A u mnie tylko ból, rozczarowanie. Mąż miał dzisiaj przez cały dzień dzieci. Niedawno je przywiózł. Jest mi cięzko, powstrzymywałam się żeby nie prosić go o powrót do domu, żeby znowu było dobrze. Ostatkami sił udało mi się powstrzymać łzy. Dlaczego znowu musze przez to wszystko przechodzić. Zawsze starałam się żyć tak, aby nikt przeze mnie nie płakał, a teraz sama płaczę przez osobę z którą chciałam się zestarzeć. Gdyby nie dzieci to nie wiem co bym zrobiła...
Trzymaj sie kochana, u mnie dzisiaj beznadzieja, widzialam sie z mezem, szlak mnie trafil, nie moge na niego patrzec, choc staram sie trzymac fason, by nie dac mu satysfakcji, cholera jaj dlugo jeszcze mam tak zyc, oszaleje !!!!