Siemanko ![]()
17 226 2013-08-29 20:30:43
Podobne tematy
17 227 2013-08-30 09:40:16
hey moi kochani
tesknilam :* wiec w skrocie spierd...am wszystko co moglam.. Moj new zwiazek poszedl w pi..du tez.. I zawzielam sie jak cholera tak jak Ty bags chce do konca tego roku chociaz miec papiery w sadzie bo ze sprawa nie wiem czy zdarze... Wszystko zakoncze a potem rzuce sie z mostu ew. powiesze na drzewie..
17 228 2013-08-30 22:39:09
Z mojej strony bardzo prywatna prośba.
Na PRIV tylko i wyłącznie prosiłabym o przesłanie wszystkich pytań, jakie osobie, która miała już okazję mieć za sobą rozprawy, zadano. Także jeśli chodzi o dzieci, jak i pytania do świadków - ogólne. Większość wiem, jestem w miarę przygotowana psychicznie, ale moim problemem zawsze było podejście wybitnie ludzkie do ludzi - z założenia. A jak to określił mój brat z żoną, raczej mam obowiązek oczekiwać zjełczałego masła na spleśniałej kanapce. Oczekuję - NAPRAWDĘ - wszelkich bakterii. Za to będę wdzięczna. Nie jestem w stanie wszystkiego przewidzieć, ale mam kruchą podstawę w sobie jeszcze, wolę solidnie się zastanowić, niż emocjami zabrnąć tam, gdzie nie ma końca.
Dzięki. Za wylistowane pytania. Reszta po mojej stronie.
17 229 2013-09-09 12:35:46
Rozwiedziona. Myślę, że tu żadnych apelacji nie będzie; jedyne do czego może się mój BYŁY odwoływać, to wysokość zasądzonych alimentów.
Pozdrawiam wszystkich apartamentowców
Trochę ten uśmiech z bolącym sercem i łzami rozgoryczenia, ale cieszę się, że nie kazano mi tego przeciągać tego w czasie.
17 230 2013-09-09 13:13:40 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-09-09 13:15:02)
Rozwiedziona. Myślę, że tu żadnych apelacji nie będzie; jedyne do czego może się mój BYŁY odwoływać, to wysokość zasądzonych alimentów.
Pozdrawiam wszystkich apartamentowców :)
Trochę ten uśmiech z bolącym sercem i łzami rozgoryczenia, ale cieszę się, że nie kazano mi tego przeciągać tego w czasie.
Myślę, że to jedyny powód radości, że było szybko.
:)
Dobrze, że już po.
17 231 2013-09-09 13:17:10
Rozwiedziona. Myślę, że tu żadnych apelacji nie będzie; jedyne do czego może się mój BYŁY odwoływać, to wysokość zasądzonych alimentów.
Pozdrawiam wszystkich apartamentowców
![]()
Trochę ten uśmiech z bolącym sercem i łzami rozgoryczenia, ale cieszę się, że nie kazano mi tego przeciągać tego w czasie.
żabko....ja wiem, ze na mnie nakrzyczysz...ale, do trzech razy sztuka
![]()
17 232 2013-09-09 14:37:31
Monia, krzyczeć nie będę, a gdzieżby ![]()
Pokaż mi takiego, którego po tych dwóch nie będę próbowała przenicować na wskroś i nie będę chciała stosować kilkuletniej kwarantanny ![]()
A że jestem zrażona to całości nacji męskiej - poza moimi męskimi kolegami i znajomymi - to inna kwestia
Jakieś to takie niesprawiedliwe, nie
![]()
Hm - tak, chyba jedyny... I jeszcze to, że już w żaden sposób nic nas nie będzie łączyć i ograniczę sobie ilość wysłuchiwanych kłamst w życiu ![]()
Poprawiłyście mi humor dziewczyny ![]()
17 233 2013-09-09 14:45:14
Monia, krzyczeć nie będę, a gdzieżby
Pokaż mi takiego, którego po tych dwóch nie będę próbowała przenicować na wskroś i nie będę chciała stosować kilkuletniej kwarantanny
A że jestem zrażona to całości nacji męskiej - poza moimi męskimi kolegami i znajomymi - to inna kwestiaJakieś to takie niesprawiedliwe, nie
![]()
Hm - tak, chyba jedyny... I jeszcze to, że już w żaden sposób nic nas nie będzie łączyć i ograniczę sobie ilość wysłuchiwanych kłamst w życiu
Poprawiłyście mi humor dziewczyny
Jest dobrze. I tak trzymać.
Nie stroń od przyjaciół, wszak nigdy nic nie wiadomo ![]()
I spokój.
17 234 2013-09-09 14:45:55
Rozwiedziona. Myślę, że tu żadnych apelacji nie będzie; jedyne do czego może się mój BYŁY odwoływać, to wysokość zasądzonych alimentów.
Pozdrawiam wszystkich apartamentowców
![]()
Trochę ten uśmiech z bolącym sercem i łzami rozgoryczenia, ale cieszę się, że nie kazano mi tego przeciągać tego w czasie.
Żabko myślałam dzisiaj o Tobie, masz już to za sobą. Dzisiaj pierwszy dzień w pracy po urlopie
, nadrobię wieczorem zaległości w czytaniu. Pozdrawiam
17 235 2013-09-09 18:54:28
Ja dzis dostalem pozew z sadu , znaczy w czwartek przyszedl do Lodzi dzis doszedl do mbie do Wawy. nie ma terminu , mam 14 dni na odpowiedz
17 236 2013-09-10 15:20:19
Poniekąd mam - jeszcze będę czekać na uprawomocnienie się alimentów, bo tego najbardziej się obawiam - że się odwoła.
Wam także powodzenia i jak najszybszych rozwiązań życzę
Naprawdę. Bo to jednak nie jest nic nie znacząca sytuacja w życiu.
17 237 2013-09-10 15:44:48
Wam także powodzenia i jak najszybszych rozwiązań życzę
Naprawdę. Bo to jednak nie jest nic nie znacząca sytuacja w życiu.
Dziękować, dziękować, aczkolwiek jak dla mnie będzie to bardzo znacząca sytuacja życiowa. Poczuć taki czysty od toksyn wiatr w żaglach... odczucie wprost bezcenne ![]()
17 238 2013-09-12 11:57:40
Bagsiu - ironicznie i sarkastycznie Ci powiem, że z czasem nabiera się wprawy. Może pierwszy rozwód, a raczej wyrok "wolna" wzbudził jakie takie ekscytacje - młodzieńcze, acz teraz to tylko usankcjonowanie faktu; a wiatr w żaglach to ja czułam, ale kilka miesięcy temu podpisując umowę najmu na mieszkanko dla nas
Tak zawiało, ze w "kilka dni" mnie nie było na starych włościach ![]()
17 239 2013-09-12 21:03:38
Bagsiu - ironicznie i sarkastycznie Ci powiem, że z czasem nabiera się wprawy. Może pierwszy rozwód, a raczej wyrok "wolna" wzbudził jakie takie ekscytacje - młodzieńcze, acz teraz to tylko usankcjonowanie faktu; a wiatr w żaglach to ja czułam, ale kilka miesięcy temu podpisując umowę najmu na mieszkanko dla nas
Tak zawiało, ze w "kilka dni" mnie nie było na starych włościach
No to prawda. Ja po tych wszystkich akcjach - łącznie z kradzieżą przez "userów" laptopa - taki powiew zefirka w potylicę dostałem przez wpisy Happyfull u Was, a potem uraczony szczególnymi wyrazami uznania - materialnie, bo książkowo
przez Tarantellę, wpadłem w taki cug, że przeciągi z siłą wodospadu "oczyszczającego" na rozwodzie będą dla jż - i rykoszetem dla wyroczni - jak tornado.
A już się obawiałem, że będzie "pozamiatane" przez utratę dowodów z "ex" dysku. ![]()
Jednak zrobić coś z niczego zawsze można, a i wespół z Tarantellą tandemowe Nasze "dwie głowy" to nie jedna - moja.
Nie ma to tamto ![]()
17 240 2013-09-13 23:24:24
Tak szczerze Bags... Zemsty chyba nie szukasz, tylko rozwiązania? Bo może się mylę....
Bo skoro nie macie dzieci, to okres braku przesłanek jakichkolwiek z 3 więzi wystarczy - bez dorabiania sobie jakiejkolwiek ideologii rozpadu. Skoro wybacz u mnie wystarczył przy 3 bardzo małoletnich dzieci, to .... nie za bardzo rozumiem zwłoki?
Bags- czego Ty chcesz?
Rozwodu czy zemsty?
17 241 2013-09-13 23:31:24 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-13 23:41:39)
Tak szczerze Bags... Zemsty chyba nie szukasz, tylko rozwiązania? Bo może się mylę....
Bo skoro nie macie dzieci, to okres braku przesłanek jakichkolwiek z 3 więzi wystarczy - bez dorabiania sobie jakiejkolwiek ideologii rozpadu. Skoro wybacz u mnie wystarczył przy 3 bardzo małoletnich dzieci, to .... nie za bardzo rozumiem zwłoki?Bags- czego Ty chcesz?
Rozwodu czy zemsty?
A domyślasz się czego może się domagać "skrzywdzona" i sterowana wyrocznią kobieta???... ja wiem do czego mogą się posunąć i co im głównie przyświeca. I ten ich mit chcę w razie czego jedynie obalić.
Bo jak facet rzuca kobietę - rozwodząc się również - to ta się na nim mści. Tak tu moją polubowną chęć rozegrania bez orzekania o winie, mogą podciągnąć pod ten mój przewodni zdrowotnie "pretekst" rozpadu.
Tu nie ma zwykłego wypalenia się miłości w związku, "podajcie sobie dłonie i bye"; tu jest chora patologicznie sytuacja, gdzie potocznie obrona strony teoretycznie winnej posunie się do ataku, bo ma "pretekst". Jeśli to przejdzie bezboleśnie po kościach, to gicio, a jak wyskoczy mi z szabelką, to co wtedy? I na to chce mieć asa w rękawie.
17 242 2013-09-14 00:08:01
zabka-k napisał/a:Tak szczerze Bags... Zemsty chyba nie szukasz, tylko rozwiązania? Bo może się mylę....
Bo skoro nie macie dzieci, to okres braku przesłanek jakichkolwiek z 3 więzi wystarczy - bez dorabiania sobie jakiejkolwiek ideologii rozpadu. Skoro wybacz u mnie wystarczył przy 3 bardzo małoletnich dzieci, to .... nie za bardzo rozumiem zwłoki?Bags- czego Ty chcesz?
Rozwodu czy zemsty?A domyślasz się czego może się domagać "skrzywdzona" i sterowana wyrocznią kobieta???... ja wiem do czego mogą się posunąć i co im głównie przyświeca. I ten ich mit chcę w razie czego jedynie obalić.
Bo jak facet rzuca kobietę - rozwodząc się również - to ta się na nim mści. Tak tu moją polubowną chęć rozegrania bez orzekania o winie, mogą podciągnąć pod ten mój przewodni zdrowotnie "pretekst" rozpadu.
Tu nie ma zwykłego wypalenia się miłości w związku, "podajcie sobie dłonie i bye"; tu jest chora patologicznie sytuacja, gdzie potocznie obrona strony teoretycznie winnej posunie się do ataku, bo ma "pretekst". Jeśli to przejdzie bezboleśnie po kościach, to gicio, a jak wyskoczy mi z szabelką, to co wtedy? I na to chce mieć asa w rękawie.
?????
Skąd wiesz???? Realnie namacalnie????
Złóż pozew - ona dostanie wraz z terminem na wniesienie zastrzeżen, do których wglądu masz prawo! Wręcz muszą Ci je przedstawić!
I wkurzyłeś mnie! A wiesz czym???? Bo generalizujesz!
"Bo jak facet rzuca kobietę - rozwodząc się również - to ta się na nim mści. "
Bez przesady - dodajesz ideologię do niczego. I bez powodu.
Mnie porzucono. Chyba bezpostawnie opierasz się na przeżyciach innych osób. I dopisujesz je do swoich. No wybacz.
A życie jest mega proste.
Złożysz pozew sam? Kiedy? Od czego niemierzalnego już w tej chwili to zależy? Bo nieskładanie to również ignorancja. Aktualnej sytuacji. Waszej!
Odrobinka odpowiedzialności i konsekwencji nikomu krzywdy nie robi, dorosłemu wręcz przeciwnie.
Wybacz, no żabka nie kuma. I co byś nie zaargumentował - nie zakuma.
17 243 2013-09-14 00:23:04 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-14 00:32:02)
Odniosłem się do starego ludowego powiedzenia, to po pierwsze.
Po drugie miałem już 3 groźby o rozwód z mojej winy, gdzie trzecia była wyjątkowa, bo albo przystaję na porozumienie albo będzie jazda na całego od psychozy po pierdoły ze ślubu. Kto w tym macza palce?
Po trzecie psychopata ma tendencję do nadmiernego naginania norm społecznych (permisywizm społeczny) wkręci wszystkich jak korbka, bo jest chory na cokolwiek - poczytaj sobie o rozwodach z psychofagiem jak to Tarantella określa.
jeden psychofag nagina, a tandem z wyrocznią co robi?????????? pierdyknie nawet kulę ziemska byu się kręciła w drugą stronę
Więc suma sumarum mój rozwód = powiedzenie. byle pretekst i jazdaaaa.
Tylko teraz muszę sie zebrać do kupy z dowodami, kiwnąć do prawnika i co mi chłop doradzi - rozwód z winą czy bez. To nie alimenty są powodem rozwodu a choroba psychiczna, nie moja niestety a na to już mam potwierdzenie własne i od Tarantelli na papierze. W necie drugie tyle poza Jej blogiem.
gdzieś 400 strona tego wątku i leci tekst o powodzie rozstania "nie moja choroba tylko agresja, a agresja jest spowodowana moją chorobą" rozumiesz coś z tego? bo ja nic poza popieprzeniem ptaszka w locie igłą przerobioną na wiertarkę udarową. jak to nie kupuję a sąd???
17 244 2013-09-14 11:42:39
bags napisał/a:zabka-k napisał/a:Tak szczerze Bags... Zemsty chyba nie szukasz, tylko rozwiązania? Bo może się mylę....
Bo skoro nie macie dzieci, to okres braku przesłanek jakichkolwiek z 3 więzi wystarczy - bez dorabiania sobie jakiejkolwiek ideologii rozpadu. Skoro wybacz u mnie wystarczył przy 3 bardzo małoletnich dzieci, to .... nie za bardzo rozumiem zwłoki?Bags- czego Ty chcesz?
Rozwodu czy zemsty?A domyślasz się czego może się domagać "skrzywdzona" i sterowana wyrocznią kobieta???... ja wiem do czego mogą się posunąć i co im głównie przyświeca. I ten ich mit chcę w razie czego jedynie obalić.
Bo jak facet rzuca kobietę - rozwodząc się również - to ta się na nim mści. Tak tu moją polubowną chęć rozegrania bez orzekania o winie, mogą podciągnąć pod ten mój przewodni zdrowotnie "pretekst" rozpadu.
Tu nie ma zwykłego wypalenia się miłości w związku, "podajcie sobie dłonie i bye"; tu jest chora patologicznie sytuacja, gdzie potocznie obrona strony teoretycznie winnej posunie się do ataku, bo ma "pretekst". Jeśli to przejdzie bezboleśnie po kościach, to gicio, a jak wyskoczy mi z szabelką, to co wtedy? I na to chce mieć asa w rękawie.?????
Skąd wiesz???? Realnie namacalnie????
Złóż pozew - ona dostanie wraz z terminem na wniesienie zastrzeżen, do których wglądu masz prawo! Wręcz muszą Ci je przedstawić!I wkurzyłeś mnie! A wiesz czym???? Bo generalizujesz!
"Bo jak facet rzuca kobietę - rozwodząc się również - to ta się na nim mści. "
Bez przesady - dodajesz ideologię do niczego. I bez powodu.Mnie porzucono. Chyba bezpostawnie opierasz się na przeżyciach innych osób. I dopisujesz je do swoich. No wybacz.
A życie jest mega proste.
Złożysz pozew sam? Kiedy? Od czego niemierzalnego już w tej chwili to zależy? Bo nieskładanie to również ignorancja. Aktualnej sytuacji. Waszej!
Odrobinka odpowiedzialności i konsekwencji nikomu krzywdy nie robi, dorosłemu wręcz przeciwnie.Wybacz, no żabka nie kuma. I co byś nie zaargumentował - nie zakuma.
Moje skojarzenia po przeczytaniu co napisał Bags.
Teściowa - wyrocznia
Bags - prorok
Mnie się generalizacja również nie podoba.
Moje doświadczenie wskazuje, że jak kobieta rzuca faceta to ten się mści.
Co ważna, w końcu odpuszcza, bo jednak darcie kotów nic nie da.
Wszak dorosłymi ludzmi jesteśmy, a złość przechodzi.
Bags Ty się boisz co będzie, po prostu.
Boisz się, bo nie wiesz.
Stąd powstaje ogromna ideologia.
Ja Ci powiem co będzie.
Będzie co ma być.
Na sytuacje masz wpływ Ty sam, w dużej mierze. Jak każdy z nas.
17 245 2013-09-14 11:45:03 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-09-14 11:48:34)
Odniosłem się do starego ludowego powiedzenia, to po pierwsze.
Po drugie miałem już 3 groźby o rozwód z mojej winy, gdzie trzecia była wyjątkowa, bo albo przystaję na porozumienie albo będzie jazda na całego od psychozy po pierdoły ze ślubu. Kto w tym macza palce?
Po trzecie psychopata ma tendencję do nadmiernego naginania norm społecznych (permisywizm społeczny) wkręci wszystkich jak korbka, bo jest chory na cokolwiek - poczytaj sobie o rozwodach z psychofagiem jak to Tarantella określa.
jeden psychofag nagina, a tandem z wyrocznią co robi?????????? pierdyknie nawet kulę ziemska byu się kręciła w drugą stronę
Więc suma sumarum mój rozwód = powiedzenie. byle pretekst i jazdaaaa.
Tylko teraz muszę sie zebrać do kupy z dowodami, kiwnąć do prawnika i co mi chłop doradzi - rozwód z winą czy bez. To nie alimenty są powodem rozwodu a choroba psychiczna, nie moja niestety a na to już mam potwierdzenie własne i od Tarantelli na papierze. W necie drugie tyle poza Jej blogiem.
gdzieś 400 strona tego wątku i leci tekst o powodzie rozstania "nie moja choroba tylko agresja, a agresja jest spowodowana moją chorobą" rozumiesz coś z tego? bo ja nic poza popieprzeniem ptaszka w locie igłą przerobioną na wiertarkę udarową. jak to nie kupuję a sąd???
Nie taki diabeł straszny jak go malujesz Bagsiu.
Co by było gdyby...?
Gdyby babcia miała wąsy to by była dziadkiem?
Bagsiu lubisz pisać scenariusze?
Po co za wszelką cenę starać się zrozumieć niepojęte.
Jedna rzecz, podstawowa. Musisz wiedzieć czego chcesz i w tym trwać.
17 246 2013-09-14 12:22:11
Moje skojarzenia po przeczytaniu co napisał Bags.
Teściowa - wyrocznia
Bags - prorok
Miło mi,ale nie jestem guru
Mnie się generalizacja również nie podoba.
Moje doświadczenie wskazuje, że jak kobieta rzuca faceta to ten się mści.
Co ważna, w końcu odpuszcza, bo jednak darcie kotów nic nie da.
Wszak dorosłymi ludzmi jesteśmy, a złość przechodzi.
Z tym ostatnim bym się zgodził, ale niestety nie w przypadku moich dziewczyn.
W końcu odpuściła, dobre sobie; gdyby tak faktycznie było, to równie dobrze by JUŻ było po rozwodzie, którego "chciała" i tak jak się odgrażała.
Bags Ty się boisz co będzie, po prostu.
Boisz się, bo nie wiesz.
Stąd powstaje ogromna ideologia.
Tak ogromna że aż mikroskopijna. Nie boję się a wyprzedzam fakty. Z prostej zależności: wytoczę z jej winy - będzie burda, wytoczę za porozumieniem... "słuchaj curuś, wyszłaś za psychola więc po co masz mu dawać za porozumieniem. Dowal mu a ja ci pimogę."
Ja Ci powiem co będzie.
Będzie co ma być.
Na sytuacje masz wpływ Ty sam, w dużej mierze. Jak każdy z nas.
Jedno nad czym mogę w pełni zapanować względem powyższego, tyle i aż tyle .
Inna kwestia: czasem okazuje się, ze to nie jest choroba psychiczna a opętanie czy tylko dreczenie demoniczne. W przypadku mojego byłego partnera dzialy się dziwne rzeczy, nadnaturalne, więc nie wykluczam i tego. Przydaje się odwaga i poproszenie o pomoc księdza egzorcystę.
Ja akurat z nim nie wygrałam, bo doprowadził mnie do takiego stanu, że modliłam się by choć zgodził się na rozwód bez orzekania winy, byłam bliska załamania nerwowego.
Dopiął swego; nie walczyłam nawet o pieniądze tylko o własny spokój i by nie skończyć w kaftanie. Dlatego też nie wiem, co poradzić, by wygrac z takim osobnikiem. Ale forumowicze dużo pisali na ten temat.
Czasem psycho/socjopaci odczuwają coś jak niewielkie wyrzuty sumienia, a ponieważ widzą co robia, jak bardzo ranią innych - zaczynaja sami siebie nienawidzić. Uciekają więc od osób, przez które zaczynają sami siebie nienawidzić, przy których czują się winni, które sa da nich zbyt dobre. Uciekają od nich lub je niszczą.
Nie szanuja tych, ktorzy sami siebie nie szanują. ...
Zawczasu gromadzić kwity i świadków! Na wszystko! Będziesz miała teraz na wszelkich sprawach (majątkowych, rozwodowych itd) dziesiątki kłamstw, fałszywych oskarżeń itd. Często bardzo poważnych. I będziesz musiała mieć kwity i świadków, żeby udowadniać, że NA PEWNO nie jesteś wielbłądem. Po kilku-kilkunastu takich sytuacjach, w których sąd (rodzina itd) zrozumie, że padł ofiara notorycznego kłamcy-mitomana - wygrasz wszystko, co będzie tylko do wygrania. Bo to Ty będziesz wiarygodna.
Przećwiczyłem to.
Potwierdzam. Fałszywe oskarżenia, kłamstwa i krętactwa na każdym kroku, doniesienia do prokuratury, podstawieni świadkowie- to specjalności socjopaty. I niestety, w ich przypadku trzeba udowadniać, że się nie jest wielbłądem i też potwierdzam, że socjopaci mają problem z wiarygodnością. Tu potrzebna jest specjalna taktyka w sądzie- wiedzieć, kiedy ujawnić ich krętactwa, żeby nie było za wcześnie czy za późno. Z moim adwokatem czekamy do samego końca- a teraz niech się produkuje, ile tylko może, bo każdy taki produkt to dowód dla nas na wagę złota. A że kłamie i kręci, to po drodze niezauważenie dla samego siebie popełnia kardynalne błędy
Ludzie posty piszą... a w nich bzdury?
Dużo inteligentniejszy ode mnie, niczym cyborg. Psycholodzy się na niego łapali.
http://forum.gazeta.pl/forum/w,24087,136214754,,Psychopaci_socjopaci_psychofagi_jak_sie_nie_dac_.html?v=2
17 247 2013-09-14 12:34:17 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-14 12:39:56)
Nie taki diabeł straszny jak go malujesz Bagsiu.
Co by było gdyby...?
Gdyby babcia miała wąsy to by była dziadkiem?
Bagsiu lubisz pisać scenariusze?
Po co za wszelką cenę starać się zrozumieć niepojęte.
Znasz na tyle co ja moje dziewczyny?
Wiesz do jakich chwytów są zdolne? Jaką fikcję na poczekaniu wymyśleć i dorobić pięciologię gwiezdnych bajek do tego pokroju Georga Lucasa?
Co zrobią z kimś za przysłowiową flaszkę, byle tylko mieć podstawionego słupa na rozwodzie?
Mi świadkować nikt nie pójdzie z tamtych ludzi bo się boją o własny tyłek z jednej i tego co już wiedzą o nich z drugiej.
Dla mnie było i jest niepojęte to, JAK TAK MOŻNA???
Teraz już wiem, Że MOŻNA; że to dla NIch - psychofagów - chleb powszedni i norma w codzienności.
Jedna rzecz, podstawowa. Musisz wiedzieć czego chcesz i w tym trwać.
Wiem i to realizuję, by przed sądem nie wyjść na wielbłąda.
Zasada 3XF - Fikcja, fasada - maska, fetysz - bo mąż to był psychicznie chory i............
17 248 2013-09-14 13:48:54
Bags, nawet jeśli będą się bronić w sądzie twoje dziewczyny, to co? To jest rozwód, wszystko jest możliwe, nawet finał na pierwszej rozprawie za porozumieniem stron ![]()
Bags, nie bój się. Gdyby to żona złożyła pozew, podejrzewam, że szybciutko byś się zebrał w sobie i przygotował dowody; albo olał sprawę, bo co ma być to będzie.
Bags, nie bój się i złóż ten pozew. Przecież już tyle czasu minęło. Może twoje dziewczyny już sobie ułożyły życie i rozwód to będzie dla nich tylko formalność?
17 249 2013-09-14 14:16:22
Bags,
A może Ty nie chcesz tego rozwodu, może cały czas masz nadzieję, że się ułoży. Widać w każdym Twoim poście żal, nienawiść, a ona już pewnie jest w innym miejscu, nie nie zajmuje to jej głowy. Praktycznie w każdej tutaj opisanej na forum historii znajdujesz jakieś analogie do swojej sytuacji. Po co? Idź do przodu, nie noś w sobie urazy, bo przecież tak w życiu bywa, że ludzie się rozstają, nic nie jest dane na wieki. Było, minęło i już. Oczywiście, być może rozwód do niczego nie jest Ci potrzebny i absolutnie nie namawiam Cię do jakiś nagłych ruchów. Ja tylko uważam, że nie ma sensu cały czas emocjonować się czymś czego już nie ma. Świetnie doradzasz tu innym, tym którzy są naprawdę w trudnych momentach swojego życia i tutaj należy Ci się szacun. Tymczasem jeśli piszesz o sobie, są to dokładnie te same słowa, które mówiłeś kilka miesięcy temu. Rozwód nie trwa dzień czy dwa. Jeśli złożysz pozew, ona musi na niego odpowiedzieć, będziesz miał wiele czasu na przygotowanie się do tego, jeśi Twoje czarne scenariusze się sprawdzą i rzeczywiście "Twoje" kobiety okażą się wiedzmami. Ale ja myślę, że tak nie będzie, kobiety nie noszą w sobie tak długo urazy, szkoda życia, szkoda czasu. Pozdrawiam Cię serdecznie ![]()
17 250 2013-09-14 15:07:16 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-14 15:39:06)
Bags,
A może Ty nie chcesz tego rozwodu, może cały czas masz nadzieję, że się ułoży. Widać w każdym Twoim poście żal, nienawiść, a ona już pewnie jest w innym miejscu, nie nie zajmuje to jej głowy.
A powiedz mi tak otwarcie do czego miłabym wracać??? Do patologii "O dwójce takich psychofagów, co to ukradli księżyc"?
Do perfidnej i teatralnej zdrady na oczach wszystkich, łącznie z księdzem przed którym ponad 2 lata temu - bo przed ślubem grała IDEALNĄ partnerke i kobietę, co to poza mężem świata nie widzi?
Wyślij kogoś z pierwszych stron gazet, bożyszcza ludzi do najdroższego i zarazem najgorszego burdelu i nagłośnij to na skalę światową potem. Ciekawe jaki będzie tego odbiór. Ja to samo praktycznie miałem z eksową.
Do bezczelnego pomówienia mnie o mpd przez osobę, która w ogóle nie interesowała się tym dlaczego tak a nie inaczej chodzę, co tam się z tym działo; skąd ten zapis za komuny został poczyniony i w jakim techniczno - medycznie celu? NIe liczyło się nic - moje tłumaczenia, rozmowy z rodzicami. NIC KOMPLETNIE, tylko internet jako skupisko śmieciowej jak Nasze pensje wiedzy, pomylenie enter z eskejp i... TADAM
"Mamy Cię" jak w programie u Szymona Majewskiego.
Ciekawy zbieg okoliczności - teściowa wylatuje o psychiczności z tytułu mpd a córa podchwytuje temat i jedzie nakręcona frazą za każdym razem, tak jak to już cytowałem.
Tandem ten się nakręca non stop, tyle że ofiary nie mają pod ręką.
Jaką masz gwarancję, że rozwód pójdzie łatwo? Ja nie mam żadnej ani nie mam też zamiaru się układać czy podkładać.
Sorry bardzo, na prawdę; ale to ułożenie się i powrót - jest ponad moje siły i wieloletnią godność nie tyle mojej rodziny, co mojego nazwiska. Zdrada nie ma miejsca w jej szeregach.
A poza tym, że jest ono doskonale znane i rozpoznawalne w Polsce w mig - w Warszawie zwłaszcza - tak samo ma wyrobioną opinię na całym Dolnym Śląsku.
Wystarczy praktycznie, że ktoś coś o niej wie a przypadkiem dostanie jej dowód do ręki czy podane nazwisko i pocztą pantoflową wiem wszystko z pierwszej ręki. Świat jest duży ale zarazem gigantycznie mały.
Na wsi mam opinię porównywalną do biznesmena z podium listy najbogatszych wg Forbesa i tak niech zostanie. Mi to pasuje i cieszy za każdym razem jak dziecko
.
Ona jest w innym miejscu... to ciekawe, bo gdybym jej - ich - nie znał do tego stopnia, to bym w to uwierzył - tylko ciągle praktycznie dostaje newsy od zaufanych i pewnych prawdziwości faktów osób, że żałosne obrabianie mi tyłka jest u niej na porządku dziennym. Jest pozornie bezkarna, bo mnie tam nie ma i myśli, że nic nie wiem od a do z-et. Metoda kołdry na żywo.
Tymczasem jeśli piszesz o sobie, są to dokładnie te same słowa, które mówiłeś kilka miesięcy temu. Rozwód nie trwa dzień czy dwa. Jeśli złożysz pozew, ona musi na niego odpowiedzieć, będziesz miał wiele czasu na przygotowanie się do tego, jeśi Twoje czarne scenariusze się sprawdzą i rzeczywiście "Twoje" kobiety okażą się wiedzmami. Ale ja myślę, że tak nie będzie, kobiety nie noszą w sobie tak długo urazy, szkoda życia, szkoda czasu. Pozdrawiam Cię serdecznie
Są te same ale już w innej odsłonie. Wtedy była chęć zemsty i pokazania kto jest kim, teraz udowodnienia w razie konieczności, że nie jestem tym za kogo mnie uważają.
Jedni mogą to odbierać tak, że ja się czegoś boję, a inni, że noszę jeszcze jakąś zadrę i chęć zemsty. W kuriozalnym błędzie jesteście jedni i drudzy, by nie powiedzieć, że wszyscy.
Monaliza piszę od jakiegoś czasu zupełnie z innej strony, zupełnie bez emocji, bez wściekłości na to. Mnie tam nie ma i mam to gdzieś, co mówią. Wiem jedynie, że dalej jestem na tapecie i na topie u niej/nich. Ok, niech się nakręca, toksycznie buzuje "adrenalinka" w żyłach, ale jak cepa wyłapie w sądzie, to siądzie z karpiem - i szczęką w wbitą w posadzkę - na glebie w mig.
Straciłem laptopa i dowody, które mogłem użyć jako namacalne. teraz mi pozostało wyciągnąć dowody z życia wzięte... i tu mi przyszła z pomoca "jak to zrobić" Tarantella.
Zamierzam poczynić dwie rzeczy - doprowadzić sprawę rozpieprzonego małżeństwa do końca poprzez rozwód i w razie czego dowieść tego, kto tu mówi(ł) prawdę - i ma na to niezbite i nie do podważenia dowody - a kto łże jak pies licząc na cud.
Idę jej na rękę, bo mam tego czekania już dość z przyczyn choćby modernizacji techniczno - finansowej swojego życia i dawania jej powodów do podziału majątku "wniesionego do małżeństwa", wobec którego ona palcem nie kiwnie; nie mam ochoty na pozew z winą za to co zrobiły, ale też i siebie nie dam tak łatwo zgnoić. Póki jeszcze jestem poślubnie "posagowo" czysty i bezdzietny, tak chcę to zakończyć. Na co mi teraz rozdzielność majątkowa i potem rozwód, jak już na teraz nie ma kompletnie nic? A od jej długów i problemów chcę być jak najdalej, skoro niby zus i skarbówka ją ściga.
I tak parafrazując na koniec Waldemara Malickiego, że "ówczesne dziewczyny od hipopotamów różni wszystko a od piranii - szminka" (słowo wstępu do "dzieci Sancheza" w Jego orkiestrowym wydaniu). To ja się jeszcze Ciebie i Was Dziewczyny zapytam w takim razie: czym od prawdziwych dziewczyn różni się psychofag w spódnicy, ba nawet w tandemie? ![]()
17 251 2013-09-23 18:43:54
Ja dzis dostalem pozew z sadu , znaczy w czwartek przyszedl do Lodzi dzis doszedl do mbie do Wawy. nie ma terminu , mam 14 dni na odpowiedz
No to poniekąd witam w klubie. Dostałem dzisiaj odpis zwolnienia jż z częściowych kosztów postępowania sądowego i pozostaje mi oczekiwać na pozew. Nie sądzę bym wcześniej dostał samo zaproszenie na rozprawę ![]()
17 252 2013-10-15 00:02:07
Wątek coś kuleje, ale dopisuję ciąg dalszy co u mnie. Jestem rozwiedziona, była dzisiaj druga sprawa i ostatnia. Oczywiście tak jak chciałam sprawiedliwość wygrała i jest z jego winy. Mój były był żałosny, próbował kłamać, ale sędzina, gdy wzięła go w krzyżowy ogień pytań nie dała się zwieść. Miałam świadka, on nie miał nic, dowodów żadnych, świadków zero. Od początku był finał znany, ale sama bytność w sądzie trochę stresująca. Były pokazał, że nie posiada podstawowej kultury, która nakazywała choćby przywitanie się z córką, która przy mnie była. Nie wydusił słowa dzień dobry, do widzenia. Znalazły się też dwie koleżanki, które przy mnie chciały być, mimo swoich wcześniejszych planów. Po ogłoszeniu wyroku nic nie czułam tylko pomyślałam sobie jak z takim człowiekiem mogłam żyć 21 lat i dobrze, że mam to już za sobą. Zaprosiłam towarzystwo "moją grupę wsparcia" na zasłużony obiad, gdzie spotkałyśmy taż mojego mecenasa
a potem ciacha i kawa już w domu. Myślę, że sędzina ( naprawdę równa babka) i ławniczki miały niezły ubaw z zeznań szanownego już byłego. Nie musiałam już go w niczym sama pogrążać, bo z każdym słowem robił to sam. Nawet adwokat męża jak on zaznawał patrzył na mnie i się uśmiechał, kręcił głową, gdy słuchał co wygaduje jego klient. Jeśli jesteście pewni swoich racji, macie wiarygodnego świadka lub dowody(ja miałam całe mnóstwo, lecz nie musiałam skorzystać) prawda sama się obroni. Sąd z takimi gagatkami sobie poradzi i dobrze wyczuje ich niecne intencje. A przecież mógł honorowo zakończyć to małżeństwo, nie skorzystał z tego, ale widocznie chciał pokazać swoje prawdziwe ja i pokazał jak umiał najlepiej.
To tak w skrócie opisałam koniec pewnego etapu mego życia, wchodzę w następny inny, ale bez perfidnego kłamcy i zdrajcy.
Pozdrawiam apartamentowiec nr 36, choć jak widzę wyprowadzili się z niego już chyba wszyscy pod koniec września.
17 253 2013-10-15 09:12:30
Witaj Maju
Cieszę się, że masz to już za sobą.
Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia ![]()
Pozdrawiam.
17 254 2013-10-15 09:13:49
fluffy, powiem Ci, że jesteśmy na podobnym etapie cierpienia. Tyle że ja mam 5-tyodniowe dziecko. Też nie umiem otrząsnąć się z pięknych wspomnień. Też usłyszałam wielokrotnie, że nic się nie da już zrobić, dodatkowo mąż nie potrafi tego ująć jakoś mniej brutalnie. Ja już chyba się poddałam, choć mam taką durną nadzieję, że za pół roku, rok, dwa... opamięta się, stwierdzi, że zamienił rodzinę na zabawę, a to rodzina jest wartością. Tyle że za pół roku, rok, dwa... ja też mogę być w innym miejscu, jeśli sobie na to pozwolę. Też mam złe myśli, parszywe dni, wielkie poczucie opustoszenia. Nie ma na to rady, trzeba dźwigać każdy kolejny dzień i na dnie dogrzebać się pazurami źródła sił. Ale brakuje nieraz sił, by drapać to dno. Wiesz, nigdy nie wiadomo, czy karta się nie odwróci. Nie piszę Ci 'daruj sobie', ani nie piszę Ci 'walcz o nią'. Zasadniczo chyba jedyne wyjście to cierpliwie czekać albo na zmianę postawy partnera/ki, albo na zmianę w sobie. I jeszcze jedno. Chyba najtrudniejsze. Trzeba żyć własnym życiem, nawet jeśli właśnie zmieniło się o 180 stopni. Ja jestem zmuszona żyć własnym życiem, bo chociaż wypadłam z roli żony, to moją rolą jest teraz bycie mamą. Samotną mamą. Spróbuj żyć własnym życiem.
17 255 2013-10-15 11:46:19
Maju - cieszę się, że to koniec
Życzę jeszcze spokojnego uprawomocnienia się wyroku bez żadnego przeciągania w czasie.
I wreszcie spokojnego życia bez wątpliwości, stresu i obaw przed byciem zaskakiwaną czyimiś kombinacjami.
Powietrza, słońca i oddechu pełną piersią ![]()
Baaaardzo, baaardzo mocno Cię pozdrawiam ![]()
17 256 2013-10-15 12:09:07
Wątek coś kuleje, ale dopisuję ciąg dalszy co u mnie. Jestem rozwiedziona, była dzisiaj druga sprawa i ostatnia. Oczywiście tak jak chciałam sprawiedliwość wygrała i jest z jego winy. Mój były był żałosny, próbował kłamać, ale sędzina, gdy wzięła go w krzyżowy ogień pytań nie dała się zwieść. Miałam świadka, on nie miał nic, dowodów żadnych, świadków zero. Od początku był finał znany, ale sama bytność w sądzie trochę stresująca. Były pokazał, że nie posiada podstawowej kultury, która nakazywała choćby przywitanie się z córką, która przy mnie była. Nie wydusił słowa dzień dobry, do widzenia. Znalazły się też dwie koleżanki, które przy mnie chciały być, mimo swoich wcześniejszych planów. Po ogłoszeniu wyroku nic nie czułam tylko pomyślałam sobie jak z takim człowiekiem mogłam żyć 21 lat i dobrze, że mam to już za sobą. Zaprosiłam towarzystwo "moją grupę wsparcia" na zasłużony obiad, gdzie spotkałyśmy taż mojego mecenasa
a potem ciacha i kawa już w domu. Myślę, że sędzina ( naprawdę równa babka) i ławniczki miały niezły ubaw z zeznań szanownego już byłego. Nie musiałam już go w niczym sama pogrążać, bo z każdym słowem robił to sam. Nawet adwokat męża jak on zaznawał patrzył na mnie i się uśmiechał, kręcił głową, gdy słuchał co wygaduje jego klient. Jeśli jesteście pewni swoich racji, macie wiarygodnego świadka lub dowody(ja miałam całe mnóstwo, lecz nie musiałam skorzystać) prawda sama się obroni. Sąd z takimi gagatkami sobie poradzi i dobrze wyczuje ich niecne intencje. A przecież mógł honorowo zakończyć to małżeństwo, nie skorzystał z tego, ale widocznie chciał pokazać swoje prawdziwe ja i pokazał jak umiał najlepiej.
To tak w skrócie opisałam koniec pewnego etapu mego życia, wchodzę w następny inny, ale bez perfidnego kłamcy i zdrajcy.
Pozdrawiam apartamentowiec nr 36, choć jak widzę wyprowadzili się z niego już chyba wszyscy pod koniec września.
No to gratulacje Maju! Apartamentowiec apartamentowcem, ale na Zakret tez moglabys wpasc sie pochwalic nowym statusem:)
17 257 2013-10-15 15:27:11
Wątek coś kuleje, ale dopisuję ciąg dalszy co u mnie. Jestem rozwiedziona, była dzisiaj druga sprawa i ostatnia. Oczywiście tak jak chciałam sprawiedliwość wygrała i jest z jego winy. Mój były był żałosny, próbował kłamać, ale sędzina, gdy wzięła go w krzyżowy ogień pytań nie dała się zwieść. Miałam świadka, on nie miał nic, dowodów żadnych, świadków zero. Od początku był finał znany, ale sama bytność w sądzie trochę stresująca. Były pokazał, że nie posiada podstawowej kultury, która nakazywała choćby przywitanie się z córką, która przy mnie była. Nie wydusił słowa dzień dobry, do widzenia. Znalazły się też dwie koleżanki, które przy mnie chciały być, mimo swoich wcześniejszych planów. Po ogłoszeniu wyroku nic nie czułam tylko pomyślałam sobie jak z takim człowiekiem mogłam żyć 21 lat i dobrze, że mam to już za sobą. Zaprosiłam towarzystwo "moją grupę wsparcia" na zasłużony obiad, gdzie spotkałyśmy taż mojego mecenasa
a potem ciacha i kawa już w domu. Myślę, że sędzina ( naprawdę równa babka) i ławniczki miały niezły ubaw z zeznań szanownego już byłego. Nie musiałam już go w niczym sama pogrążać, bo z każdym słowem robił to sam. Nawet adwokat męża jak on zaznawał patrzył na mnie i się uśmiechał, kręcił głową, gdy słuchał co wygaduje jego klient. Jeśli jesteście pewni swoich racji, macie wiarygodnego świadka lub dowody(ja miałam całe mnóstwo, lecz nie musiałam skorzystać) prawda sama się obroni. Sąd z takimi gagatkami sobie poradzi i dobrze wyczuje ich niecne intencje. A przecież mógł honorowo zakończyć to małżeństwo, nie skorzystał z tego, ale widocznie chciał pokazać swoje prawdziwe ja i pokazał jak umiał najlepiej.
To tak w skrócie opisałam koniec pewnego etapu mego życia, wchodzę w następny inny, ale bez perfidnego kłamcy i zdrajcy.
Pozdrawiam apartamentowiec nr 36, choć jak widzę wyprowadzili się z niego już chyba wszyscy pod koniec września.
Witaj Maju,
wierz, lub nie ale jakoś przez ostatnie kilka dni nosiłem się z zamiarem zapytania Ciebie, własnie tutaj, jak miewają się Twoje sprawy... A tymczasem, jak na zamówienie ![]()
Cóż, coś się zakończyło, jak to ładnie określiłaś "etap"...
Życzę Ci by ten w który własnie wstępujesz był dla Ciebie dobrym, spokojnym, obfitującym w pozytywnie owocne dla Ciebie zdarzenia
Życzę Ci trafnych wyborów, a nawet jeśli przytrafi się jakiś "zonk", życie... Byle wyciągnąć wnioski i do przodu ![]()
Jednocześnie gratuluję pozytywnego i zgodnego z oczekiwaniami finału sprawy, wspominałaś że mocno obawiałaś się cóż Twój bm (były mąż) wymyśli, tymczasem postąpił chyba zgodnie z tym jak do tej pory postępował... Czym de facto się pogrążył.
Wszystkiego NAJ, NAJ, NAJ w nowym etapie życia!!!! ![]()
Serdeczne pozdrowienia ![]()
17 258 2013-10-15 22:17:32
Witaj Maju
Cieszę się, że masz to już za sobą.Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia
Pozdrawiam.
Ja też już odetchnęłam, że mam to za sobą, dzięki hm...
Maju - cieszę się, że to koniec
Życzę jeszcze spokojnego uprawomocnienia się wyroku bez żadnego przeciągania w czasie.
I wreszcie spokojnego życia bez wątpliwości, stresu i obaw przed byciem zaskakiwaną czyimiś kombinacjami.
Powietrza, słońca i oddechu pełną piersiąBaaaardzo, baaardzo mocno Cię pozdrawiam
Żabko wiedziałam, że się odezwiesz, dziękuję za wcześniejsze wsparcie, bardzo mi się przydało. Twoje dzieciaczki mają wspaniałą mamę.
No to gratulacje Maju! Apartamentowiec apartamentowcem, ale na Zakret tez moglabys wpasc sie pochwalic nowym statusem:)
Na pewno to zrobię, od wczoraj jestem w ciągłym biegu, ale to dobrze, stres zszedł, to już będzie tylko lepiej, dzięki Mussuko
Witaj Maju,
wierz, lub nie ale jakoś przez ostatnie kilka dni nosiłem się z zamiarem zapytania Ciebie, własnie tutaj, jak miewają się Twoje sprawy... A tymczasem, jak na zamówienie
Cóż, coś się zakończyło, jak to ładnie określiłaś "etap"...
Życzę Ci by ten w który własnie wstępujesz był dla Ciebie dobrym, spokojnym, obfitującym w pozytywnie owocne dla Ciebie zdarzeniaŻyczę Ci trafnych wyborów, a nawet jeśli przytrafi się jakiś "zonk", życie... Byle wyciągnąć wnioski i do przodu
Jednocześnie gratuluję pozytywnego i zgodnego z oczekiwaniami finału sprawy, wspominałaś że mocno obawiałaś się cóż Twój bm (były mąż) wymyśli, tymczasem postąpił chyba zgodnie z tym jak do tej pory postępował... Czym de facto się pogrążył.Wszystkiego NAJ, NAJ, NAJ w nowym etapie życia!!!!
Serdeczne pozdrowienia
Cash dziękuję za pamięć, nie pisałam, nie czytałam, bowiem nie chciałam już analizować wszystkiego od początku, poszłam do sądu jakaś spokojna z jedną myślą, że jednak sprawiedliwość istnieje
Bo jak to w naszej komedii mawiała Pawlaczka " sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie" ![]()
Co u Ciebie? Dziękuję każdemu z osobna, że mogłam to przejść z tak fajnymi ludźmi
i pozdrawiam.
17 259 2013-10-16 09:55:54
Maju - a my Tobie ![]()
Bo w końcu razem było nam naprawdę raźniej przechodzić przez najgorsze momenty i czuć, że nie jest się samemu ![]()
17 260 2013-10-16 10:03:14
Ale mam refleks szachisty ![]()
Maju kochana...ciesze się, że masz już tą traume za sobą.
Cos się skończyło, żeby cos mogło sie zacząć :)Pozdrawiam serdecznie ![]()
17 261 2013-10-16 21:08:44
Cash dziękuję za pamięć, nie pisałam, nie czytałam, bowiem nie chciałam już analizować wszystkiego od początku, poszłam do sądu jakaś spokojna z jedną myślą, że jednak sprawiedliwość istnieje
Bo jak to w naszej komedii mawiała Pawlaczka " sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie"
Co u Ciebie? Dziękuję każdemu z osobna, że mogłam to przejść z tak fajnymi ludźmii pozdrawiam.
Czyli wzięłaś Maju, te "dwa granata ze świątecznego ubrania"?? ![]()
Wiesz, chyba to już tak jest, że po prostu jest taki moment że dzielimy się naszym bólem, przemyśleniami związanymi z nową sytuacją w jakiej się znajdujemy, tak trochę jak dzieci we mgle. Zaś ten wątek chyba stał się dla nas takim małym podwórkiem, naszym "kawałkiem podłogi" ![]()
Teraz, gdy okrzepliśmy, po prostu inne sprawy nas zajmują- wspominana przeze mnie wcześniej, zwyczajna, a jakże miła codzienność. Czasami coś w niej wydarzy się niekoniecznie przyjemnego, a czasami coś świetnego, ale nasze emocje które tutaj wylewaliśmy jeszcze rok temu, przygasły, chyba niemal o nich zapomnieliśmy.
Podobnie więc jak Ty, nie "tarzam się" w tym co było... Life goes on... ![]()
Sprawiedliwość istnieje- coś o podobnej wymowie chyba napisałem po swoim rozwodzie. Może paradoksalne, bo to ja byłem tym "ukaranym" (nie wiem czy to najwłaściwsze określenie, ale nic lepszego nie przychodzi mi do głowy
), ale jakoś wzrosła moja wiara w świat po tym kiedy owa sprawiedliwość zadziałała. Może jakiś syndrom Raskolnikowa?? ![]()
W każdym razie jest ok ![]()
Jeszcze raz Maju, serdeczności i życzenia by działo się dobrze ![]()
17 262 2013-10-16 22:53:45
Ale mam refleks szachisty
Maju kochana...ciesze się, że masz już tą traume za sobą.
Cos się skończyło, żeby cos mogło sie zacząć :)Pozdrawiam serdecznie
Mam nadzieję Moniu, zaczęło się inne życie niż dotychczas, ale na pewno jest lepsze, niż te ostatnie 1,5 roku.
Czyli wzięłaś Maju, te "dwa granata ze świątecznego ubrania"??
Wiesz, chyba to już tak jest, że po prostu jest taki moment że dzielimy się naszym bólem, przemyśleniami związanymi z nową sytuacją w jakiej się znajdujemy, tak trochę jak dzieci we mgle. Zaś ten wątek chyba stał się dla nas takim małym podwórkiem, naszym "kawałkiem podłogi"
Teraz, gdy okrzepliśmy, po prostu inne sprawy nas zajmują- wspominana przeze mnie wcześniej, zwyczajna, a jakże miła codzienność. Czasami coś w niej wydarzy się niekoniecznie przyjemnego, a czasami coś świetnego, ale nasze emocje które tutaj wylewaliśmy jeszcze rok temu, przygasły, chyba niemal o nich zapomnieliśmy.
Podobnie więc jak Ty, nie "tarzam się" w tym co było... Life goes on...
Sprawiedliwość istnieje- coś o podobnej wymowie chyba napisałem po swoim rozwodzie. Może paradoksalne, bo to ja byłem tym "ukaranym" (nie wiem czy to najwłaściwsze określenie, ale nic lepszego nie przychodzi mi do głowy), ale jakoś wzrosła moja wiara w świat po tym kiedy owa sprawiedliwość zadziałała. Może jakiś syndrom Raskolnikowa??
W każdym razie jest ok
Jeszcze raz Maju, serdeczności i życzenia by działo się dobrze
Jeśli jest ok
Cash to już dobrze, przecież tak niedawno było nie ok
Po tylu łzach co tu wylaliśmy na nasze klawiatury, po tylu gorzkich słowach co tu padały, teraz kiedy nasze oczy wreszcie są suche i żyjemy planami na przyszłość możemy być z siebie dumni, że daliśmy radę. I fajnie, że znowu widzimy, że świeci słońce. Jeszcze nieśmiało, ale wierzę, że szczęście nas dopadnie. Będzie już tylko lepiej. Pozdrawiam serdecznie.
17 263 2013-10-25 11:24:40
Witajci Kochani po mojej dłuuuugiej nie obecności.
Widzę, że pomimo tego, iż życie idzie cały czas dalej to wątek żyje i wiecie co, ja wierzę, że będzie żył nadal.
Maju cieszę się, że wychodzisz na prostą i odniosłaś
.
Teraz zacznij sobie układać życie, bo jest tylko jedno.
Wierzę, że wszystko będzie OK.
Miłego dnia Wszystkim życzę.
17 264 2013-10-25 11:26:21
fluffy, powiem Ci, że jesteśmy na podobnym etapie cierpienia. Tyle że ja mam 5-tyodniowe dziecko. Też nie umiem otrząsnąć się z pięknych wspomnień. Też usłyszałam wielokrotnie, że nic się nie da już zrobić, dodatkowo mąż nie potrafi tego ująć jakoś mniej brutalnie. Ja już chyba się poddałam, choć mam taką durną nadzieję, że za pół roku, rok, dwa... opamięta się, stwierdzi, że zamienił rodzinę na zabawę, a to rodzina jest wartością. Tyle że za pół roku, rok, dwa... ja też mogę być w innym miejscu, jeśli sobie na to pozwolę. Też mam złe myśli, parszywe dni, wielkie poczucie opustoszenia. Nie ma na to rady, trzeba dźwigać każdy kolejny dzień i na dnie dogrzebać się pazurami źródła sił. Ale brakuje nieraz sił, by drapać to dno. Wiesz, nigdy nie wiadomo, czy karta się nie odwróci. Nie piszę Ci 'daruj sobie', ani nie piszę Ci 'walcz o nią'. Zasadniczo chyba jedyne wyjście to cierpliwie czekać albo na zmianę postawy partnera/ki, albo na zmianę w sobie. I jeszcze jedno. Chyba najtrudniejsze. Trzeba żyć własnym życiem, nawet jeśli właśnie zmieniło się o 180 stopni. Ja jestem zmuszona żyć własnym życiem, bo chociaż wypadłam z roli żony, to moją rolą jest teraz bycie mamą. Samotną mamą. Spróbuj żyć własnym życiem.
Ło matko następny meteor pierdyknął w ten wątek 
17 265 2013-11-05 08:59:31
czesc kochani
widze, ze watkek zyje
wzloty, upadki Maju gratuluje nacierpialas sie a tu the end wreszcie
co tam u Was moje lobuziaczki?? ![]()
17 266 2013-12-01 18:25:21
Wątek chyba umarł 
To jest smutne.
Poznałem tutaj tyle wspaniałych osób ![]()
Tęskno mi 
17 267 2013-12-26 12:49:30
Niestety wątek umarł.
Tyle wsparcia co tutaj nigdzie nie uzyskałem.
Poznałem tutaj wiele osób ( i w realu),wspaniałych osób.
Jestem na tym forum trochę ponad rok.
Dzięki Wam moje małżeństwo jeszcze istnieje.
Gdyby nie Wy to byłaby tragedia.
Na chwilę obecną jest ????
Pozdrawiam Was cieplutko ?
17 268 2013-12-28 17:13:32
Witajcie Kochani, nie było mnie tu bardzo długo. Widzę ,że moi starzy znajomi z forum są wierni i nie opuszczają wątku ,który już słynie z ratowania udreczonych duszyczek. Pozdrawiam wszystkich starych i nowych bywalców ![]()
17 269 2013-12-29 13:43:13 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-12-29 13:44:01)
Witajcie Kochani, nie było mnie tu bardzo długo. Widzę ,że moi starzy znajomi z forum są wierni i nie opuszczają wątku ,który już słynie z ratowania udreczonych duszyczek. Pozdrawiam wszystkich starych i nowych bywalców
A gdzie Ty widzisz tutaj nowych bywalców 
17 270 2014-02-12 13:19:04
Ufff...., widzę, że wątek umarł.
Szkoda
.
Poznałem tutaj tyle wspaniałych i wartościowych osób.
17 271 2014-02-25 19:40:15 Ostatnio edytowany przez cachmir (2014-02-25 22:35:48)
Witam Wszystkich Forumowiczów!
Tych starych co chcieliby wiedzieć co u mnie i nowych,którzy z ciekawości zajrzeli!
No więc jestem po rozwodzie. Za nim do niego doszło był detektyw za radą Marka 21 i mediator wyznaczony sądownie. Mój były mąż sam na sprawie przyznał,że mieszka z inną kobietą.
Bez problemu wygrała bym sprawę, ALE
Nie uwierzycie,posłuchałam Cach"a i radził abyśmy rozeszli się jak ludzie. Dał mi kilka istotnych rad i tak zrobiłam.
Parę miesięcy później gdy mieliśmy mediatora doszliśmy do porozumienia.
Mediator wytłumaczył,że to wszystko nie wygląda tak prosto jak czasami radzą na forum.
Przy użyciu adwokatów rozwiodą na sprawie,ale podział majątku sad kieruje do sądu rejonowego i zaczynają się schody. Podział majątku to już sprawa cywilna,, za która trzeba słono płacić. Do tego dochodzą Rzeczoznawcy sądowi, geodeci i inni. Masakra! za nim wygra się sprawę, to ci wszyscy prawnicy na nas zarobią.
A teraz wracając do mnie. Była bym rozwiedziona w grudniu,ale prawnik Piotra nie miał aktualnych dokumentów ksiąg wieczystych i sąd nie mógł dokonać podziału majątku na sprawie
(podział majątku na sprawie jest możliwy wtedy i tylko wtedy gdy małżonkowie są zgodni co do podziału)
Ja wtedy nie zgodziłam się na rozwód bo musielibyśmy iść do notariusza a po rozwodzie Piotr jest mi obcą osobą czyli podatek grupy trzeciej. Piotr natomiast nie mógł wcześniej stawić się na sprawę jak teraz bo wypływał.
Ustaliliśmy,że ja zatrzymuje oba mieszkania i spłacam go 50 000 tys. za remont a on zabiera garaż i auto.
To uczciwa kwota bo na prawdę włożył w ten remont dużo.
W końcu Piotr sam przyznał,że to byłoby nie uczciwe wobec mnie bo mieszkania miałam przed ślubem i chce tylko garaż i samochód.
Parę dni później prosiłam Piotra o pomoc bo rura mi poszła, bez problemu przyjechał. Pomógł mi doprowadzić mieszkanie do ślicznego stanu i dzisiaj je wynajmuje. Jak wiecie mieszkam po za granicami kraju.
A teraz w ważnych sprawach proszę Piotra o pomoc.
Nie uwierzycie, bo ja sama czyje się dziwnie,ale dzisiaj jako przyjaciele rozumiemy się z Piotrem tak super,że nie wiem czym to tłumaczyć. On pomaga mi a ja teraz w zamian szukam mu auta w Niemczech bo chce kupić. Znam jego partnerkę a on poznał mojego Svena i jest fajnie.
Czy to możliwe,że nie umieliśmy być małżeństwem a umiemy być przyjaciółmi?
No i najważniejsze!!!!!!!! Mój syn obronił pracę inżynierską. Teraz jeszcze magister.
jestem szczęśliwa
NA PRAWDĘ
PS przepraszam moderatorów za kopię,ale byłam związana z tym wątkiem i . No i wiecie
buziaki
17 272 2014-02-26 17:37:00
Cachmirko kochana ![]()
Cieszę się, że wszystko się zaczyna układać po Twojej myśli....znaczy nie zaczyna, ale już układa na dobre.
Można! Można mieć dobre układy, ba! nawet w miarę przyjacielskie z byłym.
Ja jeszcze nie jestem na etapie, żeby się z byłym i jego panią spotykać na kawce, ale i tak jest całkiem ok. I najważniejsze, że na tym korzysta córka, jak widzi, że nie skaczemy sobie do gardeł.
Ciesze się z osiągnięć syna i trzymam kciuki za magistra ![]()
Pozdrawiam cieplutko ![]()
17 273 2014-02-26 17:42:03
trzymaj się cahmir;)
17 274 2014-02-26 17:51:49
Cachmirko kochana
Cieszę się, że wszystko się zaczyna układać po Twojej myśli....znaczy nie zaczyna, ale już układa na dobre.
Można! Można mieć dobre układy, ba! nawet w miarę przyjacielskie z byłym.
Ja jeszcze nie jestem na etapie, żeby się z byłym i jego panią spotykać na kawce, ale i tak jest całkiem ok. I najważniejsze, że na tym korzysta córka, jak widzi, że nie skaczemy sobie do gardeł.Ciesze się z osiągnięć syna i trzymam kciuki za magistra
Pozdrawiam cieplutko
.
Dzięki wielkie Malutka
tobie też się ułoży to chyba kwestia czasu.
Czytałam dwa nowe tematy Endi i zobacz! Można.
Wątek widzę kompletnie padł. Szkoda
17 275 2014-02-26 17:54:17
trzymaj się cahmir;)
.
Ty też się trzymaj Skarbie!
Czytałam Twoje nowe wątki i jak widać można.
powodzenia
17 276 2014-02-26 19:53:41
Ciężko mi sobie wyobrazić, że twoja żona nagle stwierdziła, że już cię nie kocha. Nie obwiniaj siebie, że nie połapałeś się w porę co się dzieje między Wami. Kłotnie, ciche dni zdarzają się każdej parze i to nie powinien był być ''sygnał'' że Wasz związek zbliża się ku końcowi. Jasne, że uczucie Twojej żony mogło się wypalić, ale to nie fair z jej strony, że sama zadecydowała o waszym rozejściu nie dając Wam żadnej szansy. Jasne, że nie można nikogo zmusić do miłości, ale powinna była usiąść i porozmawiać z tobą otwarcie, co jej się nie podoba i co możecie zrobić, żeby Wasz związek nie umarł. Być może kiedy oświadczyła ci, że to już koniec i ona nie chce walczyć, jej uczucie naprawde już wygasło i nie chciała o was walczyć. Ale nie przestaje się kogoś kochać z dnia na dzień i powinna była szczerze porozmawiać o swoich uczuciach i obawach kiedy zaczęła czuć, że coraz mniej dla niej znaczysz. Wtedy moglibyście chociażby spróbować coś naprawić. Jesteście małżeństwem i przysięga jednak do czegoś zobowiązuje. Małżeństwo to nie zabawka, którą się wyrzuca jak się popsuje. Jak uczucie wygasa, trzeba zawalczyć o nie. Przykro mi, ale twoja żona zachowała się nie sprawiedliwie nie mówiąc ci wcześniej że czuje do ciebie coraz mniej, a potem oznajmiając ci że to już koniec i nie dając wam żadnej szansy. Co innego, gdybyś na przykład zdradził ją, wtedy miałaby prawo porzucić cię bez ostrzeżenia. Możesz jeszcze próbować zawalczyć, ale nie sądzę, żeby ona teraz zmieniła zdanie. A do tanga trzeba dwojga... Ty chciałeś walczyć o Was, to ona cię odrzuciła. Przynajmniej masz czyste sumienie, że zrobiłeś co w twojej mocy. Myślę, że powienieś spróbować dowiedzieć się, czy nie ma innego powodu dla którego żona cię zostawiła. Nie mogła przestać cię kochać z dnia na dzień więc musi być jakiś powód dla którego nie chce z Tobą być, ale nie chce cię zranić. Bo nie widzę innego wytłumaczenia tego, że nie potrafiła zawalczyć o was kiedy wasze relacje ZACZĘŁY się pogarszać.
Oczywiście, że możesz ułozyć sobie życie. Nie obwiniaj się za rozstanie z żoną, ona powinna była powiedzieć ci wcześniej, że coś jest nie tak, próbować zawalczyć. Wbiła ci nóż w serce bez jakiegokolwiek ostrzeżenia i to było zagranie bardzo nie fair z jej strony. Trzymam za Ciebie kciuki, głowa do góry!
17 277 2014-02-26 20:09:47
Anonimka 100. Autor tego wątku jest już od roku po rozwodzie.
Miło,że dodałaś swoje zdanie,ale lekko nie w porę.
Czasami warto poczytać więcej niż tylko pierwszy post.
17 278 2014-02-27 07:35:01
Cachmirko Diablico jedna, bardzo, ale to bardzo się cieszę, że jesteś szczęśliwa. Po tylu Twoich zawirowaniach jesteś już na prostej i hurrra ????.
Jak się okazuje, rozwód to nie tragedia, rozwód to ratunek dla nas. Tylko musimy to sobie uzmysłowić, musimy na to spojrzeć z innej strony.
Pozdrawiam Wszystkich mieszkańców (byłych) apartamentu 36 ????.
Chyba wszyscy się powyprowadzali 
17 279 2014-02-27 08:03:40
Dzięki wielkie Malutka
tobie też się ułoży to chyba kwestia czasu.
Czytałam dwa nowe tematy Endi i zobacz! Można.Wątek widzę kompletnie padł. Szkoda
No Cachmirko jeżeli Monia jest malutka to ja nie wiem kim jestem.
Monia jest wysoką i oczywiście piękną kobietą.
Że też ja nie jestem wolny i młodszy 
Wiedziałbym co zrobić ![]()
17 280 2014-02-27 10:43:57
Anonimka 100. Autor tego wątku jest już od roku po rozwodzie.
.
jak czas szybko leci, szkoda że autora tego wątku nie ma , ciekawe co u niego.
17 281 2014-02-27 11:02:34 Ostatnio edytowany przez cachmir (2014-02-27 11:03:38)
cachmir napisał/a:Anonimka 100. Autor tego wątku jest już od roku po rozwodzie.
.jak czas szybko leci, szkoda że autora tego wątku nie ma , ciekawe co u niego.
.
Witaj wśród nas, jak sam Twój nick wskazuje, to chyba przyniesiesz szczęście.
Autor tego wątku pewnie co jakiś czas spogląda na nasze wpisy.
Oceniam po sobie gdyż też jakiś czas zamilkłam,ale czytałam. Tylko o czym było pisać?
W koło o tym samym? to już zaczęło wiać nudą.
Oceniam też po ilości sms'ów, które dostałam z gratulacjami rozwodu i postępów syna
czyli chyba wszyscy dalej czytamy co dzieje się w tym wątku.
Mi pomógł podnieść się i stanąć znowu do pionu,dlatego czuje do tego wątku wielki sentyment.
pozdrawiam cieplutko
Cachmir
17 282 2014-02-27 11:08:05
cachmir napisał/a:Dzięki wielkie Malutka
tobie też się ułoży to chyba kwestia czasu.
Czytałam dwa nowe tematy Endi i zobacz! Można.Wątek widzę kompletnie padł. Szkoda
No Cachmirko jeżeli Monia jest malutka to ja nie wiem kim jestem.
Monia jest wysoką i oczywiście piękną kobietą.
Że też ja nie jestem wolny i młodszy http://emotikona.pl/emotikony/pic/2placz.gif
Wiedziałbym co zrobić http://emotikona.pl/emotikony/pic/01icon_lol2.gif
.
Witaj Diable
fajnie poczytać znajome nicki.
dziękuje i jeszcze raz dziękuje za wszystko.
A co do Moni to no cóz dla mnie będzie Malutka i cieplutka
i jeszcze innych kilka dziewczynek też. ha,ha
Jak wyglądaj to wiem, wszystkie są śliczne.
17 283 2014-02-27 12:19:42
Witaj wśród nas, jak sam Twój nick wskazuje, to chyba przyniesiesz szczęście.
Cachmir
mam taką nadzieję
17 284 2014-02-27 12:44:57
Lexpar napisał/a:cachmir napisał/a:Dzięki wielkie Malutka
tobie też się ułoży to chyba kwestia czasu.
Czytałam dwa nowe tematy Endi i zobacz! Można.Wątek widzę kompletnie padł. Szkoda
No Cachmirko jeżeli Monia jest malutka to ja nie wiem kim jestem.
Monia jest wysoką i oczywiście piękną kobietą.
Że też ja nie jestem wolny i młodszy http://emotikona.pl/emotikony/pic/2placz.gif
Wiedziałbym co zrobić http://emotikona.pl/emotikony/pic/01icon_lol2.gif.
Witaj Diable
fajnie poczytać znajome nicki.
dziękuje i jeszcze raz dziękuje za wszystko.
A co do Moni to no cóz dla mnie będzie Malutka i cieplutka
i jeszcze innych kilka dziewczynek też. ha,ha
Jak wyglądaj to wiem, wszystkie są śliczne.
Oh my God ![]()
Ale się słodziutko i cieplutko zrobiło ![]()
17 285 2014-02-27 12:47:59
cachmir napisał/a:Lexpar napisał/a:No Cachmirko jeżeli Monia jest malutka to ja nie wiem kim jestem.
Monia jest wysoką i oczywiście piękną kobietą.
Że też ja nie jestem wolny i młodszy http://emotikona.pl/emotikony/pic/2placz.gif
Wiedziałbym co zrobić http://emotikona.pl/emotikony/pic/01icon_lol2.gif.
Witaj Diable
fajnie poczytać znajome nicki.
dziękuje i jeszcze raz dziękuje za wszystko.
A co do Moni to no cóz dla mnie będzie Malutka i cieplutka
i jeszcze innych kilka dziewczynek też. ha,ha
Jak wyglądaj to wiem, wszystkie są śliczne.Oh my God
Ale się słodziutko i cieplutko zrobiło
jak w paczkarni w Tlusty Czwartek, zaraz mnie zemdli:))) Kremujecie sobie, ze hej:)
17 286 2014-02-27 13:00:02
Muska
zajrzyj do watku jak odzyskać byłą dziewczynę, autor Cenaaa
przytoczyłam Twój wpis oczywiście jako cytat.
Chyba potrzebna Twoja pomoc
17 287 2014-02-27 13:11:39
Muska
zajrzyj do watku jak odzyskać byłą dziewczynę, autor Cenaaa
przytoczyłam Twój wpis oczywiście jako cytat.
Chyba potrzebna Twoja pomoc
Zajrze na pewno nasza cashmirowa dzianinko:) ale odpisze jutro, bo teraz juz uciekam, Kretowi tort wydziergac urodzinowy:))
17 288 2014-02-27 13:16:58
Zajrze na pewno nasza cashmirowa dzianinko:) ale odpisze jutro, bo teraz juz uciekam, Kretowi tort wydziergac urodzinowy:))
.
To dziergaj, dziergaj
Szampańskiej zabawy do jutra
buziole
17 289 2014-02-27 17:45:40
cachmir napisał/a:Muska
zajrzyj do watku jak odzyskać byłą dziewczynę, autor Cenaaa
przytoczyłam Twój wpis oczywiście jako cytat.
Chyba potrzebna Twoja pomocZajrze na pewno nasza cashmirowa dzianinko:) ale odpisze jutro, bo teraz juz uciekam, Kretowi tort wydziergac urodzinowy:))
Ale szczęściarz z tego Krecika.
Ja też bym tak chciał
17 290 2014-02-27 17:49:22
Ale się słodziutko i cieplutko zrobiło
Monia u Nas zawsze było, jest i będzie słodko
.
Niby wątek umarł. Jego założyciel w ogóle się nie wypowiada, ale chyba każdy z nas go podgląda. Ja to czynię systematycznie.