netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jest źle - mam 36 lat i rozwód

17 440 odpowiedzi978 394 wyświetleniazałożony przez fluffy, 27.05.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 269 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 17 441 ]

66

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

fluffy
Dzięki za zyczenia
Nie poddawaj sie bo na wszystko potrzeba czasu.Walcz ile sie da.Jedno ci powiem z własnego doświadczenia.Nikogo do niczego nie jesteś wstanie wmusić.Mój mąz nie chciał iść na terapie i już.Mój kolejny partner po 3 latach chciał sie tylko spotykać,bez wplanów na wspolna przyszłość.skoro Ona nie kocha i nie chce być z tobą,przygotuj sie rówinież na taką opcje ze to koniec. Bycie z kimś z litości to jest słabe.Dziwi mnie troche że ona nie mówiła czego oczekuje,co jej nie odpowiada.A moze jest jeszcze cos?Zastanów sie,byc może jakieś inne okoliczności całej sytuacji.Nic nie dzieje sie bez przyczyny,wiem to po własnej osobie.Jedyne co moge doradzić to walczyć o związek ale jeśli twoja zona już nie chce to przyjdzie czas aby sie pogodzić z sytuacją.Nie bedzie to łatwe ale co zrobisz?

67

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Tylko jak walczyć? Walę cały czas grochem o ścianę. Każda propozycja naprawienia czegokolwiek napotyka na konsekwentną odmowę - nic nie czuję, nie ma chemii między nami, która pozwoliłaby jej na podjęcie wysiłku do czegokolwiek. Jak chce, to może być ze mną z litości - chociaż nie wiadomo, czy i to się nie zmieniło przez ostatni czas, gdy nie widzi mnie codziennie. Doszedłem do ściany, dna... totalna bezradność.

Nie słowami, a czynami przede wszystkim. Coś jej w Tobie musiało przeszkadzać, tak? Pracuj nad tym, pracuj przede wszystkim nad tym, żeby zobaczyła, jakim jesteś mądrym i wartościowym mężczyzną i że bez niej też sobie radzisz.To jedno, a drugie - nie błagaj o uczucie i o zainteresowanie. Osiągniesz skutek odwrotny. Rób tak, żeby zainteresowała się sama. Nie trać kontaktu. I to wszystko albo aż tyle. Nic więcej zrobić nie możemy.

68

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Bellatrix napisał/a:
fluffy napisał/a:

Tylko jak walczyć? Walę cały czas grochem o ścianę. Każda propozycja naprawienia czegokolwiek napotyka na konsekwentną odmowę - nic nie czuję, nie ma chemii między nami, która pozwoliłaby jej na podjęcie wysiłku do czegokolwiek. Jak chce, to może być ze mną z litości - chociaż nie wiadomo, czy i to się nie zmieniło przez ostatni czas, gdy nie widzi mnie codziennie. Doszedłem do ściany, dna... totalna bezradność.

Nie słowami, a czynami przede wszystkim. Coś jej w Tobie musiało przeszkadzać, tak? Pracuj nad tym, pracuj przede wszystkim nad tym, żeby zobaczyła, jakim jesteś mądrym i wartościowym mężczyzną i że bez niej też sobie radzisz.To jedno, a drugie - nie błagaj o uczucie i o zainteresowanie. Osiągniesz skutek odwrotny. Rób tak, żeby zainteresowała się sama. Nie trać kontaktu. I to wszystko albo aż tyle. Nic więcej zrobić nie możemy.

Bellatrix ma rację, rób tak żeby zainteresowała się sama, związek to dwie strony medalu, pokazuj jej że jesteś wartościowym mężczyzną i jej ideałem, sprawdź czego oczekuje i jej to daj ale pamiętaj, ona nie jest "świętą krową". Z tym błaganiem o uczucie to wyjęłaś mi to z ust.

69

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Truskaweczka30 napisał/a:

Fluffy bo jak juz wiadomo to do tanga trzeba dwojga i co tu wiecej mówic.Wiem po sobie bo od prawie roku nie mieszkam z mezem i mimo ze ja chcialam kilka razy sprobowac z nim byc to z jego strony nie ma zadnej inicjatywy.I u Ciebie jest podobnie,tylko zastanawia mnie fakt dlaczego tak nagle oswiadczyla ze cce byc sama.a moze ona kogos poznała?nigdy nie okazywała ze jest jej z Toba zle?

Oczywiście, że mieliśmy do siebie żale o różne sprawy. Ja też jej mówiłem, że się z nią rozwiodę, gdy się o coś pokłóciliśmy. Natomiast nie dostałem wcześniej ostrzeżenia, próby powiedzenia mi, że jak tak dalej pójdzie to będzie koniec. To mnie najbardziej boli. Podam taki przykład - dokładnie dzień wcześniej i nawet w dzień kiedy wynikła cała sprawa (tzn. ja podjąłem temat, że coś się złego dzieje) byliśmy na weekendowych wycieczkach i zachowywała się normalnie! W tygodniu poprzedzającym też załatwialiśmy razem nasze codzienne sprawy. Dzień wcześniej oglądaliśmy razem film wieczorkiem... Paranoja... Jak spytałem się czemu tak było, to powiedziała - pewnie wyczułeś, że coś jest nie tak i nagle zacząłeś się mną interesować i zabierać na wycieczki...

70

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Bellatrix
Hm ,wiesz jeśli zaniecha zainteresowania swoja żona może ona uznać że on godzi sie z sytuacją.Ja nie mówie o jakimś drastycznym napraszaniu sie ale jednak mysle ze powinien sie starać.Tym bardziej że czas nagli i co? wniesie o rozwód kobieta i bedzie po balu.A co do czynów to sie zgadzam.Słowa to słowa.Może jakiś bukiet kwiatów? zaproszenie na kolacje? cos co ona zawsze pragnęła a czego nigdy nie zrobiłes.Może spojrzy na ciebie inaczej.Licz sie z odmową ale kto nie ryzykuje nic nie ma.

71

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:

Jak ma kogoś to Fluffy powinienieś się zabrać za to aby wyczaić czy ma jakiegoś gacha, poobserwuj ją trochę, wywiedz się tu i tam i będziesz miał pewność.

Mam znajomego, który w razie czego powie mi, czy ją z kimś widział - problem w tym, że raczej do domu nie będzie go sprowadzała póki co, bo będzie to podejrzane. A sąsiadów mieliśmy sporo...

72

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

fluffy
Aha i nie kapituluj,wytłumacz moze ze wycieczki fajny film świadczą że ją kochasz ,że ją zaniedbywałeś ale ze bedzie lepiej,inaczej..uszy do góry

73

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Drogie Panie, tak piszecie o tym jakby kobieta to faktycznie była świętą krową zupełnie nieodpowiedzialną także za związek, a facet to ma latać tylko z kwiatami, kinem, wycieczką. Czy kobiety to jakieś księżniczki?

74

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasienka111 napisał/a:

fluffy
Aha i nie kapituluj,wytłumacz moze ze wycieczki fajny film świadczą że ją kochasz ,że ją zaniedbywałeś ale ze bedzie lepiej,inaczej..uszy do góry

Mówiłem to, ale nie podziałało...

75

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Z tym moim działaniem typu kino, rower, spacer próbowałem - powiedziała, że spotykanie się na nowo nic nie da. Jedyne co bym mógł zrobić, to udowodnić, że jestem inny w codziennym życiu. Ale nie mieszkamy razem, ma mnie gdzieś i nie mam tego jak udowodnić.

Ale coś Wam powiem, bo nie wiem czy już o tym pisałem, ale chyba nie: powiedziała, że jedyną możliwością, żebyśmy wrócili do siebie jest to, że ona zatęskni za mną tak bardzo, że wróci do mnie na kolanach błagać mnie, żebym wrócił.

76

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:
mario75 napisał/a:

Jak ma kogoś to Fluffy powinienieś się zabrać za to aby wyczaić czy ma jakiegoś gacha, poobserwuj ją trochę, wywiedz się tu i tam i będziesz miał pewność.

Mam znajomego, który w razie czego powie mi, czy ją z kimś widział - problem w tym, że raczej do domu nie będzie go sprowadzała póki co, bo będzie to podejrzane. A sąsiadów mieliśmy sporo...

Dokładnie, zainteresuj się, niech się znajomy wywie wszystkiego, ty także trochę poszperaj, to nie takie trudne. Naprawdę można się wiele o człowieku dowiedzieć, w razie czego daj znać to mogę dać Ci namiary na pewnych ludzi, ale to będzie kosztować trochę.

77

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Daj jej troche czasu.Przemysli jesli chcesz to co napisałam,ale pamietej ze jak nie chce to jej nie wmusisz.I faktycznie spójrz na sprawe osoby trzeciej.Może jest niewinna i to krzywdzace jednak warto przyjrzeć sie sprawie.Tylko uważaj by sie nie wydało bo jesli jest niewinna a sie dowie że ją podejrzewałes bedziesz skkreślony,proponuje dyskrecje.Dla mnie sprawa jest co najmniej dziwna i mam wrażeniie może jest coś o czy nie mówisz.Widzisz nikt tak z dnia na dzień bez poważnej przyczyny nie chce rozwodu.A teraz to włącz sobie fajny film,kup pake chipsów i na dziś daj jej spokój

78

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Pamietaj, że nie ma tak że tylko mężczyźni są winni, zawsze wina leży po obu stronach, ciężko być obiektywnym, wiem,że Ci zależy ale pamiętaj także o swoich potrzebach. Nie przypisuj sobie jednakże całej winy. kasienka111 w jednym napewno ma rację, uważaj aby się nie wydało,bądź dyskretny. Nikt nie chce z dnia na dzień rozwodu i jeśli wina leży po jej stronie to pewnie ma kogoś, a Twoja w tym głowa abyś się dowiedział. Wiedz jedno że nawet jak ma kogoś to sprawa nie jest do końca przesądzona. Ona może być jeszcze Twoja. Przemyśl, jaką ona jest kobietą jaki ma charakter, czego pragnie w życiu, a później jej to poprostu daj. A teraz fajny film, chociaz wiem....nudy cholerne, nic nie leci smile

79

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasienka111 napisał/a:

Bellatrix
Hm ,wiesz jeśli zaniecha zainteresowania swoja żona może ona uznać że on godzi sie z sytuacją.Ja nie mówie o jakimś drastycznym napraszaniu sie ale jednak mysle ze powinien sie starać.Tym bardziej że czas nagli i co? wniesie o rozwód kobieta i bedzie po balu.A co do czynów to sie zgadzam.Słowa to słowa.Może jakiś bukiet kwiatów? zaproszenie na kolacje? cos co ona zawsze pragnęła a czego nigdy nie zrobiłes.Może spojrzy na ciebie inaczej.Licz sie z odmową ale kto nie ryzykuje nic nie ma.

Napisałam, żeby nie tracił kontaktu, ale niech nie lata z kwiatami, bo to znowu napraszanie się... Kontakt jest potrzebny, bo ona jednak musi jakoś zmiany w nim zauważyć. Pytanie brzmi, czy kolega wie, w czym zawinił, bo każdy kij ma dwa końce. Jeśli wie - niech pracuje, jeśli nie wie, niech się dowie.
Do rozwodu nie jest tak blisko... może się nie zgodzić i sprawa przeciąga się w czasie.

80

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:

Drogie Panie, tak piszecie o tym jakby kobieta to faktycznie była świętą krową zupełnie nieodpowiedzialną także za związek, a facet to ma latać tylko z kwiatami, kinem, wycieczką. Czy kobiety to jakieś księżniczki?

Kolega pragnie, żeby żona wróciła. Jeśli wróci, można dalej pracować nad związkiem i dowolnie ustawiać się w nim. Najważniejsze więc w tej chwili, żeby doprowadzić do jej powrotu, a co dalej się z nimi stanie, to już wyłącznie ich sprawa:) Jeśli mu pasuje taka święta krowa, to również jego sprawa.

81

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Bellatrix dokładnie mi o to chodzi aby się nie napraszać, aby nie traktować kobiety jak nie wiadomo co, kobieta to nie jakaś marionetka, kobiety także mają własne zdanie, wiedzą czego chcą, nie aby za nimi wiecznie latać, czy skakać obok nich. Tyle lat kobiety walczyły o równouprawnienie, więc jest równouprawnienie. O kobietę trzeba zabiegać, ale nie można jej traktować w ten o to sposób, nie do przesady. Napewno masz takie samo zdanie jak ja. Co byś zrobiła, jakby tak facet latał za Tobą, napraszał się, a to z kwiatami, wycieczką, kolacją, nie wiadomo czym? Bo ja gdybym był kobietą to kopnąłbym takiego faceta w cztery litery. XVI wiek się już skończył.

82

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Moje zdanie jest takie,bledem byla wyprowadzka,sa kryzysy w zwiazkach,kobiety czesto sa nie odgadnione,maja jakies tam swoje bardzo czasem wymarzone oczekiwania ktore zderzaja sie z zyciem realnym,popadaja wtedy w skrajnosci przerozne,powinnes jednak walczyc o nia,dala Ci furtke mowiac ze mozesz zostac w domu,nie chciala Cie stracic,moze czegos nauczyc,pomysl.

83

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasienka111 napisał/a:

Daj jej troche czasu.Przemysli jesli chcesz to co napisałam,ale pamietej ze jak nie chce to jej nie wmusisz.I faktycznie spójrz na sprawe osoby trzeciej.Może jest niewinna i to krzywdzace jednak warto przyjrzeć sie sprawie.Tylko uważaj by sie nie wydało bo jesli jest niewinna a sie dowie że ją podejrzewałes bedziesz skkreślony,proponuje dyskrecje.Dla mnie sprawa jest co najmniej dziwna i mam wrażeniie może jest coś o czy nie mówisz.Widzisz nikt tak z dnia na dzień bez poważnej przyczyny nie chce rozwodu.A teraz to włącz sobie fajny film,kup pake chipsów i na dziś daj jej spokój

Ta poważna przyczyna to wypalenie uczucia, tak jak pisałem na początku. Powertowałem trochę artykułów w sieci i wypalenie uczucia, wygasła miłość są wymieniane jako przyczyny rozwodu. OK, włączam fajny film i idę spać. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

84

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Tak czytam Twój wątek i nie zdziwię  się jak niedługo będę w takiej samej sytuacji jak Twoja  Żona. Ze już na wszystko będzie za późno. Moim zdaniem jedyną szansą na jej powrót jest czas I Twoja praca nad sobą. Naucz się być sam  ze sobą i czerpać z tego przyjemność.  Jak czujesz, że chciałbyś coś do niej napisać, to napisz. Ale nie "Co u Ciebie?". Coś takiego co zmusi ją do myślenia. I nie oczekuj odpowiedzi, nie naciskaj na spotkanie, Powodzenia !

85

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
brazen napisał/a:

Tak czytam Twój wątek i nie zdziwię  się jak niedługo będę w takiej samej sytuacji jak Twoja  Żona. Ze już na wszystko będzie za późno. Moim zdaniem jedyną szansą na jej powrót jest czas I Twoja praca nad sobą. Naucz się być sam  ze sobą i czerpać z tego przyjemność.  Jak czujesz, że chciałbyś coś do niej napisać, to napisz. Ale nie "Co u Ciebie?". Coś takiego co zmusi ją do myślenia. I nie oczekuj odpowiedzi, nie naciskaj na spotkanie, Powodzenia !

To prawda, po rozstaniu trzeba nauczyc sie zyc z samym soba, czlowiek sie przyzwyczaja do drugiego czlowieka,nie wyobraza sobie takiej zmiany, jest to dla czlowieka szokiem. Co do zagadania smsem, ja osobiscie probowalem zagadac napisac do swojej ex przez ostatnie kilka miesiecy od rozstania ktore bylo w lutym. Nie umialem sie z tym pogodzic, dopiero kiedy ona 500 moze raz mi napisala ze nigdy ze mna nie bedzie zrozumialem i zaprzestalem kontaktu.

86

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Tak sobie czytam Wasze wypowiedzi i nie daje mi spokoju fakt, że tak nagle to na mnie spadło. Przecież powinienem dostać szansę po tych wszystkich latach. Nawet jeżeli myślała o tym od dawna i przygotowywała się psychicznie, a ja nieświadomie myślałem, że wszystko jest OK to powinienem pokazać jej, że potrafię być taki jak ona tego oczekuje. Może ktoś mnie oświecić jak długo u Was takie życiowe zawirowania związane z rozstaniem się ciągnęły?

87

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Tak sobie czytam Wasze wypowiedzi i nie daje mi spokoju fakt, że tak nagle to na mnie spadło. Przecież powinienem dostać szansę po tych wszystkich latach. Nawet jeżeli myślała o tym od dawna i przygotowywała się psychicznie, a ja nieświadomie myślałem, że wszystko jest OK to powinienem pokazać jej, że potrafię być taki jak ona tego oczekuje. Może ktoś mnie oświecić jak długo u Was takie życiowe zawirowania związane z rozstaniem się ciągnęły?

Moje zawirowania wciąż trwają i nie wiem, jak długo trwać jeszcze będą, a to już pięć miesięcy. Pięć miesięcy wyjętych z życiorysu, bo oprócz wydarzeń związanych z mężem, nie działo się nic więcej.
  Wiesz co zawiniło tak naprawdę? Brak komunikacji. Brak rozmawiania ze sobą i wyciągania wniosków z tych z rozmów. Po obu stronach, chociaż według mnie większa część winy leży po stronie tej osoby, która bardziej się "dusi" w małżeństwie i nic nie mówi... lub daje niejasne, mało konkretne sygnały.

88 Ostatnio edytowany przez kobiecaintuicja (2012-05-29 08:37:08)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Cześć Fluffy, jak jest coś nie tak to ludzie przynajmniej próbują ratować związek, a u was tego nie ma!  nawet kłótni, olała wasz związek całkowicie, twoja żona nie rozmawia o tym co jej nie pasuje, co jej się nie podoba, czego jej brakuje itd. itd .. jak dla mnie to jest tu osoba trzecia, czyli poznała kogoś , dlatego o wasz związek nie walczy bo jest zainteresowana kimś innym. No mam nadzieję ze się mylę ??.


kasienka111 napisał/a:

Może jakiś bukiet kwiatów? zaproszenie na kolacje? cos co ona zawsze pragnęła a czego nigdy nie zrobiłes.Może spojrzy na ciebie inaczej.Licz sie z odmową ale kto nie ryzykuje nic nie ma.

To nic nie da, jeśli ona nie jest zainteresowana nawet rozmową to kwiaty przyjmie z grzeczności a na kolacje nie pójdzie, odmówi, można takie niespodzianki robić ale jeśli obydwie osoby się starają, i jest przynajmniej walka o związek, to wtedy tak. Ja bym pokazała że mi zależy ale bym się nie narzucała, nic na siłe bo tylko pogorszysz sprawę.

89 Ostatnio edytowany przez kobiecaintuicja (2012-05-29 08:43:41)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Ta poważna przyczyna to wypalenie uczucia, tak jak pisałem na początku.

no napewno, ale może się jeszcze ocknie, tylko się nie narzucaj, napisz jej czasem sms tak jak to juz ktoś tu powiedział - krótkiego (od serca), który daje dużo do myślenia.

90

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Tak sobie czytam Wasze wypowiedzi i nie daje mi spokoju fakt, że tak nagle to na mnie spadło. Przecież powinienem dostać szansę po tych wszystkich latach. Nawet jeżeli myślała o tym od dawna i przygotowywała się psychicznie, a ja nieświadomie myślałem, że wszystko jest OK to powinienem pokazać jej, że potrafię być taki jak ona tego oczekuje. Może ktoś mnie oświecić jak długo u Was takie życiowe zawirowania związane z rozstaniem się ciągnęły?

Moje zawirowania takze trwaja po ostatnim zwiazku w ktorym bylem 3,5 roku, generalnie to bylem z kobieta przez 3 lata, rozstalismy sie na 8 miesiecy a pozniej wrocili znowu na 6 miesiecy, obecnie od lutego trwaja zawirowania. Chodze na terapie i staram sie jakos sobie pomoc po rozstaniu, bowiem wrecz sie funkcjonowac czasami nie da. Psycholog moj twierdzi iz dojscie do siebie moze potrwac w moim przypadku okolo kilku lat.

91

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Niestety masz rację, brak komunikacji... Ale mimo tego co ona mi mówi, mam ciągle nadzieję, że podświadomie nie wyrzuciła mnie ze swojego serca. Nie chcę, żeby stało się tak, że zaprzepaścimy nasze wspólne życie przez proste niedogadanie się podkrapiane codzienną rutyną i innymi absorbującymi sprawami codzienności. Długo rozważała co zrobić, czasami się odzywa - co prawda w stylu "co tam słychać", ale jeżeli naprawdę dusiła się w naszym małżeństwie to nie dała mi szans na poprawę tego. Mam taką chęć działania dzisiaj, żeby coś w tym kierunku zrobić. Mam w głowie jeszcze tyle rzeczy, o których chciałbym z nią jeszcze na spokojnie i szczerze porozmawiać. Wiem tylko, że ona jest nastawiona na to, że jak się spotkamy to będzie wałkowanie tego samego.

92

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Moje zawirowania tez trwają już troche.Ja chciałam planów na życie,bycia z kimś a mój facet nie.Mówił że chce sie tylko spotykać.Do tego w tajemnicy przed swoją rodziną choć jest pod 40.Teraz dramatyzuje ,mówi jak cierpi.Ale jednoczesnie pisze po kobiecych forach o urodzie pytając o sprawy o jakie należałoby zapytać lekarza.Wiec widać że szuka damskiego towarzystwa aby zapełnić luke po mnie.Tylko po cholere mówi o cierpieniu i kłamie?

93

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kobiecaintuicja napisał/a:

Cześć Fluffy, jak jest coś nie tak to ludzie przynajmniej próbują ratować związek, a u was tego nie ma!  nawet kłótni, olała wasz związek całkowicie, twoja żona nie rozmawia o tym co jej nie pasuje, co jej się nie podoba, czego jej brakuje itd. itd .. jak dla mnie to jest tu osoba trzecia, czyli poznała kogoś , dlatego o wasz związek nie walczy bo jest zainteresowana kimś innym. No mam nadzieję ze się mylę ??.

Po prostu mnie rozrywa na samą myśl, że takie coś mogłoby się dziać... A coraz bardziej mnie do tego przekonujecie. Minęło parę dni, staram się czasami na zimno na to spojrzeć i faktycznie nie wiem co myśleć.

94

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasienka111 napisał/a:

Moje zawirowania tez trwają już troche.Ja chciałam planów na życie,bycia z kimś a mój facet nie.Mówił że chce sie tylko spotykać.Do tego w tajemnicy przed swoją rodziną choć jest pod 40.Teraz dramatyzuje ,mówi jak cierpi.Ale jednoczesnie pisze po kobiecych forach o urodzie pytając o sprawy o jakie należałoby zapytać lekarza.Wiec widać że szuka damskiego towarzystwa aby zapełnić luke po mnie.Tylko po cholere mówi o cierpieniu i kłamie?

Poprostu kasienka111 zapytaj go co mial na mysli gdy pisal o urodzie, moze faktycznie szukal porady kobiecej w kwestii urody. A cierpiec kasienka111 moze kazdy, nie mozesz wychodzic od razu z zalozenia ze on nie cierpi i klamie. Musisz pamietac ze rozstalas sie ze swoim partnertem .

95

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Po prostu mnie rozrywa na samą myśl, że takie coś mogłoby się dziać... A coraz bardziej mnie do tego przekonujecie.

musisz patrzeć na sprawę obiektywnie i zakładać również to najgorsze, ale powiem ci szczerze że jeszcze nic straconego...   do rozwodu jeszcze troche jest... , tylko się nie narzucaj, bo ją będziesz tylko tym męczyć. Może sama się jeszcze nad tym wszystkim zastanawia, no trochę czasu wkońcu ze sobą spędziliście... Pokaż jej że ją kochasz ale nie naciskaj, daj jej wybór.

96 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2012-05-29 09:05:43)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Niestety masz rację, brak komunikacji... Ale mimo tego co ona mi mówi, mam ciągle nadzieję, że podświadomie nie wyrzuciła mnie ze swojego serca. Nie chcę, żeby stało się tak, że zaprzepaścimy nasze wspólne życie przez proste niedogadanie się podkrapiane codzienną rutyną i innymi absorbującymi sprawami codzienności. Długo rozważała co zrobić, czasami się odzywa - co prawda w stylu "co tam słychać", ale jeżeli naprawdę dusiła się w naszym małżeństwie to nie dała mi szans na poprawę tego. Mam taką chęć działania dzisiaj, żeby coś w tym kierunku zrobić. Mam w głowie jeszcze tyle rzeczy, o których chciałbym z nią jeszcze na spokojnie i szczerze porozmawiać. Wiem tylko, że ona jest nastawiona na to, że jak się spotkamy to będzie wałkowanie tego samego.

Więc zaskocz ją. Nie wałkuj wciąż tego samego. Jeśli zajdzie potrzeba, rozmawiaj o pogodzie, ale nie o was.
i jeszcze coś... czy Ty nie jesteś trochę w gorącej wodzie kąpany? Zauważyłam, że chcesz wszystkiego na już, a to się tak nie da. Wiem, bo spraktykowałam:) Cierpliwość w tej sytuacji jest bardzo przydatna.
p.s. Wysłałam Ci maila.

97

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Nie jestem w gorącej wodzie kompany, jestem realistą, który lubi mieć poukładane wszystko i wiedzieć, że wszystko tyka jak należy. Po prostu pospadało mi coś na głowę z zaskoczenia i sparaliżowało dotychczasowy spokój ducha.

98

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Fluffy - napisałeś "Ja też jej mówiłem, że się z nią rozwiodę, gdy się o coś pokłóciliśmy. Natomiast nie dostałem wcześniej ostrzeżenia, próby powiedzenia mi, że jak tak dalej pójdzie to będzie koniec. " Skąd ja to znam, straszenie, szantaż emocjonalny, próba podporządkowania sobie drugiej osoby właśnie takimi "straszakami" jak rozwód - czy nigdy o tym tak nie myślałeś, czy nie przyszło ci do głowy że ona "szła na ustępstwa" pod wpływem groźby. Przecież dla każdego kto kocha rozwód brzmi jak wyrok śmierci. Czy nie uważasz że takie gnębienie psychiczne musi wreszcie sprawić że osoba gnębiona zaczyna myśleć, myśleć i szukać sposobu obrony siebie samej???
Piszesz że nie było wcześniej żadnego ostrzeżenia czy aby na pewno??? Przemyśl ostatnie tygodnie, miesiące wspólnego życia czy nigdy nie było tak że twoja żona chodziła zamyślona, smutna, że próbowała z tobą rozmawiać na jakieś "drażliwe tematy" Może to ty tego nie widziałeś lub widziałeś ale stwierdzałeś że to zwykłe gorsze dni kobiety, fochy, a nawet jak pytałeś co jej jest to jej odpowiedź "NIC" była dla ciebie wystarczająca, nie drążyłeś tematu, nie obserwowałeś itd....
Przypuszczam że oznak tego że ona się wypala były tysiące tylko facet który "zaobrączkuje" kobietę uważa że  to gwarancja wieczności (podobnie działa to w drugą stronę) Piszesz że powinna cię ostrzec "że jak tak dalej pójdzie to będzie koniec" ale widać ona nie jest szantażystką i nie gra na uczuciach. Nie można tak zmuszać kogoś do zmiany swego zachowania.
Teraz ona stwierdziła "mam dość, choćbym stała na uszach i klaskała rzęsami" on nadal będzie głuchy i ślepy zostaje więc tylko ostre cięcie , wstrząs który każe mu myśleć.

99

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Atinasarz zgadzam sie!
tak było w moim małżeństwie.Tyle że mój były mąż sie poddał.Smiał sie gdy mówiłam że coś nie gra 5 lat .I co ? dopiero pózniej obudził sie z ręką w nocniku jak było za pózno.Tak jak wczoraj pisałam dla mnie ta sprawa ma jakieś drugie dno bo nikt z dnia na dzień bez powodu nie chce sie rozwodzić

100

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

fluffy jak bedziesz tylko siedzial na forum i czekal na kolejne porady i zdanie kolejnych forumowiczów w tym temacie, to naprawdę małżeństwo Ci ucieknie koło nosa. Pamiętaj także że to forum to głównie jest forum kobiece i ty jako facet zawsze na tym forum będziesz winny.

101

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

OK, to spadam narazie. I tak muszę teraz trochę popracować, ale jeszcze tu wrócę... Pozdrawiam wszystkich.

102

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

mario75 - Hola, Hola ja rozumiem że "facet na zakręcie" najchętniej wywiesił by transparent z hasłem "Samica twój wróg" ale wierz mi to nie tak że w rozpadzie związku winna jest tylko jedna strona, winne są obie mniej czy bardziej ale wspólnie. Ja napisałam tylko że być może zona autora wcześniej zauważyła że dzieje się źle , próbowała  mu pokazać, a on być może był głuchy i ślepy. Jego błędem było zlekceważenie sygnałów. Wiem z autopsji że odejście od partnera to nie decyzja z dnia na dzień to długi proces przekonywania samej (samego) siebie że to jedyne wyjście że nic innego już nie da się zrobić to ostateczność. Wiem jak ja starałam się sama siebie przekonać że może nie jest tak źle, może będzie lepiej może i może......a to morze było coraz głębsze.
Moja decyzja była o wiele trudniejsza małżeństwo 14 lat , syn, i co najgorsze nadal kochałam męża mimo wszystko. Nam się udało przetrwać kryzys za dwa dni mamy 15 rocznicę ale nigdy nie zapomnę ile kosztowało mnie powiedzenie mężowi " że kocham go ale nie mogę dalej z nim żyć"

103

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Nie jestem w gorącej wodzie kompany, jestem realistą, który lubi mieć poukładane wszystko i wiedzieć, że wszystko tyka jak należy. Po prostu pospadało mi coś na głowę z zaskoczenia i sparaliżowało dotychczasowy spokój ducha.

Widzę, że jesteś bystrym facetem, ale na niektóre sygnały rzeczywiście jesteś odporny. Od jakiegoś czasu daję Ci do zrozumienia - postaraj się zmienić samego siebie. Jaki jest tego efekt? Czy chociaż zastanowiłeś się, co TY zrobiłeś nie tak? Oprócz ogólników typu: za mało dbałem, za mało poświęcałem uwagi...?
Lubisz mieć wszystko poukładane? A kto nie lubi? Kto chce, żeby jego życie było wiecznym spontanem? Tu w grę wchodzi właśnie cierpliwość, o której pisałam. Teraz - sorry - nie liczy się to, co Ty chcesz, o ile faktycznie chcesz ją odzyskać...
No właśnie... czy Ty chcesz jej powrotu? Czy to może jednak urażona męska duma? Czy nie jest troszkę tak, że doceniamy, jak tracimy? Że oto Twoja własność wymknęła Ci się spod skrzydełek, a Ty nie potrafisz sobie z tym poradzić?
Zakładam, że ona nie ma nikogo, choć szczerze mówiąc uważam, że może nie jakiś potężny romans ale fascynacja kimś mogła się pojawić w jej życiu. Ale musisz wiedzieć, że nawet jeśli ktoś się pojawił w jej życiu, to jest to efekt Waszych obopólnych zaniedbań, Twojej odporności na sygnały i jej nieumiejętności przeprowadzenia konkretnej, rzeczowej rozmowy. Mogę Ci wytłumaczyć, dlaczego na te sygnały się uodporniłeś: Twoja żona jest Twoją żoną i nie dopuszczałeś do siebie możliwości, że coś mogłoby się pod tym względem zmienić.
Dlatego wciąż Ci powtarzam, żebyś zaczął nad sobą pracować, bo nawet jeśli żona nie wróci, to na swojej drodze możesz spotkać kilkanaście róznych kobiet, a Ty wciąż będziesz popełniać te same błędy. Ucz się słuchać, co kto do Ciebie mówi i staraj się rozumieć ludzi.

104 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-05-29 11:05:39)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Z tym moim działaniem typu kino, rower, spacer próbowałem - powiedziała, że spotykanie się na nowo nic nie da. Jedyne co bym mógł zrobić, to udowodnić, że jestem inny w codziennym życiu. Ale nie mieszkamy razem, ma mnie gdzieś i nie mam tego jak udowodnić.

Ale coś Wam powiem, bo nie wiem czy już o tym pisałem, ale chyba nie: powiedziała, że jedyną możliwością, żebyśmy wrócili do siebie jest to, że ona zatęskni za mną tak bardzo, że wróci do mnie na kolanach błagać mnie, żebym wrócił.

Kurde, fluffy, szlag mnie zaraz trafi, nawet nie doczytalam do konca tych serdecznych rad typu "walcz o nia" spacerki, kwiatki, bombonierki, lizaczki itp. I do tego te Twoje zalosne smsy. Jak sie czujesz kochana, moze sie spotkamy, zle mi bez Ciebie,ble ble.

Ty chlop jestes czy popierdolka?

Ja sie wcale nie zdziwie, jak dzialajac tak jak dotychczas tylko przyspieszysz ten rozwod. Bo Twoja kobieta bardzo mi przypomina mnie wiec sluchaj rady starszej ciotki - wez dupe w troki, zajmij sie czyms dla SIEBIE, wymysl sobie jakies hobby, odczep sie od telefonu i od niej, przestan walczyc a na jej smsy odpowiadaj jak facet z duma i godnoscia osobista a nie pantoflarz. I czekaj a sie doczekasz.

Przeczytaj to jej ostatnie zdanie w tym poscie i pomysl za jakim mezczyzna kobieta teskni? Za silnym i pewnym siebie i swojej wartosci. A Ty poki co jestes dokladna odwrotnoscia takiego. Chlop sierota, co bez baby i chusteczki do nosa dnia przezyc nie moze.

Jak Ci deszcz w sportach przeszkadza to sie za malarstwo albo haft wez ale jej daj spokoj. I czekaj!

I jeszcze jedno - zmien tego durnego nicka, bo mi sie z takim pluszowym psem kojarzysz - bardzo niemeskie.

105

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Ile ludzi tyle zdań na ten temat.Ja uważam nieco inaczej.Bo skoro sie pogubili,w małżeństwie było tak sobie i facet teraz zajmie sie sobą i bedzie czekał to kobieta może faktycznie uznać że sie pogodził z sytuacją i ma wszystko gdzieś.Wiem z własnego małżeństwa gdzie mój mąz prócz krzyków i wrzasku od momentu pozwu do orzeczenia rozwodu nie robił kompletnie nic.Fakt,każda kobiet by chciała miec przy sobie faceta silnego ,twardego ale nie obojętnego.Będzie haftował i czekał? na co? Az może zatęskni albo i nie? Ja nie mówie o napraszaniu sie chamskim na siłe ale ona powinna czuć jego obecność i wiedzieć ze jest kimś ważnym i wyjątkowym.A okazywanie uczucia komuś kogo sie kocha to nie zbrodnia nawet jak sie jest na zakręcie.Skoro razem sie pogubili na swojej drodze to razem powinni te droge odnależć.Zgadzam sie natomiast z Bellatrix,należy nad sobą pracować bo to zawsze procentuje w zyciu.

106

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

atinasarz - masz racje wina zawsze lezy po obu stronach, w roznym stopniu ale tak jest, jednakze ludzie po rozstaniu czesto chca przypisac wine calkowicie drugiej stronie, jest to taka forma obrony a raczej wyrzutow sumienia za bledy jakie sie popelnialo, bo przeciez nie znajdzie sie zwiazku gdzie ktos moglby powiedziec iz w zwiazku nie popelnil zadnej winy, ze byl idealny. Mozliwe ze ja teraz po rozstaniu mysle w sposob "samica twoj wrog". Tak chyba przynajmniej o mnie swiadczy moje zachowanie obecnie. oczywiscie bellatrix i kasienka111 tez maja racje, w sumie to kazdy tutaj ma racje po trochu.

107

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Mario
Myśle ze nie każda samica jest twoim wrogiem.Myśle ze jest taka jedna którą nadal kochasz.Dla ciebie jest wyjątkowa ale nie chcesz być z nia tak naprawde jakby chciała.

108 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-05-29 13:21:28)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasienka111 napisał/a:

Ile ludzi tyle zdań na ten temat.Ja uważam nieco inaczej.Bo skoro sie pogubili,w małżeństwie było tak sobie i facet teraz zajmie sie sobą i bedzie czekał to kobieta może faktycznie uznać że sie pogodził z sytuacją i ma wszystko gdzieś.Wiem z własnego małżeństwa gdzie mój mąz prócz krzyków i wrzasku od momentu pozwu do orzeczenia rozwodu nie robił kompletnie nic.Fakt,każda kobiet by chciała miec przy sobie faceta silnego ,twardego ale nie obojętnego.Będzie haftował i czekał? na co? Az może zatęskni albo i nie? Ja nie mówie o napraszaniu sie chamskim na siłe ale ona powinna czuć jego obecność i wiedzieć ze jest kimś ważnym i wyjątkowym.A okazywanie uczucia komuś kogo sie kocha to nie zbrodnia nawet jak sie jest na zakręcie.Skoro razem sie pogubili na swojej drodze to razem powinni te droge odnależć.Zgadzam sie natomiast z Bellatrix,należy nad sobą pracować bo to zawsze procentuje w zyciu.

I co kasienko? Co daly krzyki i wrzaski? Guzik, jestes rozwodka. Mojemu eks mezowi tez placze i lamenty, kwiatki, sratki i obiecywanie gruszek na wierzbie nie pomogly - wrecz przeciwnie, sama zaczelam mu na gwalt szukac nowego lokum by moc od tego codziennego dramatu odpoczac. A moze...gdyby wtedy postawil sie, sam wyprowadzil a nie zwlekal na wszelkie sposoby, gdyby okazal mi, ze ok, masz czego chcesz, w zamian za codzienne smecenia "ja Cie nadal kocham, sprobujmy jeszcze, co sie stalo?" i takie tam pytania retoryczne - moze bym wlasnie poczula jakas strate, jakis zal. A tak to chcialam zwiewac, gdzie pieprz rosnie.

Zona fluffiego (hau hau) wie jakie sa jego uczucia ALE ma go chwilowo dosc i on powinien to uszanowac a nie pchac sie z butami i napraszac o uwage. Jak ona zateskni to wtedy bedzie mial czas i szanse zeby sobie popracowac i sie pozmieniac. I rwac jej kwiaty z klombow. Poki co to wyladuja one w koszu tak jak te co ja dostawalam po rozstaniu (przez 10 lat nic a potem co tydzien bukiet).

Jeszcze to dodam; na kobiete zakochana te slodkie slowka i kwiatki zadzialaja, na te, ktora przestala kochac (nawet chwilowo) podziala jak woda swiecona na diabla. Sam zobaczysz fluffy.

109

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Ale ja nie mówie o słodkich słówkach i kwiatkach jedynie.Mówie o tym by być w jakiś sposób przy tej osobie ale nie oczekiwać niczego w zamian.Jasne jest ze jak uzna że to koniec to choćby facet przeszedł goły po rynku to nic sie nie zrobi.To wszystko zależy jakie są jej zapatrywania na wspólną
przyszłość z mężem.oprócz tego nie znamy stanowiska drugiej strony a to tez dałoby też obiektywny obraz sytuacji.

110

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Alez jak kobieta odpycha mezczyzne i naprawde nie chce go bo nie widzi sensu i tak jest w jego przypadku, to jaki jest sens byc przy kims i nie oczekiwac niczego w zamian. Wiem po sobie, ze czasami mezczyzna musi zrozumiec kiedy kobieta mowi NIE.

111

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:

Alez jak kobieta odpycha mezczyzne i naprawde nie chce go bo nie widzi sensu i tak jest w jego przypadku, to jaki jest sens byc przy kims i nie oczekiwac niczego w zamian. Wiem po sobie, ze czasami mezczyzna musi zrozumiec kiedy kobieta mowi NIE.

podpisuje sie pod tym. Byc to on jest i ona wie gdzie go szukac a jak bedzie sie stale gdzies tam pojawial i znikal to blazna z siebie jedynie zrobi.

112

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

W ich przypadku nic nie jest jeszcze przesądzone.Mysle ze fluffy dostał wiele rad a wybierze taką jaka wg niego bedzie najrozsądniejsza a czas zweryfikuje jak sie wszystko ułoży

113

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Mussuka napisał/a:
fluffy napisał/a:

Z tym moim działaniem typu kino, rower, spacer próbowałem - powiedziała, że spotykanie się na nowo nic nie da. Jedyne co bym mógł zrobić, to udowodnić, że jestem inny w codziennym życiu. Ale nie mieszkamy razem, ma mnie gdzieś i nie mam tego jak udowodnić.

Ale coś Wam powiem, bo nie wiem czy już o tym pisałem, ale chyba nie: powiedziała, że jedyną możliwością, żebyśmy wrócili do siebie jest to, że ona zatęskni za mną tak bardzo, że wróci do mnie na kolanach błagać mnie, żebym wrócił.

Kurde, fluffy, szlag mnie zaraz trafi, nawet nie doczytalam do konca tych serdecznych rad typu "walcz o nia" spacerki, kwiatki, bombonierki, lizaczki itp. I do tego te Twoje zalosne smsy. Jak sie czujesz kochana, moze sie spotkamy, zle mi bez Ciebie,ble ble.

Ty chlop jestes czy popierdolka?

Ja sie wcale nie zdziwie, jak dzialajac tak jak dotychczas tylko przyspieszysz ten rozwod. Bo Twoja kobieta bardzo mi przypomina mnie wiec sluchaj rady starszej ciotki - wez dupe w troki, zajmij sie czyms dla SIEBIE, wymysl sobie jakies hobby, odczep sie od telefonu i od niej, przestan walczyc a na jej smsy odpowiadaj jak facet z duma i godnoscia osobista a nie pantoflarz. I czekaj a sie doczekasz.

Przeczytaj to jej ostatnie zdanie w tym poscie i pomysl za jakim mezczyzna kobieta teskni? Za silnym i pewnym siebie i swojej wartosci. A Ty poki co jestes dokladna odwrotnoscia takiego. Chlop sierota, co bez baby i chusteczki do nosa dnia przezyc nie moze.

Jak Ci deszcz w sportach przeszkadza to sie za malarstwo albo haft wez ale jej daj spokoj. I czekaj!

I jeszcze jedno - zmien tego durnego nicka, bo mi sie z takim pluszowym psem kojarzysz - bardzo niemeskie.

Nie wiem skąd Twoje wnioski - nie wysyłam żadnych durnych smsów tego typu, ani nie podejmuje działań typu kino i inne pierdy. Mało tego od momentu jak się wyprowadziłem, raz się odezwałem jako pierwszy. Ona ze trzy, albo cztery razy w stylu "co słychać?" Powiem ci więcej - sam nie jestem ckliwy, ani ona też - rozwalało nas zawsze sytuacje jak ktoś robił z siebie błazna w imię miłości i inne tego typu cyrki. Radziłem sobie dobrze zanim ją poznałem, poradziłem sobie po jeszcze wcześniejszym związku i mam nadzieję, że poradzę sobie teraz, choć narazie sobie tego nie wyobrażam. Nie ma tylko pewności, że zrobiłem wszystko co w mojej mocy, aby jeszcze coś się zmieniło.

Deszcz mi nie przeszkadza, ale w zamian czytam książkę, grzebie przy samochodzie, jeżdżę na zakupy, gram w kosza itd. Malarstwa i haftu nie lubię.

Nick żałosny jak moja sytuacja, więc musi tak zostać. Pozdrawiam, hau hau.

114

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:

Alez jak kobieta odpycha mezczyzne i naprawde nie chce go bo nie widzi sensu i tak jest w jego przypadku, to jaki jest sens byc przy kims i nie oczekiwac niczego w zamian. Wiem po sobie, ze czasami mezczyzna musi zrozumiec kiedy kobieta mowi NIE.

No to ja jeszcze nie zrozumiałem tego NIE, ale pracuję nad tym.

115

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Mario, dlaczego kobiety, które odchodzą nie chcą kontaktu? Wiem z własnego doświadczenia, choć nie mogę wypowiadac się za innych... Każde zerwanie/rozstanie, to emocje. Tak tez było u mnie, gdy zrywałam zaręczyny, oddawałam pierścionek. Nie chciałam, zeby pisał, żeby dzwonił, chciałam nabrać do siebie dystansu. Powiedziałam, że jak ochłonę, przemyślę wszystko, to porozmawiamy. Zrywając krzyczalam, nie chcialam tego powtórzyc podczas jakiegokolwiek kontaktu. I szczerze mowiąc, dużo słów które wtedy wypowiedzialam, nie pamietam wlasnie z tych emocji. mowilam, zeby ulozyl sobie zycie beze mnie i wiele innych smutnych, jak grom z jasnego nieba DLA NIEGO rzeczy. a z perspektywy czasu, nawet, jeżeli nie kochałabym Go, to pisałabym inaczej, rozmawialabym inaczej. Ale jednak czlowiek to ciężka do zrozumienia bestia, gdzie czas i odięcie się, zdystansowanie do wszystkiego stawia życie w innym świetle. Mi potrzebne było dwa i pół miesiąca na podjęcie decyzji... Jednak juz za późno było na cokolwiek.

116

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

pogubiona 25 - masz zupełną rację , dokładnie tak też było w moim przypadku kiedy moja ex zerwała ze mną, ja zadawałem pytanie zupełnie normalne a z drugiej strony pojawiały się emocje, prośby abym nie kontaktował się a czasami słowa których w normalnej sytuacji nigdy napewno by nie wypowiedziała. Nie umiałem tego zrozumieć nawet jako strona która popełniła błąd i przez którą doszło do zerwania. Bowiem już samo zerwanie wydawało mi się odpowiednią karą za winę. Dopiero kiedy sytuacja z kontaktem przybrała naprawdę ostre wymiary ja starałem się nie pisać i nie kontaktować, bo sam się zorientowałem iż doświadczanie emocji wpływa na mnie negatywnie. Gdyby kontakt po rozstaniu był bez emocji u ludzi, napewno wielu ludzi doszłoby do siebie znacznie szybciej.

117

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Na rowerze dałem sobie niezły wycisk i wyobraziłem sobie stary jak świat scenariusz: ona faktycznie jest kimś zafascynowana, kimś młodszym. Mam takie przeczucie od którego nie mogę się uwolnić. Ona się w nim zakocha, on ją potraktuje jak kolejną zdobycz, a wtedy będzie już za późno.

Mamy się jeszcze spotkać i obiecałem, że będziemy rozmawiać spokojnie i powiem jej co ja o tym wszystkim myślę po moich przemyśleniach. Niech mi powie, jeżeli ma choć trochę szacunku do mnie, co się stało jej w głowie naprawdę. I niech mi powie po raz ostatni prosto w oczy, że mnie już nie kocha i nie chce mnie już widzieć więcej na oczy. Jak to się stanie, to będzie koniec.

118

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

fluffy
Jak dzisiejszy dzień? jakies nowe przemyślenia i wnioski? Ja jakoś przetrwałam dzień bo mam dzieci i one nie pozwalają sie nudzić.Chociaż nie powiem samotność dokucza czasem.Najgorzej jest kiedy jestem sama w domu.Wtedy negatywne przezycia z przeszłości mnie dopadają jak oszalałe.Z drugiej strony nie wyobrażam sobie kogoś nowego przy mnie.Straciłam wiare i zaufanie w mężczyzn.Z moim partnerem z którym byłam 3 lata wiązałam plany na przyszłość,bardzo go kochałam ale niestety takie zaangażowanie pełne chyba było tylko z mojej strony.Co zrobić? Jak żyć?

119

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

A mój dzień był dzisiaj fatalny, gdyby nie praca to bym chyba zwariował, nie ma się do kogo nawet odezwać. Jedynie to forum jest jakąś odskocznią dla myśli i można napisać anonimowo co się czuje i myśli. Samotność doskwiera bardzo, jak żyć? co robić?

120

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasienka111 napisał/a:

fluffy
Jak dzisiejszy dzień? jakies nowe przemyślenia i wnioski? Ja jakoś przetrwałam dzień bo mam dzieci i one nie pozwalają sie nudzić.Chociaż nie powiem samotność dokucza czasem.Najgorzej jest kiedy jestem sama w domu.Wtedy negatywne przezycia z przeszłości mnie dopadają jak oszalałe.Z drugiej strony nie wyobrażam sobie kogoś nowego przy mnie.Straciłam wiare i zaufanie w mężczyzn.Z moim partnerem z którym byłam 3 lata wiązałam plany na przyszłość,bardzo go kochałam ale niestety takie zaangażowanie pełne chyba było tylko z mojej strony.Co zrobić? Jak żyć?

No są przemyślenia, jeden post nad Twoim. Na Twoje rozterki mogę Ci jedynie poradzić: trwaj dalej, ja też trwam póki co mimo przeciwności losu. Nie jesteś sama, uwierz mi wiem jak bolą takie rzeczy. Też myśle cały czas kategoriami przeszłości, tym co było, ale w tym momencie wiem, że nie jestem sam w takiej sytuacji i to mi trochę pomaga. Chociaż wiem, że to marne pocieszenie...

121

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:
kasienka111 napisał/a:

fluffy
Jak dzisiejszy dzień? jakies nowe przemyślenia i wnioski? Ja jakoś przetrwałam dzień bo mam dzieci i one nie pozwalają sie nudzić.Chociaż nie powiem samotność dokucza czasem.Najgorzej jest kiedy jestem sama w domu.Wtedy negatywne przezycia z przeszłości mnie dopadają jak oszalałe.Z drugiej strony nie wyobrażam sobie kogoś nowego przy mnie.Straciłam wiare i zaufanie w mężczyzn.Z moim partnerem z którym byłam 3 lata wiązałam plany na przyszłość,bardzo go kochałam ale niestety takie zaangażowanie pełne chyba było tylko z mojej strony.Co zrobić? Jak żyć?

No są przemyślenia, jeden post nad Twoim. Na Twoje rozterki mogę Ci jedynie poradzić: trwaj dalej, ja też trwam póki co mimo przeciwności losu. Nie jesteś sama, uwierz mi wiem jak bolą takie rzeczy. Też myśle cały czas kategoriami przeszłości, tym co było, ale w tym momencie wiem, że nie jestem sam w takiej sytuacji i to mi trochę pomaga. Chociaż wiem, że to marne pocieszenie...

fluffy dla mnie myśli są zabójcze, ciągle myślę o tym co było zarówno dobrego i złego. czasami brakuje sił aby trwać mimo przeciwności losu.

122

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:
fluffy napisał/a:
kasienka111 napisał/a:

fluffy
Jak dzisiejszy dzień? jakies nowe przemyślenia i wnioski? Ja jakoś przetrwałam dzień bo mam dzieci i one nie pozwalają sie nudzić.Chociaż nie powiem samotność dokucza czasem.Najgorzej jest kiedy jestem sama w domu.Wtedy negatywne przezycia z przeszłości mnie dopadają jak oszalałe.Z drugiej strony nie wyobrażam sobie kogoś nowego przy mnie.Straciłam wiare i zaufanie w mężczyzn.Z moim partnerem z którym byłam 3 lata wiązałam plany na przyszłość,bardzo go kochałam ale niestety takie zaangażowanie pełne chyba było tylko z mojej strony.Co zrobić? Jak żyć?

No są przemyślenia, jeden post nad Twoim. Na Twoje rozterki mogę Ci jedynie poradzić: trwaj dalej, ja też trwam póki co mimo przeciwności losu. Nie jesteś sama, uwierz mi wiem jak bolą takie rzeczy. Też myśle cały czas kategoriami przeszłości, tym co było, ale w tym momencie wiem, że nie jestem sam w takiej sytuacji i to mi trochę pomaga. Chociaż wiem, że to marne pocieszenie...

fluffy dla mnie myśli są zabójcze, ciągle myślę o tym co było zarówno dobrego i złego. czasami brakuje sił aby trwać mimo przeciwności losu.

Wiem dla mnie też myśli są zabójcze, mogę jedynie zacytować Ci Twoje słowa, które mi napisałeś 2 dni temu: "Nie załamuj się bo życie to nie tylko kobiety."

123

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Wiem dla mnie też myśli są zabójcze, mogę jedynie zacytować Ci Twoje słowa, które mi napisałeś 2 dni temu: "Nie załamuj się bo życie to nie tylko kobiety."

Dzisiaj to ja mam doła. Idę poszperać czy coś nie leci fajnego dziś w tv.

124

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

fluffy
Szczera rozmowa to dobre rozwiązanie tylko czasem nie zawsze każdego na nią stać.Wiesz powiedzieć komuś prosto w oczy nie kocham cie to trudne.Nie wiem czy nie bedzie jej cieżko wypowiedzieć te słowa nawet jesli by tak było,czas pokaże.Z jednym sie zgadzam,warto wiedzieć na czym sie stoi.Ja nie wiedziałam.Mójj były pracował daleko,spotykaliśmy sie raz na miesiąc.Obiecywał lata całe że bedzie bliżej mnie.Niestety zawsze coś tam wyskoczyło,zwodził mnie.Miał różne koncepcje ale na koniec po obietnicy małzeństwa powiedział ze jest jeszcze młody mimo 40 na karku prawie i chce sie tylko spotykac.Dodam że to był facet po przejściach.Nie miałam wyjścia jak odejśc tylko bo poczułam sie poniżona.Mogłam czekac gdyby były jakieś plany,było widać jakiś kres rozłąki,gdybym widziała że jestem kims na zycie a nie do spotkań tylko.

125

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Na rowerze dałem sobie niezły wycisk i wyobraziłem sobie stary jak świat scenariusz: ona faktycznie jest kimś zafascynowana, kimś młodszym. Mam takie przeczucie od którego nie mogę się uwolnić. Ona się w nim zakocha, on ją potraktuje jak kolejną zdobycz, a wtedy będzie już za późno.

Mamy się jeszcze spotkać i obiecałem, że będziemy rozmawiać spokojnie i powiem jej co ja o tym wszystkim myślę po moich przemyśleniach. Niech mi powie, jeżeli ma choć trochę szacunku do mnie, co się stało jej w głowie naprawdę. I niech mi powie po raz ostatni prosto w oczy, że mnie już nie kocha i nie chce mnie już widzieć więcej na oczy. Jak to się stanie, to będzie koniec.

Sport to dobre rozwiązanie, sam zamierzam aktywnie dać sobie wycisk w weekend. A ze swoją żoną porozmawiaj szczerze, nawet jak jest kimś zafascynowana to tylko przejściowe, później będzie gorzko płakać i przepraszać. Dobrze jest wiedzieć na czym się stoi, ja moją eks z setki razy próbowałem pytać czy mnie jeszcze kocha czy nie. Walczyłem po rozstaniu o kontakt jakiś, ona tysiace razy mi mówiła że kontaktu nie chce i że nigdy ze mną nie będzie. Tyle razy mówiła że nigdy nie będzie ze mną że wreszcie to pojąłem i przyjąłem do wiadomości.

126

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Jeżeli jest kimś zafascynowana to może być zbawienne dla mnie. W swoim poprzednim związku lata temu udało mi się wyjść z takiej opresji i gość musiał się poddać. Co nie zmienia faktu, że dwa lata później znalazł się nowy i wtedy już poległem. Wiem, że nie ma reguły, ale jak człowiek jest tak naładowany jak ja przez ostatnie dni to może zrobić rzeczy, na które nigdy by się nie zdobył. Ja w tym momencie niżej już nie mogę upaść, więc pozostaje mi zacisnąć żeby i brnąć dalej. Wiem, że Mussuka pewnie mnie jutro skrytykuje, ale piszę to co teraz czuję.

127

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Wiesz,każdy radzi jak sam by zrobił.Mussuka ma takie podejście do sprawy ja mam inne.Po tym co przeszłam uważam że trzeba walczyć do końca.W końcu jesteście małżeństwem.A podnosił sie będziesz jak sie nie uda i my cie na forum bedziemy wspierać smile.Zycze jak najlepiej

128

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

fluffy - głowa do góry, nie muszę Ci mówić co jako facet powinieneś zrobić z tamtym gościem jeśli takowy jest smile poza tym kasienka111 ma rację, będziemy Cię wspierać smile

129

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mario75 napisał/a:

fluffy - głowa do góry, nie muszę Ci mówić co jako facet powinieneś zrobić z tamtym gościem jeśli takowy jest smile poza tym kasienka111 ma rację, będziemy Cię wspierać smile

A ty miałeś na TV patrzeć, nie? Dzięki za wszystko.

130

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasienka111 napisał/a:

Wiesz,każdy radzi jak sam by zrobił.Mussuka ma takie podejście do sprawy ja mam inne.Po tym co przeszłam uważam że trzeba walczyć do końca.W końcu jesteście małżeństwem.A podnosił sie będziesz jak sie nie uda i my cie na forum bedziemy wspierać smile.Zycze jak najlepiej

Ja też myśle, że należy walczyć do końca. Ale jest też czas na pogodzenie się z życiem niezależnie od rozwiązania. Ty też się musisz trzymać - zrób to dla nas.

Posty [ 66 do 130 z 17 441 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 269 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026