netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jest źle - mam 36 lat i rozwód

17 440 odpowiedzi978 423 wyświetleniazałożony przez fluffy, 27.05.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Strony Poprzednia 1 … 9 10 11 12 13 … 269 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 651 do 715 z 17 441 ]

651

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
holubka napisał/a:

Ja również kochałam i co jeszcze gorsze kocham go, ale nigdy już z nim nie będę, nie mogę .....
Mój mąż to również moja jedyna miłość, od 17 roku życia (tak jak u ciebie) ale nie będę z nim, nie chcę, on mnie tyle razy zranił, poniżył, nie szanował, iż nie poświęcę się dla tej miłości, boli jak cholera, jestem na tz. detoksie, już jest lepiej, chodzę do psychiatry, biorę leki (nerwica), to przeżycia z moim mężem, doprowadziły do tego, iż prawie zwariowałam, z miłości .......
Ale jest już lepiej, zaczynam oddychać, spać, jeść..... no i czasami się uśmiechać

holoubka,
Bo sama podjęłaś taka decyzję i pewnie słusznie po tym co z nim przeszłaś, a u mnie nie było kolorowo, ale takiego czegoś w życiu się nie spodziewałam! Stąd teraz tak mi ciężko!

652

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Ja też nie wyobrażam sobie żebym mogła pokochać kogoś innego. Jesteśmy ze sobą siedem lat, i przez ten czas różnie bywało ale pomimo wszystko nigdy moja miłość nie zmniejszyła się ani o drobinę. I poniekąd mąż to wykorzystywał, bo wiedział że cokolwiek by zrobił to i tak go przyjmę.

653

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:

Ja również kochałam i co jeszcze gorsze kocham go, ale nigdy już z nim nie będę, nie mogę .....
Mój mąż to również moja jedyna miłość, od 17 roku życia (tak jak u ciebie) ale nie będę z nim, nie chcę, on mnie tyle razy zranił, poniżył, nie szanował, iż nie poświęcę się dla tej miłości, boli jak cholera, jestem na tz. detoksie, już jest lepiej, chodzę do psychiatry, biorę leki (nerwica), to przeżycia z moim mężem, doprowadziły do tego, iż prawie zwariowałam, z miłości .......
Ale jest już lepiej, zaczynam oddychać, spać, jeść..... no i czasami się uśmiechać

holoubka,
Bo sama podjęłaś taka decyzję i pewnie słusznie po tym co z nim przeszłaś, a u mnie nie było kolorowo, ale takiego czegoś w życiu się nie spodziewałam! Stąd teraz tak mi ciężko!

Ja u siebie też się nie spodziewałam, aż takiego świństwa...., jakie mi wyrządził, moje małżeństwo nie należało do sielankowych, ale zawsze miałam nadzieję, ale nadzieja matką głupich, ja byłam głupia i ślepa, ale wyszło podwójne, a nawet potrójne życie mojej połóweczki, i świat dla mnie się zatrzymał,

Nie mogę mu wybaczyć, tego co zrobił, boże tyle lat żyłam z kimś, kto okazał się zupełnie innym człowiekiem, za jakiego go uważałam.Przeszłam załamanie nerwowe, mój syn przeszedł piekło, i to on mnie wspierał, otworzył mi oczy, straciłam wiarę w facetów, ale wiem, że dam radę, wiem już, że jestem silna, będzie jeszcze lepiej, wiem, ale wiem, iż nie mogę mu wybaczyć, nigdy !!!! On nawet nie wyraża żadnej skruchy, a nasz rozwód będzie dla mnie kolejną traumą.

654

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Ja też nie wyobrażam sobie żebym mogła pokochać kogoś innego. Jesteśmy ze sobą siedem lat, i przez ten czas różnie bywało ale pomimo wszystko nigdy moja miłość nie zmniejszyła się ani o drobinę. I poniekąd mąż to wykorzystywał, bo wiedział że cokolwiek by zrobił to i tak go przyjmę.[/quote



U mnie też tak było, ale bańka pękła, jak odkryłam jego podwójne, ba potrójne.... życie, i zaczęło mi się wszystko układać, jak puzzle, dla czego tak było, dlaczego mnie to spotkało........do tej pory zadaje to pytanie, czym sobie na to zasłużyłam,

655

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
holubka napisał/a:

Ja u siebie też się nie spodziewałam, aż takiego świństwa...., jakie mi wyrządził, moje małżeństwo nie należało do sielankowych, ale zawsze miałam nadzieję, ale nadzieja matką głupich, ja byłam głupia i ślepa, ale wyszło podwójne, a nawet potrójne życie mojej połóweczki, i świat dla mnie się zatrzymał,

Nie mogę mu wybaczyć, tego co zrobił, boże tyle lat żyłam z kimś, kto okazał się zupełnie innym człowiekiem, za jakiego go uważałam.Przeszłam załamanie nerwowe, mój syn przeszedł piekło, i to on mnie wspierał, otworzył mi oczy, straciłam wiarę w facetów, ale wiem, że dam radę, wiem już, że jestem silna, będzie jeszcze lepiej, wiem, ale wiem, iż nie mogę mu wybaczyć, nigdy !!!! On nawet nie wyraża żadnej skruchy, a nasz rozwód będzie dla mnie kolejną traumą.

Jest podobno książka " Jak przeżyć rozwód" nie kupuj jej!
Same banialuki w niej piszą, że niby najlepiej się dogadać bez orzekania o winie... ble... ble... ble... bo to niby takie ciężkie wyciąganie rodzinnych brudów przed sądem.

Dobrze, ze masz syna który Cię wspiera, to piękne!
Mój niestety nie widzi nic złego w postępowaniu tatusia sad
Smutne!
Ale nie będę go oczerniać w oczach nastolatka, kiedyś sam zrozumie.

656

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:

Ja u siebie też się nie spodziewałam, aż takiego świństwa...., jakie mi wyrządził, moje małżeństwo nie należało do sielankowych, ale zawsze miałam nadzieję, ale nadzieja matką głupich, ja byłam głupia i ślepa, ale wyszło podwójne, a nawet potrójne życie mojej połóweczki, i świat dla mnie się zatrzymał,

Nie mogę mu wybaczyć, tego co zrobił, boże tyle lat żyłam z kimś, kto okazał się zupełnie innym człowiekiem, za jakiego go uważałam.Przeszłam załamanie nerwowe, mój syn przeszedł piekło, i to on mnie wspierał, otworzył mi oczy, straciłam wiarę w facetów, ale wiem, że dam radę, wiem już, że jestem silna, będzie jeszcze lepiej, wiem, ale wiem, iż nie mogę mu wybaczyć, nigdy !!!! On nawet nie wyraża żadnej skruchy, a nasz rozwód będzie dla mnie kolejną traumą.

Jest podobno książka " Jak przeżyć rozwód" nie kupuj jej!
Same banialuki w niej piszą, że niby najlepiej się dogadać bez orzekania o winie... ble... ble... ble... bo to niby takie ciężkie wyciąganie rodzinnych brudów przed sądem.

Dobrze, ze masz syna który Cię wspiera, to piękne!
Mój niestety nie widzi nic złego w postępowaniu tatusia sad
Smutne!
Ale nie będę go oczerniać w oczach nastolatka, kiedyś sam zrozumie.

Sam zrozumie, na pewno, u mnie zawsze było tak, iż mam lepszą i głębszą relacje z synem, niż mój mąż, niedojrzały samiec, syn wie o wszystkim, chociaż nie powinien o niektórych sprawach wiedzieć, nawet moja teściowa załamała się jak poznała prawdę o swoim synu....., opowiedział o wszystkim, mój syn, nigdy nie oczerniałam męża i nie będę, ale tatuś też z niego słaby jest.

Jeżeli chodzi o rozwód, jeszcze nie podjęłam decyzji czy z orzekaniem czy bez? Ale skłaniam się do orzekania o winie .... Chociaż nie wiem czy znajdę siłę ....

657

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
holubka napisał/a:

Ja też nie wyobrażam sobie żebym mogła pokochać kogoś innego. Jesteśmy ze sobą siedem lat, i przez ten czas różnie bywało ale pomimo wszystko nigdy moja miłość nie zmniejszyła się ani o drobinę. I poniekąd mąż to wykorzystywał, bo wiedział że cokolwiek by zrobił to i tak go przyjmę.[/quote



U mnie też tak było, ale bańka pękła, jak odkryłam jego podwójne, ba potrójne.... życie, i zaczęło mi się wszystko układać, jak puzzle, dla czego tak było, dlaczego mnie to spotkało........do tej pory zadaje to pytanie, czym sobie na to zasłużyłam,

Niczym, odrzuć te myśli!

658

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:

Ja też nie wyobrażam sobie żebym mogła pokochać kogoś innego. Jesteśmy ze sobą siedem lat, i przez ten czas różnie bywało ale pomimo wszystko nigdy moja miłość nie zmniejszyła się ani o drobinę. I poniekąd mąż to wykorzystywał, bo wiedział że cokolwiek by zrobił to i tak go przyjmę.[/quote



U mnie też tak było, ale bańka pękła, jak odkryłam jego podwójne, ba potrójne.... życie, i zaczęło mi się wszystko układać, jak puzzle, dla czego tak było, dlaczego mnie to spotkało........do tej pory zadaje to pytanie, czym sobie na to zasłużyłam,

Niczym, odrzuć te myśli!

Pracuję nad tym, chociaż bywało, iż brałam za to odpowiedzialność, czułam się wybrakowana, byłam i jestem zdradzana, że to moja wina, ale teraz widzę światełko w tunelu, wiem, iż to on ponosi większość winy, za to co się stało, a ja jestem już gdzie indziej i on to widzi, stracił tz" władzę" nad moim cierpieniem.

659

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
holubka napisał/a:
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:

Ja też nie wyobrażam sobie żebym mogła pokochać kogoś innego. Jesteśmy ze sobą siedem lat, i przez ten czas różnie bywało ale pomimo wszystko nigdy moja miłość nie zmniejszyła się ani o drobinę. I poniekąd mąż to wykorzystywał, bo wiedział że cokolwiek by zrobił to i tak go przyjmę.[/quote



U mnie też tak było, ale bańka pękła, jak odkryłam jego podwójne, ba potrójne.... życie, i zaczęło mi się wszystko układać, jak puzzle, dla czego tak było, dlaczego mnie to spotkało........do tej pory zadaje to pytanie, czym sobie na to zasłużyłam,

Niczym, odrzuć te myśli!

Pracuję nad tym, chociaż bywało, iż brałam za to odpowiedzialność, czułam się wybrakowana, byłam i jestem zdradzana, że to moja wina, ale teraz widzę światełko w tunelu, wiem, iż to on ponosi większość winy, za to co się stało, a ja jestem już gdzie indziej i on to widzi, stracił tz" władzę" nad moim cierpieniem.

Teraz Ty się nad nim czule "znęcasz" smile
I dobrze mu tak kochana, należy się im takie traktowanie!

660

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Miałam przed chwilą okazję (znaczący powód) żeby odezwać się do męża i jestem z siebie dumna, bo zrobiłam wszystko żeby tego nie zrobić!
Ciekawe jak on na to zareaguje?

661

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:
kasikakasika napisał/a:

Niczym, odrzuć te myśli!

Pracuję nad tym, chociaż bywało, iż brałam za to odpowiedzialność, czułam się wybrakowana, byłam i jestem zdradzana, że to moja wina, ale teraz widzę światełko w tunelu, wiem, iż to on ponosi większość winy, za to co się stało, a ja jestem już gdzie indziej i on to widzi, stracił tz" władzę" nad moim cierpieniem.

Teraz Ty się nad nim czule "znęcasz" smile
I dobrze mu tak kochana, należy się im takie traktowanie!

Chciałabym, by było to takie proste, a nie jest, sama wiesz jak to boli, rozrywa od środka, ale czuję siłę w tym, jak mnie widzi taka silną, bez histerii, płaczu, tak... ta jego mina warta jest milion dolców, hahaaa

662

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
holubka napisał/a:

Chciałabym, by było to takie proste, a nie jest, sama wiesz jak to boli, rozrywa od środka, ale czuję siłę w tym, jak mnie widzi taka silną, bez histerii, płaczu, tak... ta jego mina warta jest milion dolców, hahaaa

a wiesz, że mój też był teraz zaskoczony tym, ze jestem oazą spokoju? I choć poprosiłam go o szansę dla nas i choć próbował mnie wyprowadzić na każdym kroku z równowagi, to mu się nie udało!
Widać teraz efekty tego, zaczyna się kręcić wokół mojego życia.
Może to zbieg okoliczności, bo wczoraj i dziś cisza

663

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:

Chciałabym, by było to takie proste, a nie jest, sama wiesz jak to boli, rozrywa od środka, ale czuję siłę w tym, jak mnie widzi taka silną, bez histerii, płaczu, tak... ta jego mina warta jest milion dolców, hahaaa

a wiesz, że mój też był teraz zaskoczony tym, ze jestem oazą spokoju? I choć poprosiłam go o szansę dla nas i choć próbował mnie wyprowadzić na każdym kroku z równowagi, to mu się nie udało!
Widać teraz efekty tego, zaczyna się kręcić wokół mojego życia.
Może to zbieg okoliczności, bo wczoraj i dziś cisza

Zaskoczyłaś go, zmianą zachowania, pewnie nie wie co spowodowało zmianę twojego zachowania?
Może to jest sposób na niego?

664

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
holubka napisał/a:

Zaskoczyłaś go, zmianą zachowania, pewnie nie wie co spowodowało zmianę twojego zachowania?
Może to jest sposób na niego?

Nie wiem skąd miałam tyle w sobie siły że byłam taka spokojna? Dodam, że nie byłam wtedy na tabletkach!
Dopiero w ten sam dzień poszłam do lekarza i zaczęłam je brać na drugi dzień.
CUD!

665

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:

Zaskoczyłaś go, zmianą zachowania, pewnie nie wie co spowodowało zmianę twojego zachowania?
Może to jest sposób na niego?

Nie wiem skąd miałam tyle w sobie siły że byłam taka spokojna? Dodam, że nie byłam wtedy na tabletkach!
Dopiero w ten sam dzień poszłam do lekarza i zaczęłam je brać na drugi dzień.
CUD!

Być może to jest sposób na niego, życzę Ci wytrwałości w dążeniu do celu, tylko wytrwaj a może wszystko się jeszcze ułoży, czego życzę Tobie z całego serduszka, bo u mnie dup...... nic wszystko skończone, nie ma powrotu do tego co było,

666

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
holubka napisał/a:

Być może to jest sposób na niego, życzę Ci wytrwałości w dążeniu do celu, tylko wytrwaj a może wszystko się jeszcze ułoży, czego życzę Tobie z całego serduszka, bo u mnie dup...... nic wszystko skończone, nie ma powrotu do tego co było,

Mój też twierdzi, że 2 razy się nie wchodzi do tej samej rzeki...
Ale znam jego, jest jak chorągiewka na wietrze...
Często zmieniał zdanie, ale w innych kwestiach.
Twierdzi, że chce mieć ze mną kontakt, ale nie chce mi dawać nadziei, że powinniśmy się wspierać, że chciałby czasem przyjść do mojego domu... Zresztą pojawił się w tym tygodniu w moim domu pod moją nieobecność jakby nigdy nic, nie oddał mi jeszcze kluczy, niby nie chce rozwodu...
Wiesz, sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć?
A poza tym, to miałam próbę jakieś 2 tygodnie temu, po której pokazałam że się nie zmienię i on już nie chce ze mną być!
NIC NIE TRZYMA SIĘ KUPY!

667

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:

Być może to jest sposób na niego, życzę Ci wytrwałości w dążeniu do celu, tylko wytrwaj a może wszystko się jeszcze ułoży, czego życzę Tobie z całego serduszka, bo u mnie dup...... nic wszystko skończone, nie ma powrotu do tego co było,

Mój też twierdzi, że 2 razy się nie wchodzi do tej samej rzeki...
Ale znam jego, jest jak chorągiewka na wietrze...
Często zmieniał zdanie, ale w innych kwestiach.
Twierdzi, że chce mieć ze mną kontakt, ale nie chce mi dawać nadziei, że powinniśmy się wspierać, że chciałby czasem przyjść do mojego domu... Zresztą pojawił się w tym tygodniu w moim domu pod moją nieobecność jakby nigdy nic, nie oddał mi jeszcze kluczy, niby nie chce rozwodu...
Wiesz, sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć?
A poza tym, to miałam próbę jakieś 2 tygodnie temu, po której pokazałam że się nie zmienię i on już nie chce ze mną być!
NIC NIE TRZYMA SIĘ KUPY!

Może potrzebujecie więcej czasu, osobno, by poukładać to wszystko, by móc zacząć wszystko jeszcze raz, ale inaczej niż dotychczas, pozwól wyciszyć wszystkie negatywne emocje, które do niczego dobrego nie prowadzą, pamiętaj, iż związek = zaufanie, bo bez niego nic się nie uda

668

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
holubka napisał/a:

Może potrzebujecie więcej czasu, osobno, by poukładać to wszystko, by móc zacząć wszystko jeszcze raz, ale inaczej niż dotychczas, pozwól wyciszyć wszystkie negatywne emocje, które do niczego dobrego nie prowadzą, pamiętaj, iż związek = zaufanie, bo bez niego nic się nie uda

Wiele osób tak mówi, że to minie, ze przytłamsiłam go sobą, swoją miłością, ze skoro nadal kocha to będzie dobrze...
Boję się tylko że ma inną, choć nie mam żadnych powodów żeby tak sądzić.

669

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:

Może potrzebujecie więcej czasu, osobno, by poukładać to wszystko, by móc zacząć wszystko jeszcze raz, ale inaczej niż dotychczas, pozwól wyciszyć wszystkie negatywne emocje, które do niczego dobrego nie prowadzą, pamiętaj, iż związek = zaufanie, bo bez niego nic się nie uda

Wiele osób tak mówi, że to minie, ze przytłamsiłam go sobą, swoją miłością, ze skoro nadal kocha to będzie dobrze...
Boję się tylko że ma inną, choć nie mam żadnych powodów żeby tak sądzić.

Nie masz na to wpływu, jeżeli ma inną, ale dowodów nie masz żadnych, to nie masz na to wpływu, być może odszedł, by Tobą potrząsnąć, z bezsilności, wiesz u mnie to mój mąż był zazdrosny, a zobacz co mnie spotkało, to on był tym, który oszukał i zdradził, więc chyba nie ma na to reguły, wiem to cholernie przykre sad

670

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
holubka napisał/a:

Nie masz na to wpływu, jeżeli ma inną, ale dowodów nie masz żadnych, to nie masz na to wpływu, być może odszedł, by Tobą potrząsnąć, z bezsilności, wiesz u mnie to mój mąż był zazdrosny, a zobacz co mnie spotkało, to on był tym, który oszukał i zdradził, więc chyba nie ma na to reguły, wiem to cholernie przykre sad

Sam był zazdrosny i zdradził? Dawałaś mu powody?

671

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:

Nie masz na to wpływu, jeżeli ma inną, ale dowodów nie masz żadnych, to nie masz na to wpływu, być może odszedł, by Tobą potrząsnąć, z bezsilności, wiesz u mnie to mój mąż był zazdrosny, a zobacz co mnie spotkało, to on był tym, który oszukał i zdradził, więc chyba nie ma na to reguły, wiem to cholernie przykre sad

Sam był zazdrosny i zdradził? Dawałaś mu powody?

Nie ! teraz wiem to była zasłona dymna dla jego poczynań, chociaż nie jestem garbata, wyjeżdżałam czasami służbowo, pracuję w większości z facetami, ale ja go kochałam, i nie mam nic na sumieniu, teraz wiem że mną manipulował, pokazywał że zazdrosny bo mu zależy, a tymczasem szalał na czatach z innymi kobietami, a z co najmniej dwoma się spotykał, to wiem, ale więcej nie chcę, bo prawie zwariowałam, gdy odkryłam prawdę

672

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
holubka napisał/a:

Nie ! teraz wiem to była zasłona dymna dla jego poczynań, chociaż nie jestem garbata, wyjeżdżałam czasami służbowo, pracuję w większości z facetami, ale ja go kochałam, i nie mam nic na sumieniu, teraz wiem że mną manipulował, pokazywał że zazdrosny bo mu zależy, a tymczasem szalał na czatach z innymi kobietami, a z co najmniej dwoma się spotykał, to wiem, ale więcej nie chcę, bo prawie zwariowałam, gdy odkryłam prawdę

Aż, co za paskudna bestia! Sam buszował, a oskarżał Ciebie? Typowy samiec, byle zwalić winę na innych i oczyścić się z zarzutów.
Domyślam się tylko jak mocno to przeżyłaś ;(, u mnie są same podejrzenia że ktoś jest i gryzę pazury z nerwów.
A odkrycie tego musi być straszne.
Nie wiem co musiałby zrobić teraz, żebyś mu zaufała i wybaczyła?

673

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:

Nie ! teraz wiem to była zasłona dymna dla jego poczynań, chociaż nie jestem garbata, wyjeżdżałam czasami służbowo, pracuję w większości z facetami, ale ja go kochałam, i nie mam nic na sumieniu, teraz wiem że mną manipulował, pokazywał że zazdrosny bo mu zależy, a tymczasem szalał na czatach z innymi kobietami, a z co najmniej dwoma się spotykał, to wiem, ale więcej nie chcę, bo prawie zwariowałam, gdy odkryłam prawdę

Aż, co za paskudna bestia! Sam buszował, a oskarżał Ciebie? Typowy samiec, byle zwalić winę na innych i oczyścić się z zarzutów.
Domyślam się tylko jak mocno to przeżyłaś ;(, u mnie są same podejrzenia że ktoś jest i gryzę pazury z nerwów.
A odkrycie tego musi być straszne.
Nie wiem co musiałby zrobić teraz, żebyś mu zaufała i wybaczyła?

Wykastrować drania !!!! Głupi żart. Nie jestem w stanie mu wybaczyć, on spotykał się z najmniej dwoma kobietami od dłuższego czasu, na forum spotkań ... wiesz jakiego rodzaju miał konto i czatował i nie próżnował, więc sama rozumiesz to dla mnie było trzęsienie ziemi, a jak mnie mógł czymś zarazić, gdy na niego patrzę to mi niedobrze się robi, Raczej mu nigdy nie wybaczę, bardzo mnie zranił, oszukał, upodlił i uprzedmiotowił ? na pytanie dlaczego ? Nie był w stanie mi odpowiedzieć......

674

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
holubka napisał/a:

Wykastrować drania !!!! Głupi żart. Nie jestem w stanie mu wybaczyć, on spotykał się z najmniej dwoma kobietami od dłuższego czasu, na forum spotkań ... wiesz jakiego rodzaju miał konto i czatował i nie próżnował, więc sama rozumiesz to dla mnie było trzęsienie ziemi, a jak mnie mógł czymś zarazić, gdy na niego patrzę to mi niedobrze się robi, Raczej mu nigdy nie wybaczę, bardzo mnie zranił, oszukał, upodlił i uprzedmiotowił ? na pytanie dlaczego ? Nie był w stanie mi odpowiedzieć......

Obciąć mu interes! Niech się pomęczy!
W dzisiejszych czasach łatwo coś złapać od takich przypadkowych spotkań, tyle się o tym słyszy, miejmy nadzieję ze myślał też o sobie, więc zabezpieczył tym Ciebie. Ale to rzeczywiście nawet ciężko rozważać w mojej głowie w kategorii podłości, bo to zbyt mało powiedziane.
Co kieruje takim samcem? Nie umiał Ci powiedzieć, bo sam nie wiedział.

675

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:

Wykastrować drania !!!! Głupi żart. Nie jestem w stanie mu wybaczyć, on spotykał się z najmniej dwoma kobietami od dłuższego czasu, na forum spotkań ... wiesz jakiego rodzaju miał konto i czatował i nie próżnował, więc sama rozumiesz to dla mnie było trzęsienie ziemi, a jak mnie mógł czymś zarazić, gdy na niego patrzę to mi niedobrze się robi, Raczej mu nigdy nie wybaczę, bardzo mnie zranił, oszukał, upodlił i uprzedmiotowił ? na pytanie dlaczego ? Nie był w stanie mi odpowiedzieć......

Obciąć mu interes! Niech się pomęczy!
W dzisiejszych czasach łatwo coś złapać od takich przypadkowych spotkań, tyle się o tym słyszy, miejmy nadzieję ze myślał też o sobie, więc zabezpieczył tym Ciebie. Ale to rzeczywiście nawet ciężko rozważać w mojej głowie w kategorii podłości, bo to zbyt mało powiedziane.
Co kieruje takim samcem? Nie umiał Ci powiedzieć, bo sam nie wiedział.

Dlatego tak ostro wypowiadałam się na forum o kochankach!
Nie cierpię takiego zachowania!

676

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:

Wykastrować drania !!!! Głupi żart. Nie jestem w stanie mu wybaczyć, on spotykał się z najmniej dwoma kobietami od dłuższego czasu, na forum spotkań ... wiesz jakiego rodzaju miał konto i czatował i nie próżnował, więc sama rozumiesz to dla mnie było trzęsienie ziemi, a jak mnie mógł czymś zarazić, gdy na niego patrzę to mi niedobrze się robi, Raczej mu nigdy nie wybaczę, bardzo mnie zranił, oszukał, upodlił i uprzedmiotowił ? na pytanie dlaczego ? Nie był w stanie mi odpowiedzieć......

Obciąć mu interes! Niech się pomęczy!
W dzisiejszych czasach łatwo coś złapać od takich przypadkowych spotkań, tyle się o tym słyszy, miejmy nadzieję ze myślał też o sobie, więc zabezpieczył tym Ciebie. Ale to rzeczywiście nawet ciężko rozważać w mojej głowie w kategorii podłości, bo to zbyt mało powiedziane.
Co kieruje takim samcem? Nie umiał Ci powiedzieć, bo sam nie wiedział.

Dlatego tak ostro wypowiadałam się na forum o kochankach!
Nie cierpię takiego zachowania!

Ale on niech z tym żyje dalej, ale beze mnie, seksoholik lub samiec alfa, jak sobie to przypominam to agresor mi się uaktywnia, jak można po tym co przeszłam komuś jeszcze zaufać, a jemu już nie będę potrafiła, a te kobiety na niewiniątka to nie wyglądały, a jedna jest tylko 6 lat starsza od naszego syna, może szukała sponsora, to obrzydliwe, aż szkoda pisać......

677

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Etap "sznurka" jest widocznie niezbędny, może nie wszystkim, ale nam widocznie tak. Jeżeli chodzi o przekroczenie granic, to nie będę się przyznawał publicznie do swoich działań, ale kurcze - to podziałało wprost oczyszczająco na mnie. I trwa to od mniej więcej czterech dni. Może zaczynam też otwierać oczy i zauważać, że wokół jest naprawdę sporo wartościowych ludzi, którzy przeszli przez to co ja. Dojście do takich wniosków zajęło mi trzy miesiące, ale mam nadzieję, że jestem na właściwej drodze oczyszczania samego siebie z tego bagna.

Może i tak jest, że ten etap akurat my musimy przejść, ale powiem Ci fajnie że żyjesz smile smile

A wywalić czasem trzeba, cmoże czasem trzeba upaść na mordę w błoto, żeby się otrząsnąć....
3mam za Ciebie kciuki smile

Kasikakasika, Holubka,

Jezzuuuu, dziewczyny ale Wy jedziecie po tych swoich chłopach.... smile

Ale po tym co piszecie, to wcale się Wam nie dziwię, qrde sam musiałem dostać zdrowe pier....nięcie w łeb, żeby wreszcie ruszyć z miejsca...
Wy piszecie o małżeństwach 10-17 lat, u mnie to trochę ponad 2 lata... A żona ma przygotowanie zawodowe do, hmmm, radzenia sobie z ludzkimi problemami...

Ale piszcie dziewczyny o tych swoich "lebiegach", bo jak czytam co oni wyczyniali Wam, to naprawdę nastrój mi się poprawia, bo z tego co piszecie, to w porównaniu z nimi, jestem lata świetlne przed nimi i w sumie to byłem całkiem dobrym mężem...

Pozdr.

678 Ostatnio edytowany przez kasikakasika (2012-08-11 22:23:03)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
holubka napisał/a:
kasikakasika napisał/a:
kasikakasika napisał/a:

Obciąć mu interes! Niech się pomęczy!
W dzisiejszych czasach łatwo coś złapać od takich przypadkowych spotkań, tyle się o tym słyszy, miejmy nadzieję ze myślał też o sobie, więc zabezpieczył tym Ciebie. Ale to rzeczywiście nawet ciężko rozważać w mojej głowie w kategorii podłości, bo to zbyt mało powiedziane.
Co kieruje takim samcem? Nie umiał Ci powiedzieć, bo sam nie wiedział.

Dlatego tak ostro wypowiadałam się na forum o kochankach!
Nie cierpię takiego zachowania!

Ale on niech z tym żyje dalej, ale beze mnie, seksoholik lub samiec alfa, jak sobie to przypominam to agresor mi się uaktywnia, jak można po tym co przeszłam komuś jeszcze zaufać, a jemu już nie będę potrafiła, a te kobiety na niewiniątka to nie wyglądały, a jedna jest tylko 6 lat starsza od naszego syna, może szukała sponsora, to obrzydliwe, aż szkoda pisać......

Młode panienki bawią się takimi sytuacjami, dlatego chciałam ogłosić "pospolite ruszenie" w kwestii panienek dla naszych mężów.
Wiesz, myślę że za jakiś czas on oprzytomnieje, ale nie wie jeszcze że to będzie już za późno na skruchę.
Może już tego żałuje?

679

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Cash...

Powiem Ci tak, nawiązując do swoich poprzednich wypowiedzi odnośnie też Ciebie. Ja mam toksyczną rozpierduchę w związku a opis tego jest na tym forum. Stawałem na rzęsach i czubkach włosów by ratować związek, a wyszedłem na... psychicznie chorego. Dzisiaj się dowiedziałem od żony, że takie określenie mnie to pikuś w całokształcie swojego postępowania. Jestem poza tym wg niej 4 litery nie facet - szok aż z butów wyskoczyłem... bo poszedłem do księdza po pomoc w swojej małżeńskiej i zarazem sakramentalnej sprawie. A te 4 litery tylko dlatego, że nie załatwiłem sprawy po męsku zdaniem żony na początku całej awantury... Kurza ślepota albo pomroczność jasna żonie się na oczy rzuciła...
Rezultat na dziś jest taki: ksiądz - wróg duchowny sakramentalnie, żony teściowa - wróg zaraz po mężu, mąż - diabeł wcielony do potęgi bliżej nieokreślonej pewnie, aleeeeeeeee mamusia to wyrocznia najwyższej klasy i nieskazitelnie czysta... bardziej niż sakrament małżeństwa... To ja się pytam... gdzie tu prawda i Boga pozycja???

Audiotele do Tego u góry... centrala żonie nawaliła smile ...

Dziewczyny jadą jak po łysej szkapie po swoich eks, ale my też nie jesteśmy w tej materii lepsi smile mając też swoje za pazuchą.

680

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Cash napisał/a:

Kasikakasika, Holubka,

Jezzuuuu, dziewczyny ale Wy jedziecie po tych swoich chłopach.... smile

Ale po tym co piszecie, to wcale się Wam nie dziwię, qrde sam musiałem dostać zdrowe pier....nięcie w łeb, żeby wreszcie ruszyć z miejsca...
Wy piszecie o małżeństwach 10-17 lat, u mnie to trochę ponad 2 lata... A żona ma przygotowanie zawodowe do, hmmm, radzenia sobie z ludzkimi problemami...

Ale piszcie dziewczyny o tych swoich "lebiegach", bo jak czytam co oni wyczyniali Wam, to naprawdę nastrój mi się poprawia, bo z tego co piszecie, to w porównaniu z nimi, jestem lata świetlne przed nimi i w sumie to byłem całkiem dobrym mężem...

Pozdr.

Skoro im się należy to jeździmy!
Szukam teraz złotej rady jak dać mojemu mężowi takie "zdrowe pier...nięcie" żeby się opamiętał tak jak Ty?

Co się dziś dzieje z fluffym? Może się oderwał od szarej soboty?

681

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Cash...

Mam do Ciebie propozycję nie do odrzucenia.

"odstąp" mi swoją żonę a ja Ci dam moją lubą i gratis - byś nie czuł się pokrzywdzony - moją teściową.

Twoja partnerka może zobaczy co straciła a Ty doświadczysz tego... co jeszcze przed Tobą smile
Bo tego co ja doświadczyłem... nawet najgorszemu wrogowi nie życzę... a telenowela brazylijska z 3 wojną światową rozpętaną przez Brzęczyszczykiewicza - w moim wypadku osiąga 3 krotnie dalszy przebieg serialowy mody na sukces...

To trzeba zobaczyć i zapłacić kartą Visa za bilet... wrażenia BEZCENNE gwarantowane!

682

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
bags napisał/a:

Cash...

Mam do Ciebie propozycję nie do odrzucenia.

"odstąp" mi swoją żonę a ja Ci dam moją lubą i gratis - byś nie czuł się pokrzywdzony - moją teściową.

Twoja partnerka może zobaczy co straciła a Ty doświadczysz tego... co jeszcze przed Tobą smile
Bo tego co ja doświadczyłem... nawet najgorszemu wrogowi nie życzę... a telenowela brazylijska z 3 wojną światową rozpętaną przez Brzęczyszczykiewicza - w moim wypadku osiąga 3 krotnie dalszy przebieg serialowy mody na sukces...

To trzeba zobaczyć i zapłacić kartą Visa za bilet... wrażenia BEZCENNE gwarantowane!

HA HA HA
Przepraszam, ale Twoje wypowiedzi są bezbłędne big_smile nie śmieszy mnie Twoja sytuacja, tylko "język" big_smile

683

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:

Co się dziś dzieje z fluffym? Może się oderwał od szarej soboty?

Może tak zdominowałyście wątek, że się chłopak zamknął w sobie?? tongue
Ale i ja tu mam swój udział...

Złota rada, hmmm, skupić się na sobie, na dzieciakach, "aaaa jesteś, to dobrze.... wychodzisz???, to dobrze..."


Bags,

Stawałeś na rzęsach, cudowałeś, poświęcałes siebie... Szacun chłopie... Teściową widzę masz na "102" (sto metrów od domu, dwa metry pod ziemią)
Tak, my też jako faceci, mamy spoooro za uszami i też jestem tego przykładem...

Niemniej, odnośnie stawania na rzęsach, powiem Ci, że nauczony doświadczeniami, tudzież wnioski z terapii, czasem człowiek staje pod ścianą, twarzą do niej, opierając czoło o tę ścianę, pół biedy jak sobie łba nie rozwalisz tym pierdo...ciem... Nic nie widzisz poza drobnym wycinkiem tego co masz przed sobą, czasem warto dać krok, czy dwa w tył, by złapać lepszą perspektywę, a może gdzieś tam jest jakiś wyłom??

Sorki że tak łopatologicznie... wink

684

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
bags napisał/a:

Cash...

Mam do Ciebie propozycję nie do odrzucenia.

"odstąp" mi swoją żonę a ja Ci dam moją lubą i gratis - byś nie czuł się pokrzywdzony - moją teściową.

Twoja partnerka może zobaczy co straciła a Ty doświadczysz tego... co jeszcze przed Tobą smile
Bo tego co ja doświadczyłem... nawet najgorszemu wrogowi nie życzę... a telenowela brazylijska z 3 wojną światową rozpętaną przez Brzęczyszczykiewicza - w moim wypadku osiąga 3 krotnie dalszy przebieg serialowy mody na sukces...

To trzeba zobaczyć i zapłacić kartą Visa za bilet... wrażenia BEZCENNE gwarantowane!

Waszmość, zawżdy koncept iście szatański... Tyżeś jakoweś oleum pobierał niczym imć Zagłoba jegomość, że oleum Ci się podniosło?? wink
A cóżem Ci ja uczynił, że mi chcesz taki "podarek" sprawić, skoro sam prawisz, że "najgorszemu wrogowi nie życzysz"??
Dziadowie nasi powiadali, "spójrz na matkę oblubienicy swej, a będzies wiedzieć co Cię w przyszłości czeka", gdzieżeś Ty miał Waść ślepia, jakieś ją brał?? Chyba że po ślubnym pocałunku księżniczka w ropuchę magicznie przemieniała się, przeciwnie do tego co bajarze i skrybowie podawali...

Tedy Waść, na koniec rzeknę Ci, nie tej Twej propozycyji przyjąć nijak nie mogę, szczodrość Waści aż nadto mnie peszyi godzien nie jestem , niczym Oleńka nóg Jędrusiowych całowania.

685

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Cash napisał/a:
bags napisał/a:

Cash...

Mam do Ciebie propozycję nie do odrzucenia.

"odstąp" mi swoją żonę a ja Ci dam moją lubą i gratis - byś nie czuł się pokrzywdzony - moją teściową.

Twoja partnerka może zobaczy co straciła a Ty doświadczysz tego... co jeszcze przed Tobą smile
Bo tego co ja doświadczyłem... nawet najgorszemu wrogowi nie życzę... a telenowela brazylijska z 3 wojną światową rozpętaną przez Brzęczyszczykiewicza - w moim wypadku osiąga 3 krotnie dalszy przebieg serialowy mody na sukces...

To trzeba zobaczyć i zapłacić kartą Visa za bilet... wrażenia BEZCENNE gwarantowane!

Waszmość, zawżdy koncept iście szatański... Tyżeś jakoweś oleum pobierał niczym imć Zagłoba jegomość, że oleum Ci się podniosło?? wink
A cóżem Ci ja uczynił, że mi chcesz taki "podarek" sprawić, skoro sam prawisz, że "najgorszemu wrogowi nie życzysz"??
Dziadowie nasi powiadali, "spójrz na matkę oblubienicy swej, a będzies wiedzieć co Cię w przyszłości czeka", gdzieżeś Ty miał Waść ślepia, jakieś ją brał?? Chyba że po ślubnym pocałunku księżniczka w ropuchę magicznie przemieniała się, przeciwnie do tego co bajarze i skrybowie podawali...

Tedy Waść, na koniec rzeknę Ci, nie tej Twej propozycyji przyjąć nijak nie mogę, szczodrość Waści aż nadto mnie peszyi godzien nie jestem , niczym Oleńka nóg Jędrusiowych całowania.

Wiem, Waść, wiem, że to podarek niegodny Twej zaiste z postawy szlachetnej osoby. I jam Cię za wroga swego ni jak ni uważaju. smile
Poprzez takie spojrzenie na "istotę sprawy" zaślubin... każdy by w mig wzrok stracił.
Ślipia tom ja Ci miał na właściwym miejscu, ino poprzez wzgląd teściowej na temat małżeństwa... teoria tegoż chwalebnego sakramentalnie czynu - godnego podziwu przez duże "P" - rozjechała się szeroko z praktyką.
Nie zamierzam i nie omieszkam Ci tej zaiście "fantastycznej" przyjemności sprawić, poprzez wzgląd na własne męczeńskie duchowo problemy, które chciałbym z całą stanowczością Tobie oszczędzić, wiedząc - po swoim przykładzie, jak wielkie Ci pustki uczyniła Żona Twoja tym odejściem swoim.

686

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Cash napisał/a:

Bags,

Stawałeś na rzęsach, cudowałeś, poświęcałes siebie... Szacun chłopie... Teściową widzę masz na "102" (sto metrów od domu, dwa metry pod ziemią)
Tak, my też jako faceci, mamy spoooro za uszami i też jestem tego przykładem...

Niemniej, odnośnie stawania na rzęsach, powiem Ci, że nauczony doświadczeniami, tudzież wnioski z terapii, czasem człowiek staje pod ścianą, twarzą do niej, opierając czoło o tę ścianę, pół biedy jak sobie łba nie rozwalisz tym pierdo...ciem... Nic nie widzisz poza drobnym wycinkiem tego co masz przed sobą, czasem warto dać krok, czy dwa w tył, by złapać lepszą perspektywę, a może gdzieś tam jest jakiś wyłom??

Sorki że tak łopatologicznie... wink

Bo zięciów to teściowa może mieć - jak wygraną w totka - 6... ale córkę ma tylko jedną. Proza życia...
Ze swojego doświadczenia też takie wnioski wyciągnąłem, wyszedłem z siebie robiąc dwa kroki w tył i... teraz jak Ryniu od Rynkowskich w jednym ze swoich utworów: Leżę sobie...

687

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
oszukana29 napisał/a:

On chce zwalić całą odpowiedzialność na mnie, ale ja tym razem nie pozwolę na to. Bo ja moge z czystym sumieniem powiedzieć, że nie zrobiłam nic co by usprawiedliwialo jego zachowanie.
A przez ostatnie 10 miesięcy byliśmy szczęśliwi, on zapewniał mnie o swojej milości, o tym że ja i dzieci jesteśmy dla niego najważniejsi. Przez ten czas nie usłyszałam pod moim adresem ani jednej jego skargi.

I bardzo dobrze, nie pozwalaj na zwalanie winy na siebie. Nigdy wina nie leży po stronie jednej osoby, zwykle po obu, mniej lub więcej. A ty dałaś mu szansę, chociaż cię zawiódł i zranił.

Jednak w to "byliśmy szczęśliwi" to nie wierzę. Może ty czułaś się szczęśliwa, ale on? Nie sądzę. Gdyby faktycznie był szczęśliwy to by cię nie zostawił. Nie chcę przez to powiedzieć, że to twoja wina. Absolutnie nie. To z nim coś się stało, sygnałem alarmowym była zdrada. Ludziom czasem coś odbija. Zasługujesz przynajmniej na sensowne wytłumaczenie z jego strony. Niemniej powinniście jakoś te relacje poukładać ze względu na dzieci... wiesz czy on ma zamiar chociażby je odwiedzać? pewnie i one czują się okropnie, ty tego nie rozumiesz, a co dopiero dzieciaki... spróbuj im wytłumaczyć, że bardzo je kochasz i że to nie ich wina, idę o zakład, że obwiniają siebie (sama przeżyłam rozwód rodziców i co nieco pamiętam).

Nie daj się obrażać, bądź twarda, wierzę, że dasz radę.

688 Ostatnio edytowany przez Cash (2012-08-12 15:45:23)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:

Mój też twierdzi, że 2 razy się nie wchodzi do tej samej rzeki...!

Wielu ludzi źle rozumie to przysłowie...
Nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki, ponieważ nawet jeśli wyjdziesz z niej i wejdziesz choćby po kwadransie, to tylko z nazwy będzie to ta sama rzeka, tymczasem jej zawartość zmieni się, bo niesie ona ze sobą to wszystko co zbierze po drodze... Więc jej toń, nie będzie tym samym co kwadrans wcześniej...
Tak samo jest z ludźmi, każda chwila wpływa na nas, każde doświadczenie i tak naprawdę stajemy się kimś innym, z wolna, tak jak bieg wielkiej rzeki, ale tak się dzieje i jest to permanentne...

Bags,
chłopie bój to nierówny, qrde takie troche Termopile...  Pewnie czujesz się trochę jak Wiedźmin walczący z kolejnym dwugłowym stworem...
Współczucia...

Fluffy,
jak tam niedzielne przedpołudnie??

689

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Tańczący z wilkami, walczący z wiatrakami, Wiedźmin a'la rycerz bez głowy, Easy Rider, mieszanka Terminatora z Robocopem, Brzęczyszczykiewicz z rodu Borewicz, agent 007 do zadań specjalnych. Tylko we właściwej chwili należy zrobić coś, czego nikt się nie spodziewa a podchodząc do walki nie myśleć o wygranej.

690

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Cash napisał/a:

Fluffy,
jak tam niedzielne przedpołudnie??

Przedpołudnie spędzone w krainie snu. Widzę, że dyskusja nabrała tempa - cieszy mnie to. Nadal jestem na drodze odzyskiwania równowagi emocjonalnej i czuję, że zmierzam w dobrym kierunku. Czas pokaże...

691

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Witajcie,
a ja dziś po prostu klęska...
Niby tak się wypowiadam, niby rozumiem, niby wiem, tymczasem dziś po prostu zdycham... Mieszają się emocje, tęsknota, miłość, złość, poczucie odrzucenia, żal że nie chciała zawalczyć, ten ostatni raz...Przekopuję się przez siebie, wykonuję tytaniczną robotę, tymczasem tak jak dziś, oddałbym wszystko by położyć sie z nią na kanapie i obejrzeć jakiś głupi film, albo wziąć psa i pójść na spacer...
Jezzuu jak ja tęsknię...

692 Ostatnio edytowany przez oszukana29 (2012-08-12 16:27:30)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Cherry_Berry napisał/a:
oszukana29 napisał/a:

On chce zwalić całą odpowiedzialność na mnie, ale ja tym razem nie pozwolę na to. Bo ja moge z czystym sumieniem powiedzieć, że nie zrobiłam nic co by usprawiedliwialo jego zachowanie.
A przez ostatnie 10 miesięcy byliśmy szczęśliwi, on zapewniał mnie o swojej milości, o tym że ja i dzieci jesteśmy dla niego najważniejsi. Przez ten czas nie usłyszałam pod moim adresem ani jednej jego skargi.

I bardzo dobrze, nie pozwalaj na zwalanie winy na siebie. Nigdy wina nie leży po stronie jednej osoby, zwykle po obu, mniej lub więcej. A ty dałaś mu szansę, chociaż cię zawiódł i zranił.

Jednak w to "byliśmy szczęśliwi" to nie wierzę. Może ty czułaś się szczęśliwa, ale on? Nie sądzę. Gdyby faktycznie był szczęśliwy to by cię nie zostawił. Nie chcę przez to powiedzieć, że to twoja wina. Absolutnie nie. To z nim coś się stało, sygnałem alarmowym była zdrada. Ludziom czasem coś odbija. Zasługujesz przynajmniej na sensowne wytłumaczenie z jego strony. Niemniej powinniście jakoś te relacje poukładać ze względu na dzieci... wiesz czy on ma zamiar chociażby je odwiedzać? pewnie i one czują się okropnie, ty tego nie rozumiesz, a co dopiero dzieciaki... spróbuj im wytłumaczyć, że bardzo je kochasz i że to nie ich wina, idę o zakład, że obwiniają siebie (sama przeżyłam rozwód rodziców i co nieco pamiętam).

Nie daj się obrażać, bądź twarda, wierzę, że dasz radę.

Ale z ręką na sercu mogę powiedzieć że on też był szczęsliwy. Po tym jak zdrada wyszła na jaw, on zaczął się starać. No chyba że udawał. Dziś przyjechał po 4 tygodniach (praca) zabrał córkę ze sobą i wieczorem ma ją przyprowadzić. Nie rozumiem go w ogóle, bo niby chce definitywnego rozstania a gada mi o seksie. Jest tak niedojrzały. Boli mnie to wszystko, gdyby naprawdę źle się działo, to można by było zrozumieć zaistniałą sytuację. Ale wszystko było ok, i nagle ni z gruszki ni z pietruszki zapragnął żyć swoim życiem. Jak go pytam czego mu brakowało to nie potrafi odpowiedzieć, miota się, bo wie że nie ma logicznego wytłumaczenia. Ale w sumie powinnam mieć pretensje do siebie bo nie od dziś wiem, że on jest niedojrzały i zachowuje się momentami gorzej niż nastolatek. Tyle zapewnień przez te 10 miesięcy słyszałam z jego ust, jaka to ja dobra i wyrozumiała jestem, że on mnie kocha naprawdę, że jestem najważniejsza, ale jak się okazało to tylko słowa, a ja głupia i naiwna wierzylam we wszystko. Przekreślił wszystko co do tej pory zdążyliśmy zbudować. Załamałam się, obiecałam sobie że jak przyjdzie to będę dzielna i silna ale łzy same do oczu naplywały. Beczałam jak głupia, próbowałam tłumaczyć i nie wiem po co to wszystko.

693

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

U mnie też dzisiaj nie jest najlepiej, dopadły mnie znowu demony, samotność i pustka jaka jest wokół mnie jest straszna do wytrzymania, wszędzie widzę wokół szczęśliwe rodzinki lub parki trzymające się za rączki i ogarnia mnie taka pustka..... jak tak dalej żyć ?

694

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

No i stało się, mąż sobie poszedł. Nie zabrał jeszcze swoich rzeczy ale już go tu nie ma. Nie wiem nawet gdzie jest. Wiem tylko, że ból rozrywa mnie od środka. Dzieci śpią, a ja nie mogę uciec od myśli, od słów które padły. Wiecie z resztą co teraz czuję, bo każdy przez to przeszedł.  Tyle że każdy na własny sposób. Nie wiem jak ja sobie z tym poradzę, nie mam sił, by udawać, że nic się nie stało, żeby jak go spotkam kolejny raz mieć uśmiech na ustach, aby nie widział jak mnie zranił. Każdemu innemu wiedziałabym co doradzić, ale sama tych rad nie przyjmuję do głowy. Tyle spraw wybaczyłam mojemu mężowi, dawałam od siebie wszystko i na co to, żeby usłyszeć, że nie jestem już potrzebna, że w jego życiu nie ma już miejsca dla mnie.Sprawa byłaby o wiele prostsza gdyby nie dzieci, nie musiałabym go widywać, rana może powoli by się zabliżniała, a tak jesteśmy skazani na kontakt, ból rana nawet nie zdąży się zagoić bo co chwila będzie rozszarpywana od nowa. Wiem, że mam dzieci i dla nich powinnam być silna, ale teraz sama czuję się jak mała, zagubiona dziewczynka, która nie wie co ma zrobić, co ją jeszcze czeka.

695

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
oszukana29 napisał/a:

No i stało się, mąż sobie poszedł. Nie zabrał jeszcze swoich rzeczy ale już go tu nie ma. Nie wiem nawet gdzie jest. Wiem tylko, że ból rozrywa mnie od środka. Dzieci śpią, a ja nie mogę uciec od myśli, od słów które padły. Wiecie z resztą co teraz czuję, bo każdy przez to przeszedł.  Tyle że każdy na własny sposób. Nie wiem jak ja sobie z tym poradzę, nie mam sił, by udawać, że nic się nie stało, żeby jak go spotkam kolejny raz mieć uśmiech na ustach, aby nie widział jak mnie zranił. Każdemu innemu wiedziałabym co doradzić, ale sama tych rad nie przyjmuję do głowy. Tyle spraw wybaczyłam mojemu mężowi, dawałam od siebie wszystko i na co to, żeby usłyszeć, że nie jestem już potrzebna, że w jego życiu nie ma już miejsca dla mnie.Sprawa byłaby o wiele prostsza gdyby nie dzieci, nie musiałabym go widywać, rana może powoli by się zabliżniała, a tak jesteśmy skazani na kontakt, ból rana nawet nie zdąży się zagoić bo co chwila będzie rozszarpywana od nowa. Wiem, że mam dzieci i dla nich powinnam być silna, ale teraz sama czuję się jak mała, zagubiona dziewczynka, która nie wie co ma zrobić, co ją jeszcze czeka.

Doskonale Cię rozumiem i stan w jakim się znajdujesz, musisz być silna dla siebie i dla dzieci, a nim się nie przejmuj, ból z każdym dniem będzie inny, będzie bolało, ale powoli go oswoisz, musisz i trzymaj się, jesteśmy z tobą i z twoim cierpieniem.

696

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

holubka, dziękuję Ci za wsparcie. Ale narazie ciężko mi jest być silną, inaczej będzie gdy wyjedzie już do pracy, będę miała świadomość, że nie ma go tu na miejscu. Pewnie jeszcze dużo czasu minie nim oswoję się z bólem. Mąż wie, jak bardzo jestem za nim i pewnie nie raz jeszcze to wykorzysta. Nie wiem, jak z taką łatwością mógł przekreślić 7 wspólnych lat, dziś widziałam że zdjął obrączkę, zabolało mnie to. Nie widziałam w nim ani grama żalu, cierpienia, nic. Nie wiem czy jest taki zimny, nic nie czuje czy może udaje. Jednak prawdą jest to, że nigdy nie poznamy drugiego człowieka do końca. Już myślałam, że niczym mnie nie zaskoczy, a jednak. Widocznie, już takie moje "szczęście".

697

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
oszukana29 napisał/a:

holubka, dziękuję Ci za wsparcie. Ale narazie ciężko mi jest być silną, inaczej będzie gdy wyjedzie już do pracy, będę miała świadomość, że nie ma go tu na miejscu. Pewnie jeszcze dużo czasu minie nim oswoję się z bólem. Mąż wie, jak bardzo jestem za nim i pewnie nie raz jeszcze to wykorzysta. Nie wiem, jak z taką łatwością mógł przekreślić 7 wspólnych lat, dziś widziałam że zdjął obrączkę, zabolało mnie to. Nie widziałam w nim ani grama żalu, cierpienia, nic. Nie wiem czy jest taki zimny, nic nie czuje czy może udaje. Jednak prawdą jest to, że nigdy nie poznamy drugiego człowieka do końca. Już myślałam, że niczym mnie nie zaskoczy, a jednak. Widocznie, już takie moje "szczęście".

A mój mąż przekreślił 16 lat naszego życia, i to dla kogo? dla laseczek z czatów ofert towarzyskich i nie tylko? To był dla mnie szok! Mój mąż i panienki z ogłoszeń brbrb do tej pory czuję wstręt i obrzydzenie !

698

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Holubka, współczuję. Ja już staram się nie myśleć o kochance męża z zeszłego roku. Teraz też mi coś tam w głowie podpowiada, że być może ktoś pojawił się w jego życiu. On kategorycznie zaprzecza, ale czy jego słowa są warte wiary. czas i tak wszystko uwypukli, kłamstwo ma zawsze krotkie nogi.

699

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
oszukana29 napisał/a:

Holubka, współczuję. Ja już staram się nie myśleć o kochance męża z zeszłego roku. Teraz też mi coś tam w głowie podpowiada, że być może ktoś pojawił się w jego życiu. On kategorycznie zaprzecza, ale czy jego słowa są warte wiary. czas i tak wszystko uwypukli, kłamstwo ma zawsze krotkie nogi.

Nie wiem czy są coś warte, na moim przykładzie widać że miłość, wierność, uczciwość to tylko puste słowa, nie wiem dlaczego? on mi to zrobił.... bydlak jeden.
wiem, że nie mogę zapomnieć a tym bardziej wybaczyć, rozstaliśmy się, zbieram siły by złożyć papiery rozwodowe, a on nawet juz nie walczy, bo mu powiedziałam że to koniec, to ja podjęłam tą decyzje, on twierdził, iż nie chce rozwodu, padalec jeden...

700

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Nie chce rozwodu, bo nadal z chęcią żył by sobie wygodnie, na lewo i prawo by zdradzał a w domu żona zajmowała by się wszystkim, poprała, ugotowała posprzątała. egoiści piep... myślą tylko i wyłącznie o sobie, nie szanują nikogo, nawet siebie.

701

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
oszukana29 napisał/a:

Nie chce rozwodu, bo nadal z chęcią żył by sobie wygodnie, na lewo i prawo by zdradzał a w domu żona zajmowała by się wszystkim, poprała, ugotowała posprzątała. egoiści piep... myślą tylko i wyłącznie o sobie, nie szanują nikogo, nawet siebie.

święta prawda, popaprańcy bez uczuć wyższych, dzisiaj mija 4 dzień bez żadnego kontaktu, nawet do syna nie zadzwonił, i czy taki człowiek jest coś wart, czy ja byłam ślepa przez te lata?????

702

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
oszukana29 napisał/a:

No i stało się, mąż sobie poszedł. Nie zabrał jeszcze swoich rzeczy ale już go tu nie ma. Nie wiem nawet gdzie jest. Wiem tylko, że ból rozrywa mnie od środka. Dzieci śpią, a ja nie mogę uciec od myśli, od słów które padły. Wiecie z resztą co teraz czuję, bo każdy przez to przeszedł.  Tyle że każdy na własny sposób. Nie wiem jak ja sobie z tym poradzę, nie mam sił, by udawać, że nic się nie stało, żeby jak go spotkam kolejny raz mieć uśmiech na ustach, aby nie widział jak mnie zranił. Każdemu innemu wiedziałabym co doradzić, ale sama tych rad nie przyjmuję do głowy. Tyle spraw wybaczyłam mojemu mężowi, dawałam od siebie wszystko i na co to, żeby usłyszeć, że nie jestem już potrzebna, że w jego życiu nie ma już miejsca dla mnie.Sprawa byłaby o wiele prostsza gdyby nie dzieci, nie musiałabym go widywać, rana może powoli by się zabliżniała, a tak jesteśmy skazani na kontakt, ból rana nawet nie zdąży się zagoić bo co chwila będzie rozszarpywana od nowa. Wiem, że mam dzieci i dla nich powinnam być silna, ale teraz sama czuję się jak mała, zagubiona dziewczynka, która nie wie co ma zrobić, co ją jeszcze czeka.

Oszukana...
Ja się w sobotę dowiedziałem... od żony, żem 4 litery nie facet - szok aż z butów wyskoczyłem... bo poszedłem do księdza po pomoc w swojej małżeńskiej i zarazem sakramentalnej sprawie. A te 4 litery tylko dlatego, że nie załatwiłem sprawy po męsku zdaniem żony na początku całej awantury... Kurza ślepota albo pomroczność jasna żonie się na oczy rzuciła względem tego co do tej pory robiłem...
Rezultat jest taki: ksiądz - wróg duchowny sakramentalnie, żony teściowa - wróg zaraz po mężu, mąż - diabeł wcielony do potęgi bliżej nieokreślonej pewnie, aleeeeeeeee mamusia to wyrocznia najwyższej klasy i nieskazitelnie czysta... bardziej niż sakrament małżeństwa... To ja się pytam... gdzie tu prawda i Boga pozycja???
Jeśli czujesz się na siłach psychicznie, to walcz o siebie, dzieci i sakrament małżeństwa od swojej strony... jak i gdzie, to już Ci pisałem.
Rozumiem Cię, bo to co przechodzisz jest tragedią. Ja walczę dalej, jak długo - tego nie wiem.

703

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Holubka, Oszukana,
narawdę współczuje Wam tych Waszych popaprańców... Wiem że też kiedyś takim byłem, ale zebrałem sporo kopów, na które sam sobie zapracowałem i obudziłem się...
Nie wiem czego Wam życzyć, żeby ci Wasi się obudzili?? Żeby w końcu dali Wam spokój i żebyście mogły wreszcie fajnie żyć??
W każdym razie 3mam za Was kciuki laski smile

Fluffy,
meldunek poproszę wink

704

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

dzień dobry,jakoś minęła ta niedziela, widzę że nie tylko u mnie było beznadziejnie sad
Miałam wczoraj jakiś "wstrząs nerwowy", wylądowałam dziś na badaniach, niby serce jest w porządku.
Zwiększyli mi dawkę leków i każą żyć dalej? Tylko jak?

Cash, Bags dajcie nam kobietą trochę swojej siły! żeby to przetrwać

705

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
holubka napisał/a:

U mnie też dzisiaj nie jest najlepiej, dopadły mnie znowu demony, samotność i pustka jaka jest wokół mnie jest straszna do wytrzymania, wszędzie widzę wokół szczęśliwe rodzinki lub parki trzymające się za rączki i ogarnia mnie taka pustka..... jak tak dalej żyć ?

Holubka widzę że masz te same omamy co ja sad
Skąd tyle na ulicach szczęśliwych ludzi?

706

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:

dzień dobry,jakoś minęła ta niedziela, widzę że nie tylko u mnie było beznadziejnie sad
Miałam wczoraj jakiś "wstrząs nerwowy", wylądowałam dziś na badaniach, niby serce jest w porządku.
Zwiększyli mi dawkę leków i każą żyć dalej? Tylko jak?
Cash, Bags dajcie nam kobietą trochę swojej siły! żeby to przetrwać

Witaj Kasiu,
Ano kiepska niedziela była...
Powiadasz, że przydałoby Ci się trochę siły... z chęcią bym się podzielił, gdyby było czym... sad
Może Twoje problemy z sercem, to wynik przewlekłego stresu i pojawiają się wówczas nerwobóle, miewałem takie rzeczy wcześniej.
W ramach odprężenia proponuję Ci film z Hellen Hunt, Sandlerem i Nicholsonem "Anger management" (Dwóch gniewnych ludzi- polski tytuł), może rozbawić smile

Tak jak pisałem wczoraj, zdychałem, po południu tylko poszedłem na practice w ramach kursu tańca na który zapisałem się... Mam fuksa, bo jestem bez pary i trafiła mi się babeczka (taka przed 50-ką), która już dobrze tańczy, a na kurs podstawowy przyszła, żeby sobie przypomnieć podstawy...
Mogę powiedzieć, że doświadczona partnerka to skarb big_smile

707

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:

dzień dobry,jakoś minęła ta niedziela, widzę że nie tylko u mnie było beznadziejnie sad
Miałam wczoraj jakiś "wstrząs nerwowy", wylądowałam dziś na badaniach, niby serce jest w porządku.
Zwiększyli mi dawkę leków i każą żyć dalej? Tylko jak?

Cash, Bags dajcie nam kobietą trochę swojej siły! żeby to przetrwać

Kasika...

Z siłą to dzisiaj u mnie kiepsko po zakrapianym weekendzie z grillowaniem w wersji spontan... Syndrom dnia wczorajszego równo stawia na nogi smile
Zastosujta kasia swoje powiedzenie, że miejta wy.........e a będzie Ci dodane... sił witalnych smile

708

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
kasikakasika napisał/a:

Skąd tyle na ulicach szczęśliwych ludzi?

Bo widocznie to jednak szczęście chodzi parami, tylko My jacyś tacy "wybrakowani" i wyprani przez partnerów z miłości.
Ale pocieszam się tym, że los bywa przewrotny...

709

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Ja trzymam się obranego kierunku - oczyszczam na siłę umysł ze wspomnień i poprzedniego życia. Są chwile załamania, ale już mniejsze. Nie mogę tkwić w stanie delirium całe życie bo i tak mi to nic nie da. Robię wszystko, żeby unikać rzeczy i miejsc z nią związanych - uczę się po prostu nowych rzeczy. Mam świadomość, że ze swojej strony zrobiłem absolutnie wszystko co mogłem, żeby uratować małżeństwo... Dojdziecie do takich samych wniosków wcześniej czy później i tego Wam życzę. I wcale nie jest mi z tym łatwo - jest cholernie ciężko.

710

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Ja trzymam się obranego kierunku - oczyszczam na siłę umysł ze wspomnień i poprzedniego życia. Są chwile załamania, ale już mniejsze. Nie mogę tkwić w stanie delirium całe życie bo i tak mi to nic nie da. Robię wszystko, żeby unikać rzeczy i miejsc z nią związanych - uczę się po prostu nowych rzeczy. Mam świadomość, że ze swojej strony zrobiłem absolutnie wszystko co mogłem, żeby uratować małżeństwo... Dojdziecie do takich samych wniosków wcześniej czy później i tego Wam życzę. I wcale nie jest mi z tym łatwo - jest cholernie ciężko.

To oczyszczanie i tak się dzieje, samoistnie... Ale dobrze, że uczysz sie na nowo... 3mam za Ciebie kciuki...

711

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Cash napisał/a:

Witaj Kasiu,
Ano kiepska niedziela była...
Powiadasz, że przydałoby Ci się trochę siły... z chęcią bym się podzielił, gdyby było czym... sad
Może Twoje problemy z sercem, to wynik przewlekłego stresu i pojawiają się wówczas nerwobóle, miewałem takie rzeczy wcześniej.
W ramach odprężenia proponuję Ci film z Hellen Hunt, Sandlerem i Nicholsonem "Anger management" (Dwóch gniewnych ludzi- polski tytuł), może rozbawić smile

Tak jak pisałem wczoraj, zdychałem, po południu tylko poszedłem na practice w ramach kursu tańca na który zapisałem się... Mam fuksa, bo jestem bez pary i trafiła mi się babeczka (taka przed 50-ką), która już dobrze tańczy, a na kurs podstawowy przyszła, żeby sobie przypomnieć podstawy...
Mogę powiedzieć, że doświadczona partnerka to skarb big_smile

Znaki ze strony Serca, to silny stres, ale dobrze ze póki co zawał mi nie grozi.
Widzisz, Ty masz zajęcie, a ja nie umiem się niczym kompletnie zająć!
Nic mnie nie cieszy, nic nie dodaje mi sił!
NIC!
Tylko wieści od niego lub o nim stawiają mnie na nogi, ja po prostu strasznie tęsknię, odkąd go poznałam blisko 20 lat temu to może było zaledwie kilka krótkich dni kiedy nie widzieliśmy się, ciągle razem!
Stąd ten ból...
UZALEŻNIENIE!

712

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
bags napisał/a:

Kasika...

Z siłą to dzisiaj u mnie kiepsko po zakrapianym weekendzie z grillowaniem w wersji spontan... Syndrom dnia wczorajszego równo stawia na nogi smile
Zastosujta kasia swoje powiedzenie, że miejta wy.........e a będzie Ci dodane... sił witalnych smile

MIEJTA WY.....E A BĘDZIE CI DODANE... SIŁ WITALNYCH smile
DOBRE smile
MOJE NOWE MOTTO smile

713

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
bags napisał/a:
kasikakasika napisał/a:

Skąd tyle na ulicach szczęśliwych ludzi?

Bo widocznie to jednak szczęście chodzi parami, tylko My jacyś tacy "wybrakowani" i wyprani przez partnerów z miłości.
Ale pocieszam się tym, że los bywa przewrotny...

w sumie to i my uchodziliśmy jeszcze nie tak dawno za szczęśliwych.... a dziś śmieszy mnie to! złudne szczęście!

714

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
fluffy napisał/a:

Ja trzymam się obranego kierunku - oczyszczam na siłę umysł ze wspomnień i poprzedniego życia. Są chwile załamania, ale już mniejsze. Nie mogę tkwić w stanie delirium całe życie bo i tak mi to nic nie da. Robię wszystko, żeby unikać rzeczy i miejsc z nią związanych - uczę się po prostu nowych rzeczy. Mam świadomość, że ze swojej strony zrobiłem absolutnie wszystko co mogłem, żeby uratować małżeństwo... Dojdziecie do takich samych wniosków wcześniej czy później i tego Wam życzę. I wcale nie jest mi z tym łatwo - jest cholernie ciężko.

Jestem z Ciebie dumna fluffy, stajesz na nogi!

715

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

A u mnie tylko ból, rozczarowanie. Mąż miał dzisiaj przez cały dzień dzieci. Niedawno je przywiózł. Jest mi cięzko, powstrzymywałam się żeby nie prosić go o powrót do domu, żeby znowu było dobrze. Ostatkami sił udało mi się powstrzymać łzy. Dlaczego znowu musze przez to wszystko przechodzić. Zawsze starałam się żyć tak, aby nikt przeze mnie nie płakał, a teraz sama płaczę przez osobę z którą chciałam się zestarzeć. Gdyby nie dzieci to nie wiem co bym zrobiła...

Posty [ 651 do 715 z 17 441 ]

Strony Poprzednia 1 … 9 10 11 12 13 … 269 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026