóz zatesknil i sie nodezwie ,patrzenie na gg ze moze cos napisal...masakra.to jest trudne do zniesienia,ale byl dla mnie całym swiatem a yen swiat sie nagle zawalił....a nie tak dawno prawie rok temu odszedl ode mnie mąz,niewiadomo dlaczego.......jakie to zycie przytłaczajace i ciezkie,ale nikt nie obiecywal ze bedzie lekko....njabardziej sie boje nocy bo zasypiam szybko i budze sie i nie moge zasnac  2,3 godziny,i wtedy mysle za duzo.......ale leki mi pomagaja troche bo nie płacze az tak........pozdrawiam cie cieplutko i zycze aby Tobie sie tez udało.Ja za miesiac skoncze 32 lata i nie mam nic.........

194

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Truskaweczka30 napisał/a:

Widzisz Fluffy bo najlepiej zrozumieja cie osoby ktore to samo przezywaja,ja wiem ze jeszce byc moze bede zalowac ze go spotkalam ale na dzien dzisiejszy jest odliczanie godzin bez niego,patrzenie w telefon ze a nóz zatesknil i sie nodezwie ,patrzenie na gg ze moze cos napisal...masakra.to jest trudne do zniesienia,ale byl dla mnie całym swiatem a yen swiat sie nagle zawalił....a nie tak dawno prawie rok temu odszedl ode mnie mąz,niewiadomo dlaczego.......jakie to zycie przytłaczajace i ciezkie,ale nikt nie obiecywal ze bedzie lekko....njabardziej sie boje nocy bo zasypiam szybko i budze sie i nie moge zasnac  2,3 godziny,i wtedy mysle za duzo.......ale leki mi pomagaja troche bo nie płacze az tak........pozdrawiam cie cieplutko i zycze aby Tobie sie tez udało.Ja za miesiac skoncze 32 lata i nie mam nic.........

Nie przejmuj się truskaweczka30 bo nie jesteś odosobniona w swojej sytuacji, ja też nie mam nic, jestem po kilku związkach i żaden mi nie wyszedł, zraziłem się do kobiet i nie zabieram się za coś co mi nie wychodzi. Zwyczajnie dałem sobie spokój. Ja miałem tak samo jak ty, co prawda ja i moja ex nie utrzymywalismy kontaktu przez gg ale pisalismy do siebie na skype i smsy, po rozstaniu kurczowo sprawdzałem skype i komórkę, jak oszalały. Odzwyczajenie się kosztowało mnie sporo wysiłku. Ja też mam tak że boję się nocy nie mam problemu z zaśnięciem ale mam sny które mnie męczą, później budzę się w środku nocy. Też biorę leki, bo bez nich pewnie bym zwariował, ale przynajmniej człowiekowi jest dzięki nim trochę lżej. Pozdrawiam. Miłego dnia.

195 Ostatnio edytowany przez Truskaweczka30 (2012-06-05 06:53:12)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:
Truskaweczka30 napisał/a:

Widzisz Fluffy bo najlepiej zrozumieja cie osoby ktore to samo przezywaja,ja wiem ze jeszce byc moze bede zalowac ze go spotkalam ale na dzien dzisiejszy jest odliczanie godzin bez niego,patrzenie w telefon ze a nóz zatesknil i sie nodezwie ,patrzenie na gg ze moze cos napisal...masakra.to jest trudne do zniesienia,ale byl dla mnie całym swiatem a yen swiat sie nagle zawalił....a nie tak dawno prawie rok temu odszedl ode mnie mąz,niewiadomo dlaczego.......jakie to zycie przytłaczajace i ciezkie,ale nikt nie obiecywal ze bedzie lekko....njabardziej sie boje nocy bo zasypiam szybko i budze sie i nie moge zasnac  2,3 godziny,i wtedy mysle za duzo.......ale leki mi pomagaja troche bo nie płacze az tak........pozdrawiam cie cieplutko i zycze aby Tobie sie tez udało.Ja za miesiac skoncze 32 lata i nie mam nic.........

Nie przejmuj się truskaweczka30 bo nie jesteś odosobniona w swojej sytuacji, ja też nie mam nic, jestem po kilku związkach i żaden mi nie wyszedł, zraziłem się do kobiet i nie zabieram się za coś co mi nie wychodzi. Zwyczajnie dałem sobie spokój. Ja miałem tak samo jak ty, co prawda ja i moja ex nie utrzymywalismy kontaktu przez gg ale pisalismy do siebie na skype i smsy, po rozstaniu kurczowo sprawdzałem skype i komórkę, jak oszalały. Odzwyczajenie się kosztowało mnie sporo wysiłku. Ja też mam tak że boję się nocy nie mam problemu z zaśnięciem ale mam sny które mnie męczą, później budzę się w środku nocy. Też biorę leki, bo bez nich pewnie bym zwariował, ale przynajmniej człowiekowi jest dzięki nim trochę lżej. Pozdrawiam. Miłego dnia.

Jak ja sie ciesze ze jestem na tym forum bo jakos dzieki tym co czytam,dzieki wsparciu osob jakos daje rade,musze dac rade,bo mam dziecko ktore musze wychowac...ale jest ciezko ,codziennie budze sie w nocy jak zapisał o 2;07.niewiem czemu ale codziennie o teh godzinie i mysle i nie moge zasnac......ale jest ranek pada deszcz i znów mysle o nim,ale weim ze nie jestem odosobniona jak pisales,wiec w kilka osob razniej...ale czuje sie jak na odwyku..jak taki alkoholik co musi przezyc bez wodki godzine,dzien,tak ja sie czuje,i walcze ze soba,wiem ze gdybym sie odezwala to bysmy dalej mieli kontakt,ale nie taki jak ja chce,zasługuje chyba na cos wiecej prawda.........dzisiaj deszcz,smutno bedzie...........pozdrawiam i rowniez milego dnia...a prochy naprawde pomagaja a co bierzesz?

Posty [ 131 do 195 z 17 441 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 269 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026